W myśli pojawiło się moje obdarowanie, bo urodziłem się i żyłem cały czas w ojczyźnie otrzymanej od Boga...

Czy mam jakieś kłopoty? - nie!

Czy mam jakieś cierpienia fizyczne? - nie!

Czy czegoś mi brakuje? - nie!

    W błyskach przepływały obrazy tych, którzy w różny sposób szkalują ten dar. Przykładem jest Radosław Sikorski (wybuchnie kiedyś z powodu swojego nadęcia i mentorstwa), który wymiotuje ze swojego dworku w Chobielinie. Zobacz jak mieszka szkodnik, miłośnik „Stokrotki” (pogańskiej szczekaczki). To symbol pewnej opcji „rodaka”. W takim stanie duchowym trwają całe masy...

   Nagle ujrzałem też łaskę jaką jest nasze odkupienie, wyprowadzenie z Egiptu (wyrwanie duszy szatanowi) z wędrówkę duchową z tego zesłania do Królestwa Bożego.

   Przed wyjazdem na Mszę św. wieczorną myślałem o intencji modlitewnej, aby ofiarować ten dzień, bo od 1.00 – 5.00 w nocy pisałem wczorajsze świadectwo, a później poprawiałem różne zapisy, także już edytowane.

    Znałem już czytania (Ap 14), gdzie uwagę przykuł przekazywany przez Apostoła Jana obraz Pana Jezusa stojącego na górze Syjon w otoczeniu 144 tys. mających wypisane na czołach Jego Imię oraz Imię Boga Ojca. Popłakałem się, bo chciałbym znaleźć wśród głoszących Chwałę naszego Deus Abba...

    Św. Jehowy uznali, że będą tylko oni (wybrali sami siebie). Zobacz nędzę „wyznawców”, którym szatan podsuwa to, co im pasuje. Odrzucasz liturgię, modlitwy za dusze, Matkę Bożą, a także Cud Ostatni (Eucharystię)...prężysz się i stajesz przy Panu Jezusie jako wybraniec. To typowa głupota duchowa podsuwana przez Bestię...przyjmuję tę "wiarę", bo ma zapewniony byt. 

    Psalmista wyjaśnia w Ps 24, że na Górę Pana, miejsce święte może trafić człowiek nieskalany, który po błogosławieństwie od Pana otrzyma zapłatę. Teraz, gdy to zapisuję płynie pieśń: "Ja wiem w Kogo ja wierzę...to Ten, co zstąpił z Nieba, co życie za mnie dał". W Ew (Łk 21,1-4) Pan Jezus zwrócił uwagę na „wdowi grosz” ofiarowany świątyni z niedostatku, a nie z tego, co komuś zbywa.

    Po Eucharystii, którą trzymałem w ustach jak największy skarb - w wyobraźni znalazłem się - na pustyni z narodem wybranym zdążającym do Ziemi Obiecanej otrzymanej od Boga.

   Przez godzinę odmawiałem moją modlitwę dziękczynną...powtarzając 10-krotnie niektóre cierpienia Pana Jezusa, których doznał podczas Bolesnej Męki. Podczas Drogi Krzyżowej towarzyszyłem Zbawicielowi na Golgotę, a zawsze przeżywam obnażenie Świętego Świętych w obecności oprawców, ludu i własnej Matki.

   W św. Agonii serce rozrywał ból, a teraz płaczę - podczas rozciągania i przybijania Syna Bożego do krzyża i jego podniesienia - z późniejszym pozornym opuszczeniem przez Boga (dodatkowe cierpienie). Chodziło o to, że Syn Boży po załamaniu się mógł jedną myślą wywrócić Miejsce Czaszki...

   Dam przykład tylko jednego zawołania: „Boże Ojcze Przedwieczny przyjmij – przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – św. Obnażenie Pana Jezusa w intencji wdzięcznych za wyprowadzenie z niewoli i za dusze takich”. Teraz dodaję koronkę UCC (do Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy) oraz do Pięciu św. Ran Pana Zbawiciela. Powtórzyłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Dlatego moja modlitwa trwa tak długo...

   Mała jest wdzięczność ludzkości za wszystkie dary, a wierzący uważają, że zbawienie należy się za „chodzenie do kościoła”. Często w tym czasie nie wierzą, że mają dusze i życzą wszystkim: „szczęścia, zdrowia i pomyślności oraz 100 lat życia („zesłania”)...

                                                                                                                           APeeL

 

 

Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

    Ludzkości nie budzi obecna pandemia. Tak też będzie podczas powrotu Zbawiciela (Paruzji)...nawet będzie dany czas na ostateczne nawrócenie. Miłosierdzie Boga Ojca jest niepojęte, ale Sąd pełen okrucieństwa, bo prawdziwy, a nie „bolszewicki” czyli niezależny.

  Wystarczą wówczas zwykłe słowa, które wypowiem później, powtarzając: „Tato, Tatusiu, Tato...przepraszam za wszystko, przepraszam, przepraszam Tatusiu”. Zaraz powstanie zarzut zdziecinnienia, ale "jeżeli nie staniecie się jak dzieci". Rozumie mnie ojciec mający takiego maluszka...

