Atanazja (nieśmiertelność)...

    Tuż po przebudzeniu napłynęło natchnienie, aby jechać na Mszę Św. o 7.30. To było dziwne, bo siedzę po nocach i chodzę teraz na nabożeństwa wieczorne. Ponieważ nie chciałem wstać wyraźnie napłynęło; "idź!". Później okaże się, że są urodziny wnuczka, a żona poprosi, abym dzisiejszy dzień poświęcił w jego imieniu.

    Św. Paweł mówił wprost do mnie (1 Tm 6,2c-12), że mam nauczać zgodnie z nauką Pana Jezusa..."Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat, nic też nie możemy z niego wynieść." Pan Jezus "wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym" (Łk 8, 1-3).

   Następnie posłuchałem zaproszenia na Mszę Św. pogrzebową o 13.00 na której popłyną słowa psalmisty: "Boga żywego pragnie moja dusza", a Pan Jezus zapowiedział ożywienie Łazarza.

   W tym momencie już wiedziałem dlaczego jestem także na tym nabożeństwie, ponieważ od 2 tygodni planowałem napisać komentarz do artykułów w "Gazecie Lekarskiej", które sprowokowała swoim apelem lekarka (94 lata);

   <<Zwracam się do młodych Koleżanek i Kolegów lekarzy (dla mnie wszyscy jesteście młodzi): podobnie jak pomagacie ludziom przy ich narodzinach oraz w chorobach i cierpieniach przez całe ludzkie życie, nie zapominajcie o usuwaniu cierpienia ludziom umierającym. /../ Nie stosujcie uporczywej terapii wtedy, gdy ona tylko przedłuża cierpienie osoby umierającej. Zapewniajcie bliźnim ortotanazję. Zabiegajcie o możliwość stosowania eutanazji, czyli „dobrej śmierci”. Nie pozwalajcie, aby życie ludzkie kończyło się dystanazją, czyli „piekłem umierania”>>.

   Ponieważ lekarzy katolickich jest garstka, a to rzutuje na stosunek całego środowiska do śmierci...w tym eutanazji (szczególnie nas obowiązuje przykazanie; "Nie zabijaj")...

   Z mojego doświadczenia ciężko chorzy boją się przyjęcia Pana Jezusa, którego reprezentuje kapłan czyli "Ostatniego Namaszczenie", a nie ma takiego... 

   Ludzie lekceważą moment naszego odejścia z tego świata czyli czas powrotu do Królestwa Bożego. Nawet wierzący chwalą śmierć nagłą, a tylko garstka prosi o śmierć dobrą (z Eucharystia) oraz godną.

   Kapłan wobec uczestników pogrzebu wskazał, że śmierć jest początkiem nowego życia i wspomniał o Eucharystii, która daje życie duchowe już tutaj. 

    Po wyjściu na spacer modlitewny odczytałem w/w intencję wołając przez godzinę za negujących nieśmiertelność (atanazję), bo tacy ludzie są pewni, że nasz byt kończy się wraz ze śmiercią. Wielkim błędem Kościoła jest omijanie mówienia o szatanie, który wie, że śmierci nie ma, a bój toczy się o każdą duszę.

                                                                                                                          APeeL

 

Właśnie przepisane...

27.07.1993(w) ZA SPRACOWANYCH

   5.00...ciężko, ciężko, a przed obudzeniem pojawiła się satanistyczna twarz z koroną na głowie! W kuchni padłem na kolana (nie mam swojego kąta) odmawiając "Anioł Pański"...napłynęło też delikatne zaproszenie na Mszę Św.

-  Przecież nie planowałeś Mszy Św. a teraz jesteś zaproszony, a to inna sytuacja!

- Jaka intencja?

- Potrzeba "dziękczynienia"!

    Na ten moment Szatan podsunął mi czytanie "Prawdziwego Życia w Bogu"! To kuszenie na najwyższym poziomie, ponieważ prawdziwym dobrem jest Msza Św. z Eucharystią! Napłynął też obraz pojemnika na chleb w kuchni, który podarowała mi pacjentka! Chleb nasz codzienny jest spełnieniem prośby w Modlitwie Pańskiej ("Ojcze nasz").

   Pędzę samochodem, a dzisiaj pachnie poranne powietrze...zatrzymałem się przy małej figurce Matki Bożej, a w sercu i na ustach; "Redemptoris Mater". Powtarzam to z radością; Matka Odkupiciela...Matka Odkupiciela!

   Dziwne, ale tuż po wejściu do ławki rozległ się dzwonek i wyszedł kapłan. Jego słowa i pieśń rozrywały serce, a łzy zalewały oczy...dziękowałem Bogu za wszystko, co otrzymałem; żonę, rodzinę, Kościół Św. i pokój w ojczyźnie.

  Wołałem też do Matki Bożej, aby podziękowała Panu Jezusowi i Ojcu Prawdziwemu; "Mateczko proszę...proszę." W czytaniach była mowa o Namiocie Spotkania, a tu i teraz jest to mój kościół! Nie wypowiesz wielkości łaski jaką jest Kościół Pana Jezusa! Eucharystia była dziękczynna, nie chciało się wyjść z kościoła!

   Dalej serce zalewała tęsknota za Matką Pana Jezusa, a właśnie z włączonego radia samochodowego popłyną "Godzinki". Dzisiaj w pracy jest wielki "młyn" i bałagan, który znoszę spokojnie, bo w sercu trwała moc i pokój. W samo południe serce zalała wielka łączność z Matką...wprost chciałbym wołać do ludzi, zatrzymać świat, aby odmówiono "Anioł Pański" (12.00)!

    Pacjenci wpadali jeszcze o 15.00...część nasłana przez demona, aby zepsuć radość z wykonanej pracy. Trafiła się także artystka z zabłąkaną duszą, której wskazałem drogę; Matkę, Kościół Św. i Eucharystię! Jakby na znak od Boga jeden z chorych przyniósł dwie wypatroszone ryby...jako podarunek dla żony.

    Teraz w pogotowiu jest chwilka kojącego snu z szarpaniem do ambulatorium; przebitej nogi i kopniętej w twarz przez konia. Na wyjeździe karetką trafiłem do chorego z trudnym rozpoznaniem, którego nikt nie chce. Napłynęło pragnienie modlitwy oraz wróciły obrazy z dzisiejszego dnia; płacząca na lekarza, który brutalnie ją potraktował oraz babuszki bojące się śmierci.

   Podczas szukania intencji modlitewnej tego dnia przepływały obrazy osób zmęczonych pracą...także w upale na dachu i drodze. W pokoju lekarskim padłem na kolana i zacząłem moją modlitwę.

   Znowu samotny dziadek w ciężkiej chorobie oraz zgon podobnego w odległej wiosce, który nie ma swojego lekarza, a pogotowie nie jeździ do trupów.  Przyjmuję ten krzyżyk, trzeba pomóc...akt zgonu - to czynność płatna, a bogaty wnuczek z wozem jakiego nigdy nie będę miał...ociąga się, a babcia mruczy.

    Święta Śmierć Pana Jezusa z modlitwy sprawiła poczucie mocy, która budzi lęk u samego szatana, bo właśnie w tym momencie stracił władze nad światem! W nagłej jasności ujrzałem "słabość" Pana Jezusa w Jego życiu ziemskim i moc sił szatańskich...z późniejszą odwrotnością! Mam odczucie, że Pan mnie chroni i zły może uczynić mi, tylko to na co mu pozwolą!

     Zważ, że spracowanie (zmęczenie pracą) ma różny charakter, co wynika z mojego świadectwa. Dzięki codziennej Mszy Św. wytrwałem do emerytury (02.01.2009)...przez cały czas zapisując świadectwa, które teraz czytasz.

                                                                                                                  APeeL

 

07.09.2002(s) ZA POMAGAJĄCYCH Z MIŁOŚCIĄ

   Zrywają sny o typie eksterioryzacji (z nieprzyjemnym priapizmem)...1.00, 3.00, 5.30, 6.00. Z radia Maryja padną słowa: „Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus”.

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu i umówionych pacjentów, bo nie mogę wszystkich załatwić w godzinach pracy. Nie lubię tego, bo później przychodzą nie w porę.

    Jadę do Domu Pana, a od rana uczyniłem już wiele dobra. Nie piszę, aby się chwalić, bo ujrzałem to dopiero teraz. Żonie oddałem pieniądze za badanie kierowców, synowi samochód z benzyną, a mojej pacjentce do sklepu zawiozłem lek, który otrzymałem z firmy farmaceutycznej, a tylko ten jej pomaga (17 zł).

   Stoję przy drzwiach kościelnych, skulony, z twarzą w dłoniach, a właśnie płyną słowa czytań (1 Kor 4,6-15): „Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz?

    Wzrok zatrzymały święte Ręce Pana Jezusa na krzyżu z uszkodzonymi przez korniki palcami stóp, a łzy zalały oczy. Jeszcze raz proszę o przyjęcie wczorajszego dnia jako wynagrodzenie dla Pana Jezusa. Napłynęła bliskość Boga Ojca...tego nie można wyrazić żadnym językiem.

    Teraz trwa pośpiech, ale żona wszystko naszykowała i zdążyłem na dyżur co do minuty. Przychodnia i pogotowie jest w jednym budynku i można przejść w tym czasie do mojego gabinetu lekarskiego...będąc na dyżurze w pogotowiu. To była wielka pomoc w mojej pracy.

   Przybył pacjent i kierowca na badanie...czekałem na pacjentkę z którą walczymy o należną rentę. Przez godzinę szukali jej karty, a ja w tym czasie załatwiam chorych w ambulatorium pogotowia (zaostrzenie przewlekłego niedokrwienia mózgu, zapalenie gardła i oskrzeli z dusznością).

   Później godzinę trwało wypełnianie jej dokumentacji i zamknięto mnie w przychodni! Dobrze, że pielęgniarka z pogotowia usłyszała pracę maszyny do pisania!

