„Nie umrę, ale żyć będę i głosić dzieła Pana” (Ps 118(117).

   Wczoraj poprosiłem Pana Jezusa, aby był ze mną, a dzisiaj mogę przekazać, że;

1. Około południa miałem próbę, ponieważ do domu przyszła staruszka, która płakała z powodu bólu kolana. Kolega reumatolog (moja specjalizacja) skierował ją do ortopedy, ale błyskawiczne badanie wykazało, że ma zajęty przyczep w ok. kości piszczelowej. Lekarze (oprócz sportowych) nie znają tej przypadłości. Napisałem do jej lekarza rodzinnego z zaznaczeniem miejsca w które trzeba podać blokadę...kategorycznie odmówiłem jakiejkolwiek zapłaty.

2.  Po wejściu na moją pocztę nieopatrznie otworzyłem informację, ale z Google Chrome otrzymałem ostrzeżenie, aby natychmiast zmienić kod.

3.  W prowadzeniu przez Pana trafiłem na blok Tanaki („Listy ateistów”)…

4.  Poszedłem na ponowną Mszę św. którą ofiarowałem za tego wroga naszej wiary i bluźniercę, który gubi dusze swoich wielbicieli.

5.  Za odrzucających wiarę objawioną i dusze takich odmówiłem moją modlitwę.

6. W środku nocy zapisałem i edytowałem tę intencję (17.04.2020)...

    Rano, w wielkiej radości i pokoju pojechałem do kościoła. Z powodu „zapełnionej” świątyni (5 osób + kilka po kątach) wyszedłem na słońce ze śpiewającymi ptaszkami i górującymi gołębiami. W tym czasie siostra śpiewała „Panie zmiłuj się nad nami”. Wyobraź sobie, że mam brata bliźniaka, który w tym czasie smacznie śpi.

   Bezpieka świątynna („przełożeni i starsi, i uczeni”) nie mogli pojąć jak Piotr i Jan, ludzie prości dokonali jawnego znaku; uzdrowienia paralityka, który stał za nimi (Dz 4, 13-21). „Kazali więc im wyjść z sali Sanhedrynu i naradzali się między sobą”, co mają uczynić.

   Przypomniała się moja sytuacja, ponieważ też trafiłem przed bezpieką samorządową z OIL w W-wie przy Puławskiej 18, gdzie zostałem zaproszony 8 września 2018 r. Nie wpuszczono mnie na salę tego „sanhedrynu” i przegłosowano zaocznie („machnięto ręką” wg Niesiołowskiego), że mają zbadać mnie te same specjalistki-ateistki od głowy.

   Jako stary karciarz dodam, że psychiatra oznacza też; „długo namyślającego się gracza”. Sam zobacz, że nic się nie zmieniło. Zabroniono mi leczenia chorych...za to, że stanąłem w obronie naszej wiary i krzyża.

   Dziwne, bo właśnie w TVN pojawił się prezes tego „sanhedrynu” Łukasz Jankowski i żalił się na kolegę Konstantego Radziwiłła, że stosuje przymus pracy, a opornych lekarzy zgłasza do prokuratury.

    W dzisiejszej Ew (Mk16, 9-15) zebrano ukazywanie się Zbawiciela po zmartwychwstaniu. W końcu Pan ukazał się Jedenastu, gdy siedzieli za stołem i zarzucał im brak wiary oraz upór. Zalecił: <<Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!>> Uśmiechnąłem się, bo już na początku nawrócenia pragnąłem rozgłaszać Chwałę Boga i to właśnie się spełnia.

   Po Eucharystii padłem na kolana przez wielkim obrazem Trójcy Świętej z Bogiem Ojcem...pełnym godności starcem. W Królestwie Bożym nie ma starości, ale tak wyrażamy Mądrość Bożą. Ciało Pana Jezusa ułożyło się w zawiniątko dla pracującego na Poletku Pana Boga (czeka mnie wysiłek).

   Po powrocie do domu w ręku znalazł się - promieniujący obraz NMP Licheńskiej z gołąbkiem w ręku i wielkim róż różańcem (objawienie pasterzowi Mikołajowi w 1850 r.).

    Wahałem się czy pojechać na ponowną Mszę Św. ale wzrok zatrzymał piękny obraz Pana Jezusa trzymającego w dłoniach Eucharystię. W kościele radość zalała serce, a było tylko pięć osób. To nabożeństwo z przyjęciem Ciała Pana Jezusa przekazałem za właśnie opracowaną intencję modlitewną z 10.08.1993 Wołanie o łaskę nawrócenia dusz…

                                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

10.08.1993(w) Wołanie o łaskę nawrócenia dusz…

   Po przebudzeniu miałem serce puste, a ciało omdlałe. Popłynie „Anioł Pański” i wielokrotnie powtarzana prośba; „Matko Boża! Matko Boża...módl się za mnie, abym stał się godny obietnic Chrystusowych...godny obietnic Chrystusowych”.

   Nie czułem obecności Pana Jezusa, a dzisiaj w radiu Maryja będzie katecheza na temat; „Co oznacza - Jezus jest moim Panem?” Napłynęła formacja ludzi niewierzących...tacy zawsze będą jak złodzieje i policjanci! Oni są próbą na naszą tolerancję, bo nie mają łaski wiary i nie zaznali poczucia Obecności Boga! Dodam, że obowiązuje nas tolerancja w obie strony. 

    Tak się składa, że opracowuję ten zapis (19.04.2020) i przed chwilką byłem na blogu „Listy ateistów. 3.” Jacka Kowalczyka (Tanaki), który szczyci się bezbożnością i kiedy może to wyśmiewa naszą wiarę. 28 marca 2020 pisząc o Jarosławie Kaczyńskim („Emerytowany sprawca”) wbił dzidy w moje serce pisząc; „Kaczyński zaczął przerabiać katastrofę smoleńską (z 2010 r.) na katolicką siekierę do walenia ludzi w głowy”, 

   Wskazał też, że obecna pandemia (koronawirusa) ma swoje zalety. "Będą liczne i nadzwyczajne zdarzenia: ślepi zaczną widzieć, głusi zaczną słyszeć, śpiący się przebudzą, chromi wyprostują, będzie słychać głosy /../ Jest też poważna wada: nie będzie Cudu nad Wisłą II – żadnej fruwającej Maryi”.

