Doznałem szoku po przeczytaniu Orędzia Maryi Królowej Pokoju z 28.09.2019 („Echo Medziugorie”)...

„Umiłowane moje dzieci!

Módlcie się za Chiny, ponieważ stamtąd nadejdą nowe choroby, wszystko już gotowe…

Módlcie się za Rosję, ponieważ nadchodzi wojna.

Módlcie się za Amerykę, która jest w wielkim upadku.

Módlcie się za Kościół, ponieważ nadchodzą wojownicy, a atak będzie katastrofalny /../”.

Patrzcie na niebo, a zobaczycie znaki końca czasów”.

   Po wyjściu do bankomatu i apteki natychmiast odczytałem intencję tego dnia i z płaczem zacząłem odmawiać moją modlitwę. Ten ból i łzy wróciły podczas zapisywania tych przeżyć.

    Ja widziałem już dawno trwającą Apokalipsę, bo cały świat stał się bezbożny. Ręka Boga Ojca była tylko powstrzymywana. Mówiłem o tym, przez całe lata...prosiłem proboszcza, aby zaprosił mających czas na codzienną Mszę Św.! Nie udało się "nakładanie dodatkowego obowiązku"...

    Ja ten słodki "ciężar” niosę od 30 lat i dzięki mocy Bożej wytrwałem jako niewolnik bolszewickiej nomenklatury, która „rządzi” dotychczas i pała odwetem. Nie chcieliście mojej łaski - mówi Pan - to macie odjętą; we Włoszech kościoły są zamknięte.

    To zapowiadała Matka Boża w Orędziu z 08.10.2016 r. - „Zły ma zamiar objąć tron w Kościele zamiast mojego Syna, Eucharystia wkrótce zniknie”. Czy wiesz co oznacza to dla będącego mistykiem eucharystycznym? To tak jakbym umierającemu z głodu nie dał chleba.

   Ohyda spustoszenia zaczyna zbierać żniwo. TVN wreszcie pokazuje nasze puste kościoły, bo wcześniej nie splamili się. Nie wiedzą, że ich radość to radość ich szefa: Księcia Ciemności. W takim gronie śpiewa prof. Jan Hartman, który nawołuje do rewolty, bo zbawić mogą nas tylko bezbożnicy i bluźniercy. Nie dasz rady opętanym intelektualnie, bo tacy nie wiedzą, że głoszą mądrości płynące wprost od Księcia Kłamstwa!

   To on sprawił, że tow. chińscy stworzyli zarazę morową z niekontrolowanym wybuchem bomby biologicznej. W tej tragedii ludzkości chodzi o Kościół Święty i broń, którą dysponuje czyli Eucharystię. Walkę z „morowym powietrzem” chcemy pokonać maseczkami, a nikt nie mówi o modlitwach, postach, umartwieniach i pokucie. Jest to ewidentny brak wiary w Opatrzność Bożą.

   W dwóch listach do prezydenta Andrzeja Dudy pisałem o potrzebie wiecznej adoracji Monstrancji i zamawianych Mszach Św. w intencji Ojczyzny. Potwierdzono, że dotarły, ale wątpię, aby trafiły w ręce adresata!

    Na wieczornej Drodze Krzyżowej niosłem krzyż; w świątyni było kilka osób i tyle na placu. W tym czasie odmówiłem całą moją modlitwę podczas której wołałem do Boga o sprawienie wstrząsu duchowego wybranym osobom i grupom społecznym, bo nie budzą się.

   Eucharystia zamieniła się w mannę z nieba, padłem na kolana i tak trwałem aż do zakończenia tego misterium. Serce zalewał smutek i żal, bo upadek wiary trwał na moich oczach, a teraz wystarczył jeden miesiąc.

    W tym czasie ludzie wokół żyją „normalnie”, hierarchia słucha się władzy i zaleca oglądanie Misterium w telewizji. To jest głupota duchowa, bo ten „ołtarzyk” domowy stoi w salonie i może dojść do bójki rodzinnej...

   Dodatkową przykrość sprawił fakt zejścia się Wielkiego Piątku z zamachem w Smoleńsku, a to sprawiło, że miejsce zamordowanego bestialsko Pana Jezusa zajął Lech Kaczyński. To był doświadczony polityk, który wybrał się do Imperium Zła, a widział namawianie się Donalda mniejszego z Putinem.

   Na dodatek zabrał z sobą – do jednego samolotu – wierchuszkę naszych polityków. To była duża nieodpowiedzialność, a nawet bezmyślność. Gdyby poprosił o Opatrzność Bożą (Msza Św.) samolot zepsułby się przed startem...

    Proszę Cie nie czekaj z nawróceniem, bo „jutro” zamkną kościoły, „pojutrze” wkroczą bracia ze wschodu, a rozjuszone hordy islamistów zawieszą swoją flagę na Watykanie...

                                                                                                                                      APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

08.08.1993(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRZEPRASZAJĄ ZA UCZYNIONE ZŁO

   „Anioł Pański”, dom, pokój, muzyka...padłem na kolana z zawołaniem; „Ojcze mój! Dziękuję za wszystko i przepraszam, że nie jestem takim, jakim Ty, Ojcze chciałbyś mnie widzieć!”

   Wódka jest najlepsza, gdy „stoi na półce”...jakże chciałbym czuć się normalnie i pragnąć Pana Jezusa czystym sercem. To naprawdę to jedyne moje pragnienie tego ranka. Smutno, a nawet bardzo smutno, a na ten czas kapłan w kazaniu radiowym mówił o „kapliczce zawieszonej dobrą ręką”. Przypomniało się podnoszenia takiej odmalowanej z personelem karetki!

   Nagle napłynęło zaproszenie na Mszę św. a w czytaniach padły słowa; „przyjdź do Mnie”. Łzy zalały oczy, a w tym czasie Pan Jezus mówi do mnie; "/../ odczuwajcie Moje Najświętsze Serce pełne boleści, odczuwajcie Moje spojrzenie na sobie /../ Moje Oczy są pełne krwawych łez /../ większość z was ześlizguje się w sieci szatana”.*

   Żona nuciła pieśń maryjną, a z bałaganu „wypadł” obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej! Pod kościołem w pobliskiej miejscowości zawołałem; „Jezu! Och Jezu!” Sprawiło to zdziwienie, bo świątynia jest pod wezwaniem Matki Bożej Szkaplerznej!

   Ból zalał serce po ujrzeniu Pana Jezusa przybitego do krzyża, który jedną ręką obejmuje św. Franciszka! Jeszcze piękna figura Zbawiciela z Sercem i MB Szkaplerzna w Ołtarzu św.! Łzy płynęły z oczu podczas mojego dziękowania i przepraszania Boga Ojca, bo nie wiem jaki powinienem być wg Jego Woli.

    Właśnie płyną czytania w których gdzie Bóg objawia się Eliaszowi „w szmerze łagodnego powiewu”, a w tym czasie psalmista zawołał; „okaż Swą łaskę i daj nam zbawienie”. Teraz mój smutek pokrył się ze słowami św. Pawła wołającego do ludu (Rz 9,1-5); „w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich”…

   Chwilami stałem nieobecny, ale wzrok przykuwały zapalone świece na Ołtarzu oraz ręce kapłana. Teraz lud wypowiada słowa; „dziękujemy za łaskę wiary i nawrócenia”. Poprosiłem Pana Jezusa, aby przeprosił Bogu Ojcu w moim imieniu.

   W kazaniu była mowa o Janie Chrzcicielu, a wczoraj rozmyślałem o Nim! To wszystko wywoływało wielki ból i chciałbym paść na kolana z wołaniem, że „Bóg Ojciec Jest!” W tym czasie wzrok zatrzymała stacja „Oto Matka twoja, oto syn Twój”, a wielka radość zalała serce z jasnością, że jestem s ł a b y, a w Niebie wiedzą o tym.

   Takimi byli też uczniowie Pana Jezusa, a ja jestem Jego sługą obecnie. Teraz wzrok zatrzymał się na gipsowych ornamentach; „jestem kremowy, a mam być b i a ł y”. Eucharystia w intencji tego dnia...wprost od Pana Jezusa. Taki fresk zatrzymał wzrok. Tak, bo namaszczony kapłan czyni cud przemiany chleba w Ciało Zbawiciela.

   W domu, po chwilce snu obudził mnie łagodny śpiew; „Nie było Ciebie tyle lat”. To prawda, bo w mim życiu nie było Pana Jezusa. Teraz w lesie popłynie moja modlitwa, przypomni się Weronika ocierająca Twarz Pana Jezusa...ja czynię to teraz moją modlitwą.

