Poprosiłem św. Józefa o pomoc w naprawie wersalki. Stary jestem i nie chcę nowej. Zobacz przebieg uzyskanej pomocy, a jest to świadectwo dla niedowiarków...

   "Przypadkowo" trafiłem na przenoszenie zakupionej na targu (wierzch oddzielają od pudła)...to właśnie uczyniłem w ten poniedziałek. Poproszony sąsiad podwiózł z pracownikiem do zakładu tapicerskiego, gdzie jakby czekano na mnie. We wtorek dostarczyłem potrzebną siatkę ze sprężynami, bo musiałbym czekać tydzień.

    Ktoś powie, że jest to głupi przykład. Niech będzie, ale w tym czasie nie widzi swoich błędnych działań, a wszystko poznajemy po owocach. Zawołaj kiedyś o pomoc, a przekonasz się, że świat nadprzyrodzony istnieje i pomagają w naszej codzienności.

   Tej nocy prawie nie spałem, ponieważ opracowałem i edytowałem cztery zaległe zapisy (1992 r.) oraz wczorajsze świadectwo wiary. Tak dotrwałem do Mszy św. porannej, gdzie od Ołtarza św. popłynęły słowa o oskarżeniu Pawła przez swoich pobratymców, którym wiernie służył podczas prześladowania chrześcijan (Dz 22,30;23,6-11).

    W Sanhedrynie powstała wrzawa, ponieważ Saduceusze nie wierzą w naszą duchowość i negują zmartwychwstanieNapłynęła osoba prof. Jana Hartmana, który podobnie do nich podchodzi do zmartwychwstania z diabelskimi widłami. Jest to wynik omamienia przez Belzebuba z bujaniem w mrokach (patrz: intencja z 31 maja 2022) i negowaniem nadprzyrodzoności. 

   W jego aktualnym wpisie na blogu www.polityka.pl zarzuca naszemu prezydentowi, że wychowywał się „w ultrakatolickim środowisku pośród absurdalnych mitów i przesądów na temat świętości Kościoła, chwały katolickiej Polski, wielkich zagrożeń ze strony niewiernych i libertynów (…)”. Przy tym wierzy "w bzdury, że wstanie z grobu i będzie żył w raju”.

    Tak jest, gdy bezbożnik zabiera głos w sprawach duchowych nie mając łaski wiary. Niech napada na buddystów (reinkarnacja) oraz islamistów, którzy po zamachach trafiają do raju z dziewicami. Uporczywe wskazywanie, że moja łaska wiary to mity i przesądy oraz bzdury...to rzygowiny Szatana, który wie, że wszystko jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej. Stąd szaleńcze tyrady bujających w mrokach...

    Podobnie sądzą koledzy psychiatrzy, a jest to ignorancja duchowa oraz tolerowanie przez samorząd lekarski medycznego nieuctwa. Wg nich wiara to "życie w świecie nierealnym", a przeżycia po Eucharystii są "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć".

   Zobacz jak Szatan pięknie nazywa wiarę w Boga Objawionego, a nie wymyślonego. W jakim świecie żyją koledzy słysząc bicie dzwonów kościelnych? Co powiedzieć o koledze lekarzu, który też uczestniczy w codziennej Mszy św.? 

    Niewierzący wyśmiewają nadprzyrodzoność, a światem realnym jest Królestwo Boże...już tutaj, bo mamy nieśmiertelne dusze. Nie piszę tego z książek, ale jako wiedzący.  Nie wiem kto decyduje w hierarchii Krk, ale widać tam ducha Szatana, bo nie wolno mówić o duszy ludzkiej (przemienionym ciele) i o tym, że natychmiast jesteśmy po śmierci.

    Robienie z tego tajemnicy jest głupie, bo tylko Pan Jezus po śmierci zabrał Swoje Ciało, aby nie było "rozgrywek". Zobacz na mojej witrynie rycinę dotyczącą naszego powstania i śmierci po której dusza wylatuje z martwego ciała; jak motyl z larwy. Nie ma żadnego zmartwychwstania z ciałem fizycznym, które jest cudem stworzenia, ale po śmierci staje się "prochem z prochu".

