Do 3.00 w nocy pisałem wczorajszą intencję: za posłanych do nawracania narodów, ale skoncentrowałem się na podobnych do mnie, głoszących chwałę Boga przez internet. Całkowicie zapomniałem o misjonarzach, którzy często są zabijani ale dzisiaj odmówię w tej intencji całą moją modlitwę. Jakby na znak właśnie wspomogłem ich finansowo, aw podziękowaniu przysłano ich pismo: „Misje dzisiaj”.

    Ledwie zwlokłem się na Mszę św. o 7.00, bo dodatkowo nie mogłem spać. Jakby na pocieszenie na linii miałem 2.5 tysiąca czytających dziennik. Mszę św. wysłucham w słońcu i przy śpiewa ptaków...na placu kościelnym. W tym czasie płynęło Słowo...

Piotr zalecał wytrwania w wierze, <<bo przez wiele ucisków trzeba na wejść do królestwa Bożego>>.

Psalmista wołał ode mnie (Ps 145):

„Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardo łaskawy

Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył”.

Apostoł Jan przekazał wizję z Apokalipsy (Ap21, 1-5a) o nowej ziemi z Miastem Świętym – Jeruzalem zstępującym z nieba od Boga.

Natomiast Pan Jezus w Ew J13 prosił, abyśmy się wzajemnie miłowali.

   To jednak nie może być zrealizowane w pełni, ponieważ przebywamy na zesłaniu („Obóz Ziemia”), gdzie szefem jest Belzebub. Jego działanie może ujrzeć każdy podczas obecnej napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

   Barbarzyńcy mordują dla mordowania, grabią z równaniem wszystkiego z ziemią z podkładaniem min nawet na polach dających chleb całemu światu! Wszystko poznajemy po owocach.

    Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu...jako podziękowanie za pracę nocną na Poletku Pana Boga. Dzisiaj przez półtorej godziny wołałem do Boga we wczorajszej intencji…

                                                                                                                            APeeL

  

 

Aktualnie przepisane

16.11.1990(pt) Sercem pragnąłem Pana Jezusa...

   Podczas przejścia do pracy w przychodni odmawiałem modlitwę przebłagalną za pracowników rejestracji...na których wczoraj krzyczałem, a teraz prosiłem Pana Jezusa, aby objął ich swoją opieką. Zawołałem także do Ducha Św. o dar dobrej rady, abym niektórym ludziom mógł powiedzieć wszystko w jednym słowie.

- Ciężki wypadek pani dziecka musi zbliżyć rodzinę w miłości, trzeba rzucić palenie w intencji jego zdrowia. Dla Boga nie ma nic niemożliwego...rutynowe zamówienie Mszy św. może nie wystarczyć. Z przychodni zamówiono taką w intencji zmarłego pracownika, ale nikt z pracowników nie pojawił się!

- Pani boi się śmierci, ale pani „już jest umarła”! Trafiłem w kobietą energiczną, „złą", trzymającą się świata materialnego i chodzącą po sądach.    

- Stwórca dał pani wielki dar...przewlekłą chorobę oraz próbę zagrożenia śmiercią. Tę śmierć widziało wielu ludzi i poprzez nią Bóg powiedział: „czy jesteście gotowi do powrotu do Mnie? Czy ty, która dłuższy czas jesteś ciężko chora przygotowałaś się na to spotkanie?...zobacz jak nagle mogę wezwać każdego!” To było do pacjentki, której „uratowałem” życie...

    Ciężki dzień, jeszcze jeden w życiu. W aktówce nosiłem wahadełko, ponieważ chciałem nauczyć się oceniania tolerancji na leki przez chorego. Właśnie trafiła się pacjentka znająca tę sztukę - wszystko trwało 3-4 minuty. Metoda jest prosta i skuteczna. 

   Wszystkich załatwiłem, nikomu nie odmówiłem, od nikogo nic nie przyjąłem - jak wielką radość daje to w sercu. Teraz idę wolno, noga za nogą i odmawiam wyznanie naszej wiary: „w Jedynego Pana Jezusa Chrystusa...współistotnego Ojcu...przez Niego wszystko się stało”. Jak wytłumaczyć moje uniesienie duchowe, prawie oderwanie od ciała? 

   Łzy kręciły się w oczach, coś ścisnęło mnie w sercu. Przypomniało się dzisiejsze nocne oglądanie „Biblii w malarstwie”...popłakałem się przy obrazie biczowania Jezusa, Pana mojego.

