W tych dniach opracowałem wiele zaległych zapisów dziennika. Przypomniałem sobie, że tuż po północy w poniedziałek – na kolanach zaprosiłem do mojej izdebki - Boga Ojca. Jeżeli czytasz mój dziennik pierwszy raz to pomyślisz, że gość jest szurnięty, ale zważ, że Stwórca Wszechrzeczy jest Osobą, a dla niepojęcia w Trójcy Jedyną.

    Ten fakt jest pokazany na wielkim dębie z trzema potężnymi rozgałęzieniami. Przy mojej łasce wiary stwierdzam, że nie jest to Tajemnica, bo inne jest spotkanie z Deus Abba (dzieciątko w ramionach ojca ziemskiego), inne z Panem Jezusem (różne formy współcierpienia) oraz z Duchem Świętym (Siedem Darów). To właśnie Osoba Ducha Świętego sprawia, że czytasz to świadectwo, a nie „wiedzę” przepisywaną z książek.

    Dodam, że Bóg Ojciec jest stale przy każdym z nas, a nawet w nas (dusza). Ja wiem o tym, ale zaproszenie jest aktem mojej miłości. Zważ, że wiele obdarowanych dzieci odwraca się od swoich rodziców! Natomiast o Bogu Ojcu pamięta garstka.

    Musisz zrozumieć, że Pan może zawołać i wybrać kogo chce...do współuczestnictwa w cierpieniu Pana Jezusa (niesieniu jego krzyża czyli dalszym zbawianiu). Ludzie normalni biorą wszystko dosłownie, bo wybranie kojarzą z apanażami, stanowiskami i odznaczeniami oraz gwiazdorstwem w mass-mediach. Natomiast wskazującemu na wybranie przez Boga zarzucają nieskromność, a wręcz pychę.

    Na Mszę św. poranną trafiłem podczas ulewy, a od Ołtarza św. popłynęły słowa mistyka św. Pawła (Ef 4, 7-16). W moje serce wpadło zdanie, że Bóg Ojciec „ustanowił: jednych apostołami, innych prorokami, ewangelistami, pasterzami i nauczycielami dla „szkolenia” świętych czyli  „budowniczych Królestwa Bożego”.

   Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 13, 1-9) wskazał, to co piszę: jeśli się nie nawrócicie wszyscy zginiecie. Przy okazji zaproszę właśnie Ciebie do nawrócenia się...już w tej chwilce! Jak to uczynić? Powiedz w myślach do Boga Ojca (tak jak do taty ziemskiego);

    „Boże! Pragnę wrócić do Ciebie...po tym zaproszeniu, ale nie wiem co mam czynić? Przebacz wszystko, bo pragnę rozpocząć nowe życie. Poprowadź mnie”.

   Tyle i aż tyle, ale musisz uczynić to na kolanach i z głębi serca. Jeżeli nie możesz się przełamać...poproś, aby tak się stało. U mnie wymodliły to pacjentki i żona...

    Przez trzy dni chciałem zerwać kontakt z www.polityka.pl, gdzie pojawił się podszywający się pod mój nick Teista (szydził z wiary i robił ze mnie głupiego). Nic nie dawały protesty, piszą jak samemu usunąć konto, ale nie ma takiej opcji. W końcu skasowałem pocztę, która była podstawą założenia konta. To nieuzasadnione cierpienie sprawiło późniejszy odczyt dzisiejszej intencji modlitewnej...

    Tak się stało, że wszystko zacząłem o g. 15.00, od koronki do Miłosierdzia Bożego. Na przestrzeni otwartej błyskawicznie odczytuję intencje modlitewne i w wielkim bólu będę wołał za zrywających złe kontakty.

    Ogarnij cały świat; nie jest łatwo wyrwać się z mafii, bycia agentem, przejść z islamu na katolicyzm lub zrezygnować w bycia w sekcie (wielkie kłopoty mają nawet św. Jehowy). Na dole tej piramidy są porzucający złe towarzystwo, konkubinat, przestępczą pracę, głupie tkwienie w jakichś strukturach towarzysko-biznesowych lub tkwienie w „gwiazdorzeniu”. Cały świat jest oparty na złych kontaktach...szczególnie jest to widoczne w polityce.

    Zrywający z poprzednim życiem i kierujący się ku jedynie prawdziwej wierze katolickiej są wydawani na żer szatana. Nigdzie tego nie usłyszą, bo w naszym Kościele jest zakaz mówienia o duszy, życiu wiecznym (co jest z nami tuż po śmierci) i o Przeciwniku Boga (szatanie).

    Jeżeli pragniesz zerwać złe kontakty zacznij od Sakramentu Pojednania...od próśb o trafienie na odpowiedniego spowiednika, wołaj o ochronę do św. Michała Archanioła i poproś Matkę Bożą, aby cały czas trzymała twoją rękę. Obserwuj, co będzie się działo wokół, bo napadną na Ciebie nawet najbliżsi. Podziękujesz mi, gdy spotkamy się po prawdziwej stronie...

                                                                                                                      APeeL

 

Aktualnie przepisane…

12.03.2006(n) ZA OFIARY PRZEBIEGŁOŚCI BESTII

    Wielu głosi, że wszystkie wiary są prawdziwe. Trzeba zauważyć, że inny jest osąd takiego, który nie zna Pana Jezusa, inny neopoganina, a całkowicie odmienny świadomego wroga! Serce zalał pokój i radość bez mojego udziału. Czy jest inna droga do otrzymanie tego daru?

   Pan Turnau z „Gazety wyborczej” popiera inne wyznania, ale: „Wiara niewiernym, albowiem będą musieli stanąć przede Mną”. Chciałbym porozmawiać z odwróconą od Boga córką, ale odpowiedziała, że czekała na rozmowę 21 lat. Zważ na demoniczną inteligencję.

   W szpargałach znalazłem obraz idących na śmierć za Pana Jezusa. W tym czasie MB Pokoju (V-VI 1989) zaleca: „Kochane dzieci zapraszam was do całkowitego oddania się Bogu. Wszystko, co posiadacie niech będzie w Jego Rękach”. Ja w tym czasie przekazałem Bogu moją córkę.

  Natomiast bł. Aniela Salawa potwierdza moje posłannictwo z prowadzeniem dziennika duchowego. Szatan bardzo dba o moją duchowość i wskazał na marnowanie czasu, bo piszę zbyt dużo, a nie modlę się! Ile jest książek o niczym, a im tego nie podsuwa. S. Faustyna w ten sposób zniszczyła część zapisów.

    Bestia działa przebiegle; piszesz zaleca modlitwę, modlisz się kusi do zapisków, nauczania, biegnięcia do kapłana, a w kościele - stanęły i uporczywie stały przy mnie - dwie pacjentki w oczekiwaniu na „swoje miejsca”. Szatan wskazał, że nie wolno przyzwyczajać się do swojego miejsca, ale kierować się Wolą Boga Ojca (ośmieszał Majestat Boga). Chce się śmiać, ale tego języka używają wrogowie Boga i wiary!

   Kiedyś podczas odmawiania modlitwy "Anioł Pański" Przeciwnik Boga nazwał mnie nędzną kreaturą , a ja przyznałem mu rację. Przy okazji zaznaczę, że nie wolno dyskutować z Bestią, ale kiedyś zapytałem:

- Powiedź coś o mnie!

- Jesteś głupi!

- Przyznaję, że jestem głupi!

- Jesteś chciwy!

