Dzisiaj żona była ledwie żywa, a u nas jest odwrotnie. Ponadto po wstaniu mam "wisielczy humor". W jej osłabieniu zaleciłem, aby poleżała "w moich nogach" z pytaniem czy jadła śniadanie, bo ja też słabnę po jedzeniu.

   Odkąd pamiętam dobrze czuję się leżąc, a mówią, że bezruch jest szkodliwy. Niektórzy gimnastykują się, aby czuć się podobnie do mnie. Powiedziałem żonie, aby nie martwiła się, ponieważ zawsze będę pomagał jej przy wstawaniu. W tym czasie położyła nogi wysoko na boku fotela, a ja stwierdziłem, że tak nie można, bo dostanie przekrwienia mózgu. 

    Właśnie w telewizji jakaś koleżanka-lekarka mówiła o zakwaszeniu organizmu. Ze strachu zażyłem wszystkie posiadane leki...dodając, że zażywam zbyt mało witamin (może żona kupi drogi Vitroft).

                                                         Starość

 

    Ja też mam wiele chorób...w tym arystokratycznych, a nawet ekskluzywnych. Żadne tam żylaki odbytu, powtarzające się udary jak u Tomasza Lisa, nawet nie wspomnę o Adamie Michniku obejmującym gen. Wojciecha Jaruzelskiego z pragnieniem całowania go z ćmokiem w ustach. Ciała zdrowe lub chore, młode lub stare odpadają, a z każdego każdego z nich powinna wylecieć święta dusza (jak piękny motyl z obrzydliwej larwy).

    Z tego wszystkiego zdobyłem kontakt do parafii, gdzie w atrakcyjnym miejscu jest grób mojej babci (może nie wykupiony).

   Czas galopuje, zdziwiłem się, że o 17.00 jest ciemno, a w mieście ruch jak w Warszawie. Natomiast od Ołtarza Św. popłyną słowa św. Pawła (Tt 2,1-8.11-14) wprost na ten czas i do mnie:

Starcy winni byś ludźmi trzeźwymi (nie piję od 18 lat po cudownym odjęciu nałogu)

statecznymi (nie mam takiego wyglądu)

roztropnymi (dzisiaj z rozpędu opracowałem trzy dni dziennika już edytowane...straciłem 3 godziny, a radość zamieniła się w rozgoryczenie)

odznaczającymi zdrową wiarą, miłością, cierpliwością.

   Ja zauważę, że te zalecenia to rady: jak być człowiekiem dobrym, ale to nie wystarcza do zbawienia. Dla mnie miarą jest pójście za Wolą Boga Ojca z dążeniem do świętości, którą sprawia zjednanie z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii).

  Jeżeli katolik ma w zasięgu świątynię, ale chodzi tylko do sklepu po chleb powszedni...daleko nie zajedzie. Tylko Eucharystia daje nam moc, a przekazuję to jako lekarz niewolnik, który nawet między dyżurem w pogotowiu, a pracą w przychodni znajdował czas na spotkanie z naszym Zbawicielem. Nigdzie nie dojdziesz bez Chleba Życia dla duszy, Cudu Ostatniego.

     Wybierz coś dla siebie z przekazanych nam Słów Zbawiciela

„Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje” (J 6,33)

„To jest chleb, który z nieba zstępuje” (J 6,50).

„Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”. (J 6,33)

„Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba” (J 6,32)

„Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.” (J 6,55)

„To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. (J 6,58).

„Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6,53)

„Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.” (J 6,57)  „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54)

„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.” (J 6,56).  „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął” (J 6,35)

 „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy” (J 6,27).

             Na zakończenie spotkania z Panem Jezusem lud śpiewał pieśń:

"Wszystkie nasze dzienne sprawy, Przyjm litośnie Boże prawy (...)

Gdzie niedołężność człowieka Twojego ratunku czeka"...

   To okazało się intencją tego dnia z ofiarowaniem Mszy Św. i Eucharystii z modlitwami...

                                                                                                              APeeL

 

 

 

     O 4.00 w nocy Pan zaprowadził mnie na zapis z 17.01.1991 wymagający opracowania, gdzie w Ewangelii Łk 19, 41-44 były Słowa:

    "Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim zapowiadając: "przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia".

