Jakże piękna jest pieśń z prośbą, którą kiedyś śpiewano, abym umarł w Kościele katolickim! Szatan bardzo przeszkadzał w opracowaniu tego zapisu, bo obaj wiemy, że najważniejszą rzeczą na ziemi jest fakt naszego odejścia z tego świata...

   Nasze oczy ma zamknąć Matka Boża Patronka Dobrej Śmierci, a przywitać nas Pan Jezus. W moim nędznym instruktażu jest pokazane nasze poczęcie po zjednaniu plemnika z jajeczkiem z wcieleniem przez Boga "dorosłej duszy", która po śmierci ma wrócić do Królestwa Niebieskiego.

   Tak się złożyło, że ten zapis zacząłem 24.10.2018...w dniu modlitwy za tych, którzy nie przygotowują się do śmierci. Niektórzy nawet lekceważą ten czas lub szydzą. Znam to, bo już na stażu wciśnięto mi dyżury na oddziale noworodków...musiałem asystować przy każdym porodzie na oddziale położniczym.

     Nie było to nic przyjemnego, bo lała się krew i odchody. To wszystko wynagradzało dzieciątko. Daję to wspomnienie, bo przed naszym powrotem do Boga jest podobnie: dusza wychodząca z ciała fizycznego podobnie męczy się! Na początku nawrócenia (w 1989 r.) padły słowa kapłana:

    <<Każdy jest obrazem Samego Boga - każdy ma życie wieczne. Odłączenie się od Boga - to odłączenie się od życia wiecznego, które zaczyna się już tutaj. Ostateczne i bezpowrotne odłączenie od Boga oznacza śmierć prawdziwą. Spróbuj wrócić do Boga - do Życia!>> 

    W 1992 roku z włączonego radia popłynęła rozmowa z aktorką Krystyną Jandą (kalwinistką) w której zalecano książkę o ciele i duszy. Wszedłem właśnie na jej blog, gdzie zrobiła ponury żart żegnając się z zaleceniami sugerującymi jej odejście.

    Większość wierzących chwali śmierć nagłą, która jest wielkim nieszczęściem dla duszy. Trzeba prosić o śmierć;

dobrą z Sakramentem Chorych i Wiatykiem (niewierzący zdziwi się: śmierć może być dobra?)

oraz godną z modlitwami, wśród bliskich i w czasie, który będzie łaską (aby nie narobić kłopotu swoim odejściem)...

    Jako lekarz pogotowia setki razy widziałem śmierć nagłą:

1. na weselu zmarła matka panny młodej, która przyjechała do nas z Ukrainy

2. tragiczny wypadek młodych (dwoje zabitych)...wracających z wesela

3. zgon dziadka dzień przed 1-wszą Komunią wnuczki...

4. w Wielkanoc czekano na przyjazd mojego pacjenta, a on umarł...policja, wyrywanie zamków, zamęt z wożeniem zwłok

5. żona poszła na górę i zastała zimnego trupa.

    Tutaj dojdzie refleksja. Problemem są zwłoki, ale ten "przemysł" opanowali towarzysze "pracy i kasy". W jednym z miast kilkanaście razy chowano tego samego bezdomnegoW czasie, gdy pracowałem zwłoki zabierali jeszcze przed stwierdzeniem zgonu. Kiedyś zawróciłem takich z połowy drogi do "lodziarni"...

    Nikt normalny nie dostanie tam pracy, a przecież nie powinno dzielić się Polaków zgodne z apelem pojednania premiera Donalda Tuska (uczestnika „nocnej zmiany”). Trochę żartów nie zaszkodzi, a nauczyłem się tego od kapłana staruszka...

    Tuż przed śmiercią o. Mateo stwierdzał:

„Gdy nie będę mógł mówić - będę pisał.

Gdy nie będę mógł pisać - będę się modlił.

Gdy nie będę mógł się modlić - będę kochał w cierpieniu i cierpiał w miłości”.