    Na działce popłyną modlitwy, a refleksja pojawi się podczas; „Zesłania Ducha Św." Pomyślałem o duszach cierpiących w Czyśćcu, gdzie dowiadują się, że  Bóg Ojciec Jest, a ich serca zaleje tęsknota.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (18.04.2020) s. Faustyna mówiła w radiu Maryja o wielkim pragnieniu zbawiania dusz. Rozumiem to, ponieważ współuczestniczymy z Panem Jezusem w dziele zbawiania.

    W ręku znalazło się pismo "Nieznany świat" z relacją z Czyśćca. Ponowne zetknąłem się z prof. Andrzejem Brodziakiem (internistą podobnie jak ja), który odnalazł sens naszego istnienia...przybyliśmy z kosmosu i tam mamy wrócić! Napisałem do tego kolegi lekarza w poczuciu odpowiedzialności za jego duszę.

                                                  Pan Profesor Andrzej Brodziak

    Los znowu nas zetknął, a teraz wiem, że nie jest to przypadkowe - nawet odczuwam duchową odpowiedzialność za Pana Profesora. Proszę mi to wybaczyć, ale nadejdzie natchnienie do modlitw za Pana Profesora o  Ś w i a t ł o.

    Tak się stało, że dzięki moim modlitwom nie odrzucono mojego wystąpienia na Festiwalu w Krakowie; Jak odczytać Wolę Boga Ojca? Nie dziwię się, że pismo „Nieznany świat” hołubi Pana Profesora i daje możliwość głoszenia swoich poglądów, ale ten zarzut można łatwo odeprzeć, że ja mogę pisać w prasie katolickiej.

    Ponieważ jestem odpowiedzialny za Pana Profesora napiszę; Bracie mój, wszystkiego dowiesz się po śmierci, której nie ma! Przecież Maja Błaszczyszyn próbuje coś pisać na ten temat, ale otwiera wyważone już drzwi! Ona szuka tak jak Ty...przepraszam, ale wiem, że mamy wspólnego Prawdziwego Ojca.

   Zły wie ile warta jest Twoja dusza, bo jeżeli nie piszesz od Boga Ojca; to kogo reprezentujesz? Twoje hasło brzmi; materializm, a to wg mnie „sieroctwo”, bo nie wiesz, że masz Ojca. To nie jest twoja wina, ale serce masz zamknięte. Sprawię jego przemianę wołaniami do Nieba, a nawet oddaniem części mojej wiary, aby się otworzyło. To może stać się nawet w momencie śmierci!

   Wciąż szukasz skąd przychodzimy, kim jesteśmy i dokąd dążymy! Wyjaśniasz, że pochodzimy z gwiazd (kosmosu) i tam mamy powrócić! Przez to jesteśmy sobie bliscy, bo mamy powrócić, ale do Nieba...Ojczyzny Prawdziwej.

   Tyle informacji jest na świecie o duszy. „Eksterioryzacja” została napisana przez ateistę. Dlaczego pomijasz to w swojej wiedzy? Szatan wie, że mamy Prawdziwe Ciało i to, że nie ma śmierci!

   Wskazujesz na "mit Eliasza", który sprawdził się całkowicie, bo Zbawiciel przybył...mój i twój Pan! Dalsze strofy świadczą, że ty stale cytujesz innych, a nic nie tworzysz sam z siebie. Zły podsuwa Ci piśmiennictwo, bo wie, że na twoim stanowisku i z tymi poglądami możesz zgubić wiele dusz.

  Jesteś szczególną jego zdobyczą. Jakże on kocha zafascynowanych „obserwatoriami i dalekosiężnym nasłuchem” (sięgającym śmiesznych odległości), kosmologią i fizyką oraz UFO. Nawet na festiwalu był taki temat; „Objawiania Matki Bożej to działanie UFO”! Do tego reinkarnacja, New Age, zapis genetyczny...cóż dziwnego, gdy w naszej duszy jest zapisana nawet każda myśl!

„Świadomość taka już nadeszła" - tak, bo przybył Syn Boży, Pan Jezus i otworzył Niebo!

„Konstruktor” - to Bóg Ojciec, przecież też możemy modyfikować kwiaty, itd.

    Stwórca przewidział zapędy zbrodnicze i zablokował klonowanie ludzi (nie mogą się rozmnażać), ale dojdzie w końcu do produkcji hybryd (zwierzę - człowiek) i to będzie koniec cywilizacji. Dalej jest trochę „poezji naukowej” z konkluzję, że sens mojego istnienia to „poszerzenie obszaru świadomości”...brednie od Przeciwnika Boga! Na jego miejscu dałbym Ci poczucie misji…

    „Dziękuję Ci, Ojcze  za ten dzień i jeszcze raz przepraszam”...

                                                                                                                                   ApeeL

 

 

 

    Wielka kara Boża spadła na ludzkość. Nagle widzimy nicość wszystkiego. Zbladły gwiazdy wszelkiej maści...nawet nie wspominam o Salonie, mądrusiach i Jerzym Urbanie. Kiedyś w "Otwartym studio" stwierdził, że Boga nie ma, a telewizja jest stworzona do kłamstw!

   Jak wielki jest lęk ludzkości przed śmiercią, bo większość nie wierzy w istnienie nadprzyrodzoności, a spora część szczyci się bezbożnością. Są też tacy, którzy lubują się w obrażaniu Boga Ojca, szydzeniu z Pana Jezusa i całego dzieła odkupienia.

