77 Rocznica Powstania Warszawskiego

     Dzisiaj zostałem zdziwiony programami rozrywkowymi i to w TVP 2 ("Lato, muzyka, zabawa" od 20.00-22.00), bo w Polsacie kabarety na ten czas to norma ("Stacja Pcim" i "Klinika Skeczów Męczących")...

    Towarzysze nadal czuwają w mass-mediach...teraz już za pieniądze UE, aby młode pokolenie zapomniało o miłości ojczyzny i tych, którzy za nią ginęli i giną.

    Demon chciał mnie wykołować. Polega to na tym, że wówczas "nie wiem, co mam czynić". Jak nigdy "zapraszał" na Mszę św. do niedalekiego ośrodka wypoczynkowego (o 11.00 lub 12.30). Chodziło o oderwanie mnie od modlitw - w w/w intencji podczas gry oldbojów w piłkę nożną - z poczuciem obecności Boga Ojca oraz o to, abym nie trafił do kościoła wieczorem.

   Opatrzność Boża sprawiła, że żona wspomniała o Mszy św. wieczornej z późniejszym koncertem artystów wielkiej marki z panią Alicją Węgorzewską - Whiskerd Ph.D. dyrektorem Warszawskiej Opery Kameralnej.

   Po słowach mojego profesora św. Pawła (Ef 4) potwierdzających to, co wiem, że: mamy porzucić pogańskie postępowanie "z ich próżnym myśleniem" i zwodniczymi żądzami (u mnie pijaństwo i hazard). Ja zostałem wyrwany z tego stanu...dzięki modlitwom pacjentek i zamawianymi nabożeństwami.

   Popłynął pięknie śpiewany Psalm o pokarmie, który otrzymaliśmy z nieba (Eucharystii) na tle manny z nieba. Powtórzył to Pan Jezus w Ew (J6, 24-35) wskazując, że otrzymamy Prawdziwy Chleb (Św. Hostię).

   Ponieważ moja łaska to mistyka eucharystyczna potwierdzam, że zjednanie mojej duszy (naszych) z Duchowym Ciałem Pana Jezusa sprawia, że niczego już nie pragniemy. Jak nigdy dziękowałem Bogu Ojcu za otrzymane cierpienia...siedząc pod obrazem Trójcy Świętej.

   Po Eucharystii klęczałem podczas całego koncertu roniąc łzy, a u mnie jest to znak prawdy. Szczególny wstrząs wywołała pieśń: "Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!" ze znanymi słowami o wytrwaniu pod krzyżem konającego Syna.

"Miej w opiece naród cały,
Który żyje dla Twej chwały,
Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!"

    Wstrząsająca była też wirtuozeria skrzypka (ludzie mają różne dary Boga) oraz śpiewana z wiernymi: "Barka".

    Po koncercie podziękowałem zespołowi z uwagami (zbyt głośno, nie wolno w Domu Boga żartować). Wskazałem na jedynie prawdziwą wiarę katolicką z Eucharystią i przebiciem przez ich śpiew  Sklepienia Nieba.

    Rzadko się zdarza, aby ktoś słuchał z otwartym sercem tego, co mówię, a  zjednany z Panem Jezusem mam tylko to pragnienie. Wyraźnie widziałem, że to spotkanie nie było przypadkowe...

   Wskazem na jedynie prawdziwą wiarę katolicką i fakt, że Trójca Święta nie jest żadną Tajemnicą (to jedność w różnorodności, co symbolizują trzy wielkie konary dębu):

- Bóg Ojciec sprawia nasze przytulenie

- Pan Jezus współcierpi z nami

- Duch Święty daje różne natchnienia...od Niego miałem tylko "podziękować"!

    Demon napuścił na mnie czekającą na odjazd żonę. Tylko tyle mógł mi zrobić. Z powodu ekstazy nie mogłem wrócić do domu. W ciemności i blisko figury MB Niepokalanej wołałem w intencji matki i córki pani dyrektor, aby zarazem otrzymała dowód działania Boga Ojca. Piszę to świadectwo po 3 godzinach, a dalej trwa uniesienie duchowe i nie mogę wrócić do ciała i tego świata...

                                                                                                                     APeeL

 

 

   

     Od 3.00 - 6.00 edytowałem wczorajszy zapis i jeden zaległy, a na Mszy św. z późniejszym nabożeństwem do Najświętszej Krwi Pana Jezusa trwały rozproszenia, bo demon podsuwał mi złość na śledzących i krzywdzicieli z Izby Lekarskiej.

    Po zorientowaniu się powiedziałem, że będę modlił się za nich podwójnie. Zważ na normalnych ludzi, którzy traktują te myśli jako swoje. Dodatkowo przenieś to na zalewanie upatrzonej ofiary...nienawiścią do Boga Ojca i całego dzieła zbawienia. Popłynie "Anioł Pański" i moje ulubione wołanie: "Pod Twą obronę Ojcze na niebie grono Twych dzieci swój powierza los"...

