Przebudzono na czas Mszy św. o 7.15. Ruszając samochodem z płaczem dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko, a szczególnie za Jego Opatrzność. Przykro mi, ponieważ jest lekceważona nawet w obecnym zagrożeniu zagładą...także naszej ojczyzny. 

    Szatan omotał pragnących władzy nad światem..."panów życia i śmierci" tych, którzy nie są z nimi. Zrobili kółeczko i znowu wracają do idei "związku bratniego, który ogarnie ludzki ród". Realizują to poprzesz mordowanie, grabienie, gwałcenie z równaniem wszystkiego z ziemią.

   Nie poradzisz takim siłami ludzkimi, ponieważ są prowadzeni przez Przeciwnika Boga, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji w czynieniu zła. Nic nie dadzą pertraktacje, bo tacy kłamią do końca patrząc w oczy.

   Na co liczą, bo naszej duszy nic nie zadowoli...poza powrotem do Stwórcy w Ojczyźnie Prawdziwej. Na nic tam władza, złoto i ludzkie przyjemności. Zarazem nie słychać wołania do Boga w naszych sprawach, a szczególnie błagań o ocalenie naszej ojczyzny.

   Bardzo przykre są także działania rodaków chorych na władzę, a przez to świadomie szkodzących nam i to w czasie wiszącej w powietrzu III Wojny Światowej. W takim czasie w Gdańsku będzie Parada Grzeszności! Sam zobacz jak prosimy się o karę!

    Dziwnie zachowują się też partie o pretensjonalnych nazwach;

1. KORWiN czyli Konfederacja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja Janusza Korwina-Mikke...jawnie popierające działania byłych okupantów.

2.  Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna I Krzysztofa Bosaka...nie dojdziesz kim są naprawdę. 

3. Opozycja fatalna z Donaldem Kłamcą, Hołownia Obywatelska oraz duet czerwono-kolorowych...

    Zarazem niepotrzebny był hołd kijowski prezia Andrzeja Dudy...uwierzył w siebie, a nie widać go w Świątyni Opatrzności Bożej. Jego poprzednik w niedzielę jeździł przez Warszawę na Mszę św. mimo, że w Belwederze jest kaplica.

    Na początku Mszy św. siostra zaśpiewała pieśń o wiernych i żyjących dla Boga Ojca, która dotyczyła Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jakże na ten czas pasowały słowa Psalmu (Ps 47,2-3.8-10)...

   "Pan Bóg jest królem całej naszej ziemi Wszystkie narody klaskajcie w dłonie, radosnym głosem wykrzykujcie Bogu (...) hymn zaśpiewajcie!"

    Pan Jezus w Ewangelii: J 16,23b-28 powiedział: "O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. (...) Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna".

    Ja w tym czasie z całego serca błagałem: "Ojcze! Wysłuchaj chociaż mnie jednego i ocal naszą ojczyznę! Postaw Boże na naszych granicach Swoich Aniołów!" Jestem pewien, że to wołanie zatrzyma barbarzyńców (napewno czyni tak wielu). Poprosiłem też proboszcza o modlitwy w tej intencji.

    Dlaczego nie powołano do końca Pana Jezusa na Króla Polski? Mam ponownie apelować do rządzących, aby odwiedzili Świątynię Opatrzności Bożej z kompanią honorową naszego wojska, bo pokładanie ufności tylko w mocy ludzkiej jest błędem.

   Przed Eucharystią wzrok zatrzymał świecący krzyż nad wodą święconą, a zarazem obraz Pana Jezusa Miłosiernego i witraż z Matką Bożą Fatimską. To, co jest zapowiedziane nie musi się stać, ale trzeba naszych modlitw, ofiarowywania cierpień, uczestnictwa w Mszach św. zamawianych przez władzę. Jak można rządzić krajem bez świętych zawołań do Boga Ojca? 

   Eucharystia przewijała się i ułożyła w laurkę, a jest to podziękowanie za wczorajsze wysiłek w dawaniu świadectw wiary. Po wyjściu z kościoła - dalej wołałem do Boga Ojca - o ocalenie naszego narodu, który tak wiele wycierpiał. Jutro odmówię w tej intencji moją modlitwę...

                                                                                                                   APeeL

 

 

 

 

   Po pracy nocnej zaspałem na poranne nabożeństwo, a to okazało się zaproszeniem na Mszę św. wieczorną...z dziećmi po Pierwszej Komunii świętej. Już od pierwszych chwil spotkania z Panem Jezusem przepraszałem za moje skrzywdzenie kogokolwiek. To zrozumiesz będąc ofiarą...pokazują takich dzień i noc.

   Na górze opozycja fatalna donosi do zgniłków zachodnich na bezprawie, które wynika z demonicznej struktury pionu sprawiedliwości. Jest to następstwo okupacji przez system demoniczny, który zostawił swoje piętno.

   Barbarzyńcy wschodni byli precyzyjni w szkodzeniu (żonglerka paragrafami), aby "ten, co nie z nami" nigdy nie wygrał. Stąd na dole są krzywdzeni na różne sposoby...od lekarza do grabarza. Dochodzący swego był uznawany za chorego psychicznie (pomawia i wyłudza). Dlatego ta opcja powinna być bezpowrotnie usunięta. 

