Na Mszy św. porannej o 7.15 demon sprawiał rozproszenia, ale dotarły słowa (1 J 3,11-21) o Kainie, który zabił brata Abla. "A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe. (..) Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego".

    W Ewangelii (J 1,43-51) Apostoł Filip przekazał Natanaelowi, że odnaleźli Pana Jezusa, ale ten odpowiedział pytaniem po ludzku: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu"? Po chwilce Zbawiciel powiedział, że widział go pod drzewem figowym, a ten krzyknął: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!"

    Mnie niepotrzebne są takie zadziwiające świadectwa, bo wystarczy, że ujrzałem Stwórcę poprzez Jego Dzieła z Cudem Ostatnim, którym jest Eucharystia...przemieniony opłatek, który jest Duchowym Ciałem Pana Jezusa.

    Po powrocie z kościoła do południa zeszło ze sprawami technicznymi (powinienem mieć opłacanego specjalistę, bo mój czas jest na wagę złota). Dziwne, bo nie przejmowałem się dziennikiem, ale po koronce do Miłosierdzia Bożego miałem przepisać załączone świadectwo wiary z 23.06.1994 ("zdążysz do 16.00") i być na adoracji Monstrancji w naszym kościele, gdzie odmówię moją godzinną modlitwę w intencji tego dnia, która zostanie podana.

    Wielka werwa sprawiła, że dokonałem tego, a przede mną znalazła się sczerniała strona gazety z art. "O. Pio fakty i świadectwa". Zdziwiłem się, bo z jednym penitentem rozmawiał po niemiecku (nie znał tego języka), innemu z porażonymi kończynami zalecił jazdę na rowerze...od poniedziałku (tak też się stało).

    Tam była też wzmianka o rozsiewanym zapachu kwiatów. Zdziwiłem się, bo w tej werwie dwa razy poczułem woń fiołków...trwało to 5-10 sekund. Nawet powiedziałem o tym żonie, która chciała powąchać gazetę zjadaną przez mole.

   Natychmiast poznałem intencję (nie miałem takiej) i przez godzinę nieobecny dla świata wołałem do Boga Ojca przed Monstrancją...w intencji tego dnia. W tym czasie przesuwały się przykłady bratobójczych mordów:

- ks. Jerzego Popiełuszki

- zabijających przez "reprywatyzację" (w tym Jolanty Brzeskiej)

- utrwalaczy systemu "sprawiedliwości społecznej" w ubeckich kazamatach

- także reżym Kimoli w KRL, gdzie trwa ludobójstwo podzielonej ojczyzny, itd.

    Nasze ciała fizyczne są bardzo słabe i takie przeżycia duchowe bardzo wyczerpują...padłem w sen do 23.00. Dopiero o północy - po prośbie do Ducha św. - zapisałem to dla Ciebie. Miałem wskazane dodatki (resztkę zapisu z 15.12.1994)...

1. Na szczycie takich zbrodni jest Pan Jezus, Zbawiciel, który został bestialsko zamordowany przez swoich i trwa to dotychczas, bo Pan dalej niesie krzyż z napisem "Prawda". Wówczas podczas modlitwy trafiłem na stado gryzących się psów, a w gazecie wzrok zatrzymał tytuł: "Belfast"...

2. Wówczas w telewizji był program „Żyjącym ku przestrodze” o zbrodniarzach z wydarzeń 1970 roku.

3. Wywiad ze Zbigniewem Herbertem, którego córki uciekły do sekty religijnej („satanizm opakowany w Biblię”).

4. W tej serii jest napad na mnie przez Izbę Lekarską z nasłaną korporacją psychiatrów: mistyka to psychoza z pozbawieniem mnie wszelkich prawa, w tym prawa wykonywania zawodu lekarza.

    Sprawił to w 2008 r. "hrabia" Konstanty Radziwiłł prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, który - jako psychiatra jasnowidz - stwierdził zaocznie, że jestem chory psychicznie. To rozpoznanie przesłał sam do siebie, ponieważ w Okręgowej Izbie Lekarskiej był zarazem wiceprezesem!

   W tym czasie miałem dwa zaświadczenia lekarskie: od psychiatry mającego uprawnienie do badania pracowników oraz od badającego wszystkich pracowników naszej przychodni.

    Pana "hrabiego" za dobre szkodzenie zrobiono senatorem RP, a w końcu skazano na bycie wojewodą mazowieckim...

