Drukuj
Odsłony: 60

   Zaczynam ten zapis, a wróciły obrazy żołnierzy z KRLD maszerujących jak automaty na głównym placu w Pjongjangu. To był 3-godzinny blog w National Geogr. („Dynastia Kimów”, „Reżim za zamkniętymi drzwiami” i „Kim Dzong Un: Portret tyrana”).

   Łzy zalały oczy, bo Belzebub (władca demonów, antychryst) zniewolił cały naród. W czasie, gdy ludzie jedli trawę i padali jak muchy dla przywódców sprowadzano smakołyki z różnych miejsc na świecie. Komuniści to jego tajna agentura...stąd ich postępowanie; „patrz w oczy i kłam”, „zabić i zabrać”, „kto nie z nami ten przeciwko nam” (co panu przeszkadza zapisać się do Partii?).

    Kto nie widział czynionego przez nich „dobra” był mordowany, a w Federacji Rosyjskiej z tego powodu nadal trafia się do psychuszki. Nie ujrzysz tego bez Światłości Wiekuistej, bo tylko garstka patrzy na świat z niebotycznych odległości...od Boga Ojca, naszego Stworzyciela.

   Ponadto nigdzie nie usłyszysz o Przeciwniku Boga, Buntowniku, Księciu Kłamstwa. Piszę to, a w TfuVałeN pokazują wiec Roberta Trzaskowskiego kandydata na prezydenta, który mówił jak Bolesław Bierut, że; Polska ma być prawie rajem na ziemi dla wszystkich i to bez Boga, bezpieczna i zdrowa. „Poradzi sobie ze wszystkim (nawet z ociepleniem klimatu), a kłody rzucane pod nogi tylko go wzmocnią”. Na zarzut nie zrealizowania swoich obietnic odpowiedział, że były zaplanowane na dłuższy czas. Zarazem jego celem jest pokonanie urzędującego Andrzeja Dudy.

   Redaktor prowadzący na tym żenującym spotkaniu zadawał pytania od różnych dziennikarzy, a on odpowiadał jak chory marzyciel, że będzie walczył z pedofilią w Kościele Św. Zapomniał, że podpisał kartę LGTB i przemawiał na Paradzie Grzeszności w której profanowano Mszę Św. (małpowanie liturgii z „procesją”). 

   To człowiek całkowicie zmanierowany i zepsuty przez władzę, typ zachowania „B” (figurant)...bardzo podobał się koledze pediatrze Bartoszowi Arłukowiczowi, który wskazał, że wreszcie rządzącym przechodzą ciarki po plecach. Poświęcę za niego nabożeństwo z Eucharystią, aby Bóg otworzył mu oczy i pokazał, co wyprawia. Zachęcam innych do tego, a zobaczycie, co się stanie!

   Wróćmy do Mszy Św. gdzie (Dz 8, 5-8) apostołowie nakładali ręce, wierni otrzymywali Ducha Świętego, wielu sparaliżowanych i chromych było uzdrawianych, a z opętanych wychodziły demony.

    Mój profesor św. Paweł (1P4, 13-16) zalecał dążenie do świętości, a  Pan Jezus wskazał w Ew (J14, 15-21), że Bóg przekaże nam Ducha Prawdy, a ten, który Go umiłuje, będzie umiłowany przez Ojca.

   Tak jest naprawdę i moja osoba jest tego przykładem. W moim stanie błyskawicznie odróżniasz Prawdę od fałszu, Dobro od zła, a szczególnie dobro od „dobra”, Sprawiedliwość od jej pozorów, Wolność Bożą od naszej, Pokój od spokoju oraz Miłość od nienawiści...

   Bardzo łatwo ujrzysz też synów Bożych na tle czerwonych bestii. Nie spodziewałem się tak poważnej intencji i późnym wieczorem wyszedłem, aby odmówić moją modlitwę podczas której przechodziłem obok cmentarza żydowskiego. Ten naród tak obdarowany wybrał drogę ciemności, ma teraz odebraną łaskę i idzie na zagładę duchową.