    W moim wołaniu do Boga Ojca z płaczem przepraszałem za krzywdzenie innych w myślach, słowach (w tym głupimi żartami), wszelkimi czynami...od przyjmowania nienależnych darów do jawnego oszukiwania.

   Chyba nie ma człowieka, który nie zgrzeszyłby w ten sposób i każdy zna możliwości takich działań. Czynimy to nawet w stosunku do najbliższych (podziały spadków, czego zaznałem).

   Większość spraw jest przebrzmiała, a ofiary nie żyją. Wprost błagałem o wspomożenie ich dusz, a Bóg Ojciec wie o kogo chodzi. Dzisiaj, gdy wszedłem na drogę prowadzącą do świętości to wszystko budzi obrzydzenie, sprawia nieutulony żal w duszy i wywołuje łzy.

   Nie zrozumie tego niewierny z zagłuszonym sumieniem (Tomasz Grodzki), który dodatkowo włóczy takich po sądach...dalej zbierając nienależne granty (za szkodzenie naszej ojczyźnie).

   To "drobny cwaniaczek", chyba nie zlustrowany, zdradza się robieniem z siebie ofiary...jak Rosjanie. Przypomina się Urban - Bender. Wcześniej wprosił się do prezydenta RP i wyspowiadał u prezesa NIL-u, który go pobłogosławił.

   Wskazuję na różnicę między nami: trwanie w uporze oraz ukorzenie z żalem za grzech z pragnieniem jego naprawy.

    Napływały też błędy lekarskie, które wynikają z różnych przyczyn i każdy lekarz wie o swojej nędzy, bo stoimy wobec cudu stworzenia człowieka i nieskończonych możliwościach uszkodzeń psyche i soma, nie wspominając o duszy.

    Cały czas proszę o wyrównanie krzywdy finansowej, którą uczyniłem pacjentce, ale nie pamiętam kto to był: spotkaliśmy się tylko na przejściu, a ja zaskoczony nie zwróciłem się do niej. Wiem, że Tata pomoże, bo mam szczere pragnienie, a o co prosisz to otrzymasz. W bólu pocieszył mnie - błysk łączności - z wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego.

   Dwa razy zapoznałem się z podobną krzywdą (na cmentarzu skradziono mi taką samą sumę pieniędzy oraz zostałem oszukany podczas zakupu samochodu).

   Jakby na znak dzisiaj bezpieka świątynna chciała skrzywdzić Pawła fałszywym oskarżeniem (Pan Dz 18,9-18), ale Pan przemówił do niego w nocnym widzeniu: "Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście".

    Po Eucharystii w intencji tych ofiar klęczałem skulony z zamkniętymi oczami i bólem w sercu. Po czasie stwierdziłem, że kościół został zalany światłem słonecznym w czasie ponurego dnia i po nagłym deszczu. Moje serce zostało całkowicie odmienione.

    Wielkie ukojenie sprawiły dzieci po Pierwszej Komunii świętej, nie chciało się wyjść z Domu Pana, bo "jeśli nie staniecie się jak dzieci"...

    Zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana Jezusa w intencji tego dnia. Pełen zadziwienia wołałem: "Boże Ojcze jak to wszystko pięknie układasz, jak prowadzisz i oczyszczasz po wyrzutach sumienia". Wiadomo, że każdy grzeszy, ale tylko garstka cierpi z tego powodu...

     Następnego dnia odmówię w tej intencji moją modlitwę...

                                                                                                               APeeL

 

 

 

Dzień Matki

   Dzisiaj siedziałem od 2.00 do 6.00 i już drugi dzień wszystko skończyłem przed wyjściem na Mszę św. o 6.30. Jest to zawsze potwierdzenie uzyskanej pomocy, a ja sam wiem o tym i z zadziwieniem dziękuję.

   To zarazem jest dowód dla poszukujących pomocy Bożej, która dotyczy każdej naszej sprawy, ale trzeba zdać się na prowadzenie...jak dzieciątko przez tatusia ziemskiego.

    Już na początku spotkania z Panem Jezusem poprosiłem Boga Ojca o pomoc dla duszy matki ziemskiej oraz babci, która mieszkała obok nas i właśnie się przyśniła. W natchnieniu ujrzałem całe drzewo genealogiczne ich poprzedniczek przebywających w Czyśćcu. 

    Czekają na nasze wsparcie...w tęsknocie za Panem Jezusem, nasilającej się z czasem zbliżania się do Domu Prawdziwego. Wołają za nas, przypominają się w różny sposób, ale my jesteśmy zajęci sprawami przyziemnymi i nie interesuje nas życie wieczne, także całej rodziny i ludzkości. W kościele nie informuje się o takiej potrzebie tych dusz, które już nic nie mogą uczynić dla siebie. 

