Na Mszy Św. porannej padły słowa o. Biedronia o potrzebie naszej miłości (Kpł 19,1-2,17-18); „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata /../ ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego”.

    Dalej św. Paweł wskazał, a napiszę to po swojemu (1Kor3, 16-23), że nasze ciała są nośnikami dusz (cząstek Boga), a przez to Jego Świątyniami. To jest górnolotne, ale taka jest prawda, dlatego powinniśmy dążyć do świętości.

   Pan Jezus potwierdził pragnienie brata Biedronia o miłości...w tym nieprzyjaciół (Mt5, 38-48) z nadstawianiem drugiego policzka, oddawaniem szaty, pożyczaniem, itd. Nie ma nagrody za miłowanie przyjaciół i pozdrawianie tylko swoich. Nie czuję, abym - jako katolik - miał u niego uznanie...

   Dzisiejsze kazanie było o moim charyzmacie (mistyka eucharystyczna). Nawet padło pytanie; czym jest Eucharystia? Sam zadałem go Bogu Ojcu na początku nawrócenia (1988 r.). Kapłan nie odpowiedział, że jest to Ciało Duchowe Pana Jezusa...

    Po wyjściu na modlitwę odczytałem w/w intencję. Podczas mojego godzinnego wołania napływały różne grzechy ludzi niszczące ciała;

- odwrócenie od wiary z negowaniem posiadania duszy

- życie w różnych związkach (tylko Bóg wie, co tam się wyprawia)

- żądza posiadania (w tym złota)

- sławy z popisywaniem się (właśnie pokazywano skoki na motocyklach)

- oraz pragnienie władzy...w tym nad światem! 

   W tym czasie towarzyszom chińskim wybuchła bomba biologiczna...strach będzie oddychać (nie uda się stworzyć szczepionki)! Dotychczas groziła nam wojna atomowa...w tym ze strony klanu Kimoli z pobliskiej granicy z Chinami. Wyobraź sobie ten wygłodzony naród z szalejącą grypą.    

   Tak się stało, że o 22.00 wszedłem na blog prof. Jana Hartmana z jego nowym wpisem; „Co to jest feminizm”? Zdziwiłem się, bo po chwilce ukazał się mój poniższy komentarz i to pierwszy (jako Teista)...

                                                                    Panie Profesorze!

   Można powiedzieć, że jest Pan nowym „mesjaszem”, bo poprawia wszystko, co powoduje różne kłopoty na naszym zesłaniu (kolory skóry, rasy, pomieszanie języków, itd.).

   Może poruszy Pan Profesor ten wątek; dlaczego są takie podziały...w tym na kobiety (niech będą ważniejsze) oraz mężczyzn. Od razu serdecznie przepraszam pary jednopłciowe, które znoszą ten podział i wynikające z niego problemy.

   Dzisiaj chce Pan przypodobać się feministkom, a gdzie kochający pieski i kotki (właśnie minął dzień ich uwielbienia), stanowiska z „szelestami” w kopertach, odznaczenia wszelkiego typu, popisy (kto zje więcej), seks grupowy, itd.

   Bardzo ciekawi mnie pomysł na całe dzieło stworzenia, bo Pan wierzy, że wszystko powstało w wyniku cudu („wielkiego wybuchu”). Może jasno określi Pan; skąd wziął się Jan Hartman i gdzie trafi po wypisaniu się do cna.

   Zakończę mój komentarz stwierdzeniem, że teoria ewolucji jest prawdziwa, ale dotyczy naszego gatunku. Właśnie uzupełniam ją odkryciem, że małpy pochodzą od człowieka i każdemu to udowodnię...

                                                                                                                               APeeL

 

 

Motto; Amber Gold

    Do końca nie byłem pewny decyzji wyjazdu do Centrum Handlowego (czas promocji). Wiele znaków wskazywało, że mam jechać; wcześniej umyłem i wysprzątałem samochód (jak do sprzedaży), miałem wykonane zapisy dziennika i odmówione modlitwy...nawet tej nocy edytowałem wczorajszą intencję.

   Miałem do pokonania tylko poranne natchnienie demona, aby pospać i nie być na porannej Mszy Św.! A właśnie dzisiaj jest wielkie święto; Katedry Apostoła Piotra - Opoki, pierwszego papieża. To on miał ukazane od Boga Ojca, że Pan Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Na nim właśnie jest zbudowany Kościół Święty, którego „bramy piekielne nie przemogą” (Mt16, 13-19).

    Na Mszy Św. oraz podczas zapisywania tych słów przez ciało przepłynął dreszcz ze łzami, a u mnie jest to znak Prawdy!  Eucharystia przewijała się do przodu i zamieniła w mannę z nieba...byłem pewny, że mam jechać.

   Podjeżdżając pod Centrum Handlowe w W-wie zostałem zaczepiony przez „Włocha”, który łamaną polszczyzną tłumaczył, że czeka na odlot samolotem, ale nie może zabrać ze sobą reklamowanego sprzętu, który chce mi ofiarować (dwie spalinowe piły tarczowe)...pod warunkiem zakupienia agregatu prądotwórczego.

   Podczas żartów zauważyłem, że wszystko rozumie...trafił swój na swojego (nawet byliśmy podobni). Przypomniał się nabrany na wypadek, któremu w ten sposób Cyganie wcisnęli złote obrączki z tombaku. Każdy zna sprawę Amber Gold, gdzie malowane papierki zamieniali na złoto.

