Ja żyję tylko dla Pana Jezusa, a bliżej dla Boga Ojca. Moje istnienie w ciele to współcierpienie z Chrystusem w dziele zbawienia. To moja sytuacja przekazana na porannej Mszy św. przez św. Pawła Apostoła (Ga 2, 19-20).

   Musisz zrozumieć, że Prawda jest jedna i niezmienna, odczuwana tak samo od początku Objawienia się Boga Ojca. Natomiast Pan Jezus w Ew (J15, 1-8) powiedział przypowieść o latorośli, która jest odcinana, gdy nie przynosi owocu. „Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. /../ ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

   Wejdź na mój wątek (apel1943); Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim (forum.gazeta.pl. Religia), gdzie ujrzysz bój mającego łaskę podobną do św. Pawła z zagubionymi i nieświadomymi swojej wrogości do Boga Ojca.

    Nic nie znaczy żadna dyskusja, ale czynię to w ramach ewangelizacji. Tam, gdzie piszę o mojej łasce i fakcie, że - każdego dnia udowadniam istnienie Boga Ojca i prawdy wiary katolickiej - trafiam na zarzut; „Skromy to Ty nie jesteś Mistrzu”!

   Większość dyskutujących nie ma żadnej łączności z Kościołem katolickim. To mistrzowie podchwytliwości i szydercy, którzy lubią bić się w bramie. Tak jest na blogu prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl), który napada na naszą wiarę, a w swoim poczuciu od Przeciwnika Boga zna prawdę. Wejdź tam i przeczytaj jego analizy;

1. Oto ideologia katolicka. Podoba się Wam? (15.06.2020)

2. Nie wolno „dialogować” z Kościołem. (11.07.2020)

    Tam „jako samotny biały żagiel” (Teista) ujawniałem nikczemność wpisów profesora oraz Tanaki („Listy ateistów”). Nie wolno z takimi dyskutować, ale chodziło o obronę wiary...zarazem świadectwo dla czytających.

    Przypomnę, że tytuły zapisów w moim dzienniku są intencjami modlitewnymi, które odczytuję poprzez nieskończoność znaków Bożych...w tym jest to tzw. „duchowość zdarzeń”. Za wymienionych, a także za dusze takich uczestniczę w Mszy świętej, modlę się i przekazuję cierpienia z danego dnia, ponieważ celem mojego obecnego życia jest uczestnictwo w zbawianiu.

   Moje doświadczenia posłużą zarazem poszukującym i stawiającym pierwsze kroki na drodze do nawrócenia, a mających podobne przeżycia utwierdzą w wierze. Jako sługa Pana Jezusa jestem znienawidzony przez różnej maści aktywistów, bo mówienie i pisanie o Prawdzie jest napominaniem i ostrzeganiem.

   Nie podobam się także przebiegłym lisom, którzy od lat siedzą na tych samych stanowiskach i krzyczą „Konstytucja”, „demokracja”, „równość, wolność i braterstwo”, ale bez Boga. Do władzy miał ich doprowadzić inteligentny i wykształcony Rafał Trzaskowski...zarazem „przebiegły” z zapleczem i dwulicowy bezbożnik w kraju katolickim. 

    W tym momencie przypomniał się bój o wstanie na Mszę św. o 7.15 („wstanę”, „pośpię”), ale przeważyło doświadczenie, bo po zostaniu w domu na pewno nie zasnąłbym i nie miałbym obecnych przeżyć. Oto chodzi Szatanowi, aby nie głosić chwały Boga naszego, w Trójcy Jedynego...żyć tym światem, a nie zajmować się głupotami. 

    Na Mszy św. po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii, która „falowała” w ustach, a pokój zalał duszę. Z pragnienia serca podjechałem pod „mój krzyż” i zapaliłem lampkę. Napłynęła bliskość Pana Jezusa, łzy zalały oczy i chciało się krzyknąć; „Jezu mój! Niech chwali Cię cały świat”. 

   W drodze do kościoła nie domknąłem drzwi samochodu i włączał się sygnał ostrzegawczy. Natomiast podczas powrotu mogłem wjechać - z podporządkowanej ze stopem - pod pojazd z pierwszeństwem (tak się zeszło, że został zasłonięty przez duży samochód).

   Tak właśnie w tym momencie przestrzegam czytających, bo wszystko jest prawdziwe w naszej wierze. Przez godzinę odmawiałem moją modlitwę w intencji tego dnia…

                                                                                                                             APeeL

 

 

   Normalnie czynów ludzkich nie określamy grzechami (sprawa nomenklatury) tylko przestępstwami za którymi stoją paragrafy i fałszywe sądy. Określenie ofiara grzechu dotyczy naszej odpowiedzialności za życia i po śmierci jako dusze przed okrutnym sądem Bożym...okrutnym, bo sprawiedliwym! Nie chciałbym być na miejscu takich dusz, bo odpowiedzą nawet za zbrodnie w myślach.

   Nie są do sądy „niezależne” dalej opanowane przez krasnych z których wielu jest agentami sowieckimi. Tam podpisujesz „coś tam, coś tam” i jesteś załatwiony do końca życia, ponieważ jest to organizacja przestępcza. Taka jest moja refleksja polityczna tego dnia, bo nie można oddzielić tego czasu zesłania od życia prawdziwego (duszy).

   Na tym tle - ze Światłem Boga - dziwi zachowanie „panów tego świata”, których u nas reprezentuje Adam Michnik. Wejdź (Wikipedia) i zobacz ile otrzymał orderów...w tym Order Orła Białego od Bronka od „walenia dechą” w 2010 roku.

   Chłopina pochodzi od innej małpy niż jego przeciwnicy; „Lepsza małpa, czyli Adam Michnik” (Do Rzeczy 3 czerwca 2013 Bronisław Wildstein Tomasz Stańczuk). U podobnego sobie Tomasza Lisa stwierdził; „Polski tym palantom nie wolno oddać”. Jego słowa spełniły się; można powiedzieć, że jest prorokiem palantów.

    Czy Pan Bóg karze już tutaj...napłynęła inwazja węży kąsająca naród wybrany, który mimo cudu wyprowadzenia z Egiptu próbował kłaniać się Baalowi! Na końcu Bóg opuścił Izrael...niech radzą sobie sami. Takie zdarzenia mają nas przebudzić. Ja jako ostatnie ostrzeżenie...po pijaku złamałem sobie dwie kostki w nodze lewej (zarazem zrosły się bez gipsu).