    Na Poletku Pana Boga pracowałem do 5.00, a po chwilce snu zdziwiłem się zaproszeniem na Mszę św. o 9:00, ponieważ jest to nabożeństwo dla dzieci. Nauczony doświadczeniem nie poszedłem za szeptem szatana („przespania się”), aby iść na następną o 10.15! To zmieniłoby przebieg duchowy tego dnia...

   Jak nigdy wszedłem na chór, gdzie na schodach znalazłem pąk kwiatu (podziękowanie za mój wysiłek i posłuszeństwo)...później Eucharystia ułoży się w takim kształcie. Wzrok zatrzymał wielki fresk z Mojżeszem oraz „wygnańcy” Adam i Ewa, a w oddali obraz Pana Jezusa Miłosiernego i wizerunek Ducha Świętego nad ołtarzem. W tym czasie popłynie pieśń „Chrystus Bogiem, Chrystus Królem". Popłakałem się wiedząc, że poszedłem za Głosem Boga.

    Bóg powiedział przez proroka Ezechiela (Ez 34,11-12.15-17), że jesteśmy „Jego owcami” i Sam będzie nas szukał, robił przegląd, zbierał rozproszonych i zaopatrzy okaleczonych. Na końcu każdy z nas zostanie osądzony...

   Psalmista wołał w znanym psalmie (Ps 23): "Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego (…) Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach (…) Namaszcza mi głowę olejkiem (…) i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy”.

    Przetłumaczę trudne słowa św. Pawła (1 Kor 15, 20-26,28): Adam i Ewa spróbowali „owocu zakazanego”, a przez to otrzymaliśmy ciała (chcesz grzeszyć; „proszę bardzo, ale wynoś się z mojego domu”), a przez to - w naszym poczuciu - żyjemy do śmierci.

    Większość nie wierzy, że mamy dusze, a o tym dowiadują się dopiero po śmierci. Pan Jezus pokazał Cud Boga...zmartwychwstanie z ciałem czyli pokonanie śmierci. To jest nadzieje dla każdego z powrotem naszej duszy do Raju.

    Z długiej Ew (Mk 25, 31-46) w serce wróci sąd nad nami z oddzieleniem:

po stronie prawe znajdą się owce pobłogosławione z zaproszeniem do Królestwa Życia Wiecznego

po stronie lewej kozły i barany ze słowami „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!”

    Prawie chciało się krzyknąć, bo natychmiast poznałem intencję modlitewną tego dnia: za baranów pchających się na śmierć wieczną i dusze takich. Proboszcz w kazaniu nawiązał do Ewangelii, ale nie chciał obrażać baranów z lewej i straszyć ich wpadnięciem do Czeluści. Nie chciał też mieszać się do polityki, bo była okazja wspomnieć o rewolucji ulicznic (lempartproletariatu)...pod egidą szczekaczek pogańskich.

   Przepłynęło lewactwo, palikociarnia, wszelkiej maści lisy i dworaki z „syndromem pachoła”, gangi tajniaków, palanteria ("palantom władzy nie oddamy"...Adam Michnik), „spółkujący inaczej”, zakochani na śmierć w życiu (Magda Gessler) i wszelkiej maści celebryci (osoby puste duchowo).

    Dodatkowo  trzeba wymienić dennych ateistów, ignorantów duchowych wśród których są koledzy specjaliści „od głowy", którzy nie uznają posiadania duszy...nawet opętanych lecą tabletkami.

    Najgorsi są jawni wrogowie Boga i naszej wiary. Prym wśród nich wiedzie prof. Jan Hartman (mason, członek Antykościoła), który marzy o państwie bezbożnym...walczy o to z pianą na ustach i wystającą słomą w uszach.

    Zobacz co wypisuje na swoim blogu Zapiski Nieodpowiedzialne (www.wpolityka.pl). Kiedyś dałem tam motto: „raz sierpem, raz młotem duchową hołotę”. Za swoje wyczyny powinien trafić do kryminału, a tu gwiazda z rogami na głowie o zapachu siarki.

   Za nim ciągnie się ogon z matką Joanną od demonów oraz Jerzym Urbanem, który stwierdził, że ks. Jerzy Popiełuszko sam pchał się na śmierć. Zarazem wyjaśniło się nocne pisanie o Januszu Palikocie (poniżej), który po latach przepraszał „spółkujących inaczej” za tytuł, który dał na okładce swojego pisma („Ozon”): „Zakaz pedałowania”. Tak ozon zamienił się w czad…

    Eucharystii sprawiła pokój, a w ekstazie duszę zalała słodycz, która pojawiła się także w ustach na długi czas. Padłem na kolana i chciałbym tak trwać. Po błogosławieństwie pozostałem z dziewczętami grającymi pieśń pielgrzymkową chwalącą Pana Jezusa. 

   Popłakałem się i podziękowałem mówiąc im: „Niech was Bóg błogosławi i strzeże, niech rozpromieni nad wami Swoje Oblicze i obdarzy was pokojem”.

       Podczas meczu oldbojów (11.30-13.10) trwała moja modlitwa…

                                                                                                                         APeeL

 

            Panie, Panie, a co tam słychać w polityce?

    Ja tam polityką się nie interesuję, ale jak Pan grzeszy ciekawością to powiem, że brak mi Janusza Palikota. Szkoda, że nie przeszedł w wyborach prezydenckich...naród nie docenił go i otrzymał tyle głosów, co obecnie ojciec Robert, który bardzo pięknie przemawiał w Częstochowie (pomylił swoje powołanie).

