Drukuj
Odsłony: 47

    Tuż po północy padłem na kolana i poprosiłem Tatę, aby odwiedził mnie w tym tygodniu. Bóg jest zawsze i wszędzie przy nas, ale chodzi o otwarcie dla Niego naszych drzwi, a szczególnie serc. Chodzi też o pomoc w mojej apostolskiej pracy...

   Przed wyjściem na Mszę Św. poranną popłakałem się z powodu ujrzenia cudu stworzenia wszystkiego. Tego nie da się wytłumaczyć, bo nagle otrzymujesz błysk Światłości Bożej.

   Dzisiaj Paweł i jego uczeń Barnaba uciekli przed bezpieką świątynną z Ikonium, gdzie chciano ich ukamienować (Dz 14, 5-18). Podczas nauczania w Listrze Paweł kazał wstać kalece od urodzenia o bezwładnych nogach. Po jego zerwaniu się uzdrowieniu chciano im złożyć ofiary jak bogom, a oni rozdarłszy szaty krzyczeli, że są normalnymi ludźmi, a; „Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego”…

   Natomiast Pan Jezus w Ew (J14, 21-26) mówił o miłości oraz zapowiedział zesłanie Ducha Świętego, który nauczy nas wszystkiego. Wówczas i dzisiaj króluje cielesność, ludzie wszystkiego muszą dotknąć.

    Jak mają uwierzyć w istnienie świata duchowego? Jak wytłumaczysz działanie Boga, Jego prowadzenie, pomoc, Opatrzność z której ludzie nie korzystają, bo pragną jedynie uzdrawiania! Przecież Stwórca nie ma naszego ciała, ale może przysłać od Siebie kogo zechce...

   Ja właśnie jestem chłopcem na posyłki; ostatni z ostatnich, który trafił jak Andrzej Lepper na salony (w moim wypadku duchowe)...szkoda, że został zmanierowany, bo powiedział, że; „tu już Wersalu nie będzie”.

    Nasuwają się dwa przykłady ewidentnej pomocy Bożej z jej bezmiaru w mojej codzienności;

1. chciałem naprawić obecną stronę internetową, ale zalecono wykonać nową, na co zgodziłem się, ale podałem zły numer mojego telefonu (ochrona)...później po uderzeniu w klawisz klawiatury otworzył się blog specjalisty od Joomli, który wszystko zrobił za parę groszy!

2. podanie dzisiejszej intencji modlitewnej...

    Wielki ból zalewa moje serce, gdy widzę rząd, który nie korzysta z pomocy Boga Ojca. Nie woła i nie uczestniczy w Mszach św.! W Świątyni Opatrzności Bożej powinna trwać wieczna adoracja w intencji naszej ojczyzny. To byłoby wyśmiewane, „bo jak trwoga to do Boga”, ale zarazem wrogowie mieliby świadectwo w swojej bezradności.

    Pan prosi przeze mnie Jarosława Kaczyńskiego, aby udał się tam, szczególnie teraz, gdy opozycja wpadła w demoniczny szał szkodzenia Napłynęła osoba Donalda mniejszego, marniejącego w oczach po próbie wejścia do tej samej rzeki. Myślał, że Polacy nie pamiętają jego dziękczynnego spotkania - z próbą przybicia piąstek („robienia żółwików”) - z W. W. Putinem po zamachu w Smoleńsku.

   Ich czas się kończy i bez nawrócenia wpadną w czeluści, gdzie zostaną przywitani przez podobnych. Ludzie nie wierzą w istnienie Piekła, gdzie trwa swąd i smród, okropne krzyki z powodu nieodwracalności losu z obecnością demonów...

   Po przyjęciu Duchowego Ciała Pana Jezusa (Cudu Ostatniego)...padłem w ławkę i straciłem ciało. Eucharystia utrzymywała się w ustach bez poczucia jej obecności (tak jak lubię), bo chciałbym tak umrzeć. To trwało przez cały śpiew pieśni „Święty Boże”...powtarzanej trzykrotnie.

   Zostałem zalany pokojem, słodyczą i pragnieniem zaśnięcia. W tym czasie dusza wołała; „Jezu, Jezu, Jezu”. Dobrze, że po powrocie do domu trafiłem na świętą ciszę...

    W tej intencji poszedłem na nabożeństwo majowe, a w drodze odmówiłem moją modlitwę. Później padłem ledwie żywy z powodu braku snu i napływającej nawałnicy (wichury i burz z piorunami). Piszę to dla Ciebie o 2.00 w nocy z zaproszeniem do porzucenia marności, którymi jesteśmy otoczeni...                                                                                                                                             APeeL

Aktualnie przepisane...

