Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem" (Jahwe)...

   Słodki, a zarazem ciężki i bolesny jest krzyż Pana Jezusa. Po zaproszeniu Boga Ojca do mojej izdebki sprawnie płynie dawanie świadectw wiary i przepisywanie zaległych intencji. Zarazem jestem narażony na podstępne działanie Przeciwnika naszej duszy...

   To wszystko miesza się z wydarzeniami obecnymi, bo w Królestwie Bożym nic się nie zmieniło od czasu ujawnienia się Stwórcy Wszechrzeczy i „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

   Tuż przed wczorajszym wyjazdem na nabożeństwo różańcowe i Mszę św. miałem bardzo poważną intencję; za fałszywie pomówionych, która obejmowała także moją osobę...

   Zdziwiłem się, bo św. Apostoł Paweł (Rz 8, 18-23) pocieszał nas, bo obecnych cierpień nie można stawiać na równi z późniejszą chwałą. Zostaliśmy poddani marności i niewoli zepsucia, ale czeka nas wolność dzieci Bożych. My, w oczekiwaniu już żyjemy w Królestwie Bożym na ziemi.

   Pan Jezus pragnie wyjaśnić co oznacza to duchowo, ale ten który nie zazna jego słodyczy nie pojmie tego (naród wybrany i cały świat ateistyczny z jego atrakcjami i ludobójstwem).

    Po błogosławieństwie Monstrancją dwa razy podszedłem do Eucharystii;

- pierwsza była za mnie i "zakleiła mi usta"...czy to oznacza milczenie?

- druga wywołała ekstazę, pękła z odwracaniem się, co zapowiadało modlitewne cierpienie, chciało się płakać i mówić o Bogu.

   Przez godzinę krążyłem wśród grających w piłkę wołając do Boga w mojej modlitwie. Przykro mi, bo zmarzną postawione kwiaty...także pod "moim" krzyżem, a wczoraj były piękne.

   Jakaś nasłana brygada zniszczyła 40 nagrobków na cmentarzu w Zabrzu. Chodzi o odwrócenie uwagi od wiekopomnego (godnego zapamiętania na wieki) ujęcia szpiega z Fed. Rosyjskiej. W tym czasie całe chmary podobnych rodaków okupują samorządy wszelkiej maści, Domy Chałtury (Kultury), gdzie "Gazeta wyborcza" dalej propaguje swoją linię. Nikt tego nie czyta, ale towarzysze mają "nakład", a "Gazeta warszawska" męczy się z rozprowadzaniem garstki swoich egzemplarzy.

   W nocy miałem spotkanie z W. W. Putinem, byliśmy w jakiej hali targowej, rozmieniałem pieniądze w kasie, aby oddać mu dług. Przed obudzeniem mówiłem mu, że mam łaskę wiary, ale trafiłem na chłód duchowy.

   Dzisiaj straciłem czystość, a jakby na znak zostałem trzy razy ukąszony przez pająka domowego (w odkrytą ok. lędźwiową z przebudzeniem oraz dwa razy w przedramię). Nie jest to szkodliwe, ale może wywołać strach u dziecka z odczynem miejscowym. Patrz na tzw. "zdarzenie duchowe"; pająk, pajęczyna (niewidzialna sieć), czerwona pajęczyna i demoniczna z kuszeniami Szatana gubiącymi nasze dusze.

   Nie mógłbym otrzymać błogosławieństwa Monstrancją oraz przystąpić do Eucharystii na Mszy św. wieczornej. Posłuchałem natchnienia, aby pojechać wcześniej i trafić do spowiedzi. Nie mów mi, że może być inna.

   Radość zalała serce, bo zostałem oczyszczony, a Ciało Pana Jezusa ułożyło się w "łódź" (ochronę). "Spojrzała" s. Faustyna z obrazu, a dzisiaj Pan Jezus mówił (Łk 13, 22-30), aby usiłować wejść przez ciasne drzwi. To prawda, bo do zguby prowadzi szeroka brama.

   Trzeba cały czas być czujnym, bo "Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”. (1P 5,8). „Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!”...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny)...szukaj; chronologicznie.

09.10.1993(s) ZA SŁUGI PANA JEZUSA

      Nawał ludzi, ponieważ musiałem pracować w pogotowiu i przychodni...nadarza się okazja do gadania, a pocieszający wyjazd skierował mnie obok figury Matki z pięknie złożonymi dłońmi; "Matko Miłosierdzia uproś nam pokój". Taki napis i ten pokój jest teraz potrzebny, ponieważ od rana wszystko czynię w pośpiechu.

  /../ Nagły wyjazd wyrywa...do utopionego 3-latka. Pędzimy na sygnałach /../ Mieszkańcy wsi brutalnie reanimowali zwłoki dziecka. Wiem, że Pan wysłał mnie do tych ludzi, bo mnie też zmarło dziecko. "Proszę nie odwracać się od Boga Ojca, nie ma śmierci...wasze dziecko jest! W przyszłości spotkacie się ze swoim dzieckiem."

  • Ja myślałam, że pan poda tlen, my na pana tutaj czekaliśmy!

  • Dziecko nie żyje!

    W sercu trwał niepokój, ponieważ nigdy nie jesteś pewny śmierci...to rozterka, a zły wpuszcza obrazy ponownego wezwania do tego "żyjącego" dziecka!

  • Matko moja, jak to jest, przecież Pan Jezus mówił o czekającej mnie radości!
  • Szatana rozwścieczyły twoje modlitwy zalecane przez Pana Jezusa z wołaniem do św. Michała Archanioła, aby strącił złe moce do piekła...dziecko nie żyje, a rozterki wpuszcza ci Bestia! 

    /../ Pan wysyła na dalekie wyjazdy, gdzie trafiamy na;

  • nędzną chatkę, gdzie witają nas małe pieski ze szczurzymi ogonami
  • następna z Panem Jezusem Miłosiernym (żona chorego wcisnęła mi banknot, który oddałem mu w szpitalu)...
  • i jeszcze nędzniejsza z dwójką niedołężnych staruszków z młodą opiekunką ładującą koguty do torby! Trochę jej głupio, bo to cały ich majątek. 