   Zdziwiłem się "patrzeniu" (przytrzymywaniu wzroku) przez wizerunki: o. Pio, brata Alberta, s. Faustyny, a w szkiełku zegarka odbił się obraz św. Piotra i Pawła. W serce wpadło ścięcie Jana Chrzciciela przekazane w Ew (Mt 14, 1-12) z kaprysu Herodiady żony brata Heroda.

   Eucharystia oraz zawołania w litanii przekazałem w intencji tego dnia...nie znanej, ale prawie byłem pewny, że będzie dotyczyła żyjących dla chwały Boga Ojca! Zważ, że za świętych nie modlimy się tylko prosimy ich w różnych sprawach.

    Nie wiedziałem dlaczego zaczęły się udręki ciała, bo nie lubię po Mszy św. robić zakupów (odwrotnie do żony), a później z przemęczenia nie moglem zasnąć, łapały mnie kurcze mięśni i zalewały poty.

    Sam zobaczysz, że nasze drogi nie są drogami Pana. Przed wyjściem na cmentarz (natchnienie) z odmówieniem wczorajszej i obecnej modlitwy...nagle wszystko stało się jasne. Obrazy świętych wskazywały na nękanie ich przez ciała fizyczne: o. Pio był nawet bity przez szatana, b. Albert nie miał nogi, s. Faustyna była chora na gruźlicę przy braku leczenia (duszności, kaszel, krwioplucie, bóle ciała, gorączki, itd.), a Paweł i Piotr zostali zamordowani w bestialski sposób po udrękach na tym zesłaniu.

    Podczas modlitwy przepływały obrazy: chorych psychicznie, cierpiących po wypadkach, dziewczyna, która straciła ręce po wejściu na słup wysokiego napięcia, śmiertelne nowotwory, sztuczne biodra oraz pokazana w reportażu kobieta z otyłością (220 kg). Jeszcze przepukliny, oparzenia, niewidomi, całkowicie głusi, mających przewlekłe choroby neurologiczne, sztuczne odbyty, opuszczenie macic, nietrzymanie moczu lub jego zatrzymywanie. Każdy rozumie co oznacza nękanie nas przez ciało z jego pragnieniami diabelskich przyjemności.

    Pan Bóg dał nam ciało cudowne (duszę) w opakowaniu (skorupa orzecha, larwa i motyl) z miłością do własnego ciała jako ochroną przed samobójstwami, które nic nie rozwiązują, ale powodują kłopoty duchowe.

   W tym czasie telewizja mami nas gwiazdami z pragnącymi urody (Doda jako symbol), młodości (Magda Gessler), siły (kulturysta w wieku 77 lat) oraz szukanie ciekawostek ze zwiedzaniem świata, a nawet loty w kosmos...na końcu "spokojną starość" lub przetrwanie (preppersi). To typowy błąd ludzi zalewanych fałszem szatana, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji.

   Trafienie na cmentarz nie było przypadkowe, bo tam były puste groby czekające na nasze opakowania z dalszym kultem z pomijaniem zmarłych jako żyjących dusz.

    Przekażę urywek z moich przeżyć w stanie ekstazy: po zjednaniu duszy z Bogiem milknie ciało (dosłownie); trzeba zamknąć oczy, być w ciszy, człowiek pragnie „śmierci” czyli Życia Prawdziwego. W nadbrzuszu pojawia się słodkie ciepło, a Miłość Boża sprawia, że najgorszego wroga przytulisz.

    Jako lekarzowi łatwiej jest mi opisać to działanie podobne do używek (np. alkoholu), ale różnica jest zasadnicza. Komunia Św. działa w duszy, której odpowiednikiem jest serce…działanie różnie długie nigdy nie kończy się złym poczuciem, a alkohol w mózgu daje niedosyt z późniejszym "kacem".

    Siostra Faustyna pisze, że w zjednaniu duszy z Bogiem zmysły nie działają. Nie da się tego wyrazić. Bóg daje poznać duszy jak ją miłuje, zniża się do niej i łączy z Sobą. Dusza sama z siebie nic nie może uczynić, wszystko sprawia w niej Bóg. Dusza nie może długo być w tym stanie, bo wyzwoliłaby się z więzów ciała na zawsze...

                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

21.10.1990(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIENAWIDZĄ SIEBIE...

    Po dyżurze w pogotowiu napłynęła postać znajomego kierowcy, którego zapytałem: jak pan może lubić innych, gdy nienawidzi siebie? Przykro mi, bo powiedział, że trzeba mnie ujawnić (w sensie szpiega).

   Postanowiłem modlić się za takich z ofiarowaniem Mszy św. i Eucharystii. Dwa razy przeżegnałem się wodą święconą z Lourdes, a w drodze do kościoła wołałem w ich intencji, a także za córkę, która nie akceptuje siebie.

   Zły zmienił taktykę...teraz podczas Mszy św. podsuwa mi "dobre" myśli. Oto jestem przewodniczącym rady parafialnej i zawsze przed Mszą św. przemawiam do parafian. Bestia wie, że choruję na stanowisko kierownika, a teraz pcham się na ambonę! Śmieję się podczas przepisywania tego (30.07.2021), ale przenieś te myśli na Tuska, Gowina, a wyżej na Putina!

