Św. Wojciecha

    Na Mszy św. o 6.30 kapłan prosił, aby modlić się za naszą ojczyznę. Św. Wojciech w 983 r. został biskupem Pragi, którą opuścił z powodu rodowych waśni. Schronił się w Polsce, gdzie w 997 r. ochrzcił jej północne części. Później na polecenie Bolesława Chrobrego udał się z misją do pogańskich Prus, gdzie poniósł śmierć męczeńską.

    Pan Jezus po zmartwychwstaniu ukazywał się Apostołom przez 40 dni i wskazał, że zostaną ochrzczeni Duchem Świętym, aby stać się Jego świadkami (Dz 1, 3-8). Nie dziw się, że tak właśnie jest ze mną, bo tacy są wciąż powoływani.

    Psalmista w tym czasie wołał (Ps 126/125); „Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości”. Nie bierz tego dosłownie, bo radością będzie powrót do Królestwa Niebieskiego, które jest w nas. Dlatego już tutaj mam wielką radość duchową z rozgłaszania cudów Boga w Trójcy Jedynego.

    Najważniejsze dzisiaj będą słowa mojego Profesora, św. Pawła (Flp 1, 20c-30) w których wyraża moje doznania;

- dla mnie życie w ciele oznacza służbę Bogu Ojcu; jest to codzienne wielogodzinne dawanie świadectwa wiary, uczestnictwo w Mszy Św. z Eucharystią, ofiarowywanie danego dnia w jakiejś intencji z odmówieniem mojej modlitwy

- śmierć to zysk czyli powrót do czekającego na nas Boga Ojca…

   Św. Paweł tak jak ja miał rozterkę duchową, bo pragnął odejść i być z Chrystusem, a zarazem wiedział, że jego pozostanie przy życiu jest lepsze i konieczne dla postępu wszystkich w wierze i radości z dumnym świadczeniem o Chrystusie. Trudno jest to pojąć, ale dla wiedzącego jest jasne, że nasza śmierć wyzwala duszę dla wiecznej szczęśliwości.

    Pan Jezus potwierdza to w przypowieści o ziarnie, która ma obumrzeć, aby wydać plon (J12, 24-26). Pan Jezus tylko w ten sposób przedstawiał Tajemnice Boże. Dlatego nie było to i nie jest zrozumiała dla ludzi normalnych.

    Właśnie dzisiaj, gdy to przepisuję odebrałem list polecony z prokuratury, która bada moją krzywdę, bo towarzysze i psychiatrzy taki język uznali za chorobę. Pana Jezusa też ubrano w czerwony płaszcz, bo gadał głupoty; w trzy dni postawi zburzoną Świątynie Jerozolimską, trzeba się ponownie narodzić, itd.

    Ponadto robił rzeczy straszne; wypędził legion demonów w świnie, otwierał oczy niewidomym i kazał brać swoje łoże porażonemu od dziecka, nawet ożywił śmierdzącego już Łazarza!

    Eucharystia pływała w ustach, a później zamieniła się w mannę z nieba. Cały dzień miałem wolny z nękaniami (telefony, krzyki dzieci sąsiadów, niemożność zaśnięcia) z próbą między ciałem i duszą. To ciężki bój na tle tego, co napisałem.

   Dopiero w ciszy wieczornej mogłem to zapisać i w poczuciu spełnienia iść spać. Jutro postaram się odmówić moją modlitwę i być na dwóch nabożeństwach (trwa bowiem Tydzień Miłosierdzia)…

                                                                                                                                     APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

16.11.1986(n) Za tych, którzy tkwią w mroku duchowym...

    Wczoraj wieczorem, podczas dyżuru w oddziale wewnętrznym czytałem homilie i przemówienia papieża. Podczas międzynarodowego kongresu lekarzy katolickich powiedział (3 X 1982), że „służba życiu określa cel medycyny”. Opieka nad chorymi to codzienna ofiara, ponieważ jesteśmy cząstką Niebieskiego Lekarza dusz i ciał.

   Przy tym - cytując Biblię - wspomniał o kruchości ludzkiej kondycji; nietrwałej jak trawa, przelotnej jak cień i ulotnej jak kropla wody. Teraz, gdy przepisuję ten dzień (23.04.2020 r.) jestem zdziwiony stwierdzeniem, że ta służba „winna obejmować i jednocześnie przekraczać cielesność, właśnie dlatego, że nie wyczerpuje ona życia”.

    Dalej wspomniał o „duchu służby” oraz podkreślił, że lekarz katolicki ma obowiązek świadczenia słowem i przykładem o wierze w życie nadprzyrodzone.

   Moje obecne zdziwienie jest wielkie, ponieważ do tego dążyłem przez 40 lat pracy. Bolał mnie fakt, że w kraju katolickim nie ma możliwości określenia siebie takim lekarzem. Z powodu wiary straciłem prawo wykonywania zawodu, bo koledzy psychiatrzy są ateistami. Nawet w Przychodni św. Pawła w W-wie trafiłem na takiego! Korporacja jest zamknięta dla wiernych Bogu naszemu.

