Drukuj
Odsłony: 184

    Na Mszy św. porannej o 6.30 wróciły obrazy serialu dokumentalnego "Wcielenie zła" odcinek 5 (2015 Niemcy), który oglądałem o 00:55 na National Geogr. W tym odcinku było pokazane dojście do władzy japońskiego polityka Hideki Tojo (Hitlera Japonii)...nawet został generałem, aby przejąć armię.

    My tyranów kojarzymy z przywódcami narodów lub bloków militarnych, a tacy siedzą wszędzie:

1. «człowiek okrutny, bezwzględny, narzucający innym swoją wolę»

2. «władca okrutny, stosujący gwałt i przemoc»

   Wystarczy obejrzeć programy o typie interwencji: sprzedał na licytacji dom, ale go nie opuszcza...inny zadłużył się, zmienił płeć, pesel, dowód i komornik nic mu nie może zrobić. To są członkowie "państwa w państwie", pozostałość po czerwonej okupacji. Tacy promowani są przez kilka pokoleń, a pragnący zerwać z przeszłością ("zdrajcy") są mordowani.

    Opętani przez władzę zajmują różne stanowiska. Jako ofiara sowieckiej psychuszki chciałbym wiedzieć, kto bada ludzi na różnych odpowiedzialnych stanowiskach? Przecież sprzątaczka musi mieć zaświadczenie o swojej przydatności, a nawet książeczkę dla sanepidu jeżeli trafi np. do pionu z żywnością, itd.

   Wielki Instytut Psychiatrii i Neurologii w W-wie, placówka wiodąca. Nie ma tam psychiatry katolika, ale w tej strukturze (mafii) nie wolno podważać rozpoznania (udają, że nie wiedzą, co oznacza sowiecka psychuszka).

   To bardzo groźna formacja, bo pani, która pijana wjechała Mercedesem do przejścia podziemnego w W-wie była niepoczytalna. Nie wiem od ilu promili obowiązuje to rozpoznanie? Tak można uwolnić bandytę, a zarazem wtrącić do zamkniętego zakładu niewinnego... 

  Ponieważ koledzy są ateistami leczą różne formy zaburzeń demonicznych (kiedyś elektrowstrząsami, a obecnie tabletkami). To nieuctwo jest lekceważone przez samorząd lekarski. Zresztą po co nam ten pseudodemokratyczny "stwór". Właśnie były wybory, które przedłużono w nieskończoność, ponieważ nie było chętnych do głosowania.

   Napłynęła też sprawa pegasusa. Bardzo dobrze, bo jak mamy walczyć z mafią, ze szkodzącymi nam lisami i dworakami w UE. Nie było lustracji po której wielu powinno zamiatać w więzieniach, a tu autorytety moralne, "trzech prezydentów zabrało głos" w sprawie (prezio Boleksław, Olek i Bronek).

    To pisze się długo, a przepływało podczas czytania Słowa Bożego. Zdziwiłem się, bo właśnie padną stwierdzenia (1 J 2,18-21): "Dzieci, jest już ostatnia godzina (...) Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów (...)".

    Wyjaśnię o co chodzi? Antychryst oznacza osobę przeciwną Chrystusowi. Pan Jezus przybył jako Syn Boży w naszym ciele. Tak też - w postaci człowieka - przyjdzie na ziemię Szatan (II List do Tesaloniczan 2,4). Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem (...) nawet zasiądzie w świątyni Bożej" (...).

   Będzie czynił znaki i cuda (Objawienie Jana 13,13-14)...dla mnie znakiem będzie zapowiadane skasowanie Eucharystii (obym tego nie doczekał)! Język Bestii możesz zauważyć w wypowiedziach ojca Roberta Biedronia, w pięknych wizjach prezydentury pana Trzaskowskiego, zarazem Jana Hartmana budowniczego raju na ziemi, ale bez Boga (jak św. Jehowy).

   Z mojego doświadczenia: wiedzącego, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej muszę stwierdzić, że bez Światła Bożego nie odróżnisz pięknych wizji prowadzących na manowce od Słowa Bożego.

   Przecież przyjemnie słucha się spełnienia naszych marzeń o pokoju, równości, braterstwie, tolerancji, itd.! Z dodaniem, że celebracje duchowe i liturgia z obiecankami przyszłego życia trzeba włożyć między bajki (czyni to już prof. Jan Hartman), a świątynie zamknąć.

   W boju ostatnim Szatan przybędzie nie jako człowiek straszny (do o. Pio wszedł w postaci jego spowiednika), ale większość go nie rozpozna. To będzie prawdziwy "zbawiciel" spełniający ludzkie zachcianki (śluby par jednopłciowych, zmianę płci, "róbta, co chceta")...z budową raju na ziemi...bez Boga! 

   Przeszkodzi w tym Paruzja Pana Jezusa: jeden zostanie wzięty, a drugi zostawiony. Antychryst zostanie zniszczony, a Szatan strącony do Czeluści...

    Ze względu na tak poważną intencję wróciłem na piękne nabożeństwo o 15.00 żegnające ten rok: z koronką do Miłosierdzia Bożego, Mszą św. z Eucharystią oraz - pięknymi zawołaniami i podziękowaniami Bogu Ojcu przed Najświętszym Sakramentem - z późniejszym błogosławieństwem Monstrancją...

                                                                                                                APeeL

 

 

 01.06.1990(pt) ZA PRAGNĄCYCH GRZESZNEJ WOLNOŚCI...