    Po powrocie ze spotkania z Panem Jezusem trafiłem na płaczącą żoną, bo córka na złość wyjeżdża z domu. Na działce spotkaliśmy sąsiadów, którzy pracowali pełną parą, bo kto pracuje modli się podwójnie...szczególnie przeklinając podczas wysiłku!

    W słoneczku śpiewał mi ptaszek, cisza, bezmiar zapachów i barw wprost czuję wyrywanie serca z piersi! "Jezu mój, Panie, który dajesz Pokój Serca, Dobro i Radość...Ty zawsze jesteś ze mną na zło i dobro. Jezu mój, nie opuszczaj mnie nigdy w życiu i w śmierci!"

    Pod krzyżem położyłem świeże kwiaty, a podczas powrotu powiedziałem żonie, że córka ma dom, ale go nie chce, a syn ma ojca ziemskiego, którego nie uznaje. "Ty płaczesz z powodu byle czego, a masz być malutka, cichutka i pełna dobroci...taka do wzięcia na ręce przez Matkę Bożą! Staniesz się wielka, gdy zapłaczesz nad krzywdami jakie ludzie czynią Panu Jezusowi".

    Zbliża się czas jej wyjścia w niechęci do kościoła, a zawsze chodzi z wielką radością. Mniejszą nagrodę mamy, gdy pragniemy spotkania z Panem Jezusem, a także, gdy idzie nam w życiu...wówczas chwali się Boga Ojca! Zniechęciło ją zachowanie jej dyrektora.

   Wskazałem, że jego zmiana nic nie da, bo to zniewolone pokolenie musi wymrzeć. Muszą przyjść tacy jak Jarosław Kaczyński: niewinny wygląd, a siecze jak Wołodyjowski od góry do dołu! Twardo stwierdza, że aborcja to zabójstwo.

    W moim monologu przeszedłem do wzoru jaki dał nam Pan Jezus wskazując na miłość. Nie występował przeciw władcom ziemi, nikogo nie obalał, ale wskazywał na modlitwę za takich. Obecnie mamy Świątynię Opatrzności Bożej, ale nie widać tam polityków (prawicy). Nikt nie radzi się Boga Ojca co czynić?

   Dużo jest ukrytych świętych, o których świat nic nie wie. Oto gułag, morderstwa w dzień i w nocy. Staruszek modlił się nocami (w dzień zabiliby go za to), jeżeli także za oprawców...to jest takim świętym! Jak wielkie są Tajemnice Boże! Z radia Kielce popłynie tęskna melodia przy której popłakałem się, ponieważ znalazłem się blisko Pana Jezusa, który też potrzebuje naszego pocieszenia!

    My możemy pocieszyć się wieloma rzeczami: wódka, karty i żarty, telewizja, partnerzy, muzyka, obmawianie kogoś lub robienie mu na złość! Pan Jezus może być pocieszony tylko i wyłącznie duchowo poprzez naszą pamięć o Nim w każdej chwilce życia! Przesyłasz życzenia swojej dziewczynie: czy przesłałeś pozdrowienie Jemu, który nie opuści cię aż do śmierci!

   "Wciąż będę myślał o Tobie i nic nas nie rozłączy! Na całym wielkim świecie Jesteś tylko Ty! Jezu mój, Jezu ile lat Ciebie nie szukałem. Nawet nie dotarłam do drogi na rozstaju. Jakże Ciebie musiało boleć Serce, gdy widziałeś moje zaślepienie. Takie zaślepienie widzisz przecież teraz u większości ludzi!"

   "Jakże musiała cierpieć mała Tereska i Faustyna oraz ci, którzy przez całe swoje dorosłe życie byli w rozłące z Tobą, mój Jezu! Każda ich chwila życia na ziemi była wielką udręką. Proszę Cię Jezu, nigdy nie ukazuj się! Zrób to dla innych...dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie".

   Przez cały czas płakałem, a po 20 minutach "miłosny zalew serca" cofnął się i stałem się normalny! Podczas piosenki "Białe róże" przypomniało się moje wołanie w W-wie we wrześniu zeszłego roku przy słowach piosenki: "Ja Jeden dam ci to, co nikt ci dać nie może!" "Przyjmij Panie ode mnie białą różę...czego ja nie powiem, ona to powie!"

    Napłynęło pragnienie modlitwy: "Boże przyjmij dusze wszystkich ofiar samolotu koreańskiego zestrzelonego przez sowietów. Bądź dla nich Miłosierny proszę Cię Boże mój...szczególnie wysłuchaj mnie dzisiaj, gdy jestem w stanie Twojej łaski". Miłości do Boga nic nie zatrzyma. Popłakałem się klęcząc, a łzy leciały na ziemię...  

                                                                                                                        APeeL
 

 

 

    Ponieważ siedzę "po nocach"...smacznie zasnąłem po meczu w siatkówce mężczyzn z Japończykami. Nagle usłyszałem szum krążącej muchy (ktoś w oddali ciął deski piłą elektryczną), którą bezskutecznie chciałem zabić. W tym czasie na mojej wersalce ujrzałem młodszego brata...w kamiennym śnie, który zmarł przed laty.