    Ogarnij cały świat...tak właśnie oszukanych i przenieś to na sferę duchową...oderwanych od Apostoła Piotra-Opoki i jedynie prawdziwej wiary katolickiej (luteranie, kalwiniści, Adwentyści Dnia Siódmego, Kościół Zielonoświątkowy, itd.). Jest mi przykro, że naród wybrany nie rozpoznał Mesjasza i pozostała mu tylko Ściana Płaczu.

   Dalej mamy nabranych przez Szatana; św. Jehowy z wiarami wymyślonymi przez ludzi...nawet nie wspominam o New Age lub Kościele Scjentologicznym. Właśnie dzisiaj miałem być w otwieranym „kościele” lokalnych św. Jehowy, ale straciłbym czas, bo z nimi nie ma żadnej dyskusji. 

    Moja okazja była prawdziwa; wszystko dali na raty (pierwsza za miesiąc)...bez procentów. Na miejscu dokonano synchronizacji oprogramowania komputera. Zważ, że w kieszeni nie miałem nawet grosza. Od razu zacząłem odmawiać moją modlitwę...

                                                                                                                           APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

24.07.2008(c) ZA PRZYNOSZĄCYCH OWOC OBFITY

słowa kluczowe; „Kto trwa we Mnie przynosi owoc obfity /../”.

   W nocy czytam list do Hebrajczyków św. Pawła Apostoła znawcę Prawa, którego język jest bardzo trudny. Te pisma powinno się przełożyć na słowa proste...

    Jadę na Mszę Św. a z radia Maryja płynie informacja o o. Pio, którego stygmaty wydzielały piękny zapach. Na tablicy przed kościołem była informacja o nabożeństwie dziękczynnym; za właścicielkę naszej miejscowości, fundatorkę pierwszego kościoła w 1387 r. z późniejszym nadaniem praw miejskich (2 IX 1540 r. przez Króla Zygmunta Starego).

    Eucharystia pękła częściowo na pół; była to zapowiedź cierpień duchowych, bo dyżur w pogotowiu będę miał spokojny. Z powodu ekstazy nie mogłem opuścić Domu Boga naszego. Chciałbym tu siedzieć i słuchać Słowa - na tysiącu nabożeństw - aż do skończenia świata...

    Niebiańska Słodycz zalewała nadbrzusze, a okolicę serca pokój z pragnieniem dawania świadectwa i stawania w obronie wiary aż do oddania życia. Jakim językiem przekazać ci mój stan?

   Wcześniej śpiewany psalm był już inny; „Wszyscy zobaczcie jak nasz Pan jest dobry…wspólnie wywyższajmy Jego Imię, szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi”.

   Zawołałem w uniesieniu; ”To wszystko zaczęło się od Ciebie, Matko, a wokół nie ma wdzięczności…króluje szyderstwo”. „Patrzyła” figurka Matki Niepokalanej z poczuciem bliskości Św. Bożej Rodzicielki. Przez sekundę wyobraź sobie Bogarodzicę stojącą pod krzyżem Syna...

    Trwa akcja chrystianizacji Europy (właśnie nakleiłem na samochodzie znak ryby)...ojciec Rydzyk zorganizował półmilionowy zjazd na Jasnej Górze, w „Gościu niedzielnym” jest świadectwa wiary („Przebudzenie”), a w TV Polonia trafiłem na świadectwa właśnie nawróconych. Teraz Pan mówi do mnie przez Vasullę Ryden;

   „Proś Mego Ducha Mocy o udzieleni ci serca wojownika, abyś z odwagą i stałością walczył z wszelka przeszkodą, która mogłaby cię pozbawić Mojego Niegasnącego Światła. Takie serce pozwoli ci prowadzić dobry bój o wiarę i sprawiedliwość oraz przyłączyć się do duchowej walki moich Archaniołów Michała i Rafała, wojowników sprawiedliwości odznaczających się siłą i walecznością /../ Poprzez twoje oddziaływanie staniesz się – dla zepsutej społeczności – powabem, który przyciągnie je do Mnie /../”.

    W pracy dawałem świadectwa wiary, wskazywałem na kierowanie różnych próśb do Boga, ofiarowywanie cierpień na Ręce Matki (uświęcanie)…do ilu to trafi?

   Podczas nawałnicy z piorunami jechaliśmy karetką, a w oddali błyski układały się w obrazy drzew...wskazując na moc Boga. W tym właśnie czasie przesuwały się cierpienia;

- chłopczyk wywrócił się na rowerku i zgłaszał bóle brzucha

- babcia z kręczem karku była śmiertelne wystraszona "porażeniem"

- młoda z depresją pragnęła śmierci…musieliśmy trafić do szpitala.

     Cała noc w pogotowiu była spokojna ("płacili za spanie")...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

14.08.1988(n)  Przemiana nastąpi już jutro...

     Metanoja (gr.) = conversio (łac.) = przemiana duchowa zachodząca w sercu człowieka. Dalej czytam; "Życie Jezusa". Mam pamiętać, że zasady Boskiego postępowania i plan zabawienia są bardzo proste.

