Pan pomógł w zapisie wczorajszej intencji, a wówczas wszystko dzieje się na czas...w tym wypadku dokładnie do Mszy św. o 7.15. Od Ołtarza św. prorok będzie wołał o nawrócenie braci starszych w wierze (Oz 6,1-6) z prośbą od Boga Ojca: "Miłości pragnę, nie krwawej ofiary (...)". Te słowa wpadły w moje serce.

      Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 18,9-14) powiedział w przypowieści o fałszywie modlącym się faryzeuszu chwalącym się, że nie jest jak inni: "zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten c e l n i k (...) Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam".

     Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika". Zważ, że poborcy podatków byli traktowani jako znienawidzeni i pogardzani kolaboranci, współpracujący z Rzymianami. To jakby poganie i ludzie z marginesu.

     Ja w tym czasie stałem oparty o wrota świątyni z twarzą w dłoniach i łzami w oczach - przepraszając Boga Ojca za moje wyczyny..."Tato! Tato! Tatusiu! Wybacz!" Tego nie można wypowiedzieć. Ja wiem, że wszystko mam już przebaczone, ale nasze grzechy mamy w sumieniu, aby trzymać nas w poczuciu nędzy.

       Komunia św. ułożyła się w postaci łodzi: czekają mnie jakieś kłopoty potrzebujące pomocy Bożej! Zjednany z Panem Jezusem wstąpiłem do sklepu Ukrainki, aby kupić golarką, ale nie miała. Ponieważ każdą sytuację wykorzystuję do ewangelizacji wskazałem jej na dwa błędy prawosławia, co potwierdziła.

      Nie ma u nich Eucharystii, a przy kulcie Matki Bożej skasowali Czyściec. Tow. Putin idzie do Nieba lub Piekła. Rozmowa przedłużała się, a w tym czasie rozlegał się okropny sygnał samochodu. Później okaże się, że dotyczył mojej osoby, ponieważ zablokowałem wyjazd z bramy posesji. Znajomy w szale, a zna mnie darł się z żałowaniem, że nie wezwał policji. Każdy z nas robi różne błędy, ten był nieświadomy.

      Straszliwy ból zalał serce, nie mogłem dojść do siebie, straciłem pokój po zjednaniu z Duchowym Ciałem Zbawiciela. W innym sklepie kupiłem golarkę, a przy okazji rozmawiałem ze znajomym o Eucharystii (cudzie naszej wiary) i zaprosiłem go na codzienną Mszę św.!

     Nie mogłem ukoić się z powodu zachowania znajomego, cały dzień chodziłem struty. Posłuchałem natchnienia, by trafić na ponowną Mszę św. o 17.00. Przypomniały się słowa Pana Jezusa do s. Faustyny dotyczące miłosierdzia, które wymaga od nas: słowa, czynu i modlitwy.

      Po ruszeniu samochodem z płaczem zawołałem do Boga Ojca: "Każdy Twój wyrok przyjmę twardy, ale chroń mnie od nienawiści i od pogardy". Teraz zdziwiony słuchałem śpiewu psalmu w wykonaniu męskim głosem (Ps 51,3-4.18-21): "Miłości pragnę, nie krwawej ofiary (...) Boże, moją ofiarą jest duch skruszony (...) pokornym sercem Ty, Boże, nie gardzisz".

    Ponowna Eucharystia ułożyła się pionowo, wzdłuż jamy ustnej, a to oznaczało: "My" z Bogiem Ojcem. To zarazem wyjaśniło próbę, której byłem poddany. Nawet przesunęli się koledzy lekarze, którzy skrzywdzili mnie (zapis z 13.03.2025 r.).

      Podczas wychodzenia z kościoła wzrok zatrzymała pochylona staruszka całująca figurę Pana Jezusa na krzyżu. Boży Pokój zalał serce i duszę z pragnieniem rozmawiania z wychodzącymi: wstrząsająco śpiewającym, który nie podszedł do Eucharystii, byłym organistą oraz z udającym  "świętego".

      W odczycie intencji pomogło zachowanie celnika, który bił się w pierś, a jest to znak pokory z poczuciem i przyznaniem się do winy.. Jutro odmówię moją modlitwę...

                                                                                                                              APeeL