   Mają rozum, oczy i uszy, a nie widzą dzieła stworzenia i wierzą w powstanie wszystkiego w wyniku wielkiego wybuchu i ewolucji (istnieje, ale w ramach gatunku ludzkiego). Nie wiedzą, że głoszą poglądy Przeciwnika Boga, bo negują istnienie wieczności i świata duchowego. Oczy otworzy im śmierć, ale będzie za późno.

    Wg myślenia bezbożników nasza wiara jest wynikiem zacofania, trwania w ciemnogrodzie, a wreszcie bycia chorym na psychozę, bo Tam Nic Nie Ma. Trwa gehenna świata, a psycholożka zaleca szukanie ukojenia w słuchaniu...nagranego śpiewu ptaszków oraz szumu morza.

   Dzisiaj dwa ptaszki śpiewały mi z sosny, którą posadziłem za oknem bloku...tuż przy mojej świętej izdebce. Natomiast szum morza wywołuje u mnie rozdrażnienie, bo kojarzy się z Donaldem mniejszym i Putinem na sopockim molo.

    Tak się napisało w związku z działaniem Bezpieki Jerozolimskiej (przełożeni i starsi, i uczeni w Jeruzalem), która przesłuchiwała Piotra i Jana (Dz 4, 1-12). Chodziło o uzdrowienie chromego od urodzenia, który zaczął skakać i chwalić Boga. Pytanie było proste;<<Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?>> 

    Cudy Boga Ojca nie mieściły się w ich głowach, a tak jest też dzisiaj. Wciąż lekceważy się Prawdę Objawioną, a wsłuchuje się w to, co może ogarnąć nasz „rozum”. Popłakałem się podczas trzeciego ukazania się Pana Jezusa Zmartwychwstałego uczniom nad Morzem Tyberiadzkim. Wskazał im miejsce, gdzie mają zarzucić sieć i na ognisku upiekł im ryby oraz podzielił chleb.

    Eucharystia odmieniła stan mojej duszy...”Panie Jezu bądź dzisiaj ze mną”. Podjechałem pod krzyż podlać kwiaty i zapaliłem lampkę. Prawie chciało się krzyczeć z bólu duchowego podczas zapisywania tego.    

    Ze względu na powagę tej intencji poszedłem na ponowną Mszę Św. wieczorną, a w drodze do kościoła odmówiłem moją modlitwę. Popłakałem się po Eucharystii...

    Przed edycją zapisu, w środku nocy trafiłem na blog „Listy ateistów. 3.” Jacka Kowalczyka (Tanaki), który szczyci się bezbożnością i kiedy może to wyśmiewa naszą wiarę. 16.03.2020 we wpisie „Dzięki Bogu popęd śmierci w Kościele zwycięża” wymiotował od Szatana.

    Nie będę cytował jego opętańczych bredni (dodatkowy grzech), ale przytoczę tylko mój komentarz...

                                              Panie Jacku, a nawet bracie Jacku!

   Pisałeś, że masz węch obywatelski. Każdy z nas ma jakichś charyzmat. Ja wyczuwam na wielkie odległości swąd Szatana. Tak dawno nie wchodziłem na ten blog, a Pan przyprowadził mnie tutaj wczoraj oraz dzisiejszej nocy. Właśnie opracowywałem stary zapis (1993 r.) o tolerancji w stosunku do niewierzących.

   Doznałem szoku czytając tylko początek rzygowin Szatana. Nie masz łaski wiary, jesteś dennym ignorantem duchowym, ale mienisz się specjalistą...od bluźnienia. Ja wiem jak odbywa się "twoje" pisanie. To tylko płynie przez ciebie, dlatego ten zapis jest tak długi. Na pewno poszedł Ci gładko...

    Negujesz wszystko, co święte, ale przez to dajesz dowód, że nie wiesz jak działa Czarna Bestia. Sam pchasz się na śmierć i to wieczną, bo negujesz istnienie duszy. Między innymi także za Ciebie była dzisiejsza intencja modlitewna. To wyjaśniło zaproszenie Pana Jezusa na dwie Msze Św.!

    Nie skończyłem jeszcze mojej modlitwy, wspomnę o Tobie, aby Pan dał Ci Światło, bo giniesz w oczach. Poproszę specjalnie, bo gubisz siebie i nieświadome dusze.

    Patrz na znaki jakie otrzymasz, bo masz rozum z inteligencją od Przeciwnika Boga...

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

   Przed zapisem tej intencji trafiłem na zamykany blog Jacka Kowalczyka „Listy ateistów” z 30.08.2016 r. ”I to by było na tyle”...zmęczył się chłopina odpowiadaniem na każdy wpis dyskutantów podobnych do niego. Tam żegnano go, ale później wrócił, bo zabrakło mu chwały własnej i dalej trwa w swoich demonicznych bluźnierstwach (Listy ateistów. 3.0 blog obywatelski pod redakcją Tanaki).

     04.kwietnia 2020 napisał rozważania „Ciernista droga grzechu!Blaski i cienie życia ateisty. Tam opisał swoje dziecięce odejście od wiary i w długim wywodzie obrażał nasze wyznanie, gdzie dałem komentarz;

                                                                 Panie Jacku!

    Ja mam wielki szacunek dla ludzi bez łaski wiary (ateistów), ale nie mogę godzić się na demoniczne szyderstwa "wyzwolonego".

<<Pozbyłem się gnębiącego mnie we wcześniejszym dzieciństwie dławiącego lęku przed śledzącym każdy mój krok srogim obserwatorem i sędzią w niebiosach oraz wynikającego z tego częstego poczucia winy za drobne i mniej drobne grzechy>>

    Mój los był odwrotny, bo przebyłem drogę...od bezbożności do jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Pan neguje istnienie duszy i nadprzyrodzoności. Nic wielkiego, ale dlaczego szydzi Pan z mojej wiary...nawet to nie jest ważne, ale z Boga Ojca.