   Przez to mamy bałagan. Nieudolnie naśladuje go pani Lumper...czy jak jej tam (tracę z tego wszystkiego pamięć), która ogłosiła Rewolucję Ulicznic drących się jak opętane, a jeszcze nie jestem głuchy.

   Jest zrozumiałe, że każdy ma jakieś wady, ja np. wciąż mówię o wierze (taka choroba), a trzeba oddzielić Państwo od Kościoła. Na pewno o. Tadek polubiłby go, bo miał wielkie potrzeby (geotermia, park rozrywki dla pielgrzymów, itd.), ale Janusz chciał roliczyć jego, a nie siebie (zapomniał o posiadaniu samolotu). 

   Szkoda, bo byłby prezydent jak malowany, a nie od „pilnowania żyrandola”. Skończył KUL jako filozof i napisał pracę magisterską. Tak młody, a ile już wówczas miał zasług;

1. honorowy obywatel Biłgoraja, mnie się to nie śni, a kocham moje miasteczko o podobnej nazwie…

2. prezio Olek i to całkiem trzeźwy odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi, bo podtrzymywał współpracę gospodarczą z ZSRR (tranzyt paliwa)

3. dostał też Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”...faktycznie Janusz był dobrym artystą, przecież każdy pamięta jak przemawiał z atrapą pistoletu w jednej ręce, a w drugiej trzymał penisa...oczywiście, że nie swojego tylko sylikonowego.

    Niektórych mogły dziwić takie niekonwencjonalne rekwizyty, ale wielu ludzi nie interesuje się polityką i nie rozumie aluzji. Bezlitosny sąd ukarał go kiedyś za picie wódki na rynku w Lublinie, a to była promocja „Polmosu” z żołądkową gorzką, którego był dyrektorem...z rozpaczy sprzedał tę firmę.

  Szkoda mi go, bo naprawdę wszystkim żyłoby się lepiej w „Przyjaznym Państwie”. Nawet chciał, abyśmy dłużej pracowali dla dobra naszej umiłowanej ojczyzny (mężczyźni do 67 lat). Komu przeszkadzał ten „Tfuj Ruch”?…

                                                                                                                           APeeL

 

 

   Na Mszy św. o 6.30 od Ołtarza św. popłynie informacja, że dzisiaj jest święto Ofiarowania NMP. Przypomniała się sytuacja sprzed kilku dni, gdy do rodziców maluszka w koszyczku powiedziałem, aby ofiarowali go Matce Bożej oraz prosili św. Józefa o ochronę.

    Ponadto napłynęło natchnienie, aby znaleźć w „Poemacie Boga-Człowieka” 1.13-14 Marii Valtorty wizję ofiarowania Bogu - przez Joachima i Annę - małej córeczki Marii. Przeczytaj kilka zdań z tej wizji, bo nie posiadasz tego zestawu tomów, a w Internecie nie będziesz szukał.

    „Widzę Maryję idącą pomiędzy ojcem i matką ulicami Jerozolimy. Przechodnie zatrzymują się, żeby popatrzeć na piękną Dziewczynkę. Jest ubrana w śnieżną biel (…) strój sięga do samej ziemi, dlatego tylko czasem widać małe stópki w białych sandałach. (…) Joachim wygląda bardzo staro. Kto go widzi, musi myśleć, że to dziadek, a może nawet pradziadek prowadzonego za rękę Maleństwa”.

   Rodzice idą wolno, aby odwlec rozstanie, ponieważ Maryja zostanie w Świątyni, na tę chwilę wstępują do Elżbiety z Zachariaszem (rodziców Jana Chrzciciela). Matka Marii mówi przez łzy: «Nie myśl, że się rozmyśliłam lub że z niechęcią oddaję swój skarb Panu...(…) Ale moje serce...O, moje serce tak boli, moje stare serce, mające powrócić do bezdzietnej samotności...» (…)

   Maryja głaszcze i całuje matczyne ręce, zbliżając je do twarzy, aby ją pogłaskały. (…) Anna ściska w dłoniach tę małą twarzyczkę i całuje ją, całuje, nienasycona w całowaniu. «Ojcze! Matko! Wasze błogosławieństwo!» (…) Rodzice błogosławią Ją i całują, jeden, dwa, dziesięć razy...(…)

    Już są na progu Świątyni. Na przodzie stoi zapewne Najwyższy Kapłan – starzec w uroczystych szatach z cieniutkiego lnu. (…) Najwyższy Kapłan patrzy na Dziecko i uśmiecha się (…) unosi ramiona ku niebu, modląc się. Wszyscy chylą głowy, jakby uniżeni majestatem (…) Ofiara została przyjęta. Czy kiedykolwiek Świątynia posiadała czystszą hostię?"

    Pan Jezus powie później: <<Najwyższy Kapłan nie wiedział, że zwraca się do Niewiasty, której doskonałość była mniejsza tylko od doskonałości Boga >>.

