Drukuj
Odsłony: 47

Motto; „Dość mętliku od kilku pacholików” T. Buraczewski

    Na Mszy Św. o 7.15 z Dziejów Apostolskich (Dz 15, 22-31) popłynie informacja o apostołach i starszych Kościoła w Jerozolimie, którzy jednomyślnie wybrali mężów, aby ich wysłać do Antiochii. Przy okazji zalecili, aby poganie wstrzymali się od składania ofiar bożkom.

    Tak się składa, że PO odwołała mateczkę MK-B wystawiając nowych kandydatów;

- Rafała Trzaskowskiego o typie zachowania „B”, a to oznacza słabość psychiczną z brakiem samodzielności (figurant).

- Radosława Sikorskiego o typie zachowania „A”...nadaje się na każde stanowisko, ale „radek – jadek” to typ inwazyjny, POlak, który nie grzeszy mądrością i ubliża przeciwnikom politycznym

- Tomasza Grodzkiego zaprzedanego poganom, atakującego swoje ofiary, a obrzydzenie budzi jego karalne łapownictwo za które powinien trafić, ale na „pryczę we Wronkach”...

  Na ten moment Jarosław Kaczyński powiedział; „Nie daj Panie Boże, aby Trzaskowski lub Sikorski został prezydentem RP”. Natomiast na Mszy Św. porannej kapłan zawołał „za piastujących funkcje i urzędy publiczne, aby przez uczciwe wypełnianie obowiązków pomnożyli dobro wspólne”.

   Natomiast Pan Jezus powie (z „Prawdziwego Życia w Bogu”); „Gonią za poniżającymi namiętnościami, zrezygnowali bowiem z Boskiej Prawdy i ubiegają się tylko o rzeczy materialne”. Eucharystię ofiarowałem w intencji tego dnia...

   Przypomnę, że całe zamieszanie jest wynikiem mojego działania, bo przed wyborami do Senatu RP - na mojej stronie internetowej - prosiłem wszystkich katolików z okręgu hrabiego Konstantego Radziwiłła, aby nie głosowali na tego fałszywego antykrzyżowca. Tak przeszedł misiek Kamiński, a Grodzki zamiast leżeć na dolarach stał się marszałkiem...natomiast Stanisław Karczewski wrócił do roboty (pozostając senatorem).

    Ponieważ reprezentuje mój rejon wyborczy przypomnę, że przed wyborami do ręki otrzymał płytę (ze zdjęciami krzyża powalonego przez opętanego psychiatrę oraz postawionego przeze mnie po upadku przy byłej trasie E7) ze słowami; „to jest próba na pana wiarygodność”.

   Na ten czas w kupionej „Gazecie warszawskiej” wzrok zatrzymał tytuł; „Zamach na państwo polskie”. To stwierdzenie jest prawdziwe…nawet pasuje ironezja T. Buraczewskiego; „Okradli cię z zasiłku na pogrzeb, a sami w Brukseli na bal”…

    W intencji tego dnia dodatkowo poszedłem na nabożeństwo majowe, odmawiając w drodze moją modlitwę, a w litanii do Matki Bożej wołałem „zmiłuj się nad walczącymi o władzę”. Popłakałem się podczas refrenu pieśni; „Była cicha i piękna jak wiosna”;

„Matka, która wszystko rozumie, Sercem ogarnia każdego z nas.
Matka, zobaczyć dobro w nas umie, Ona jest z nami w każdy czas”.

    Pieśń płynęła na głosy, a dreszcz prawdy przepływał przez ciało. Podczas powrotu skończyłem moją modlitwę, a krążąc po cmentarzu parafialnym dodałem do niej koronkę do Miłosierdzia Bożego...

                                                                                                                          APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

23.09.1993(c) ZA ŻYJĄCYCH DLA PANA JEZUSA

Na dyżurze w pogotowiu o 1.30 zerwano mnie do trzęsącego się pijaczka! W myślach pojawiła się nienawiść do kolegi - lekarza, który zarzucił mi, że nie kocham naszej ojczyzny. Nie byłem członkiem PZPR-u i "patriotą" z donoszeniem na innych.

    Przezornie, na kolanach przeżegnałem się wodą święconą. Nadal nie wiem czy jako lekarz mam w pełni iść za Panem Jezusem. Na ten moment Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; Błogosławieni ci, którzy odrzucają swoje zajęcia i idą za Mną”.