    Wracamy, a moje serce jest pełne radości Bożej...wierz mi, że tak powinno przebiegać życie każdego! Praca i modlitwy, a Pan da ci to, co potrzebujesz! /../

    Teraz pada, plucha, ciemno, a my pędzimy do potrąconego przez samochód. Po powrocie w pokoju lekarskim zgasiłem światło, padłem na kolana odmawiając św. Agonię Pana Jezusa. W tym czasie przyciskałem do serca krzyżyk i prawie czułem się w niebie.

    Nagle zauważyłem, że na piersi s. Faustynki znajduje się krzyżyk, który mam w ręku. Jakże pasują tutaj Słowa Pana Jezusa, które powiedział do mnie przez Vassulę; "będziesz niósł mój krzyż aż do końca!"

                                                                                                                               APeeL

 

10.10.1993(n) ZA ODRZUCAJĄCYCH NIEBIESKĄ UCZTĘ

   Rano trafiłem na rozważania pastora z Kościoła Adw. Dnia Siódmego...wielka znajomość Biblii, ale dlaczego oderwał się od jedynego następcy św. Piotra i odrzuca Matkę Pana Jezusa? Nie wolno mieć żadnego wizerunku, a właśnie "patrzy" s. Faustynka i Pan Jezus Miłosierny."

   Na ten moment Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; "Ja, Pan, poznaję się na nich i nawet gdyby wysilali się, udając Ablów, nie zdołają Mnie oszukać /../ wskażę na oszustwo. Przyjdę do nich w nieoczekiwanej godzinie. Po co mieć w Moim Domu Kainów, którzy starają się tylko o swoje sprawy, a nie o Moje? /../ ich ręce są teraz puste /../ czekałem lata, aby się zmienili /../ I dlatego poruszają się po ciemku bez jakiegokolwiek światła."

    Natomiast w pr. redakcji katolickiej ks. Jarosław Piłat pięknie mówił - w nawiązaniu do Ewangelii - o uczcie mesjańskiej, ale nie wspomniał o Eucharystii! /../ Wielki smutek zalał serce, a dodatkowo płynie piosenka o zabawie, gdzie zapraszają jeden raz. /../ Nie ma nic ważniejszego niż zbawienie duszy z powrotem do Boga Ojca!  /../

     Słodycz zalewała serce, a w tęsknocie wołałem za Bogiem Ojcem jak małe dziecko; "Tatusiu! Tato! Tato!...Ja chcę do Ciebie, najlepszego z ojców świata, do mojego Stworzyciela!"

   Na działce zapaliłem dwie lampki...jedną od odrzucających Eucharystię, a drugą ode mnie. Popłynie koronka oraz moja modlitwa z prośbą za córkę, aby Pan sprawił uzdrowienie jej ciała i duszy. Podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                           APeeL

 

12.10.1993(w) ZA BIEDNYCH POTRZEBUJĄCYCH POMOCY PANA JEZUSA

    Mam zaproszenie na Mszę św. o 7.00! Radość zalała serce z rozpoczęciem modlitwy. Od Ołtarza płynie Słowo; "choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali." Przykro mi, że większość szuka poza Bogiem, a "człowiek jest dla konia bogiem"...natomiast wielu ludzi czyni sobie boga z własnego "ja" oraz z posiadania, zwierząt, itd.!

     Kościół jest wystrojony w drogie kwiaty z okazji ślubu brzydkiej córki sklepikarza. To chwała własna tych ludzi. Nagle zrozumiałem, że Panu Boga, mojemu Ojcu prawdziwemu ludzie nie są wdzięczni. Ze łzami w oczach wołałem; "Jezu! Jezu mój! Ja oddałbym Ci wszystko, co posiadam...nawet syna!" Oczy zalały łzy; "Przyjmij Panie Jezu tę Eucharystię jako dziękczynienie, Tobie przekazuję, na Twoje Ręce podziękowanie Bogu Ojcu."

    Jakże inny każdy dzień, przecież tak rzadko dziękuję Ojcu.  Nie dziękuje się Ojcu, nie dostrzega Jego Obecności i Znaków, Jego Istnienia jako Stwórcy każdego! Jak mało ludzi to czyni. Dodatkowo człowiek modli się mechanicznie...dzisiaj w czasie mycia zębów. Napłynęło ostrzeżenie, aby tego nigdy nie czynić!

    W przychodni było "pół metra kart" z dwóch dni, nawet nie napastują wdzięczni, a otrzymany banknot przekazałem biedakowi, który nie miał pieniędzy na leki. Dziwne, wypadło w różańcu Pana Jezusa; obdarowanie biednych..."Jezus wszystko im oddał".

    Nawet dzwoniłem do urzędu dla bezrobotnych, gdzie usłyszałem kłótnię biedaka z urzędnikami! Inna prosi o zaświadczenie, a chory boi się wyrzucenia z pracy. Bieda to wielkie nieszczęście. Około południa moje serce i duszę zalała wzmacniająca słodycz od Ducha św. bo - nie było pediatrów - pracę skończę o 19.00!

    W smutku, na działce popłynie - w dzisiejszej intencji - moja modlitwa. Tak trwałem około 40-tu minut z zaśnięciem na kolanach wołając do kogoś, aby otworzył szeroką bramę. "Panie Jezu jakże pragną otworzyć Niebo dla każdego." Podczas powrotu zabrałem biedną staruszkę podpartą kijem, która zerwała kapustę na działce. Wołała o pomoc do Matki Najświętszej o pomoc. Proszę ją od Pana Jezusa, aby nigdy więcej tam nie chodziła, ponieważ grzeszy pracą, bo to jest od złego!

   W domu "spojrzał" o. Pio, a z książeczki o nim popłyną słowa; "Czuję w głębi duszy, że Bóg dał mi łaskę rozumienia cudzej niedoli, a zwłaszcza wrażliwość na ciężki los biedaków. Wielkie współczucie, którym pała moja dusza na widok biedaka rodzi w samym jej centrum gwałtowne i tak mocne pragnienie przyjścia nu z pomocą /../".

   Przez moje serce przepłynęła strzała miłości, a łzy zakręciły się w oczach...zakończenie modlitwy trwało pod gwiaździstym niebem, a napływały obrazy biednych dusz, które wymagają pomocy Pana Jezusa.

