Podczas wyjścia na Mszę św. o 6.30 odebrałem natchnienie, że sprawcami groźnego zatrucia Odry są rodacy zaprzedani poganom. Przecież nadal mamy miłośników przyjaźni polsko-radzieckiej, którzy zaprzedali się, obłowili, a teraz muszą służyć. To świadomy terroryzm...

    Zasadą władzy okupacyjnej było posiadanie przez miasto jednego ujęcia wody. Zatrujesz to miejsce i nie potrzebujesz żołnierzy. Jak pobierzesz wodę dla różnych miejscowości przy Odrze? Jak ją oczyścisz?

    Nie zrozumiesz działania i nie pokonasz upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji...Mefistofelesa (Kłamcy i Niszczyciela) w czynieniu zła! Tak właśnie postępują jego opętani wysłannicy w Moskwie oraz ich zwolennicy w naszej ojczyźnie. Nie pokonasz takich bez Opatrzności Bożej. Nie ujrzysz też tego, że bój toczy się nad nami, a większość myśli tylko o działaniu ludzkim.

    To rodacy ciężko chorzy z powodu utraty władzy, która jest celem ich życia. Zważ że jest to jedna z broni atomowych szatana (władza, posiadanie czyli złoto oraz przyjemności czyli miłość, a faktycznie seks lub gwiazdorzenie, bicie rekordów, itd.).

   Jarosław Kaczyński  myśli i widzi wszystko jako polityk, a tu trwa bój duchowy o świat (Apokalipsa). Na szali stawia comiesięczny hołd ofiarom zamachu w Smoleńska z nadchodzącą zagładę narodu. Przecież syn szatański daje ostrzeżenia: bombardowanie okolic elektrowni atomowej.

    Panie prezesie na co pan czeka? Czy naprawdę chcecie zguby całego narodu? Tym duszom nie są potrzebne nasze celebracje, ale Msze Święte czyli ofiara Samego Pana Jezusa oraz modlitwy, przekazywani uświęconych cierpień, itd! Lech Kaczyński już wie, że kult należy się tylko Bogu.

    Zdziwiłem się Słowem skierowanym przez Boga Ojca do proroka Ezechiela (Ez 12,1-12): "Synu człowieczy, mieszkasz wśród ludu opornego, który ma oczy na to, by widzieć, a nie widzi, i ma uszy na to, by słyszeć, a nie słyszy, ponieważ jest ludem opornym". Dalej miał zalecenie opuść obecne miejscu pobytu, co uczynił po zebraniu tobołków i wykonaniu wyłomu w murze...

    W tym czasie zalewały mnie myśli typu "kuszenia", ale to wszystko będzie w ramach później odczytanej intencji tego dnia. Nasz świat idzie ku zagładzie, a UE atakuje naszą ojczyznę...przy pomocy delegowanych tam z RP posłów.

   Przewodzi im obecnie Donald Tusk, który wcześniej brał udział w obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Teraz czyni to samo i to po bezkarnym udziale w zamachu w Smoleńsku. Dlaczego go nie aresztowano? Przecież Jarosław Kaczyński stwierdził, że w Smoleńsku był zamach.

  To uczestnik zmowy przeciwko naszemu narodowi...uparł się byciem "nauczycielem", a nawet zbawicielem naszej ojczyzny. W swojej głupocie zaczął poprawiać Boga Samego i będzie dawał śluby "spółkującym inaczej". Nie pamięta, że Bóg stworzył kobietę i mężczyznę. Mimo, że ma wilcze oczy...nie widzi, ma uszy, ale nie słyszy i całkiem zapomniał o dziadku z Wehrmachtu - jaka krew płynie w jego żyłach? 

    Dlaczego zapomniano o Opatrzności Bożej, po co wybudowaliśmy taką Świątynię? Tam trzeba jeździć na sygnałach, ponieważ potrzebujemy ponownego Cudu nad Wisłą dla ocalenia naszej ojczyzny.

    Zrozum mój ból i krzyk ze względu na ślepotę i głuchotę rządzących!  Dlaczego obrażamy Boga brakiem naszej ufności w Jego Moc? Nawet Jego Święte Imię zostało zapomniane...

    Na ten moment psalmista wołał (Ps 78,56-59.61-62)...

Wystawiali na próbę i drażnili Boga Najwyższego, i Jego przykazań nie strzegli.
(...) Rozgniewali Go swoim bałwochwalstwem na wzgórzach, wzniecali Jego zazdrość rzeźbionymi bożkami.
Bóg usłyszał i zapłonął gniewem (...) odepchnął Izraela. 
(...) Wydał pod miecz swój naród (...)"...

    Przed wyjściem na modlitwę - podczas gry piłkarzy - w natchnieniu napłynęło słowa: t a r g o w i c a! Chodziło o uczestników spisku przeciw naszej ojczyźnie...z przewagą własnego interesu.

    Wróciło też poranne spotkanie w TVP Info z posłanką Kataryną Lubnauer, która w amoku nikogo nie dopuszczała do głosu...gadała jeszcze po zakończeniu programu. To typowa "szczekaczka pogańska", gwiazda "całej prawdy, całą dobę" (TVN)...

                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

Aktualnie przepisane...

17.04.2006(p) ZA NAJGORSZYCH POGAN...

    Wczoraj czytałem książkę Waldemara Łysiaka "Najgorszy", gdzie wspomniał o Stalinie, który mianował swojego agenta enkawudzistę Bieruta, lecz bezpieka terroryzująca Polaków składała się w 99% z Żydów. Nie wolno było o tym mówić ze względu na zarzut antysemityzmu.

