Tuż przed przybyciem na Mszę Św. wieczorną oglądałem - ostatnie pożegnanie w naszej ojczyźnie - Jana Pawła II, który wspomniał słowa s. Faustyny o wywyższeniu naszej ojczyzny przez Boga z potrzebą wdzięczności.

   My obecnie jesteśmy narodem wybranym. Nawet na ten czas otrzymaliśmy przewodnika („Mojżesza”) - papieża Jana Pawła II. Nasi wrogowie wydali na niego wyrok śmierci, ale w zamachu ocaliła go Opatrzność Boża.

    Od czasu jego odejścia naród spoganił się, bo mimo rządów prawicy mordowano dzieci nienarodzone, rozpanoszyli się „spółkujący inaczej” z Paradami Grzeszności i brakiem kary dla małpujących Mszę Św. i Eucharystię (procesja z „boską waginą”). W islamie nie byłoby po takich śladu...

    W internecie można mieszać z błotem wszystkie świętości naszej wiary („Listy ateistów” 3.0 Tanaka), a zdemolowanie miejsca świętego przez kolegę psychiatrę to nic takiego, bo wg prokuratora „krzyż to drzewo”.

    Rządzący nie podejmują kluczowych decyzji po wołaniu do Boga w Świątyni Opatrzności. Jak można dobrze rządzić bez odczytania Jego Woli (stąd CPL, przekopanie Mierzei Wiślanej, zakup drogich samolotów z powodu braku Armii Europejskiej, itd.).

    Podczas Mszy Św. wieczornej pozostałem na placu kościelnym, bo trwa klęska suszy z upałem...przy dość łagodnie przebiegającej pandemii koronawirusem. Na ten czas siostra zaśpiewała pieśń „Zwycięzca śmierci”, a w serce wpadły słowa; „Naród niewierny” i to, że Pan Jezus „samym się tylko ukazuje wiernym”.

   Natomiast św. Szczepan mówił do ludu, starszych i uczonych (Dz 7,51-8,1a), że z powodu zatwardziałości ich serc prześladowano proroków. „Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wy zdradziliście Go teraz i zamordowaliście. Wy, którzy otrzymaliście Prawo.”

   Zawrzało ze zgrzytaniem zębami, bo stwierdził, że widzi Pana Jezusa stojącego po prawicy Boga Ojca. Sam zapoznałem się z takim przesłuchiwaniem i oceną doznań duchowych przez psychiatrów-ateistów. Wg nich św. Szczepan zostałby wtrącony do szpitala psychiatrycznego i niepotrzebne byłoby kamienowanie!

   Lud w Kafarnaum żądał od Pana Jezusa znaku, aby w Niego uwierzyli. Tak jest dotychczas, ale błogosławieni, którzy niem widzieli, a uwierzyli. W naszej wierze nie podkreśla się Cudu Ostatniego, którym jest Eucharystia...

    Właśnie dzisiaj Zbawiciel w Ew (J6, 30-35) wskazał, że jest prawdziwym chlebem z Nieba, Chlebem Życia. Dziwne, bo właśnie w ręku miałem m-k „Różaniec” poświęcony mojej łasce (mistyka eucharystyczna) z wielkim tytułem; Eucharystia. Cud nad cudami...

    Ciało Pana Jezusa ułożyło się w kielich róży, a później zamieniło w mannę z nieba. Po zjednaniu duchowym ze Zbawicielem  miałem wielkie pragnienie mówienia o duszy, miłosierdziu Boga Ojca, Czyśćcu i potrzebie dążenia do świętości. Nawet trafiła się pani, która słuchała mojego świadectwa...

    W ramach w/w intencji modlitewnej;

1. przypomniał się tow. Putin, który zaplanował swoje królowanie do 2036 r. i pokazywał się ze swoimi wielbicielami...motocyklistami („nocnymi wilkami”)

2. trzej koledzy lekarze pozbawieni wdzięczności;

- Konstanty Radziwiłł udający katolika, psychiatra jasnowidz (wiara to urojenie)...nie dostał się do Senatu RP, ale zrobiono go wojewodą mazowieckim w czasie zarazy!

- Stanisław Karczewski, który jako chirurg skonsultował moją krzywdę skierowaną do Komisji Prawa Człowieka, Sprawiedliwości i Petycji, a nigdy nie rozmawialiśmy z sobą!

- Tomasz Grodzki miłośnik „szelestów” w kopertach, który zamiast spokojnie „spać na dolarach” został skierowany przez wrogów Polaków na zaszczytne stanowisko marszałka Senatu RP!

3. Pan zaprowadził mnie na YouTube; Robert Skasa (Prowadzi mnie Jezus), który rozmawiał z niewiastą.  Wejdź i posłuchaj; Śmierć kliniczna. Karina opowiada jak to wygląda. Tam dałem komentarz...

   <<Wszystko to, co przekazała Karina jest dla mnie jasne. Nawet nie interesują mnie cuda, bo Cudem Ostatnim jest Eucharystia...Ciało Duchowe Pana Jezusa, które łączy się z moją duszą wcieloną podczas poczęcia. Śmierć to życie czyli powrót duszy do jej Stwórcy.

   Jestem zdziwiony, że Karina nie uczestniczy w życiu Kościoła Świętego i nie ofiarowuje każdego dnia Bogu w jakiejś intencji...w tym za dusze czyśćcowe, który mają pozwolenie na przychodzenie do niej! Wg mnie wykazuje niewdzięczność...

    Podobne przeżycia miała prof. Joanna Senyszyn. Przez 3 miesiące nie atakowała naszej wiary, ale później wszystko "jej przeszło" i stwierdziła, że Tam Nic Nie Ma!>>

4. Oglądałem też spotkania bokserskie Tysona Fury, który poniżał swoim zachowaniem przeciwników...szczególnie słabszych, ale Wilder dwa razy położył go na deskach.

5. Dr Czerniak obnażał nędzę działaczy Izby Lekarskiej ("Zaczyna się holocaust Polaków"), gdzie dałem mój komentarz z okazji 30-lecia jej aktywacji. Z drugiej strony sam wpadł w pułapkę wszechwiedzącego z gwiazdorzeniem i promowaniem medycyny holistycznej (człowiek jest całością; duchową, psychiczna i fizyczną). Z tym, że niejasne jest określenie; „duch, duchowość”, bo u mnie jest to wiara katolicka w której mamy Dobrego Lekarza, Pana Jezusa…

   Ogarnij wszystkich wyniesionych niewdzięczników na świecie, a zrozumiesz dlaczego spotkała nas kara Boża, która jest tylko namiastką prawdziwej...czyli śmierci dusz grzeszników.

                                                                                                                               APeeL

 

Aktualnie przepisane...

 

22.08.1988(p) Dar uzdrawiania…

    W działaniu Pana Jezusa było wiele cudów, które miały świadczyć o Jego nadprzyrodzonej mocy. Wśród nich był uzdrawianie. Dzisiaj, gdy to przepisuję (25.04.2020) w Ew (Mk 16, 15-20) Pan Jezus rozesłał Jedenastu i powiedział, że

   „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

    Sam często myślę o tym darze. Najważniejsze jest uwierzenie w możliwość otrzymania tej łaski, ale ja jestem jeszcze słaby i mam wątpliwości! Niewierzący wskazują, że „wiara go uzdrowiła” czyli wewnętrzna pewność w uzyskanie zdrowia. To głupota negująca moc Boga...