    Skąd ta intencja? W naszej klatce nagle zmarła wynajmująca mieszkanie: pogotowie, policja, prokurator. Nigdy nie chwal śmierci nagłej...

                                                                                                                                         APeeL  

 

 

 

 

     Obudziłem się o świętej godzinie (3.33). a w sercu pojawił się osamotniony Pan Jezus. Dzisiaj można powiedzieć, że opuszczony...także przez Swoich, bo opary Szatana o którym nikt nie mówi zaczadziły otoczenie następcy św. Piotra, a spadając w dół naszą hierarchię.

   Wszyscy zginiemy, bo Szatan doprowadził do masowego oszustwa. Możesz to zauważyć na „jednomyślności” opętanych nienawiścią do Boga…z trudem wstałem i na kolanach zawołałem do Boga „Pod Twoją obronę” i poprosiłem św. Michała Archanioła, aby był dzisiaj ze mną. Po odczycie tej intencji warto przeczytać dwie inne dotyczące tego tematu:

1.  21.04.2013 za zagrażających naszej wierze, gdzie jest mowa o sektach, a wówczas odwiedzili mnie św. Jehowy, którzy jako jedyni mówią o Szatanie, ale zarazem nie widzą, że zostali całkowicie omamieni przez niego!

2.  14.09.2015 za całkowicie zaślepionych duchowo...

  Tutaj trzeba wskazać na Grupę Trzymającą Władzę, bo w W-wie od września w „jego” szkołach ma być wprowadzona edukacja seksualna...chyba zamiast religii. Dla ich kaznodziei o. Roberta Biedronia jest to ich religia...”miłość”, która pokona wszytko.

   To wrogowie własnego Boga Ojca, stwórcy ich dusz szerzący „ohydę spustoszenia”, udający mniejszość, która terroryzuje normalnych Polaków. Przy tym żądają szacunku, tolerancji do szerzenia ich demonicznej miłości (grzeszności). Ich opętanie sprawiło profanację Monstrancji w Gdańsku. Niech stworzą sobie ojczyznę i jako wyzwoleni (zniewolenie przez Szatana) maszerują z fiutami na kijach przebierając się za dziewczyny i łącząc się w śmiszne związki. Cóż mnie to obchodzi.

   Przewodzi im Bezpieka, która po totalnej klęsce w wyborach do Parlamentu Europejskiego atakuje moją wiarę...wiedzą, że będzie powtórka przy wyborach do Sejmu, Senatu i na stanowisko prezydenta RP (bo, PiS "kupił" wyborców). Obłowieni szykuje „rewolucję”.

  Wiedziano o wyczynach kapłanów-agentów i nie zawiadamiano prokuratury. Taki kapłan nie kala posługi i ja otrzymuję Eucharystię. Nasyłano też przebranych, którzy w mojej rodzinnej miejscowości dawali śluby, spowiadali, itd. Szatan ma nieskończone możliwości. Znowu widzę ich zagrywki, bo podczas błogosławieństwa Monstrancją „głupi” darł się: „Alleluja i do przodu”.

    Wcześniej była jedność czyli sztuczne podziały między kapusiami (gadanie jeden na drugiego), a teraz szerzy się majaczenia konfidentów i donosicieli o panującym w RP faszyzmie, braku demokracji i wolności, prześladowaniach ludu, stosowania przemocy i terroru. Piszę to jako ich ofiara (fałszywy szpieg i do tego chory psychicznie).

   W Nierządzie Lekarskim mają ciepłe posadki i swoich psychiatrów w IPiN, którzy są ruskimi specjalistami w robieniu głupich z „wrogów ludu”. Tak też było i jest w bolszewizmie. Ostatnio rozmawiałem z Polakiem mieszkającym u ruskich, który potwierdził, że u nich jest to metoda popularna.

