Podczas przepisywania dziennika trafiłem na śmierć pacjenta u którego wcześniej byłem pogotowiem z powodu bólów kręgosłupa...wówczas czułem od niego alkohol. To była pomoc doraźna (zapisałem butapirazol). 

    Na początku obecnej Mszy św. o 6.30 serce zalał smutek, bo zostawił małe dzieciątko. Miałem już takie przypadki; leczysz młodego, a tu klepsydra. Wiele razy okazywało się, że śmierć takich nie miała związku z leczeniem (spadł z dachu, itd.).

   Jednak dzisiaj poczułem się zdruzgotany poczuciem winy, ból falami zalewał serce i chciało mi się płakać...wprost czułem się winny jego śmierci. Na początku pracy lekarze są zbyt pewni siebie („mądrzy”). Wszystkiego dowiem się po prawdziwej stronie życia. Przepłynęły też inne zgony (ciężko chorych), ale moja wina wynikała z błędów personelu. 

   Może to była tylko próba dla mojego sumienia, bo napłynęło wielkie pragnienie modlitwy za dusze wszystkich, których skrzywdziłem jako lekarz. Przesunęły się obrazy ofiar nieludzkich eksperymentów „medycznych” w obozach koncentracyjnych, a także pozbawiania snu w kazamatach UB z badaniem jego wpływu na wolę człowieka, itd. Mignęły też ofiary obozu koncentracyjnego jakim jest obecna Korea Północna („Yadok”).

    W zdruzgotanym sercu pojawili się ludzie podobni;

- nie mógł oddać krwi, bo właśnie stwierdzili, że jest chory na AIDS

- obecnie uwięzieni na statkach wycieczkowych z powodu infekcji koronowirusem

- ofiary nagłych wypadków, pożarów z utratą mienia i ciężkich chorób

- nagłe zgony dzieci, ich uszkodzenie po szczepieniach, porzucenia w małżeństwach, zaginięcia ludzi, samobójstwa w rodzinach i porywania…

    Uratowała mnie Eucharystia, która zwinęła się w kwiat i sprawiła zalew serca słodyczą i pokojem. W tym stanie chciałbym uciec na pustynię, paść tam na kolana i wołać do Boga za te dusze. W drodze do „Biedronki” milczałem, co dziwiło żonę.  Dobrze, że było tam kilka osób, bo trwała ekstaza.

    W tym stanie odkryłem, że - w organizacji IX Konferencji Ochrony Zdrowia; Ból i cierpienie. Ognisko światła i ciemności w dniu 28 marca 2020 r. na UKSW w Warszawie - bierze udział Okręgowa Izba Lekarska z zawodowym samorządowcem kol. Mieczysławem Szatankiem, a także obecnym prezesem Łukaszem Jankowskim (chciałoby się powiedzieć „Trzaskowskim”), który jest kwiatkiem do starego ruskiego kożucha.

   Oto skrót pisma, które napisałem do duchowego przedstawiciela w/w konferencji;

<<Jestem mistykiem świeckim, a do tej łaski dochodziłem od czasu nawrócenia (1986-1989). Wszystko zapisywałem (moc od Boga). Po 40 latach niewolniczej pracy koledzy z samorządu lekarskiego - 4 miesiące przed moim przejściem na emeryturę (od 02.01.2009 r.) - zawiesili mi prawo wykonywania zawodu lekarza! 

  Jaki był powód tego okrucieństwa ze złamaniem wszystkich moich praw...w tym katolika uczestniczącego od 20 lat w codziennej Mszy św.? Stanąłem w obronie krzyża powalonego przez opętanego psychiatrę...sam taki krzyż postawiłem na początku nawrócenia; leżał na starej trasie E7 ze złamaną figurą Pana Jezusa. Od tamtego czasu opiekujemy się z żoną tym świętym miejscem. 

   Moją wiarę zaocznie uznano za urojenie, a później psychozę (podobne "objawy"). Można przyjąć, że szkodziłem chorym od 1988 r.! Po czasie zrozumiałem, że jest to ohydna sowiecka psychuszka. W tym czasie koledzy fotografowali się na Mszach św. gdzie  Mieczysław Szatanek całował sztandar izbowy w białych rękawiczkach.

  Mogła umrzeć mi żona, ponieważ zaginął nam syn, ale to wszystko nie ruszało serc kolegów. Zdesperowany poprosiłem, aby zabrano mi pwzl 2069345, bo nie chcę być członkiem struktury przestępczej, ale prezes ORL przeczytał wobec sali, że proszę o następne badanie psychiatryczne.

   Zaproszono mnie do obecnej OIL (wrzesień 2018), nie wpuszczono na salę (moje prawo) i ogłoszono wyrok: jestem nadal chory i mają zbadać mnie ponownie koleżanki, które w maju 2008 roku uczyniły to bez przewodniczącego Medarda Lecha, który był na wczasach, a później podpisał, że mnie badał, ale "bez zainteresowanego". Jednym słowem są to anty-krzyżowcy...

    Zrozumiały jest mój szok, że w komitecie organizacyjnym Konferencji znalazł się kolega Mieczysław Szatanek (na szczycie mojej krzywdy był prezesem OIL w W-wie). Podobnie nowy prezes Łukasz Jankowski, który przysłał pismo, że uchwała ORL - na podstawie badania przez komisję lekarską bez przewodniczącego Medarda Lecha - jest prawomocna. Nawet w Federacji Rosyjskiej tak nie postępują...

     Zadał się Pan Profesor z faryzeuszami, a właściwie judaszami najwyższej kategorii, bo tamten był prostakiem, a tu ludzi wykształceni i na stanowiskach.

  

                                                                                                                              APeeL

 

 

10.07.2008(c) ZA OFIARY NIEPOROZUMIEŃ

    18 lutego 2020 r. niespodziewanie odżyła moja krzywda i pasuje połączenie edycji obu intencji. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że za dwa miesiące będę musiał oddać moje pr. wyk. zawodu lekarza...4 miesiące przed przejściem na emeryturę.

    Moja sprawa jest precedensowa, bo dzisiaj opozycja totalna broni  K a s t y  z poczuciem bolszewickiej bezkarności. Poniżej jest skrót pisma do mojego samorządu lekarskiego w W-wie przy ul. Grójeckiej 65a z dnia 10.07.2008 r. (dotyczy; OIL-248/07OIL)

                                                                    Szanowni Państwo !

    To już moje ostatnie świadectwo wiary z opisem odczytu intencji modlitewnej dnia. Jeżeli Słowo Boga Jedynego nie dotrze do Was…trudno. Sądzę, że moje cierpienie nie pójdzie na marne…może zachwieje się chociaż jeden pewny swego.

   Na dzisiejszej Mszy Św. porannej Bóg mówił - poprzez proroka Ozeasza - o Swojej Miłości do ludu wybranego (Izraela), ale „/../ oni nie rozumieli, że troszczyłem się o nich /../ Bogiem jestem /../ pośrodku ciebie jestem JA, Święty /../”.

   Natomiast Pan Jezus rozesłał apostołów; zalecił uzdrawianie, wypędzanie złych duchów, nie zdobywanie złota, darmowe dawanie, a tam gdzie nie chcą przyjąć Słowa; „strząśnijcie proch z nóg waszych”.

   Z powodu grzechu nieczystości w myślach podszedłem do spowiedzi, ale nowy kapłan zdziwiony powiedział; „Tylko jeden grzech, przecież masz mówić grzechy!”. Nie mógł zrozumieć, że uczestniczę w codziennej Mszy św. a do spowiedzi prowadzi mnie poczucie nieczystości wykluczające przyjęcie Eucharystii.

    Kapłani nie znają mistyki, stąd zdziwienie poczuciem mojej grzeszności i zaskakujące przeżycia duchowe. Dlatego siostra Faustyna Kowalska miała zaleconego spowiednika (ks. Sopoćko).