   Przepłynęły też obrazy; walczących o władzę, wywołujących wojny, żyjących w aureoli mocarzy, świadomych kłamców, złodziei, cudzołożników, bogaczy z fanaberiami, „gwiazd” wszelkiej maści, tyranów domowych, dzieciobójców, terrorystów wszelkiej maści w tym islamskich, mafie od małomiasteczkowych do rządowych, pewnych swego ateistów, wrogów wiary i Boga, bluźnierców, mieniących się grzesznością i różnymi zboczeniami (tym, którym dynda tęcza i zwolenników parad grzeszności), a także głupców duchowych wszelkiej maści.

   Przypomni się łowienie rybek na „błyskotkę”...tak czyni Belzebub z ludźmi goniącymi za wiatrem. Nie mogłem się ukoić podczas godzinnego wołania do Boga z dziesięciokrotnym powtarzaniem stacji drogi krzyżowej oraz Słów umierającego Pana Jezusa. Zrozumiałem Jego całonocne wołania do Boga Ojca…

                                                                                                                       APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

26.09.1993(n) ZA WSPOMAGAJĄCYCH INNYCH

   W śnie modliłem się za rodzinę, a rano napłynął obraz PCK oraz pomagający innym. W tym czasie żona poprosiła, abym oddał biednym otrzymane masło, ser i bułki, co uczyniłem.

   Natomiast demon szeptał, abym „dzisiaj odpoczął, bo policzono mi wczorajsze pragnienie bycia na Mszy św.!” Sam zobacz „dobro” i owoc; mam opuścić spotkanie z Panem Jezusem!

    W czytaniach dobiegły słowa (Ez 18, 25-28)...o sprawiedliwym, który umiera w grzechach i traci swoje życie oraz bezbożniku, który odstępuje od swoich czynów ocalając duszę („na pewno żyć będzie, a nie umrze”).

   Natomiast św. Paweł (Flp 2, 1-11) zalecił; „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje sprawy, ale też i drugich”. Piękne było kazanie o odczytywaniu Woli Ojca, a Jego nakazy są trudne i często winimy Boga za zło, które nas spotyka!

    Popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii. Teraz, na dyżurze w pogotowiu mam łaskę dalekiego wyjazdu podczas którego zacząłem odmówić moją modlitwę w intencji tego dnia. W pewnym momencie po otwarciu oczu wzrok padł na przydrożny krzyż.

   Z radia karetki popłynie informacja o matce Teresie organizującej dom dla inwalidów w Pekinie. Pod szpitalem smutek zalewał serce, bo z piosenki padną słowa, że; „za darmo świeci słońce i śpiewają ptaki”.

   Teraz jedziemy z inną chorą, płynie dalsze wołanie do Boga Ojca. W chwilce snu pojawiły się elementy Nieba z poczuciem, że „Pan Jezus przeszedł przez życie czyniąc dobrze”. Nagle ujrzałem, że szpital jest miejscem czynienia dobra, a wzrok zatrzymały podarowane przez ludzi karetki. Na ten czas włączyłem radiową trójkę, gdzie padną słowa rozważania o darze z siebie; „chcę być dla ciebie - dla twojego szczęścia”.

   Przez 1.5 godziny na dyżurze w pogotowiu...pracowałem na oddziale wewnętrznym, gdzie zastępuję ordynatora (jeden budynek). Tam przekazałem pielęgniarkom moje doświadczenia duchowe, a Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „wyniesiony Moją ręką, czerp z Moich zasobów i napełniaj twoje ser­ce, nasycając je, by móc nasycić inne serca."

   Ten dzień zakończy smutny śpiew Adamo...zgasiłem światło, padłem na kolana i z płaczem odmówiłem drogę krzyżową i św. Agonię Pana Jezusa za tych, którzy wspomagają innych…

    „Dziękuję Ojcze za ten dzień”…

                                                                                                                       APeeL

 

27.09.1993(p) ZA LEKARZY CIAŁA I DUSZY

   Na wczorajszym dyżurze tuż przed północą zerwano do umierającego sanitariusza, który po mojej wizycie nie wrócił do Boga, a teraz traci przytomność. Podczas odmawiania mojej modlitwy (jest na witrynie strony) trafiłem też do umierającej z powodu duszności astmatycznej (powinna mieć własny aparat tlenowy), która błagała; „dobijcie mnie, dobijcie mnie!”.