    Ofiary grzechów to ocean i ich rodzaje są różne;

- normalne wybryki (jazda po pijanemu z wypadkiem), kradzież, głupia buta wrogów Polaków (z całą formacją)

- zbrodniarze wojenni

- chytrość i oszukiwanie; Nowak przed sądem z całą grupą przestępczą

- najgorsze jest odwrócenie się od Boga i wiary; bluźnienie, profanacja świętości (demolka miejsca uświęconego przez kolegę psychiatrę, procesja z boską waginą, małpowanie Mszy św. oraz niegodne przyjmowanie Eucharystii)

- sodomia i jej odmiany, współżycie ze zwierzętami

- próby stworzenia hybryd (człowieka-zwierzęcia)...

    Wczoraj napisałem komentarz (YouTube) pod wywiadem z kapłanem, który zrzucił sutannę; Jaki jest największy grzech Kościoła? – 7 metrów pod ziemią;

   „Jako lekarz, mistyk świecki (łaska wiary jakby u Michała Wiśniewskiego) powiem krótko; wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej, a Cudem Ostatnim jest Eucharystia.

   Zamieniłeś Marcin bycie cudotwórcą (zmiana chleba w Ciało Duchowe Pana Jezusa), masz konflikt w sumieniu i zaczynasz jak ks. Wojciech Lemański latać po mass-mediach. Gubisz swoją duszę i dusze tych, którym mieszasz w głowach...wskazując na obrzydliwe sługi Zbawiciela.

    Czym różnisz się od Jana Hartmana i Jerzego Urbana...tym, że zostałeś namaszczonym sługą Pana Jezusa. Zrobiłeś błąd i wszystko zwalasz na przełożonych i innych.

    Teraz roztrząsasz głupoty i brniesz w bagnie duchowym wspominając swoją "świętość". Twój wywiad budzi moją odrazę. Co powiesz naszemu wspólnemu Ojcu? Zejdź z tej drogi, bo wyrywasz z korzeniami dusze ludzkie. Zawołał do Ducha Świętego. Poproś u ukazanie tego, co uczyniłeś?

   Kapłan skalany, niewierzący, a nawet pijany...po nocy w kawiarence całodobowej nie kala swojej posługi; rozpoznam tego, który nie wypowie formuł lub przebranego ("pracowali" tacy przez dwa lata w jednej z parafii).

   Skalany po wymówieniu formuł konsekracji poda mi Ciało Duchowe Pana Jezusa. Ty jak wrogowie wiary wskazujesz, że w świątyni nie ma Boga. Kapłan jest i go nie ma, a Kościoła Bożego nic nie pokona na ziemi, bo to będzie oznaczało Paruzję Zbawiciela. Szatan wykołował cię...miałeś wszystko czyli namaszczenie. Z czym staniesz przez Bogiem Ojcem? Przecież wiesz, że Bóg Jest”...

   Jak ja zgrzeszyłem tego dnia? Straciłem czystość po niedawnej spowiedzi i nie mogłem przystąpić do Eucharystii. Wielką radość dał odczyt intencji (nie miałem takiej). Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa z powtarzaniem; „Ojcze wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”…

                                                                                                                      APeeL

 

Przypomniał się zapis pasujący tutaj...

13.09.1992(n) ZA NADLUDZI I DUSZE TAKICH

    Przekazuję pacjentkę do porodu, a w tym czasie chodzę pod szpitalem w twarzą w dłoniach odmawiając "Anioł Pański". Nade mną przepiękne gwiaździste niebo, pasuje cz. chwalebna różańca.

  Teraz po gabinecie biega pijany ważniak złapany przez policjantów. Pobieranie krwi to archaiczna metoda badania, która niepotrzebnie angażuje lekarza. Facet atakuje policjantów, do mnie mówi na "daj ognia" i chwali się angielskim. Później złagodniał, krew pobrana, a ja przekazuję mu, że człowiek tak nie postępuje. Zrywają też co chwilkę; od bólu palca do bicia serca u babci z pięknymi obrazami.

  W niedzielny poranek zostałem delikatnie zaproszony do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, a demon przeszkadzał w "rozmowie Matką'", która płynęła z głębi serca. W tej "mowie nieba" jest wiele znaków (tzw. "duchowość zdarzeń")...wymaga to ćwiczenia, zauważenia i skojarzenia ich (jak w rebusach, krzyżówkach i różnych teleturniejach).

   Jakże piękne jest Sanktuarium...wierni nawet nie wiedzą jaki otrzymali dar! Łzy zalewały oczy podczas pieśni; "dzieci Moje, przyszedł czas, och przyszedł czas!" My z żoną jesteśmy takimi dziećmi. Właśnie w tym miejscu objawiała się Matka Boża (tak jak w Gietrzwałdzie).

   Teraz płyną słowa o synu marnotrawnym, a ja widzę, że Pan Jezus mówił; "wiecznymi przypowieściami". Wszystkie Jego słowa są i będą aktualne do końca świata! Podczas kazania popłakałem się z powodu odwrócenia się córki od Ojca Prawdziwego!

    Eucharystię przyjąłem w intencji  n a d l u d z i ! "Och, Jezu mój, przecież trzeba żyć łaską, Wolą Ojca, służeniem"...nadludzie to właśnie wola własna, pokazanie władzy i własnego ja, wykazanie się w dyskusji, zakrzyczenie, panoszenie się na stanowiskach, szukanie chwały i sławy ziemskiej, wykorzystywanie przewagi rodziców nad dziećmi i odwrotnie...narzucanie swoich poglądów w śr. masowego przekazu...to nieskończona grzeszność!

   Przecież Pan Jezus pokazał posłuszeństwo Bogu Ojcu i służenie w życiu uświęconym (łasce). Tuż po Eucharystii zostałem skierowany do figury Pana Jezusa z Gorejącym Sercem, który uśmiechał się do mnie! Nie wierzyłem, ale sprawdziłem to kilka razy. Tak, Zbawiciel uśmiechał się do mnie z wyciągniętą prawą dłonią! Obok był Pan Jezus Miłosierny...taki jak na obrazu w samochodzie.