    Głoszenie, że moja dusza przebywa w grobie jest głupie. Mamy do wyboru Jezusa dającego zbawienie lub Przeciwnika, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji. Nie dziwią mnie słowa psalmisty (Ps 16), a jeszcze nie było całego działa Pana Jezusa: "w krainie zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie".

    Szatan wie, że wszytko jest prawdziwe tylko w Kościele katolickim. Ja wiem jak działa, a bezbożnik nie widzi, że jest przez niego zwiedziony lub opętany intelektualnie...

    Podział ludzkości był, jest i będzie...do końca "świata" w sensie ponownego przyjścia Pana Jezusa (Paruzji). Ten podział wynika z Istnienia Boga "Ja Jestem" oraz Przeciwnika. Bój toczy się nad nami, natchnienia płyną do naszych dusz, a mając wolną wolę wybieramy:

- wiarę i zbawienie, powrót do Ojczyzny Prawdziwej

- bezbożność i potępienie, a sprawiają to siły ciemności. 

    Eucharystia ułożyła się w kielich lilii. To było podziękowanie za moją pracę w nocy (cztery zaległe zapisy oraz wczorajsze świadectwo wiary).

   Przez trzy dni spałem w pudle wersalki, a to wielka elegancja w stosunku do przebywających w bombardowanych podziemiach osiedli na Ukrainie. Dzisiaj po naprawie wersalki i jej zmontowaniu przespałem się godzinę i wróciłem na wieczorne nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

   Po powrocie towarzyszyłem oldbojom podczas "haratania gały" wołając do Boga Ojca w połączonych intencjach: za bujających w mrokach oraz negujących istnienie nadprzyrodzoności! Tylko nie mów mi, że żyję w świecie nierealnym...

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

 

 

Dzień Dziecka

    Wczoraj było święto kościelne Nawiedzenia NMP oraz wspomnienie Matki Bożej Pocieszenia. Ja wróciłem ostatecznie do Boga w Sanktuarium MB Pocieszenia Strapionych...

   W tak wielkich dniach Szatan działa na czcicieli w perfidny sposób. Mnie skusił zakupem sprężyn amortyzujących do reperowanej wersalki. Jadąc trasą szybkiego ruchu zboczyłem z prawidłowej drogi (30 km). Tak też jest w naszej wierze, bo drogi grzeszności są przyjemniejszePiszę to, aby pokazać moje widzenie duchowe wydarzeń z naszej codzienności.

   W ramach tego "zboczenia" trafiłem też na blog prof. Jana Hartmana, gdzie ateiści udowadniali mi, że "wiara czyni człowieka głupim". Mnie nie przeszkadzają ateiści (brak łaski wiary) za których modlimy się, a oni napadają na nas. Przy tym szczycą się swoją mądrością, a to głupstwo dla Boga Ojca.

     Te dwa dni łączą się w przekazie Słowa od Ołtarza świętego...

1. Wczoraj św. Paweł w liście do Rzymian błagał (Rz 12, 9-16b): "W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. (...) Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach"...

2. Dzisiaj ostrzegał (Dz 20,28-38): "Uważajcie na samych siebie (...) wejdą między was wilki drapieżne (...) spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów". Przed rozstaniem się padł na kolana do modlitwy ze wszystkimi, którzy wybuchnęli płaczem.

    Natomiast Pan Jezus w Ewangelii: J 17,11b-19 podczas Ostatniej Wieczerzy zawołał: "Ojcze święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno".

    Cytuję te wstrząsające zalecenia mając w sercu poczucie, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga Ojca (dusze), ale garstka wierzy w życie wieczne w odmienionym ciele (duchowym) w Ojczyźnie Prawdziwej, gdzie czeka na nas Stwórca. Uwierz w to, co piszę jako wiedzący...

   Na tym tle musisz zobaczyć nasz podział, bo wielu zboczyło ze swojej drogi i pędzą autostradą donikąd, a dodam, że droga prowadząca do świętości jest ciernista.

