Straszliwa ulewa, nie można spać po niepotrzebnie wypitej kawie, a dodatkowo męczą koszmarne sny. Przebudziłem się przed świtem i w myślach tłumaczyłem kierownikowi, że: „odrzucając Prawdę nie sprawimy, że jej nie będzie, bowiem Pan Jezus jest, tak jak Matka Boża. Nikt też nie zmienił Słowa Bożego!

    W „Boskim Sercu Jezusa” trafiłem na słowa: „wszytko ma sens, gdy jestem z Tobą!” Teraz wiem, że muszę odpowiadać na wezwania Boga Ojca i iść za Nim! Dopiero 6.00, a ja już tyle przeżyłem! Serce zalała moc Boża i z jasnością ujrzałem zniechęcenia i mącenie Szatana!

    Zacząłem moje modlitwy poranne, a w tym czasie napłynęły obrazy ze spotkania z prof. Marią Szulc (sprzed 10-u lat)...leczącej hipnozą, całkowitej ateistki, a nawet wroga naszej wiary. Tam trafiłem odpowiadając na wezwanie Boga, bo gubi siebie i „leczonych”...ma władzę nad ich umysłami, a to jest typowe diabelskie „dobro”.

    Właśnie ja miałem wskazać jej na Przeciwnika Boga, jego sztuczki i ochronę jaką otrzymujemy od Matki Bożej, której istnienie neguje. Przecież ona błądzi wskazując ludziom na walczenie siłą swojej woli ze złem, które pochodzi od Szatana!

   Jak człowiek może walczyć z Szatanem bez pomocy Matki Prawdziwej? Przecież ona leczy także katolików - co im mówi? Jak uchronisz się przed Szatanem eliminując w tej walce Matkę Pana Jezusa, która zmiażdżyła jego głowę? 

    Matka Boża oraz św. Józef są przykładem odpowiedzi na wezwanie Boga…radość i moc napłynęły do serca, bo to wszystko ujrzałem „jak na dłoni”. Ilu w tym czasie szydzi, a nawet ubliża Matce Pana Jezusa, który właśnie mówi do mnie:

    << O, jakże bezwstydnie wyszydzali oni moją Matkę - w całej Jej czystości i niewinności - z powodu jej Syna. Moja Matka znała Moją Prawdziwą Wielkość. Widziałem Jej delikatną duszę i porównywałem ją z duszami otaczających Mnie ludzi...

   Całą krew ofiarowałem Mojemu Ojcu. On zaś, przyjął tę ofiarę do ostatniej kropli. Wszystko to spełniło się, aby obmyć was z grzechów. Każda kropla Krwi posłużyła Sakramentowi Pokuty - wyprosiłem to od Mego Ojca jako dar dla was. Moja miłość uwieńczona została najpiękniejszą koroną. Bóg podarł list zastawny>>.*

    Wcześniej trafiłem do pracy, gdzie przyjmowałem bez wytchnienia od 7.00 -14.40, a dzisiaj jest adoracja Najśw. Sakramentu (nabożeństwo 40-godzinne)...w Ewangelii będzie mowa o posłanych. Napłynie wybrany i posłany naród izraelski...w końcu odwrócony od Zbawiciela.

   Tacy są nadal wybierani i posyłani: Jan Paweł II, o. Pio, Matka Teresa, a na samym końcu ja. Oglądałem reportaż o takim posłanym do prostytutek na ulicy. W „Gazecie wyborczej” trafiłem na piękne słowa o Apostole Janie, umiłowanym uczniu Pana Jezusa...

                                                                                                                                  APeeL

* http://www.duchprawdy.com/spowiedz_justyna_klotz.htm

 

 

    Jak nigdy mój sen trwał chwilkę...położyłem się o 23.30, a tu już 6.30! Taki sen „się zdarza raz”, a ja wiem, że jest to dar Boga. Dlatego za wszystko trzeba dziękować. Przybliżono mnie w sposób błyskawiczny...o 8 godzin do wieczności. Właśnie za oknem śpiewają ptaszki…

   Ludzie nie wierzą w istnienie Królestwa Bożego. Pomyślałem o moich zapiskach, które są ewenementem na świat, bo jest to „Proces” Franza Kafki (ja jako fałszywy szpieg PRL) z przeżyciami duchowymi w których ujawniam metody działania Szatana!