   Z wielkim smutkiem odszedłem od konfesjonału. Serce zalało poczucie niezrozumienia, ale ja wiem, że jest to próba od Pana, bo mam być pokorny. Z czystym sercem przyjąłem Najświętszy Sakrament, a moja dusza zawołała;

    „Jezu! Jezu!! Jakże Ty prowadzisz…wskaż jak mam postępować? Jaką mam iść drogą? Czy mam być cichy i nic nie mówić, a przecież trzeba krzyczeć ze szczytów gór! Panie Jezu! To Twój czerwony płaszcz…niezrozumienie, nie ma z kim rozmawiać o Tobie i Twoim Dziele. Pozostały tylko babcie i prości ludzie”.

    Wróciła moja krzywda; tyle czasu trwa bój; człowiek duchowy / cielesny, dusza / ciało, wiara / ateizm oraz mistyka / psychoza. W mojej naiwności nie wiedziałem, że zastosowano wobec mnie sowiecką  psychuszkę.

   Bój jest trudny, ponieważ zawinił kolega psychiatrów (dewastacja krzyża). Ze spokojem przyjąłem łamanie prawa…sędzina stwierdziła, że jestem chory(!), a fakt komisji bez przewodniczącego nie obchodził ją!

   W końcówce życia zrozumiałem jak wielką łaską jest służenie innemu człowiekowi. Moje chodzenie po urzędach, lekarzach, bycie w sądzie ukazało mi bezduszność ludzi do ludzi. Pan Bóg to wszystko widzi i każdy zda relację ze swojej służby. Po śmierci będzie błyskawiczna lustracja, a sumienie (Boski Sędzia) pokaże każdemu jego życie.

   Muszę odmówić pokutę czyli przeczytać list ulubionego św. Pawła w części dotyczącej mojego grzechu (nieczystość w myślach). Zasady świętości życia;

     „/../ Bracia, prosimy was i napominamy w Panu Jezusie /../ o sposobie postępowania i podobania się Bogu /../ stawajcie się coraz doskonalszymi /../ albowiem wolą Boża jest wasze uświęcenie, powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać własne ciało w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności jak to czynią nie znający Boga poganie /../ Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości /../”...

    Próba wyjaśnienia n i e p o r o z u m i e ń…tak, to jest intencja modlitewna mojego dnia życia. Przepływają różne nieporozumienia między ludźmi; od tarczy antyrakietowej, zapłodnienia in vitro, starania Alicji Tysiąc o odszkodowania za zachowanie życia własnego dziecka, Żydzi i Jezus, ostrzelanie wioski w Afganistanie, PO/PiS, lustracja, obwodnice miast i moja w/w sprawa…to cierpienie nie ma końca.

   Jutro będą w intencji Państwa na Mszy Św. z Eucharystią. Dodam do tego uświęcenie mojego umęczenie w przychodni, troski trapiące każdego z nas oraz moją osobistą modlitwę, a także post duchowy…

                                                                        Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia duszy.

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

 

    Rano toczył się bój o wstanie na Mszę Św. o 7.15. Z uporem opisuję ten moment, bo 90% mogących handlować czasem - tym drugim darem Boga - przekręca się w takich chwilkach z boku na bok, stęka, a o wyjściu do kościoła nawet nie pomyśli.

    Niedawno zmarła starsza pani, którą 10–15 lat temu zapraszałem z mężem na codzienną Mszę św. a wówczas byli sprawnymi emerytami. Odpowiedziała zdziwiona; codziennie na Mszę Św.? Tak skończyła się nasza znajomość.

   Policz teraz dwie osoby po 3600 Mszy Św. - ofiarowanych przez 10 lat - na ręce Matki Bożej. Przybywasz do Królestwa Bożego, a tam wita cię tłum wdzięcznych za pomoc w nawróceniu lub wsparciu w Czyśćcu!

   Przełamałem ciało i w ten sposób z dwoma gazetami „Pulsu medycznego” trafiłem do przychodni, gdzie spotkałem znajomego, który mnie i wszystkim spotykanym życzył zdrowia. Wyjaśniłem mu, że posiada duszę i jej zdrowie (świętość) jest najważniejsza.

   W czytaniu padną słowa Apostoła Jakuba (Jk1, 1-11) o próbach naszej wiary, które rodzą wytrwałość. Podobnie było z Panem Jezusem (Mk 8,11-13) od którego faryzeusze żądali znaku na Jego wiarygodność.

   Tak jest także dzisiaj, bo Objawienia w Medziugorie oraz w Garabandal czekają na uznanie przez Watykan. Mając łaskę wiary natychmiast znasz Prawdę. Kup książkę „Oczami Jezusa” (objawienie osobiste C. A. Amesa), a dowiesz się o czym piszę.

   Moje świadectwa też są niewiarygodne, bo nie przestrzegam ortografii i pisowni. Niedowiarek będzie szukał przecinków i kropek, a mający łaskę wiary stwierdzi, że „skradłem” jego przeżycia.

   Eucharystia utrzymywała się w ustach...jak woalka na wietrze. Niespodziewanie miałem moc do edytowania zapisów. Wskazuję na otrzymywane wsparcie duchowe, które zakończy się pójściem na dodatkową Msze Św. o 17.00.

    W drodze odmówiłem, a trwa to zawsze 1-1. godz. moją modlitwę za pragnących bezprawia i za dusze takich. Ponowna Eucharystia zamieniła się w laurkę oraz zawiniątko.

   Wracałem wołając do Boga z płaczem. Przepraszałem za moje wyczyny i wskazywałem, że krzywdzący mnie są lepsi, bo ja grzeszyłem jeszcze po nawróceniu i w świadomości Istnienia Boga. To były wstrząsające przeżycia, których nie można wyrazić. W tym czasie serce łkało, przepraszałem Boga ze łzami w oczach. Prosiłem też o łaskę dla żony, która wiele  przeze mnie wycierpiała

   Ta Msza Św. będzie za zwolenników bezprawia, którzy skrzywdzili mnie i dalej trwają w tym procederze (od rodziny poprzez samorządowców do władzy wciąż ludowej). Trudno jest się przyznać do błędu i przeprosić. Może Pan Jezus otworzy choć serce jednego z nich.

   Mój autentyczny płacz był wynikiem świadomości nędzy i grzeszności, a zarazem prawdziwości doznań! Dziesięć razy powtarzałem cierpienie Pana Jezusa na krzyżu; „Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił” z ofiarowaniem za objętych intencją. 

   Zważ jak zmieniłby się ten dzień, gdybym nie wstał na Mszę Św. poranną. Nie zmarnuj mojego świadectwa wiary...  

                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

26.11.2007(p) ZA KATOLIKÓW NIEWIERZĄCYCH

   Pasuje tutaj podział duchowości Richarda Dawkinsa, gdzie jest wielki rozrzut wierzących i niewierzących. Jest to zrozumiałe, bo w grupie wyznawców Boga Ojca „Jam Jest” są także katolicy niedzielni, letni, wirtualnie, a nawet niewierzący...w tej grupie szczególnie ohydni są udający katolików, którzy świadomie uczestniczą w liturgii z przyjmowaniem Eucharystii.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję takim okazał się kandydat na prezydenta...Szymon Hołownia. Kapłan nie podał mu Ciała Pana Jezusa (nie może tego czynić), ponieważ odpowiada osoba przystępująca do Komunii Św. W tym wypadku była to osoba świadoma (dwa razy był w Seminarium), a w końcu w jakiś sposób zasłużył się, że występował w programie TVN „Mam talent”.

   Niektórzy pokazują się...tak było z Bronisławem Komorowskim, który miał kaplicę w Belwederze, ale w niedzielę jeździł z obstawą do kościoła na mieście. Z drugiej strony kolega z którym graliśmy w karty moje klękanie przed Eucharystią nazwał „aktorstwem”.

   Bezpieka zna się na tym, bo tacy specjalnie byli ćwiczeni, aby tkwić w strukturach kościelnych z uwiarygodnianiem poprzez uczestnictwo w celebracjach. Dom Boga na ziemi był i jest nadal traktowany jako wróg (pisze o tym bez ogródek prof. Jan Hartman na swoim blogu).

   W drugą stronę na rozkaz lub za przyzwoleniem robi się bluźniercze odprawianie Mszy Św. oraz idzie w procesji Eucharystycznej z boską waginą. Jak te dusze później sądzić i karać. Sodomita o. Biedroń prawił kazanie w czasie pielgrzymek w Częstochowie. On nawet nie czuje, że jest to prowokacja, a otrzymał od Boga dar wymowy. Zostanie rozliczony z każdego słowa...