    Nagle w szczycie domowego szumu dopadła mnie tęsknota za Jezusem, Matką Prawdziwą, za ciszą przy zapalonej świecy i modlitwą...

    „Panie Jezu! Cóż warte to wszystko, przecież nie może ukoić tęsknoty do Ciebie, mój Jezu. Tylko Ty Sam możesz to uczynić, schodzisz Jezu do mnie w różnym czasie - wówczas wszystko chciałbym rzucić i schować się w Twoim Sercu.

   Ty, Jezu, który wszystko możesz pochylasz się do marności - przecież bez Ciebie nic nie znaczę. Dlaczego ludzie wolą nic od Ciebie, Jezu mój! Wiem, że Twoje Serce nadal krwawi.

   Ty widzisz ich zatracenie. Nie chcą Ciebie, Jezu - może nie podoba im się stajenka, osiołek, ubóstwo, kamienny grób...może nie podoba im się Prosta Droga wiodąca do Życia. Większość nie chce Ciebie Jezu mój! Przychodź zawsze do mnie w smutku i opuszczeniu - będzie nam dobrze we dwoje! Proszę Cię Jezu - przychodź zawsze do mojego serca i bądź w nim”.

    Popłakałem się podczas pisania tych słów...i czułem, że nawet modlitwa nie jest potrzebna. Trwałem tak w ciszy. Posłuchałem natchnienia: "włącz kasetę”, gdzie trafiłem na słowa kapłana: pochyl głowę na błogosławieństwo.

   Przez usta kapłana Jezus mówił do mnie, że sprawi zdrowie mojej duszy i ciała, obdarzy mnie braterską miłością, a ja muszę zawsze być Mu oddany! „Jezu mój, Jezu przecież niczego więcej nie pragnę - zdrowia duszy, miłość do braci i wierności z oddaniem Tobie!”

    Teraz chór męsko - żeński powtarza modlitwę: „Zdrowaś Mario” w coraz szybszym tempie i coraz głośniej krzycząc na zakończenie: „Jezus! Jezus! Tak zostało wyładowane moje napięcie.

   Od tej chwili trwałem w milczeniu wewnętrznym. Nic nie musiałem czynić, aby milczeć i bardzo trudno jest opisać ten stan uniesienia duchowego. We mnie jest pokój, cichość, małość, pragnie odosobnienia i milczenia.

    Trwała święta cisza w myślach, sercu i mowie. Odezwałem się tylko do córki, która czytała pismo o zbrodniach: „cofasz się?” Stan ten jest Jego działaniem, ja sam nie mogę tego wywołać. Normalnie pragniesz mówić - tutaj odwrotnie: milczysz i tak jest ci dobrze, jesteś blisko Pana, a nawet w Nim. 

     Każde słowo w zapiskach s. Faustyny przeszywało serce. Potwierdziła moje spostrzeżenie, że wielu kocha Boga w pomyślności, a mało ludzi wierzy w życie wieczne. Najważniejsze jest życie zgodne z Jego Wolą...umartwienia dla samych umartwień nic nie dają! Dzień kończą słowa Pana Jezusa do świętej: „cokolwiek czynisz bliźniemu - Mnie czynisz!”

                                                                                                              APeeL

 

 

Święto św. Macieja, Apostoła

   W moim codziennym życiu otrzymuję wielką pomoc od Boga Ojca, szczególnie w przekazywaniu świadectw wiary. Obecnie nic nie planuję...właśnie zostałem obudzony o 4:00 i do Mszy świętej o 6:30 opracowałem i edytowałem wczorajszy zapis. Na spotkaniu z Panem Jezusem trwały demoniczne rozproszenia, które zależą od intencji, a dzisiejszej jeszcze nie znałem.

   Nagle „ważne” stało się przedśmiertne sprzątanie i malowanie garażu, reperacja roweru (kolejka, bo jest sezon), wróciła „Uwaga” TVN z relacją o prywatnym domu opieki z szefową bezpieki, całkowicie zdegenerowaną alkoholiczką oraz mój umiłowany samorząd lekarski, a wszystko zakończyło się podnieceniem seksualnym...aż krzyknąłem!