    W oglądanym filmie dokumentalnym Raymonda Chandlera i słowa o pochowaniu tego pisarza na cmentarzu w miejscu dla bezdomnych biedaków na koszt miasta! Jeszcze "patrzy" Pan Jezus w koronie cierniowej...powtórzyłem koronki w intencji dnia.

    "Dziękuję Ci Ojcze za ten piękny dzień."

                                                                                                                               APeeL

 

 

20.10.1993(ś) ZA UPIJAJĄCYCH SIĘ

    Zrywa krzyk pijaka, któremu pobierają krew - dobrze, że ominęła mnie kolejka, ponieważ to mój "znajomy". W środku nocy trafiłem na chorego z przepicia...dobrego i słabego człowieka, a do tego bezrobotnego. Pocieszyłem jego smutną żonę.

   Wróciłem do łóżka, nakryłem się kołdrą i w pozycji skulonej, na kolanach wołałem do Ojca Prawdziwego; "Tato! Tatusiu! Dlaczego tutaj jestem? Ojcze mój należę do Ciebie i pragnę wypełniać Twoją Wolę. Prawdziwy i Najlepszy Ojcze, Jedyny, pełen Dobroci i Miłosierdzia, który cierpisz razem z nami w krainie Twego zdrajcy, gdzie króluje fałsz i podstęp."

    Rano zrywają do biegunki u młodej dziewczyny...już czuwa palacz; macham do niego ręką, nawet odpowiedział, a kierowca śmieje się, bo wie o co chodzi - on czyni to samo! Płyną modlitwy poranne, a serce zalewa radość...sprawia to powtarzane; "Zdrowaś Maryja".

   W kąpieli wołałem do Pana Jezusa; "och, Jezu mój! Jezu! Dziękuj! przecież Ty, Jezu nie miałeś takich możliwości - jak myłeś Swoje Ciało?" (napłynął obraz kamiennej kadzi). Wprost chciałbym, wszem i wobec opowiadać o Panu, o Jego Istnieniu i naszej Prawdziwej Ojczyźnie.

   Pod kościołem trafiłem na grupę píjanych, zwolnionych z wojska, która  głośno krzyczała! Od Ołtarza płynie Słowo; "Niech grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom /../ oddajcie się na służbę Bogu /../ grzech nie powinien nad wami panować /../ jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników /../ jesteście niewolnikami tego, komu dajecie p o s ł u c h /../".

    Teraz przepływają obrazy z mojego życia...nie wiem, gdzie mógłbym się schować z powodu pijaństwa, zaćmienia mózgu przez alkohol, wybryków, jeżdżenia samochodem po pijanemu, a nawet badanie pijanych...po pijanemu.

    Także różne grzechy, a nawet wycieczka w której byłem w Częstochowie...łzy zalały oczy, padłem na kolana i prosiłem Pana Jezusa o przebaczenie. Siostra śpiewa właśnie; "upadnij na kolana"...

    Serce zalała miłość, dobro i pokój...nikt nie może dać mi tego na świecie! W takim stanie zaczynam pracę i pierwszy raz zdarza się, że to trwa przez cały czas przyjęć. Mało pacjentów, ale skończyłem o 13.30... jeszcze trzy wizyty.

    Niektórych napominałem;

  • proszę przekazać mężowi, że większej odpowiedzialności podlega stale niepewny, przecież otrzymuje znaki z Nieba...musi drgnąć w kierunku Boga Ojca
  • młodej dziewczynie przekazuję doświadczenie z niedzieli (kabaret Olgi Lipińskiej), a właśnie płyną piękne melodie...tak powinno śpiewać się Bogu naszemu
  •  mówię o Panu Jezusie, który pisał na piasku...łzy zalewały oczy, a głos się łamał. 

    Jadę na wizytę, płynie modlitwa, a babuszka w tym czasie zmarła...siedzi zgięta w łóżku (od lat tak przebywała całkowicie złamana w pół). Smutek i kłopot dla biednej rodziny...nie mają pieniędzy. Szybko wydałem kartę zgonu, podwiozłem do urzędu, połączyłem się z ZUS-em (wypłacają od ręki ryczałt).

    W tej chacie, gdzie nic nie ma...na ścianie są dwa piękne, malowane na płótnie obrazy; Pana Jezusa z Sercem w koronie cierniowej oraz Matki z Sercem w koronie z kwiatów!

   Wzrok zatrzymują rozważania ks bp. Józefa Zawitkowskiego o uzależnionych! "Modlę się za pijaków /../ zdeptali życie, szczęście swoje i innych, ale nie mają siły wrócić do Ciebie /../."

   Trafiłem też na zdjęcie rozlewającego wódkę do szklanek, a syn przyniósł "Siekierezadę" Edwarda Stachury, gdzie po otwarciu facet zamawia w barze; "dwie sety"! Uśmiecham się, ponieważ zza ściany płynie pijacki śpiew tych, którzy wrócili z wojska!

        "Dziękuje Ci Ojcze za ten dzień"...

                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem"(Jahwe)...

    Trwa czas wieczornych nabożeństw różańcowych z błogosławieństwem Monstrancją, a to dobry okres dla prób wyznawcy Boga Objawionego. Szatan ma trzy bomby atomowe; władze, seks i złoto (posiadanie).

    Błogosławieństwo Monstrancją czyli Ciałem Duchowym Pana Jezusa wymaga łaski czystości seksualnej w myśli, mowie i uczynku. Wówczas Szatan ma pole do popisu...za przyzwoleniem Stwórcy (próby). Napada w różny sposób, zamęczy ohydnymi snami i niespodziewanym pobudzeniem.

   Napłynął problem seksu w islamie. Jak u nich jest z wyrzeczeniem seksualnym. Wejdź, a resztki włosów na głowi zjeżą się każdemu; Zboczenia seksualne w islamie, zarazem w Arabii Saudyjskiej ojciec Robert Biedroń ze swoim śmisznym małżeństwem straciłby głowę u u nas - jako tęczowy terrorysta - prawi kazania w Częstochowie.

   Druga sprawa to złapanie Polaka radzieckiego, szpiega. Nie wiem czy jest to pierwszy, ale trzeba przyznać, że sukces jest ewidentny. Moja obawa jest poważna, bo może to być szpieg fałszywy, aby sprawdzić "skuteczność" naszych służb. Wówczas ujawnia się też naszych agentów.