   Przygotowuję się do pracy, bo w wolne soboty „wal do roboty”, a z włączonego magnetofonu śpiewa mi Salvatore Adamo...”Tome la neige”. Nawet dzisiaj, gdy to przepisuję (13.03.2019) płaczę z poczuciem, że wszystko jest...wiecznie zapisane w Królestwie Bożym. Jak to będzie, gdy się spotkamy (jesteśmy równolatkami)...on nawet nie wie, że w moim sercu wywołał tęsknotę za Panem Jezusem z wołaniem:

„Jezu! Jezu mój!

Panie mojego serca, duszy i wieczności

Panie Jezu! Dlaczego tutaj jestem?

Panie! Nie sprawiaj mi bólu tą rozłąką...

Dopiero teraz mogę pojąć Twoje Opuszczenie na krzyżu, które trwa!

Dlaczego mnie opuściłeś Panie Jezu? Dlaczego?”

    Przepiękny, słoneczny dzień..śpiewają ptaszki, a ja płaczę. Zrozum, że ja jestem typem zachowania „A”, a płaczę jako Dziecko Boże...najmniejszy brat Pana Jezusa! Ponownie wołam: „Panie. Ty jesteś tu! Jesteś ze mną! Jesteś tu w nocy i w dzień...ja wiem jedno: kocham, Cię!"

    Teraz płaczę z ciężko chorą z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów, która dodatkowo przebyła zabieg z powodu wylewu podpajęczynówkowego. Po operacji często płakała i prosiła, aby - zmarłego przed trzema miesiącami męża - wpuszczono do Nieba! Nie zrozumie nas człowiek bez łaski wiary...

   Innej tłumaczę, aby z mężem skorzystali z pomocy Nieba: ona ma złamanie szyjki k. udowej i nie zgadza się na zabieg. Wyjaśniam jej działanie złych sił niewidzialnych, które chcą naszej udręki...daję przykłady i zalecam św. Hostię w tej intencji!

    Na szczycie tęsknoty zbyłem pacjenta, aby wykonał ekg i z twarzą w dłoniach zawołałem: „Anioł Pański”, a przez szpary między palcami dobiegało słoneczko i śpiewały mi ptaszki (przychodnia jest w środku lasu)!

   Teraz przeniosłem się na działkę, gdzie wzrok przykuła mrówka...”patrz! Czy ona ciebie widzi?...czy wy widzicie Mnie?, a potraficie już modyfikować kwiaty i manipulować genetycznie”.

- Och! Ojcze mój! Ojcze!...my nie widzimy Ciebie! Tak jak ta mrówka, ale Ty Jesteś...ja wiem o tym! Popłakałem się podczas przepisywania tej intencji (13 marca 2019), bo właśnie zaprosiłem Tatę do mojej izdebki, a z YouTube płyną tęskne piosenki.

   Dzisiaj Pan Jezus z Całunu „uśmiecha się” z okładki książki „Prawdziwe Życie w Bogu”, która otwiera się na moim wołaniu do Boga: „Proszę Cię Ojcze, Ty, który jesteś Dobrocią Nieskończoną”...

   Tata to dobroć nieskończona...zapaliłem lampkę pod krzyżem Chrystusa (jest niedaleko działki), a w budce - przed Panem Jezusem Miłosiernym - na kolanach wołałem: za tych, którzy nie proszą o pomoc, nie wzywają Boga Ojca i nie korzystają z owoców Męki Pana Jezusa.

    Teraz biegnę do Domu Pana z sercem zalanym radością Bożą...bardzo pasuje  cz. radosna różańca. Jakże zadziwiają z Nieba, bo Msza Św. jest cicha, siostra śpiewa pieśń o Jezusie klęczącym w Ogrójcu, a ja jestem tam z Panem, serce zalewa ból, a na ten moment prorok Ozeasz (Oz 6,1-6): „Chodźcie, powróćmy do Pana /../ żyć będziemy /../ aby poznać Pana”, który stara się o nas.