   Człowiek nie zostanie uzdrowiony, dopóki nie zrozumie, że Bóg nie chce naszych cierpień, bólu, choroby i niepowodzenia. Bóg nie chce naszej sytuacji bez wyjścia. Jeżeli nawet nie wyzdrowiejesz fizycznie to doznasz uzdrowienia duchowego, które jest ważniejsze.

                                                                                                                                APeeL

08.10.1988(s) Mój dziennik ma patronkę

50 - lecie śmierci Faustyny Kowalskiej...

   Ludzie spostrzegają wielkie zło, a sami czynią to samo. Ponadto nie wierzą w siłę Miłosierdzia Bożego (tym samym nie wierzą w Boga). Poprzez miłosierdzie poznajemy prawdziwego Boga, który jest sprawiedliwy na wszystkich swoich drogach. W tym pomocna jest ufność...szczególnie człowiekowi, który wrócić do wiary.

   "Słuchaj Jezu jak Cię błaga lud. Słuchaj, słuchaj uczyń z nami cud. Przemień, o Jezu smutny ten czas. O! Jezu pociesz nas”. Bóg okazuje Swoje miłosierdzie tym, którzy proszą i wierzą - największy nędznik otrzyma tę łaskę („Łotr na krzyżu"). Ten, który upada szczególnie nisko ma największe prawo do miłosierdzia.

   Oddaleni od Boga, którzy błądzą po powrocie do wiary stają się Apostołami Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus powiedział do s. Faustyny; Niech cię nie obchodzi jak, kto postępuje. Ty postępuj tak jak ci każę - masz być żywym odbiciem Moim przez miłość i miłosierdzie”.

    Wówczas nie wiedziałem, a był to początku mojego nawrócenia, że święta siostra Faustyna stanie się patronką mojego dziennika. Ona wśród ludzi wie, co oznacza mój wysiłek, skrywanie się z zapiskami i ich techniczne dokumentowanie (pisanie na maszynie), które budziło i budzi w "łowcach szpiegów" różne podejrzenia!

                                                                                                                           APeeL

26.10.1988(ś) Dzidziusie duchowi...

W nocy wystąpił nagły mróz, przygotowałem strawę dla bezdomnych psów, które czekały na mnie z ciepłą strawą...mieliśmy radość ze spotkania. Tak na nas wszystkich czeka Bóg Ojciec. Odezwij się i otwórz serce.

   Większość ludzi zgłasza się do Boga z potrzebami typu materialnego lub zdrowotnego, ale pomoc nadchodzi, prawie natychmiast...w prośbach typu duchowego. Oto przykład;

"Panie spraw, abym w dniu dzisiejszym miał siłę oprzeć się złu!

Panie pomóż, abym w tej godzinie był z Tobą i nie zdenerwował się”.

    Czytam o modlitwie, a moja główna refleksja o której zapominają piszący; modlić może się tylko człowiek mający łaskę wiary (modlitwa serca). Inni mogą tylko wyuczyć się różnych pięknych modlitw, które powtarzają jak mantry. Modlitwa wyuczona może być bardzo piękna i poprzez przekaz jest w stanie poruszyć innych.

    W tym momencie zrozumiałem siłę modlitwy „Ojcze nasz” ze słowami „i nie wódź nas na pokuszenie”. Istnieje nieskończoność pokus czyli prób w których z człowieka „religijnego" można stać się ateistą i odwrotnie. Praktycznie niemożliwy jest powrót mającego łaskę wiary do ateizmu, który nic nie wnosi. Mogą pojawiać się tylko okresowe zwątpienia (próby-pokusy). 

    Jeżeli nie wiesz, że Bóg istnieje to tracisz wiele cennego czasu na różne interesy i sprawy osobiste, które są tylko dodane. Można nie przeczytać żadnej książki, ale jest tak, że wielu czyta kryminały, a nie zna; "Ojcze nasz"…

   Pan Bóg odbiera nasze myśli i porozumiewanie się polega na ich wymianie. To jest język uniwersalny, który każdy rozumie. Śmieszne są instrukcje modlitw (rozmowy z Bogiem Ojcem). Wiesz jak to jest z dzidziusiami. Takimi są właśnie nawróceni. Nie pojmie taki słów Ewangelii lub listów św. Jana Apostoła. Tak samo jak dzidziuś normalnej rozmowy...

                                                                                                                                APeeL

 

27.10.1988(c) Zjednanie z Ciałem Pana Jezusa...

   W śnie rozmawiałem - z dziewczyną studiującą medycynę - o siostrze Faustynie Kowalskiej. Mówiłem jej też o osobistych doświadczeniach, a po przebudzeniu napłynęła chęć modlitwy. Dzisiaj, gdy to przepisuję (29.04.2020) miałem podobną sytuacją, ale po Eucharystii.

   Przekażę ten stan; jest skupienie duchowe z pragnieniem trwania na kolanach w odosobnieniu (nawet wierni w kościele przeszkadzają), pokój i słodycz zalewają duszę...wprost czuje się bliskość Boga Ojca. 

   Musisz zamknąć oczy, głowa sama opada, w sercu pojawia się cisza, pogłębia się oddech ze wzdychaniem, a ciało staje się lekkie z jego „unoszeniem się". To zarazem jest radość bez słów...jak po spotkaniu kogoś najbliższego i ukochanego (w naszym zrozumieniu). 

    Szatan wie jak wielką moc ma modlitwa po Eucharystii (w czystości duszy zjednanej z Panem Jezusem) i dlatego chce wyrwać modlącego się do jego królestwa ziemskiego. Pojawiają się różne rozproszenia, które niweczą intymną rozmowę ze Stwórcą.

    Te doznania są niezmienne...nawet po 30 latach.

                                                                                                                    APeeL

   

 

   W ostatniej chwilce zerwałem się na Mszę Św. o 7.15, a podczas przejścia do garażu z płaczem dziękowałem Bogu Ojcu za obudzenie i samochód. To był jeden jęk...jak w wielkim cierpieniu, a tutaj w ujrzeniu bezmiaru łask; „Tato! Tatusiu! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!” 

    Dzisiaj św. Szczepan jest przesłuchiwany przez Sanhedryn (Dz 6, 8-15)...przez żydowską bezpiekę z fałszywymi świadkami. Za co? Za to, że „pełen łaski i mocy, działał cuda i znaki wielkie wśród ludu”. Twardogłowi nie mogli „sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał”. Zarzucono mu bluźnienie oraz rozgłaszanie, że Pan Jezus Nazarejczyk „zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje”.

    Nic się nie zmieniło, bo nadal posłanych przez Boga Ojca nęka się i zabija w białych rękawiczkach. Tak też uczyniono ze mną, podobnie przebiegały przesłuchiwania...przez dennych duchowo kolegów psychiatrów oraz funkcjonariuszy publicznych z „sanhedrynu” (rady) samorządu lekarskiego...zawodu zaufania społecznego. Podobnie fałszywego z faryzeizmem (udawaniem katolików). Czym różni się kamienowanie świętego od napadu na mnie, który trwa już 12 lat. Przez ten czas byłem na 4 tysiącach Mszy Św.!