    Miałem wielki kłopot w dożylnym podaniu leków (zniszczone żyły)...wszystko podałem domięśniowo, została napojona, otrzymała tlen i pędziliśmy do szpitala. Nagle zmieniły się obrazy...asfalt został pokryty żółtymi liśćmi, bo trwała wichura i ulewa.

   Po dowiezienie chorej kontynuowałem modlitwę, którą skończyłem o 5.00 podczas drugiego wyjazdu. Jakby na pocieszenie na wysokości mojej głowy trzy razy-  podczas deszczu na szybie karetki - siadał piękny motyl! Wiem, że jest to znak z Nieba, a zarazem odpowiedź dla żony, która powtórzyła zarzut jednego z pacjentów;

- Przychodzę do pani męża lekarza, a on gada o Bogu!

- To prawda, ale u nas nie ma statusu lekarza katolickiego...

    Zarazem zapytam; jak można leczyć tylko ciało i do tego przez psychiatrów. Często sami wymagają interwencji Bożej! Moje rady mogą dziwić bezbożników, a właściwie wrogów Boga. Poza tym wówczas byłem niewolnikiem...przychodził do mnie kto chciał, bo starałem się pomagać. Komisje lekarskie ZUS-u dziwiły dokładne opisy schorzeń (na maszynie). Nawet pytano czy jestem z rodziny chorych?

    Ostateczną odpowiedź dał Sam Pan Jezus, który powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „Daj poznać twoim braciom i twoim bliźnim Moje Cudne zbawienie! Tę Dobrą Nowinę, głoś Moje Dzieła! Niech wszyscy poznają Moje Dzieła i Mój Cud. Przyszedłem do ciebie i napełniłem twoją lampę, dałem ci Moje Światło. Nie kryj światła pod korcem /../ oddaj mi cześć wynosząc Moje światło na dach twego do­mu”.

   To prawda i tak czułem w sercu. To było zarazem potwierdzenie odczytanej intencji modlitewnej. Nawet pojawił się obraz zawieszania małego krzyżyka nad drzwiami w bloku...jako ewidentnego znaku, że; „tutaj mieszka sługa Pana Jezusa”.

   Nie obchodzi mnie brak uznania objawień osobistych Vassuli Ryden, ponieważ Bóg Ojciec mówi do nas przed wszystko. Dzisiaj, gdy to przepisuję (18.05.2020) nie uznano jeszcze Objawień Matki Bożej Pokoju.

   W przychodni był nawał chorych, a na koniec zgłosił się po zaświadczenie brat zakonny, któremu mówiłem z mocą o Panu Jezusie i odczytywaniu Woli Ojca „Ja Jestem”. Podczas pożegnania mocno ścisnąłem jego dłoń ze słowami; „trzymaj się bracie”, a łzy zalały oczy.

   W intencji tego dnia popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W domu trwała rozterka, bo serce zalewało pragnienie modlitwy, a to świadczy o prawdziwości celibatu, bo nie da się połączyć służeniu Bogu i rodzinie.

   Nawet uciekłem do ciemnej kuchni, gdzie wołałem; „Matko! Przepraszam, bo dzisiaj miałem podziękować za opiekę nad chorymi w czasie mojego zastępstwa w oddziale wewnętrznym”.

    W filmie japońskim pojawił się lekarz, który porzucił swoją pracę i udał się do świątyni buddyjskiej...to wprost mój kolega duchowy, który szuka drogi, ale bez Ducha Świętego.

   Wróciło wczorajsze poranne kuszenie, abym wziął wolny dzień;

    Dodatkowo Biblia pobłogosławiona przez następcę Pana Jezusa otworzyła się na słowach, że Bóg „ustanowił jednych apostołami” a innych „doktorami”, abyśmy „nie byli chwiejącymi się dziećmi”...