    Później oglądałem atak Ukraińców na elitarną jednostkę W. W. Putina, który zdemolował całkowicie przeprawę agresorów. W ręku mam książkę "Zawód egzorcysta", a to znak dotyczący opętania agresorów, którym Szatan podsunął wrogów Ukraińców...jak Hitlerowi Żydów.

                                                           Egzorcysta

 

    Dziwi nudny opis wstawania na Mszę Św. poranną. Jest to jednak bardzo ważne dla pragnących odczytywania Woli Boga Ojca. Nigdzie nie przeczytasz takiego instruktażu, a działanie Szatana jest szczególnie zaciekłe w tej fazie naszej słabości. Ciągnie ciepłe łóżeczko, szczególnie prowadzących "życie nocne" i to w dobrym sensie, a szczególnie drażni Bestię służenie dziełu zbawiania. Chodzi o to, aby zmienić przebieg danego dnia.

 Szatan i strona Boza

 

    Udało się przełamać ciało i wyjść na Mszę Św. o 7.15...pod garażem podziękowałem Bogu za zaproszenie, a podczas wchodzenia do kościoła poprosiłem, aby Stwórca był ze mną. To wszystko wróciło w kościele po zatrzymaniu wzroku na okładce "L'OSSERVATORE ROMANO ze zdjęciem figury Matki Bożej Fatimskiej z prośbą: "Matko, uwolnij nas od wojny!"

 

                                                  MB Fatimska

                             

Teraz kapłan zawołał trzykrotnie: "Boże zmiłuj się nad nami", a Pan Jezus w Ewangelii: Łk 17,1-6 powiedział do Swoich uczniów: "Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze (...)".

 

Akita

 

   Eucharystia wirtualnie pękła i złożyła się na pół jak naleśnik, a wielkie uniesienie duchowe (ekstaza) zalało serce i dusze. Wówczas musisz chwycić twarz w dłonie, głęboko oddychać ze wzdychaniem i wołaniem Imienia Jezusa. Napłynął pokój i słodycz z pragnieniem ciszy i milczenia "Boże mój zmiłuj się nad tym światem".

    Anioł Stróż przypomniał mi o lampce pod krzyżem, gdzie podjechałem i zapaliłem jedną dużą i dwie małe (jak nigdy). Zobacz ile straciłbym przytulając się do "jaśka".

     Na koniec tego zapisu przytoczę słowa Przekazu nr. 1160 Boga Ojca do Żywego Płomienia (można tak wpisać w wyszukiwarce):

   "Do waszych granic zbliża się realne niebezpieczeństwo, co uczynicie? Co zrobicie? Jeżeli wasz wybór ponownie oddali wypełnienie Woli Bożej, to dopuszczę do was szatana, on dokona u was wiele zniszczeń, zginie większość biskupów, a ci którzy zostaną, dokonają tego co chcę.  Czy chcecie, aby zginęło was około trzydziestu milionów? Jeszcze jest czas, co wybierzecie?"

     Jutro w tej intencji odmówię moją modlitwę...

                                                                                         APeeL

 

 

 

 

 

   Na Mszy Św. o 7.00 w Słowie (2 Mich 7,1-2) będzie relacja o męczeństwie wierzących w zmartwychwstanie (siedmiu braci), których król chciał zmusić do jedzenia wieprzowiny zakazanej przez Prawo.

   Dzisiaj to dziwi, ale wówczas był to zawierzenie Bogu Ojcu z wiarą w życie po śmierci. Przekazali królowi, że: "jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa".

    Pierwszy po skatowaniu powiedział do króla : «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego».

   Trzeci z braci: wyciągnął ręce i wysunął język ze słowami, że otrzymał je z Nieba i ponownie je otrzyma. Czwarty umierając rzekł, że lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia».

   Dzisiaj znamy już prawdę, że "nie ten, co zabija ciało", ale ten, który może wtrącić do Piekła duszę. Ludzkość nie obchodzi życie wieczne...wszystko jest ważne oprócz celu naszego istnienia!