   Po powrocie do domu padłem na kolana i za zamkniętymi  drzwiami w pokoju syna (nie mam własnego) popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz moja modlitwa w intencji tego dnia.

    Później odczuję  bliskość Matki Bożej, a "Tajemnice Szczęścia" otworzą się na akcie oddania się Najś. Maryi Pannie! Dalej wołałem za nadludzi. Napłynęły obrazy bolszewików;

- oto prezydent Bolesław Bierut wręcza nagrodę dobremu rolnikowi, a za 2 tygodnie wszystkich przesiedlają w kilka godzin

- szatański spryt Stalina - stworzono fikcyjną organizację podziemną...tak łapano i zabijano "należących" do niej...

- plany i prośba o zwiększenie przydziałów ludzi do likwidacji oraz programowe zabijanie członków AK...zostawiono tylko godzących się na współprace z okupantem!

   Ja to znam i wiem, że jest to prawda, bo tak zrobiono ze mnie "szpiega", a to uzasadnia potrzebę inwestowania w służby. Morderca ks. Jerzego Popiełuszki rzuca światło...wyjaśnienia wymagają zagadkowe wypadki, a także śmierć czterech księży!

   Teraz o 21.00 "nadczłowiek" Olga Lipińska w swoim kabarecie atakuje Kościół Pana Jezusa; "czy chcesz rząd komuchów lub czarnych ze świeczką?"..."Panie Jezu wybacz jej to! Nieświadoma niewierząca...nadczłowiek w mass-mediach!

    Jeszcze film o podstępnie zamykanych w obozie pracy, utrudzonych i biednych ludzi. Spryt szatański sprawia, że w tę pułapkę wpada rodzina chrześcijan, a krzyżyk na ścianie baraku wywołuje moje łzy!

                                                                                                          APeeL

 

 

 

   Poprosiłem, aby słabość żony związana z zachorowaniem na półpasiec przeszła na mnie...w tej intencji poświęciłem za nią poranną Mszę świętą. Od Ołtarza św. popłynęły słowa o Bogu Ojcu, który wybawia nas z różnych trosk i nie wymaga od nas heroizmu.

   Półpasiec jest przypadłością pojawiającą się u starszych, którzy w dzieciństwie przechorowali na ospę wietrzną. Wirus siedzi w człowieku od dzieciństwa i czeka na odpowiedni moment do ataku (po 60 r. ż. oraz w osłabieniu odporności, widziałem też jako lekarz w zapaleniu płuc).

   Jest to zmora, bo ból sugeruje różne choroby. Zdarza się, że po kilku dniach nie pojawia się wysypka. Podobnie przebiegającą chorobą jest mononukleoza zakaźna, którą przechorowałem (myląca „angina” z objawami infekcji wirusowej dającej podobne objawy...w tym osłabienie do kilku miesięcy).

    Żona wołała do Pana Jezusa Dobrego Pasterza, a ja od razu wskazałem na to schorzenie, a myliły wymioty i jej „umieranie”. Wyobraź sobie, że prawie doszła do siebie po trzech dniach (19-21).

   Tutaj przekażę moją refleksję; dobre zdrowie daje pewność siebie. Ktoś, kto zapoznał się z tym cierpieniem jest pokorny, bo zna problemy z rozpoznaniem choroby...szczególnie w okresie obecnej pandemii.

   Niektórzy chcieliby, aby nie było chorób (cierpień) i starości, która bardzo udała się Bogu Ojcu (chodzi o to, aby nie pokładać ufności w ciele). Właśnie trafiłem na "wykłady" prof. Sergieja Batieczkę (YouTube) straszące zdrowych. Poniżej są moje komentarze do jego bredni z handelkiem "lekami"...

   Słabość żony przeszła na mnie, bo zmarnowałem 5 godzin na szukaniu resztek zapisów, które nieopatrznie wyciąłem, a żona poczuła się na tyle silna, że poszła na Mszę św. wieczorną. Jakże Bóg Ojciec zadziwia mnie w każdej chwilce, bo pragnąłem odczytania intencji z odmówieniem mojej modlitwy, nie musiałem iść do kościoła...

   Przed wyjściem w ręku znalazła się tajemnica różańcowa z obrazkiem Pana Jezusa cierniem koronowanego, a taką właśnie otrzymałem pokutę po wczorajszej spowiedzi. Zarazem była to pomoc w odczycie intencji...

    Dodatkowo wzrok zwróciła reszta zapisu z 27.09.1990 r. który pasuje do obecnej sytuacji (choroby żony). Tak jak wówczas ujrzałem jak wielkim darem Boga jest żona i radość ze wspólnego życia. Nawet trafiła się chwila ciszy (nie było dzieci), my sami i nie obchodził nas cały świat. Ona wówczas miała łzy w oczach z powodu dobroci Boga Ojca, a mnie się chce płakać dzisiaj podczas zapisywania tego świadectwa.

   Wyszedłem i przeszło godzinę trwało moje wołanie ze słowami dotyczącymi Bolesnej Męki Zbawiciela; „Jezu mój, Jezu nie zrobiłeś nic złego, przyniosłeś nam prawdziwe wyzwolenie. Cóż Cię spotkało i spotyka dalej? Nadal jesteś biczowany, cierniem koronowany, opluwany i wyśmiewany. Czynią to ludzie na różne sposoby"…

                                                                                                               APeeL

 

OTO MOJE KOMENTARZE POD „WYKŁADAMI” PROFESORA…

1.  Jako lekarz, specjalista z reumatologi i chorób wewnętrznych stwierdzam, że pan profesor jest bałwochwalcą (chwali sam siebie) i uwierzył, że żyje tak długo (66 lat) z powodu przestrzegania idiotycznych zasad odżywiania się. Jako bezbożnik uwierzył w swoje mądrości, a dowodem są jego stanowiska (megaloman). 

   Zdrowie to wielka pułapka, a profesor wciąga słuchaczy na to pole. To wprost zbawiciel, który chce wprowadzić raj na ziemi (skasować wszelkie cierpienia). Nie można jeść chleba z parówkami i pić kawy (bardzo mocna skasowała u mnie bóle wieńcowe)? Profesor zarazem gada po swojemu; „sami możecie się wyleczyć”! To brednia opętanego krasnego kaznodziei, który kocha to życie. 

