Drukuj
Odsłony: 67

Najświętszego Serca Pana Jezusa

    Ojciec Robert Biedroń, kaznodzieja LGTB+ oburzył się na suplikacje śpiewane «Święty Boże, Święty Mocny» po każdej Mszy Św. (23.06.2019), ponieważ Szatan posługuje się jego formacją do ataków świętokradczych i bluźnierczych.

    Teraz świętością są Parady Grzeszności i "spółkujący inaczej", śmisznie zakochany i ulizany wiośniak, polityczny oszust...prosi się o śmierć, ale prawdziwą, bo wieczną. Ma rozum, a jako opętany intelektualnie...zgłupiał duchowo.

   Protestował w usłużnej TVN, że modlimy się za jego formację, a nie za kapłanów pedofilów. Niedługo zgrzybieje i wpadnie do dziury w ziemi, a niżej do czeluści piekielnych.

    W tym miejscu warto wspomnieć, że w 1983 roku został nakręcony film „Jak napaść na państwo?" To przekaz tajnego współpracownika KGB, który w 1970 zbiegły do Ameryki Północnej...pracującego jako dziennikarz (Jurij Bezmienow znany również pod nazwiskiem Tomas David Schuman oraz Jurij Makiejew).

    Wskazał na "przewrót ideologiczny", który składa się z 4 etapów...w tym "demoralizacji" m. in. poprzez ośmieszanie religii. Właśnie mamy z tym do czynienia...tuż przed Bożym Ciałem robiono prowokacyjne "procesje" z Najświętszym Sakramentem.

    Podczas śpiewania litanii do Serca Pana Jezusa z mojego miejsca widziałem Monstrancję, a w szybie wielkiej tablicy figurę Pana Jezusa z Najświętszym Sercem! W czytaniach na Mszy Św. Słowo krążyło wokół wiernych, którym Pasterzem jest Sam Zbawiciel.

    Nie ma większej radości w tym życiu oprócz dzieła zbawienia. Ja byłem zagubioną owcą, która została odnaleziona i teraz jestem juhasem duchowym. Dlatego nic mi nie nie brakuje. Musisz zrozumieć, że człowiek normalny zabiega o swój byt i martwi się o starość, a w tym czasie zapomina o duszy.

    Widzę to nawet w bloku, gdzie tylko garstka (mających czas) uczestniczy w życiu wiary. Cały czas trwało wielkie uniesienie duchowego, które trudno jest przekazać. Eucharystia utrzymywała się w ustach jakby na fali morskiej...chciałbym, aby to trwało do końca życia.

    Oto próbka jego przekazania przez Vassulę Ryden: "Kiedy czuję nad sobą Miłość Boga, jestem poruszona! Kiedy On zatapia mnie w Swoim Ciele i Jego Ciało unicestwia moje, czuję się wtedy jak powietrze, jakbym była rzeczywiście duchem bez ciała! Stan ekstazy? Nawet te słowa nie mogą wyjaśnić zupełnie, w jaki stan wprowadza mnie Jego Miłość. Jego Łaska i Jego Dobroć /../ Nie można też opisać wielkości i wspaniałości Jego Świętości."*

   Przed zapisywaniem tych przeżyć Pan Jezus z Całunu "ukazał się" w plikach pobranych, a Jego Święte Oczy uśmiechały się. Pan Jezus powiedział do mnie; "/../ nakarm Moje baranki. Rozrzuć Moje Ziarna, aby dały obfite zbiory; zbieraj je i dawaj Mój Chleb darmo. Ja jestem Chlebem Życia. Nakarm Moje owce. Ja jestem zawsze z tobą, aż do końca czasów."*

    Po napisaniu tego padłem w błogi sen od 6.00 w którym szedłem przez podwórka mojego rodzinnego miasta i śpiewałem pieśń do Pana Jezusa, która płynęła także z radia przez otwarte okna domów. Po wstaniu "spojrzało" piękne zdjęcie Pana Jezusa z Sercem w koronie, które pocałowałem, a pod spodem był Pan Jezus modlący się, który towarzyszył mi od dziecka. Popłakałem się...

                                                                                                                                APeeL

 

* "Prawdziwe życie w Bogu" Vassula Ryden (05.05.1987)

 

     Aktualnie opracowane...

