Drukuj
Odsłony: 67

    W drodze na Mszę Św. wieczorną napłynęło medyczne określenie naszej sytuacji; p o r a ż e n i e państwa! Po wejściu do kościoła ból zalał serce, a łzy zakręciły się oczach, ponieważ stwierdziłem, że jestem sam...z trzema kapłanami w konfesjonałach.

    Przypomniało się moje dawne ostrzeżenie, że to miasto zostanie ukarane, bo mamy raj na ziemi („niebieskie sanatorium”). Nic tutaj nie brakuje do życia; jest woda głębinowa (bardzo dobra prosto z kranu), gaz, prąd, ryby w rzece, lasy z grzybami, chleb codzienny, ale największą łaską jest Dom Boga Ojca.

   Kara karą, ale nie spodziewałem się, że wierni opuszczą ze strachu Pana Jezusa. „Panie! Wszyscy Cię opuścili!”. Napłynęła osoba Apostoła Piotra, który w obawie o utratę życia zaparł się trzy razy Zbawiciela. Popłakałem się ponownie podczas zapisywania tych przeżyć.

    W tym czasie od Ołtarza Św. - wprost z mojego serca - popłynie błagalna modlitwa Azariasza (Dn3, 25, 34-43), aby Bóg nie opuścił nas na zawsze i nie odwrócił od nas swego miłosierdzia.

„Niech dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie.

Ci, co pokładają ufność w Tobie niech nie zaznają wstydu.

Idziemy za Tobą z całego serca szukając Twego Oblicza.

Wybaw nas Panie przez Swe cuda”…

    Tyle lat minęło, a my wołamy tak samo. Jak będzie, gdy się spotkamy. Wcale nie będziemy tańczyć z radości, ale płakać z powodu zguby większości, którzy usłyszą na swoje błaganie grzeczne Słowa naszego Taty;

- Pani, panie otwórz nam!

- Zaprawdę powiadam wam, nie znam was...

    Po Eucharystii śpiewałem z płaczem suplikację; „Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny”, a w litanii do św. Józefa ofiarowałem objętych intencją (myślałem o tych, którzy opuścili Pana Jezusa).

   Po wyjściu na spacer w celu odczytania intencji i odmówienia modlitwy napłynęła pomocna „duchowość zdarzeń”;

1. Przypomniały się słowa z Ew (Mt 18, 21-35) z przypowieści o dłużnikach; ten któremu anulowano wielki dług zaczął dusić swojego dłużnika. Pan, który dowiedział się o tym wtrącił go do więzienia.

2. Prof. Jan Hartman 6 marca na www.polityka.pl dał wpis; „Kaja Godek chce zakazu marszów równości. Nie uda się”. Ma chłop swój rozum, ale w opętaniu intelektualnym „największym problemem naszej ojczyzny” jest propagowanie „ohydy spustoszenia” w Oczach Boga czyli obrona „spółkujących inaczej” (LGTB+). Wejdź i przejrzyj te brednie…

3. Teraz ich problemem są śluby, a ma im to umożliwić Reformowany Kościół Katolicki.

    Przecież mogli założyć sobie kościół prowadzony przez psychologa przebranego za biskupa Szymona Niemca w tęczowych szarfach, ale oni wolą bezkarnie szydzić z odprawiania Mszy Św. oraz z Procesji Eucharystycznej. My nie zabijamy takich, ale Państwo powinno chronić katolików przed opętanymi.

4. No cóż, przykład szedł z góry, bo podczas odwiedzin „świętej ziemi kaliskiej” - prezydencki minister Marek Siwiec (1997) - małpował błogosławieństwo Jana Pawła II (znak krzyża) i całował ku rozbawieniu wszystkich trawę lotniska.

5. Chorzy na władzę nad światem („bogowie”) szykowali się do otwartej wojny nuklearnej, a tu atak na wszystkich wyhodowanego w tajemnicy wirusa.

