Dzisiaj jest wspomnienie św. Karola Boromeusza, który był zwolennikiem rozważania Męki Pańskiej. To moja obecna łaska wyrażana w codziennej modlitwie wg odczytanych intencji modlitewnych.

    Na Mszy św. o 7.30 św. Paweł wskazał (Rz 11, 29-36) na dary i łaski Boga Ojca oraz na Jego niezbadane wyroki oraz drogi nie do wyśledzenia! Psalmista w tym czasie wołał ode mnie (Ps 69/68); Pieśnią chcę chwalić imię Boga i wielbić Go z dziękczynieniem. Eucharystia przewijała się do przodu, a serce i duszę zalała słodycz.

   Nic nie wskazywało, że wrócę tutaj o 17.00. Opiszę moment odczytania tej poważnej intencji modlitewnej. Tuż po koronce do Miłosierdzia Bożego w radiu Maryja popłynie piosenka przejmująca pieśń. Wejdź; Śpiewam życie (Ajde jano) - Edyta Geppert - YouTube.

    Moje serce znalazło się przy narodzie wybranym i postanowiłem, że za braci Żydów poświęcę dodatkowe nabożeństwo. Pan Bóg tak uczynił, że każde z Nim spotkanie jest inne. Rozumie to małe dziecko, które pobiega bez celu i wraca w ramiona taty ziemskiego...zawsze się ciesząc.

   Gdybym nie przyjął tego zaproszenia nie odczytałbym w/w intencji, bo w liście św. Pawła Apostoła moją uwagę przykuły słowa o nieposłuszeństwie ("byliście nieposłuszni Bogu /../ oni teraz stali się nieposłuszni"). W błyskach przepłynęła cała ludzkość, bo posłusznych Bogu "można wymienić na palcach jednej ręki". To jest powód trwającej już Apokalipsy...

   Po ponownej Eucharystii Ciało Pana Jezusa przewijało się do przodu, a serce i duszę zalał pokój i pragnienie wołania za braci ziemskich;

1. Naród wybrany, który wciąż trwa w odstępstwie, otoczony wrogami walczy o przetrwanie. W ręku znajdą się wiersze ks. Mirosława Drzewieckiego;

ZAMILKŁY ANIOŁY "Wśród świstu kul /../ zamilkł śpiew aniołów w Betlejem, łzy leją matki i dzieci. Usiadł zmartwiony Bóg Jahwe"...

WOŁANIE O WSTYD "O święci aniołowie całego świata wołajcie /../ z wszystkimi mężami i kobietami świętymi Starego Przymierza zamienił Izrael Boga Jahwe na złotego cielca wojny w ziemi obiecanej".

2. Wpisz; Rosja idzie na wojnę? Mają nową broń, jednym strzałem zniszczą całe państwo...

3. Wciąż wchodzę na blog Jana Hartmana, który reprezentuje tych, którzy nie słuchają Boga, a nawet z Nim walczą (czynienie "dobra")...w tym czasie nie widzą naszej zagłady.

   Pod wpisem (27.10.2019); I co to będzie z "tą Polską"? Moje proroctwa profesor snuł rozważania o dyktaturze Jarosława Kaczyńskiego, a wręcz państwie mafijnym sprzężonym z Kościołem Pana Jezusa. "Kaczyński wkrótce odejdzie z polityki z przyczyn zdrowotnych".

   W komentarzu wskazałem, że właśnie mam intencję modlitewną za z a d u f a n y c h w której znajdzie się w towarzystwie W. Putina. Nie wiedziałem, że to powtórzy się dzisiaj. Nawet dali mój komentarz...

                                                               Panie Profesorze!

   Skoncentrował się Pan Profesor na sprawach nadprzyrodzonych, ale trzeba uważać, bo po sięgnięciu po zakazany owoc można stać się „nagim”. W tym czasie prezes Jarek promuje prof. Pawłowicz. /../ Podejrzewam, że przeczytał wpis Pana Profesora i tak się zemścił. Nie wiem jak Pan Profesor to przetrzyma?

4. Podczas zapisu tego świadectwa - środku nocy - uprzytomniłem sobie, ze dzisiejsza intencje jest także za braci islamistów, a sprawiły to dwa następne wiersze ks. Mirosława Drzewieckiego;

ANIOŁ Z KRZYŻEM..."spotkałem /../ afgańskiego studenta Mahmuda", a w tym zasie pokazywano "świętą wojnę" (dżihad). Po policzkach studenta spływały łzy, w ciszy jego dobry anioł stróż dźwigał ciężki krzyż

TRON ALLACHA "Widziałem anioła ciemności /../ młodych męczenników islamskich /../ życie jednego za śmierć wielu wrogów /../ opustoszały z aniołów meczety /../ Widziałem na niebie tron Allacha przysięgam był pusty"...

    Przez godzinę krążyłem - wśród nastolatków "walczących" o piłkę - odmawiając modlitwę, a moje wołanie do Boga mieszało się z przekleństwami i złorzeczeniem sobie...

                                                                                                                            APeeL

 

                                                    

 

Aktualnie przepisane...

13.04.2002(s) ZA PROFANUJĄCYCH ŚWIĘTOŚĆ

    Po wczorajszym umęczeniu (12 godzin pracy bez wytchnienia) nie planowałem Mszy św. porannej, ale teraz obudzono z Nieba (opadło lekko uchylone okienko!) i wiem, że mam spotkać się z Panem Jezusem.

   To zaproszenie było słuszne, ponieważ wieczorem będę drętwy! Po Komunii św. nie mogę wyjść z kościoła, bo serce i duszę zalała miłość Boga Ojca.

   W „wolne soboty wal do roboty” i faktycznie pracowałem od 7.50 - 13.20. Pośpiech, z powodu nawału chorych (mam szczęście do pracy), ale znalazłem chwilki dla dawanie świadectwa wiary. Właśnie zapraszam służącego władzy ludowej, bo gaśnie w oczach, ale starego nawrócić - wg kazania kapłana emeryta z poczuciem humoru to "Murzyna umyć". 

    Intencję odczytałem z tytułu w „Niedzieli”, gdzie art. „Ziemia święta sprofanowana” ze zdjęciem zachlapanej figury Matki Zbawiciela na szczycie kościoła św. Rodziny.

    „Patrzył” tytuł „Raj utracony”, a „Dzienniczek” s. Faustyny otwiera się opisie jej modlitwy za zatwardziałych grzeszników, która rozbraja „zagniewanie Ojca Mojego”.

    Po wyjściu z przychodni straszliwy ból zalewał serce, bo zacząłem modlitwę za wczorajszy dzień; "za walczących z Bogiem". Bluźniercy z „NIE” uzasadniają, że przyczyną wojny w Ziemi Świętej jest właśnie wiara w Boga Objawionego...trwa bowiem zabijanie w Imię Boga! W jakie imię zabijali wyznawcy wiecznie żywego Lenina, którego oni są spadkobiercami i sługusami?

                                                                                                                               APeeL

 

14.04. 2002(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH OCKNIENIA

    Żona obudziła mnie na Mszę św. której nie planowałem. Dzisiaj Pan Jezus ukazał się uczniom po Zmartwychwstaniu. Czy wiesz jakie podziękowanie otrzymałem za dwa dni udręki? Znalazłem cierń! Tak, bo moja służbą wyjąłem Panu Jezusowi jeden cierń z Jego korony!

    Takie ciernie wkładają Panu Jezusowi walczący z Bogiem i profanujący świętości. Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Pana Jezusa. Dopiero dzisiaj odczytałem intencję za sobotę.

    Padłem na kolana przed przyjęciem Ciała Zbawiciela, a ekstaza sprawiła, że nie mogłem wstać, a później wyjść z kościoła! W kilka minut stałem się innym człowiekiem. To Cud Ostatni! Po otrzymaniu łaski wiary dowiadujesz się, że Pan Jezus Jest i stajesz się dzieckiem Boga.

   Zarazem wiesz, że wszystko jest prawdziwe w KrK, istnieje życie wieczne oraz Królestwo Boże i to już na ziemi...nie wytłumaczysz tego człowiekowi normalnemu czyli mądremu i niewierzącemu. Teraz czas jest skracaniem oczekiwania na powrót do Boga Ojca...czekającego na nas z rozpostartymi ramionami!

    Nie mogę modlić się w domu, szczególnie po przyjeździe córki, która właśnie wymaga ocknienia! Zawsze po wyjściu odczytuję intencję modlitewną, która dzisiaj obejmuje też jej osobę.

   Modlitwę zakończyłem wieczorem po wyczyszczeniu obrazu; „Jezu ufam Tobie”. To wdzięczność za nawrócenie oraz umiłowanie mnie przez Boga.

    Rano prosiłem o cierpienie zastępcze, a teraz napływa, aby przyjąć córkę w sercu...może dozna uzdrowienia. Wołam za nią i za tych, którzy potrzebują ocknięcia się, przebudzenia i przejrzenia duchowego.

   W ręku znalazl się "Super express" z tytułem "Kardynałowie na dywaniku", gdzie Jan Paweł II potępia skandale seksualne wśród księży...