    Tak się złożyło, że dopiero dzisiaj (12.08.2022) opracowuję to świadectwo wiary i to w tak poważnej intencji modlitewnej. Dodatkowo dałem komentarz jako dr. Bylejaki na blogu Jana Hartmana (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne): "Żydowscy renegaci – wstydźcie się!"

   Wyjaśnię, że r e n e g a t (łac. renegare) oznaczającego „zaprzeczyć”, „odrzucić”, „wyprzeć się” lub „wyrzec się”. W wielu słownikach „renegat” określany jest również jako przeniewierca, odstępca, zdrajca, odszczepieniec.

    Chodziło o przejście jego dalekiej krewnej (Żydówki) na katolicyzm. To stało się pretekstem do napadu na wiarę katolicką, jedynie prawdziwą.

                                                    Panie Profesorze!

  Po przeczytaniu wstępu wiedziałem, że cały wpis będzie o jedynie prawdziwej wierze katolickiej. Podobnej jak ona łaski doznał Hindus – islamista. Nawet pytał ich „znawców katolicyzmu”: czy Bóg może mieć Syna? Ten odpowiedział po ludzku: „jak Bóg może mieć Syna, gdy nie ma żony?”

    Przypuszczam, że Pan Profesor jest w opcji tak właśnie myślących. Myślenie nie ma nic wspólnego z łaską wiary. „Jak widać, można być Żydem katolikiem (…) osobiście mnie to dotyka i razi, gdy osoba mająca korzenie żydowskie praktykuje katolicyzm (…) taki wybór Żyda urąga pamięci przodków (…)

   Żyd nie powinien wybierać akurat tej religii (...) Jeśli już wierzy w Jezusa, to ma tyle Kościołów chrześcijańskich, które Żydów szanują! Czemu więc akurat katolicyzm? Dlaczego pluć na własnych przodków? To jakaś perwersja”.

    Myli się Pan, że mogliby wybrać odszczepieńców w kościółkach zreformowanych, gdzie nie ma Eucharystii…jest tylko celebracja bez liturgii (dzielą się chlebem jak na Wigilii). Bóg nie daje takim łaski wiary, oni tam trafiają wg woli własnej czyli od Przeciwnika Boga. Pan Jezus wyjaśnia to w jednym zdaniu na Mszy Św. (12.04.2022): „Nie wszyscy to pojmują, a lecz tylko cy, którym jest to dane”.

    Nic Pan nie wie o agonistyce duchowej. Właśnie trwa bój o świat (Apokalipsa), a tu płacz nad rodakami…”Nie szkoda róż, gdy płoną lasy”! Ja też płacze nad swoimi rodakami, którzy małpują Msze Św. i chodzą w procesji z boską waginą. Od kogo jest taka wolność do grzeszności?

    Słusznie Pan pisze: „Nie mogę pojąć tak fundamentalnej nielojalności”. Jak przewidziałem wraca Pan do określenia Kościoła Świętego i Królestwa Bożego (także w nas – co Pan z tego zrozumie?) jako organizacji i to przestępczej, która odpowiada za los narodu żydowskiego.

    Ja 30 lat chodzę na zebrania tej organizacji z wciąż tą samą celebracją i Cudem Ostatnim (Eucharystią). Nie chcieli tego Pana pobratymcy, nie ma Boga w Izraelu, a tu zdziwienie, że ktoś z rodziny zszedł na Prawą Drogę. Mnie to nie dziwi, bo to bracia starsi w wierze wciąż czekają na jakiegoś zbawiciela, a powinniśmy być jedną rodziną!

   Padnie Pan kiedyś na kolana…dzięki moim znajomością w Ojczyźnie Prawdziwej, gdzie nie ma Żydów i pogan, bo wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Wprost chciałbym objąć cały naród żydowski, bo wiem, co oznacza wszechogarniająca Miłość Boga Ojca. Pan jest bardziej kochany ode mnie.

   Po zdradzie Boga sami prosili się o śmierć i to często wieczną, bo duszy (słowa Jerzego Urbacha pobratymcy o ks. Jerzym Popiełuszce). Zobaczymy, co będzie, gdy Panu wypomną grzechy i to w myślach, bo trwa wieczny zapis wszystkiego?

   Zostaw Pan wrogów narodu wybranego, bo teraz mieszka Pan razem ze mną w ojczyźnie wybranej, którą jest Polska (dlatego jesteśmy tak atakowanej przez Szatana ).

   Ja widzę, że jest antykatolicyzm! To Pan szuka wrogów wśród wiernych Bogu Objawionemu (Stary Testament). Przyjdą islamiści, zawieszą swoją flagę na Watykanie…oby Pan tego nie doczekał! Nasze narody powinny zjednoczyć się w walce przeciwko takim, bo grozi nam zagłada.

    Pan zajmuje się różami i ogląda wstecz…to błędna droga, a czas płynie. Co jest po śmierci ciała? Gnijemy?...

   Tamtego dnia na Mszy Św. (Dz 2,14.22-32) Piotr przemówił do Żydów, wskazując na posłannictwo Pana Jezusa od Boga Ojca, którego "Bóg potwierdził niezwykłymi czynami, cudami i znakami". Wskazał, że zabili oczekiwanego Zbawiciela! "Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami".

    Przepłynął cały świat: oto zamordowali człowieka, a zwłoki wrzucili do głębokiej studni, kanibal zabił 10 letnią dziewczynkę, zakatowali niemowlę, jeszcze wojna w Chinach, a wcześniej było bestialstwo Japończyków na tym narodzie! Trwa ukrywanie likwidacji Polaków przez Ukraińców (Wołyń).