                                                                                                                   APeeL

Aktualnie przepisane...

23.06.1994(c) ZA MARTWE DUSZE Z MOJEJ RODZINY...

    Po przepiciu, ale już "zdrowy" napłynęło poczucie mocy Szatana, który może zabić. Tak będzie wielokrotnie i dziwię się, że przetrwałem ten czas! Dzisiaj, gdy to przepisuję (06.01.2021) wiem, że mimo mojej nędzy Bóg czuwał nade mną, a w końcu pacjentki i żona wymodliły: cudowne odjęcie nałogu.

   Jakby na znak pierwszy pacjent był zatruty alkoholem, a ostatni "umierał" z powodu bolesnych kurczów mięśni (spazmofilii). Przez chwilkę chciało się płakać, gdy Anna Jantar śpiewała: "tyle słońca w całym mieście".

   Skończyłem pracę o 15.00 odmówieniem koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji żyjących i zmarłych z mojej rodziny. Napłynęła nagła decyzja: mam jechać na Mszę św. wieczorną do mojego kościoła rodzinnego, bo w rodzinie będzie przyjęcie rocznicowe..

   W teczce wzrok zatrzymała kartka z zebranym rodowodem rodziny, a to było potwierdzeniem odczytanej później intencji, która zostanie sprecyzowana..."patrzyło" też stare zdjęcia zmarłego ojca oraz Pan Jezus w koronie cierniowej.

    Na miejscu próbowałem namówić matkę do uczestnictwa w Mszy św. ale nagle doznałem szoku, ponieważ ujrzałem, że cała moja rodzina żyje w ciemności: tylko pracą, remontami i handlem.

    W kościele znalazłem się przed obrazem na którym Jan Chrzciciel chrzci wodą Zbawiciela. Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęło cudowne jego narodzenie. To naprawdę największy człowiek na ziemi...zrodzony z niewiasty, którego "nie tknęła wina". 

     Łzy płynęły na ziemię z powodu obdarowania przez Pana Jezusa! Jako nędznik znalazłem się w miejscu mojego chrztu. Przyniosła mnie tutaj ciocia i wujek...bez mojej matki, która nie mogła przybyć!

   Na ten czas płynęło Słowo Boże (Ewangelia: Mt 7,21-29): "Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!  wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. (...) Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale".

   Promienie słoneczne - przez liście drzew - błyskały na witrażu z obrazem Anioła. Coś pięknego, a w tym czasie pokój zalał moje serce po Eucharystii i chciałbym stąd odjechać do domu i modlić się!

    Zbytecznie pozostałem i mówiłem o celu naszego życia, wypełnianiu Woli Boga Ojca i braku śmierci oraz naszej odpowiedzialności. W dyskusji dodałem, że człowiek pierwotny, został wysłany na swoje, dusze dołączono do ciał i tak znaleźliśmy się w "Obozie Ziemia".

    Ten człowiek wiedział, że Bóg Jest i widział go w drzewie, zwierzęciu, skale, słońcu i innym człowieku (królu). Później Bóg dał nam proroków zapowiadających nasz powrót! Właśnie kapłan to potwierdził, że Pan Jezus przybył, aby pogodzić nas z Ojcem. To wszystko! 

    Można sobie to wyobrazić na naszych dzieciach, które wszystko otrzymały, ale niektóre buntują się. Każdy ojciec mimo poprzednich poniżeń i obelg czeka na ich powrót...

   To wszystko wywołało rozdrażnienie. Dodatkowo miałem pokazaną marność ludzką i to członków z mojej rodziny. Najbardziej protestowała żona brata po ojcu wojującym komuniście, który podobno znał się z Cyrankiewiczem (w obozie). Dzisiaj, gdy to przepisuję (05.01.2022) nic się nie zmieniło, a bój z wiarą jest już otwarty!

   Po czasie ujrzałem prowadzenie Boże: poranne umycie samochodu, sprawną jego reperacje, natchnienie do odwiedzenia rodziny oraz pomoc w odczycie intencji modlitewnej tego dnia...za który podziękowałem!

    Podczas powrotu do domu na horyzoncie przywitało mnie wielkie słońce, bo dzisiaj jest najdłuższy dzień w roku!