    Ja przeżyłem 77 lat i jako bezbożnik nie dbałem o zdrowie. Jadłem wszystko, piłem wódkę i grałem w pokera.  Ja nikomu zdrowia nie życzyłem, bo żyłem z chorób. Głupotą jest wyznaczenie sobie celu; zdrowie ciała, ponieważ mamy trzy poziomy;

zdrowie d u c h o w e (inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Bożego)

zdrowie p s y c h i c z n e...powiązane z duchowym

zdrowie f i z y c z n e (nie wolno sobie szkodzić, popisywać się, wpadać w nałogi, obżarstwo lub głupie odchudzanie, itd).  

   Teraz jako mistyk świecki żyję dla świętości. Dodam, że od czasu wojny bratobójczej w b. Jugosławii z żoną pościliśmy w intencji pokoju (nawet na dyżur w pogotowiu nic nie brałem), a w pozostałe dni jadłem to, co mi smakowało. Przetrwało to do dzisiaj (ze względu na wiek...w formie złagodzonej).

   W chorobie zaczynaj od zawołania do Dobrego Lekarza, Pana Jezusa...

2.  Kolega lekarz mówi normalnie...jako niewierzący. Traktuje błędnie nasze istnienie w ciele jako życie (czas od narodzenia do śmierci), a założę się, że do końca tej gadaniny nie wspomni o duszy. My jesteśmy stworzeni przez Boga Ojca (Jego myślą ), żyjemy wiecznie (po śmierci mamy wrócić do naszej Ojczyzny Prawdziwej).

   Po kilku chwilkach jako lekarza katolicki mogę powiedzieć, że kolega głosi brednie. Nigdy nie słyszał, że Bóg może dołożyć komuś 15 lat (Ezechiasz)...tak jest też ze mną. Nie słuchaj tych głupot, bo tracisz czas...czyli drugi dar Boga oprócz wolnej woli.

   Stosując to, co zaleca można się naprawdę rozchorować. Cały dzień jemy same jajka. Mam nie jeść mięsa z chlebem (ja mięso dodaję do chleba) lub z kartoflami? Ja lubię to, co  mi szkodzi! Kolega pokłada ufność w tym życiu, ale zdziwi się po śmierci. Zobacz do jakiego obłędu prowadzi "wiedza", a medycyny nie można się nauczyć…

3. Jak określić obłęd profesora "od jelit, oczyszczania wątroby" i picia "sody wysodowanej" oraz leczenia nowotworów. Ponadto profesor może określić długość życia wg odżywiania się swoich słuchaczy.

    Z punktu widzenia duchowego mamy przykład opętania "misją" długiego życia i spokojnej starości. Dobrze, że nie żyje w Holandii, bo tam mogliby go uśmiercić wbrew jego woli;

- zdrowe odżywianie

- długie życie

- legalna eutanazja...

    Ze zdenerwowania zażyłem wszystkie posiadane tabletki na raz...

 

Aktualnie przepisane...

24.08.1988(ś) Zwierzęta nie obrażają Boga...

    Podczas Mszy św. słowo czytała kobieta, a ja zapytałem Pana Jezusa; dlaczego kobieta nie może być kapłanką, bo siostra Faustyna bardzo cierpiała i wiele razy wspominała o marzeniu rozdzielania Eucharystii! 

   Jednak proszę Cię nie wchodź na to pole...twój nieprzyjaciel nienawidzi wszystkiego łącznie z twoją osobą i pod pozorem „dbania o ciebie” podsuwa różne problemy i radzi. W tym czasie zaciera ręce i chichocze. W końcu uwierzysz w dobroć śmiertelnego wroga, a nie w w Dobroć Boga, Jezusa i Matki naszej!

     W osobnikach opanowanych przez złą stronę spotkasz wybuchowość, brak delikatności...ujrzysz tam wyraźnie miłość własną, chęć dominacji z podporządkowaniem sobie innych, błyski w myśleniu, mowie i ruchach, pośpiech lub ospałość, tacy straszliwie nie lubią robić tego, co nie lubią!

   Drgnij, nie umiesz się modlić, ale możesz powiedzieć; „Panie Jezu pragnę iść do Ciebie; poprowadź mnie”. W swoim pragnieniu pragniesz żyć tylko do śmierci ziemskiej...nie chcesz żyć dłużej, a tak kochasz życie!

    Dzisiaj, gdy to przepisuję 24.09.1990 próbowałem wytłumaczyć córce, że w innych religiach „nie ma  imienia Jezus, które oznacza; "Ten, który Zbawia"! Tylko Pan Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem!” W tym momencie serce chciało wyskoczyć mi z piersi! Nawet nie mogę tego zapisać, bo oczy zalały łzy! Jak to przekazać innym? Pan Jezus jest delikatny i nikomu się nie narzuca...

- Ja jestem lepszy, czy ten piesek biegnący w strugach deszczu?...zapytał syn, przed wyjściem do szkoły. On znał moją odpowiedź, ale chciał potwierdzenia…

- Synu, sam wiesz, że ten piesek - przez całe swoje życie - nie obrazi Pana Jezusa!

                                                                                                                        APeeL

 

26.08.1988(pt) Nasze choroby są najważniejsze...

   Wcześniej zacząłem pracę w przychodni, ale już mnie napadają mający pierwszeństwo, bo ich choroby są najważniejsze! Po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej (26 kwietnia 1986) napływało dużo pacjentów po napromieniowaniu...śmiertelnie porażeni nikną w oczach, często bez Boga!

- Właśnie pytam panią dlaczego interesuje się uzdrowicielem Kaszpirowskim pokazywanym w kościołach, a jej mąż nie zgłasza się do Pana Jezusa? Jego choroba to także cierpienie dla lekarzy i dla mnie.

    Czy choć jeden raz poprosił Boga o zmniejszenie dolegliwości? Dlaczego nie prosił? Nie umie się modlić? Niech prosi o dar modlitwy. Niech prosi prostymi słowami; „Ojcze pomóż!” W tej ciężkiej sytuacji pani też musi uciekać się do Matki Prawdziwej. Jesteśmy na zesłaniu, a to świat cierpień, naszych słabości i upadków, ucisków i przykrości z towarzyszącymi zwątpieniami.