   W tym czasie toczy się wojna hybrydowa, a pistolety w niej są niepotrzebne. Mnie bezczelnie zainstalowano programy szpiegowskie, pracownik Domu Chałtury (Kultury) telefonem smoleńskim sfilmował moje mieszkanie i nagrał kod dostępu do bankomatu. W oficjalnym zakładzie zamiast nauczenia mnie wykonywania kopii zapasowej w trybie samolotowym - w mojej obecności - w 10 minut dokonano transmisji zawartości komputera z wyzwaniem mnie od pomawiania.

   Tak też jest z fałszywymi szpiegami, których później zabijano, bo wiedzieli więcej, a nawet wszystko. Ja nie mam nic do ukrycia, ale nie chcę, aby ktoś czytał moje zapiski przed ich opracowaniem.

   Przerobiliśmy to podczas walki z aferą watową...cieć okazał się złodziejem. Marian Banaś zgodnie z 45-ma zasadami zniewolenia sowieckiego - po ujawnieniu - trafił na wyższe stanowisko. Dużo wie i co mu zrobisz?

   Ja najpierw byłem szpiegiem amerykańskim, a teraz jestem sowieckim, bo pracowałem w ich jednostce, aby zrealizować kartki na mięso. Znamy tę metodę sowietów (głodzenie okupowanych narodów z łaskawym dawaniem tego, co im się należy)...

   Teraz dodatkowo jestem chory psychicznie (psychoza bezobjawowa), wielomówność, wielowątkowość, wątki religijne w ocenie polityki, itd. Zobacz bezkarność psychiatrów pod przewodnictwem poprzedniego konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii prof. Marka Jaremy, który nie ma natchnień tylko myśli. Jeżeli masz natchnienia to nie zgłaszaj się do psychiatry...

    Takie ofiary nęka się dodatkowo; zagarnięciem spadku. Jedna z siostrzyczek zamiast podzielić się zajęła 2/3 i zrobiła mi zdjęcie, a moja chrzestnica wskoczyła na resztę. Tacy teraz łapią ruskich szpiegów.

   Zawieszono mi pr. wyk. zawodu lekarza, a mógłbym służyć chorym jako specjalista reumatolog (społeczeństwo starzeje się i tacy są potrzebni), cała rodzina ma podstawionych partnerów...dla bezpieczeństwa.

Takiego jak ja oskarża się o pisanie anonimów i donosów przy wpadkach handlarzy narkotyków (u nas policjant popełnił samobójstwo), napuszcza się mafię, a teraz można uczynić to przy pomocy islamistów z którymi ręka w rękę idzie czerwona zaraza. Siedzą wszędzie jak poprzednio. A tu głupie aresztowanie szpiega z ujawnianiem różnych specjalistów. 

    W tym czasie nie widzi się zainstalowaniu islamistów w punktach obserwacyjnych (u nas dwie rodziny mieszkają z widokiem na komendę policji, jeden obserwuje z piętra trzy skrzyżowania, a trzeci robi interes przy wylocie z miasta na most przez rzekę). Nie widza tego służby? To za co im płacą?

   Oddajcie mi pr. wyk. zawodu lekarza, sprawcie, aby agencji rodzinni nie okupowali spadku po rodzicach, przestańcie nękać mnie w Domu Boga naszego. Jeżeli mam mieć ochronę to proszę o informację.

   W tym czasie pedały zajmują ulice i mają ochronę policji, zdzira wchodzi do Sejmu RP (wszyscy powinni być zlustrowani!), a donosiciele skarżą na nas do Niemców i gwiazdorzą w ich telewizji (TVN-ie).

    Mocno, mocno, ale zważ, że ten dzień, modlitwy, Msza św. z Eucharystią będzie przekazana za ofiary tych rodaków. Jak odczytałem tę intencję? Już po zapisie tego włączyłem TVPInfo, gdzie wymówił ją Zbigniew Ziobro...

                                                                                                                                APeeL

 

Ps. przeczytaj; 24.05.2007(c) ZA WROGÓW LUDU

 

Aktualnie przepisane...

13.09.1992(n) ZA NADLUDZI I DUSZE TAKICH

    Przekazuję pacjentkę do porodu, a w tym czasie chodzę pod szpitalem w twarzą w dłoniach odmawiając "Anioł Pański". Nade mną przepiękne gwiaździste niebo, pasuje cz. chwalebna różańca.

  Teraz po gabinecie biega pijany ważniak złapany przez policjantów. Pobieranie krwi to archaiczna metoda badania, która niepotrzebnie angażuje lekarza. Facet atakuje policjantów, do mnie mówi na "daj ognia" i chwali się angielskim. Później złagodniał, krew pobrana, a ja przekazuję mu, że człowiek tak nie postępuje. Zrywają też co chwilkę; od bólu palca do bicia serca u babci z pięknymi obrazami.

  W niedzielny poranek zostałem delikatnie zaproszony do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, a demon przeszkadzał w "rozmowie Matką'", która płynęła z głębi serca. W tej "mowie nieba" jest wiele znaków (tzw. "duchowość zdarzeń")...wymaga to ćwiczenia, zauważenia i skojarzenia ich (jak w rebusach, krzyżówkach i różnych teleturniejach).

   Jakże piękne jest Sanktuarium...wierni nawet nie wiedzą jaki otrzymali dar! Łzy zalewały oczy podczas pieśni; "dzieci Moje, przyszedł czas, och przyszedł czas!" My z żoną jesteśmy takimi dziećmi. Właśnie w tym miejscu objawiała się Matka Boża (tak jak w Gietrzwałdzie).

   Teraz płyną słowa o synu marnotrawnym, a ja widzę, że Pan Jezus mówił; "wiecznymi przypowieściami". Wszystkie Jego słowa są i będą aktualne do końca świata! Podczas kazania popłakałem się z powodu odwrócenia się córki od Ojca Prawdziwego!

    Eucharystię przyjąłem w intencji  n a d l u d z i ! "Och, Jezu mój, przecież trzeba żyć łaską, Wolą Ojca, służeniem...nadludzie to właśnie wola własna, pokazanie władzy i własnego "ja", wykazanie się w dyskusji, zakrzyczenie, panoszenie się na stanowiskach, szukanie chwały i sławy ziemskiej, wykorzystywanie przewagi rodziców nad dziećmi i odwrotnie...narzucanie swoich poglądów w śr. masowego przekazu...to nieskończona grzeszność!