   "Boże Wieczny, Boże Żywy jak wszystko pięknie urządziłeś"...z radościami i smutkami, cierpieniami tutaj, a także po śmierci. Nagle dowiadujesz się, że umarłeś, a jesteś i trafiasz do Czyśćca. Nie chciało ci się wstawać, marnowałeś czas, lekceważyłeś prawdy wiary katolickiej...teraz już wiesz, że jest Ojczyzna Prawdziwa do której prowadzi wąska furta, dodatkowo dla ciebie zamknięta! Dusza arcybiskupa przebywała tam 500 lat...

    Nie zmarnuj moich świadectw i nie czekaj na powrót do Boga i wiary katolickiej. Pragnę spotkać się z Tobą, a pomyśl o cierpieniu czekającego na nas Boga Ojca. To przepłynęło w moim sercu, a na ten czas Pan Jezus powiedział, że idzie do Ojca (Ewangelia: J 1 6,16-20): "Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie".

    Po Eucharystii padłem na kolana pod obrazem Trójcy Świętej, a wielki smutek zalał serce. Nigdy to się nie zdarza, bo zawsze jest odwrotnie...zostaję zalewany pokojem i chęcią śpiewu: "raduje się dusza ma".

   Zawołałem tylko: "Boże mój! Jezu! Synu Boga! Duchu Święty!" Poprosiłem, aby ten smutek odebrać duszy matki, babci i wszystkich poprzedniczek w hierarchii...aż do Boga. "Spraw to Panie mój, Miłosierny Tato. Ty wiesz jak uświęcić to cierpienie".

  Podczas mojej 1.5 godzinnej modlitwy ból zalewał serce, a w oczach kręciły się łzy. Błagałem Pana Jezusa, Matką Bożą oraz Boga Ojca o wsparcie poprzedniczek matki i babci...najdłużej przebywających w Przedsionku Królestwa Bożego.

    Wróciły słowa Pana Jezusa z dzisiejsze Ewangelii: "Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość"...

                                                                                                            APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

15.02.1992(s) W INTENCJI POKOJU W MOJEJ RODZINIE...

   Na dyżurze w pogotowiu nie mogłem spać z powodu koszmarów, a dodatkowo pod oknem trwały psie gody (parter). Na kolanach udało się odmówić modlitwy poranne. W przychodni spotkała mnie niespodzianka (brak pediatry)...musiałem przyjmować dodatkowo dzieci.

     Trwała wielka udręka...nawet chwilki przerwy. Nigdy nie przebie­ga tak dyżur w wolną sobotę. Przybyła matka z chorym niemowlakiem ("zęby mleczne"), inne jest urodzone 13 maja, a jego matka nic nie wie o Objawieniach w Fatimie, blisko Lizbony w Portugalii (pierwsze 13 maja 1917 r.).

    Wyjaśniłem jej to zdarzenie oraz fakt, że poród był w 10-tą rocznicę zamachu na Jana Pawła II (13 maja 1981). Zaleciłem zapoznanie się z tymi zdarzeniami, modllenie się za dzieciątko z prośbą o prowadzenie jego życia przez Matkę Bożą.

    Przed Mszą św. wieczorną popłyną moje modlitwy (wówczas miałem specjalny zestaw), a od Ołtarza świętego padną Słowa...

1. Król Jeroban zmusił naród wybrany do czczenia złotych cielców, aby odciągnąć go od rodu Dawida (1 Krl 12,26-32;13,33-34). Skąd my to znamy, bo jeszcze teraz trwa kult czerwonych zbrodniarzy, prawie wyniesionych na ołtarze, aby odwrócić nas od wiary i Boga Objawionego! Zapomnieliśmy o wyprowadzeniu z Egiptu i kłaniamy się ludzkim bożkom!

2. Psalmista wołał ode mnie (Ps 106,6-7.19-22): "Przebacz, o Panie, swojemu ludowi"...grzeszyliśmy, popełniliśmy nieprawość, żyliśmy występnie, nie pojęliśmy Twych cudów.

3. Pan Jezus na pustkowiu (Ewangelia: Mk 8,1-10) rozmnożył chleb i ryby...

    Miałem pomoc, bo w natchnieniu odczytałem intencję Eucharystii...faktycznie wiele lęków jest w mojej rodzinie. Miasto 10 tys. a do zjednania duchowego z Panem Jezusem podeszło 15 osób.

    W ekstazie musiałem głęboko oddychać z powtarzanym zawołaniem: "O mój Jezu!", a później "niech będzie błogosławiony Jezus Chrystus, Maryja, Matka moja, niech będzie błogosławiony Bóg mój, Jedyny i Wszechmogący...wszyscy Święci i cały Kościół Boży!"

    Wychodziłem ostatni prosząc kapłanów, aby w pojemnikach zawsze była woda święcona, w takim dniu trzeba mówić o Matce. Zarazem zawołałem do nieba: "niech będą błogosławieni wszyscy kapłani"...powtarzając to w wielkiej radości.

    Zjednanie z Panem Jezusem sprawiło, że stałem się innym człowiekiem. Przy kwiaciarni "polecono" zakup kwiatów dla żony. Zalecono także, abym nie włączał telewizora i dokończył układanie modlitw.