                                                                                                                            APeeL

       Ocknienie Jan Brzechwa

Dla­cze­go­ście z na­szych oczu noc wie­ku­istą zdar­li?
/../ A te­raz je­ste­śmy umar­li...
/../ A te­raz krzy­że ło­po­cą nad nami
/../ Ach, gdzież jest na­sza po­tę­ga nie­wcie­lo­ne­go trwa­nia?
Nasz płyn­ny kształt wszech­obec­ne­go Boga?
/../ Wy­zio­nę­li­ście z nas już dech wiecz­no­ści
/../ I oto je­ste­śmy umar­li.
/../ Przez ni­cość do nie­by­tu
Noc każ­da pro­wa­dzi i wskrze­sza.


 

15.04.2002(p) ZA OFIARY STRESU

   W śnie wędruję i po każdym przebudzeniu przepraszam Pana Jezusa. Teraz  jadę do kościoła, płynie „Anioł Pański”, a po Eucharystii miłość Boża zalała serce, łzy pojawiły się w oczach, a słodycz duszę. „Jezu! Jezu!"

   Dzisiaj była mowa o Chlebie Życia, Chlebie Sytości i naszych poszukiwaniach, które zabezpiecza Eucharystia. Ja znam skołowanie ludzi z gabinetu lekarskiego, nie z konfesjonału lub jak psychiatrzy z punktu widzenia atesty.

   Pan dał zarobić, bo było 4 kandydatów na kierowców, a z firm farmaceutycznych otrzymałem dwie paczki drogich leków. Kręciłem głową z zadziwienia, bo wcześniej podobne oddałem chorym, a były przeznaczone dla matki. W pośpiechu zwijam wszystko, a gdzieś zawieruszyłem pieczątkę, a jak się okaże włożyłem ją i zamknąłem w kasetce; „gdy człowiek się spieszy to diabeł się cieszy”.

    Błyskawicznie przepływa cały dzień:

- rano w telewizji pokazano migawki z wyścigu samochodowego w Krakowie, gdzie śmierć poniósł pilot

- w mgle nastąpiła katastrofa samolotu chińskiego

- dwie koleżanki pospieszyły się i przeszły na emeryturę, a władza ludowa zabroniła takim dorabiać

- rano pędząc do pracy mogłem spowodować wypadek (zajechałem drogę limuzynie), a później wracając w zdenerwowaniu po zagubioną pieczątkę .

    Przepływa świat katastrof i wypadków, zawałów i pękniętych tętniaków i wrzodów związane ze stresem!

                                                                                                                          APeeL

 

16.04.2002(w) ZA LEDWIE ŻYWYCH

Dzień modlitw za Jana Pawła II

   Wstaję ledwie żywy, a w telewizji pokazują wynoszonych rannych (katastrofa samolotu w Korei). Na ten moment „patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej.

    Ja pragnę cierpień duchowych, umierania podczas modlitw, bo wówczas trwa połączenie ze Zbawicielem. To tajemnica Boża, ale po latach okaże się, że taka modlitwa - rozważanie Męki Pańskiej czyli współcierpienie ze Zbawicielem - ma najwyższą moc.

    Nie wiedziałem, że dzisiaj czeka na mnie ciężka praca w przychodni. Już od 7.15, a pracuję od 8.00 trwał bałagan, wpadanie, kłótnie i skomplikowane sprawy ludzi. Słabnącą, która oczekiwała na rtg odwiozłem do domu własnym samochodem. Czekała też rodzina zmarłego, ale nie mieli karty inf. z pogotowia i musiałem jechać do zamarłego w domu.

   Niektórzy koledzy nie wczuwają się w sytuacje rodziny i nie widzą jej kłopotów. Jest zrozumiałe, że karty nie wydajemy w zgonach budzących wątpliwości. Na miejscu okazało się, że pacjentka w czasie wizyty pogotowia była w agonii, ale zmarła dzisiaj. Ratuje mnie spojrzenie na kartę, bo to kasa branżowa (policyjna) i mają swojego lekarza.

   Teraz biedaczyna, który udowodnił złamanie przepisów przez sąd okręgowy i odwołuje się do sądu apelacyjnego. Około 12.00 napadła mnie słabość z powodu nawału chorych, bałaganu, skomplikowania spraw i „proszących” w tym właśnie czasie o skierowanie do sanatorium!

    Nie wyganiam, ale protestują inni. Jeszcze obca z osteoporozą i zwyrodnienie biodra (zatarte), którą skierowałem do szpitala (wstawienie protezy, termin). W domu trafiłem na bardzo słabego syna (depresja) i pojechałem do 78 latki...bardzo słabej!

    Msza św. wieczorna, na której - przez głośnik dochodziły do mnie słowa - o chlebie podtrzymującym życie i Eucharystii! Ja jestem ledwie żywy, a napływa obraz Jana Pawła II oraz niewidomego pacjenta, który żył wiele lat z ciężką cukrzycą oraz unieruchomiona z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów, która nie mogła umrzeć (uwolnić się z ciała!). W tym stanie przetrwała także po operacji krwotoku z żołądka. Trafił się jeszcze niewidomy z rozrusznikiem serca...

    Późnym wieczorem odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i padłem ledwie żywy...

                                                                                                                                 APeeL

18.04.2002(c) ZA OCALONYCH

   Podczas śniadania w telewizji oglądałem adwokata, który bronił 8 strasznych przestępców. Czterech z nich stracono, a czterech ocalił! Wiem, że w ten sposób zaczyna się nowy dzień duchowy. Po wyjściu trafiłem na sforę psów w zalotach z "moim" kulawym miśkiem. Wszystkie straszliwie pogryzione przez przywódcę stada...jakże cierpi także zwierzyna.

    Udało się wyrwać wcześniej z pracy (o 13.15) po 3 godzinach zamieszania i z pewną dozą radości, bo:

- poprawiła się pacjenta z wodobrzuszem

- udało się uratować dziadka z rozrusznikiem, załatwiłem mu zdjęcie szwów (bez odsyłania do szpitala)

- pożyczono kawę, bo zapomniałem zabrać, ale nie mogłem być przyjęty przez dentystkę.

    Czas szybko płynie i już jest pora na nabożeństwo wieczorne. Miałem posprzątać pod krzyżem, ale ktoś wyzbierał wszystkie śmieci (wyrzucają z przejeżdżających samochodów). Podlałem tylko kwiaty. Zobaczyłem pająka, który mógł utopić się, ale żyje, spuścił się na nitce.

    Stoję na zewnątrz kościoła,a jest duszno i bardzo gorąco. W tym czasie opieram się o krzyż Pana Jezusa...nawet wyjąłem z drzewa poświęcony gwóźdź!. Wiem, żejest to nieprzypadkowe (oznacza jakieś cierpienie), a zarazem pocieszenie dla Pana Jezusa.

    Po przyjęciu św. Hostii "patrzyły" słowa Zbawiciela z tablicy ogłoszeń o służących, pomagających, dających ulgę w cierpieniu chorym, starym i biednym. Na ten moment z Afryki popłynie relacja o potrzebie operowania rożnych chorych.

   Wyszedłem na modlitwę z gwoździem z krzyża Pana Jezusa. Przepływają obrazy upadającej stoczni w Szczecinie (40 milionów dolarów dlugów), szmateksy i markety z ulgami podatkowymi. Napływają obrazy wyciąganych spod gruzów w Palestynie, a także ciężko chory, którego wprowadzono do gabinetu. Poprawił się po zastrzyku...

                                                                                                                               APeeL

 

19.04.2002(pt) ZA MASAKROWANYCH

    Po wstaniu pocałowałem Twarz Zbawiciela z Całunu. To moje dziękczynienie, które wyrażają także usta: „O Panie! To Ty na mnie spojrzałeś”. Popłakałem się, bo w Rai Uno popłyną obrazy:

- masakra Palestyńczyków w Dżeninie (zniszczenia, zabici, krzyki spod gruzów) z obrazami namiotów pozbawionych dachu nad głową w zniszczonym Nablusie

- zamachowiec samobójca uderzył małym samolotem w wieżowiec (płacz ludzi)

- na Florydzie wykoleił się pociąg, gdzie zostało uwięzionych 75 osób...

    Dzisiaj jest nawrócenie Szawła, który dyszał nienawiścią do chrześcijan. Natomiast Pan Jezus mówi o Swoim Ciele, którego wówczas nie przyjmowano, a ja popłakałem się. bo tak jest dotychczas.

    Ktoś powie, że Msza św. zawsze jest taka sama czyli nudna. Przyjmij, że z Panem Jezusem nigdy nie będziesz się nudził, bo nagle ujrzysz piękno mchu, grzybów na gnijącym pniaku oraz bezmiar cierpień wokół i na całym świecie. Ponadto ujrzysz, że czeka cię zbawienie czyli życie po życiu, ale wieczne.

   Po Eucharystii serce i duszę zalał pokój, usta słodycz, a w oczach pojawiły się łzy. Ja mam trwać w Panu Jezusie, a on we mnie. W intencji tego dnia poprosiłem Pana o cierpienie zastępcze...nie wiem jakie będzie, ale wszystko przyjmę! Praca trwała bez przerwy od 7.00 - 19.00!