   Jednak wszystkich przebijają Rosjanie - ludobójcy (napad na Ukrainę 2022 r.)...równający całe osiedla i miasta z ziemią. To dopiero początek, bo mogą zastosować broń chemiczna, bakteriologiczną i atomową. Mogą ocalić nas tylko błagalne wołania do Boga Ojca, ale nawet w tym czasie trwa upadek wiary z zamienianiem świątyń na kawiarnie...

    Po Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła, straciłem ciało, a ekstaza wywołała pokój i słodycz w sercu, a nawet w ustach. Tak chciałbym zostać z Panem Jezusem, ale kościelny wygonił wszystkich dzwonieniem kluczami, a w domu - jakby na znak - trzasła żarówka i stała się ciemność... .

                                                                                                            APeeL

 

 

 

  

     W nocy przepisywałem dziennik, a później trwało to jeszcze  7 godzin. Przed wyjściem na Mszę Św. wieczorną pocałowałem Pana Jezusa na krzyżyku z Ziemi Świętej. Pragnąłem poznać intencję modlitewną: w "Agendzie liturgicznej" uwagę przykuły dwa zapisy:

1. Dzisiaj jest wspomnienie męczeństwa św. Wawrzyńca, który nie wyparł się Chrystusa...przypalany na kracie oddał życie 10 VIII 258 r.

2. Natomiast Pan Jezus powiedział do swoich uczniów (Ewangelia: J 12,24-26): "Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa".

    Natychmiast wiedziałem, że ten dzień mam poświęcić za męczenników: rozszerzyłem to na mających łaskę wiary, a taka pojawia się tylko w wierze katolickiej, jednie prawdziwej.

   W wielkim uniesieniu zacząłem odmawiać moją modlitwę, którą przerywało wołanie: "Boże mój! Jezu! Tatusiu! Przyjmij moje cierpienie, uznania Twojej łaski wiary jako choroby. Pan Jezus to rozumie, bo tak samo było w Świątyni Jerozolimskiej. Przecież czekali na Zbawiciela i co uczynili? Czekają dalej, na co?

    Ogarnij bezmiar tego cierpienia, które kojarzy się z zabijaniem nas na różne sposoby (Andrzej Bobola był wleczony za końmi, o. Kolbe został zagłodzony, Apostołowie byli krzyżowani), ale mało mówi się o kłopotach...

-  islamisty stającego się katolikiem

-  ateisty zrywającego ze swoim nędznym życiem

-  mądrego bezbożnika, który staje się nawiedzonym i zaczyna "latać do kościółka", itd.!

     Ja nie chcę tu być, ale pragnę wykonać moją posługę (edycję świadectw wiary). Na ten czas psalmista wołał (Ps 112,1-2.5-9)

"Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje i pozostanie w wiecznej pamięci.

Nie przelęknie się złej nowiny, jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie i spojrzy z wysoka na swych przeciwników"...

    Właśnie przechodzili młodzieńcy małpując śpiew ludu i siostry, a także proboszcza z głośnym śmiechem.

   Podczas Ewangelii chwyciłem twarz w dłonie i tak trwałem. "Boże mój! Jak wielkim cierpieniem jest Twoje wybranie, a zarazem rozłąka z Tobą. W Twojej Miłości widzę wszystko od Ciebie, to co niebieskie, a nie ziemskie".

    Pomnóż to przez miliard, a ujrzysz cierpienie Pana Jezusa na krzyżu pragnącego naszego zbawienia. Widział też żyjących tylko tym światem, miłością ciała z pragnieniem uniknięcia starości, która "nie udała się Stwórcy".

   Eucharystia ułożyła się w laurkę (podziękowanie za wysiłek), a zjednanie z Duchowym Ciałem Pana Jezusa sprawiło ekstazę (uniesienie duchowe), pokój w sercu i duszy oraz słodycz (w tym w ustach).

   Siostra śpiewała powtarzając: "Serce me do Ciebie wznoszę, Panie szukam Cię". Straciłem ciało i wracałem wolno do domu z odmawianiem mojej modlitwy, która jest zarazem współcierpieniem z Panem Jezusem w dziele zbawiania...

                                                                                                                APeeL

 

 

Właśnie przepisano...

20.04.2006(c) ZA ŚWIADOMYCH ATAKU ZŁEGO DUCHA...

    Dziś opiszę atak Szatana! Większość uważa, że upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji tylko "kusi"...zobacz ile sprawił mi udręk tylko jednego dnia.

   Zdziwiłem się, że tak samo widzi to Waldemar Łysiak w książce "Najgorszy". Tam też było spostrzeżenie, że ludzie lubią zło, które ich podnieca. To wielka prawda, a cała prasa żyje z tego (od pierwszej do ostatniej strony). Dlatego mass-media epatują nas zbrodniami wszelkiej maści.

   Natomiast Mefistofelesa (Kłamcę i Niszczyciela) określił inteligentnym szafarzem zła i kawalarzem. Ja dodam, że Szatan nie ma poczucia humoru, co każdy zauważy w mojej relacji. W ręku znalazło się wielkie zdjęcie: "Jak rozpoznać Złego?"

                                                                                                                                                                                                                                        OSzatanie, jak poznać

 

 Postanowiłem być na Mszy Św. o 6.30, a Książę Kłamstwa natychmiast podsunął mi 15.30. Wiedział, że dzisiaj będę na dwóch nabożeństwach (pogrzeb mojego pacjenta)!

   W tym czasie serce zalewała pokusa nienawiści do czerwonych cwaniaków, a od czarnuszka napłynęła nazwa takich: c z e r w o n i a c t w o. To wszyscy na stanowiskach: od góry do dołu. Tych, co nie z nimi gnębią pracą, bo muszą mieć niewolników.