    Dopiero wówczas przebudziłem się wiedząc, że potrzebuje wsparcia modlitewnego. Takie dusze nigdy nie proszą, aby upadły Archanioł nie zarzucił "nieczystych zasad".

    Książę tego świata wciąż powołuje zbawicieli. Przecież znasz bardzo religijnych bolszewików (widziałem kiedyś W. W. Putina ze świeczką w Cerkwi), a Hitler podczas przemówienia 12 kwietnia 1922 w Monachium mówił o sobie:

    „Moje uczucia jako chrześcijanina wiodą mnie do mojego Pana i Zbawcy, w którym dostrzegam wielkiego wojownika (…) Jako chrześcijanin nie mogę pozwolić się oszukiwać. Jako chrześcijanin mam obowiązek walczyć o prawdę i sprawiedliwość (…). Jako chrześcijanin mam obowiązki wobec swojego narodu”...

    Teraz szczęście ma sprawić Państwo Islamskie. Jest to odwrotność całkowitej bezbożności, bo musisz wierzyć lub giniesz, a wystarczy pomówienie. Chrześcijanka Asi Bibi w Pakistanie powiedziała prawdę: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. A co zrobił Mahomet dla ludzi?”. Błyskawicznie została skazana na śmierć, ale po protestach na całym świecie została uniewinniona przez ich Sąd Najwyższy.

    Moja miłość obejmuje ludzkość (nie zarzucaj mi mesjanizmu)...w sensie, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Bardzo lubię rasę tych braci, którzy niczym nie różnią się od nas. Niech każdy postępuje jak chce, ale w ramach obowiązującego prawa, a tu przybywasz jako nieproszony gość (nielegalnie), otrzymujesz zasiłki, a po czasie czujesz się panem terrorystą.

    To odskok od duszy brata, który żył jak większość (neopoganin): ciężko pracował (instalacje butli gazowych), dorabiał się z zakochaniem w drewnianej budzie należącej do rodziców, a tuż przed rozwiązaniem PZPR-u zapisał się do tej partii. Przeklinał nieświadomie, lubił - podobnie do mnie - picie alkoholu z grą w pokera. Zmarł nagle w wannie...

    Wiedziałem, że mam go wesprzeć, bo cała nasza rodzina jest niewierząca i zagmatwana w grzesznych związkach. Został zapomniany...także przez dzieci, które wyposażył.

   Ponieważ nie modlę się za pojedyncze osoby i dusze takich doszedłem do w/w intencji. Istnieje korelacja pomiędzy różnymi zaburzeniami świadomości w ciele, a stanami duchowymi. Fizyczne to: omdlenia, "zamulenie" mózgu po przebyciu żółtej zarazy lub po urazie czaszki oraz w innych chorobach...do ciężkich nieprzytomności ze szczytem pod postacią śpiączek mózgowych.

   Podobnie jest w sferze duchowej, bo niektórzy są "nieprzytomni", a wielu jest ofiarami śpiączki duchowej! Ludzie w tym stanie są inteligentni, a nawet pewni swojej mądrości (wejdź: "Listy ateistów" Tanaki na www.polityka.pl). Trafiłem też na artykuły o budzących się duchowo, ale wg własnego rozumu.

    Podczas nabożeństwa do Najświętszej Krwi Pana Jezusa...w litanii wołałem w intencji tego dnia dodając duszę brata. Poprosiłem Boga Ojca, aby przelał na mnie jakieś jego grzechy i przesunął go w Czyśćcu w kierunku Królestwa Bożego.

   Dzisiaj Pan Jezus nauczał w rodzinnej synagodze (Mt 13), "tak że byli zdumieni i pytali: Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? (...) powątpiewali o Nim. (...) I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa".

   Przypomniało się pytanie jednej z pań: skąd wiem to wszystko? Zna mnie i moje życie, a nie patrzy na zapraszanie jej od lat na codzienną Mszę św. (sprawna emerytka, katoliczka).

    W intencji duszy brata przyjąłem Eucharystię, a później odmówię cała moją modlitwę...

                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

27.10.1990(s) Jestem prostaczkiem...

    Napisałem protest do Stowarzyszenia „Pax” (zrzeszenie katolików współpracujących z władzami komunistycznymi) za przywłaszczenie nazwy pisma "Katolik", ale pismo podarłem. Oni udają sługi Pana, ale zarazem mają możliwość wydawania pięknych książek. W jednej z nich dano zdjęcie Stołu Ofiarnego z kielichami wypełnionymi Hostiami św. i całym rzędem kapłanów.

   W wyobraźni zostałem szafarzem świeckim, ale krzyknąłem: "nie, nie, bo nigdy nie będę godny!" Jakby na znak dzisiaj był kłopot z zakupem chleba naszego powszedniego, a właśnie mam dyżur w pogotowiu. Sercem znalazłem się przy wszystkich na ziemi, którzy nie mogą spożyć tego pokarmu.