  Wróciła wczorajsza intencja modlitewna: za zaprawionych w ucisku, a jak się okaże właśnie dzisiaj odmówię za tych braci moją modlitwę. To będzie podczas towarzyszenia piłkarzom w słoneczku, ale moje serce chwilami mdlało z bólu ze łzami płynącymi z oczu. Zewnętrznie nic nie ujrzysz, bo są to doznania duchowe. Zważ jak powiązane są te intencje, a uda się - jak nigdy - odmówić obie modlitwy.

    Wracając do tu i teraz Pan Jezus w Ew Łk 20, 27-38 przekazał podstępnym saduceuszom, że w Królestwie Bożym dusze nie łączą się w pary. Przecież nie mamy tam ciała fizycznego i nie czekają na nas dziewice (w co wierzą w islamie). Żydzi dalej czekają na Zbawiciela, a przy tym negują życie duchowe, bo jest tylko zło i dobro. 

   W kazaniu padną słowa o bagatelizujących istnienie życia wiecznego, przejętych doczesnością, lekceważących zmartwychwstanie. Szkoda, że kapłan nie wymienił słowa dusza i to, że jesteśmy tuż po śmierci, nie leżymy w grobie, aby wstać z jakimś ciałem. Takim jest właśnie ciało duchowe czyli żyjąca wiecznie dusza. 

 Nasze istneinie

    KrK trzyma się Pisma, a przecież przy MB w Fatimie pokazali się zmarli rodzice widzących. Myślę, że Szatan sprawia mamienie, aby wykluczyć zainteresowaniem życiem prawdziwym. Stąd "100" lat, bo czeka nas śmierć. Trzeba dorobić się, aby mieć spokojną starość. Jaką możesz mieć starość bez wiary w Boga Ojca, Eucharystii czyli Ciała Duchowego łączącego się z naszą duszą.

   Do czasu Eucharystii Szatan zalewał mnie rożnymi sprawami, a nawet podsuwał już przebaczone grzechy. Eucharystia sprawiła pokój i słodycz, pragnienie dawania świadectwa wiary, a właśnie zagadał mnie pacjent sprzed lat. Nie wiedział, że często mijamy się, gdy wracam spod krzyża, którym się opiekuję od czasu nawrócenia (30 lat).

     Powiedziałem mu, że natychmiast jesteśmy, ponieważ wewnątrz ciała fizycznego mamy duszę. To wielka tragedia dla niewierzących, bo tuż po śmierci stwierdzają, że jesteśmy i mają wielkie kłopoty, bo nawet ludzie dobrzy nie mogą być natychmiast zbawieni.

   Pacjent zapytał czy jesteśmy w grobach, a przecież Pan Jezus powiedział: "umarli niech grzebią umarłych". Nasz "Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

                                                                                                                          APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

30.01.1991(ś) Nastawanie w porę i nie w porę...

    W porannej ciemności i mrozie napłynęło zaproszenie na Mszę św. ("msza"), a po moim braku reakcji do modlitwy ("modlitwa"). Wybrałem ciepłe łóżeczko, rozmyślania o niczym i spanie.

    Natomiast po wstaniu serce zalała niechęć do spraw duchowych oraz modlitwy. To są straszne chwile, teraz wiem jak wielka jest nienawiść niewierzących i wrogów Jezusa. Każde ich drgnięcie w stronę wiary wywołuje wściekłe ataki Szatana...

   Dzisiaj muszę jechać do rodziców, a po drodze zabiorę z serca potrzebujących podwiezienia. Dziwne, bo przepisuję to 06.11.2022 i właśnie  prosiłem Boga Ojca o pocieszenie kierowcy, który zlitował się nade mną, gdy stałem w ulewnym deszczu za Krakowem.

1. Z rogu ulicy zabrałem zziębniętą kobiecinę (-12 stopni Celsjusza), spuchniętą i obolałą z powodu choroby zęba. Z natchnienia zacząłem moją modlitwę przebłagalną za kapłanów, ale płynęła z ust, a nie z serca...takie wołanie do Boga Ojca i Jezusa nikomu nie jest potrzebne. Nie ma mocy, nie dociera do Królestwa Bożego i nie daje ukojenia modlącemu się. Zarazem przypomniałem sobie prośbę, że przekazuję cześć mojej wiary córce.