    Kolega Medard Lech szef Komisji Etyki Lekarskiej zbadał mnie w czerwcu 2008 r. będąc na wczasach! Dzięki jemu nie mam prawa wykonywania zawodu lekarza. W mojej sprawie nikt nie kiwnął nawet palcem. Także obecny prezes Ok. Izb. Lekarskiej Łukasz Jankowski („gwiazda” TVN) oraz prezes NIL prof. Andrzej Matyja, który zrobił sobie zdjęcie z Tomaszem Grodzkim! Istnieje podwójny standard w stosunku „do samych swoich” z „państwa w państwie” i „tych, co nie z nami”.

    Tak się składa, że dzisiaj mija 60 lat od walki mieszkańców Nowej Huty, robotniczej dzielnicy Krakowa, którzy stanęli w obronie krzyża postawionego w miejscu, gdzie miał być wybudowany kościół (cofnięto zezwolenie). To miasto miało być komunistyczne (jak w obecnej Korei Północnej).

   Ten krzyż także miano usunąć i 27 kwietnia 1960 r. doszło do zamieszek. Trudno znaleźć wzmiankę o ofiarach śmiertelnych, ale było wiele osób rannych i później represjonowanych.

   Na tym tle zrozum kontrkandydatów mających nędzne wyniki w obecnych wyborach na prezydenta RP, którzy głośno krzyczą o Konstytucji i są za bałaganem. PO wystawiło babcię, socjolożkę MK-B, z konopi wyskoczył „szałman” Hołownia, dla zgrywu wystawiono o. Roberta, a kolega laryngolog, który głosował za podwyższeniem wieku emerytalnego uwierzył, że przejdzie (brak charyzmy).

   Teraz wspólnie pragną zmieniać ustrój totalitarny. Za takimi stoi Grupa Trzymająca Władzę, której szkodzenie naszej ojczyźnie możesz zauważyć także obecnie. Szatan namaścił ich promotorów, którzy zacierają ręce. To denni ateiści specjalnie szkoleni w totalnym fałszu.

    Zmiana władzy ich nie rusza, bo bój toczy na górze, a oni namawiają się na dole. Wskakują też na wszystkie możliwe stanowiska, które okupują  (śp. prezydent Adamowicz), a bliżej Trzaskowski z naczelnym Rabiejem kraju i podobny w OIL Jankowski.

   Takim przykładem jest dzisiaj; marszałek Senatu RP, Tomasz Grodzki, który wymuszał łapówki także od umierających! Łapiesz takiego na przestępstwie, a on krzyczy, że jest pomówiony. Tak się też składa, że podobnym („niedotykalnym”) jest lekarz psychiatra powalający krzyż Pana Jezusa.

   TVN stała murem za środowiskiem wymiaru sprawiedliwości, a pani prokurator nie odniosła się do łamania moich praw, ale za przestępcami z samorządu lekarskiego stwierdziła, że jestem chory i mam poddać się zalecanemu leczeniu.

   Jak nie byłeś w Partii i nie donosiłeś to nikt nie będzie cię bronił. Przykro stwierdzić, że zniewolenie przez bolszewików trwa dotychczas...jesteśmy namiastką Korei Północnej. Nie jest to urojenie, bo ci, którzy zapoznali się z tym systemem dobrze wiedzą o co chodzi.

    Wśród podobnych do mnie był właściciel zakładu budującego autostrady (zbankrutowal) pod kuratelą ministra Sławomira Nowaka, który miał hopla na tle zegarków i uciekł na Ukrainę…

                                                                                                                    ApeeL

 

Aktualnie przepisane

27.09.1992(n) ZA PEŁNIĄCYCH POSŁANNICTWO PANA JEZUSA

    Wybija północ, a ja na kolanach wołam; „Panie Jezu spraw, abym był takim jak Ty". Być takim jak Pan Jezus oznacza zbliżanie się do Jego Świętości, to zarazem jest droga krzyżowa! 

   To popłynęło z głębi serca...w takt go­ngu zwiastującego północ. Napłynął obraz Honorata Koźmińskiego, który jest w naszym kościele...dziwne, bo z żoną ustaliliśmy, że dzisiaj jedziemy na Mszę Św. o 15.00 do "jego klasztoru”.

    Teraz pragnę jakiejś modlitwy, a Anioł podpowiada; „róża­niec Pana Jezusa”, to bardzo słuszne, ponieważ tam właśnie wypada wołanie o wypełnianie woli Boga Ojca. Jakże jest to wszystko piękne, to najlepsze chwilki mojego ziemskiego zesłania! Nawet nie śniłem wówczas o takiej stronie internetowej.

    O 3.00 zerwano na daleki wyjazd do pacjenta, którego wczoraj wypisałem z oddziału. W sercu pojawiła się złość na „wrogów”, ale zreflektowałem się i zawołałem; „dziękuję Panie Jezu za łaski, które otrzymałem i za fakt, że mogę służyć innym”. Na miejscu stwierdziłem zawał serca, zagrożenie jego życia. Teraz popłynie cz. bolesna różańca w intencji wszystkich cierpiących w szpitalu.

    „Boże Ojcze przebacz tym, co nie przebaczają aż do śmierci, a ufnych przyjmij, pomóż tym, którzy wierzą w Matkę Pana Jezusa i bądź łaskawy dla opuszczonych! Wynagródź i przyjmij w chwale tych, którzy wykonywali Twoją Wolę i oddali swoje życie w Twoje Ręce!”

    Płyną modlitwy zgodne ze stacjami Drogi Krzyżowej i św. Agonii, a w każdej proszę; "przez zasługę przebaczenia oprawcom przez Pana Jezusa". Ta modlitwa płynie z serca i może być rozszerzana w nieskończoność! Nawet sto razy mogę powtarzać Słowa Pana Jezusa na krzyżu (patrz witryna).

   Jakby dla kontrastu (rodzenie się dla Królestwa Bożego) zrywają do urodzonego dzieciątka. Jakże pasuje tutaj „Anioł Pański” z cz. radosną różańca. Radość zalewała serce i żałuję, że żona nie może oglądać krajobrazów o tej porze. Nagle ujrzałem czystość - przez całe życie ziemskie - św. Józefa, Opiekuna Maryi i Jezuska. Dlaczego Pan zatrzymał mnie na tej scenie? Może dlatego, że wołałem; „być jak Jezus”, a to oznacza niewinność!

   Na miejscu odciąłem pępowinę, którą zacisnąłem od strony matki i moja rola jest skończona. Poród nie wygląda zbyt estetycznie. Czas oczekiwania na łożysko wykorzystuję na rozmowę z dziadkiem, a właśnie wypada Msza św. z okazji 50-lecia jego pożycia małżeńskiego!

    Staruszek zamiast różańca trzymał grabie, a całkiem pochylona babuszka obrządzał trzo­dę! Skarżą się na złego zięcia...przygarniętego niewdzięcznika. Wskazuję im na cierpienie, które mają przyjąć.

    Teraz trzymam narodzoną dziewczynkę, odmawiam modlitwy poranne i szukam – w małym kalendarzyku katolickim - jakiegoś słowa na tę sytuację. Tam pod palcem jest; 12 IX Najświętszego Imienia Maryi. Pokazałem to rodzącej, która uśmiechnęła się ze zrozumieniem, a ja przekazałem - dziewczynkę razem z jej rodzicami, także niewierzącego ojca - opiece Matce Prawdziwej!