    Może Pan Sekielski poruszy sprawę psychuszek...służę doświadczeniem. Wszyscy katolicy są chorzy, bo zdrowi są tylko kołtuni duchowi, a wzorem dla nich jest obleśny bożek-Kim. Ludzie normalni, a do tego katolicy to ich wrogowie, bo głosimy Prawo Boże (Dekalog). Już niedługo będą kłaniać się bogu nieznanemu po miłosiernym przyjmowaniu inwazji islamistów (za dr Ewuś), a kaznodzieja Robert Biedroń będzie mógł mówić do siebie w więzieniu.

   Nie zrobiono lustracji w Kościele świętym i już się nie zdąży, bo Apokalipsa trwa. Siły ciemności mają pożytek z masonerii, zmutowanych marksistów-ateistów z fałszywymi prorokami, którzy uszczęśliwiają ludzkość przy pomocy: In vitro, homo-gender z ich edukacją seksualną (nauką onanizowania się).

    Tutaj pasuje atak nowego Janusza Palikota czyli opętanego Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego "Liberte!", który został poklepany 03.05.2019 przez niedojdę Donalda Tuska z oddelegowaniem do "Burzenia polskiego Kościoła". Wejdź: Rezygnacja z antykościelnej debaty z Jażdżewskim byłaby „cenzurą”? Absurdalna odpowiedź na apel „S".

    Na moim Facebooku napisałem: Nie wolno dyskutować z opętanymi intelektualnie, ponieważ mają inteligencję od upadłego Archanioła...w czynieniu zła, bluźnierstwach i prowokacjach. Ten typ opętania jest trudny w diagnostyce i nie poddaje się egzorcyzmom...

    Jego brednie są rozpowszechniane: "polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody."

    Pasuje tutaj moje hasło: „raz sierpem raz młotem duchowa ciemnotę”. To czarnoksiężnik, świnia w czerwonym błocie, małpa ludzka rzygająca od Szatana. Powinien mieć zabrane obywatelstwo polskie…

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

Nawiedzenia NMP

    Dzisiaj jest zakończenie nabożeństw majowych z procesją oraz wspomnieniem odwiedzenia przez Matkę oczekiwanego Mesjasza z matką przyszłego proroka, Jana Chrzciciele.

    Piszę to, a napływają bracia starsi w wierze, którzy bestialsko zamordowali Syna Bożego i dalej oczekują na wymyślonego zbawiciela...chyba z bronią laserową nowej generacji. W tym czasie całkowicie wygonili Pana Jezusa ze swojego kraju - do którego zostali cudownie przyprowadzeni - i mają pretensję do całego świata o holocaust. Takie królestwa wciąż tworzy Przeciwnik Boga;

1.  reżim nazistowski z czystością razy aryjskiej

2. bolszewizm, którego korzenie sięgają Brukseli, gdzie w 1903 r. miał zjazd Partii Socjaldemokratycznej...

3.  w tym czasie idą po nas bracia islamiści, którzy są śmiertelnymi wrogami chrześcijan. Tam uczą wiary od najmniejszego i nie ma u nich rozdziału życia świeckiego od religijnego. Przy tym "mieszają rasy" (stąd gwałty na pogankach) z nawracaniem przez zabijanie (zabranie wolnej woli - daru Boga Objawionego)…

4.  obecnie na fali jest walka z jedynie prawdziwą wiarą katolicką: odżyły ciotki rewolucji, szaleją „spółkujący inaczej” pod przewodnictwem brata Roberta Biedronia, gejowskiego kaznodziei, a towarzysze - psychiatrzy tylko czekają, aby broniących wiary i krzyża uznać za stukniętych.

   Bezbożnicy negują Moc Boga naszego, zorganizowani w globalnej ośmiornicy (agentura z prowokatorami, w ciszy działająca masoneria) chcą pozbawić duchowości (ogłupić) naszą ojczyznę. Z czasem starzeją się i więdną, a tacy byli „mocni”...w gębie (kreatura Krzysztof Mieszkowski).

   Od kogo to wszystko? Jest Bóg Ojciec i Jego Przeciwnik, upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji. Apokalipsa już trwa, a to oznacza ponowne przybycie Pana Jezusa...