                                                                                                                          APeeL

 

 

 

 

    Dzisiaj przekażę, co dzieje się z naszym ciałem fizycznym i duszą przed i po spotkaniu z Panem Jezusem na Mszy świętej o 7:15. Szatan zna przebieg naszego życia, a nawet dnia. Chodzi o to, że - za zezwoleniem Boga - może poddać nas pokusie czyli ćwiczeniu wyboru pomiędzy dobrem i złem, w moim wypadku "szkodzić mi" (w różny sposób), a o. Pio nawet bił!

  Już od przebudzenia napłynęła niechęć do Mszy św. porannej z podsuwanym "odpoczynkiem" oraz typowe zalecenie, aby być na Mszy św. o 17.00 z wcześniejszą godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu.

   Chodzi o to, że obecnie Pan Jezus nie odwiedza naszych domów (pandemia), ale wszyscy kontaktują się ze wszystkimi na adoracji...w wielkim bałaganie (ze schodzeniem się "kolędników", trzaskaniem drzwiami, waleniem podczas siadania w ławkach, włączaniem się telefonów, itd.). Ten pomysł demon podsunął proboszczowi! Od razu zaznaczę, że dzisiaj w tym czasie będę do niczego, a książę ciemności...zrywał mnie na adorację!

   Przez całą Mszę świętą byłem nieobecny, bo demon zagościł w moich myślach: sprawa dziennika, wróciła krzywda w Izbie Lekarskiej, gdzie trwają "wybory" (był określony czas, nie było chętnych, wydłużyli...bez terminu!), skok "rodzinki" na spadek po rodzicach, bluźnierstwa na blogu Jana Hartmana oraz nocny thriller o działaniu służb specjalnych. Nie pokonasz tego sam z siebie, nie chcesz myśleć, a zły zmienia tematy. Zobacz czym mami ciebie?

    Na ten czas popłynęło Słowo (1 J 3,7-10): "Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu (...) Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże, taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła". Ten podział jest błędny, to właśnie zarzuca nam Jan Hartman..."wybrańcy" będą zbawieni, a przecież zadaniem każdego jest zostanie świętym.

    Z Ewangelii (J 1,35-42) usłyszałem tylko Słowa Pana Jezusa: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr.

    Tuż po Eucharystii wszystko odeszło, Ciało Duchowe Pana Jezusa ułożyło się w formie łodzi ("Jestem z tobą"), ale ja nie wiedziałem dlaczego. Nagle nastąpiła przewaga układu parasympatycznego (nerwu błędnego) z pogłębieniem i spowolnieniem oddechu, wzdychaniem, potrzebą zamknięcia oczu (odgrodzenia się od rzeczywistości) oraz pragnienie bycia z Panem Jezusem...tutaj, w tym świętym miejscu.

   Serce ścisnął ból, łzy zalały oczy, straciłem ciało fizyczne, miałem pragnienie milczenia i pozostania w ciszy duchowej, bo pojawiała się wielka tęsknota za Panem Jezusem! Pierwszy raz w życiu ekstaza zamieniła się w tak wielkie cierpienie. Zawsze jest odwrotnie...tę tęsknotę koi zjednanie z Ciałem Duchowym Pana Jezusa. Zrozumie to ktoś nagle tracący bliską osobę, a także dziecko porzucone przez któregoś z kochających rodziców.

   W tym stanie opuściłem Dom Pana z "utraconym" ciałem fizycznym, które jest zbyt słabe na takie doznania i ratuje go sen. W bólu wjechałem do garażu, a później ze łzami w oczach i z pochyloną głową, krok za krokiem wróciłem do mojej izdebki.

   Myślałem, że wszystko przejdzie po śnie, ale przebudzony po dwóch godzinach byłem dalej w stanie smutnej rozłąki. Łzy płynęły po twarzy, a dusza wołała jak Piotr: "Kocham Cię Jezu! Kocham Cię Jezu! Ty wiesz że, Cię kocham". Zważ, że ja jestem mocnym, nie przeżywam w ten sposób kłopotów i cierpień życiowych. To płacz z powodu miłości Boga Ojca.

   W ustach dalej trwała słodycz, pokój w duszy, a w sercu tęsknota za Panem Jezusem rozrywająca serce...z pragnieniem świętości! Nie spodziewałem się, że dzisiaj spotka mnie tak wielka łaska. 