   Przecież Pan Jezus pokazał posłuszeństwo Bogu Ojcu i służenie w życiu uświęconym (łasce). Tuż po Eucharystii zostałem skierowany do figury Pana Jezusa z Gorejącym Sercem, który uśmiechał się do mnie! Nie wierzyłem, ale sprawdziłem to kilka razy. Tak, Zbawiciel uśmiechał się do mnie z wyciągniętą prawą dłonią! Obok był Pan Jezus Miłosierny...taki jak na obrazu w samochodzie.

   Po powrocie do domu padłem na kolana i za zamkniętymi drzwiami pokoju syna (nie mam własnego) popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz moja modlitwa w intencji tego dnia.

    Później odczuję  bliskość Matki Bożej, a "Tajemnice Szczęścia" otworzą się na akcie oddania się Najś. Maryi Pannie! Dalej wołałem za nadludzi. Napłynęły obrazy bolszewików;

- oto prezydent Bolesław Bierut wręcza nagrodę dobremu rolnikowi, a za 2 tygodnie wszystkich przesiedlają w kilka godzin

- szatański spryt Stalina - stworzono fikcyjną organizację podziemną...tak łapano i zabijano "należących" do niej...

- plany i prośba o zwiększenie przydziałów ludzi w pierwszej kategorii (do likwidacji) oraz programowe zabijanie członków AK...zostawiono tylko godzących się na współprace z okupantem!

   Ja to znam i wiem, że jest to prawda, bo tak zrobiono ze mnie "szpiega", a to uzasadnia potrzebę inwestowania w służby. Morderca ks. Jerzego Popiełuszki rzuca światło...wyjaśnienia wymagają zagadkowe wypadki, a także śmierć czterech księży!

   Teraz o 21.00 "nadczłowiek" Olga Lipińska w swoim kabarecie ataki na Kościół Pana Jezusa; "czy chcesz rząd komuchów lub czarnych ze świeczką?"..."Panie Jezu wybacz jej to! Nieświadoma niewierząca...nadczłowiek w mass-mediach!

    Jeszcze film o podstępnie zamykanych w obozie pracy, utrudzonych i biednych ludzi. Spryt szatański sprawia, że w tę pułapkę wpada rodzina chrześcijan, a krzyżyk na ścianie baraku wywołuje moje łzy!

                                                                                                                             APeeL

 

 

 

    O 4.00 padłem na kolana i poprosiłem Boga Ojca, Pana Jezusa i Ducha Świętego o przybycie do mojej izdebki. Teraz, gdy zaczynam ten zapis łzy zalewają oczy, bo wczoraj była rocznica poświecenia własnego kościoła, a z moich zapisków wynika, że jest to miejsce Boga Ojca, w Trójcy Jedynego na ziemi, a wiedz, że nie ma żadnego innego.

   Boleję nad zarządzaniem w tak świętych miejscach "służących dwóm panom" z zamiataniem czyli kurzeniem oraz nad panem kościelnym skierowanym na to stanowisko, który komżę zakłada tylko podczas zbieraniu na tacę.

   Jest mi przykro, że jest brak kultu Boga Ojca, a żaden z kapłanów nie zwróci na to uwagi. Ponadto, do Eucharystii (Cudu Ostatniego) wierni podchodzą machając rękoma bez skinięcia głową. Napłynął obraz Hindusa, który - w takim momencie przed Janem Pawłem II - padł na kolana i chwycił twarz w dłonie!

    W tamtym czasie Salomon (1Krl8) przed całym zgromadzeniem wyciągnął ręce do nieba i głośno pytał; <<O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi /../ Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? /../ Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: "Tam będzie moje imię">>.

    Ja dzisiaj uczyniłbym tak samo, ale w podziękowaniu, bo Bóg nie rzuca słów na wiatr, właśnie trwa Apokalipsa, a wyrok jest wydany nieodwracalnie.

    Zapytasz, a co z moim zaproszeniem? Spałem jak zabity do 8.30, a przed toaletą w łazience usłyszałem pracę pralki u któregoś z sąsiadów. W jednej sekundzie moje serce zalała wszechogarniająca miłość Boga Ojca do nas wszystkich, których ja nie widzę, a którzy krzątają się po swoich siedzibach...podobnie do mnie.

   Tej miłości nie da się przekazać żadnym językiem. Ludzie myślą o Bogu w sensie wielkich znaków, objawień i cudach przechodzących naszą wyobraźnię. Natomiast nie widzą całego cudu stworzenia i nie chcą przyjąć faktu, że nasz Tata jest przy każdym z nas, a nawet w nas, bo dusze są Jego cząstką.

    Stąd bierze się moje pragnienie powrotu do Królestwa Bożego z wpadnięciem w ramiona Stwórcy. Większość jest zaganiana za sprawami codziennymi oraz podsuwanymi przez Szatana i troszczymy się o wiele, a potrzeba tylko jednego...powrotu do Królestwa Bożego. Bestia zna Prawdę i chce naszej zguby.

   To przybycie Taty sprawiło, że moje serce zostało skierowane ku dzisiejszej intencji, a Duch Św. pomógł w edycji wczorajszego świadectwa wiary. Niespodziewanie pojechaliśmy na cmentarz rodzinny, bo żona miała wszystko przygotowane (piękne koszyki z żywymi kwiatami, lampiony).

 Wcześniej odmówiła modlitwy - potrzebne do otrzymania przez dusze zmarłych z mojej rodziny - odpustów zupełnych, bo ja wołam tylko w intencjach odczytanych. Na moje pocieszenie wszedłem do remontowanej kaplicy cmentarnej z najpiękniejszą na świecie figurą Pana Jezusa z Najświętszym Sercem.

    Nie byłem pewny intencji, ale na nabożeństwie różańcowym czytano list lekarki na misji zajmującej się w Angoli trędowatymi, którzy są odrzucani przez najbliższych, ponieważ ich rany strasznie śmierdzą.

   Ponadto okazało się, że dzisiaj jest święto Apostołów; Szymona i Judy Tadeusza (męczenników), a św. Paweł stwierdził (Ef2, 19-22), że jako wyznawcy Chrystusa jesteśmy domownikami Boga, a w Ew (Łk 6. 12-19) Pan Jezus wybrał dwunastu apostołów spośród swoich uczniów.

