Drukuj
Odsłony: 251

    Na Mszy św. o 7.15 od Ołtarza św. popłyną Słowa Boga przez usta mojego ulubionego proroka Izajasza (Iz 58, 9b14), że nasze światło zabłyśnie w ciemnościach, ale musimy porzucić starego człowieka i „święcić dzień święty”. Wówczas „Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją (…) wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu"...

Psalmista w tym czasie prosił (w Ps 86):

    „Panie, zmiłuj się nade mną, bo nieustannie wołam do Ciebie.

     Rozraduj życie swego sługi, bo ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę”.

Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 5, 27-32) powołał dzisiaj „celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim”. Na zarzut, że zadaje się z grzesznikami odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

    Uwierz mi, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim. Jeżeli tutaj trafiłeś „przypadkowo” to wołam właśnie do Ciebie, bo pragnących powrotu do Boga Ojca została garstka. Wczoraj pokazano „sławy”, które po czasie - mając wszystko - popełniają samobójstwa w poczucie bezsensu.

   Nie wytłumaczy tego człowiek normalny. Pomijam chorych na depresję, ale zapomina się o straszliwej broni Przeciwnika Boga, którą jest: z w ą t p i e n i e.

   Cóż da władza nad cała ludzkością, gdy splamisz swoją duszę. Pomyśl teraz o tych, którzy mają tę cząstkę Boga Ojca zmarniałą, ledwie „żywą” lub czarną. Przecież te stany pokazane są na naszym ciele fizycznym, ponieważ Stwórca nic nie ukrywa: sen, omdlenie, upadki aż do śmiertelnych, stan śpiączki farmakologicznej lub trwałej w chorobach lub po wypadkach i zatruciach...aż do śmiertelnych.

   Duszy ludzkiej w której istnienie wierzy garstka nie zadowoli ten świat. Zejdź z szukanie nie wiadomo czego. Robisz krok przyjdź do Pana Jezusa, poproś o prowadzenie, wsłuchuj się w natchnienia, ale wiedz, że szatan będzie podsuwał ci to, czego pragniesz.

   Z całą mocą atakuje każdego w momencie najmniejszej myśli o przystąpieniu do spowiedzi („plucia kapłanowi w ucho”). Wiedz, że to nie będą twoje myśli. Zapisz sobie o czym myślałeś, a na czym skończyłeś.

    Szatan mówi wszystko w twojej osobie: „po co mi to, przecież nikogo nie zabiłem, jestem dobry, staram się”...jeżeli jesteś grzesznikiem pomyślisz od niego, że „dla mnie nie ma już przebaczenia”. W drodze do kościoła będziesz spotykał różnych znajomych, „zagadywaczy”, a w kościele nie będzie żadnego spowiednika.

    Ja o spowiedź prosiłem przez rok: wszędzie nie wychodziło...w Zakopanem klękam do kratki, a kapłan odszedł odprawiać Mszę św.! Jaką otrzymałem pomoc? Wejdź: chronologicznie 18.07.1988, a później 15.08.1988.

   Na ten moment wzrok zatrzymała książka św. Katarzyny ze Sieny „Dialog’, którą otworzyłem na „chybił/trafił”. Zdziwiony czytałem Słowa Boga o naszej wolnej woli w której trzeba odrzucić jad przewrotności zatruwający duszę i sprawiający jej śmierć. To sprawia, że tacy niosą krzyż diabła. Nasze serce uwalnia od tego spowiedź święta...

   Dalej Pan mówił: „słudzy moi wyzbyli się woli swojej” i „czują mą obecność w swej duszy przez łaskę. Lecz ci, którzy Mnie nie posiadają, nie mogą być nasyceni, choćby posiedli cały świat (…) ciągle pożądają tego, czego nie mogą posiąść (…) utożsamili się przez miłość z ziemią w różny sposób; stali się ziemią. (…) Ten utożsamia się z bogactwem, ten z zaszczytami, ten z dziećmi: jeden opuszcza Mnie, aby służyć stworzeniom, tamten czyni z ciała grube zwierzę nieczyste”.

    To wszystko przemija jak wiatr, a wielkim cierpieniem jest utrata takich „miłości, „smucą się, bo nie mają tego, czego pragną”. Wszystko trzeba traktować jako pożyczone, a nie własne…

   Prawie chciało się krzyknąć, bo jest mi to znane i najlepiej wyjaśniłaby to rycina, bo wywodów mistycznych człowiek mądry nie przebrnie. Zważ, że święta żyła w latach (1347-1380).

    Wyszedłem, aby odmówić moją modlitwę - w poczuciu obdarowania przez Boga – mając w sercu pozbawionych wody, chleba i ciepła. Ci, którzy opływają we wszystko nawet nie pomyślą o wypowiedzeniu prostych słów: „Dziękuję Ci, Boże”…

                                                                                                                            APeeL