- Tak, przyznaję, że jestem chciwy!

- Jesteś...nie napłynęło określenie, ale odczułem, że jestem lubieżny.

   Wie wszystko o nas. Kiedyś zaprzeczył, że Bóg stworzył wszystko...w tym moją duszę, a ja zapytałem; „a kto stworzył ciebie?”

   W tym czasie posłuchałem natchnienia, aby przeczytać fragment „Wyznań” św. Augustyna (tam, gdzie się otworzy); „zadawałem sobie pytanie: kto mnie stworzył? Czyż nie Bóg mój, który nie tylko jest dobry, lecz jest dobrem samym. Skądże więc we mnie to pragnienie zła i opór wobec dobra (…) Jeżeli sprawcą jest diabeł, to skąd się wziął?” Jego matka o nawrócenie modliła się przez 40 lat.

    Niewierzący wykluczają istnienie Boga, a przez to negują działanie szatana. Tacy ludzie rozpatrują wszystko racjonalnie i nie wiedzą, że mamy do czynienia z upadłym Archaniołem o nadprzyrodzonej Inteligencji, któremu tak chętnie służą.

    Nabiera wszystkich mądrusiów wśród których znaleźli się reformatorzy wiary (Kalwin i Luter, później będą Lefebryści dla których ważny jest ryt, ale nie ma u nich Eucharystii). Smutek zalał serce, ponieważ tak dużo jest dobrych ludzi omamionych przez Szatana, w mojej pracy większość (90%).

   Wielkim cierpieniem dla Boga Ojca jest wołanie do pogan. Wyobraź sobie, że wołasz do swojego dziecka, a ono nie reagujeNa ten moment popłynie śpiew z Teatry Żydowskiego, a ten naród jest mi bardzo bliski. Po czasie będzie „Polskie ZOO”, gdzie napadają na naszą wiarę.

    Syn zapytał;

- dlaczego wszędzie widzę zło i działanie szatana?

- dlaczego ZCHN jest za zbrojeniem się?

- dlaczego matki wierzące źle postępują?

   Przeganiano mnie z pokoju do pokoju (nie mam własnego) i nie mogę dokonać zapisków. Pan Jezus nie był grzeczny przy ostrzeganiu przed śmiercią. Wybierasz „tak czy nie, nie ma innych możliwości”. Uciekłem do kuchni, gdzie w starych zapiskach padły moje słowa (13.01.1993); „Służba Bogu to kłopoty ziemskie, ale nieskończoność doznań duchowych”.      

      Idę do domu z odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego; "Jezu! Jezu mój!...jakże cierpisz, gdy to wszystko widzisz, a tak pragniesz zbawiania dusz! Twoja Męka nie ma końca! Większość tkwi w swoich błędach i zaćmieniu aż do śmierci!"

   Popłynie też moja modlitwa, a przy każdej stacji drogi krzyżowej prawie omdlewałem z Panem Jezusem...żadnym językiem tego nie wypowiesz! Wołałem do Boga o Miłosierdzie dla tych ludzi, a poprzez każdą Stację prosiłem; „Panie Jezu zawołaj do Ojca, tak jak ja wołam do Ciebie w intencji tych ludzi”.

    Wprost przeżywałem przybijanie Zbawiciela do krzyża i nie mogłem sobie wyobrazić bólu podczas podnoszenia krzyża...

                                                                                                                           APeeL

 

14.03.2006(w) ZA DRĘCZONYCH PRZEZ SZATANA

    Podkreślę, że demon mówi o nas „prawdę”, przekręcając wszystko, głupiemu wpuszcza poczucie mądrości, pazernego kusi posiadaniem i używaniem życia i wskazuje na jego zaradność, a żyjącemu seksem wskaże, że jest atrakcyjny i sukcesy w tej dziedzinie pomogą mu w życiu.

    Przede wszystkim wypełnia czas „rozrywkami”, niszczeniem zdrowia dla chwały ziemskiej. Właśnie pokazano „mistrzynię” biustu! Ponadto jest niezmordowany w dręczeniu ludzi na różne sposoby. Mnie podsuwa zawsze krzywdę, a każdy lubi rozmyślać i rozgłaszać swoje cierpienie...

   Efekt jest prosty; rozdrażnienie, niechęć, a nawet nienawiść do krzywdzicieli ("wrogów"). Nie mówi o nim Kościół, a ten bój można przedstawić graficznie (nie potrafię edytować obrazów);

strzałki na mnie - atak złego

strzałki w górę - wołanie do Nieba o pomoc (woda święcona i krzyżyki, św. Michał Archanioł, zjednanie z Panem Jezusem w Eucharystii). Po ustąpieniu napadu mamy podwójna radość, a pokój zalewa serce i duszę!

    W „Dzienniczku” s. Faustyny są słowa potwierdzające moje doznanie podczas ataku demona: skupienie na sobie i swoich sprawach, zalewanie nas rozmyślaniem o wszystkim i niczym (błahostkach), chęć do złośliwego gadania i żartowania, niepokój z kręceniem się w sensie „nie wiem, co mam robić”, zalecenie odwrotności i podsuwanie dobra (zamiast na Mszę św. wskaże w pierwszej osobie: „odpocznę, pośpię, pójdę wieczorem”), itd.

    Na ten czas Pan Jezus przekaże nam poprzez Vassulę Ryden słowa; „Szatan i jego mroczne królestwo opluwają ziemię swymi wymiocinami (…) Wzbudza fałszywych proroków (…) Ostrzegam, aby was nie zwiedziono (…)”.

   Bardzo popularnym owocem Bestii jest opętanie intelektualne, który dotyczy „mądrych”, znawców naszej religii, ale nie mających łaski wiary. W tej grupie jest Jerzy Urban, Joanna Senyszyn, Eliza Michalik („kalwinistka”), Mariusz Gzyl z Kubą Wątłym, a nawet Kuba Wojewódzki. Wymieniam osoby znane, bo na nich możesz zauważyć działanie nadprzyrodzonej inteligencji szatana...w czynieniu zła. Z takimi nie wolno dyskutować!

    Niewierni zarzucają, że chodzę do kościoła, bo boję się Piekła i szatana. Przecież kodeks karny także straszy jak kiedyś dyscyplina dzieci.  Przykre jest to, że w naszej wierze nie wolno mówić o tym (jest dobro i zło). Kto w takim razie di nas "mówi"?

    Wyjaśniło się „patrzenie” figurki Pana Jezusa, ponieważ rozmawialiśmy z żoną o Przeciwniku Boga, zaćmieniu duchowym ludzi i trudności wyrwania się z jego sideł i pęt. Jego straszną bronią jest też oschłość (pustka duchowa)...

    Z trudem popłynie „Anioł Pański”, a tak jest w ataku szatana, który teraz rozprasza mnie podsuwanym „dobrem”, ponieważ napłynęła postać kapłana Grzegorza Dobraczyńskiego z redakcji katolickiej, który w Wielką Sobotę uczestniczył w bluźnierczym programie.

    Zły zna moją słabość, bo zamiast modlitwy „w myślach piszę skargę” na temat takiego diabelskiego „dobra” w gubieniu dusz. Opanowałem się i zawołałem: „Panie Jezu! W Twoje ręce oddaję wszystkie moje sprawy oraz mojej rodziny, ufam tylko Tobie, bezgranicznie i do końca”...