   Większość ludzi nie widzi codziennej Opatrzności Boga Ojca, bo uważa, że interwencje nadchodzą tylko w różnych nieszczęściach...po naszym błaganiu. Sprawdź to, a będziesz wiedział. Dlatego nudzę opisami mojego życia...od przebudzenia do zaśnięcia.

    Cały czas był spokój, a ja wiedziałem, że jest to ochrona Boga Ojca, bo po załatwieniu ich zaczął się nawał w pogotowiu...właściwie zamieszanie szatańskie; 

- trafiłem do babci z odleżynami i ubliżająca jej córką!

- musiałem wezwać policję do zabierania chorego psychicznie

- ponownie ciężko chora babcia, wyrzucona („wypisana”) ze szpitala, bo mają być pokazy lotnicze! 

- wyjechaliśmy też dwoma karetkami do lipnych wezwań!

   Do tego było trochę chorych w ambulatorium i wyjazd do agresywnego pracownika policji, którego uderzono w głowę! Podczas modlitw ból zalewał serce, a w myślach pomagający z miłością: od spracowanych (patrzyły budowy) do rąk matek i kapłanów!

   Szykuję się do domu, koniec dyżuru, a tu daleki wyjazd. Wita mnie zdenerwowana żona, bo pod drzwiami spał syn sąsiadów. Zmoczył się, a klucze od mieszkania leżały obok. Wezwałem do niego rodziców...

                                                                                                                        APeeL

 

20.02.2007(w) ZA TYCH, KTÓRYCH SPOTKAŁA GEHENNA

    Każdy zna takich ludzi, a nawet sam mógł przechodzić lub przechodzi gehennę. Piszę to, a nie wiedziałem, że w październiku tego roku będę sam uczestniczył w takiej krzywdzie, która trwa dotychczas (20.09.2019).

   Ogarnij cały świat z codziennymi doniesieniami o takich ofiarach...właśnie przekazano doniesienie o zamachu samobójczym w Afganistanie, gdzie zginęło 30 osób, a 100 jest rannych. Kurdowie, Kaszmir, Syria, faktyczni imigranci w tym dzieci, których wykorzystuje się do inwazji na Europę. W Turcji jest ich teraz 4.5 miliona i nikt się nimi nie interesuje. Jednego dnia mogą zostać wypuszczeni...jak się wówczas obronimy?

Wróćmy do tamtego czasu;

1. Własna córka dręczy pacjentkę, nawet wyłączyła jej światło, a ja jej tłumaczę, że uczestniczy w cierpieniu Pana Jezusa, który nie miał gdzie położyć głowy! Przybył też pacjent, który jest w długim konflikcie z matką.

2. Policja przyprowadziła dwóch dennych pijaków, a w przychodni załatwiam kobietę z ciężkim uczuleniem (zimne aglutyniny?) oraz dziewczynkę, która doznała jakiejś reakcji po zamieszkaniu w nowym domu.

3. Teraz rozmawiam z pacjentem, który ma zespół opadania głowy...do zdiagnozowania, bo jest wiele przyczyn tego stanu. Nawet lekarz nie zdaje sobie sprawy jak skomplikowana jest nasza budowa (mięśnie przy pomocy czujników muszą utrzymywać naszą głowę w odpowiedniej pozycji). Wyobraź sobie to cierpienie; musisz trzymać głowę, która opada!

4. Przybyła babcia z zapaleniem płuc, która nie chce jechać do szpitala oraz pacjentka, której złośliwie odmawiają należnej renty...jakby z polecenia  i w złości na mnie, bo wszystko wypełniam na maszynie z dokładnym uzasadnieniem!

5. W telewizji pokazują skrzywdzonego przez Stokłosę. Janusz Świtaj (porażenie po złamaniu kręgosłupa szyjnego) prosi o odłączenie od aparatury podtrzymującej oddech. Biednym z długami zakręcono wodę. Babcia śmieciara i sąsiedzi...inna pod przymusem zapisała obcym dom i została bez niczego. Dziecko z cukrzycą nie chcą przyjąć do normalnej szkoły. Mistrz bokserski po ciężkim nokaucie. Niespodziewane zajścia w ciążę. Dziecko z zespołem Downa.    

6. Dzisiaj już znamy afery z czasów PO, ale najbardziej wstrząsająca jest reprywatyzacyjna oraz Amber Gold. Dołóż do tego ofiary psychuszki; jeden siedział 20 lat w szpitalu psychiatrycznym, a drugi osiem...za to, że przez płot pogroził nękającemu go sąsiadowi.

                                                                                                                                 APeeL

 

 

   Pamiętaj, że Szatan nigdy nie śpi i jest wszechobecny...może za przyzwoleniem atakować w różny sposób...szczególnie wezwanych i wybranych przez Boga Ojca. Jak zwykle siedziałem w nocy, a teraz o 6.00 mam jechać na poranną Mszę Św. Nawet miałem się zerwać, bo nie wiedziałem, że na Mszy Św. o 19.00 będzie koncert zespołu chrześcijańskiego "Bene".

   Kiedyś byłem wstrząśnięty śpiewem ich lidera pieśni "Jezu ufam Tobie"...innej niż ta na którą jest akces władz kościelnych. Później uda się kupić płytę z pieśniami religijnymi, gdzie jest ten utwór.

   Dzisiaj św. Paweł prosi (1 Tm4,12), abyśmy nie zaniedbywali charyzmatu otrzymanego w proroctwie (tam chodziło o tych, na których kolegium prezbiterów nałożyło ręce). Należy być wzorem wiary i wytrwałości.

   Pokazuje to wielki pająk, który od szeregu dni siedzi na swojej sieci...mimo wielkiej wichury, deszczu i zimna. Pan pokazuje wytrwałość, która ma być zaletą takich jak ja, a zarazem przestrzega, bo w niewidoczną sieć demona wpadają słabi...szczególnie namaszczeni przez Boga. To zarazem są wielkie próby w których trzeba się ćwiczyć.

   W Ew (Łk7, 36-50) rozpustnica podeszła do Pana Jezusa i olejkiem alabastrowym zaczęła oblewać stopy Zbawiciela, a później swoimi włosami je wycierała i całowała. Popłakałem się podczas zapisywania tego, ponieważ przepłynęło moje grzeszne życie i ujrzałem stopy Pana na figurze drewnianej zjadanej przez korniki. Kiedyś spryskałem je środkiem przeciw tym szkodnikom oraz pomalowałem uzupełniając większe ubytki.

   Pan Jezus wskazał, że ci, którzy mają więcej odpuszczone bardziej miłują. Wówczas nie znane było bezgraniczne miłosierdzie Boga Ojca traktowanego jako groźnego sędzię, który wymaga wypełniania Prawa.

   Po Eucharystii płakałem podczas gry zespołu "Bene"...szkoda, że nie popłynęła pieśń "Jezu ufam Tobie". Później poprosiłem, aby grali ją w każdym kościele.

    Wstrząśnięty przebiegiem tego spotkania z Panem Jezusem wyszedłem w ciemność na boisko "Orlika", gdzie lubię się modlić podczas oglądania meczów piłki nożnej amatorów, ponieważ na otwartej przestrzeni natychmiast odczytuję intencje modlitewne danego dnia.

   Tak też stało się dzisiaj i pod rozgwieżdżonym niebem, w zimnie jak w Wigilię przez godzinę płynęła moja modlitwa z powtarzaniem niektórych stacji drogi krzyżowej (u mnie jest ich dziesięć) i umierania Pana Jezusa na krzyżu (też dziesięć). Szczególny ból wywoływało przybijanie Zbawiciela do krzyża oraz Jego podniesienie, a także 7 słów z przebiciem św. Boku.

   Jakże Bóg mnie prowadzi, jakże daje ukojenie w wołaniu za podobnych do mnie, bo większość ocalenie traktuje jako uratowanie tego życia, a garstka martwi się o życie wieczne...

                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane

04.09.1993(s) Nie lekceważ ataków demona...

   Na dyżurze w pogotowiu - w środku głębokiego snu - zrywają na wyjazd. Po chwilce żegnam się i cieszę, że "to już dzisiaj". Płyniemy karetką w szarówce, a ja zaczynam swoje modlitwy. Babuszka w nadciśnieniu krwawiła z nosa. Po zrobieniu tamponady i podaniu zastrzyków czekałem na jej zabranie, a z radia płynęła piękna melodia...tak jak teraz, gdy to przepisuję, bo Demis Roussos śpiewa mi; "Goodbay, my love, goodbye!" Ja wiem, że wówczas i teraz jest to pocieszenie - na tym zesłaniu - od Pana Jezusa...łzy ponownie zalały oczy (19.09.2019 o g. 3.00).

   Później z natchnienia włączę radia Maryja, gdzie padną słowa z mojego serca; "rano głoszę Twoją łaskawość Panie". Po chwilce napadł na mnie demon, bo wyskoczyłem z pogotowia na śniadanie ("będę pod telefonem"), a dom zamknięty, zagotowałem zsiadłe mleko, kupowałem gazety i wstąpiłem do apteki oraz do zakładu z pieczątkami.

   W takim czasie może zdarzyć się śmiertelny wypadek i trafiasz do więzienia. Jakże trzeba być cały czas czujnym! Działanie demona rozpoznasz po pośpiechu, rozdrażnieniu i złości, a także po owocach, bo;

- wróciłem do apteki, oddałem leki, ale nie wziąłem zwrotu pieniędzy, a w tym czasie czekali pacjenci w przychodni

- mam pisać świadectwo wiary na maszynie, a cały czas będą przybywali chorzy. 

   Wyraźny atak złego trwał do g. 10.00, a po tym czasie ustąpił ucisk w nadbrzuszu oraz w okolicy serca. Pytam sam siebie; dlaczego zły mnie atakuje? Naprawdę nie wiem! Zważ, że był to początek mojego nawrócenia. Szatan chyba znał mój los do przodu, wiedział, że stanę się groźnym przeciwnikiem ujawniającym tajniki jego działania...także jego wysłanników.