<<Prawdziwy ateista nie może zwalać winy na diabelskie podszepty /../ Nie może też pozbyć się poczucia winy i wyrzutów sumienia poprzez wyznanie ich księdzu /../ musi z nimi dojść do ładu sam>>

    Ewa-Joanna napisała od Szatana, że sąsiadka po zrobieniu świństwa „poleci do spowiedzi”, a z niej „nikt tego nie zdejmie” i musi z tym żyć. To jest wielka ignorancja duchowa

<<Nie może liczyć w ciężkich chwilach na opiekę i pomoc wyimaginowanego wszechmocnego “tatusia” w niebiosach /../ wszystkowiedzącego i absolutnie doskonałego /../ bez możliwości pocieszania się, że “taka jest wola boska” /../>>

   Nawet nie wie Pan, że pisze to pod dyktando małego demona, bo sam Belzebub nie jest potrzebny. Coś strasznego. Dlaczego czuje się Pan bezkarny?

<< Wreszcie, nie tylko nie może pocieszać się nadzieją na życie wieczne /../ bo wszystko przepadnie w chwili śmierci wraz z jego mózgiem>>.

   Teraz pieski i kotki "umierają"...a więc zdychamy, zakopują i koniec. W takim razie z Kim walczymy? Proszę zejść z tej drogi, a będzie ciężko w opętaniu intelektualnym...

    Szatan od przebudzenia zalecał Mszę Św. wieczorną, ponieważ wiedział, że rano trafię na spowiednika. Radość zalała serce i duszę z oczyszczenia. W tym czasie padną słowa Piotra do ludu izraelskiego (Dz 3, 11-26); „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone”…

    Natomiast Pan Jezus Zmartwychwstały w Ew (Łk 24, 35-48) dał się poznać przy łamaniu chleba (obecnej Eucharystii) oraz prosząc o coś do zjedzenia. Napłynie późniejszy obraz z niewiernym Tomaszem. Tacy jesteśmy, musimy wszystkiego dotknąć.

    Przed Msza Św. wieczorną Szatan zaczął pilić do wyjazdu, a byłbym w ten sposób na trzech nabożeństwach. Zdziwisz się, że może namawiać do Mszy Św.? Tak, bo chciał mi przeszkodzić w dokonaniu zapisów i ich edycji oraz w godzinnej modlitwie...w tym odmówieniu pokuty (Litanii Loretańskiej).

    Proszę Cię, nawróć się już w tej chwilce (w sercu), pobiegnij do Pana, a podziękujesz mi, gdy spotkamy się w naszej Prawdziwej Ojczyźnie…

                                                                                                                       APeeL

 

 

    Po przebudzeniu zacząłem utykać na prawe kolano, a nawet miałem jego niestabilność. Ponadto lumbago wykręciło mnie w prawo. Nie mam pojęcia co robiłem w nocy. Po wyjściu na Mszę św. - w nadziei trafienia na spowiednika - przy garażu przywitał mnie gołąbek z uszkodzoną nóżką po stronie prawej. Tak chciałbym mu pomóc rozumiejąc nasza sytuację.

    Przepłynęły osoby utykające; sąsiad po wypadku z protezą nogi, Ukrainiec na parafii po utracie obu kończyn (oziębienie), właściciel sklepu z krótszą kończyną, wielu wokół po wstawieniu endoprotez biodra w tym znajomy, którego zdyskwalifikowano do operacji drugiego biodra, szurający nogami (po niedokrwieniu mózgu), alkoholicy z ataksją i porażeniem stopy, pani, która ma skomplikowane uszkodzenie nogi prawej oraz mała dziewczynka z niewykształconymi kończynami, której rodzice zbierają na operację w USA. Ogarnij ogrom tego cierpienia na całym świecie.

   To „zdarzenie duchowe” wskaże na przyszłą intencję tego dnia. Po wejściu do kościoła mój spowiednik właśnie wyszedł z konfesjonału, a to była dla mnie kara, ponieważ miałem przyjść wcześniej.

   Szatan podpowiedział, aby biec za nim „z tylko z jednym grzechem”! Przypomniał się młody ksiądz z Klwowa strofujący parafian, bo jest sam w święta, byli spowiednicy, a babcia biegnie za nim i krzyczy ojcze duchowny; do spowiedzi....może jeszcze za zapłatą?

    Zdziwiłem się, bo w czytaniu (Dz 3, 1-10) Piotr i Jan, gdy „wchodzili do świątyni /../ wnoszono tam właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia /../”, który prosił ich o jałmużnę. Piotr powiedział; <<Spójrz na nas! Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!>> Ten po uzdrowieniu chodząc i skacząc wielbił Boga. Rozumiem go, bo piszę to następnego dnia...w stanie normalnym.

    Nie przybył do konfesjonału czwarty kapłan, który posługuje w naszej parafii. Proboszcz ma kwarantannę, a jako zdrowy żartował na końcu jednej z Mszy Św. że ma wirusa. Przez wiele lat błagałem go, aby nie czynił tego po Misterium jakim jest spotkanie z Panem Jezusem Eucharystycznym.

   Zostałem nijaki duchowo, z moim grzechem i pomyślałem o wszystkich na świecie mających podobny problem. Następnego ranka „mój” kapłan nie wejdzie do konfesjonału, a po prośbie do św. Józefa napłynęło, aby czekać i pozostać na następnej Mszy Św.! Tak uczyniłem, a w przerwie między nabożeństwami wyszło trzech spowiedników.

   Po oczyszczeniu serce opanowała radość paralityka postawionego na nogi. Wróciłem jako człowiek uzdrowiony duchowo, który „był kulejący”…

                                                                                                                             APeeL

 

Aktualnie przepisane...

29.05. 1988(n)  Pobocza wiary...

    To był czas moich poszukiwań duchowości, a właściwie drogi do Autostrady Słońca, która prowadzi do jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Dziwię się, że wówczas miałem moc do „walenia” na maszynie (opanowałem pisanie wszystkimi palcami, a teraz mam kłopot, bo klawiatura komputerowa ma inny układ).