    Szatan naprawdę jest śmiertelnym wrogiem wierzącego, modlącego się, szczególnie takich jak ja, którzy mówią o nim. Pytanie czy może namawiać do pójścia na Mszę świętą? Oczywiście. On wie, że ja będę i zmienia mi godziny, kościoły (namawia, aby trafić tam, gdzie nie trzeba). Po oschłości, pustce, gdy myślisz, że Bóg cię opuścił (1-2 dni ) Pan wraca z podwójną mocą i płaczesz po Św. Hostii.

    Wcześniej Pan wskazał przez Vassulę („Prawdziwe życie w Bogu”), gdzie ubolewał, że hierarchia z nadmierną ostrożnością („zatroskanie” od Szatana) podchodzi do Objawień. Mając łaskę wiary bez problemu wiesz, co jest od Boga, a co od Przeciwnika! Jemu chodzi o to, aby prawda nie dotarła do nas.

    Właśnie mam otworzyć książkę; „Szatan największy wróg człowieka”, gdzie trafiam na słowa Pana Jezusa; „To poznanie złego, Mój synu, winien posiadać każdy duszpasterz”. Ja wiem o tym i dziwię się (tak będzie do końca), że w naszej wierze nie usłyszysz słowa o duszy, co jest z nami po śmierci i o szatanie! Nawet biskup w kazaniu o nim nie wspomniał, a pięknie mówił o nieświadomych synach ciemności.

    Nigdy nie słyszałem nawet słowa o technice jego działania. Często napuszcza na mnie nieświadomą jego działania żonę. Pragnie zepsuć każdą chwilkę radości danej przez Matkę Bożej. Przy okazji dowiedziałem się o sile wody święconej (doświadczenie św. Teresy z Avila). W domu nastąpił atak złego, bo żona w łasce uświęcającej kłóciła się z córką. Uciekłem, aby odmówić  modlitwy z wołaniem: "Matko daj pokój! Jezu uproś u Ojca Prawdziwego pokój!"

   Pan Jezus przekazał informację o dręczeniu przez demony:

    „Chcąc zbawić całą ludzkość, ofiarować każdemu człowiekowi szansę zbawienia, zgodziłem się na Moje Wcielenie w Przeczystym Łonie Maryi, Mojej Świętej, Kochanej Mamy, zostać w ciele ludzkim, czyli zgodziłem się zostać człowiekiem. Ta Moja decyzja była powodem buntu części Chórów Anielskich, którzy wskutek działania morderczej pychy, stali się demonami.

        Cierpienia Ogrodu Oliwnego to przede wszystkim cierpienia duchowe. Pozwoliłem Lucyferowi i innym demonom z jego towarzystwa, aby Mnie dręczyli. Czynili to okrutnie mocno tak, że zwykły słaby ludzki duch się poddaje, sprawiło to potężną trwogę Mojego człowieczeństwa”.*

                                                                                                                                  APeeL

*  Żywy Płomień Przekaz nr  1006

 

 

    Na Mszy św. porannej trwały rozproszenia. Św. Paweł zachęcał nas do postępowania godnego z powołaniem i cierpliwym znoszeniem siebie w miłości (Ef 4, 1-6). Dodał ode mnie, że: „Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich (…)”. Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu...

   Dziwne, bo trafiłem na blog prof. Jana Hartmana „Zapiski nieodpowiedzialne” z jego aktualnym wpisem: „Kaczyński abortuje Polskę z Unii Europejskiej”. Ma to być wynik zaprzestania zabijania dzieci nienarodzonych (zaostrzona ustawa), który autor wykorzystał do ataku na naszą wiarę.

    W wielkiej emocji dałem tam komentarz - przy okazji wskazując, że na blogu - podszywa się pod mój nick (Testa) haker ubliżając mojej wierze i robiąc ze mnie głupiego. Zostańmy tylko przy istocie problemu…

                                                          Panie Profesorze!

    Prorok Stefan Niesiołowski będąc w PO stwierdził z trybuny sejmowej; jak PiS dojdzie do władzy to będzie robił, co zechce! Oni wówczas kradli jak opętani i szkodzili mojej ojczyźnie na wszelkie sposoby.

    Przy okazji naprawiania naszej ojczyzny wskazuje Pan, że w kasowaniu bolszewickich sądów też biorą udział „perwersyjni fanatycy, zaczadzeni nieludzką ideologią (…) na zlecenie polskiej agencji Kościoła rzymskiego i jej zdradzieckich sługusów (…) Polska stoczy się do kategorii ponurych i okrutnych teokratycznych reżimów katolickich”. 

   Natomiast obalenie reżimu musi wiązać się z powołaniem specjalnej prokuratury („partyjnej” z PO) i sądów („partyjnych" z PO)...nawet będzie się ścigać „kościelnych patronów”. To wszystko będzie dokonane po uchwaleniu "partyjnej" Konstytucji. Rodzinki krasnych ustawiły się; jak Pan ich wyrzuci? Nawet politycznie jest Pan słaby...

    Dalej wraca Pan do mafii partyjno-kościelnej, a przecież Pełni Obłudy też kręcili się przy Kościele Świętym. Reprywatyzacja jeszcze trwa (HGW podała do sądu „Plastusie”, a sprzyjała złodziejstwu).

   Ponadto widzi Pan źdźbło w oku Jarka, a nie widzi belki we własnym. Jako cyniczny i stary mężczyzna wyznaje Pan ideologię (wiarę) we wciąż żywego Lenina. Ma Pan wolną wolę, a komu dużo dano od tego będą żądać więcej.

    Wracając do aborcji broni Pan nieświadome kobiety, które pragną mordować swoje chore dzieci (ich cząstkę, bo przekazujemy materiał genetyczny). W wypadku „ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu”...trzeba rozszarpać te dzieci i jako odpady wrzucić do kubła. Matka ludzka różni się od zwierzęcej, że bardziej kocha takie dzieci...

    Świat się wali, Apokalipsa już trwa, a Pan Profesor poszedł w kierunku „zezwierzęcenia” (nie mamy duszy). „Gwałt na sumieniach kobiet”...namawia Pan do eksterminacji naszego narodu („aborcja Polski”). Proszę przeczytać wyznanie ginekologa; Aborcja: perspektywa ginekologa – BML...

    Szydzi Pan z „Kościoła Pana Jezusa” utożsamiając go z mafią kościelną (kapłanami-agentami, bo nie było lustracji). Pan nic nie wie o jedynie prawdziwej wierze katolickiej. To durnota duchowa, która nie przystoi człowiekowi wykształconemu.

  „Jeśli w paroksyzmie bezmyślnej nienawiści, pseudoreligijnego fanatyzmu i okrucieństwa przechwycone przez partyjno-kościelną szajkę”...prosi się egzorcysta i kubły wody święconej. 

   W Państwie Islamskim siedziałby Pan cicho lub kłaniał się na dywaniku...nawet nie mruknąłby Pan o haremach. Ja dodam, że w Królestwie Bożym nie ma fascynacji UE, bo tam jest tylko Prawda.

    Podkreślił Pan, że to wszystko jest z powodu wyznających nieludzką „wolę bożą”...to prawda, bo Pan wyznaje wolę swoją czyli „róbta, co chceta” z efektem „mata, co chceta”. Niech Pan przeczyta słowa Pana Jezusa z dzisiejszej Ew (Łk 12, 54-59), bo dotyczą Pana osoby! My modlimy się za takich jak Pan (Senyszyn, Urban i cała opcja). 