   Nie podoba się dotychczas wskazywanie na opętanych przez władzę oraz nienawiść do Prawdy wiary katolickiej. Wejdź na blog "Listy ateistów" Jacka Kowalczyka (Poliyka.pl), a zrozumiesz śmiertelny bój duchowy. 99% ludzkości nie zawraca sobie głowy istnieniem świata nadprzyrodzonego z Szatanem i Stwórcą oraz odpowiednimi agendami; wrogami Prawdy i "resztką Pana" głosząca Królestwo Boże.

   Jakby na znak przybędą fałszywi świadkowie Jehowy (nasz Bóg Ojciec to Jahwe), a Pan Jezus powie do mnie przez Vassulę (cytat); Jestem na waszych spotkaniach! Ja wiem o tym, bo Bóg jest przy każdym z nas na całym świecie (wszechobecny), a nawet w nas samych.

   Pod kościołem moja dusza oderwała się od ciała. Podczas modlitw nie ma mnie dla tego świata. Nie wyjaśnię tego naszym językiem...wzrok zatrzymują tylko krzyże na placu, Apostołowie na starej bramie.

   Trwa okres wyborczy, a to dla mnie udręka ("wróg ludu")...muszę kluczyć, aby omijać ludzi. Ponadto podczas modlitw, a nawet w kościele podchodzą do mnie pacjenci. W ich intencji odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a radość sprawiło stado gołębi. To znak Bożego pokoju...

   Zaczyna się Msza św. ślubna, ale weselnicy "polubili" kościół jako budynek...trwał szmer i szum przez cały czas!  Kapłan mówił, że każda sobota jest dniem Matki, a w moich myślach przepłynęły figury Matki z porannego wyjazdu karetką...

   Pan sprawił, że można zostać w kościele, ponieważ siostry układały kwiaty (normalnie zamykają). Chwilkę rozmawiałem z delikatnym kapłanem, który prowadził tę Mszę św. Zaleciłem mu obserwacje dotyczące działania Szatana na jego osobę. Z krótkiej rozmowy wynika, że on - jak większość kapłanów - nic nie wie z własnej praktyki o tym boju. Mówiłem też o odczytywaniu Woli Ojca w której przeszkadza zły...

    W domu wzrok zatrzymała figura Pana Jezusa w koronie cierniowej...to było ostrzeżenie przed piciem alkoholu (tylko "po lampce" z żoną), po którym nastąpi moje pijaństwo.

     Dziękuję za ten dzień życia...

                                                                                                                          APeeL

 

 

06.09.1993(p) ZA DZIECI OKRUTNYCH RODZICÓW

   Na dyżurze w pogotowiu zrywają do wypadku (3.00)...patrzy Pan Jezus z Całunu, a to czas pobytu w Ciemnicy! Ubieram się zaspany, a wzrok zatrzymał napis na wystającym brzegu gazety; "Okaż serce dzieciom." Nagle zrozumiałem, że rzadko modlę się za dzieci! Od razu zacząłem "św. Osamotnienie" Pana Jezusa, ale nie znałem jeszcze intencji.

   Na poboczu drogi leżała wielka cysterna, lal się spirytus, a kierowca karetki wyraźnie żałował, że nie ma czystego kanistra. Kiedyś tak właśnie zdobył "gorzelniak" i starczyło na parę dni! Kabina rozbita, kierowca żyje, ale ma złamany kręgosłup, a jego zmiennik wypadł z łóżkiem i ma złamany palec!

   Transportujemy poszkodowanego do szpitala i w tym czasie odczytałem intencję; "za dzieci okrutnych rodziców." Przepływają obrazy wynaturzonych rodziców i ich dzieci, które są bezsilne i bardzo cierpią, ponieważ, kochają ojca lub matkę pijaczkę i prostytutkę.

   Jakże pasuje tutaj cierpienie Pana Jezusa w Ciemnicy, przecież o tych dzieciach i ich udrękach nikt nie słyszy. Jakże cierpi Pan Jezus, gdy to widzi. Teraz krótki sen, a w nim młodzieniec podaje Janowi Pawłowi II małe dzieciątko...

    Przed pracą w przychodni na kolanach płynie "Anioł Pański". Wczoraj miałem zamiar odebrać dzień i dzisiaj mieć "wolne na złość", ale tak nie można, bo dodatkowo wyraźnie czuję Obecność Pana Jezusa, który wprost mówi; wielu przyjdzie do ciebie, a Ja pamiętam o wszystkich!

   To prawda, bo my jesteśmy samolubni! Dziwnie sprawnie wszystko przebiegało. Nie ma ciepłej wody, a włosy umyte...wylałem cały czajnik na głowę! Radość zalewa serce i w niej dzielę się rybą z kotkiem, który przeciąga się tuż po obudzeniu.

   Moja głowa jest pełna "agentów", a nie wróży to nic dobrego...tym bardziej, że każdy mój krok jest pilnowany. Wprost chciałbym do tych braci krzyczeć, aby się przebudzili, bo tkwią w bolszewickim fałszu, a w tym czasie jestem niewolnikiem w pracy i cały czas modlę się. To jest podejrzane, bo przecież Tam Nic Nie Ma!

   W przychodni było kilka osób, wszystko płynie niezwykle sprawnie, a pokój zalewał serce aż do godziny 11.00...wprost czułem obecność Pana Jezusa i dziękowałem. Wciąż napływali chorzy, ale to nie robiło na mnie wrażenia, ponieważ Pan był ze mną z towarzyszącą miłością i pokojem!

   Nawet nic nie gadałem tylko pomagałem...w ten sposób chwaląc Boga Ojca! Około 14.00 zaczęła napływać złość, ale nikomu nie odmówiłem. Zobacz ile zrobiłbym kłopotu wielu potrzebującym, a zły nie dałby mi spokoju.

   Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia zatrzymałem się przy Rumunce siedzącej na chodniku z rocznym dzieciątkiem, które było udręczane dla interesu starszych. To wyraźny znak potwierdzający intencję i modlitwy!

   Właśnie przysłano przekazy "Prawdziwego Życia w Bogu", a ja podziękowałem za to Panu Jezusowi, bo Biblia jest językiem nauczania, a tutaj Pan Jezus schodzi do nas i zbliża się jak Najlepszy Ojciec. Co przeszkadza uczonym w czytaniu z Watykanu, aby nie uznawać tego objawienia osobistego.

   To ja też nie mam łaski wiary tylko wszystko wymyślam, a skąd bierze się pragnienie bycia na codziennej Mszy Św. z Eucharystią? Szatan dobrze wie, gdzie jest Prawda i atakuje decydentów, którzy uważają, że w ich głowach są ich myśli!

   Teraz trwa zrezygnowanie z powodu córki lekomanki. Nie wiem czy wolno mi błagać Pana Jezusa o jej uwolnienie, gdy sama ma zamknięte serce! Zobacz masz nałóg, ale cierpisz i chcesz się jego pozbyć. Tutaj jest odwrotność, bo pragniesz tkwić w nim!

   W tej chwilce otwieram zakupione tomy "PŻB", a Pan Jezus mówi, że da mi więcej niż to o co poproszę! Tak jest naprawdę, przecież ojciec ziemski jest hojny, a cóż dopiero Bóg Ojciec!

   Nie wiem czy jechać na działkę, ale pamiętam o radzie Pana Jezusa; "cokolwiek masz zamiar czynić przyjdź najpierw do Mnie." Tak uczyniłem i trzy razy napływało, aby pozostać w domu. Po 20 minutach pojawiła się straszna,czarna chmura i zimny wiatr z deszczem!

   Wieczorem w kuchni, bo nie mam własnego kąta popłynie "św. Agonia" za dusze dzieci okrutnych rodziców...wielu takich cierpi w Czyśćcu, mogą tam być dusze dzieciobójców z odwetu lub obrony młodszych.

   Stwórca patrzy na wszystko z Miłością, a wiele tych dusz opierało się złu płynącemu od rodziców. Teraz nie budzi zdziwienia figurka drewniana Matki z Dzieciątkiem, która "patrzy" na mnie! Odruchowo przełączyłem program telewizyjny, a tam była relacja z Indii...o niedotykalnych i ich dzieciach (najniższa kasta).

   Pokazano cierpienia tych ludzi, którzy muszą oczyszczać miasto, a to samo czeka ich dzieci! Niektóre płaczą, ponieważ nie mają równego startu z innymi...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

    Na Mszy Św. wieczornej w serce wpadną bardzo piękne słowa o naszej starości (Mdr 4, 7-15) z przewodnim określeniem, że "jej miarą jest życie nieskalane". Nie zgadzam się z tym określeniem, bo prowadziłem - tak jak św. Augustyn - żywot grzeszny.

   Wróćmy do Księgi Mądrości; "Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbę lat", ale jej miarą jest mądrość i życie nieskalane. Błyskawicznie przepłynęła refleksja, ponieważ rodzimy się z czystą duszą, która jest wcielana w momencie poczęcia. Następnie każdy z nas przechodzi przez życie grzeszne z ułudą marności oraz burzami namiętności mącącymi umysły.

   Tak ładnie określa to nieznany autor wskazując, że staruszek został zabrany przez Boga, aby "urok marności' nie przesłonił mu dobra. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego spodobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości."

   Tłumacząc to można zrozumieć, że śmierć dla sprawiedliwego jest dla niego wybawieniem przed grzechami oraz to, że Bóg Ojciec bardziej kocha mnie od złych. Tak myślą ludzie normalni dodając, że czynimy dobro, bo jesteśmy straszeni Piekłem! Tam są słowa końcowe, że łaska Boża i miłosierdzie jest "nad Jego wybranymi", a "nad świętymi Jego opatrzność".

   Jako to jest? Wyjaśnia to mój Profesor św. Paweł (1J2, 12-17), ale przetłumaczę to z "polskiego na nasze". Jeżeli doznasz łaski wiary to czeka cię bój z Szatanem, który jest Księciem tego świata, a "kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca".

   Tutaj zacznie się dyskusja, bo mając łaskę wiary kocha się ten piękny świat (cud stworzenia) zaczynając od życia w swoim otoczeniu, wiosce i mieście, ojczyźnie jako namiastce raju, a także  całą ludzkość (braci).