    Wróciłem do czytania, a Pan ponownie mówił;*

"Należysz do Mnie! Jesteś Moim siewem.

Żałuj i przepraszaj - Przebaczę!

Kto cię nawrócił?

Kto cię nauczył kochać Mnie ?

Kto szukał cię i znalazł wśród u m a r ł y c h?

Kto zaprowadził cię do Mojego Domu?

Kto codziennie wskazuje ci Moje Drogi?

Ja Jestem Twoim Zbawicielem - teraz jesteś częścią Mnie i sam nie jesteś zdolny ocaleć. Kiedy kosztujesz Mego Owocu i powracasz ze łzami do Mnie, czuję się szczęśliwy, tak bardzo szczęśliwy! Wyrywam cię ze szponów szatana!”

        „Dziękuję Ci Ojcze za ten dzień "

                                                                                                                                      APeeL

* „Prawdziwe Życie w Bogu” Vassula Ryden

 

14.11.2002(c) ZA BUNTUJĄCYCH SIĘ

    Wcześniej przybyłem do gabinetu lekarskiego, ale serce zalewał wielki niepokój. Okazało się, że zablokowany jest wyjazd z miasta, ponieważ na moście wywrócił się samochód z syczącymi butlami gazowymi. Żona płakała, ponieważ syn nie mógł pojechać do pracy.

   Po trzech godzinach pośpiechu do gabinetu weszła pielęgniarka z wielką ilością kart chorobowych oraz wezwaniami na wizyty domowe...tak jakbym sam przyjmował w przychodni. W proteście uciekłem za parawan! Bunt! „nie!” „nie!!”. To okazało się słuszne, bo mimo buntu pracowałem do 14.30!

    Prosiłem chorych, aby wchodzili do każdego lekarza. „Patrzył” Pan Jezus „gliniany”, którego wykonała dla mnie - pacjentka z reumatoidalnym zapaleniem stawów - w Instytucie Reumatologicznym w W-wie. Ona już nie żyje, a Pan będzie mi towarzyszył do końca pracy (emerytury).

    Na tej „płaskorzeźbie” ulepionej z gliny Pan Jezus trzyma się za głowę. Często ostrzegał „patrząc”, a dzisiaj wprost prosił, abym nie buntował się. To była próba w której upadłem. Na ten czas z radia popłynie informacja o buncie rolników (w Warszawie) oraz strajku pracowników służby zdrowia. Wielu nie przyjąłem, ale na tym skorzystała babcia, której poświęciłem całą godzinę.

   Na Mszy św. wieczornej przepraszałem Pana, a w tym czasie przepływał cały świat buntujących się, żądnych odwetu i niepokornych. Podczas Komunii św. wstydziłem się spojrzeć Panu Jezusowi w oczy, bo dzisiaj miałem pokazane do czego może doprowadzić bunt...mógł nawet umrzeć jakiś pacjent! Dlatego „patrzył” Pan Jezus podczas przyjęć.

   Tak będzie w przyszłości, gdy strajki lekarzy porażą działalność wielu szpitali. Bunt kojarzy się z Szatanem. Teraz, gdy to opracowuję z telewizji płyną słowa o robotnikach, którzy „odważyli się buntować” w grudniu 1970 roku...

    Zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana Jezusa. Przykro mi, bo ktoś ukradł świeże kwiaty. Następnego ranka - w przedsionku naszego kościoła - przytulę się do Pana Jezusa na krzyżu i przeproszę za bunt, a łzy zaleją oczy...

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

Wielki Czwartek

    Zdziwiłem się długim i dobrym snem w którym zostałem obdarowany słodyczami (różne ciasta i czekolady), a to była zapowiedź, że „dzisiaj mam dobry dzień”. Padłem na kolana i z płaczem dziękowałem naszemu Tacie, a nawet Tatusiowi.

    To faktycznie był dobry dzień, bo od 4.00 do 7.00 udało się edytować wczorajszy zapis i ostatecznie zainstalować nowy komputer z przeniesieniem dokumentów. Dodatkowo z szuflady starych kaset „wyjęła” się zawierająca piosenkę Zvonko Bogdana Tena oraz Bony M. Babilon, gdzie padną słowa;

„Kiedy nikczemny
Wywiódł nas gdzieś do niewoli
Wymagano od nas pieśni
Teraz jak będziemy śpiewać pieśń Pana w dziwnym kraju”.

     Kilka razy płakałem z poczucia bliskości Boga Ojca, a tego nie można przekazać naszym językiem. Wyszedłem, aby wołać; za umierających w opuszczeniu, a właśnie zaczyna się Triduum Paschalne...czas Bolesnej Męki Zbawiciela. Jakże pasowało do powyższej intencji „święte Osamotnienie” Pana Jezusa w Getsemani, gdy uczniowie smacznie spali.

   W tym czasie załatwiłem powtórzenie leków (do przychodni nie wpuszczają, a przesyłają elektroniczne). Ułatwieniem i większym bezpieczeństwem byłoby otworzenie receptomatów z przerzuceniem odpowiedzialności na chorego.

   Po drodze trafiłem do wulkanizatora, bo żona wmawiała mi, że wymieniłem już opony na letnie. Za to jeszcze „wczoraj” karano (mandat 500 zł)...udało się zrzucić zimowe i dodatkowo dokręcić śruby zapobiegające wypadnięciu tylnych drzwi, które skrzypiały. Na koniec wysprzątałem w garażu. Już dawno nie miałem takiej mocy... 

    Wyobraź sobie piramidę darów z duchowością na jej szczycie (Msza Św i Eucharystia). Dzisiaj jest dzień wdzięczności za tę łaskę Boga Ojca, bo namaszczony kapłan jedna ziemię z Niebem... Cudem Ostatnim (Eucharystią). Nawet trafię na relację kapłana o cudzie ukazania się krwi w komunikancie, ale do niewierzących to nie przemawia. Żydzi nie wierzyli Panu Jezusowi i tkwią w tym, a przecież wszystkie dokonane cuda są udokumentowane.

    Chińska zmora pokazała nicość wszystkiego; rekordów, wspinania się na góry, Biedronia u „Stokrotki” i kuchennych rewolucji mających zbawić świat (za pomocą wyrobów z cielęciny). Z drugiej strony takich jak ja uważa się za szurniętych, bo normalni są tylko bezbożnicy. Dowiedzą się wszystkiego „za chwilkę”, bo czas ucieka, a wieczność czeka.

    Właśnie do żony zadzwoniła z USA znajoma z jej rodziny, która tęskni za naszą ojczyzną. Ja powiedziałbym jej, że szuka czegoś na tym świecie oraz żyje wspomnieniami i błędnymi marzeniami. W tym czasie osiadła w miejscu, gdzie nie ma kościoła katolickiego. „Kto nie idzie za Mną, a ogląda się wstecz, ten nie nadaje się do Królestwa”.

    Mówię ci, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze. Celem naszego życia jest dążenie do świętości z powrotem duszy do jej Stwórcy. Dlatego nic nas tutaj nie zadowoli i sami widzimy nicość świata materialnego...w tym ciała fizycznego.

    Tak ważny duchowo dzień, a człowiek stoi na zewnątrz Domu Pana (dodatkowy znak) w wietrze, nieobecny...nawet w czasie klękania na schodach - przed Eucharystią - mogłem się przewrócić. Zapamiętałem tylko słowa o ukaraniu ziemi egipskiej z pominięciem domów oznaczonych Krwią Baranka.

    W żółtej zarazie zabrany może być każdy, a wg pacjentów jest to „jedyna sprawiedliwość”. Zapomnieli, że „jeden zostanie zabrany do Królestwa Bożego, a drugi zostawiony"…

     Nie czekaj; wybierz już teraz! Jak? Zawołaj; „Panie Jezu pragnę być Twoim, prowadź mnie od tej chwilki, Tobie oddaję moją duszę”…

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

26.12.1989(w) Męczennicy Pana i Belzebuba

Szczepana pierwszego męczennika...

- Dlaczego wczoraj upiłeś się...pyta córka.

- Jestem na przepustce...w sensie u Boga. Cóż miałem odpowiedzieć?

    Nie jest lekko iść do kościoła, bo Zły czuwa, skręcił mnie do garażu, gdzie wypiłem pół butelki małej „Żytniej”...dodatkowo miałem nowe, niewygodne buty. Ilu w tej sytuacji skręci z drogi do kościoła!

    Jakby na znak w kościele stała za mną maleńka dziewczynka, która pięknie śpiewała i odpowiadała podczas liturgii!