    Kończy Pan wszystko zdaniem do mnie, że jestem psychopatą kryjącym się w „lepkich fałdach biskupich ornatów", którzy mogą krzywdzić bezkarnie, a nawet z bożą aprobatą”. Coś strasznego…

    Za Pana Profesora i podobnych poświęcę dzisiaj dwie Msze św. oraz całe Nabożeństwo Różańcowe (dotycząca mordowania Pana Jezusa). Nie znałem jeszcze intencji, ale kapłan wypowiedział słowa, które "przeszyły" moje serce.

    W modlitwie wołałem do Boga o Światło i Miłosierdzie dla objętych intencją. Dodałem też  dusze kolegów lekarzy, którzy w snach prosili o wsparcie. Po zjednaniu z Panem Jezusem nie chciało się wyjść z Domu Boga...powtarzałem tylko; „jak dobrze u Ciebie Tato”... 

                                                                                                                   APeeL

 

 

    Odczyt dzisiejszej intencji był łatwy...

 

1. Wszedłem na www.polityka.pl gdzie napisałem (cyfrowa@polityka.pl):

   „Proszę o usunięcie mojego konta z nazwą użytkownika Teista. Nie może być na jednym blogu czy portalu dwóch Teistów. Jest to robienie z kogoś wariata. Dokonano na mnie przestępstwa. Nasłany na mnie mieszał moje wpisy (brał ze strony), a złapany krzyczał. Bardzo ładnie radzicie „Jak usunąć konto?", a u Państwa nie mogę tego uczynić.

    Pan Profesor może obrażać naszą wiarę, nikt mu nie poradzi. Trafił się godny przeciwnik to wynajęto pachołka (Cadyka z Ger), aby napadł na mnie w ciemnej uliczce… 

  Podtrzymuje przestępstwo, mimo zawiadomienia. Dodatkowo chuligan prosił dzisiaj, abyśmy przekazali sobie znak pokoju”…

2. Wczoraj oglądałem spędy aktywistów partyjnych z czasu okupacji sowieckiej. Towarzysze lubili i lubią nieświęte zgromadzenia, co pokazuje klan Kimów w KRLD, gdzie mają rakiety, ale z głodu zjedli wszystkie psy. U nas TV Historia pokazała 200 tys. przyszłych budowniczych Polski ludowej, którzy przysięgali na nową konstytucję („chrzest bojowy”).

   „Będziecie jako bogowie”...Stalin zawracał nawet biegi rzek, ale nie pokonał śmierci (udar) i przez dwa dni leżał w swoich odchodach, bo najbliżsi bali się zapukać do jego gabinetu.

   Po drugiej stronie wpadł do Czeluści, gdzie został przywitany smrodem i krzykami potępionych (jak w kurniku). Pozostawił nam dar swojego imienia (PKiN)...szkoda, że Radek Sikorski nie zrealizował jego zburzenia (zgubiły go „ośmiorniczki”). Natomiast Bolkowi Bierutowi pomarło się tuż po powrocie do Moskwy, gdzie miał ładny pogrzeb...

3. Na Mszy św. porannej Pan Jezus powiedział w Ew (Łk12, 49-53);

    <<Przyszedłem ogień rzucić na ziemię (…) Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam (...)>>.

    Jeżeli jesteś wierzący, to wiesz o co chodzi. Możesz mieć wrogów nawet wśród najbliższych i to dzieci! Eucharystia zwinęła się w kulkę i zamieniła w mannę z nieba...dla duszy.

4. Wróciły płomienne przemówienia kandydata na prezia RP, Rafała Trzaskowskiego, którego szkolono w fałszu od dziecka. Wciąż podkreślał potrzebę istnienia Frontu Jedności Narodu, bo Polacy zostali podzielenie przez PiS. Jako figurant miał do tego błogosławieństwo agentury, bo jego matka Teresa Trzaskowska była tajną współpracowniczką SB o pseudonimie Justyna (zmarła 24 czerwcu 2019 r.).

    To miał być prezydent „wszystkich ubeków”. Adam Michnik u Tomasza Lisa stwierdził, że; „Polski palantom nie oddamy”. Jego proroctwo sprawdziło się i teraz już wiemy kim są palanci...

5. Napłynął Asyż, błędny ekumenizm, Kanciasty Stół, itd.

   Nasze prawdziwe pojednanie nastąpi po powrocie do Królestwa Bożego. Każdy, który jednoczy nas bez Boga ma pieczęć Jego przeciwnika. Tacy ładnie mówią i wszystko przebiegle argumentują, bo Upadły Archanioł ma inteligencję nadprzyrodzoną.

   Właśnie trwa podział w sprawie zabijania dzieci nienarodzonych: posłanka Nowacka oraz „Stokrotka” z TVN jak szalone napadły na zwolennika chroniącego życie. Bez łaski wiary nie ujrzysz tego...

    Kończę ten zapis, a właśnie „spojrzał” Pan Jezus z Całunu. Z miłością pocałowałem Zbawiciela, który powiedział do mnie: „Twarz przy twarzy - przypieczętowana na wieczność” („Prawdziwe Życie w Bogu” Tom X str. 139)…

   Przez 1.5 godziny - we współcierpieniu z Panem Jezusem - wołałem do Boga Ojca w intencji pragnących fałszywego pojednania i za dusze takich…

                                                                                                                            APeeL

 

 

  Na Mszy św. porannej Apostoł Paweł wskazał (Ef 3, 2-12), że jako poganie staliśmy się uczestnikami obietnicy zbawienia, a on otrzymał łaskę głoszenia Dobrej Nowiny...tajemniczego planu ukrytego przed wiekami przez Boga Ojca.

   Tak wygląda to w jednym zdaniu, a moja refleksja jest następująca: tej łaski, która spadła na mnie nie doczekali prorocy. Ja teraz wołam do Ciebie jako wiedzący, że wszystkie jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej...powtórzę za moim Profesorem, św. Pawłem, że „udzielono mi właśnie takiej łaski (…) ujawniono tajemnicę”. Jeżeli przekazuję to na forach to spotykam się z zarzutem nieskromności oraz tym, że jestem  stuknięty... 

   Dodam, że w tym działaniu nie ma „tajemnicy”, brak tylko mądrym światła (łaski). Cóż jest pokazywane przez dzień i noc, lampę naftową przy której zaczynałem życie, a teraz rozświetlenie wszystkiego? Niezmiennej Prawdy Bożej nie ujrzy się swoim rozumem.  Badają to św. Jehowy i wychodzi im, że Pan Jezus był człowiekiem, a dla islamistów jest prorokiem mniejszym od Mahometa.  

    W tym czasie psalmista wołał z wielką radością (Iz 12): „Śpiewajcie Panu, bo czynów wspaniałych dokonał! I cała ziemia niech o tym się dowie”. Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 12, 39-48) wskazał na takich jak ja, że: <<Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą>>.

   To jest zrozumiałe, bo człowiek, który nigdy nie słyszał o Panu Jezusie nie może odpowiadać na równi z letnimi katolikami, a na końcu z takimi jak ja. Zarazem wiem, że jestem bardziej atakowany przez Przeciwnika Boga. Tak wygląda moja sytuacja…

   Dzisiaj Eucharystia długo utrzymywała się w ustach, tak jak lubię, a zjednany z Panem Jezusem chciałbym odejść z tego łez padołu. Podczas wychodzenia z kościoła obca pani zapytała o spowiedź i Mszę św. (było po czasie), bo zmarła jej matka, a ona z tego powodu rozpacza.