   Ku uduchowieniu prowadzi; wyrzeczenie się samego siebie, poświęcenie, uniżenie, pokora. W tym czasie ziemia przyciąga; nasze „ja”, egoizm, bunt i pycha. To pisze się lekko, ale jest to zadanie dla dążącego do świętości...jeszcze nie dla mnie, chociaż jutro takim się stanę po Sakramencie Pojednania.

   Różne są kombinacje w każdym dotyczące pierwiastka duchowego i fizycznego. Nawet to narysowałem, ale nie potrafię edytować rycin.

                                                                                                                               APeeL

 

16.08.1988(w) Kruchość umiłowanego ciała...

    Dzisiaj jestem chory z powodu zatrucia pokarmowego. Głupia choroba, która pokazuje kruchość naszego bytu, bo nagle jesteś uziemiony, robisz się z jak "waty"...upadają wszystkie plany.

   W tym momencie widzimy, co oznacza śmierć dla wierzącego - przybliżenie do Boga. Niewierzący ma lęk przed śmiercią, a człowiek wierzący ma ufność (życie wieczne).

   Nie chodzi tutaj o zwykły lęk przed śmiercią jako faktem ziemskim (kłopoty dla rodziny w tym finansowe) - chodzi o lęk lub radość duchową. Jakże cieszyło mnie każde spotkanie z pierwszą miłością. 

   Z drugiej strony duszę przenikała boleść i tęsknota...po wczorajszym powrocie do Boga. Teraz rozumiem cierpienia ludzi podczas pierwszej miłości, a tu miłość ostatnia! Jeżeli ktoś nie przeżył pierwszej miłości - jak mu ją wytłumaczyć?

    Przeczytałem trzy lektury o cierpieniach dusz ludzkich i jestem przekonany o stałej łączności między obu światami; widzialnym i niewidzialnym. Wiem, że wszystko, co myślę, mówię i czynię muszę robić z miłości - każda chwilka mojego życia ma być tego świadectwem. To znowu zadanie dla świętego, a na to jestem jeszcze zbyt słaby...

   Jak postępować z wygłupiającymi się prawie dorosłymi dziećmi, które nie reagują na spokojne prośby? Takimi właśnie jesteśmy dla Boga Ojca…

                                                                                                                               APeeL

 

20.08.1988(s) Koniec wakacji z Panem Jezusem...

   Wolna sobota, koniec urlopu, który zaczynam dyżurem w przychodni. "Panie Jezu pobłogosław początek pracy". Później odwiozłem żonę, która wyjechała do rodziny, a po drodze kupiłem piwo. Przez 30 minut walczyłem z sobą, bo Szatan kusił pójściem do brata, grą w pokera i piciem wódki.

    Anioł wprost krzyczał; „nie”, a mówi tylko tyle...nie poszedłem i zacząłem malować łazienkę. Praca szła z trudem, pociłem się. Pomyślałem; „cóż mój pot Panie Jezu, Ty mi pomożesz i będzie raźniej”. Tak się stało, a po wykonaniu zadania ofiarowałem ten wysiłek na ręce Matki Bożej.

    Takie miałem wakacje z Panem Jezusem...najpiękniejsze w moim życiu!

                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

    Po wczorajszym dniu ciężkiej pracy na Poletku Pana Boga; edycji ośmiu dni dziennika z aktualną, zaległe modlitwy i obecna...łącznie osiem godzin. W tym czasie miałem łaskę dwóch spotkań z Panem Jezusem (Msze Św. z Eucharystią).

    W żaden sposób nie można wyrazić radości z wykonania tak wielkiego zadania oraz zaskoczenia z otrzymanej mocy i bezpośredniej pomocy. Piszę to, a w duszy płynie pieśń; „O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”. To jest celne określenie mojego stanu...

   Dzisiaj miałem dzień „wytchnienia”, który spędziłem na porządkowaniu dziennika...też z pomocą Ducha Świętego. Przed przybyciem na Mszą Św. wieczorną zapaliłem nową lampkę pod moim krzyżem Pana Jezusa.

    Apostoł Jakub wskazał (Jk2, 14-24.26) na potrzebę spełniania dobrych uczynków, bo wówczas nasza wiara nie jest martwa. Moimi uczynkami jest dawanie świadectwa wiary, ostrzeganie, wskazywanie na Prawdę i Cud Ostatni (Eucharystię).

    Psalmista na ten czas zawołał ode mnie (Ps 112/11); „Błogosławiony człowiek, który służy Panu”...tak się czuję. Pan Jezus właśnie nazwał mnie Swoim przyjacielem, wiernym w wypełnianiu Woli Bożej i wypunktował błędy ludzkości;

- nie chcą Go naśladować z wszystkimi następstwami, bo trzeba zaprzeć się siebie, przyjąć swój krzyż, który często niesiemy, ale diabelski...

- pragną wszystkiego, a nawet zyskania całego świata z utratą duszy i życia wiecznego

- wstydzą się Pana Jezusa i Jego nauki, ale zdziwią się, gdy po śmierci usłyszą od Boga Ojca znamienne słowa; „nie znam was”.

   W jakże dobrych czasach żyjemy, bo mamy kościoły i kapłanów, łaskę wiary z otwartym Królestwem Bożym, gdzie jesteśmy oczekiwani z otwartymi ramionami Boga Ojca. Nawet prorocy tego nie zaznali...

