Drukuj
Odsłony: 242

    Zerwałem się o 2.00 w nocy i do Mszy św. o 6.30 przygotowywałem "front robót". To zarazem sprawiło moją drętwotę, a w kościele - cisza, ciemność i płonące świece - sprzyjały sekundowemu zasypianiu, które przywracało sprawność.

    W tym czasie w błyskach napływały moje "krzywdy", a to zdradziło kuszenie przez Mefistofelesa (mefir - niszczyciel, tofel - kłamca). Nawet sprzyjała mu atmosfera, bo lubi ciemności (duchowe).

    Zdziwisz się, że działa w kościele, a szczególnie na Mszy św.? Co miałby czynić w burdelu lub w centrali czerwonej i kolorowej zarazy, w kasynach i wśród mafiozów...w tym u skołowanego Aleksandra Łukaszenki, prezia W. W. Putina, w państwie kimolskim (KRLD) i u towarzyszy chińskich?

    W kościele atakuje takich jak ja, ale nie ujawnia się...dzisiaj został od razu zdemaskowany, a to sprawiło, że w duszy krzyknąłem: "idź precz Szatanie" i postanowiłem ten dzień ofiarować za moich przeciwników, których podsuwał. To jego porażka, bo to może sprawić nawrócenie jakiegoś! Ja też żyłem jak oni. Gdzie trafiłbym po śmierci?

   Mówienie o upadłym Archaniele jest obciachem, bo pełno jest go na ścianach budynków (graffiti) i w głupich filmach z potworkami dla dzieci. Naprawdę wstyd jest mówić o władcy demonów...nawet w Kościele świętym jest zakaz wypowiadania słów: dusza (nie ma w Biblii), Szatan i co jest z nami po śmierci?

   Od kogo to? Przecież szef Niebieskiej Bezpieki szczególnie szaleje na salonach duchowych Watykanu (wtyki w hierarchii). Każdy wie jak działa KGB, a to jego umiłowana formacja rozrzucona po całym świecie.

   W Watykanie wciąż badają objawienia Matki Bożej Pokoju, a ja przeczytam jakiś tekst (np. książka "Oczami Jezusa") i natychmiast wiem, co jest od człowieka, a co od Boga. Tak odkryłem - po dziesięciokrotnym otworzeniu "Koranu", że jest to Księga Wojny...z niewiernymi! My modlimy się za takich, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego Samego Boga...Jahwe ("Ja Jestem"). Nie ma żadnego innego. Chcesz udowodnić stań do walki duchowej...

    Ja daję się prowadzić wg "bądź Wola Twoja", a taki idzie na wojnę ze sztandarem "bądź wola moja"! Nawet nie wie, że niesie diabelski krzyż. Niemożliwe jest pokonanie Przeciwnika Boga "siłą woli". Moc uzyskujemy w Komunii św. która sprawia, że Szatan ucieka w podskokach i nie czuję jego obecności przez różny czas.

    Proszę każdego, aby "zajrzał" do swojej głowy i zauważył "dobre natchnienia"...po drgnięciu w kierunku powrotu do Boga. To będzie pierwszy krok...tak jak u mnie, przed 30 laty padnięcie na kolana z przeżegnaniem się (na dyżurze w pogotowiu, po powrocie z dalekiego wyjazdu karetką).

   To zapowiedział prorok Izajasz i spełniło się, bo Bóg nie rzuca słów na wiatr (35,1-10): "Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty (...) i głupi nie będą się tam wałęsać (...) ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą (...) z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach (...)".

    Dzisiaj Pan Jezus (Ewangelia: Łk 5,17-26) w obecności faryzeuszy i uczonych w Prawie uzdrowił sparaliżowanego mówiąc: "wstań, weź swoje łoże i idź do domu!" Mnie to nie dziwi, bo Cudem Ostatnim jest Eucharystia.