  Rzadko zdarza się, aby ktoś z zadziwieniem słuchał tego, co mówię. Wyjaśniłem, że dusza jej matki jest w świecie nadprzyrodzonym; wyleciała z ciała jak motyl z larwy. Nigdy nie chciałaby tutaj wrócić i mówi teraz przeze mnie. Ona sama to widziała...

  Poprosiłem, aby ofiarowała za jej duszę swoje cierpienia na ręce Matki Bożej. Rozeszliśmy się mile zaskoczeni. Przecież mogłaby mnie nie zaczepić, a ja mogłem nie czekać na nią. Wskazałem, że tak jest po Eucharystii, gdy tracę ciało i mam pragnienie mówienia o Dobrej Nowie...czyli życiu wiecznym duszy stworzonej myślą przez Boga Ojca. Dodała, że tego nie usłyszy się w kościele, a ja wiem o tym, bo nie wolno wspominać o duszy, Szatanie i co jest z nami po śmierci.

   Po kojącym śnie w błysku napłynęło, aby pojechać na groby rodziny. Nie mogłem odróżnić natchnienia, a na demona wskazywał czas...tuż po przebudzeniu (w naszej słabości). Wszystko poznasz po owocach.

   Jechaliśmy z żona, wszystko zakupione, ale trafiliśmy na zamkniętą drogę (układano asfalt), a wcześniejsze zawiadomienia dotyczyły objazdu do bliższych miejscowości (zła informacja). Najgorsza sytuacja była dla rolnika, który zatrzymał się za nami (traktor z dwoma przyczepami).

  Dla samochodu kręcenie się to dodatkowa przejażdżka podczas której zaskoczył mnie bardzo dobry stan dróg lokalnych. Dla mnie odwiedzanie cmentarzy, grobów (wielkie inwestycje), lampki i wieńce z punktu mojej łaski...to jedna wielka pustka. Duszom jest to niepotrzebne, a modlitwa odmówiona ustami nic nie wnosi. „Umarli nie grzebią umarłych”. Duszom pragną cierpień zastępczych, Mszy św. z Eucharystią.

    Dla nich wszystko, co jest na ziemi jest już obce i odległe jak dla niewierzących Królestwo Boże. To dwa światy, a na ten czas pokazano sondę pobierającą materiał kosmiczny, który pozwali odkryć kiedy i z czego wszystko powstało (czyli „samo z siebie”). To denna głupota, strata czasu (drugiego daru Boga oprócz wolnej woli), wysiłku i pieniędzy.

    W tej intencji dodatkowo będę na Nabożeństwie Różańcowym z Eucharystią…

                                                                                                                                 APeeL

 

Aktualnie przepisane...

02.03.2006(c) ZA KRZYŻOWANYCH

    Na nabożeństwie kapłan wspomniał o przebytych cierpieniach narodu wybranego, który na koniec odwrócił się od BogaWzrok zatrzymał fresk: Pan Jezus na krzyżu w towarzystwie łotrów. Popłakałem się, ponieważ z witraża „patrzyła” też Rodzina Boża z Jezuskiem trzymającym krzyż. 

   Napłynął obraz Pana Jezusa obnażonego na Golgocie, wyzywanie, opluwane, a wcześniej umierającego podczas niesienia i upadania pod krzyżem. Cóż oznacza moje cierpienie nawet wobec katolika z krajów arabskich, który nic nie ma i jest mniejszością wśród islamistów, którzy ostentacyjnie nie chcą z nim siedzieć na stołówce i specjalnie budzą go każdej nocy (nękanie).

    Wie o tym każdy dążący do świętości, a przyznających się do tego jest garstka...także na pozór dobrych katolików. Inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Niebieskiego. Demony nie znoszą takich i jesteśmy nękani na różne sposoby. Prorok Izajasz Iz 50, 5-9a zapowiadał prześladowania sług Pańskich.

   Następnego dnia w ręku znajdzie się wiz. Matki Bożej Fatimskiej, ks. Jerzy Popiełuszko, a z radia w samochodzie popłynie informacja o stygmatach o. Pio (pachniały) i jego opuszczaniu grzeszników podczas podawania Eucharystii.

   Trafię też na zdjęcie obrazu „Ukrzyżowanie”, gdzie jest pokazana praca krzyżujących. Wikipedia wskazuje, że: „Skazany na ukrzyżowanie przenosił na miejsce kaźni poprzeczną belkę (łac. patibulum), do której po dojściu na miejsce kaźni go przybijano i którą wciągano i doczepiano do pionowego słupa wkopanego wcześniej w ziemię. Wtedy całość przedstawiała kształtem krzyż. Okrucieństwo katów przybierało różne formy, a męka mogła trwać od kilku godzin do nawet kilku dni”.

   Ja zapoznałem się z tym cierpieniem w mojej ojczyźnie, która jest krajem katolickim, ale nie będę się skarżył, bo już minął zły czas, a dzisiaj - przed Mszą św. o 7.00 - po podsunięciu mi „wrogów” krzyknąłem „idź precz szatanie!”. Trzeba zaznaczyć, że Apostoł Piotr (film: „Piotr: Odkupienie”) był z ukrzyżowany na odwróconym krzyżu.

     Wielki krzyż Pana Jezusa towarzyszył mi do końca pracy (31.12.2008), a teraz wisi w mojej świętej izdebce. Przed laty, po skasowaniu oddziału wewnętrznego został usunięty, a wówczas przełożona pielęgniarek przyniosła go pod fartuchem (ateistka, wstydziła się)

   Moją modlitwę odmawiam trzymając w ręku poświęcony krzyżyk. To świętość w kulcie naszej wiary. Kiedyś zgubiłem go, a Pan sprawił, że ktoś w kościele zostawił cały pakiecik (ziemia z Drogi Krzyżowej, krzyżyk z drzewa oliwnego, oleje). Tak Bóg spełnia nasze duchowe pragnienia.

   Przypomina się zabranie dodatkowego małego krzyżyka na nabożeństwo jego poświęcenia. Podarowałem go obcej pani, która stała za mną. Bardzo dziękowała, bo nie zabrała swojego (wstąpiła do naszego kościoła). Chrystus ukrzyżowany jest zgorszeniem dla Żydów, głupstwem dla pogan.

   W 2007 r. stanąłem w obronie krzyża powalonego przez psychiatrę, a jego koledzy zrobili ze mnie chorego psychicznie! Okazało się, że to było w ramach ówczesnej intencji: „za biorących krzyż”. Branie krzyża oraz przyjmowanie krzyża to dwie różne sprawy, bo tutaj Pan Jezus dał mi Swój Krzyż.Różne są zdarzenia związane z krzyżem. 

    Prokurator w obronie kolegi psychiatry, który ściął tę świętość stwierdził, że „krzyż to drzewo”. Ja opiekuję się takim świętym miejscem po podniesieniu krzyża powalonego przez czas z wielka figurą Pana Jezusa, pękniętą na pół.

      Opracowuję to, a na blogu Jana Hartmana (polityka.pl) pojawił się bluźnierczy wpis (12.12. 2019); „Krzyż w Sejmie znieważa konstytucję i państwo”. Zobacz tam komentarze zaprzedanych poganom, a mojego nie zamieszczono, bo „jestem sfanatyzowany i rwący się do rozszarpywania przeciwników, czy urojonych heretyków”, a Bóg w Trójcy Jedyny to „jakieś oszalałe, psychopatyczne bóstwo”... 