    Źle się czułem i byłem pusty duchowo, ponieważ w nocy malowałem pokój z drinkowaniem.  Jednak Pan dał odpocznienie, bo pierwsze wezwanie będzie dopiero wieczorem...do 14-letniej dziewczynki przejechanej przez traktor (w czasie orki spadła pod tylne koło).

   W milczeniu i napięciu pędziliśmy na sygnałach, a ja w tym czasie odmawiam moją modlitwę przebłagalną za dyktatora Saddama Husajna, demona naszych czasów, sekretarza oddziału Partii Baas głoszącej socjalizm i panarabizm.

   "Panie Jezu odmień jego serce, daj mu znak, błagam Cię w imieniu udręczonych dzieci". Dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że bardzo trudno jest nawrócić nawet Leszka Millera (dobrego człowieka), nie mówiąc o reszcie głuchej na bicie dzwonów!

    Poszkodowana dziewczynka krwawiła z dróg rodnych: "Jezu, Jezu błagam Cię z wszystkich moich sił...Jezu usłysz mnie. Pomóż jej!" Z ortopedii została przekazana na urologię. Chodzę po korytarzu szpitala odmawiając "Ojcze nasz". Urolog także nie stwierdził nic złego.

    W końcu zbadał ją ginekolog...miała krwawienie z naczynia pochwy. "Dziękuję Jezu. Dziękuję!" Do dziewczynki leżącej na korytarzu powiedziałem, aby swoimi słowami modliła się do Jezusa.

   Z wielkiego plakatu patrzyło hasło: "Pomóż sercu", ale my myślimy po ludzku zalecając dobre odżywianie! Prawdziwą pomocą jest napełnienie serca Miłością Bożą. Ja po latach w bólach wieńcowych poproszę o zamianę mojego serca z Sercem z Pana Jezusa. Bóle fizyczne ustąpią, ale będę współcierpiał duchowo.

   Wracaliśmy w radości, chwyciłem twarz w dłonie, a w tym czasie Irena Santor śpiewała "Przy kominku" ze słowami: "Piosenkę starą ktoś gra, powracają wspomnienia z dawnych tych dni, gdy po raz pierwszy kocham cię mówiłaś mi".

   Jak bardzo chciałbym przesłać taką melodię (z koncertu życzeń) dla Matki Bożej. W tym czasie: zawołałem: "Matko! Matko Prawdziwa! Najczystsza Panienko! Proszę Cię bądź z tą dziewczynką. Św. Janie Bosko, mała Teresko, s. Faustyno obejmijcie opieką mojego syna i podobnych chłopców".

   Bardzo lubię wyjazdy w środku nocy, bo w ciemności i ciszy jest najlepszy kontakt z Bogiem. Po powrocie do bazy zawołałem: "Matko obejmij opieką moją córkę", która dzisiaj na złość nie przyjechała, ale zadzwoniła, łamał jej się głos. Niech pozna rozłąkę i to, co oznacza dom rodzinny, namiastka Nieba na ziemi! Po jej wyjeździe w poprzednim tygodniu żona płakała ze smutku. Przyśniła się jej zmarła matka i przytulając ją mówiła: "nie martw się, to nic takiego".

    Późno. Czytam o darze rozumu i nagle zrozumiałem, że "jestem prostaczkiem", ponieważ Pan objawił mi wiele rzeczy zakrytych dla mędrców świata!

    Tuż po północy przybyła matka z dzieciątkiem, która wciskała mi pieniądze. Nie pomagała odmowa z porozumiewawczym mrugnięciem męża. W końcu powiedziałem, że "dzisiaj jest już święty dzień, a pani z tymi pieniędzmi!"

                                                                                                                                  APeeL


 

    Upadły Archanioł jest niezmordowany...w podsuwaniu "dobra". Właśnie przerwał mi opracowywanie zaległych zapisów dziennika proponując szukania sprawiedliwości w mojej "krzywdzie".

    Straciłem czas na szukaniu kontaktu z lekarką, która stwierdziła, że jestem zdrowy psychicznie. To orzeczenie miało wielką moc, bo reprezentowała Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie...jako pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy.

   Towarzysze, którzy dalej siedzą na wszystkich stanowiskach mają niezliczone metody szkodzenia. Do koleżanki pełnomocnik słano anonimy...to prosta i "fajna" metoda wskazująca ofiarę jako ich autora. Pani doktór naiwna politycznie (nie zaprzedana poganom) zapytała telefonicznie dlaczego to czynię? Tak zakończyła się jej pomoc...ku radości cwaniaczków i to lekarzy (zawód zaufania społecznego).

    Musisz zrozumieć, że system bolszewicki jest agendą szatana, którego zadaniem jest szkodzenie ("stworzonym na obraz i podobieństwo Boga"). Nic nie dadzą rozważania z niewierzącymi ("tak, ale"), ponieważ Bestia mami zarazem dobrem, epatuje przynależnością do silnych, którzy zarazem obdarowują lisów i dworaków. Napłynął obraz Lenina z dziećmi i portret generała Sowieckiego Sojuza Żukowa obwieszonego orderami.