    Sam zobacz, jak bawi się z nami przeciwnik Boga i to na Misterium jakim jest Msza św.! Nigdzie tego nie usłyszysz i nie przeczytasz, bo Szatan jako zabójca naszych dusz „nie istnieje”. Przecież jest to pokazane na bolszewickich służbach, których zadaniem było i jest szkodzenie tym, co nie z nami i zabijanie...nawet swoich, którzy zbyt dużo wiedzą...

    Przekazuję to dziwiącym się, że „chodzenie do kościoła” nic nie daje oraz wrogom wiary, bo tacy uważają, że w ich głowach są tylko ich myśli.

   Zarazem uwagę przykuła pieśń o tym, że Pan powołał nas, mamy przynosić owoce czyli nauczać narody aż po krańce ziemi. W Królestwie Bożym wiedziano, że dojdziemy do takiej właśnie sytuacji, że Słowo z mojej izdebki może tam dotrzeć!   

  Dzisiaj w miejsce zdrajcy Judasza (Dz 1,15-17.20-26) wylosowano Macieja (po modlitwie). Psalmista w Ps 113,1-8 chwalił Boga Ojca, który „Podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu". Natomiast Pan Jezus (w Ew. J 15,9-17): „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (...)”.

    Eucharystia odmieniła wszystko, a po powrocie do domu popłakałem się podczas obrazów barbarzyńskiego niszczenia narodu ukraińskiego. To jest wyraźne działanie Mefistofelesa (Kłamcy i Zabójcy) pragnącego zguby ludzkości. Agresorzy nie wiedzą o tym, przekonani że mają rację w eksterminacji sąsiedniego kraju.

   Ludzkość nie widzi Apokalipsy i nie reaguje wg głoszonych zasad (ONZ) oraz nie prosi się przy tym Boga Ojca, którego moc może nas ocalić. Piszę to świadectwo, a w telewizji pokazują „Marsz równości” w Łodzi (7 km)...dyskryminowanych, bo nie chcemy nazywać kobietą osobnika z fujarką. Pasowałoby tutaj określenie Marty Lempart, ale nie chcę grzeszyć. 

   Nie wiedziałem jak dokonać zapisu tego świadectwa, ale po zawołaniu do Ducha Świętego wszedłem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne). Tak zostałem posłany do narodów (jako dr. Bylejaki) dając poniższe komentarze.

kalvarya01 14 MAJA 2022 9:51

   Jako specjalista z ekonomii (PhD)…jednym słowem „bankster” bełkocze o wierze w Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie…

1. Boga nie ma, bo „być nie może”, a wiara to pseudonauka. Po jego uzasadnieniu szczęka wypadła mi i nie mogę jej znaleźć…

2. Umysł ludzki „nie jest w stanie pojąć” (słusznie), bo wiara jest łaską czyli zapaleniem Światła.

3. Usunięcie teologii z państwowych uczelni (zgadzam się), ale w islamie mamy Państwo Religijne.

                                                                   Bratku!

    W walonkach i to prosto z gnoju wszedłeś na teren święty. Kompromitujesz się w swoich fikołkach duchowych. Wiedz zarazem, że Pan wyciąga takich na salony. 

   Kłamca podsuwa ci demoniczne uzasadnienia, bo on wie, że jesteśmy po śmierci. Zapamiętaj radę: jak napłynie chęć zabierania głosu na temat sensu naszego życia…złap się za miotłę (w przenośni), bo masz bałagan na biurku i mętlik w głowie…

 

olborski 14 MAJA 2022 13:14

   Sugeruje dyskusję o „filozofii parafialnej”, która ma „subtelną wyższość nad wiejska” (jedna parafia, a wsi kilka i każda ma swojego).

    Lubię żarty, bo sprytnie – jako nauczyciel…w sensie ja cię nauczę” – określasz głupków filozofami, a wieczność „nieskończonością towarzyszącą”. Biblii nikt nie podpisał, a autorzy są znani tylko z ambon.

    Wszystko kończy taniec z demonem: „Jeżeli autora liczby Pi jest tak samo trudno znaleźć jak autora P. Św. (nie ukończone sukcesem poszukiwania) to w samej rzeczy jest coś na rzeczy …ale co?”

   Ciekawe byłoby nasze spotkanie. Może Pan Profesor coś zorganizuje, bo Parady Grzeszności stają się już infantylne…wobec możliwości unicestwienia tego świata.

                                                                                                                   APeeL

                                                                                                                                 

 

 

AKTUALNIE PRZEPISANE

15.12.1990(s)   Rozdarcie serca z powodu prowadzenia podwójnego życia...