    Dusza w tym czasie wołała: "Boże, Jezu, Duchu Święty dlaczego świat nie chce wiecznego szczęścia, które czeka nas na końcu drogi. Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią. Powstrzymaj Rękę karzącą. Zrób coś z tymi, którzy zabijają dusze własne i innych oraz z pragnącymi napaść na naszą ojczyznę, której Królem jest Twój Syn". 

   Wróciły słowa dwóch specjalistek od głowy, koleżanek z psychiatrii nasłanych na mnie przez Izbę lekarską, które stwierdziły, że moje doznania: "to brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". To debilizm duchowy, tych którzy pracuję wśród wiernych Bogu Objawionemu. Czy naprawdę nigdy nie były w kościele? Nie słyszały śpiewu i zawołań kapłana?

   Co się dziwić, gdy ówczesny konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii wciskał mi, że nie ma  natchnień. Natchnienia są przekazami od innych ludzi (telepatia) oraz ze strony Bożej i królestwa ciemności. Jasno masz to pokazane w tym i w wielu moich zapisach.

   Nasze myślenie nie jest de facto tworzone w mózgu (przekaźnik jak stacje łączące telefony), bo wówczas byłaby to energia elektromagnetyczna (klatka Faradaya zatrzymałaby ich przebieg). Nie wiedzą o tym niewierzący zapatrzeni w  swoje mądrości, które wykorzystuje Mefistofeles...

                                                                                                               APeeL

Aktualnie przepisane...

21.06.1994(w) ZA KOCHAJĄCYCH INNYCH

     Poranna pogoda nie oznaczała radości w pracy, bo właśnie...

- przybył syn matki u której byłem pogotowiem (nie mój rejon)...wcześniej kolega z pogotowia nie zabrał jej nieprzytomnej z udarem mózgu, a mnie odmówiono przyjęcia do szpitala. Podczas wnoszenia do domu poprosiłem o pomoc Matkę Bożą, właśnie odzyskała przytomność.

- zgłosił się porzucony przez żonę dla chorej siostry i życia duchowego!

- trzeci wzywał do zmarłej matki (stwierdzenie zgonu).

    W nędznej chacie zmarła leżała nakryta białym prześcieradłem, a syn płakał wstydząc się łez. Podczas wypisywania karty zgonu wyjaśniłem mu, że jego matka jest, a to tylko rozstanie.

    Pojechałem też do pacjentki po udarze, która odzyskała świadomość ku radości rodziny. Przy okazji pomogłem jej synowej (ze Śląska), sprawdziłem wahadełkiem, że nie znosi wielu leków przeciwbólowych: ma przewlekłą dyskopatię, nieoperacyjną, a bóle są wynikiem przeciążenia sąsiednich krążków.

    Nagle moje serce zalała miłość do tych ludzi...aż zacząłem wołać: "Jezu mój! Matko moja!" Temu doznaniu towarzyszył Pokój Boży, a tego nie można przekazać! To nagłe nadprzyrodzone doznanie sprawiło odczyt intencji modlitewnej dnia.

    Na działce napłynął obraz płaczu Pana Jezusa na zmarłym Łazarzem. Na ten czas z radia płynął program o chorych na AIDS w którym była rozmowa ze zmarłym później. Także do jego duszy napłynęła Miłość Boża, a przy okazji wszechogarniająca do wszystkich żyjących i zmarłych.

    Podczas smutnej melodii popłakałem się z powodu zalewającego serce bólu, ponieważ świat potrzebuje miłości. Przypomniały się Słowa Pana Jezusa przekazane do mnie przez Vassulę Ryden: "wzrastaj Mój kwiecie". Tak jest naprawdę, bo mam wzrastać, ponieważ zatrzymanie się oznacza upadek. Potwierdzam to po latach (04.01.2021).

    Na Mszy św. stwierdziłem, że tak mało wiernych przychodzi na nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nagle moje serce zostało ponownie przemienione po spojrzeniu na wielką figurę Pana Jezusa, a właściwie na Jego Serce. To oznaczało, że miłość, która płynie do wszystkich pochodzi z Serca Boga.

   Łzy wywołało wołanie proroka Ezechiasza do Boga (2Krl 19) o zmiłowanie nad Jerozolimą, o jej uchronienie. Natomiast Pan Jezus przestrzegał (Ewangelia: Mt 7,6.12-14): "Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują".

