Podczas przejazdu na Mszę św. poranną serce zalewał wstrząs spowodowany napadem na Kościół Boga Żywego! Demony wyszły z kryjówek: nagle pojawili się zatroskani o naszą jedynie prawdziwą wiarę.

    Wiedziano o wyczynach kapłanów dywersantów (patriotach i pedofilach), ale nie zawiadamiano prokuratury tylko czekano na czas wyborów. To ohyda najwyższej kategorii, bo w tym czasie jakieś dzieci były molestowane seksualnie przez kapusiów w sutannach.

    Dzisiaj doszło do ukamienowania Pawła (Dz 14, 19-28), który zalecał wytrwanie w wierze, bo do królestwa Bożego wchodzi się przez wiele ucisków. Nic mu się nie stało chociaż został uznany za nieżywego.

    Pan Jezus w Ew (J14, 27-31a) przekazał nam Pokój Boży...”Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.” To prawda, bo ten świat jest pełen potworności.

    Po zjednaniu ze Zbawicielem (w Eucharystii) pozostałem na placu kościelnym, gdzie w słońcu odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie śpiewały mi ptaszki, grzało słońce z łagodnymi powiewami wiatru, a serce i usta zalewała słodycz Boża. „Jak dobrze tutaj Panie”...

   „Panie mój jak wielkiemu cierpieniu poddawani są Twoi wyznawcy...tak potworny atak braci Polaków na wiarę świętą. Z powodu nagłości tego cierpienia, a właściwie zdruzgotania straciłem ciało i chciało się zasnąć...dobrze, że mam samochód, bo byłem niezdolny do przejścia. 

    Tutaj jest ciekawostka duchowa, bo namaszczony kapłan nie kala swojej posługi. Natomiast w Kościele Polskokatolickim kapłanów „wyświęcała” władza ludowa...jak w Chinach. Taki „kapłan” lub „anglikańska kapłanka” poda mi zamiast Ciała Pana Jezusa...opłatek wigilijny. 

   Teraz, gdy opracowuję tę intencję chce się płakać, bo Szatan - w precyzyjnie zorganizowanej akcji - uderzył w jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Wielu jest wprost rozradowanych ostatnim atakiem na pedofilski Kościół Pana Jezusa, trwa szał opętanych w mass-mediach. Z czego cieszysz się człowieczku mający rozum?

    W super pogańskiej akcji kołtuneria duchowa prowadziła i nadal prowadzi dyskusje duchowe w niezwykle religijnej TVN, gdzie przez cały Wielki Post karmili czerwone owce „sianem” czyli bałamutnymi doniesieniami. Jeszcze dzisiaj trwa tam dyskusja przedstawicieli fundacji „Nie bójcie się”…

    Nawet poganin red. Tomasz Lis z dziadkiem, religioznawcą Zbigniewem Mikołejką - stałym bywalcem u „kalwinistki” Elizy Michalik - rozwodzili się nad moją wiarą: „co to będzie? co to będzie?”.

   Prym w rzyganiu od Szatana wiedzie czubek, wytapetowany guru z „Zezowatego zwierciadła” bolszewickiej „Super Stacji”...wrogiej mojej ojczyźnie i Kościołowi katolickiemu. O audiencję u niego poprosił redaktor Tomasz Sekielski („Tylko nie mów nikomu”) i dziękował za łaskawe przyjęcie. Odpowie za wszystkich niewinnych, których odciąga dzisiaj od Boga Ojca! 

    To zwolennicy „równych dla równych”, Egipcjanie, którzy niewolę narodu mają zakodowaną po przodkach. Płotka z napisem: nadprzyrodzoność żaden z tych czubków nie przeskoczy...nawet ze specjalistami „od głowy” z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.   

   Wieczorem wyszedłem na modlitwę i przez godzinę umierałem z Panem Jezusem z powodu kamienowania nas z powodu wiary. Ci, którzy zorganizowali precyzyjnie przygotowaną wojnę z własnym Ojcem „nie wiedzą, co czynią”.