   Świat w pojęciu duchowym to demoniczna grzeszność; władza, posiadanie i seks (wynaturzona "miłość"). Św. Paweł wymienia; wszelkie pożądliwości i pychę tego życia.

   Popłakałem się podczas Eucharystii, gdy siostra śpiewała wstrząsającą pieśń; "Jezu, Jezu do mnie przyjdź", a Ciało Pana Jezusa sprawiło, że z człowieka cielesnego stałem się duchowym.

   Wróćmy do ludzi sędziwych (75+) za których ofiarowuję ten dzień mojego życia, Mszę Św. z Eucharystią oraz odmówieniem mojej modlitwy, którą zacząłem po wyjściu z kościoła, a są to zawołania rozrywające serce.

    Jeżeli jesteś w tej grupie to wiedz, że wołam także za Ciebie, ale musisz podzielić to przez miliard lub więcej, bo tylu jest nas w tym wieku. Teraz masz zadanie, aby to samo uczynić za podobnych i szerzyć tę metodę.

   Tutaj ostrzegam młodych, którzy myślą o powrocie do Boga na starość. To duży błąd, bo czas - drugi dar Boga Ojca oprócz wolnej woli - nie jest określony (można się nie obudzić jeszcze tej nocy). Ponadto jesteśmy wiecznie młodzi (ja czuję się jak nastolatek), a sprawia to dusza, cząstka Boga Ojca. To jest szczególna pułapka dla ludzi sędziwych, całkowicie zdrowych. Gubi ich dobre poczucie, nie wracają do wiary i nagle jest ich pogrzeb.

    W telewizji przewijały się "13" emerytury, obiecanki dla starych, którzy pójdą na wybory, każdy otrzyma potrzebne leki, a specjalista będzie witał go w drzwiach przychodni. W tym czasie pokazano 88-kę wyrzuconą na bruk (plajta dewelopera z utratą mieszkania) oraz dziadka 85 lat, który jechał pod prąd na trasie do W-wy. Mnie też to się zdarzyło z powodu złego oznakowania robót drogowych, ale szybko zareagowałem na światła ostrzegawcze kierowców.

   Właśnie z szafy wyszedł profesor Adam Strzembosz (89 lat) jako narzędzie propagandy „Gazety Wyborczej”, który przez wiele lat nie zabierał głosu i od razu trafił przed oblicze "Stokrotki", hejterki z TVN ("Kropka nad i"). Chodzi o jego apel do premiera, aby wyrzucił Zbigniewa Ziobrę, który nie podoba się przestępcom w białych kołnierzykach.

   Piszę to o północy, a właśnie prof. Jan Hartman na swoim blogu "Zapiski nieodpowiedzialne" (Polityka.pl) bredzi w linku "Polska z marzeń Kaczyńskiego, Glińskiego, Terleckiego", że trwa pełzająca rewolucja.

   <<Panie Profesorze popełnia Pan błąd, bo mamy demokrację i można Pana Profesora zrobić oficerem politycznym, a Grzesia Schetynę prezydentem RP (był Bul może być i taki). Do tego służy kartka wyborcza.

   Mnie jednak chodzi o to, że w każdej sprawie widzi Pan Profesor moją wiarę z Cudem Ostatnim (Eucharystią)...jako straszaka na resztę świata. "Emocje i wyobraźnię narodu powinny zajmować wiara i kościelna opowieść o zagrożeniach, jakie niesie obcy, niekatolicki świat – dzięki temu umysły ludu nie będą kłopotać się sprawami publicznymi, które nie powinny go obchodzić."

   Wiara katolicka nie ma nic wspólnego z mądrością profesorską (łaska Boga), władzą w pojęciu jej wrogów, hierarchią i budynkami. To Królestwo Boże ponadnarodowe ("w nas")...już tutaj, jako namiastka Raju, gdzie mamy wrócić. Pan Jezu pokazał to; "co cesarskie oddaj cesarzowi".

   Zarazem kocha się ojczyznę ofiarowaną przez Boga jako namiastkę Raju (mamy jego elementy). Dlatego nie można oddzielić Państwa od wiary w Boga, ale tego nie zrozumie żaden mądry tego świata, bo władza kojarzy się z walką wyborczą i profitami, a nie z posługą...

    To jest przykład zapatrzenia się na grzechy innych z późniejszym wpadnięciem do Czeluści...

                                                                                                                                      APeeL

 

Aktualnie przepisane...

05.09.1993(n) ZA UPOMINAJĄCYCH WYSTĘPNYCH

   Po wczorajszych imieninach żony mogę być "chory" i poprosiłem Pana Jezusa, aby zwolnił mnie z "obowiązku" bycia na Mszy św. ponieważ mam dyżur. To zwykłe samousprawiedliwienie, a w moim wypadku perfidia! Jeszcze nie wiedziałem, że będzie to w ramach dzisiejszej intencji...

   Jednak rano wiem, że będę u Pana...niepotrzebnie wypiłem jeszcze pół piwa i trwała rozterka dotycząca Eucharystii. Podczas czytania listu pasterskiego było mi głupio, bo dotyczył  t r z e ź w o ś c i  (dzisiaj zaznaczę, że od 15 lat mam odjęty nałóg i jestem całkowitym abstynentem).

   Po walce wewnętrznej podszedłem do Eucharystii w intencji tego dnia. Teraz, gdy to przepisuję (19.09.2019) płynie informacja o ukaraniu prof. Joanny Senyszyn za obrażanie żołnierzy niezłomnych. Faktycznie pisała jak opętana, nigdy nie wspomniała działań dzikich "wyzwolicieli" ze Wschodu!

   Z łaską wiary masz nieodparte pragnienie upominania występnych, aby sprowadzać ich z drogi prowadzącej do śmierci! To samo zaleca Pan Jezus i mówi ostro, że trzeba to czynić w cztery oczy, przy świadkach lub donieść do Kościoła...jeżeli ta droga nie przyniesie skutku trzeba takiego brata traktować jako poganina! Teraz Pan Jezus mówi (cytat); "bój się wówczas, gdy występujesz przeciw Mnie".

   Przepływają występni, którzy otaczają moją osobę oraz z rządu, co wynikało z wczorajszych audycji komitetów wyborczych. Piękne panie z lewicy wracały do zabijania dzieci, a same żyją!

   Na początek dyżuru mamy daleki wyjazd karetką, płynie modlitwa różańcowa, napłynęła radość, ponieważ przejeżdżaliśmy obok kościoła z figurą Pana Jezusa...ponadto witają mnie kapliczki oraz oświetlony obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Tak pięknie wyglądałby "mój" krzyż Pana Jezusa. Chwilka snu pod szpitalem i radość, ponieważ wróciłem do normy (zdrowia, trzeźwości).

   W pogotowiu czekała na mnie pacjentka z trzema małymi różami...za blokadę przyczepu. W telewizji Jan Paweł Il chrzcił i bierzmował w Wilnie..jego matka była Litwinką! Teraz wyjazd do występnych; młody człowiek pobity, a jego mieszkanie skotłowane! To potwierdza intencję modlitwą!

   Teraz zrywają ze snu...grad, ciemno, wiatr i deszcz, a to czas koronki do Miłosierdzia Bożego! Powtarzam, że Pan jest dobry, bo wróciła moc! Dodatkowo odczuwam Jego Obecność! Nawet Jezus mówi, że; "przyjmuję was, gdy widzę, że jesteście zmęczeni, by dać wam wytchnienie w Moim Sercu." Tak jest naprawdę...

   Zgłasza się następna ofiara występnych - młodemu człowiekowi złamano nos! W tym czasie Karol Modzelewski chwali "inną lewicą". Ja, mimo już naszej władzy dalej jestem inwigilowany. To wielkie cierpienie, bo widzisz występność najbliższego otoczenia, a nie możesz nic powiedzieć.

   Podczas rozmowy z dyspozytorką czuwa nade mną trójka personelu niższego. W odwrotnej sytuacji ta dyspozytorka będzie czuwała...to system diabelski, gdzie najwyższym dobrem jest donoszenie! Przedtem czyniono to dla okupanta, a teraz ci ludzie nie mogą się odnaleźć...robią to dla solidarności szpiclowskiej. To pilnowanie zrozumiałem wieczorem, ponieważ płyną audycje komitetów wyborczych...sami je wytwarzają i nie wolno opiniować. To kombatanci ubolewicy!

   Tak się składa, że przepisuję to w czasie obecnej walki wyborczej (wrzesień 2019 r.). Do władzy mają wrócić "leśne dziadki" z tamtego czasu. Do czego się tacy nadają, przekręceni...żyjący trwającą w ich sercach okupacją w której czuli się panami mojej ojczyzny. Nie otrzymałem nawet złotówki z powszechnego uwłaszczenia, bo ich prezio Olek zawetował ustawę...

   W tym czasie Pan Jezus pyta (cytat); "cóż może być ważniejsze dla ciebie, niż stałe przebywanie ze Mną? Twoim Bogiem?"

     "Dziękuję Ojcze za ten dzień"...

                                                                                                                               APeeL

 

 

    Po wstaniu o 3.00 pomyślałem o napaści bolszewików na nasza ojczyznę ("nożu w plecy"). Zrozumiesz wszystko, gdy stracisz...nawet głupi palec wskazujący ręki prawej.

    Na szczycie mojego posiadania jest Pan Jezus Eucharystyczny...zabierz mi Kościół Święty i kapłana, a z Cudu Ostatniego zostanie mi tylko chleb codzienny. Obym nie doczekał tego nieszczęścia niweczącego cel codziennego życia. Dla 99.99% ludzkości ta strata to nic, a większość kapłanów nie wie w czym uczestniczy koncentrując się na celebracjach, często świeckich.

   W drodze na Mszę Św. wieczorną znałem już intencję, bo tak się stało, że w serce wpadły relacje o zmowie szwabów i kacapów, "wyzwolenie" terenów wschodnich oraz świadectwo aktorki Aliny Janowskiej o Powstaniu Warszawskim. Nawet nie ma co wspominać późniejszej okupacji...na początek wymordowano wszystkich z AK.