    Przytoczę fragment przesłuchiwania przez komisję lekarską (w styczniu 2008 r.);

- Pani doktór gdzie pani skieruje matkę, której nagle umrze małe dziecko, bo ja zalecę ucieczkę do Matki Bożej…

- To pan chorych kieruje do Matki Bożej!?

- Pani doktór z nami powinien być kapłan!

- To pan z księdzem bada?

    Właśnie zmarł wielki lekarz Stanisław Luft (1924-2020) z którym zetknąłem się podczas specjalizacji w Instytucie Reumatologicznym w W-wie. Władzy wciąż „ludowej” nie podobało się jego zaangażowanie w życie Kościoła katolickiego, gdzie był wykładowcą medycyny pastoralnej (napisał taką książkę „Medycyna pastoralna”).

    Za to „ukarano” go; nominację profesorską otrzymał dopiero w 1992 r. (tuż przed przejściem na emeryturę). Nic się nie zmieniło, bo „towarzysze” stosują wypróbowane metody; promują miernych, biernych, ale wiernych...szkodząc jak się da „tym, co nie z nami”.

    Tak się złożyło, że właśnie dzisiaj otrzymałem pismo z prokuratury, gdzie trafiła moja krzywda, bo tuż przed emeryturą (4 miesiące) zawieszono mi pr. wyk. zawodu lekarza za bycie katolikiem, co oznacza obowiązek obrony wiary i krzyża.

    Najgorsze jest to, że funkcjonariusze „sanhedrynu” (rady) zarówno okręgowej jak i naczelnej tkwią w przestępstwie od 12 lat. W tym czasie nauczają w TVN, mówią o etyce, sami sobie przyznają odznaczenia oraz nagrody i wyróżnienia („Mentor”, „Lista Stu” najważniejszych doktorów), aby trafić później do izbowej salki pamięci. To są głupie celebracje świeckie znane z czasu okupacji sowieckiej.

   Protestowałem przeciwko konferencji 28 marca „Światłość i Ciemność” na temat; „Ból i cierpienie” razem z UKSW, którą skasowała pandemia. Koledzy dalej podpinają się pod wiarę katolicką i Kościół święty (faryzeizm). Tak zmieszał się ten i tamten czas...

    Wówczas w śnie wędrowałem po różnych pomieszczeniach. W jednym z nich trafiłem na trumnę z awarią światłą i trwającym półmrokiem. Tam wszedł zmarły wujek i z płaczem położył ręce i głowę na moich kolanach. Światła nie było także w pomieszczeniach mojego ojca i zmarłego brata ciotecznego, a także w całym mieście.

    Nasze światło jest odpowiednikiem wiary w Boga i Jego Światłości wokół, w miastach i na świecie. Wszyscy ze snu żyli w ciemności duchowej, a teraz potrzebują wsparcia, aby przesunąć się w Czyśćcu ku Królestwu Niebieskiemu. Ja dotychczas też tkwiłem w takim mroku...

   Z natchnienia Ducha Świętego napłynęło, aby za te dusze być na Mszy Św. co uczyniłem 09.10.2018...

                                                                                                                                 APeeL

 

21.08.1988(c) Refleksja z przebiegu naszego życia...

    Szkoda, że nie potrafię edytować rycin, bo jest to język internetu...pomoc niech stanowi witryna strony, gdzie jest ukazane nasze powstanie.

1.  W momencie naszego poczęcia jest wcielana dusza. Negują to ateiści uważając, że nasze życie - jak u wszystkich stworzeń - ma charakter tylko cielesny i kończy się śmiercią. To nawet dziwi, bo „nie chcą żyć”, a zarazem pragną przetrwać w ulotnej pamięci ludzkiej.

2. Nie mamy żadnego wpływu na nasze powołanie, co do rodziców, miejsca na ziemi i czasu poczęcia. Wówczas wierzyłem w błędny determinizm (wszystko jest ustalone w naszym losie, a to wyklucza istnienie wolnej woli). Zważ, że moją łaską będzie odczytywanie Woli Boga Ojca z oddawaniem woli własnej.

3. Od momentu zapłodnienia aż do 2-3 lat prawie nic nie pamiętamy, podobnie dzieje się w późnej starości (zniedołężnienie, otępienie starcze, osłabienie różnych pragnień i spłycenie potrzeb, zmiany charakteru). Jest to pewna łaska, ale wielu jest sprawnych do końca (większa odpowiedzialność w tkwieniu w bezbożności). Tak samo jak długie życie z prawidłowym rozwojem duchowym...

4. Przebieg naszego życia można przedstawić na rycinie; życie ciała (psycho-fizyczne) i duchowe to dwa różne wykresy. Człowiek początkowo rozwija się raczej fizycznie (szczyt rozwoju duchowego wypada później), ale może być odwrotnie, bo ksiądz, syn sąsiadki zginął w wypadku samochodowym w wieku 22 lat.

5. Na naszej - wytyczonej drodze życia - istnieją różne jej warianty. Dzisiaj, gdy to przepisuję uważam ten pogląd za błędny, ponieważ modlitwami można wyprosić zmianę wszystkiego u Boga Ojca.