   Bolszewizm trwa, a moja krzywda jest tego dowodem. Przed odmawianiem „św. Agonii” Pana Jezusa Anioł podpowiedział, abym każde zawołanie umierającego Zbawiciela powtarzał trzy razy…

                                                                                                                                   ApeeL

 

 

Dziennik duchowy...kłopot z dotarciem do dalszych okienek.

 

Wyszukiwanie zapisów: wybierz z Menu: c h r o n o l o g i c z n i e. W okienku pojawi się spis 100...jest też 200, 500 i 1000. W ten sposób docieramy błyskawicznie do każdego dnia dziennika!

 

Szukaj...wpisz intencję lub frazę, najedź kursorem na szukanie i kliknij enter.

Napisz do mnie: apel1944@wp.pl

 

 

 

Motto;„radością serca jest Pan do Niego tęskni dusza ma”...

    Często dyskutujemy z proboszczem, ale nie widzi miksu dwóch królestw; niebieskiego (hierarchia) i ziemskiego (demokracja). Większość nie wierzy w życie po śmierci, w posiadanie nieśmiertelnej duszy, a Kościół traktuje jako instytucję.

   Nic nie dają Objawienia Matki, Znaki Boga, posyłani święci (s. Faustyna), a ostatnio Jan Paweł II. Radość Boża to łaska sprawiająca naszą ufność, że jest otwarte Niebo, jesteśmy po śmierci i czeka nas Wieczne Szczęście!

    Teraz zdziwiony słucham czytań; Św. Paweł odszedł wzburzony od Żydów (sprzeciwiali się i bluźnili) i poszedł do pogan. Siostra śpiewała Psalm 98(97), gdzie słowa; „/../ Wołaj w radości na cześć Pana, cała ziemio, cieszcie się, weselcie i grajcie /../”.

   Natomiast Pan Jezus wyjaśnia wczorajszy problem; radości wierzącego (J16, 16-20); „/../ Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość /../”.

   Po Eucharystii serce i duszę zalewało ciepło i pokój, słodycz w ustach i poczucie sytości (po 35 godzinach postu, dwa kawałki suchego chleba). Wracałem do domu z pochyloną głową. Na zewnątrz smutny, a w sercu pełen radości Bożej.

Tutaj wyjaśnię różnice;

radość nasza to żarty, śmiech, głośne zachowanie, a potem puste serce i smutek.

radość Boża to „smutek” zewnętrzny, a w sercu Prawdziwa Radość spowodowana poczuciem posiadania Boga Ojca z poczuciem  Jego obecności.

   W tym czasie wołałem: „Jezu mój! Radości mojej duszy i słodyczy serca. Nie zna Cię świat, a Ty jesteś na wyciągnięcie ręki. Ty znasz naszą nędzę, przecież Sam miałeś ciało ludzkie. Dlatego taki ogrom Miłosierdzia Boga naszego”.

    Popatrz wokół siebie, a zrozumiesz. Racjonalizm i modernizm to dwóch nieprzyjaciół Kościoła katolickiego. Jeden i drugi chce pochłonąć całą ziemię: „/../ poślę Mój Ogień na tych odstępców /../”.

   Pan sprawił, że w moim ręku znalazła się Encyklika "Fides et ratio" (wiara i rozum), ale normalny człowiek rozważań mistyka nie przeskoczy...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

    Całą noc padało, a przez to twardo spałem. Żona zawsze chodzi na Mszę św. o 7.00...pogoda dla niej nie ma znaczenia. Ja zawsze czekam na zaproszenie, bo ma być to spotkanie z Panem Jezusem...dzisiaj o 12.00. 

    Z telewizji płynie informacja o Timorze w Indonezji, gdzie trwa ludobójstwo. Ogarnij cały świat tych, którzy pragną własnej ojczyzny. Natomiast w TV Polsat kapłan mówił o cierpieniu dusz w Czyśćcu pragnących powrotu do Domu Ojca.  Ja wiem o tym i proszę Cię, abyś nie zmarnował tego świadectwa, bo później będziesz żałował i nie wykręcisz się...

