Zdziwi ta intencja, ale musisz raz na zawsze zrozumieć, że masz duszę, która znajduje się w twoim ciele. Analogicznie jest z Eucharystią; opłatek, widzialny "chleb" różnej kategorii, a nawet jego okruszynka (w obozach zagłady) zawiera Ciało Duchowe Pana Jezusa.

    Zastanawiałem się dlaczego trafiłem do zakładu napraw samochodów, gdzie montowano silnik oraz do podobnego związanego z liftingiem. Tam mówiłem o ludziach, którzy nic nie czynią dla swoich dusz (Doda, Gessler, itd.). Mają oczy i nie widzą jak marniejemy z czasem i obracamy się w proch. Ludzka pamięć jest krótsza niż zmarnienie wieńców niszczących środowisko.

 Tylko garstka ma świadomość posiadania duszy i wie, że celem naszego życia jest ś w i ę t o ś ć...inaczej nikt nie trafi bezpośrednio do Królestwa Niebieskiego. Ta garstka żyje Eucharystią, a nigdy nie usłyszałem zaproszenia wiernych na codzienną Mszę Św. z Cudem Ostatnim...chociaż mówi się o tym chlebie dla duszy.

    Kto w Watykanie podsuwa sugestię, "aby nie obciążać wiernych dodatkowymi obowiązkami"? Szczególnie tych, którzy mają dwa kroki do Domu Pana i mienią się wierzącymi, a część z nich trwa w komuszej zgniliźnie...

   Wszystko jest prawdziwe w naszej wierze, ale Szatan oszuka każdego mądrego tego świata. Jako przykład wskażę blogi; "Listy ateistów" Jacka Kowalczyka oraz prof. Jana Hartmana...opierających się na swoim intelekcie (żmija ma w nich schronienie). Oni sieją zwątpienie;

"Kto stworzył Boga?

Jaką moc może mieć Matka Prawdziwa, która była zwyczajną kobietą?

Jeżeli Bóg jest taki dobry to dlaczego pozwala na wojny i obozy śmierci?

Co jest z dobrymi po zakończeniu tego życia?

A co z tymi, którzy nie znają Jezusa"...

    Ogarnij wszystkich gubiących dusze przez ciała; od grzesznych myśli poprzez głupie wyczyny, aby trafić do księgi rekordów Guinnessa, siedzenie całymi dniami na ławeczkach (marnowanie drugiego daru Boga), wsłuchiwanie się w salonowy język pięknoduchów, pracoholizm, zaprzedanie się poganom, pragnienie władzy...w tym nad światem! Nawet nie wymieniam zniewolonych przez siły ciemności i omamionych przez Belzebuba. Każdy zna to ze swojego życia i otoczenia...

   Przed Mszą Św. wieczorną w garażu wzrok zatrzymał duży krzyż, otrzymałem błogosławieństwo Monstrancją (żona modliła się z kobietami za kapłanów), a Eucharystia ułożyła się w "łódź" (pomoc rybakowi ludzi w jego słabości), a tak było w dzisiejszej Ewangelii.

   Teraz, gdy to zapisuję (pierwszy piątek m-ca) mam jechać na dodatkową Mszę Św. z ponownym wystawieniem Monstrancji i odmówieniem koronki do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia!

                                                                                                                               APeeL

 

Aktualnie przepisane...

02.09.2001(n) ZA APOSTOŁÓW ŚWIECKICH

    Po obejrzeniu miejsca ciężkiego wypadku w smutku wróciłem do domu. W telewizji „Opus Dei” młody człowiek daje świadectwo wiary: całkowicie poświęcił się Panu Jezusowi. To moja ścieżka: a p o s t o l a t  świecki.

   Na Mszy św. Pan Jezus ostrzegał w Ew. (Mk 14 1-7-14) przed ważniactwem z zajmowaniem pierwszych miejsc na ucztach. Właśnie dzisiaj zmarł na nowotwór Krzysztof Kolberger.

   Koledzy mówią o nim, że to był człowiek nadzwyczajnie skromny, cichy, który w pokorze przyjął swoje cierpienie w walce ze śmiercią. We wszystkie sprawy wkładał wiele serca. Gogolewski dodaje, że to człowiek delikatny, szczery i rzetelny, budzący podziw w chorobie.

  Z trudem chodził, ale do końca służył. Tak powinno się żyć przed odejściem do Pana. Zawsze być taktownym i pełnym szacunku dla innych.

   Po św. Hostii łzy zalały oczy, bo chór śpiewał...ks. proboszczowi w jego imieniny. To pewna forma uwielbienia osoby w Domu Pana z pewnymi nietaktem. Nigdy nie chciałbym przeżyć czegoś takiego.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję w pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego taki kult stosuje kapłan wobec zamawiających Mszę Św.! Zamiast ich podziękowania Bogu z ludem na kolanach...otrzymują dyplomy! Nie ujrzysz tego głupiego pomysłu bez łaski wiary.

   Po Eucharystii - w cichym kąciku kościoła - serce zalał pokój i radość Boża...tego nie wypowiesz żadnym językiem. Przepłynęło moje życie;

Jezus przyszedł i przytulił mnie do Serca, a ja Go zdradziłem!

Pojmano Go, a ja uciekłem!

Biczowano i Poniżano Go - ja się wyrzekłem!

Niósł Krzyż za moje zbawienie - stałem daleko i tylko przyglądałem się!

Po podniesieniu na Krzyżu jako złoczyńcy - zwątpiłem w Jego Moc!

Przebaczył mi - przebiłem Mu Św. Bok!

Przybył ponownie - nie uwierzyłem i żądałem pokazania Św. Ran!

   To przepływało przez serce jak błyski małych piorunów! "Panie Jezu zalicz mnie do szczególnie Tobie służących...chcę być Twoim niewolnikiem". Łzy zalały oczy...

    Dzisiaj zginęło wielu kierowców, trwa dramat 400 ludzi z Indonezji (na statku), których nikt nie chce. Pokazują niewolnictwo dzieci w Indiach. Moskwa obchodzi 850-lecie...nawet deszczowe chmury rozgonili, a mają 3 miliony bezrobotnych. Na serce umarł kardiochirurg Christiaan Barnard (2 września 2001), który pierwszy na świecie przeprowadził transplantację ludzkiego serca...