   Szatan podsuwał też trafienie osobiste do nowego Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie wcześniej mnie zbyto. Możesz tam się dostać, ale takich w kolejce są tysiące.

    Po czasie zauważyłem kuszenie (marnowanie czasu) i postanowiłem zdać się na Wolę Boga Ojca. My nie dziękujemy za "niezasłużone" wg nas cierpienia, a po drugiej stronie będziemy żałowali. Tego zazdroszczą nam nawet Aniołowie.

   Podczas nabożeństwa do Najświętszej Krwi Pana Jezusa dalej trwały rozproszenia, bo "organizowałem" daleki wyjazd z żoną do jej miasta rodzinnego. Powodem było "dobro" czyli odwiedzenie przez nią cmentarza z bliskimi, a przecież spotkamy się z nimi po śmierci (jeżeli trafili do Królestwa Bożego).

    Na Mszy św. w serce wpadną słowa czytania (Wj 40. 16-21.34-38) o wykonaniu przez Mojżesza tego, co "Pan nakazał uczynić". Zbudował przybytek z umieszczeniem Arki Przymierza. "Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek". Ten obłok był znakiem dla Izraelitów...po jego znikaniu wyruszali w drogę. Dzisiaj taką Arką Przymierza jest Tabernakulum z Cudem Ostatnim...chlebem życia dla naszych dusz!

    Psalmista wołał ode mnie (Ps 48): "Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja". Naprawdę szczęśliwi są wielbiący Boga w którym jest moc. Jeden dzień tutaj jest lepszy niż innych tysiące. "Wolę stać u progu mojego Boga" niż mieszkać w pałacach grzeszników. Pan Jezus w Ew (Mt 13) wskazał na podobieństwo Królestwa Bożego do sieci "zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju", które później się segreguje.

    Przypomniał się czas, gdy chorowałem "na kierownika przychodni"...możesz to ujrzeć w osobie marniejącego w oczach Donalda Tuska. Wówczas Pan powiedział do mnie: "szukaj Moich spraw, a nie swoich". To cały sens mojego życia, ale przyjemnie jest dochodzić właśnie swoich praw, a szatan wie o tym.

    Stąd zalew programów interwencyjnych z dyskutującymi w "Sprawie dla reportera". Nie skasuje się zła, bo szatana nie złapiesz do klatki. Może to uczynić tylko moc Boża, której symbolem były trzaskające w nocy pioruny.

    TVP Historia o 20.00 emitowała film dokumentalny: "Stalin", który wymordował 700 tys. swoich i to rewolucjonistów. Dałem tam komentarz:

    "Film obnażył działania Belzebuba (władcy demonów): Stalin i podobni to jego agendy (takie są też dzisiaj). To typowe opętanie przez władzę, która jest główną pokusą (oprócz złota i seksu). Nawet Pan Jezus był kuszony władzą nad światem. To pragnienie trwa w Federacji Rosyjskiej, w Państwie Islamskim (w zrozumieniu ogólnym), a także w Chinach"...

                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisano...

29.09.1995(pt) Mam ponownie się narodzić...

Świętych Archaniołów

    Po zerwaniu się z powodu pragnienia po wypitej „półćwiartce” jest mi głupio, bo wcześniej prosiłem Archaniołów o ochronę ("nie wiecie o co prosicie"). Przypomniało się wino wypite żonie z nalaniem wody, a ona właśnie zaprosiła  koleżankę na jego lampkę.

    Wprost "ujrzałem" obraz walki duchowej nad nami i z poczuciem mocy Bożej wyszedłem na Mszę Św. o 7.30. We wprowadzeniu padną słowa o Archaniołach: Michał („Któż jak Bóg”), Gabriel („Bóg jest mocą”) i Rafał („Bóg uderzy”).

    Z Ks. proroka Daniela popłyną piękne słowa o Przedwiecznym i boju na niebie (Ks. Apokalipsy), a w Ew. Pan Jezus wskaże na Natanaela jako „prawdziwego Izraelitę w którym nie ma podstępu”.

    Eucharystia pękła na pół zapowiadając, że Pan Jezus będzie ze mną („My”)...w mojej słabości. Słodycz Boża zalała serce, a w ustach pojawił się niesamowity smak...chciałbym, aby to trwało wiecznie, bo rozstanie z Panem Jezusem sprawia ból.

    Z Domu Boga na ziemi wyszedłem na „ten świat”, a do tego do bałaganu w pogotowiu, gdzie już czekały na mnie wyjazdy. Jakże Pan Bóg pokazuje nasz podział, bo byłem u dwóch babuszek: jedna postawiła krzyż, a druga trwa sercem przy swoim majątku.

    Napłynął pokój i stała się cisza tak potrzebna do odmawiania moich modlitw. Z powodu przewlekłego przemęczenia smacznie zasnąłem w słoneczku i na ławeczce (pogotowie jest w lesie)! Bardzo rzadko zdarza się tak dobry dyżur!