   W „Zawsze wierni” Edwin Faust pisze; istnieje zasadnicza różnica pomiędzy katolikiem normalnym, a nominalnym (czyli z nazwy); niewierzącym, wierzącym i niepraktykującym, wierzącym w Boga, a nie w księży, modlącym się „w komórce” czyli bez Kościoła Zbawiciela…itd.

   To dwa światy, mówimy innymi językami.  Mieszka taki dwa kroki od kościoła, a nie zobaczysz go na spotkaniu z Panem Jezusem. Ile ma piękne samochody, które pokonują wiele kilometrów w jednej chwilce, ale Bóg nie jest im potrzebny. Wnoszą ich później do świątyni jako trupy duchowe lub jako fałszywych katolików.

   Teraz w kościele zdjęto moją ulubiona stację drogi krzyżowej; "Oto Matka twoja"..."Oto syn Twój", która stoi zakurzona w kącie, bo na jej miejsce zawieszono tablicę "smoleńską" z wypisanymi nazwiskami ofiar. Duszom tych ofiar nie jest potrzebna żadna "ludzka" pamięć, ale modlitwy i Msze św.! 

   Mnie boli serce z powodu „wierzących”, którzy nie żyją kalendarzem liturgicznym i robią łaskę Bogu trafiając do kościoła tylko w niedziele i święta, a nawet wówczas uczestniczą biernie w Misterium, którym jest Msza św.!

   Ci, którzy buntują się przeciw naszej wierze i nie uczestniczą w życiu Kościoła świętego...później pragną taniego pogrzebu z wieloma kapłanami. Jeżeli bez istotnej przyczyny nie jesteś na czterech niedzielnych Mszach św. to wg prawa kościelnego nie możesz mieć pogrzebu z wniesieniem zwłok do świątyni. Taka jest procedura i trzeba starać się o dyspensę u biskupa.

   Tak było z moim kolegą lekarzem, który został wniesiony do kościoła, a nie chciał tam wejść...wielokrotnie zapraszany przeze mnie (wg niego tendencyjnie!). Nie byłem na jego pogrzebie, ale słowo głosił sam proboszcz, ceremonia powinna odbyć się tylko na cmentarzu!

   Dzisiaj napłynęło ostrzeżenie, aby nie dyskutować, a właśnie przybyła chrześcijanka niedzielna (lat 66). Wyjaśniałem jej po raz ostatni istnienie tego i Tamtego Świata, posiadanie dwóch ciał, woli własnej, którą trzeba oddać Bogu Ojcu, istnienie ojczyzny ziemskiej i pośredniej chrześcijan (przydała się mapka religii z książki otrzymanej od oficera politycznego), potrzebie postów, modlitw, wyrzeczeń, przesunięcia zainteresowań ku duszy i Prawdziwemu Bogu Ojcu, Panu Jezusowi i Matce Bożej.

   Ta mój wysiłek skwitowała; Cóż dadzą Panu Bogu moje modlitwy. Komu to potrzebne, przecież Pan Bóg wie co czyni! Jugosławia...sami sobie winni! Żal mi wszystkich chodzących na pielgrzymki do Częstochowy - przecież oni czynią to dla siebie, dla sprawdzenia własnej sprawności, pokonania i przekonania się, że jest to im potrzebne! O co mam się modlić?”

   - Nigdy więcej nie będę rozmawiał z panią na tematy duchowe. Proszę wołać do Nieba, tam pytać! Ja pani wyjaśniłem wszystko od Ducha Świętego i wskazałem na Cud Ostatni (Eucharystię)…

    Przecież byłem ostrzegany: „Jezu mój! Jezu! Matko moja jak nie słucham Was”. Wyświęciłem gabinet lekarski i zacząłem prosić w intencji tej pacjentki, która mówiła słowa wprost od Szatana...

                                                                                                                        APeeL

 

01.08.1988(p) Wierność w małym...

Rocznica Powstania Warszawskiego

   Przypomnę, że Powstanie trwało od 1 sierpnia – 3 października 1944, a było zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw ZSRR oraz podporządkowanym mu polskim komunistom. To byłą nieudana próba samodzielnego wyzwolenia stolicy, bo wsparcie udzielone przez USA i Wielka Brytanię było niewystarczające.

   W rezultacie słabo uzbrojone oddziały powstańcze przez 63 dni prowadziły samotną walkę z przeważającymi siłami niemieckimi i po masakrze zakończyło się kapitulacją 3 października 1944 roku. Ze względu na jego tragiczne skutki dyskutowany jest sens tego zrywu.

   Dzisiaj jest bardzo gorący i parny dzień. Dla mnie to ciężka próba, bo mijam parking, gdzie jest piwo, a to już pierwszy sierpnia; nie mogę pić. Wiem, że to piwo jest dla mnie próba...wierności w małym. Zważ, że jestem na początku drogi w poszukiwaniu Boga i taka miara; „głupie piwo” i to w upał. Przecież to napój, nikt nie widzi!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.02.2020) wiem, że to była wielka próba...od Szatana. Krzyknąłem wówczas trzy razy; nie! nie!! nie!!! Dodatkowo postanowiłem ten dzień (rocznice Powstania Warszawskiego) uczcić ciężka pracą.

    Ponadto podczas przejazdów samochodem słuchałem homilii papieża. Nawet odkryłem, że jest to dobry sposób na gadatliwość, a właśnie prosiłem Matkę Bożą o pomoc w walce z tą wadą…

                                                                                                                            APeeL

 

02.08.1988(w) Moje straszenie czyśćcem okazała się słuszne

    Dzisiaj trwał dalszy ciąg ciężkiej pracy. Do godziny 1.30 czytałem "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi" Marii Simma. Autorka ma zdolność widzenia duszy ludzkiej, przyjmuje cierpienia zastępcze, które pomagają zmarłym ludziom uzyskać zbawienie.

    Teraz, gdy to przepisuję (17.02.2020) przytoczę tylko kilka zdań z tej książki...dla straszenia. Chodzi o to, że nasza wiara - wg „matka Joanna od demonów” (prof. Skrzeczyszyn) - wynika ze strachu przed Piekłem. Dlatego latamy do kościoła i dajemy na tacę...

    Czytające te kilka zdań uprzytomniłem sobie, że ja - w rozmowach z wierzącymi - straszę Czyśćcem. To jest słuszne, ponieważ tam dowiadujesz się, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze, a nic nie możesz już uczynić dla siebie...czekasz na takich Anna Simma, jak moja żona i ja oraz całe masy podobnych na ziemi.

   Powiesz, że - przy okazji chwalę siebie! A kto mnie pochwali? Uciekają przede mną, gdy zaczynam mówić o Bogu...siostrzyczki zrodzone z tej samej matki krzyczą, że „już zaczynam i to wciąż o tym samym”, a córka oburza, bo chcę ją nawracać!

    Wróćmy do straszenia przez Marię Simma; „Ten, kto za życia lekceważy czyściec i w związku z tym grzeszy, będzie za to ciężko pokutował”.

   <<Czas trwania pokuty też jest różny. Ksiądz z Kolonii był w czyśćcu od roku 555 aż do Wniebowstąpienia Pańskiego roku 1954 i gdyby nie został wybawiony przez jej cierpienia zastępcze, musiałby cierpieć dalej. Są też dusze, które muszą pokutować w czyśćcu aż do Sądu Ostatecznego. Innym wystarczy pół godziny pokuty albo jeszcze mniej, jakby przepłynęły tylko przez czyściec.

    /../ Dusze w czyśćcu znoszą swoje cierpienia z godną podziwu cierpliwością i wychwalają miłosierdzie Boże, dzięki któremu uniknęły wiecznego potępienia. Wiedzą, że zasłużyły na swoje cierpienia i żałują za grzechy. Modlą się do Maryi, Matki Miłosierdzia>>.

   Dziwne, bo w ręku znalazło się też; orędzie dusz czyśćcowych do ks. Ottavio Micheliniego.