   Jak płacili parę groszy za dyżury w pogotowiu żaden się nie splamił (miałem 10 / m-c) z obowiązkowymi świętami (dla katolika)...jeszcze niedawno w piwnicznej izbie mieliśmy pokój dla dwóch lekarzy.

    Z pustym sercem trwałem do Eucharystii. Podczas Słowa uwagę zwróciło tylko uzdrowienie chromego przez Piotra i Jana (Dz 3,11-26), rybak wykorzystał tę sytuację do ewangelizacji. Wskazał swoim rodakom, że zabili Dawcę Życia i błagał o ich nawrócenie.

   Natomiast Pan Jezus Zmartwychwstały (Ewangelia: Łk 24,35-48) musiał udowodnić Apostołom, że ma ciało fizyczne, pokazał zranione ręce i nogi oraz poprosił o chleb, aby go spożyć w ich obecności!

   Tutaj przekażę spostrzeżenie: Szatan działa w świątyni tylko do zjednania z Duchowym Ciałem Pana Jezusa. Można powiedzieć, że wówczas ucieka (nie chcę użyć przekleństwa), a wówczas napływa pokój i słodycz duchowa.

   Po powrocie do domu zamiast zjeść śniadanie kręciłem się podobnie do ojca ziemskiego (stolarza), który lubił zamiatać. Wówczas matka krzyczała: "bierz się za robotę"! Tak jest także w ataku demona, kręcisz się i nie wiesz co masz robić? Żona jak nigdy zapomniała kupić mleko, a dodatkowo podczas powrotu ze sklepu o mało się nie przewróciła!

    W przychodni spotkała mnie niespodzianka, bo kolega, mąż kierowniczki  - nie wrócił po urlopie - do pracy. Komu wówczas możesz się pożalić? Ja w tym czasie planowałem wypoczynek, a zamiast tego spociłem się ze złości z pragnieniem wzięcia urlopu na żądanie. Przełamałem się i przy chorym zawołałem: "Jezu! Ofiaruję ci ten dzień i tę udrękę!"

  Nie pomogło wyświęcenie gabinetu, ponieważ jest to zbyt słaby środek na szefa demonów, który zaczął wszystko już w kościele zalewając mnie "ziemią", głupstwami i późniejszym gadaniem o polityce.

   Poprosiłem o kartę proboszcza, a rejestracja połączyła mnie...z jego basowym głosem. Udało się skontaktować z potrzebnym gabinetem w szpitalu, ale lekarz był przy zabiegu, a ponownym połączeniu musiałem przerwać i biec do WC. To głupstwa, ale są to elementy ataku, a ty myślisz że szatan namawia do złego? "Panie Zmiłuj się nade mną"...

    Ciało zawołało: "kawy!", z ręki wypadła szklanka i mogłem się zranić, a dodatkowo zabrakło cukru: "siostro miła ratunku"!

    Na chwilkę napłynęło pocieszenie, pieśń Cohena "Alleluja", a taka była śpiewana po Komunii Świętej...nagle została przerwana z powodu braku prądu. Chorzy wpadali po 2-4 naraz. Mało tego, bo wszedł dziadek chory psychicznie...zamiast do psychiatry przez ścianę. Przerwał kurację: męczy siebie, rodzinę i mnie.

   Weszła też moja "ulubienica" prosząc o skierowanie do laryngologa, które otrzymała niedawno (nie dajemy za każdym razem), dodatkowe takie chciała obca pani z urazem (niepotrzebne), prosząca o Bisakodyl (jest bez recepty) oraz ciocia siostry "dowcipnej" (położnej).

   Na szczycie udręki - jak zwykle - przybyła pacjentka z matką. Wielokrotnie prosiłem je, aby po natchnieniu: "lekarz" przychodzili następnego dnia. Nawet dałem im karteczkę z takim ostrzeżeniem, do położenia przy obrazie. Teraz żartowałem, że chyba nie mają obrazu! Obraziły się, a w tym czasie pękła z trzaskiem sprężyna zszywacza. To nic takiego, bo na ostatniej ich wizycie padła maszyna do pisania i to na amen.

   Taki "dar" ma też moja córka (przepisuję to 10.08.2022)...aż boję się jej odwiedzin: kiedyś leciała na mnie połówka okna (wypadła z bolców), innym razem włączyła telefon i zepsuła połączenie komputera żony z modemem, a ostatnio przez trzy dni ciężko chodziła kierownica w Citroenie...w ten sposób można sprawić wielką awarię!

    Belzebub jak nigdy nie dał zarobić...jedynie z kościelnego wyrwał zmięte papierki. Przy wchodzeniu do Zakrystii w ten sposób zwija "tacę". Czy to już wszystko? Na zakończenie tego serialu przybyła przestraszona na "kolejne badanie słuchawką" (w ciągu kilku dni), a babcia podarowała mi nożyczki. Następnego dnia nie mogłem znaleźć swoich, a były bardzo potrzebne (miałem w torbie lekarskiej). Zobacz dzień z tańcem demonów. 

    Udręki były przerywane "żartami"...

1. W radiu mówili o gacku dużym, a ja pomyślałem o Jerzym Urbanie!

2. W oknie burdelu mieli zegar. Po uwadze pragnącego zreperować zegarek zapytali: a co mieliśmy wystawić?

3. Wróciła "gra słówek" z chorymi: to jo - to ja!...co je - co jest?...co i - co je?

    Taki dzień, a Pan Jezus zaleca, aby wszystkie swoje czyny spełniać z godności i czcią!