    Ten wstęp jest potrzebny do wyczynów zboczonej tęczowej dziczy, która maszerowała w Gdańsku 25 maja 2019 r. pod hasłem miłości w „procesji” z profanacją Najświętszego Sakramentu. Zważ, że moim charyzmatem jest mistyka eucharystyczna i pomyśl o moim bólu serca i duszy.

    Na dzisiejszej procesji zawołałem: „Jezu przyjmij tych ludzi, którzy są tutaj z Tobą, może nawet niewierzący...przyjmij ich w Swoim Miłosierdziu.” W tej intencji była późniejsza Msza św. z Eucharystią oraz moja modlitwa.

    Na ten moment Pan sprawił, że trafiłem na moje przeżycia w oktawie Bożego Ciała...z początku nawrócenia;

30 maja 1992 r.

   Zaczyna się procesja, lud wychodzi z kościoła, a ja ujrzałem Pana Jezusa prowadzonego na sąd wśród wielu gapiów i fanatyków. Jakże to wszystko jest odwrócone: cierpienie dające chwałę wieczną, śmierć wyzwalająca Życie Prawdziwe.

   Spojrzałem na bruk i pomyślałem, że Pan Jezus szedł właśnie taką ulicą w Jerozolimie. W sekundowych błyskach łączyłem się z moim Nauczycielem...jeszcze Monstrancja na tle figury Matki Bożej i słowa o Krwi Jezusa”; jesteś posłany, aby świadczyć o Jezusie”.

   Przez chwilkę czułem w sercu to, co Apostołowie w drodze do Emaus po spotkaniu Jezusa Zmartwychwstałego! Zły przeszkadzał, ktoś obok uporczywie gadał, wzrok zatrzymywali „obserwatorzy” z modnisią, a za plecami głośno fałszowała jakaś pani.

31.05.1992 r.

    Rano napłynęły słowa Matki Bożej z Medziugorie o niewierzących: „och, gdyby wiedzieli, gdzie tacy trafiają." Większość takich neguje nadprzyrodzoność i uważa, że ziemia jest naszym początkiem i końcem. Nie wierzą w istnienie Królestwa Bożego z nieskończonością dziwów. Po drugiej stronie nikt nie chce tutaj wracać...oprócz potępionych, bo nawet demonom jest lepiej być w świniach niż w Piekle.

   W czasie rozmyślań nad św. Osamotnieniem Pana Jezusa odczułem stan Serca Zbawiciela, później Ukoronowanie i św. Poniżenie: „Jezu mój! Jezu!” Natomiast na drodze krzyżowej znalazłem się w środku rozwścieczonych Żydów, żądnych ubawu i zamęczenia ogłaszającego się Synem Boga (bluźnierstwo) królem Izraela.

   Siedziałem w cichości mojego serca, znosiłem śmiechy, klękanie, poszturchiwanie, oplwanie i wciskanie korony cierniowej na głowę z wetknięciem w rękę berła królewskiego czyli trzciny! Moje serce odczuwało Serce Pana Jezusa znającego Swoje powołanie z poddaniem się, a zarazem świadomego Prawdy, że Bóg Ojciec Jest…

                                                                                                                    APeeL 

 

 

    Na początku nabożeństwa majowego...tuż przed śpiewem litanii loretańskiej „spojrzał” wizerunek Ducha Św. a kapłan zawołał o modlitwę za powodzian. Łzy zalały oczy, bo w sercu znalazłem się na miejscu poszkodowanych.

    Tego nie można przekazać naszym językiem, bo jest to współcierpienie duchowe z ofiarami tej klęski żywiołowej. Przebywając na tym zesłaniu nie unikniemy nieszczęść i takich tragedii, ale  wg mnie - zbyt rzadko, a można powiedzieć, że wcale - nie oddajemy się Opatrzności Bożej.

   Ludzie nie wierzą w autentyczną pomoc Boga Ojca i całych zastępów niebieskich. Buduje się zaporę bez modlitwy, a później okazuje się, że jest wadliwa. Mamy Świątynię Opatrzności Bożej, ale nie ma tam regularnych Mszy św. w konkretnych sprawach (tak jak za ofiary zamachu w Smoleńsku). 