    W moim sercu pojawili się wszyscy poświęcający się Bogu Ojcu; Jan Paweł II, kapłani, misjonarze, a wzrok zatrzymał kleryk.

    Cały czas trwało kuszenie Szatana, a przed Eucharystią napadła na mnie mucha. Musiałem odganiać się bezskutecznie i uciekać z miejsca na miejsce, a w końcu ją zabić. To nie było przypadkowe, bo później na Orliku - wśród grającej w piłkę młodzieży - odmówiłem całą moją modlitwę. W bólu powtarzałem niektóre cierpienia Pana Jezusa na drodze krzyżowej i podczas umierania na Golgocie. Teraz już wiesz jak przebiega dzień z zaproszonym Bogiem Ojcem...

                                                                                                                                       APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

13.01.2002(n) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ...

    W telewizji Polsat popłynie relacja o dzieciach autystycznych  (żyją w zamkniętym świecie, wady, niewidome, opóźnione w rozwoju). Wielka jest do nich miłość rodziców, którzy właśnie powołali stowarzyszenie: "Jezu ufam tobie". Dzisiaj też trwa akcja zbierania pieniędzy w całej ojczyźnie na pomoc dla dzieci urodzonych z wadami.

   W drodze na Mszę świętą o 10:15 znałem już intencję tego dnia i mogłem odmawiać moją modlitwę. Właśnie wzrok zatrzymało zdjęcie Matki z Dzieciątkiem, przepływa cały świat oraz wizja Marii Valtorty; chrzest Pana Jezusa w Jordanie...ze zdaniem o Jego Ofierze. Łzy zalały oczy... 

  W kościele było dużo wiernych, trwały rozproszenia, ale po Eucharystii zapatrzyłem się na wizerunek świętego Józefa oraz wielki fresk z trzema krzyżami na Kalwarii. Po nabożeństwie moje serce zalała święta cisza.

    Nie mogłem wyjść z kościoła, bo w duszy pojawiło się pragnienie modlitwy oraz cierpienia! W telewizji trafię na transmisję Mszy świętej, serce ponownie zaleje ból ze łzami w oczach, a dusza krzyknie: "Jezu, Jezu, Jezu!" Dopiero spacer modlitewny złagodzi tęskną rozłąkę z Bogiem Ojcem...podziękuję za tę łaskę. To były trzy - cztery godziny bólu duchowego.

   Jakże szybko płynie czas, a miałem tak duże plany. Nie interesuje mnie już ten świat. Różne są formy poświęcania się od pracy, w Opus Dei poprzez posługę w szpitalu do oddania życia za innego (ojciec Kolbe). W tym czasie pięknie śpiewał Krawczyk, a ja popłakałem się, ponieważ tak trzeba śpiewać Bogu naszemu.

    IPN podaje informacje o zamordowanych w procesach stalinowskich, redaktorzy dotarli do rodzin zamordowanych...w tym z listem z celi śmierci. Jeszcze wojna w Wietnamie, gdzie Amerykanie poświęcają życie z daleka od domu...     

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

   Na dzisiejszej Mszy św. myślałem o Królestwie Bożym, bo została nas garstka ("resztka Pana"), trwa już Apokalipsa, wyrok jest wydany, a poganie są pewni swego i panoszą się jakby Boga nie było.

    Gubi ich poczucie pewności ze szczyceniem się z grzeszności. Zrozum chwalisz się bluźnierstwami, "spółkowaniem inaczej" za tęczową zasłoną (od Szatana napływa słowo; "dupczeniem"), bluźnieniem Bogu i wyczynami, które nie mieszczą się nawet w chorych głowach (patrz; głupia duchowo nasłanka Jachira)..."W Imię Ojca, Syna i braci bliźniaków".

   Czy wiesz jak została odczytana intencja modlitewna tego dnia? Przed wyjściem na mecz oldbojów za oknem "pod palcem" znalazły się słowa Pana Jezusa z dzisiejszej Ew. (Łk 18, 9-14) o dufnych, którzy dziękowali Bogu za to, że nie są ohydnymi grzesznikami.

   Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa w poczuciu, że odczyt jest prawidłowy. Po czasie nastąpiło potwierdzenie;

1.  wszedłem na wpis Lecha Wałęsy, który opublikował swoją ocenę obecnego reżimu...zapomniał biedak swoją współpracę z władzą okupacyjną w tym z patriotą Wojciechem Jaruzelskim oraz Czesławem Kiszczakiem, który "uciszył" ks. Jerzego Popiełuszkę

2. przepłynęły osoby; Donalda mniejszego na białym koniu z błyszczącymi oczkami podczas kłamania oraz całkowicie zagubionego Grzesia Schetyny lubiącego przemawiać; "przegraliśmy, ale wygramy", aby odsunąć od władzy tłuste muchy i PiS-owska szarańczę...na cala resztę nie mam miejsca.

3.  trafiłem na 64 slajdy ukazujące W. Putina w różnych akcjach (uczy latać bociany, pływa, nurkuje, gra w hokeja, powala w walce przeciwnika, itd), który mnie zaskoczył czytaniem w Cerkwi Prawosławnej. Szkoda, że nie bierze udziału w tańcu z gwiazdami...bardzo ładnie wyglądałby z min. sp. zagranicznych  S. W. Ławrowem (mamy przecież XXI w.).

   Tak jest, gdy nie masz charyzmy i chcesz się popisywać, a w tym czasie wykonujesz dzieło czerwonych jastrzębi. Czas płynie, ale nie ma zamiaru rezygnować ze swojego posłannictwa...w napadaniu na słabszych!

4.  w tej materii jest Państwo Islamskie...

5.  dałem wpis na blogu proroka prof. Jana Hartmana (nie dopuścili, a nie było w nim nic wielkiego przy głupich, etatowych dyskutantach)...

    <<To nowość; bezbożny prorok prof. Jan Hartman, a raczej Hardman ("sztywniak"), ale wychodzi z takiego słabość, którą jest awersja do Jarka...

   Każdy ma takiego, ale prorok powinien mówić od siły wyższej, przez niego ma płynąc Prawda, a nie domysły czyli majaki. "Kaczyński wkrótce odejdzie z polityki z przyczyn zdrowotnych", a ja przewiduję, że dzisiaj z przejęcia Pan Profesor się nie obudzi.