24.08.1993(w) ZA PODSTĘPNIE ZNIEWOLONYCH

    W środku nocy obudziłem się z pustką w sercu, a głowa pękała od agentury, bo w tak krótkim czasie bolszewikom udało się zniewolić 70-80% rodaków. To koronkowa robota Belzebuba, którą może ujrzeć tylko mający Światło Boże.

   System jest „sprytny”, bo przeciętny kapuś nic nie wie o takim samym, a świadomi swojego zaprzedania...kłócą się między sobą i strasznie obrażają w mylącej „ustawce”. Tak było w mojej pracy...nawet dałem się na to nabrać...widząc wroga w tym, który nie czynił mi nic złego, namówiony przez podobnego.

   Obaj już pomarli żegnani w Kościele Boga Żywego, gdzie powtarza się formułę; „cierpiał z Chrystusem”. Nikt nie widział ich w świątyni, która stała się przybudówką zakładów pogrzebowych (pewny interes), które prowadzą „sami swoi”, we wciąż trwającym „państwie w państwie”.

   Za to, co piszę zabijano i wciąż zabija się lub wtrąca do psychuszki, bo jest to najskrytsza tajemnica opętanych przez Szatana. Tak uczyniono ze mną przy pomocy wyszkolonych kolegów psychiatrów i ubecję z Nierządu Lekarskiego.

   Ja powiem, że nie wolno w ten sposób ujawniać służb chroniących Państwo, bo wielu rodaków z serca chce służyć naszej ojczyźnie. Ponadto wytrawnych i wiernych władzy wciąż ludowej zmusza się do mordowania „tych, co nie z nami”.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.05.2020) wybuchła afera, bo poseł Nowoczesnej Kamil Kurosz namawiał w internecie do likwidacji rządzących. Mnie zabito (śmierć cywilno zawodowa), pisałem specjalnie wszędzie, nawet sprawę przekazałem na spotkaniu z Mariuszem Kamińskim, ale nie odpisano.

    Towarzyszom nie wyszła budowa raju na ziemi, ale zniszczyli wszystkie cerkwie i zabili wiernych Bogu.  Jeszcze dzisiaj w Chinach karze się za nielegalne posiadanie Biblii, a ich kościół jest rządowy. Tam kapłan ładnie odprawia, ale jako członek Matki Partii podaje wiernym opłatek zamiast Ciała Pana Jezusa.

   U nas jest to Kościół polskokatolicki („starodawny”), gdzie nie obowiązuje celibat i nie podlega się papieżowi. Sam widzisz, że mamy też prawdziwych „kapłanów”...na pewno powoływał ich jakiś partyjny kacyk.

   Ten system w postaci czystej trwa u Kimoli (Korea Północna)...przypuszczam, że tam normalni Koreańczycy to niedobitki. Teraz ich miejsce zajmie Państwo Islamskie z przymusem wiary w Allaha...

    Agent sowiecki nadal nie może zrezygnować ze służenia, a przez to staje się szpiegiem. W tym czasie wynajduje się fałszywych szpiegów, aby ci ludzie mieli zajęcie i czuli się patriotami. To ohyda spustoszenia, aż chce się wymiotować.

    W drodze do kościoła ktoś zapytał; gdzie idę? Odpowiedziałem, że chodzę tam gdzie chcę, a nie tam gdzie żądają bolszewicy. Błyskawicznie przepłynął obraz świata, który mieli opanować („gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród”). Czytaj, gdy wymordujemy „tych, co nie z nami” czyli pragnącymi wolności i demokracji.

    Większość obowiązkowo stawała się bezbożnikami pełnymi kultu dla trupa Lenina i Stalina („pielgrzymki”). Garstka świadomych zniewalała resztę i próbowała zbudować raj na ziemi…dla swoich; wille, stanowiska, praca dla całych rodzin...do trzeciego pokolenia z przymusowym śledzeniem wszystkiego, co się rusza!

   W Ew. wg św. Jana Pan Jezus mówił o Natanaelu; „/../ prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Radość zalała serce, ponieważ wiem, że mam wołać „za podstępnie zniewolonych”...

   Przezornie odmówiłem „Pod Twoją obronę” i "Anioł Pański”, a w różańcu Pana Jezusa poprosiłem Boga o sprawność Jana Pawła II oraz o światło dla biskupów, którzy buntują się przeciwko następcy Apostoła Piotra. Niektórzy są z nadania władzy ludowej i szkodzą świadomie (wilki w owczej skórze). 

   Właśnie przybył do nas tow. Jelcyn, a ja zagrażam tej sytuacji politycznej i jestem szczególnie pilnowany! „Panie zmiłuj się nad podstępnie zniewolonymi”...