   Później w nawale będę marudził, zapomnę o przyrzeczeniu, ale każdy otrzymał to, co mu się należało...to co, potrzebował. Przesuwali się biedni, bezrobotni, krzywdzeni przez "panów tego świata" żyjących jakby Boga nie było!

   Dołóż do tego młodych zaskoczonych nowotworami, płaczących rodziców zmarłych dzieci przedwcześnie dzieci (właśnie był ojciec takiej 42-latki). Ledwie trzymałem się na nogach. To dzień dla Pana. W telewizji popłyną dalsze obrazy masakrowanych:

- kopalnia Bełchatów (zniszczenia, opuszczone domy w strefie szkód, płacz starych ludzi)

- masakra ludności w Deninie

- igła w brzuchu dziecka

- oberwanie się balkonu z trzema robotnikami

- akcja "Wisła" o przesiedlaniu Ukraińców na "ziemie odzyskane"

- Hiroszima i Nagasaki

- oraz eksterminacja Żydów, Rumunów i Cyganów podczas II wojny oświatowej.

    W „Gazecie Lekarskiej” spotkam wiersz o bólu, który będzie trwał do końca moich dni...

                                                                                                                              APeeL

 

20.04.2002(s) ZA OFIARY PRAGNIEŃ

   Trwa wczorajszy ból związany z intencją „za masakrowanych”. Dzisiejszy dzień zaczął się o 5.50 od uwolnienia tłuczącej się pszczoły o szybę...pragnącej wolności! Wzrok zatrzymało też zdjęcie ludzi za drutami.

    Łzy zalewały oczy - z powodu wczorajszego bólu - na dzisiejszej Mszy św. o 6.30. Płakałem w kościele, a przypomniał się gwóźdź z krzyża Pana Jezusa, który miałem w ręku. W sercu i na ustach: ”Jeżeli chcesz Mnie naśladować to weź swój krzyż na każdy dzień i chodź ze Mną zbawiać świat”.

    Łzy płynęły na ziemię (łaska), a ból rozrywał serce podczas podchodzenia do Komunii św. To zarazem ulga dla duszy znana z powiedzenie „jak się wypłaczesz”. Po Mszy św popłyną zdarzenia duchowe:

- w telewizji pokażą malującą ustami, bo straciła władze w kończynach (po wypadku)

- nie mam pieniędzy, a pragnę zagrać w „To-To” (ukradłem żonie 2,40 zł).

   Teraz na spacerze mam pragnienie modlitwy, ale nie znam intencji. Napłynęła „dosłowna” pomoc, bo zaczepił mnie spragniony piwa! Nawet prosił, abym nie zrezygnował z wysłania kuponu (kumulacja). 60 miliardów! Dodatkowo jestem świadkiem seksu u psów i biedronek!

    Później popłynie program o sierotach z domu dziecka oraz adoptujących dzieci w Holandii. Podczas modlitwy trafiłem na cmentarz, gdzie jest wielu znajomych, a także tych, którzy zginęli tragicznie z powodu szukania sławy lub pragnienia władzy.

   Tam leży też kolega ofiara nadużywani "prochów". W telewizji Puls będzie relacja o. Pio i ludziach pragnących świętości oraz kapłanki u Luteranów.

   Czekam na zawodową walkę bokserską (Michalczewski / Joe de Grandis)...w drugiej rundzie przeciwnik Polaka padnie na deski. Przepływa świat rywalizujących dla sławy, pokazania siły, rekordu, tytułu: oto wywrotka motocyklisty i karambol ścigających się samochodów. Zbyteczne ofiary i cierpienie.

   Płacze katolicki arcybiskup z Irkucka, którego nie wpuszczono do Rosji! Tak walczą bolszewicy „ze złym” kościołem katolickim.

   Dzień kończy się oglądaniem filmu „Po trupach”, gdzie zwolnieni z więzienia natychmiast biorą udział w napadzie (walka z policją, zabijani, ucieczka, udręki)...

                                                                                                               APeeL

 

24.04.2002(ś) ZA ZATROSKANYCH OPIEKUNÓW

    Nie planowałem Mszy św. porannej, ale obudzono z Nieba...nawet tak się „umówiliśmy”! Wstałem bardzo słaby, obolały i pełen niechęci do tego życia, a ja nigdy nie mam takich odczuć.

    Podczas przejazdu na Mszę św. i w tym bólu powtarzałem z krzykiem: „Tata! Tato!! Tato!!!”. To forma skargi, ale nie wiadomo na co, bo wszystko mam, a wokół tyle krzywdy ludzkiej, bezrobocie. Przez sekundę wyobraź sobie, że jesteś ojcem rodziny, trzeba kupić chleb, a tu brak pieniędzy!

    Napływają obrazy zmasakrowanych Palestyńczyków oraz ofiary zamachów na Żydów. Przypomniała się wczorajsza pobita pacjentka. Teraz, gdy to piszę z telewizji płyną obrazy straszliwie zmaltretowanego. W kościele „spojrzał” nagi Pan Jezus z Golgoty i św. Krzysztof niosący Dzieciątko. 

    W kolejce do Komunii św. młody człowiek padł na dwa kolana, a później w ławce trzymał twarz w dłoniach. Dobrze, że byłem na tej Mszy św. bo w przychodni (z wizytą) zeszło do 17.00! Dzisiaj prowadziłem słabego, pomagałem, pocieszałem i dawałem odpowiednie zaświadczenia do opieki społecznej.

   Wyszedłem na modlitwę, ale nie znałem intencji, a właśnie syn przywiózł kupione aniołki (symbol opieki). Teraz oglądam film o umierającej matce („Inna kobieta”), która chce zapewnić opiekę swojej córce.

    Taką opiekę daje nam Bóg, chociaż większość nie wie o tym i w to nie wierzy. Dowiedzą się o wszystkim po tamtej stronie. W magazynie policyjnym pokazują monitoring i brygady interwencyjne...jeszcze opieka społeczna.

    Na wizycie byłem u babuszki ze złamaniem i odleżynami, która nie zgadza się na leczenie, bo w domu jest syn pijak. Bieda, nędzna chatka, a w niej dodatkowo córka z wnuczką.

   Jan Paweł II ma kłopot i jest zatroskany kapłanami homoseksualistami i pedofilami. W USA wydano wyroki, odsunięto ich z posługi wiernym. Moje dodatkowe zatroskanie o świat, a to ból MB Pokoju z Medziugoria (Objawienia).

   Nagle uprzytomniłem sobie, że rzadko wołam do mojego Anioła Stróża. Nie trzeba wołać do Pana Jezusa i Samego Boga Ojca w małych sprawach. Przecież to jest pokazane na ziemi.

    Z „Niedzieli” patrzą tytuły „Kto się w opiekę odda Panu Swemu” i „Wdzięczny za dobrą opiekę”. Wraca zatroskanie mojej żony i opiekunki chorego pacjenta. Ile w takich jest zatroskania o innych!                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

   Pan zadziwia mnie każdego dnia, bo od 3.00 - 6.30 dokonałem zapisu wczorajszej intencji z opracowaniem pięciu z poprzednich lat oraz edycją wszystkiego na stronę. Podczas otrzymywania takiej pomocy wszystko odbywa się bez pośpiechu i dokładnie na czas. Tak trafiłem na Mszę św. o 7.00...

    Z Księgo Mądrości popłynie pean na cześć naszego Deus Abba (Mdr 11,22-12,2), a ja usłyszałem moje słowa pełen miłości do Stwórcy Wszechrzeczy;

   "Nad wszystkim maść litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. /../ Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? /../ Władco miłujący życie! /../ we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie".

    Psalmista (Ps 145/144) dalej wielbił Boga, który "jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy". Pan Jezus dzisiaj wprosił się na gościnę do zwierzchnika celników (Zacheusza)...czyli poszedł w gościnę do grzesznika. Eucharystia ułożyła się w laurkę...jako podziękowanie za mój nocny wysiłek na Poletku Pana Boga...

   Bardzo pragnąłem odczytać intencję modlitewną, bo podczas meczu oldbojów lubię odmówić moją modlitwę...w ruchu i na otwartej przestrzeni. W jej poszukiwaniu otworzyłem Słowa Pana Jezusa kierowane do Vassuli (wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu);

1. Nie bądź więc jak ci, którzy codziennie ranią Moje Serce i bez przerwy zasmucają Mego Ducha, stając się stałymi buntownikami, bezlitosnymi Kainami./../ Nigdy się nie buntujcie przeciw waszemu Bogu /../

2. Całkowitej pewności nabrałem po przeczytaniu wpisu prof. Jana Hartmana (blok na polityka.pl) z 02.11.2019 w którym napadł na abp. Marka Jędraszewskiego. Tam kormoran w komentarzu nawoływał;

  • kategorycznie nie chrzcić dzieci
  • jeśli się już to zrobiło to nie posyłać na religię katolicką w szkole, ani żadne komunie itp.
  • nie brać ślubów kościelnych, zadbać o nie-katolicki pochówek
  • wypisać się formalnie z KK
  • nie świętować katolickich świąt
  • nie przedstawiać się jako „katolik” w żadnych spisach czy nawet luźnych rozmowach.

