Wyszedłem na Mszę świętą poranną (o 6.30) i trafiłem na egipskie ciemności! Nasze miasto od 15 do 20 lat nie miało takiej awarii, ponieważ mamy dwa niezależne zasilania! Sercem znalazłem się w miejscach, gdzie są ataki terrorystyczne.

     Jakże kruche jest wszystko na ziemi! Goliłem się przy świeczce - dobrze, że jest gaz i woda w kranie. W krótkim czasie kaloryfery stały się chłodne. Wyobraź sobie Irak, Syberię, gdzie linie wysokiego napięcia załamują się podczas wielkich mrozów i śniegu (także w Kanadzie).

      W Unii Europejskiej wprowadzono reformę...pacjenci w wolne soboty mają zgłaszać się do pogotowia. Wprowadzono to nagle (od  01 stycznia 2004 r.), a ja mam umówionych w styczniu. Dlatego muszę iść do przychodni, a nie będę mógł odebrać wolnego dnia. Poprosiłem w tej sprawie kierowniczkę, wyraziła zgodę na przybycie z serca i z mojej odpowiedzialności (zimno, może ktoś przybyć z daleka)...

     Na Mszy św. padły słowa czytań...

Apostoł Jan dalej mówił o miłości (1 J 4,19-5,4): „My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. (…) Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego.”

Natomiast w Ewangelii (Łk 4,14-22a) Pan Jezus „nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu (…) Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana”.

     Po Eucharystii serce zalało uniesienie duchowe jako wynik zjednania duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa! Wołałem tylko powtarzając: „Tato!”...

      W przychodnie długo zeszło z pierwszym pacjentem, który prawdopodobnie ma raka trzustki i szereg innych schorzeń. Wypełniłem mu papiery na rentę społeczną. Przesuwali się biedni, potrzebujący, obca i ostatnia, która ma kłopot w leczeniu rwy kulszowej, a nie kwalifikuje się do oddziału neurologicznego. Bez odpowiednich badań nie można stwierdzić czy dysk międzykręgowy nie uciska rdzenia. 

     Po powrocie do domu trafię w telewizji na piękne piosenki, a moje serce zaleje tęskna miłość i smutek z powodu rozłąki ze Zbawicielem. Wróciły obrazy z przeglądanej prasy...

- wokół Warszawy na działkach rosną slamsy

- dzieci urodzone i przebywające w więzieniu

- schroniska dla psów i ludzi

- wracają bary mleczne, a wczoraj pokazano rodzinę, która żywi się kartoflami i przypominają ofiary obozu.

     Zerwałem się na Mszę świętą o 17:00, a w sercu płynęły słowa pieśni: "Gdzie Twoje berło, gdzie Korona?” Zarazem w sercu pojawiły się cierpienia z życia Zbawiciela. Ponowne zjednanie z Duchowym Ciałem Pana Jezusa sprawiło ekstazę z pragnieniem pozostania w kościele. Szkoda mi ludzi nasyłanych na mnie z powodu niewiary, że lekarz może zostać wybrany do takiej misji!

     Starsza pani, mieszka dwa kroki od kościoła, a zawsze spóźnia się...na pewno jest zawiadamiana, że przybyłem. Zawołałem tylko: "Jezu! Zmiłuj się! Tato! Tato! Tatusiu!". Podczas powrotu miałem tylko jedno pragnienie: wołać do Nieba w koronce do Miłosierdzia Bożego. 

    W telewizji pokażą: obraz zatopionej łódki z imigrantami, transport koni do Włoch, brak środków finansowych dla schronisk. To w ramach wcześniej odczytanej intencji modlitewnej: za niechcianych!

   W ręku znalazły się "Tajemnice świata" z artykułem o Zbawicielu, którego swoi nie przyjęli! Natomiast z reportażu w telewizji będzie przekaz o synu, który z kolegą zabił własnego ojca!                                                                                                                                                APeeL