   Dzisiaj św. Apostoł Paweł (1 Tm 2, 1-8) prosił o modlitwy "za królów i wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.". Jest to wynik pragnienia Boga, aby wszyscy byli zbawieni. Dla większości Męka Zbawiciela idzie na marne. Przenieś się na chwilkę do naszej rzeczywistości...tu i teraz w naszej ojczyźnie. Opozycja szaleje w opętaniu, a przecież będą wybory demokratyczne.

   Pan Jezus uzdrowił sługę setnika (Łk 7,1-10). To byli ówcześni okupanci, a ten przełożony wielu powiedział to Pana Jezusa; "nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój /../ Lecz powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie."

   To wprost słowa, które wypowiadamy przed Eucharystią. Kiedyś demon krzyczał podczas egzorcyzmów; nie wiecie czym jest Eucharystia, należy wołać; "nigdy nie byłem godzien, nie jestem i nigdy nie będę godzin...powtarzając to trzy razy. Od tego czasu tak czynię...

   Nie planowałem uczestniczyć w małej uroczystości związanej z napaścią na nas przez ZSRR, ale zerwała się burza i wszyscy zebraliśmy się przed tablicami z Golgotą niemiecką i radziecką. To były piękne chwile, szczególnie podczas czytanego apelu, gdzie wzywano wymordowanych ze wszystkich miejsc. Padły też słowa o matce oddającej ostatni kawałek chleba dziecku. 

   Przez chwilkę wyobraź sobie nocne walenie do drzwi..."zbierać się", wszystko za wami będziemy wieźli, dalej bydlęce wagony, gdzie chłopczyk krzyczy; wody!

   Jakby na znak zerwała się nawałnica, a to sprawiło szczególne dziękczynienie po powrocie do domu. Moja modlitwę w tej intencji skończę następnego dnia...

                                                                                                                                  APeeL

 

Aktualnie przepisane...

03.09.1992(c) ZA GRZESZNYCH BRACI

    Dzisiaj jestem oddelegowany do pogotowia. Tuż po moim wejściu zaczęło się zamieszanie (mam szczęście do pracy); pacjent z ciężkiego wypadku i wezwanie do nieprzytomnego. W tym czasie zaczynam moje modlitwy poranne (miałem wówczas taki zestaw)...

  • Do dołu panie doktorze...nic mi nie pomoże, woła dziadek.

  • Czy pan jest św. Jehowy?

   Wczoraj wydałem wszystkie pieniądze i nawet martwiłem się, ponieważ chciałem kupić coś żonie na imieniny. Właśnie obdarowano mnie. Zawołałem za tego dziadka, którego czeka "dół", a właśnie wypadł mały wizerunek Jezusa Pantokratora, który kierowca włożył w kąt lusterka.

- Pan Jezus przypomniał się pana..mówię do kierowcy o poglądach pogańskich, wyśmiewającego moją wiarę i osobę.

   Teraz płynie koronka do Miłosierdzia Bożego za pacjentów przyjmowanych w dniu dzisiejszym; "Panie Jezu, przecież nikt poza Tobą nie przyniesie im ulgi, proszę przyjmij Jezu nie znających Ciebie, wskaż im drogę, daj zbawienie, które zależy tylko od Ciebie. Boże Ojcze Przedwieczny miej miłosierdzie nad pacjentami nie znającymi Pana Jezusa." W sekundowym śnie pojawił się św. Jan Bosko.

   Wśród pacjentów trafiła się członkini św. Jehowy, a z otwartej ulotki popłyną słowa:

    "Dzięki twoim modlitwom ześlę wiele łask dla dusz i ciał, będą nawrócenia. Dusze zatwardziałe zostaną poruszone łaską Bożą! Znów staną się wierne, miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus okaże wielkie miłosierdzie jeżeli dobrzy ludzie będą modlić się za swych grzesznych braci."

    Teraz z taśmy płynie piosenka "Idzie mój Pan", napłynęła potrzebna moc, bo właśnie wzywa mnie kierownik, który bada celowość wydawania przez mnie zwolnień lekarskich wielu ludziom ("jakże trudno być dobrym!"). Zaznaczę, że to był czas wielkiej nędzy spracowanych rolników (często jako "chłoporobotników").

    Płynie Koronka Pokoju, a smutek zalewa serce. Wieczorem trafiłem na Mszę Św. W kościele było kilka osób, ale spotkała mnie radość, ponieważ na ławce leżał maleńki krzyżyk.

   Od Ołtarza św. padły piękne słowa o Eucharystii z wyjaśnieniem całego jej sensu; Pan Jezus trwa wówczas we mnie, a ja w Nim! Dzisiaj dodam, że jest to Ciało Duchowe Zbawiciela, a nie opłatek gryziony jak chleb, bo "bierzcie i jedzcie". Moje serce zalała wielka miłość i poczucie, że Pan Jezus przychodzi do mnie przez święte ręce kapłanów.

    "Panie Jezu obejmij żyjących bez Ciebie, proszę Cię o Pokój w mojej ojczyźnie. Proszę Jezu wołaj do Boga Ojca, tak jak ja wołam do Ciebie. Jezu daj radość z pracy żonie...spraw, aby wszyscy z mojej rodziny zostali objęci Twoją Opieką; żywi i dusze w czyśćcu. Ty, Jezu wiesz, że mój syn może zostać Twoim, to tylko Twoja Wola...ja oddaję go Matce"

    Na ten moment Zły zalał mnie okropnymi scenami z życia seksualnego, a jako pomoc napłynął obraz pierwszej lekcji żony, gdzie dzieci same zaczęły modlitwę w IV klasie! Jakby na zamówienie siostra śpiewała, że "tyle jest serc wciąż czekających na Ewangelię." Nie wypowiesz napełnienia serca po św. Hostii. Poprosiłem Matkę o decyzję, co do wolnego dnia w piątek.

   Teraz stół zastawiony (imieniny żony), a ja mam zawołanie modlitewne. W tej czystości i łasce uświęcającej uciekłem do kuchni i tam popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji wszystkich dusz z mojej rodziny, żyjących i nieżyjących. Jakby na uwieńczenie wręczyłem moje modlitwy siostrze, która odwiedziła żonę.

   Niepotrzebnie piłem alkohol, bo zepsułem ten święty czas! Zamyśliłem się nad swoją nędzą, bo to pierwszy czwartek na pierwszy piątek...

                                                                                                                                   APeeL

 

04.09.1992(pt)  WSZYSTKO ODDAĆ DLA NIEGO...

   Zrywa złość żony, ponieważ zanieczyściłem powietrze, a dodatkowo zgubiłem zęby...w pościeli. Zaśmieje się każdy, ale taka jest nędza naszego ciała, które większość traktuje jako ostateczne...zrozum to; ciało ostateczne!

    Teraz zły kusi; "Mszą o 7.30" (zdziwisz się, że tak może być, ale w nieczystości jest to normalne) i "pracą", a dodatkowo serce zalewa zaćmieniem i niechęcią do modlitwy. W takim momencie mogę zrozumieć ludzi niewierzących; oni mają takie dusze i serca.

   Zerwałem się i zmówiłem "Anioł Pański" oraz różaniec Pana Jezusa. Mam mieć wolny dzień, ponieważ wcześniej prosiłem Matkę o pomoc. Nawet zdarzył się pacjent, który pragnie wyjechać do RFN-u...radzę mu to samo, a nawet bycie na Mszy Św.!

   Po dokonaniu zapisów dziennika krążyłem po mieście odmawiając moją modlitwę. Kupiłem róże żonie, a także kwiaty pod krzyż Pana Jezusa, a przez moje serce przepłynęła miłosna strzała wyjaśniająca dobroć Boga. Tego nie można przekazać, łzy zalały oczy.

   W samotni na działce - pod wizerunkiem Jezusa Miłosiernego - popłynie dalsza część mojej modlitwy (droga krzyżowa). Po krótkim śnie "rodzę się innym". Zapaliłem lampkę i zawołałem, aby Pan Jezus "ukrył mnie w swoich św. Ranach przed słusznym gniewem Prawdziwego Ojca. Daj Jezu Eucharystię w godzinę mojej śmierci." Dodatkowo wołałem do Ducha Świętego, a to wyjaśniło poranny atak demona! 

   Jakże pięknie wygląda "mój" przystrojony krzyż Pana Jezusa. Nawet wyrwały się słowa; "Piękny jesteś Panie Jezu" i w tej radości wykonałem zdjęcie wielkiej figury (pękniętej na pół po upadku spróchniałego krzyża).

   W tym samym czasie świat żyje swoimi sprawami...zestrzelono samolot nad Sarajewem z zaopatrzeniem dla oblężonych, kłótnie w naszym Sejmie, gdzie Korwin Mikke pyta dlaczego zniesiono karę śmierci, a rachunek telefoniczny ujawnił rozmowy córeczki, która prowadziła je w skrytości.

   W moim ręku "Słowo Powszechne" z artykułem "Przebaczenie", gdzie okaleczony Orlando z Mozambiku (ucięto mu nos i wargi) wołał do kapłana; "jestem teraz oswobodzony, wolny. Przebaczyłem im!" Łzy zalały oczy, ponieważ w moim życiu nie ma przypadków.

    Teraz w drodze na wieczorną Mszę św. płynie koronka do Miłosierdzia Bożego; za moich prześladowców. "Panie Jezu, Ty przebaczasz w pełni, gdy sami przebaczymy...przyjmij ich Jezu, przytul do Swojego Miłosiernego Serca, daj im zbawienie ".

    W kościele wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej; Pan Jezus obnażony na Golgocie! Kapłan mówił o przebaczeniu, poruszył dobro i zło, ale nie wspomniał o Szatanie! Św. Apostoł Paweł wskazał (1 Kor 4,1-5); "Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy Tajemnic Bożych! /../ Przeto nie sądźcie przedwcześnie." Do mnie dotarły słowa; sługa Jezusa, bo wcześniej stwierdziłem, że jestem służącym Jezusowi.

