W porannej słabości „spojrzała” figurka Pana Jezusa padającego pod krzyżem...”nie będziecie mieli w sobie życia”. Nasze ciało potrzebuje chleba powszedniego, a dusza Eucharystii.

    W sercu nastąpiło drgnięcie, a samo wejście do Domu Pana sprawiło uniesienie duchowe. Napłynęła osoba zmarłego kolegi z ławy szkolnej, który był daleki od Boga. Prorok Ozeasz zawołał (Oz 14,2-10):

    „Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną winę...nawróćcie się do Pana. Mówcie do Niego: Przebacz nam naszą całą winę.” Na to Pan odpowiada: „Uleczę ich niewierność i umiłuję z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich."

     Jakże bliski jest mi naród żydowski, braci starszych w wierze. Wielu syjonistów nie kocha tak swojej ojczyzny jak ja. Teraz serce rozrywają słowa (Ps 81): "Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem...Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć, obyś Mnie posłuchał...Jam jest Pan, Bóg twój”. Każde słowo wywołuje jęk w duszy: „Boże! Boże! Jezu mój! Jezu! Jezu!"

    Natomiast Pan Jezus wskazał na pierwsze i najważniejsze przykazanie: „Będziesz miłował Pana Boga swego...Będziesz miłował bliźniego swego”, a zawołanie kapłana sprawiło odczyt intencji modlitewnej tego dnia.

   Popłynie śpiew: „Przyjdź mój Jezu! Przyjdź mój Jezu!”...tak mi dobrze tutaj po zjednaniu ze Zbawicielem, skuliłem się w ciszy i nie istnieje dla mnie świat! W żaden sposób nie wyrazisz sekundowych kontaktów ze Stwórcą, a właściwie błysków Wszechogarniającej Miłości. Krzyczałem tylko w sercu, bo ból rozłąki mieszał się z Radością Bożą...wiem, że mam Ojca Prawdziwego, a przede mną jest życie wieczne.

   Jakże trudno jest wybrać się do pracy, gdzie czeka na mnie bałagan, kłótnie kto ważniejszy oraz boleści różnego typu. Można powiedzieć, że z namiastki Nieba na ziemi trafię do przedsionka czeluści piekielnych. Taki mój los i muszę to przyjąć. Teraz są numerki, wielu lekarzy, a wówczas to był potop chorych.

   Cichy i mały zaczynam pracę. Jak ja żyłem dotychczas? Jak można żyć bez Pana Jezusa, który sprawia, że przestajesz martwić się o jutro i nie boisz się śmierci...

  • Pani swoim smutkiem grzeszy, przecież wiemy, że mamy Ojca Prawdziwego i jesteśmy ludźmi nadziei!

  • Proszę nie walczyć z pijaństwem syna, trzeba prosić Matkę Prawdziwą, a Ona go odmieni! To dla mnie jasne...pani nie wie jak wielkim cierpieniem jest pragnienie picia alkoholu.

  • Te udręki, które sprawia pani córka...to próba poniżenia, którą trzeba każdego dnia dołączyć do Męki Pana Jezusa. Trzeba przyjąć wyrzeczenia za córkę i wołać do Nieba...

  • Ojciec prawdziwy dał nam - w Swojej nieskończonej Mądrości - rozum, wolną wole oraz sumienie...chcesz wolności! Proszę bardzo!

   Serce falami zalewała miłość z pragnieniem niesiania pomocy bliźnim przy pełnej bezinteresowności. Każdego dnia towarzyszy mi złość i podenerwowanie, a dzisiaj Pan dał tę łaskę.

    Pan sprawił, że jadę do dzieciątka, a z umęczenia zasnąłem w karetce. Po szpitalem odmawiałem moją modlitwę...przez serce i duszę przepływała tęskna rozłąka za Panem Jezusem. To krzyż miłości, bo „kochając za nich się kona!” Większość odeszła od Boga, nie wraca i ginie.