    Po powrocie do domu podczas kazania radiowego pomyślałem o pacjentach wołających za mnie do Dobrego Ojca. Serce ścisnął ból, a łzy zalały oczy. W tym czasie wzrok padł na Pana Jezusa Miłosiernego oraz napis o „Drodze do Chrystusa", która jest Kościół Święty!

   Z nagłą jasnością napłynęło, że ja znam Pana Jezusa, jestem Jego dłużnikiem, bo Bóg dał mi Światło, abym Jego Promienie przekazywał innym...tak jak niosący lampę. Tak wypłynęła intencja modlitewna tego dnia.

    W drodze na Mszę Św. miałem świadomość, że tacy jak ja są atakowani przez siły ciemności (różne „dziwne” zdarzenia), które pragną moich upadków, a nawet śmierci. Na miejscu ujrzałem piękny pomnik Honorata Koźmińskiego stojącego pod krzyżem Pana Jezus z małym krzyżykiem...

    Starszy kapłan czytał informację o św. Jehowy; to coś jakby odwrotność pełniących posłannictwo Pana Jezusa. Ja w tym czasie proszę; „Panie Jezu bądź przy nas i dawaj Twoją moc...przecież takim był Honorat Koźmiński”. Po Eucharystii do serca napłynął pokój, który sprawił pragnienie długiego klęczenia z zamkniętymi oczami (ekstaza).

    Podczas powrotu serce zalewała radość, a z radia popłynęły bliskie sercu pieśni Dawida o wybraniu Izraela (tam jest  właśnie Nowy Rok). Po drodze wstąpiliśmy do moich rodziców, a matka niespodziewanie nas obdarowała (nieskora, bo wszystko wyciągały od niej trzy siostrzyczki).

   Przy okazji powiedziałem do ojca, nie praktykującego „katolika”, że ma dar doczłapania się do kościoła (blisko) przy dobrym słuchu i wzroku. „Jako lekarz nie zwalniam cię z uczęszczania w niedzielnej Msze św. a od Boga otrzymałeś ten dar”...

   Szatan podsunął alkohol, a Anioł modlitwy wieczorne, gdzie jest było zdanie; „Matko! Dopomóż mi zrozumieć plany Ojca, który pragnie mojego szczęścia”. To było maleńkie zwycięstwo! Dodatkowo Pan Jezus dał mi odczuć Swoje Cierpienie, gdy wypowiedział słowo; „Pragnę”.

   Moje serce zalał smutek z powodu odrzucania Boga Ojca (św. Jehowy, odwróceni, obojętni, znieważający wiarę oraz prześmiewcy). Właśnie czynią to poganie i bluźniercy; Marcin Wolski oraz Jerzy Urban. Prawie chciało się płakać z krzykiem; „pragnę, pragnę, pragnę zbawienia dusz!"

    „Och! Jezu mój...to jest główne i ostateczne cierpienie idących w Twoje Ślady, bo wokół jest ocean niewiary. Ojcze mój! Nie wiem jaka jest Twoja Ostateczna Wola dotycząca mojej osoby, ale wiem, że mam wykonywać to, co Ty Ojcze pragniesz. Spraw, aby to się stało"...

   "Boże Jedyny, Wszechmogący i Ostateczny, Dobry, Sprawiedliwy i Miłosierny! Zarazem Prosty Ojcze! Tylko Ty możesz dać Prawdziwe Szczęście, Pokój, Dobro i tylko Ty pragniesz naszego szczęścia wiecznego, ale większość woli śmietnik ziemi. Przepraszam Cię, Ojcze za ubliżających Ci, głupich, zapartych, butnych, przekornych, będących w opałach złego”.

    Zacząłem koronkę do pięciu św. Ran Zbawiciela z zawołaniem; „Jezu zanurz ich w Swoich Ranach, obmyj, przyjmij, zlituj się, bądź miłosierny". To wołanie ukoiło duszę, a w ręku znalazł się artykuł o postępowaniu kobiety w czasie napadu w ciemnej ulicy. Sam zobacz, bo ktoś uczy jak bronić się przed widzialnymi i niebezpiecznymi przestępcami, a nikt nie mówi o Szatanie – zabójcy naszych dusz!

    Wszystko skończy się ponownym nocnym wołaniem (o 3.00); „Boże przepraszam, że tak trudno jest pełnić Twoją Wolę...dziękuję Ojcze za utrzymanie czystości w dniu wczorajszym”.

                                                                                                                                     APeeL

 

28.09.1992(p) JAK TRUDNO BYĆ KATOLIKIEM

    W pobudzeniu seksualnym, a boję się takich pokus...wzrok zatrzymała Biblia, która otworzyła się na słowach; "Niech cię ustrzegą przed żoną bliźniego, przed słodkim językiem cudzej (niewiasty) /../ Nie pożądaj w swym sercu jej piękności nie daj się zwabić jej  r z ę s a m i  /../ dla cudzej żony naraża się cenne życie."

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.04.2020) uśmiecham się, ale wciąż mam taki sam lęk, a w takim pobudzeniu uciekam się do św. Józefa z lilią w ręku.

    Szatan przed chwilką dodatkowo wpuszczał niechęć do Kościoła, spraw Bożych i robił to sprytnie i z wielką mocą! Zważ, co dzieje się w sercach wrogów wiary, którzy - kierują swoją nienawiść, a właściwie jego - w stosunku do wierzących (nawet z rodziny), kapłanów i samego Pana Jezusa.

   Jakże trudno być dobrym katolikiem z którego szydzi Marcin Wolski! Zwykły człowiek jest nieświadomy walki duchowej, a on też, ponieważ uważa, że sam wymyśla obrażające nas żarty. Niewierzący odwraca się od wiary i wpada w bezbożność z traktowaniem seksu jako bożka. Zerwałem się i zawołałem;

„Ojcze Miłosierny!

Ty, Panie wszystkich serc możesz ukoić każde cierpienie! Oddaję Ci Ojcze to cierpienie…

Pan Jezus był niewinny całe Swoje Życie..teraz takim musi być każdy Jego kapłan”.

    Na kolanach skończyłem modlitwy, ale bój trwał, bo właśnie z kościoła wróciła żona. Taka jest nieskończoność walki duchowej. Nie poprosisz o pomoc to upadniesz i to z kretesem.

    Teraz idę w smutku do pracy, płynie; "Ofiarowanie Pana Jezusa”, a później odnalezienie Go w Świątyni Jerozolimskiej! Jak żyją wszyscy ludzie wokół? Jezu! Jak oni żyją bez Ciebie? Każdy gdzieś się śpieszy i nikt nie pamięta o Tobie!

    Moje serce zostało pozornie opuszczone przez Boga (badane ufności). Dopiero około 11.30 pojawił się wielki pokój w sercu z poczuciem obecność Deus Abba! Może to zasługa pacjentki, która była u mnie i powiedziała;

- Pan jest dany od Boga..ja wiem !

- Bóg kocha bardziej tych, którzy Go nie znają...proszę się za nich modlić, wołać, odczytywać intencję dnia, bo panią rozliczą z ilości zbawionych!

- Pierwsze wołanie będzie za pana...rzuciła na odchodne.

    Wszystkich sprawnie załatwiłem, nawet dali wypłatę i napłynęło wielkie pragnienie modlitwy, a pod gabinetem w pustej poczekalni siedział młody człowiek - alkoholik proszący o skierowanie na leczenie. Dlaczego przyszedł do mnie, przecież jest poradnia?