    Wielkie przeżycie sprawił śpiew pieśni; „Jezu dobry i cichy serca pokornego...daj mi serce nowe podobne do Twego”. Później Na YouTube będę słuchał pieśni podobnej ze zdjęciem promieniującego Serca Pana Jezusa.

   Eucharystia przewijała się do przodu i ułożyła w laurkę, jako podziękowanie za mój wysiłek, który wykonałem - z głębi serca, pełnego miłości - do Boga Ojca...w tym ofiarowanie dwóch Mszy Św. za potrzebujących interwencji duchowej.

   W drodze powrotnej - pierwszy raz w życiu ze łzami w oczach - w radiowej trójce słuchałem na cały regulator pięknej piosenki. Zważ na nieskończone możliwości pocieszania nas przez Boga Ojca, a zarazem dawania mocy. Nie szukaj sam tego, bo zostaniesz oszukany i trafisz na manowce...

                                                                                                                          APeeL

 

Aktualnie przepisane...

23.07.2008(ś) ZA PRZEMIENIONYCH

słowo kluczowe; Szaweł...

    O 3.00 w nocy napłynęło pragnienie wołania do Boga, ale nie mam intymności, bo dalej trwa inwigilacja mojej osoby. Początkowo było to stosowane przez zwolenników sowieckich okupantów, a teraz jestem „wrogiem ludu” za obronę wiary i krzyża. W Federacji Rosyjskiej likwiduje się takich, bo zbyt dużo ujrzeli.

    Dodatkowo nęka mnie Szatan; właśnie - w celu odciągnięcia od Boga - wskazuje na „moje” zdolności. Podsunął widok, wielkiego i pięknego gabinetu leczenia alternatywnego; Warszawa, Nowy Świat z neonem; „Tu jeszcze nie byłeś”…z obrazem wchodzącej matrony obwieszonej złotem. Czytaj; zysk, efekt, sława, jesteś kimś!

   Zrób film o Kusicielu, który nie namawia do złego, a nawet wskazuje na możliwość udzielania pomocy. W tym czasie wiedział już, że za dwa miesiące stracę pr. wyk. zawodu lekarza w wyniku „choroby na wiarę”.

   To upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji...wyśmiewany jako diabełek z różkami, a nie usłyszysz o nim nawet z ust kapłanów (zalecenie hierarchii, gdzie siedzą jego agenci). Tam też sięga władza Bestii, a dowodem jest suspensa ks. Piotra Natanka, który zalecał „odbić Watykan”...

   W tym czasie nie było lustracji kapłanów i agenci siedzą sobie spokojnie na stanowiskach...służąc dwóm panom. Jeżeli ja to widzę to Bóg Ojciec na pewno!

    W końcu z płaczem padłem na kolana wołając; Ojcze! Poprowadź mnie, bo tak mało czasu zostało, a pragnę poświęcić się Tobie...pomóż wytrwać”. Serce zalała tęsknota za Bogiem z chęcią życia dla Królestwa Niebieskiego (zbawiania). Napłynie obraz uśmiechniętych Oczu Zbawiciela z Całunu. Jeżeli tego zaznałeś to nie zrozumiesz mojego cierpienia...

    W kościele ponownie padłem na kolana z wołąniem; "Panie, Twoje Królestwo to Perła, które zaczęło się od mojego; tak!" Pojawiła się też bliskość Matki Boga; „Matko Najświętsza! do Serca Twego mieczem boleści wskroś przeszytego”.

    Właśnie pękła Św. Hostia…to zawsze jest znak, że Pan mojego serca jest ze mną. Nie mogłem wyjść z kościoła, opuścić świętego miejsca, serce miałem zalane pokojem z pragnieniem powrotu do Nieba. Jakim językiem przekazać ci ten stan, bo nie byłem w stanie iść do pracy z powodu miłości do Boga.

   Płynie druga Msza Św. a ja chciałbym siedzieć na tysiącu takich nabożeństw…aż do końca świata. z pragnieniem słuchania Słowa. Ten sam Psalm jest teraz inny; ”Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry /../ wspólnie wywyższajmy Jego Imię /../ szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał /../ i wyzwolił od wszelkiej trwogi /../.” Trwłaa niewysłowiona słodycz, a Pan Jezus mówił; "Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity"... 

   Wyjaśniły się uśmiechnięte Oczy Zbawiciela…ja naprawdę żyję tylko dla Niego, a dodatkowo  Matka Boża z wizerunku zapewnia mnie; „Jestem przy tobie, pamiętam czuwam”.

   Jezus żyje we mnie; to Jego miłość, Jego łaska i Jego błogosławieństwo. Jezus jest moim Światłem, Jedyną Drogą i Prawdą. Moje życie…bez Niego jest złudzeniem, które daje wiele rozterek i cierpienia.

   Po urlopie kolega „obdarował” mnie dziesięcioma dyżurami. Ja nie chcę tego, bo nie da się pogodzić służby zbawianiu i pracy dla chorych na ciele. Właśnie w nocy jedziemy karetką do dziecka, a w moim sercu pojawił się Szaweł, złoczyńcy, którzy w TV Polonia dawali świadectwo nawrócenia oraz czas mojego powrotu do Boga Ojca (1988 r.)...raz na zawsze; chyba, że pomyli mi się w głowie!

                                                                                                                                   APeeL

 

13.08.1988(s) Naprawa świata, a nie siebie...