    Natychmiast poznałem intencję i przez 1.5 wołałem w mojej modlitwie za buntujących się przeciw Bogu. Przepłynął cały świat, serce łkało, a łzy zalewały oczy, współcierpiąc z Panem Jezusem powtarzałem wielokrotnie Jego cierpienia - szczególnie z drogi krzyżowej oraz podczas samego ukrzyżowania.

   Zesłabłem w ciele i nic już nie moglem uczynić...poza wpisem do atakujących mnie na w/w blogu, gdzie dessecration określił mój komentarz bełkotem

   <<Ty jesteś myślący czyli normalny i niewierzący. Moje świadectwa wiary to bełkot, a Ty nie bełkoczesz, bo pochodzisz z wielkiego wybuchu, a później z ewolucji…przez komórki aż do małpy i człowieka. Małpy mają inny kod genetyczny (nie można z nich przeszczepiać narządów ludziom)…nasz sięga Adama i Ewy.

   Ewolucja jest prawdziwa, ale jest to przemiana człowieka cielesnego w duchowego. Można powiedzieć, że zatrzymałeś się w rozwoju. Dodam jeszcze, że mądrość ludzka, którą reprezentujesz to „głupstwo u Boga”. Na pewno nie ma Boga. Ja wiem, że jest tak R. Dawkins wie, że Tam Nic Nie Ma.

   Chcesz wierzyć w „Dobranockę” (bajki na dobranoc)…twoja sprawa, masz wolną wolę („róbta, co chceta”). Czas płynie i niedługo zapoznasz się z owocem; „mata, co chceta”.>>

   Natomiast dave obraził mnie. Nie mogę tego przytoczyć, ale wskazałem mu, że; Nie możesz mnie obrazić, bo zostałem wyćwiczony na Gazeta.pl Religia w moim wątku; Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim apel1943 Tam było kilku podobnych do Ciebie, których określałem „pałkownikami”.

    Nie ma sensu wymieniać tutaj wszystkich znanych wrogów Prawdy; od babci Joanny od demonów poprzez demonicznych zboczeńców do plugawcy Urbacha, a nawet moich kolegów z Izby Lekarskiej, którzy jak jeden mąż stanęli po stronie opętanego psychiatry walczącego z krzyżem Pana Jezusa.

   Jednak zadziwiony zostanę troską o moją wiarę pogańskiej szczekaczki (TVN), gdzie w "Faktach po faktach" będzie wywiad o Kościele Zbawiciela z "reformatorami" diakonką dr Haliną Radacz (w koloratce) oraz z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim. Zadałbym im tylko jedno pytanie; co u was jest z Nieustanną Ofiarą Pana Jezusa, Cudem Ostatnim (Eucharystią)?

                                                                                                            APeeL

 
Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukać poprzez chronologiczne

09.10.1997(c) ZA NADUŻYWAJĄCYCH ŁASK

   W ciemności porannej trafiłem na zamknięty kościół, a po jego otwarciu siedzieliśmy w ciemności. 

   Po zapaleniu wszystkich świateł, ustąpiły ciemności, a kapłan mówił o Światłości Wiekuistej! Ilu żyje w takim stanie, zamkniętych w sercu dla Stwórcy naszej duszy, a ilu ma łaskę życia w tej Światłości? Tuż przed Eucharystią wołałem: "Tato, Tatusiu", łzy płynęły po twarzy, a moje ciało odmieniło zjednanie z Panem Jezusem. Serce zalała radość i pokój.

    Całkowicie odmieniony ujrzałem kuszenie w którym byłem zalewany zwątpieniem, bezsensem życia i ogólną beznadziejnością! To straszna broń Szatana. Ponadto drażnili mnie "wierzący", a teraz mogę ich ucałować! Jak to jest u innych, bo ja mam wiarę i podlegam działaniu Bestii. /../

   Podczas przejazdu do pracy z radia popłynie piosenka: "Jak przeżyć wszystko jeszcze raz", a serce chciało pęknąć. Z krzykiem podziękowałem Bogu za każdy dzień mojego życia, za wszystkie łaski oraz Eucharystię dającą moc na każdy dzień mojego życia. Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień z  późniejszym dyżurem w pogotowie oraz szkolenie. /../ 

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (26.10.2019) w TVN 24 pan redaktor ulizany jak ojciec Robert Biedroń rozmawia z dwoma babciami nad grobem o "Tęczowym Piątku"...w ich tle wszystko tęczowe, a pasowałby wizerunek demonów. Wyłączyłem z obrzydzeniem, bo ta stacja powinna mieć zabraną koncesję.

    Natomiast w TVPInfo trwała sprawa aborcji...zabijania własnych dzieci (kobieta ma prawo do swojego ciała). /../ Przepływał dodatkowo świat nadużywających łask; kościoły oderwane od Watykanu, życie tylko tym światem, fałsz, grzeszący kapłani...jakby  na znak  sanitariusz prosi o receptę i forsę.

   Na ten czas zgasły lampy na zewnątrz pogotowia, a przypomniały się poranne ciemności w kościele. Dodatkowo wkręciłem żarówkę, która spaliła się na moich oczach. Przed snem postawiłem na stole Pana Jezusa z Całunu...

                                                                                                                   APeeL

 

10.10.1997(pt) ZA TYCH, KTÓRZY WZYWAJĄ RATUNKU PANA JEZUSA

    W środku nocy, na dyżurze w pogotowiu zrywają do ciężko chorej (marskość wątroby), która ma bolesne skurcze mięśni, a jej syn w wielkim domu jest całkowicie bezradny w stosunku do matki mającej 70 lat. Pacjentka została niedawno wypisana ze szpitala, a teraz woła "Jezu ratuj". Wracałem w smutku wołając do Boga Ojca za tych którzy wzywają Jego pomocy.

    Dobrze że nie zmieniłem wieczorem kolejki z kolegą, bo byłaby inna "duchowość zdarzeń".  Nie miałbym radości modlitewnej, nie wołałbym także za tę pacjentkę i nie znałbym intencji tego dnia! Przykro mi ponieważ ciężko pracuję, kocham moją ojczyznę, także Boga i ludzi, a wciąż jestem wrogiem ludu! Ilu marnuje życie na filowanie, wielu jest nad grobem...wierni do końca opętańczej ideologii.

    Radość, bo udało się zdążyć na Mszę świętą o 7:00!  Płyną słowa proroka wzywające do pokuty (JI 1, 13-15;2, 1-2)...jakże aktualne dzisiaj, gdy to przepisuję (26.10.2019), bo Apokalipsa już trwa;

    "przepaszcie się /../ nocujcie w worach /../, bo zniknęła z domu Boga waszego ofiara z pokarmów i napojów. Zarządźcie święty post /../ zbierzcie starców, wszystkich mieszkańców ziemi do domu Pana, Boga waszego /../ Niechaj zadrżą wszyscy mieszkańcy kraju, bo nadchodzi dzień Pana, bo jest już bliski."

   To wprost moje wołanie, ale nie mam możliwości występowania w telewizji, gdzie opętani intelektualnie propagują parady grzeszności, zabijanie własnych dzieci z bluźnieniem przeciw naszej wierze. Nie ma u nas mody lub glosowania nad tym, co jest dla nas wygodne. Mamy wrócić do Domu Ojca. W Jego Prawie nic się nie zmieniło od tamtego czasu.

    W tym czasie wołamy razem z psalmistą w Ps 9 (on wówczas, a ja teraz); "Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie /../ A Pan zasiada na wieki, przygotował swój tron, by sądzić. Sam będzie sądził świat sprawiedliwie, rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów".

     Na ten czas Pan Jezus (Łk 11, 15 - 26)  odparł zarzut, że czyni wszystko przez Belzebuba i wskazał, że "przyszło już Królestwo Boże", bo palcem wyrzuca złe duchy. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza."

    Napłynęła bliskość Matki Najświętszej...popłakałem się podczas Eucharystii z wołaniem; "Tato! Jezu, och Jezu." Serce i duszę zalała cisza oraz słodycz Boża z poczuciem bliskości Najświętszego Taty oraz jego miłości i miłosierdzia. Dobrze, że przybyłem tutaj rano, bo wieczorem będę niezdolny do życia, a nawet do niczego. /../

   

                                                                                                                            APeeL

 

 

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

    Dzisiejsza intencja modlitewna została "podana" tuż po przebudzeniu, bo w nagłych błyskach przepłynęła duchowość zdarzeń;

- aktualnie trwające konflikty z niepewnym losem Kurdów (Turcja-Syria), konflikt o Kaszmir oraz właśnie trwające ostrzeliwanie pomiędzy Izraelem, a Palestyńczykami

- niebezpieczeństwo dla świata ze strony KRLD z opętanym przywódcą

- niszczycielskie pożary w Kalifornii, gdzie zamieszkał Kamil Gortat, którego właśnie pokazano

- tereny zagrożone przez Państwo Islamskie

- gnębieni przez bezbożników (ofiary reprywatyzacji), frankowicze, oszukani w Amber Gold, nękani przez mobberów, biednych, bezrobotnych, ofiary aktualnych nieszczęść...właśnie wyprowadzano starowinkę z budynku objętego pożarem

    Dzisiaj jest wspomnienie wiernych zmarłych. To duży problem, bo jest to święto naszej wiary (w Prawosławiu nie uznają Czyśćca), ale teraz dotyczy wszystkich. Z moich obserwacji wynika, że  każdy niewierny, a nawet otwarty wróg Kościoła Bożego jest hołubiony jeszcze po śmierci. 