- Zdenerwowała się pani czekaniem, a ja w tym czasie ciężko pracowałem. Ile „Zdrowaś Mario” odmówiła pani w tym czasie?

- Proszę przyjąć...to z darów dla tego chorego. Siostra PCK dziękuje i mówi, że „będzie się cieszył, bo bardzo modli się za pana!" Jakże pięknie jest to urządzone. Pacjent ciężko porażony, tylko sprawne myślenie i zmysły, a ile dobra duchowego może dokonać.

    W tym czasie modlimy się za siebie. „Jezu, Jezu, Jezu!” Właśnie mija 8 godzina przyjęć, a w drzwiach pojawia się głowa z zapytaniem o przyjęcie. Wiem, że to próba, wyrażam zgodę z uwagą, aby tak więcej nie czynił.

   „Panie Jezu przekazuję Ci ten ciężki dzień pracy”, ale zły nie znosi takich sytuacji...do domu przysłał mi pacjenta z prośbą o napisanie recepty dla kogoś w Rosji, gdzie wyjeżdża za 2 tygodnie! Nie udało się to wciągnął mnie w dyskusję z żoną i córką…

                                                                                                                          APeeL

 

28.08.1988(n) Odkrywanie Królestwa Bożego...

   Tuż po przebudzeniu odczułem wielką moc i chwałę Boga Ojca, który kieruje się Prawdziwą Sprawiedliwością. Zarazem przestraszyłem się grozą nadchodzącej i lekceważonej Apokalipsy!

   Nagle spojrzałem na wszystko od Boga Ojca, który ma władzę nad światami - tym i tamtym! Jezus, Jego Syn, a nasz Zbawiciel doprowadza nas do naszej Prawdziwej Ojczyzny.

   To są dwie splecione pajęczyny; ja zostałem wybrany jako oczko wielkiej sieci zgarniającej dusze dla Boga. Pajęczyna spada od góry od Jezusa i szatana na dwa światy - ten i tamten. To jest bardzo skomplikowany bój. Nie widzą tego ludzie bez łaski wiary...nawet nie pomyślą o posiadaniu duszy.

    Ten schemat jest na witrynie, ale wymagałby ukazania wielu wariantów. Królestwo ziemskie szatana z hierarchią wyznawców władzy, posiadania i seksu z odwróceniem tego wszystkiego po drugiej stronie i garstką wiernych Panu!

    Jakże Szatan nie lubi grzebania w jego sprawach! Żona zaleca, abym nie zajmował się tymi sprawami, bo są wynikiem wypitego alkoholu. Nawet zapytała; kim ty jesteś, że tym się zajmujesz? Musisz modlić się więcej, bo przypominasz pana, który po pijanemu przychodzi do kościoła i z płaczem czyni to na oczach wszystkich. Nawet chciała mi zabrać i wynieść maszynę do pisania...

                                                                                                                            ApeeL

 

 

 

   W naszej codzienności i splocie różnych spraw działają wszystkie Osoby Trójcy Świętej...99.99% ludzkości nie prosi o prowadzenie przez Boga, bo nie wierzy w taką pomoc, a jeżeli otrzyma to nie zauważy tego i nie podziękuje.

   Żydzi wygonili naszego Deus Abba (Tatę) ze swojego kraju...została im Ściana Płaczu („naród niewierny trwoży się i przestrasza”). Natomiast wyznawcy Mahometa, proroka większego od Syna Bożego cały dzień żyją kłanianiem się Allahowi z karabinami w rękach...licząc na swojego Boga w wybiciu wszystkich niewiernych. Od kogo to?

   Wejdź; Bóg czy Szatan jest opisywany w Koranie? Mistrz w knuciu podstępów. (Islam w BIBLII). Oni sprawią Apokalipsę...zabija taki i idzie do Nieba z dziewicami!

   Jaki karabin miał Pan Jezus, Syn Boga Żywego, a nie wymyślonego? To była miłość dająca nam odkupienie. Niech spotka się ze mną ich mułła (nauczyciel, interpretator praw religijnych i doktryn islamu)...pogadamy na wizji; jak brat z bratem.

   Przykładem jest moja walka z kołtunem duchowym na jego blogu (polityka.pl) profesorem Janem Hartmanem pod jego wpisem 11. 07.2020 (podczas ciszy wyborczej – jest to w moim dzienniku w dniach; 11-13.07.2020.

   Niewierzący i wrogowie nadprzyrodzoności nie widzą cudu stworzenia; nadal nic nie wiemy o słońcu, które tak sobie powstało. Zobacz głupotę ludzką. Ja znam Prawdę i słucham się naszego Tatusia, który za te złe dzieci zaleca modlitwę ze współcierpieniem z Panem Jezusem Chrystusem.  Nawet „świadkowie” św. Jehowy głoszą brednie od Szatana, o którym mówią.

    Tak się napisało tuż po wstaniu z zawołaniem do Trójcy Świętej, Matki Bożej, Aniołów i Świętych. W obecnym stanie mojej wiary;

- Bóg Ojciec jest na pierwszym miejscu jako stwórca naszych dusz, które są wcielane w ciała przekazane przez rodziców

- Pan Jezus, który nas odkupił, proces nawracania i zbawiania wciąż trwa, a ja w nim uczestniczę („sprowadzaj mi dusze”). Ilu wierzy, że ma duszę?

- Duch Święty, który pomaga nam na różne sposoby...w moim wypadku jest to prowadzenie w zapisach. Zobaczymy przebieg tego dnia po Jego obecnym natchnieniu?   

   Po południu wyszedłem, aby podczas modlitwy stwierdzić czy dobry jest odczyt intencji (ZA WYZNAWCÓW BESTII). Dowodem było wołanie do Boga z serca, a świadczyły o tym łzy płynące z oczu.

   Tak pięknie zaczęty dzień, a ja właśnie straciłem czystość. Postanowiłem pojechać na nabożeństwo do Krwi Pana Jezusa z późniejszą Mszą św. i opuszczeniem Eucharystii. Nie można mieć przyjemności ziemskiej i jednać się duchowo ze Zbawicielem.

