Nie chciało się wstać na Mszę św. o 6.30, bo siedziałem od 2.00 w nocy i nad ranem nie mogłem zasnąć. Zdążyłem, ale nie docierały czytania, mignął wczorajszy płacz przed Stajenką Betlejemską, Eucharystia ułożyła się w zawiniątko i zamieniła w „mannę z nieba”.

   Ze stoliczka zabrałem piękny wizerunek z Objawienia Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej pasterzowi Mikołajowi (1850-200). Ten obraz (oryginalnie zapakowany) leżał tam od tygodnia i nikt go nie wziął. Rodziny bliskich zmarłych przynoszą do kościoła takie „bezwartościowe” rzeczy albo stawiają przy śmietniku!

   Pocałowałem promieniującą Matkę Zbawiciela z gołąbkiem w dłoni i różańcem i natychmiast poznałem dzisiejsza intencję modlitewną. Moja rozbudowana modlitwa będzie trwała 2 godziny;

1. w drodze do warsztatu samochodowego, który będzie otwarty, ponieważ właśnie przyholowano ropniaka do którego na stacji obsługa nalała benzyny (dobrze, że właścicielka nie ruszyła...

2. na boisku Orlik, gdzie niespodziewanie – w zimnie i wietrze – będą walczyli młodzi ludzie (w soboty nigdy nie grają). Często jest to zabawa, bo osiłek kilka razy wywraca się na boisku...wywołując żarty.

   Opisuję to jako dowód na pójście za natchnieniem z uzyskaniem pomocy w odczycie intencji i modlitwie. Ten dzień przebiegałby inaczej, gdybym postępował wg woli własnej. Przez ten czas współcierpiałem z Panem Jezusem powtarzając wielokrotnie, a nawet „dziesiątkami” niektóre „stacje” Bolesnej Męki.  Jakże koją duszę takie zawołania... 

   Dla poszukujących dam przykłady moich zawołań (cała modlitwa jest na witrynie);

1. „O! Jezu! Miłości moja, bądź uwielbiony i zmiłuj się nad tymi, którzy nie uznają Twojej Matki”

2. „Matko Miłosierdzia módl się nad nimi i duszami takich”

3. „Ojcze Przedwieczny przyjmij - przez Niepokalane Serce NMP – św. Osamotnienie...św. Obnażenie, rozciąganie i przybijanie do Krzyża...Podniesienie na Krzyżu, a także św. Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu – za tych, którzy nie uznają Matki Syna Twego i dusze takich…

  Ta modlitwa jest wymodlona i dzisiaj wiem, że nic jej nie może zastąpić, ponieważ biorę udział w Męce Zbawiciela i uczestniczę w zbawianiu. Jeżeli pragniesz iść w tym kierunku...naucz się tylko jednego cierpienia Pana Jezusa z moim zawołaniem. Zacznij od zawołania Pana Jezusa na krzyżu; „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”...w moich zwołaniach jest to Św. Opuszczenia Zbawiciela na Krzyżu”.

   Powtarzam wówczas dziesięć razy zawołanie; „Ojcze Przedwieczny przyjmij – przez Niepokalane Serce Matki - Św. Opuszczenie Pana Jezusa na Krzyżu za tych, którzy nie uznają Matki Syna Twego”...

   Ogarnij cały świat, a zobaczysz obojętność na wszystkie Objawienia; znajdź się w sercu brata starszego w wierze, dalej islamisty (wspominają o Maryi w Koranie), ale szczególnie w sercach wiernych wyznawców kościołów „zreformowanych”, gdzie nie ma kultu Matki Bożej, modlitw za dusze zmarłych, itd.

    Natomiast u św. Jehowy nawet nie wspomina się o duszy, Pan Jezus jest u nich człowiekiem, Matka Boża nie istnieje, nie ma Czyśćca, a raj będzie na ziemi...właśnie dla nich („samych swoich”). Nawet nie wspominam dennych ateistów, masonów, wrogów i bluźnierców...”czerwoną i tęczową zarazę”. Ten dzień mojego życia był w ich intencji.

   Po wszystkim podziękowałem Matce Bożej Licheńskiej za odwiedzenie mojej izdebki...

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny), są w Menu Chronologicznie)

21.04.2002(n) ZA ODDANYCH MODLITWIE

    Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (29.12.2019) potwierdzam, że jest to intencja także za mnie. W dwóch zdaniach zaznaczę, że modlitwa może być ustna (powtarzanie mantr), która ma pewne działanie uspokajające, ale Bogu jest niepotrzebna. Jest jasne, że żegnamy się i odmawiamy „Anioł Pański” lub swoje krótkie zawołania w sposób normalny. Jakby na powitanie dnia...

   Prawdziwa modlitwa - w moim wypadku - zaczyna się od odczytu intencji z otrzymaniem odpowiedniego cierpienia. Wówczas wołania płyną z serca, a właściwie z duszy, współcierpiąc z Panem Jezusem ofiarowuję dany dzień za wskazanych i dusze takich. Oto przykładowa resztka zapisu dotycząca tej intencji z dnia 11.09.1992;

  <<Tuż po wstaniu popłynie moja modlitwa – poprzez koronkę do "Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy" - do „Ukoronowania Pana Jezusa” w intencji oprawców podczas wojny domowej w byłej Jugosławii. Smutek zalewał serce, bo trwała wielka chęć modlitwy i nie interesował mnie cały świat.

    Teraz mam radość, bo z bukietem kwiatów podjechałem pod „mój” krzyż Pana Jezusa, a później na kolanach skończyłem modlitwy i przepisałem wszystko. W nagłych błyskach serce zalewał pokój i miłość oraz poczucie dobroci Boga Ojca. Popłakałem się (dar łez). W takim stanie wiesz, że wszystko jest dane z obserwacją co uczynisz? Zrozumiesz to w relacji z twoim synem! /../>>.

    Natomiast 21.04.2002 r. tuż po wyjściu z domu przywitał mnie śpiew ptaków. Łzy zalały oczy, a serce zaczęło wołać: „Tato! Tato. Nawet najmniejszy ptaszek Cię chwali”! W kościele śpiewał chór, a św. Piotr namawiał do nawracania się. „Pan jest moim Pasterzem”. W Dobrej Nowinie Pan Jezus mówił o Niebie.