                                                                                                                       APeeL

 

 

   Podenerwowany biegłem do garażu, bo w ramach wczorajszej intencji (za całkowicie zaskoczonych) przez godzinę nie mogłem edytować właśnie tego zapisu. Jakże Bóg zadziwia, bo przez całe lata nie miałem takiego zdarzenia.

    Dodatkowo wzrok zatrzymał zabity gołąbek. Nie lubię tego znaku duchowego i myślałem o utracie pokoju. Podczas wjeżdżania na parking kościelny musiałem cofnąć...mógł we mnie uderzyć samochód pędzący za mną.

    Ile niebezpieczeństw jest w każdej chwilce naszego życia. Nie posłuchałem mojego Anioła Stróża, aby nie edytował zapisu (zresztą miał błędy), bo na spotkanie z Panem Jezusem nie wolno wpadać jak do knajpy. Opisuję brak "posłuszeństwa w małym", a to są całe ciągi zdarzeń.

   Po wejściu do kościoła wzrok zatrzymała pozostawiona do wzięcia książka "Matka świętego". Nawet teraz, gdy zaczynam przekazywać to świadectwo wiary mam łzy w oczach, bo ks. Jerzy Popiełuszko jest mi bliski w swoim męczeństwie.

    Nie chodzi o bestialskie zamordowanie...byłem k. Torunia, gdzie wrzucono jego zmaltretowane zwłoki do Wisły (w worku obciążonym kamieniem), ale o nękanie przez Bezpiekę! W czasie jego życia przerywano mu sen, rzucano kamieniami w okna, a prymas Józef Glemp nie kiwną palcem w jego obronie.

   To wszystko znam, bo przez 10 lat nikt nie stanął też w mojej obronie, a w IPiN "koledzy" psychiatrzy wiedzą, co uczynili i trwają w swoim przestępstwie (psychuszka u mistyka świeckiego). Jakim trzeba być trepem duchowym, aby w kraju katolickim traktować wiernego, który przez 30 lat uczestniczy w codziennej Mszy Św. - jako chorego psychicznie!

    Jak trzeba być zgniłymi moralnie, aby przez ten czas udawać samorządowców. To nie dzieje się w czasach życia świętego, ale "tu i teraz", gdzie prezesina "Małgośka" Gersdorf skarży się na nas do Niemców! Pasuje tutaj słowo red. Ziemkiewicza: "gnidy" (patrz; 26.08.2019).

    Z mojej zacisznej ławki na wskroś kościoła widać obraz świętego. Nasze serca zjednały w miłosnych błyskach. Popłakałem się i poprosiłem ks. Jerzego, aby sprawił powrót do kapłaństwa ks. Tymoteusza Szydło, który został zwiedziony przez Szatana (zwątpienie w sens posługi).

    Prosiłem o to z płaczem, bo nigdy już nie uzyska pokoju Bożego, a po śmierci czeka go nieznana odpowiedzialność. Powinien zgłosić się do Ducha Świętego (napisałem do niego, list jest na stronie 31.08.2019).

    W tym momencie św. Paweł mówił (Kol1, 1-8) o modlitwach za żywiących miłość do wszystkich świętych oraz wiernych Chrystusowi. Łzy zalały oczy, a to dowód na prawidłowy odczyt tej intencji.

    Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 4, 38-44) uzdrawiał i egzorcyzmował opętanych, a złe duchy złośliwie Go ujawniały. Musisz kupić książkę Amesa "Oczami Jezusa", a nie pożałujesz, bo tam w wizjach gangstera motocyklowego jest pokazana 3-letnia posługa oczekujących Zbawiciela wszędzie. Choroby były wówczas podobne jak dzisiaj, a nie było lekarzy. Przez chwilkę wyobraź sobie tłumy czekających na zmiłowanie...

    Po Eucharystii chciałbym zostać w kościele, trwać tutaj z Panem Jezusem...popłakałem się podczas zapisywania tego. Po powrocie do domu przez godzinę krążyłem odmawiając moją modlitwę w intencji tego dnia i padłem niezdolny do niczego.

   Nasze ciało jest zbyt nędzne do tak wielkich uniesień duchowych, które koleżanki specjalistki-ateistki określają; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Tak jest, gdy w walonkach wchodzisz na teren wiary świętej...

                                                                                                                          APeeL

 

Aktualnie przepisane...

03.09.2002(w) ZA PROSZĄCYCH O ŁASKĘ WIARY

    Dzisiaj są imieniny żony. Idę na Mszę św. o 6.30. Mam pragnienie przyjęcia św. Hostii w jej intencji, ale w stanie czystym. Trafiłem na kapłana, a łzy zalały oczy. Podziękowałem za dobrą żonę, kupiłem słodycze, a później pomodlę się za nią...

    Szykuję się na dyżur, a syn czyta żonie swoją pracę o turystyce w okresie działania terrorystów. Poprosiłem o ochronę na dyżurze. Podczas zmiany dyżurantów strasznie przeklinał kolega opuszczający „Rkę”, a drugi zionął alkoholem.

    Parno, gorąco, ale dyżur jest spokojny. Kolka nerkowa oraz wyjazd do zwłok powieszonego. Nie można się zdrzemnąć, bo wpadają roje much, a chirurg strasznie trzaska drzwiami (gabinet za ścianą).

   W ręku mam art. o luteranach, którzy wrócili do naszego kościoła, a „Gazeta wyborcza” pisze po swojemu o przestępcy, że „Bóg mu pozwolił”...

    Matka Boża Pokoju zaleca, aby prosić o łaskę wiary. Wzrok zatrzymał Pan Jezus na drodze krzyżowej padający pod krzyżem. Z serca wyrwało się wołanie:

- Chryste bądź ze mną, we mnie, za mną i przede mną

- Bądź w sercu tego, który myśli o mnie

- Bądź w oczach tego, który patrzy na mnie

- Bądź w uszach tego, który słucha mnie

- Bądź w ustach tego, który mówi do mnie...

                                                                                                                                  APeeL

 

02.09.2002(p) ZA ZEPSUTYCH NĘDZNIKÓW

   Zerwał mnie straszący sen, bo Jerzy Urban ma zebrać "prawdę" o mnie i wszystko opisać. Po przebudzeniu o 6.40 człowiek przypomina stary samochód, który nie chce zapalić i szarpie przy ruszaniu. Nie ma we mnie człowieka duchowego...sama materia (ciało).

    Przepływają obrazy z mojego nędznego życia za które przepraszam Boga Ojca. Wstydzę się, nie mogę otworzyć oczu, bo mam zamiar podjechać pod krzyż i podlać kwiaty.