   Wypełniłem mu dokumenty i poprosiłem, aby z nałogiem skierował się ku Matce, Ją prosił o pomoc i Jej przekazał to cierpienie. Popłakał się, bo nie chce pić (ma żonę i dzieci).

    W drodze do domu odmawiałem za niego koronkę do Miłosierdzia Bożego, a serce rozrywał ból; „Panie Jezu przyjmij wszystkich alkoholików, prowadź i bądź z nimi. Ty jeden wiesz jak cierpią...ja też znam ten ból”...

    Wprost nie mogłem znaleźć ukojenia, bo ci ludzie są tak samotni, opuszczeni i odsuwani...nawet w klubach AA zalecają żonom takie postępowanie! Nagle różaniec wypadł z ręki i obudziłem się! Tak zostałem wybawiony z tego cierpienia, ale na ten czas ze szkoły przyszła podenerwowana żona. Trwa tam brud, bałagan, brak krzeseł w klasie, nieuctwo dzieci z poniżaniem nauczycieli!

   Uciekłem na działkę, gdzie odmawiałem cz. bolesną różańca. Nie cieszy już nic ziemskiego, tylko Bóg mój, Ojciec Prawdziwy, Pan Jezus i Matka, którzy mogą dać Prawdziwe Szczęście. Na jednej szali władza i cały świat, a na drugiej Eucharystia! To mówiłem przed kilkoma dniami pacjentce pytającej; „co mi daje chodzenie do kościoła”?

    Wieczorem trafię na spotkanie telewizyjne z szefem UOP-u prof. Jerzym Koniecznym. Może ktoś zrobi debatę w telewizji pomiędzy śledzonym i śledzącymi...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

    W moim obecnym życiu nic nie mogę zaplanować. Nie spodziewałem się pracy na Poletku Pana Boga od 1.00 - 4.00 z kłopotem w zaśnięciu, a później od 8.00-14.00 z edycją zapisów z 1992 r.

   Ten krzyż jest słodki dopiero po edycji wszystkiego, a szczególnie podczas mojego czytania świadectw, których już nie pamiętam, bo łaska zapisywania wszystkiego trwa już 30 lat.

   Po godzinnym śnie wyszedłem na Mszę Św. o 18.00. Nie miałem siły i wprost szurałem nogami...przypomnieli się nasi zdrajcy, którzy zabijali rodaków pozbawiając ich snu. Strażnicy zmieniali się, a wyznaczony do zabójstwa wciąż słyszał; „więzień nie spać”.

   Kościół był „pełny wiernych” (30 osób), pozostałem na placu drzemiąc na odległej ławce. W serce wpadły słowa byłego rybaka, Apostoła Piotra (Dz 2,14, 22b-32), który mówił donośnym głosem  o posłannictwie Pana Jezusa potwierdzonym przez Boga Ojca „niezwykłymi czynami, cudami i znakami”! Przybito Go do krzyża rękami bezbożnych i zabito. „Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci”...

    Po chwili Piotr doda (1P1, 17-21), że zostaliśmy wykupieni z tego zesłania „nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa”.

    To nie było przypadkowe, ponieważ nie wiedziałem czy mogę przystąpić do Eucharystii, bo Szatan po raz trzeci zaatakował mnie tym samym grzechem. Przypomniało się wczorajsze „spojrzenie” krzyżyka na piersi s. Faustyny z obrazu w kościele.

   W moim odczuciu nie był to grzech, ale najwyższa wartość ma wyrzeczenie i czystość w walce z dzikim ciałem. W tej rozterce poprosiłem Boga Ojca o znak, bo Szatan nieczystych kusi do Eucharystii, a tych, którzy mogą przyjąć Ciało Pana Jezusa odciąga...wskazując na ich grzeszność z wciskaniem przekonania, że dla takich nie ma przebaczenia. Wyobraź sobie taką ofiarę (dosłownie i w przenośni), która uważa, że są to jej myśli.

    Ratunek przybył nagle, bo na sygnałach pędziła straż pożarna, a w tym czasie napłynęło trzykrotne zaparcie się Piotra po śmierci Pana Jezusa. Zważ, że był świadkiem misji, a wcześniej potwierdził, że Pan jest Mesjaszem.

   Podczas podchodzenia do Eucharystii dziękowałem Bogu Ojca za pomoc, Duchowi Świętem za natchnienia, a Panu Jezusowi za Chleb Życia dla duszy. Później padłem na kolana przed obrazem Trójcy Świętej, a wzrok przykuła osoba Boga Ojca...

                                                                                                                        APeeL

 

 

 

   Po przebudzeniu na czas Mszy Św. o 7.15 podziękowałem Bogu Ojcu za pomoc w zapisach z dawaniem świadectwa wiary...tak potrzebnego obecnie (trwało to do 5.00 rano)..

    Apostoł rybak, św. Piotr mówił (1P5, 5b-14); „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.” Nie widzę tego wśród małych i wielkich, a zamiast maseczek powinno ubrać się w wory pokutne z błaganiem o Bożą interwencję. Świat jednak wierzy w moc własną.

    W tym czasie „spojrzał” krzyżyk na piersi s. Faustyny, co oznacza czekające mnie cierpienie. Pan Jezus rozesłał Apostołów na cały świat (Mk 16, 15-20). Kto przyjmie chrzest ten będzie zbawiony, a Imię Pana złe duchy będą wyrzucane, a chorzy uzdrawiani.

   Eucharystia przewijała się, ułożyła w łódź (ochrona) oraz w laurkę (podziękowanie za mój wysiłek). Tylko my za nic nie dziękujemy, a po utracie darów dodatkowo winimy Boga Ojca, bo gdyby był to nie pozwoliłby na nasze krzywdy.

   Dzisiaj mam podaną całkowicie odmienną intencję. Zaraz zapytasz jako to podaną? Podana, ale nie wprost, bo nie słyszę żadnych głosów i nie mam widzeń, ponieważ „błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Ponadto dziecko duchowe jest uległe, wyrzeka się własnej woli...staram się tak czynić we wszystkim.

   Intencje modlitewne odczytuję poprzez tzw. „duchowość zdarzeń”. Ty też wiesz, co oznacza; „swędzenie ręki lewej”, kot przebiegający drogę, „coś mi mówiło”, ale w tym czasie negujesz istnienie świata nadprzyrodzonego z wyśmiewaniem Piekła oraz Czyśćca! Przecież niegodnych nie może bezpośrednio trafić...w ramiona płaczącego z tęsknoty za nami Deus Abba, Świętego Świętych!

   Popłakałem się z powodu zguby większości braci za których dzisiaj mógłbym oddać swoje życie. Pomnóż tę moc przez miliardy, a zrozumiesz pragnienie Pana Jezusa w odkupieniu nas (zakładników). Czy wiesz ile warta jest twoja dusza? Dowiesz się kiedyś, że jest to cząstka Stworzyciela w nas samych...poproś, aby stało się to przed śmiercią.

   Piszę to, bo żyłem podobnie do wielu; pracoholik, drinker i karciarz. Gdzie trafiłbym w wypadku śmierci podczas pędzenia do wypadku? Budzisz się po drugiej stronie i wszystko wiesz, a już nic nie możesz zrobić. Jest to pokazane u przebywających w śpiączce mózgowej...słyszy taki doktorków rozmawiających o jego narządach do przeszczepów, ale nie może krzyknąć!