    Żona rozmawiała z sąsiadką, a ja w ciszy i na kolanach skończyłem moje modlitwy. Jakże piękny jest dzień pobłogosławiony przez Boga Ojca...przypomniałem sobie, że rano prosiłem o to błogosławieństwo! Przykro mi, że nadal jestem "strzeżony"...szkoda mi tych ludzi.

   Nagle w pokusie upadłem (alkohol i chuć), a wielki smutek zalał serce. Matka puści naszą rękę, a człowiek staje się ślepcem bez laski.

    Zdziwiłem się, ponieważ po podniesieniu maszyny do pisania trafiłem na rycinę "Kuszenie Chrystusa" (Lucasz van Leyden)!

                                               Kuszenie Jezusa   

   Z serca wyrwał się krzyk: "Pan Jezus także był kuszony...jakże Ojciec Miłosierny jest Dobry! Wie o tej próbie i o moim upadku! Zarazem widzi moje ukorzenie i ból, mój stosunek do własnej słabości i głupoty!"

   Jest mi szczególnie smutno, ponieważ prosiłem Ojca o błogosławieństwo...wszystko było tak dobre, ale trafił się zabójca duszy - alkohol i zapomnienie! Wczoraj wygrałem, a dzisiaj upadłem! W tym smutku poszedłem spać...

                                                                                                                  APeeL

 

 

06.03.1992(pt) Trzeba być dobrym jak chleb...

     Zerwałem się z radością o 5.10! Popłynęły modlitwy poranne, podjechałem i zapaliłem lampkę na "moim" krzyżem. Napłynęło natchnienie: "nie wystarczy modlić się i chwalić Mnie...trzeba być dobrym jak chleb!"

   Zły zalał mnie zniechęceniem, a nigdy nie męczy się i atakuje od czasu "otworzenia" przez nas oczu...czyli w naszej słabości. Po chwilce podsunął mi "fałszywych ludzi". Ja odbiłem to zawołaniem: "Panie Jezu obejmij dzisiaj Swoim Światłem i Miłością wszystkich, których podsunie mi Przeciwnik!"

   Spryt na spryt! Ten wpuścił mi obraz kuszącej dziewczyny...ze snu! Po czasie zauważyłem czas tej potyczki: dzisiaj jest 1-wszy piątek m-ca. Właśnie kapłan nie ma ministranta, bo kościelny nie rwie się do posługi liturgicznej...woli zbierać na tacę. "Jezu mój! Jezu! Taki jest nasz kult!"

   Mój ulubiony prorok Izajasz przekazał Słowa Boga do mnie (Iz 58,1-9): "Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa (...) Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwości nie opuszcza Prawa swego Boga".

   Dalej Pan wskazał na uczynki miłosierdzia oraz na fałszywe umartwianie się: pracowanie w post i udawanie pokuty (spanie na worze z popiołem), a trzeba "wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków".

    Padną też słowa (Am 5,14): "Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami". Natomiast Pana Jezusa podchwytliwie zapytano (Mt 9) dlaczego Jego uczniowie nie poszczą? Wskazał, że będą to czynić po Jego odejściu.

    Podczas Podniesienia demon atakował mnie spowiedzią (odciągał od Eucharystii)! Ja jestem na początku drogi, a Pierwsze Piątki dla zwykłych wiernych to czas spowiedzi. Napłynie, że małe grzechy znosi przyjęcie Komunii św.!

   Postanowiłem, że dzisiaj uklęknę przed Komunią św. a właśnie będą podawali przy balustradzie. Padłem na kolana z Panem Jezusem, a przy mnie uklękła głucha babcia, "niedzielna śpiewaczka", która zawsze myliła słowa pieśni, a dzisiaj słuchałem zdziwiony, że zna wszystkie formuły...pięknie, pięknie! Jak Pan to wszystko pokazuje.

   Wzrok zatrzymał obraz Matki Bożej, napłynęła pewność, że syn zda maturę. Nawet uśmiechaliśmy się wzajemnie. Jakże piękna jest litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa...kapłan czytał zawołania, a ja wyobrażam sobie Jego Serce "Bramę Niebios", itd.!"Panie Jezu spraw, aby moje serce stało się Twoim", a w odpowiedzi "ujrzałem" serce w koronie cierniowej!

    W pracy spodziewałem się nawału, ale był spokój, a około 9.45 nastała cisza z pragnieniem odmówienia koronki do Ran Pana Jezusa - czy o tej porze było biczowanie? Uśpiony ciszą zacząłem "rozprawy" duchowe i pouczenia. Czy nie lepiej, abym modlił się za tych ludzi?

- Dzisiaj, w 1-wszy piątek m-ca...szuka pan pieprzu amerykańskiego na wszelkie boleści!

- Zły jest w pani domu...on dzieli panią z mężem i córką. Co pani powie później Bogu Ojcu, bo jest pani już bliska odwołania z tego padołu (67 lat). To wszystko, co pani mówi można określić: "odezwał się czarny jęzor!"

    Przeciwnik ponownie podsunął obraz dziewczyny ze snu oraz połączone pieski (właśnie szczekały pod przychodnią)! Po czasie nasłał odpowiedni "zestaw" pacjentów z ich nawałem, który skończy się o 15.00...