6. Potrzeba rozwoju duchowego dotyczy każdego, ale przeszkadza w tym Szatan. Wielu idzie za nim nie mając tej świadomości („trzeba żyć krótko i dobrze oraz ładnie wyglądać w trumnie”, „najlepsza jest śmierć nagła, bo się nie męczysz”, itd.).

7. Na tym tle zrozum działanie Bestii znającej Prawdę, że mamy duszę i jesteśmy tuż po śmierci. Zarazem podsuwa wyśmiewanie istnienia Piekła, czczenie Matki Bożej z kultem świętych oraz modlenie się za dusze. Nabrał na to nawet prawosławnych, którzy negują istnienie Czyśćca...mimo ewidentnych świadectw. Wśród nich jest Maria Simma, która wszystko przekazała w książce; „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”…

8.  Nie szukaj szczęścia na tym zesłaniu, bo wielu ludzi miało życie ciekawe, które w końcu okazało się pustym. Naszej duszy nie zadowoli ten świat, bo pragnie powrotu do Boga…

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

   Pisałem do 5.00, ale chciałem być na Mszy Św. o 7.15 i poprosiłem o obudzenie. Stało się to dokładnie o 6.50. Opisuję ten fakt, bo tak jest prawie zawsze i nie jest to mój budzik wewnętrzny, ale działanie prawdopodobnie mojego Anioła. Wówczas zrywasz się wyspany ze świadomością zaproszenia na spotkanie z Panem Jezusem.

    Podziękowałem za pomoc w zapisie, bo wczoraj byłem pusty duchowo i bezsilny. Najgorszym cierpieniem dla mnie jest brak poczucia obecności Boga Ojca. Tego nie można przekazać, bo trzeba przeżyć to samemu (łaska). Deus Abba jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusza). To ona tęskni za Stwórcą u przebudzonych, zawołanych lub wybranych...

   W kościele w serce wpadły słowa o żywej obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Ja wiem o tym, nawet przepłynął czas otrzymywanej mocy do niewolniczej pracy w przychodni, pogotowiu i oddziale wewnętrznym (jeden budynek). Przypomniał się też art. „Osoba mistyczna” z obrazem Św. Hostii.

    Jeżeli czytasz to świadectwo, a jesteś poszukującym to trafiłeś na przewodnika, który z Nieba zapisywał swoje ponowne narodzenie; z człowieka cielesno-duchowego do duchowo-cielesnego. Teraz żyję tylko wiarą, za wszystko dziękuję, bo cała reszta jest dodana.

   Otwórz swoje serce i poproś o ukazanie czym jest Eucharystia. Ja tak uczyniłem na początku nawrócenia. Następnego dnia trafiłem do mojego kościoła rodzinnego, gdzie kapłan wypowiedział Prawdę; „Komunia Św. jest to Ciało Duchowe Pana Jezusa”. To wyjaśniło wszystkie przeżycia po zjednaniu ze Zbawicielem (od ekstazy do mocy).

    Dzisiaj Apostołowie zostali cudownie uwolnieni z więzienia (wyprowadzeni przez Anioła Pańskiego), gdzie zostali wtrąceni przez arcykapłana ze zwolennikami (Dz 5, 17-26). Zważ na bezmiar cudów Boga i zaćmienie duchowo „nauczycieli” Izraela! Nie mogli pojąć, co się stało, bo więzienie było zamknięte, a strażnicy stali pod drzwiami.

    W tym czasie Apostołowie nauczali lud w świątyni. W Ew. Pan Jezus będzie właśnie mówił o tym (J 3, 16-21), że Światło przyszło na świat, ale ludzie bardziej umiłowali ciemności, bo złe są ich uczynki. Kto uwierzy w Niego będzie zbawiony.

    Eucharystia ułożyła się ochronnie na podniebieniu i zamieniła w węzełek dla pracującego na Poletku Pana Boga, a moja dusza zaczęła krzyczeć; „Boże mój, Panie Jezu, Duchu Święty jak mi dobrze, jak mi tutaj dobrze”. Nie mogłem się ukoić, a pokój i słodycz (także w ustach) trwały jeszcze dwie godziny.

    Napisałem to dla Ciebie, bo wielu ma podobne przeżycia, ale nie ma pragnienia zapisanie tego i rozgłaszania. Jak wyglądałyby Msze Św. bez relacji Apostołów…przecież opisywali tamten czas, a w naszej wierze nic się nie zmieniło. Dreszcz przepłynął przez ciało, a w oczach zakręciły się łzy (u mnie jest to test Prawdy).

   Wczoraj wspomniałem o śmierci, nawet dałem mój wiersz, a okaże się, że dzisiaj minęło szesnaście lat od zaginięcia naszego syna. Poszedłem w jego intencji na Mszę Św. wieczorną z Eucharystią...prosząc Boga, aby przerzucił jego grzechy na mnie (cierpienie zastępcze). Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa.

                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie opracowane...

01.03.1986(s) Przebudzenie...

    Dzisiaj, gdy to przepisuję trwa czas prawdziwego wezwania Boga Ojca do przebudzenia, bo wielu pragnęło władzy nad światem (towarzysze radzieccy i chińscy oraz głoszący, że nie ma Boga oprócz Allaha).