    Dodatkowo na czas wyjazdu zerwała się burza z piorunami, a w kościele było kilka osób. Jakże Bóg zadziwia mnie każdego dnia, bo po błogosławieństwie Monstrancją - kończącym nabożeństwo do Krwi Pana Jezusa - poprosiłem kapłana o spowiedź (był czas do rozpoczęcia Mszy św.).

   Mojego pragnienia nie zrozumie normalny człowiek, który przyjmuje Ciało Pana Jezusa podczas „obowiązkowej” Mszy św. niedzielnej. Kapłan powiedział od Boga o potrzebie dziękczynienia za tę łaskę. Łzy zalały oczy z powodu zadziwienia Drogami Pana i moją niewysłowioną wdzięcznością.

    W dzisiejszej Ew. (Mt12, 30-42) Zbawiciel odpowiedział podstępnym uczonym i faryzeuszom, którzy chcieli znaku. Lecz On im odpowiedział: <<Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany (…)”.

    To zarazem było potwierdzenie już odczytanej intencji modlitewnej...z jej podmianą. Ogarnij cały świat kłaniającymi się Bestii, którzy pragną być bogami. Nie ma sensu wymieniać tych struktur, ale charakterystyczna jest rozmowa Lisa z Michnikiem, który stwierdził przed wyborami, że „nie możemy władzy oddać palantom”. Czas płynie i „naczelny” spotka się niedługo z generałem, którego bronił.

   Między innymi za takich jest ten dzień mojego życia; z modlitwą, nabożeństwem do Krwi Pana Jezusa oraz Mszą św. z Eucharystią...

                                                                                                                              APeeL

 

                                                      

                                                                                              

   Większość ludzi nie prosi o prowadzenie przez Boga Ojca, a mnie zadziwiają natchnienia, których wynikiem jest pomoc w codziennych problemach;

1. Miałem natchnienie, aby wejść na zaplecze strony zaktualizować program, a przy okazji na hostingu sprawdziłem ważność certyfikatu SSL oraz podwyższyłem php Joomli...

2. Zadzwoniono z banku, gdzie spłacam dług (przelewy dokonuje mój bank), a przez to sprawdziłem, że spłaty są dokonywane... 

3. Napisałem do tyg. „Gazeta warszawska”, aby zareagowali na prowokację w stosunku do prezydenta Andrzeja Dudy.

   Zaproponowałem, aby na pierwszej stronie (bez słów) dali twarze Vovana (Władimira Kuzniecowa) i Lexusa (Aleksandra Stolariowa) ubranych w stroje królewskich błaznów z berłami z wyrzeźbioną głową na końcu, w czapkach o trzech rogach zakończonych dzwoneczkami, które są symbolem oślich uszu i ogona...

   Nad nimi może być portret wodza lub sierp i młot. Przy okazji można rozsławić naszą „Żubrówkę” wypijaną на здоро́вье lub за здоро́вье ich promotora.
4. Natomiast dzisiaj stwierdziłem, że żona nie wstała na Mszę św. i była „umierająca”. Od szeregu dni słabła, bolał ją żołądka, a w nocy wymiotowała. Młodego lekarza mogłaby naprawdę przestraszyć, bo mówiła, że nie chce iść do szpitala, ale widziałem po twarzy, że nie jest ciężko chora...od razu stwierdziłem, że jest to półpasiec (wcześniej żona wołała do Pana Jezusa). Opisuję to jako pomoc Boga w naszej codzienności.

   Tutaj przekażę ciekawostkę, bo wywołuje ją przetrwały wirus ospy wietrznej po przechorowaniu na ospę wietrzną w dzieciństwie. Zobacz jego żywotność z czekaniem na osłabienie nosiciela (AIDS, nowotwory) oraz „spokojną starość” (atakuje po sześćdziesiątce).

   Wielu takich trafia na różne oddziały...to zmora dla lekarzy, sam to widziałem w oddziale wewnętrznym (wszystko wyjaśnia późniejsza wysypka wzdłuż zajętego korzonka nerwowego).

   Na Mszy św. porannej dodatkowo poprosiłem Boga Ojca o pewność, a na ten czas od Ołtarza św. płynęły słowa o wszechmocy i dobroci Boga Ojca (Mdr. 12, 13. 16-19). Natomiast psalmista wołał w Ps 86(85); „Ty, Panie jesteś dobry i łaskawy (…) dla wszystkich, którzy Cię wzywają (…) zważ na głos mojej prośby”. Eucharystia była jak woalka i zamieniła się w „mannę z nieba”, a to zawsze oznacza pomoc.

   Po powrocie dokładnie przeanalizowałem objawy chorobowe, ból złagodniał po pyralginie i żona spała jak dzieciątko. Czy wiesz jak została odczytana ta intencja? W nocy oglądałem pożegnanie Jana Pawła II, który śpiewał ze wszystkimi;

„Liczę na Ciebie Ojcze

Liczę na Miłość Twą

Liczę na Ciebie Ojcze

Na Twoją Ojcowską dłoń

Liczę na Ciebie Ojcze

Liczę na każdy dziennie

Liczę na Ciebie, ufam Tobie i nie zawiodę się”...

    Wyszedłem i podczas meczu oldbojów (w piłkę nożną) odmówiłem całą moją modlitwę, a dodatkowo wieczorem kilka razy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Podziękowałem za próbę, której zostałem poddany (strach przed utratą żony), a zarazem za pomoc w rozpoznaniu przypadłości, która niekiedy jest niebezpieczna (zapalenie mózgu, uszkodzenie oka lub ucha środkowego)...

                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

17.12.2005(s) ZA MAJĄCYCH WPADKI...

    Na dyżurze w pogotowiu (z piątku na sobotę) tuż po północy zerwano do kierowcy, który zarazem przywiózł chorego ojca. Policja zbadała go alkomatem i okazał się „po spożyciu”. Nie wyraził zgody na pobranie krwi...wówczas męczono pogotowie takim udzielaniem pierwszej pomocy. Jest mi bardzo przykro, ponieważ narobił kłopotów; sobie, rodzinie, a szczególnie choremu ojcu.

   Sam wiele lat jeździłem po pijanemu i tego się nie skasuje, bo nadchodzą narkotyki po których jest fantazja i chwilowa moc człowieka.