    Teraz na dyżurze w pogotowiu...odruchowo włączyłem telewizor, gdzie trafiłem na obraz Matki Bożej Bolesnej. Zrobiło mi się smutno z powodu mojego gadania i "nawracania". To zarazem jest ciężki bój z szatanem, bo zaćmienie ludzi jest wielkie! Padłem na kolana z dziękowaniem Bogu Ojcu za szkolenie - i ćwiczące w walce duchowej - ataki demona. Na ten czas biły dzwony kościelne zwołujące wiernych na Drogę Krzyżową.

    O 19.00 odruchowo nagrałem audycję katolicką na temat dobra i zła. Później płynęły piękne modlitwy z "Boskiego Serca Jezusa"...tam prosiłem w intencji spracowanej żony. Przejąłem na siebie jej grzechy. 

   Tuż po północy zerwano na wyjazd do rodziny w której zginął tragicznie ojciec. Wszyscy byli na nogach i z przejęciem opowiadali o wcześniej otrzymywanych znakach: wieńce w snach, spotkania z przodkami, itd. Podałem hydroksyzynę i pocieszyłem wszystkich, że "on jest". Przy tym zawołałem: "Matko! Bądź dzisiaj z nimi". Popłynie "Anioł Pański" i "Pod Twoją obronę"...

    Po powrocie do bazy słuchałem nagranej audycji z ks. bp Józefem Życińskim i sam so­bie nie wierzyłem, bo była to dyskusja na temat dobra i zła. Tak chciałbym w tym momencie krzyknąć, bo biskup nawet nie wspomniał o Szatanie z jego sztuczkami szczególnie w stosunku do czcicieli Matki Bożej! To wprost filozofia (napiszę później do niego). W tym czasie napłynęła wielka radość z kontaktu z Matką!

    Teraz słowa dla mnie od św. Pawła: "Życiem jest Chrystus, a śmierć jest mi zyskiem (...) pragnę rozstać się z tym życiem, aby być z Chrystusem (...) i pozostać w ciele, bo to potrzebniejsze (...) w duchu służymy Bogu i chlubimy się w Jezusie Chrystusie, a w ciele ufności nie pokładamy (...) dla którego wszystko porzuciłem i uznałem za gnój (...)".

  Jak dobry jest Pan, że dał mi takie warunki, bo mogę nieskrępowanie klęczeć i modlić się (oddzielny pokój lekarza dyżurnego)...  

                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

     Wczoraj byłem bliski śmierci. Bardzo pragnąłem chwilki snu, ale nie mogłem zasnąć. Zważ, że dla mnie każda godzina jest na wagę złota, a tu strata dnia, bo w takim stanie nic nie mogłem uczynić. Padłem o 19.00 do dzisiejszego poranka...

   Najgorsze było to, że nie znałem intencji, a nawet nie miałem materiału przygotowanego do zapisu. Poprosiłem Ducha Świętego o pomoc z pocałowaniem obrazka Jego Zesłania na Apostołów, a takim się teraz czuję. Natchnienie sprawiło, aby zaznaczyć resztki przeżyć z dwóch dni. Zdziwiłem się później podaną intencją modlitewną: za zapraszanych do nawrócenia.    

    Na Mszy św. o 6.30 od  Ołtarza świętego popłynęły słowa...

Świętego Pawła Apostoła (Dz 17,15.22-18,1), który w Atenach, w środku Areopagu przemówił do mężów tej najwyższej władzy. Nazwa miejsca pochodzi od wzgórza Aresa poświęconego bogu wojny (stgr. ὁ Ἄρειος πάγος ho Areios pagos – „wzgórze Aresa”) ze świątynią u stóp wzgórza...była azylem (miejscem ucieczki) dla zabójców. Jego odpowiednikiem jest grecki Ares.

  Napłynełą obecna sytuacja odznaczania takich przez W. W. Putina.W telewizji padną słowa o agresorach na Ukrainie zachowujących się gorzej od zwierząt, ale to postępowanie obraża zwierzęta i trzeba mówić o zachowaniu "jak Rosjanie".

   Chodzi o to, że mamy aktualnych bożków wojny: klan Kimoli w KRLD, a bliżej opcje wyznawców Stalina z dziadulą W. W. Putinem. Napłynął też obraz kultu Hitlera ("Gott mit uns")..."Bóg z nami" oraz zabijających "niewiernych" z okrzykiem "Allah Akbar" ("Bóg jest wielki")...

   Św. Paweł jako dobry polityk pochwalił ich za religijność, ale zwrócił uwagę na ołtarz z napisem: "Nieznanemu Bogu". Następnie wypowiedział słowa, które sam głoszę dodając, że nasz Bóg jest w Trójcy Jedyny ("Wyznanie wiary").

   Ludzie szukają Boga Ojca po omacka, a jest przy każdym z nas, a na spotkania z Duchowym Ciałem Syna (Eucharystia) zapraszają dzwony kościelne. Bogu nie potrzebne są nasze ofiary...oprócz modlitw, wyrzeczeń i postów, a szczególnie miłosierdzia dla braci i sióstr na tym zesłaniu: "Jesteśmy bowiem z Jego rodu".

  Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi wzywa do nawrócenia. "Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: Posłuchamy cię o tym innym razem". Nic się nie zmieniło! 

    Tak się złożyło, że dzisiaj przepisywałem świadectwo wiary z 27.11.1990 z cytowaną Ew Łk 21, 5-11, gdzie Pan Jezus powiedział o przyozdobionej "pięknymi kamieniami i darami Świątyni Jerozolimskiej", że "Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony".

   Zarazem przepowiedział to, co dzieje sie obecnie: "Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie".

   Eucharystia ułożyła się w laurkę z zamianą w mannę z nieba. "Dlaczego nie chcą Ciebie, Panie? Raju duszy mojej?" Pokój i słodycz zalały serce i duszę...

   Intencję tego dnia odczytałem tuż przed wyjściem na modlitwę. W natchnieniu mam przekazać aktualne Orędzie MB Pokoju z Medziugorja (25 kwietnia 2022). Wszyscy czekali, że padną Słowa o napaści na Ukrainę, a tu proste i mocne stwierdzenie, że jesteśmy z a g u b i e n i  z zaleceniem "wróćcie do Boga, wróćcie do modlitwy a Duch Święty wypełni was swoją miłością, która daje radość w sercu".

   Podczas wołania modlitewnego wrócił czas wojny w Bośni...wówczas pościliśmy (nawet na dyżur w pogotowiu nie brałem jedzenia). Pan Bóg nie działa natychmiast, wprost błaga o nasze ofiary, bo nie pokonamy Szatana nawet najlepszą bronią...

                                                                                                  APeeL

 

Aktualnie przepisane

25.11.1990(n) Wybierający samych siebie...

Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

    Dzisiaj są wybory, ale to farsa, ponieważ prezydent jest już zatwierdzony na górze...nie ma żadnego bałaganu. Na mnie dalej napada władza wciąż "ludowa", bo wymyślili, że jestem wrogiem.

   Takich ustalano wg rysów charakteru...szczególnie jeżeli byli nieprzekupni, jasnowidzący, mądrzy i odważni. Takim robiono krzywdę i czekano na reakcję: jeżeli nie przychodzili z prośbą (ukorzeni) musiał ginąć.

    Czerwona mafia dysponowała wszystkim: głupie oskarżenia (niech się broni), ja miałem pisać anonimy (to dobry sposób), dalej było to "podrzucanie świni", nagły wypadek, niesłuszne oskarżenie z uwięzieniem, okradanie w ciągu dnia, pobicie przez nieznanych sprawców, nękania po nocach, psychuszka, a na końcu zabójstwa ("do wora i na dno jeziora"). Nigdzie nie znajdziesz sprawiedliwości.

    Złapałem się na ataku demona, tym bardziej, że w głowie pojawili się koledzy z czerwonej zarazy, a zarazem zapytałem: co dobrego mnie czeka, że Belzebub atakuje z taką mocą?Po wstaniu powiedziałem: "niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus" i przeżegnałem się wodą święconą.  [...]

   Wcześniej wychodzę, trzeba głosować na ziemskiego "króla". Doczepił się do mnie "towarzysz", holował mnie do kościoła, a nawet tam nie chciał mnie opuścić. Zagrażam władzy ludowej.

   Ewangelia: Mt 25,31-46 Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich (...)".

    Usiadłem na "swoim miejscu" i słuchałem modlitwy za zmarłych. Od demona napłynęło szyderstwo: "stare baby klepią". Ja w tym czasie zawołałem do Jezusa: "Dziękuję Ci, Panie Jezu za wszystko, co otrzymałem i co otrzymuję od Ciebie!"

    Zamknąłem oczy, oddaliłem się od miejsca i napłynął obraz Papieża Jana Pawła II oraz Wałęsy z wizerunkiem MB Częstochowskiej. Ja byłem w środku przepływającej tam dobrej energii. Tych odczuć nie można opisać, bo są to błyski duchowe.

   Dzisiaj pięknie śpiewał chór: "upadnij na kolana ludu czcią przejęty"...przed Monstrancją. O takiej modlitwie...po Eucharystii zawsze marzyłem.

 Jakby na znak podczas wyjścia z kościoła spotkałem niewidomego staruszka...przeprowadziłem go przez przejście. Ten stary człowiek nie wie, że jest moim pocieszycielem. Mówię do niego: "pan jest niewidomy, a ja chcąc oderwać się od tego świata...chcąc ujrzeć coś więcej zamykam oczy.

   Musi pan przyjąć to cierpienie jako dobro płynące od Boga. Dłuższego wyjaśnienia wymagało słowo: "przyjąć" czyli dziękować i ofiarowywać swoje cierpienie związane z tym inwalidztwem. Wskazałem mu na istnienie Królestwa Bożego oraz na nasze zesłanie.

   Spotkałem też udających pijanych, a później zdziwiony czytałem o fabrykowaniu szpiegów. Od szeregu lat widzę ile zbrodni kryje służenie "słusznej sprawie"! Zważ na działanie Boga Ojca, bo zarzut szpiegostwa spowodował moje życiowe zagubienie z ostateczną ucieczkę do Niego!  Kto mi powie: co jest dobre, a co złe? Tutaj była wielka łaska Dobrego Boga Ojca.