     W ciemności padłem na kolana z odmawianiem „Ojcze nasz”, ale demon podsuwał natrętne myśli i musiałem wkładać wiele wysiłku w tę modlitwę. W tym czasie z radiowej dwójki popłyną słowa o „jedności, solidarności i prawdziwej wolności”.

    Nagle z jasnością ujrzałem, że Bóg dał nam Swojego Syna...na okrutny lincz, który otworzył dla nas Ojczyznę Prawdziwą. Trzeba się cieszyć, nawet Pan Jezus upominał niewiasty, aby nie płakały...wiedział, że Jego Misja została zakończona pełną Bożej Chwały.

   To były błyski (w czasie 1-3 minut), ból ściskał serce, popłakałem się, a właśnie wróciła żona. „Jezu, Jezu, Jezu! Jak to wszystko jest odwrócone Boże Narodzenie - smutek!”

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (14.05.2022) na Mszy św. porannej mój wzrok zatrzymało Serce Pana Jezusa oraz kilka razy ostatnia stacja Drogi Krzyżowej: Pan Jezus składany do grobu. Czytaj: „umarłem za was z Miłości Bożej!

   Wówczas zrozumiałem, że prowadzę podwójne życie: takie jak wszyscy oraz duchowe. Nawet ujrzałem dwa kalendarze (obrotowe tarcze) z nałożonymi na wszystkie dni świętami naszej wiary.

    W sercu pojawiła się tęsknota za ciszą...jakże teraz chciałbym być sam, ale już ktoś puka z jednym zapytaniem. "Jezu mój, Jezu daj mi chwilkę ciszy, gdy pragnę Ciebie...dlaczego Zły wówczas tak przeszkadza? Tyle wokół zwyczajnych ludzi...dla nich najważniejsze jest zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie!

   Przecież Pan Jezus może dać nam wszystko, ale porzuć koncert życzeń, bo otrzymasz tylko to, co jest dla ciebie dobre. Właśnie zmarła 90-letnia siostra zakonna (służka MB Niepokalanej). Dziwne, bo te siostry umierają zawsze przed świętami - ja tam zawsze chodzę i uzyskuję z ich śmierci pocieszenie.

    Zaprowadzono mnie do kaplicy, gdzie ich przełożona uklękła, a ja za nią! Tam była piękna Figura MB Niepokalanej, która ukazała się zakładającej zakon. To samo uczyniliśmy przy opuszczaniu kaplicy. Wypisuję kartę zgonu, rozmawiamy, napływa pocieszenie. Otrzymałem to czego pragnąłem: ukojenie mojej duszy.

    Teraz na dyżurze w pogotowiu (od 15.00) czekam na kolegę, aby grać w tysiąca. Napływa, abym zamiast tego pisał o Panu Jezusie. „Jezu mój! Co czułeś, gdy zdzierali z Ciebie szaty, a co rozciągnięty na krzyżu? Przecież ludzie dalej to czynią!

    Teraz mam daleki wyjazd. Nie wiem, gdzie jadę i po co. Z torby wyjąłem dwie krówki, ale posłuchałem natchnienia, abym ich nie jadł. Jak się okaże trafiłem do straszliwej biedy z dwójką przestraszonych lekarzem dzieci. Jakże pasowały te słodycze. „Jezu mój, Jezu! Jak delikatne są dobre natchnienia płynące ze strony Bożej”.

    Z następnego wyjazdu wiozłem pacjentkę, która wypadła z okna: trzeba z nią jechać do szpitala, nie siadać do kart (przegrałem w „tysiąca”). Przeważył hazard, bo w drugim rozdaniu trzeba się odegrać...wysłałem ją transportem.

   Tak nie wolno, chociaż nic jej nic nie zagrażało, ale nigdy nie jesteśmy pewni swego. Adwent tylu normalnych ludzi pości i modli się. Napłynęło ostrzeżenie: „nie czyń tak, bo mogę sprawić, że wygrasz - czy chcesz? Wszystko mogę!"

   Uśmiechnąłem się zdumiony, ale w sercu odpowiedziałem, że: nie chcę grać, nie chcę wygrać...nie mogę prosić o głupoty! Gramy w rewanżu (umówieni na dwa rozdania). Nagle kolega, a to godny zawodnik...zrobił trzy fatalne błędy. Odegrałem się, koniec gry, ale on jest chytry...zrywa umowę i przegrywa z kretesem!