   Teraz płynie wywiad z tęskniącym za domem rodzinnym, ciepłem. Przed chwilka rozmawialiśmy o porzucanych dzieciach przez Rumunów i Cyganów. Przepływają domy dziecka i opieki, a wzrok zatrzyma ogłoszenie o naborze do takiego domu z opieką.

    Błyskawicznie przepływa cały świat cierpiących, pragnących i tęskniących za ciepłem rodzinnym oraz Domem Boga Ojca, Niebem, Rajem. W ich intencji popłynie cała moja modlitwa (kombinacja cz. bolesnej z koronką i słowami Pana Jezusa na krzyżu). 

   Po Mszy św. w telewizji będę oglądał reportaż o budowie własnego domu oraz serial na ten temat, a w reklamie pokażą kuchnię i łazienkę. W tym czasie pomagająca w gotowaniu Kuroniowi opowiada o zakupie chaty w lesie., a w „Życiu W-wy” będzie informacja o mieszkaniach. Wówczas do naszej klatki wprowadzali się nowi lokatorzy, a dzisiaj, gdy to przepisuję jest taka sama sytuacja. 

    Przede mną leży art. z "Super expressu" (25 marca 2002 r.) z opisem udręk mieszkanki przez blokersów. Niedawno pokazywano taką "mamuśkę" z dwoma byczkami, którzy terroryzowali sąsiadów. Pokazano też matkę z synem (45 lat) z porażeniem mózgowym...została z nim sama po śmierci męża. Inna niesprawna w wieżowcu nie może zejść, bo windy są specjalnie demolowane. 

    Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (23.05.2019) trwają katastrofalne powodzie, trąba powietrzna na lubelszczyźnie zniszczyła 120 domów, a za moim oknem trwa burza z piorunami i błyska światło.

    Na tym tle rozumiesz łaskę posiadania cichego zakątka. W moim przypadku jest to Izdebka Pana pełna świętych obrazów, bo demony nie lubią takich "pałaców"...

                                                                                                                                APeeL

 

 

 

     Po przebudzeniu serce zalała moc z niepojętą radością w duszy, którą chciałbym jakoś wyrazić. Tego stanu nie zwiastuje żaden znak zewnętrzny. Można powiedzieć, że jestem ponownie narodzony...z człowiek fizycznego na duchowego. W mojej przeszłości nie mogę odnaleźć nic podobnego. Ta łaska to zarazem skarb w naczyniu glinianym...może być odebrana!

    Człowiek tak wezwany - z ostatniego szeregu do pierwszego - musi się wznieść ponad swoją wolę i ciało, które ciągnie ziemia (to życie).  Nie wolno roztrwonić łaski Boga, odepchnąć wyciągniętej ręki Boga, a wielka przepaść jest pomiędzy niebem i ziemią...

    Z właśnie włączonego radia docierają pojedyncze słowa o o słońcu, rodzicach i „zielonej trawie wokół domu”, a po czasie śpiew: „Ave Maryja” oraz „Alleluja”. Malo kto wie, że człowiek przyciśnięty do ziemi, zbrodniarz przed wykonanie kary śmierci, przykuty do ściany złoczyńca, chory gnijący w lazarecie jest dzieckiem Boga Ojca, który cierpi z takimi i pragnie drgnięcia ich serca.

    Serce pragnęło  wołać: „Ojcze! Ojcze! Nie wiem jak mogę podziękować Ci za to wszystko? Jakże jest to niepojęte, że żyłem tyle lat i byłem ślepcem." Teraz widzę wokół siebie takich, a każdy może zacząć nowe życie. Spróbuj przeżyć jeden dzień pościć z modlitwą zamiast latać za pieskiem.

    Wprost widzę Boga Ojca rozdającego - z łagodnie wyciągniętą ręką - łaski wskazanym, a to wszystko jest przepojone Miłością jakiej nie ma na ziemi. Przez sekundkę odczułem Serce Pana Jezusa i Jego Miłość do Ojca...aż zawołałem: „Jezusińku!”