      Dzisiaj w Ew (Łk 20, 27-42) popłyną słowa o pokonaniu przez Pana Jezusa śmierci, a saduceusze uważali, że nie ma zmartwychwstania. Pan Jezus wskazał, że ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłymi w powstaniu z martwych (…) są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

    Ja od siebie dodam, że zmartwychwstanie nie oznacza powrotu do nędznego ciała: opakowania dla duszy, które odpada raz na zawsze („proch z prochu”).

    Tylko Pan Jezus zmartwychwstał z ciałem, a Matka Boża została zabrana w ten sposób do Nieba. Nie było wówczas mowy o duszy, bo dopiero wyjaśnił to Duch Święty.

   Właśnie na stronie: O drodze do Prawdy (odrodzedoprawdy.pl) napisałem komentarz pod art.: "Człowiek w pełni. Zapomniany wymiar istotą naszego człowieczeństwa".

   Moje uwagi jako mistyka: Człowiek normalny nie przebrnie tego. Mieszanie poglądów w tym psychologów (piszę jako lekarz) nie ma sensu, bo moja wiara (mistyka) to psychoza, a ekstaza po Eucharystii jest „brakiem krytycyzmu do własnych przeżyć". Jesteś blisko, ale trzeba przedstawić naszą budowę;

Ciało fizyczne czyli psyche i soma

Dusza wcielana w momencie naszego poczęcia.

    Zdrowie duszy (duchowe) jest powiązane z psychicznym: natomiast ciało fizyczne przyciąga ziemia, a dusza pragnie powrotu do nieba. Napisz do mnie jaka jest twoja duchowość:

- nie interesuję się

- agnostyk w dwie strony (chyba tam coś jest i chyba tam nic nie ma)

- wierzący i niewierzący (piramidy)

- wiedzący, że Boga nie ma i wiedzący, że Bóg Jest…

    Eucharystia ułożyła się w zawiniątko dla pracującego na Poletku Pana Boga i dała uniesienie duchowe oraz dobry smak w ustach, a nawet sytość ciała fizycznego. To jest pokazane na mistyczce żyjącej tylko Eucharystią…

   Późno. Wszedłem do łóżka, a z włączonej TV Trwam popłynie piękny śpiew zakonników z Kaplicy MB Częstochowskiej. Łzy zalały oczy, bo całkiem zapomniałem o dzisiejszym święcie. Błyskawicznie przepłyną obrazy będących w bolesnej rozłące (ogarnij ogrom tego cierpienia na całym świecie):

  • w „Superwizjerze” TVN pokazano zrozpaczonego ojca, którego syna, oficera służb specjalnych zamordowano w Iranie

  • nam też zaginął syn, a wnuczek nie ma ojca

  • chorzy na żółtą zarazę, których nie można odwiedzać w szpitalach i normalnie pochować

  • nawet w kaplicy MB Bożej w Częstochowie było tylko kilka osób (ograniczenia)

  • na szczycie tych cierpień jest Matka Boża, która na Golgocie - podczas ostatniego krzyku Umiłowanego Syna - padła na kolana pod krzyżem!

    Ja też to uczyniłem podczas śpiewu pieśni: „Święty Boże” przed błogosławieństwem  wiernych przez biskupa... 

                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane…

05.03.2000(n) ZA CUDOWNIE OCALONYCH PRZEZ BOGA

    Wczoraj była brzydka pogoda, a dzisiaj jest biało za oknem. Po ciężkim dyżurze w pogotowiu jestem w raju na ziemi...a po wyjściu na słońce trafiłem na cztery psy śpiące jak zabite, które też „pracują całe noce.

    Na ten czas z radia popłynie informacja o uratowaniu Krzysztofa Suprowicza, naszego ambasadora w Jemenie oraz uwolnieniu dwóch Polek w Czeczenii (przez 3 miesiące były pod obstrzałem sowieckim).

    Dzisiaj jest rocznica wydania rozkazu Stalina na zamordowanie więźniów (5 marca 1940 r.) z Ostaszkowa, Starobielska oraz Kozielska w Katyniu. Świadkowie zbrodni mówią, że „pracowali jak na taśmie".

    W „Gaz. Wyborczej” (4-5 marca 2000) Jan Nowak-Jeziorański relacjonuje cudowne uniknięcie losu Polaków w Katyniu: „ROSJA ZBRODNI, ROSJA PRAWDY”...w bitwie pod Uściługiem trafił do niewoli niemieckiej.

   Tam padła informacja, że wszystko było zaplanowane w najmniejszych szczegółach z „egzekucją przypominającą mechanizm szybkiego zabijania bydła w nowoczesnych rzeźniach. Z tą jedną różnicą, że zamiast błyskawicznego porażania zwierząt prądem elektrycznym – strzał w tył czaszki”. (…)

    Przeżyłem w wyobraźni moje ostatnie chwile. Nagle uprzytamniam sobie, że jest to egzekucja. Bolesne zaciskanie sznura, którym wiążą mi z tyłu ręce. Ostatnia myśl o najbliższych i ostatnia modlitwa. Ręka oprawcy chwyta mnie z tyłu za kark i pochyla nad dołem”.

     Na Mszy św. o 12.00 kobiety śpiewały bez organów pieśń o uwielbieniu Boga Ojca. W czytaniu (Pwt 5, 12-15) padną słowa; „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem (...)”.