    W drodze do pracy przejeżdżałem obok zabitego psa i wpadłem na wystający hydrant...trwał słuszny niepokój i lęk. Dzisiaj rejestratorka nie ma humoru. Na dobry początek mam już trzy wizyty, które okażą się niepotrzebne, bo jedna z chorych była przestraszona, druga potrzebowała tylko zwolnienia (angina), a do trzeciej...wezwanie złośliwie zalecił kolega, który był przede mną.

    Ludzie wpadają, kłócą się, dzwonią i proszą do chorych. To coś strasznego, ale wytrwałem;

- pierwsza pacjentka ma zepsuty rozrusznik serca, który trzeba skontrolować, bo pojawiają się napady migotania przedsionków

- wyrwałem się, aby sprawdzić czy mam uszkodzony samochód, a wpadałem na panią, która wetknęła mi pieniądze za podbicie książeczki zdrowia. Później podczas płacenia w maglu będę żałował, że przyjąłem tę nienależną zapłatę. Nawet na działce nie znalazłem ukojenia, bo atakowały komary...

    Nagle stwierdzam, że zepsuł się zegarek! Zważ jak Bóg pokazuje nasze ograniczenie (drugi dar oprócz wolnej woli, ale nie wiadomo jak duży). Zamyśliłem się nad moją nędzą; czym różni się moja od innych. Ja wiem, że jestem nędznikiem, a to oznacza wyższą odpowiedzialność.

   Nędza dotyczy wszystkich...oto żona oddała kwiaty, a liczyła, że otrzyma nowe na imieniny...wszystko co stare daje się Jezusowi. Stąd brzydkie krzyże i figury, najgorsze są słoiki na kwiaty. Obok krzyża przy cmentarzu sprzedają lampki, ale nigdy najmniejszej nie zapalą!  Napłynął też obraz mojego krzyża z dyżurującymi naprzeciwko prostytutkami.

    Trafiłem na Mszę św. imieninową proboszcza. Trochę głupio, bo śpiewał chór, składano dary jak Bogu w dawnych czasach, kwiaty i życzenia. Rozterka w moimi sercu, bo to trochę chwały własnej śmiertelnika. Zacząłem moje modlitwy z przepraszaniem Boga Ojca;

- za moje przepełnienie zmysłowością

- chciwość z przyjmowaniem nienależnych darów

- łamanie przepisów drogowych

- niepotrzebne gadanie, radzenie i uleganie złym pomysłom...

     Jakże Pan potrafi pokazać nasze zepsucie i nasza nędzę...

   

                                                                                                                          APeeL

 

02.09.1992(ś) ZA OFIARY NIEODPOWIEDZIALNOŚCI

W gabinecie ordynatora czekam na obchód lekarski...tak chciałbym paść tutaj na kolana...jak wielkim darem Boga jest modlitwa! Właśnie płynie różaniec Pana Jezusa: "Ojcze Najwyższy, który dałeś Syna Swego...za mnie! Swego Syna za mnie!" To wprost niepojęte...

    W tym czasie dziadek krzyczy na izolatce...jeszcze niedawno był okazem zdrowia, ale spadł z wozu wypełnionego sianem. Złamał sobie żebra i nos, złapał zapalenie płuc, teraz ma dodatkowo infekcję w drogach oddechowych i odleżyny...chyba zbliża się koniec. Dałem mu mocniejszy środek przeciwbólowy typu narkotyku (Fortral).

    Cały dzień przepływały obrazy nieodpowiedzialności;

- tutaj, ten dziadek i nieodpowiedzialność syna (zabrał go na wóz)

- oto nasz oddział bez lekarza poza godzinami

- wezwany lekarz odmówił przybycia do umierającego!

- córka grzebie w rzeczach żony, pozabierała jej różne drobiazgi

- oto ustawiający wagony...przez nieostrożność wywróciły się cztery cysterny ze środkami chemicznymi...

- żona pojechała na źle zorganizowane zebranie (strata czasu)...                                              

     Dzisiaj, gdy edytuję tę intencję (05.09.2019) trwa największy na świecie wylew nieczystości do Wisły. Wprost chce się powiedzieć; "nasza gówna rzeka", a prezydent Warszawy Rafałek Trzaskowski mówi, że to nic takiego i woda jest zdolna do picia (pobierana wcześniej). Dobrze szło mu w promowaniu Parad Grzeszności "spółkujących inaczej".

   Dzisiaj wiadomo, że projekt przeprowadzenia rurociągu pod rzeką był głupi (nalano betonu, który zapadł się, wszystko pękło i nie da się tego naprawić). Trzeba przyznać, że pana Jakiego starającego się o to stanowisko uchroniła Opatrzność Boża                                                           

    Przypuszczam, że  do Sejmu RP nie wejdzie frakcja spadkobierców "czerwonej zarazy" połączonej z "tęczową". Nic nie dają już kazania o. Roberta Biedronia. Nawet nie wypada ich emitować wobec takiej klęski ekologicznej.                     

                                                                                                           APeeL

 

 

03.09.1989(n) Tam jeszcze nikt nie był... 

    Po wczorajszych obchodzeniu imienin żony jestem pusty duchowo. Personel rozpalił ognisko i pieką się kartofle. Źle się czuję i nie chcę "leczyć" się alkoholem. Patrzę w żar i mówię

  • Gdzie jest piekło...może w głębi ziemi, gdzie mamy 3000°C?

  • Powiem doktorze, odzywa się jeden z ateistów; naprawdę nic nie ma, to tak jak ze świnią, wszystko wyparuje z ziemi...tam nikt nie był i nic nie wiadomo, szkoda na to czasu - pożyjemy, zobaczymy!

     Te prymitywne argumenty wyznaje sześciu ludzi z zespołu. Może w ciszy i w swoim wnętrzu myślą inaczej. To rozczarowuje, bo garstka pragnie Boga. Nikt poważny - na większym forum - nie powie inaczej!

    Atak złego  - w czasie moje słabości duchowej - był celny. Jak jest to z innymi? Wróciłem zdenerwowany do gabinetu lekarskiego, gdzie z otwartego "Dialogu" św. Katarzyny padną słowa; 

    <<Na ziemi nieskończone są dwie rzeczy (ważne dla każdego); uczucia i pragnienia. Tutaj nie zaznamy pełni zadowolenia, bo albo masz niedosyt, albo przesyt. Wynika to z tego, że jako człowiek jesteś nieśmiertelny i przeważnie pragniesz rzeczy skończonych (tylko pragnienie Boga jest nieskończone)>>.