    „Ojcze mój! Ty, Który cały Jesteś Współczuciem miej miłosierdzie, proszę Cię szczególnie w intencji dusz cierpiących z te­go powodu w Czyśćcu. To zniewolenie zabiera Wolność Bożą”!

   Dalej czytałem o wolności, która dla nas już nic nie znaczy, a Pan mówi do mnie; „Ty jesteś wolny, bo jesteś ze Mną, bo Ja Jestem twoim Mistrzem i prowadzę cię nie ograniczając twojej wolności”. Jakże jest to j a s n e. Wola Boga Ojca = Po s ł u s z e ń s t w o, a to oznacza oddanie mojej woli z uzyskaniem Prawdziwej Wolności Bożej.

    W tym obdarowaniu padłem na kolana dziękując za wszystko. „Ojcze nasz”...”Panie Jezu bądź mi mocą i ochroną”.

                                                                                                                                       APeeL

 

27.08.1993(pt) ZA ROZBIJAJĄCYCH KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY

   Po przebudzeniu z koszmarów nocnych wzrok przykuł obraz Pana Jezusa w koronie cierniowej. Przeżegnałem się się, a z telewizora popłynie wywód o „Księdze mitów greckich” oraz reinkarnacji. Na ten moment „Pieśń nad pieśniami” otworzy się na zawołaniu; przynieść światło ewangelicznej prawdy wszystkim tym, którzy szukali Boga.

   To jakby ciąg wczorajszego dnia po czytaniu książeczki „Droga do nieba” z prawdziwymi historiami pokazującymi, że śmierć jest tylko przejściem do nowego życia. W pokoju syna zauważyłem książeczkę Hermanna Hesse (1877-1962) „Moja wiara”, który „poszukuje” wiary i Boga, ale Kościół jest mu niepotrzebny!

    Natomiast w „Praw. Życiu w Bogu” Vassula Ryden skarży się do Pana Jezusa z powodu odrzucenia jej posłannictwa...przez św. Jehowy. Pan Jezus stwierdza; „Mój dzisiejszy Kościół jest zamroczony i panuje w nim chaos. - Smucisz się, bo Mnie odczuwasz; zaczynasz poznawać Mnie /../ Cierpię, gdy widzę jak rozdzierają Moją Fundację /../ Kaini niebezpieczni.”

    Teraz na działce, przy pięknej pogodzie płynie cz. radosna różańca, ale w sercu przeważa wielki smutek z powodu odrzucania przez większość Królestwa Bożego, naszej prawdziwej ojczyzny. Ten ból jest zarazem wynikiem zesłania, że jestem tutaj, gdzie jest zimno z ziemią mokrą po ulewie oraz słyszalnym piskiem szczeniąt.

   Dodatkowo przez serce przepływał ból poróżnienia z żoną, a zarazem poczuciem jej dobra, zatroskania i smutków. Jak zniesiemy nasze rozstanie w wypadku śmierci? W tym stanie narwałem kwiatów i zaniosłem je  pod kapliczkę Matki Bożej i krzyż Pana Jezusa w intencji tych, którzy „rozbijają Kościół Święty”.

    To jest zarazem współcierpienie ze Zbawicielem, bo nagle ujrzałem naszą n i c o ś ć...glinę, którą rozpuści kilka kropel wody! W tym bólu zawołałem do Pana Jezusa, aby dał mi łaskę oddania życia ziemskiego dla Niego. Może nadejść taka próba...obym się nie załamał. Nawet napłynął obraz ks. Jerzego Popiełuszki. Wprost widzę jego delikatny uśmiech, a łzy same cisnęły się do oczu.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.05.2020) prośba spełniła się, bo faktycznie oddałem swoje życie Jezusowi...rozgłaszając przez internet świadectwo mojej wiary (to jest wielki wysiłek). Przy okazji mówię Ci, że wszystko jest prawdziwe w kościele katolickim…

   Po drodze (mam urlop) wstąpiłem do mojego gabinetu w przychodni, który remontowano...przy okazji zachlapano cementem Twarz Glinianego Pana Jezusa. Trudno usunąć wodą, bo można zepsuć płaskorzeźbę, którą wykonała dla mnie chora zniekształconymi palcami rąk.

   W czasie modlitw natknąłem się na wykop z gliną...może mam nauczyć się modelować Twarz Pana Jezusa. Żona przypomniała, że kiedyś coś takiego wykonałem, ale z boginią egipską!

   Wróciłem do samotni (działka), bo nie mogłem znaleźć ukojenia  bólu duchowego i tam padłem na kolana z odmawianiem mojej modlitwy. Na jej szczycie zasnąłem, a pojawił się krzyż z Panem Jezusem...jakby trzymającym przybity nad Nim napis.