   Chwilami obcieram łzy, bo kierowca włączył kasetę z piosenkami o miłości. W tym czasie ofiarowuję Bogu Ojcu cierpienia Pana Jezusa w ciemnicy...”Ojcze miej miłosierdzie i spraw, aby wrócili do Ciebie ci, którzy odeszli."

   10-krotnie powtarzam słowa Pana Jezusa na krzyżu: „Ojcze, odpuść im, ponieważ nie wiedzą co czynią” i „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił.” Ja wołam: „Jezu! Nie opuszczaj ich...nie opuszczaj córki. Ojcze daj im łaskę powrotu do Ciebie.”

Jak wyrazić moje konanie z Panem Jezusem...z miłości do braci? Ich dusze zanurzam w 5-u św. ranach Zbawiciela. Na ten czas Pan Jezus powiedział do mnie: „upiększaj Moją Głowę, zastępując koronę cierniową koroną z róż”.*

Do personelu mówiłem z mocą: „Jest tylko jeden wybór: idziesz za Panem Jezusem lub nie! To jest pokazane na dwóch łotrach. Nie ma śmierci, nasze dusze są doczepione do błota...jesteśmy w Wielkim Poprawczaku!”

     Dzisiaj pościłem...wypiłem tylko 1 kawę. Podziękowałem Panu Jezusowi za dzień...

                                                                                                                                    APeeL

* „Prawdziwe Życie w Bogu*

 

 

Pierwszy Piątek

    Tuż po przebudzeniu o 5.40 „spojrzał” Pan Jezus z krzyżyka na ścianie...”w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Podczas modlitwy porannej napłynęło natchnienie, aby dzisiaj wołać za niewierzących, odwiedzić matkę ziemską...może odmówię drogę krzyżową w kościele, gdzie byłem ochrzczony.

    Nagle serce zalała radość i pokój z pragnieniem spotkania z Panem Jezusem (o 7.30), ale do tej pory jestem na dyżurze w pogotowiu. Właśnie wcześniej przybył zmiennik...

    Płynie „Anioł Pański” z ulubionym wołaniem do Matki Bożej („Pod Twoją obronę”). W świątyni Pana popłakałem się przy słowach o „słodkim Panu Jezusie”. Skuliłem się i wolałem: „Jezu...Jezu...Jezu! Ojcze mój! Dlaczego tyle darów”. Przekazałem post, modlitwy oraz Eucharystię za niewierzących i dusze takich z rodzony, otoczenia i tych, których spotkałem w moim życiu.

    Dodatkowo zawołałem za duszę ojca ziemskiego, aby została wspomożona. Miałem pragnienie, aby na tym nabożeństwie było mało ludzi i chciałem zdobyć wczorajsze czytania. Na ten moment kapłan podszedł do mnie z otwartą księgą, a ja zdziwiony zawołałem: „Matko moja!”.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (11 marca 2019) dodatkowo jestem zaskoczony, bo w „Modlitwach za zmarłych na każdy dzień tygodnia” wypadło wołanie za dusze zmarłych z rodziny!

   Nie mogłem wyjść z Domu Pana, bo serce zalewała niewyobrażalna radość. To jest zarazem wielkie cierpienie, bo trzeba wracać do bałaganu w przychodni. Jakże chciałbym być lekarzem katolickim…

   Nie mogłem w pełni wrócić do ciała i pierwszej pacjentce mówiłem o pokoju duszy, który jest darem Boga i spływa na nasze ciało fizyczne. Ludzie szukają ukojenia ciała, ale bez Boga otrzymują tylko namiastkę.

   Zły sprawił kłótnie pod drzwiami gabinetu. Matce dzieciątka 2.5 letniego wyjaśniam, że jej wyjazd do sanatorium to „diabelskie dobro”, a wcześniej otrzymała znak, bo nie przyjąłem jej o 15.00, gdy przyszła po wypisanie wniosku. Teraz wszystko jej wydałem, ale prosiłem, aby zwróciła się w modlitwie do Matki Bożej.