    Na Mszy św. porannej św. Paweł wskaże  na chrzest jako zasadniczy warunek wiary, a to sprawi nasze zmartwychwstanie (Rz 6,3-9), a Pan Jezus wskrzesi Łazarza (J 11, 32-45). Później proboszcz podkreśli, że kiedyś zmartwychwstaniemy z ciałami. Przecież Adam i Ewa przy zesłaniu na ziemię otrzymali ciała fizyczne (ujrzeli, że są nadzy)!

   Nie mogę pojąć dlaczego nie mówi się o życiu wiecznej duszy, naszym wyzwoleniu podczas opuszczenia ciała z błyskawicznym sądem i skierowaniem do Piekła, Czyśćca i Raju? Z jednej strony dajemy na wypominki, Msze św. i modlimy się za dusze czekające w Czyśćcu na wyzwolenie, a z drugiej leżymy w grobie.

   Pan Jezus - jako Syn Boga Żywego - trzeciego dnia wstąpił do Nieba ze śmiertelnym ciałem, Matka Boża została Wniebowzięta, a s. Faustyna, św. Józef i wszyscy święci leżą w grobach. Wg mnie „powstanie ze zmarłych” to nasze nawrócenie, a tak stało się ze mną.

    Nasza nadzieja to natychmiastowe istnienie po śmierci, a to jest ukrywane przez Szatana, bo "żyje się tylko raz i tam nic nie ma"! Żyje się tylko raz, ale wiecznie!

   Później podczas wołania w mojej modlitwie znalazłem się sercem przy wszystkich przepędzanych ze swoich siedzib, biednych i bezrobotnych, ciężko chorych i starych. Ogarnij cały świat, spójrz na to cierpienie oczami Boga. Moje serce chciało pęknąć, bo napłynęli wszyscy szukający pomocy...w tym chleba naszego powszedniego.

    Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wzrok zatrzymał Pan Jezus i s. Faustyna na pniu drzewa. Tak trafiłem na cmentarz ze znajomymi żywymi i martwymi, często moimi pacjentami. Wołanie do Boga naszego w intencji tego dnia trwało 2 godziny, a to bardzo wyczerpuje ciało fizyczne... 

    Następnego dnia po Mszy św. porannej będę "kłócił się" z proboszczem, bo leżymy w grobach, a zarazem modlimy się za dusze zmarłych przebywające w Czyśćcu. Chodziło o ponowne połączenie z ciałem. Nie wiem, po co miałbym mieć ciało w Królestwie Bożym? Wskazałem na kontakty ze św. s. Faustyną oraz na otrzymywaną od św. Józefa pomoc z pytaniem; to oni leżą w grobach?

    Nagle uprzytomniłem sobie, że przed zapisem tej intencji Pan dał do ręki "Poemat Boga Człowieka", gdzie powiedział do mnie;

  <<Synu, nie wyciągaj ręki po owoc zakazany /../ nie żyw ciekawości poznania czegoś pozaziemskiego, aby cię nie przeniknęła szatańska trucizna. Uciekaj od wiedzy tajemnej (okultyzmu, nekromancji - wywoływania duchów zmarłych i wszelkich postaci satanizmu) oraz od tego, czego nie da się da się wyjaśnić /../ co nie jest wytłumaczalne zdolnościami rozumu /../ abyś i ty nie spostrzegł, że jesteś "nagi". Nagi: odrażający w naturze ludzkiej pomieszanej z tym, co szatańskie. /../ Nie pragnij rozrywania zasłon, które dzielą żyjących od zmarłych>>.

                                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukać poprzez chronologiczne

12.08.2007(n) ZA GINĄCYCH Z BRAKU CHLEBA

Słowo kluczowe: Łazarz

    Żona jest na pielgrzymce do Częstochowy, a ja mam dyżur w pogotowiu. Dobrze, że nie zapomniałem kupić chleba (brak odruchu)...tak znalazłem się z bochnem pod kościołem.  

    Teraz karetką znalazłem się  w biednej chacie z XIX-go wieku. Trafię jeszcze do kilku podobnych, a w jednej z nich zadziwi mnie wielki i piękny obraz Jezusa Miłosiernego. Wierz mi, że nie spotkasz takiego u bogacza.

    Sanitariusz pożyczył ode mnie na papierosy, a pod „pawilonem” wiejskim stała stara kobieta – z wyglądu alkoholiczka – i liczyła drobne (prawdopodobnie na piwo) z psiną przy jej nodze.  Strasznie żal mi biednych, ale nie da rady skasować tego cierpienia, bo ”biednych zawsze mieć będziecie”.

    Przy zakupie chleba i dwóch jagodzianek zapłaciłem 6 zł i byłem zdziwiony – pomyślałem o biednej, wielodzietnej rodzinie. Tylko chleb, a gdzie reszta. Mąż pijak, a tu potrzebna żywność dla dzieci.

   Teraz jestem na Mszy św. a z otwartego śpiewnika padną słowa wołania do Boga o ukojenie jęku biedaka. W tym czasie "spojrzała" Matka Zbawiciela, a z serca wyrwało się wołanie; "Matko Ubogich (nie wiem czy jest taka) weź w Swoje Ręce tych biedaków. Uproś zmiłowanie."

   Popłakałem się podczas Komunii św. przy pieśni dziękczynnej; „za dar Twego Chleba”. W tym czasie "ujrzałem" obozy, gdzie głód jest bronią (kraje afrykańskie z dzikimi, Korea Północna, itd.) oraz Indie i miejsca po kataklizmach (zniszczone siedliska).  

    W środku nocy czytałem słowa z dzisiejszej Ew. „gdzie skarb twój tam serce twoje”, a „Poemat Boga-Człowieka” otworzył się na słowach Zbawiciela o Łazarzu! To straszliwy obraz śmierci tego biedaka ślęczącego przed domem Żarłoka. Łazarz zmarł, a bogacz poczuł ulgę, ponieważ jego obejście opuściła nędza zwana „hańbą”. 

     Napłynęła postać takiego bogacza w moim mieście, który umrze niedługo z otyłości brzusznej (groźna). Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (02.11.2019) odwiedzę jego grób. 

    W nocy wołałem z jękiem, bo ja mam wszystko; "Tato! Tato!! Jezu! Jezu!!” Żonie na pielgrzymce ktoś zjadł kanapki z chlebem...musiała biec dwa kilometry do sklepu wiejskiego.

                                                                                                                         APeeL

 

21.03.1993(n) ZA WYBRANYCH I POSŁANYCH

    Zrywa budzik, a człowiek spocony i zmęczony spaniem. W różańcu Pana Jezusa zawołałem do Boga; „Ojcze mój. Spraw, abym wykonywał Twoja Wolę, tak jak uczynił to Pan Jezus, a to pozwoli wrócić do Ciebie”. Jacques Fesch skazany na śmierć przekazuje mi („Za 5 godzin ujrzę Jezusa”), że duszę wybraną przerasta, to co sobie wyobraża! /../

      Płyną pieśni o Matce i „Ludu, mój ludu”. Ja zostałem wyzwolony z mocy faraona…powstałem z martwych, byłem ślepy, a Pan Jezus otworzył mi oczy i zostałem namaszczony jak Dawid; muszę głosić Słowo Boże, nawracać, ujawniać zło. To oznacza nawrócenie czyli powrót do Ojca…każdy ma duszę i nie umiera, ale nie każdy zmartwychwstaje. To powinno nastąpić tutaj, w czasie tego życia. Nie wiem, co oznacza późniejsze zmartwychwstanie, bo to dotyczyło Pana Jezusa.

    Podczas Eucharystii wzrok zatrzymał napis; „Panie przebacz nam”. Wybranych i posłanych atakuje Szatan, aby upadli. To zdarzyło się szereg razy i tak będzie, a próby będą coraz większe. Właśnie ten dzień jest za takich jak ja, aby wytrwali.

    Napłynął obraz niewidomego pacjenta z łaską wiary u którego sąsiedzi budzą zwątpienie. Ból, bo post, a większość nie przystępuje do Komunii św. „Nie chcą Ciebie, Jezu”. Tak jak śpiewający obok; „Przyjdź mój Jezu, przyjdź mój Jezu, pociesz mnie”, ale nie podszedł zjednać się ze Zbawicielem, który wyszedł mu na spotkanie.