   Dodatkowo napływa, aby; „Nie męczyło mnie leczenie dusz”. Ja wiem jak wielka to radość! Dalej Matka zaleca, abym „uwielbiał Pana Jezusa i wynagradzał za tych, którzy napełniają Go goryczą".

    Zrywa budzik i wiem, że mam być na Mszy Św. w przerwie między dyżurem, a pracą w przychodni. Dodatkowo napłynęła jasność, że mam iść za Panem Jezusem, ponieważ nie ma nic ważniejszego od zbawiania dusz!

    Bardzo męczy nasilenie inwigilacji...wprost żal mi tych ludzi, ale nie mogę nic zrobić. Widzę, że w zgrai czynią to z radością udając wierzących, a wielu przychodzi do Domu Pana...codziennie! Dodatkowo Zły kusił, że; „tylu na jednego”.

   Wprost chciałbym krzyczeć do tych ludzi, bo gubią swoje dusze. W czytaniach popłyną pytania (Ag 1,1-8); „Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami /../ ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka /../ Siejecie wiele, lecz plon macie lichy /../”.

    Błyskawicznie przepłynęły obrazy; budujących domy, biegających w służbach, a także pacjenta z mieszkiem na szyi! To jasne, że nie uzyskujemy przez to zbawienia duszy i życia wiecznego. Dodatkowo padło zawołanie modlitewne; za żyjących dla Chrystusa, które okaże się intencją...

    Błyskawicznie płynęła praca, pocieszałem, mówiłem o nadziei w śmierci, która daje życie uwolnionej duszy. W chwilce przerwy w pracy Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; „pójdź, odpocznij we Mnie, pozwól, że Ja odpocznę w tobie, złączeni w miłości /../”. Naprawdę byłem tym wszystkim zadziwiony... 

    Dalej trwał nawał w którym pocieszałem, wyjaśniałem i kierowałem chorych ku Lekarzowi Prawdziwemu, a Pan dodał; „Chodź, jestem zadowolony, że wbrew trudnościom, wśród których cię postawiłem starasz się Mnie zrozumieć /../ Ja wiem, Kwiaty Moje, ilu cierpi z was, gdy widzi niektórych z nich błądzących w tej ciemności i zanurzających się w coraz głębszy sen /../”.

   Płyną moje modlitwy...dzisiaj także za mnie, a ból zalewa serce. W osamotnieniu, na działce zawołałem do Boga Ojca, "aby miał Miło­sierdzie dla tych, którzy żyją dla Jego Syna”. Napłynął obraz "Rycerza Niepokalanej” z różnymi świętymi i błogosławionymi. Ja wiem, jak wielu jest takich, którzy upadli w tej służba, ponieważ poznałem moc Szatana!

    Nawet teraz zaburzy mój pokój, bo w czasie kolacji zaatakuje mnie żona zdenerwowana mocnym podlaniem wszystkich kwiatów...przez córkę, która nigdy tego nie robiła. W ten sposób niszczeją, a żona w ich pielęgnację wkłada serce. Szatan ma nieskończony repertuar niszczenia pokoju i zgody w rodzinach, które może nawet rozbić wywołując złość i nienawiść najbliższych.

    Wcześniej, w smutku poszliśmy spać, a dzień był tak piękny!

                                                                                                                             APeeL

 

 

24.09.1993(pt) ZA PRZESZKADZAJĄCYCH W ZBAWIANIU

    W śnie „do przodu” znalazłem się w pogotowiu, wyraźnie widziałem wstającego sanitariusza, a w tym czasie córka-lekomanka biegała do ubikacji. Docent chorobę potwierdził, ale nigdzie jej nie skierował.

   „Ojcze! Panie Jezu!…jak bardzo cierpicie, gdy widzicie to wszystko w rodzinach, wśród polityków knujących bezeceństwa, gdy szatan omamia największych tego świata, podszywa się pod czynione dobro i gubi!”

    Przepływa obraz wspólnot chrześcijańskich czynionych wszystko z miłości i komuny szatańskie, gdzie trwa zbrodnia i obłuda z zamienianiem cerkwi na magazyny albo ich podpalaniem. Wczoraj pokazywano Białorusinów, którzy żalili się na czas „płonących cerkwi”.

   Przepraszam także za to, że córka nie wraca do Boga, a właśnie wydała dużo pieniędzy na książkę o „Zen”!  To zarazem jest nasza wina, bo w czasie opóźnionego Chrztu Św. biegała po kościele!