    Nic więcej nie będę opisywał, bo co dotkniesz tam nie ma Boga...Apokalipsa już trwa, a obecna zaraza jest tylko znakiem Stwórcy, który ma nas przebudzić duchowo. Większość nie umie odczytywać „mowy nieba”, a nasz Tata do niegrzecznych dzieci mówi:

- chcieliście wojny totalnej...proszę bardzo; wykażcie się w walce z chorobą, którą sami stworzyliście...

- jako Bóg Stworzyciel nie byłem wam do niczego potrzebny: zamykamy resztkę Świątyń

- nie chcieliście Chleba Życia, Ciała Pana Jezusa (Cudu Ostatniego): za karę musicie siedzieć w domu! 

    W tej intencji popłynie moja modlitwa...

                                                                                                                              APeeL

Aktualnie przepisane...

17.08.1993(w) DZIĘKCZYNIENIE ZA 25-LECIE POŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO

    Po północy padłem na kolana i prosiłem; „Panie Jezu daj nam Twoją radość”. Nie sprecyzowałem prośby, nawet nie wiedziałem o co proszę, ale takie było natchnienie. Napłynęło też polecenie, abym zabrał pieniądze i rano zbudził żonę na Mszę Św.!

     W drodze do kościoła trafiłem na samochód dostawczy z którego dobiegały słowa piosenki; „for you et for me” (dla ciebie i dla mnie). Pod kościołem trafiłem na proboszcza i poprosiłem o odprawie w naszej intencji nabożeństwa.

   Nawet powiedziałem, że zwracałem się w tej sprawie do Pana Jezusa. Kłopot, bo drugi kapłan modlił się za zmarłą, nie ma innego spowiednika, ale zobaczył pieniądze („dzięki Ci Boże nawet za chytrych”). Właśnie popłyną słowa czytań; „przyszedłem Panie, by pełnić Twoją Wolę”.

    Pełnia zadziwienia przelewała się przez serce, ponieważ dzisiaj Pan Jezus powołała na Swojego Apostoła mojego imiennika, a psalmista chwalił Boga;

„Sławić będę dobrodziejstwa Pańskie,

chwalebne czyny Pana,

wszystko, co nam Pan wyświadczył

i wielka dobroć (...)

jaką nam okazał w swoim miłosierdziu

i według mnóstwa swoich łask”.

    Jakże Jezus potrafi zadziwić! Razem z żona podchodzimy do kapłana, który odprawiał Mszę Św. Na ten czas zauważyłem uśmiech Pana Jezusa z Całunu, a „Prawdziwe życie w Bogu” otworzy się na słowach; „pozwolę Moim św. Aniołom zstąpić ku wam, by was karmili (...) Przychodź do Mnie ze wszystkimi problemami, przedstawiaj Mnie i odpoczywaj we Mnie. Przyjdź szukać oparcia we Mnie”. To trwa dotychczas (18.03.2020)...

    Pojechaliśmy do Warszawy do kościoła oo. Bernardynów, gdzie trafiliśmy na wystawienie Najświętszego Sakramentu. Podszedłem do stacji Drogi Krzyżowej z Matką i Janem pod umierającym Zbawicielem, a serce zalał niewyobrażalny pokój, radość, a zarazem smutek zesłania.

    Wzrok zatrzymała także Ostatnia Wieczerza, a dusza rosła w oczach u „małego apostoła”. Prywatny grobowiec dał natchnienie do wołania za zmarłych z naszych rodzin. Przepraszałem za moje złe zachowanie w stosunku do teściów. Napłynęło polecenie, abym zostawił dar na restaurację Drogi Krzyżowej...”daj! daj, daj”. Zapamiętaj; dawaj, bo wszystko jest Pana...