2.Teraz zabrałem staruszka, który miał usuniętą krtań. Mówiłem do niego, że wielu ma doby głos i przeklina, a nawet złorzeczy Bogu i Matce Bożej. Tacy nie mają poczucia daru jakim jest normalna mowa i to, że głosem trzeba cały czas chwalić Pana!

   To wszystko wyjąłem z jego serca, bo przytakiwał pojękując z kiwaniem głową. Poprosiłem, aby w myślach modlił się za "przeklętników".

    Po krótkim pobycie u rodziców, wykonaniu ich zdjęć i zjedzeniu tłustej kaczki wracałem zadowolony.

3. Trafił się następny "łepek", ale już młody i obładowany tobołami, któremu powiedziałem, że ma pomoc od Matki Bożej. Ludzie uważają, że Matka Boża pomaga tylko przez cuda! A to działania w dwóch wymiarach;

- duchowym (natchnienia, myśli, wyjaśnienia, itd.)

- materialnym (poprzez innych ludzi, sploty zdarzeń, itd.).

    Młody człowiek z chorą duszą wysiadł, a ja przypomniałem sobie, że matka ziemska wskazała mi miejsce, gdzie wykonuje się figury Matki Bożej. Wykonawca dodaje do gipsu specjalny składnik...dlatego są białe i piękne oraz mają wytrzymałość.

4. Z następną pasażerką rozmawialiśmy o Czyśćcu. Przekazała, że zamawia Msze Św. za przebywające tam dusze. Miała nawet symboliczny sen, gdzie pokazano, że przeogromne tłumy czekają na nasze wspomożenie...tam była tylko maleńka budka, gdzie załatwiano pojedyncze osoby!

   Tutaj ciekawostka, bo Malgasze - tubylcy na Madagaskarze - w ich religii co 3-5-7 lat dokonują ekshumacji zwłok. Pięknie wówczas śpiewają i chwalą Pana swego.

   Ja w tym czasie zawołałem: "Jezu mój, Ty wyzwoliłeś lud ziemski od takich kłopotów (wydatki przy tej czynności), a Tobie Jezu tak mało ludzi woła Alleluja...tak mało cieszy się z tego wyzwolenia!"

   Ja jestem na początku nawrócenia i już wiem, że nie wolno mi milczeć...dla świętego spokoju, aby jako lekarz nie narażać się. Po otrzymaniu tak wielkiej łaski jest to pragnienie duszy.

   Przypomną się słowa św. Pawła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”, który swojemu uczniowi Tymoteuszowi, biskupowi przypomniał: „Zaklinam cię na Boga i Chrystusa Jezusa, głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością” (2 Tm 4, 1-2).

                                                                                                                APeeL

 

 

 

    Na Mszy Św. o 6.30 zdziwiłem się słowami św. Pawła, który mówił ode mnie (Flp 4,10-19): "Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować (...) Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku".

   To jest dowód na to, że dzieło Boga Ojca jest niezmiennie przekazywane do powołanych i wybranych na całym świecie. Inaczej jest w systemach ludzkich, gdzie wyskakuje kacyk i głosi brednie od Szatana. Nawet nie chodzi o tyranów i ludobójców, bo właśnie podają wiadomość, że w Portugalii próbują wprowadzić 4-dniowy dzień pracy!

    W Korei Północnej istnieje podziemne miasto z 300 kilometrami tuneli...nawet pod rzeką graniczącą z Chinami. To system całkowicie demoniczny mający na celu uchronienie ciała bożka poruszającego się w towarzystwie ochroniarzy z noszoną za nim toaletą.

   Tak jest, gdy pokłada się ufności w zgniliźnie ("prochu z prochu")...ze śmiercią wieczną już za życia! Podobnie "urządził się" W. W. Putin zakochany we władzy.

    To tylko dwa przykłady ulubieńców Mefistofelesa, który sprzyja im aż do śmierci! Dobrze wie, że dźwigają krzyż diabelski. Później przywita ich z szyderczym podziękowaniem: dobry byłeś, mam dla ciebie najwyższy poziom w Piekle z duszami podobnych wybrańców.

 

                                Chór demonów 

    Pan Jezus dodał w Ewangelii: Łk 16,9-15: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną (...) wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych (...) Nie możecie służyć Bogu i mamonie".