    To wyjaśnia mój obecny stan; pragnę Boga, a bliżej miłości Ojca Prawdziwego, a nie czuję Jego obecności...jestem opuszczony! To tak jak matka małego dziecka; jest, ale jej nie ma! Brak osoby ukochanej w najbliższym otoczeniu!

    Większość ludzi ubóstwia rzeczy i ludzi (istoty) - to wielka szkoda dla ciała i duszy. Śmierć kończy cierpienie związane z pragnieniem zbliżenia się do Stwórcy. Wówczas pragnienie jest zaspokojone w pełni i bez przesytu. Zapamiętaj - tutaj możesz nasycić się i odpocząć tylko w Bogu Ojcu!

     Napłynęła wielka chęć pozostania w ciszy i spotkania z Bogiem, a tu wyjazd! Na ten moment kolega zgłosił chęć zastępstwa! "Dziękuję Ci Panie Jezu, dziękuję!"

                                                                                                                                 APeeL

 

02.09.1989(s) Z łaską wiary wszystko jest inne...

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu, a za 2.5 dnia będzie wyż (poznaję to po zawrotach głowy i jakimś wyrzucie nieznanego związku chemicznego do krwi). Wówczas trafiam na horror w pracy; zawały serca, udary, omdlenia, różne kolki. To zarazem pomaga mi, bo nie przepuszczę ciężkiego stanu. Zawał może być bez bólu, a nawet z prawidłowym ekg!

   Kiedyś przed świętami uspokajano kierowców, a ja chciałbym krzyczeć, bo czułem tragedię. Rzeczywiście, podczas opadów deszczu zrobił się zimny wyż ze ślizgawicą! Bardzo dużo ludzi zginęło i było rannych...nawet Instytut Meteorologiczny przepraszał!

    Spałem krótko, a dodatkowo obudzono mnie w fazie snu głębokiego. Wówczas trudno się obudzić i dojść do siebie. Ta faza jest bardzo ważna. Ja muszę ją nadrobić...czyli usnąć na kilka minut (3-10). Niekiedy pomaga kilka sekund. Inni znoszą to fatalnie. Tacy nie nadają się do pogotowia.

   Powie ktoś; ''ja nie pracowałbym" (budzenie) za żadne pieniądze. To prawda, ale taki człowiek nie doznaje moich przeżyć. Różne fazy nocy, piękno głębokiej ciemności, wielobarwność przeżyć wewnętrznych, zaskakujące sytuacje, cisza, milczenie ludzi, powaga. To wszystko ma wiele elementów Boskich...nie wspominam o pomocy cierpiącemu!

    W tym momencie zrozumiałem, że to co przeżywam jest piękne, ponieważ przeze mnie płynie miłość. Ludzie bez łaski wiary pozbawieni są tego uczucia. Robią to samo co ja, ale bez zadowolenia wewnętrznego...bez radości towarzyszącej miłości.

                                                                                                                     APeeL


 

 

 

    Nic nie planuj i żyj tylko danym dniem. Moim zadaniem jest przepisywanie i opracowywanie świadectw wiary; jedne są krótkie, a inne rozciągnięte...często byle jakie, a wiele jest frapujących nawet mnie, bo jest to "odgrzewanie moich grzechów".

      Teraz chodzę na Msze Św. wieczorne, ale dzisiaj - jak się okaże w prowadzeniu Bożym - znalazłem się w kościele o 6.30. Do czasu Eucharystii trwały rozproszenia, bo prezydentem W-wy "zrobiono" nieodpowiedzialnego młodzika Rafałka Trzaskowskiego z zastępcą...naczelnym rabiejem kraju!

     Taka jest ta postkomunistyczna opcja (nie wiedzą, co stało się z 20 miliardami złotych). Kradli podczas budowania dróg oraz podczas szybkiego realizowania inwestycji opłacanych przez UE. Tak sknocono ("spółki krzaki") wybudowanie nowoczesnej oczyszczalni, która wg mateczki HGW oczyszczała Wisłę...szkoda, że nie zawracała wody.

   Teraz mamy "kontrolowany spust nieczystości", ale woda do picia jest bardzo dobra. Na posiedzeniu samorządu pito ją ze szklanki w intencji zdrowia członka rady z PiS-u. Dzisiaj w ich stacji (TfN!) pokazano aparaturę do ozonowania wody. To były czyściutkie urządzenia jak w oddziale noworodków lub na sali operacyjnej. 

    W tym czasie ta stacja walczy z wszelkimi nieprawidłowościami dyktatorskiego rządu PiS-u (totalny hejt!). Później napłynęła osoba podobnego chłopaczka jak Trzaskowski...Łukasza Jankowskiego, lekarza bez specjalizacji, słynnego z obrony w telewizji lekarzy rezydentów. Taki podpisze każde pismo, bo nie ma pojęcia o tym, że Izba Lekarska jest jak wymalowana prostytutka.

    Tam wszystko jest fikcyjne, ale ładnie wygląda. Sami siebie zgłaszają podczas wyborów, odznaczają i robią co chcą. Mogę go pochwalić za artykuł, który napisał na początku swojej "działalności"; Czy samorząd lekarski jest potrzebny?

   To było wyraźne ("delikatne") kuszenie...nie docierały czytania. Wszystko zmieniła Eucharystia (odeszły "dobre" myśli), a Ciało Pana Jezusa przewijało się wielokrotne do przodu, co oznaczało spokojną pracę. Serce i duszę zalał pokój, a usta słodycz...tego nie można przekazać! 

    Teraz wskażę na to, co spotkało mnie przed odczytem wieczornym intencji;

1.  zapomniałem o imieninach żony, co wyjaśniły telefony do niej z życzeniami...postanowiłem, że wrócę na Mszę Św. wieczorna w jej intencji

2.  jak nigdy edytowałem 10 dni dziennika

3. z natchnienia pojechałem po żonę, bo porządkowała kwiaty przed kościołem, a to sprawiło, że wybrała pieniądze z banku i dała mi "zasiłek opiekuńczy" z którym udałem się do mechanika, aby sprawdzić stan akumulatora. Tam zostałem zaskoczony, bo samochód nie chciał zapalić. Natychmiast kupiłem i zainstalowałem nowy.