    Żadnym językiem nie wypowiesz pragnienia życia dla Boga, chęci trwania i niesienia pomocy, radości innym, pragnienia mówienia o Bogu, wskazywaniu na Syna i Jego Matkę. /../ 

    Właśnie umiera nasza pielęgniarka, a mnie ciągnie do niej, aby skierować jej duszę ku Bogu. Z włączonego telewizora napłynął obraz wielkiego białego krzyża…tam, gdzie Kolumb odkrył Amerykę. 

    Dzisiaj Pan Jezus uzdrowił niewidomego od dziecka. Przecież taki cud może uczynić Pan z nią.  Kierowcy karetek słuchają głośnej muzyki, a to uniemożliwia modlitwę. W tym czasie wstydzę się badać rozebraną pacjentkę. Zdziwiony pytam patrzącego na nią, który okazał się jej synem!

    Do personelu mówię, że kocham moją ojczyznę, ale czuję się obco na tym świecie, bo tutaj jest dużo fałszu. Nic się nie zmieni jeszcze wiele lat, a może wcale. Skazani na śmierć „wrogowie ludu” nie mogą doczekać się sprawiedliwości.

    Podczas koronki do przesuwali się ciężkie przypadki; „umierający” z przepicia, dziecko z kolką oraz s. Faustyna, która musiała tłumaczyć się, że nie jest chora...to samo dotyczyło spowiednika ks. Sopoćko. Pokój lekarza dyżurnego to wielka laska; zamykam się i padam na kolana…płynie litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

    Wezwano mnie do domu, gdzie była oświetlona i śmiejąca się do mnie Matka Boża Częstochowska. Gospodyni mówi, że dla niej jest smutna. Stąd jedziemy do zasłabnięcia przy kościele i tam spotykam kapłana, a zważ, że dzisiaj Pan zmienił kolejkę wyjazdów. W nocy na dalekim wyjeździe trafiłem na światełko ze snu.

    Kierowcę poprosiłem, aby nigdy nie śmiał się z Szatana, bo on zaśmieje się, ale będzie dla niego za późno...

                                                                                                                                     APeeL

 

19.03.1993 O ODCZYTANIE POWOŁANIA U SYNA

    Wczoraj syn zapytał czy ma być księdzem? Ja nie wiem i nie wolno mi dawać takich zaleceń. Niech prosi Boga o odczytanie swojego powołania. Sam zawołałem o to na Mszy św. porannej. Przez serce przepłynął promień miłości, która połączyła Serce Boga przez moje z synem.

   Łzy zalały oczy; „Ojcze! przez św. Józefa Opiekuna Jezusa przekazuję Ci mojego syna na Twoją Służbę”. Z ks. Samuela płyną słowa; "Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem”. W tej intencji św. Hostia...

   W ustach niesamowity smak; „czego szuka świat, gdy Pan daje wszystko i jeszcze więcej? Daje wszystko i to za darmo”. Ja wiem, że Szatan przeszkadza w takich dziełach. Im większe, tym większe napaści. Później to okaże się faktem. To śmiertelny bój o dusze i duszę kapłana. /../ 

   Za kilka dni będę w kościele i przed MB Częstochowska zawołam; "Matko Boża, Ty wytrwałaś z Synem do końca." Wchodzi kapłan, a ja wołam; „O Jezu! jak wielkie to powołanie”. To sekundowy ból, bo więcej nie wytrzyma nasze ciało.

   Jakby na tę chwilkę płynie czytanie (Ez 47, 1-9, 12); "świątynia będzie miejscem wypływania cudownej wody dającej życie!” Jeszcze Ps 46; Bóg jest ucieczką i siłą naszą /../ Przybytek Święty Najwyższego /../ Bóg jest z nami /../ Pan Zastępów jest z nami”…

                                                                                                                             APeeL

 

18.03.1993(c) ZA TYCH, KTÓRYM BRAKUJE CHLEBA

    W czasie wczorajszego postu smakował chleb z solą. Brak chleb może wywołać bunt w człowieku i odwrócić od Boga. Zły tylko na to czeka. Teraz, gdy to opracowuję wraca pytanie Tuska do Kaczyńskiego: „panie premierze czy pan wie ile kosztuje chleb?”.

    Wypadałoby pytanie powtórzyć, bo złodziejstwo obecnie rządzących przekracza wszelkie granice. Dzisiaj protestowali oszukiwani górnicy, strzelały petardy, palono opony...”wrócimy tu, ale kamień na kamieniu nie zostanie”.

    Głodny człowiek jest groźny. Padają reżymy w krajach arabskich, a wielu naszych na pewno drży przed ludem, któremu „służy”. Wczoraj na kolanach prosiłem Pana Jezusa, aby mojej rodzinie nigdy nie zabrakło chleba, a teraz powtórzyłem to. W telewizji pokażą ludzi ze Srebrenicy walczących na śmierć i życie o zrzucaną żywność.

    Przypominają się słowa kazania mówionego przez bp Tadeusza Pieronka, gdzie Jezusa chcieli obwołać królem...po nakarmieniu rzesz cudownie rozmnożonym chlebem.

   W Sejmie RP trwa bój o program powszechnej prywatyzacji. Widzę, że nic nie dostanę, bo w telewizji kręcą, przemieniają słowa i wyciszają sprawę. Czerwoni zorganizowali się i nic nie dadzą wielodzietnym rodzinom, a później wszystko rozkradną!

    W moich drobnych spawach widzę pomoc i muszę za to dziękować. W pracy trwa bój o pokój, bo to wielka łaska. Niszczą go dary, pośpiech, niespodziewane wydarzenia. Oto pacjent poszkodowany w dzieciństwie (kosą uszkodził nogę)…koleżanka lekarka nie chciała mu pomóc (renta), ponieważ ma zdrowych synów!

   Tylko z miłością możesz współczuć, pomagać i w sercu być bezinteresownym. Pytam młodą dziewczynę ile płaci komornego (mieszka z matką w willi)?…nawet nie wie o co chodzi. Nie ma świadomości obdarowania. Nie wie, że wielu gnieździ się w ludzkich norach.

    Umiera matka kapłana, która bardzo kochała to życie. Nie wiedziała, że jest drugie, prawdziwe. Teraz rozumie, ale nie może mówić, tylko płacze. Zalecam córce, aby zapytała czy chce odejść do Matki Bożej? Wyjaśniam córce, że ja sam taki byłem, a teraz nie wolno mi chować otrzymanego daru.

    Z jakąś jasnością widzę ewolucję; z Nieba został strącony człowiek znający tylko miłość zwierzęcą (dziki), później pogańską, a teraz łaska Boża sprawiła, że doświadcza Miłości Prawdziwej oraz Światła Ducha Świętego. Ewolucja od człowieka fizycznego do duchowego...

   Płynie modlitwa w intencji dnia. Napływa natchnienie, aby Panu Jezusowi zapalić lampkę pod krzyżem, co uczyniłem...za wymodlony chleb. Jakże pięknie wyglądałby ten Najświętszy Znak świata promieniujący światłem kierowanym przez automat (impulsy, zmiana kolorów). My zbyt rzadko dziękujemy. Skończyłem moje modlitwy w intencji pragnących chleba.

      „Jezu mój! Przecież RP katolicka powinna być wzorem dla światła”...

                                                                                                                         APeeL

 

 

 

Wszystkich Świętych

    To święto zeszło się z kultem Serca Pana Jezusa i o 6.20 musiałem zerwać mojego osiołka (ciałko) do wstania, a pisałem do 4.00. Zawsze pomaga mi...już po obudzeniu kilkusekundowy sen.

   Dzisiaj była czytana wizja z Apokalipsy św. Jana Apostoła (Ap 7, 2-4.9-14) o wielkim tłumie - z każdego narodu i pokolenia - ubranych w białe szaty z palmami w dłoniach, "którego nikt nie mógł policzyć"...

    To potwierdza moją pewność, że jesteśmy żyjącymi duszami, a w naszym kościele nie usłyszysz o tym, co jest z nami po śmierci. W wielkiej jasności ujrzałem dołączenie duszy do śmiertelnego ciała, którym byli zaskoczeni nawet pierwsi rodzice; Adam i Ewa. Większość głupieje na tle zdrowia, piękna i "100 lat" tego zesłania, a każdy podobny do mnie pyta; "Panie! Kiedy mnie zabierzesz?"

    Wczoraj dałem komentarz na blogu Jana Hartman (Polityka.pl) z jego wpisem; Wolność i śmierć.

                                                                Panie Profesorze!

    <<Nie poradził Pan sobie z problemem wolności. Sam język wpisu jest nie do przebrnięcia dla normalnego człowieka, a sprawa jest bardzo prosta, bo składamy się z duszy i ciała. Piszę to ze względu na wspomnienie dnia wszystkich zmarłych. Na tym zesłaniu mamy dwa dary; wolną wolę i czas (nie wiadomo jaki).

    Kierując się wolną wolą („róbta, co chceta”) wpadamy w niewolę różnych pragnień, które nie zadowolą duszy pragnącej powrotu do Boga. Widzimy to na nieświadomym dzieciątku biegającym bez celu. To jest wolność wokół której kręci się Pan Profesor nie wspominając o duszy i naszym Stwórcy.