    Nagle odczuwam dobro i miłość Ojca do każdego z nas, a tego nie wyrazisz żadnym językiem. Moja miłość do ziemskiego syna to zwykła karykatura. My znamy miłość własnego serca, ale nie znamy drugiego serca.

    Po tych przeżyciach duchowych w przychodni trafiłem na nawał pacjentów z krzykami, kłótniami i przepychankami, które wyprowadzają z równowagi! 

  • Niech pan poprosi matkę, aby przekazała cierpienia Matce Prawdziwej (uświęciła)...staruszka chodzi pochylona, dusi się i stale modli.

  • Proszę rzucić palenie jako wyrzeczenie...tak jak post z ofiarowaniem Matce Bożej z prośba o prowadzenie. Po upadku nie rezygnować, ponieważ musi pan zrzucić z siebie diabelski krzyż!

    Kończę pracę w przychodni, nie ma żadnego lekarza, a wysyłają mnie karetką transportową do wypadku z zalanym krwią. W tym czasie wołałem co pewien czas: „Ucieczko grzesznych...módl się za nami!” Szatan ma nieskończony repertuar, bo okazało się, że w „Syrence” siedział kierowca pijany jak bela, a jego pasażera ktoś oblał czerwoną farbą.

     W domu na kolanach poprosiłem: „Panie Jezu - przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi - wszystkich grzeszników i bądź dla nich miłosierny, a szczególnie za tych, którzy zgłaszają się do Twojej Matki”.

    „Matko Najświętsza przekazuję Ci ten dzień pracy w intencji grzeszników, obejmij ich! Ucieczko grzesznych! Pomóż tym o których Ciebie proszą! Ty, Matko wszystko możesz, ale mało ludzi modli się i woła do Ciebie w intencji innych.”

   „Matko Najświętsza, do Serca Twego, mieczem boleści wskroś przeszytego, wołamy wszyscy z jękiem, ze łzami: Ucieczko grzesznych,módl się za nami!

   Gdzie my, o Matko, ach, gdzie pójdziemy i gdzie ratunku szukać będziemy? Twojego ludu nie gardź prośbami: Ucieczko grzesznych, módl się za nami!”

                                                                                                                             APeeL 

 

 

 

   Tuż przed przebudzeniem z ciepłem i łagodnością napłynęła informacja, że: „twoje ręce są teraz jak święte ręce kapłanów”. To prawda, bo mogę nakładać je na głowy pacjentów z prośbą o uzdrowienie w Imię Pana Jezusa!  Wstałem w środku nocy i na kolanach wołałem: „za dusze pobożne i wierne”.

   Piękne są rozważania Męki Jezusa przeniesiona na nas: „gdy będę samotny bądź ze mną Jezu, gdy z powodu Twojego Imienia będę biczowany, wyśmiewany i poniżany, gdy będę niósł Twój krzyż i pod nim upadał, a nawet do mojego malutkiego krzyżyka przybijany...bądź ze mną Panie Jezu!”

    Przed Mszą św. zawołałem: „Matko! Matko Prawdziwa...Matko kapłanów bądź ze mną. Panie Jezu połóż Swoje Święte Ręce nad całym światem”. Dziwne, ale ta modlitwa płynęła nie niezależnie od ciała! Nie wiem jak to wytłumaczyć?

   Żona opowiadała o wczorajszym kazaniu, gdzie kapłan wykazał błąd kościołów odrzucających Matkę Jezusa i Jej kult. Ona była do końca z Jezusem. Matka zawierzyła Bogu od Zwiastowania aż do śmierci Syna...nigdy nie zwątpiła!

    Podczas pracy żartowałem…

- starszej pacjentce zaproponowałem kawę, bo właśnie sobie parzyłem 

- kaszlącemu w kokluszu latanie samolotem

- rolniczce, która kupiła małe kurczaczki powiedziałem, ze będzie miała do kogo gadać, a przypomniał się wyjazd pogotowiem i wielki pies na podwórku wzywającego...do którego trzeba cały czas „mówić po ludzku”!

- pojawiła się też babcia dla której jestem „jej synem”...delikatnie zapytałem o majątek. 