 Poszedłem na drugą Mszę Św. za pacjenta, który z rozrusznikiem serca padł na dachu. Po Eucharystii popłakałem się wołając do pustego grobu po Panu Jezusie w intencji zmarłego. Później śpiewałem w sercu: "Zmartwychwstał Pan, Zmartwychwstał Pan, Alleluja". Poprawiłem zwinięte róże pod krzyżem...

                                                                                                        APeeL

                                                                                                                                        

 

 Może nie wierzysz, że to wszystko zapisałem (trzy strony)? Oto skan pierwszej...

Zapis przeżycia

 

 

 

Motto: "Panie, żebym przejrzał"...

    Siedziałem w nocy do 3:00, a później nie mogłem spać, ale rano zerwałem się na Mszę Świętą, bo wiedziałem, że jest to zaproszenie na spotkanie z Panem Jezusem Eucharystycznym. Skąd wiedziałem? Tak jest zawsze, a wówczas jestem budzony dokładnie na czas.

    Dzisiaj jest wspomnienie Żydówki Edyta Stein urodzonej we Wrocławiu (1891-1942), pochodzącej z praktykującej rodziny (najmłodsza z jedenaściorga dzieci). Przez całe życie jako filozof była żądna wiedzy, studiowała kilka dziedzin...w tym psychologię. Później ateistka...nawrócona na katolicyzm, przyjęła chrzest.

    Jej życie zakończyło się w Oświęcimiu, gdzie została zagazowana i spalona. W swojej relacji przekazała kontakt ze Zbawicielem, któremu powiedziała, że na jej naród został włożony krzyż.

    Ja w tym czasie doznałem wstrząsu, który przepłynął przez moje ciało...wyciskając łzy z oczu. W tym czasie pomyślałem o jej rodaku Janie Hartmanie oraz o Joannie Senyszyn. Na jej blogu kiedyś napisałem, że jeszcze może zostać świętą. Pan dał jej znak: nagle przeżyła doświadczenie śmierci (NDE)...

   Przez dwa miesiące nie tknęła tematu wiary, ale później jej przeszło. Nie nawróciła się, negowała to przeżycie (ostrzeżenie), a ja stwierdziłem, że uwierzyłaby spotykając Boga Ojca Twarzą w twarz.

                                                 Jezus i ślepiec

                                                                              PINTEREST,COM

    Drogi Boga są niezbadane i pan profesor może też zaznać olśnienia, a wówczas ujrzy swoje grzeszne życie...tak jak przy zapaleniu lampy brud i bałagan. Zarazem napłynęła refleksja: jak żyłbym i gdzie trafiłbym sam? Nie "latam" do kościoła przestraszony Piekłem i nadzieją wyjścia z grobu...

    W szczególnym niebezpieczeństwie są mądrzy i dociekliwi, filozofowie oraz niewierzący. Tacy tracą czas na przecieranie drogi do Autostrady Słońca z napisem: Prawda. Już w tej chwilce padnij na kolana i przeżegnaj się...tyle i aż tyle. Tak właśnie było ze mną, a nie czyniłem tego od 30 lat!

   Podziękujesz mi, gdy się spotkamy, a sprawi to Pan Bóg. Podejdziesz do mnie i wszystko będziemy wiedzieli bez słowa. Tak właśnie pragnę spotkać św. Pawła...wyobrażam go sobie jako człowieka mocnego.

    W kościele stałem na miękkich nogach (zmęczenie i brak snu), ale zdziwiłem się Słowami Boga (Oz 2), gdzie do umiłowanego narodu wybranego: <<Na pustynię chcę ją wyprowadzić mówić do jej serca>.

   Dalej będzie mowa w Ew. (Mt 25) o oczekujących na Królestwo Boże...z przykładem panien z lampami czekającymi na oblubieńca. Tak mamy czuwać dzień i noc na Paruzję Zbawiciela, bo nie znamy dnia ani godziny. To będzie czas powrotu wiernych do Boga z zostawieniem tych, których nie znają w Raju.

    Po Eucharystii napłynęła moc, a zarazem pokój i słodycz zalewająca także ciało fizyczne. Zważ, że to wszystko działo się bez mojego udziału, to był tylko wynik przełamania siebie po przebudzeniu.

    Nagle wyjaśniło się zerwanie na Mszę Św. poranną, bo słuchając natchnienia wszedłem na blog prof. Jana Hartmana, gdzie dał wpis (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne): Cesarz jest nagi – Maryja nie istnieje! Tak po prostu! Oto mój komentarz dr. Bylejaki 9 sierpnia 2022 14:35

                                                        Panie Janie!

    Dzisiaj jest wspomnie świętej Żydówki Edyty Stein. Też była filozofem, ateistką…jak ja i Profesor. Ostatni będą pierwszymi. Moje modlitwy nie pójdą na marne, bo mam znajomości w Królestwie Bożym.

    Nagle padnie Pan na kolana i przeżegna się…tak było ze mną, a wykupiły mnie z porwania przez Belzebuba…”moherowe berety” zamawiające Msze Św. w różnych Sanktuariach.

    Nie wiem co się stało Panu Profesorowi, że chce udowodnić, że Pan Jezus nie miał rany w Św. Boku. Nigdzie nie dojedzie Pan swoim wielkim rozumem (niebezpieczeństwo kręcenia się w kółko).

    Przykładem są poniższe wątpliwości…

1. „Nie jest sprawą obojętną ani „prywatną”, czy wierzenia Kościoła katolickiego są prawdziwe, czy też nie”.