    Ja od lat - w wolnej i katolickiej ojczyźnie - jestem wyrzutkiem...nawet w świątyni Boga Objawionego. Mając moją łaskę stajesz się dziwnym, nawiedzonym, mówiącym wciąż o tym samym, "latającym" do kościoła, a wreszcie "aktorem", który żegna się na kolanach przed przyjęciem Eucharystii ("jak tak można, gdy ludzie patrzą"). Dziwi zarazem obrona wiary i krzyża ("głupstwa" wg prokuratora).

   Nic się nie zmieniło od czasów Apostoła Pawła. Wciąż musimy stawać do walki z wrogami jedynie prawdziwej wiary katolickiej. W dobrym tonie jest napadanie na świątynie i krzyże z szerzeniem kult bezbożności. Zrozum takiego jak ja, który widzi dwa światy.

    Wierchowna Rada samorządu lekarskiego przypieczętowała psychuszkę, a zarazem toleruje nieuctwo psychiatrów z urzędu bezbożnych. Kolega prezes OIL w W-wie Łukasz Jankowski podpisał na mnie wyrok śmierci cywilno-zawodowej, a nigdy się nie widzieliśmy (w nagrodę zrobiono go prezesem NIL-u). No cóż, we władzach samorządowych także przeważają "różowe" mózgi.

 

                            Różowe mózgi 

 

   Wzorem bluźnierstw wszelkiej maści jest blog Jana Hartmana, bezkarnego w swoich opętańczych zapisach...jako sługa antychrysta. Właśnie tam rozprawia o naszej wierze Cagan, któremu zwróciłem uwagę...

    "Piszesz o wierze katolickiej, siedzisz w książkach (tracisz drugi dar Boga Ojca oprócz wolnej woli), kiedy byłeś na Misterium jakim jest Msza Św.? Napisz, co wiesz o zjednaniu duszy z duchowym Ciałem Pana Jezusa, a wówczas porozmawiamy o świętości (cnotach). 

    Jaki jest cel twojego (naszego życia)? Co wiesz o łasce jaką jest wiara (u mnie mistyka eucharystyczna z łaską odczytywania Woli Boga Ojca)? Jesteś nauczycielem w czytaniu i pisaniu, ale nie służy to Tobie i innym, bo wciąż wypominasz postępowanie l u d z i (w tym z hierarchii) równając to z Kościołem Świętym, gdzie odbywa się codzienny Cud Ostatni.

   Ja nie mam żadnych cnót, sam jestem prochem, tyle i aż tyle. Czy dziennik duchowy piszę sam z siebie? Podobnie jest z Panem Profesorem, którego rączkę prowadzi Antychryst. Czy widzisz to? Nic nie widzisz i nie ujrzysz bez Światła Ducha Świętego! Co wiesz o Jego działaniu?

    Nie traktuj naszego spotkania jako przypadkowe. Jeszcze dzisiaj możesz być na Mszy Św. (Pierwszy Piątek, kult Najświętszego Serca Pana Jezusa)"...

    Jutro odmówię w tej intencji moją modlitwę...                                                                                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

    Rano po wyjściu do garażu powtarzałem: "Dziękuję Ojcze", a łzy zalewały oczy. Tak właśnie prosiłem wczoraj o pomoc w naprawie strony internetowej (Menu: Chronologicznie). To nie było ludzkie podziękowanie, ale krzyk z płaczem...jako wynik działanie Ducha Świętego, bo sami z siebie nie możemy tak wołać.

    W kościele wzrok przykuł witraż z Panem Jezusem zdjętym z krzyża, a na ten moment siostra zaśpiewała: "Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć". Tak jest naprawdę!

   Natomiast podczas czytań napływały rozproszenia: obrazy wojny na Ukrainie, moja codzienna praca nad dziennikiem duchowym, inne zwykłe wydarzenia. W serce wpadły tylko słowa o wrogach krzyża Chrystusowego.

   Przekażę dzisiejsze doznania duchowe po przyjęciu Świętej Hostii. Podczas podchodzenia zawsze klękam i żegnam się (w kolejce, aby nie robić zamieszania) z trzykrotnym zawołaniem: "nie byłem godny, nie jestem i nigdy nie będę, abyś wszedł do serca mego, ale powiedz tylko słowa, a będzie uzdrowiona dusza moja".