1. „Astrologia i polityka” Leszka Szumana „Graviora manent” - najgorsze dopiero przed nami. Możesz jeszcze dzisiaj kupić tę książkę...

2.  Wergiliusz – Eneida. Też można obecnie kupić.

    Przeciętny człowiek chciałby wiedzieć co z nim będzie, ale jest to tragedia. Dzisiaj, gdy to przepisuję ważne jest odczytywanie Woli Boga Ojca (16.04.2020), który może zmienić nasz los (zapisany?), a nawet całych narodów i świata.

    Jednak tylko garstka wierzy w Opatrzność Bożą, a Jarosław Kaczyński zgromadził wierchuszkę rządu na cmentarzu...tak jak jego brat Lech Kaczyński w jednym samolocie. Z kultu Wielkanocy (Zmartwychwstania Pana Jezusa) uczyniono Święto Zmarłych, którzy nie leżą w grobach i wiedzą już, że mamy dusze potrzebujące modlitewnego wsparcia. Wprost krzyczą przeze mnie; nie chcemy kultu, bo wszelka chwała należy się Zbawicielowi!

    Cóż da poznanie własnej przyszłości bez nawrócenia, gdy mówię Ci jako wiedzący, że śmierć to życie wieczne duszy i tylko o to powinniśmy się martwić. To co piszę jest tlenem potrzebnym dla wspinającego się na szczyt lub umierającego! Jeżeli choć jeden skorzysta z mojej rady to osiągnę cel! Ku mojemu zadziwieniu tak pisałem już wówczas!

3. Filozofowie; Jan Jakub Rousseau „Szkic o pochodzeniu języków”, Kant, Hegel (zainteresowany filozofią religii!)...krótko mówiąc mądrość ludzka to głupstwo u Boga!

4. Przepowiednie królowej Saby (Sybilla)...nawet końca świata. Dzisiaj jest to Baba Wanga, itd.

    Cóż mnie to obchodzi, ja mam być przygotowany na Paruzję...w białym stroju i z zapaloną lampą!

5. Juliusz Słowacki napisał wiersz; „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza”...w ogromny ogromny dzwon. Dla Słowiańskiego oto Papieża otworzył tron”.

6. Święty Malachiasz arcybiskup Irlandii /(zmarł w 1148 r.) przepowiedział los 111 papieży - poczynając od Celestyna II (1143-1144)...każdy z nich miał zdumiewająco trafny przydomek (wymienię ostatnich);

Jan XXIII (1958-1963) - „Pasterz i żeglarz"...pochodził z Wenecji

Paweł VI (1963-1978) - „Kwiat Kwiatów" (w herbie miał trzy lilie)

Jan Paweł I (33 dni) - „Połowiczności księżyca” (w jego śmierć była zamieszana mafia)?

Jan Paweł II kard. Karol Wojtyła (109 papież) „De labore solis" („O działaniu lub wpływie słońca").

Ostatnim (111) będzie "Petrus Romanus" (Piotr Rzymianin), który ma uciekać z Watykanu w przebraniu za Wielką Wodę (spisek na życie).

7. Nostradamus, lekarz bardzo szanowany przez miejscową ludność z powodu uczynności i dobroci serca (Agen Francja, żyjący w latach; 14 XII 1503 - 2 VII 1566). Nocami zapadał w trans i spisywał swoje widzenia. Nie podawał dokładnych dat wydarzeń, a relacje podwójnie szyfrował.

    Przytoczę tylko jego odległe widzenia; 

Caryca Katarzyna II (kobieta - zwierz)

Hitler - Wielki Krzykacz ("strzał powali butnego na ziemię" – samobójstwo, „dwoje zostanie spalonych na bruku” - spalenie Hitlera i Ewy Braun w ogrodzie kancelarii Rzeszy)

Mussolini Duce lub Leopard - podobny do lwa ("Widzę męża powieszonego za stopy, nogi związane, twarz blada, sztylet w piersi"). 26 IV 1945 r. włoscy partyzanci rozstrzelili Mussoliniego, a trupa przewieziono do Mediolanu i tam powieszono....

    Nie idź drogą tych ciekawostek, bo w Królestwie Kłamcy trwała i trwa władza, która z czasem zostaje opętana i nie zwraca uwagi na Wolę Boga Ojca, ale idzie za pragnieniami Buntownika…

                                                                                                                                        APeeL

 

22.05.1988(n)  Kuźnia dusz...

    Człowiek, który rodzi się jest niesiony przez życie; nic nie zależało od niego; płeć, rodzina i miejsce na ziemi. Często spotyka się zespół bitego dziecka czy niemowlęcia, cóż mogło zależeć od  takiego. Bzdurą całkowitą jest to, że nasz los zależy od nas samych.

    Szczęście w pojęciu ziemskim - to zwykła ułuda, po osiągnięciu tego szczęścia pojawia się "szok jego realizacji". Cel został osiągnięty - to tylko oddalający się horyzont. Najgłębszą satysfakcję życiową człowiek odnosi w walce z samym sobą. Może to zadanie naszego życia?

   Trzeba wielu ćwiczeń, aby oprzeć się pokusom i stać się człowiekiem wielkiego charakteru. Wielu ludzi schodzi z tego świata nie zaznawszy nawet poczucia tego wzniosłego pragnienia. W głębi naszego serca musi być miejsce dla czystej radości.

   Przed nieśmiertelnym człowiekiem stoi zadanie; hierarchia wartości. Wybieramy w sytuacjach dramatycznych i na co dzień. Przyczyną znacznych cierpień ludzi jest fakt, że nie rozumieją prawdziwego sensu życia na tym zesłaniu, a jest to; "kuźnia dusz"...

   Proszę zwrócić uwagę na zwykłego człowieka, który jest biedny, nie układa mu się, a na dodatek rzuciła go żona. Jak to wszystko wytłumaczyć, bo obok żyje bogacz, który ma wszystko i idzie mu jak z płatka.