   Obecnie profanowano figurę Pana Jezusa niosącego krzyż, a przede mną leży takie zdjęcie („Niedziela” z 19 marca 2006 r.) z napisem „Nie martw się o swoje życie” (Mt 6,25).  

   W pracy było mało pacjentów, ale „szło jak po grudzie”... 

- małżeństwo bez sakramentu, on stary, a ona schorowana i przestraszona

- 92-latek z bólami brzucha

- babcia, która raz słyszy, a chwilami nic

- bojący się różnych

- ofiary nagłych wypadków; oto moja starsza pacjentka doznała złamania kr. szyjnego z porażeniem czterokończynowym. Jeszcze niedawna była całkowicie sprawna.

   Podano informacja, że podczas nieobecności rodziców spłonęła szóstka dzieci. Ile jest wielkich cierpień na całym świecie. Życie nasze wisi na włosku. Oto jadąc do kościoła nie zauważyłem samochodu z lewej strony. „Ojcze! Jezu! Aniele, mój Stróżu...dziękuję! Przecież moglem nagle stracić życie lub zdrowie”.

                                                                                                                              APeeL

 

08.03.2006(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ SIĘ MODLIĆ

Święto Kobiet

    Wczoraj Pan Jezus nauczył nas Modlitwy Pańskiej; „Ojcze nasz” i zalecił, aby nie być gadatliwym. Po wejściu do kościoła na Mszę św. o 7.00 popłakałem się, bo właśnie nabożeństwo będzie odprawiał mój ostatni spowiednik.

   Na ten moment popłyną słowa psalmisty do mnie: „chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego”. Przez cały czas łzy zalewały oczy, a ból chwytał za serce. Jak on to ułożył, przecież nie było jeszcze Zbawiciela! „Tato! Tato!”...

   Od Boga postanowiłem, że dzisiaj pracuję od 10.35 (tak mam na drzwiach, ale zarazem nie mam swoich chorych, bo pracujemy jak w komunie). Ponieważ mam zamiar uczynić to w złości wzrok zatrzymało zdjęcie figury Pana Jezusa z otwartymi ramionami, ogarniającymi świeckie zakony.

   Dlatego dzisiaj, od rana czuję bliskość Najświętszego Taty? Błysk miłości Bożej sprawił zalanie twarzy łzami (dar). Dodatkowo wzrok zatrzymał wizerunek Trójcy Świętej. Po przyjęciu Eucharystii, która pękła na pół: „My” padłem na kolana pod takim obrazem: „Tato! Tato! Ja mam Ciebie! Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament”.

   Przede mną leży list do ich m-ka „Zawsze wierni”. Zobacz jakie ładne nazwy podsuwa szatan. W art. z 10 i 11. 2008 r. poruszyli „Cechy dobrej modlitwy”. Napisałem do ich księdza Anzelma Ettelta...

                                                                      Bracia moi!

   Różaniec pasuje tylko do ręki babci. Moim charyzmatem jest odczytywanie woli Boga Ojca poprzez tzw. („duchowość zdarzeń”). Chodzi o to, że mogę modlić się dopiero po odczytaniu intencji modlitewnej danego dnia. Nie potrafię ot tak odmawiać „ustnie” różnych modlitw.

   Raczej wołam w bólu lub radości, w różnych potrzebach innych ludzi...rzadko w swoich, ponieważ mam wszystko i jeszcze więcej: Pana Jezusa Chrystusa, Boga Ojca, Ducha Świętego, kościół z codzienną Mszą św. i Eucharystią, Archaniołów, Aniołów i Świętych oraz Anioła Stróża i Matkę Pana i nas wszystkich.

  Bezsensowna jest modlitwa na przykład; cz. Radosna Różańca, gdy będę wołał za włóczonych po sądach (rodzina Olewników, Ziobro, Bender, Macierewicz) lub ofiary bestialstwa, za pazernych, okrutników, matki zabijające dzieci itd. Przeważnie odmawiam modlitwę, która jest połączeniem Drogi Krzyżowej z cz. Bolesna Różańca (trwa to około 1-2 godzin).

    Piszę rozwlekle o sprawach znanych, ale niektórych nie wymienia się w naszym Kościele; Szatana i natychmiastowego istnienia po śmierci ze sprawiedliwą sekundową lustracją.

   Dwa artykuły nie wskazują jak się modlić. To raczej rozważania teologiczne…brak przekazu doświadczenia osobistego. Szatan przeszkadza w modlitwie, „wpuszcza” dobre pomysły wg naszej słabości (telewizja, ciastko, sprzątanie, zadzwoń w sprawie…napisz protest, „prześpię się, bo jestem zmęczony”, „nie wyjdę, bo jest niebezpiecznie” lub „przyszykuję coś żonie”, itd.!

    To wszystko płynie w pierwszej osobie (niby nasze myśli). Wymieniłem garstkę takich rozproszeń, ale ogarnij cały świat, a Bestia jest przy każdym z nas...podobnie jak Bóg Ojciec.

                                                                                                                    APeeL

 

15.03.2006(ś) ZA UMIERAJĄCYCH DLA SAMEGO SIEBIE

   Po przebudzeniu włączyłem radio, gdzie trafiłem na „moją” piosenkę podczas której popłakałem się, padłem na kolana, a w tym czasie napłynie obraz Matki Bożej, która przeproszę za moje życie.

    Później złożę przyrzeczenie, że nie będę pragnął nieczystości. Niech zostanę zabity w ciele. To wołanie wyjaśni zdanie na tablicy przed kościołem: „trzeba umierać dla siebie samego”. To jest śmiertelny bój duchowy o przewagę duszy, naszej duchowości z dążeniem do świętości. To wielkie zadanie; pokonie samego siebie!

     To wszystko są błyski Miłości Bożej, a nasze serca są zbyt słabe na takie nagłe przeżycia. Dłużej nie wytrzymasz. W drodze do kościoła towarzyszyłem Panu Jezusowi w Bolesnej Męce. To jest zawarte w mojej wymodlonej modlitwie.

   W tym czasie napływały ofiary wojen i wszystkich niegodziwości na świecie. Jakże cierpi z tego powodu Bóg Ojciec, a oddanie życia przez Pana Jezusa idzie na darmo. „Panie jakże pragnę przynieść wielki owoc"…nie mogłem wyjść z samochodu.

   Popłyną słowa kazania z radia Maryja…do mnie i o mnie; „Człowiek, który - tak jak św. Paweł - chce prowadzić życie w tym świecie…w ciele, które otrzymał – w całej swojej kruchości – ma być życiem wiary w Syna Bożego, który Umiłował i oddał Swoje Życie za każdego z nas. To wydanie Siebie – poprzez umiłowanie nas aż po krzyż…to wyzwoliło nas z niewoli śmierci, grzechu".

   Ta intencja będzie trwała jeszcze następnego dnia, gdyż przed Mszą św. o 6.30 przed kościołem wołałem: „Mamo! Mamo! To ja Twoje brudne dziecię”, a wcześniej na tablicy wzrok przykuły słowa o chrześcijaństwie.