    Z ławeczki patrzyłem na Adama w Raju. Pan otworzył nam Swój Dom, możemy wracać, ale większość nie pragnie tego, a przecież wszystko jest pokazane na naszym domu rodzinnym.

     Pan Jezus w Ew (Mk 2,23-3,6) po wejściu do synagogi zetknął się z człowiekiem, który miał porażoną rękę. W tym czasie był śledzony i chodziło o to czy uzdrowi w szabat. Pan zapytał: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. 

    "Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić".

    Po Eucharystii popłakałem się, bo wczoraj mogłem zginąć w wypadku na skrzyżowaniu, a w ręku mam książkę „Godziny wielkiej nadziei”, gdzie Jan Paweł II unosi Ciało Pana Jezusa.

    To przykład osoby cudownie ocalonej przez Boga podczas zamachu 13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na placu świętego Piotra w Rzymie o godzinie 17:19. Sprawca to Mehmet Ali Ağca (Szare Wilki)...

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

     Tuż po przebudzeniu na Mszę św. poranną pojawiło się poczucie mojej alienacji (wyobcowania)...z łac. alienus, alienum „obcy, cudzy”. Tak się stało, że zostałem uznany za „wroga ludu”. Jest to bardzo przykre, ponieważ pracowałem za dwóch, a w tym czasie dodatkowo zostałem napadnięty przez własny samorząd...

    Czuję się jak w Korei Północnej, gdzie śmiercią karzą za posiadani Biblii. Przynajmniej wszystko jest jasne, a tu udawanie katolików z bandycko-świńskim wyrwaniem z pracy 4-miesiące przed przejściem na emeryturę.

    Obecnie trwa Rewolucja Ulicznic, które nielegalnie protestowały z wulgarnymi zachowaniami. Przewodzi im zaprzedana poganom TVN ("Kłamstwa cała dobę"). Nawet z 14-latka zrobili gwiazdę (namawiał w internecie „do spacerów”), a to gówniarstwo.

    Cóż się dziwić, gdy właśnie dzisiaj profesor z diabelskiej łaski Jan Hartman na swoim blogu Zapiski nieodpowiedzialne (www.polityka.pl) wypuścił z siebie: Unia nie będzie się miziać z Kaczyńskim. Czeka na rząd tymczasowy.

    „Kaczyński (…) żyje konfliktem, nienawiścią i paranoją. Chce konfrontacji z narodem i Unią, bo jest w desperacji. Wie, że przegra, lecz w zemście chce pozostawić po sobie zgliszcza. Mamy już bardzo mało czasu na obalenie zdradzieckiego reżimu! Polacy i Unia muszą się dowiedzieć, kto jest kandydatem opozycji na premiera rządu tymczasowego.

    Najwyższy czas, aby wyłowić posłów skaczących za burtę tonącego statku PiS i ogłosić plan przejęcia władzy. (…) Unia nie będzie czekać, aż reżim narodowo-katolicki wreszcie ją od siebie uwolni, dekretując polexit. Unia sama z Polski wyjdzie. (…)

    Kaczyński jest gotów podpalić Polskę. Ba, jeśli ma zginąć, jest gotów pociągnąć Polskę za sobą. To szaleniec. (…) w logikę tego szaleństwa wpisał się również Morawiecki, który wznosi się na szczyty kłamstwa i hipokryzji, wpierając narodowi, iż (…) broni suwerenności Polski. (…) jeśli uda nam się obalić reżim, pieniądze popłyną”.

    Na miejscu władzy aresztowałbym szurniętego, bo nawołuje do przewrotu demokratycznie wybranej władzy. Nie da się oddzielić Państwa od Kościoła jak chce profesor, który w tym czasie należy do Antykościoła (mason).

   Dlaczego www.polityka.pl sprzyja wrogowi Polaków i naszej wiary? Przecież ateizm nie oznacza głupiej walki z jedynie prawdziwą wiarą katolicką, a taki kłamie, kłamie, nawet jak śpi to kłamie (wg powiedzenia Niesiołowskiego).

    W tym czasie napływały sytuacje odsuwających się ode mnie. Jako lekarz inwigilowany tyle lat w jednym spojrzeniu widzę zmianę w zachowaniu znanych mi ludzi. Zniewoleni trwają w obłędzie, a po powrocie do władzy mogliby mnie zabić. Jednak Bóg sprawia naszą moc w słabościach.

    Przykre jest to, że ludzie obdarowani do trzeciego pokolenia nie chodzą do kościoła (dawnej zabraniano jawnie). Jaka jest odpowiedzialność takich w gubieniu dusz? Nie zdają sobie z tego sprawy, trafią po śmierci do Domu Pana w postaci trupów, a kapłan zwyczajowo powie, że cierpieli z Panem Jezusem, a przecież niosą diabelski krzyż.

    To wszystko przepływało w błyskach, a od Ołtarza św. popłynęły słowa z Apokalipsy (Ap 10, 8-11, która już trwa. Psalmista wołał ode mnie w Ps 119: „Więcej się cieszę z drogi wskazanej przez Twe napomnienia niż z wielkiego bogactwa. Bo Twoje napomnienia są moją rozkoszą (…)”.