    Każdy ma wolną wolę i może wybierać to czego pragnie, ale dlaczego staje się Kainem pragnącym zabijać? Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi Boga z pomieszanymi rasami i językami w celu badania naszej miłości. Czym różni się każda matka ziemska z dziećmi potrzebującymi chleba.

    Pan Bóg pozwolił Szatanowi na działanie, a wiedz, że jest to zbuntowany Archanioł nienawidzący wszystkiego, co święte, a szczególnie wiernych Bogu Objawionemu, a nie wymyślonemu.

    Pan Bóg wie jak przebudzić każdego, bo jeden będzie darł włosy po zgubieniu się pieska lub kotka, inny nie zda egzaminu, zachoruje mu dziecko, ucieknie żona, zmarznie posadzony sad, itd.

    Na mnie napadnięto; włamano się do mieszkania, a złodziei chronili ci, co mnie pilnowali. W pracy byłem niewolnikiem w „izolacji”, otoczony partyjnymi ważniakami „na stanowiskach”, a wg powiatowego komitetu PZPR pisałem anonimy i ten zarzut pojawił się ponownie w Izbie Lekarskiej w 2008 r. Towarzysze nie zmienili się mimo, że prezio Boleksław przeskoczył przez płot.

   Do tego cierpiałem na zespół dr Religi (poker + C2H5OH), a przecież każdy ma także normalne kłopoty życiowe. W takim właśnie czasie doznałem łaski od Pana, który powiedział „teraz”. W środku nocnego dyżuru w pogotowiu „ujrzałem” zło i dobro, a wydarzenia mojego życia przepłynęły w pewnym oddaleniu.

    Nie wytłumaczę tego, bo trwało to kwadrans, a wówczas jeszcze nie prowadziłem dziennika (szkoda). Po pewnym czasie – w tej samej sytuacji – po powrocie z dalekiego wyjazdu padnę na kolana i przeżegnam się. To będzie już prawdziwy początek nawrócenia...

                                                                                                                                     APeeL


 

23.08.1986(ś) Czas poszukiwania wiary i powrotu do Boga...

     W czasie prób chodzi o wybór pomiędzy czynem dobrym i złym. Każdy powinien to ćwiczyć, bo po czasie stwierdzi, że jest to droga, którą będzie musiał iść aż do śmierci. U ludzi normalnych takie wybory dotyczą tylko tego życia...dopiero przebudzenie duchowe sprawia ujrzenie świata nadprzyrodzonego.

   Wielu w takim momencie zostaje zwiedzionych przez Bestię i trafia na manowce; New Age, św. Jehowy, Kościół Scjentologiczny lub odłamy wiary katolickiej...”zreformowanej” przez Lutra i Kalwina. Wówczas wierzyłem w determinizm czyli zapis wszystkiego wykluczający wolną wolę, a także grzech, „bo, co mam być to będzie”. Jeżeli narozrabiałem, a to było w zapisie losu to jaka jest moja wina? Jest to jeden z przykładów zwiedzenia przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji!

   Tak też kręciłem się wokół naszego losu, a to sprawiło zainteresowanie zjawiskami pozazmysłowymi z tłumaczeniem snów. Ponieważ nie mamy dostępu do zapisu naszego losu, dlatego musimy słuchać natchnień „duchów opiekuńczych” oraz sumienia.

   Dużo ludzi mówi o swoich przeczuciach, snach informacyjnych i ostrzegawczych („do przodu”), a nawet proroczych. Taki sen miał mój pacjent, który obudził się po wybuchy granatu w ręku, wyraźnie widział urwane palce i lejącą się krew. Przestraszył się nie na żarty, bo był w wojsku i miał do czynienia z zapalnikami bojowymi oraz ćwiczebnymi.

   Mówił; „Po tym śnie postanowiłem być ostrożny każdego dnia. Ze względu na charakter ćwiczeń z żołnierzami musiałem pobrać zapalniki z magazynu. Sprawdzam i mówię do magazyniera, że ten jest bojowy! W próbie potwierdziło się moje spostrzeżenie, bo nastąpił wybuch!”

   Dlatego interesowałem się mającymi dar przepowiadania losu. Taką osobą była Waleria Sikorzyna (jasnowidz, wizjonerka i uzdrowicielka), której życie jest opisane w książce "Serce w dłoniach”. Nie ma już w sprzedaży internetowej.

     13.01.1938 r. przepowiedziała dokładną datę wybuchu wojny z Niemcami (dokument jest w Gen. Insp. Sił Zbrojnych). Kiedyś zauważyła siebie z ręką na temblaku - za miesiąc miała wypadek i rękę na temblaku. Zobaczyła wizję pożaru - tak się stało oraz wypadek motocyklowy dwóch bliskich znajomych, ale zlekceważono jej ostrzeżenie. Widziała też „dodatkową plamkę na żołądku”, który usunięto w całości i potwierdzono przerzut.

   Mogła przenosić się do odległego miejsca na własne żądanie i z całą świadomością (w książce „Eksterioryzacja” są udokumentowane takie doświadczenia innych osób). Nie wiedziała jak leczyć, ale czuła taką potrzebę i zwracała się o pomoc do św. Teresy oraz św. Andrzeja…

    Ja też miałem takie pragnienie i zapytałem Ducha Świętego. W odpowiedzi podano, że mam już taki dar...uzdrawiania duchowego. To prawda, bo marnowałbym czas na cudownie uzdrawianie ciał ludzkich, a wszystkie cuda zostały już pokazane przez Pana Jezusa...

