Drukuj
Odsłony: 57

    Wczoraj trafiłem na drugą Mszę Św. w intencji duszy syna, który przyśnił się w sposób symboliczny; miałem przewieźć go przez most. Nic się nie odzywał, a ja miałem wielki kłopot, ponieważ straciłem możność widzenia. Nie wiem jak jest zbudowany Czyściec, ale pomyślałem, że potrzebuje pomocy duchowej.

    W jego intencji  przekazałem Mszę Św. z Eucharystią oraz poprosiłem o przelanie na mnie jego grzechów. To chyba jest największy dar dla duszy pragnącej przybliżenia się do Wiecznej Szczęśliwości! Oprócz mojego wołania do Matki Bożej w litanii do św. Józefa - przed Najświętszym Sakramentem -  poprosiłem Go o wstawiennictwo...

    Dzisiaj radość zalała serce, ponieważ przed porannym spotkaniem z Panem Jezusem z pomocą Ducha Świętego edytowałem wczorajsze świadectwo wiary, a trwało to „co do minuty”...tak zawsze bywa w prowadzenie przez Boga Ojca.

   Siostra zaśpiewała pieśń rozrywającą serce; „Bądź mi litościw, Boże nieskończony”. Doznałem wstrząsu duchowego, a łzy zalały oczy. Znajdź w internecie słowa tej pieśni lub wysłuchaj jej na You Tube.

   Bóg powołał Abrahama i tak się to zaczęło. Dzisiaj ja piszę te przeżycia dla Ciebie, bo dzieło Boże trwa. Psalmista w tym czasie wołał w Ps 33(32); "okaż Swą łaskę ufającym Tobie". Natomiast Pan Jezus w Ew (Mk 17, 1-9) przemienił się duchowo wobec wobec Piotra, Jakuba i Jana. Przy Zbawicielu pojawił się Mojżesz i Eliasz, a głos Boga Ojca oznajmił, że „To jest mój Syn umiłowany”. Eucharystia przewijała się do przodu....tak jak lubię.

    Przed wyjściem na modlitwę (wśród grających w piłkę nożną) miałem do wyboru wołanie za potrzebujących; litości Bożej (oczyszczenia z grzechów) lub przemiany serca (duchowej). Wzrok zatrzymały słowa parafrazy psalmu 51, który podarowałem kiedyś córce; „Ty, który miłujesz serce prawe i czystość duszy. Daj serce nowe - czyste i skruszone!”

    Już na początku modlitwy zostałem zadziwiony, ponieważ przypomniało się Przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor. To jest jakby instruktaż odczytywania Woli Boga Ojca, a tak jest codziennie (w sprawie modlitwy).

    W wielkim bólu popłynie „św. Osamotnienie" Pana Jezusa z koronką do Ukrytych Cierpień w Ciemnicy, a także dalsze części mojej modlitwy z powtarzaniem dziesięć razy; św. Obnażenia Zbawiciela na Golgocie, Jego rozciąganie i przybijanie do krzyża, Podniesienie na krzyżu, św. Osamotnienie i sama śmierć z późniejszą koronką do 5-u św. Ran.

   Chwilami chciało się płakać i krzyczeć z powodu bólu rozrywającego serce, ponieważ byłem z Panem Jezusem podczas całej Bolesnej Męki. Tego nie można przekazać żadnym językiem, bo było to współcierpienie duchowe z Synem Boga Żywego...w dziele zbawiania dusz ludzkich. Wszystko trwało tyle, co mecz...czyli 1.5 godziny.

                                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane...

23.04.2002(w) ZA PROSZONYCH O COŚ

   Praca trwała jak co dzień (7.00-14.00), a intencja wyklarowała się w drodze do kościoła na Mszę św. wieczorną. W jej odczycie pomogła duchowość wcześniejszych zdarzeń:

- wyproszona wizyta domowa i dodatkowe załatwienie babci, której nie mogłem odmówić

- prośba o pomoc w sprzątaniu piwnicy

- źle zaparkowałem samochód i ktoś na kartce prosił o przestawienie.

