Drukuj
Odsłony: 64

"Jezu słodki, żeby mi się chciało! Żeby mi się tylko chciało!" S. Mrożek

    Przed zapisem już odczytanej intencji przypomniały się moje poszukiwania duchowe (w latach 1985-1988). To było zainteresowanie duchowością wschodnią, reinkarnacją, a nawet kojarzenie jej z chrześcijaństwem. 

   Później była to eksterioryzacja, życie po życiu, determinizm (wszystko mamy wyznaczone, a to wyklucza wolną wolę), wywody filozofów z przykładem; „Zarys filozofii spotkania”. Jerzy Bukowski. Znak.1987. Nie idź tą drogą, bo cóż da przeczytanie podobnie poszukującego, który nie głosi nic nowego i nie daje żadnej rady duchowej.

   Nie ma tam żadnej wskazówki dotyczącej pragnienia nawrócenia; co masz uczynić w pierwszym kroku, aby nie marnować czasu. Ponadto nie przebrniesz przez jego wywody:

   <<Człowiek jest połączeniem duszy i ciała i musi reagować na złożone sytuacje, zgodnie ze swoją cielesno-duchową naturą. /../ Już w Starym Testamencie Bóg spotyka się z człowiekiem (objawia mu się, ukazuje na jawie i we śnie, wskazuje drogę postępowania, odkrywa prawdy).

   Życie ludzkie? płynie na ogół wśród zgiełku wydarzeń, sytuacji, faktów, które koncentrują naszą uwagę na drobnych, codziennych, tuzinkowych sprawach.

   Żyję w ogromnym pośpiechu i chaosie dnia codziennego. Zapomnienie o wartościach, sensie i celu życia, istocie i powołaniu człowieka powoduje to, że szarość dnia staramy się wypełniać "rozrywką", marzeniami - i tak życie przecieka między palcami /../ Nawet moja wiara jest tylko ceremonialno - obrzędowa.

  I nagle w tym szarym życiu zdarza się coś wspaniałego, tajemniczego, niepowtarzalnego, wywołującego zmiany, na które chętnie się godzę. Spotkanie - z innym człowiekiem lub Bogiem >>.

    Wróćmy do „tu i teraz”. Dam ci moją łaskę i zrozumiesz cierpienie spowodowane przez letnich lub żadnych katolików, których możesz spotkać na ich hucznych pogrzebach. Nigdy nie słyszałem w pożegnaniu dwóch zdań o zagubienie takiego brata lub siostry, który umierając w świadomości nie pojednali się z Bogiem...nawet po moim ostrzeżeniu. 

   Tacy nie widzą nawet marności bytu nawet w ciężkich chorobach lub wypadkach (włos od spalenia, a nawet wybuchu w bloku). Zostań sędzią duchowym takich; stoi przed tobą denny poganin i katolik, który nie przyjmował wielokrotnie zaproszenia do Domu Pana i ostrzegania przeze mnie o późniejszych kłopotach. 

   Ogarnij teraz naszą ojczyznę z wrogimi - jedynie prawdziwej wierze katolickiej - mass-mediami. Jakim trzeba być sprzedawczykiem, aby pracować w TVN, gdzie nigdy nie wspomną o największych świętach, ale z werwą transmitowano bluźniercza „mszę” w czasie pard grzeszności oraz procesję z „boska waginą” w miejscu Monstrancji. Ci ludzie są całkowicie bezkarni, a na dodatek ich ojciec nieświęty Robert Biedroń pcha się na prezydenta kraju katolickiego.

   Dobrze, że posłuchałem mojego Anioła, bo przed wczorajszą Mszą św. o 17.00 (rano byłem na swojej), bo udało się oczyścić przewody słuchowe. Z wdzięczności poświęciłem to nabożeństwo w intencji zdrowia duchowego rodziny koleżanki.