    Pan Jezus (Łk 19,45-48) wyrzucił sprzedających ze świątyni, a ówczesna bezpieka czyhała na Jego życie, bo lud słuchał Go z zapartym tchem. Znam to, bo gang tajniaków zna tylko udawanie katolików i nie wierzy, że Polak może mieć łaskę wiary (Boga nie ma, a wiara jest kłamstwem).

    Po Eucharystii, która przewijała się w ustach i ułożyła w kwiat...jeszcze przed połknięciem napłynęła ekstaza, której namiastką jest zażycie narkotyku przez uzależnianego lub wypiciu „małpki” w kacu. Chciałbyś, aby to trwało wiecznie, zamykasz oczy, wzdychasz, tracisz ciało i pragniesz tak umrzeć...trzymając Ciało Duchowe Pana Jezusa w ustach. Nie mogłem wyjść z pustego kościoła, ale to też jest podejrzane...

     Po odczycie intencji modlitewnej odmówiłem moją modlitwę...

                                                                                                                                    ApeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

04.03.2000(s) ZA BĘDĄCYCH W ŚMIERTELNYM NIEBEZPIECZEŃSTWIE

    W śnie wchodziłem po stromych schodach, gdzie groził upadek. Przypomniały się informacje o dwóch mężczyznach (bokser i robotnik), którzy w takich sytuacjach doznali złamania kr. szyjnego z porażeniem czterokończynowym.

   Dodatkowo dzisiaj, gdy to przepisuję (20 listopada 2020 r.) oglądałem wojnę USA z Japonią z ukazanym losem okrętu podwodnego, który uratował komandosów (bardzo niebezpieczna akcja). Straszne są uderzenia fal wody po wybuchach bomb głębinowych.

    Po 30 godzinach ścisłego postu (kawa, woda i mleko) i ciężkiej pracy popłakałem się po słowach Pana Jezusa do Vassuli (czyli do mnie) o Niezmiennej Wierności Boga, a w tym czasie płynęła piękna muzyka hiszpańska i „patrzył” Pan Jezus z Całunu. W telewizji trafiłem na figurę Pana Jezusa z rozpostartymi ramionami (Rio).

    Przed Mszą św. podjechałem pod „mój” krzyż,  gdzie wszystko było piękne (lampki, kwiaty), a w oczach zakręciły się łzy. W tym czasie w duszy płynął śpiew: „Chwała niech będzie, zawsze i wszędzie Twemu Sercu, o mój Jezu”. Ponadto serce zalewała wdzięczność Bogu za kapłanów...ludzi jak my, zmęczonych i ziewających, zasmarkanych, ale namaszczonych i sprawiających Cud Ostatni (zamianę chleba w Ciało Duchowe Pana Jezusa).

    Na Mszy św. było wspomnienie św. Kazimierza Królewicza, króla ubogich z wielkim kultem Matki Bożej. Z Księgi (Syr 51, 13-20) popłyną słowa o szukającym mądrości w modlitwie: „Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją (…) zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony".

    Ja moją modlitwę wymodliłem (powiązanie cz. Bolesnej Różańca z Drogą Krzyżową i św. Agonią na Golgocie). Teraz dowiedziałem się, że taka jest miła Boga, ponieważ płynie z serca (współcierpienie z Panem Jezusem).

    Psalmista w Ps 16 wołał ode mnie: „Pan moim dziedzictwem a przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza. Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, bo serce napomina mnie nawet nocą”.

    Natomiast św. Paweł wskazał (Flp 3, 8-14), że wszystko to nic wobec poznania Pana Jezusa. Potwierdzam tę łaskę, bo sam z siebie nie odczujesz tego. Pan Jezus zalecił, abyśmy byli gotowi na Jego Przybycie: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! (...) gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

   W drodze z kościoła mogłem spowodować wypadek na niebezpiecznym skrzyżowaniu. Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (20.11.2020) trafiłam tam na policję, straż i dwa rozbite samochody.

    Wówczas miałem dyżur w pogotowiu, a intencję odczytałem podczas transportu chorego do szpitala. Później przepłynie „duchowość zdarzeń”:

  • trafiłem na ropowicę nogi z sepsą oraz na zawał serca

  • spotkaliśmy dwóch ludzie z trumną, a później jechaliśmy obok cmentarza

  • pod pogotowie podwieziono zranionego siekierą w udo z krwotokiem

  • R-ka wyjechała do umierającego, gdzie wezwano też kapłana, a później do sinego pod barem

  • natomiast mnie wysłano do babuszki po udarze (84 lata), a do ambulatorium przybyła 55-latka z zespołem metabolicznym (cukrzyca, otyłość, nadciśnienie tętnicze) po operacji tarczycy

  • śpiewała Anna Jantar, która zginęła w katastrofie

  • pokazano obrazy upałów w Mongolii (padło 700 tys. zwierząt), a w Mozambiku straszliwą powódź

  • ponownie R-ka z trudem dojechała do szpitala z młodym mężczyzną (zawał serca)

  • w tym czasie byłem wezwany na dyskotekę do „umierającej” (napad padaczki)

  • w telewizji informowano o losie Polek porwanych w Czeczeni.

    To ostatni dzień karnawału, śpiewał Iglesias, lud bawił się, a ja w oczach miałem łzy, bo płynął film „Uciekinierzy”. Tuż przed edycją tego zapisu (20.11.2020) w TV Puls trafiłem na scenę przesłuchiwania młodego Amerykanina przez islamskich terrorystów z nagłym wkroczeniem sił specjalnych (film USA „American Assassin”).