- z żona nieśliśmy szafkę, a posiadający wózek...zezwolił na jej użyczenie.

    Przepłynął cały świat proszących o podanie ręki, chleb, wodę, pracę, pożyczkę i leczenie. Jak wielkie kłopoty mają tacy ludzie.

    Teraz, gdy to przepisuję (08.03.2020) trwa regularna wojna z inwazją imigrantów na UE. „Proszący” o przyjęcie rzucają kamieniami, próbują wyrywać bramy, przecinają ogrodzenia, a wojsko w Grecji używa w obronie swojej ojczyzny gazu i strzela do nachalnych. Popełniono błąd przyjmując wszystkich przybywających...w tym terrorystów islamskich bez dokumentów.

    Na Mszy Św. w tej intencji po Eucharystii napłynął ból duchowy z poczuciem ogromu różnych krzywd na świecie…

                                                                                                                                   APeeL

 

11.05.2002(s) Upadki w drodze do Królestwa Bożego...

   Podjechałem pod krzyż Pana, a na drodze zauważyłem zabitego gołąbka. To oznacza brak pokoju i takie jest moje serce spowodowane upadkiem. Na ten moment pacjent przyniósł rybę (to symbol naszej wiary).

    Pragnąłem oczyszczenia, ale w kościele nie było spowiednika. W przychodni pomagałem jak mogłem. Dopiero na Mszy św. wieczornej przystąpiłem do Sakramentu Pojednania, gdzie usłyszałem słowa o atakach Szatana i upadkach zbliżających się do Boga. Dodatkowo na ten moment św. Paweł powiedział; „stoisz to uważaj, bo możesz się przewrócić”.

   Ja wiem już o tym, a możesz sobie wyobrazić drabinę do nieba...im wyżej jesteś tym upadek jest większy. Piszę to, a przede mną leży taka rycina. Większość ludzi wierzy w istnienie „nieba” z wiecznym szczęściem, co jest pokazywane na ziemi (piękne miasta, centra handlowe, domy, pokoje wg upodobania danej osoby).

    Można powiedzieć, że tęsknota za rajskim życiem jest powszechna, ale dla prowadzących takie życie niebezpieczna, bo Bóg nie jest im potrzebny. Obecnie żaden kaznodzieja ewangelicki w USA nie mówi o niebie.

    Wszystkie dywagacje na ten temat skwituję słowami św. Pawła, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor2,9).

   Dodam od siebie, że doznania mistyczne (po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii) przenoszą mnie do Królestwa Bożego, które jest w nas, a tego nie można przekazać żadnym językiem.

                                                                                                                                          APeeL

18.08.2002(n) Krótka pamięć...

    Po dyżurze wróciłem do domu, ale nie mogłem wejść, ponieważ żona nie wróciła jeszcze z kościoła, a córka twardo spała. Przepisuje to 08.03.2020...przypomni się jej podobny sen z zatyczkami w uszach. Małżonek nie miał kluczy, wezwał na ratunek mechanika, który musiał zniszczyć zamki.

    Natomiast ja całkowicie zapomniałem o rocznicy ślubu! Żona wymówiła to stwierdzając, że jej nie kocham. Nie wiem jaki jest związek miłości z pamięcią o rocznicy ślubu? Po latach przestanie się dziwić.

  Napłynęła słabość Jana Pawła II oraz osoba Pana Jezusa padającego pod krzyżem...z przedstawienia w Kalwarii Zebrzydowskiej. Na tym tle ujrzałem własną nędzę, bo po wczorajszej spowiedzi przyjąłem 10 zł. od chorego psychicznie i przeznaczyłem ten „dar” na piwo! Mszę Św. przesiedziałem pod kościołem, nie docierały czytania. Taki był ten dzień…

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (08.03.2020)...w Dzień Kobiet kupiłem żonie piękny kwiat z mojej emerytury, a właściwie z dodatku opiekuńczego, który dają po 75 roku życia. Pamięć słabnie coraz bardziej, ale odrabiam zły czas...