   W ręku mam „Życie Jezusa”, czytam stronę, gdzie skończyłem przed rokiem. Tam padają słowa o delikatności działania Jezusa. To wielka prawda! Tylko raz spotkasz się z Jego niebiańską delikatnością, a wówczas wszystko zrozumiesz!

   Zbawiciel otoczony Aniołami nic od nas nie potrzebuje...pragnie tylko naszego serca i naszej duszy. Badam to, ale uwierz mi, że tylko nieliczni oddają swoje serce Panu Jezusowi! Nieliczni!

                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

Najśw. Maryi Panny Fatimskiej

    Na Mszę św. o 6.30 trafiłem niewyspany, bo siedzę po nocach i niezbyt docierały czytania. Rozproszenie sprawiły przysłane "prezesówki" z samorządu lekarskiego: "Puls" (OIL w W-wie) i "Gazeta lekarska" (NIL w W-wie). Tam chwalą sami siebie, nigdy nie dadzą żadnego listu lekarza bylejakiego.

   Można być działaczem przez dwie kadencja, a kacyki omijają to, bo raz jest się prezesem, a raz jego zastępcą.Tak chorzy na władzę trwają "wiecznie", aby nie dostał się jakiś młody i gniewny. Wybór na prezesa, jak u ruskich (nie było drugiego kandydata)...aż chce się wymiotować przez okno.

   Tak już jest u chorych psychicznie, którzy są oderwani od rzeczywistości, żyjący w świecie nierealnym (psychoza). Ich chorobę rozpoznaję bez badania. Taki przykład daje prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja, psychiatra jasnowidz i teolog świecki (torakochirurg)...drugi raz z rzędu jest trzeci na Listy Stu ekspertów wg plebistytu organizowanego przez podwładnych ("Puls" OIL). Zobacz jak kadzi mu podległy prezes ORL...figurant, Łukasz Jankowski.  

    Sprawa jest nieistotna w wypadku ludzi o statusie normalnym, natomiast ma znaczenie, gdy dotyczy rządzących, a szczególnie uważający siebie za panów życia i śmierci poddanych. Tak ujawniają się aparatczycy.

   Koledzy sceptyczni w stosunku do szczepień przeciw żółtej zarazie...mogli przez tych nieomylnych ekspertów (ex cathedra) stracić pwzl! Władza wypacza, a tacy nie widzą, że sami nic nie znaczą, bo "trawą jesteśmy, która rano wzrasta, a wieczorem usycha".

   Napisałem to, aby pokazać jak działa Szatan w naszej słabości i to szczególnie na Mszy św. On nie ma zakazu wstępu do Domu Pana na ziemi...

    Od Ołtarza św. dotarły tylko słowa św. Pawła (Dz 13, 26-33) o bestialskim zamordowaniu Zbawiciela..."chociaż nie znaleźli w Nim żadnej winy". 

   Natomiast Pan Jezus powiedział (w Ew. J14, 1-6): "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. (...) Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". Cóż może zrobić nam zabijający ciało? Obrońcy Mariupola mówia: kule nie nie imają się duszy. To prawda.

   Eucharystia sprawiła, że myślenie o działaczach Nierządu Lekarskiego, wrogach wiary i Boga prysła jak bańka mydlana. Przez to wskazuję na moc Duchowego Ciała Pana Jezusa.

   W tym stanie mamy także moc w naszych sprawach: wymiana opon, przygotowanie garażu do generalnego sprzątania i malowania. Ponadto edytowałem trzy zapisy (16-18 z maja 2005). Tam zarazem były słowa do mnie (Syr 2,1-11)...

   „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.

    Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!"

    Krzyknąłem tylko: „Boże mój, Tato! Z jakiego natchnienia to płynęło wówczas do mnie? Wiedziałeś, że będę to czytał, bo kilka tysięcy lat w Twoich Oczach to chwilka”.

    Wyszedłem na "Orlik", gdzie lubię odmawiać moją modlitwę, która trwa około godziny...

                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

 

    W mojej łasce kocham ojczyznę otrzymaną od Boga Ojca. Jest mi przykro, że ludzie normalni nie widzę boju duchowego nad nami. Szatan nienawidzi nas, bo wie, że istnieje Królestwo Boże, skąd został wypędzony na wieki wieków.

   W boju dysponuje trzema rodzajami śmiertelnych pokus: seksem („miłością”), posiadaniem (złotem) i władzą...w tym nad światem. Wiara upada, nie widać poruszenia duchowego wobec śmiertelnego zagrożenia całej ludzkości. 