    <<Oczekujemy teraz braterskiej pomocy, która przyspieszy nasze uwolnienie. Nasze cierpienie może wyrazić obraz człowieka palącego się wśród płomieni i pragnącego znaleźć się w czystej i świeżej wodzie. Pali nas pragnienie połączenia z Tym, który jest przyczyną i celem naszego istnienia! Wy nas nie możecie zrozumieć, bo my widzimy inaczej niż wy>>.

    Dla mnie jest jasne, że te dusze mogą modlić się tylko za nas, a my mamy to czynić za nie. Tak jest w Ciele Mistycznym Pana Jezusa. Jest to zarazem dogmat o Obcowaniu Świętych. Dalej padło zalecenie uczestnictwa w Mszach Św. z Eucharystią. Mówię o tym wszystkim przy każdej okazji, a podczas modlitw wołam także za dusze objęte daną  intencją…

                                                                                                                      APeeL

 

03.08.1988(ś) Praca uświęcona...

   Pada. Czuję się dziwnie, trwa niepokój, senność i osłabienie. Nie wiem co robić, nie mogę się skupić...tak czas zleciał do obiadu. Dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że tak jest podczas kuszenia przez Szatana. Zauważ to na sobie (zapamiętaj; niepokój i „nie wiem, co mam robić”).

    Przespałem się, a ok. 15.00 syn - z natchnienia Bożego - pokazał mi książkę o o. Pio z jego zdjęciami...dla dodania mi siły. Kiedyś uczyniłem to samo, gdy nie chciało mu się wstać do szkoły. Nawet przypomniał; „zrobiłeś to i od razu miałem siłę". Potwierdziłem, że o. Pio zawsze dokładał sam sobie pracę, modlitwy z przyjmowaniem różnych cierpień.

   Zerwałem się, szybko poszło przygotowania do tapetowania; usuwanie starej, szpachlowanie, malowanie sufitu i futryn, rozrobienie kleju z wysprzątaniem wszystkiego. Wiedz, że jestem najlepszym malarzem wśród lekarzy.

   Wyjaśniło się kuszenie Bestii, bo ten dzień poświęciłem za duszę brata ciotecznego, dwóch zmarłych sanitariuszy, staruszkę, która powiesiła się w moim domu rodzinnym (miałem wówczas 5 lat) oraz za duszę pana, którego określałem przodownikiem, ponieważ był pracowity, cichy, pokorny w sercu, dobry i uczynny. Wówczas nie wiedziałem, że jest to uświęcenie pracy i cierpienia...wielka ofiara dla dusz czyśćcowych. To wyjaśniło rozpraszające kuszenie...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

 

 

 

     Wiedziałem, że dzisiejsza intencja będzie dotyczyła łamania prawa, ale jak ma brzmieć? Jeżeli nie odczytam to nie wiem jak wszystko ułożyć. Wymyślona przeze mnie brzmiała; za świadomie łamiących ustanowione prawa. Następnego ranka napłynęła właściwa...

    Przedstawię „duchowość zdarzeń”…

1. Wczoraj była burzliwa dyskusja w TVP Info o praworządności w naszej ojczyźnie, gdzie  dominował sędzia Maciej Nawacki. Rzadko zdarza się, aby tak zdecydowanie była przekazywana prawda do mataczących. Chodziło o dotychczasową całkowitą bezkarność sędziów...

2. Na niedzielnej Mszy św. Pan Jezus w Ew (Mt5, 17-37) wskazał, że nie przyszedł „znieść” Prawo, ale je wypełnić. Grzechem jest gniew na drugiego, pożądliwe spojrzenie na niewiastę oraz ręka czyniąca zło, oddalenie żony lub przyjęcie oddalonej (cudzołóstwo),  a także bezmyślne przysięganie…

3. W TVP Historia trafiłem na film dokumentalny o obozie koncentracyjnym w Korei Północnej („Yodak Stories”) z relacjami uciekinierów z tego kraju…

   Jak można tolerować system bolszewicki w tak czystym wydaniu...jest to wyraźne opętanie! U nas jeszcze niedawno były jego namiastki; skrytobójstwo ze szkodzeniem „wrogom ludu” na wszystkie sposoby.  Szkoda, że wielu z nostalgią wspomina ten czas, a głupi politycznie o. Robert Biedroń wskazuje, że obecna władza zniszczyła naszą ojczyznę bardziej niż czerwona mafia.

4. Łamanie prawa o zakazie rozpowszechniania broni jądrowej, pragnienie władzy nad światem, terroryzm islamski...właśnie taki ojciec pobił Polkę i porwał syna!

5. Na blogu Jana Hartmana napisałem, ale nie wiem czy dadzą);

    <<W poprzednim wpisie nawołuje Pan do wojny domowej w mojej ojczyźnie, a teraz ciągnie sprawę środkowego palca. Pisze Pan rozprawę naukową...jakby doktorat. Nie pasuje to do człowieka na stanowisku...

    Gest jak gest. Niekiedy jest potrzebny, bo jeden z kierowców karetki lubił wymuszać pierwszeństwo; wyprzedzał z prawej, itd. Czynił to bez powodów, bo nie jechaliśmy na sygnałach. Kiedyś trafił na swojego, który nie ustępował i w końcu wyjaśnił wszystko tym gestem.

    Proponuję zamiast przeklinania zrobić taki emotikon, bo jestem zdruzgotany radami Pana Profesora dotyczącymi demokratycznych wyborów. Dziwię się, że Pan Profesor mieniący się politycznym guru stawia na Małgorzatę Kidawę - Błońską. Kto ją wystawił i dlaczego zgodziła się na start w wyborach...to dla mnie wielka tajemnica. Po co jej to było?

    Towarzyszy jej lekarz pediatra, niezwykle agresywny dotychczas Bartosz Arłukowicz. Co mu się stało w głowę, że promuje "wrobioną w wybory" przez Grupę Trzymająca Władzę?

   Panie Profesorze!

Zanik mózgu nie boli. Proponuję - na wszelki wypadek - badanie profilaktyczne, ale można zbadać się samemu; proszę stanąć ze złączonymi nogami, zamknąć oczy i wyciągnąć przed siebie ręce...jak Pan Profesor fiknie w lewo to rozpoznanie będzie pewne >>.

6. Napisałem podziękowanie do "Pulsu medycyny"...

    Państwa egzemplarze reklamowe przekazałem kolegom (chirurgowi i lekarzowi rodzinnemu), ponieważ od 10 lat mam zawieszone pr. wyk. zawodu lekarza z powodu obrony naszej wiary i krzyża Pana Jezusa.

     Może Państwo interesowałyby tematy;

- indolencja, a nawet ignorancja duchowa kolegów psychiatrów w kraju katolickim

- psychuszka jako dalej trwające narzędzie „władzy”

- podobieństwo mistyki do psychozy

- bezczelne łamanie wszystkich praw lekarza przez samorząd lekarski (wówczas prawnicy nie służą krzywdzonemu)...te struktury powinny być skasowane (przymus zrzeszania się).

- zawodowi działacze w samorządzie lekarskim (nawet obecny prezes NIL-u).

    Konstanty Radziwiłł na szczycie swojej „działalności” był prezesem NIL, a zarazem wiceprezesem OIL i miał 25 funkcji w różnych komisjach. Proszę przeczytać mój komentarz w „Gazecie lekarskiej” pod peanem dotyczącym tego "państwa w państwie"; To już trzy dekady odrodzonego samorządu lekarskiego...

     W tej intencji popłynie cała moja modlitwa…

                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane...

14.04.2008(p) ZA UŚWIĘCAJĄCYCH CIERPIENIA

    W śnie walczyłem z wielkim pająkiem, którego osłabiłem morfiną (czytaj; czeka cię walka z upadłym Archaniołem). W drodze do kościoła znalazłem duży gwóźdź (symbol cierpienia Pana Jezusa), który umoczyłem w wodzie święconej (uświęcenie cierpienia).

    „Czy naprawdę chcesz iść za Mną?...być Moim uczniem? Dlaczego radzisz innym przyjmowanie cierpień i ich uświęcanie, a sam nie przyjmujesz danego przeze Mnie? Dlaczego się buntujesz i nie dziękujesz za tę łaskę? Przyjmij cierpienia i przebacz pełnym sercem, bo to Droga do Nieba!”.