   Nie uda się nas połączyć, ponieważ przeszkadza w tym Przeciwnik Boga. Jego działanie możesz zobaczyć na Ukrainie...z zagrożeniem zagłady świata. Tam nagradza się bestie, barbarzyńców, a u nas hołubieni są targowiczanie, którzy szkodzą naszej ojczyźnie otrzymanej od Boga. Nigdzie nie dojdziemy bez Prawa Bożego...

   Wieczorem wróciłem na nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa...z późniejszym błogosławieństwem Monstrancją.

                                                          Pan Jezus z Sercem

 

    Moje serce zalała wszechogarniająca Miłość Boża. Tego nie można przekazać, bo jest to doznanie Boga w naszej duszy (Jego cząstce)...

                                                                                                                                      APeeL

Aktualnie przepisane... 

19.03.1992(c) ZA OPIEKUJĄCYCH SIĘ KRZYŻAMI...

Św. Józefa

     Rano miałem problem z decyzją: "czy mieć wolne w pracy". Nie znałem przebiegu tego dnia, a z książki "Boskie Serce Jezusa" wynikało, że "wszystko przeznaczę dzisiaj Jemu"! Nawet zdziwiłem się, przecież to "wolny dzień".

    W krótkim śnie znalazłem się w sklepie z natchnieniem, że muszę załatwiać "coś z krzyżem". Demon jątrzył, że "wydatek jest niepotrzebny, tracę też cenny czas". Odpowiedziałem: "wydatek i strata czasu dla Pana Jezusa...to właśnie jest mój zysk!"

    Od czasu nawrócenia (1988-1989) - po podniesieniu krzyża powalonego przez czas - opiekuję się tym świętym miejscem. Wcześniej poprosiłem w modlitwie o pomoc św. Józefa w odmalowaniu wielkiej figury Pana Jezusa oraz wykonaniu płotka z kwietnikiem.

    To naprawdę wielki kłopot, ponieważ nie mam czasu. Skąd wezmę podnośnik? Załatwiłem wolny dzień, a po śniadaniu posłuchałem natchnienia, aby trafić do stolarza (zamówienie płotka), gdzie spotkałem robotników - obcinających drzewa przy liniach elektrycznych - z podnośnikiem!

    Stolarza zawiozłem pod krzyż. Nawet powiedziałem, aby zauważył znak, bo dzisiaj jest wspomnienie św. Józefa. Dałem mu godziwą zapłatę zaznaczając, że jest od Opiekuna ziemskiego Pana Jezusa.

    W tym milczeniu i pokoju czekałem - modląc się - na brygadę z podnośnikiem...tak zasnąłem z twarzą w dłoniach, a później napłynęło zalecenie: "pamiętaj o dobrym wynagrodzeniu". To jest szczególnie ważne dla niewierzących, bo mogliby złościć się przeze mnie na Jezusa!

    Najwięcej radości miałem, gdy maszyneria stała pod krzyżem, szło malowanie...przecież tak powinno być. Wiosna, maluje się płoty i chałupy, sprząta ulice, a krzyże to uciążliwy dodatek, najlepiej gdyby zajmowała się nimi jakaś "organizacja"!

    Wszystko poszło sprawnie, figura została pomalowana, a kwiaty przybite na odpowiedniej wysokości (przed zerwaniem). Zobacz jak mało marnuje się czasu, gdy pomagają z Nieba!

- Zapytano: dlaczego właśnie pan zajmuje się tym krzyżem...mało jest babek, emerytek?

- Nie wiem jak panu odpowiedzieć, ale czynię to z potrzeby serca, nie dla własnej chwały lub fałszu, chęci po­kazania się. To naprawdę wielkie przeżycie.

    Czas na Mszę św. do Oblubieńca Najświętszej Marii Panny z litanią do św. Józefa, mój uśmiech wywołało spotkanie naszych oczu z obrazu z kątownikiem w jego dłoni. W tej radości posłuchałem natchnienia, aby otworzyć Biblię, gdzie trafiłem na słowa Psalm 84:

"Szczęście mieszkania w świątyni.

Dusza moja pragnie i tęskni do przedsieni Pańskich.

Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące;

wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników (...)".

    W kościele, jak nigdy usiadłem po stronie babskiej. Tam na ławce leżało 2 złote...zapłata dla mnie! Sam zobacz jak dziękują z Królestwa Bożego.

    Nagle napłynęło cierpienie św. Józefa, który całe życie był pracowity, nie narzucający się, cichy i delikatny...pełen lęku i obaw o Jezuska. Łzy zalały moje oczy, podziękowałem za jego pomoc. W Niebie, tak jak na ziemi każdy ma inne kompetencje: przecież nie wypada, aby Pan Jezus pomagał w strojeniu krzyża na ziemi!

                                                           Św. Józef Rodzina Boża

   Podczas posiedzeń Sejmu Rzeczypospolitej Ludowej...towarzysze są niespokojni. Nie wiem, co będzie w raportach...chyba uwaga, że "obiekt" był pod krzyżem. Gdybym został świętym to miałbym najlepszą "dokumentację". 

   Wieczór, rodzinka w komplecie, rozpoczyna się seans telewizyjny. Właśnie pokazują taniec seksualny dzikich, ale białych z polewaniem się krwią koguta oraz pędzeniem nagich w obozie koncentracyjnym...dla delikatności ciała migały przez sztachety. Córka była zachwycona, powstała kłótnia od demona, bo miała natchnienie, aby przyjechać dzisiaj...

                                                                                                                     APeeL

 

 

 

    Wczoraj na blogu prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl) dałem komentarz (dr. Bylejaki) pod jego wpisem: "Czy Andrzej Duda wydoroślał?". 

   Dzisiaj, o 20.24 pod tym wpisem zaczepił mnie Optymatyk (stały dyskutant) piszący nie na temat o ateizmie, a ten problem profesor poruszał wcześniej: https://hartman.blog.polityka.pl/2022/04/29/kim-jest-ateista-zostan-jednym-z-nas/ Wówczas nie dano mojego komentarza, który pasuje jako odpowiedź na jego brednie...

    "Ateizm jako taki, jest naturalnym stanem człowieka, wszystkich ludzi. Na końcu przyszła wymyślona przez człowieka/ludzi religia i wszyscy czczeni w niej bogowie. Taki stan umysłu jest rezultatem zniekształceń/degeneracji mózgowych wyznawców (...)".

    Nie wie biedaczek, że nie ma żadnych bogów, bo jest tylko Bóg Ojciec, w Trójcy Jedyny,  który się Objawił!

    Optymatyk to psychiatra - jasnowidz, który stwierdza, że moja łaska wiary jest wynikiem wadliwej czynności umysłu (w tym wszystkich wierzących). Jako chorzy psychicznie nie zdajemy sobie z tego sprawy i nie ma dla nas uzdrowienia. Takie umysły "Nie mogą zdobyć wiedzy, prawdy i mądrości". Ja wiem, że zdrowi są tylko psychiatrzy oraz denni ateiści.

   Dalej cytował Stanisława Staszica o zwierzętach, Heraklita, Arystotelesa i E. Fromma z zaleceniem wykładów Franca Zalewskiego jako udowodnienie, że Prawo Boże jest sfingowane/urojone.

   Podkreślił, że jestem medykiem nieszczęśliwym, a chodzi o to, że podobni do niego psychiatrzy radzieccy uznali moją łaskę wiary (mistykę) jako chorobę (psychozę). Swoje bujanie w mrokach zakończył diagnozą:„Wiara czyni człowieka głupim”.

   W odpowiedzi pasuje mój komentarz, którego nie zamieszczono (jest poniżej) pod wpisem profesora: https://hartman.blog.polityka.pl/2022/04/29/kim-jest-ateista-zostan-jednym-z-nas/

    << Jako były ateista, kandydat na komunistę, jeszcze na studiach (AM Gdańsk)...od czasu otrzymania łaski wiary mogę odnieść się do tego problemu.