   Podczas czekania na Eucharystię popłynie śpiew; "wszystko oddać dla Niego, dla Niego tylko żyć!"...w jednej sekundce wyjaśniła się sprawa zrywania szat z Jezusa! "Och, Jezu mój, Tobie zabrali nawet tunikę...wszystko oddałeś za mnie razem z życiem ziemskim. Jezu mój, Tobie chciałbym wszystko oddać; majątek, siły, wyjść jako Apostoł na ulice dużego miasta!"

   Padłem na kolana i odczułem, że jestem zmiażdżony w ciele. "Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym." Wracałem w ciszy, napłynął obraz Ojca Pio, który nie zaznawał ukojenia, a w garażu w moje ręce wpadł stary pamiętnik uczniowski, gdzie były słowa dla mnie; "ten jest twoim przyjacielem, który z tobą cierpi!"

    Takim Przyjacielem jest Pan Jezus, który wie na czym polegają moje cierpienia. Tylko On wie, co oznacza słowo "Pragnę"! Płynie modlitwa dziękczynna za Kościół Pana Jezusa, św. ręce kapłanów podających Ciało Jezusa, za Pana Jezusa, który dał nam pokój, ojczyznę chrześcijan - Królestwo Boże już tutaj, na ziemi!

    Z natchnienia włączyłem radio Kielce, gdzie były rozważanie o wolności. Nikt, nigdzie nie dojdzie w tym poszukiwaniu, bo prawdziwa wolność, to Wolność Boża (oddanie swojej woli Stwórcy)...

                                                                                                                            APeeL

 

 

 

 

     Tuż po przebudzeniu padłem na kolana prosząc Boga Ojca, aby był ze mną w tym tygodniu i zaprosiłem Tatę do mojego mieszkania, a właściwie do pokoju (mojej świętej izdebki) razem z Panem Jezusem i Duchem Świętym, Aniołami z przywódcą św. Michałem Archaniołem oraz św. Florianem i św. Krzysztofem.

    Żona zamówiła Mszę Św. za duszę mojej matki (8 rocznica śmierci i imienin) oraz ojca. Mszę Św. przekazałem za dusze rodziców z ofiarowaniem dodatkowo kilku moich nabożeństw z poprzednich lat.

   Zdziwiłem się słowami kapłana, który powiedział słowa z orędzia właśnie przepisywanej intencji z 17 III 1993, abym "Podniósł głos bez lęku i prorokował, aby wymazać niegodziwość z tak wielu serc!" To wielka prawda, bo mało kapłanów mówi z mocą, a cóż dopiero zwykłych ludzi.

   Krótko spałem, a boję się o stan mojego serca (wada, okresowe bóle wieńcowe), bo chodzi o wytrwanie w pisaniu i przepisaniu dziennika, który jest świadectwem Prawdy wiary katolickiej.

   W kościele wzrok zatrzymało Serce Pana Jezusa na wielkiej figurze, bo wcześniej zamieniliśmy się. Ja nie mam bólów wieńcowych, ale mam ból duchowy jako wynik współcierpienia ze Zbawicielem. Cóż oznacza dla Pana uzdrowienie, które dokona się dzisiaj w Ew (Łk 7, 1-10) na słudze setnika wierzącego w moc Syna Bożego.

   Na ten moment św. Paweł prosi (1 Tm 2, 1-8) o modlitwy, aby "mężczyźni modlili się na każdym miejscu" podnosząc czyste ręce bez gniewu i sporów, bo Bóg Ojciec pragnie zbawienia wszystkich.

   Dzięki pomocy Boga Ojca przesunięto wizytę - w mojej krzywdzie zawodowej - u mecenasa z Ministerstwa Sprawiedliwości (o 14.00). W tym czasie całkowicie wyczerpany spałem "jak zabity". 

   Wcześniej planowałem Mszę Św. wieczorną za braci islamistów, ale właściwa intencja była odwrotnością wymyślonej;

1. w TV Trwam o 16.55 trafiłem na program "Świadkowie; Maria Gulewicz", gdzie była relacja starszej pani z wywózki rodziców i szóstki dzieci na Nieludzką Ziemię.

2. "Miłujcie się" nr 2018-05 ze świadectwem byłego islamisty dr Mario Joseph'a, który przeszedł na chrześcijaństwo cudem unikając zamordowania przez rodzinę...

3. "Z mocy bezprawia" Wojciecha Sumlińskiego

4. Błyskawicznie przepłynęły ofiary dzikich bestii; hitleryzmu, stalinizmu, Tatarów, Polaków na Ukrainie z późniejszym zagłodzeniem 3 milionów Ukraińców przez Sowietów, programowe mordowania w Korei Północnej (miliony), ofiary Państwa Islamskiego, atak na WTC.

   Wyszedłem wstrząśnięty wołając do Boga w mojej modlitwie i tej intencji, a przypomniał się mały krzyżyk w garażu, który pocałowałem. Dzikie bestie dzisiaj to truciciele, zabójcy w białych kołnierzykach, wyczyny Putina, który zburzył blok z mieszkańcami, aby mieć pretekst do napadu na Czeczenię.

   Napłynął Kaszmir, Kurdowie, eksterminacja narodu żydowskiego, teraz są to ofiary Państwa Islamskiego ze zniszczeniem wielu krajów oraz spowodowanie inwazji imigrantów na Europę (4.5 miliona w Turcji, którymi nikt się nie interesuje).

   Jeszcze męczennicy chrześcijańscy na świecie, wspomnienie w dzisiejszym czytani Korneliusza i Cypriana, ks. Jerzy Popiełuszko, a nad tym wszystkim MB Płaczącą krwawymi łzami (mam taki wielki wizerunek).

    Po Eucharystii ułożonej w węzełek i rozpuściła się, słodycz zalała usta, a serce chciało wyrwać się z ciała...na tym polega ból duchowy po zamianie z Sercem Pana Jezusa. Dalej trwałem na modlitwie, a to wyjaśniło pomoc Ducha Św. którego wizerunek nad Ołtarzem Św. uporczywie zatrzymywał wzrok...

                                                                                                                      APeeL

Wejdź i zobacz https://tv-trwam.pl/epg/audycja/prg.22978

 


Aktualnie przepisane...

26.06.1993(s) ZA TYCH, KTÓRZY OPUŚCILI PANA JEZUSA...

    Żona jeszcze nie rozumie działania sił szatańskich i każda nasza dyskusja kończy się poróżnieniem. Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.06.2019) już wszystko wie i nie dziwi się moim świadectwom. Jej ścieżka jest "maryjna", a ja uczestniczę w boju duchowym, w walce o zbawianie dusz.

    Większość wierzących nie rozumie tego cierpienia Pana Jezusa. Smutno mi, ponieważ ten śmiertelny bój dotyczy teraz mojej osoby. Jest ścieranie się prawdy z kłamstwem, pokoju z rozdrażnieniem, miłości z nienawiścią, dobra ze złem, a szczególnie dobra z demonicznym "dobrem".

   Przeżegnałem się wodą święconą, padłem na kolana i przeczytałem modlitwę św. Bernarda (egzorcyzm) oraz odmówiłem nowennę zawierzenia; "za tych, którzy opuścili Pana Jezusa"...

   Popłakałem się po "znalezieniu się" we wnętrzu kościoła na tle gór w Medjugorju z klęczącym tam ludem, krzyżem na ścianie i wieloma kapłanami wobec Ołtarza św.
Tam padną słowa Matki, aby "cały czas napełniać serca modlitwą."

   Położyłem dłonie na głowie żony z ciężką migreną; "Panie Jezu spraw, aby wyzdrowiała" a serce doznało ucisku, łzy zakręciły się w oczach!

   Teraz wiem, że świat opuścił Pana Jezusa! W pokoju ruszyłem samochodem na dyżur w pogotowiu wołając ze łzami w oczach: "Matko Najświętsza obejmij cały świat...wszystkich braci żyjących ciemności, których w tej chwilce kocham Twoją miłością!"

   Trafiłem na falę ludzkiego cierpienia; babuszka z psychozą starczą, kolki, zapalenia i rany. Pan przysłał też chorego ze świeżo wykrytym rakiem, któremu mówiłem o duszy i jej życiu wiecznym

   "Jezu pomóż, zlituj się. Matko prowadź!" Trwało to 5 godzin, a w tym czasie dokończyłem wypisy z oddziału i w tej minucie wypadł daleki wyjazd; "do dziecka uderzonego siekierą."

   Płynie moja modlitwa w intencji tego dnia, a podczas "św. Osamotnienie Pana Jezusa" znalazłem się w Getsemani i w moim sercu odczuwałem opuszczenie Pana Jezusa (współcierpienie). To jest najwyższa łaska, a sprawia to moja wymodlona modlitwa (jest na witrynie).

   Kierowca karetki włączył radio, gdzie popłynie piosenka; "bawmy się, bawmy się...dzisiaj chce się żyć", a ja skulony, przyciśnięty do pasa i słupka samochodu wołałem; "Jezu! miej miłosierdzie nad tymi, którzy Ciebie opuścili (napłynęły postacie kapłanów); "Ojcze Przedwieczny przyjmij - przez Niepokalane Serce Matki - św. Osamotnienia, Najmilszego Syna Twego za tych, którzy Go opuścili'.

   Na dalekim wyjeździe trafiłem do babuszki ze stołem nakrytym białym obrusem! Tam tak świątecznie, to miejsce pełne modlitwy...przekazała, że przychodzi zmarły mąż. Podczas powrotu rozmyślałem o tym zdarzeniu, bo pomogłem i zostałem obdarowany. 

- To Ja kazałem nakryć ten stół...dla ciebie!

   Łzy zalały oczy, a serce - w jednym błysku - doznało miłosnego ucisku...zarazem wiesz, że to jest od Pana Jezusa! Popłynie dalsza modlitwa.