   /../ W czasie koronki do Miłosierdzia Bożego napłyną obrazy śpiewających i modlących się w zakonach i pustelniach. Później, w telewizji trafię na obrazy sióstr z tego zgromadzenia. Wyszedłem i w intencji tego dnia odmówiłem moją modlitwę oraz trzy razy koronkę do Miłosierdzia Bożego…

                                                                                                                  APeeL

29.07.2009(ś) ZA DZIECI NIENARODZONE

Św. Marty

   W sobotę (25.07.2009) byliśmy u MB Niepokalanej w Kałkowie – Godowie, gdzie jest kaplica; „Ochrony życia poczętego”, gdzie jest wyłożona księgi dzieci, którym przerwano życie.  Minęło kilka dni, a Bóg sprawił, że znalazłem Kościół św. Katarzyny w W-wie, gdzie znajduje się cmentarz dzieci nienarodzonych. 

   /../ 28 marca 2009 r Fronda doniosła o rozbiciu się - na katolickim cmentarzu Św. Krzyża, tuż przy Grobie Nienarodzonego Dziecka - samolotu właściciela największej sieci aborcyjnej w USA. Zginęły jego dzieci i wnuki. /../  

   Dopiero przed dzisiejszą Mszą św. wieczorną (29.07.2009) dowiedziałem się, że dzisiaj jest wspomnienie św. Marty, a są to imieniny naszej zmarłej  córeczki (1. r.ż). Marta zgasła nagle (dwa dni choroby) na początku naszego małżeństwa.

   To stało się w szpitalu, gdzie pracowałem, a jego oddział dziecięcy cieszył się renomą. Nie wiem dlaczego lekarze nie zauważyli jej stanu i wypisali do domu...umierające dziecko. Na pewno myślano, że jako lekarz jestem przewrażliwiony. Po ponownym zawiezieniu zmarła w przeciągu dwóch godzin.

    Marta, siostra Łazarza z Betanii, gościła Jezusa i Mu usługiwała. Właśnie wyszła na spotkanie Pana i zawiadomiła Go o śmierci Łazarza.

„Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie (…) Wierzysz w to”?

„Tak, Panie! (…)”.

Można powiedzieć do Pana Jezusa za Martą przy zwłokach Łazarza; „Panie, gdybyś tu był, to ona by nie umarła (…)”.

    Św. Hostia pękła (lekko) w odczuciu duchowo. Słodycz i pokój zaczęły zalewać duszę. Nie mogę wyjść z Domu Pana. Chciałbym tu zostać z Panem, adorować Najświętszy Sakrament aż do mojej śmierci. Po powrocie do domu - z powodu dalej trwającej tęsknoty za Panem Jezusem - grałem na akordeonie;

„O Panie ! szukam Cię i wciąż mi Ciebie brak,

gdzie jesteś Boże mój, ze mną bądź, ze mną bądź”.

„Ja wiem w Kogo ja wierzę (…) to Ten, co zstąpił z Nieba, co Życie za mnie dał”.

   Na końcu popłynie tango; „Skrwawione serce, zdeptane w tłumie o poniewierce zapomnieć umie”. To piosenka o miłości, ale moją duszę przeleciał dreszcz, łzy zalały oczy, ponieważ zobaczyłem Pana Jezusa na Drodze Krzyżowej. To ja sprawiałem, że Najświętsze Serce Pana Jezusa krwawiło.

    /../ Tak zmieszały się tamte dni z dzisiejszym, a wiedz, że nasza miłość do Boga narasta z wiekiem…

                                                                                                                                   APeeL

 

11.10.2009(n) ZA WYTRWAŁYCH W CZYNIENIU DOBRA

Dzień Papieski

   Piszę, a płyną obrazy żywienia potrzebujących i słowa o Adamie Chmielowskim (b. Albercie). Mignął obraz „Ecce Homo”. Teraz łzy zalały oczy, ponieważ pokazują ustawianie wielkich słupów przesyłowych (Nevada) oraz gaszenie pożarów na Sycylii (samolot w kilka minut nabiera 10 tys. litrów wody).

   Emeryt chodzi po mieście i robi zdjęcia źle parkujących samochodów…wprowadza w zakłopotanie służby porządkowe. Szef CBA Mariusz Kamiński naraża się mafii...jak sędzia Falcone.

   W Chinach uwolniono 2-letniego chłopczyka, który utknął pomiędzy blokami. Chłopcu zrefundowano protezy kończyn górnych, a u nas to samo uczyniono Ukraińcowi (brak wdzięczności). Teraz czeka na to dziewczyna bez rąk i nogi (w kaprysie weszła na linię wysokiego napięcia).

    Dzisiaj zbierają na studia dla zdolnych, ale biednych. Pozostałem w kościele z trzema kobietami odmawiającymi modlitwę różańcową...jak dobre w ciszy jest z Panem Bogiem. Papież Benedykt XVI ogłosił dwóch nowych świętych, a w moim sercu moi patroni; lekarza Avellino i Moscati.

   Zapytasz: jak odczytałem dzisiejszą intencję. Pierwotna brzmiała; za czyniących prawdziwe dobro, ale Anioł wskazał na czytania w dniu 14.10, gdzie był słowa św. Pawła (Rz2, 1-11) o tych, „którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały /../.”

   Przepływają broniący krzywdzonych, walczący z niszczącymi przyrodę, wolontariusze (hospicja domowe), uliczni głosiciele Ewangelii, Ochojska, Matka Teresa z Kalkuty, przyjmujący cierpienia zastępcze, wstawiający się za innymi w modlitwach, ks. Jerzy Popiełuszko, misjonarze w biednych krajach, adoptujący dzieci nienarodzone, walczący z aborcją i In vitro.

   Nawet nie zdziwiło mnie to, że Pan wskazał na ten zapis dzisiaj (25.03.2019), bo na Mszach św. były zbiórki na Domy Samotnych Matek. Przepłyną akcje typu Wielkiej Orkiestry Św. Pomocy, ks. Isakowicz - Zalewski, jadłodajnie dla bezdomnych, itd. Jeszcze honorowi dawcy krwi i szpiku...