                                                                                                                        APeeL

 

 

 

 

  Wczoraj w magazynie interwencyjnym "Super Stacji" pokazano wstrząsające sytuacje rodaków, którzy znaleźli się w takiej sytuacji;

1.  Niewidomy sprzedał mieszkanie w Krakowie, gdzie miał opiekunów i przeniósł się do taniej kawalerki w Bytomiu (zmusiła go sytuacja życiowa). Tutaj nie umie się poruszać, a ze względu na pandemię nikt nie chce mu pomóc. Jakże chciałbym przenieść go do wolnej kawalerki po synu, który nam zaginął...

2.  Małżeństwo (on niesprawny po wypadku w pracy) z dwójką dzieci zostało bez dachu nad głową (wichura zerwał go i wszystko zniszczyła)...niedawno wykonali remont po pobraniu pożyczki w banku.

  Zaspałem na Mszę Św. poranną, a z włączonej nieświadomie TVP1 na kolanach otrzymałem błogosławieństwo z kościoła siostry Faustyny. Przy okazji poznałem w języku migowych: „Bogu niech będą dzięki”...palcem wskazujemy na niebo, robimy kółko oraz składamy ręce jak do modlitwy.

   Ponadto w TV Trwam trafiłem na koniec ewangelizacji mojego profesora św. Pawła, który trafił do Rzymu, gdzie później został zgładzony. Trzy razy ścinany, z powstaniem w tym miejscu trzech źródeł.

   Cały dzień trwała pustka duchowa, ale bardzo przeżyłem godzinną modlitwę za walczących z naszą duchowością (intencja wczorajsza). Na wieczornej Mszy Św. słuchałem czytań w słońcu i łagodnym wietrze, ale dalej byłem pusty...

   Dotarły tylko słowa o pierwszych komunach chrześcijańskich (Dz 4, 32-37); nikt nie cierpiał niedostatku, bo wszystko było wspólne...z miłości. Pan Jezus w Ew (J3, 7b-15) powiedział do nauczyciela Izraela Nikodema, że trzeba się ponownie narodzić, aby wejść do Królestwa Bożego.

   Ja przetłumaczę "z polskiego na nasze"; nawróć się już w tej chwilce, bo nie znasz dnia ani godziny. Jeżeli trafisz na OIOM z infekcją nie przyjdzie do ciebie kapłan, a tylko przez niego możesz otrzymać Sakrament Pojednania. Jak zaplątałeś się życiowo otwórz swoje serce na jedynie prawdziwą wiarę katolicką i poproś Boga o prowadzenie.

    Pan Bóg z panów tego świata (tow. Putin) zrobił malutkich (Federacja Rosyjska), bo do sprzedaży ropy trzeba dokładać. Przygotowywano się do wojny, a tu "grypa" zatrzymująca lotniskowce atomowe. 

   W tym czasie szwabsko – kacapskiej TVN broni babcia (73 lata) Georgette Mosbacher, de domo Paulisin, ambasador USA w RP. Priorytetem TVN jest; „Przejrzystość i wolność słowa”, którą reprezentuje coraz młodsza i piękniejsza „Stokrotka” „oraz niezależne i odpowiedzialne dziennikarstwo” sprawowane przez lisów i dworaków.

    Jeszcze niedawno męczyli nas prawością sędziów z nadania PRL-owskich służb specjalnych (każdy głupi to widzi), a tacy sami siedzą w zapleczu TVN, Polsatu i Super Stacji. Teraz dokładnie relacjonują przebieg pandemii (straszą telewidzów). Sami boją się śmierci, która dla bezbożników oznacza zakopanie. 

   Nie wiedziałem dlaczego przed Eucharystią wzrok zatrzymał gwóźdź w stopach Pana Jezusa na krzyżu oraz mały krzyżyk, a Eucharystia lekko pękła na pół, co zapowiadało cierpienie. Podczas wychodzenia z kościoła Anioł przypomniał o podlaniu kwiatów pod moim krzyżem, co uczyniłem.

    Nadal byłem senny i drętwy...padłem od 20.00 do 2.00 w nocy, a tuż po przebudzeniu serce zalała bliskość Boga Ojca i słowa „Padnijcie na kolana!”. Przypomniała się pieśń; 

„Upadnij na kolana, ludu, czcią przejęty,

Uwielbiaj swego Pana: Święty, Święty, Święty”...

   Jak przekazać to światu, gdy wokół ludzie boją się ludzi, a w katolickiej ojczyźnie panuje marazm duchowy i wiara w maseczkę. Wyjaśniło się opracowanie zapisu z początku nawrócenia…

                                                                                                                             APeeL

 

21.07.1988(c) Za lekceważących czas śmierci...