    W swojej nadprzyrodzonej inteligencji (upadłego Archanioła) dysponuje wszelkiej maści opętanymi lisami i dworakami, którzy czynią wszystko zgodnie z jego planem.

   Schodząc na nasze podwórko (Rzeczpospolitej), gdzie przegoniono do nas uciekających przed śmiercią...w tym czasie borykamy się z zarzutem n i e p r a w o r z ą d n o ś c i. Tak nazywa się próbę przegonienia czerwonej zarazy z pionu sprawiedliwości, która trwa tam od czasu „wyzwolenia” przez Stalina.

   Jak można dzisiaj...być Polakiem i w Unii Europejskiej "machać ręką" za szkodzeniem nam. Tak postępują wyperfumowane zakapiorki wszelkiej maści...walczący o prawa człowieka, a zarazem zwolennicy ludobójstwa dzieci nienarodzonych.

   Ci ludzie są uporczywie wredni, wciąż marzy im się sierp i młot, a ich symbolem jest Donald Tusk w czapeczce lidera (fuhrera) zmawiający się nad brzegiem morza z człowiekiem opętanym przez władzę nad światem. 

   Właśnie stwierdził, że Zbigniew Ziobro to „najdroższy minister świata, droższy niż czereśnie”. W zatroskaniu o naszą ojczyznę dodał, że to on blokuje ponad 700 mld zł środków europejskich, które wciąż czekają na Polskę. Słusznie Paweł Kukiz na antenie Polsat News określił, że „Tusk jest mniej więcej w cenie buraka”.  

   Dodaj do nich farbowanych chrześcijan, rolników z Marszałkowskiej, działaczy PSL z całą resztą gadających głów (Marcin Kierwiński, Radosław Sikorski, Kataryna Lubnauer, Janusz Korwin-Mikke, a nawet udającego patriotę  Grzegorza Brauna, itd.).

   Piszę to zatruty mandarynkami z "Biedronki", które pryskają 4-ma środkami grzybobójczymi: mieszają wszystko, nie ma żadnego oznakowania...potem kandyzowane skórki dają do ciasta.

    Na blogu prof. Jana Hartmana skomentowałem jego wpis: "Franciszek - Putin i o co ta wrzawa?"

    Większość dyskutantów nie starała się odpowiedzieć na zadane pytanie, a to spotkanie ("dwóch dziadków") byłoby bezsensowne, ponieważ:

1. Następca św. Piotra jest ignorantem politycznym, bo bronią katolików są wory pokutne oraz błagania na Mszach świętych. Dziwne, że nie widzi opętania monarchy, który precyzyjnie przygotowywał się do ludobójstwa.

2. Putin jest ciężko chory na cun (ujawnił schorzenie 9 maja), a przez to jest zakładnikiem swojej opcji we władzy Federacji Rosyjskiej...nawet użycie broni nuklearnej spadnie na niego jako sprawcę. Sytuacja naprawdę jest bardzo poważna...zapisana w wizjach Apokalipsy.

    Na Mszy św. porannej o 6.30 wróciło rozmyślanie w sensie: co tam panie w polityce? Sprawiło to wczorajsze oglądanie fragmentu filmu "Sami swoi", którzy w kłótni nieświadomie niszczyli: Kargul sierpem swoje koszule, a Pawlak glinane garnki. Ciekawe jak za rządów Tuska, Budki i Sikorskiego wyglądałaby nasza obecna sytuacja?

    W pewnym momencie wzrok przykuł obraz s. Faystyny. Nie mogę wytłumaczyć jak się odbywa, bo sprawia to moc strony nadprzyrodzonej. Chodziło o oderwanie mnie od tego świata. Po chwilce doznałem wstrząsu, a łzy zlały oczy, ponieważ tuż przed Eucharystią siostra zaśpiewała: "Ja wiem w Kogo ja wierzę. To Ten, co zstąpił z nieba, co życie za mnie dał".

   Natomiast po Eucharystii chciałbym wylecieć z ciała fizycznego i trafić prosto w otwarte ramiona Boga Ojca! Tego nie można przekazać, bo jest to błyskawiczna przemiana człowieka fizycznego w duchowego. Ponadto Ciało Pana Jezusa ułożyło się pionowo...wzdłuż jamy ustej, a to oznacza: "My" (z Deus Abba).