   Jakby na znak około 2.00 musiałem interweniować w pięknej willi, którą wybudowano zbyt blisko rozszerzanej trasy E7. Mąż właścicielki miał napad psychozy alkoholowej...podaliśmy zastrzyk. To znowu wielka tragedia, ponieważ ludzie w średnim wieku, bogaci z takim stanem mężczyzny.

   Rano nie czekałem na zmiennika i pojechałem na Mszę św. (o 7.30) z pragnieniem przystąpienia do spowiedzi z powodu mojej nędzy z dziękczynieniem za wszystkie łaski oraz trwającą Opatrzność Bożą. Widzę to po latach podczas przepisywania dziennika (także dzisiaj, w środku nocy z 18/19.07.2020).

   Zarazem był to wynik trwanie przy wierze z codziennymi nabożeństwami i ofiarowywaniem każdego dnia życia ziemskiego z modlitwami oraz wysiłek zapisywania wszystkiego (ku chwale Boga Ojca). To była ochrona mojej osoby z oczekiwanie na całkowita przemianę.

    Tak się w końcu stanie i wreszcie wejdę na Autostradę Słońca z pragnieniem uzyskania świętości. Każdy jest zażenowany, gdy stwierdzisz, że naszym zadaniem jest zostanie świętym, ponieważ inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Bożego. Jeszcze nie wiedziałem, że czeka mnie droga krzyżowa, ale Pan sprawi, że w codzienności niczego nie będzie mi brakowało.

   Teraz, gdy to przepisuję napłynął lęk z powodu rodaków - bo po wyborach przegranych - przez opcję wrogą RP (czerwiec/lipiec 2020). Po jego wyborze ruszyłaby do akcji przyczajona bezpieka (nie było lustracji).

    Po połączeniu się Niemiec wyrzucono z ich sądów 70-80% komunistów. Możesz zrozumieć dlaczego wszędzie powtarzano każdemu od dziecka o istnieniu „niezależnych sądów” i płaczących Tuleyów z powodu dyskryminacji takich z obroną całej małpiarni krasnych (RPO i „Gazeta wyborcza”).

   Za Europejczykiem Rafałem Trzaskowskim stała cała machina propagandowa, TVN, napadanie na kandydata Andrzeja Dudę przez dziennikarzy niemieckich z wrzeszczącą „Stokrotką” („Kropka nad i”) na zwolenników PiS-u.

    Szczególnie obrzydły jest Roman Giertych, który jasno napisał, że w wypadku wygranej przez PiS trzeba wystąpić o unieważnienie wyborów, a wypadku wygrania uznać wynik. Czyni mieniący się prawością, katolik „wierzący inaczej” , zawodowy gość „Stokrotki”. Tak zmieszał się ten i tamten czas...

   Pragnąłem też spowiedzi z powodu gadatliwości (wada)...obecnie otwieram usta, aby chwalić Pana. Po Mszy św. i Eucharystii siedziałem w ciszy kościoła i powtarzałem; „Panie, Boże mój...jak dobrze jest u Ciebie”.

    Dzisiaj dużo czasu zeszło na drobnych czynnościach życiowych i padłem wcześniej umęczony…

                                                                                                                     APeeL

 

 

18.12.2005(n) ZA ZAGUBIONYCH W ŻYCIU...

   Zauważyłem zagubioną mrówkę, która znalazła się daleko od swojego domu...prawdopodobnie przyniesiona na odzieży oraz gołąbka z całkowicie odmrożonymi łapkami. Stał tylko na samych nóżkach. Dałem mu obwarzanki, nie uciekał jak inne. Prawdopodobnie zostanie upolowany przez koty.

    Teraz, gdy to przepisuję (noc z 18/19.07.2020) wokół mojej lampy lata wielka ćma, która parzy się o żarówkę. Złapałem ja i wyrzuciłem za okno.

   Wówczas w telewizji pokazano Wigilię dla bezdomnych w Krakowie oraz małżeństwo, które kupiło dom postawiony nielegalnie i mieszkańców zadłużonego bloku (plajta zakładu).

    W środku nocy - po dyżurze w pogotowiu - ktoś prosił o wizytę do mieszkającego w polach. Powiedziałem, że mieli zły pomysł, bo trzeba wezwać karetkę. Przypomniało się spotkanie dwóch grup leśników z reklamą piwa „Tatra mocne”, gdzie będzie obraz wilka złapanego w pułapkę (ogarnij wszystkie takie zwierzęta).

   Teraz, gdy to przepisuję (18.07.2020) wzrok zatrzymał wielki i nieruchomy pająk...czyhający na swoje ofiary. W telewizji pokażą dzieci pod którymi załamał się lód. Niekiedy po odczycie intencji wg „duchowości zdarzeń” chce się krzyknąć.

    Na ten czas otworzyłem „Wysokie obcasy” („Gaz. Wyborczej”), gdzie piszą o zagonionych w kozi róg. Napłynęła wojna w Iraku, gdzie Amerykanie nie znaleźli broni atomowej oraz potyczki Palestyńczyków z Izraelem.

   Natomiast ja miałem pragnienie na „krówki”...zjadłem 2/3 opakowania, a ich ważność do spożycia minęła w czerwcu. Dostałem wzdęcia, bólów brzucha i bicie serca. Na nich powinien być wizerunek czaszki z piszczelami, który znalazł się w ręku. Ten znak powinni dawać na każdej butelce wódki z napisem; ważna do spożycia bezterminowo...

                                                                                                                ApeeL

 

19.12.2005(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIDZĄ ZNAKÓW BOŻYCH

    W drodze do garażu – na Mszę św. o 6.30 - popłakałem się z przepraszaniem Najświętszego Taty; „Boże mój przepraszam Cię, ponieważ grzeszę każdym oddechem”. Podczas spotkania z Panem Jezusem miałem napad bólu głowy jako wynik koszmarnych snów. Powód wyjaśni się dopiero w 2008 roku.

   Często jest to eksterioryzacja (wędrowanie duszy odrywanej od ciała). Nawet można poznać jej właściwości; rozmawiasz przy pomocy myśli czyli błyskawicznie, przenikasz ściany, masz poczucie lęku, ale ból jest tylko w wyobrażeniu (duchowy)...wszystko jest jak „na jawie”. U mnie dodatkowo są to „sny do przodu” (sprawdzają się, przy rożnej symbolice). Spotkałem też zagubionego syna ze świadomością, że jest. Ja wiem o tym, ale to była dodatkowa informacja.

