Na Mszy św. o 6.30 niespodziewanie napłynęło poczucie bliskości Boga Ojca, a tego nie można przekazać. Odczułem wielką radość, pojawiło się uniesienie duchowe, a moje serce zalała miłość także do Pana Jezusa i Ducha Świętego.

    Z duszy rozległ się krzyk: "Boże mój, Panie Jezu, Duchu Święty! Cóż znaczy życie bez wiary?"  Jak przekazać ci stan mojej duszy? Zarazem napłynęło poczucie różnicy pomiędzy moją mocą z Bogiem Ojcem, a wszechmocnymi władcami ziemskimi.

    Na ten czas mój ulubiony prorok przekazał od Boga (Iz 40,1-11)...

"Głos się odzywa: Wołaj! - I rzekłem: Co mam wołać? - Wszelkie ciało to jakby trawa (...) usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki. (...) Podnieś głos, nie bój się!"

   Psalmista w Ps 96,1-3.10-13 przekazał: "Oto nasz Pan Bóg przyjdzie z wielką mocą"...to hymn uwielbienia Boga przez całą przyrodę! "Jezu kochany! "Alleluja! Alleluja! Chwała Tato!"

   Jakże Pan Bóg obdarza mnie niespodziewanie radością Bożą, która nie ma nic wspólnego z naszymi żartami, dobrym poczuciem, itd! "Boże! Dziękuję Ci za wczorajszy dzień z zapisami świadectwa wiary. Dziękuje Panie Jezu! Dziękuje Duchu Święty!"

   Natomiast Pan Jezus w Ew.; Mt 18,12-14 wskazał, że pasterz bardziej cieszy się z odnalezienia zagubionej owcy niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu tych, które się nie zabłąkały.

   Eucharystia przewijała się z poczuciem spokojnej pracy na Poletku Pana Boga. Z wdzięczności podjechaliśmy z żona pod mój krzyż, aby wymienić lampkę.

   Pomyślałem, że w naszej wierze nie podkreśla się powrotu do Raju, który kojarzy się z bajką o Adamie i Ewie. Podczas zapisywania tego świadectwa wiary wypadałoby modlić się za zagubione owce, ale miałem już taką intencję.

    Wymienię tylko to, co wpadło mi w ręce, bo świat baranów jest opisany...

1. Kolorowa zaraza ponownie prowokuje katolików pokazując pięknego Pana Jezusa jako pedała. Tacy są wrażliwi, płaczą na strefy bez LGRB+, rozgłaszają na cały świat ich dyskryminowanie, a nawet kamienowanie...w naszej średniowiecznej ojczyźnie!

   Nie wolno na nich powiedzieć złego słowa, a obnoszą się i propagują "spółkowanie inaczej"...szerząc tę ohydę spustoszenie w mass-mediach, a przy tym robiąc z siebie "świętych". Szatan całkowicie ich ogłupił. Nawet papież zaskoczony nie wspomniał o Przeciwniku Boga.

   W RP przewodzi im Robert Biedroń cieszący się, że z UE otrzymamy "figę z makiem"! Ja zapadłbym się pod ziemię, a on sam pcha się na śmierć i to wieczną, Z salonów nagle spadnie do śmierdzącego kurnika z krzykami wiecznych potępieńców! Naprawdę nie widzi tego...nie mówię, że u siebie, ale u innych. W tej grupie jest lesbijka, Marta Lempart ("zamknij się psie"...do policjanta na służbie)...

2. Przesunęli się mordercy, okrutnicy z ludobójcami oraz ich ofiary  na ziemi, których reprezentuje Boku Haram, dzicy spod diabelskiej gwiazdy. Bliżej Putin szykujący się do wojny oraz nasza "szujania i szczujnia".

   Tutaj jest też miejsce dla Donalda Mniejszego, którego oczka wskazują na kłamanie. To uczestnik (w sercu) zamachu w Smoleńsku. Na ubraniu jednej z ofiar wykryto materiały wybuchowe. Pilot odszedł od lądowania, ale "rozbił się o brzozę"...po dwóch wybuchach.

3. Racjonaliści mitomani pochodzący od małp - za przeproszeniem tych zwierząt - żyjących zgodnie z Wolą Stwórcy (nie mają własnej, bo opierają się na instynktach).

    Na ich stronie www.racjonalista.pl piszą głównie o wierzących w Boga Ojca i to głównie o katolikach. Przeszkadza im chrzest dzieci, który "nie jest nieszkodliwy". Nic taki nie wie o Sakramentach Świętych i o grzechu pierworodnym, a zabiera głos, strasząc od Szatana...wierzących.

   Zajrzałem tam do "Dziennika odszczepieńca" (wyjątki z życia obywatela kategorii B) autorstwa Pauliny Machiavelli. Chwali kobitka Dawkinsa od "Boga urojonego"...musiałem wyrzucić to dzieło na śmietnik, bo tańczyły przy nim demony.

    Paulina małpuje prof. Joannę Senyszyn, matkę Joannę od demonów, która stwierdziła, że Matka Boże "niepokalanie poczęła", a chodzi o Niepokalane Poczęcie czyli urodzenie się bez grzechu pierworodnego.

   "Nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś wierzył w to, że pewna kobitka urodziła dziecko, ale i tak pozostała dziewicą (...) przeciwko jak najbardziej absurdalnym wierzeniom (...)".

  Co na te rzygowiny szatana powie Mariusz Agnosiewicz, właściwie Mariusz Kamil Gawlik..."działacz" ruchu humanistyczno-wolnomyślicielskiego i antyklerykalnego w Polsce. Matka Boża, Dziewica teraz i zawsze to "kobitka". Nawet tego słowa nie wolno używać, bo teraz nie ma już płci!

4. Tutaj jest plejada tych, którzy przepłynęli przez moje serce na Mszy św. w niedzielę:

- Kubuś Parchatek, który kiedyś w programie "przypadkowo" stracił łokciem Biblię, a teraz już jako dziadek pokazał bryki w swoim garażu

- były kapłana Roman Kotliński, który napisał w "FiM" art.: "Narodzenie Bachora" (Pan Jezus miał przybranego ojca ziemskiego). Porzucił sutannę i cudotwórcy zamieniającego chleb w Duchowe Ciało Pana Jezusa stał się zleceniodawcą zamordowania żony (przez 10 lat będzie odpoczywał w wiezieniu).