   Teraz wyrwano do młodego człowieka, który umierał na ulicy (upojenie alkoholowe + oziębienie), a właśnie było zimno i trwała ulewa.

   W "Słowie na niedzielę" popłynie relacja chorej na chorobę Little, która przyjęła swoje cierpienie jako znak! Nie opuściła Pana Jezusa od dzieciństwa do chwili obecnej (maluje palcami kończyn dolnych)! Teraz przewijają się "umierający" po przepiciu, rany i chore dzieciątka...

Napłynęła świadomość, że zdrowi są powołani do pomocy chorym. Zrozumie ten dar ten, któremu odbierze się możliwość pomagania innym! Nie wystarczy być dobrym kierowcą karetki...przed kilkoma godzinami kłócił się taki z babuszką poskręcaną przez choroby, bo prosiła go o podjechanie do apteki!

   W tym ludzkiej udręki płynęła melodia; "tak daleko i tak blisko nam do siebie...jak na wyciągnięcie dłoni i nie wiemy czy to Nieba się kołyszą?" Tak blisko jest często Pan Jezus. Łzy zalały oczy, a właśnie jest ciężki wypadek. Usiadłem z tyłu karetki i świecąc lampka o charakterze długopisu odmawiam litanię do Serca Pana Jezusa powtarzając po zawołaniach; "zmiłuj się nad tymi, którzy Cię opuścili."

   Pędzimy 120 km / na godz. do umierającego, a ja podczas odmawiania św. Agonii chwyciłem twarz w dłonie i wprost ujrzałem Pana Jezusa rozciąganego i przybijanego do krzyża z jego podniesieniem!

   Błagałem o dusze tych, którzy Go opuścili, a potrącony przez samochód umierał w rowie wypełnionym wodą! Nigdy nie chwal śmierci nagłej. Nieprzytomny, zakrwawiony ze złamaną nogą. Po zaopatrzeniu pędzimy na spotkanie z karetką "R". "Ojcze...Jezu proszę także za niego!" Jakbym widział nas później po prawdziwej stronie życia.

   Podczas powrotu, przed północą - w takt uderzeń opon o asfalt - płynie koronka do 5-u św. Ran Pana Jezusa; za dusze tych, którzy Go opuścili.

    Na Festiwalu w Opolu będą śpiewać piękni ludzie, ale szkoda, że nie śpiewają dla Boga Ojca, Pana Jezusa i Mateczki. Przeżegnałem się 3 razy, pocałowałem krzyżyk i podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień...

                                                                                                             APeeL

 

27.06.1993(n) ZA IDĄCYCH ZA KRZYŻEM PANA JEZUSA

   Przed wstaniem napłynął obraz zakonnicy, którą widziałem wczoraj, a serce drgnęło, bo chciałbym ją zapytać czy szczyci się swoim ubiorem? Wielu wstydzi się Pana Jezusa.

   Przypomniał się fakt, gdy w nieczystości przystąpiłem do Eucharystii...to brak świadomości tego grzechu, a właśnie z włączonego radia płynie modlitwa o Ciele Pana Jezusa.

   Dodatkowo w duszy płynie śpiew; "tak daleko nam do siebie i tak blisko...jak na wyciągnięcie dłoni." Trzy razy zaczynam "Anioł Pański", a Zły sprytnie kieruje mnie ku wystąpieniu w telewizji, gdzie mówię o nim, o budowie dwóch światów, zniewoleniu ludzi, ponieważ muszą wykonywać wolę innych, a nie Boga Ojca!

   Mając łaskę wiary jasno ujrzysz, że istnieje Szatan z jego wysłannikami tworzącymi całe systemy oraz Stronę Bożą! W sercu pojawili się umęczeni przez złego członkowie sekty Hare Kryszna (hinduistyczna tradycja religijna).

    Ta łaska sprawia zarazem wielkie cierpienia, ponieważ widzę zaćmienie innych i nic nie mogę uczynić! Mass-media są w ręku Bestii! Mignęła rozradowana czerwona młodzież oraz prawy człowiek Jan Olszewski, który okaże się masonem!

   Ile wysiłku wkładają ludzie, aby zabić duchowość...ci panowie robią to świadomie! Nie wiedzą, że czynią to z natchnienia Szatana. Oto cierpienia ludzi w Sowietach, a tu koncert życzeń!

    W moim obecnym stanie oglądanie "normalnej" telewizji jest niemożliwe. Właśnie dają program...o pieskach, dla których nastal dobry czas! Brakuje go dla Pana Jezusa! Mówię o tym żonie, ale jeszcze tego nie rozumie.

   Pojechałem na działkę do mojej samotni, gdzie z płaczem zapaliłem lampkę Panu Jezusowi odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego "za tych, którzy poszli za Panem Jezusem, przyjęli Jego krzyż i wybrali Jego drogę". Jasne stało się rozmyślanie o zakonnicach. W tym czasie "patrzył" na mnie Pan Jezus w koronie cierniowej.

   Dla odmiany w ręku mam "Rycerza Niepokalanej" ze zdjęciem zakonnic przy figurce Niepokalanej...na cały świat szerzy się dzieło o. Kolbe! Na zakończenie odmawiania różańca padłem na kolana z powodu uniesienia modlitewnego.

   Jak wielka jest ciemność, którą zrzuca na ludy Szatan! Jeszcze przed godziną w sercu była świętość i pokój, a teraz to wszystko chwieje się. Dotrwałem aż do św. Poniżenia Pana i ukoił sekundowy sen!

   Po powrocie do domu trafiłem na telewizyjne z ks. bp Adamem Pieronkiem, który na pytanie o postępującą sekularyzację Europy i Polski odpowiada; nadszedł czas oddzielania, ziarna od plew! Nie wspomniał o Szatanie!

   Podczas odmawiania drogi krzyżowej znalazłem się przed bramą cmentarną z figurą Pana Jezusa związanego i w koronie cierniowej. Jak wielką radość daje figura Pana Jezusa z Sercem oraz Jezusa Dobrego Pasterza. Teraz w sercu niosę Jego krzyż i wiem, że dzisiejsza intencja dotyczy także mojej osoby.

   Jakże pięknie brzmi podziękowanie za światłość, którą obdarza nas Bóg Ojciec. "Kto nie bierze swego krzyża i idzie za Mną, nie jest Mnie godzien". W tej sekundce zrozumiałem, że wszyscy zakonnicy, o. Kolbe, całe masy ludzi przyjmują dobrowolnie krzyż Pana Jezusa.

   Ci ludzie są atakowani przez Szatana i upadają..nawet poważnie i wymagają szczególnego Miłosierdzia Pana Jezusa. Później w litanii do Najść. Serca Pana Jezusa wołam; "zmiłuj się nad tymi, którzy poszli za Tobą"...tak chciałbym zostać w kościele, ale ludzie szybko wychodzą.

   Dalej trwała moja modlitwa, nie było mnie dla świata...muszę kluczyć jako "wróg ludu", bo wciąż podejrzana jest moja udawana wiara! Jak krzyknąć do świata, aby się przebudził? Nie pomagają Objawienia Matki Bożej...większość woli zgubę!

   Ten śmiertelny bój trwa w każdej chwilce naszego życia, bo szatan jest niezmordowany, a ujrzysz go z łaski Pana. Padłem na kolana z wołaniem; "dziękuję Tato..proszę o pomoc i prowadzenie w nadchodzącym tygodniu"...

                                                                                                         APeeL

 

28.06.1993(p) ZA MOICH WROGÓW

   Tuż po północy zerwał mnie sen z powodu nykturii (nocnego oddawania moczu w wadzie serca)...padłem na kolana z wołaniem; "Tato! Proszę Cię o Twoją pomoc i prowadzenie w tym tygodniu"...

   Teraz żegnam się 3 razy, całuję medalik...czas wstawać. Wróciło wczorajsze spotkanie napastliwych dziennikarzy z ks. bp. Adamem Pieronkiem. Trwa śmiertelny bój o dusze ludzkie! Wielu uczestniczących w nim nie rozumie, że "czyni diabelskie dobro"!

   Pan redaktor Turnau to groźny przeciwnik, ale nie wie, że jest takim wysłannikiem szatańskim! Tak chciałbym spotkać się z tym człowiekiem, ale dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że nie wolno dyskutować z opętanymi intelektualnie, ponieważ mają nadprzyrodzoną inteligencję...w czynieniu zła!

    Wzrok zatrzymał się na książeczce-opracowaniu Marka Wydmucha "Franz Kafka", gdzie padają słowa o mnie; "Bohater Procesu /../ jest człowiekiem postawionym w sytuacji, której zmienić nie jest w stanie, a jedynym rodzajem działania, jaki mu pozostaje, jest podporządkowanie się swemu położeniu, zrozumienie jej konieczności, a tym samym i wyższego sensu /../."

   Jeżeli wierzę w wyznacznik losowy (przez Stwórcę) i w wyższy sens wszystkiego dlaczego buntuję się? Syn tyle razy mówił w złości, że będę za to odpowiadał. Nie wiemy dokąd dążymy, a przecież wszystko jest pokazane; autostrada (droga do Nieba) i drogi kręte, a nawet ślepe uliczki. Gdzie trafi błądzący?

    Z kazania radiowego płynie wzmianka o wrogach...czy jest to intencja modlitewna dnia? Jeżeli nie pozbędę się nienawiści to stracę możliwość uczynienia dobra (niezasłużone cierpienie). Każdy ujrzy to po prawdziwej stronie życia. Wówczas sam prosiłbym o jeszcze większe prześladowania.

   Jest mi smutno, ponieważ przybył biedny i chory psychicznie, którego szereg razy wspomagałem finansowo...aż zaczął być nachalny; właśnie zgłosił się po "pożyczkę" na leki, a ja go wygoniłem!

   W drodze do kościoła zacząłem odmawiać moją modlitwę, która daje prawdziwe ukojenie...w takim czasie nie obchodzi mnie cały świat. Biją dzwony, a w kościele przywitał mnie; Pan Jezus na krzyżu, Pan Jezus z krzyżem nad światem (chorągiew), Pan Jezus z Sercem (figura) oraz Pan Jezus Miłosierny.