    Wiem, że dzisiaj muszę iść na Mszę św. wynagradzającą za zło czynione przez innych...wracają obrazy zaćmionych, którzy biegają za mną...także do kościoła! 

    Na tę chwilkę „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a „Prawdziwe Życie w Bogu” otworzyło się na słowach; „Nie wszystkie dusze dostępują łaski, która została a Mojej Woli udzielona tobie”. Z serca wyrwał się okrzyk zadziwienia; „Jezu! Jezu!” - ze świadomością tej łaski - w której mam mówić z mocą do ludzi.

   Ból zaczął zalewać serce, bo w komisji wyborczej blisko mojego domu naliczono aż pięciu głosujących na ugrupowanie popierane przez Kościół. Większość żyje tylko tym światem; od katolików niedzielnych poprzez prowokatorów do zaprzedanych kardynałów i prezia Boleksława z MB Częstochowską w klapie (jako broszka)...podpierającego lewą, grubą nogę! Przez niego rozproszona prawica zlekceważyła czerwonego Goliata! Podobnie jest dzisiaj, gdy to przepisuję (15.05.2020), bo trwa męka wyborcza po utracie Senatu RP.

   Na Mszy Św. w czytaniach (Ag 1,1-8) Bóg nakazuje odbudowę świątyni leżącej w gruzach, ale dzisiaj jest to metafora w sensie duchowym, bo na moich oczach wiara upada. W tym czasie psalmista wołał ode mnie; „Śpiewajcie Panu, bo swój lud miłuje”. Popłakałem się z powodu bólu serca i duszy z pragnieniem...śmierci dla Pana Jezusa!

   W Ewangelii Pan Jezus zapowiedział Swoją Mękę i Zmartwychwstanie trzeciego dnia. To też było w Mądrości Boga Ojca, ponieważ wcześniejsze powstanie z martwych wywołałoby niepotrzebne wątpliwości.

    Ze łzami szedłem do Eucharystii wynagradzającej Bogu Ojcu i Panu Jezusowi...za wszystkich rozproszonych, nie pragnących zbawienia, przeszkadzających, palących świątynie i udających wiernych...to jest grzeszność nieskończona!

   Teraz spotkanej koleżance-lekarce w ciąży zalecam przyjęcie cierpienia z przekazaniem go Matce...wskazuję jej drogę do Królestwa Bożego, ale ona nie słuchała i zaczęła mówić o jakimś zbędnym leku! Jak wielkie możliwości ma Szatan...jak bardzo lubi wszystkich o mocnych głowach!

   Podobnie mówiłem do przedstawiciela firmy farmaceutycznej od którego płynęła „dobra energia”, a w jego duszę wpadało każdego moje słowo. Nie było nikogo na korytarzu, a nagle zrobił się tłum pod drzwiami...jak wielkie są przeszkody, gdy chcesz nawrócić chociaż jedną duszę.

   Jeszcze nawał z pacjentami w oddziale, gdzie zrobiłem pomyłkę diagnostyczną i po konsultacji odwiozłem ją do biednego domu, gdzie „uśmiechał” się do mnie Pan Jezus z Sercem w koronie cierniowej oraz Matka z Sercem przebitym mieczem. Wprost mówili do mnie; „wiemy, wiemy o twoim cierpieniu i współcierpieniu”.

    Po powrocie w pokoju lekarskim padłem na kolana, świecił księżyc, ale demon jest niezmordowany. Właśnie pijany wlazł pod samochód i ubliżał nam, a nawet mówił, że; „wariata nawet samochód nie mo­że zabić”! Wyszedłem i dałem mu na trzy dobre piwa…poszedł zadowolony.

    Wpadali też pacjenci; rodzice z dzieciątkiem oparzonym herbatą, urwane palce, przebita stopa i udo oraz „chora”, która nie chciała się leczyć.

    Przypomniała się wcześniejsza pomyłka, bo zamiast dezodorantu w ręku znalazła się buteleczka z wodą święconą, którą przeżegnałem się na kolanach. To była moja ochrona, bo nawet zmieniła się kolejka wyjazdowa...w której kolega krążył z chorymi przez kilka godzin!

   Ta zamiana zarazem sprawiła, że na szczycie uniesienia modlitewnego - podczas przejazdu karetką - w oddali ujrzałem maleńki krzyżyk na sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych, gdzie po latach pogaństwa wróciłem do Boga...

         „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                            APeeL