- babcia Joanny od demonów (tow. Senyszyn), Boleksław Wałęsa ("jestem za, a nawet przeciw"), Kataryna Lubnauer, Leszek Miller, Ryszard Kalisz, itd.

Jak sam żyłem w ten sposób?

5. Natchnienie sprawiło, że zajrzałem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl), który staje po stronie uciśnionych, nawet oburzyło go spalenie kukły Żyda. Zrobiono błąd, bo powinno sie spalić jego kukłę jako plastusia w wykonaniu pani Pieli! Dopiero byłby krzyk jego obrońców.

   3 grudnia 2021 r. brat Jasio napisał kazanie w języku całkowicie niezrozumiałym...nawet dla siebie. Pisze o "archaicznym katolicyzmie" (wyjaśnię, że Prawda jest niezmienna), szydzi z Boga, że powołał do Raju sprawiedliwych. Nie wie, że sam jest tak powołany, a dzisiaj bardziej kochany ode mnie!

   Chyba czyta moją stronę, bo stwierdza, że "Rolą człowieka jest odgadywać wolę Pana i gorliwie ją wykonywać". Szydzi, że dojdzie do "triumfu Państwa Bożego, w które zstąpić zechce Pan, by w chwale, pośród ukorzonych przed Nim ludów ziemi, zająć miejsce na świętym tronie Królestwa". Kołtuneria lubi mieszać Biblię do swoich niecnych zamiarów.

   Teraz pisze o mnie jako fanatyku religijnym. Nawet wie, co mam w głowie, a ja dodam, że w chorej (mistyka to psychoza). Właśnie zaocznie potwierdził to prezes prof. Andrzej Matyja...teolog świecki i psychiatra jasnowidz.

   Tacy jak ja: "Są świadomi, że działają jako narzędzia Opatrzności i czerpią z tej świadomości niepojętą dla profana dumę i poczucie chwały". Dlaczego określa mnie profanem?

    Zagubiony baran wchodzi w walonkach na teren święty i miesza królestwo ziemskie, którego jest diabelskim wielbicielem z Królestwem Bożym. Jego "mądrość" nie jest przydatna w ujrzeniu tego.

    Całkiem oszalał, bo pisze o duszy dochodząc, kiedy Bóg ją wciela. Diabeł pilnował go od urodzenia, aby nie dokonali na nim aborcji, bo wiedział ile dusz zgubi przez swoje życie. "Jasiu już jutro wpadniesz do czeluści i wszystko będziesz wiedział bez dochodzenia. Lepiej zacznij liczyć rogi na głowie Lucypera!"

   Na koniec cytuje słowa z mojej strony: "Jest tylko jeden Bóg, który jest Panem wszystkich ludzi. I jest jeden lud wybrany i kto nie chce się do niego przyłączyć, ten sam prosi się do piekła".

    Szydzi z jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Niedługo zacznie się bać śmierci...możne to go przebudzi?

                                                                                                                          APeeL

 

Aktualnie przepisane...

03.05.2006(ś)  ZA NAGLE PRZEBUDZONYCH...

Rocznica 199 Konstytucji 3 Maja

    Wróciłem do domu po 48 godzinnym dyżurze w pomocy doraźnej (pogotowiu ratunkowym) i o 9.00 padłem w ciężki sen...

1. Planowałem Mszę świętą o 12:00, ale zostałem obudzony o 10:00, a to oznaczało że mam być na Mszy świętej o 10:15 za ojczyznę. Popłakałem się podczas śpiewu ludu o Bogu Ojcu i Matce Bożej...to był jeden jęk w duszy. W sercu pragnąłem przystąpić do spowiedzi, aby wrócić do pełni czystości! 

    Na ten moment mój kapłan szedł do konfesjonału, a jako pierwszy pobiegłem do wysłannika Boga Ojca! Popłakałem się podczas opowiadania o wypadku 1. maja 2006 r. i z intencji: "za potrzebujących ratunku". Teraz sam potrzebuję ratunku, ale dla oczyszczenia duszy!

    Kapłan wypowiedział wczorajszą intencję, że każdy z nas jest poddawany próbom, a to wymaga doświadczających nas. Popłakałem się z radości powrotu do Boga. Orkiestra grała: "Madonno", a ja klęczałem po spowiedzi ze łzami w oczach. Nie mogłem wyjść z kościoła, pozostałem sam w świętej ciszy i bliskości Boga Ojca!

2. Godzina 17:20.  Przebudzony z głębokiego snu zawołałem: "Jezu  mój umiłowany Twój święty krzyż to ratunek! To Ty...

- budzisz nas z letargu duchowego

- przywracasz do życia umarłych z powodu grzechu

- jesteś Świętym Ratownikiem uwięzionego pod zwałowiskjem, krzyczącego z głębi studni, lochu i zablokowanych w korytarzu

- wynosisz z płonącego wieżowca i  niezatapialnego giganta

- twoja Święta Ręka sprawia że broń się zacina, kule omijają, a pocisk nie wybucha!

    Najdroższy Zbawicielu! To Twoje Serce jest przy matce zabitego, zmarłego lub konającego z łap przeciwnika, który daje używki, narkotyki i otwiera markety - z pachnącymi WC i muzyczką - w niedzielę. W tym czasie garstka widzi urok Twej Świątyni, gdzie z miłości kona nasza dusza.

    Jak mam zatrzymać idących na zgubę? Wprost chce się krzyczeć na cały świat: można już wracać do Domu Boga z morza grzechów! Zawracajcie! Stop!! Nie tędy droga - ta nie prowadzi do Autostrady Słońca, do Taty, Deus Abba.

    Dlaczego mam to pokazane i jak mam dziękować za Twoje łzy, które spadły na moje oczy, a dusza chce wołać we wszystkich językach: Zmiłuj się nad nami!

                                                                                                              APeeL

 

 

 

 

 

    Zerwałem się o 2.00 w nocy i do Mszy św. o 6.30 przygotowywałem "front robót". To zarazem sprawiło moją drętwotę, a w kościele - cisza, ciemność i płonące świece - sprzyjały sekundowemu zasypianiu, które przywracało sprawność.

    W tym czasie w błyskach napływały moje "krzywdy", a to zdradziło kuszenie przez Mefistofelesa (mefir - niszczyciel, tofel - kłamca). Nawet sprzyjała mu atmosfera, bo lubi ciemności (duchowe).