    Tutaj jest ważny podział duchowości podany przez Richarda Dawkinsa (od „Boga urojonego);
- wiedzący, że Boga nie ma (R. Dawkins. J. Urban, J. Senyszyn i Pan Profesor)

- piramida niewierzących

- agnostycy (chyba tam nic nie ma)

- obojętni duchowo

- agnostycy (chyba tam coś jest)

- piramida wierzących

- wiedzący, że Bóg Jest i to w Trzech Osobach (ja)…

    Bez dalszego czytanie powiem, że będzie Pan Profesor udowadniał wiarę w bajki szerzone przez sukienkowych, bo Kościół to „taca i kasa”…trzeba czymś omamić, zabajdurzyć, krótko mówiąc: oszukać. Zaraz pojawią ludzie prości. ale ja przez 40 lat obijałem się z chorymi i umierającymi, a pokerzystę trudno jest zbajerować...

2. „Żaden zespół trzech osób nie stworzył świata. Trójca święta po prostu nie istnieje!”

    Pan Profesor nie może udowodnić, że Boga nie ma, a ja Jego Istnienie i to w Trójcy Świętej przekazuję każdego dnia...

                                           Trójca święta

 

    Inne jest poczucie Obecności Boga Ojca (dziecko w ramionach ziemskiego taty), inne Pana Jezusa (przeważnie łączy się z różnymi cierpieniami), a całkowicie odmienne Ducha Świętego, który przez lata podtrzymywał mnie w niewolniczej pracy w przychodni, pogotowiu i oddziale wewnętrznym.

   Wówczas napływała słodycz i pokój w okolicę serca i splotu słonecznego..nikomu potrzebującemu nie mogłem odmówić odmówić pomocy. Ta Osoba prowadzi mnie nawet w tym zapisie (obrona wiary).

    Proponuję, aby Pan Profesor zrobił próbę (nie wolno szydzić, bo nie ma za ten grzech przebaczenia) i zawołał do Ducha Świętego. Ja często czynię to, gdy nie wiem jak mam napisać świadectwo wiary z danego dnia. Tak uczyniłem w wypadku największej wątpliwości (dla lekarza): „Dziewica teraz i zawsze” (jak urodziła to nie jest dziewicą!

   Po prośbie zostałem zaprowadzony do opisu „porodu” w Stajni Betlejemskiej („Poemat Boga-Człowieka” M. Valtorta). Matka Jezusa pojawiła się z Dzieciątkiem na ręku w otoczeniu Aniołów…cudowne poczęcie z Ducha Świętego i cudowny poród, który jest ohydą często z przekleństwami położnych.

3. „Spożywanie pokarmu, który przemienia się w magicznym obrzędzie w prawdziwe (acz przebóstwione) ciało ludzkie, nie jest „czymś nie mającym nic wspólnego” z archaicznymi obrzędami kanibalistycznymi. I tak dalej. I tak dalej”. To jest stwierdzenie autorytatywne (tyrańskie)…

    Trzeba przyznać, że nawet wierni idą i „jedzą” opłatek. Nawet proboszcz potwierdził Słowa Jezusa: „bierzcie i jedzcie”. Jaki jest to pokarm dla ciała? To tylko widoczny znak w którym znajduje się Duchowe Ciało Pana Jezusa, które łączy się z naszą duszą. Wówczas otrzymujemy nadludzką moc…aż do oddania życia. Czy Pan Profesor może oddać życie za swoje poglądy?

    Wracając do tego Cudu Ostatniego…nie może nabrać mnie fałszywy kapłan, bowiem poda mi…opłatek wigilijny (bez żadnego działania duchowego).

    Krótko mówiąc rzucił się Pan Profesor z motyką na słońce…nawet o nim niewiele wiemy! Trzy tezy podsunął Panu Profesorowi upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji…w czynieniu zła i zarazem „dobra”, które szerzy Pan wszem i wobec.

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

 

 

Wspomnienie św. Dominika

    O 6.50 zostałem zerwany z ciężkiego snu...dokładnie na czas Mszy Świętej o 7:15. Niechęć do wstania przerastała stokrotnie moje możliwości, ale wiedziałem, że jest to zaproszenie na spotkanie z Panem Jezusem.

    Nie mamy dostępu do przebiegu dnia naszego życia, nie tylko wielkich wydarzeń, ale także drobnych, które wywracają plany. Udało się wyjść, a w samochodzie z płyty śpiewał Krzysztof Krawczyk...o wolności, Cyganach, itd.

   Pomyślałem. że to był dobry człowiek, ale pozbawiony duchowości. Przy tak wielkim talencie w jego piosenkach nie było wdzięczności Bogu z głoszeniem Jego Chwały. Nie wiem jakie miał małżeństwo i czy żył według prawa Bożego?

    Na pewno ma piękny pomnik na cmentarzu, pamięć o nim zanika, wciąż wspomina go żona, która przejęła majątek, a syn dochodzi swego. Wiem, co to oznacza, bo rodzeństwo zgarnęło moją część spadku. Tacy są ludzie żyjący tym światem, sławą, ludzką miłością i codziennością.

    Cóż da pokładanie ufności w ciele i w innej osobie, jedno i drugie, a także świat nie może dać zbawienia duszy. Ty, który to czytasz, wiedz, że jedynym celem naszego życia jest powrót do Ojczyzny Prawdziwy. Przecież każdy widzi nadchodzącą zagładę! Nawet to nie budzi!

   Z natchnienia przeżegnałem się, albo odmówić "Anioł Pański". Tak, bo jest to prosta metoda na przerwanie naszych "dobrych" rozmyślań, które odrywają od Boga i duchowości.