1. Każdy człowiek składa się z ciała fizycznego (psyche i soma) otrzymywanego od rodziców oraz duszy (anima), która w momencie naszego poczęcia jest wcielana przez Boga Ojca. Śmierć ciała oznacza uwolnienie duszy. Ateista neguje to: jesteśmy zrównani ze zwierzętami, które nie posiadają duszy i nasze życie kończy się ze śmiercią.

2. Nawraca Pan Profesor wyśmiewając nadprzyrodzoność. Dowie się Pan niedługo: „Och! Umarłem, a jestem”. Matka Joanna od demonów (prof. Senyszyn) miała takie zdarzenie i przez dwa miesiące nawet nie mruknęła na temat wiary, ale przeszło jej, bo nie widziała Boga twarzą w Twarz.

3. Za tym idzie powstawanie naszego myślenia w duszy (mózg jest tylko stacją przekaźnikową), a na to wpływają natchnienia ze strony sił ciemności (wynikiem jest obecny wpis Pana Profesora) oraz ze strony Bożej. 

4. Ateista jest tak mądry, że nie widzi cudu stworzenia wszystkiego (Bożą myślą); od słońca (nic nie wiemy) poprzez całą przyrodę z zagadkami dla naszego mózgu (małpy). Jako lekarz widzę cud stworzenia ciała (narząd równowagi, oko, przełyk. przepona, serce pracujące poprzez zapłon-iskrę...do czynności pęcherza, a nawet odbytu).

5. Mnie nie przeszkadzają poglądy ateistów, ale niech nie oceniają swoim rozumem Wiary Objawionej, a nie wymyślonej. Richard Dawkins podobnie jak Pan Profesor jest wiedzącym, że nie ma Boga...nawet napisał książkę „Bóg urojony”. Natomiast ja jestem wiedzący, że Bóg Jest i to w Trzech Osobach.  

6. Jako Apostoł ateizmu powinien Pan coś obiecać, a tu ignorancki napad na wiarę katolicką (obsesja). Wchodzi Pan Profesor w walonkach na teren Święty. Bóg w Trójcy Jedyny jest przez Polaków nazwą zmyśloną...fantastyczną! Ci, którzy negują istnienie Boga, negują także istnienie Szatana.

7. Ateista uważa, że wszystko powstało samo z siebie, upadła teoria ewolucji...teraz głosi się brednie, że powstaliśmy na dnie oceanu z jednej komórki...wśród wraków okrętów, rakiet i plastiku. To dopiero jest mrzonka, bujanie w mrokach...jako wynik negowania duchowości.

8. Szatan złapał Pana Profesora na mądrość ludzką, która jest głupstwem dla Boga Ojca! Niech Pan nie brnie dalej, bo chodzi o pytanie: kto stworzył Boga? Ja wiem, że Jest, w Trójcy Jedyny. Nie poradził Pan Profesor...>>

   W intencji b u j a j ą c y c h  w  m r o k a c h  przekazałem dzisiejszą Mszę św. z Eucharystią, a jutro odmówię moją modlitwę...                                                                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

 

                                                                                                                           

    Z wielkim trudem wstałem na poranne spotkanie z Panem Jezusem, a demon schematycznie "zalecał" Mszę św. wieczorną. Przeciętny człowiek nie wie, że jest to bój: ciała fizycznego, które ciągnie ten świat z duszą pragnącą spotkania ze Zbawicielem

   Na Mszy św. byłem pusty, ale to było dodatkowym znakiem później odczytanej intencji modlitewnej, ponieważ negujący Synostwo Boże Pana Jezusa to niewierni, którzy odrzucają zbawienie.

    Na ten czas padły słowa o posłudze Pawła w Koryncie (Dz 19,1-8), gdzie zapytał jakichś uczniów...

- Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?

- Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty.

- Jaki więc chrzest przyjęliście?

- Chrzest Janowy.

    Jan udzielał chrztu nawrócenia, aby uwierzyli "w Tego, który za nim idzie, to jest w Jezusa". Paweł po włożeniu na nich rąk przekazał im Ducha Świętego. 

Psalmista wołał (Ps 68,2-7), że "Bóg wstaje i rozpraszają się Jego wrogowie, pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą".