    Eucharystia była w intencji tego dnia z napływającymi obrazami: opiekujących się ciężko chorymi, matek czuwających nad dziećmi...szczególnie niepełnosprawnymi, zakochani oraz para staruszków z reklamy PZU. Pokój i miłość zalały serce: "tak tutaj dobrze". Zacząłem moją modlitwę, a ręku znalazł się obrazek Pana Jezusa z Sercem z bierzmowania syna.

    Teraz dziękuję za kolację i zimną wódkę, nie jest łatwo w pełni wrócić do Boga. Nie oglądam filmów, ale właśnie trafiłem na przedstawiający porwanie syna i walkę ojca z bandą o jego odzyskanie. Miłość i bandytyzm...tak było i będzie aż do końca świata. Ten świat musi upaść, a Nową Ziemię zapełnią wiedzący, że jest Bóg Ojciec i taki jak ja będzie mógł o tym mówić!

                                                                                                                  APeeL

 

 

 

   Wierny z moją łaską powinien być potulny jak baranek, ale Pan Jezus wskazywał na "groby pobielane" czyli uczonych w Słowie z filakteriami (wstęgami o zawijanych końcach) oraz frędzlami u płaszczów. Nie wiem jaką moc w obrażaniu miały wówczas te słowa?

    Na Mszy św. rozpraszała mnie portmonetka, którą ktoś przez nieuwagę zostawił w Żłobku Pana Jezusa (takie było zakończenie wczorajszej intencji: za tracących własność).

   W Słowie popłynie to, co wiem  (1 J 2,29-3,6), że przez Boga Ojca zostaliśmy nazwani "dziećmi Bożymi", ale świat nie zna nas, ponieważ nie poznał Jego...

   Pana Jezusa rozpoznał Jan Chrzciciel (Ewangelia: J 1,29-34): "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. (...) Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. (...) Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym". Dzisiaj Eucharystia wywołała długotrwały pokój i słodycz zalewająca serce, duszę i usta. 

    Nic już nie planuję, zdany całkowicie na Boga Ojca, a dzisiaj zobaczysz pomoc w odczycie tej intencji oraz uzyskanie mocy do przepisania i edytowania trzech zaległych.

   Natchnienie sprawiło, aby wejść na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl), który 1 stycznia 2022 roku dał wpis: "Anno Domini 2022? Czas uwolnić kalendarz od Jezusa!" Przykrość, bo piękne zdjęcie Zbawiciela było kwiatkiem do kożucha czyli ślepego ataku na wiarę świętą!

    "Trwa XXI wiek (...) za sto lat nikomu już nie będzie się chciało liczyć lat od narodzenia boskiego bohatera mitologii jednej ze schyłkowych religii. (...) choć ani trochę nie wydaje (...) się, aby żydowski robotnik budowlany sprzed dwóch tysięcy lat był mesjaszem (Chrystusem), a co dopiero bóstwem, i to jedynym. (...) Bóg stworzył żydowską nastolatkę, którą następnie zapłodnił, by urodzić się z jej dziewiczego łona jako z własnej matki i przyjąć postać człowieka.

    A uczynił to po to, by jako skazany na śmierć cieśla i przewodnik duchowy grupki swych uczniów przebłagać samego siebie i wybaczyć Żydom ich grzechy polegające na nieposłuszeństwu jemu samemu. W tym celu tak pokierował wolą pewnej grupy Żydów i Rzymian, aby go ukrzyżowali.

   Po śmierci jednakże wrócił na kilka dni do żywych i wróci po raz drugi, aby oddzielić tych, którzy w niego wierzą, od niewiernych, a w konsekwencji jednych umieścić w raju, a innych w piekle. Litości!"

   Zacytowałem potworności, którymi zostałem wstrząśnięty. Kalendarz stał się tylko pretekstem do tak perfidnego ataku na Cud Poczęcia Pana Jezusa z Ducha Świętego. Nie pojmiesz tego rozumowo, bo Szatan tylko czeka na takich frajerów, którym poprowadzi pióro. Nie wierzą w nadprzyrodzoność, a zarazem ją reprezentują...w śmiertelnym boju duchowym.

   Większość krytykowała zmianę kalendarza (stworzenie daty "0"), a człowiek z komodo 3 stycznia 2022 20:17 napisał komentarz...

    ”Jezus zwykły robotnik budowlany” To bardzo ciekawe spostrzeżenie Pana profesora. Pokazuje mentalność lewicy laickiej. Myślałem, miałem nadzieję, że owa proletariackość Jezusa nie powinna przeszkadzać profesorowi. (...) Taki Mahomet nie był nawet cieślą. Był właścicielem stada wielbłądów. Czyli taki zamożny pastuch. Tak go nazwę.