"Śpiewajcie Aniołowie

Pasterze grajcie Mu

Kłaniajcie się królowie"…

    Teraz patrzę na wychodzących...oto idzie babcia i podpiera się o każdą ławkę, a dziadek idzie obok i dyszy jak parowóz. W głębi piękny ołtarz - gwiazda i zapalająca się granica naszej ojczyzny na tle biało-czerwonego serca.

    Pozostałem sam w kościele, gdzie Pan powiedział; „cóż ci trzeba, przecież wszystko uzyskałeś ode Mnie!" Tak, to wielka prawda, bo wszystko uzyskałem od Boga, a to oznacza łaskę wiary!

    Właśnie stracono (rozstrzelano po prowizorycznym sądzie wojskowym) Nicolae Ceausescu, komunistycznego dyktatora Rumunii i jego żonę Elenę. Z ochotników pragnących zemsty wybrano losowo dwudziestu. Pokazano krzyż "świetlny" ułożony z zapalonych lampek. Popłakałem się, co zauważyła córka...

                                                                                                                                    APeeL

 

27.12.1989(ś) Mały Tomaszek...

    Budzisz się kilka razy, drżysz wewnątrz...jesteś męczennikiem diabła. Idziesz do pracy smutny w środku, co chwilę nudzi, a jedynym lekiem jest maleńki kieliszek, ale nie możesz teraz, a nawet nie chcesz, bo pragniesz wyjść z tego. Zazdrościsz normalnym ludziom...

    Jakoś leci, ale dałem się skusić na trzy maleńkie koniaczki (właśnie były imieniny kierowniczki), ale nadal drżę wewnątrz, minimalnie ratuje piwo, a później wódka. Nie chcę tak żyć, chcę być zdrowy, normalny i chcę pracować. Przede mną jeszcze dyżur w pogotowiu...

- Pensja...nie biorę!

- Butelka z garażu...nie!

- Kupuję karty...nie!

    Znowu ratuje kieliszek, gramy, a na zachętę idzie karta. Mam ochronę, bo na kolegę trafiają fatalne wezwania; zgon z krwotokiem z płuc, pacjentka z zapaścią leży sina w gabinecie zabiegowymi i nie wiadomo co z nią robić, a dziewczynka po operacji wyrostka wije się z bólu z powodu niedrożności przewodu pokarmowego.

    On opóźnił wyjazd, coś mnie tknęło i pojechałem za niego. Teraz krzyczą na mnie, że opóźnienie...dziecko ma wzdęty brzuch i sprawa jest jasna. Natomiast "moim" pacjentem jest maleńki Tomasz, który właśnie wyskoczył na świat...

    Jedziemy do szpitala, bo nie odchodzi łożysko. Po drodze mówię rodzącej o św. Tomaszu z Akwinu...i to, że jego imię było zapisane jeszcze przed jego narodzeniem. Jej Tomaszkowi było ciepło, bezpiecznie i nic mu nie brakowało... 

    Zmiana świata nastąpiła w krzyku, bo w kanale rodnym ściskano mu głowę, a w tym czasie grubiańskie położne krzyczały. Znałem panią ginekolog nienawidzącą rodzących, bo sama nie mogła mieć dzieci; ubliżała położnicą, a każde dziecko nie było tworem Boga, tylko wynikiem puszczania się kobiet.

    Właśnie pokazują walkę ogierów o klacz...to coś strasznego. Mocniejszy stara się odgryźć jądra u słabszego, ranią sobie skórę, kopią i kaleczą. Do walki włączyła się klacz - zazdrośnica.

    Przegrana, dobrze, że nie wziąłem wypłaty, stracony czas i bałagan związany z piciem alkoholu oraz wewnętrzna niechęć do swojej sytuacji. Teraz w środku nocy odbieram złą energię, nie mogłem spać, a po dwóch godzinach wezwano do przetrzymanego porodu!

    Nagle zrozumiałem jak wielkim darem jest ciepło rodzinne oraz żona, niewiasta - dana nam przez Boga - na pocieszenie. Wróciłem z duszą na ramieniu od porodu, załatwiłem wolny dzień i szybko uciekłem do domu…

                                                                                                                             APeeL

 

28.12.1989(c) Moc świadectwa wiary...

    Bardzo często biskup czyta teksty innych, a namaszczeni słudzy nie mówią o swoich przeżyciach, nie dają świadectwa wiary. Dzisiaj mam wolny dzień w pracy, ale na Poletku Pana Boga nie ma przerw, bo każdą nadarzającą się sytuację trzeba wykorzystywać do szerzenia wiary.

    Pan Jezus zaprowadził mnie do pewnych kobiet. Mówię do nich, że w braku wiary...trzeba modlić się o ten dar, nic nie szukać, od wszystkiego odrywać się, pamiętać o istnieniu świata niewidzialnego. Ten świat jest ukazywany w cudach oraz w objawieniach. Czego szukać daleko, gdy Pan Jezus jest stale przy nas. Zawołaj i patrz na znaki!

- To dlaczego cierpią ludzie dobrzy?

- To pytanie podsuwa Przeciwnik Boga, który zna Prawdę i kieruje naszą uwagę na zdrowie ciała i cierpienia. Nasi prarodzice zgrzeszyli i zostali wygonieni z Raju (zostali zawstydzeni nagością, bo otrzymali ciała fizyczne). Szatan wie jak w każdego uderzyć, zna pani słabość i budzi zwątpienie oraz niewiarę!

    "Niech pani wierzy, że Jezus jest, istnieje świat nadprzyrodzony, zły i dobry z pełnym naszym odkryciem i bezbronnością. Bezbronność nasza polega na czytaniu w naszych myślach i podsuwaniu przez demony różnych pokus...w pierwszej osobie ("pośpię", "do kościoła zacznę chodzić od przyszłej niedzieli", itd.).

    Na zły świat najsilniejszą bronią jest modlitwa, a szczególnie za innych. Kto to czyni będzie atakowany z wielką siłą różnych pokus. Wielu twierdzi, że "praca także jest modlitwą!”

  • Znajomy organista pięknie gra w kościele, jesteśmy na wczasach, wyciągam go na Mszę świętą.
  • Ja jestem blisko Boga, przecież gram codziennie.
  • Zapłacili? Czy Pan gra Bogu na rogu ulicy bez kapelusza?
  • No, no…
  • Widzisz bracie, zobacz nasza nędzę!

    W sprawach wiary nie wolno dyskutować, ale trzeba dawać świadectwo wiary. To moja refleksja w wielu lat kontaktów z pacjentami różnej maści. Kiedyś zapytał mnie taki;

- Jaka jest pana wiara. W co pan wierzy?

- Jak to w co? Ja wierzę w Pana Jezusa!

     Odpowiedziała mi cisza, bo większość wstydzi się dać takie świadectwo.

     Wiele osób to Amelie („pracowite”) do końca...wpadają w taki nałóg. Panią po 70-ce zapraszałem do Domu Boga, bo od rana do wieczora siedziała w sklepie ogrodniczym. W końcu nie było klientów i splajtowała, ale do kościoła nie wróciła.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (początek marca 2020 r.) zaprosiłem podobną, która mieszka kilka kroków od świątyni.

- Tak wiara to wszystko, bez Boga ani do proga. Właśnie modliłam się podczas jazdy samochodem i w wypadku nic mi się nie stało!

- Jaki znak otrzymała pani do Boga?

- Znowu pięknie mówiła, a ja zacząłem machać ręką, że nie chcę słuchać bełkotu Szatana...na co oburzyła się, bo nic z Szatanem nie ma!

- Jak znak odczytuje pani ze względu na moje zaproszenie, bo - jak nigdy - wyszedłem do kościoła godzinę wcześniej?

- Niuniuś, ja wszystko rozumiem, naprawdę mam ochronę, modlę się, naprawdę...

- Ja zapraszam panią na codzienną Mszę Św. a pani mówi o naszej wierze!

        W tym czasie zaczęły bić dzwony kościelne, a ja zapytałem jaki jest to znak dla niej?

- Tak, Msza Św. to wielka łaska…wiem, wiem, ale jeszcze nie zamknęłam sklepu przy cmentarzu…

- Bóg pyta; zamiast Mnie wybierasz sklep?

    Jeszcze nie było zakazu handlu oraz odwiedzania cmentarzy. Myślę, że - jak poprzednia - też splajtuje, ale do kościoła nie wejdzie...

                                                                                                                                 ApeeL

 

 

    Nasza śmierć jest odwróceniem poczęcia. Nie potrafię edytować rycin, ale wyobraź sobie powstanie ciała („prochu z prochu”) i nałożone wcielenie duszy, która w czasie śmierci ciała ma trzy możliwości; wraca do Stwórcy, idzie do Czyśćca lub wpada do Czeluści.