   Nagle zrozumiałem, że Jezus, Święty Świętych, Syna Boga Żywego...za otwarcie Nieba został bestialsko zamordowany, a w pierwszych słowach na krzyżu przebaczył...”Ojcze, wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”.

   Wracają słowa Apostoła Piotra; „[...] To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus [...] zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami [...]”.

    Wychodzę ze spotkania z Panem Jezusem, a dusza woła; „Panie! Spraw, abym nie miał w sercu moich prześladowców...aby zniknęli z moich myśli. Spraw to Jezu! Cóż oni winni, nie wiedzą, co czynią (brat bratu, Polak Polakowi). Niech ten gwóźdź - znak od Ciebie, Panie - będzie symbolem przebaczenia i uświęcenia mojego cierpienia. Duchu Święty przypominaj o tym”!

    W przychodni była straszliwa udręka, a środku pracy napłynęło cierpienie miłosnej rozłąki z Panem Jezusem...wróciło przyjmowanie cierpienia. W domu od żony otrzymałem wiz. o. Kolbe, który znalazła podczas porządkowania parafii...

                                                                                                                            APeeL                             

 

16.04.2008 ZA TYCH, KTÓRYCH POKRĘCIŁO…

W telewizji trwała rozmowa z siostrą porwanego i zamordowanego brata Olewnika (był przetrzymywany przez dwa lata, przykuty do ściany); „pomagał” im komendant - mafiozo, któremu wszystko przekazywali…cały czas zdawało im się, że to ich zaufany obrońca.

     Przepisuję to, a właśnie tatuś z Maroka podjechał pod blok w Gdyni, skatował matkę i porwał swojego 10-letniego syna Ibrahima.

     Leszka Moczulskiego, który krzyczał w Sejmie RP; „płatni zdrajcy, pachołki Moskwy”…uznano, że jest kłamcą lustracyjnym! Nie wiadomo jaka jest prawda, ale to wielokrotny więzień. Wielka droga krzyżowa…

    Czekam na zmiennika po dyżurze w pogotowiu, a on spokojnie spóźnia się i mówi, że mogłem opuścić dyżur…

- To, że pan się spóźnił na dyżur i nie odpowiadał na telefon, to nic, ale samowolne opuszczenia przeze mnie dyżuru jest działaniem kryminalnym!

   Niektórzy zachowują się jak niepełni rozumu. Przychodzi brat „chorego” i prosi dla niego o zwolnienie. Sprawca wypadku pędził 150 km/ godz. a to prawnik mafii. Biegły sądowy stwierdził, że winny jest kierowca motorynki, który został zmasakrowany…stracił nogę, doznał urazu czaszki i brzucha.

    Przepisuję to (17.02.2020), a podobny świr pędził 140 na godzinę, łamał wszystkie przepisy, a ujęty odgryzł policjantowi kawałek palca. Podobnie „chory” porwał właśnie karetkę i przejechał się lądując na słupie. Dlaczego kierowca zostawił kluczyki w zasięgu ręki kluczyki?

    Stajesz się stary, w wciąż jesteśmy młodzi (dusza)...każdy to widzi, ale ty nic nie czujesz i zaczepiasz prawie nastolatki. Właśnie płynie śpiew „tao, tao coś mi się zdawało”.

    Kończę ten zapis (17.02.2020), a głos zabiera „Małgośka” - kandydatka na prezydentową. Kolega Kosiniak - Kamysz uważa, że też się nadaje. Wiadomo, że wysocy rzadziej mają udary, ale nie czytałem o związku wzrostu z mądrością.

    O reszcie kandydatów szkoda pisać, bo o. Robert ujrzał, że PiS zniszczył naszą ojczyznę bardziej niż bolszewicy, a Hołownia podszedł do Eucharystii, której mu odmówiono. Mnie też kiedyś odmówiono, bo kapłan wyglądający jak Usama ibn Ladin nie usłyszał ode mnie głośnego; Amen.

    Natomiast Kukiz uwierzył, że zbawią nas JOW-y...nawet napisał list do Owsiaka, ale ja nie jestem pewien czy on umie czytać. To wcale nie jest takie rzadkie, bo prezes OIL Mieczysław Szatanek moją prośbę o zabraniu mi pr. wyk. zawodu lekarza przeczytał wobec wszystkich, że proszę o następne badanie psychiatryczne.

   Pan prezes nie był pijany ani naćpany...chyba powinien być zbadany, ale przez prokuratora. Nadal prezesuje (2020 r.), ponieważ jest „niezastąpialny”. Na ten moment popłynie reklama telewizyjna ze słowami; „rozum mu odjęło”...

                                                                                                                                     APeeL

 

17.04.2008(c) ZA MAJĄCYCH KRZYŻ CHOROBY

„Zbawienie przyszło przez krzyż, ogromna to Tajemnica”…

     Dzisiaj jest seria ciężko chorych. Na początku przyjęć pacjentów zauważyłem, że fartuch założyłem na lewą stronę…kieszenie mam do wewnątrz („bądź bezinteresowny”). Tak było do końca dnia; 

-  przygotowywana do operacji zaćmy utyka z powodu zwyrodnień

-  muszę zapisać narkotyki dla chorego ze świeżo wykrytym rakiem

-  babcia, całkiem pokrzywiona miała operacje biodra…teraz pod skórą wystaje jej metalowa proteza

-  znajoma lekarka musi jechać karetką…zaskoczona zawałem serca?

-  pogryziona przez nieznanego psa (kłopot, szpital)

-  kobieta odcięła sobie palce piłą tarczową, a innemu ciężar spadł na stopę

-  pobity, złamanie kości czaszki

- przyprowadzony przez żonę…bóle brzucha, zaburzenie w oddawaniu moczu, niezbyt się skarżył, a pęcherz był wypełniony na granicy pęknięcia (2 litry moczu)

-  krwawiący z przewodu pokarmowego…pilny transport do oddziału chirurgicznego...   

    Moje serce rozrywał ból z powodu codziennego krzyża; wielkiej ilości chorych, bałaganu i zmęczenia. Na wizycie domowej trafiłem do mojej pacjentki w agonii...zaleciłem kapłana, który przybył z Wiatykiem. 

    Na ten czas w „Fakcie” było zdjęcie krzyża, który uratował całą rodzinę z ciężkiego wypadku samochodowego. W tym czasie z telewizji popłyną obrazy…krwotocznego zapalenia płuc (wirus Ebola). Afrykańczyk, a później nasza prostytutka…świadomie zarażali wirusem AIDS. Jest apel, aby poszkodowani zgłaszali się przy zapewnionej dyskrecji.

    Obecnie (2020 r.) mamy wybuch bomby biologicznej w Chinach (Wuhan – 400). Podają, że opanowali pandemię, bo chwilowo umiera mniej na dobę.  Apokalipsa już trwa…

                                                                                                                                 APeeL

 

 

    Można powiedzieć, że jest to bój na śmierć i życie („ostatni”), bo o świętość naszej duszy...inaczej nie wrócisz bezpośrednio do Królestwa Bożego. Jeżeli ktoś neguje jej posiadania to szkoda z takim rozmawiać.

    Taki sądzi, że „umiera”, a to oznacza koniec wszystkiego; zostaje spopielony lub zgnije (teraz nie wypada pisać, że zwierzęta zdychają). Trzeba przyznać, że tak sądzą ludzie „mądrzy” w sensie świata; Eliza Michalik, prof. Joanna Senyszyn (przygotowana do śmierci, ponieważ napisała testament, ale krzyż określa dwoma deskami zbitymi na krzyż), dalej są to „teolodzy” pożal się Boże, a nawet namaszczeni kapłani. 

    Na początku mojego nawrócenia (1988 r.) wszystko rysowałem, ale nie potrafię edytować rycin ukazujących moje przebudzenie duchowe. Tam są przekazane ówczesne refleksje...ciekawe nawet dla mnie będącego już na szczycie Himalajów duchowych.

   Pan Bóg dzisiaj pokazał im, że im wyżej wejdziesz tym upadek może być bardziej bolesny lub śmiertelny. Właśnie stanie się to dzisiaj, bo bój toczy się z zachciankami ciała, które podsuwa Szatan...za przyzwoleniem Boga Ojca (próby). To nie jest kuszenie, które chce zmienić sam papież z modlitwy „Ojcze nasz” („nie wwódź nas na pokuszenie”), ale przyzwolenie na działanie Szatana.