    Co ja uczyniłem w ramach tej intencji? Od kilku dni załatwiam rentę społeczną alkoholikowi bliskiemu śmierci. Nie miał nawet dowodu i aktualnego zdjęcia. Wypełniłem mu dokumenty i trafił z tym na komisję lekarską...po kilku miesiącach przyszedł z kawą i czekoladą.

    Przypomniał się umierający kapłan, który oddał swoje oko...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

Motto; red. Jacek Żakowski stał się białym Murzynem…

    Zostałem zerwany na Mszę świętą o 6:30. W czasie jej trwania byłem normalny, a w tym czasie płynęły słowa listu św. Jana Apostoła (1 J 1, 1- 4) na świadectwo istnienia życia wiecznego.

   Jednak zdziwienie wzbudziła Ew. (J 20,  2-8) w której Maria Magdalena oraz Apostoł Piotr i Jan zastali pusty grób Zbawiciela. To wywołało zdziwienie, ponieważ Dzieciątko leży w Żłóbku, a tu sprawa śmierci.

    Po przyjęcie Eucharystii, przeszedłem na stronę Groty Betlejemskiej, gdzie padłem na kolana...z autentycznej miłości do Jezuska. Łzy zalały oczy, a u mnie  to oznacza Prawdę!

   Szatan, upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji - na ten święty czas - wywołał sprawę ekologii. Wobec szału lewactwa („dziadersów”) metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w rozmowie z Telewizją Republika obwieścił, że; "Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne". Przy tym skrytykował komsomołkę Gretę Thunberg (wg mnie;„Dzidzię”).

    Na to zareagował w TOK FM czerwony teolog-ekologista red. Jacek Żakowski; „z trudem mieści się w kościelnej normie cywilizacyjnej, która przecież i tak goni rzeczywistość”. To trudny język, a chodzi o zacofanie hierarchy i naszego Kościoła Świętego. Pan Jacek jest teologiem samoukiem i nie rozumie, że namaszczony Pasterz mówi „duchowo” (o bożkach).

   Okazało się, że chrześcijanie są przyczyną niszczenia mateczki ziemi. Nawet papież Franciszek nabrał się na Pachamamę (Matkę Ziemię) i udzielił audiencji „Dzidzi”, za co jest chwalony, bo nadąża za współczesnością (wg red. Jacka).

   Pan podsunął mi ten temat nieprzypadkowo, bo celem naszego życia jest zbawienie czyli powrót duszy do Królestwa Niebieskiego! Natomiast bezbożnicy wszelkiej maści (razem ze św. Jehowy) dalej pragną budować raj na ziemi. Czynili sobie „ziemię poddaną” (zobacz pomysły Stalina), a dziwią się Słowu Boga.

   Napłynęła też książka prof. Andrzeja Brodziaka; „Jesteś nieśmiertelny”...w sensie powtórzenia kombinacji genetycznej z ponownym powstaniem w poprzednim ciele. W jakim celu miałbym wracać do „Gułagu Ziemia”.

    Po powrocie do domu miałem natchnienie, aby intencji modlitewnej szukać w dwóch kolędach;

1.  "Lulajże, Jezuniu", gdzie są słowa; "pełni natchnienia, pewni zbawienia – Upadli na kolana”. 

2.  "Mizerna, cicha stajenka licha" były słowa; „zstąpiłeś na ziemię, bo kochasz ludzi”...

   Na początku mojej modlitwy w sercu znalazły się słowa o  p e w n y c h  z b a w i e n i a, którzy padają na kolana...tak było dzisiaj ze mną po Eucharystii! Natychmiast poznałem intencję modlitewną tego dnia i zrozumiałe stało się połączenie; Narodzenia Pana Jezusa i Jego Zmartwychwstania.  

   W tym czasie ludzie pragną nieśmiertelności zatroskani o ten świat i to głównie niewierzący...stworzyli sobie nowego bożka. Pan Jezus spożywał ryby i pieczonego baranka, a tu krzyk...z demonicznym wegetarianizmem, a nawet weganizmem, zaprzestaniem „gwałcenia krów”, itd.

   Natomiast nie podoba się abp. Marek Jędraszewski, który wcześniej wskazał na "czerwoną i tęczową zarazę". Teraz też nie podoba się, bo jako katolicy w centrum naszego życia stawiamy Boga Ojca i człowieka stworzonego na Jego obraz i podobieństwo.

    Zrozum, że jestem wiedzący; pewny zbawienia naszej duszy, bo ciało fizyczne na nic się nie przyda. Na czas przetrwania Pan Jezus zostawił nam Swoje Ciało Duchowe, które łączy się z naszą duszą (łagodzi jej tęskną miłość).     

   Bezbożnicy i ekolodzy pragną raju na ziemi. A co z teologiem samoukiem red. Jackiem Żakowskim? W ekstazie mówił, że hierarchom przychodzą do głowy różne brednie, teraz wymyślili "ekologizm", wskazał też na słowa papieża Jana Pawła II. W końcu przeklął; „niech się to wszystko w końcu rozp.....y - zdewastujmy do dna i zobaczmy, co się stanie”.

   Jeszcze niedawno w „GW” zgłaszał sprzeciw wobec zakazu palenia w samolotach i lokalach, a nawet w szpitalach...bronił palenia papierosów, gdzie się chce. "Kobieta jest Murzynem tego świata" śpiewał kiedyś John Lennon. "Od dziś w Polsce Murzynem będzie każdy palacz. /../ Ja - wasz ganc nowy Murzyn - wolę umrzeć od dymu"…

    W wielkim bólu krążyłem 1.5 godziny wołając do Boga w mojej modlitwie, ofiarowując cierpienia Pana Jezusa w tej intencji…

                                                                                                                    APeeL

 

 

 

Motto: <<Panie, nie poczytaj im tego grzechu>>...