Matka Patronka Dobrej Śmierci

   Jako lekarz pierwszego i ostatniego kontaktu od początku interesowałem się momentem śmierci czyli oderwaniem się duszy od ciała. Ważna jest godności zwłok i pochówek, ale ludzie mają kult dla prochu, który jest symbolem „wiecznego spokoju” (grobowce, a wcześniej piramidy, wieńce, kwiaty i lampiony). Krzyż Pana Jezus wszędzie jest dodatkiem...

    Właśnie pacjent przy swojej żonie (oboje w wieku odlotowym) stwierdził, że w moim wieku (45 lat) nie powinienem tak poważnie podchodzić do śmierci. Nie chciałem im tłumaczyć, że człowiek cały czas powinien żyć tak, jakby za chwilkę miał umrzeć. U zdrowych jest to wielka pułapka. Szatan większości podsuwa śmierć jako nasze unicestwienie, a zna Prawdę, którą ujawniam.

   Jest też odwrotność, gdy śmierć nie nadchodzi. Babcia chciała i nie mogła umrzeć przez kilka lat! Bardzo cierpiała  z powodu samego leżenia…spróbuj tego tylko jednej nocy! Na końcu dawałem jej małe dawki morfiny w tabletkach, aby mogła spać bez bólu.

   Inna, całkowicie zdeformowana z przewlekłym reumatoidalnym zapaleniem stawów…żyła około 10 lat od momentu określenia, że „śmierć chyba tuż tuż”. Obecnie na Zachodzie zabijają takich chorych i starych...wbrew ich woli.

    Mieszkańcy Brzezin protestowali w sprawie pochówku zmarłych, bo w ich mieście nie ma cmentarza komunalnego. Władza zwaliła swój obowiązek na katolików. My z żoną na tacę (Msze Św.) wyłożyliśmy ok. 50 tys. a moi starsi koledzy-komuniści nie skalali się jedną złotówką... 

    Później do Świątyni Boga Objawionego wnosi się trupy (zabrania tego prawo kanoniczne). To jest proceder szerzenia grzeszności, bo nie wolno takich zwłok wnosić do kościoła katolickiego. Parafie stały się przybudówkami dla zakładów pogrzebowych prowadzonych przez towarzyszy "kasy i pracy"...tak jak wszelkiej maści domy opieki. Ujawniła wszystko pandemia koronawirusa (marzec 2020 r.).

    Zważ na wielką odpowiedzialność zapraszanych przeze mnie do nawrócenia z ostrzeżeniem, że będą mieli kłopoty po śmierci. Mruczą tylko lub uciekają, bo negują nadprzyrodzoność, a o swojej duszy nawet nie pomyślą.

    W TV Trwam trafiłem na „Rozmowy niedokończone”, które dotyczyły śmierci w świetle wiary z późniejszym sądem. Do śmierci trzeba przygotowywać się przez całe życie. Potwierdza to psalmista w Ps 116a[114], że Bóg uchroni naszą duszę od śmierci i będziemy chodzić w Jego obecności „w krainie żyjących”.

   Trzeba prosić o uchronienie od śmierci nagłej z pragnieniem dobrej w łączności z Panem Jezusem (Sakrament Namaszczenia Chorych) i godnej. Śmierć nagła przerywa życie w nieodpowiednim momencie. Właśnie minęła druga rocznica takiej u męża siostry (wypadek komunikacyjny)... 

                                                                                                                                ApeeL

 

01.04.1988(pt) Śmierć…

             Śmierć przeszła cicho korytarzem

                          Krzyż Twój biały Chryste – ś w i e c i

       Dłoń podałeś – przebito.

 

            Śmierć wtargnęła nagle na jezdnię

                            Korony z krzewu nie chciałeś – dano

              Dziś złoto świata przeważy.

 

    Śmierć dotarła na 13-te piętro

               Serce Sam dałeś – wyrwano

                Twarz opluto, a bok przebito.

 

             Śmierć zamieniła się w biały proszek

                          Myśl Twą zmącono – wytrzyma kto?

                   Za cóż to wszystko – za cóż to?

 

Śmierć...Twoja Jezu, Panie!

Któż zarzuci Ci coś!

                     Czynienie Dobra – Twa zbrodnia!

                                                                                      APeeL

 

 

 

    W środku nocy padłem na kolana i poprosiłem Boga Ojca, aby był ze mną w tym tygodniu...dodając, że moja izdebka jest stale otwarta dla Niego. Zdziwisz się, ale moja córka nigdy nie zaprosiła mnie do swojego mieszkania, które kupiłem jej za pieniądze zarobione na dyżurach lekarskich.

    Później wszedłem na blog obywatelski „Listy ateistów 3.0” Jacka Kowalczyka (Tanaki), gdzie 18.04.2020 dał wpis; „Czy potrzebne jest sumienie?” Jeszcze nie wiedziałem, że będzie to w ramach dzisiejszej intencji modlitewnej...

    Po przebudzeniu o 6.30 wiedziałem, że jest to zaproszenie na Mszę Św. o 7.15. Pan Bóg zmniejszył moje cierpienie, bo teraz w naszym kościele może przebywać 30-tu wiernych. Masz łaskę i dopiero po jej zabraniu widzisz, co utraciłeś. Jest to zarazem wyjaśnienie tajemnicy cierpienia.