    Ja wiem, co oznacza śmiertelny bój pomiędzy ciałem, które ciągnie ten świat i duszą, cząstki Boga Ojca pragnącej wrócić do Królestwa Bożego. „Umieranie dla samego siebie” dla zwykłych ludzi to samobójstwo Bożego. Można nawet tak powiedzieć w sensie duchowym czyli „zabicie ciała dla życie prawdziwego. Kochając ciało, świat i to życie nie wejdziesz tam. Zawołałem tylko „Boże. Jakże Ty lubisz niewinność Pomóż mi wytrwać!

                                                                                                                      ApeeL

 

17.03.2006(pt) ZA PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO DROGI

    Jutro mam zebranie na które wybieram się starym Fiacikiem. W strachu przed awarią wszystko sprawdziłem i dokonałem spisu potrzebnych rzeczy. Wyobrażam sobie ludzkie wyprawy na krańce świata.

    Co Pan Bóg przez to pokazuje? Sprawa jest prosta, ale 99.99% ludzkości nawet nie pomyśli o tym…boi się tylko nieuniknionej śmierci chwaląc jej nagłość. Czynią to także katolicy, „dobra, bo się nie męczysz”. To jest ludzkie widzenie wszystkiego i ślepota duchowa, bo ludzie nie wierzą, ze posiadają dusze, które w momencie śmierci larwy uwalnia motyla.

   Tuż przed przepisywaniem tego dnia (18.10.2020) przyśniły się dwa wielkie ślimaki zamknięte w płaskich skorupkach. Jedną z trudem otworzyłem i ujrzałem tam zwiniętego ślimaka.

   Poprosiłem o ochronę św. Krzysztofa, zapłakałem przed wyjazdem podczas konsekracji Eucharystii, bo zdążyłem tylko na tę część Mszy św. porannej. Wyobraź sobie, że podczas zjazdu na obwodnicę jechałem pod prąd do Warszawy! „Jezu mój kochany! Przecież prosiłem o ochronę!” Faktycznie ją otrzymałem, ponieważ w porę to zauważyłem.

   Później zgubiłem się, a miałem trafić na ulicę Trojdena. Jednak pomoc sprawiła, że zdarzyłem co do minuty. Gdyby wszystko szlo gładko nie zauważyłbym tej pomocy! To wszystko duchowo jest skomplikowane, ale zawsze patrz na owoce swoich działania.

   To zagubienie przydało się do odczytuj jutrzejszej intencji dotyczącej bardzo ważnego problemu; naszego zagubienia duchowego w drodze do Królestwa Niebieskiego!

   Po powrocie wrócę na całe nabożeństwo wieczorne. Przypomniała się piosenka Maryli Rodowicz; „bądź gotowy dziś do dróg”. Tak właśnie mówi do nas Pan Bóg, bo mamy być przygotowani do odejścia z tego świata w każdej chwilce.

    Większość tę najdłuższą podroż swojego życia; z Doliny Płaczu do Królestwa Wiecznej Szczęśliwości...całkowicie lekceważy. Najgorsza jest świadomość, że „Boże, przecież ja umarłem, a jestem. Gdzie mam się udać?”

                                                                                                                                  APeeL

 

 

     Na Mszy św. o 7.15 nie dopływały słowa czytania listu św. Pawła do Efezjan (Ef2, 12-22). Język mistyków jest niezrozumiały i zawsze budzi uwagi ludzi „normalnych”..

   Piszę tak, bo św. Paweł zbadany przez psychiatrów na pewno miałby stwierdzoną psychozę (odnoszenie wszystkiego do religii czyli „życie w świecie nierealnym” i mesjanizm), bo Tam Nic Nie Ma. Koledzy psychiatrzy ponadto nie mają natchnień, a innych porównują do siebie, a nie ma wzorca człowieka zdrowego psychicznie.

   W serce wpadły słowa Pana Jezusa z Ew (Łk12, 35-38) o potrzebie czuwania na Jego Przyjście…z przepasanymi biodrami i zapalonymi pochodniami. To w naszym języku oznacza życie zbawieniem duszy czyli jej powrotem po śmierci ciała do Stwórcy.

    Jednak wszystko jest ważniejsze od przybycia na spotkanie z Panem Jezusem (Msza św. z Eucharystią). Później całkowicie zaskoczeni dowiadujemy się, że: „umarłem, a żyję!” Przy tym wszyscy pragną żyć, ale tylko „100 lat!” Pacjentkom zawsze mówiłem; „pani życzy mi sto lat, a ja jestem wieczny”. Taka jest prawda, bo nasza dusza nie ginie nawet w Piekle. Ty, który to czytasz podlegasz wyższej odpowiedzialności, bo zostałeś ostrzeżony...jak kierowca sygnałem pędzącego pociągu!

    Przed wyjściem na modlitwę poznałem intencję tego dnia, a przy bloku natknąłem się na znajomego z pieskiem, który miał ciężki uraz., a po operacji utyka na jedną nogę. Na rzut oka był stary i całkowicie zmarnowany: utykał na jedną nogę i w połowie był wygolony (po operacji). Łzy zalały oczy, bo było to potwierdzenie w/w intencji modlitewnej, a zarazem pokazanie, że wierni Bogu Ojcu są tak właśnie poniewierani.

   Ponadto zrozumiałem, co oznacza poranne ułożenie się Eucharystii w pozycji pionowej z podzieleniem jamy ustnej na dwie części. Samoistne pękanie Ciała Pana Jezusa to zapowiedź cierpienia (różne nasilenie odpowiednie do przełamania). Tutaj jest to wzajemna pomoc; ja w dziele uczestniczę zbawiania, a Pan rozwiązuje moje problemy.

    Tak było z wyjaśnieniem cyberprzestępstwa (podszywania się pod mój nick Testy) na blogu prof. Jana Hartmana. Wykryłem sprawcę i podano mi prawidłowy adres do zajmujących się blogami. Niektórzy ludzi uważają siebie za bezkarnych, prawo obowiązuje wszystkich, a oni są wciąż krasnymi książętami.

   Po błogim wypoczynku - podczas obserwacji grających w piłkę nożną na „Orliku” - przez godzinę powtarzałem koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji tego dnia. Pomyśl o wszystkich misjonarzach na całym świecie i ich życiu pełnym horroru. Podziękowałem Bogu Ojcu za wszystko…

                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane...

07.03.2006(w) ZA PORWANYCH MIŁOŚCIĄ BOGA...

    Podczas wielkiego mrozu jechałem na Mszę św. poranną, a po drodze towarzyszyła mi wielka kula wschodzącego słońca. Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęła bliskość Boga Ojca, która trwała od przebudzenia.

    Z głębi stęsknionego serca zawołałem: „Tato! Tatusiu!! Jakże pięknie to wszystko urządziłeś”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (14.10.2020) oglądałem Cud Słońca podczas objawienia w Fatimie.

  Z odruchowo włączonego radia samochodowego usłyszałem słowa pieśni; „ledwie oczy przetrzeć zdołam wnet do mego Pana wołam”. Tak jest w tej chwilce, pełnej pięknej miłości duchowej...ostatniej, bo dziecka do Boga. Zarazem są to błyski, bo dłużej nie wytrzyma nasze ludzkie serce.

   Ta miłość nie budzi zazdrości, a łączy mnie z innymi...nawet jest wszechogarniająca. Tego nie można przekazać! Z psalmu popłyną słowa; „Biedak zawołał i Pan go wysłuchał (...) Pan słyszy wołających o pomoc!" Tak jest naprawdę, uwierz mi.