    Natomiast w Ewangelia (J 16,29-33) Pan Jezus powiedział do uczniów, którzy uwierzyli, że wyszedł od Boga. "Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego".

   Wszystko odmieniła Komunia św. a po odczycie intencji modlitewnej - w wielkim bólu krążyłem po "Orliku" - odmawiając moją modlitwę. Przypomniało się odkrycie Prawdy przez Hindusa islamistę, że Pan Jezus jest Synem Bożym, ale jego przełożony zapytał: "Jak Bóg może mieć syna, gdy nie ma żony"?...

   Tuż przed zapisem tego świadectwa wszedłem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl), gdzie dał wpis: "Czy Andrzej Duda wydoroślał?". Napisałem komentarz (dr. Bylejaki)...

  <<Bardzo dobry tytuł...ja używam w takich wypadkach określenia: "dojrzał do spadania". Jako lekarz dzielę ludzi na;

typ  A (mocny czyli "zły" - Wałęsa, Jarosław Kaczyński, Czarnek, Hartman, Senyszyn) 

typ B (słaby,czyli "dobry" Andrzej Duda, b. prezydent śp. Lech Kaczyński, Komorowski, Pawlak, Tusk).

    Jest to bardzo ważne, ponieważ ludzie dobrzy nie nadają się na stanowiska i muszą mieć mocne żony. Często mocne teściowe wybierają swoim mamisynkom "dobre" żony, a pasują do nich "wiedźmy". Te grupy dopadają inne choroby A (udary, nadciśnienie z zawałami serca, itd.), a B (choroba wrzodowa, różne zaburzenia czynnościowe np. nerwica lękowa).

    Zaczynam czytać zapis i wiem, że Pan Prof. będzie znęcał się nad swoją niewinną ofiarą, która nawet nie powinna startować w wyborach. Wiek w tym podziale nic nie zmienia. Pan profesor nie stanie się barankiem...

   Stąd zbyteczny jest wysiłek Pana Profesora w obrażaniu reprezentanta naszego narodu: "niepoważny (...) jego błaznowanie i żenujące popisy (...) brak manier (...) żenująca figura (...) jest kamerdynerem (...) odgrywa kowboja (...) infantylny i niezbyt mądry mężczyzna"...itd.

    W rozpędzie zarzuca Pan Profesor dobremu człowiekowi "brudne powiązania z rosyjską agenturą", a przecież jeszcze niedawno hołubiono przyjaźń polsko - radziecką.

    Rozpędził się Pan Profesor i wylewa z siebie nienawiść do demokratycznie wybranej władzy. Stąd przypisywanie prezydentowi (niewiele może) winy za utrudnienie dla białoruskich "turystów" (imigrantów), agenturalność pionu sprawiedliwości, wymyśloną mafijność TVP Info (nawet Andrzeja Szejnę zapraszają, a przebija Pana Profesora), napad na nas przez UE, a w końcu przyjmowania Ukraińców, itd.

   Dalej nie dało się czytać, ale czekałem na napad na wiarę katolicką. Nie zawiodłem się, bo padł zarzut, że prezydent wychował się "w ultrakatolickim środowisku pośród absurdalnych mitów i przesądów na temat świętości Kościoła, chwały katolickiej Polski, wielkich zagrożeń ze strony niewiernych i libertynów (...)".

   Najgorsze jest to, że Pan Prezydent "w te wszystkie bzdury wierzy, tak jak katolik udaje, że wierzy, że wstanie z grobu i będzie żył w raju"...>>

    Ból zalał moje serce, bo profesor Jan Hartman, człowiek nieprzeciętny wcześniej stwierdzał, że nasza wiara jest wynikiem straszenia Piekłem. Natomiast koledzy psychiatrzy mistykę traktują jako psychozę.

    Ja zawołam do Ciebie: nie patrz na nic, padnij na kolana z błaganiem: "Boże Ojcze! Przepraszam za wszystko, chcę wrócić do Ciebie. Poprowadź!" Tyle i aż tyle. Tak też było ze mną, bo po latach neopogaństwa padłem na kolna i przeżegnałem się...