   Coraz częściej mam okresy napływania „dobrej energii” (słodyczy). Próbowałem wytłumaczyć to moją nieobecnością (urlopem) w przychodni - efektem dobrego żalu pacjentów, bo brak człowieka powoduje "pewną dziurę".

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (21.02.2020) podobne działanie miałem w czasie nawału pacjentów w przychodni. Określałem je „wzmacniająca słodyczą”, a to było działanie Ducha Świętego.

   Odwiedziłem brata, a jego żona zapytała;

- Czy nie chciałbyś, aby świat był inny, ludzie sobie życzliwi, pełni uśmiechu, a nie zazdrośni?

- Cóż obchodzi cię świat? Zacznij od siebie i popatrz z boku jak postępujesz. Od tej chwili wyznaczam ci proste próby (pracuje w księgarni);

- książka pod ladą, a prosi o nią nieznajomy

- człowiek o nieprzyjemnym wyglądzie prosi o książkę, którą trzeba szukać

- dziecko płaci, nie wiesz czy podana cena jest prawidłowa, ale na wszelki wypadek bierzesz większą.

    Nic nie powiedziała, a ja dodałem, że stanie się goła ze swoimi czynami i będzie musiała zdać ze wszystkiego relację, a szczytowe próby będą dotyczyły miłości do wroga - różne kombinacje.

   Brat chciał ratować sytuację i próbował poczęstować wódką, ale powiedziałem, że nie piję z powodu „trzeźwości odzyskanej"…

                                                                                                                                    APeeL

 

29.08.1988(p) Bolesna refleksja...

   Nagle pojawiła się wielka tęsknota za Panem Jezusem. Panie mój, dawco wszystkiego. Cóż znaczy wszystko bez Ciebie. Jak wytłumaczyć to przeciętnemu człowiekowi?

    Ty Panie znałeś mnie od początku mego istnienia, a ja odkryłem to niedawno. Teraz wszystko jest dla mnie jasne. Znam drogę, nie znam tylko jej długości i przeszkód jakie na niej spotkam. Każdą przeszkodę muszę pokonać...przede wszystkim moje oddalenie od Ciebie!

   Wiem, jak puste pędziłem życie. Jak mogłem tak żyć? Jak wielkim nieszczęściem byłaby dla mnie śmierć w tamtym czasie. Wiem też, że spotkał mnie wielki dar - dar odkrycia, że Ty Jesteś naprawdę! Tak wielu nigdy nie słyszało o Tobie i tak wielu zapomniało o Tobie. Bardzo pokrzywdzeni odwrócili się od Ciebie! Wiesz przecież, że ze mną też tak było.

    Serce Twe Jezu wszystkich pomieści Serce Twe Chryste to ziemski raj.  Kto Ciebie szuka...odnajdzie i ponad wszystko będziesz Ty! 

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

„Tłusty czwartek”

    Nie spodziewałem się, że ten dzień będzie tak piękny. Wczoraj wiele godzin byłem pusty, kręciłem się bez celu, nic nie mogłem napisać, bo nie znałem intencji.

   Po przebudzeniu o 4.45 padłem na kolana i poprosiłem Boga Ojca, Pana Jezusa oraz Ducha Świętego o pomoc. Wprost nie mogłem uwierzyć, bo do Mszy św. o 7.15 miałem edytowane trzy dni...w tym wczorajszy; za potrzebujących otwarcia na wiarę.

   Na początku spotkania z Panem Jezusem padły piękne słowa o Komunii Św. czyli Chlebie Życia, którym jest Duchowe Ciało Pana Jezusa. Ci, którzy spożywają ten cudowny Pokarm będą żyć wiecznie. Na pewno nie chodzi tutaj o podchodzących do Eucharystii w nieczystości lub fałszu, a także  niewierzących, którzy czynią to dla ceremonii (chrzest, ślub i pogrzeb). Dla Boga Ojca jesteśmy odkryci...

    Eucharystia sprawiła ekstazę, straciłem ciało fizyczne, które „odpadło”, nie mogłem wyjść z kościoła, mógł mnie uratować sen, ale nie byłem sam. Dodam, że są to zewnętrzne objawy uczestnictwa w Królestwie Bożym, które jest w nas. Nie da się tego przekazać, bo musisz przeżyć to sam...

   Jeszcze nie wiedziałem, że ten dzień duchowy będzie także za mnie (mistyka eucharystyczna). Nie przypuszczałem też, że uda się odmówić moją modlitwę za trzy zaległe dni;

- za tych, których wiara jest wystawiana na próbę

- za skrzywdzonych przez lekarzy

- za potrzebujących otwarcia na wiarę…

   Wyszedłem godzinę wcześniej na Mszę św. wieczorną, którą ofiarowałem za córkę, która potrzebuje otwarcia na wiarę. Wraz z wołaniem do Boga napłynęła pewność odrobienia w/w zaległości. Odczytałem też dzisiejszą intencję i tuż po Mszy św. z Eucharystią odmówiłem moją modlitwę.

   Po małym oddechu trafiłem na boisko z grającymi w piłkę nożną, gdzie wszystko skończyłem. Modlitwa trwała łącznie ok. trzech godzin. Nie wiem już sam, co powiedzieć, bo jestem na bieżąco z zapisami oraz modlitwami, a dodatkowo przez 3 dni byłem na podwójnych Mszach Św.! Tak spędziłem „tłusty czwartek”...