    Zapytasz jak odczytałem dzisiejszą intencję? Myślałem o szkodzących mojej ojczyźnie, bo właśnie trwały przepychanki w Sejmie RP, ale miałem już taką. Trafiłem na słowa Igora Girkina, że rosyjscy generałowie to "zakłamane miernoty".

     Wieczorem, w tej intencji odmówiłem całą moją modlitwę...

                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

Gehenna

1. «ciężkie przejścia, wielkie cierpienie psychiczne lub fizyczne»

2. daw. «piekło»

   Wczoraj, w strasznym śnie byłem sprawcą aborcji mojego nienarodzonego dziecka...w świadomości odpowiedzialności przed Bogiem Ojcem oraz niemożności uczestnictwa w spotkaniach z Panem Jezusem.

   Zarazem zostałem wyobcowany w środowisku, bo wskazywano na mnie jako wierzącego, a do tego klękającego i żegnającego się przed przyjęciem Eucharystii, co wg zmarłego kolegi lekarza było "aktorstwem"!

   Po przebudzeniu krzyknąłem tylko: "Jezu! Jezu! Dziękuję, że to tylko sen". Później, na stoliczku w kościele wzrok zatrzymają ulotki o duchowej adopcji dziecka poczętego.

   Natomiast dzisiaj, tuż po północy ponownie znalazłem się wśród gromady małych dzieci przygarniętych przez starsze. Stałem zadziwiony, oglądałem przy nich "żywność" w stojących na ziemi słoikach i chciałem wyjaśnić całe zajście. Przed wyjściem na Mszę św. o 6.30 uwagę zwróci doniesienie o ukraińskich sierotach, kóre przygarnięto na Sycylii.

   Tuż po przebudzeniu przypomniał się artykuł: "Urodzone w burdelach" z 7 maja 2005 w "Wysokich Obcasach".  Dodaj do tego dzieci pozamałżeńskie ("bachory", a takim wg Kotlińskiego z "Faktów i mitów" był też Pan Jezus, który miał przybranego ojca ziemskiego).

   Ogarnij cały świat z tej ciemnej strony. "Boże Ojcze! Jak możesz to wszystko wytrzymać! Nic nas nie ocali, Apokalipsa posuwa się milowymi krokami, a ludzkość nie budzi się". Właśnie w mieście Zhoushan to niezbyt duże jak na Chiny miasto (milion) pojawiło się czerwone niebo wywołujące panikę z myślą o tej karze.

   Pomyślałem o obrazie Pana Jezusa błogosławiącego matkami z dziećmi, który otrzymałem od pacjentki przed śmiercią, a na dodatek w ręku znalazł się obrazek św. Józefa z Dzieciątkiem.

    Wstałem o 2.00 i zapisałem te zdarzenia duchowe, przeświadczony o prowadzenie w kierunku rozpoczynającej się intencji modlitewnej. Trafiłem na przykrość, ponieważ w trzyczęściowym filmie dokumentalnym przygotowanym przez brytyjską stację Sky "Mother Teresa: For The Love Of God?" - pokazano ciemniejszą stronę Matki Teresy z Kalkuty, która miała bronić duchownego oskarżonego o seksualne molestowanie dzieci. "Boże mój"...

   Także wypadek...dziewczynka upadła i zostało przydepnięta przez konia, a inną zostawiono w rozgrzanym samochodzie (40 stopni C).

   Dorzuć do tego bestialstwa "wyzwolicieli" na Ukrainie, których efektem są dzieci przegonione z ludzkich siedzib...bawiące się teraz pod moim oknem. Wróciła ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu z Rzezią Niewiniątek w Betlejem

    W tym czasie Pan Jezus zawołał(J 12,44-50): "Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. (…) Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić. (…) To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział”. Sam przeżył gehennę, która trwa, ponieważ świat kłania się wysłannikom Mefistofelesa...

 

                                        Pan Jezus Król

 

   Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu, a po wyjściu na modlitwę odczytałem intencję i wołałem do Boga Ojca przez godzinę. W tym czasie przepływały cierpienia dzieci na całym świecie...umierających z głodu i pragnienia, gwałconych, sprzedawanych do domów publicznych, porywanych na Ukrainie przez ruskich, wcześniej poddawanych "eksperymentom" medycznym przez dr. Mengele.

     Z powodu upału powłóczyłem nogami i padłem ledwie żywy...

                                                                                                                     APeeL