  To sprawiło ponowną łączność z Najświętszym Tatą w której moje serce zawołało: „Panie, zostałem porwany Twoją Miłością...karmelita bosy. Cóż jest ważniejsze od miłości matki i dziecka, a tutaj dziecka Bożego do Swojego Stwórcy, którego cząstka (dusza) jest we mnie!”

    Z płaczem odpowiadałem na zawołania kapłana; „Panie, Synu Boga Jednorodzonego, Ojca Przedwiecznego, który wzywa nas do Pełni Życia. Zmiłuj się nad nami".

    A teraz wołam: „Boże! Ja złamałem wszystkie moje postanowienia wielkopostne, bo miałem być czysty, pełen pokoju, cichy i pokorny, małomówny z zaprzestaniem „gwiazdorzenia”. Jako nędznik wszystko złamałem.

    W tym czasie - wołałem przed obrazem Trójcy Świętej - prawie płacząc; „Ojcze! Tak mała jest garstka należących do Ciebie, Twoich...ludzkość żyje tylko tym światem i jego sprawami! Ja sam mam tak mało czasu dla Ciebie”.

    Nic nie zapowiadało koszmaru w pracy, bo Szatan uderzył niespodziewanie w czasie zwijania meneli! Do domu wracałem: „zabity przez pracę”. To nie jest rzadkie, lekarka anestezjolog umarłą po serii dyżurów…

   Jeszcze tej nocy wróci porwanie przez Miłość Boga Ojca....tak  jak w pierwszej miłości; nic innego się nie liczy, nic nie ma znaczenia oprócz bycia z osobą kochaną. To musisz przeżyć z doznaniem łaski, że Bóg, Najświętszy Tata istnieje, a ja poznałem Jego przytulenie i Jego Boskie Serce. Tej miłości nie nie można podzielić, bo Bóg i reszta dodana. Popłakałem się jak dziecko, a jestem już stary...

   Jeszcze dwa dni będzie trwała czysta miłość. Przepłyną też obrazy porzucających ten świat dla wiary;

- słynny gitarzysta zamknął się w klasztorze

- podobnie było z uczoną, która w budowie atomu ujrzał Stwórcę, porzuciła wszystko...

    Ja wówczas nie godziłem się z tym uważając, że więcej dobra uczyniłby grając i śpiewając ludziom o Bogu. Jest taki, grał (stopami na gitarze) Janowi Pawłowi II i śpiewał pozbawiony rąk. Myliłem się, bo było to działanie Ducha Świętego...tak jak przy układaniu Psalmów.

    Przecież człowiek sam z siebie, nawet mając wiarę nie stworzyłby czegoś, co było, jest i będzie aktualne do końca świata...tak jest z Dziełem Boga. Psalmista to tylko narzędzie tak jak moje serce wołające z uwielbieniem o naszym Deus Abba. „Tato, Tatusiu nie wytrzymam więcej, pęknie mi serce. Jezu! Jezu!”…

                                                                                                                  APeeL

 

10.03.2006(pt) ZA PROSZĄCYCH O ZABRANIE CIAŁA...

    W drodze do kościoła spotkałem biedaka zbierającego tekturę...dałem mu 20 zł. a łzy zalały oczy, bo widziałem bogacza palącego te opakowania. W Świątyni Boga Objawionego przywitała mnie pieśń ze słowami: „chciej znać mnóstwo przewinienia swego”.

    To słowa do mnie, bo pragnę czystości, a trudno pokonać własne ciało. Później wróci to w innej pieśni; „Stwórz, o Boże we mnie serce czyste”, a z przekazu do Vassuli Ryden padną słowa zapytania do mnie od Pana Jezusa; „czy chcę być jak lilia?”. Zawsze przypomina mi o tym św. Józef z Dzieciątkiem i białą lilią...z obrazu przyniesionym ze śmietnika!

    Po Eucharystii siostra grała cichutko (prosiłem kiedyś o to), a po twarzy płynęły łzy (dar)...z krzykiem w duszy: „Jezu! Jezu!” Napłynęła moc, a po wyjściu z kościoła pożegnało mnie bicie dzwonów kościelnych. Jak przekazać stan mojej duszy, serca i uniżenie z powodu ludzkiej nędzy? Jakim językiem?

    W przychodni było bardzo dużo ludzi, a około 9.00 poproszono o zastępstwo lekarza dyżurnego w pogotowiu, ponieważ zachorowała jego żona. Ponadto wezwano mnie na wizytę do umierającego z powodu raka płuca. To wielka męka (duszność z potrzebą posiadania aparatu tlenowego).

    W ataku demona pragnącego zniszczyć moją czystość zawołałem do Pana Jezusa, aby zabrał mi ciało fizyczne, ponieważ w boju z nim jestem zbyt słaby. Nie bierz tej prośby dosłownie, bo Bóg może odjąć każdy nałóg (tak stało z moim alkoholizmem i hazardem).

    Przypomną się słowa Pana; „Przeklęty mąż, który pokłada ufność w ciele”, a „Błogosławiony, kto zaufał Panu”.

                                                                                                                            ApeeL

18.03.2006(s) ZA TYCH, KTÓRZY ZBOCZYLI Z WYZNACZONEJ DROGI

    W „Gazecie Polskiej” (nr 11 z 15 marca 2006 r) trafię na art. Waldemara Łysiaka w którym jako katolik będzie poruszył kilka problemów…

1. Chodziło o nasz wspólny pogląd dotyczący otwarcia się Jana Pawła II - na spotkaniu ekumenicznym z kacykami i szamanami - w Asyżu i serdecznym przyjęciem baronów masonerii B’nai B’rth, a także publiczne ucałowanie ręki szefa Kościoła anglikańskiego Rowana Williamsa popierającego homoseksualistów…

2. Nie zgadzałem się z jego krytyką pragnienia wizytowania Rosji...mimo przebytego zamachu (trop bułgarski).

3. Zdziwiłem się, że autor popiera tradycyjną Mszę św. propagowaną przez „lefebrystów” (po łacinie). Jako lekarz znam ten język, ale on nie ma mocy duchowej, nie trafia do serca, gdy nasz proboszcz momentami używa go podczas liturgii.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję w ręku mam list do m-ka „Zawsze wierni” (10-11 2008), gdzie wskazałem na ich błąd; centrum Mszy św to Eucharystia (liturgia), a nie celebracja (łacina)...

4. Całkowita nasza zgoda dotyczyła ujrzenia Mądrości Boga Ojca. Jest to wynik łaski wiary katolickiej do której Waldemar Łysiak przyznaje się i stwierdza, że tylko przed tronem Pana Boga klęka bezkrytycznie.

5. Wstrząsające jest nasze poczucie zlikwidowania testamentowej „bojaźni Bożej” z pokutą za grzechy na korzyść lansowania Miłosierdzia Bożego.

    W „Rozmowach niedokończonych” (TV Trwam 07.06.2020) dyskutujący wskazał, że atakami na chrześcijaństwo kieruje Szatan! Kapłan prowadzący szybko odszedł od tej celnej diagnozy, bo w naszej wierze nie usłyszysz słowa o duszy, co z nami po śmierci, a nie daj Boże o Szatanie.

   Tak wytrącamy argument niewierzącym, że nasza wiara jest wynikiem strachu przed Piekłem. Wiadomo, że Miłosierdzie Boże jest nieprzejednane, ale nie obejmuje świadomie grzeszących ("Bóg jest dobry i wszystko mi przebaczy!")...

                                                                                                                         APeeL