    Przed pandemią niczego nam nie brakowało oprócz miłości międzyludzkiej, bo wielu pragnie być „bożkami”. Na tym tle zobacz żenującą „wielkość” Korei Północnej pragnącej zniszczenia USA. W ich świątyniach...tak jak w Federacji Rosyjskiej dalej czci się trupy „władców” (Kimów i mumię Lenina).

   Trwa Babilon z bożkami ze srebra, złota i drewna. Cóż się dziwić, gdy papież z arcybiskupami w Watykanie (w październiku zeszłego roku) oddawał bałwochwalczy kult Pachamamie...drewnianej rzeźbie rozebranej kobiety, wyobrażającą Matkę Ziemię. Myślę, że obecnego papieża (wiek) oszukały demoniczne wtyki w hierarchii.

    Takich bożków niszczy rdza, korniki i mole, same z siebie nic uczynić nie mogą chociaż mają berła i topory...tak mówi Zbawiciel przez Marię Valtortę. Na dodatek oddaje się im cześć i urządza przedstawienia w czasie fałszywych ceremonii.

   Dzisiaj Apostołowie po spotkaniu z arcykapłanami i starszymi zawołali wspólnie (Dz 4, 23-31); „Wszechwładny Stwórco nieba i ziemi /../ Ty przez Ducha Świętego powiedziałeś ustami sługi Twego, Dawida”, że narody i ludy burzą się i knują spiski przeciwko Panu Jezusowi.

    Dalej prosili o moc w głoszeniu Dobrej Nowiny z czynieniem znaków i cudów. Po ich modlitwie zadrżała ziemia i zostali napełnieni Duchem Świętym! Na ten czas psalmista zawołał o mnie (Ps 2); „Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu”.

   Natomiast Pan Jezus w Ew (J3, 1-8) powiedział do dostojnika żydowskiego Nikodema, że do Królestwa Bożego może wejść tylko dusza, bo to, co narodziło się z ciała jest ciałem, a to, co narodziło się z Ducha jest duchem…trzeba się powtórnie narodzić. Dostojnik nie rozumiał tego, a dla niewierzących jest to brednia, bo wszystko kończy się śmiercią.

    Eucharystia przewijała się jak lubię i ułożyła w łódź (pomoc). Tak się też stanie, bo ukoi sen oraz cisza w której napisałem to świadectwo...z wielkimi przeszkodami od Szatana (podsuwał rozpraszające natchnienia). Później - w drodze na Mszę Św. wieczorną - popłynie moja modlitwa...

                                                                                                                               APeeL

 

    Oto mój komentarz (list do ateistów) na blogu „Listy ateistów 3.0” Jacek Kowalczyka (Tanaka), gdzie 18.04.2020 dał wpis; „Czy potrzebne jest sumienie?”;

                                                              Panie Jacku!

    Piszesz; „Gdybym wierzył w Boga, tobym się nie zastanawiał. Bóg mnie tym sumieniem obdarzył”! Staruszku...znowu wpadłeś na minę, bo jako ateista-antyklerykał w walonkach wszedłeś na teren święty. Nie uznajesz istnienia duszy, a chcesz „rozpracować” tak prostą sprawę.

    Ponadto dyskutujesz z podobnymi sobie. Jaki sens ma młócenie słomy? Tracisz tylko czas (drugi dar Boga) i będziesz musiał zdać z tego relację. Uczepiłeś się jedynie prawdziwej wiary jak rzep psiego ogona. Mało jest wymyślonych wierzeń...

    Możesz też poruszyć problem państwa wyznaniowego jakim jest Islam. Tam też wg ciebie jest „bozia”. To nie uda się, bo Szatan zna Prawdę i dał Ci swój znak na czole. Trudno będzie go zdrapać.

    Powiem Ci, że „szukasz”, a masz sumienie, ale zamulone. Któregoś dnia krzykniesz: „och! to tak jest!”, padniesz na kolana z przepraszaniem, a wszystko będziesz miał zmazane. Zważ, że piszę to w Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

                                                                Panie Jacku!

   Piszesz dalej; „Ale jak to może sobie wytłumaczyć ateista? Dlaczego niektórzy ludzie mają sumienie, a łajdacy są go pozbawieni?” Każdy ma duszę z Boskim Sędzią (sumieniem)...pisałem o tym - w moim dzienniku - tuż po nawróceniu. Wejdź; Wola Boga Ojca Chronologicznie (ostatni spis); 06.03.1988 ZA NEGUJĄCYCH ISTNIENIE SUMIENIA...

    Szatan podsuwa Ci kapłanów...to działanie jest schematyczne i bardzo skuteczne. Zostaw ich raz na zawsze, bo gubisz swoją duszę uzyskując poklask podobnych sobie. To proszenie się o śmierć i to wieczną, bo duszy!

    Żaden kapłan jako człowiek nie jest godny tej posługi, a skalany nie kala tego, co czyni (odpowiada przed prokuratorem oraz przed Bogiem). Musi tylko wypowiedzieć formułę Konsekracji, bo inaczej zamiast Eucharystii (Cudu Ostatniego) otrzymywałbym opłatek...tak jak od kapłana przebranego (rozpoznam takiego). 

    Na koniec szydzisz od Szatana ze struktury naszej wiary i Boga Objawionego...