                                                                                                                               APeeL

 

20.08.2002(w) WDZIĘCZNY ZA OTRZYMANĄ OPIEKĘ

    W śnie byłem w łóżku jakiejś pani.  Nie mam grzechu, ale po przebudzeniu przepraszałem Boga, bo było mi nijako. W drodze na nabożeństwo do serca napłynęło poczucie bliskości Matki Najświętszej, a w ręku znalazł się obrazek św. Józefa ze słowami; „Matko Najświętsza do Serca Twego mieczem boleści wskroś przebitego”.

   Dzisiaj był spokój w przychodni, ale wszystko odrobię na dyżurze w pogotowiu...od 15.00 - 23.00 nie wysiądę z karetki! Później ujrzałem pomoc świętego Józefa, bo nie uległem pokusie (sierpień to miesiąc trzeźwości). Cała noc była spokojna...płacili za spanie.

                                                                                                                           APeeL

 

31.08.2002(s) ZA TYCH, KTÓRYM KRZYŻUJĄ SIĘ PLANY

   Zaplanowałem dwie Msze św. bo jutro mam dyżur w pogotowiu. Biegnę do kościoła i przepraszam Boga, a zarazem proszę o dotknięcie córki, o jej uzdrowienie fizyczne i duchowe. Ona otrzymuje od nas wszystko, ale nie rozumie tego, a jej każdy przyjazd sprawia zamęt i niepokój.

   Przed Eucharystią „patrzył” wizerunek Ducha Świętego, a po przyjęciu Pana Jezusa słodycz zalała usta. Dzisiaj czas spędziłem na nieplanowanym malowaniu, a wówczas nie mam w tym żadnej przyjemności.

   Na wieczornej Mszy Św. Ciało Pana Jezusa pękło na pół „My”, a to oznacza, że czeka mnie jakieś cierpienie. Tak się stanie, bo powstał rozdźwięk z córką,a dodatkowo "zgubiłem" klucze, które tkwiły w zamku przez 3 godziny! To dzień pokrzyżowanych planów, bo miałem mieć dyżur, córka przyjechała bez zapowiedzi, malowałem i powstało zamieszanie…

   Po latach boję się jej przyjazdów, bo przyciąga demony. Piszę to 08.03.2020 r. po przeżyciu nagłego wypadnięcia bolców okna, które leciało na mnie i komputer. Udało się złapać, ale po chwilce klosz lampy spadł na klawiaturę komputera!

  Jednak prawdziwe zniszczenie planów ludzkości sprawił wybuch bomby biologicznej w Chinach...z wywołaniem pandemii infekcji wirusa (jakby mieszanki SARS i AIDS), która powoduje zgony (uszkodzenie płuc).

   Powstała psychoza strachu, odwołuje się wszystkie zgromadzenia, konferencje...upadną centra handlowe, teatry i kina, wszyscy boją się wycieczek, bo można zostać uwięzionym w hotelu lub na statku.

   Wyobraź sobie tylko, że jesteś sportowcem, wszystko poświeciłeś, aby startować w zawodach lub nadchodzącej Olimpiadzie, którą odwołają. Mecze i zawody odbywają się przy pustych trybunach.

   To wielka tragedia, ale zarazem znak od Boga, bo szykowano się do wojny termojądrowej. Wielu synów diabelskich pragnie władzy nad światem...kłaniają się Bestii i próbują cierpliwość Boga Ojca.

    Do mojego raju na ziemi nie dotarła jeszcze panika z wykupywaniem wszystkiego w sklepach. Dobrze, że nie pracuję już w zawodzie (lekarz), bo w Chinach wielu kolegów zmarło z powodu tej infekcji. Pomyśl, co czuje młoda lekarka mająca małe dzieci lub stomatolog albo laryngolog.

         „Panie zmiłuj się nad nami”...

                                                                                                                    APeeL