Dzisiaj miałem natchnienie, aby edytować szereg krótkich zapisów z lutego 1995 roku. Pomyliłem się, a to nie było przypadkowe, ponieważ poniższe słowa nie pasowały tam (z 19.02.1995). Jest to zarazem dowód mojej wiary sprzed 30 lat…
«Trzeba odróżnić nasze przeżycia miłosne, które są namiastką miłości do Boga Ojca i Syna, Pana Jezusa oraz do Ducha Świętego! W żaden sposób nie można wyrazić nadprzyrodzonej i wszechogarniającej Miłości Boga Ojca do nas. Rozumie to matka dzieciątka oraz kochający się rozdzieleni przez wojnę!
U mnie na pierwszym miejscu było Serce Pana Jezusa, ale po latach będzie to Serce Boga Ojca! Mam szczęście, że żona jest wierząca i rozumie to, ponieważ w innym układzie spotkałyby mnie niezrozumiałe zarzuty! Przecież w takich wypadkach, także w rodzinach i małżeństwach wiara jest wyśmiewana! Para po ślubie kościelnym, często jest fikcją dla obojętnych duchowo!
Wówczas popłakałem się podczas powtarzania imienia „Jezusa”, które oznacza „Ten, Który Zbawia” Bardzo pragnąłem być na Mszy świętej (dyżur dobowy w pogotowiu w niedzielę od 7.30), a Pan Jezus sprawił, że pojechałem karetką do zasłabnięcia w kościele i to na czas Eucharystii!
Jak wielką miłością kocha nas Pan Jezus - nie pojmiesz tego. Kręciłem głową z zadziwienia i niech nikt nie twierdzi, że nie ma Boga Ojca, Pana Jezusa i Ducha Świętego! Wówczas ktoś w telewizji pytał o pierwszą miłość, a Zbawiciel jest moja miłością ostatnią! Tak jest mi dobrze z Panem Jezusem! Jak żyją inni? Gdzie szukają wparcia? W krótkiej drzemce w maleńkim wazoniku ujrzałem trzy małe kwiatki. Wiem, że to było podziękowanie i pocieszenie dla mnie.»

Wróćmy do to i teraz. Dziwne, bo Pan sprawił błogi i długi sen jakby rekompensatę za jego niedobór. O 15.00 pojechaliśmy z żona odmówić z wiernymi i kapłanem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Ogarnął mnie błogostan czyli poczucie bycia w idealnym miejscu i czasie.
To stan uniesienia duchowego z poczuciem wewnętrznego spokoju i błogości, w którym potrzeby człowieka są całkowicie zaspokojone. W wydaniu ludzkim jest to poczucie szczęścia, relaksu i beztroski, a nawet euforii. Nie mogłem opuścić świątyni Boga Ojca na ziemi. Mój stan może wyrazić poniższy obrazek....

Namiastką tego są chwile po zadziałaniu demonicznych środków (używek, hazardu z wygraną, upojenie zdradą, zadowolenie z posiadanej władzy, bogactwa i wszelkiej maści przyjemności). Szatan wie, że naszej duszy nic tutaj nie zadowoli, a ja potwierdzam...jego tajne sztuczki! Nienawidzi nas, bo wie, że wielu wróci do Boga Ojca. On zna Prawdę, ale został wygoniony z Królestwa Bożego raz na zawsze.
Pojechałem na czuwanie przed Monstrancją do Mszy św. o 18.00...z późniejszym błogosławieństwem. Kapłan powiedział, że nie zauważamy bycia i działania Pana Jezusa w naszym życiu. Ja dodam, że jest to trudne bez łaski wiary…
W Słowie Bożym...
1. Apostoł Piotr podczas wejścia do świątyni na modlitwę (Dz 3,1-10) uzdrowił chromego od urodzenia. „W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go”.
2. Psalmista wołał (Ps 105,1-4.8-9): „Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia, głoście Jego dzieła wśród narodów. Śpiewajcie i grajcie Mu (…) Szczyćcie się Jego świętym imieniem (…) zawsze szukajcie Jego oblicza”.
3. Natomiast w Ewangelii (Łk 24,13-35) Pan Jezus Zmartwychwstały dołączył się do dwóch swoich uczniów. Czekano na wyzwolenie Jerozolimy, tak jak obecny Izrael, który chciałby skasować wszystkie krzyże na ziemi, bo dalej czuje się narodem wybranym i wierzy, że walczy z niewinnymi ludźmi (Palestyńczykami)...w imię Boga Ojca. Podobnie czynią to Irańczycy z lochami pełnymi rakiet. Od kogo to?
Pan Jezus wskazał na proroków, którzy zapowiadali Jego męczeństwo! Powiedział im wszystko zawarte w Piśmie Świętym. Pozostał z nimi na kolacji, gdy: „zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu”. Taki świadectwo będzie działo się w różnych miejscach i to przez czterdzieści dni. Czy widzisz w tym Mądrość Boga Ojca?
Po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii) zesłabłem w ciele - i w wielkiej słabości jechałem samochodem - powtarzając z płaczem: „Kocham Cię, Boże Ojcze”...
APeeL