Drukuj
Odsłony: 78

Motto; Amber Gold

    Do końca nie byłem pewny decyzji wyjazdu do Centrum Handlowego (czas promocji). Wiele znaków wskazywało, że mam jechać; wcześniej umyłem i wysprzątałem samochód (jak do sprzedaży), miałem wykonane zapisy dziennika i odmówione modlitwy...nawet tej nocy edytowałem wczorajszą intencję.

   Miałem do pokonania tylko poranne natchnienie demona, aby pospać i nie być na porannej Mszy Św.! A właśnie dzisiaj jest wielkie święto; Katedry Apostoła Piotra - Opoki, pierwszego papieża. To on miał ukazane od Boga Ojca, że Pan Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Na nim właśnie jest zbudowany Kościół Święty, którego „bramy piekielne nie przemogą” (Mt16, 13-19).

    Na Mszy Św. oraz podczas zapisywania tych słów przez ciało przepłynął dreszcz ze łzami, a u mnie jest to znak Prawdy!  Eucharystia przewijała się do przodu i zamieniła w mannę z nieba...byłem pewny, że mam jechać.

   Podjeżdżając pod Centrum Handlowe w W-wie zostałem zaczepiony przez „Włocha”, który łamaną polszczyzną tłumaczył, że czeka na odlot samolotem, ale nie może zabrać ze sobą reklamowanego sprzętu, który chce mi ofiarować (dwie spalinowe piły tarczowe)...pod warunkiem zakupienia agregatu prądotwórczego.

   Podczas żartów zauważyłem, że wszystko rozumie...trafił swój na swojego (nawet byliśmy podobni). Przypomniał się nabrany na wypadek, któremu w ten sposób Cyganie wcisnęli złote obrączki z tombaku. Każdy zna sprawę Amber Gold, gdzie malowane papierki zamieniali na złoto.

    Ogarnij cały świat...tak właśnie oszukanych i przenieś to na sferę duchową...oderwanych od Apostoła Piotra-Opoki i jedynie prawdziwej wiary katolickiej (luteranie, kalwiniści, Adwentyści Dnia Siódmego, Kościół Zielonoświątkowy, itd.). Jest mi przykro, że naród wybrany nie rozpoznał Mesjasza i pozostała mu tylko Ściana Płaczu.

   Dalej mamy nabranych przez Szatana; św. Jehowy z wiarami wymyślonymi przez ludzi...nawet nie wspominam o New Age lub Kościele Scjentologicznym. Właśnie dzisiaj miałem być w otwieranym „kościele” lokalnych św. Jehowy, ale straciłbym czas, bo z nimi nie ma żadnej dyskusji. 

    Moja okazja była prawdziwa; wszystko dali na raty (pierwsza za miesiąc)...bez procentów. Na miejscu dokonano synchronizacji oprogramowania komputera. Zważ, że w kieszeni nie miałem nawet grosza. Od razu zacząłem odmawiać moją modlitwę...

                                                                                                                           APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

24.07.2008(c) ZA PRZYNOSZĄCYCH OWOC OBFITY

słowa kluczowe; „Kto trwa we Mnie przynosi owoc obfity /../”.

   W nocy czytam list do Hebrajczyków św. Pawła Apostoła znawcę Prawa, którego język jest bardzo trudny. Te pisma powinno się przełożyć na słowa proste...

    Jadę na Mszę Św. a z radia Maryja płynie informacja o o. Pio, którego stygmaty wydzielały piękny zapach. Na tablicy przed kościołem była informacja o nabożeństwie dziękczynnym; za właścicielkę naszej miejscowości, fundatorkę pierwszego kościoła w 1387 r. z późniejszym nadaniem praw miejskich (2 IX 1540 r. przez Króla Zygmunta Starego).

    Eucharystia pękła częściowo na pół; była to zapowiedź cierpień duchowych, bo dyżur w pogotowiu będę miał spokojny. Z powodu ekstazy nie mogłem opuścić Domu Boga naszego. Chciałbym tu siedzieć i słuchać Słowa - na tysiącu nabożeństw - aż do skończenia świata...

    Niebiańska Słodycz zalewała nadbrzusze, a okolicę serca pokój z pragnieniem dawania świadectwa i stawania w obronie wiary aż do oddania życia. Jakim językiem przekazać ci mój stan?

   Wcześniej śpiewany psalm był już inny; „Wszyscy zobaczcie jak nasz Pan jest dobry…wspólnie wywyższajmy Jego Imię, szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi”.

   Zawołałem w uniesieniu; ”To wszystko zaczęło się od Ciebie, Matko, a wokół nie ma wdzięczności…króluje szyderstwo”. „Patrzyła” figurka Matki Niepokalanej z poczuciem bliskości Św. Bożej Rodzicielki. Przez sekundę wyobraź sobie Bogarodzicę stojącą pod krzyżem Syna...