    Wybory... ziemskie zmagania "wielkich", którzy mogliby zebrać się w jednym pokoiku i ustalić kto ma reprezentować naród. Ile pieniędzy poszłoby dla biednych...

                                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

NMP Wspomożycielki Wiernych

   Zdziwisz się, że wciąż piszę o początku każdego dnia, ponieważ jest to decydujący moment o jego przebiegu. Zostałem obudzony o 6:05 z rozterką czy być na Mszy św. o 6.30...dla ludzi normalnych jest to problem żenujący (chyba gość nie mam innych).

    Mnie natomiast dziwi fakt, że nie obchodzi takich życie duchowe czyli przyszłość prawdziwa (wieczność) i takich określam "z i e m i a n a m i". Jakie możesz mieć życie bez pragnienia powrotu do Ojczyzny Niebieskiej z trwaniem w ziemskiej  krzątaninie.

   To ludzie dobrzy, idący za potrzebami ciała i codzienności...nie widzą nadchodzącej milowymi krokami zagłady tego świata (Apokalipsy). Jak nigdy nic chodzą z pieskami i mówią o podwyżce ceny chleba. Pan Adamowicz, który miał 20 kont bankowych, po drugiej stronie już wszytko wie. W tym czasie Donald zdradliwy reformuje nasz Kościół, a w swoim garażu ma bałagan i nie wie gdzie co jest...

   Ty w tym czasie jesteś bliski odejścia z tego świata, masz nadmiar czasu i nie wiesz co czynić z sobą. W nocy miałeś przerywany sen, różne mary z poczuciem, że wszystko jest bezsensowne. Opisałem mój stan, który odpowiada większości będących w moim wieku! Zarazem chcę dać świadectwo wiary, co stanie się z takim zmarniałym staruszkiem po zjednaniu z duchowym Ciałem Pana Jezusa.

    Po szybkiej decyzji zerwałem się i na czas wyszedłem do garażu, łzy zalały oczy, a z serca wyrwało się dziękczynienie: "Boże mój jak wszystko pięknie urządziłeś. Dziękuję za stary samochód, który w tej słabości zawiezie mnie do Twojego Domu na ziemi oraz za Mszę św. z łaską posiadania kapłanów".

   Napłynęły obrazy spowiedzi w miejscu, gdzie nie było namaszczonego sługi Pana. Babcia postawiła krzyż w konfesjonale i wszyscy mówi swoje grzechy bezpośrednio Panu Jezusowi. To może być śmieszne dla niewierzących, a nawet traktowanie jako choroba, bo przecież Tam Nic Nie Ma.

 Przed wyjściem wzrok zatrzymała maleńka figurka św. Franciszka z dwoma gołąbkami...przed obrazem Matki Bożej Fatimskiej. Natomiast w kościele strzała miłości złączyła mnie z żoną...dodatkowo podziękowałem za ten dar. Na ten czas mój wzrok spotkał się z obrazem s. Faustyny.

   Proszę Cię! Uwierz w Pana Jezusa, bo nie ma sensu żadne dobre życie. Jeżeli nie przyjmiesz tego zaproszenie od Boga Ojca wpadniesz później w kłopoty, bo trafisz do Poprawczaka Bożego (Czyśćca). Nawet najlepszy człowiek nie może bezpośrednio wejść do Królestwa Bożego.

   Dzisiaj tłum Filipian - wtrącił do lochu z zakuciem w dyby Pawła i Sylasa - po sieczeniu rózgami (Dz 16,22-34). "Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany". Strażnik z rozpaczy chciał się zabić, ale namówiony przybył z domownikami, aby przyjąć chrzest i "cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu".

   Powtarzam: "Uwierz, że wszystko jest prawdziwe w kościele katolickim. Zbawienie jest przejściem na drugą stronę ze zmienionym ciałem. To nie jest obiecanka zmartwychwstania w przyszłości ("wyjścia z grobów")...w ciele z prochu.

   Napłynęła refleksja, ponieważ wszystkim mówię, co jest z nami po śmierci: nagle wiesz, że nie masz ciała (np. po wybuchu nuklearnym), a jesteś! To odwrotność tego, co stało się w Raju, gdzie Adam i Ewa stwierdzili, że mają nasze grzeszne i wstydliwe ciała! Tak znaleźliśmy się tutaj i mamy powrócić po naprawie w ramiona Boga Ojca.

   Przestań żyć dla świata i jego spraw, a nawet dla żony, pieska i kotka i głupich idei (ekologii, dobra zwierząt, czystej wody, ocieplenia klimatu, itd.). To wszystko jest tylko dodane, a ty nie wiesz, że jesteś odciągany przez Szatana od tego co jest wieczne!

   O tym zawołał psalmista (Ps 138): "Zbawia mnie, Panie, moc prawicy Twojej", a Pan Jezus przekazał uczniom (J16, 1-15), że: "Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was".