    Czas płynie i tacy dowiedzą się, że jest tylko Jeden Bóg, w Trójcy Jedyny, Który się Objawił. Przyjmij ode mnie, że jest to Prawda. Przecież sam z siebie nie mógłbym uczęszczać do kościoła...od 30 lat. Może to czynić tylko człowiek z łaską uznawany przez normalnych za chorego psychicznie. To Szatan podsuwa im, że Tam Nic Nie Ma...

    Z natchnienia otworzyłem książkę „Oczami Jezusa” (kup w internecie, a nie pożałujesz), która otworzyła się na słowach Zbawiciela do rybaka; „twoja rodzina jest pełna miłości, co raduje Boga”.

   Właśnie rozmawialiśmy z żoną o miłości w małżeństwie...na starość. Dopiero wówczas, mając łaskę wiary możesz ujrzeć Mądrość Bożą w stworzeniu kobiety i mężczyzny mających dar przekazywania życia oraz beznadziejność forsowania „spółkujących inaczej”.

    W telewizji był piękny reportaż o rodzinie wielopokoleniowej, która prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Babcia ma poczucie humoru; podczas wyrywania chrzanu wykopywanego przez zięcia, wywróciła i krzyczała na wesoło...ratunku. Wnuczce pokazała jak robi się kiełbasy z wędzeniem drzewem gruszkowym. Wszyscy żyli i żyją w wielkiej miłości.

     Natomiast dla nas przykładem jest Św. Rodzina...

                                                                                                                                       ApeeL

 

Właśnie przepisane...

18.09.1992(pt) Dziękczynienie Panu Jezusowi...

    Minęła północ…to już inny dzień, przeglądam prasę i o pierwszej w nocy z trudem płynie moja modlitwa (jest na witrynie). Budzę się jeszcze dwa razy, ale zasypiam podczas tego czuwania, a to czas cierpienia Zbawiciela w ciemnicy. Takich miał Pan Jezus apostołów i takich ma obecnie...

     Dzisiaj w przychodni czeka mnie wiele pracy, która jak się okaże będzie szła sprawnie...wprost będzie się paliła. Nawet sam dziwiłem się moją energią, ale to była moc Boża. Falami napływało pocieszenie, które określałem słodyczą Bożą. W takim stanie wykluczone było zdenerwowanie się, a nawet zwykłe rozdrażnienie i znużenie.

    Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że jest to działanie Ducha Świętego!  Dzisiaj przeważa wprawa i pomoc Boża...

  • babuszkę przekazałem w ręce chi­rurgów z powodu krwawienia z przewodu pokarmowego
  • u kobiety z pochylonymi plecami na rzut oka stwierdziłem kompresyjne złamanie kręgów,  co potwierdziło badanie rtg
  • blokada przyczepu ścięgnistego barku
  • zastrzyk (mój zestaw) na kręcz karku
  • śmiesznie proste było wykrycie choroby wrzodowej.

    Intencję odczytałem po wejściu do oddziału wewnętrznego (jeden poziom z gabinetem). Łzy zalały oczy, bo do mojej pacjentki z izolatki przybył kapłan...

    Pan skierował nas z żoną na działkę, gdzie z prawdziwą ra­dością wykonywałem różne prace, bo wysiłek fizyczny jest potrzebny ciału jak woda i chleb. Dalej falami - do serca i duszy - napływała słodycz, zalewająca także usta...jak po Eucharystii! Nie można przekazać tego nadprzyrodzonego doznania. Tę radość wzmogła wiadomość o przyjęciu syna na studia.

    Dopiero w drodze na Mszę Św. pojawiło się pragnienie modlitwy dziękczynnej z wołaniem;

- Panie Jezu dziękuję Ci za to, że wytrzymałeś rozciąganie i przybijanie do Krzyża...Jezu Miłości moja bądź uwielbiony! Ojcze Przedwieczny podziękuj Swojemu Synowi za to co uczynił dla mnie i dla nas...dla naszego zbawienia”.

- Dziękuję Panie Jezu, że przyjąłeś najwyższe poniżenie z podniesieniem na Krzyżu, za Twoje wybaczenie oprawcom, za nagradzanie ufających z przekazaniem mnie Swojej Matce.

- Dziękuję za wskazanie na Ojca, który pozornie opuszcza nas, jednocześnie badając naszą miłość...

- Dziękuję za Twoje pragnienie mojego zbawienia...wówczas na Krzyżu i teraz, za Twoje wykonanie Woli Ojca ze złożeniem Swojego Życia...także za mnie oraz za Twoje św. rany Rąk i Stóp oraz św. ranę Boku...źródło Miłosierdzia...

   Żona widziała mój stan i nie odezwała się ani słowem. Wyczerpany ciężkim dniem i uniesieniem modlitewnym drzemałem w rozświetlonym kościele z dużą ilością młodzieży. Jak radzi sobie w takich sytuacjach radzi Jan Paweł II?

     Tuż przed Eucharystią św. napłynęła wielka moc; „Przepraszam Panie Jezu za przysypianie, bo chciałem Ci podziękować...Ty, Jezu rozumiesz moje umęczenie, bo Sam nie miałeś gdzie przyłożyć św. Głowy”. To były błyski w których odczułem zmęczenie Pana Jezusa podczas pobytu na ziemi. Łzy zalały oczy, a św. Hostia była wynagradzająca.

   W tym stanie duchowym i podczas ścisłego postu nie obchodził mnie świat, w tym oglądanie wiadomości telewizyjnych…

                                                                                                                          APeeL

 

19.09.1992(s) Umęczenie służbą...

    W eterze czułem zły dzień i przezornie przeżegnałem mieszkanie wodą święconą od s. Faustynki prosząc, aby „dzisiaj wszystko działo się z Wolą Bożą”, bo czeka mnie ciężki dzień (dyżur w pogotowiu z równoczesnym zabezpieczaniem oddziału wewnętrznego). 

    Wczoraj miałem problem - co zrobię z tym pacjentem, który przyjedzie? Izolatka zajęta, a właśnie przybyła rodzina z informacją, że dziadek zmarł. Nie chodzi o to, że pozbyłem się problemu, ale jego pobyt na ziemi był już niepotrzebny - on zmarł już wcześniej (udar) i prowadził życie roślinne.

    Co pewien czas napływało od Szatan; „dziś cię wykończę”. Wszystko wykonywałem na granicy wytrzymałości nerwowej i chwilkami wołałem; Panie pomóż...Panie pomóż”. Właśnie zerwano do zatrzymania moczu, a łzy zalały oczy, ponieważ chore na sali śpiewały do Matki Bożej; „O! Maryjo pozostań z nami...bądź i nie opuszczaj nas!”

    Jakby dla kontrastu mamy wezwanie do komendy policji, gdzie szarpie się, ubliża i grozi nam pijany osobnik. To dwa światy. Wyobraziłem go sobie trzeźwego i słabego w chorobie.

    Teraz pędzimy z krwotokiem, a ja wołam do Matki o pomoc; „Matko bądź z nami...nie opuszczaj nas". W tym czasie napłynęło natchnienie, że mam pro­sić o zbawienie dla zespołu karetki. Moje serce objęło tych mężczyzn, ale w modlitwie przeszkadzała obecność Złego.