    Minęło, plus minus, 1400 lat…I oto…Jeden z najbogatszych monarchów, Król Arabii Saudyjskiej niejaki Salman ibn Abd al-Aziz, nie ma już wielbłądów, a wielkiego turbo yeta z salą bankietową i toaletami wysadzanymi złotem i jest jednocześnie gorliwym wyznawcą owego pastucha – proroka, sprzed 1400 lat.

    Ja zaznaczyłem jako dr. Bylejaki...

                                                       Panie Profesorze!

    "Widzę, że jest Pan zwolennikiem budowania Raju na ziemi. To już było (Rewolucja Październikowa). Proponuję podzielić naszą ojczyznę. Mnie nie przeszkadzają Pana poglądy, a Pan jako pełen europejskiej tolerancji podżega do wojny religijnej.

    Ma Pan rację, że w kalendarzu dla świeckich zbyteczne są nasze Święta z wolnymi dniami (tak lubiane przez niewierzących). Katolik powinien mieć swoje z wolnym do odrobienia.

    Wówczas nie byłoby świętowania przy stołach przez niewierzących. Można zrobić zgodę i przydzielić Panu różne świeckie święta (Rocznica Rewolucji Październikowej, 1 Maja, itd.).

    Proszę uważać, bo może się Pan narazić kochającym wolne i biesiady"…

    W komentarzach zauważyłem słowa o "mocnych w ryju", a to sprawiło natychmiastowy odczyt tej intencji. Jak się okaże dzisiaj będzie adoracja Najświętszego Sakramentu od 16.00 - 17.00. Pojechałem i w tym czasie odmówiłem modlitwę...

   Zważ na moje wielkie zaskoczenie, może coś drgnie w sercu profesora, który uwierzył...w swoją mądrość.

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

 

   Ktoś pomyśli, że wiara to tylko modlitwy, Msze św. z umartwieniami, itd. A to jest normalne życie z Bogiem Ojcem...tak jak dzieciątka przy tatusiu ziemskim, który lepiej wie, co jest mu potrzebne.

   Większość ludzi nie ma świadomości, że przy każdym z nas jest Anioł Stróż, a także Wszechobecny! Jak nie wierzysz to zapytaj swojego Prawdziwego Ojca (nie próbuj, nie żartuj, ale uczyń to z serca). Patrz na znaki...ja je potrafię zauważyć i podziękować, co przekażę w tym świadectwie.

    Deus Abba jest przy mnie, ale wczoraj o północy - podczas wybuchających rac - zaprosiłem Go do mojej izdebki. Stąd miałem pomoc, bo udało się wyrobić normę w przepisywaniu świadectw i edycji aktualnego. Po wszystkim popłakałem się z dziękczynieniem Bogu Ojca, całkowicie zaskoczony łatwością w zapisie przekazu duchowego.

   Tutaj mogę powtórzyć Słowo z dzisiejszej porannej Mszy św. (Syr 24,1-2.8-12): "Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i (...) i już nigdy istnieć nie przestanę. W świętym Przybytku, w Jego obecności, zaczęłam pełnić świętą służbę (...)".

   Św. Paweł dodał (Ef 1,3-6.15-18): "Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa (...) W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem".

   Po Eucharystii zostałem zalany pokojem i słodyczą, a wówczas masz poczucie bezpieczeństwa, bo trafiasz do Królestwa Bożego, które już tutaj jest w nas. Nie mogłem wstać z kolan.

   Nie znałem jeszcze intencji tego dnia, a bardzo pragnąłem odmówić moją modlitwę o 11.15 podczas gry oldbojów na Orliku (nie potrafię modlić się z serca w pomieszczeniu zamkniętym). Zobaczysz jak wszystko się ułoży.

   Zostałem obudzony na czas o 10.45, zrobiłem mocną kawę, wcześniej pobrałem leki, ale nie miałem w ręku najważniejszego nasercowego (często łykam go normalnie, oddzielnie)...przed wyjściem zauważę, że tabletka leży na dywanie. Zważ, że tam podaję piłkę (biegam), a serce już upominało się o ten "dopalacz". 