    Zdziwisz się, że działa w kościele, a szczególnie na Mszy św.? Co miałby czynić w burdelu lub w centrali czerwonej i kolorowej zarazy, w kasynach i wśród mafiozów...w tym u skołowanego Aleksandra Łukaszenki, prezia W. W. Putina, w państwie kimolskim (KRLD) i u towarzyszy chińskich?

    W kościele atakuje takich jak ja, ale nie ujawnia się...dzisiaj został od razu zdemaskowany, a to sprawiło, że w duszy krzyknąłem: "idź precz Szatanie" i postanowiłem ten dzień ofiarować za moich przeciwników, których podsuwał. To jego porażka, bo to może sprawić nawrócenie jakiegoś! Ja też żyłem jak oni. Gdzie trafiłbym po śmierci?

   Mówienie o upadłym Archaniele jest obciachem, bo pełno jest go na ścianach budynków (graffiti) i w głupich filmach z potworkami dla dzieci. Naprawdę wstyd jest mówić o władcy demonów...nawet w Kościele świętym jest zakaz wypowiadania słów: dusza (nie ma w Biblii), Szatan i co jest z nami po śmierci?

   Od kogo to? Przecież szef Niebieskiej Bezpieki szczególnie szaleje na salonach duchowych Watykanu (wtyki w hierarchii). Każdy wie jak działa KGB, a to jego umiłowana formacja rozrzucona po całym świecie.

   W Watykanie wciąż badają objawienia Matki Bożej Pokoju, a ja przeczytam jakiś tekst (np. książka "Oczami Jezusa") i natychmiast wiem, co jest od człowieka, a co od Boga. Tak odkryłem - po dziesięciokrotnym otworzeniu "Koranu", że jest to Księga Wojny...z niewiernymi! My modlimy się za takich, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego Samego Boga...Jahwe ("Ja Jestem"). Nie ma żadnego innego. Chcesz udowodnić stań do walki duchowej...

    Ja daję się prowadzić wg "bądź Wola Twoja", a taki idzie na wojnę ze sztandarem "bądź wola moja"! Nawet nie wie, że niesie diabelski krzyż. Niemożliwe jest pokonanie Przeciwnika Boga "siłą woli". Moc uzyskujemy w Komunii św. która sprawia, że Szatan ucieka w podskokach i nie czuję jego obecności przez różny czas.

    Proszę każdego, aby "zajrzał" do swojej głowy i zauważył "dobre natchnienia"...po drgnięciu w kierunku powrotu do Boga. To będzie pierwszy krok...tak jak u mnie, przed 30 laty padnięcie na kolana z przeżegnaniem się (na dyżurze w pogotowiu, po powrocie z dalekiego wyjazdu karetką).

   To zapowiedział prorok Izajasz i spełniło się, bo Bóg nie rzuca słów na wiatr (35,1-10): "Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty (...) i głupi nie będą się tam wałęsać (...) ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą (...) z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach (...)".

    Dzisiaj Pan Jezus (Ewangelia: Łk 5,17-26) w obecności faryzeuszy i uczonych w Prawie uzdrowił sparaliżowanego mówiąc: "wstań, weź swoje łoże i idź do domu!" Mnie to nie dziwi, bo Cudem Ostatnim jest Eucharystia.

    Ciało Duchowe Pana Jezusa przewijało się wielokrotnie do przodu (faktycznie w pokoju wykonam wiele pracy przy zaległych zapisach). Na zakończenie tego dnia Matka Boża powiedziała do mnie:

    "Męczeństwo może być spowodowane przez broń i przez udrękę moralną, gdy znosi się ją w takim samym celu. (...) Kiedy czynisz to dla braci, jest to wciąż miłość do Jezusa, który chce ich zbawienia".* Ja wiem, że jest to uświęcenie cierpienia, a nawet współcierpienie ze Zbawicielem.

    Uwierz mi, że wszystko jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej, bo w żadnej innej nie ma Eucharystii. Nie będziesz miał mocy bez tego Cudu Ostatniego...

                                                                                                                   APeeL

* "Poemat Boga-Człowieka" Ks. Pierwsza str. 280

 

Aktualnie przepisane...

02.05.2006(w)  ZA TYCH, KTÓRZY MNIE DOŚWIADCZAJĄ...

    Szatan, jako upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji ma nieskończony repertuar kuszenia: skłóci w błahostce, później podsuwa robienie "na złość"...tak może zostać wywołana nawet wojna!

    Dalej mam dyżur w pogotowiu (1-2.05.2006...48 godz.) z pracą w przychodni (na "dwa fronty"), ponieważ wszystko jest w jednym budynku. Niespodziewanie trafiłem na pokój, a zaskoczony "brakiem zajęcia" miałem zabronione spotkanie...ze smutkiem z powodu utraty czystości w sercu.

   Dla człowieka normalnego to nic, a ja złamałem przysięgę daną Matce Bożej ("niech spotka mnie śmierć"). Właśnie będę miał pokazane, co znaczy taka przysięga. Podczas przejazdu karetką - główna trasa   (Warszawa-Kraków) - zostanie zablokowana... przechodzącym konduktem pogrzebowym!

    Zobacz: do Boga Ojca prowadzi prosta i szeroka arteria! Nagle przejazd zamyka śmierć duchowa!  Jakże szkolą nas z Nieba: "Jezu miłosierny! Boże Ojcze! Matko!" Nie potrafię edytować rycin, ale możesz to sobie wyobrazić. W tym czasie towarzyszyły mi figury Matki Bożej!

   Bóg może nas wypróbować w różny sposób, a do tego potrzeba tych, którzy nas doświadczają! Co dobrego czynisz jeżeli modlisz się tylko w swoich sprawach, nawet dziękując oraz za dobrych i tych, których kochasz? Tak czyni większość...w tym zdrowi proszący o zdrowie!

    Natomiast powołani i wiedzący, że Bóg Jest oraz pragnący świętości muszą być doświadczani...inaczej nie można trafić do Królestwa Bożego!

    W moim wypadku jest to...