4. "Czarno na Białym" TVN24 oraz ich hejterka "Stokrotka" ("Kropka nad i") są w szoku, bo szpiegowski program Pegasus zagląda w ich papiery. Ogarnij zaskoczonych huraganem na Bahamach i wszystkich z różnych przyczyn, pomyśl o swoich sytuacjach, bo ten dzień jest także za ciebie. 

   Poranne działanie rozpraszające Szatana uniemożliwiłoby odczytania intencji modlitewnej. Na Mszy Św. wieczornej dotarły słowa św. Pawła (1 Tes 5) o zapowiadanym przybyciu Pana Jezusa (Paruzji) z wielkim zaskoczeniem dla grzeszników, synów ciemności, bo wierni Bogu, czuwający i trzeźwi doznają zbawienia.

    W tym czasie Pan Jezus egzorcyzmował opętanego, który został uwolniony. Wyobraź sobie tak "chorego", który zdrowieje natychmiast!  Wpisz; "Moja żona byłą opętana"...dwa lata była leczona przez psychiatrów!

   Miałem rozterkę czy mogę podejść do Eucharystii (w sercu "niegodny"), ale wciąż "patrzył" wizerunek Ducha Świętego znad Ołtarza. Posłuchałem natchnienia i pierwszy raz w życiu przyjąłem Eucharystię duchowo...serce i duszę zalał pokój, a usta słodycz!

   Wyszedłem na mecz piłki nożnej amatorów i krążąc odczytałem ostateczną intencję, godzinę trwało moje wołanie, a w zamyśleniu i z zamkniętymi oczami - wśród krzyków grających - wpadłem na metalowy wspornik do gry w kosza. Mogłem złamać sobie żebro lub uszkodzić twarz, ale moje cierpienia mają zawszy charakter namiastki. 

    Po powrocie niespodziewanie nauczyłem się robić kopię zapasową zawartości komputera, a teraz zaskoczony straciłem godzinę na edytowanie tego zapisu (nie wchodził w stałej formie...)!

                                                                                                                                      APeeL  

   

Aktualnie przepisane...

02.08.2001(c) ZA OPUSZCZONYCH PRZEZ NAJBLIŻSZYCH

   Dzisiaj żona wyjechała do W-wy, a moje serce zalał ból osoby opuszczonej! Jakże jest to pokazane w zawodzie lekarza, gdzie takie opuszczenie jest codziennością spowodowaną przez nagłe choroby i wypadki. 

    Głupie zapalenie płuc wyrywa zdrowego z rodziny, nie wspomnę o popularnym zawale serca lub udarze niedokrwiennym...nawet u młodych. Pan ukazuje mi namiastkę cierpienia związanego z tą intencją.  Jakie będę miał jeszcze opuszczenie? Okaże się, że w moim niewolnictwie jest czas wakacji i właśnie koleżanka jest już na urlopie.

   Od 7.00-15.00 trwała ciężka praca, gorąco, umęczenie..prawie padałem. Ostatnia pacjentka płakała, bo męża zabrali do szpitala psychiatrycznego.

     Pan sprawił, że w przychodni jakoś poszło, a na wizytach domowych trafiłem do samotnej babci oraz do całkowicie uszkodzonego 55-latka z ch. Alzheimera...jego żona jest całkowicie opuszczona. Nie zrozumie tego człowiek, który nie miał takiego cierpienia. Zacząłem odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego i moją modlitwę.

   Po głębokim śnie obudziłem się w poczuciu osamotnienia. W takim momencie rozumiesz innych, a Pan mi ukazuje to. W drodze na Mszę Św. wieczorną odmawiałem moją modlitwę przepłynął cały świat opuszczonych przez najbliższych; dzieci opuszczone przez rodziców, zostawiona przez męża lub narzeczonego. wdowy, sieroty, rozwiedzeni, porzuceni, przebywający w różnych ośrodkach wśród obcych oraz więźniowie. Dzisiaj spotkałem takiego - odbył wyrok 7 lat...

    Teraz, gdy zapisuję też przeżycia w telewizji płynie film z sekwencją; młoda żona umarła przed 8-laty. Tam zwróciła uwagę scena, gdzie dziewczyna ucieka od zapoznanego mężczyzny, wcześniej już opuszczonego. Pokazano też samotną salową, która wygrała sprawę o prawo do wychowywania adaptowanego dziecka (próbowano zabrać je do Szwecji).

   Natomiast w filmie „Święty z Fortu Washingtona” pojawiło się dwóch włóczęgów...jeden z nich zostaje zamordowany. Dziwne, bo w dniu edytowania tego zapisu w telewizji pokażą rodaka "mieszkającego" w samochodzie przy cmentarzu. W dzieciństwie porzucił żonę z dziećmi i teraz nie chcą go znać...

    Na szczycie opuszczenie przez najbliższych jest brak poczucia Obecności Boga...stąd bierze się błędne tłumaczenie słów Pana Jezusa na krzyżu; "Boże, mój Boże, czemuś Mnie opuścił?". 

    To opuszczenie polegało na braku poczucia Obecności Boga Ojca, który całkowicie poświecił Swojego Syna w celu naszego odkupienia. Nie zrozumie tego człowiek bez łaski wiary... 

                                                                                                          APeeL

 

03.09.1997(ś) ZA KOCHAJĄCYCH NAJBLIŻSZYCH

imieniny żony

   Jakże bujne życie prowadzę w snach. Po wstaniu serce zlała lekka radość. Wcześniej pojechałem doi pracy, a tam przywitał mnie bałagan:

- córka wprowadza niewidomego ojca

- wielu przybyło w sprawie innych.

   Staram się jak mogę i pomagam jak potrafię. Nie odmawiam przyjęć obcych. Dzisiaj muszę założyć konto w banku. Ja pomagam i mnie pomagają. Przez godzinę nie było nikogo...nawet kupiłem żonie prezent.

    Po powrocie zaczęły się kłótnie, wpadanie po trzech na raz oraz zgon (trzeba jechać na miejsce). Ostatnia chora pocałowała mnie we włosy i powiedziała, że „pan jest dla nas jak ojciec”. To ona wymodliła dla swojego syna trzeźwość (nie pije już 4 lata).