   Po czasie pędzimy do zawału serca, a ok. 15.00 myśl krążyła wokół tych, którzy nie mają czasu dla Jezusa, zagonionych, a wreszcie umęczonych. Ponieważ przysypiałem z tego powodu ostatecznie wołałem „za umęczonych służbą”.

   Ze szpitala wracaliśmy z ciężko chorą, którą przekazana nam odwieźć do domu. Jakby na pocieszenie w oddali ujrzałem kościół na tle krajobrazu! Intencję potwierdziło wielkie zmęczenie lekarza dyżurnego.

   Przypomniało się umęczenie Pan Jezusa i tak zawołałem; „Boże, Ojcze Przedwieczny - przez zasługę umęczenia Pana Jezusa - miej miłosierdzie nad pełniącymi służbę”. Po odejściu Szatana padłem w blogi sen. Bardzo cieszył się pacjent z izolatki...mówił o radości i pokoju napływającym po przyjęciu Eucharystii!

- Pan jest na krzyżu (łóżko) i każdy dzień pana jest święty, może pan wielu zbawić swoim cierpieniem...rozmawialiśmy jak bracia.

    Ponownie mówiłem do personelu o Niebie, Matce, mocy Bożej, której nie chcą ludzie oraz nasz­ej słabości i odpowiedzialności za zbawienie innych...aż przestraszyłem się, że jest to pokusa gadatliwości!

    Jakby na potwierdzenie tego ze „Słowa na niedzielę” padło zalecenie, że sami musimy popra­wiać siebie. Bóg wie o naszej słabości i On dokonuje przemiany, a ja to potwierdzam! Od 16.30 do 23.00 stała się wielka cisza!

    Dopiero po tym czasie miałem wyjazd do pijanego z rozbitą głową. Po drodze do szpitala wołałem w jego intencji. Po wszystkim podziękowałem Bogu Ojca z prośbą o zbawienie dla tych wszystkich, których spotkałem dzisiaj...

                                                                                                                           APeeL

 

31.03.1988(c) Nadprzyrodzoność...

   W poszukiwaniu wiary i Boga budzi się zainteresowanie nadprzyrodzonością (światem niewidzialnym). Jednego z kolegów lekarzy wciąż zagadywałem o jego zainteresowanie tym tematem, ale zawsze odpowiadał, że jest to nadprzyrodzoność czyli działanie inne niż sił natury.

   Słusznie, ale pozostał w tym stanie aż do śmierci z pogrzebem katolickim. Inny pan (piszę to 25.04.2020) na nadprzyrodzoność miał określenie, że jest to energia. Tkwi w tym oszustwie przez 30 lat, a po śmierci też trafi do naszej świątyni.

    W pobliżu naszego świata istnieje świat niższych i złych duchów. Czyhają one, aby mieć wpływ na nas, szkodzić lub opętać (podobieństwo do chorób psychicznych). Opętanie polega na opanowaniu świadomości przez istotę obcą. Ich napad może pojawić się nagle z różną mocą...jak grom z jasnego nieba.

   Nie zależy to od stanu wiary...wystarczy posiadać pewną medialność (możliwość pośrednictwa między tym, a tamtym światem). Sprawa ta dotyczy także duszpasterzy i lekarzy.

    Już w tamtym czasie miałem doświadczenia. Oto przykład „rozmowy”, ale nie bierz tego dosłownie jak studiujący Biblię św. Jehowy oraz koledzy psychiatrzy ateiści, wrogowie wiary, bo Tam Nic Nie Ma. Rozmowa w świecie duchowym odbywa się w myślach i nie wolno jej prowadzić, bo początkującego oszuka Szatan. Tutaj był to mój Anioł Stróż, a wszystko poznasz po owocach...

-  Kto do mnie mówi?

-  Czy pytasz z ciekawości?

-  Czy zapiski zaleca robić zły?

-  Jaki interes miałby Zły, abyś robił zapiski?

-  Niejednokrotnie podpowiada...

-  W jakim momencie i w jakim celu?

-  Czy mam teraz modlić się?

-  Nie! Wypiłeś, idź spać, a rano weź wolny dzień w pracy!                        

 

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

Słowo kluczowe; p o t o p.

    Szatan powali każdego, a mocarzy duchowych nawet pobije (o. Pio). Ja jestem też w opałach, ponieważ ujawniam taktykę jego działania. Postanowiłem wrócić do spowiedzi, bo po uzyskaniu czystości zaatakował mnie tym samym grzechem, ale o większej mocy!

   Tuż po przebudzeniu podsuwał mi zwątpienie (straszna broń), a nawet porzucenie wiary (s. Faustyna w ten sposób zniszczyła część dziennika)...z wypoczywaniem. Przełamałem ciało, przybył kapłan o którym myślałem, popłakałem się po uzyskaniu przebaczenia i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. 

   W czytaniu była mowa o fałszywych prorokach (Dz 5, 34-42), których zwolennicy po czasie opuszczają, a w Ew (J 6, 1-15) Pan Jezus rozmnożył chleb dla pięciu tysięcy. Chleb jest cudem Boga dla ciała, a Pan Jezus zostawił nam taki dla duszy...Swoje Ciało Duchowe. Eucharystia ułożyła się ochronnie z przewijaniem i zamianą w łódź (pomoc). 

    Zapytasz jak odczytałem tę intencję? Sam się zdziwiłem, bo - w prowadzeniu -  trafiłem na stary zapis, gdzie były słowa (Ps 10); „Oto Ja zamierzam zesłać na to plemię niedolę"...

    Bóg Ojciec widzi wszystko oraz zna myśli opętanych władzą nad światem i dlatego pozwolił, aby zabiły dzwony Królestwa Niebieskiego. Dość już dzieciobójstwa i eutanazji, szydzenia z wszelkich świętości z zamienianiem kościołów na kawiarnie, mordowaniem chrześcijan z okrzykiem „Allah abgar” oraz szykowaniem się do wojny jądrowej. 

  Niech zadrżą wrogowie Boga Ojca i naszej wiary błogosławiący antyklerykałów oraz wszelkiej maści dewiacje z Paradami Grzeszności „spółkujących inaczej” z próbą zrobienia z o. Biedronia prezydentem („dla zgrywu”). Przeszkadza im wiara katolicka, ale promują; masonerię, sekty, antykrzyżowców i bluźnierców itd. 

   Jednym słowem ma zbudzić nas cierpienie. To jest tajemnica, bo wielu pyta od Szatana; jeżeli jest Bóg Ojciec to dlaczego dzieją się takie straszne rzeczy? Na tym tle możesz zrozumieć „panów tego świata”, których namaścił.

   Ja sam zapoznałem się z ich metodami...udają tacy nauczycieli moralności i etyki, a wręcz arcykapłanów. Piszę to, abyś ujrzał szczyt tej piramidy na której siedzi upadły Archanioł gubiący nasze dusze. Pan Bóg zesłał na nas niedolę, abyśmy się przebudzili…

   Mający wszystko stanęli w obliczu bankructwa (poseł PO Artur Łącki, który chciał powiększyć majątek rozbudowując swój nadmorski ośrodek wypoczynkowy), a rozpostarci na stanowiskach mają wielkie kłopoty (np. kolega Konstanty Radziwiłł jako wojewoda mazowiecki). Wali się ich królestwo ziemskie...