- uznano mnie za szpiega i to trwa (nie byłem, nie jestem i nie będę), a najgorszy dla służb  jest "fałszywy szpieg"

- to sprawiło, że jestem na liście proskrypcyjnej

- szkodzi mi się na wszystkie różne sposoby (np. zagarnięcie spadku po rodzicach), a za dwa lata stracę prawo wykonywania zawodu lekarza (po proteście przeciwko powaleniu krzyża przez kolegę psychiatrę)

- przez tych, którzy mają rozkaz jestem przedrzeźniany i prowokowany do żartów oraz głupich rozmów

- proszony o postawienie alkoholu, a obiecałem Bogu Ojcu, że nie będę tego czynił, bo mam odebrany nałóg (jestem cudownie uzdrowiony)

- wciągany w "rozmówki" polityczne, bo jestem jawnym wrogiem wciąż trwającego bolszewizmu

- lubię gadać i to w towarzystwie, złośliwie żartować, a to sprawia pragnienie aury bycia "równym", a to wszystko sprawia niesmak z poczuciem upadków!

   Jednak "nasz Pan jest dobry, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy"...właśnie wdzięczna pacjentka przyniosła bombonierę i bardzo piękny bukiet tulipanów. Jakie otrzymała natchnienie, bo nie miałem grosza w kieszeni, a sprawiła pojednanie z żoną, której podrzuciłem ten podarunek.

   Teraz, gdy zapisuję to świadectwo słychać śpiew kobiet spod figury Matki Bożej Niepokalanej, która przyszła pod nasz blok!

                                                                                                     APeeL

 

 

 

 

Motto: "Żeby Polska była Polską"...

    Każdy z nas otrzymał ojczyznę, która jest namiastką Ojczyzny Niebieskiej. Dlatego mamy pomieszane języki, rasy oraz granice, które mamy otwierać dla innych. Właśnie zostałem zaskoczony tym, że podstępnie chcą zabrać nam ten dar, który rozumieją Kurdowie. Przepłynęły wszystkie ofiary...w tym uczestnicy "Cudu nad Wisłą", który sprawiła Matka Boża.

    Upadły Archanioł ma nadprzyrodzoną inteligencję i nabiera naiwnych duchowo na "miłość" między narodami, "równość" i "braterstwo", ale bez błogosławieństwa Boga Ojca. Jaka może być miłość, równość i braterstwo między narodami...bez Boga? Taką reprezentuje bardzo miły europoseł Robert Biedroń.

    Sam zobacz: urodził się na tej ziemi, stąd go wyniesiono, a teraz z trybuny Europarlamentu mówi, że "dostaniemy figę z makiem"! Zapomniał, że nasi przodkowie oddawali życie, aby on mógł zbierać profity prowadząc grzeszne życie, które dodatkowo chce propagować.

    Właśnie Szatan spełnia pragnienie władzy nad wspólnotą wolnych państw europejskich. To jest małpowanie Królestwa Bożego, które jest już na ziemi (w nas)...z prawem Bożym opartym na miłości.   

    Teraz mamy stać się kondominium w ramach federalizacji UE, a nie ma tego w traktacie. Dlatego bezprawnie karzą nas zalecając zamknięcie Turowa oraz pozostawienie nomenklatury w pionie sprawiedliwości.

    Wreszcie Jan Hartman nie będzie zarzucał, że kłaniamy się Państwu Watykańskiemu. Komu teraz będziemy się kłaniać? Jest oczywiste, że czerwonej i kolorowej zarazie. Szybko skasuje się naszą wiarę, a Domy Boga, gdzie otrzymuję Cud Ostatni, Duchowe Ciało Pana Jezusa zamieni w kawiarnie...nie tykając złotych meczetów.

   Bolszewizm jest dla "samych swoich" (dawniej towarzyszy), gdzie promuje się za szkodzenie wpisanym na listę proskrypcyjną (pozbawienie praw, dawniej skazanie na banicję lub zamordowanie)...zapoznałem się z tą metodą w samorządzie lekarskim,

     Zrozum, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej. Taką naszą ojczyzną i to już na ziemi jest Królestwo Boże z o. Pio (Włoch) oraz charyzmatycznym o. Johnem Bashoborą.

    Mieliśmy ZSRR, a teraz ma to być Związek Republik Europejskich jako federalizacja państw, a to oznacza, że szykuje się jeden rząd nad światem. Królestwo Boże jest odwrotnością królestw budowanych przez pragnących władzy nad ludzkością „przez związek nasz bratni”.

   W tym stanie od Ołtarza św. w serce wpadły słowa (Ba 5,1-9): "Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności!" Natomiast z Ps 126 popłynie do Boga moje wołanie: "Odmień znowu nasz los, Panie". Natomiast w Ew. (Łk 3, 1-6) św. Jan Chrzciciel jako "głos wołającego na pustyni" głosił "chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów". Nie podobał się władzy i został zamordowany!

    Eucharystia ułożyła się pionowo, wzdłuż jamy ustnej, a to oznacza, że Bóg jest ze mną ("My'), po czasie zamieniła w laurkę (podziękowanie za nocny wysiłek), a na końcu zwinęła się (posiłek dla robotnika na roli Bożej).

    Po zjednaniu z Ciałem Duchowym Pana Jezusa duszę i serce zalał Pokój oraz Słodycz Boża, która w ustach trwała kilka godzin. W tym czasie wzrok zatrzymała korona z kwiatów na głowie Anioła Pokoju oraz wizerunek Ducha Świętego nad Ołtarzem.

    Nie mogłem wstać z kolan, przeszedłem pod obraz Trójcy Świętej, a dusza zaczęła wołać: "Boże mój! Boże! Tatusiu dziękuję za wszystko, niech będzie błogosławiony Twój Syn, a nasz brat oraz Duch Święty, który prowadzi mnie w zapiskach".

    W takim momencie pragniesz klęczeć do końca życia i jeden dzień dłużej. Zarazem stajesz się senny, bo nasze ciało fizyczne jest zbyt słabe dla takich przeżyć. Ostatni wyszedłem z ciemnego już kościoła.

    Po chwilce drzemki wyszedłem na mecz oldbojów, gdzie przez 1.5 godziny wołałem do Boga Ojca w intencja tego dnia...

                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

05.06.1994(n) ZA CIERPIĄCYCH Z WOLI WŁASNEJ...

    Minęła północ, a ja źle zaczynam niedzielę popijając piwo, oglądając film satanistyczny z czytaniem listu do Jerzego Urbana, gdzie piszę o tym niewidzialnym wrogu! Zapomniałem o słowach Pana Jezusa skierowanych do Vassuli Ryden, że odczuwa obrzydzeniu, gdy widzi cierpienia wynikające z naszej woli własnej! Dodatkowo w "Echu Medjugorie" o. Tomislav przypomina, że musimy być narzędziami w ręku Boga, a wcześniej o to prosiłem!