    Zaczynam ten zapis, a w TVN24 pokazują rozświetlone Betlejem z mieszkającym tam Amerykaninem, który dziękuje Bogu za tak wielką łaskę. To miejsce powinno promieniować Pokojem Bożym, gdzie obecnie zjeżdżają się turyści, aby zaznać tej łaski…

    Zejdźmy na ziemię, bo na dzisiejszej Mszy św. o 7.00 bracia starsi w wierze, którzy wcześniej zamordowali Syna Bożego teraz prześladują jego wyznawców. Właśnie kamieniują Szczepana (Dz 6, 8-10.7, 54-60) za to, że czynił wielkie cuda i znaki wśród ludu. Nie mogli znieść tego, co mówił. Podnieśli wielki krzyk po jego słowach; <<Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga>>.

     Pan Jezus przestrzegł nas dzisiaj (Mt 10, 17-22), że; „będą was wydawać sądom”, wodzić z Jego powodu przed władzę wciąż „ludową”, „brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia>>.

    To wcale nie są żarty, bo córka jest zwolenniczką skrajnej lewicy i egalitaryzmu, którego podstawą jest sprawiedliwy ustrój...z równością między ludźmi pod każdym względem.

   Przyjechała na jeden dzień Świąt i nie chciał rozmawiać o jedynie prawdziwej wierze katolickiej. Nawet zapytałem; dlaczego w moim domu ograniczasz tematy rozmów? Rodzi się zapytanie; czy niewierzący mogą obchodzić Święta?

   Dziwne, bo trafiłem na informację o Agnieszce Holland (babcia 71 lat), która chciała założyć nowy Kościół Chrześcijański, bo „Polski Kościół katolicki gnije już tak bardzo, że musi dojść do jakiejś reformacji /../ ludzie potrzebują transcendencji, rytuału, poczucia wspólnoty, kulturowej więzi z przeszłością" (rozmowa z tyg. "Kultura Liberalna").

   Kościół Agnieszki Holland "wróciłby całkowicie do korzeni". - Byłby kościołem Jezusa syna kobiety, nie syna Boga. Zobacz jak Szatan lubi sławnych ludzi i wciska im majaki. Babcia zapomniała o wcześniejszych reformatorach (Luter i Kalwin), których owocem jest skasowanie Eucharystii!

   W tej grupie był Janusz Palikot ze swoim „Ozonem”, a obecnie zastępuje go zwolennik „róbta, co chceta” oraz „tęczowa zaraza” z ich migdaleniem się na ulicach, uczestnictwie w profanacji Procesji Eucharystycznej oraz Mszy św. z kaznodzieją o. Robertem. 

   Dalej mamy fartuszkowców (masonerię), którzy małpują celebracje katolickie z atakowaniem bezpardonowym wiary w Boga Objawionego (prof. Jan Hartman), feministki żądające „równości” (także w kapłaństwie) oraz „czerwoną zarazę”, która w Rosji paliła ikony. Dzisiaj przeszkadza im krzyż w Sejmie RP, który chce usunąć opętana intelektualnie matka Joanna od demonów.

    Trzeba też wymienić formację naukowców i filozofów z prof. dr hab. med. Andrzejem Brodziakiem, która pracuje nad nieśmiertelnością naszych ciał (jak w samochodach „składakach”). W ich tle są zwolennicy państwa świeckiego ze skasowaniem wszystkich religii, a prawdziwa jest tylko wiara w Boga Objawionego, a nie wymyślonego.

   Dodaj do tego bluźnierców typu Jerzego Urbacha, który nie może zdechnąć, bo zwierzęta nie ubliżają Bogu i „umierają” oraz kolegów psychiatrów, którzy prawie w 100% są dennymi ateistami. Wszelkie widzenia i natchnienia są u nich jawnym dowodem chorobowym...

   Bardzo ważne jest tylko poczucie bycia katolikiem z namiastkami celebracji (spotkania opłatkowe) oraz żerowaniu na naszych prawach (śluby i pogrzeby). Zarazem są to zwolennicy aborcji na żądanie oraz przyjmowania Eucharystii przez siedzących „na kocią łapę”...

   Wg obecnego papieża trzy główne religie podchodzą od Boga Ojca. Naród wybrany oczekuje na przyjście zapowiadanego Zbawiciela, które okrutnie zamordowali. Trwają w Prawie, które zostało zniesione przez Chrystusa oraz w ciemności śmierci

    Pozostają bracia dla których jesteśmy śmiertelnymi wrogami. Jeżeli Bóg jest Jeden to dlaczego inaczej go nazywają, a swojego proroka ogłosili większym od Pana Jezusa, Syna Bożego. Trójca Święta nie może przejść im przez głowę, rozbijają figury MB Niepokalanej, itd.

   Ich misją jest szerzenie islamu w Europie, którą zakończy ich flaga łopocząca nad kopułą Bazyliki Świętego Piotra z unicestwieniem wszystkiego, co przypomina moją wiarę. Od kogo mają takie natchnienie, bo wiedzą jak my, że Szatan istnieje?

   Dobrze, że Pan Bóg powalił opcję Donka i Bronka, bo już dzisiaj czulibyśmy się jak nie we własnej ojczyźnie. Apokalipsa już trwa, a ja nie chcę doczekać skasowania Eucharystii (chleba dla życia duszy). Przez 1.5 godziny wołałem do Boga Ojca w mojej modlitwie, w intencji tego dnia... 

                                                                                                                            APeeL

 

 Aktualnie przepisane...

11.09.1992(pt)  ZA TYCH, KTÓRZY STRACILI UFNOŚĆ BOŻĄ

  Dzisiaj w pracy będzie towarzyszył mi maleńki znaleziony krzyżyk (czytaj; "spotka mnie jakieś małe cierpienie"). Serce zalał pokój i miłość, a to sprawi, że do pacjentów popłynie wiele rad duchowych;

  • nie można dobrze rządzić bez Boga, bo nie uda się uczynić prawdziwego dobra!
  • niech pani rzuci pracę u syna w rolnictwie, a na drzwiach pokoju napisze "Dom Starców”, bo pani pracą są teraz modlitwy!
  • trzeba prosić naszą Matkę o pokój, bo przez leki zapominamy, kto daje zdrowie!
  • zły wpuszcza panu obraz raju na ziemi...w obcym mieście po sprzedaniu gospodarstwa i opuszczeniu swojego miejsca na ziemi. W tej intencji trzeba dać na Mszę św. bo krzyż na grobie ma być tutaj!
  • w momencie podjęcia decyzji pójścia do zakonu (17 lat) zły uderzył z całej siły! Stąd rozterka, poczucie osamotnienia z szukaniem zakonu świeckiego...