   Trafiłem do zmarłego. To był bardzo miły pacjent. Właśnie odszedł z powodu raka płuca (65 lat). Jeszcze pali się świeca. Płacze rodzina. Sam wychodziłem ze łzami w oczach, bo serce i duszę zalała czysta miłość do kogoś bliskiego. To miłość Boża...

   W tym bólu odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Zaniosłem kwiaty żonie, której serce jest zalane zatroskaniem o najbliższych. Lekarze są mniej wrażliwi na cierpienia innych, ponieważ na co dzień stykają się z bólem, chorobami i śmiercią. Także mężczyźni są mniej wrażliwi.

    Na spacerze dodatkowo 3 x odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz cz. bolesną różańca. Wołałem także za żonę, bo dzisiaj będzie za nią Msza Św.

    Podczas Eucharystii okruszyna św. Hostii wpadła w moje dłonie...jakby za nią!

                                                                                                             APeeL

 

                                                                                                                       

     Ta intencja napłynęła na początku Mszy Św. wieczornej. Nagle w wyobraźni ujrzałem piramidę naszego cierpienia. Na jej szczycie jest moje pragnienie powrotu do Ojczyzny Prawdziwej, które spełni się po śmierci. Pragnę tam paść w ramiona Deus Abba...popłakałem się podczas pisania  tego...

    Jakby na znak z czwartego piętra bloku wyprowadzili się młodzi (zmarła matka i mieszkanie było zbyt duże), a dzisiaj wnosili meble nowi lokatorzy. Niektórym Pan daje ulgę...właśnie znajomi przenieśli się na starość do dwóch pokoi domu na parterze (on z trudem chodzi) z kabiną prysznicową. To tylko kropla w oceanie ludzkiego cierpienia wynikającego z ludzkich  pragnień.

    Dziwne, bo w samochodzie pod kościołem otworzyłem książeczkę z wierszami, gdzie był tytuł o lipcowym deszczu (właśnie pada od rana) i o Dobrym Bogu, który się uśmiecha, a ja dodam, że czekającego na nasz powrót z tego ziemskiego zesłania. Jest to pokazane na zbrodniczych zsyłkach, bo my jesteśmy tutaj...na poprawę (grzech pierworodny).

   Serce ścisnął ból miłosnej rozłąki, bo w ciemnym kościele siedziało kilka osób. Z krzyżykiem w ręku otrzymanym od Pana Jezusa z Ziemi Świętej popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Ten krzyżyk jest dowodem na spełnianie przez Boga naszych czystych pragnień...ktoś przyniósł i zostawił dla mnie na ołtarzu bocznym w kościele.

   Na ten czas mój profesor św. Paweł mówił w moim tłumaczeniu (1Tes4, 13-18), abyś nie smucił się jak niewierzący, który nie ma żadnej nadziei, ale udaje zadowolonego z życia. Wówczas nie używano pojęcia duszy, wskazywano na zmartwychwstanie Pana i Jego Ponowne przybycie; "Sam bowiem Pan zstąpi na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi."

    Moje serce zalała straszliwa tęsknota za Bogiem, który czeka na nas...szczególnie tych, którzy "zmartwychwstali" (odrzucili swoje nędzne życie). Nie wyobrażam sobie dalszego trwania rozłąki (leżenie w grobie). Serce zadrżało i popłakałem się, a u mnie jest to znak Prawdy!

   Św. Paweł dalej pisze; "będziemy porwani /../ na obłoki naprzeciw Pana /../ na zawsze będziemy z Panem /../." Słowo "obłoki" to nasze oddalenie. Ja wiem, że to odbędzie się natychmiast, bo moja dusza jest cząstką Boga Ojca (ciało otrzymujemy od rodziców). Potwierdził to Jacques Fesch w swoich wyznaniach "Za 5 godzin ujrzę Pana Jezusa"...

    Pan Jezus pokonał śmierć, otworzył Królestwo Boże, "zmarli w Chrystusie" powrócą tam natychmiast. Nie ma dla nas żadnych grobów, kultu ciała (trupa)..."umarli niech grzebią umarłych". Kto sprawia, że wciąż "kręcimy się" z dala od Prawdy, dla mnie śmierć to dzień zakończenia zesłania, a dla oszukanych przez Bestię tragedia...np. bracia islamiści trafiają do Raju z dziewicami.

    Nie pogadasz z żadnym teologiem o śmierci. Jezus zmartwychwstał z Ciałem, a my zostawiamy ten wrak...z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Proste, proste. Niech ktoś udowodni, że jest inaczej.

    Przed Eucharystią rozproszył mnie "wierny", który - wpadł do pustego kościoła i usiadł za mną - na czas przekazywania sobie znaku pokoju. Nawet nie spojrzałem w jego kierunku.

    Dzisiaj byłem drętwy i padłem w sen od 20.30 - 4.00. Całą noc padał upragniony deszcz...

                                                                                                                                      APeeL

Aktualnie przepisane...

10.07.2001(w) Lekarz-kapłan...

     Ja jestem lekarzem katolickim, nie mogę oddzielać duszy od ciała, a nie ma u nas takiego statusu, bo wciąż pochodzimy z wielkiego wybuchu i od małpy. Nie wiem też, gdzie leży granica; leczenie / nawracanie...rozwiązaniem powinna być informacja na drzwiach; lekarz katolicki.

   W W-wie jest katolicka przychodnia Św. Apostoła Pawła z psychiatrami ateistami! Zobacz fałsz! Dzisiaj w czasie pracy dawałem rady duchowe;

- Proszę nic nie szukać, bo szkoda czasu. Eucharystia odejmuje nasze lęki, a wołanie do Matki Bożej sprawia, że Szatan traci moc straszenia. Nie będzie mogła pani wytłumaczyć się Bogu dlaczego pani nie posłuchała mnie... 

- Pani ma dar zdrowia (67 lat), nie widzi pani tego?...dlaczego kieruje pani całą uwagę na poziom cholesterolu i szuka bezpieczeństwa w badaniach?

- Zły kusi panią pracą (64 lata, chora) odciąga od różańca, modlitw, kieruje ku światu...więcej dobra uczyni pani modlitwą niż pracą, a pani jest już zasłużoną (emerytką). Pokój jest tam, gdzie dzwonią i rozdają za darmo Św. Chleb dla naszej duszy.

- Przeżył pan własną śmierć...śmierci nie ma, ale miał pan ostrzeżenie.

    To wszystko mówiłem dzisiaj w Imię Pana Jezusa, który jest źródłem mocy i pokoju. Dlatego wskazywałem zdrowym i przestraszonym - przez siły szatańskie - na Zbawiciela.