    Zza okna dobiega głośna muzyka dyskotekowa, krzyki i przekleństwa z odgłosami bójki. Tam "bawi się" mój syn. Zobacz jak Pan Bóg nas szkoli...

Wola Boga Ojca: dobrowolnie współcierpienie z Panem Jezusem, zjednanie serc z niesieniem Jego krzyża...mała garstka jest takich!

Wola nasza, a wówczas dominuje ciało z jego zachciankami (niesienie krzyża diabła)...z szukaniem przyjemności, pragnieniem chwały własnej z popisywaniem się, a szatan i ten świat mają nieskończony repertuar "rozrywek".

   Właśnie wczoraj nad naszymi blokami latały dwa samoloty (popisywanie się). Wyobraź sobie nieszczęście spowodowane upadkiem takiego "wyczynowca"! Ile cierpień niosą wypadki dokonane po pijanemu. Jakże Pan Jezus cierpi przez takich jak ja, którzy wiedzą, że Jest!

    Teraz zły wykorzystuje mój stan i "zaleca" opuszczenie Mszy św.! Wiem o przykrości, którą zrobiłem Panu (drinki), a w sercu płynie: "niech będzie chwała i cześć Jezusowi". Jakby na znak w kościele zatrzymałem się przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego.

   Dodatkowo w czytaniu padną słowa o sprzeniewierzeniu się Adama (Rdz 3,9-15)...aktualne na tę chwilkę mojego życia! Jakże zadziwiony słuchałem pouczenia św. Pawła (2 Kor 4,13-5,1): niszczeje nasz człowiek zewnętrzny...co widzialne przemija. Dzisiaj wiemy, że jest ciało fizyczne oraz dusza, która jako święta ma wrócić do Boga. Język tego mistyka jest nieprzydatny dla "normalnie" wierzących.

    Natomiast Panu Jezusowi zarzucono, że "odszedł od zmysłów...ma Belzebuba" jaznam  to, bo każdy mówiący o szatanie i złych duchach wywołuje uśmiech!

    Padłem na kolana i z głębi serca zawołałem do Matki i Ojca Prawdziwego powtarzając: "przepraszam" pragnąc ten dzień poświęcić za tych, którzy cierpią z woli własnej. Nie wiedziałem czy mogę podejść do Eucharystii...skierowałem się do kapłana odprawiającego Mszę św. a ten skręcił do drugiej kolejki. To był jawny znak od Pana Jezusa...

    Teraz na dyżurze w pogotowiu, w pokoju lekarza dyżurnego zauważyłem maleńki obrazek Jezusa Miłosiernego, który zostawiłem na telewizorze. Zły wykorzystując "brak alkoholu we krwi" podsunął mi koniak, który mam w szafce przychodni. Każdy alkoholik wie, co oznacza "mały kieliszeczek".

   Badam pielęgniarkę z anginą z W-wy, a ta jest zadziwiona metodą (wahadełko wskazuje na nietolerancję pyralginy, co potwierdza). Teraz jest to samo z dzieckiem, które wymiotuje po leku uspokajającym. Jakże pomaga ten maleńki przyrząd dany z Nieba...po moich wołaniach! Ja wiem, że nie wolno tej metody stosować do badań naszego losu, itd. Pokazują to wiedźmy w telewizji.

   W biednej chacie umiera staruszek z miażdżycowym niedokrwieniem mózgu. Jego twarz jest zniekształcona, stęka, oczy "patrzą" w prawo (po stronie niedokrwienia mózgu), a lewa ręka jest bezwładna. Posługa duchowa dopełniona, a mnie wezwano, aby nie było kłopotu w momencie jego odejścia (84 lata). Dlaczego ludzie chcą być tutaj?

   Po chwili głębokiego snu zrywają do babuszki (84 lata), która wciąż rozpacza po śmierci zmarłej córki (60 lat)! Przy tym jest straszona przez Szatana śmiercią ("zakopaniem")!  Pomogłem jej błyskawicznie (koklusz w całej rodzina). Wyjaśniłem jej, że przybyłem od córki, która jest i nigdy nie chciałaby wrócić do tej budy!

     Z kasety zabranej z domu popłyną słowo kapłana: "drugą drogą prowadzącą do pełnego pojednania z Bogiem jest żal za grzechy...prawdziwy żal za grzechy"! Dodatkowo przeczytam słowa modlitwy do Boga Ojca, aby mi przebaczył. Zapaliłem znicz, a łzy zalały oczy z powodu współcierpienia z Panem Jezusem. Tak mało jest wiernych służących Ojcu i Panu Jezusowi. 

   Teraz Pan zaprowadził mnie do pochylonej wiekiem babuszki, która nie znosi wielu leków. Zabrałem ją, wykonaliśmy ekg i poziom cukru, a po zastrzykach wróciła do tego świata. Zalecenia napisałem na maszynie...pomogłem jak własnej babci. Zważ, że przeciętnemu lekarzowi nie chce się tak pracować. Trafił się jeszcze wodniak pęcherzyka żółciowego oraz umierający po alkoholu "na serce".

    Tak się stało, że przejeżdżałem karetką koło "mojego" krzyża Pana Jezusa z płonącą lampką, a łzy zakręciły się w oczach. To było zarazem wielkie pocieszenie, bo to czas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego oraz mojej modlitwy (witryna), a jakby na znak z Nieba jedziemy do wsi Boże przejeżdżając przez Boską Wolę.

    Tam znowu trafiam na babuszkę upadająca z powodu zespołu tętnicy podstawnej mózgu (miażdżycowe przewężenie). W jej chatce trafiłem na piękny obraz MB Karmiącej!

    Teraz pędzimy na granicy bezpieczeństwa do ciężkiego wypadku, a na miejscu okaże się, że do mojej lekarz stomatolog z kuzynką. "Polonez" rozbityw lesie, one umierające, a pijany kierowca uciekł.

    W smutku przepłynęły obrazy z mojego życia (zmarnowałem cały rok szkolny). Długo żyłem w nieświadomości czynienia zła sobie! Ile bezmyślności dalej jest we mnie i w innych. Oto kolega dyżurny regularnie wyjeżdża na obiad niedzielny (lewe zgłoszenie z opisem). Pozostawia potrzebujących pomocy i udaje mu się! To dla mnie jest nie do pomyślenia. Później dziwimy się cierpieniami doznawanych z woli własnej (diabelskiego krzyża).