    Z placu kościelnego zostałem przegoniony, ponieważ będą wyjeżdżać wielkie samochody. Proboszcz zrobił tam automatyczną bramę, wydał trochę pieniędzy parafian, ale zepsuła się już na początku. Nie ma zwykłej, a wczoraj mogłem uszkodzić samochód postawionym we wjeździe stołeczkiem.  Przecież wystarczyłaby zwykła taśma z napisem "stop".

   Od Ołtarza Świętego popłynęło wspomnienie św. Dominika, który walczył z błędnowierstwem...dzisiaj mamy mass-media, ale opanowane przez wrogów Kościoła katolickiego, bo wszystko jest ateistyczne, prześmiewcze i bluźniercze.

   Wczoraj w kabarecie szydzono z pieśni "Bogurodzica" ("satyryk" robił z siebie głupka). Cały świat jest przeciwny powrotowi do Królestwa Bożego. Uważa się, że są to bajki dla dorosłych, a w tym czasie wierzy, że powstaliśmy na dnie oceanu.

   Powstanie to powstanie, ale najgorsze jest czekanie na zgnicie po śmierci jak karaluchy, szczury, a nawet ładne małpki...od których jeszcze niedawno pochodziliśmy (teoria ewolucji upadła). W tym czasie dających świadectwo o istnieniu Królestwa Bożego uważa się za bajarzy.

   Wrogowie własnego Boga Ojca widzą tylko Watykan, budynki i grzesznych kapłanów, wiernych (moherowe berety wg Donalda Tuska) oraz takich jak ja (nawiedzonych, a nawet chorych psychicznie).

   Ponieważ żyjemy w świecie nierealnym (wydumanym) jest to psychoza. W jakim świecie żyją koledzy psychiatrzy; denni ateiści, ignoranci duchowi i to w kraju katolickim?  Nic dziwnego, że Pana Jezusa jako pierwszego ubrano w czerwony płaszcz.

   Od Ołtarza Świętego popłynęła relacja proroka Ezechiela (Ez 1,2-5, 24-28c) o ujrzeniu chwały Bożej! Natomiast psalmista wołał ode mnie (Ps 148), aby naszego Tatę chwalili wszyscy:

- królowie z całymi narodami

- władcy i sędziowie

- młodzieńcy i dziewczęta oraz starcy i dzieci!

   Tylko wzniosłe Imię Boga jest tego godne, a Jego Majestat króluje nad ziemią i jej mieszkańcami! 

   Po Eucharystia słodycz i pokój oraz moc Boża zalały ciało, serce i duszę. Z człowieka normalnego, a zarazem bardzo słabego...stałem się mocarzem duchowym. Łzy pojawiły się w oczach, serce ścisnął ból, a wówczas pragnę milczenia i samotności z byciem sam na Sam z Deus Abba. Ta miłość jest nieprzekazywalna, a jej namiastkami są zakochani, matka przytulająca dzieciątko lub synek tęskniący za swoim ojcem.

  Tak chciałbym nagrać mój stan jako świadectwo wiary, ale brak było intymności...podjechałem pod urząd, gdzie trafiłem na zabitego gołąbka, a zarazem okazało się, że padła bateria telefonu.

                                                                                                                          APeeL

 

 

   Wstałem o 4.00, a Pan zaprowadził mnie - poprzez wyszukiwarkę Microsoft Edge - na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne), gdzie dał wpis: "Katastrofa polskiego autobusu. Czy Kościół uderzy się w piersi?" Oto mój komentarz (jako dr. Bylejaki)...

   Można powiedzieć, że dla wroga wiary świętej każdy pretekst jest dobry, aby rzucić paszkwilem. Człowiek wykształcony, a zarazem tak ograniczony...praktycznie opętany intelektualnie. 

 

                                                    Szatan

 

    Szydzi z wezwań Matki Jezusa (Orędzi) z...

25 lutego 2022 r. "Pomóżcie mi modlitwą, by szatan nie dominował. Jego moc śmierci, nienawiści i strachu nawiedziła Ziemię. (...) Jeśli nie wrócicie do Boga i Jego przykazań, nie macie przyszłości".

25 maja 2022 r. "Pokój został naruszony, a szatan chce niepokoju. To nieczysty duch podziału i wojny".

25 czerwca 2022 r. "Kochan e dzieci, jestem z wami również w tych dniach, kiedy szatan walczy o wojnę i nienawiść. (...) Podziały są głębokie i zło działa w człowieku jak nigdy dotąd."

    Profesor jest wstrząśnięty wypadkiem za który wini istnienie Strony Bożej.  Wini też apele o nasze pojednanie oraz powtarzane błagania o modlitwy. To jest typowe "dobro" Mefistofelesa. Co ma do tego jednostkowy wypadek komunikacyjny...nawet nie znamy jego przyczyny?

   Niedługo spadnie na niego w W-wie...bombka od tow. Wowy...wszystko pojmie po drugiej stronie, bo śmierć uważa za unicestwienie! Dzisiaj wojna też jest winą Boga Ojca, bo "gdzie jest Jego Opatrzność"? To typowa argumentacja Kłamcy, a jego językiem posługuje się "nasz człowiek w Moskwie".

    Zobacz brednie duchowe wroga wiary katolickiej: "obawiasz się, że wojna z Ukrainy przeniesie się do Polski? Jedź do Medjugorie, aby wymodlić pokój!". Tylko "prostaczki" (wśród których jestem) wierzą, że nasz los może odwrócić tylko błaganie Boga Ojca. Wciąż zalecam, aby wierchuszka naszej władzy nie wychodziła ze Świątyni Opatrzności Bożej!