    W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz”) są słowa; „Bądź Wola Twoja”. To moja łaska; odczytywanie Woli Boga Ojca… Trzeba własną wolę oddać i dać się prowadzić. Jest to pokazane na posłusznym dziecku, które trzyma się ręki ziemskiego taty. Daje to Wolność Prawdziwą, Bożą prowadzącą do celu naszego życia, którym jest świętość i zbawienie…z powrotem do Królestwa Bożego>>.

    Kapłan w kazaniu pomylił dzisiejsze wspomnienie Wszystkich Świętych z jutrzejszym odwiedzaniem cmentarzy i naszej łączności z tymi, którzy tam leżą. Wg mojej oceny wśród zmarłych jest garstka, ale wierzących, a do kościoła wnosi się trupy duchowe ("umarli grzebią umarłych").

   Ciało trzeba godnie pochować (pożegnać się z bliskim), ale większość koncentruje się jego kulcie z budowaniem grobów pobielanych, a "na nic się nie przyda"! Nie padło słowo; dusza, która jest cząstką Boga Samego, a którą uwalnia śmierć ciała. Nie podkreśla się też celu naszego życia, którym jest dążeniu do świętości i zbawienia.

    Ponadto zakazane jest mówienia o Szatanie (jego sukces), który zaleca przyjemności, bo żyje się tylko raz, a zarazem straszy śmiercią. To on sprawia, że w dyskusjach internetowych jego wspomnienie wywołuje szał, ubliżanie, wskazywanie na zacofanie, bo mamy XXI wiek. Cóż oznacza nasz czas w stosunku do wieczności.

    Nigdzie nie dojdziesz negując istnienie Szatana. Rozmowa o tym z ludźmi niekompetentnymi nie ma sensu, bo nawet Czesław Miłosz, który napisał książkę "Książę tego świata" do końca życia trwał w rozterkach "poszukiwacza", stawiał sobie samemu pytania zamiast stać się katolikiem i wołać do Ducha Świętego. Nie wiedział, że stał się celem Bestii o nadprzyrodzonej inteligencji...

    Właśnie o tej walce mówił egzorcysta ks. prał. Marian Rajcher. Wejdź (można pobrać);

cz. I w telewizji Trwam; 21 października 2019 18:15/w AudioMultimediaRozmowy niedokończoneVideo

cz. II w radiu Maryja 21 października 2019 21:30/w AudioMultimediaRozmowy niedokończone ks. prał. Marian Rajcher - egzorcysta / Radio Maryja

    Eucharystia - tak jak wczoraj - ułożyła się pionowo, dzieląc jamę ustną na dwie części. Nadal nie wiem, co to oznacza. Przed spacerem modlitewnym szukałem intencji, ale spojrzał Pan Jezus z Całunu z "Prawdziwego życia w Bogu". W mojej modlitwie wołałem przez 1.5 godziny, a po powrocie w radiu Maryja usłyszałem słowa s. Faustyny, że żyje w Bogu, którego jest cząstką...

                                                                                                                   APeeL

 

    

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukaj chronologicznie.

21.12.1994(ś) ZA STAWIAJĄCYCH PRZESZKODY

   W śnie miałem kontakt z bratem pokąsanym przez własnego psa. Wzrok zatrzymała informacja o „departamencie kościelnym” w MSW, który walczy z naszą wiarą i Kościołem Boga naszego.

    Napływa obraz strajku kolejarzy...pociągi stają na chwilę, ale organizowane przez bezpiekę zatrzymują się na dobre. Z telewizji popłyną obrazy przeszkód dla inwalidów na wózkach, a w Sowietach zbuntowany generał nie chce strzelać do Czeczenów. Zawsze pytam; co Pan przez to pokazuje? 

    Brzydka pogoda, a w moim sercu radość. Badam ludzi i słucham jak Wałęsa „walczy” z czerwonymi, a agentura przejmuje władzę. Modlącą się proszę, aby nie głosiła satanizmów, że „jeszcze tam nikt nie był i nie powiedział” i nie chwaliła śmierci nagłej.

    Kończę, a zaczyna się nawał i zgłaszają dwie wizyty, a ja stawiam przeszkody, bo planuję modlić się. Nie wolno tego czynić. Idę i wołam do Boga za rodzinę ciężko chorej, którą nie chcą oddać do szpitala...przeszkadzają w pomaganiu.

    Pan później wskaże na zdanie w „Prawdziwym życiu w Bogu”, że „Ja Jestem, aby zniszczyć wszystkie wznoszone przeszkody, abyś dawał świadectwo”. U tej ciężko chorej wzrok zatrzymał obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dziwne, bo ta sama Matka Jezusa była też u pacjenta na drugiej wizycie.

   Jedna z pacjentek powiedziała, że cześć chorych uważa mnie za pukniętego. Nie bronię się i mówię; nie chce być normalnym i niewierzącym! Przecież Pana Jezusa ubrano w czerwony płaszcz. Ona to rozumie, bo jej modlitwy zmieniają jej rodzinę...

    „Panie Jezu! Lud nie chce Ciebie. Proszę o miłosierdzie dla przeszkadzających w czynieniu dobra...od ludzi w rządzie do maluczkich. To za nich dzisiejsza Eucharystia”.

    Na Mszy św. Pan Jezus czekał na mnie...podszedłem pierwszy do zjednania, a później padłem w ławkę kościelną i tak było mi dobrze. a dodatkowo za mną jakiś pan pięknie śpiewał; „Przyjdź mój Panie. Przyjdź mój Boże”.

    Kupiliśmy dwa karpie, które musiałem zabić, a w myśli pojawili się jarosze. Dzisiaj, gdy to przepisuję w czytaniach jest poruszona sprawa obrzezania. Pan Jezus zniósł te przeszkody; bierz, zabijaj i jedz, a obrzezanie nie ma żadnego znaczenia, bo chodzi o oznakowanie wyznawcy Pana Jezusa, ale w sercu.

    Dzisiaj dobrze znosiłem post i na kolanach podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                                     APeeL

 

29.12.1994(c) ZA ZBOLAŁE MATKI

    Po wczorajszym ciężkim dniu Pan dał dobry dyżur w pogotowiu...aż pocałowałem św. Twarz Zbawiciela z Całunu („płacili za spanie”). Zaczynam modlitwy i mam poczucie, że prosi się wołanie za rodzinę.

   Podczas Ew (1 J 2,3-11) padną słowa o miłowaniu brata i trwaniu w światłości. Nagle moją duszę ogarnęła jakby obecność jakiejś postaci. /../ Napłynęło pragnienie bycia świętym, które także jest łaską Boga Ojca. /../ Nawet o śmierć trzeba prosić, aby nadeszła zgodnie z wolą Boga Ojca...za Jego zezwoleniem. 

   /../ Przepływają; matki narkomanów, pijaków, zbrodniarzy, matki kalek i niewiernych oraz tych które są poniżane i odrzucane przez własne dzieci. To cierpienie jest nieskończone. 

  /../ Podczas wyjazdu na zakupy przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej, a ja odczułem Jej ówczesne lęki; od urodzenia Dzieciątka poprzez ucieczkę do Egiptu do zagubienia Jezusa w świątyni Jerozolimskiej.

   /../ Człowiek zmysłowy powie, że to głupstwa, rozmyślania, „mistycyzm”, a to błyski działania Ducha Świętego, które ujawniają Tajemnice Boże. Codziennie widzę to, czego nie widziałem...

    /../  Cały czas trwała  modlitwa, a podczas Ukr. Cierpień Pana Jezusa w ciemnicy (UCC) ból zalewał serce, a właśnie dzwoniły dzwony kościelne. /../ Wrócił ból Niepokalanej po spotkaniu z Panem Jezusem na drodze krzyżowej!

    Żona widziała moje udręczenie, ale nie wiedziała o co chodzi i wciąż pytała; „co ci jest?”, bo wciąż pojękiwałem. Nie miałem gdzie się schować. Życie w rodzinie i dla Boga to konflikt. Dlatego kapłan nie może mieć żony i dzieci...

                                                                                                                        APeeL

 

30.12.1994(pt) UPADEK W PRÓBIE

   Dzisiaj mam post w intencji pokoju na świecie, ale w nocy - na dyżurze w pogotowiu - będę „obchodził sylwestra”. Pan Jezus wiedział o moim planie i właśnie poprosił o odpoczynek;

    „Ach! Potrzebuję czasem Sobie wypocząć. /../ Mój krzyż jest ciężki /../”. Przecież powiedziałeś, że: „/../ posługuj się mną jak Ci się podoba /../”.

   Kręciłem głową z zadziwienia czytając te słowa (tom IV „Prawdziwego życia w Bogu” str. 97). To była duża próba, ponieważ chodziło o wybór pomiędzy przyjemnością tego życia i wyrzeczeniem, modlitwą oraz przyjęciem cierpienia.   