    Trwa akcja chrystianizacji Europy (właśnie nakleiłem na samochodzie znak ryby)...ojciec Rydzyk zorganizował półmilionowy zjazd na Jasnej Górze, w „Gościu niedzielnym” jest świadectwa wiary („Przebudzenie”), a w TV Polonia trafiłem na świadectwa właśnie nawróconych. Teraz Pan mówi do mnie przez Vasullę Ryden;

   „Proś Mego Ducha Mocy o udzieleni ci serca wojownika, abyś z odwagą i stałością walczył z wszelka przeszkodą, która mogłaby cię pozbawić Mojego Niegasnącego Światła. Takie serce pozwoli ci prowadzić dobry bój o wiarę i sprawiedliwość oraz przyłączyć się do duchowej walki moich Archaniołów Michała i Rafała, wojowników sprawiedliwości odznaczających się siłą i walecznością /../ Poprzez twoje oddziaływanie staniesz się – dla zepsutej społeczności – powabem, który przyciągnie je do Mnie /../”.

    W pracy dawałem świadectwa wiary, wskazywałem na kierowanie różnych próśb do Boga, ofiarowywanie cierpień na Ręce Matki (uświęcanie)…do ilu to trafi?

   Podczas nawałnicy z piorunami jechaliśmy karetką, a w oddali błyski układały się w obrazy drzew...wskazując na moc Boga. W tym właśnie czasie przesuwały się cierpienia;

- chłopczyk wywrócił się na rowerku i zgłaszał bóle brzucha

- babcia z kręczem karku była śmiertelne wystraszona "porażeniem"

- młoda z depresją pragnęła śmierci…musieliśmy trafić do szpitala.

     Cała noc w pogotowiu była spokojna ("płacili za spanie")...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

14.08.1988(n)  Przemiana nastąpi już jutro...

     Metanoja (gr.) = conversio (łac.) = przemiana duchowa zachodząca w sercu człowieka. Dalej czytam; "Życie Jezusa". Mam pamiętać, że zasady Boskiego postępowania i plan zabawienia są bardzo proste.

   Ku uduchowieniu prowadzi; wyrzeczenie się samego siebie, poświęcenie, uniżenie, pokora. W tym czasie ziemia przyciąga; nasze „ja”, egoizm, bunt i pycha. To pisze się lekko, ale jest to zadanie dla dążącego do świętości...jeszcze nie dla mnie, chociaż jutro takim się stanę po Sakramencie Pojednania.

   Różne są kombinacje w każdym dotyczące pierwiastka duchowego i fizycznego. Nawet to narysowałem, ale nie potrafię edytować rycin.

                                                                                                                               APeeL

 

16.08.1988(w) Kruchość umiłowanego ciała...

    Dzisiaj jestem chory z powodu zatrucia pokarmowego. Głupia choroba, która pokazuje kruchość naszego bytu, bo nagle jesteś uziemiony, robisz się z jak "waty"...upadają wszystkie plany.

   W tym momencie widzimy, co oznacza śmierć dla wierzącego - przybliżenie do Boga. Niewierzący ma lęk przed śmiercią, a człowiek wierzący ma ufność (życie wieczne).

   Nie chodzi tutaj o zwykły lęk przed śmiercią jako faktem ziemskim (kłopoty dla rodziny w tym finansowe) - chodzi o lęk lub radość duchową. Jakże cieszyło mnie każde spotkanie z pierwszą miłością. 

   Z drugiej strony duszę przenikała boleść i tęsknota...po wczorajszym powrocie do Boga. Teraz rozumiem cierpienia ludzi podczas pierwszej miłości, a tu miłość ostatnia! Jeżeli ktoś nie przeżył pierwszej miłości - jak mu ją wytłumaczyć?

    Przeczytałem trzy lektury o cierpieniach dusz ludzkich i jestem przekonany o stałej łączności między obu światami; widzialnym i niewidzialnym. Wiem, że wszystko, co myślę, mówię i czynię muszę robić z miłości - każda chwilka mojego życia ma być tego świadectwem. To znowu zadanie dla świętego, a na to jestem jeszcze zbyt słaby...

   Jak postępować z wygłupiającymi się prawie dorosłymi dziećmi, które nie reagują na spokojne prośby? Takimi właśnie jesteśmy dla Boga Ojca…

                                                                                                                               APeeL

 

20.08.1988(s) Koniec wakacji z Panem Jezusem...

   Wolna sobota, koniec urlopu, który zaczynam dyżurem w przychodni. "Panie Jezu pobłogosław początek pracy". Później odwiozłem żonę, która wyjechała do rodziny, a po drodze kupiłem piwo. Przez 30 minut walczyłem z sobą, bo Szatan kusił pójściem do brata, grą w pokera i piciem wódki.

    Anioł wprost krzyczał; „nie”, a mówi tylko tyle...nie poszedłem i zacząłem malować łazienkę. Praca szła z trudem, pociłem się. Pomyślałem; „cóż mój pot Panie Jezu, Ty mi pomożesz i będzie raźniej”. Tak się stało, a po wykonaniu zadania ofiarowałem ten wysiłek na ręce Matki Bożej.

    Takie miałem wakacje z Panem Jezusem...najpiękniejsze w moim życiu!

                                                                                                             APeeL