    Przyjmowałem chorych, a w tym czasie moja dusza „przemawiała”; „ty, która stoisz daleko i martwisz się o swoje dzieciątko, a ty i ty dlaczego w kłopotach nie zgłaszacie się do Matki Prawdziwej?”

    W rejestracji prowokował mnie kolega (budowniczy PRL-u); „mógłby papież nie przyjeżdżać...w soboty ma pan dyżury, a w niedzielę do kościoła.” Nic się nie odezwałem zgodnie z zaleceniem mojego Anioła.

   Pan Jezus pomógł, bo pragnąłem modlitwy...wszystkich załatwiłem i na stołówce, w ciszy odmówiłem „Tajemnice szczęścia”.

    W czasie koronki do Miłosierdzia Bożego napłynął wielki smutek i tęsknota, bo nagle odczułem biedę ludzi i moją bezradność wobec tego wielkiego problemu...u normalnych posiadanie wywołuje radość, a u mnie myśl biegnie do potrzebujących, głodnych, wielodzietnych, nękanych przez pijaków. Podczas modlitwy zawołałem: „Panie Jezu wspomóż wszystkich biednych, tych z którymi się stykam. To dla Ciebie Jezu tak niewiele.” 

   Teraz biegnę na nabożeństwo do Naj. Maryi Panny, a serce zalewa tęskna miłość do Matki Prawdziwej. W tym czasie z duszy płynie własna litania: „Panno Czysta, Panno Dobra, Mateczko Prawdziwa, Opiekunko Najlepsza”. Łzy zalewały oczy, a nawet zapłakałem.

   Zatrzymałem się pod kościołem przed napisem: „Serce moje weź!" W takich momentach najmniejszy szczegół jest świętością. To tak jak w pierwszej miłości: miała klamerki u bucików i spinkę we włosach...och, szczerozłota!

   Wieje ciepły wiatr, na wysokiej topoli gwarzą wróble, kapłan śpiewa przez głośnik, lekko dzwoni sygnaturka. Wszedłem do kościoła i uciekłem do pustego i zamkniętego przedsionka...nie ma tam nikogo! Pan Jezus na małym krzyżu wywołał cichy jęk.

   Na czarnej chorągwi „Błogosławieni, którzy umierają w Panu”. Czy może być coś piękniejszego - umierać w Panu, a nawet dla Pana. Coraz mocniejszy jestem w tym przekonaniu, że któregoś dnia Pan zażąda takiej ofiary! Moja moc wzrasta z czasem...

   Upadłem na kolana z powtarzaniem słowa śpiewanej przez lud litanii: "Matko Jezusa zmiłuj się nade mną”. Teraz proszę, aby Matka była ze mną i z moimi chorymi. Przez myśl przebiega dzisiejsze zdarzenie.

   Młoda i znerwicowana dziewczyna zgłaszała szereg dolegliwości, a ja jej poradziłem urodzenie dzieciątka! Wraca od ginekologa, pragnie mnie pocałować, chwali, że jestem dobrym lekarzem...ona jest właśnie w ciąży! Przecież to pomoc Matki - mogłem napisać jej wiele leków - nawet nie zapytałem o ciążę!

   Zbliża się czas Komunii św. a ja znowu wołam: „Panie za Twoją łaską i z Twojego wezwania tu jestem, nigdy nie będę godny”. Popłakałem się, a po zakasłaniu kawałek Eucharystii znalazł się na moich dłoniach: „ręce tak święte jak ręce kapłanów”...przypomniał się sen! Moje serce zalała moc...mógłbym zostać wdeptanym w ziemię dla Pana Jezusa. 

    Dzisiaj planowałem pić alkohol, ale nie wypada, nie potrzebuję poprawiania mojego nastroju! Wczesna pora, a ja w łóżku czytam o Ojcu Pio....

- Co ty?...co ty?...bez kieliszeczka, taki spokojny, nie będziesz dzisiaj walił garami o północy; tak powiedziała żona i świetnie pokazała ruch, który odtwarza mycie garnka.

                                                                                                                           APeeL