   Tak właśnie zaczęła się obecna doba duchowa z odczytem właściwej intencji modlitewnej. Dużo ludzi uważa siebie za religijnych, ale nie uczestniczy na co dzień w Mszach Św. które są ofiarami Pana Jezusa w naszej codzienności. Zrozum, że jestem wiedzący i jest mi przykro, że wokół brak jest ludzkiej duchowości, trwa letniość, a nawet to, że Bóg Ojciec jest takim niepotrzebny.

   Natomiast na dzisiejszej Mszy św. o 6.30 - w mojej rozterce duchowej - przez witraż padł w kierunku strumień światłości ze wstającego słońca. Na ten czas Pan Jezus uleczył niewidomego. Można powiedzieć, że my mamy oczy i uszy, ale potrzebujemy uzdrowienia duchowego. W ramach intencji stałem pusty i drętwy (niewyspany).

   Dopiero Eucharystia sprawiła słodycz i pokój, które zalały serce i duszę.. Tak chciałbym znaleźć się w odosobnieniu, ale dzisiaj jest nasilenie pilnowania mnie (nie wiem z jakiego powodu). Kocham moją ojczyznę, a czuję się jak w Korei Północnej (w obozie bez drutów). To jest zarazem łaska, bo tak właśnie było z Panem Jezusem. Nie obchodzi mnie cały świat. Nie chcę tu być! Panie dlaczego tutaj jestem?…

                                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

06.08.1988(s) Zapowiedź upadku wiary świętej...

   W nocy czytałem Orędzie Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów ks. Ottavio Micheliniego (1906-1979)...wszystko opublikował w czterech tomach. To była sprawdzająca się obecnie dramatyczna sytuacja Kościoła Świętego (opozycja wewnątrz, sekularyzacja (zeświecczenie) oraz dekadencja kleru (odstępstwo i zmarnienie).

    Do późna tapetowałem przedpokój słuchając homilii papieża. Na miejscu zegara żona powiesiła glinianą płaskorzeźbę św. Głowy Pana Jezusa, którą wykonała dla mnie pacjentka w Instytucie Reumatologii, gdzie specjalizowałem się w tej dziedzinie.

   Wyobraź sobie zdeformowane ręce przez reumatoidalne zapalenie stawów, które w ten sposób szerzyły wiarę. Zbawiciel bardzo pasował w miejscu zegara. Ten wizerunek zabiorę później do gabinetu lekarskiego, który przydzielono mi na stałe w przychodni.

   Wraz z odejściem zabrałem Pana, który towarzyszył mi przez te wszystkie laty w niesieniu pomocy chorym...

                                                                                                                                       APeeL

 

07.08.1988(n) Niedorozwój duchowy...

    Niedziele są dla mnie przykre podczas dyżurów w pomocy doraźnej. Czytam „Rozmowy z Mistrzem” Rajmunda Ładysława Dąbrowskiego wydane przez Znak (1983). Łaska wiary jest największym skarbem, co potwierdzam obecnie (19.02.2020). Trzeba się na nią otworzyć, a wówczas ucałujesz kawałek chleba, który upadł na ziemię. Na rycinie narysowałem drogę z królestwa ziemskiego (ciemności) do Królestwa Bożego (Światłości)...łącznikiem jest Pan Jezus. Powiem ci, abyś nie czekał na powtórne narodziny.

    Sprawy życia wiecznego i szczęścia są wstydliwe (dziecinne). Wielu uczonych nie chce o nich mówić. Większość woli życie dla życia; „trzeba żyć krótko i dobrze oraz ładnie wyglądać w trumnie”. To żart, ale tak jest w praktyce…

   Rozwój duchowy ludzi można przedstawić w postaci wieży, której podstawą jest 99% ludzkości obojętnej duchowo...także wśród katolików tylko garstka dąży do uświęcenia. To spostrzeżenie jest obiektywne, bo wynika z rozmów z pacjentami. Przeważa dorabianie się, szukanie pseudowielkości, życie seksem, władzą i sławą...nawet z biciem głupich rekordów.

                                                                                                                                 APeeL