   Podczas dalszych przyjęć falami napływał pokój i radość z niesamowitym smakiem w ustach. Później nazywałem to „wzmacniająca słodyczą”, a dzisiaj wiem, że jest to działanie Ducha Świętego! Wówczas pomagałem z serca pełnego prawdziwej radości!

    Przed wyjazdem do matki ziemskiej wzrok zatrzymał znicz, a to przypomnienie, że mam zapalić go pod krzyżem (godzina Miłosierdzia Bożego). Ludzie biegają na groby i palą lampki śmiertelnikom często potępionym, a zapominają o symbolu grobu Zbawiciela.

    Z modlitwą za niewierzących trafiłem do ziemskiej matki, a w oknie warsztatu zmarłego ojca zobaczyłem metalowy krzyż. Matka mówiła o rozkradaniu majątku i nie chciała iść na Mszę św. oraz drogę krzyżową. Jakże mi przykro, bo nikt z rodzony nie zna procedury pierwszych piątków i nie uczestniczą w nabożeństwach.

    W rodzinnym kościele kapłan prowadził drogę krzyżową, łzy zalewały oczy, a jego słowa przenikały serce i duszę...z bólem padałem na kolana i tak chciałbym trwać!  Zostałem na Mszy Św. i ponownie zapragnąłem Eucharystii, która koi rozłąkę z Panem Jezusem. Na zakończenie była litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

    Nie planowałem wstępować do brata, ale chciałem się ogrzać, bo w kościele było zimno. Tam naprawdę było ciepło, stół zastawiony żarciem, pełny luz. Z pragnienia serca mówiłem im o Niebie, Matce Bożej, woli Boga Ojca, porzuceniu życia „majątkami” z potrzebą wyzwolenia się od spraw materialnych...

                                                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

     W środku nocy myśli uciekły do więzienia. Właśnie kapelan więzienny przysłał pismo, bo chciałem spotkać się z uwięzionymi (świadectwo wiary). Przypomniał się Jacques Fesch skazany na karę śmierci (wyrok wykonano 1 października 1957), który napisał książkę: „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” (postaraj się zdobyć).

    Z Biblii padły słowa o Bogu, który spełnia pragnienia tych, którzy się Go boją. Padłem na kolana i wołałem: „Boże mój! Ojcze Wielki, Dobry i Sprawiedliwy...to Ty mi wszystko dajesz”. W ciszy duszy chciałbym tak trwać. Śpiewają ptaszki i stukają w okno domagając się karmienia! 

   Pan Bóg jak ojciec ziemski spełnia dobre pragnienia Swoich dzieci. Wyszedłem sprawdzić lampkę pod figurą Matki Bożej i w ten sposób wpadłem na matematyka ze szkoły syna i powiedziałem, aby „dał mu kopniaka w górę”. Jak niewiele trzeba, aby Bóg pomógł. Pomodlę się za niego...

   W pracy nawał, ale wsłuchuję się w natchnienia Boże. Tylko Bóg może nas poprowadzić w małym i w dużym, a to droga do pokoju, bo w Niebie pragną naszego dobra w każdej chwilce. Chaos to diabelstwo, przypadkowość, podenerwowanie i złość.

   Z włączonej czwórki radiowej popłynie muzyka dla mojego serca. Łzy zalały oczy, bo napłynęła rozłąka z Panem Jezusem. „Boże! Tyle mam pracy, ale największe cierpienie to oddalenie od Ciebie z brakiem czasu na modlitwę”. Wokół naród wystraszony chorobami, śmiercią, kochający to życie (szczególnie pragną tego zdrowe i rozmodlone babcie).