   Nawet pan Putin ma kłopoty, bo żyje z ropy, a zapotrzebowanie spadło w sposób katastrofalny. Obmyślił sobie, że będzie „królował” do 2036 roku, a powinien żyć tylko danym dniem, a nawet jego chwilką. Nie będzie też chwały, którą miała dać defilada z okazji rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. Podobny do niego Kim Jong Un przestał straszyć przy jego zaburzeniach metabolicznych i nikotynizmie. Zobacz naszą „wielkość”.

   Podczas godzinnej modlitwy w tej intencji trafię na płacz matki z dzieckiem, którą zwolniono z pracy z powodu pandemii i zostawiano na pastwę losu. Nade mną mieszka młode małżeństwo, które musi siedzieć z tego powodu po wyrwaniu z pracy. Trudno to sobie wyobrazić, tak jak działanie służby zdrowia, której placówek i lekarzy boją się chorzy.

   Wyobraź sobie dodatkową tragedię rolników z powodu klęski suszy oraz poszkodowanych przez brak wody i pożary. Nawet nie wspominam tych, którzy nic nie mają, a takich na świecie są miliony.

   To jest niewyobrażalna tragedia, której ofiary każdy widzi wokół, ale tylko garstka modli się i pragnie pokuty oraz wyrzeczeń mających przeprosić Boga Ojca. Właśnie podają, że na świecie jest już 200 tys.  śmiertelnych ofiar tej pandemii...

                                                                                                                                            APeeL

 

Aktualnie przepisane...

06.11.2002(ś) Nasz ratunek jest w Opatrzności Bożej...

    Na Mszy Św. porannej w serce wpadły słowa; ”bądź pozdrowiony Boże wielki”. Łzy zalały oczy, ponieważ potrzebuję ulgi w mojej udręce zawodowej (niewolnictwo). Właśnie „patrzył” św. Józef. Jakże bliskie jest Królestwo Boże, które już tutaj jest w nas. 

    To państwo, które rozciąga się ponad światem, ale my nie znamy się. Czasami trafi się na podobnego, ale to rzadkość. Jedna z pacjentek przyjeżdżała do mnie z odległej wioski (inny rejon), aby posłuchać co mówię. To tzw. bratnie dusze.

   Tamtego dnia praca przebiegała spokojnie od 7.00 - 15.30 z wizytą u dziadka, który przeżył Obóz w Oświęcimiu. To znak dla mnie, że mam wytrzymać, bo moje cierpienie w stosunku do niego jest żadne.

    Przepisuję to 24.04.2020 (nigdy nie przypuszczałem, że będę tak długo żył), a  niedawno odnalazł mnie podobny mistyk, ale przestrzegli go, aby nie spotykał się z chorym psychicznie, a do tego szpiegiem. Towarzysze radzieccy wsadzają takich do szpitala psychiatrycznego i wszelki słuch po nich ginie. 

    Dzisiaj, gdy to przepisuję żona otrzymała specjalny różaniec ze Świątyni Opatrzności Bożej. Tam jest medalik z Palcem Bożym (wskazujący połączony z serdecznym)...skierowanym ku nam. Tak jest wyrażona Opatrzność Boża, która przez te lata czuwała nade mną.

   Ten dzień skończę prośbą do Pana Jezusa, aby spełnił błagania ludzi i zlitował się nad nimi! Na koniec dodam, że Opatrzność Boża sprawiła, że w czasie obecnej pandemii koronawirusa (2020) po mojej prośbie przechorowaliśmy z żoną i mamy odporność. Rzadko kto prosi o ochronę Bożą, a większość nie wierzy w interwencję naszego Deus Abba…

                                                                                                                         APeeL

 

22.03.1988(w) ZA DROBNYCH PIJACZKÓW...

    Tamtej nocy w śnie znalazłem się w barze, gdzie starszy i podchmielony jegomość przysiadł się do młodych kobiet, ale odszedł obrażony, bo nazwały go „tatusiem”. Właściciel zdenerwował się, bo to była znana osobistość!

    Z nocnego życia obudziło mnie zapalone światło. Ciężko jest wrócić do ciała i tego świata, a dodatkowo przepłynęły obrazy moich wyczynów alkoholowych z nietaktem kierownika przychodni, który w naszej obecności posta­wił alkohol dyrektorowi!

   Dziwne, bo właśnie żona mówiła o biedakach, którzy piją od rana, a to naprawdę jest wielkie nieszczęście. Z drugiej strony każdy poratowany w kompanii ma chwilową radość po przyjęciu klina.

   Dzisiaj, gdy to opracowuję (20.04.2020) jadąc na poranną Mszę Św. spotkałem zmarnowanego alkoholika, który zawsze mówił do mnie zdrobnieniem imienia, a drugi w podobnym stanie nie umiał przejść na pasach. Niedawno umarł taki, któremu załatwiłem rentę społeczną, ale to tylko  przyspieszyło jego zejście, bo zaczął mieć wielu kolegów...szczególnie po otrzymaniu wyrównania (5 tysięcy).

    Jakże rozumiesz tak cierpiących, którzy przypominają taki czas w moim życiu. Chciałbym poprowadzić ośrodek podobny do założonego w 1982 r. przez Marka Kotańskiego Monaru, ale bardziej pasowałaby "Betania" w Mostowie koło Częstochowy. To była przystań nadziei jak napisano w "Niedzieli", gdzie członkowie grupy chodzili na Msze Św. i zgromadzenia modlitewne, a ktoś, kto potrzebował pomocy bił w dzwon!

    Tamtego dnia sam byłem w stanie spotkanych dzisiaj i miałem nudności, a w drodze do pracy napłynęła pokusa, aby wejść do baru, który ominąłem, bo uprzedziło mnie w tym dwóch łazików.

    Z książeczki zdrowia pacjenta wysunął się obrazek Matki Bożej...pomyślałem, że wiedzą o mnie w Królestwie Bożym. Po pracy poratowało mnie trochę wódki i sen. Przepraszałem Pana Jezusa, a w telewizji pokażą uratowanego alkoholika...z moim zawołaniem o przebaczenie.

    Około 19.00 zapragnąłem piwa, a na ten czas Ryszard Rynkowski śpiewał; „na rozstaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał...zapytałeś dokąd iść, frasobliwą minę miał /../ którą wybrać z dróg?” Dodatkowo „spojrzał” Pan Jezus z Całunu.

   Zrozumie to ten, który wie, że w takich chwilkach toczy się bój o duszę...przeważyło piwo, a przed północą przeholowałem z alkoholem. „Przepraszam Boże Ojcze”...

   Dusze tych biedaków czekają na nasze wstawiennictwo. Następnego dnia w tej intencji odmówiłem cz. bolesną różańca z koronką do Miłosierdzia Bożego oraz litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa…

   Dzisiaj, gdy mam edytować ten zapis (24.04.2020) postanowiłem być na Mszy Św. w tej intencji, bo właśnie jest Tydzień Miłosierdzia Bożego. Łzy zalały oczy, a za oknem zaczęły śpiewać ptaszki. Takie właśnie modlitwy i Msze Św. - zamawiane przez pacjentki - sprawiły odjęcie nałogu u mnie...

                                                                                                                                         APeeL