   Gaszą światła, wypędzają z Domu Pana, a ja chciałbym, aby taka Msza św. trwała godzinę. Gdzie i do czego spieszy się kapłan...po podaniu Ciała Zbawiciela? Po wyjściu trafiłem na TIR-a pędzącego na staruszkę przechodzącą przez przejście. Zjednany z Panem jestem w miłosnej radości...nawet nie drażnią „śledziewscy”, a każdego spotkanego „wroga” mam chęć ucałować i zaprosić do Domu Pana.

   Syn zrobił nam niespodziankę...sprowadził dziewczynę i wypili całe wino. Teraz latają do ubikacji, trzaskają drzwiami...wychodzą i wracają, a zza okna dobiegają krzyki i przekleństwa pijanej młodzieży…

                                                                                                                                       APeeL

 

 

łac. „Cały Twój”...

    Żona od kilku dni ma ciężką migrenę...dotknąłem jej głowy i zawołałem: „Matko przerwij ten ból”...faktycznie ustąpił po krótkim czasie. Napłynęło odczucie, że Matka Boża była Niewinna i Czysta przez całe życie, a to oznacza, że nie miała naszej „przyjemności”, a św. Józef jako małżonek-człowiek cierpiał z tego powodu (konflikt ciało-dusza). 

    Jako mistyk świecki znam różnicę pomiędzy słodyczami ziemskimi i Słodycz Prawdziwą, radość i Radość oraz przyjemne działanie alkoholu (w mózgu) oraz Eucharystii (w duszy). Wszystkie nasze przyjemności są przelotne i po czasie nudzą...stąd bierze się "szał" miłosny (2 lata) z nowymi partnerkami u celebrytów.

   Dziwne, bo później w audycji radia katolickiego popłyną słowa kard. Karola Wojtyły...jakże pięknie pisał o miłości seksualnej w małżeństwie: „to dawanie miłości z oczekiwaniem na wzajemność partnera.” Skąd on to wiedział - przecież nie miał naszego doświadczenia!

    Na ten moment żona podała mi wiersz Kazimierza Przerwy - Tetmajera:

„Na Anioł Pański biją dzwony,

Niech będzie Maria pozdrowiona,

Niech Chrystus będzie pozdrowiony,

Na Anioł Pański biją dzwony"...

   Przed 3-ma dniami przeczytałem, że „poświęciłem życie Panu Jezusowi”, a teraz w wielkiej tęsknocie zacząłem wołać:

   „Panie Jezu! Poświęcam Ci przede wszystkim moje biedne serce, aby Ciebie jednego kochało i stało się ofiarą...pociechą Serca Twego i do Ciebie należało na wieki. Pozostaw mi tylko swobodę kochania Ciebie...w Twoje Ręce składam wszystkie moje troski, rozporządzaj mną! W Twoim Sercu pragnę przebywać i Twoje Miłosierdzie pragnę szerzyć!"

   To prawda, bo już nic nie jest dla mnie ważne. Jakże trudno wytłumaczyć to żonie, która ściąga mnie na ziemię: „przecież masz syna, sam go chciałeś”. Także w pracy mówią często, że jestem lekarzem. To prawda, ale dawniej lekarz był kapłanem, a ja leczę ciało i duszę...

    Mam czytać o Boskim Sercu Pana Jezusa ze zdaniem „Poświęcam Ci moje ciało i wszystkie zmysły, duszę moją i wszystkie jej władze”. Pan Jezus wie, że nie jest to mój akt oddania się, ale kierunek mojego życia ziemskiego:

   „Prowadź mnie Panie Jezu...wyjaśniaj i dawaj możliwość dobrego wybierania”! Jakże jasno widzę, że życie z Panem Jezusem to ciąg udręk (krzyż), a zarazem Niebo na ziemi!

    W telewizji popłynie melodia pozdrawiająca Matkę Zbawiciela, a ja ze łzami w oczach pożegnam się z żoną, a po wyjściu z domu zawołam: „Matko! Matuchno! Matko Zbawiciela...Matko wszystkich ludzi”...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

    Czy Szatan może kusić do bycia na Mszy Św.? Właśnie z uporem zrywał mnie rano, ale czułem, że nie jest to od Boga. Zapyta ktoś, a jak to odróżniam? Przecież jest to pokazane w naszym życiu: „bardzo proszę” oraz „idziesz czy nie?