    W tym czasie mówiono o 25 pozycjach stania na głowie, a później  dyskutowano o odnalezieniu drogi. Nie wiem skąd biorą tylu dyskutantów, którzy właśnie stają na głowie dzięki specjaliście od tych pozycji czyli Szatanowi! Zobacz co bestia wyprawia z ludźmi! Ja w tym czasie marnuję tutaj talent dany od Boga.

- Czy pani wie, że przyczyniłem się do obalenia muru berlińskiego (posty i modlitwy w intencji pokoju na świecie)?

    Kończy się dzień, a Zły przysłał chorą po lewe zwolnienie: dasz - grzech, nie dasz - rozterka w sercu, bo krzywda dla chorej: „dawaj o co cię proszą”!

   Nie lubię pomagać bogatym! Ja pracuję do 14.00, proszę przyjść jutro...na pewno nie przyjdzie. Tak wybrnąłem. Czy na wizytę iść pieszo czy jechać samochodem? Powiesz, że  też ma gość problemy, ale dzięki pójściu kupiłem piękna Biblię!

   Teraz jestem u służek NM Panny Niepokalanej...jakże tu dobrze i cicho. Tak dotarłem do ciężko chorej, której mówiłem o Matce Bożej, przyjęciu i przekazywaniu cierpień oraz proszeniu o złagodzenie przebiegu schorzenia.

    Późnym wieczorem wróciły słowa Psalmu 145;

Mój Ojciec pełen Majestatu!

Władca wszystkiego i wszystkich!

Miłość Jego – ot, jakbyś się dopiero narodził...

Serce Jego - morze Miłosierdzia.

Mądrość Ojca - nieprzenikniona.

Jego Sprawiedliwość - sam prosisz o karę!

a Moc? - boisz bez straszenia!

a Wolność? - wszystko ci wolno, ale pragniesz tylko Niego!

a Prawda? - zawsze poznasz po owocu!

a Pokój? - raz zaznasz, tylko tego będziesz pragnął!

a Równość - dzieci Bożych!

Och, gdybyś znał Ojca mego, który jest Ojcem twoim!...och, gdybyś znał?”...

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (11 marca 2019) Pan Jezus powiedział (Mt25, 31-46): „/../ byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie /../.”

                                                                                                                     APeeL 

 

 

 

   Wczoraj miałem dzień pustki duchowej...to jakby próba opuszczenia przez Boga Ojca. W naszym wydaniu jest to schowanie się tatusia przed dzieciątkiem...będzie szukało, a w końcu popłacze się. Wielka jest radość, gdy wróci Bóg Ojciec.

    Tak jest tego ranka, serce zalewa radość z pewnością opracowania i edytowania intencji: za uprawiających prostytucję polityczną. To udało się w prowadzeniu, bo miałem wskazywane różne materiały, a wszystko skończyłem na czas (4 godziny)...tuż przed wyjazdem na Mszę Św. o 12.30, gdzie w promieniach słońca modliłem się za tych sprzedajnych braci.

    Od Ołtarza Świętego popłynie wspomnienie wyprowadzenia narodu wybranego z Egiptu (Pwt 26, 4-10). Mimo ogromu znaków Izraelici buntowali się i do dnia dzisiejszego nie wracają do Stwórcy. „Pan usłyszał nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie”. Wszystko to na nic, bo wrogowie otoczyli  ich i znowu zdani są na własne siły (moc ludzką).

   Św. Apostoł Paweł wskazał (Rz 10, 8-13), że każdy kto wyzna, że Jezus jest Panem, a w sercu uwierzy, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągnie zbawienie. Dla ludzi bez łaski jest to nie do przebrnięcia. 

     Natomiast w Ew. (Łk 4, 1-13) Pan Jezus był kuszony przez Szatana, który:

1. kazał zamienić kamienie w chleb, ponieważ pościł przez 40 dni, ale otrzymał odpowiedź, że „nie samym chlebem żyje człowiek”...

2. pokazał królestwo tego świata, które otrzyma za pokłon, ale został zbyty: „Panu Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”.