   Prorok Hardman rozważa, co będzie z dyktaturą, a wręcz państwem mafijnym sprzężonym z Kościołem Pana Jezusa. To już choroba, a właściwie opętanie intelektualne...możesz mówić o wszystkim, a kończysz na Królestwie Bożym na ziemi.

   Dzisiaj u mnie wypada intencja modlitewna za Pana Profesora, a znajdzie się Pan w towarzystwie W. Putina; za z a d u f a n y c h w sobie (zapis będzie na stronie)...

   Dalsze czytanie banialuk nie ma sensu, bo to jest gorsze niż mądrości Komorowskiego.  Zresztą powtarza się Pan Profesor za prof. Joanną Senyszyn (matką Joanną od demonów); "Ostrzegałam przed kaczyzmem, jestem prorokiem". Senyszyn! Powtórzę moje zalecenie; "nie piłeś - nie pisz"!

6.  w TVPInfo była dyskusja o aborcji, która przerodziła się w kłótnię, kiedy prowadzący program w TVP Info Adrian Klarenbach zaczął dopytywać posłankę-elektkę Beatę Maciejewską z Wiosny Biedronia czy ma dzieci, co "nosiła pod sercem".

- Mamy rok 2019. Mamy jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw w Europie. To jest piekło kobiet /../ Uważamy, że każda kobieta powinna mieć do tego prawo (chodzi o przerywanie ciąży - red.)... Już dawno nie widziałem niewiasty tak pragnącej mordowania niewinnych dzieciątek!

7. z zadufanymi w sobie zapoznałem się w Naczelnej i Okręgowej Izbie Lekarskiej w W-wie.

    Na stronie "Gazety lekarskiej" nie spotkasz nawet jednego komentarza, bo lekarze boją się służących im kacyków, którzy lubią się fotografować. Wejdź na mój komentarz; "Podsumowano 30 lat odrodzonego samorządu lekarskiego (92 zdjęcia)"...

   To tylko przykłady zadufanych w sobie, bo każdy zna takich ze swojego otoczenie, w naszej ojczyźnie i na świecie...

                                                                                                                                APeeL

 

 

 

 

Nie ma Boga oprócz "Ja Jestem" (Jahwe)...

    Zerwałem się na Mszę św. o 6.30, a od Ołtarza Pańskiego popłyną trudne słowa św. Pawła (Rz 8, 1-11) o tym, że zjednani z Chrystusem są odkupieni od grzechu pierworodnego i wyzwoleni od śmierci. Nie ma innej drogi zbawienia, bo przestrzeganie nakazów Prawa (judaizm i islam) to droga donikąd, a ja wiem o tym.

    My postępujemy wg Ducha, co podoba się Bogu Ojcu ("bądź Wola Twoja"), a nie według ciała, które przyciąga władza, seks i posiadanie. Apostoł na określenie naszej duszy używa słowo Duch. Nie zgadzam ze stwierdzeniem, że Bóg Ojciec "przywróci do życia" nasze śmiertelne ciała.

   Pan Jezus zmartwychwstał z ciałem, Matka Boża została Wniebowzięta, a my wracamy jako dusze, które mają być święte. W judaizmie nie dowiesz się co z nami po śmierci, a w islamie terroryści idą z ciałem do Nieba i otrzymują tam dziewice. Nie ma seksu w Królestwie Bożym, a do tego haremów...

    Natomiast w Ew. (Łk 13, 1-9) była mowa o ofiarach Piłata oraz 18 zabitych po zawaleniu się wieży w Siloam. Pan dodał, że "jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie." Chodzi o to, że ludzkość traktuje śmierć jako nasze unicestwienie.

   Z mojego doświadczenie lekarsko - duchowego stwierdzam, że tylko garstka katolików wie, że posiadamy dusze. Szatan jako Wielka Nierządnica wprowadził swoich agentów w hierarchię Kościoła Bożego i nie usłyszysz o duszy, o naszym życiu tuż po śmierci oraz o Nim samym!

   Dzisiejszą intencję odczytałem z zawołania proroka "większego" Ezechiela (hebr. Jechezqela - "Bóg czyni mocnym"); Pan mówi: Nie chce śmierci grzesznika , lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie wieczne (Ez 33,11).

    Wyszedłem na modlitwę, ale na granicy miasta i lasu znalazłem się w kłopocie, bo przypiliło mnie - tak umiłowane przez wszystkich - ciałko fizyczne. W jednym ręku miałem krzyżyk z Ziemi Świętej, w drugim różaniec, dusza pragnęła wołania do Boga w tak poważnej, a tu brak papieru toaletowego!

   Jak byłeś w mojej sytuacji to rozumiesz, nawet nie wspomnę o cierpiących na zespół jelita drażliwego! Nie uwierzysz, ale przy płocie budynku znalazłem pół rolki papieru toaletowego. Dla człowieka "normalnego" jest to głupota, ale wcześniej demon kierował mnie na stadion.

   Podczas wołania w mojej modlitwie (1.5 godziny) przepłynęły obrazy grzeszników potrzebujących nawrócenia;

  • masoneria (Jan Hartman), kościoły "reformowane", sekty, św. Jehowy
  • bluźniercy typu Jerzego Urbana i opętani intelektualnie (Joanna Senyszyn, Eliza Michalik, Kubuś Parchatek -TVN i Czuba Wstrętny - Super Stacja, itd.)
  • sodomici, dyktatorzy i wielcy bogacze, koledzy psychiatrzy - denni ateiści (świeccy spowiednicy), wszelkiej maści prostytutki...w tym męskie
  • bracia islamiści niszczący wszystko, co jest w naszej wierze święte (z demolowaniem kościołów włącznie)
  • "normalni" bezbożnicy, a nawet ludzie dobrzy, ale niewierzący, anty-krzyżowcy i broniący takich
  • dzieciobójcy, wszelkiej maści sataniści, członkowie mafii w tym w rządach, bolszewicy oraz wykorzystujący Boga przez Szatana ("Gott mit uns")
  • zniszczeni przez nałogi, faryzeusze, "gwiazdy" (Wiśniewski, Chylińska), niewiasty kopiące się po głowach (kick-boxing) oraz normalnie szurnięci...