   Nawróciłem się niedawno, ale coraz bardziej widzę, że moje ciało jest tylko nośnikiem duszy...w końcu zmarnieje i odpadnie. Ciało ciągnie "ziemia" (przyjemności), a dusza pragnie powrotu do Boga.

   To konflikt, który jest trudno pokonać, bo grzech powstaje w myślach, a przeciętny człowiek nie ma świadomości, że jest zalewany (telepatycznie) pokusami od demonów.

    Pan Bóg dał nam wiele dobrych rzeczy na tym zesłanie oraz Prawo Boże i rozum. Nie podobało nam się Królestwo Niebieskie (Raj) to trafiliśmy na zesłanie...dla poprawy (grzech pierworodny). To jest pokazane na naszych dzieciach, którym pachnie wolność (synowie marnotrawni).

    Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis widziałem szczeniaka zadowolonego z życia, ale z obrożą na szyi...mimo długiej smyczy nie może biec tam, gdzie chce. To nasza sytuacja, bo chcemy wolności typu „róbta, co chceta”, a ogranicza ją wiele skomplikowanych praw i prosty Dekalog, który na pierwszym miejscu stawia miłość do Boga Ojca i bliźniego.

    Przeciwnik Boga zamiast takiej miłości podsuwa seks, a nawet jego rozpasanie, bo „żyje się raz”. To prawda, ale trzeba dodać, że ten 'raz' oznacza życie w i e c z n i e, bo śmierć ciała jest początkiem życia duszy, która nie ginie nawet w piekle, a każdy żartuje z diabła z rogami!

    Dzisiejszej nocy (w śnie) zgrzeszyłem nieświadomie i stąd ta refleksja. Ile prób jest na świecie...para żyje w konkubinacie, z czasem umierają prawni małżonkowie, nic nie stoi na przeszkodzie w otrzymaniu ślubu kościelnego, a oni dalej trwają w grzesznym związku.

    Najgorsze jest to, że taki stan wyklucza przystąpienie do Eucharystii, a nawet otrzymanie kościelnego pogrzebu. Często są to ludzie dobrzy, których po śmierci czekają wielkie kłopoty, bo większość lekceważy życie po śmierci!

   W wielkim zdziwieniem przeczytałem, że mam odczucia podobne do małej Tereski, która nie potrafiła modlić się z książeczki, a w chwilach najgorszych niepowodzeń i udręk odmawiała bardzo wolno: „Ojcze nasz”.

    To jest bardzo proste, bo nikt nie rozmawia z ojcem ziemskim „z książeczki”! Jak pojmiesz, że Bóg jest naszym Prawdziwym Ojcem to będziesz też mówił z serca i prosił o wszystko!

    W drodze do pracy spotkam panią, która marnuje swoje życie na udawaniu, że dzwoni, gdy mnie widzi ("telefonistka"). Nawet zapytała co czytam? Odpowiedziałem jej, że sny Lenina, bo oboje wiemy o co chodzi. Taki mój los, bo zostałem wyznaczony do „pilnowania”...

     Zaczynam pracę, a w przewiniętym kalendarzu jest nowa Matka Boska, a w sercu wielka radość. Zastanawia mnie problem: jak można pisać pamiętnik po wielu latach lub w końcu życia? Jak można zapamiętać niebywale delikatne drgnięcia duchowe, które zapomina się po chwili!

    Dzisiaj wypełniam rolę dr Dobra Rada...

- Niektórych ludzi nienawidzimy, a w zamiarze Boga oni mają ćwiczyć nasze zatwardziałe serce. Jezus bardziej kocha ich od nas, bo Bóg Ojciec czeka na ich spokornienie i nawrócenie...!

- Czy pani wie, że dwudziestolatek na wózku chętnie zamieniłby się na pani zdrowie i jeszcze dopłacił!

- Zdrowie do śmierci w pani wypadku to pewna zguba...przy pani "charakterze” łatwo oceniałaby pani chorych jako słabszych, gorszych, bo chodzą po lekarzach!

- Psycholog, wszycie esperalu, walka z samym sobą...nadal będzie pan alkoholikiem. Proszę zwrócić się do Pana Jezusa o odjęcie nałogu! Proszę to zrobić..niech pan spróbuje!

- Z powodu prawie śmiertelnej choroby męża całkiem inaczej rozmawiamy...ta choroba to wielki dar dla męża, bo wrócił do Boga, a mógł umrzeć nagle w zdrowiu!

    Na ten moment ciężko chora (obustronne zwyrodnienie stawów biodrowych) mówi, że kościół to dla niej wszystko...pójdę trzymając się ścian, ale najgorszy jest kłopot z klękaniem!

    Po pracy w "eterze" napłynęła osoba brata, karty i alkohol! Tak się też stało...piliśmy alkohol i graliśmy całą noc w pokera, a w czasie gry trzy razy „spojrzał” obrazek św. Teresy trzymającej krzyż!

    Pan Jezus dał mi ten zapis do opracowania i edytowania 02.09.2016 (pierwszy piątek m-ca) z natchnieniem, aby być na drugiej Mszy św. w kaplicy Miłosierdzia Bożego...w intencji duszy brata, bo zmarł nagle i zbyt wcześnie.

    Poprosiłem Pana Jezusa, aby przelał na niego to nabożeństwo z Eucharystią oraz koronką do Miłosierdzia Bożego przed Najświętszym Sakramentem z późniejszym błogosławieństwem.

                                                                                                             APeeL