3. zalecił skoczenie ze skały, bo jest strzeżony przez Aniołów, którzy Go uratują. Ponownie padła odpowiedź, że: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga Swego”.

    W tym krótkim starciu możesz ujrzeć nadprzyrodzoną przebiegłość upadłego Archanioła z Mądrością Bożą. Natomiast kapłan wskazywał na głupotę „wiernych”, którzy próbują Boga, a znam to z gabinetu lekarskiego; pójdzie taka/taki na Mszę Św. i prosi o coś głupiego, a później złości się, że nie otrzymuje...przecież zrobił/ła łaskę Bogu przybywając do kościoła.

    Pan wskazał mi na Kubę Wojewódzkiego, który  30.11.2010 o g. 22.30 gościł u siebie Szymona Hołownię z Magdą Gessler. Przytoczę tylko kilka jego bluźnierstw w stosunku do Boga Ojca (pytań w których były odpowiedzi):

1. Gdzie był Bóg jeżeli Go nie ma? Gdzie był Bóg jak kradli mi rower, gdy miałem 6 lat? Gdzie był Bóg jak mi rysowali samochód? Gdzie był Bóg jak tworzono...nie wiem Adolfa Hitlera, Mussoliniego, Michała Wiśniewskiego? Gdzie On był? Gdzie On był? Właśnie takie pytania chciałbym mu zadać!

2. To, że lud 2 miliardy ludzi wierzy w bzdury to nie znaczy, że to jest p r a w d a. Ty naprawdę wierzysz, że po 40 dniach Pana Boga wzięło coś do Nieba, z tej góry?

3. Wyobraź sobie, że ja staję przed Sądem Ostatecznym. Siedzą ci dziadkowie, tacy z brodami, mówią: „A Kuba. No dobrze. Chodź, chodź, chodź. No i co? Nie mam szansy?”

4. Co to jest za religia? Ty wiesz, że ja w radiu, z moim kolega zrobiliśmy krzyż...on był belką pionową, a ja poziomą. Mamy sprawę w sądzie dlatego, że zrobiliśmy spontaniczny krzyż. Co to jest za religia, której uczucia można obrazić? Co to jest za siła? Co to jest za potęga?

   Ponadto stwierdził, że Pana Jezusa nie można powołać na Króla Polski, ponieważ był kryminalistą skazanym prawomocnym wyrokiem. Zobacz jak Szatan tańczy z takimi...

   Tak się stało, że trafiłem na YouTube, gdzie popisuje się ten "gwiazdor". Tam komentarz napisał Paweł Bieńkowski: wiara w objawienia to głupota. One wie o tym, bo miał zajęcia z filozofii i historii religii:

   <<Istotą wiary jest zabobon, plotka o cudownym objawieniu, klękanie przed kamieniem, na którym podobno są ślady stópek Matki Boskiej i inne bzdury. Niestety, ludzie o niskich horyzontach kłaniać się będą dalej gipsowym figurkom, zamiast czynić dobro i afirmować swoją wiarę w codzienności. Tak jest łatwiej dla nich>>.

    Odpowiedziałem mu, że <<jest wiedzący jak Richard Dawkins („Bóg urojony”), że Boga nie ma, a ja jestem wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim>>.

   <<Boję się właśnie takich fundamentalistów cytujących jakieś Rozalie, nawiedzone wariatki dla usprawiedliwienia największych głupot, jakie jest w stanie wymyślić człowiek religijny. Polecam ukoronować o. Rydzyka na króla Polski, to miałoby jakiś sens, a Jezusa Chrystusa mianować zwierzchnikiem sił zbrojnych anielskich zastępów!>>

   <<Ja boję się takich jak Ty...opętanych intelektualnie. Nie wolno nawet z takimi dyskutować, ale czynię to dla czytających>>.