   Niewierzący powie, że jest to marnowanie czasu, bo nie wie, że czas zmarnowany dla Pana Jezusa nie ma ceny. Ja już wiem, że najważniejszy jest nasz powrót do Ojczyzny Prawdziwej z Bogiem Ojcem, a ja mam tam przyprowadzić pielgrzymkę. Wówczas nie wiedziałem, że to świadectwo trafi do najdalszych zakątków świata.

   Tak przebiegł ostatni dzień urlopu...w którym pościłem w intencji pokoju w b. Jugosławii. Na ten czas Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę Ryden; „Im bardziej jesteście mali i pokorni, tym bardziej będziecie uszczęśliwieni wstąpieniem do Mego Św. Serca”.

   „Dziękuję Panie Jezu za urlop...prowadź mnie i przekaż podziękowanie Bogu Ojcu”…

                                                                                                                                        APeeL

 

28.08.1993(s) ZA SAMOWYSTARCZALNYCH...

   Pogodziliśmy się z żoną, a ja po jej wyjściu padłem na kolana i dziękowałem; „Dobry jest Pan. Dobry, gdy świeci słońce i gdy niepogoda. Dobry w zdrowiu i w chorobie. Dziękuję, dziękuję..., dziękuję...Ojcze mój!”

    Napłynęła formacja filozof Magdaleny Środy, ateistki oraz koledzy lekarze z pracy, niewierzący i wierni władzy ludowej. Wzrok zatrzymał Jezus z Całunu, a przez Vassulę Ryden Pan powiedział do mnie; „Ciesz się, bowiem nadszedł Czas”.

    W tej radości w kościele po wejściu kapłana ujrzałem wielki dar Boga Ojca, którym jest Kościół Święty! Popłyną czytania z Ewangelii św. Jana o miłości, a ja wiem, że nie można kochać prawdziwą miłością jeżeli nie zna się Boga. Większości wiara nie jest potrzebna, a normalnie wierzący nie znają wdzięczności. To odwrócenie oznacza poddanie się nieprzyjacielowi.

    Zarazem wiem, że wszystko jest urządzone w Mądrości Bożej, bo mamy wolną wolę; „proszę ba­rdzo, chcesz iść własną drogą, wg swojej mądrości i samowystarczalności!”

    Zdziwiony słuchałem wspomnienia o św. Augustynie, bo moja droga jest podobna do jego. Łatwiej widzisz Prawdę, gdy przejdziesz błądzenie i odwrócenie, a zarazem nie przenikniesz tego bez Światła Bożego. Na szczycie mojej udręki duchowej „spojrzał" Pan Jezus zdejmowany z krzyża (stacja); „pomagasz zdejmować Mnie z Krzyża!”

   Podczas Eucharystii serce rozrywały słowa pieśni, które wywoływały płacz; „upadnij na kolana ludu czcią przejęty” oraz „cóż Ci Jezu damy za Twych łask strumienie”.

   Z taką duszą zaczynam pracę i nie mogę już leczyć tylko ciała („lekarz-kapłan”)...

   W drodze do domu popłynie moja modlitwa w intencji tego dnia. Kolega ważniak prosi o zastępstwo w oddziale wewnętrznym w prowadzonym oddziale, ale moich chorych zawsze zbywa. Nie można żyć bez służenia jedni innym. Właśnie syn prosi o pieniądze, a już pracuje i jest na naszym utrzymaniu.

   Na ten czas trafiłem do gniazda małych piesków, gdzie jeden zdychał. Jest to potwierdzenie intencji, bo od małego potrzebujemy pomocy, a później wszystko się odwraca, a dzieci często porzucają „starych i niepotrzebnych”.

   Później, podczas modlitwy zetknę się z z kierowcą, który zbłądził samochodem ciężarowym z węglem oraz na ucznia z kursu jazdy samochodem, który uderzył w słupek, a sam czekam na wizytę u dentysty.

   Teraz dwóch młodych i pięknych zakonników mówi o panu Jezusie, który dotyka naszych serc, daje nam p o k ó j oraz radość życia. Pada przykład z kadłubem człowieka po wypadku, który jeździ wózkiem sterowanym ustami i pociesza innych.

    Natomiast Jacques Fesch („Za pięć godzin ujrzę Pana Jezusa”) mówi, że; „Cała miłość pochodzi od Boga i nikt nie może kochać, jeżeli Bóg nie użyczy mu cząstki Swej Miłości. On pomaga nam dając Światło”…

    Na to ja zawołałem; „Dobry Jezu, dziękuję za wszystkie łaski jakie mi dajesz”. Obecnie mam wrażenie, że żyję tylko dla Zbawiciela…

                                                                                                                     ApeeL