    Szczególnie podkreślę wysłanników Szatana, którzy cieszą się z upadku wiary katolickiej, a tym czasie tworzą sobie złotego cielca (posiadanie), pragną władzy nad światem i głupieją na tle wyczynów seksualnych. Pan Bóg pokazuje na zwierzętach, że współżyją tylko dla posiadania potomstwa, a tu wypaczona Kamasutra (pozycje seksualne) u tęczowych małżeństw ("spółkujących inaczej").

   Kończę, bo nawet grzech to wymieniać, a jakby na znak trafiłem na żydowski cmentarz ("dom wieczności"), bo Pan Bóg wciąż wciąż czeka na nawrócenie narodu wybranego...

                                                                                                                              APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

08.10.1993(pt) ZA ZAGUBIONE SŁUGI BOŻE

    Tuż po przebudzeniu znalazłem się przy miłosiernym Bogu Ojcu, serce zlała radość, a w myślach pojawił się fałsz wierzących. Nie wiedziałem czy jest to kuszenie, ale Zbawiciel wskazał na to "siedlisko żmij", które dąży do zniesienia Stałej Ofiary (Eucharystii).

    Z wielką jasnością pojawił się obraz Watykanu, gdzie dokonano desant agentury na wszystkie możliwe stanowiska, bo Kościół Pana Jezusa zagrażał systemowi komunistycznemu! Ks. Piotr Natanek zalecał "odbicie Watykanu"...został suspendowany. 

    Ujawniono nawet listę księży agentów, ale prawdziwie groźnych na pewno ukryli. Ja widzę agentów - proboszczów, fałszywych kościelnych (nie wybierają ich wierni tylko władza ludowa) oraz podstawionych kardynałów, którzy jak zgraja otoczyli Jana Pawła II.

   Wokół mnie trwa pogaństwo, wierność wyzwolicielom, którzy "oddali władzę". Służby "bezpieczeństwa własnego" męczą moich rodaków do ostatniego uderzenia serca. Taki nie splami się wejściem do kościoła, a później wnoszą trupy takich (poganie lubią celebracje). W drodze do kościoła była straszliwa mgła, a w takiej trudno zauważyć "wroga ludu".

    Na Mszy św. koncelebrowanej było kilka osób...napłynęła "siostra" towarzysząca uwięzionemu kard. Stefanowi Wyszyńskiemu (kim była i gdzie teraz przebywa i co czyni?). Pojawił się też obraz wezwanych i wybranych z możliwością zdrady Zbawiciela. Na ziemi zdradę karze się śmiercią (KGB), a  namaszczone sługi czeka śmierć duszy czyli wieczna.

    Zawołałem do Boga Ojca o pomoc w odczycie intencji, a pojawiła się osoba "biednego kapłana, który poddał się naciskowi dla dobra własnej rodziny." W w/w intencji ze łzami w oczach przyjąłem Eucharystię z prośbą o wybaczenie takim, bo "nie wiedzą, co czynią".

   Pierwszy raz przeżyłem tak mocny płacz podczas zjednania z Panem Jezusem. Nie mogłem oderwać się od duszy, ciało zostało całkowicie powalone, a muszę być w pracy. W tym momencie Pan Jezus przez Vassulę powiedział do mnie; "My. Pójdźmy. Pomogę ci", a to sprawiło moc. Jakby na zachętę było mało ludzi, ale to typowa pułapka i badanie ufności Bożej, bo w wielkim pośpiechu przyjęcia chorych skończyłem o 15.00!

   Cały czas pracowałem z Panem Jezusem, a to oznaczało chęć niesienia pomocy z miłością, radość w sercu, pocieszanie innych, dawanie z poczuciem, że jestem z tymi ludźmi na wygnaniu! Każdy nadarzający się moment wykorzystywałem, aby mówić o Bogu Ojcu, Panu Jezusie, duszy oraz życiu po życiu.

  • Ja wiem, że umrę...chora pokazuje guz jelita grubego...zawsze sądziłam, gdy widziałam pana w kościele, że będzie pan świętym!
  • Dlaczego pani nie chce być świętą? Proszę przyjąć, że nie ma śmierci, jesteśmy i choroba nawet nowotworowa jest łaską, ponieważ ja proszę o śmierć dobrą. Wyjaśniam jej, pocieszam, zalecam przekazanie lęków Matce, aby prowadziła.

  • No dobrze, walczyliśmy z komuną, zeszło trochę czasu, a jaki jest sens naszego bytu?

  • Nie wie pan, że jest Ojciec Prawdziwy i Ojczyzna Prawdziwa...tam mamy wrócić!

  • Pan ma pokusę wyleczenia ciała (lat 70)!

  • Pani życzy mi 100 lat, a ja jestem wieczny!

   Zbliża się czas koronki do Miłosierdzia Bożego, a tu jeszcze babuszka z naszego parafii...zalecam jej, aby przekazała swoje słabości Matce Bożej w intencji pokoju w Jugosławii i prosiła o prowadzenie w końcówce swojego życia, które powinna zakończyć śmierć dobra (z Sakramentem Namaszczenia Chorych).

   Wreszcie popłynie koronka, a na działce - przy zapalonej przed Jezusem Miłosiernym lampce - moja modlitwa. Nie istnieje dla mnie nic innego na świecie! Później wysprzątam pod "moim" krzyżem, gdzie ktoś wyrzucił z samochodu dwa worki odpadków.

   W ręku znalazło się pismo "Apostolstwo chorych", ale nie chodzi o posługę, ale o to, że uczestniczę we współcierpieniu z Panem Jezusem. Teraz już nie obchodzi mnie świat, ale to co mogę uczynić dla Zbawiciela. Łzy zalewały oczy...także podczas zapisywania tych przeżyć! "Jezu! Jezu! Jezu! Ty w czasie Ukrytych Cierpień Ciemnicy byłeś w takich warunkach...przyjmij to Panie Jezu ode mnie."

    Jakby na znak z kieszeni wypadł krzyżyk i breloczek z s. Faustynką oraz Jezusem Miłosiernym. W domu Pan Jezus powiedział, abym "uśmiechał się do Niego za każdym razem, gdy Go widzę!" Teraz tak czynię zawsze całując Twarz Zbawiciela z Całunu!

                                                                                                                            APeeL