   Zobacz, co Pan Jezus powiedział s. Faustynie; „Więcej mnie ranią drobne niedoskonałości dusz wybranych, aniżeli grzechy dusz w świecie żyjących”. To dla mnie jest zrozumiałem, bo niewdzięczność za bezmiar łask i świadomość, że upadam (w tym wypadku; nagła pokusa seksualna)...sprawia zranienie Serca Pana Jezusa.

     Przecież w takiej próbie mógłbym przekazać to cierpienie w intencji czystości dusz kapłańskich, ale nie zawołałem - z głębi duszy - do św Józefa z lilią...na obrazie przyniesionym ze śmietnika!

    Bardzo pragnąłem Eucharystii na Mszy św. wieczornej, a tak się stało, że trafiłem na przedłużające się nabożeństwo dziękczynne z okazji rocznicy ślubu. Pięknie grał i śpiewał zespół;

„Obudź mnie do wiary Matko! Cały Tobie się oddaję.

Zawsze Twoim dzieckiem pragnę być. W Twoich dłoniach me schronienie (...)”.

    Przybył też spowiednik. Po Eucharystii, która zamieniła się w mannę z nieba „spojrzał” obraz s. Faustynki, którą poprosiłem, aby podziękowała za wszystko Bogu Ojcu, Panu Jezusowi i Duchowi Świętemu…

   Całą moją modlitwę - w tej intencji - odmówię następnego dnia (1.5 godz.) podczas meczu piłkarskich oldbojów…

                                                                                                                                        APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

22.07.1988(pt) Marzenie przyjęcia Eucharystii...

    Spałem tylko godzinę, a wyjechaliśmy do Zakopanego o 2.40! Tu Pan pozwoli mi wypocząć. Żona nie chciała jechać, a ja pragnąłem być z całą rodziną - tego mi brakowało.

    Rano przed śniadaniem z Świętokrzyskich Kazań Radiowych przeczytałem: "Zbawicielu mój, bądź dziś ze mną pomóż, abym dzień przeżył mądrze". Wszystko przebiegło szczęśliwie...nawet znaleźliśmy się na basenie z ciepłą i czystą wodą. 

    Przed wyjściem na obiad kazałem przeczytać córce Słowo (na chybił – trafił), bo dzisiaj są jej imieniny. Wpadło; "Miłość Chrystusa obecnego wśród nas...,który żyje w tobie, we mnie, w ludziach o konkretnych rękach, ludziach czujnych na płacz, wrażliwych na rozterki, otwartych na szukających i gotowych iść do odrzuconych".

    0 19.00 poszliśmy z żoną do kościoła, a ja od 20 lat nie byłem u spowiedzi. Moim największym marzenie jest przystąpieniem do Komunii Świętej! To jest bardzo proste, ale trzeba paść przed kratką  na kolana.

   Ja dodatkowo chcę przekazać część mojego 'ja' kapłanowi. Pragnę trafić do "swojego". Wiem, że Pan wskaże mi takiego (stanie się to później). Piękna Msza św. z pięknym przejmującym śpiewem (organista wkładał w niego część własnej duszy) o rozmowie Magdaleny z Mistrzem.  I to, że do każdego z nas przyjdzie ogrodnik.

   Szkoda, że nie ma córki Magdy, bo całe nabożeństwo było pełne namaszczenia. Mam wrażenie, że nasz ksiądz - ciągle nawołujący o datki - bardziej polubił złoto niż Boga. Natchnienie ostrzegło mnie; "Nie oceniaj, bo każdy może zmienić się, a przykładem jest moja osoba pragnąca powrotu do Boga Ojca!" Podczas Eucharystii organista śpiewał o szczęściu niepojętym. Ja właśnie to zrozumiałem...oddalony od Najświętszego Sakramentu.

                                                                                                                APeeL

 

23.07.1988(s) Sam na sam z sobą...

    Ni stąd - ni zowąd powiedziałem rodzinie, że nigdzie nie idę, bo nie ma pogody. Zrozumiałem po czasie (wszyscy poszli na basen), że miałem zostać sam, bo od dawna prosiłem Boga o chwilę ciszy. Zostałem wysłuchany i uzyskałem ten dar. Zostałem sam z sobą.

   "Szukasz Boga popatrz na góry". Tak napisano na zdjęciu Tatr. Wyjrzałem przez okno na  Giewont. Tak marzyłem o pokoju w takim miejscu i w takim spokoju. Dzięki Ci Panie!

    Włączyłem nagranie o Stanisławie Wyspiańskim, gdzie byłą Modlitwa do Maryjki, Dziewicy Przeczystej;

    „Daj nam Ty taką siłę zwycięską, tyle mocy niezmożonej i wytrwałości do pracy. W skrzesz w nas dusze tak silne, jak długie są nasze cierpienia...tak wielkie jak głębokie są nasze rany.

   My przywiążemy się do pracy ciężkiej. My chcemy upadać pod jej ciężarem, aby dowieść naszej miłości...

   Ale, Ty pozwól nam widzieć choćby w dzień naszej śmierci w ostatniej choćby chwili zobaczyć tęczę przyszłości. Jutrzenkę życia nowego - niech ona zabłyśnie nam.

    Ty, królów naszej ojczyzny Królowo Polskiej Korony."

     Po obiedzie poszliśmy z żoną do drewnianego kościółka zaprojektowanego przez St. Witkiewicza. W podziemiach była wystawa malarstwa ludowego z wizerunkami Matki Bożej na szkle. Żona zwróciła uwagę na Matkę Boską Cygańską, a ja na Matkę Boską Zbójnicką. Zbój klęczy, a Matka Boska wskazuje mu drogę nowego i dobrego życia!

    W przedsionku podziemi kupiliśmy kilka książek; "Chrystus w moim życiu”, "Modlitwy chorych" oraz "Zaryzykować życie". Sprzedawca powiedział do mnie; „w życiu chrześcijanina nie ma nic przypadkowego”. Zrozumiałem, że Pan Jezus wskaże mi odpowiedniego spowiednika…

                                                                                                      APeeL

 

24.07.1988(n) Po wahaniu znalazłem się w kolejce do spowiedzi...

     Wysłuchaliśmy niedzielnej Mszy św. radiowej. Postanowiłem pojechać do Bukowiny Tatrzańskiej. Nie ma odwrotu, po wahaniach znalazłem się w kolejce do spowiedzi z jedną osobą przede mną, ale kapłan wyszedł odprawiać Mszę Św. Cieszę się, że ustąpiła obawa przed spowiedzią - mam jeszcze 7 dni, może się uda. Właśnie popłynie pieśń o Mistrzu...muszę iść Jego Drogą.

    Ksiądz mówił o naszym zabieganiu o sprawy materialne z brakiem czasu na sprawy duchowe, które odkładamy na czas późniejszy, a często śmierć wszystko niweczy ten plan. Myślę, że tak jest u większości ludzi. Często prosimy Boga, ale rzadko dziękujemy. Taka jest prawda.

                                                                                                     APeeL

 

25.07.1988(p) Każdy zostanie rozliczony...

„A serce nie umiera, kiedy zdawałoby się, że powinno”... Czesław Miłosz

  W sercu pojawiły się cierpienia fizyczne (choroby, ból, głód, brak spełnienia pragnień, bezdzietność, itd.) oraz duchowe (strach przed śmiercią, nostalgia, samotność, wyrzuty sumienia, trudność zrozumienia dlaczego złym powodzi się dobrze, a sprawiedliwi doznają udręk, nienawiść i niewdzięczność otoczenia, a nawet przyjaciół, brak wolnej ojczyzny, itd.).

     Nie wiem skąd to przepisałem? Całe nasze życie jest oczekiwaniem na Pana! Trzeba być gotowym, czekać z zapalonym światłem. Każdy z nas zostanie rozliczony. Pozwól ręce, aby się otworzyła, bo dobro wyzwala dobro. Nie pobieraj nic ponadto, co ci wyznaczono.