    To jest tak proste, że niepojęte dla Salonu, a w większości odłamów chrześcijan Szatan podsuwa „dobro” i tak w Prawosławiu nie ma Czyśćca oraz całego dzieła wyzwolenia z tego więzienia duchowego. Zważ, że mają wielki kult Matki Bożej z pięknymi celebracjami. Ściągnij książeczkę Maria Simma; „Moje doznania z duszami czyśćcowymi”.

    Zapominamy o przygotowywaniu się do tej ostatniej podróży. Ile wysiłku i przeszkód sprawia zwykły wyjazd do odległej matki lub ojca. Młody rodak, w czasie trwającej żółtej zarazy poleciał do narzeczonej w Malezji i tam utknął, stracił bilet na powrót (2 tys.).

    Proś o śmierć dobrą (pojednany z Bogiem i nie w chwili ostatniej, ale świadomie) oraz godną (nie na korytarzu szpitalnym, w pociągu lub za granica, itd.). Uczyń to w tej chwilceidź za prowadzeniem przez Anioła Stróża. Szatan wpadnie w szał, a sam wiesz jakie masz słabości...

    Na tym tle wielu „dobrych” ludzi pomaga w odejściu, a na zgniłym zachodzie „usypiają” wbrew woli starego lub chorego! Kapłana do takich nie dopuszczą, bo wskazałby na grzeszność takich „zabiegów”.

    W naszej „Gazecie lekarskiej” dyskusję wywołała z-ca red. naczelnego „Gazety Lekarskiej” Marta Jakubiak, która na stronie STUKOT BIAŁYCH TREPÓW w art. „P o z w ó l c i e  odejść” poruszyła sprawę naszej śmierci. Oto moja refleksja dotycząca problemu...

    Tam była relacja doktora Macieja z 30-letnim stażem, który "odkrył" nędzę naszej wiedzy wspominając błędne leczenie swojego ojca z powodu zawału serca (w roku 1977). Później w udarze zakrztuszono go podczas karmienia zupą, a po resuscytacji został podłączony do respiratora.

   Kolega z przejęciem przekazał  "piekło umierania" ojca, aby na końcu wskazać na wyjście jakim jest eutanazja! Nie ma sensu opisywanie męki umierania, a jej odpowiednikiem jest męka przychodzenia na ten świat (rodzenia się). Może zacytuję tylko kilka zdań;

   "Respirator pracował, a ojciec dawał nam znać, że bardzo cierpi. Męczył się tak przez kilka tygodni. Kilkakrotnie się zatrzymywał, był resuscytowany. /../ Gestem ręki pokazał, że odchodzi, że wie, że to już koniec. /../ W jego przypadku granica terapii uporczywej została przekroczona. /../

   Jestem przeciwko eutanazji, ale jestem również przeciwko „krzyżowaniu” chorych na łóżkach reanimacyjnych. /../ Jan Paweł II odchodził na naszych oczach i świadomie prosił: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Nie wolno być obojętnym. /../ Nikt nie mówi: odchodzi do Pana, więc niech sobie idzie."

    Wówczas głos zabrał Leon Ferfecki, lekarz specjalista psychiatra...ateista (jak większość z tej korporacji) pewny, że nasza śmierć kończy definitywnie życie, a upewniła go w tym "pani doktor, kierująca od wielu lat hospicjum", która stwierdziła, że życie ludzkie kończy się umieraniem i śmiercią", a nie jakimś tam „odchodzeniem”!

   Pan doktór jest specjalistą od umierania; ortotanazja (umieranie spokojne i godne, bez cierpień), dystanazji (umieranie pozbawione godności) i eutanazja (pomoc w zakończeniu życia). Nawet wspomniał o wymyślonym bożku (Tanatos, grecki bóg śmierci)...podobnym do Kima w Korei Pół.

    Zauważył też, że "jesteśmy (nasz kraj, Polska) pod tym względem zacofani". Swój wywód zakończył stwierdzeniem, że dla ludzi myślących (on należy do takich) nie ma nieśmiertelności (atanazji). To nic dziwnego, bo koledzy traktują nas jako istoty pozbawione duszy czyli zwierzęta na dwóch nogach (psyche i soma).

   Pasuje tutaj link o cierpieniu i śmierci kotka z blogu "Listy ateistów" Jacka Kowalczyka (Tanaki), który o wszystko wini Stwórcę;

   <<Wedle wierzących, świat jest stworzony i zarządzany przez doskonałego, wszechmocnego i wszechwiedzącego boga, który jest rzekomo miłosierny i sprawiedliwy. Pogodzić tą doskonałość i miłosierdzie z bezmiarem cierpienia ludzi, kotów i całej reszty „stworzenia”, z oceanem niesprawiedliwości, złośliwości i głupoty mogą jedynie mózgi niezdolne do logiki, samodzielnego myślenia i zdrowego rozsądku.

   I czemu kotom i innym zwierzakom domowym można oszczędzić cierpień, gdy nie ma już dla nich nadziei, a ludzie -„panowie stworzenia” muszą umierać latami, bo nie wolno lekceważyć „boskiego daru życia”?>>

    Opisem "piekła umierania" i rozważaniami kolegi psychiatry Leona Ferfeckiego przestraszyła się zdrowa koleżanka po fachu, 94-letnia lekarka Wanda Radlińska, która 11.2018 napisała  list do "Gazety Lekarskiej" zadowolona, że psychiatra poruszył sprawę eutanazji.

   Z powodu cierpień ciężko chorych - zamiast im pomagać - przerwała pracę. >>Zawsze uważałam, że umieranie bliźnich w cierpieniach to okrucieństwo. Nazywałam to i nadal nazywam „piekłem umierania”<<

   Odkryła też, że; "Teraz szykuję się na własną śmierć, która niechybnie nadejdzie." Zaapelowała do lekarzy <<o usuwaniu cierpienia ludziom umierającym. /../ Zapewniajcie bliźnim ortotanazję. Zabiegajcie o możliwość stosowania eutanazji, czyli „dobrej śmierci”>>.

    Na koniec wszystko ogarnął wiceprezes NRL dr Krzysztof Madej: „Materia jest trudna, a pomieszanie wielkie” w GL WRZESIEŃ 12, 2019 https://papier.gazetalekarska.pl/pdf/Gazeta_Lekarska_11_2018.pdf Tam są moje uwagi...

   <<Na Panu wiceprezesie, specjaliście od tanatologii wielkie wrażenie zrobiła prośba w/w ("piękny, szlachetny i ascetyczny tekst"), ale zaskoczyła go prośba do lekarzy o stosowanie eutanazji czyli »dobrej śmierci«”.

   Pan prezes owijał w bawełnę ten problem stwierdzając, że nadszedł już czas dorównać w rozwoju bezbożnikom w UE i wszelkiej maści przestępcom w białych fartuchach (in Vitro, aborcja, a teraz eutanazja...).

    Dalej trwał bełkot - z punktu widzenia katolika - nie do przebycia dla zdrowych psychicznie i trzeźwych. To propaganda zabijania jak w wypadku "tęczowej zarazy" oswajania z małżeństwami "spółkujących inaczej" i adopcją dzieci>>.

    Zaproszono do rozważania o śmierci, ale nie wspomniano o Jezusie, który jest Panem nad śmiercią, Panem nadziei, uśmiechu i radości życia…

   Kto przygotowuje się się do odejścia z tego świata? Nie chodzi o kuracje podtrzymujące życie za wszelką cenę, bo w tym czasie zapomina się o duszy i o to chodzi Szatanowi. Niektórzy mają proponowaną łaskę pojednania z Bogiem (Sakrament Namaszczenia Chorych), ale umierają zaparci jako zysk Nienawistnika. Czy wiesz jaka jest wówczas radość z zapartego grzesznika.

    Kto pomyśli o tym upadłym Archaniele o nadprzyrodzonej inteligencji? Jak go pokonasz w wielkiej słabości i otoczeniu, które wyśmiewa wodę święconą i zjednanie duchowe z Panem Jezusem w Eucharystii. 

    Na tym tle przykre jest umieranie w domu wśród bliskich pełnych złości, poniżających i życzących najgorszego, nie dopuszczających kapłana. Tak jest właśnie ze znajomą…

   Za takich biedaków poświęciłem Mszę Św. z Eucharystią, a jutro odmówię w bólu moją modlitwę, ponieważ dzisiaj umierałem podczas wołania z powodu rozłąki z Bogiem Ojcem…

                                                                                                                               APeeL

 

Przypomnę dwie intencje powiązane…

20.09.2019(pt) ZA NEGUJĄCYCH NIEŚMIERTELNOŚĆ

 Atanazja (nieśmiertelność)...