    Przybył też starający się do zakonu Marianów, któremu wypełniam świadectwo zdrowia. Jakże chciałbym porozmawiać z nim, ale wciąż trwał nawał chorych.

    Moje serce przenikała jasność, że są zawołani, którzy mają prowadzić innych, a podczas późniejszej modlitwy miałem świadomość, że Pan Jezus jest w moim życiu wszystkim, a cała reszta tylko dodana.

   Na wizycie domowej trafiłem do upadającego gospodarstwa z pijaczkiem, którego 78-letnia matka - pochylona ze starosci - dźwigała wiadra. Powiedziałem jej, że przysłano mnie tutaj od naszej Matki, abym przekazał, że zły odciąga panią od modlitw i grzeszy pani pracą. Nasze serca zjednały się, wszystko rozumiała, kiwała głową z zadziwienia i zatrzymała się w zadumie.

    Na naszych oczach piękny kotek stawał na łapkach i "atakował” podwórkowego psa. Jakże zarazem cieszą proste sceny świata Stworzonego przez Boga.

   Z włączonego telewizora popłynie piosenka ze słowami, że „świat jest piękny, jeśli ktoś czeka na nas”. Moim domem jest Królestwo Boże, gdzie czeka na mnie Bóg Ojciec i „nic mi więcej nie potrzeba”...

   Na antenie radiowej - w wielkim niebezpieczeństwie - pracował młody mężczyzna. W późniejszej rozmowie doradziłem mu, aby prosił o ochronę i w wątpliwościach wołał; „Pod Twoją Obronę”, ponieważ demon - w dniu jego słabości - może zalać go poczuciem „odwagi” z lekceważeniem zagrożenia.

   Natomiast przy myjce samochodowej spotkałem męża porzuconego przez żonę alkoholiczkę, a już wcześniej pragnąłem podnieść go na duchu, bo ta rozbita rodzina bardzo cierpi.

   „Proszę przyjąć żonę, bo jest chora (nałóg), ale pragnie być z dziećmi, a dzieci z nią. W takich kłopotach demon podsuwa samobójstwo i wielu tak odchodzi. Trzeba prosić Matkę Bożą o pomoc, stale jej przebaczać, przecież ona bardzo cierpi. Pan dostał próbę, wszystko stanie się jasne, gdy zabiorą ciało. Niech pan to przemyśli, ponieważ mówię od Boga Ojca”.

    Nagle zrozumiałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia. Napłynęły sytuacje ekstremalne na świecie...w tym ludobójstwo podczas wojny domowej w byłej Jugosławii. Ilu wówczas traci ufność Bożą. Zacząłem wołać w mojej modlitwie; „Jezu mój! Przecież powołałeś wówczas słabych, nie rozumieli, zasypiali zamiast czuwać, zapierali się i zdradzali...teraz jest tak samo! Przyjmij w Swoim Sercu tracących ufność Bożą.” 

    W telewizyjnej redakcji katolickiej członkowie wspólnoty mówili o ufności Dzieci Bożych, które cieszą zwykłe rzeczy, bo wszystko jest wielkim cudem stworzenia! Tam też narkoman zaczął cieszyć się wiosną i normalnymi widokami.

    Dzisiaj, gdy przepisuję tę intencję (grudzień 2019) syn b. premier ks. Tymoteusz Szydło zrzuca sutannę…

                                                                                                                         APeeL

 

 

 

Nie ma Boga oprócz Jahwe („Jam Jest”)…

   Od początku mojego nawrócenia (1986-1989) byłem prowadzony nieświadomie w kierunku odczytywania Woli Boga Ojca. Zważ, że od tamtego czasu czekała na mnie wolna strona internetowa o tej nazwie! Przypomniał się dzień jej utworzenia z podtytułem; „Jak odczytać Wolę Boga Ojca?”. Instruktaż zaczyna się od słów, że naszą wolę mamy oddać Bogu, bo jest to droga do  ś w i ę t o ś c i.

    Każdy z nas ma jakieś powołanie, które musi odczytać...zrozum musi. Jak ma to uczynić? Wie o tym każde dziecko, które w takich momentach pyta swojego ziemskiego tatę. Zawołaj do naszego Deus Abba, stwórcy naszej duszy. Jak zawołać? Normalnie, jak dziecko, które słucha się ziemskiego ojca.

   Zapytaj jakie jest twoje ostateczne powołanie i poproś o prowadzenie. Patrz na znaki. Nie wiem jakie, bo do każdego (jesteśmy niepowtarzalni) Pan Bóg mówi innym językiem. Nie traktuj wejścia tutaj jako przypadkowe...

   Kiedyś kapłan mówił o swoim powołaniu, a później uniósł kielich i patenę. W tym czasie moją duszę zalało uniesienie…wprost znalazłem się wśród lilii otaczających Ołtarz św. Żadnym językiem tego nie wyrazisz.

   Zrozum, że moja łaska jest rzadka, w sensie prowadzenia dziennika duchowego z jego relacją "na żywo". Nie dotrzesz bezpośrednio do Nieba bez wykonywania Woli Boga Ojca. Kto ma dzieci ten wie, co oznacza posłuszeństwo i jaką radość sprawiają ich prośby o pomoc.

   Dla Boga Jedynego oddałbym ostatni grosz, ale całość sieci jest w rękach tych, którzy służą "królestwu tego świata". Moja łaska powinna być rozpowszechniona, ale Przeciwnik Boga jest właścicielem mass-mediów.

   Łatwo ujrzysz to w TVN, Super Stacji i Polsacie (znanych u nas), gdzie w kraju katolickim nie wolno mówić o naszej wierze, aby nie urazić bezbożników i grzeszników. To jest jawne uczestnictwo w gubieniu dusz ludzkich.