    Personel rozpalił wielkie ognisko...aż prosi się cz. radosna różańca. W sercu pojawił się Przedwieczny z Jego Tronem w kole ognistych płomieni. Strumień ognia rozlewał się i wypływał od Niego.

    Dzisiaj mam post w intencji pokoju na świecie (woda, kawa, 3 kawałki chleba z solą). ”Dobry Jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy". Przed snem czytałem słowa Pana Jezusa o Jego powrocie (Paruzji).

    W środku nocy płynęliśmy karetką z porodem i towarzyszącą muzyką. Przepłynęły obrazy pijaństwa i gry w karty. Przepraszałem i dziękowałem Bogu za wszystko, bo już dawno mogłem zginąć. Gdzie wówczas bym trafił?

    Podczas jedzenia jabłka kierowca mówił o środkach, które sprawiają, że dojrzałe nie spadają z drzewa przy wietrze. Tak jest też w życiu duchowym, bo z pomocą Pana Jezusa...narodzę się ponownie! Stanie się to po latach, a sprawią to modlitwy pacjentek z zamawianymi Mszami św. w różnych Sanktuariach...

                                                                                                                    APeeL

 

 

    

     Człowiek powinien dążyć do celu swojego życia, którym jest zbawienie. To oznacza bój pomiędzy ciałem (pragnącym życia "sto lat") i duszą (pragnącą życia w wiecznej szczęśliwości). Poczytaj o prepersach, a będziesz wiedział o co mi chodzi, bo jest to przykład pragnienia przetrwania i ocalenia, ale ciała. Szatan w ten sposób odwraca uwagę od Opatrzności Bożej i duszy. 

   Na wieczornej Mszy św. Pan Jezus w Ew. (Mt 13, 44-46) będzie mówił o Królestwie Niebieskim (ukrytym w roli skarbie lub drogocennej perle). Jeżeli dowiesz się o tym (łaska) to zrozumiesz, że gromadzenie wszystkiego dla spędzania "spokojnej starości" jest głupie.

   Ja w 2002 r. myślałem, że nadszedł mój czas (wada serca, zaburzenia jego rytmu, uszkodzenia związane z alkoholizmem, itd.). Pan odjął mi nałóg i dołożył do życia więcej jak prorokowi, bo 19 lat! Poprowadził też w leczeniu przypadłości, bo wielu umiera podczas "dobrego" leczenia.

   Na ten czas porażony upałem prof. Jan Hartman ("filozof") - we wpisie z 26 lipca 2021 r. "Religia na maturze to zdrada" na swoim blogu (www.polityka.pl) - ogłosił wszem i wobec, że:

  "Ludzie religijni to tacy, których oburza oddawanie czci boskiej tworom natury oraz (a może zwłaszcza) człowiekowi. I to niezależnie od tego, czy jest faraonem, cesarzem, czy też cieślą w cierniowej koronie".

   Ten opętany intelektualnie prof. po KUL-u (hołubiony przez "politykę") Zbawiciela nazywa "cieślą w cierniowej koronie". Nie widzi, że sam ma koronę na głowie i dźwiga krzyż, ale diabelski! Jeżeli umrze tej nocy to wpadnie prosto do czeluści.

    Czarnoksiężnik Jasio jako wyznawca Lucyfera (niosącego światłość) naucza "religii" i ze swoją ferajną pragnie demonicznej władzy na ludzkością. Niech uważa, bo tego samego pragnie Państwo Islamskie, a z drugiej strony bezbożnicy (Federacja Rosyjska i Chiny).

   Wróćmy do tych, którzy mają ciało (psyche i soma) oraz duszę. Jeżeli drgnąłeś ku Bogu to poproś Ducha Świętego o prowadzenie. Zarazem wiedz, że zostaniesz zaatakowany z mocą przez siły ciemności.

   Nie patrz na nic: wróć do wiary katolickiej poprzez Sakrament Pojednania. Nie ma innej drogi (spowiedź ogólna lub bezpośrednia do Boga, itd.)! Nie patrz na kapłanów, ponieważ swoimi grzechami nie kalają posługi. To cała "tajemnica tajemnic"...

   Nie możesz błądzić, ponieważ wszystkie drogi są już oznakowane. Nie szukaj Prawdy przy pomocy swojej mądrości ("głupstwa dla Boga"). Ja nie piszę tego z książek, ale z "tu i teraz"...

   Dzisiejszą intencję podano tuż przed wieczornym wyjazdem na nabożeństwa. Podczas Mszy św. stałem na zewnątrz kościoła, gdzie mała dziewczynka biegała z braciszkiem, który chwycił ją za szyję i z bólu zemdlała. To była tzw. "duchowość zdarzenia" potwierdzająca intencję. Przypomnę, że są to zdarzenia mające swój odpowiednik duchowy (gołąb - pokój, dwa gołębie - miłość, itd.).