     Tuż po przebudzeniu napłynęło natchnienie, aby jechać na Mszę Św. o 7.30. To było dziwne, bo siedzę po nocach i chodzę teraz na nabożeństwa wieczorne. Ponieważ nie chciałem wstać wyraźnie napłynęło; "idź!". Później okaże się, że są urodziny wnuczka, a żona poprosi, abym dzisiejszy dzień poświęcił w jego imieniu.

    Św. Paweł mówił wprost do mnie (1 Tm 6,2c-12), że mam nauczać zgodnie z nauką Pana Jezusa..."Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat, nic też nie możemy z niego wynieść." Pan Jezus "wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym" (Łk 8, 1-3).

   Następnie posłuchałem zaproszenia na Mszę Św. pogrzebową o 13.00 na której popłyną słowa psalmisty: "Boga żywego pragnie moja dusza", a Pan Jezus zapowiedział ożywienie Łazarza.

   W tym momencie już wiedziałem dlaczego jestem także na tym nabożeństwie, ponieważ od 2 tygodni planowałem napisać komentarz do artykułów w "Gazecie Lekarskiej", które sprowokowała swoim apelem lekarka (94 lata);

   <<Zwracam się do młodych Koleżanek i Kolegów lekarzy (dla mnie wszyscy jesteście młodzi): podobnie jak pomagacie ludziom przy ich narodzinach oraz w chorobach i cierpieniach przez całe ludzkie życie, nie zapominajcie o usuwaniu cierpienia ludziom umierającym. /../ Nie stosujcie uporczywej terapii wtedy, gdy ona tylko przedłuża cierpienie osoby umierającej. Zapewniajcie bliźnim ortotanazję. Zabiegajcie o możliwość stosowania eutanazji, czyli „dobrej śmierci”. Nie pozwalajcie, aby życie ludzkie kończyło się dystanazją, czyli „piekłem umierania”>>.

   Ponieważ lekarzy katolickich jest garstka, a to rzutuje na stosunek całego środowiska do śmierci...w tym eutanazji (szczególnie nas obowiązuje przykazanie; "Nie zabijaj")...

   Z mojego doświadczenia ciężko chorzy boją się przyjęcia Pana Jezusa, którego reprezentuje kapłan czyli "Ostatniego Namaszczenie", a nie ma takiego... 

   Ludzie lekceważą moment naszego odejścia z tego świata czyli czas powrotu do Królestwa Bożego. Nawet wierzący chwalą śmierć nagłą, a tylko garstka prosi o śmierć dobrą (z Eucharystia) oraz godną.

   Kapłan wobec uczestników pogrzebu wskazał, że śmierć jest początkiem nowego życia i wspomniał o Eucharystii, która daje życie duchowe już tutaj. 

    Po wyjściu na spacer modlitewny odczytałem w/w intencję wołając przez godzinę za negujących nieśmiertelność (atanazję), bo tacy ludzie są pewni, że nasz byt kończy się wraz ze śmiercią. Wielkim błędem Kościoła jest omijanie mówienia o szatanie, który wie, że śmierci nie ma, a bój toczy się o każdą duszę.

                                                                                                                          APeeL

 

 

21.09.2019(s)  ZA PRAGNĄCYCH ODEJŚCIA Z TEGO ŚWIATA

 

Świętego Mateusza Apostoła i Ewangelisty

 

    Pan Bóg zadziwia mnie każdego dnia, bo wczorajsza intencja; za negujących nieśmiertelność jest związana z dzisiejszą. Ta intencja jest wynikiem artykułu zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Lekarskiej” Marty Jakubiak, która - na stronie STUKOT BIAŁYCH TREPÓW w art. Pozwólcie odejść - poruszyła sprawę naszej śmierci.

    Dyskutujący ateiści nie poradzili, bo w nasze ciała - przekazane przez rodziców - jest wcielana dusza (cząstka Boga Ojca), która pragnie powrotu do Ojczyzny Niebieskiej. Nasze obecne życie - w stosunku do wieczności - nie przypomina nawet błysku iskry.

    W tej intencji byłem wczoraj na dodatkowej Mszy Św. pogrzebowej, gdzie wspomniano o ożywieniu przez Pana Jezusa Łazarza. Natomiast dzisiejsze nabożeństwo jest - za zaginionego przed wieloma laty - syna Mateusza (depresja potraktowana w IPiN jako "epizod" z później przerwaną przez specjalistę kuracją).

   W Ew  (Mt 9, 9-13) Pan Jezus powołał człowieka siedzącego w komorze celnej o jego imieniu. Eucharystia zwinęła się i ułożyła jakby w kwiat. Piszę to, a premier Morawiecki wskazuje, że jego imiennik też był poborcą podatkowym!

    Na spacerze odczytałem intencję tego dnia, a podczas wołania modlitewnego (trwa to około godziny) napływały refleksje dotyczące pragnienia odejścia z tego świata, które porusza książka św. Alfonsa Mari de Liguori; "Przygotowanie do śmierci"

   Ludzie współcześni żyją tak, jakby mieli nigdy nie umrzeć, a śmierć oznacza koniec. Powiem, że nie ma tak dobrze, bo to dopiero początek życia wiecznego d u s z y! Św. Alfons przypomina, że śmierć powinna być aktem świadomym, dlatego tak ważne jest osobiste przygotowanie się do niej. W ostatnim czasie naszego życia możemy się nawrócić, a nawet krzyknąć "Jezu wybacz"...wówczas dusza jest wyrywana demonom!

    Poniższe natchnienia przekazuję tak jak napływały w czasie modlitwy...

1. Całkowicie odmienne są poglądy pragnących dobrej śmierci ze strony takich jak ja oraz tych, którzy negują nieśmiertelność (wśród nich są niewierzący, a także wrogowie i bluźniercy).

    Negujący życie wieczne chwalą śmierć nagłą, eutanazję oraz różne formy samobójstwa ("raz ze sobą skończyć"). Na Zachodzie zabijają już wbrew woli chorego! Natomiast tacy jak ja nie chcą być tutaj. Ja pragnę odejść, ze względu na czekający na mnie pałac (piosenka), a nie ze względu na cierpienie, które mogą zbawić wielu. W moim wypadku chcę zostać dla Pana, bo mam do przepisywania dziennik duchowy.

2. Ateista wierzy, że żyje tylko do śmierci, neguje istnienie duszy...tak uważają też koledzy psychiatrzy (trudno spotkać wśród nich katolika). Tacy nie wiedzą, że do śmierci trzeba się przygotować duchowo. Napłynęła rada dla pani doktór (94 lata), aby poprosiła o to Matkę Bożą, a nie lekarzy poprzez "GL", bo nie poradzą negujący nadprzyrodzoność (patrz poniżej w komentarzu).

3. Wierzący ma prosić o śmierć dobrą i godną. Śmierć dobra oznacza pojednanie z Bogiem (Sakrament Namaszczenia Chorych), a w godnej chodzi o to, aby nie umrzeć nagle; na weselu, wczasach zagranicznych lub w WC.

4. Nie ma "jednej sprawiedliwości na tym świecie" czyli śmierci każdego (grobu)! Nie ma tak dobrze, że "pchający się na śmierć ks. Jerzy Popiełuszko" i Jerzy Urban idą do dołu.

5. Natomiast jest nieskończone miłosierdzie Boga Ojca, a później okrutna sprawiedliwość, bo prawdziwa. Przekazuję to jako wiedzący, a zarazem ostrzegam!

6. Wielu pragnie umrzeć w ciężkiej chorobie, a śmierć nie nadchodzi. Dam przykład siły modlitwy. Pacjent z końcową niewydolnością oddechową wypisał się ze szpitala, aby umrzeć w domu. Żona błagała Boga w modlitwach, bo nie mógł umrzeć. Nie wiem, co mi się stało, że podałem mu morfinę! Wróciliśmy, a ona chciała mnie ucałować! To była przypadkowa eutanazja...

7. Większość ludzi jest obojętna na duchowość, uśmiechają się na moją łaskę, a psychiatrzy traktują ją chorobę (psychozę z życiem w świecie nierealnym). Zdrowi są tylko oni, a Izba Lekarska przyklepuje ich rozpasanie...traktowanie nas jak zwierzęta nie mające duszy. 