   W tym czasie pragnąłem nadrobić zaległości w zapisach, a nic nie mogę sam z siebie...muszę słuchiwać się w natchnienia. Szatan nie znosi świadectw wiary, a szczególnie ujawniania jego technik manipulacji. To Oszust o nadprzyrodzonej inteligencji. Później okaże się, że podczas Mszy Św. trwały prace przy rozwalaniu schodów (robią nowe).

    Przy tym zważ na brak szacunku, bo za drzwiami, w miejscu Świętego Świętych Bóg Jezus schodził do chleba, a Jego Św. Krew wlewała się do kielicha z winem...w tym czasie pracowały młoty pneumatyczne, piły i rozlegały się krzyki robotników.

   Szkoda, że proboszcz jako „budowniczy Polski parafialnej” pozwolił na to, bo Bogu nie jest potrzebny nawet złoty kościół lub meczet, ale nasze serca pełne miłości i Jego uwielbienia.

   Podziękowałem Bogu Ojcu za pomoc w zapisach, zdobyłem potrzebne leki, a nawet udało się odblokować przewody słuchowe...głupia woszczyna, a stajesz się głuchym (pięknie wówczas pracuje silnik samochodu). .

   Właśnie opracowywałem długi zapis z 12.03.1994 za tych, którzy nie korzystają z pomocy Nieba. Tutaj przeniosłem jego część...jako dowód niezmienności przeżyć duchowych:

   <<Lud nie korzysta z głównej pomocy, którą jest codzienny Chleb Życia. Zły traci wówczas moc, gubi się. Rozpraszał mnie młody człowiek, który pięknie klęczał: "gdzie i jak takich szkolą?"...dobrze, że nie podszedł do Eucharystii.

   Nie możesz udać kontaktu z Bogiem Ojcem...musisz zamknąć oczy, skulić się. Nie obchodzi cię wówczas świat i jego fałsz. To samo czynią udający, ale to jest tylko gra ciała!

    Przypomniał się obraz z Zakopanego, gdzie moi obserwatorzy z pełnym zdziwieniem rozmawiali o mnie, a ja to słyszałem: co chcą od niego?" (ode mnie), "przecież wszystko jest w porządku!" (znaczy, że modliłem się prawdziwie).

    Wówczas w wielkim bólu wołałem: „Jezu! Panie Jezu! Jezu!...tylko z Tobą dobrze...tylko z Tobą, dlaczego ludzie nie korzystają z Twojej pomocy?”. Popłynie moja modlitwa i wszystko oddałbym za intymność...bycie sam na Sam z Panem Jezusem!>>

   Na dzisiejszej Mszy Św. wieczornej poprosiłem s. Faustynkę, aby podziękowała Bogu Ojcu za Jego pomoc o którą prosiłem w poniedziałek rano. W tym czasie psalmista wołał (Ps 34/33): „Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał /../ Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał /../ Pan słyszy wołających o pomoc /../.”

   Pan Jezus przekazał dzisiaj Modlitwę Pańską („Ojcze nasz”) z podkreśleniem, że Bóg Ojciec wie co jest nam potrzebne...zanim o tym pomyślimy. To prawda, przecież każdy kupuje wszystko swojemu dziecku i często czeka na jego prośbę.

    Eucharystia lekko pękła (wirtualnie), a zapowiadane w ten sposób cierpienie potwierdzi godzinna modlitwa: za uprawiających prostytucję polityczną oraz za próbujących Boga Ojca...

     Moja wdzięczność Bogu Ojcu dotyczy bycia ze mną w sprawach codziennych, pomaganie w odczytach intencji i zapisach dziennika, za sprawność ciała, a nawet starego samochodu oraz za radość ze współcierpienia z Panem Jezusem w modlitwach. Nie wspominam o posiadaniu świątyni z kapłanami i codzienną Eucharystią.