                                                                                                                         APeeL

 

 

Przepisane aktualnie...

04.07.2008(pt) ZA GASNĄCYCH W OCZACH

    Podczas śpiewu ptaków (4.00) wróciło wspomnienie marnowania życia…całe noce graliśmy w pokera z piciem wódki. Dzisiaj wiem jak wielkim darem jest czas. Niestety większość kręci się wokół spraw ziemskich.

    W ręku mam „Zwycięstwo Niepokalanej”, gdzie jest sprawa adopcji na odległość. Przypomniał się reportaż z RPA z pięknym śpiewem dzieci w sierocińcu. Nagle wyobraziłem sobie, że mam wielką ilość dzieci adoptowanych. Przysyłają zdjęcia, listy, podziękowania. Ujrzyj na tym tle Boga Ojca całej ludzkości.

   W telewizji pokazano nieludzkie działania kierowniczki z mafii, która wyrzucała biednych z ośrodka dla ludzi starych…jednego dnia! Ile krzywdy robią ludzie na różnych stanowiskach.

   Przed Mszą Św. wielki smutek zalał serce, ponieważ jest to pierwszy piątek m-ca, a do Pana Jezusa przyszła mała grupka wiernych...wciąż tych samych! Czeka nas dodatkowa przykrość, ponieważ podczas litanii do Najświętszego Serca Jezusa przed Monstrancją…nie będzie działał mikrofon.

    „Najświętsze Serce Boże poświęcamy Ci; naszą ojczyznę, nasze rodziny i nas samych. Serce Boże…przyjdź Królestwo Twoje”. Jakże piękne jest to zawołanie powtarzane trzykrotnie przez niewiasty. Łzy zalały oczy, bo właśnie w Eucharystii Pan Jezus zstąpił z Nieba.

    Na początku pracy w przychodni - z piosenki śpiewanej w radiowej jedynce - popłynie obrażanie Boga; „Jezu jakże się cieszę, gdy mam pełną kieszeń”. Tak chciałbym do nich zadzwonić, ale nie udało się.

   Ponieważ było mało ludzi pisałem moje przeżycia, ale zawiesił się laptop. Na ten czas o. Rydzyk mówił o świetle, które chcą nam zabrać, nadeszła też burza z piorunami,  przed dyżurem w pogotowiu wymieniłem żarówkę w łazience.

   Na wyjeździe trafiam do poprawczaka, gdzie chłopak upadł głową na beton…był słaby, miał nudności, zamykał oczy i trzymał się za głowę. Po pewnym czasie trafiłem na wizytę do dziadka, który miał umrzeć, ale wrócił ze szpitala po opanowaniu ciężkiego zapalenia płuc. Przysypia, słaby kontakt…

   Tuż przed północą znalazłem się u bogatych, których nastoletni syn wpadł quadem na drzewo. Wymiotuje, blady, mdleje, gaśnie w oczach…to było potwierdzenie odczytanej intencji modlitewnej tego dnia.

                                                                                                                              APeeL

 

08.08.1988(p) Czysta miłość...

    Przyśniła się pierwsza miłość oraz brat cioteczny, który był jej pierwszą miłością. Pan Bóg pokazuje przez to czystą miłość. W dyskusji tłumaczyłem im, że człowiek składa się z ciała i duszy.

   Tuż po przebudzeniu doznałem dziwnego uczucia...z mojego ciała na wysokości serca wypływały promienie miłości, które płynęły do moich niedawnych wrogów. Nigdy czegoś podobnego nie miałem, a trwało to około 2-5 minut. Tak jak na obrazie Pana Jezusa Miłosiernego. Pomyślałem, że tak jest w momencie ustępowania nienawiści z naszego serca, które wówczas wypełnia miłość…

                                                                                                                            APeeL

 

09.08.1988(w) Nie czekaj z zawołaniem do Pana Jezusa...

    To następny szczęśliwy dzień na wczasach. Wg Chińczyków taki będzie 9.9.99 - czyli za 11 lat. Szatan daje niewierzącym różne złudne nadzieje...stąd mamy więcej wróżek niż kapłanów!

   Ja na to odpowiem, że naszym celem jest Szczęście Wieczne czyli powrót do Boga Ojca (zbawienie). Piszę to do Ciebie szukając spowiednika, aby po 20 latach neopogaństwa paść przed kratką konfesjonału.

   Nie ma innej drogi do pojednania z Bogiem. Błędna jest spowiedź ogólna, gadanie grzechów wymyślonej wspólnocie...będę kiedyś uczestniczył w takim spektaklu. Przecież tam nie mówi się o grzechach w myślach.

- Dzień dobry sąsiadko, jak tam zdrowie, całuję rączki, a w sercu; „ty stara małpo, żebyś zdechła”! To jest odbierane przez Boga Ojca.

    Chcesz być zbawiony? Nie czekaj, w tej chwilce zawołaj do Pana Jezusa (nie z książeczki)...swoimi słowami. Wyobraź sobie, że twoje dziecko zwraca się do ciebie czytając zdania z kartki.

    Któregoś dnia lub w nocy doznasz olśnienia...zostaniesz porażony (jak prądem) i wszystko stanie się jasne. Po odnalezieniu Zbawiciela wszystko będzie dodane. Zobaczysz ten świat z góry i zrozumiesz, że nasz czas nic nie oznacza z punktu widzenia wieczności...