   Napadają nas żebrzący, a w różańcu Pana Jezusa wypada oddanie wszystkiego ubogim. Przypomina się zdarzenie; małemu chłopczykowi podałem pieniądze, aby położył na tacę. Później kwiaciarka zwróciła mi taką właśnie sumę...przyznała, że wcześniej mnie oszukała. Żonie na Starym Mieście kupiłem piękna broszkę, którą ma dotychczas.

    Podczas odmawiania mojej modlitwy łzy zalewały oczy, a zarazem miałem radość, że to wołanie jest zgodne z Wolą Boga. Dalej Pan Jezus mówił do nas o miłości i Jego błogosławieństwie. Przecież o to prosiłem przed wyjazdem.

   Czy kiedyś przypuszczałem, że doczekam takiej chwili; zdrowie, rodzina, ojczyzna, mieszkanie, dobra i kochająca żona, pokój w sercu, urlop za który płacąCieszą kwiaty, zakupy, dobre jedzenie. Nawet niebo jest dzisiaj pełne gwiazd. Zapaliłem lampkę przed figurą Matki Bożej przy naszym bloku.

    Wielką moc w boju duchowym ma błogosławieństwo Boże. Zawsze proś o to i przekazuj innym. Do czego to porównać? Napływa obraz akcji ziemskiej, której patronuje prezydent, wojewoda lub sołtys!

   Na koniec tego dnia trafiłem na „Modlitwę dziękczynną” s. Faustyny;

„O Jezu, Boże wiekuisty, dziękuję Ci za niezliczone łaski i dobrodziejstwa Twoje.

Niech każde uderzenie serca mojego będzie nowym hymnem dziękczynienia ku

Tobie, Boże (...)”.

    Na szczycie wszystkich łask jest błogosławieństwo Pana Jezusa...łaska wiary i Kościół Święty.  „Dziękuję Boże Ojcze za ten dzień. Dziękuję Panie Jezu”…

                                                                                                                                APeeL

 

09.11.2002(s)  ŻYCZLIWY DLA POTRZEBUJĄCYCH

    W śnie ujrzałem jakby twarz chorego na trąd. Po zerwaniu ze snu w sercu miałem rozterkę; „czy Msza św. poranna czy wieczorna”? Pan Bóg mógłby podać to na tacy, ale powstałby słuszny zarzut ze strony szatana, bo mamy wolną wolę...to jest święta delikatność.

    Postanowiłem, że dzisiaj będę w kościele dwa razy, ponieważ jutro mam dyżur w pogotowiu. Serce zalała radość, ponieważ wypadnie rocznica moich urodzin (nie znam godziny)...aż zacząłem śpiewać „Ave, Ave”.

   W czytaniach była mowa o służeniu Bogu, a ja wokół widzę wierność „władzy ludowej” i różnym przełożonym. Po św. Hostii omijałem ludzi, bo chorzy na mój widok biegną ze swoimi problemami.

    W przychodni przestraszył mnie nawał chorych...z małżeństwem „do dokładnego badania”, a ostatni chorzy przybyli w ramach później odczytanej intencji:

- załatwiłem pacjentkę z kasy policyjnej, a kolega ma za to płacone

- obca z zapaleniem pęcherza

- do domu trafi także obcy pacjent, któremu w szpitalu nie podbili recept (zaleciłem, aby przybył do mnie na dyżur w pogotowiu)...skąd ci ludzie wiedzą, że ja mogę pomóc?

   W wielkim umęczeniu „spojrzała” s. Faustyna i trafiłem na słowa; „Nikomu nie odmawiam serca swego”. Wieczorem trafiłem na Mszę św. ślubną. W wystrojonym kościele wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego oraz brak gwoździa w stopie Pana Jezusa na krzyżu („wyjmujesz mi gwóźdź”). Popłakałem się po Eucharystii!