   Jak pocieszyć matkę, której zmarło nagle dziecko. Dzisiaj, gdy to przepisuję mądralińska koleżanka, "specjalistka" z psychiatrii radzieckiej zapytała; to pan doktór pacjentów kieruje do Matki Bożej i zaleca Komunię Św.?!  Takie panie oszukał Szatan; jego nie ma, nie mamy duszy,  trzeba używać świata, bo żyje się tylko raz, wiara jest opium dla ludu, a wierzący to ciemnogród, itd!  

     W domu posłuchałem natchnienia, aby otworzyć Biblię, gdzie trafiłem na zapytanie Piotra jaką mocą i w czyim imieniu uzdrawia? "Przełożeni ludu i starsi, słuchajcie: Jeżeli nas dzisiaj badają w sprawie dobrodziejstwa względem kaleki, przez które on odzyskał zdrowie, niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadomym będzie, że przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Nazarejskiego /../."

    "Ojcze mój dziękuję Ci za wszystko...w tym za dar mówienia ludziom o Tobie!"

                                                                                                                               APeeL

 

15.05.2000(p) ZA MOICH TOWARZYSZY...

"Człowiek z gliny"...

    My bierzemy wszystko po ludzku, a chodzi o to, że Bóg Ojciec stworzył nas z niczego czyli w myśli. Tak samo podchodzimy do wiary katolickiej...jak do innych zmyślonych religii z grubymi Aniołkami, których maluje się nawet na obrazie Trójcy Świętej i przy wizerunku Ducha Świętego. W Królestwie Bożym nie ma dzieci w naszym pojęciu, bo my jesteśmy Dziećmi Bożymi. Ja czuje się takim dzieciątkiem. 

    Jaką przykrość robimy w tym czasie Bogu Ojcu wyrzekając się Jego. Przenieś to cierpienie na swoje dzieci. Ilu ma takich ubliżających, a nawet bijących własnego ojca ziemskiego...i to dobrego, bo zły nie pozwoliłby na to. Wygoniłby takiego marnotrawnego synalka, niech idzie na swoje, popracuje i niech się rządzi.

   Dlaczego ludzie szukają wiary? Jest to wynik posiadania duszy, która jest wcielana w momencie naszego poczęcie z jej powrotem do Boga...tuż po śmierci ciała! Jest to w moim nędznym instruktażu (na witrynie). Szatan wie o tym i podsuwa różne "wiary"...w tym w wiecznie żywego Lenina i uwielbianego do dzisiaj Stalina (fanem jego jest prezyd. Putin). Nie wolno usuwać ich pomników!

   Żona przyniosła gerbery, pragnę zawieźć je - jeszcze przed pracą - pod "mój" krzyż Pana Jezusa. Pięknie wyglądały, a jest to moje podziękowanie Bogu Ojcu za wszystkie łaski. W radości wykonałem zdjęcie.

   Zarazem jest mi przykro z powodu obserwujących to działanie (kiedyś były to prostytutki wychodzące z lasu), bo dalej jestem "wrogiem ludu". Zobacz wciąż trwające zaślepienie bolszewików! Ciekawe jak wygląda raport z mojej wrogiej działalności dokonanej przed chwilką: "Podejrzany (obiekt) kładł kwiaty pod krzyżem, później wykonał jego zdjęcie".

   Ja wiem, że Bóg Ojciec daje mi takie udręki i nękania "wrogów" (próby, ćwiczenia z Miłości), a za to jestem zalewany wszelkimi dobrami i słodyczami jakich nie ma na ziemi!

    Ogarnij czasy bolszewizmu, który dalej trwa w sercach jego wyznawców...w tym moich rodaków! Z urzędu nie pozwalano być katolikiem, stworzono kościół polskokatolicki jak w Chinach, gdzie kapusie "odprawiają" msze. Kapłan nie mający namaszczenia przez Boga Ojca jest pajacykiem na druciku władzy ludowej.

    "Gazeta Wyborcza" ma największy problem...ubolewają nad ujawnianiem wszystkich szpicli w Sejmie, Senacie i najwyższych władzach naszej ojczyzny. Nie obchodzą ich ofiary, także zamordowani, bo "kto nie z nami, ten przeciw nam".

   Wielu z nich dalej udaje wierzących, co jest szczególnie ohydne. Ja lubię ateistów (brak łaski wiary), a nawet jawnych wrogów! Najgorsi są podstępni. Pójdzie taki na kapłana, a później ujawnia świństwa kleru...w części składającego się z "towarzyszy". On nawet nie wie o tym.

    W smutku biegłem do przychodni, a nie wiedziałem, że czeka na mnie niespodzianka...szło szybko, a potem pacjenci przybywali co 10 minut aż do 14.00! To było 7 godzin pracy bez wytchnienia.

    Po Mszy św. wieczornej wyszedłem na modlitwę, a serce zalewała przykrość jaką sprawiamy naszym zachowaniem Bogu. Jest to pokazane na naszych dzieciach. Właśnie syn kupił „na złość” 20-letniego fiacika i remontuje podsufitkę, a samochód ma złamany fotel i nie ma dobrej dźwigni zmiany biegów! Gość musiałby zapłacić za jego złomowanie!

    Dzisiaj Pan ukazał mi relację: ja / Stwórca i syn / ja...

                                                                                                                                 APeeL

 

30.05.1992(s) Otrzymaliśmy ducha przybrania za synów...

    Dziwne, bo teraz, gdy opracowuję tę intencję (02.09.2019) Pan Jezus w Ew (Łk4, 16-30) otworzył księgo proroka Izajasza, gdzie było napisane; <<Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana>>.

    Tego nie możemy brać dosłownie, bo Wolność Boża to nie jest nasza wolność ("róbta, co chceta"). W oddaniu wolnej woli Bogu Ojcu stajemy się prawdziwie wolnymi. Przekazał to Jacques Fesch w celi śmierci ("Za pięć godzin ujrzę Pana Jezusa").

   Dzisiaj przekażę doznania od Ducha Świętego, bo małe jest świadectw o Tej Osobie Trójcy Świętej. Zważ, że był to początek mojego nawrócenia! Z wielkiej liczy kaset w ręku znalazła się z napisem;

    "Otrzymaliście ducha przybrania za synów" z pięknym obrazem ziemi spowitej energią Bożą, a nad nią niby Twarz Matki Bożej z gołąbkiem. Na ten czas faktycznie za oknem przeleciał gołąbek. To wszystko kojarzy się z Duchem Świętym i Jego darami.