                                                                                                                                APeeL

 

10.08.1988(ś) Czas błędnych poszukiwań...

   W nocy miałem błysk snu w którym ujrzałem „kolorowy świat” z jakimś symbolicznym znakiem. Nagle rozumiałem, że spełnienie ludzkich marzeń nie może zadowolić naszej duszy, a nawet daje pustkę wewnętrzną. 

    Większość ludzi żyje dla życia i nie zastanawia się nad tym. Dla nich szczęście oznacza zwykłe zadowolenie z różnych codziennych sukcesów, napływu gotówki, uznania w pracy itp. Dopiero „przebudzeni” zaczynają szukać i tęsknić za światem nadprzyrodzonym z pragnieniem życia wiecznego.

    Wieczorem oglądałem dwa filmy o ludzkich losach i cierpieniu z refleksją, że;

- część ludzi to aniołowie ze złamanymi skrzydłami

- do Boga Ojca prowadzą kręte drogi.

    W ciszy nocnej czytałem książkę „Życie Jezusa” - znanej na cały świat - Ellen S. White. To był czas „błędów i wypaczeń”...nie idź tą drogą. Dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że jest to „prorokini” - żona pastora Jakuba White - z całkowicie błędnego kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.

   Szatan „reformatorom” podsuwa ładne celebracje bez liturgii. Chrzest odbywa się przez zanurzenie człowieka - jak u św. Jehowy na Stadionie X lecia - w świetle kamer. Mówią też o wielkim boju pomiędzy Bogiem a Szatanem, ale jak św. Jehowy zostali przez Bestię oszukani.

    Celebrują też umywanie nóg jako powszechne kapłaństwo wierzących, ale nie ma u nich Eucharystii. Kościół katolicki to wielka wszetecznica...tak jest, gdy bez Światła Ducha Świętego tłumaczy się słowa Biblii.

    Jedni i drudzy negują istnienie Czyśćca, a to sprawia, że nie ma kultu Matki Bożej, świętych, figur i obrazów. Przecież Pan Jezus Miłosierny Sam się objawił...tak jak Bóg Ojciec s. E. F. Ravasio.

   Ten początek jest dla wielu ludzi kręty, co można zauważyć w moich poszukiwaniach. Po odkryciu miłości do Boga wiemy dokąd kierować nasze pragnienia i tęsknoty, wiemy gdzie szukać ukojenia dla naszego serca.

   Człowiek zawołany, a szczególnie wybrany poddawany jest większym próbom (pokusom), co jest pokazane w wydaniu ziemskim (sport, konkursy, itd.). Pokusy są małe w okresie dzieciństwa i gasną na starość, ale u niektórych; „głowa siwieje, a d… szaleje...gdzie ogon rządzi, tam głowa błądzi”…

                                                                                                                           APeeL

 

 

"Jezu słodki, żeby mi się chciało! Żeby mi się tylko chciało!" S. Mrożek

    Przed zapisem już odczytanej intencji przypomniały się moje poszukiwania duchowe (w latach 1985-1988). To było zainteresowanie duchowością wschodnią, reinkarnacją, a nawet kojarzenie jej z chrześcijaństwem. 

   Później była to eksterioryzacja, życie po życiu, determinizm (wszystko mamy wyznaczone, a to wyklucza wolną wolę), wywody filozofów z przykładem; „Zarys filozofii spotkania”. Jerzy Bukowski. Znak.1987. Nie idź tą drogą, bo cóż da przeczytanie podobnie poszukującego, który nie głosi nic nowego i nie daje żadnej rady duchowej.

   Nie ma tam żadnej wskazówki dotyczącej pragnienia nawrócenia; co masz uczynić w pierwszym kroku, aby nie marnować czasu. Ponadto nie przebrniesz przez jego wywody:

   <<Człowiek jest połączeniem duszy i ciała i musi reagować na złożone sytuacje, zgodnie ze swoją cielesno-duchową naturą. /../ Już w Starym Testamencie Bóg spotyka się z człowiekiem (objawia mu się, ukazuje na jawie i we śnie, wskazuje drogę postępowania, odkrywa prawdy).

   Życie ludzkie? płynie na ogół wśród zgiełku wydarzeń, sytuacji, faktów, które koncentrują naszą uwagę na drobnych, codziennych, tuzinkowych sprawach.

   Żyję w ogromnym pośpiechu i chaosie dnia codziennego. Zapomnienie o wartościach, sensie i celu życia, istocie i powołaniu człowieka powoduje to, że szarość dnia staramy się wypełniać "rozrywką", marzeniami - i tak życie przecieka między palcami /../ Nawet moja wiara jest tylko ceremonialno - obrzędowa.

  I nagle w tym szarym życiu zdarza się coś wspaniałego, tajemniczego, niepowtarzalnego, wywołującego zmiany, na które chętnie się godzę. Spotkanie - z innym człowiekiem lub Bogiem >>.

    Wróćmy do „tu i teraz”. Dam ci moją łaskę i zrozumiesz cierpienie spowodowane przez letnich lub żadnych katolików, których możesz spotkać na ich hucznych pogrzebach. Nigdy nie słyszałem w pożegnaniu dwóch zdań o zagubienie takiego brata lub siostry, który umierając w świadomości nie pojednali się z Bogiem...nawet po moim ostrzeżeniu. 