   Cóż możemy załatwić poprzez zawołanie kapłana: "módlmy się". To jest powtarzana formuła bez ofiarowania naszych cierpień. Znajdź się na miejscu ofiary powodzi...tylko z zalanym garażem, brakiem światła i kłopotem z dojazdem do pracy. Nie wymieniam zalania pokoju z łóżkiem, zniszczenia upraw, itd.

   Wszystkie zawołania podczas litanii kierowałem do Matki Bożej za powodzian: módl się za nimi. Ilu z nich w tym czasie może zwątpić w istnienie Boga. W ich intencji będzie Msza św. z Eucharystią, która przewijała się do przodu i ułożyła w zawiniątko dla robotnika na Poletku Pana Boga. Później odmówię moją modlitwę... 

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

    Największą wiarę mają wielcy grzesznicy, a ja jestem tego dowodem, bo wówczas poznajesz moc Boga. Dla mnie takim wzorem jest mój Profesor św. Paweł. Wstrząsający był wczorajszy napad na niego (Dz 16,22-34) przez tłum Filipian, siekanie rózgami z wtrąceniem do wewnętrznego lochu w pilnie strzeżony więzieniu.

    „O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali.” Piszę te słowa, łzy kręcą się w oczach i wprost jestem z nimi. To przykład pełni zawierzenia Bogu Ojcu i nie chodzi o uwolnienie (po trzęsieniu ziemi, które Pan sprawił), ale przyjęcie cierpienia podobnego do zesłanego Zbawiciela. Przecież ich śpiew prawie słyszę w mojej izdebce ( 01.06.2019 o g. 4.00), a ich świadectwo rozgłaszam na cały świat...

    Dzisiaj trafili do Aten, gdzie Paweł przemawiał na środku Areopagu, a mówił to, co głoszę, że nasz ród pochodzi od Adama i Ewy (czyli od Boga), a nie od małpy...zostaliśmy stworzeni, a nie powstaliśmy z „wielkiego wybuchu”. Nie przyjęto jego słów o zmartwychwstaniu, które wyśmiewano i stwierdzono: <<Posłuchamy cię o tym innym razem>>.

   Znam to, bo  każdy człowiek „normalny” (mamy już XXI w.) wykręca się ważniejszymi sprawami niż życie wieczne: porozmawiamy później, bo czyszczę samochód do sprzedaży, spieszę się na targ lub po chleb, nie mam czasu na głupoty.

   Właśnie trafiłem na rodaka mieszkającego w Petersburgu, który potwierdził, że psychuszka w Fed. Rosyjskiej to normalność i przekazał, że w cerkwi widział ołtarzyk poświęcony Stalinowi (dalej trwa tam kult mocy bożka). Tak chciałoby się z nim rozmawiać, ale znajomy odciągnął go, bo nie zdążą pobrać zaświadczenia od proboszcza.

    Zawierzenie Bogu przez św. Pawła nie poszło na marne, bo w naszych czasach takiej przemiany doznała Paula Zofia Tajber (1890-1963), którą fascynowała filozofia ateistów, ale podczas rewolucji bolszewickiej ujrzała, co oznacza życie „bezduszne” (moje określenie). Z tego powodu założyła zgromadzenie szerzące kult Duszy Chrystusa Pana. Zdziwiłem się, bo sam doszedłem do tego, że w każdym z nas jest cząstka Boga (dusza)...tak jak ciało od rodziców.

     Wczoraj było też wspomnienie prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, a dzisiaj salezjanina Józefa Kowalskiego (1911-1942), którego w Oświęcimiu utopiono w beczce, bo nie chciał podeptać różańca.

    W tych kilku zdaniach wskazałem na przykłady pełnego zawierzenia Bogu Ojcu, bo Jego Moc zalewa także dusze męczenników („nie ten, co zabija ciało”)…

                                                                                                                                       APeeL