   Eucharystia przewijała się do przodu...tak jak lubię, a to oznacza dobry dzień. Później Św. Hostię trzymałem w ustach jak największy skarb, która zagięła się na brzegu, a później przyjmowała kształty ala kielichów kwiatów. Tak chciałbym odejść z tego świata.

   Tuż po połknięciu pojawiło się ciepło w nadbrzuszu (okolica splotu słonecznego) z pogłębieniem oddechu i wzdychaniem. Podobne przez lata było wzmacniające działania Ducha Świętego podczas ciężkiej pracy w przychodni. Wówczas też pojawiała się słodycz i "ciepło" w nadbrzuszu, a serce otrzymywało moc i pragnienie pomagania chorym.

    Dzisiaj nie miałem pocieszenia, słodyczy i pokoju...natomiast pojawił się wielki ból, pragnienie milczenia i ciszy. Przeniosłem się do ławki głównej, aby być naprzeciwko Monstrancji...klęczałem skulony w sobie jak pająk po zerwaniu pajęczyny.

   Nie mogłem nawet odpowiadać na zawołania kapłana podczas litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa! Nie było mnie, straciłem ciało, musiałem mieć zamknięte oczy. Napłynęła osoba o. Pio, który podczas konsekracji z uniesionym kielichem musiał być "budzony" dzwoneczkiem!

                                                     Najśw. Serce Pana Jezusa

 

   Podczas przejazdu do domu nie odzywałem się do żony i nie byłem zdolny wyjść z samochodu po gazety. Dodatkowo serce zalewał wielki ból z pragnieniem wołania ze łzami w oczach: "Boże mój! Panie Jezu, moja tęskna miłości! Oddałeś za nas swoje życie, a tu garstka przyszła na spotkanie z Tobą". Nie można tego wypowiedzieć. Serce chciało pęknąć.

   W takim stanie, odchodząc z tego świata wszystko zostawiamy...jakbyśmy tego nigdy nie było, nawet najświętsze pamiątki. Wyobraź sobie, że przeprowadzasz się do wymarzonego miejsca i takiego domu. Tutaj jest coś więcej, bo zostawiasz wszystko, nawet bliskich, a miłość do nich zostaje zamieniona na pragnienie bycia z Chrystusem. Nigdy nie miałem tak wielkiego cierpienia.

   Ponieważ dzisiaj jest adoracja Monstrancji pojechałem i odmówiłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Wróciłem w nocy, aby dokończyć zaległą modlitwę za umarłych wśród żywych...

                                                                                                                APeeL

 

 

 

 

 

AKTUALNIE PRZEPISANO...

10.11.2006(PT) ZA ZABIJANYCH I DUSZE TAKICH...

 

     Dzisiaj są moje urodziny, a mogłem przecież być zabity (aborcja). Dzisiaj, gdy to opracowuję w sercu znalazła się matka ziemska (było nas pięcioro), której nie dziwiło rodzenie dzieci. Zobacz całe ciągi naszych losów, bo dzięki mojemu wybraniu (niebadane są wyroki Pana) możesz przeczytać moje doznania...już starego lekarza.

   Przypomnę, że na tym wygnaniu mamy tylko jedną własność: jest to wolna wola, której Bóg nie może nam zabrać aż do śmierci. Jest to pokazane na dwóch Łotrach: Zły złorzeczył do końca, a Dobry poprosił Jezusa o przebaczenie. Ten dar mamy oddać i postępować wg Modlitwy Pańskiej ("bądź Wola Twoja").

   To jest trudne, ponieważ w naszej wierze nie mówi się o Przeciwniku Boga: Szatanie (Księciu tego świata), upadłem Archaniele o nadprzyrodzonej inteligencji...w czynieniu zła!

   Tej nocy padłem na kolana z zwołaniem w intencji zaginięcia syna (prawdopodobne samobójstwo z powodu depresji); "Tato Najdroższy, Ty znasz to cierpienie pomnożone przez miliardy ginących w różny sposób".