    W przychodni około godziny 10.00 moje serce i duszę zalewała niebieska słodkość...była także w ustach! Nie można tego przekazać żadnym językiem. Później doszło do tego pragnienie modlitwy na kolanach z twarzą w dłoniach wywołanej tęsknotą za Bogiem, a właśnie wkroczyła sprzątaczka.

   Po zakończonej pracy - na szczycie pragnienia modlitewnego i w środku tęsknoty - zatrzymałem się samochodem w bocznej uliczce i tak trwałem w ekstazie. Duch Święty dał mi dzisiaj dwa dary;

1. około godziny 15.00 napłynęły odczucia Serca Pana Jezusa podczas modlitwy w Ogrójcu i podczas św. Poniżenia. W tym czasie wołałem o odpuszczenie moim winowajcom.

2. później napłynęło "miłosne rozrywanie serca" - to był sekundowy zalew serca Miłością, która jest w Niebie! Dodatkowo, umęczony w błysku sennym ujrzałem "Adama w Raju!"

    Romano Guardini pisze w książce "O Bogu Żywym", że; "Chrystusa nie można po prostu rozpoznać i przyjąć tajemnicę wykraczającą poza możliwości naszego rozumu /../ Duch Święty musi dać mi to, żebym umiał rozróżnić Chrystusa /../ abym znalazł do Niego drogę /../ Duch Św. daje odpowiedź na to pytanie, na które nie potrafi odpowiedzieć żadna mądrość /../ Mówić o Duchu Świętym jest o wiele trudniej niż o Chrystusie albo o Ojcu, On usuwa się. /../ Dlatego o wiele bardziej można Go pojąć sercem."

   Jakże chciałbym mówić o tym wszystkim. Mnie jest łatwiej, ponieważ jeszcze niedawno byłem "normalny" i wiem jak myśli zwykły człowiek, któremu Duch Święty nie wyjaśnia wątpliwości. Tak trafiłem pod figurę Matki, gdzie zapaliłem lampkę...zło zamieniło się w dobro.

   W śnie znalazłem się w kościele, łagodne światło...pchałem do ołtarza wózek z inwalidą. Tam zapadłem w modlitwę na dwóch kolanach, a po otworzeniu oczu stwierdziłem, że kapłan rozdawał Eucharystię...

                                                                                                                                   APeeL

 

 

NMP Królowej Pokoju

    Zapytasz jak człowiek duchowy spędza ten dzień? Ważne są wszystkie spotkania, a z drugiej strony obraża się na demokratycznie wybraną władzę; prezio Boleksław oraz Komuroski ("Wpadka") z Ruskiej Budy, a także "Olek" Kwaśniewski.

    Nagle, po edycji wczorajszego zapisu (trwało to wyjątkowo sprawnie) znalazłem się w kaplicy Miłosierdzia Bożego, którego opiekunem duchowym jest Jan Paweł II. W czytaniu padną słowa o pokornych (Syr 3), bo "na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa".

   Pan Jezus potwierdził to (Mt, 29a); "uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca". Dalej to zostanie podkreślono w Ew (Łk 14, 1, 7-14) o zaproszonych na uczę...nie zajmuj wówczas pierwszego miejsca, bo przegonią, gdy przyjdzie ważniak.

   Bardzo ładne było kazanie o napaści na nas ze strony szwabów i kacapów. Eucharystia ułożyła się w laurkę. Szkoda, że w tak wielkim dniu nie podziękowano na kolanach za pokój i nie odmówiono najkrótszej modlitwy za ofiary wojny (dusze).

   Ksiądz dyrektor po swojemu - niezgodnie z zasadami liturgii Mszy Św. - składał życzenia zamawiającym Mszę Św. Wówczas wszyscy wstają ku ich czci, płyną peany i wręczane są dyplomy! Czujesz się jak na akademii...

    Nie poczekano na zakończenie pieśni, aby zawołać na kolanach "Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus". Wahałem się czy podejść do kapłana, który zna moją krzywdę i wiarę, ale traktuje moje uwagi duchowe negatywnie ("nie wystarczy być lekarzem, bo trzeba być dobrym człowiekiem"). 

    Przypomniały się słowa proroka Jeremiasza od Boga, że mam "iść i mówić na Jego rozkaz!"

- Proszę księdza mam prośbę, aby ksiądz zrezygnował z rozdawania dyplomów, bo jest to niezgodne z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi liturgii Mszy Św.

- To nie wolno mi składać życzeń? Proszę się modlić...

- Nie chodzi o życzenia, ale dyplomy za zamawianie Mszy Św.! Ja mam zamówić Mszę Św. dziękczynną w dniu moich urodzin i imienin (schodzą się dni) i też dostanę dyplom?

- Niech pan zmieni sobie kaplicę! (Przecież nie jest jego, ale wiernych...jutro może go tu nie być.)

- Nie ma dyskusji pomiędzy człowiekiem wierzącym i niewierzącym, ksiądz jest niewierzącym (gdyby miał wiarę jak ziarno gorczycy nie szukałby poklasku u ludzi tylko modlił się ze wszystkimi na kolanach!)...

- Wezwany teolog - organista zapytał mnie jaki kanon zabrania takich działań?

- Też pan strzelił...chciałoby się powiedzieć, że każdy śpiewać może; "lepiej lub gorzej"!

- Poprosiłem dyrektora, aby nie kontynuował swojego pomysłu, bo będę musiał wystąpić o opinię do biskupa.

    Ból zalał serce z powodu zaćmienia duchowego naszego przewodnika. Później w krótkiej informacji do Ośrodka wskazałem, że za tydzień będzie Msza Św. w rocznicę śmierci komunisty (trzeba się za takich modlić i zamawiać nabożeństwa)...jego żona otrzyma dyplom za zamówioną Mszę Św. 

    Wieczorem wyszedłem i 1.5 godziny wołałem w mojej modlitwie...umierając z Panem Jezusem w Getsemani, podczas katowania i poniżania oraz na drodze krzyżowej, a szczególnie podczas "Św. Agonii" na Golgocie.

    Jakże te dusze pragną naszego wsparcia, ofiarowania za nie Eucharystii i modlitw, a nawet o nich nie wspomniano.

                                                                                                                            APeeL