   Na czas Komunii świętej siostra zaśpiewała: "Chrystus Pan karmi nas swoim Świętym Ciałem, chwalmy go na wieki". Ciało z duszą zamieniło się w duszę z ciałem, a uniesienie duchowe sprawiło pragnienie odejścia z tego świata, co jest dla mnie lepsze, ale mam jeszcze wiele prace przy przepisywaniu dziennika. Nie wolno mi tego zmarnować, nawet dla jednego nawróconego.

   Minęły dwie godziny, a już tyle przeżyłem. Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia. Po raz trzeci proszę Cię w ekstazie: wróć do Boga, zawołaj o prowadzenie do Ducha Świętego. Jak to uczynić? Normalnie w sercu, nie trzeba krzyczeć, bo w świecie nadprzyrodzonym rozmawiamy przy pomocy myśli...

   Jeżeli jest to bajka to opowiedz swoją: jak powstałeś i poprzez ewolucję stałeś się człowiekiem? Ta bajka upadła...to bezbożnicy głoszą, że powstaliśmy na dnie oceanu. Zobacz, co Szatan podsuwa naiwniakom duchowym.

   Podjechaliśmy pod mój krzyż, gdzie podlałem kwiaty. Zrobiliśmy zakupy, w tym kwiaty dla żony i Matki Bożej, które zawiozłem do kościoła..

    Ty myślisz że jesteśmy prowadzeni przez Boga w sprawach życia i śmierci, a to trzymanie nas za rękę w codzienności...

                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

29.11.1990(c) Miłosierdzie podstawą wszelkiego dobra...

    W śnie (błysk) ujrzałem Pana Jezusa stojącego w długim płaszczu, a w tym czasie napłynęły słowa do mnie: "Miłosierdzie jest podstawą wszelkiego dobra"! A jak wyglądał Zbawiciel? Twarzy nie określisz, ale wiesz, że to On i to zdanie jest od Niego! 

   Wizję senną przerwał płacz dzieciątka w ambulatorium pogotowia. Tak chciałem pomóc tej matce, ale trzeba jechać do szpitala (dałem transport). Zapaliłem lampkę i czytałem o obrazie: "Niesienie Krzyża" malarza Pietera Brueghela starszego. Obraz w postaci bukietu kwiatów, a każdy z nich wyrażał jakieś cierpienie.

   Ja w tym czasie w wyobraźni ujrzałem krzyż z małych kwiatków wypełnionych scenami z Męki Jezusa. Krzyknąłem tylko powtarzając: "Jezu, Jezu, Jezu!" i zmówiłem modlitwę.

   Teraz zostałem przeniesiony do dnia śmierci naszej córeczki Marty (Wielkanoc - Dzień Zmartwychwstania). "Panie Jezu, przecież znałeś przebieg naszego życia i cierpiałeś wówczas z nami. Przebacz mi wszystkie grzechy"...

  Nie napływało przebaczenie - muszę jeszcze coś dokonać, jeszcze jest czas na miłosierdzie...może będę musiał oddać życie za Jezusa? Teraz daję rady duchowe skołowanym chorym...

- Proszę nie krytykować sąsiadki ateistki, ale modlić się za nią z ofiarowaniem w jej intencji cierpień zastępczych oraz Eucharystii. grzeszników niż o nas! Po czasie zobaczy pani cud, bo ona nie wybiera Boga, ale Bóg ją! To jest tajemnica...

- Mordercy nie wolno zabijać, mordercy przebywają także w Czyśćcu!

- Łatwo jest mówić wierzę, ale w momencie wyznania wiary jest już gorzej. Trzeba powiedzieć "Jest Jezus, Jest Matka, Jest Bóg...są także złe siły niewidzialne!"

   Wracam z obiadu (na dole przychodni była stołówka dla oddziału wewnętrznego) odmawiając "Ojcze nasz"...tak chciałbym znaleźć się w jakiejś ciemnicy, ale już napadają mnie "spóźnieni" pacjenci (wielu tak przychodzi, aby nie czekać)!

   Jest drugi lekarz, żadnego nie przyjąłem. Zimno, ciągle pada, wiatr...dom to namiastka nieba na ziemi! Czytam piękny wiersz Beaty Obertyńskiej o zesłaniu na Syberię. Wejdź i zobacz obrazy skazańców idących do pracy przez aleję z trupami na śniegu.

- Dlaczego ludzie za nic nie dziękują? Jakże tam cierpieli, jak wielkie było ich zniewolenie!

    "Panie Jezu nic nie może mnie przestraszyć - z Tobą zawsze będę wolny. Niewola ciała nie oznacza wtrącenia do więzienia, a nawet przykucie do ściany celi. Z Tobą mój Jezu zawsze jestem wolny!"

    Czy można coś planować, bo na koniec tego dnia w ręku mam książkę: "Moja wizja świata" Pierre Theilhard de Chardin, ale to język bardzo trudny, jakże inny od "Dzienniczka" s. Faustyny.

    "Boże Ojcze! Przekazuję Ci ten dzień mojej pracy, dołącz go do Męki Pana Jezusa"...

                                                                                                                     APeeL