15.06.1992(p) Dzień za zmarłych w oddziale wewnętrznym...

    O 6.50 monologiem przywitała mnie żona; "co tu tak ciemno, wszystko przepociłeś, a po co te skarpetki na nogach?...jeszcze tylko raz puknij na maszynie...to ja ciebie puknę! Kto będzie czytał te wypociny?"

   Teraz, gdy to przepisuję uśmiecham się (30.06.2019), bo żonka wróciła z Mszy Św. i robi nam śniadanie, a ja w ciszy "pukam" na klawiaturze komputera. Wówczas nic się nie odezwałem, ponieważ wyraźnie mówił przez nią Przeciwnik Boga! Tak samo było z s. Faustynką. W spokoju zacząłem odmawiać modlitwy poranne, a serce zalała radość i moc.

    Posłuchałem "zalecenia" i czytam Słowa Maryi Królowej Pokoju; "Nie powinniśmy przejmować tej wściekłości i goryczy (broń ciemności) /../ podejmować ludzkiej walki /../ Musimy pozostać czyści, powinniśmy nadal modlić się, mamy nadal kochać." Jakże Niebo zadziwia w każdej chwilce!

    W drodze do pracy w oddziale wewnętrznym (zastępstwo) wypadło wołanie o pokój w Jugosławii. Poprosiłem Boga Ojca o błogosławieństwo w pracy. Dziwnie szybko poszło wypisanie pięciu pacjentów...wprost nie wiadomo kiedy.

   Tak chciałbym mieć moc uzdrawiania. Dotykasz i wołasz "Ojcze pomóż!", ale naprawdę nie wiem czy wolno prosić o ten dar. Później okaże się, że przecież uzdrawiam, ale duchowo, bo to zdrowie jest ważniejsze.

    Zważ ile jest wysiłku, aby przywieźć umierającego do oddziału, a kiedy otrzymał Św. Hostię? Czy wie, że umiera? Nie! Ja mam uczestniczyć w oszustwie czyli dawaniu nadziei? Na to, aby uwierzyli w życie zużytego i gasnącego opakowania duszy!

     Ile wokół jest cierpienia; chory biedak z wielodzietną rodziną, wyrzucani z pracy, przestraszeni, umierający z dala od rodziny...bóle, duszności, głuchota i ślepota, niemożność kąpieli, załatwienia się w ubikacji. To wszystko w atmosferze braku zwykłej miłości ludzkiej, ciężko chory odrzucani są przez komisje lekarskie ZUS-, bo 20 % rent jest lewych. To wszystko nie ma końca!

   Prawie padałem w przychodni, a dodatkowo kierują do oddziału. Nie mogłem odmówić zastępstwa kierownikowi, bo ala ordynator nazywa się Dukaczewski. Wiecie rozumiecie. Wracałem do domu ze łzami w oczach; "Matko moja...Matko moja". Płynie "Zwiastowanie", a każde "Zdrowaś Maryjo" ściska serce.

    Pani, która przyjeżdża do chorego ojca (300 km) podarowałem moje modlitwy poranne i wieczorne, a wieczorem kilku chorym będę mówił o duszy ludzkiej. Niewierzący pokiwa głową, a ja zapewniam go; "uwierz, że jesteś".

    Dzisiaj ciężko znoszę post,a najbardziej kuszą świeże truskawki (od żony umierającego pacjenta). Część ich umyłem i na talerzyku podałem niewidomemu (złemu pacjentowi wg personelu), który podziękował. Wyjaśniłem mu, że to od sąsiada...na łóżku obok z którym się kłóci! Czy dary w Niebie nie są przesyłane podobnie? Czy to nie jest pokazane?

    Jakże chciałbym stale przebywać z chorymi i umierającymi. To moje miejsce. Wieczorem byłem bardzo słaby, udręczony pracą, a także pokusami. Nie mogłem spać na dyżurze. W śnie miałem pocieszenie od Matki Bożej dotyczące "słabości Bożej" w której rodzi się moc.

   Teraz po przebudzeniu jestem pełen radości Bożej...to trzeci dzień postu, a ja bardzo ciężko pracuję! Posłuchałem natchnienia, aby pomodlić się za zmarłych w tym oddziale...

                                                                                                                             APeeL