   Dużą pomoc otrzymałem w usprawnieniu strony internetowej (po modlitwach do św. Józefa), bo ten który ją założył okazał się hakerem i przestępcą (psuł celowo przy każdej płatnej „naprawie”)...wpuszczał spam, zainstalował emailcock, zmienił token i nawet ją skasował! Niech Bóg Go osądzi...

    Jak otrzymałem tę pomoc? W wyszukiwarce wyskoczył blog informatyka, który pomaga takim jak ja. W podziękowaniu napisałem do niego:

    <<Wiedzą o Panu w Niebie, bo jako pierwszy nie zalecił Pan tworzenie nowej strony, a byłem już bliski tego. Proszę nie traktować naszego spotkania jako przypadkowe. Będzie Pan miał swój udział w tym dziele duchowym>>.                                                                                                       

                                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

     Ile szacunku dla Pana Jezusa ma ta ledwie chodząca staruszka. Codziennie przychodzi do kościoła, wolno, podpierająca się laską. Całuje figurę Pana i zawsze klęka przed przyjęciem Ciała Zbawiciela. Zawsze, a większość podchodzi jak po należne produkty w markecie!

    „Spojrzał” Pan Jezus z Całunu. Pomyślałem, że chodzi o modlitwę, bo długi weekend, a ja zwyczajowo w łóżku...kompletnie zapomniałem o drodze krzyżowej! Kapłan klęczy w uniżeniu, płyną rozważania, a ja chciałbym przedstawić swoje. Cała Męka Pana w sensie mojego zbawienia (w stylu); „to właśnie dla mnie Panie Jezu byłeś osamotniony, biczowany, poniżany i ukrzyżowany”.

   Mam pragnienie ponownej Komunii Św., ale trwa rozterka z powodu posiłku. Napływa wyjaśnienie; to zniesione, a w tym wypadku nieświadome! Komunia Święta nie ma nic wspólnego z trawieniem, żołądkiem. To pokarm dla duszy! Ciało Zbawiciela w widzialnej postaci. Tak. To prawda. Ludzie ustalają różne prawa (także duchowe, często błędne);
- w kościele prawosławnym kobieta - w czasie miesiączki - nie może przyjmować Św. Hostii

- w piątki nie wolno spożywać mięsa (można łososia za 70 zł / kg)

- w Wieki Piątek można jeść trzy razy, w tym raz do syta!

    Mężczyźni kupują bukiety dla kobiet (święto), a ja chciałbym podarować Panu Jezusowi amarylisy ze snu, które stoją na wystawie kwiaciarni, ale zmarnieją, bo noce są zimne. Zapaliłem lampki pod krzyżem Pana…człowiek cielesny nie zna radości współcierpienia ze Zbawicielem. Łzy zalały oczy.

     W kompleksie handlowym…ludzie, szum i delikatna muzyka. Śpiewa Cohen, a ja wołam z płaczem; „Jezu niech gra Ci cały świat…Twoje Ciało powinni nosić po złotych schodach w dziesięciu złotych kielichach...jeden w drugim”. To minuty w których serce rozrywa niewyobrażalna tęsknota za Bogiem.

    W pawilonie jubilera pełnym złota i diamentów zapytałem:  

- Czy mają państwo duży złoty krzyż z grubym łańcuchem?

- Nie ma? Pan wam nie błogosławi, bo wstydzicie się Jego krzyża…

       W dawnych czasach znak krzyża to była codzienność. Dzieci klękały przed wyjściem do szkoły, a matki robiły im znak krzyża na czole. Taki znak krzyża na czole wykonała mi żona...to wielka łaskaDzisiaj ludzie wstydzą się tego Znaku Męki Zbawiciela, a w niektórych sytuacjach nie wolno nosić krzyżyka (europejskie mecze piłkarskie).

    Właśnie wypadła 50-ta rocznica naszego kościoła…kapłani czynią mały egzorcyzm (kilku wybranym z ludu). Wszyscy wykonujemy - z odpowiednimi formułami - znak krzyża na ustach, uszach, dłoniach, oczach i czole. 

      „Zbawienie przyszło przez krzyż"...

                                                                                                                               APeeL