   Na dzisiejszej Mszy św. o 7.00 wzrok będzie przykuwała wielka figura Pana Jezusa Dobrego Pasterza, która jest w centrum ołtarza. Każdy wie jak posłuszne owce idą za dobrym pasterzem. Czasami zdarzy się czarna, lub głupia, niesforna, zagubiona lub „zagapiona”, a także spłoszona. Większość stada idzie za pasterzem, który chroni je przed wilkami i prowadzi na dobre pastwiska.

    O tym mówi pieśń; „Pan jest Pasterzem moim, niczego mi nie zbraknie…będę leżeć na zielonych pastwiskach”. Istnieje ewidentny związek pomiędzy odczytywaniem Woli Boga Ojca, a posłuszeństwem czyli oddaniem swojej woli („bądź Wola Twoja”). To zarazem jest droga do świętości...

   Ilu marzy i wierzy w dojście do świętości? Większość nie pragnie tego, a reszta śmieje się i znacząco stuka palcem w głowę. Nie możesz wejść na Giewont, gdy nawet o tym nie pomyślisz! 

    Na dzisiejszym spotkaniu z Panem Jezusem o 7.00 w serce wpadły słowa z Ew (Łk2, 15-20) o przekazie pasterzom posłanym do Betlejem, gdzie odnaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę. Pan Bóg wciąż mówi do „wybranych”. To może stać się także z tobą…

    Siostra Faustyna przekazała, co wiem; „ujrzałam małe Dzieciątko Jezus, które mi powiedziało, że we wszystkim mam zależeć od Niego. Żaden uczynek samowolny - chociaż byś w niego wiele wysiłków włożyła - nie podoba mi się /../ Oblubieńcze mój dopomóż mi do spełnienia Woli Twojej Świętej /../ Uczyń serce moje podobne do Twego /../”.

   Przed i po Eucharystii trwałem na kolanach, a w sercu miałem pokazane obrazy ochrony prezydenta i różnych ważniaków. Na tym tle musisz ujrzeć moc Opatrzności Bożej, bo zjednany z Panem Jezusem nie boisz się śmierci. Chodzi o to, że mogę stracić ciało fizyczne, ale duszę może zabić tylko Szatan...

    Później - podczas modlitwy na boisku - spotkam trzech islamistów w różnym wieku. To nasi bracia, ale mają zabraną wolną wolę, a przez to podlegają rozkazom przywódców religijnych…

   Przez godzinę wołałem do Boga Ojca w intencji powołanych do szerzenia naszej wiary. Jest to moje ostateczne powołanie i ten dzień jest także za mnie…

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

   Intencje z 24.09.1991(w) Jesteś nieśmiertelny i 24.12.2019(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK ŚWIATŁOŚCI WIEKUISTEJ są powiązane...

 

24.09.1991(w) Jesteś nieśmiertelny...

   Całkowicie obolały i skacowany oraz zakatarzony byłem pusty w środku...ledwie miałem siłę na przeżegnanie się. W oczekiwaniu na pomoc napłynęło natchnienie, aby otworzyć Biblię. Trafiłem na Słowa mojego profesora teologii św. Pawła dotyczące zmartwychwstania.

    Z jego wywodu wynika, że ciało to ziarno, które daje różne owoce. Bóg daje każdemu prawdziwe ciało czyli duszę wg Swojej Mądrości. Ciało czyli człowiek ziemski (śmiertelny) zawiera człowieka niebieskiego (nieśmiertelnego). Nagle moje myśli uciekły do Stwórcy, który zasiewa ziemię ziarnem (ciałami), które muszą przynieść plon w postaci dusz!

    Zawołałem; „Panie Boże! Jaki jest cel tego zasiewu? Wyjaśnij proszę, co oznacza, że dajesz w różne ciała różne dusze?” Całkowicie słaby przeżegnałem się wodą od Faustynki i w zaćmieniu odmówiłem dwie części modlitwy różańcowej. W tym czasie w głowie kłębiły się wszystkie sprawy...

    Dodatkowo zły podsunął „pomysł”, aby pojechać na działkę i tam się modlić! Ja modlę się, a on zaleca przerwanie, aby modlić się! Przed chwilka nabrał mnie na czytanie „Tekstów o Matce Bożej”, gdzie był okropny obraz Matki Bożej Pucołowatej i inne perfidnie dobrane zdjęcia...każde, w tym stylu! Zobacz, co Nienawistnik czyni przeciw Matce Bożej Pięknej!

    Ze strony Bożej napłynęło natchnienie, że moja modlitwa w zaćmieniu daje pocieszenie Panu Jezusowi. Dzisiaj, gdy to przepisuję (24.12.2019) wiem, że jest to prawda...tak jak z przybyciem w niechęci do kościoła. Jeżeli pragnę takich pocieszeń (Msza św. i modlitwa) to jest stan normalny, ale przełamanie przez duszę ciała sprawia Bogu radość.

    Na ten czas w ręku znalazła się książeczka prof. dr hab. med. Andrzeja Brodziaka; „Jesteś nieśmiertelny”, a to sprawiło, że napisałem do niego (poniżej).  W tym czasie otrzymałem odpowiedź na moje zapytanie dotyczące zasiewu dusz; oto piękna dusza (święta) jest w ciele niewidomego lub brzydkiego!

   To jest nieskończona możliwość kombinacji! Przecież są dusze uwięzione w ciałach rzucanych drgawkami, usztywnionych, mało sprawnych i uszkodzonych w wypadkach, ciężkich schorzeniach, po naświetlaniach rtg, itd.! Teraz zrozumiałe stały się poranne przeszkody ze strony złego, ponieważ wszedłem na teren jego tajemniczych machlojek.