   Słusznie demon kusił koniakiem, bo lekarka zmarła, a policja przywiozła pijanego kierowcę z wypadku. Jak badałabym go w ich obecności? Dodatkowo wyobraź sobie Serce Boga Ojca...w moim upadku!

    Ponownie zapaliłem lampkę, padłem na kolana, a płomień tańczył na wizerunku Pana Jezusa Miłosiernego oraz Pana Jezusa z Sercem w koronie. Na ten moment książeczka do nabożeństwa - ku mojemu zadziwieniu - otworzyła się na modlitwie: "Ku rozwadze!"

  Tam były słowa:"O! Gdybyś zrozumiał, co czynisz, gdy popełniasz grzech śmiertelny! Odwracasz się od Boga...gardzisz Jego łaską! Wydaje ci się, że grzech wiedzie do szczęścia, a odbiera Błogosławieństwo Boga! Niweczy zasługi przez które mógłbyś zdobyć Niebo!"

    Jeszcze Litania do Serca Pana Jezusa z wołaniami za cierpiących z woli własnej. Tuż przed północą na kolanach zawołałem: "Dziękuję Panie Jezu za ochronę. Nie opuszczaj mnie Panie Jezu!"

                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

      Tuż po wstaniu podziękowałem Bogu Ojcu za  przybycie pod mój dach...mimo potrójnej niegodności. Nie ma słów, aby wyrazić moją wdzięczność. Zarazem zapytam: jakich atrakcji potrzebuje dzieciątko z którym jest tata? Kto da mu więcej?

   Tak też jest z nami, dziećmi Boga, których nie może zadowolić ten świat, a nawet miłość ludzka, ponieważ nasze dusze pragną miłości Boga Ojca z pragnieniem powrotu do Królestwa Niebieskiego!

    Wiedz, że nie jestem ciapciakiem (gamoniem lub fajtłapą), ale Andrzejem Piotrem ("mężem skałą"), byłym pokerzystą i drinkerem (ala Wiśniewski).

    Dlaczego zostałem powołany i wybrany przez Boga Ojca? Nie wiem, ale jest to pokazane na synu marnotrawnym, a bliżej na św. Augustynie (podobnym "hulace"). My poszliśmy w kierunku świętości, a brat Michał...wciąż farbuje sobie włosy.

    Ja nie piszę tego z książek, ale z głębi serca! Moje życie nie zamieniłbym na żadne inne. Później, w serialu dokumentalnym Polsatu trafię na sytuację, gdzie właścicielka gospodarstwa postanowiła sprzedać krowę (Bieszczady).

   W momencie, gdy siedziała w samochodzie otoczyły ją wszystkie zwierzęta, a krowa zniszczyła szybę, ponieważ "chciała powiedzieć, że ją kocha" (moje przypuszczenie). Tak ocalała, a ja - zadziwiony miłością stworzenia - kilka razy krzyknąłem.

    Pod kościołem pomyślałem o Bogu Ojcu, a z głośnika popłyną słowa: "Kiedy ranne wstają zorze (...) bądź pochwalon Boże Wielki" z moim zawołaniem "Boże mój, jakże piękne jest moje obecne życie"! 

    Kapłan wspomniał o św. Barbarze, która jest patronką pracujących z narażeniem życia (górników, itd.)...do jej celi śmierci Anioł przyniósł Eucharystię. Jakby na znak, właśnie dzisiaj doszło do wstrząsu w kopalni Bielszowice z uwięzieniem pod ziemią dwóch ślusarzy. Trwa akcja ratownicza. Taka jest też praca w Winnicy Bożej (Kościele Świętym), gdzie jesteśmy zabijani w różny sposób...

    Uwierz mi, że mamy duszę (przemienione ciało), która nie potrzebuje jedzenia kartofli, a przed nami jest życie wieczne. Nawet nie możesz sobie wyobrazić, co na nas czeka. Ja mam namiastkę tego, już tutaj, ponieważ Królestwo Boże jest w nas! 

    Żadnym językiem nie mogę tego przekazać, a dla niewierzących są to brednie, życie w świecie nierealnym (psychoza), a wreszcie urojenia. Tak jest, gdy ktoś uwierzy w swoją mądrość czyli głupotę dla Boga.

    Tacy uważają, że powstali na dnie oceanu...z jednej komórki, a zarazem nie widzą bezmiaru cudów Boga. Po co mamy rozum? Po to, aby rozpoznać Stwórcę wszystkiego. Córka kiedyś zapytała: jakie są to cuda? Też jest mądra, a zarazem ślepa duchowo. 

     Bardzo trudno jest niewidomemu od dziecka opisać ten świat, a jeszcze trudniej przekonać racjonalistę, że istnieje nadprzyrodzoność. Taki u mnie widzi chorobę psychiczną, a sam jest ciężko chory na mitomanię. Trudno jest ją rozpoznać i leczyć.   

    Apokalipsa już trwa, a guru racjonalistów Mariusz Agnosiewicz zaleca starym (takim jak ja) ćwiczenia siłowe. Widziałem takiego dziadka kulturystę...wystarczy. To dalszy dowód na wyznawanie kultu ciała (bożka), które składa się z tylko psyche i soma.

   Pan Mariusz martwi się też o zimę w UE. Dobrze, że broni picia mleka i jedzenia serów. Tak jest, gdy nie napada się na wiarę katolicką...wprost nie ma o czym pisać!

    Racjonaliści muszą wszystko dotknąć, włożyć palec w św. Bok Pana Jezusa, a zarazem są sceptykami podważającymi wiarygodność ludzkiego poznania (odróżnienie prawdy od fałszu). Nic im nie dadzą ostrzeżenia, bo traktują to jako brednie.

    Jeżeli chodzi o moją duchowość (mistyka) są pewni swego i popisują się bezkarnie swoim cynizmem i szyderstwem. Na ich stronie wspomniano o "Bałkańskich demonach" (Radosław S. Czarnecki).

    Już we wstępie jest negowane ich istnienia, bo Anthony de Mello stwierdził, że: "Negatywne uczucia istnieją w tobie, nie w otaczającej ciebie rzeczywistości". Nawet w kościele katolickim nie usłyszysz o szatanie, bo istnieje tylko zło i dobro.

    Daj autor wyjaśnia, że demony istnieją w wierzeniach religijnych i klechdach ludowych (przekazach). Ja daję codzienne świadectwo o ich działaniu i dodam, że zagnieździły się...