    Następnego dnia - w intencji tych braci i sióstr popłynie - moja modlitwa…

                                                                                                                                APeeL

 

 

    Nie jest lekkie życie figuranta, który widzi więcej, a zarazem łaska wiary sprawia, że jest nękany dodatkowo przez Przeciwnika Boga, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji w czynieniu zła.

    Ciężko, ciężko, bo już czas na Mszę Św. o 6.30! Na ten moment Bestia podsuwa w mojej osobie, że „Pan nie chce mnie dzisiaj!”, a żona dodaje: "już nie zdążysz!" Opisuję wciąż rozpoczynanie dnia, bo to czas boju duchowego...pozostanie w ciepłym łóżeczku całkowicie zmieniłoby jego przebieg.

   Przy garażach chciało się krzyknąć do „towarzysza”, bo system, który służył utrzymaniu „władzy ludowej”...wciąż trwa! Przykre jest to, że 70% narodu dalej wybiera pilnowanie „tych, co nie z nami”. Tacy są niepewni i nie wiadomo, co mogą uczynić...szczególnie „latający do kościoła”. 

   We wrotach Domu Pana trafiłem na początek mojej Mszy Św. Napłynął obraz posłanki Labudy, która pociąga za sobą innych („Bez Dogmatu”)...w końcu życia stanie się kapłanką bredzącą o duchowości na Kongresie Kobiet w 2018 r.

   KAI pokazuje zebranie kardynałów. Szatan wie, że takie obrazy wywołują niechęć do wiary, a ja wprost widzę manipulatorów, którzy sprawiają odchodzenie ludzi od Boga!

   W czytaniu płynie czytanie z Księgi Jeremiasza o odszczepieńcach, którzy pójdą własną drogą (Jr 7,23-28); "Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę /../ Ale nie usłuchali ani nie chcieli usłuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca../../..Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie /../ przepadła wierność”...

   Pan Jezus w Ewangelii (Łk 11,14-23) doda: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”. W tym czasie kapłan zawołał „za szerzących niewiarę”, a ja wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia.  Z serca wyrwał się krzyk rozpaczy z powodu cierpienia Pana Jezusa, a na ten moment pojawił się niewidomy, który z laską skierował się ku ołtarzowi.

   Po Eucharystia, radość zalała serce, a świat wokół stał się inny...nawet przestało padać. Napłynęło natchnienie dające poznanie, że Pan Jezus już w dzieciństwie znał swoje posłannictwo. Przy tym nie miał takich warunków do życia jak ja.

   W drodze do pracy trafiłem na nauczycielkę, przewodniczkę dzieci...zatrzymała mój samochód. Dzisiaj są strajki, wszystko obstawione, a w rejestracji czekał na mnie komitet powitalny...nie czuję się w swojej ojczyźnie.

    Wierzącą z sąsiedniej parafii poprosiłem, aby przekazała proboszczowi, bo oszczędza na oświetleniu korony na głowie Matki Niepokalanej przy kościele. Po udrękach w przychodni trafiłem na wizytę do starszej kobiety z odjętą nogą, leżącą od kilku lat. Rozmawialiśmy o Bogu, duszy, a Nowy Testament otworzył się na wskrzeszeniu Łazarza.

    Jej opiekunka jest św. Jehowy, a oni właśnie są ślepymi przewodnikami, szerzą niewiarę...nie mamy duszy, raj będzie na ziemi, Jezus jest zwykłym człowiekiem, itd.

    W bólu popłynie moja modlitwa, a w domu trafię na modlącą się żonę i aktora Kolbergera deklamującego wiersz ks. Twardowskiego. Natomiast w telewizji będzie dyskusja o ruchach pseudoreligijnych, które walczą z Kościołem Pana Jezusa!

   Chciałbym wyjść na modlitwę, ale wówczas jestem szczególnie podejrzany, bo o co mi chodzi? Nie chcę robić kłopotów wielu braciom, bo DTV, a figurant wychodzi z domu. Łzy zakręciły się w oczach...

    Podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień.

                                                                                                                              APeeL