   Popłakałem się podczas Eucharystii, łzy płynęły na ziemie. To jest największa łaska człowieka na ziemi. Zapraszam ludzi, ale oni chodzą do kościoła tylko z obowiązku, w niedzielę. W drodze do pracy napłyną obrazy moich wyczynów z ponownym płaczem i krzykiem.

   Teraz jest u mnie pacjentka, która jechała okazją i o 7.00 mogła wstąpić na Mszę św. ale nie wysiadła, minęła cmentarz i pod przychodnią przewróciła się! Narysowałem to wszystko i wskazałem, że Pan Jezus powiedział; dlaczego nie przybyłaś do Mnie wcześniej, ale biegłaś do doktora Bylejakiego. Chorzy z innych rejonów tak odpowiadają na pytanie rejestratorek; do jakiego pani lekarza?

   To ciężki dzień niewolnika krasnych, wolno idzie, ale trafił się kapłan, który poświecił mi obraz MB Uzdrowicielki Chorych, a ja dodatkowo poprosiłem go o modlitwę za zaginionego syna i wnuczka.

   Sądziłem, że odpocznę w domu, a tu trzeba pojechać po pościel i rozładować warzywa, które przywiozła wdzięczna rodzina (kartofle, cebulę, marchew i buraki). Ledwie żywy dźwigam te „dary” do piwnicy i z płaczem wołam do Zbawiciela; „Jezu! Jezu! Jakże kojące jest Twój Chleb, św. Hostia...jakże lekki i dający życie, ale większość woli, pokarm dla ciała”.

  Przypomniało się, że mówił o tym  „mój” kapłan na porannej Mszy św.! Czy przypadkowo zadzwoniła pacjentka, która gdzieś zawieruszyła okulary, bo „mamy oczy, a nie widzimy”…

                                                                                                                          APeeL

 

20.12.2005(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZYTULENIA

    Ja mam symboliczne sny „do przodu”. Oto tańczę z wysoką panią leworęczną! W tańcu to nie przeszkadza, ale na jawie przybędzie wysoki przedstawiciel firmy farmaceutycznej, a takim sprawdzam wahadełkiem chwalone przez nich leki. Szczególnie działanie tzw. „generyków” wychodzi na jaw. Próbowałem nauczyć go badania (nie wszyscy mają tę zdolność), ale on okazał się leworęcznym...

    Teraz, na Mszy św. o 6.30 stoję w bocznej nawie i płacze przytulony do Pana Jezusa na krzyżu. Łzy lecą po twarzy, a wiedz, że ja jestem twardy (z imion „mąż skała”). Psycholog określiłby to „zmiennością nastrojów”, bo żyję normalnie i lubię żartować, a przy Panu Jezusie płaczę.

    Tak stanie się podczas „badania” mojej wiary przez psychiatrów w 2008 r. (zaprotestuję przeciwko ich koledze, który zdemoluje miejsce uświęcone z krzyżem); moje przeżycia po Eucharystii określono „brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”.

   Zobacz jak Przeciwnik Boga mówi przez swoich wyznawców (ateistów, kołtunerię duchową, i nienawracalnych). Takim do końca władza ludowa zabrania „chodzenia” do kościoła...mam takiego krasnoarmiejca, który ledwie człapie, ale odmawia podwiezienia.

   Niedawno zmarł podobny i miał ładny pogrzeb katolicki. Zabraniają chodzić do kościoła, ale pogrzeby mają bardzo ładne z obecnością wiernych do końca towarzyszy „walki i pracy”. Ohyda, której winna jest hierarchia kościelna z ich wtykami.

   „Panie Jezu przytul mnie!”...proszę. Przyjdź i wyprowadź jeńca z ciemności”. Po Eucharystii padłem na kolana z płaczem przed Mateczką, a za mną kobieta pięknie śpiewa; „wysłuchaj nasz głos płaczliwy”. Jakże rożne dary mają ludzie. Później przepłynie cały świat potrzebujących przytulenia;

- własna żona

- matka bliźniaków (4 lata), które utonęły po załamaniu się lodu na rzece

    Tutaj wspomnę koleżankę z psychiatrii, która po moim zapytaniu gdzie skieruje taką właśnie matkę, zdziwiła się; to pan kieruje do Matki Bożej?

- w telewizji pokażą dzieci porzucone, maltretowane oraz dziewczynkę z wielokrotnymi złamaniami

- a także poparzoną i chłopczyka, któremu pies odgryzł nos

- biedni, więźniowie, ofiary napadów i czystek etnicznych

- dyskryminowani i podlegający mobbingowi w pracy

- przybył sanitariusz proszący „na wódkę” (leczenie) oraz podobny czekający na wsparcie, który ma bogatych rodziców.

    To cierpienie nie ma końca i można je określić dalszym koronowaniem cierniami Pana Jezusa.

    W pracy podarowano parę groszy i 10 jajek, a w nocy czytałem o św. Józefie, który zdobył dwa jajka dla Marki Jezusa do wypieku. Podczas pisanie chce mi się płakać, bo mam wszystko!

    W odczycie intencji pomogły listy w „Niedzieli” z prośbami ludzi samotnych, ojca wychowującego czwórkę dzieci i list ordynatora psychiatrii, gdy w Wigilię siedział osamotniony w gabinecie lekarskim.

    Następnego dnia z TV Polonia popłyną obrazy z domów samotnych matek, przypominają się obrazy opuszczonych dzieci, wiele z nich czeka na rodziny zastępcze i potrzebuje przytulenia. Pokażą też bezdomnych w Nowym Jorku.

    Tuż przed północą chciałem krzyknąć z zadziwienia, bo w „Poemacie Boga -Człowieka” (Ks. I str. 117, w spisie treści - 28) Matka Boża mówiła; „jakże piękne i pokrzepiające jest zaufanie naszemu Przedwiecznemu, Dobremu Bogu. Bierze nas w ramiona i tuli (…) pociesza nas (…) daje odpoczynek i szczęście (…) daje Samego Siebie”...

                                                                                                                            APeeL