   Postanowiłem (błędnie), że o 15.00 będę odmawiał moją modlitwę przebłagalną, co czynię obecnie, ale po odczycie intencji. Na czas snu przekazałem moją duszę Panu Jezusowi…

                                                                                                                    APeeL

 

24.09.1991 r.                     Pan Profesor dr hab. med. Andrzej Brodziak

Dotyczy broszurki; "Jesteś nieśmiertelny"…

    Od kilku lat mam łaskę wiary prawdziwej. Nauczyłem się w każdej chwilce żyć w łączności z Ojcem "Ja Jestem”, Panem Jezusem i Matką Prawdziwą. Dzisiaj posłuchałem natchnienia i w Biblii trafiłem na list św. Pawła; „O zmartwychwstaniu ciał”. W jednym zdaniu jest tak, że śmiertelne ciało fizyczne jest tylko opakowaniem dla nieśmiertelnej duszy.

    To potwierdziło moją pewność, bo człowiek składa się z ciała i duszy. Dusza jest wcielana przez Boga Ojca w momencie naszego powstania (zlania jajeczka z plemnikiem). Nie ma płci, porusza się z wielką szybkością, widzi, słyszy, ma zmysły z odjętym bólem ciała, rozmowa odbywa się poprzez odbiór i wysyłanie myśli (błyskawicznie). Ponadto przenika ukrywany w ciele fizycznym fałsz i podstęp, ma też wieczny zapis przebiegu życia...także wszystkich myśli (w tym grzechy)!

    Śmierć ciała fizycznego oznacza natychmiastowe jej uwolnienie („zmartwychwstanie”) z powrotem do Boga Ojca i sprawozdaniem z życia ziemskiego! Właśnie w tym momencie w ręku znalazła się książeczka Pana Profesora z dziwnym zapytaniem; „dlaczego do tej pory nie słyszałem, że jestem nieśmiertelny?

    Na pewno nie uda się Panu przekonać ludzi, że są nieśmiertelni, bo nawet większość wierzących (katolików) uważa, że ich byt kończy grób! Dlaczego się tak dzieje? To jest bardzo proste! Sprawia to upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji (Szatan).

    Wiem, że w tym momencie Pan Profesor uśmiechnie się i pomyśli, że pisze jakiś fanatyk religijny lub maniak. Szatan wie o tym, że jesteśmy nieśmiertelni, a Bóg pragnie naszego powrotu. Przy pomocy natchnień (telepatycznie) zalewa ludzkość zwątpieniem; „dusza?...jaka dusza?...coś ty, przecież mamy XX wiek!” Błąd większości ludzi polega na tym, że wszystkie myśli traktują jako swoje...

   Jako interniści wiemy co dzieje się z umierającymi. Chory ma 5-10 dni życia, a Szatan daje mu nadzieję i zaczyna się „wożenie trupa". Chodzi o to, aby w ostatnich godzinach swojego zesłania nie nawrócił się (Sakrament Namaszczenia Chorych). To jest bardzo sprytne i skuteczne.

                                                         Panie Profesorze!

    Nie ma łączności między wiedzą i mądrością, a wiarą (łaską) i Mądrością Bożą! Pan Profesor opisuje ziemię (ziarno - ciało fizyczne). Pada słowo Duch człowieka, ale nie ma wzmianki o ciele duchowym (duszy). To jakiś "Nadrzędny Twór Myślowy"…wymyślony przez upadłego Archanioła!

    Pan Jezus podczas św. Agonii powiedział siedem słów, ostatnie zostało skierowane do Boga; „Ojcze, w Twoje ręce oddaję Ducha Mego”. Dla mnie jest to jasne - dusza to Prawdziwe Ciało, a duch to Boże Tchnienie każdego życia.

   Pisze Pan Profesor, że " obiekt ten będzie mógł być odtworzony w przyszłości" - obiekt, jako fizyczna kombinacja komputerowo ułożonych cząsteczek? Ponownie zostanę odtworzony przez powtórkę układu. Zły wyprowadzi każdego na manowce! Ja podsuwałbym to każdemu takiemu badaczowi – przeciwnikowi istnienia duszy!  

    Czy czuje Pan Profesor wielkość tej tajemnicy? Ta wielkość wyraża się prostotą nie do pomyślenia! Czytam Pana dowody na istnienie duszy, a gdzie ona? Jest tam DNA, ale to dotyczy ciała fizycznego! Zły wyprowadził pańskie wywody na błędną ścieżkę, a tak chce Pan nawracać ludzi!

    Nawet próbuje Pan zająć miejsce Boga Ojca i rozpracować Jego Mądrość. Jakże kocha takich nieprzyjaciel dusz ludzkich i pomaga w uszczęśliwianiu tego świata! A więc; "Wielki Wybuch, inflacyjny model ekspandującego Wszechświata, pętle czasu i drgający, myślący Twór nadrzędny istnieje dzięki Twoim działaniom”. To przecież nic innego jak stwierdzenie; „gdyby Boga nie było to ludzie sami musieliby go stworzyć”!

   Przekonał mnie Pan Profesor, że wiedza i ziemskie myślenie to wielkie głupstwo u Boga! Dziwne, że w swoich poszukiwaniach nie zastanowił się Pan (jako lekarz) nad momentem śmierci ciała. Wg moich obserwacji 98% ludzi nie przygotowuje się do śmierci, czyli powrotu do Prawdziwego Życia. Zdziwieni swoją sytuacja "dają znaki rodzinie” (sam mam około 20 relacji od pacjentów).

    Ja szukałem odpowiedzi od 1986 r. i dzisiaj mogę przekazać, że w s z y s t k o jest prawdziwe w Kościele katolickim! Cudem Ostatnim jest chleb zamieniany w Duchowe Ciało Pana Jezusa (Eucharystię), które łączy się podczas Komunii św. z moją duszą!

     Pan Profesor szuka daleko, a prawda jest tam, gdzie dzwonią… 

 

24.12.2019(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK ŚWIATŁOŚCI WIEKUISTEJ

W i g i l i a

    Pojechałem na nabożeństwo o 7.15 i trafiłem na Eucharystię z kończącej się Mszy św. Podszedłem ofiarowując to niespodziewane zjednanie z Panem Jezusem na ręce Boga Ojca. Nie wiedziałem, że dzisiaj będzie tak poważna intencja modlitewna.

    Na mojej Mszy św. w serce wpadną słowa zapowiedzi przybycia Jana Chrzciciela, który przygotuje drogę Panu Jezusowi (Łk 1, 67-79) oraz zdanie z aklamacji; „przyjdź i oświeć siedzących w ciemności i mroku śmierci".