    W telewizji popłyną obrazy: akcja „góra grosza” (zbiórka w szkołach na domy dziecka), wsparcie społeczne (stypendia) oraz Real TV z obrazami ze szpitala. Dalej:

- ludzie pomagają pchać samochody, bo trwa śnieżyca i ślizgawica

- policja i służba zdrowia ratuje z sercem ofiary wypadku wycieczki z Medziugoria

- kierowca pędził do szpitala z rannym 2-latkiem, a policja zatrzymała go i dokładnie spisywała go

- trafiłem na ćwiczenia ratowników górskich oraz ochotniczej straży pożarnej.

    Popłyną też obrazy ze szpitala, gdzie pielęgniarka stała się pacjentką (wypadek) i jest pełna obaw o serca obsługujących. To tylko cząstka zdarzeń, a ja nie mam czasu na zapisywanie wszystkiego. Ten dzień kończy reportaż o lekarzu w Afryce, który wyciąga kule z brzucha ofiary.

Minęła północ, zerwała się straszliwa ulewa...czy o tej porze przyszedłem na ten świat (rocznica moich narodzin)?

                                                                                                                                        ApeeL

 

03.11.2002(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH MIŁOSIERDZIA

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu. Kolega powinien zwolnić pokój o 7.30, ale beztrosko opisuje karty do 7.55. To ewidentne łamanie przepisu, bo jedziesz do chorego, który umrze po 5 godzinach, a ty opisujesz jego stan zdrowia post fatum (mortem)...to nazywa się „dojrzewaniem karty”, ale powinno być zakazane.

   Ustawiam obrazki, krzyżyk, Jezusa z Całunu i miłosiernego, gdzie jest akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu: „Pochyl się nad nami grzesznymi (...) pozwól (...) doświadczyć Twego Miłosierdzia (...)”. W serce wpadły słowa prośby, aby Stwórca pochylił się nad nami.

   Zabrałem nowy magnetofon, a z niego popłynie nagrana Msza Św. ale z kościoła reformowanego (z Holandii). „Lepszy” to znaczy oderwany od Jana Pawła II...następcy Św. Piotra. U nich nie ma Eucharystii, kultu Matki Jezusa, modlitw za dusze cierpiące w Czyśćcu oraz kultu świętych.

    Przypomina się poranek, gdy „patrzyła” figurka Pana Jezusa bez korony cierniowej. Z radia „Ave” padnie zapytanie: „Jak i czy dzisiaj mówi do nas Pan”? Pan Bóg mówi do nas przez wszystko, a opisano to nawet w „Faktach i mitach”. Możesz zauważyć to w mojej łasce, bo intencję modlitewną na każdy dzień odczytują poprzez tzw. „duchowość zdarzeń”. Tam męczono się z odpowiedziami...

   Trafiłem do staruszka, który następnego dnia - w łasce Boga naszego - zostanie uwolniony z tego świata...po przyjęciu Ostatniego Namaszczenia. To biedna i umęczona rodzina z córką po przeszczepie nerki.

   Jakże śmierć wyzwala człowieka i rodzinę. Próbuję modlitwy, ale nie znam intencji. Przesuwają się obrazy: biednych, chorych, opuszczonych, uwięzionych i udręczonych. Cały dzień będę wolał do Nieba: kilka koronek do Miłosierdzia Bożego oraz moja rozbudowana modlitwa.

    W tym czasie nie wychodziłem z karetki: poród, dwie babcie; biegunka i napad migotania przedsionków oraz duszność u młodego i atak epilepsji u biednego alkoholika. W ręku mam „Nie” z obrazem Żydów oraz art. „Miłosierdzie wobec umierających” („Gość niedzielny”) ze zdjęciem Jana Pawła II odwiedzającego chorych w szpitalu. Moje serce zalało poczucie nieskończonej Dobroci Boga Ojca.

    Ludzie ciężko chorzy i umierający mają wiele rozterek duchowych, a Pan Jezus dał przykład jak umierać mamy; „Wykonało się” i „W Twoje Ręce składam duszę i ducha Mego”. Poproś Ducha Świętego o takie prowadzenie, a to się stanie...

                                                                                                                                     APeeL