    Łatwo jest coś obiecać...jak w wyborach prezydenckich, ale gorzej jest z realizacją. Lepiej wybrać zastawiony stół, butelkę i żarty...tzw. „wolny czas”.

                                                                                                                                    APeeL

 

 

Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem" (Jahwe)...

    Na początku tego tygodnia (o 4.00 rano) zaprosiłem Boga Ojca do mojej izdebki, a dzisiaj - tuż po przebudzeniu - moje serce zalało poczucie Obecności Taty. Popłakałem się i z wdzięczności ucałowałem; Twarz Pana Jezusa z Całunu, Boga Ojca z Objawienia opisanego w książeczce; "Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci" oraz Matkę Zbawiciela...spojrzał też wizerunek zesłania Ducha Św. na Apostołów.

    Natychmiast wiedziałem, że mam być na Mszy św. o 7.30. Cały czas wołałem z dziękczynieniem Bogu Ojcu, a to było działanie Ducha Świętego. Bóg Ojciec nie może zsyłać uwielbienia Siebie, bo tak czyni Szatan, co widzimy w różnych reżimach, gdzie kacyk żąda kultu należnego Bogu (klan Kimoli w KRLD).

     Nagle pojawiła się wszechogarniająca miłość Boża;

  • do robotników, którzy właśnie wykonali piękne balkony w sąsiednim bloku...wprost chciałbym im podziękować, bo na pewno nikt tego nie uczynił, a nawet obdarować

  • napłynęła osoba "złotej rączki", który przymocował mi gratis krzyżyk do drzewa oliwnego z Ziemi Świętej

  • moje serce znalazło się przy ludzi starych i brzydkich oraz przy idącej dziewczynie ze skrzywionym kolanem

  • oraz przy producentach kwiatów, którzy przybyli samochodami pod cmentarz, a ich plany zepsuł mróz...

   Pełen zadziwienia machałem z samochodu do żony wracającej z Domu Pana...śpiewając; "Radością moją jest Pan, to Jego pragnie dusza ma"... 

     Sam zobacz, czego doznałem po zaproszeniu Taty;

  • przez te dni edytowałem zapisy na bieżąco (pomoc w odczycie intencji), a wczoraj dodatkowo siedem dni zaległych z 1993 r.
  • wczoraj niespodziewanie straciłem czystość, ale Pan sprawił, że mogłem się ukorzyć, przystąpić do spowiedzi, zostać pobłogosławionym Monstrancją i uczestniczyć w Mszy św.
  • z tego powodu mam poczucie świętości i wprost chce się krzyczeć (w kościele podziękuję kapłanowi za to, że w tym uczestniczył)...
  • cały czas trwało poczucie Obecności Boga, w sensie, że "Pan Jest"...
  • nawet samochodem jechałem "z miłością", a w tym czasie przypomniało się dwóch agresywnych kierowców; jeden pobił innego, a drugi kobietę przechodzącą po pasach!

   Uwierz mi, że wszystkie jest prawdziwe w wierze katolickiej. Niech da takie świadectwo wyznawca i kapłan z jakiejś wiary wymyślonej lub ktoś z kościoła reformowanego...bez Eucharystii.

    Szatan sprawia, że tam mają piękne celebracje dające różne doznania, a w ekstazie mówią językami i mdleją dając jakieś bełkotliwe przekazy! Ja też mam rożne przeżycia, ale wówczas serce ucieka do naszego Taty (wpisz; Louis Armstrong "Ochi Chernyie"). Piszę to z jego śpiewem i płaczę. Z tego wynika, że niektóre nasze działania przynoszą owoce nadprzyrodzone.

   Wprost chciałbym prosić, aby jakiś kapłan powiedział na czym polega jego posługa, bo nie ma innej możliwości oczyszczenia, a później przystąpienia do Stołu Pańskiego, gdzie odbywa się Cud Ostatni. Niech powie; tylko przeze mnie Bóg odpuszcza wiernym grzechy i przez moje namaszczone ręce sprawia Cud Ostatni...zamianę chleba w Jego Ciało Duchowe (Eucharystię).

   W bocznej nawie kościoła zalał mnie strumień światłości wpadającej przez witraż, a siostra zaczęła pieśń o Bogu, naszej radości, a później dziękczynną, że Bogu składamy w ofierze to, co otrzymaliśmy; myśli, słowa i owoce naszej pracy.

   Na ten moment św. Paweł mówi (Rz 8), że nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga. Psalmista w tym czasie wołał ode mnie (Ps 109/108); "Bardzo będę dziękował swoimi ustami i chwalić Go pośrodku tłumów".

    Pan Jezus w Ew (Łk 13, 31-35) na ostrzeżenie przed Herodem użył słów aktualnych dzisiaj, że Jeruzalem zabija proroków i kamieniuje posłanych (znam to z własnego doświadczenia) i dodał, aby powiedzieli "temu lisowi", co czyni...

   Po Eucharystia padłem na kolana pod wizerunkiem Trójcy Świętej, a Ciało Pana Jezusa pierwszy raz ułożyło się pionowo dzieląc usta na dwie części. Nie wiem, co to oznacza. Później zwinęło się, a po połknięciu duszę i serce zalała ekstaza z krzykiem; "jak dobrze jest tutaj Panie mój". Nie chciało się wyjść i kościoła, a w ręku znalazł się obrazek z wizerunkiem Ducha Świętego... 

                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

20.12.1994(w) ZA OBDAROWANYCH...

     Podczas podjeżdżania do przychodni moje serce ścisnął ból, bo ujrzałem nawrócenie św. Łotra i słowa miłosierdzia umierającego Zbawiciela; „Dzisiaj będziesz ze Mną w Raju".

   W czasie przyjęć chorych okresowo (w sekundowych błyskach) napływała wzmacniająca Słodycz Boża (działanie Ducha Św.). Jakże chciałbym, aby to trwało wiecznie! Nie ma słów, aby to wyrazić i opisać. Przypomniała się telewizyjna reklama w której dziadek obdarowuje wnuczka cukierkami.

    Podczas niektórych fal muszę wołać „Jezu, Jezu, Jezu”. Pan na moje pragnienie powie przez Vassulę; "wszystko ma źródło w Mojej Hojności i w Mojej Nieskończonej Miłości" ("Prawdziwe życie w Bogu" t. IV str. 100).

    Ta słodycz jest inna od otrzymywanej dotychczas...wzmacniającej przed wzmożona pracą. To słodycz obdarowująca, która nie wynika z żadnej mojej zasługi. Wołam tylko „Jezu! Jezu! nie zna świat Nieba. Dlaczego jestem tak obdarowany? Czym sobie zasłużyłem?” Słodycz Boża nasilała się, a dodatkowo wezwano po odebranie  w y p ł a t y  i  b o n u  towarowego.

   Przybyła masa chorych, ale cierpliwie spełniałem ich prośby i pocieszałem. Trafiła się „chodząca po lekarzach”, a z wywiadu wynikało, że ma polekowe uszkodzenie żołądka z niedoborem żelaza i wit. B12. W dwóch domach, na wizytach trafiłem na piękne obrazy Matki Zbawiciela. Przypomniała się moja prośba, aby Matka Boża była ze mną w tym tygodniu...

    Na ulicy zaczepiła mnie pacjentka i podarowała mi  a n a n a s y...po odczycie intencji to zdarzenie stało się jasne! Dary z ziemi i słodycz wynagradzająca z Nieba. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i modlitwa w intencji obdarowanych.

    Ogarnij cały świat, gdzie większość uważa, że to, co otrzymali to im się należy, bo są operatywni, sprytni, że to zasługa znajomości i ich samych...w tym czasie zapominają o Bogu.

   Podczas wejścia do kościoła „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej. Łzy zalały oczy, ponieważ ujrzałem prawdziwe obdarowanie, którym jest Kościół katolicki dający zbawienie oraz Msza św. z duchowym Ciałem Pana Jezusa! Większość nie ujrzy tej łaski przez całe życie... 

    Teraz „patrzy” Pan Jezus Miłosierny, a w moich myślach Matka Najświętsza i poród...zdziwiony słucham „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu dasz na imię Jezus”. Łzy płyną po twarzy, a serce ściśnie ból. Jak wielka to łaska; urodzić Syna Bożego, mieć Go pod sercem. To przechodzi nasze wyobrażenie!

    Popłakałem się, a od tamtej Mszy św. minęło 25 lat! W domu wróciła słodycz i pragnienie modlitwy dziękczynnej, a w telewizji pokazano bogatych, pięknych i sławnych oraz "mądrych" wg świata.

    Teraz pokazują Cyganów rumuńskich, których obdarowują Polacy, a w myśli „manna z Nieba” dla Żydów. Taka manna czeka na każdego, ale większość nie wierzy w dary Boże i unika Eucharystii.

   Pełen zadziwienia podziękowałem za ten dzień, ucałowałem wizerunek Pana Jezusa Zmartwychwstałego oraz z Całunu. Z serca wyrwała się prośba; „Panie Jezu bądź ze mną”. Dodatkowo poprosiłem św. Michała Archanioła o ochronę...

                                                                                                             APeeL

 

  .