   Większość ludzi ma różne dewiacje; umiłowanie sportu, drinkerstwo, seks, władza, wiedza i posiadanie. Trzeba zmienić nasilenie niektórych czynności.

Jeden dzień - to krok życia (Seneka).

Jeden dzień człowieka świadomego to całe życie innego (moje).

    Mimo porażek i goryczy, które znamy, nie zamykają one drogi i wiemy, że wszystko jest możliwe. Najważniejsza jest wiara w możliwości przemian wewnętrznych człowieka; w jednej chwilce możesz się odmienić...chociaż dotychczas dla otoczenia byłeś zwierzęciem i małpą.

    Nagle widzisz, że byłeś tylko „ziemianinem”, człowiekiem z krwi i kości...nie wiedzącym, że mamy dusze. Odkrywasz duchowość ciała pragnącego; pracowitości, poświecenia, przebaczenia, unikania nałogów, pragnącego dobroci, pokory, braterstwa i miłosierdzia.

           Po czasie ujrzysz, że sprawiła to wszystko haniebna śmierć Zbawiciela na krzyżu...

                                                                                                                                       APeeL

 

 

„Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 13,1-5).

   Wczoraj zostałem skuszony i upadłem w nieczystości, a na dodatek żona zrobiła mi podwójną kawę espresso do której zwyczajowo dodałem łyżeczkę rozpuszczalnej. Pierwszy raz w życiu zatrułem się kofeiną...nie mogłem na chwilkę zdrzemnąć się i w tym czasie byłem do niczego do 23.00.

   Rano udało się nadrobić zaległości, ale przed dzisiejszą Mszą Św. wieczorną Szatan mylił edycję zapisów i podsuwał „wypoczynek”. W tym czasie nasi ziemscy przewodnicy rozgłaszali, że Pan Bóg nie karze i zwolnili wszystkich z Mszy Św. bo można ją oglądać w telewizji. Nawet TVN stała się usłużna i wciąż pokazuje puste świątynie.

   Planowałem ominięcie Eucharystii w braku spowiednika, ale Kłamca udając aniołka zalecił mi żal za grzechy i wołanie do Pana JezusaU nas nie ma spowiedzi bezpośredniej...w ten sposób męczą Boga wszyscy oderwani od Prawdy!

   Zdziwiłem się słowami rybaka Piotra (Dz2, 36-41), który wskazywał swoim pobratymcą, że zamordowali Mesjasza, a teraz uratuje ich chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów z otrzymaniem w darze Ducha Świętego. Tego dnia tak postąpiło ok. trzech tysięcy dusz.

   Natomiast w Ew (J 20, 11-18) Maria Magdalena płakała przed pustym grobem Pana Jezusa, gdzie ujrzała dwóch aniołów w bieli, a po czasie Zmartwychwstałego. Ja w tym czasie żałowałem za świadomy grzech i prosiłem Pana o przebaczenie. 

   Jednak Ciało Pana Jezusa przykleiło się do języka (była tam odrobina żelu mocującego protezę). Czytaj; Pan nie chciał połączyć się z moją duszą. Teraz muszę przybyć do kapłana z dwoma grzechami...

    Nigdy nie przypuszczałem, że dzisiaj w ręku znajdzie się art. „Zaraza to Boże ostrzeżenie” ks. Jana Rosłana („Gazeta warszawska” z 9-16 kwietnia). To wprost moje poglądy, mistyka, który widzi ten świat jako całkowicie zależny od Boga, Stwórcy.

    Tam padło pytanie, które zadaję wokół; co Pan Bóg mówi przez różne zdarzenia (w tym wypadku dopuszczając pandemię)? Jest to tzw. duchowość zdarzeń, której nie znają i nie zauważają wierzący w Boga, a ateiści negują te bzdury.

   Koledzy psychiatrzy radzieccy traktują doznania mistyczne jako chorobę (psychozę) czyli życie w świecie nierealnym. To, co czytasz jest wynikiem mojej choroby...od 1988 r. Zauważonej dopiero podczas obrony naszej wiary i krzyża Pana Jezusa z zabraniem mi pwzl 4 miesiące przed przejściem na emeryturę...

   Właśnie prymas Polski abp Wojciech Polak stwierdził głupio, że Pan Bóg nie karze, bo jest Miłością Miłosierną! Przetłumaczę na nasze; grzesz, nie przejmuj się, przecież Bóg jest miłosierny. Powiem Ci, że tak właśnie „mówi” Szatan...napisałem w cudzysłowie, bo psychiatrzy traktują to jako objaw chorobowy (słyszenie „głosów”).

    Jak trzeba być ograniczonym duchowo, aby negować nagrody i kary dawane przez ojca swoim dzieciom, a tutaj przez Boga Ojca dzieciom BożymTaką karą dla mnie była dzisiejsza Eucharystia...głupstwo dla człowieka o zdrowych zmysłach, ale zważ, że jest to moja łaska; mistyka eucharystyczna.

    W takim razie nie było wygonienia z Raju, nie ma też okrutnego Piekła i więzienia duchowego (Czyśćca). Tak może sobie wyobrazić ten świat tylko człowiek pozbawiony rozumu lub opętany.

    Kapłan wskazał na słowa papieża, gdzie nie ma moich zaleceń; ubrania się w wory pokutne, przyjmowania cierpień zastępczych, wzywania do nawracania. Nie ma tam słowa o ludobójstwie (aborcji), eutanazji królującej w Beneluksie oraz próbie klonowania człowieka w Chinach. 

   Dalej kapłan wskazał na Francję, gdzie upaństwowiono świątynie, które burzy się, a prezydent konsultuje się z masonerią. To samo jest w Hiszpanii (rządy lewicy).