   Serce doznało miłosnego ucisku, a łzy zalały oczy. Pan Jezus wprost mówi do mnie; "przyjąłem to wszystko dla ciebie, a ty?" To prawda, bo pragnę iść za Zbawicielem, a buntuję się przeciwko prześladowaniu...nie chcę wziąć własnego krzyża! Radzę innym, aby przyjmowali cierpienie, wskazuję na jego wyższy sens, a sam nie czynię tego.

   W czytaniach zwróciły uwagę Słowa Pana Jezusa dotyczące zaproszenia na przyjęcie. Pada zalecenie, aby czynić dobro tym, którzy nie będą mogli się zrewanżować. Wrócił oddalony dzisiaj pacjent biedny i chory psychicznie! "Przepraszam Ojcze!"

   Jakby na dzisiejszy dzień (kapłan codziennie czyta Biblię) wypadają słowa o śledzeniu Pana Jezusa! Umęczony przesypiałem, ale nabożeństwo i Eucharystię ofiarowałem w intencji moich wrogów, a w litanii prosiłem Boga; "miej miłosierdzie nad nimi".

   Przepiękny śpiew maleńkiej Japonki Yoshiko Hara, popłakałem się i zawołałem do Matki Pana Jezusa, aby dała jej znak. W jej intencji popłynie cz. radosna i chwalebna różańca. Zły kusi zakupem alkoholu, a ja do końca zastępstwa w oddziale wewnętrznym podjąłem abstynencję.

   Przed północą popłynie św. Agonia Pana Jezusa z wołaniem do Boga; "Tato! proszę, przyjmij każdą chwilkę tego dnia w intencji moich wrogów. Dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada Jego narodzenie. "Ojcze mój! Pan Jezus przyszedł i przyniósł pokój...proszę Ojcze o pokój w Jugosławii."

    Przeżegnałem się i padłem w sen...

                                                                                                           APeeL

 

29.06.1993(w) ZA DZIELĄCYCH KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY

 Przekażę teraz technikę odczytywania intencji dnia (spisane po jej odczytaniu);...przeleciało wczorajsze czytane orędzie Pana Jezusa i zalecenie "trzymajcie się Jana Pawła II". Teraz, gdy to przepisuję (17.09.2019) w TV Trwam nasz papież mówi do nieprzebranych tłumów!

   W sercu trwa zadziwienie zaślepieniem narodu Żydowskiego...odwróceniem bogatych od Kościoła...święto Piotra i Pawła, w różańcu Pana Jezusa wypada wołanie za Jana Pawła II, kardynałów i biskupów, a z włączonego radia płyną słowa; "Kościół przekazuje naukę Pana Jezusa, która wskazuje na Drogę, Prawdę i Życie..wyjaśnia sens naszego życia, zaleca nawrócenie."

    Wyłania się pytanie - czy intencja brzmi; za odrzucających Pana Jezusa, papieża i Kościół?" To pobliże, ale później w koronce do Miłosierdzia Bożego "wypowiedziało się", że "za tych, którzy rozbijają jedność Kościoła katolickiego."

   To rozbijanie jest nie uznawaniem priorytetu papieża, tworzenie "lepszych" religii, ale bez Eucharystii! Skąd wiem, że ta intencja prawidłowa? Ta modlitwa "idzie " z pełną radością...wiesz,że jest przyjmowana w Niebie!

   Jadę do pracy, patrzę na piękne samochody i pytam się "jaki ci ludzie mają sens życia - bez Pana Jezusa." Przezornie, przed ruszeniem spod garaży przeczytałem zalecone przez Pana modlitwy i w nowennie było zawierzenie Najśw. Sercu Pana Jezusa przekazałem dzisiejszy dzień i modlitwy.

   Najpierw praca w oddziale wewnętrznym (zastępstwo), a w przychodni jest typowy  nawał ("młyn"), wielu ludzi z przychodni wpada do oddziału i trzeba ich załatwiać na granicy złości. Chwilkami wołam; "Ojcze pomóż".

   Dziwnie, bo wszystko się układa i punktualnie o 12.00 jestem już w przychodni (tyle oddelegowania, ale pracy mojej pracy nie odjęli)!  W tym nawale trafił się moment w którym upadłem.

   Załatwiałem nadprogramowo ciężko chorą, to miało być prawdziwe dobro, ale powiedziałem jej lekarzowi, że przerzucił swój krzyż na mnie. Poskarżyłem się, a dzień ofiarowałem Panu w intencji tego dnia.

   Dodatkowo - na szczycie udręki wezwano mnie - na wyjazd pogotowiem do umierającej, gdzie trafiłem na biały obrus, świece, oczekiwanie na przyjazd kapłana...ten zajeżdża, kobiety padają na kolana; "Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament".

   Moje serce ścisnął ból duchowy, a łzy zalały oczy...uciekłem do karetki, a wszystko przenikało działanie Ducha Św.! Czy to było przypadkowe? Dzisiaj nie mogłem być u Pana Jezusa (duże święto kościelne), a Pan dał taką łaskę!

   Wyczuwam coś niesamowitego; kraczą wrony na drzewach i uderza piorun (trzask)...jakby na złość złych sił niewidzialnych! Nawał trwał aż do 15.40. Można to określić jednym słowem - udręka! Ponownie dziękuję Ojcu za pomoc. Teraz już w pogotowiu odmawiam koronkę do Miłosierdzia Bożego na kolanach, z telewizora płynie wzmianka o protestantach.

   Przeczytałem słowa Pana Jezusa; "Bunt przedostał się do serca Mojego Kościoła. Wewnętrzny bunt wzniecony przez szatana wcisnął się w dusze Moich księży, biskupów, kardynałów, zamroczył ich, a oni przykryci skrzydłem szatana wpadli w jego sidła. Teraz ten bunt jest wśród nich i rozdziera Moje Najświętsze Serce /../ ten posiew Buntu dał im siłę do otwartego ogłoszenia własnego buntu /../ do miotania zatrutych strzał na mój Kościół /../."

   Po nawale napływa poczucie dobra Matki Bożej, a ja zaczynam moją modlitwę. Nagle jest wyjazd do chorego psychicznie z napadem szału, a ja wołam o pomoc do Boga Ojca, aby to się zmieniło...przekazano mi podejrzenie zawału serca!

  Popłynie moja modlitwa, która skończę oparty o poręcz schodów szpitalnych z wołaniem; "Ojcze! nie wiedzieli i nie wiedzą, co czynią, wybacz im, miej miłosierdzie nad nimi". Napłynie natchnienie;

   "Módl się - o odnowienie Mojego Kościoła. Módl się za te dusze,które przeciwstawiają się Piotrowi /../ Moje Najśw. Serce zalane jest goryczą /../ przeciwstawiają się Mojemu Prawu, przeciwstawiają się Mnie, Swemu Panu i Bogu".

   Napłynie błędna celebracja kreowana przez arcybiskupa Marcela Lefebvre (Msza Św. trydencka, po łacinie)! To ostateczne potwierdzenie intencji modlitewnej... APeeL

 

30.06.1993(ś) W intencji nawrócenia córki...

   Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, bo jestem sam w przychodni i w oddziale, a muszę wyrwać się i przywieźć córkę z akademika. We wczorajszym udręczeniu musiałem wypić trzecią kawę, a teraz nie mogę zasnąć...przypominają się Słowa Pana Jezusa; "to wszystko, co Mnie się ofiarowuje może być p r z e m i en i o n e przez Moje Bóstwo." W wydaniu naszym jest to niewolnictwo...

   Właśnie przejeżdżamy karetką obok "mojego" krzyża Pana Jezusa, a serce zalewa ból z powodu córki odwróconej od Boga. córki.

   Płynie moja modlitwa; "Ojcze Przedwieczny przyjmij św. Osamotnienie Najmilszego Syna Swego do którego dołączam mój ból w intencji nawrócenia córki". Wschodzi słońce, a cały czas wołam do Boga (wyjazd trwał 2 godziny)...zrywają się gołąbki, a bardzo lubię ten znak pokoju od Boga Ojca! Jakże pasują teraz słowa Pana Jezusa; "Ja dzielę z tobą mój Krzyż, a ty dzielisz Moją Mękę."

   Teraz przed pracą żegnam się 3 razy wodą święconą z zawołaniem; "Matko moja! Bądź dzisiaj ze mną, poprowadź, niech wszystko się ułoży." Płynie praca, wyskoczyłem po córkę, a zły rzucił jaskółkę na szybę. Potrącona leży na jezdni, ale w próbie jej podniesienia unosi się i krąży wysoko.

   Podczas nawału przy piosence o rozstaniu łzy zalały oczy, myśl uciekła do Pana Jezusa, a wielki smutek zalał serce. Jakże czują się dusze w Czyśćcu...jakże tam cierpią, gdy narasta ich tęsknota i smutek rozstania z Bogiem Ojcem!

   W pustym kościele blisko akademika córki kończę moją modlitwę przed Panem Jezusem Miłosiernym, Matką Bożą Nieustającej Pomocy, a w ołtarzu wzrok zatrzymują krwawiące rany Pana Jezusa Ukrzyżowanego!

    Msza Św. była poprzedzona litanią do Najśw. Serca Pana Jezusa w której wołałem za nawrócenie córki dodając nowennę do MB Nieustającej Pomocy.

   Zdziwiony słuchałem kapłana, który mówił, że najważniejszym zadaniem życia jest odczytywanie Woli Ojca Prawdziwego oraz walka z Szatanem...wrogiem każdego człowieka!

    Nigdy nie usłyszałem tego i nie usłyszę do czasu przepisywania tego dnia (17.09.2019). Po Eucharystii padłem na kolana i nie mogłem wstać. Lud już wychodzi, a ja zalany miłością, pokojem i radością Bożą ciężko wzdychałem i chciałbym tutaj zostać.

    "Dziękuję Ojcze! Dziękuję."

                                                                                                                  APeeL