    Bóg-Stworzyciel jest wytworem mojej wyobraźni i z tego powodu od 30 lat uczestniczę w Mszach świętych z Cudem Ostatnim (Eucharystią). Wg ludzi zdrowych psychicznie wszystko powstało z wielkiego wybuchu i z ewolucji (tacy są zdrowi). Czy nie jest to psychoza („życie w nierealnym świecie”) z wykluczeniem posiadania cząstki Boga w nas samych (czyli duszy)? Życzę czytającym zdrowia duchowego (nawrócenia) i psychicznego, a na końcu fizycznego, bo „ciało na nic się nie przyda”…

8. Przecież wołamy do Matki, aby modliła się za nami; "teraz i w godzinie śmierci naszej"...

9. Te dwie wersje; ateistów i wierzących pokazuje Dobry i Zły Łotr na krzyżu obok Pana Jezusa. Jesteśmy na szkoleniu, ale "ziemianie" nie widzą wszystkiego od Boga.

    Samobójstwa świadomych, prośba o eutanazję...szczególnie zdrowego z powodu wieku lub głupich przeciwności życiowych jest grzechem! To świat ziemski reprezentujący Królestwo Księcia Kłamstwa: in vitro, aborcja, eutanazja, a na końcu tworzenie hybryd z ponownym przyjściem Pana Jezusa...

                                                                                                                                APeeL

 

 

    

   Około godz. 10.00 moje serce zalała nagła i wielka tęsknota za Bogiem Ojcem. Jest to zarazem łaska przekraczająca wszelkie wyobrażenie! Między miłością do naszego Deus Abba i do stworzenia jest zasadnicza różnica, bo ona nie gaśnie, ale narasta z czasem.

    W falami napływającym cierpieniu wołałem tylko; „Ojcze! Tato! Och Ojcze!” Może mnie zrozumieć tylko mający podobną łaskę, matka płacząca z powodu rozdzielenia z dzieckiem oraz zakochani na śmierć i życie. Ten stan koi tylko Eucharystia, a wówczas rozumiesz jak wielkim darem Boga jest Msza Św. oraz namaszczony kapłan dokonujący Cudu Ostatniego.

   Podczas przejazdu do kościoła dalej falami napływała miłość Boża wywołująca krzyk i płacz z zalewaniem twarzy łzami. „Tato! Tato! Tatusiu!” To jest miłość wlana w serce równa szczęśliwości świętych w Niebie. Wiedz zarazem, że ja jestem twardy, a moje łzy świadczą o Prawdzie.

    Pan ukoił mój ból pokazaniem namiastki raju, bo pod kościołem przywitały mnie śpiewające ptaszki...trzepoczące skrzydełkami, karmiące małe w szparze pod rynną oraz kochające się gołąbki. W tym czasie zachodziło słońe i trwały łagodne powiewy ciepłego wiatru.

   Na kościele był wielki cień krzyża, a na głowie Pana Jezusa w koronie cierniowej siedziały gołąbki. Zrób takie ujęcia, dodaj do tego obrazy świeżych kwiatów w doniczkach (właśnie posadziła żona) oraz schody z pięknymi poręczami. Trzeba przyznać, że proboszcz odrobił wszystkie zaległości po swoich poprzednikach...

    Pozostałem na placu kościelnym, bo w świątyni był „komplet” (pięcioro wiernych), a przez głośnik płynęło Słowo;

1. Zapowiedź Boga Ojca przez proroka Izajasza (Iz 49, 1-6) o zbawieniu, które dotrze do krańców ziemi.

2. Psalmista w Ps 71(70) wołał przez głośnik ode mnie; „W Tobie, Panie, ucieczka moja /../ ześlij ocalenie /../ Ty jesteś dla mnie opoką i twierdzą /../ moja nadzieją /../”.

3. W Ew (J13, 21-33.36-38) Pan Jezus dawał uczniom ostatnie pouczenia ze wskazaniem na zdrajcę Judasza i to, że w tej chwilce Apostołowie nie mogą iść za Nim. Upierający się Piotr stwierdził, że za Pana może oddać swoje życie...otrzymał reprymendę; <<Życie oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz>>.

   Prawie chciałem krzyknąć, bo mam łaskę współcierpienia ze Zbawicielem, a dalej w strukturach bolszewickich szukam sprawiedliwości!

    W tym czasie wzrok przykuły piękne witraże nad drzwiami świątyni; Pan Jezus zdjęty z krzyża z Matką Bożą na tle trzech krzyży oraz symbol Stwórcy (oko w trójkącie) ze światłością padającą na Maryję.

    Popłakałem się z powodu zaproszenia na spotkanie właśnie o tej porze (18.00), bo miałem przybyć na pogrzeb (o 14.00)...byłyby inne czytania. Jakże ważne jest odczytanie Woli Bożej w tak małej sprawie. 

    Na tle tego wstrząsającego doznania duchowego trzeba wspomnieć, że każdy z nas jest powołany do świętości, ale tylko garstka rozumie, że jest to wykonywanie Woli Boga Ojca (posłuszeństwo) oraz działanie Ducha Świętego. Niech moje świadectwo będzie potwierdzeniem podobnych doznań u innych.

    Ja zarazem jestem przykładem tego, że każdy może być powołany...nawet ten, który nigdy nie pomyślał o Bogu i był Jego wrogiem! Nikt nie zna dnia, ani godziny...i miejsca takiego zawołania, a nawet wybrania!

    Teraz podczas zapisywania tej intencji płynęły piosenki Leonarda Cohena trzymającego mały różaniec („Dance Me”) oraz Ałły Pugaczowej o zakochanych i różach. ”Tatusiu chciałbym oddać Ci nie tylko milion małych róż, ale wszystkie kwiaty tego świata”. Wróciło 13 tulipanów, które w sobotę postawiłem pod obrazem Trójcy Świętej.

    Eucharystia ułożyła się w laurkę oraz zamieniła w mannę z nieba...

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

05.12.1989(w) Przeplatanka dobra i zła...

    Męczyły mnie straszne sny; generalny remont jakiejś rudery z duszą zmarłego siostrzeńca. Później kierowca karetki wyszedł i nie zaciągnął hamulca ręcznego...samochód toczył się tyłem, a ja krzyczałem do Pana Jezusa, aby nie wyszła matka z wózkiem lub starsza osoba.

    Uderzyliśmy lampą w bramę. Kierowca miał pretensję do mnie, a to jego wina, ale po obejrzeniu uszkodzenia udobruchał się. Jak to powstaje w mózgu, a u mnie były to sny ostrzegawcze! Pod sklepem mogłem uderzyć cofając w wyjeżdżającego „Żuka"...jak w śnie. Uchronił mnie przejmujący sygnał i zatrzymałem się na styk. Kupiłem też buty, które były wadliwe (i już „chodzone"), a magnetofon stracił gwarancję z powodu złego podbicia gwarancji.

    „Panie Jezu, wiem jak dużo ludzi cierpi z powodu grzechu samogwałtu na świecie. Oni często kochają i są naprawdę odrzucani, nie chciani i sponiewierani. Z tego powodu popełniają nawet samobójstwa. Pociesz ich proszę, pociesz ich Panie Jezu. Przekazuję Ci moje cierpienie i mój grzech. Jezu pociesz ich. Jezu pociesz ich!"

    Zrobiło się cicho i dobrze. Usiadłem i pisałem o Panu Jezusie. Zarazem zrozumiałem, że grzeszna jest także miłość małżeńska...tylko cielesna. To jest niewidzialna pajęczyna w naszym sumieniu! Zło i dobro, sumienie, a to sprawia udręki sług Pana Jezusa (wyższe poczucie grzechu). 

    Podczas powrotu do domu - z bezsensownego wyjazdu i zakupów - rozmyślałem o radości, którą daje dom...nasze miejsce na ziemi. To namiastka Domu Prawdziwego w Królestwie Boga Ojca. Wielu ludzi nie rozumie (w tym dzieci) co oznacza dom z poczuciem bezpieczeństwa i szczęścia.

    Właśnie popłakaliśmy się z żoną, bo dzieci zaczęły głośną modlitwę do Matki Bożej. Zły jest niezmordowany, bo właśnie do córki zapukała koleżanka i długo rozmawiały!

     Tak czasami przebiega dzień „odpoczynku"…

                                                                                                                           APeeL

 

11.12.1989(p) Zapach chleba i modlitwa za mnie...

    W śnie znalazłem się w podziemiach, gdzie przechowywane są sztaby złota (do wysokości pół metra). Wyraźnie je widziałem...pojawił się też Józef Cyrankiewicz. Zerwano na wyjazd, płynie smutna melodia, a myśli uciekają do Pana Jezusa. Powieka opada, a serce krzyczy; „Panie! Ty za mgłą niewidzialny, w myśli falami napływasz”.