     Zapytasz; jak odczytałem tę intencje modlitewną?

1. z natchnienia wydobyłem korespondencję (1991 r.)  z prof. dr hab. med. Andrzejem Brodziakiem, który napisał jako ateista książeczkę; „Jesteś nieśmiertelny”

2. przy próbie ułożenia zapisu wylała się kawa, a spięcie sprawiło brak światła (wysiadły korki)

3. straciłem rozgałęźnik po który wybiegłem na miasto („szukanie światła”), ale wszystko było już pozamykane

4. jutro ma narodzić się Pan Jezus, Światło na oświecenie pogan…właśnie czekamy na Gwiazdkę Betlejemską!

5. podczas modlitwy zapaliły się wszystkie latarnie

    

    Pod datą 24.09.1991 z intencją; "Jesteś nieśmiertelny” jest mój list do prof. dr. hab. med. Andrzeja Brodziaka ze Ślaskiej AM, kierownika katedry i kliniki, który  odpowiedział...

30.09.1991 r.                                 Wielce Szanowny Panie Doktorze

    Dziękuję bardzo za Pana list z dnia 24.09.br. Muszę Panu pogratulować, gdyż jest to w zasadzie pierwszy list podejmujący ze mnę merytoryczną dyskusję. Profesor wspomniał o iluminacji (olśnieniu) i zacytował bezbożnika C. G. Junga, który zarzuca takim jak ja, że jestem niecierpliwy w stosunku do myślących. Uzasadniał to moim zwątpieniem ze wskazaniem na myślicieli starożytnych, bez których nie mielibyśmy dogmatu o Trójcy Świętej (bzdura duchowa).

    „Niech się cieszy człowiek wierzący, że na górę, na której siedzi, chcą się wspiąć także inni.” Pan Profesor jako niewierzący zalecił mi studiowanie prac C. G. Junga oraz film Umberto Ecco pt. „Imię Róży”.

03.10.1991 w odpowiedzi wskazałem Panu Profesorowi, że tylko garstka poszła za Panem Jezusem, wokół trwa pogaństwo w sensie życia tylko tym światem! Cóż oznacza napisanie przez Pana Profesora książki i jej sprzedaż. U mnie leżała na półce i znalazła się podczas sprzątania przez żonę.

    Ja wiem, że zwątpienie to wróg wiary, ale Jung nie pisze, kto za tym stoi! Nie ma sensu dyskusja z takim, bo reprezentujemy dwa światy. Podczas ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II znalazłem się w Krakowie, gdzie w kościele usłyszałem pukanie w konfesjonał.

    Zły natychmiast zalał mnie zwątpieniem; „taki kawał drogi jechać, spowiedź nie ma sensu, to wszystko fałsz”. Po krótkiej walce i Sakramencie Pojednania trafiłem do kącika z figurą Pana Jezusa z Gorejącym Sercem oraz z Panem Jezusem Miłosiernym.

    Dlaczego Jung przypisuje takim jak ja niszczycielskie zamiary, a wskazywanie przez niego na dogmat o Trójcy Świętej jest nietaktem. Ja wiem jak przebiega łączność z Bogiem Ojcem, Panem Jezusem i na końcu z Duchem Świętym.

    Wspinanie się przeze mnie na górę o nazwie świętość nie wymaga żadnego myślenia, ale łaski Bożej. Trzeba tylko zawołać; „Panie Jezu daj mi znak, bądź ze mną, wyjaśnij mi to i to, pomóż”. Pan Profesor ma na pewno jakaś dziwną sprawę. Proszę przekazać ją Matce Bożej; „Matko, jeżeli jesteś to przez załatwienie tej sprawy dasz znak!”

 

28.10.1991 uzupełniłem moje refleksje

Motto; ”Rabbuni, abym przejrzał." (Mk 10,51)

    Bóg Ojciec dał mi łaskę „wymiany poglądów” dla dobra innych, małych i słabych („puchów marnych”). To jest ścieranie się światła ziemskiego ze Światłem Bożym. Oto nawiązanie do Słowa z niedzieli;

"nie lada głowa...być może i zaprowadzi go do piekła"

„co podoba się naszemu rozumowi, nie może podobać się rozumowi Boskiemu”.

    Bóg Ojciec dał nam mózg (superkomputer), który łączy duszę z ciałem. W większości wypadków służy do odbierania światła ziemskiego (wiedza, doświadczenia, rozumowanie). Do tego potrzebna jest przystawka (łaska) o nazwie; „Światło Boże”, a wówczas widzimy Mądrość Bożą.

    Dwa zdania o książce - wyobraźmy sobie, że obaj dyskutujemy, a książkę pisze Pan - czy doprowadzi ona kogoś do Boga? Każda dyskusja odciąga od Kościoła. Ta książka to szukanie Boga, ale w krzywym zwierciadle...całe strony wyśmiewają wiarę, a chwilami czyta się ja jak "Malowanego ptaka" Kosińskiego (zboczenia), a niektóre strony zawierają głupie dyskusje.

   Dobre pióro łapie w swoje szpony śmiertelny nieprzyjaciel ludzi – Szatan. W początku książki zadaje Pan Profesor pytania zawierające odpowiedzi (nieświadoma manipulacja). Ja widzę pięknie stworzony świat z człowiekiem na obraz i podobieństwo Boga. Ten cud znamy jako lekarze, a cóż dopiero cud jakim jest nasza dusza. To „kropelka Boga”, opiłek, który wraca do magnesu.

   Pan Profesor nie odpowie - ciężko choremu i umierającemu - jaki jest sens naszego życia, dlaczego są niezasłużone cierpienia (niewidomy od dziecka), itd.? Może stworzymy coś razem?

5.11.1991 Pan Profesor odpowiedział, ale bez nici porozumienia, ponieważ pomiędzy mistyką, a filozofią istnieje przepaść nie do przebycia.

   Stąd dzisiejsza intencja z Mszą św. i przyjęciem dwóch Eucharystii oraz godzinną modlitwą…

                                                                                                                                 APeeL