- www.polityka.pl z polakożercą, bluźniercą, profesorem Jan Hartman ohydnym (antyklerykałem). Dlatego tam jest tolerowany? Przy tym broni wszelkich mniejszości ("grzeszności").

- www.gazeta.pl w czuwający tam "pałkownikami"

- www.racjonlista.pl dla których bożkiem jest nasz rozum!

    Wrogowie mojej ojczyzny i Boga śpiewają w jednym bezbożnym w chórze, ale dowiedzą się wszystkiego po śmierci.

     Na Mszy św. wzrok przykuwał najpiękniejszy na świecie obraz Pana Jezusa Miłosiernego na tle świecącego krzyża! Ciekawe kto go namalował? 

   Natomiast mój ulubiony prorok przekazał od Boga Ojca obietnicę (Iz 30,19-21.23-26), że zlituje się nad swoim ludem. W tym czasie popłynie piękny psalm (Ps 147): "Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu. (...) Dobrze jest śpiewać psalmy Bogu, słodko jest Go wychwalać"...

     Pan Jezus (Mt 9,35-10,1.6-8) wskazał, że: "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało". Ja wiem o tym, ale nie ujrzysz bezbożności bez Światła Bożego. Stąd udzielona nam władza: "nad duchami nieczystymi, abyśmy je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości". 

    Eucharystia przewijała się w ustach i ułożyła w laurkę...jako podziękowanie za wczorajszy wysiłek przy edycji dwóch zapisów. Wszystko zakończyła pieśń: "Boże wieczny, Boże Żywy...Zbawicielu prawdziwy".

                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

   Po przebyciu "żółtej zarazy" pozostały zaburzenia snu, które wykorzystuję do pracy na Poletku Pana Boga. Natomiast schudnięcie 7 kg staram się utrzymać, ponieważ już wcześniej planowałem pozbycie się 10 kg ale "nie szło"! Sam zobacz jak Bóg Ojciec mi pomaga!

   Dla niedowiarków, ateistów, a szczególnie racjonalistów, którzy negują istnienie nadprzyrodzoności jestem nawiedzonym czubkiem, a właściwie chorym psychicznie. Ja znam to, bo zdrowi psychicznie są tylko koledzy psychiatrzy i racjonaliści. Mają rozum, a zakładają, że zdechną jak karaluchy, świnie i małpy (pieski teraz umierają).

   Wpisz: Instruktaż odczytywania Woli Boga Ojca. To było na mojej poprzedniej stronie, a od 12-01-2012 autorem tego wątku jest kołtun duchowy Tomasz Fiedorek. Mnie nie przeszkadza jego wiara we własny rozum, ale dlaczego robi plagiat, a to oznacza kradzież. Nic nie dały moje protesty...co im się stało w głowę?

   Musisz uwierzyć, że jesteśmy duszami opakowanymi w ciała fizyczne. Śmierć rozrywa połączenie i dusza wraca do życia nadprzyrodzonego (Nieba, Czyśćca lub Piekła). To jest wyraz Mądrości Boga Ojca: w tym życiu toczy się walka duszy pragnącej powrotu do Nieba z ciałem fizycznym pełnym pokus!

    Ukazałem to w w/w przywłaszczonym instruktażu. Wejdź i zobacz - tam lub na mojej stronie domowej - różnicę pomiędzy ciałem fizycznym (potrzebuje chleba codziennego) i duszą (pragnie Eucharystii)...

    Dusza przenika ściany, przenosi się w błysku, widzi, słyszy, "rozmawia" przy pomocy myśli (zanikają rasy i pomieszane języki), jej pamięć jest fotograficzna i wieczna...nic nie może jej zabić (oprócz grzechu).

    Z drugiej strony każdy zna możliwości naszego ciała fizycznego, które z wiekiem tetryczeje i rozpada się po śmierci.

Tam Jan Res okazał się teologiem świeckim, a zarazem psychiatrą pisząc, że moja wiara wynika z potrzeby zjawisk nadprzyrodzonych; im bardziej idiotycznych, tym bardziej "cudownych", czyli potwierdzających istnienie boga.

Tomasz Fiedorek, plagiator (złodziej) chciałby przeczytać kilka moich wypowiedzi na trudne pytania dotyczące zdolności odczytywania woli Bożej.

Kognitywista zauważył, że jestem lekarzem i rozpoznał u mnie zespół urojeniowy! Czy on jest członkiem samorządu lekarskiego, bo jego diagnozę - też zaocznie - potwierdził prezes NIL prof. Andrzej Matyja ze swoimi dworakami! Skąd oni się znają? Czy chorzy są wszyscy chodzący do kościoła?

    Dalej szydzono z mojego charyzmatu odczytywania Woli Boga Ojca, z posiadania duszy...szczególnie z doznań po przyjęciu Komunii świętej. Zalecono mi leczenie ("Medice, cura te ipsum"). 

   Zacytowali też moją ocenę ich guru, bożka Mariusza Agnosiewicza: wojującego ateistę, który reprezentuje grzeszne pogaństwo, a nawet kołtuństwo darwinowskie i bez egzorcysty nie poradzi sobie.

    Pan sprawił, że dzisiaj byłem jednym z nich...pusty duchowo, przysypiający na Mszy św. Nie docierało Słowo, a właśnie prorok Izajasz przekazał (Iz 29,17-24): W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. (...) z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy (...) którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu (...) Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie".

    Natomiast Pan Jezus (Ewangelia: Mt 9,27-31) dotknął dwóch niewidomych "I otworzyły się ich oczy". Tak też jest ze ślepcami duchowymi.

    Pasują tutaj słowa z właśnie opisywanej intencji z 04.06.1994 (2 Tm 4,1-8): głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili (...) a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom"...

    Poczytaj o tym w moich poniższych świadectwach (Szukaj: Chronologicznie)...

08.05.2021 Za głupków duchowych

11.01.2020 Za duchową hołotę...

23.11.2017 Za głupich duchowo

31.08.2017 Za wrogów naszej wiary

                                                                                                       APeeL

Aktualnie przepisane...

04.06.1994(s) ZA USZKODZONYCH FIZYCZNIE...

    W śnie przeżyłem zamieszanie, nawet pojawił się kolega pediatra, który później...już na jawie będzie mówił o śmiertelnym zakrztuszeniu, którego był świadkiem.