    Zauważył też oddawanie kultu pogańskiej Pachamamie – drewnianej rzeźbie kobiety, matki ziemi...i to przez biskupów i papieża. Uzasadniono to pogańskim kultem Boga. Przyznano też najwyższe odznaczenia (Order św. Grzegorza) zwolenniczce eutanazji i aborcji popierającej ruch LGTB.

    Na koniec artykułu podkreślił znaki;

- zarażony koronawirusem został kard. Angelo De Dontis, który na dwa tygodnie nakazał zamknąć wszystkie kościoły w Rzymie

- zachorowało także pięciu dominikanów z Rzeszowa, którzy jako pierwsi w Polsce pozamykali swoje kościoły i odmówili sprawowania wszelkich sakramentów.

    W artykule zabrakło mi podkreślania działania Przeciwnika Boga. Papież Franciszek miał zmienić w „Ojcze nasz” słowa; „i nie wwódź nas na pokuszenie”, a z drugiej strony jest cisza o Kusicielu. Ładną pajęczynę rozciągnął na ludzkością…

    Nie zgadzam się też z określeniem, że jest to ostrzeżenie, bo wszystko powiedziała Matka Boża Pokoju z Medziugorie z 28.09.2019…

„Umiłowane moje dzieci!

Módlcie się za Chiny, ponieważ stamtąd nadejdą nowe choroby, wszystko już gotowe…

Módlcie się za Rosję, ponieważ nadchodzi wojna.

Módlcie się za Amerykę, która jest w wielkim upadku.

Módlcie się za Kościół, ponieważ nadchodzą wojownicy, a atak będzie katastrofalny /../”.

Patrzcie na niebo, a zobaczycie znaki końca czasów”…

                                                                                                                          APeeL

 

Aktualnie przepisane...

07.08.1993(s) Za dzieci pozbawione rodziców...

    Po zerwaniu się o 4.00 zawołałem; „Ojcze! Proszę Cię o prowadzenie przez Pana Jezusa i Matkę oraz Aniołów i świętych! Pragnę przekazać moje doświadczenia światu. Spraw to!”

    Zły zaatakował mnie agenturą, która nie była zlustrowana, a wystarczy prosta ankieta z rubrykami; posiadanie oraz stanowiska z przydzielonymi funkcjami  „działaczy społecznych” (karuzela).

    Żona na Mszy Św. za rodziców trafiła na czytania dotyczące życia wiecznego, a ja w tym czasie popłakałem się, ponieważ podczas odmawiania mojej modlitwy napłynie relacja o Polce, której umierająca Buszmenka - z całowaniem przybranej matki - przekazała dziewczynkę z którą wróciła do ojczyzny.

   Wielką radość sprawił „Anioł Pański” razem z biciem dzwonów kościelnych, a na działce napłynęła  bliskość Boga Ojca z poczuciem Jego dobra. Cóż czyniłbym bez Niego? Zły, nie dawał spokoju podsunięciem sąsiada czuwającego nade mną. Pojawił się obraz odwrotny; ja na rowerze jeżdżę wszędzie za nim!

   Przez dłuższy czas mówiłem mu „dzień dobry”, ale on nigdy - jako patriota - nie odpowiadał figurantowi. Jak będzie się czuł, gdy przyjadę do niego pogotowiem? Ruscy całkiem pokręcili Polakom w głowach i ta przypadłość przechodzi z dziadka aż na wnuczka. Sam wyobraziłem sobie, że w telewizji pytam; jak można tak zniewolić naród? 

    W praktyce nie mogę korzystać z mass-mediów i nie dziwi ucieczka świętych do miejsc samotnych. Przykładem jest największy człowiek na świecie Jan Chrzciciel, który żywił się szarańczą. W tamtym czasie porzucił wszystko, a nie wiedział wówczas tego, co faktycznie się stanie.

    Napłyną obraz chrztu Pana Jezusa i Jego Słowa, aby; „stale być przy Nim i o Nim myśleć”. Może Bóg Ojciec sprawi, że będę mógł przekazać moje świadectwa wary? Jakże piękne jest moje życie, nie muszę nigdzie szukać wypoczynku, bo odpoczywam zawsze i wszędzie z Panem.

   Serce zarazem zalał smutek podczas słuchania piosenki o matce opuszczającej dziecko. Wróciła Polka, napłynęła osoba św. Józefa, który przyjął Jezuska oraz kolega lekarz, który porzucił dwójkę swoich dzieci, a zarazem młoda samotna z dzieckiem. Jej dzieciątko nie zna ojca (nie chce ich i nie płaci alimentów).

    Po chwilce snu, a wybieram się do kościoła...złapała mnie biegunka! Cóż można zaplanować na tym świecie, gdy pójście do kościoła jest też łaską Pana. Ten czas nie chciałem zmarnować i z wielkimi kłopotami malowałem okienko w suszarni. Krzyż Pana Jezusa zamieniłem na diabelski; praca nie szła, umazałem się, a złość zalewała serce. W tym czasie żona siedziała sama w mieszkaniu, a mam wiele dyżurów lekarskich (rozłąka).

   Wieczór przebiegała bez Boga z kieliszkiem i głupim Benny Hillem atakującym naszą wiarę. Na ten czas w ręku znalazła się książeczka z rozważaniami o powołaniu do świętości. Łzy kręciły się w oczach, ponieważ z wielką jasnością ujrzałem nędzę tego świata, a zarazem moje obdarowanie...

    Teraz płynie film „Kapitan Conrad”, gdzie 12 letni Józef Konrad Korzeniewski przekazuje opis zsyłki z rodzicami. Matka umarła na zesłaniu, a ojciec po powrocie do Polski...potwierdziła się intencja modlitw. W encyklopedii poświęcono mu 7-8 linijek, a zbrodniarzowi Feliksowi Dzierżyńskiemu ok. 40 + zdjęcie!  