    Podziękowałem Panu Jezusowi i Matce Bożej za ochronę w tamtym czasie i pomoc w przekazie tego świadectwa wiary...

                                                                                                                                    APeeL

  

 

    Wczoraj padłem zmęczony o 19.30 i obudziłem się o 4.15, a to nigdy się nie zdarza. Przed snem przeglądałem „papiery” z których wyjąłem wielkie zdjęcie figury Pana Jezusa niosącego krzyż z napisem: „Nie martwcie się o swoje życie”. To okaże się intencją modlitewną tego dnia.

    Na Mszy św. porannej padłem w ławkę i odmówiłem „Anioł Pański”, a kapłan zaintonował „Kiedy ranne wstają zorze”. Tam są piękne słowa: „A człowiek, który bez miary, obsypany Twymi dary, coś go stworzył i ocalił, a czemuż by Cię nie chwalił?”

    Od Ołtarza św. popłynie Słowo Boże z Apokalipsy (Ap 5, 1-10) z wizją otwarcia przez Zbawiciela Tajemnej Księgi wskazującej, że zostanie zabity i Swoja Krwią odkupi ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu (…)”...

   Ja w tym czasie wałęsałem się w myślach po moich sprawach, a przecież nie znam nawet tego, co stanie się za chwilkę. Nadal byłem drętwy i sprawy duchowe były poza mną. Nie myśl, że przybycie do Domu Pana sprawia zawsze uniesienie i niesamowite przeżycia. Tutaj szczególnie mami nas Przeciwnik Boga...

      W tym czasie psalmista wołał (w Ps 149), że mamy czcić Boga Ojca na wszystkie możliwe sposoby, ale nic nie znaczą puste ceremonie, kiwanie się przed Ścianą Płaczu i padanie na twarze na dywaniku.

    Tutaj pasują także słowa Ps 100, który był 2 marca 2000 (właśnie opracowuję ten dzień): „Stańcie z radością przed obliczem Pana. Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, służcie Panu z weselem. (...)  W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, z hymnami w Jego przedsionki, chwalcie i błogosławcie jego Imię”…

    Pan Jezus zapłakał nad Jerozolimą (Łk 19, 41-44), bo zostanie po niej kamień na kamieniu za to, że nie rozpoznano tutaj nawiedzenia Boga. Ja widząc moje miasto (raj na ziemi) od lat myślałem, że zostanie ukarane, bo dało się zniewolić i trwa w tym.

    Wiarę traktuje się jako ceremoniały, a właściwie jako przybudówkę do zakładu pogrzebowego. Nasz Kościół próbuje się obudzić i usuwać jawnych wrogów...rzuca taki kamieniami, profanuje krzyż Zbawiciela, a później biegnie do Eucharystii jak Szymon Hołownia!

    Nasza głupota polega na negowaniu posiadania duszy i nadprzyrodzoności, a przecież wszystko zostawiamy w momencie śmierci...nawet tak umiłowane ciałko.

    Po Mszy św. podjechałem z żoną pod „mój” krzyż Pana Jezusa, aby wymienić lampkę, bo bardzo lubię, gdy płonie z czwartku na piątek (święty czas). Później skończyłem wczorajszą modlitwę: za potrzebujących wsparcia.

   Doba duchowa nie trwa 24 godziny i dopiero teraz napłynęła "duchowość zdarzeń": podpierający się laskami i kulami, niepełnosprawny psychicznie siedzący na wózku inwalidzkim z czuwającą przy nim matką, piłkarz po złamaniu kręgosłupa, a nawet płacząca Edyta Górniak (48 lat), którą wszyscy opuścili.

   W sercu znalazły się ofiary islamistów zdane na łaskę losu, a obecnie wszyscy, których plany zawaliły się jak domek z kart. Na szczycie wspierania są nasze Msze św. z Eucharystią, modlitwy, ofiarowane współcierpienia z wypraszaniem odpustów za żywych i dusze czyśćcowe.

    Później zacząłem wołać w intencji dzisiejszej, powiązanej z wczorajszą, bo naprawdę nie ma sensu nasze martwienie się o życie: wystarczy wszystko zawierzyć Bogu Ojcu, żyć Jego Wolą i martwić się, ale o życie wieczne (duszy).

    Zapraszam Cię do nawrócenia, już w tej chwilce, nie odkładaj tego, bo możesz odejść nagle, a w ciężkiej chorobie nie uczynisz tego świadomie. Co powiesz później po tym zaproszeniu, które płynie przeze mnie od Boga Ojca?

    Modlitwę skończyłem - w ruchu potrzebnym dla ciała - podczas biernego uczestnictwa w meczu piłkarskim...

                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane...