    Teraz trafiłem na „młyn” w przychodni! „Panie Jezu pomóż”. Na ten czas weszła pacjentka z pachnącym chlebem (bardzo lubię ten cud, który nigdy się nie znudzi). Cały gabinet zalał jego zapach, a w tym czasie druga modliła się głośno za mnie; „Panie Jezu pomóż temu człowiekowi, żeby tak się nie męczył i niech mu się wiedzie w życiu!".

   Sam zobacz, bo myślisz, że Pan Bóg jest tylko od czynienia cudów. Cuda są dla niewierzących, a tacy jak ja widzą działanie Taty w naszej codzienności.

    Napisałem do Redakcji Programu Katolickiego, a sprawa dotyczyła dyskusji o pastorze Joel Osteen'ie (ur. 05 marca 1963 r.) „uśmiechnięty kaznodzieja” ma syna (1995 r.) oraz córkę (1999 r.).

    Podziękowałem za przysłane taśmy z uwagą, że jest tam dużo chwały własnej pastora, a jest to duże niebezpieczeństwo. Słowa o Panu Jezusie są bardzo piękne. Naprawdę chciałbym, aby ktoś taki zaczął działać w Polsce (np. w audycji programów katolickich).

   W USA spowiedź jest ułatwiona, dużo przystępuje do Komunii Św. ale nie jest to Ciało Pana Jezusa...tylko dzielenie się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy! Dlaczego pastor ma żonę i dzieci? Pan Jezus swoim Apostołom kazał porzucić wszystko. Pastor to wytłumaczył, ale mnie to nie zadowala. Rodzina to przywiązanie i problemy dnia codziennego.

    Głośna i radosna modlitwa, wspólne śpiewanie, celebra...to niekiedy czyni wiele szkody. Dlaczego odrzucają Objawienia Maryjne (Fatima, Lourdes, Medjugorje). Przypuszczam, że nie wolno im czytać żadnych książek - poza Biblią. Proszę Was bardzo o przeczytanie "Dialogu" Św. Katarzyny. Tam jest odpowiedź na wiele pytań.

    „Jezu wejdź do mojego serca.

     Jezu bądź moim Panem.

     Jezu bądź moim Zbawicielem”...to płynie z taśmy.

    Kiedyś czytałem książkę „Pielgrzym”...chodził taki w Rosji i szukał odpowiedzi na pytanie - co oznacza nieustanna modlitwa Jezusowa? Odpowiedź znalazł u modlącego się niewidomego starca...ja ją zmodyfikowałem; "Jezu pociesz! Jezu pomóż! Jezu prowadź!"

                                                                                                                                   APeeL

 

 

30.12.1989(s) Zmień się już dzisiaj...

    Dzisiaj obudziłem się - po kilku godzinach - w wielkiej ciszy, a  lekka poświata sprawiła, że wszystko było piękne i błyszczące razem z choinką. To namiastka raju, który dotyczy odczuć duchowych, a nie cielesnych.

    Widno, a ja siedzę przy stole i gram...o co? Dodatkowo namawiam jeszcze innych do picia alkoholu, opuszczam potrzebujących, nie idę na wizytę domową i jadę po pijanemu, a w domu szum i nieprzyjemności.

"Panie Jezu, Ty wszystko wiesz

Proszę Cię, mój Jezu doprowadź dzisiaj do domu

każdego pijanego i uchroń go od zła.

Proszę Cię Jezu doprowadź!"

    W tym momencie przypomniało się, że ostatnim drgnieniem ku dobru była maleńka książeczka.

- Czyja zapytałem?

- Doktór zostawił dla pana...odpowiedziała dyspozytorka.

    To była kieszonkowa „Ewangelia wg Jana", wielki znak od Boga i ja wiedziałem o tym! Zło nie uderzyło z całą siłą...tylko od "małego kieliszeczka”! Tak właśnie działa Bestia. Na ten czas z taśmy z Oazy Miłości Johna Osteena padły słowa;

„Czy ty chcesz aby Jezus ci pomógł?

Czy ty chcesz naprawdę i wiesz co to oznacza oddać serce Jezusowi?

Czy chcesz przyjąć Jezusa?

Czy dzisiaj zdecydowałeś się zmienić?"

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (08.04.2020) od 18 lat mam odjęty nałóg. Ilu w tym czasie padło, w tym lekarzy... 

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

   Na kolanach poprosiłem Boga, aby żona nabrała ufności, bo przestraszyła się „ropniami na dziąsłach” (normalnymi „odciskami”). Pojechaliśmy na Mszę św. o 7.15...jako piąta mogła zostać w kościele, a ja słuchałem nabożeństwa przez głośnik...w słoneczku i śpiewie ptaszków.

    Stan mojego uniesienia zmieniły słowa kapłana, który w antyfonie na wejście zawołał od psalmisty (Ps 34[34]; „Rozpraw się, Panie, z tymi, którzy mnie k r z y w d z ą, uderz na moich napastników”.

    W serce pojawiła się pewność, że jest to dzisiejsza intencja modlitewna. Wówczas nie było jeszcze znanego dzieło Miłosierdzia Bożego. Pomyślałem o spotkanie z prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzejem Matyją, któremu chciałbym przekazać treść mojego pisma do prokuratury...z ręki do ręki, bo administracja ukrywa prawdę.

    Pan Prezes 7 grudnia 2019 r. w rocznicę 30-lecia odzyskania samorządu lekarskiego pięknie mówił o wyrwaniu się spod nadzoru nomenklatury, ale nie mógł zauważyć, że w tym czasie powstało nowe „państwo w państwie”, gdzie władza wyczynia, co chce.

    Popłakałem się podczas słuchania słów Boga Ojca - przekazanych przez mojego ulubionego proroka Izajasza (Iz 42, 1-7) – o posłannictwie Pana Jezusie. W tym czasie psalmista wołał, że Pan jest obrońcą mego życia przed złoczyńcami, którzy „chwieją się i padają”. Nawet w czasie zbrojnego napadu zachowam swoją ufność (Ps 27(26). Tak właśnie jest w mojej sytuacji.

   Pan Jezus w Ew (J12, 1-11) przygotowywał się do zakończenia Swojej Misji. Bezpieka świątynna postanowiła zabić także wskrzeszonego Łazarza, bo wielki tłum przybył, aby zobaczyć ten cud.

   Kapłan zawołał też, aby modlić się za „za ludzi przewrotnych i czyniących zło”. Eucharystia zwinęła się w łódź (ratunek) oraz zawiniątko...dla pracującego na Poletku Pana Boga.

   Podjechaliśmy pod krzyż Pana Jezusa podlać kwiaty i krzewy, a żona posadziła bratki przez naszym kościołem. Nasze serca zalała radość i pokój Boży...

    Wieczorem, przez dwie godziny trwała moja modlitwa; „za trwających w krzywdzeniu mnie” (władza, samorząd lekarski i rodzina). Nawet nie chodzi o moje cierpienie, ale o ich przejrzenie, bo czas płynie, a ludzkość znalazła się w opresji z powodu pandemii…

                                                                                                                                APeeL

 

     Oto skrót prośby do Pana Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej...

   Proszę o osobiste spotkanie na którym dostarczę pismo zawierające bezeceństwa kolegów samorządowców z OIL i NIL od 2007/2008 r. Pan Profesor powinien poznać moją precedensową sprawę, ponieważ pozbawiono mnie wszystkich praw i dotychczas trwają matactwa (moja wiara i obrona krzyża to choroba, a właściwie sowiecka psychuszka).

    Proszę sprawdzić skład komisji lekarskiej na której stwierdzono, że jestem chory psychicznie, bo nie było na niej przewodniczącego lekarza Medarda Lecha (szefa Kom. Etyki Lekarskiej!)...zbadał mnie później, ale "już bez zainteresowanego". Na moje uwagi stwierdził, że go pomówiłem.

    Natomiast Pan Profesor na mój zarzut w stosunku do samorządu, że - zastosowano wobec mnie sowiecką psychuszkę - zaprotestował przeciwko przewodniczącemu komisji lekarskiej powołanej bez mojego udziału 8 września 2018 r. (NRL/ZRP/IK/823-3/2183/2018).

    To była obrzydliwa manipulacja prawników, bo w komisji zaproponowano także udział specjalistek, które sprawiły moja śmierć cywilno-zawodową (dobrze wiedziały w czym uczestniczą).

    Dlaczego nie otrzymałem żadnej informacji po posiedzeniu ORL z 8 wrześnie 2018 r. (nie wpuszczono mnie na salę)? Bano się, że połowa nowej rady dowie się o wyczynach starych działaczy. Gdzie schowano zarzut o zastosowanie psychuszki z prośbą o unieważnienie całego procesu?