 

 

 

 

Niedziela Miłosierdzia Bożego

    Dzisiejszej nocy Pan zaprowadził mnie do Bykowni pod Kijowem zwanej drugim Katyniem, gdzie w pobliskim lesie spoczywają szczątki kilku tysięcy Polaków zastrzelonych przez NKWD („Gdzie rosną poziomki?” film dokumentalny, Polska 2006).

   Skazanym na śmierć czytano na miejscu wyrok sądu, który natychmiast był prawomocny. Zabijano strzałem w tył głowy (śmierć była natychmiastowa). Kule były małe, nie rozrywały czaszki przy wylocie i wykluczały rykoszet. Ekspert stwierdził, że w miejscach grobów rosną poziomki...dodał też, że tych, którzy mordowali zabijano po roku i tak było z następnymi!

    Podczas wychodzenia na Mszę św. o 7.00 zacząłem śpiewać; „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy”, a podczas przejazdu serce zalewała wielka moc. Ponieważ kościół był przepełniony (zamiast 5 było 10 osób) pozostałem w słońce ze śpiewającymi ptaszkami oraz górującymi gołębiami.

   W tym czasie płynęły słowa (Dz 2, 42-47) o pierwszych wspólnotach chrześcijańskich, które małpuje Szatan i podsuwa różne ich namiastki, ale bez Boga...ostatnią jest ateistyczna i antyklerykalna UE.

    Psalmista zalecał dziękowanie Bogu Ojcu za Jego łaski (Ps 118/117), ale wstrząs wywołały słowa Piotra-rybaka (1P13-9), że jesteśmy strzeżeni mocą Bożą, mamy radować się mimo wielu doświadczeń, bo złoto próbuje się w ogniu. Tam padło też zdanie do mnie, że wierzę i miłuję Pana Jezusa, chociaż Go nie widziałem...

    W Ew (J20, 19-31) Pan Jezus kazał kazał włożyć niewiernemu uczniowi (Didymos) palec w Swój Bok! <<Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś /../>>.

    Kapłan pięknie mówił o sprawiedliwości i miłosierdziu. Wg mnie trzeba odróżnić sprawiedliwość naszą (też jest złagodzenie lub darowanie kary) od Sprawiedliwości Bożej...okrutnej po śmierci, bo prawdziwej. Zarazem Miłosierdzie Boże jest pokazane na Dobrym Łotrze („Dziś będziesz ze Mną w Raju”), a bliżej na nawróceniu Rudolfa Hessa...komendanta obozu w Oświęcimiu, który później został powieszony.

    W moje serc wpadło zdanie zalecające całowanie św. Ran Pana Jezusa. To prawda, bo z nich wypływa Krew do kielicha z winem podczas Konsekracji. Nie pojmiesz tego rozumowo. Kiedyś celebrans-dyrektorek w kaplicy Miłosierdzia Bożego zażartował, że jest to sytuacja w której „jeden pieje, a reszta patrzy”. Tak był pewny swego, a pandemia sprawiła, że kaplica została zamknięta.

    Dzisiaj Ciało Pana Jezusa zwinęło się w kulkę, a moje serce i duszę zalał błogostan. W tym czasie płynęła suplikacja „Święty Boże” wywołująca łzy w oczach. Ty, który to czytasz zmień swoje życie i wróć do Boga...od Niego wołam do Ciebie.

    Teraz oglądam obrazy z Getta w Warszawie...na tle czytanych listów (TVP 3 W-wa o 9.00 „Kochana córeczko”). Niemcy założyli tę zamkniętą przestrzeń 2 października 1940, która 16 listopada 1940 została całkowicie odizolowana od reszty świata. Tak się składa, że właśnie dzisiaj wypada 77 rocznica Powstania w Getcie Warszawskim (19 kwietnia do połowy maja 1943).

    Wróci bestialskie zabójstwo Zbawiciela z dotychczasową gehenną chrześcijan na całym świecie. Napłyną obrazy obozów...w tym bez drutów (Syberia), obecna pandemia wywołana ręką Chińczyków, Rosjanie szykujący się do wywołania III Wojny Światowej oraz czający się islamiści, którzy chcą wprowadzić system państwa religijnego po wymordowaniu wyznawców Boga Objawionego.

   Trzeba tutaj wymienić kolegów aborterów i przymusową eutanazję chorych i starych, kobiety pragnące zabijania własnych dzieci („piekło kobiet” wg o. Biedronia, który zapomina, że jest to walka o życie dzieci nienarodzonych) oraz seryjnych i płatnych morderców.

   Dodam jeszcze, że zabijać można na tysiące sposobów (głód na Ukrainie, obozy „pracy” w Korei Północnej)...nawet przez lekarzy; "eksperymenty" wojenne lub świadome zostawienie wacika w sercu operowanego. To wszystko napływało w nagłych błyskach...

     W tej intencji jutro będę na dodatkowej Mszy Św. a w drodze odmówię moją modlitwę. W podziękowaniu po Eucharystii napłynie piękny zapach kwiatów stojących przed obrazem Trójcy Świętej, a Ciało Pana Jezusa ułoży się w postać róży...

                                                                                                                          ApeeL