    Ciało Duchowe Pana Jezusa przewijało się wielokrotnie do przodu (faktycznie w pokoju wykonam wiele pracy przy zaległych zapisach). Na zakończenie tego dnia Matka Boża powiedziała do mnie:

    "Męczeństwo może być spowodowane przez broń i przez udrękę moralną, gdy znosi się ją w takim samym celu. (...) Kiedy czynisz to dla braci, jest to wciąż miłość do Jezusa, który chce ich zbawienia".* Ja wiem, że jest to uświęcenie cierpienia, a nawet współcierpienie ze Zbawicielem.

    Uwierz mi, że wszystko jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej, bo w żadnej innej nie ma Eucharystii. Nie będziesz miał mocy bez tego Cudu Ostatniego...

                                                                                                                   APeeL

* "Poemat Boga-Człowieka" Ks. Pierwsza str. 280

 

Aktualnie przepisane...

02.05.2006(w)  ZA TYCH, KTÓRZY MNIE DOŚWIADCZAJĄ...

    Szatan, jako upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji ma nieskończony repertuar kuszenia: skłóci w błahostce, później podsuwa robienie "na złość"...tak może zostać wywołana nawet wojna!

    Dalej mam dyżur w pogotowiu (1-2.05.2006...48 godz.) z pracą w przychodni (na "dwa fronty"), ponieważ wszystko jest w jednym budynku. Niespodziewanie trafiłem na pokój, a zaskoczony "brakiem zajęcia" miałem zabronione spotkanie...ze smutkiem z powodu utraty czystości w sercu.

   Dla człowieka normalnego to nic, a ja złamałem przysięgę daną Matce Bożej ("niech spotka mnie śmierć"). Właśnie będę miał pokazane, co znaczy taka przysięga. Podczas przejazdu karetką - główna trasa   (Warszawa-Kraków) - zostanie zablokowana... przechodzącym konduktem pogrzebowym!

    Zobacz: do Boga Ojca prowadzi prosta i szeroka arteria! Nagle przejazd zamyka śmierć duchowa!  Jakże szkolą nas z Nieba: "Jezu miłosierny! Boże Ojcze! Matko!" Nie potrafię edytować rycin, ale możesz to sobie wyobrazić. W tym czasie towarzyszyły mi figury Matki Bożej!

   Bóg może nas wypróbować w różny sposób, a do tego potrzeba tych, którzy nas doświadczają! Co dobrego czynisz jeżeli modlisz się tylko w swoich sprawach, nawet dziękując oraz za dobrych i tych, których kochasz? Tak czyni większość...w tym zdrowi proszący o zdrowie!

    Natomiast powołani i wiedzący, że Bóg Jest oraz pragnący świętości muszą być doświadczani...inaczej nie można trafić do Królestwa Bożego!

    W moim wypadku jest to...

- uznano mnie za szpiega i to trwa (nie byłem, nie jestem i nie będę), a najgorszy dla służb  jest "fałszywy szpieg"

- to sprawiło, że jestem na liście proskrypcyjnej

- szkodzi mi się na wszystkie różne sposoby (np. zagarnięcie spadku po rodzicach), a za dwa lata stracę prawo wykonywania zawodu lekarza (po proteście przeciwko powaleniu krzyża przez kolegę psychiatrę)

- przez tych, którzy mają rozkaz jestem przedrzeźniany i prowokowany do żartów oraz głupich rozmów

- proszony o postawienie alkoholu, a obiecałem Bogu Ojcu, że nie będę tego czynił, bo mam odebrany nałóg (jestem cudownie uzdrowiony)

- wciągany w "rozmówki" polityczne, bo jestem jawnym wrogiem wciąż trwającego bolszewizmu

- lubię gadać i to w towarzystwie, złośliwie żartować, a to sprawia pragnienie aury bycia "równym", a to wszystko sprawia niesmak z poczuciem upadków!

   Jednak "nasz Pan jest dobry, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy"...właśnie wdzięczna pacjentka przyniosła bombonierę i bardzo piękny bukiet tulipanów. Jakie otrzymała natchnienie, bo nie miałem grosza w kieszeni, a sprawiła pojednanie z żoną, której podrzuciłem ten podarunek.

   Teraz, gdy zapisuję to świadectwo słychać śpiew kobiet spod figury Matki Bożej Niepokalanej, która przyszła pod nasz blok!

                                                                                                     APeeL