     Nie ulegaj pokusie władania, wyładowania się, odegrania się na słabych, chorych i bezdomnych - łatwo zlekceważyć tych, za którymi nikt nie stoi. Szukaj okazji do czynienia prostego dobra, cichej radości, bądź przyjacielem tych, którzy proszą o pomoc. Nie trać delikatności. Czuwaj nad wyobraźnią.

   Co czynić – pytaj o to własne sumienie. Pamiętaj, że zostaniesz rozliczony z talentów jakie otrzymałeś…

                                                                                                           APeeL

 

26.07.1988(w) Bunt przeciw ojcu...

    Syn pogniewa! się na nas, bo wczoraj nie wpuszczono go na film od lat 18 („Muchę"), a ma lat 14. Rano zniknął. Wiedział, że wyjeżdżamy na Gubałówkę przez Butorowy Wierch. Nie miał pieniędzy. Wszedł na Gubałówkę. Spotkaliśmy go na szlaku - był spragniony (duży upał). Miałem płyn, który wypił jednym tchem. Wszyscy byliśmy szczęśliwi i wstąpiliśmy do kaplicy Matki Bożej Różańcowej.

    Czy nie jest tak też z nami, bo z powodu różnych spraw obrażamy się na Boga Ojca. Ja jestem tego przykładem, bo przez tyle lat żyłem bezbożnie. Pan wysłuchał wołania pacjentek i nie poszły na marne zamawiane za mnie Msze św.

    Teraz zbliża się czas powrotu do Boga Ojca…z moim przystąpieniem do Sakramentu Pojednania. Jak wielka będzie nasz wspólna radość…

                                                                                                                APeeL

 

 

27.07.1988 (ś) Na co czekasz...

    Z żoną poszliśmy do Chatki Pustelnika - brata Alberta. Nie było już książki dla odwiedzających. Przed trzema laty napisałem tam; „W każdym z nas jest święty należy to tylko obudzić.” Teraz wiem, że jest to prawda, a świętość dotyczy pragnienia naszej duszy, której nic tutaj nie zadowoli.

    Na starość chciałbym mieć taki pokój, w takiej chatce - jak brat Albert. To jest to! Każdy musi zrozumieć, że "potrzeba mało, a nawet nic". Niestety, króluje kult Boryny - trzymać wszystko do końca!

    Napiliśmy się wody ze źródełka. Kupiliśmy pięknego świątka – mnicha, a z Bystrej wyciągnąłem drewnianego delfina i kamyki ("na szczęście"). Po obiedzie w Bukowinie Tatrzańskiej byliśmy na filmie "Objawienie w Fatimie”, a wieczorem poszliśmy na Mszę św. do kościółka Salwatorianów.

   Przed snem dyskutowaliśmy; na co czeka każdy człowiek? Córka zapytała - na co ja czekam? Ja czekam na przyjście mojego Pana. Muszę być gotowy, przepasany, mieć zapaloną lampę, która poprowadzi mnie w ciemności. Po otworzeniu ręki muszę pokazać talent powiększony, który otrzymałem. Nikt z rodziny nie odezwał się…

                                                                                                                             APeeL

                                                                                            

28.07.1988(c) Nic nad Boga...

    Długo szukałem grobu brata ciotecznego. Usiadłem na kamieniu, a w tym czasie napłynęła jego twarz oraz twarz naszej wspólnej babci, a także jego ojca. Zawołałem tylko; „Panie, Ty widziałeś jego udręczenie; nieudane małżeństwa i alkoholizm. Wiesz Panie, że część jego winy spada na jego rodziców. Panie, Ty wiesz lepiej! W tym czasie wzrok przykuł napis na jednym z grobów; "Nic nad Boga".

 

                                                                                                                     APeeL

 

29.07.1988(pt) Zwiastuny boju duchowego...

    Wieczorem czytałem "Świętokrzyskie Kazania Radiowe”. Nadal mam nadzieję na spowiedź do której mam się przygotować. Dzisiaj, gdy to przepisuję (16.02.2020) muszę stwierdzić, że już wówczas interesowałem się bojem duchowym. Wyznacza go nasze ciało i dusza, królestwo ziemskie z niskimi pobudkami oraz Królestwo Boże (najwyższe wartości).

   Każdy zna zło tego świata; nienawiść, fałsz i obłudę z niesprawiedliwością, ukryte niewolnictwo, kłamstwa z „patrzeniem w oczy” oraz "niewinne", dalej wyrafinowane, bezczelne i zbrodnicze czyny, nędzę i nadmiar dóbr, różnego typu dyskryminację, zniewolenie, przemoc i gwałt, poniżanie i poniewieranie ludzi. a zarazem uprzywilejowanie "wybrańców", itd.

   Kontrastem jest Królestwo Boże, gdzie obowiązuje Prawo (Dekalog), Prawda, Miłość, Sprawiedliwość, Pokój i Wolność. To nie są wartości typu naszego, gdzie pokój to brak wolny, ale o tym dowiem się dopiero po latach. Na tym tle jaśnieją święci, którzy są po to, aby zadziwiać. Mam zapamiętać, że nawet kamień polny może zmienić bieg lawiny…

                                                                                                         APeeL

 

30.07.1988(s) Pan jest tak blisko nas...

    Dzisiaj planowałem trafić do nowego kościoła w Olczy, ale pomyliłem drogę i znalazłem się na Mszy Św. w drewnianym kościółku w Murzasichle z modlącą się młodzieżą. Z tablicy przez kościołem w Poroninie, który jest zawsze zamknięty przepisałem wiersz dziecka z A. Łacińskiej;

    „Ty jesteś tu Panie, Ty jesteś tu! Czuję Ciebie! Czuję, jak Twa ręka prowadzi mnie, bym czynił dobro. Niczego nie musisz mi tłumaczyć, ani wyjaśniać.

   Ja czuję Twą obecność Panie, Ty jesteś jak ogromne słońce, które rozjaśnia świat, drogę mojego życia.

   Panie, czuję Cię w tej wielkiej ciszy, gdyż Ty jesteś tu, gdy biegnę pośród pół w letnim poranku blisko mnie - w ciszy mego serca.

   Już nie jestem smutny Ty jesteś, po prostu Jesteś!"

    Kapłan wskazał, aby w myślach poprosić Matkę Bożą o różne łaski. Ja zawołałem o pomoc w dwóch sprawach, abym nie pił alkoholu oraz stał się małomówny. Tak się stanie na starość...

                                                                                                                           APeeL

 

31.07.1988(n) Nie spełniło się moje pragnienie...

   Koniec wczasów, podenerwowanie, beznadziejna słyszalność Mszy św. radiowej. Spóźniliśmy się na Mszę św. do kościółka (pomyłka w informacji), ale w nagrodę kupiliśmy; piękny modlitewnik oraz książkę o o. Pio. Bogu dzięki za to, że w Polsce można to drukować. Ludzie wyrywali sobie z rąk.

    Podróż powrotna odbyła się szczęśliwie. Na działce nikt nie oberwał wiśni i śliw, słoneczniki pochyliły się, a w domu wszystko było na swoim miejscu. „Panie dlaczego tak dużo dajesz mi na raz?"

    Kupiłem sobie ćwiartkę wódki i wypiłem.Tak podziękowałem. Żona zdenerwowała się, ale od jutra nie piję (sierpień)... 

                                                                                                                  APeeL

 

 

 

„Tak niewiele trzeba nam”...

    Dzisiejszą intencję modlitewna wypowiedziała żona, która w swoich rozterkach narzeka na stare meble (ponownie są modne) oraz na to, że niczego się nie dorobiliśmy. Ja bardzo lubię to, co posiadam...teraz szczególnie Citroena z 2004 r. który wozi mnie na spotkania z Panem Jezusem w deszczu, wietrze i podczas zimna.

   Każdy musi zrozumieć, że „potrzeba nam mało, a nawet nic”. Właśnie dzisiaj Pan Jezus roześle dalszych Apostołów (72), a trwa dotychczas. Przecież Cyryl i Metody tak stali się patronami Europy.

     Można powiedzieć za św. Pawłem (1 Kor 4, 6-15); „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał. Tak więc już jesteście nasyceni, już opływacie w bogactwa.”