   Tacy nie widzą nawet marności bytu nawet w ciężkich chorobach lub wypadkach (włos od spalenia, a nawet wybuchu w bloku). Zostań sędzią duchowym takich; stoi przed tobą denny poganin i katolik, który nie przyjmował wielokrotnie zaproszenia do Domu Pana i ostrzegania przeze mnie o późniejszych kłopotach. 

   Ogarnij teraz naszą ojczyznę z wrogimi - jedynie prawdziwej wierze katolickiej - mass-mediami. Jakim trzeba być sprzedawczykiem, aby pracować w TVN, gdzie nigdy nie wspomną o największych świętach, ale z werwą transmitowano bluźniercza „mszę” w czasie pard grzeszności oraz procesję z „boska waginą” w miejscu Monstrancji. Ci ludzie są całkowicie bezkarni, a na dodatek ich ojciec nieświęty Robert Biedroń pcha się na prezydenta kraju katolickiego.

   Dobrze, że posłuchałem mojego Anioła, bo przed wczorajszą Mszą św. o 17.00 (rano byłem na swojej), bo udało się oczyścić przewody słuchowe. Z wdzięczności poświęciłem to nabożeństwo w intencji zdrowia duchowego rodziny koleżanki.

   Tak właśnie zaczęła się obecna doba duchowa z odczytem właściwej intencji modlitewnej. Dużo ludzi uważa siebie za religijnych, ale nie uczestniczy na co dzień w Mszach Św. które są ofiarami Pana Jezusa w naszej codzienności. Zrozum, że jestem wiedzący i jest mi przykro, że wokół brak jest ludzkiej duchowości, trwa letniość, a nawet to, że Bóg Ojciec jest takim niepotrzebny.

   Natomiast na dzisiejszej Mszy św. o 6.30 - w mojej rozterce duchowej - przez witraż padł w kierunku strumień światłości ze wstającego słońca. Na ten czas Pan Jezus uleczył niewidomego. Można powiedzieć, że my mamy oczy i uszy, ale potrzebujemy uzdrowienia duchowego. W ramach intencji stałem pusty i drętwy (niewyspany).

   Dopiero Eucharystia sprawiła słodycz i pokój, które zalały serce i duszę.. Tak chciałbym znaleźć się w odosobnieniu, ale dzisiaj jest nasilenie pilnowania mnie (nie wiem z jakiego powodu). Kocham moją ojczyznę, a czuję się jak w Korei Północnej (w obozie bez drutów). To jest zarazem łaska, bo tak właśnie było z Panem Jezusem. Nie obchodzi mnie cały świat. Nie chcę tu być! Panie dlaczego tutaj jestem?…

                                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

06.08.1988(s) Zapowiedź upadku wiary świętej...

   W nocy czytałem Orędzie Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów ks. Ottavio Micheliniego (1906-1979)...wszystko opublikował w czterech tomach. To była sprawdzająca się obecnie dramatyczna sytuacja Kościoła Świętego (opozycja wewnątrz, sekularyzacja (zeświecczenie) oraz dekadencja kleru (odstępstwo i zmarnienie).

    Do późna tapetowałem przedpokój słuchając homilii papieża. Na miejscu zegara żona powiesiła glinianą płaskorzeźbę św. Głowy Pana Jezusa, którą wykonała dla mnie pacjentka w Instytucie Reumatologii, gdzie specjalizowałem się w tej dziedzinie.

   Wyobraź sobie zdeformowane ręce przez reumatoidalne zapalenie stawów, które w ten sposób szerzyły wiarę. Zbawiciel bardzo pasował w miejscu zegara. Ten wizerunek zabiorę później do gabinetu lekarskiego, który przydzielono mi na stałe w przychodni.

   Wraz z odejściem zabrałem Pana, który towarzyszył mi przez te wszystkie laty w niesieniu pomocy chorym...

                                                                                                                                       APeeL

 

07.08.1988(n) Niedorozwój duchowy...

    Niedziele są dla mnie przykre podczas dyżurów w pomocy doraźnej. Czytam „Rozmowy z Mistrzem” Rajmunda Ładysława Dąbrowskiego wydane przez Znak (1983). Łaska wiary jest największym skarbem, co potwierdzam obecnie (19.02.2020). Trzeba się na nią otworzyć, a wówczas ucałujesz kawałek chleba, który upadł na ziemię. Na rycinie narysowałem drogę z królestwa ziemskiego (ciemności) do Królestwa Bożego (Światłości)...łącznikiem jest Pan Jezus. Powiem ci, abyś nie czekał na powtórne narodziny.

    Sprawy życia wiecznego i szczęścia są wstydliwe (dziecinne). Wielu uczonych nie chce o nich mówić. Większość woli życie dla życia; „trzeba żyć krótko i dobrze oraz ładnie wyglądać w trumnie”. To żart, ale tak jest w praktyce…

   Rozwój duchowy ludzi można przedstawić w postaci wieży, której podstawą jest 99% ludzkości obojętnej duchowo...także wśród katolików tylko garstka dąży do uświęcenia. To spostrzeżenie jest obiektywne, bo wynika z rozmów z pacjentami. Przeważa dorabianie się, szukanie pseudowielkości, życie seksem, władzą i sławą...nawet z biciem głupich rekordów.

                                                                                                                                 APeeL