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

    Do 4.00 pisałem wczorajsze świadectwo wiary, a po dwóch godzinach snu obudziłem się podczas wcześniejszego wyjścia żony do kościoła. Zajrzałem na moją stronę internetową i zostałem zaskoczony bezbłędnym zapisem z 2.5 tys. czytających na linii.

    Nagle w śmiertelnej słabości zrodziła się moc...od razu wiedziałem, że mam być na Mszy św. razem z żoną. Serce zalała wdzięczność Bogu za zaproszenie na Ucztę...

   Nie znają ludzie tego Chleba Życia, a nasz Kościół nie chwali się tą mocą z Nieba potęgowaną działaniem Ducha Świętego. Brak jest świadectw wiary o naszej przemianie po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa.

    W słabości szedłem po "schodach do nieba" (na chór), gdzie można usiąść na ławce przy organach i głośniku z którego popłynie Słowo Boże...

Przekaz św. Łukasza (Dz 1,1-11) o momencie Wniebowstąpienia Pana Jezusa: "Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.

    I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba".

    Tam były także słowa do nas: "gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (...)". Ja jestem tego dowodem, ponieważ sam z siebie nic uczynić nie mogę.

Psalmista wołał (Ps 47,2-3.6-9):

"Wszystkie narody klaskajcie w dłonie, radosnym głosem wykrzykujcie Bogu (...).

Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków (...)

Śpiewajcie psalmy Bogu, śpiewajcie, śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie."

    To jeden wielki pean na cześć Deus Abba, a tym czasie tylko garstka ludzkości uznaje Jego Istnienie, większość jest obojętna, a szydercy i wrogowie Stworzyciela żyją w diabelskiej chwale!

Św. Paweł, mistyk mistyków, mój profesor przekazał to, co wiem (Ef 1,17-23): Bóg dał nam "ducha mądrości" (światłe oczy serca), a przez to poznanie Jego Samego. Bez tej łaski nie ujrzysz niczego, bo nasz rozum jest nieprzydatny.

Pan Jezus posłał nas w świat (Mt 28,19.20): "Idźcie i nauczajcie". Przekazał nam Swoje Błogosławieństwo (Łk 24,46-53) z zapewnieniem powrotu (Paruzji). Jego Obecność jest "tu i teraz", ale bez łaski wiary nie zauważysz działania Boga w naszej codzienności.

   Musisz otworzyć oczy duszy, ale tu znowu kłania się łaska. Poproś, a otrzymasz. Jak to uczynić? Zawołaj do własnego ojca ziemskiego: "Tato! Pragnę poznać Ciebie, daj mi Światło, oderwij mnie od tego świata, pokaż to, co widzą Twoi wybrańcy".

    Zerwij z obecnym życiem, które jest tylko dodatkiem do naszego celu, którym jest zbawienie duszy z jej powrotem do Królestwa Bożego. Czy chcesz po śmierci usłyszeć: "Nie znamy takiego". Przecież wszystko jest pokazana: kto puka?...jakiś nieznany, nie otwieraj!

   W kazaniu wspomniano o nadchodzącym i zapowiadanym prześladowaniu naszej wiary, a jej upadek będzie oznaczał koniec tego świata. Kto tego chce? Właśnie masz pokazane na działaniu Przeciwnika Boga na Ukrainie. Będzie też mowa o naszej Prawdziwej Ojczyźnie bez wspomnienia o duszy i Eucharystii!

    Dzisiaj Komunię św. podawał kapłan-staruszek, który później padł na kolana z pochyloną głową i twarzą w dłoniach, a ja w tym czasie popłakałem się. Tak miałem pokazaną naszą słabość, a zarazem moc Bożą. W tym czasie wzrok przykuł wielki fresk "Golgota" z umierającym Zbawicielem wśród masy zadowolonych Żydów...

    Uniesienie duchowe - po zjednaniu z Panem Jezusem - trwało jeszcze godzinę i wróciło podczas zapisywania tego świadectwa. Jakby na dodatkowe pocieszenie ktoś zostawił dla mnie pięknie oprawiony obraz Matki Bożej...

                                                                                                             APeeL