02.03.2000(c) ZA RÓŻNIE ZAGROŻONYCH

   W „Poemacie Boga-Człowieka” czytałem o uzdrowieniu przez Pana Jezusa dziewczynki umierającej na dyfteryt. Łzy zalały oczy, bo jako lekarz stykałem się z takimi chorymi. Natomiast w wiadomościach przekażą, że:

- porwano naszego ambasadora w Jerozolimie, który wybrał się „na miasto” bez ochrony

- pijany rowerzysta spowodował wypadek autobusu, który spadł z nasypu

- otyła objadała się pączkami

- Stalin podstępnie zabił Berię (z zasady mordował wszystkich z otoczenia)

- sam nie zauważyłem policji pędzącej na sygnałach, ponieważ w drodze do kościoła miałem łzy w oczach z powodu pieśni płynącej w sercu...„O! Panie, to Ty na mnie spojrzałeś”.

   Przepłynęły różne zagrożenia: azbest, opary rtęci, radioaktywność, radary, itd. Po Mszy św. podjechałem pod krzyż, gdzie wysprzątałem, postawiłem kwiaty i zapaliłem lampki. „Panie Jezus! Jakże chciałbym postawić Ci wszystkie najpiękniejsze kwiaty świata”.

    Po drodze spotkałem alkoholika, napłynęli narkomani, lekomani, a podczas uruchamiania kupionego miksera padło ostrzeżenie o możliwości jego uszkodzenia...zauważyłem też, że z zegarka wypadło szkiełko.

   „Sup. expressie” donosił o zagrożeniach złamaniami w osteoporozie, a ja dodam nagłe choroby: zakrztuszenie się, skręt jelit, zapalenie wyrostka robaczkowego, pękniecie wrzodu żołądka, wodniak lub ropniak pęcherzyka żółciowego, ostre zapalenie trzustki, różnego typu zatrucia pokarmowe, zawał serca, udary...nawet nie wspominam o ciężkich urazach.

   Ogarnij uprawianie niebezpiecznych sportów: jazda motocyklami po plaży, skoki na rowerach i do wody z wysokości, zjazdy narciarzy, zdobywanie gór i popisy w celu trafienia do głupiej Księga rekordów Guinnessa.

   W tym czasie na Mszy św. św. Piotr powiedział (1P 2,2-5.9-12), że nasza dusza pragnie „niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu”. Prosił zarazem, abyśmy powstrzymywali się od cielesnych pożądań, które walczą przeciwko duszy.

   "Postępowanie wasze wśród pogan niech będzie dobre, aby przyglądając się dobrym uczynkom wychwalali Boga w dniu nawiedzenia za to, czym oczerniają was jako złoczyńców”…

    Na tle szkodzenia ciału fizycznemu jest pokazane grzeszenie duszy...

                                                                                                                             ApeeL

 

03.03.2000(pt) ZA DUSZĘ ZMARŁEGO OJCA

Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa…

    Dzisiaj, gdy przepisuję to świadectwo wiary (w listopadzie 2020) jest czas modlitw za zmarłych. W śnie mignęła osoba zmarłego ojca, a wówczas też tak było, ale spotkaliśmy się na podwórku domu rodzinnego z wydeptaną ścieżką.

   Ojciec prosił o zbadanie kogoś z bolejącym sercem. Dusze w snach nie mówią wprost o wstawiennictwie modlitewnym, aby szatan nie zarzucał, że czynimy to na ich żądanie. To jest wielka delikatność w boju duchowym.

    Wczoraj miałem wiele spraw, które załatwiłem. Teraz w drodze do kościoła dziękowałem za wszystko, a w sercu płynęły słowa: „Tylko Bóg ci dopomoże, Ten, co stworzył cały świat”.

    Łzy wywołała pieśń: „Kochajmy Pana, bo Serce Jego żąda i pragnie serca naszego”, a później „Czego chcesz od nas Panie, za Twe hojne dary?

     Poprosiłem Boga o wsparcie duszy zmarłego ojca ziemskiego, a na ten czas Apostoł Piotr powiedział (1P 4, 7-13): „Wszystkich zaś koniec jest bliski. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić (…) służcie sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał”.

    Ja mam dar odczytywania Woli Boga Ojca, stąd wymodlona modlitwa, podawane intencje i radość z niesienia pomocy żywym i umarłym (duszom). Każdy mój dzień przebiega w służbie chorym oraz wspieraniu duchowym wskazanych. Dzisiaj jest to dusza ojca ziemskiego ze wspomnieniem zmarłych z rodziny.

    Pan Jezus w Ew. (Mk 11,11-25) wskazał na drzewo figowe, które nie miało owocu...po czasie uschnie. Piotr zdziwił się, ale usłyszał, że ten, który nie wątpi może góry przenosić. „Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”.

    W intencji ojca była Msza św. z Eucharystią oraz ten dzień pracy od 7.00 – 18.00 (specjalnie umawiam pacjentów). W środy i piątki dodatkowo poszczę w intencji pokoju na świecie. Wracałem do domu w ciemności i padającym deszczu...z kwiatami dla żony.

    Pocałowałem Twarz Zbawiciela z Całuny na okładce pierwszego tomu „Prawdziwego Życia w Bogu”, a Pan Jezus powiedział do mnie, że: „wziąłem twoje serce i umieściłem je w Sercu Moim”.

    Przepisuję to zdziwiony, bo po latach sam prosiłem o zamianę naszych serc. Nie mam teraz bólów wieńcowych tylko  duchowe. Vassula widziała promieniujące Serce Pana po rozchyleniu płaszcza z uśmiechniętą Twarzą…

                                                                                                                                 APeeL