   Wolno wracałem do świata, a w tym momencie szatan zaczął drażnić mnie podsuwając agenturę, która w mojej ojczyźnie stanowi "państwo w państwie". Wszystko jest oparte na "naszych" ludziach: "do urzędu dopuszczę obcego?" Oni też są słabi: tego ostrzegamy, tego straszymy, a tej podsuwamy "naszego" męża!

   Zarazem wiem, że modlitwy Kościoła, wołanie Jana Pawła II sprawią tej władzy zimny prysznic. Wiedziano o tym i nie pozwolono na poświęcenie Rosji Matce Bożej!

    W tym momencie radość dają obrazy, a żona usunęła Pana Jezusa Miłosiernego z s. Faustyną ("nie pasuje...za dużo"), a ja chciałbym mieć świętych na całej ścianie. Tak jest dzisiaj, gdy to przepisuję (03.12.2021), a jest to dzień wspomnienia niepełnosprawnych!

    Nie wiem dlaczego napłynęły osoby niepełnosprawnych z mojego rejonu lekarskiego: ten na wózku, leżąca po udarze mózgu (apopleksji) i mający zaburzenia mowy. Wzrok przykuł art. "Nieprzystosowani".

   Poprosiłem Pana Jezusa, aby był dzisiaj ze mną. W przychodni było mało pacjentów, ale skomplikowane przypadki "cielesno-duchowe". Ludzie najbardziej boją się choroby serca, mają też lęki przed śmiercią.

   Śmieliśmy się z babcią, która lubi kawę, a nie znosi wielu leków...sprawdziłem wahadełkiem, że nie znosi też bimbru. Na ten czas przybyła siostra kapłana zwracając się do mnie: "proszę księdza".

    W ręku miała książkę "Rozważania o wierze", która otworzyła się na słowach Jana Pawła II: "Nie jest ważne, co robisz - ważne jest kim jesteś. Im więcej będzie dobra w tobie, im bardziej będziesz wierny łasce, tym twoje oddziaływanie na innych będzie skuteczniejsze".

   Podczas rozmowy z małżeństwem mającym rozterki duchowe...wpadało 5 osób sprawiając rozpraszenie. Teraz przesuwają się już "normalni" chorzy: krwawienie z odbytu, żylaki kończyn dolnych oraz napad migreny. Na zakończenie przyjęć z radia popłynie muzyka rockowa!

   Popłakałem się z wołaniem: "Jezu! Jezu! Nie chcą ludzie Twojej pomocy, nie chcą Ciebie, nie chcą Życia Prawdziwego, pragną być na tym zesłaniu". Jakże piękny byłby film tylko z kilku dni mojego życia. Łzy zalały oczy z wołaniem Imienia "Tego, który zbawia".

    Trafiłem na wizytę do trzech staruszków (dwójka niedołężnych), a bardzo lubię takich, bo gasną w nich ludzkie pragnienia...z powrotem do świętości. Zeszło godzinę z obdarowaniem (bogaci). Na ten czas Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę: "Przyjdź pracujący, kontynuujmy. Ja jestem twoim Nauczycielem. Rozraduj Mnie i nie zapominaj o Mojej obecności". 

    Wróciły obrazy uszkodzonych z mojego rejonu, niepełnosprawnych, umęczonych, oddalonych od Boga z powodu choroby, a książka "Rozważania o wierze" otworzyła się na scenie uzdrowienia paralityka.

   Wrócą uszkodzeni fizycznie: porażony po skoku do wody, sclerosis multiplex oraz powłóczący nogą podczas chodzenia. Jeszcze młodzi na wózkach oraz śpiący na ławkach po alkoholu i narkotykach. Właśnie kolega nie przyjął do oddziału uszkodzonej przez wiek.

    Do tego dojdą zatarte biodra, przewlekle dyskopatie, biegunki uniemożliwiające pójścia do kościoła, padaczka...uszkodzeni w wypadkach, a także po napadach.

   Pojechałem na działkę, aby modlić się, ale nie szło. W tym czasie pomogłem skosić trawę sąsiadce...żartując, że wdowie "najszybciej rośnie trawa". Powiedziałem dodatkowo, że więcej dobra uczyni modlitwą niż grzebaniem w ziemi.

   Ludzie mają piękne działki, które nieraz stają się celem ich życia, ale to nic nie oznacza bez Boga! Tacy jesteśmy, gdy mamy wszystko i idzie nam dobrze. Wówczas Pan Bóg jest nam niepotrzebny, bo jesteśmy "zaradni"!

   Dla wielu jest to wierne służenie władzy wciąż ludowej. W tym czasie komuniści budują kapitalizm. Tego nie zna świat, a byli Janosikami...zabierali bogatym, aby dać biednym, ale sami się obłowili.

  Na początku Mszy św. nie docierały pieśni i czytania, ponieważ wróciły obrazy uszkodzonych: młodego alkoholika z wciąż płaczącą matką oraz narkomanów z różnymi uszkodzeniami. Kapłan poprosił o modlitwę za Jana Pawła II, a z oddali "spojrzała" MB Częstochowska. Podczas procesji z Monstrancją musiałem ukrywać płacz ("słabość") wobec moich pacjentów.

   Popłynie pieśń o Panu Jezusie, Lekarzu Niebieskim. W jednej sekundzie łzy zalały oczy, zacząłem odmawiać moją modlitwę i w tej intencji przyjąłem Eucharystię. Tak znalazłem się w drodze na Golgotę, nie było mnie dla świata, a serce miałem zalane pokojem i miłością...! 

   W telewizji pokazano Mazowieckiego, Kaczyńskiego i Kwaśniewskiego! "Boże mój, przecież sprawiły to wołania do Matki Bożej". Tak się dzieje z pomocą Bożą, że dochodzi do takich spotkań, bez wojny i ofiar. To wprost rozbieranie Muru Berlińskiego! Z panoramy padnie słowo: serce, a ja wiedziałem, że chodzi o zjednanie serca mojego i Zbawiciela.

   Tuż przed północą padłem na kolana z wołaniem: "Jezu mój! Jezu! Ojcze Prawdy!" Serce zalało cierpienie Serca Pana Jezusa bolejącego nad omamionymi przez Szatana.

   "Jezu proszę Cię, abym wykonywał Wolę Boga Ojca, a przez to stał się narzędziem w Jego planach!" Jakby na ten moment popłynie film: "Mefisto walc" (1989).  

      "Jezu mój! Dziękuję za ten dzień - My"...

                                                                                                           APeeL