   W tym czasie wg profesora Kościół Święty powinien przeprosić za wypadek, ponieważ modlitwy o „nieustającą pomoc” oraz „wstawiennictwo” Maryi zawiodły...nie zostały wysłuchane, co świadczy, że to tylko jest interes. "Jechali po pokój, a znaleźli śmierć".

   Przy okazji określa Matkę Pana Jezusa słowami: "pewna kobieta, przebywająca w pośmiertnej, acz cielesnej powłoce w niebie, zanosi modły katolików". Zobacz ograniczenie duchowe człowieka w opałach demona. Pan Profesor pcha się na śmierć, ale prawdziwą, bo duszy!

   Dalej nie można czytać tych rzygowin Szatana, który wie, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej. "Ja wprawdzie nie wierzę, aby jakikolwiek biskup traktował na serio legendę o Maryi, lecz mimo to chcę powiedzieć jasno i wyraźnie: nie istnieje żadna św. Maria zwana Maryją, mieszkająca w niebie orędowniczka i opiekunka ludzi (...) opowieść o Maryi orędowniczce jest tylko legendą, jedną z tysięcy podobnych legend różnych religii (...)".

    Panie Jezu zmiłuj się nad Portalem Polityka...

    Na Mszy Świętej porannej popłyną słowa z Księgi Mądrości (Mdr 18,6-9), że lud Boży wie komu zawierzył i czeka ocalenia sprawiedliwych. Psalmista wołał ode mnie (Ps 33,1.12.18-20.22):

"Szczęśliwy naród wybrany przez Pana (...)

Dusza nasza oczekuje Pana.
On jest naszą pomocą i tarczą".

    Św. Paweł potwierdził (Hbr 11,1-2.8-19), że Abraham "usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej (...)". Oni pomarli nie doczekawszy spełnienia Bożej Obietnicy.

    My w tym czasie mamy być gotowi na ponowne przyjście Pana Jezusa (Ewangelia: Łk 12,32-48), a to jest ogólnie lekceważone. Wierni nie mają świadomości, że Bóg Ojciec nie rzuca słów na wiatr. Można sprawdzić nawet w komputerze: co było zapowiadane i co się stało?

    Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu, a tak się stało, że klęczałem przed obrazem Matki Bożej Pocieszenia.

                                                              Matka Boże Pocieszenia

   Ponieważ już znałem intencję tego dni wyszedłem towarzyszyć piłkarzom, gdzie przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę...chwilami ze łzami w oczach.

    W tym czasie napływało pytanie komu służy profesor Jan Hartman, bo jego atak jest zgrany z małpowaniem procesji katolickiej na festiwalu muzycznym Jerzego Owsiaka...przewodnika tolerancji. Jakby na ten czas przypomniano obrazy ścinania krzyży i napadania na katolików, bo wiadomo, że siłą naszego narodu jest wiara katolicka.

    Dodatkowo dałem komentarz do wpisu Jana 6 SIERPNIA 2022 23:38 na blogu profesora...

    "Czy wiesz, że twoje imię oznacza: „Bóg jest łaskawy”. Zważ, że jest to zarazem imię autora bloga (Janek, Jasio, Janicek, itd.).Wiedz, że razem z żona pościliśmy w środy i w piątki na apel MB Pokoju w intencji ustania wojny w b. Jugosławii (nawet na dyżur w pogotowiu nic nie brałem: woda, kawa, jakaś bułka lub kanapka z serem).

    Tam oprócz zabijanie stosowano metody Wowy…na koniu prowadzisz lud (w tym matki z dziećmi) pod wysoką górę. Nie zabijasz tak jak na Syberii…

    Po śmierci dowiem się o efekcie tych postów, ale nagrodę otrzymałem już tutaj, bo w tym czasie nie utyłem. Te posty pozostały dotychczas w formie w złagodzonej.

    Piszesz: „Nie będę się zastanawiał nad sensem istnienia KRK i jego dogmatów”…co możesz wydumać, gdy nie wiesz, że istnieje Przeciwnik Boga? Nie wierzysz, że jest taki upadły Archanioł? Zapytaj Nergala lub Maleńczuka, bo mnie nie uwierzysz.

   Jeżeli istnieje Szatan to istnieje też Bóg Ojciec. Nikt nie traktuje satanistów jako chorych psychicznie..nie jest też chory Richard Dawkins od „Boga urojonego”. Chorymi są wiedzący, że Bóg Istnieje.

    Watykan nie uznał jeszcze Objawień Matki Bożej Pokoju, bo czeka wg swoich zasad. Ja też dziwię się, bo czasy są ostateczne, a wszystko poznajemy natychmiast po owocach. W oczekiwaniu na efekt objawień nie stosuje się kar i zakazów. Tak też było w Fatimie.

    Pleciesz głupoty o zapyziałej „katopislandii”. Co ma PiS do mojej wiary. Dalej piszesz sam nie wiedząc co, bo nic nie wiesz o życiu katolika, o moim szczęściu bycia na codziennej Mszy Św. Nic nie wiesz też o Cudzie Ostatnim czyli Duchowym Ciele Pana Jezusa…chlebie dla naszej duszy.

    Nie masz duszy? Nigdy nie pomyślałeś o wieczności…żyjesz dla życia martwiąc się o jutro? Naprawdę nie chcesz żyć wiecznie? Taki jesteś cwany, ale dowiesz się o Prawdzie „jutro”, bo jak określić nasz czas w stosunku do wieczności? Napisz jak to jest wg Ciebie, a nie krytykuj Prawdy…od Szatana, bo nawet nie wiesz jak działa".

                                                                                                                 APeeL