     „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                      APeeL

 

28.09.1993(w) ZA IDĄCYCH W ŚLADY PANA JEZUSA

    Normalny człowiek nie zrozumie pragnienia życia w czystości, które trwa w moim sercu od miesiąca. Nie będziesz miał wówczas przyjemności w poczuciu grzeszności, nie uznawanej przez kapłanów. Dla wielu seks to sens ich bytu wciskany przez demoniczne mass media...

   Czy w moich zapiskach jest smutek? Jeżeli jest, to odpowiada on smutkowi Pana Jezusa, który widzi zgubę większości! Zgłaszam wolny dzień, pragnę chwilki snu, a córka otrzymała od demona pokusę sprzątania; zwinęła pościel i zaczęła wyć odkurzaczem. 

    W krótkim śnie znalazłem się nad klasztorem oo. Bernardynów w Radomiu...wyraźnie widziałem cały kompleks, kopuły i stado krążących gołębi! Po przebudzeniu napłynęło pragnienie adoracji Najświętszego Sakramentu, bo tam jest wieczna adoracja.

    Pomyślałem, że przy okazji wykonam złoty krzyżyk z sygnetu, a Pan Jezus właśnie mówi do mnie („Prawdziwe Życie w Bogu”), że; „chcę udoskonalić twoją duszę, aby lśniła jak złoto”.Uśmiechnąłem się z zadziwienia!

    Pojechałem samochodem (35 kam). Nie obchodzi mnie świat, a właśnie pochylona staruszka pcha wózek na działki pracownicze. Sam zobacz...ona na działki, a ja do Pana Jezusa!

    Zestaw klasztorny jak ze snu, a łzy zala­ły oczy, gdy podczas wejścia Pan Jezus zawołał do mnie z dużego plakatu; „pójdź za Mną, a uczynię cie rybakiem ludzi”. Padłem na kolana wołając; „dziękuje Panie Jezu, dziękuję za Twe łaski...tylko z Tobą mogę wypocząć".

   Cichutko tykał wielki zegar, płonęły świece, ludzie modlili się przed Monstrancją, a ja zacząłem swoją modlitwę w intencji tego dnia. To trwało prawie godzinę...aż zasnąłem na sekundkę przy Słowie Jezusa; „Wykonało się” (w moim odczuciu; przyjąłem to zaproszenie).

   Właśnie w tym momencie przewodnik wprowadził do świątyni grupę dziewcząt. Później przez chwilkę rozmawialiśmy, a ja poprosiłem go, aby sprawdził czy jest Niebo!

   Pan sprawił, że zamieniłem sygnet na krzyżyk podobny do tego, który ma Jan Paweł II + szkaplerz. Zdziwiony stwierdziłem, że wydano sumę, którą wcześniej wrzuciłem do skarbony na biednych! Wówczas opierałem się, ale zapytano; „jeżeli ty nie dasz, to kto?”

   Wracałem o 15.00 z odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego z zakończeniem mojej modlitwy.  Zarazem napłynęło pragnienie przystąpienia do Eucharystii, co uda się w naszym kościele. Ponownie ból rozrywał serce, bo dzisiaj jest wspomnienie św. Wacława, sługi Pana Jezusa...zamordowanego przed kościołem.

    W czytaniach będą słowa o tych, którzy w przyszłości będą szukali Pana Zastępów. Ja w tym czasie wołałem do Pana Jezusa w inte­ncji Jego sług żyjących i nieżyjących z ofiarowaniem Eucharystii w ich intencji, a wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej; „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”...tak właśnie uczyniłem dzisiaj!

   „Panie mój to wszystko Twoja łaska! Jakże jestem obdarowany!”...nie chciało się wyjść z Domu Pana, a w sercu mówiłem do niewierzących porównując wiarę do światła elektrycznego. Kto w przeszłości uwierzyłby w rozświetlone mieszkania, bloki i miasta!

   Po powrocie do domu w TVP2 trafię na relację o Honoracie Koźmińskim ze ślubowaniem przyszłych zakonnic; „Ja świadoma udzielonej mi łaski i powołania...ślubuję czystość, ubóstwo i posłuszeń­stwo”.

     „Dziękuję Ojcze za ten piękny dzień”...

                                                                                                                           APeeL