   Poprosiłem też o dalsze uczestnictwo w dziele zbawiania, bo wokół trwa ciemność nad ciemnościami, a w kościele na Mszy Św. o 6.30 wzrok zatrzyma wielka tablica z nazwiskami zamordowanym przez Niemców. Nie ma tam wzmianki (Golgota Wschodu) o ofiarach naszych wyzwolicieli oraz o eksterminacji lokalnych Żydów.

    Słusznie protestowałem, bo Dom Boga na ziemi to nie mauzoleum. Przecież jest wiele ofiar: wypadków, aborcji, przemocy w rodzinie, a nawet tajemniczych zabójstw (w tym politycznych). Właśnie piszą o nich w "Gazecie Polskiej" (z 8 listopada 2006 r.), a to w PRL-u był sposób na pozbywanie się przeciwników politycznych:

Grzegorz Przemyk, Piotr Bartoszcze, znani kapłani, bestialskie zamordowanie małżeństwa Jaroszewiczów (zbyt dużo wiedział jako b. politruk), Walerian Pańko prezes NIK z pasażerami w wyniku słyszalnego wybuchu z rozpadem samochodu (wypadek, zderzenie), później zmarł na zawał jego podwładny Michał Falzman (afera FOZZ), strzałami zabito Marka Papałę i Andrzeja Stuglika, a także Ireneusza Sekułę. Badano to w Sejmie RP (Jan Maria Rokita), ale po jego rozwiązaniu sprawa przycichła. Wyzwoliciele wyszli, ale metody pozostały.

   Podczas zawołań kapłana łzy płynęły z oczu, a serce zalewała bliskość Boga Ojca. Wzrok przykuł wizerunek Ducha Świętego, a w tym czasie płynęła pieśń: "Ty Boże wszystko wiesz, Ty znasz moje serce". Ja w tym czasie stoję skulony, mały i nie mogę spojrzeć w kierunku Ołtarza z Komunią Święta.

   Przed zjednaniem z Panem Jezusem klękam i żegnam się powtarzając trzy razy:"nigdynie byłem godny, nie jestem i nie będę, abyś przyszedł do mnie". Po zjednaniu z Panem Jezusem poprosiłem kapłana, aby mnie pobłogosławił (imieniny i urodziny), a później padłem na kolana i popłakałem się z krzykiem: "Jezu! Jezu!! Jezu!!!... jakże zadziwiasz mnie każdego dnia, jakże obdarzasz Twoimi łaskami". To był jeden krzyk duszy. Nawet teraz,gdy to piszę płaczęłzy płyną po twarzy...

   W środy i piątki pościmy z żoną w intencji pokoju na świecie na Ręce Matki Bożej Pokoju z Medziugoriu. Uporałem się z pracą w przychodni...trafiłem też na dobry dyżur w pogotowiu (jak nigdy był tylko jeden wyjazd i kilku pacjentów ambulatoryjnych). Przepłynęła "duchowość zdarzeń" wskazująca na odczyt intencji modlitewnej...

1. W TVN "Uwaga" pokazano Oś. Opiekuńczy...zgładzono pensjonariusza z wielką forsą

2. Film dokumentalny o śmierci Hubala i jego oddziale ("Hubal")

3. Wojna w Iraku...własnie na minie - pułapce zginął Polak

4. W/w wymienione "Tajemnicze zgony w III RP"

5. W ręku znajdzie się "Echo Maryi Królowej Pokoju" (marzec 2006) poświęcone dzieciom nienarodzonym, u nas jest to Fundacja Nazaret, gdzie w warszawskim kościele św. Katarzyny w zbiorowej mogile, w białych trumienkach...symboliczne pochowano ofiary aborcji.

6. Czytałem o zabijaniu (In vitro) ludzkich embrionów z relacją położnej o technice wywoływania porodów i późniejszym zabijaniem wcześniaków (słoik z formaliną). Napisałem świadectwo wiary do naszej Fundacji Pro i wspomogłem ich finansowo.

    Obecnie, gdy to przepisuję (04.11.2022) trwa okrutna wojna (agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę) z jawnym ludobójstwem na oczach świata. Czeka nas zapowiadana w Apokalipsie zagłada...

                                                                                                                  APeeL