   Poznałem moje prawa, które łamano od zaocznego rozpoznania choroby i to trwa dotychczas. Kłopot, bo nie umarłem. Dlatego Pan Profesor powinien otrzymać moją sprawę z ręki do ręki w formie jaką ma prokuratura.

 

 

Aktualnie przepisane…

26.11.1989(n) Śmierć w narodzinach...

    Na dyżurze w pogotowiu kolega chirurg nie chciał jechać w środku nocy do babci z patologicznym złamaniem całego podudzia (wiek). Dla oka założono gips, który prawdopodobnie nic nie da. Wzywający, w nędznej chatce wtykał mi pieniądze, a ja powiedziałem; „nie, nie...pan ma krzyż w domu".

     Czułem, że kolega będzie miał gorszy przypadek. Tak się stanie, bo nad ranem trafi na daleki wyjazd do porodu martwego dziecka.

   W rozmyślaniu o Credo czyli naszym „Wyznaniu wiary” („Wierzę w jednego Boga Ojca”) zastanawiałem się nad słowami;

1. „umęczon pod Poncjuszem Piłatem”. Nie wiem dlaczego wspomina się Piłata, którego zmuszono do uwolnienia przestępcy Barabasza...

2. „I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (06.04.2020) dziwię się tamtemu rozważaniu, bo ktoś ma pokręcone ciało, nie lubi swego ciała i musi do niego wrócić.

   Tylko Pan Jezus zmartwychwstał z ciałem, bo Łazarz został tylko ożywiony. My jesteśmy natychmiast po śmierci, ale jako dusze. W świecie nadprzyrodzonym nie mamy ciał fizycznych...

    Na takich rozważaniach gubią się mędrcy tego świata, a to wszystko jest proste, nawet śmiesznie; stajenka, osiołek, „król" i bestialska śmierć. Sprawiła to Mądrość Boża! W tych rozmyślaniach ujrzałem na czym polega istnienie naszego Stworzyciela.

     Oto ojciec ziemski ma dzieci, które nie wiedzą o jego istnieniu. Po pewnym czasie część z nich dowiaduje się o tym i przekazuje reszcie. Tak jest z powołanymi do służby Jezusowej!

    Zmęczony po dyżurze drzemałem na Mszy Św. Dopiero po Eucharystii chciałem zostać w pustym kościele, ale wszystko gaszono...wyganiając. Podczas przechodzenia przed wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego uśmiechnąłem się...tak jakbyśmy rozumieli się.

   Emanuel Swedenborg (29 stycznia 1688 - 29 marca 1772); naukowiec, geolog, filozof, mistyk...próbował przeniknąć wiarę rozumem. Podróżował po zaświatach i odkrył, że Ojciec Niebieski jest Człowiekiem (dodam; Bogiem Osobowym)!

   Przytoczył też dysputę z Szatanem, który dla zmyłki przyjął postać człowieka; jestem uczony, Bóg to wszechświat, atmosfera, puste słowa, fikcja, wszystko jest wynikiem działania słońca, religia to opętanie, imaginacja, duch to wyziew z ciała, wyobraźnia…

   Tak mówią także obecnie niewierzący wymyślając różne teorie (powstanie wszechświata i człowieka w wyniku „wielkiego wybuchu”), a pragnący wiary stwarzają sobie bożków…

                                                                                                                                         APeeL

27.11.1989(p) Daj siłę Panie...

    Nad ranem padłem na kolana i zacząłem moją modlitwę, a przypomniał się stróż nocny, który całymi nocami odmawiał różaniec za każdą rodzinę (kolejno w każdym bloku). Dosłownie chodził po domach, bo tak chciała Matka Boża. Teraz to zrozumiałem i zawołałem; „Panie Jezu! Daj siłę wytrwania wszystkim słabym w moim mieście".

    Pan Jezus całe noce spędzał na modlitwie, a ile nocy zmarnowałem na grze w karty z piciem alkoholu. Codziennie trzeba dziękować! Zdziwiony przeczytałem, że tuż po przebudzeniu trzeba się przeżegnać...porozmawiać z Bogiem Ojcem i prosić o błogosławieństwo dnia!

    Św. Augustyn pisze, co wiem, że Bóg zna nas i czeka, wzywa, a nawet woła, bo dopiero powrót do Niego da nam pełne ukojenie.

    Teraz mówię do pani, której mąż przed laty popełnił samobójstwo, a ona dotychczas szuka winnego tej śmierci, dręczy się i nie przyjmuje tego; nie wolno wciąż wracać myślą do tyłu („dlaczego to się stało”?), ani zamartwiać się do przodu („co ze mną będzie”). Sama w końcu miała myśli samobójcze, a w domu były małe dzieci! Jak wiele diabelskich pułapek czeka na nas wokół!

                                                                                                                                           APeeL

 

28.11.1989(w) Demon bardzo dobrze radzi...

    Przybyłem do pracy wcześniej, ale nie było ludzi. Napłynęła podpowiedź; „wolny dzień”. Faktycznie mam taki do odebrania, ale nie ma ludzi i szkoda go stracić! Okazało się, że później będzie nawał pacjentów z wieloma ciężko chorymi, którzy mieliby wielkie kłopoty.

    Dziękowali za uzyskaną pomoc...sprawiając ostatecznie moje zadowolenie. To był zarazem dowód na poranne kuszenie, które poznajemy po owocach naszego działania.

    Napłynęła refleksja; nasz Kościół nie wypowiada się w stosunku do niektórych zjawisk nieznanych (natchnień, boju duchowego w myślach oraz istnienia telepatii). Przecież jest to język uniwersalny, w nim też modlimy się do Boga Ojca. Przecież w Objawieniach "rozmowa” jest prowadzona w myślach.

   Syn od dłuższego czasu nawala. Dzisiaj został ukarany; zatrzymany w domu. Nie przyjmuje kary, krzyczy i złorzeczy z odgrażaniem się. Córce tłumaczę, że chwilowo zastępuję Boga Ojca, który postępuje z nami identycznie...daje nam wszystko i patrzy, co robimy z darami. Wielu "karanych" rzuca się i złorzeczy. Ci, co pojmują wszystko pokornie przyjmują i dziękują!

    W „Niedzieli" bardzo pięknie pisze rolnik Adam Otro; wieś męczy choroba zwana chciwością i chęcią szybkiego dorobienia się; w chałupie krytej strzechą mieszkają dziadkowie, a obok willa obecnego gospodarza. Należy odrzucić chciwość...rozłożyć w czasie dorabianie się, dzielić się owocami swojej pracy z innymi. Powinniśmy wzajemnie służyć sobie...

                                                                                                                  APeeL

 

29.11.1989(ś) Męka ludzka ma wiele możliwości...

    Dzisiaj jest mróz i zimno w mieszkaniu. Na rozpoczęcia tego dnia Biblia otworzyła się na Ps 37; „Miej ufność w Panu i czyń, co dobre /../ Raduj się w Panu /../ Powierz Panu swoją drogę. Zaufaj Mu, a On sam będzie działał /.../”. Nastroszyłem paltocik, idę do pracy i rozmyślam wewnętrznie.

    "Jezu, Jezu zlituj się nad wszystkimi chorymi, niedołężnymi, którym teraz jest zimno w domach. Zlituj się nad wszystkimi głodnymi i zmarzniętymi zwierzątkami."

    Napłynęły obrazy straszliwego upału z brakiem wody. To prawda, bo męka ludzka nie kończy się na mrozie, ale ogarnia cały świat. Dlatego wszyscy powinni modlić się, jedni służyć drugim, bogaci wspomagać biednych ku wspólnej radości, ale jest to wyobrażenie raju na ziemi.

   W tej biedzie, przy niskich zarobkach lubię służyć, moje serce jest przy biednych. Jaką nagrodę ma dobrze zarabiający...nawet czuje się ważniakiem. Każdy z nas jest poddawanym próbom. Teraz mówią pacjenci;

- Przed pięcioma dniami pochowałem matkę. Ukazała mi się w piwnicy w postaci mgły. Przestraszyłem się.

- Żona za życia nienawidziła zięcia (rozbójnik). On teraz jest dobry - w śnie powiedziała do niego; „czy nie mogłeś być taki od początku”?

- Ze śmiercią pogodziłam się, ale boje się szpitala (chora z przerzutami).

    Całym sercem jestem też z nieuleczalnie chorymi...nie wiem dlaczego tak jest, ale myślę, że Bóg jest w ich pobliżu!

                                                                                                                                         APeeL