    Refleksja jest taka; jeżeli wiesz, że wszystko jest prawdziwe w Kościele Katolickim i pragniesz wrócić do Królestwa Bożego...wszystko przyniesie Ci radość. Właśnie mam resztę edytowanego już zapisu z 04.12.1993, który wyraża mój stan obecny. To zarazem jest dowód na niezmienność miłości do Boga Ojca;

    <<Pokój zalewał serce i duszę, a cały czas płynęła kojąca muzyka: „Jezu! Jezu! Jezu mój!” Nawet przybyła pacjentka - kucharka pachnąca zupą zacierkową! Przypomniał się ojciec ziemski, który bardzo lubił tę zupę...w największym gniewie przepraszał się z matką! Serce, nadal zalewała nieprawdopodobna radość Boża, nawet śpiewałem po swojemu, że: „nasza miłość nie jest już snem, zbliża nas i wiecznie trwa”. To słowa wprost od Pana Jezusa jako podziękowanie za mój wczorajszy post>>.

    Piszę to, a od Pana Jezusa płynie gra na akordeonie. Zaraz zapytasz; przecież są to walce z YouTube (Lorenzo Polidori oraz Massimo Budriesi). Natomiast ja widzę łaskę, bo są to utwory podobne do tych, które kiedyś sam grałem w zespole na akordeonie. Tylko nasz Tata może nas obdarować w zależności od sytuacji...tak jak ojciec ziemski swoje dziecko.

    Natomiast Szatan podsuwa; posiadanie, sławę, a szczególnie władzę, popisywanie się z biciem głupich rekordów do Księgi Guinnessa. Taki mistrz nic nie wie o swojej duszy z którą - do naszego Prawdziwego Domu - przechodzą tylko nasze dobre czyny, uświęcone cierpienia, uczestnictwo w Mszach Św. oraz modlitwy przebłagalne za ludzkość i grzeszników.

    Ponownie zapytasz; z czego jestem taki zadowolony, gdy moją wiarę uznano za psychozę czyli życie w świecie nierealnym z wymawianiem mi, że dodatkowo leczę się z powodu epi petit mal.

    To wielkie chamstwo i nieuctwo, bo jest to choroba jak każda inna; w ośrodkach podkorowych powstają impulsy dodatkowe jak w sercu, a lekami gasimy je. Ile sąsiad miał kłopotów z napadami migotania przedsionków...zamrożono mu to ognisko w przedsionku serca.

    W „Gazecie lekarskiej” 13 lutego 2018 r. jest piękny artykuł; „On prawie umarł. Jak odczarować padaczkę?”...napisany z wielką miłością przez dr hab. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska Wejdź; https://gazetalekarska.pl/?p=38807 i przeczytaj tam mój komentarz.

   Opiszę objawy; w czasie napadu masz chwilkę nieobecności, nie wiesz dlaczego jesteś w danym miejscu z krótką niepamięcią wsteczną i wszystko wraca do normy. Na dyżurze w pogotowiu - po załatwieniu chorego w ambulatorium - w nocy wszedłem do pokoju kolegi.

   Długi czas widziano to (nawet kierownik), a nie poinformowano mnie (duża nieodpowiedzialność), bo w takim stanie mogłem zrobić błąd lub powiedzieć coś niedorzecznego. Po zdiagnozowaniu i pobieranych lekach jestem traktowany jako wyleczony (prawidłowe EEG), bez napadów od lat.

    Dlaczego to opisuję? Dlatego, aby podtrzymać na duchu podobnie stygmatyzowanych chorych...w moim wypadku przez głupich działaczy samorządowych, którzy nauczali etyki, a nawet - jako fałszywi katolicy - występowali w TV Trwam.

    Chodzi o to, że koledzy zawiesili mi pwzl 2069345 za „chorobę na wiarę”, a nie chcą się przyznać do wpadki (mistyka to psychoza). Teraz z uporem podkreślają, że leczę się z powodu choroby neurologicznej. Ciekawe; co stwierdziłby u nich psychiatra?

    W drodze na Mszy Św. wieczorną odmówiłem całą moją modlitwę w tej intencji, a w sercu miałem wszystkich świadomych swojego zesłania i obdarowania...z miłości Boga Ojca. 

   Właśnie czytałem art. w „Gazecie warszawskiej”; „Syberyjska tragedia Polaków”, którzy byli tam wywożeni od XVII wieku oraz art. o wybuchu bomby bakteriologicznej w Chinach, gdzie to ukrywano, a "Wuhan – 400" jest bronią doskonałą. Apokalipsa już trwa...

    Eucharystia ułożyła się w laurkę jako podziękowanie za moją pracę na Poletku Pana Boga...

                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

08.12.2007(s) ZA PRZYJACIÓŁ MATKI BOŻEJ

Niepokalanego Poczęcia NMP 

     Po dyżurze ruszyłem na Mszę św. ale zerwała się linka sprzęgła…do warsztatu dojechałem na pierwszym biegu. Nie wiedziałem, że dzisiaj jest duże święto maryjne. W czytaniach była  mowa o Ewie, która zerwała więź z Bogiem oraz Maryi, która ją przywróciła...

   Wzrok padł na wielki kosz róż pod obrazem Matki Bożej Łaskawej...napłynęła bliskość Tej, która zgodziła się na urodzenie Zbawiciela przeznaczonego na bestialską śmierć. 

    Matka Boże przemówiła do mnie już dzisiaj rano, bo z pliku gazet „wysunął” się „Katolik”, gdzie był; Komunikat Dobrej Matki: "kocham cię, musisz ufać, bo będę z tobą także po śmierci, słyszę cię - zaufaj swojemu głosowi wewnętrznemu. Nigdy już nie musisz się bać!"

    Tylko nie mów mi, że to przypadek, bo to słowa Matki do mnie...właśnie dzisiaj! Pierwszy raz odczułem radość z przepływającego życia, bo to przybliża mnie do starości i zakończenia wędrówki ziemskiej z powrotem do Matki Bożej!

    Serce zawołało; „Matko Najświętsza! Królowo nieba i ziemi! Królowo mojego serca i moich pragnień. Królowo mojego słowa. Pani mojej wieczności. Niech służę Ci każdego dnia. Jam Twoim dzieckiem, któremu Dobry Tata otworzył oczy, a duszy Niebo. Garstka wie o Tobie i Synu Twoim. Niech Cię błogosławią wszystkie ludy".” 

     Teraz w Centrum Handlowym w Jankach, w szumie i zabieganiu kupujących ponownie napłynęła bliskość Matki Bożej i moje wołanie; „od Twego tak z przyjęciem krzyża otworzyło się Niebo i zaczęło się moje zbawienie. Garstka pragnie powrotu do Ojczyzny Prawdziwej”.

   Mocną bronią Szatana, który szczególnie nienawidzi Matki Boga jest zwątpienie. Za moje modlitwy i ból - z trudem odczytanej - intencji otrzymałem podziękowanie od Matki Zbawiciela. Wchodząc  do domu ujrzałem wizerunek Matki i słowa z tytułu „Witaj Przyjacielu”.

    Bliskość Matki napłynie jeszcze dwa razy, serce zadrży, a łzy zaleją oczy. W samo południe zawołam; „Matko! Najsłodsza Pani! Orędowniczko moja u Ojca Najświętszego. Ty dałaś mi Zbawiciela, Syna Swego na straszliwą śmierć. Matko Święta i Jedyna! Matko Syna Boga! Ty przytulasz, wybaczasz i chronisz jak - matka ziemska - przed należnymi karami Boga Ojca, Sprawiedliwego Sprawiedliwych”.

   I ponownie po godzinie; „Matko mojego Pana! Powiedziałaś tak i nigdy tego nie odwołałaś. Wyzwolicielko z szatańskich pęt ziemskiego wygnania. Ty wskazałaś drogę powrotu do Prawdziwego Domu. Królowo Wiecznego Szczęścia. Matko Prawdy i Miłości. Towarzyszko samotnych. Orędowniczko skazanych, nad wrogami Twymi pochylona. Przyjaciółko wyznawców"!  

   To było podziękowanie także za uniesienie modlitewne i poczucie Obecności Stwórcy. Nie można tego przekazać, a także pojąć, bo trzeba to przeżyć osobiście!

                                                                                                                           APeeL