    Ta intencja obejmuje także ocalenie narodu wybranego (wyprowadzenie z niewoli egipskiej). Właśnie dzisiaj Mojżesz zszedł "z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku" (Wj 34, 29-35). Eucharystia ułożyła się w formę kielicha kwiatu. Podjechaliśmy z żoną pod krzyż, aby wymienić dwa kwiaty, które zmarniały w cieniu (bez światła).

    Z tego świata napłyną obrazy pragnących ocalenia: płaczące ofiary pożarów, osuwisk ziemi i powodzi, autobus z dziećmi zderzył się z naczepą ciężarówki, a wcześniej koło kościoła przejeżdżały samochody na sygnałach.

   Pomyśl o przeszczepach serca i innych narządów oraz pilnych zabiegach operacyjnych. Pokazano pomoc plażowiczów i ratowników, którzy ocalili tonącego młodzieńca. Ogarnij cały świat...miejsce naszego obecnego zesłania (z miłości, na naszą poprawę).

    Dlaczego 99% ludzkości nie chce żyć wiecznie? Zdradzę tę słodką tajemnicę Antychrysta, który mami nas przyjemnościami życia na tym zesłaniu. Przy tym podsuwa, że wierzący to ciemnogród, a jego w tym czasie nie ma...

    Następnego dnia popłakałem się podczas modlitwy w intencji tego dnia, bo napłynęły obrazy niewinnych ofiar wojny na Bliskim Wschodzie oraz oszukani imigranci... 

                                                                                                                                   APeeL

 

 

Aktualnie przepisano...

19.10.1990(pt) Uświęcanie zaczynaj od siebie...

   Wstałem wcześniej i czytałem "Ojca Pio", który pisze, aby zauważyć swoje grzechy i uświęcenie zaczynać od siebie. Tak zaczyna się droga do wielkości duchowej! Wielu, w swoich poszukiwaniach korzysta z drogi okrężnej (książki), a wystarczy poprosić o Światło Ducha Św.! To zarazem będzie świadczyć o wierze w tę Osobę Trójcy Świętej.

    Nawrócenie to zerwanie z grzeszną przeszłością. To co jest dobre dla nas rzadko jest dobrem prawdziwym! Idę wolno do przychodni, narasta pragnienie byciem sam na sam z Jezusem...

- Pijaczkowi tłumaczę, że w razie zasypania ziemią (pracuje w wykopach) nie zostanie tam, ale znajdzie się przed tronem Bożym! Co wówczas powie?

- Dobrze pan nawija!...odpowiedział.

- Pani jest bardzo chora, dlaczego kocha ziemię (nie chce renty za przekazanie gospodarstwa rolnego)?

- Proszę wszystko znosić w spokoju, przykład brać z Męki Jezusa...te słowa całkowicie nie trafiają do młodej z wyglądu 60-latki.

- Narzeka pan na zdrowie, ale niejeden ozłociłby panią za oddanie swojego.

- Przez ten wypadek spotkaliśmy się, na pewno wcześniej ktoś odbierał, że to nastąpi. Potwierdziła, że śniła się matce w trumnie.

- Nie wierzy pani w Niebo i lepsze życie, które obiecuje nam Jezus?

- Jak można ten świat oceniać bez patrzenia z Tamtego (Prawdziwego)? Bóg wie wszystko o nas, zna nasze myśli, dał dualizm i jakby zasadę odwrócenia wszystkiego. Zarazem mamy wolną wolę...

   Teraz na dyżurze w pogotowiu słuchałem nagrania niedzielnej Mszy Św. W tym czasie za drzwiami pokoju lekarskiego trwał szum i rozmowy. Trafiłem też na opis konsekracji u o. Pio. Zamknąłem oczy, napłynęła moc - jak w czasie normalnego uczestnictwa w Najświętszej Ofierze (jak piękne to określenie!).

    Ojciec Pio podnosi patenę, trzyma ją w dłoniach, wypowiada prośby składane przez ludzi do Boga! Twarz skryłem w dłoniach i popłakałem się jak dziecko! Wprost byłem tam...

   Wrócił czas wczorajszej Komunii św., gdy krzyczałem powtarzając: "nie godzien, nie godzien". To prawda, ponieważ nikt nigdy nie był godzien, nie jest i nie będzie, aby zjednać się z Panem Jezusem! Warto żyć dla takich chwil, kilkunastu sekund w których drży się, że ktoś wejdzie!

   Na dalekim wyjeździe odmawiałem moją modlitwę. Wołałem za dzieci oraz za innych: raz błagalnie, raz prosząc z dziękczynieniem. Jak pięknie brzmi formuła: "Święta Mario, Matko Boża módl się za nami". Siła tego zawołania rośnie z jego powtarzaniem!

    Pacjentka miała krwawienie z dróg rodnych...w drodze powrotnej ze szpitala mówiłem do kierowcy i sanitariusza o o. Pio, ale nie słyszeli o nim. Teraz w ciszy czytam jego słowa: "król grzeszników (...) bogaty w nędzę (...) nie wierzysz w Boga, ale On wierzy w ciebie (...) uważaj, bo Jezus może cię porazić w ciągu jednej sekundy!"

                                                                                                                      APeeL