   To opuszczenie może być różne (śmierć, porzucenie dla pracy, spraw materialnych, dla innego „partnera” lub odrzucenie, itd.).  Wzrok zatrzymała rzeźba św. Rodziny; przecież Józef przyjął Jezuska, tak jak Polka dziecko Buszmenki. Jakże pięknie to pokazane!

    Malowanie i zbyt późne kieliszki zakręciły mi w głowie...źle poczułem się w sercu, które należy do Pana Jezusa.

                                                                                                                            APeeL

 

29.06.1989(c) Pragnienie czystych rąk...

    Moim obecnym pragnieniem jest mieć czyste ręce i w tych ciężkich czasach...być całkowicie bezinteresownym! Nie wolno mi nic przyjąć od chorego! Przecież nie znam swojego losu; mogę wygrać na loterii lub coś sprzedać…

    "Panie proszę Cię daj mi odpowiedź...jak mam to zrobić, aby nie ranić ludzi!" Odpowiedź przyszła natychmiast! Tak długo nosiłem ten "Przewodnik Katolicki”, a tam jest zdjęcie dziecka z wyciągniętą rączką (trzeci świat) z napisem; „Jak Siebie Samego”. W kółeczkach zrobiłem dwa napisy: „Leczenie bezpłatne” i "Daj słabemu, biednemu i potrzebującemu".

    Nie jest łatwo to zrealizować; na drzwiach gabinetu napisałem, aby nic nie przynoszono, ale dopisywano żartobliwie czego!

    Po powrocie do domu pokazałem żonie czyste ręce i powiedziałem, że udało się! Rozmowa w rodzinie zeszła na dziadów z worami. Dzisiaj to są panowie z „Mercedesami”. Żona przypomniała sobie, że takiemu fałszywemu dziadowi w 1958 r. jej matka podarowała obiad, nowe buty ojca i 100 zł! O te buty była później kłótnia.

   Do ręki wziąłem "Politykę" z art. "Jedna Biedna Rodzina”. Przymusowe przesiedlenie, barka, a na jej pokładzie trzy ubikacje dla kilkuset osób. Nagle znalazłem się w środku tego cierpienia, a serce zalało poczucie smutku Pana Jezusa.

   Musiałem zamknąć oczy, stałem się cichy, mały, nieobecny, ale mocny fizycznie. "Jezu! Mój Jezu! Ja jestem tam, gdzie Tobie złorzeczą...wiem też, że nas jest garstka”.

    Ja muszę pocieszać, podtrzymywać jak Leszczyńska w obozie. Każde urodzone dziecko przytulała, cieszyła się i oddawała SS-mańce, która je topiła w wiadrze zimnej wody.

"Ja muszę mówić o Tobie! Jezu Mój!

Jaką mi wyznaczysz wojnę? Jaką Jezu?"...

                                                                                                                              APeeL

 

21.04.1988(w) Pełnia człowieczeństwa...

    Popędy sprowadzają życie (przy przewadze...do świata zwierząt), a cierpienie unosi nas. Nie można dokładnie ustalić granicy. Sadzę, że normalny człowiek ma to wszystko wyważone. Jako lekarz mam prawo (tak czuję) do odpoczynku na wakacjach z różnymi przyjemnościami.

   Równocześnie jako lekarz w pracy muszę wczuć się w sytuację moich chorych, oddawać im część siebie, część mojego życia i zdrowia. Każda taka chwila jest ważna. Właśnie jedziemy karetką ze szpitala w Radomia do bazy.

   Tuż przed zakończeniem niedzielnego dyżuru w Jedlance trafiamy na pogorzelisko. Widzieliśmy to wcześniej, ale wieźliśmy kobietę do porodu. Poprosiłem kierowcę, aby skręcił w to miejsce. Tam stary niewidomy człowiek (ok. 80 lat) polewał spalony dom w którym ocalił się kotek.

    Straż już była, córka też. Dziwne, bo pożar był w nocy, a dalej ostro płonie. Człowiek robi wrażenie nieco zaczadziałego. Nagle poczułem, że jest to mój najbliższy przyjaciel. Chciałbym być z nim, zabrać go, wykąpać i nakarmić...dać łóżko do spania.

 Pragnę przedstawić pełnię człowieczeństwa. Może ona wyrażać się w zabawie, w pracy, w każdym ludzkim spotkaniu. Pełnia człowieczeństwa jest w naszych myślach. Zawiadomiłem MO, straż i rodzinę - nie nasz rejon. Nie mogłem z nim zostać, bo kierowca "trąbił" w karetce - spieszył się do żony na śniadanie. 

    Mamy mało wpływu na przebieg naszego życia, ale mamy bardzo duży wpływ na bieg naszych myśli. Co oznacza norma "porządnego człowieka". Zawód lekarza obejmuje cały świat, wszystkie narody, inne kręgi kulturowe. Praca nie dla pieniędzy i nie dla sławy, ale dla prawdy. W szkole rycerskiej XVIII wiek istniał katechizm moralny. Dobro chorego najwyższym prawem.

    Pamiętaj, że każda chwila naszego życia jest tylko jedną chwilą, jest niepowtarzalna i daje radość z owoców pracy. Niesie ona odpowiedzialność za życie własne i innych ludzi. Jesteśmy odpowiedzialni także za świat i za to co robiliśmy wczoraj i robimy dziś.

   Masa ludzka wypełniająca świat wg Jana Jakuba Rousseau jest powiązana między sobą niewidzialnymi nićmi - dotyczy to nienawiści, a także braterstwa, solidarności i miłości. Im więcej mam z kimś drugim cech wspólnych, tym lepiej go rozumiem, człowieka genialnego może zrozumieć tylko geniusz.

    Życiem i światem rządzi prawo miłości. Amor fati - umiłowanie losu, ale w życiu ludzi wszystko kręci się wokół pieniędzy, władzy i seksu (broni Księcia tego świata).

    „Dziękuję Ci Panie Jezu za dar niesienia pomocy innym. Ty dałeś mi szansę pokuty”...

                                                                                                         APeeL