   W tym czasie żona miała natchnienie opowiedzieć problem z czytanej książki o ludziach bez środków do życia w USA (nie ma tam naszej opieki społecznej). Ludzie w zdrowiu biorą pożyczki, budują domy z trzema łazienkami, a przy potknięciu się tracą wszystko. Dodatkowo przed Mszą św. "zgubiłem" dyktafon oraz wcześniej 2 zł w kościele (nawet szukałem pod ławką)...chodziło o duchowość zdarzeń.

    Natychmiast poznałem intencję, a podczas odmawiania mojej modlitwy (1.5 godziny - tyle, co trwa mecz) przepływały obrazy i zdarzenia: długi, przegrana na giełdzie lub w karty, oszukanie podczas spadku (zagarnięty w moim wypadku przez "rodzinkę").

   Wielu zaczyna używanie życia na starość, bo żyje się raz ("tak, ale wiecznie"), omamieni na wnuczka lub policjanta, pożar mieszkania, wybuch gazu lub jego zalanie oraz ofiary klęsk żywiołowych: pożarów, powodzi i wulkanów, a także uderzeniu pioruna. .

   Niedaleko nas tak się stało z sadownikiem, który stracił wszystkie maszyny i dwa samochody. Później w sprzeczce zabił żonę i zranił broniącego ją syna (spokojni dotychczas ludzie). 

   Przepłynęła sytuacja ludzi z Doniecka, Czernobyla, Wołyń, tereny czystek etnicznych, wojny bratobójcze, nabrani na turystów "imigranci". U nas nie dano nic z powszechnego uwłaszczenia, rozkradziono wszystko i dalej mamy czerwoną mafię:

- "czyścicieli kamienic" (to trwa dalej)...

- splajtował, zmienił płeć i Pesel, nic nie ma i nie wiadomo, gdzie mieszka

- licytacja willi, wzięto zapłatę, a utrwalacz ("właściciel") nie wpuszcza do środka...

- towarzysze sprawili (dywersja), że emeryt dostaje rachunek za gaz jak przedsiębiorca ("ma tłumaczyć się, że nie posiada Mercedesa")...tak jest też u złotoustego Rafałka Trzaskowskiego prezydenta W-wy i o mały włos RP. Dobrze, że mieliśmy pegasus...

                                                                                                                 APeeL

Aktualnie przepisane...

17.06.1994(pt) ZA TKWIĄCYCH W NIEWIERZE...

    Zaczynam przepisywać to świadectwo (02.01.2022), a w telewizji klient bije panią z poczty, która zwróciła mu uwagę, że nie ma maseczki (pandemia). Pokazano też inne bójki, w tym z policją, która zamknęła dyskotekę.

    Natomiast w tamtym czasie (2 Krl 11,1-4.9-18.20) samozwańcza królowa Atalia morduje w odwecie za śmierć swojego syna. Po czasie sama zostaje zabita. Okrutne zbrodnie trwały od czasów dzikich, obecnie obrały formę ludobójstwa: Stalin, Hitler, dr Bernard Nathanson ("Niemy krzyk"), Hideki Tojo (Hitler Japonii), który napadł na Chiny i mordował wszystkich (ok. 30 milionów).

    W Ps 132 padną słowa: "Pan wybrał Syjon na swoje mieszkanie (...) Wzbudzę tam moc dla Dawida, przygotuję światło dla mego pomazańca".

    Pan Jezus ostrzegł (Ewangelia: Mt 6,19-23), abyśmy gromadzili sobie skarby w niebie, a nie na ziemi, "gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje". Uśmiechnąłem się, ponieważ przepisuję dziennik, który atakuje pleśń! Popłakałem się podczas Eucharystii z pieśnią rozrywającą serce.

    Dzisiaj nie ma naporu chorych, a ja z wielką chęcią pomagam i pocieszam przestraszonych śmiercią, wystąpieniem paraliżu, a jakby na znak z Ewangelii trafiła się grzybica cewki moczowej oraz promienica szyi, a także przykre zapalenie jądra!

    Na początku dyżuru w pogotowiu zostałem zbudzony z drzemki przez piękny śpiew w duszy. Zapytałem kolegę lekarza, kiedy wróci do Boga...po latach umrze w niewierze, a szkoda, bo to dobry i pracowity człowiek. Jednak to nie wystarcza, aby wrócić do Królestwa Bożego.

    Podczas odmawiania mojej długiej modlitwy napłynęła jasność, że po naszym zesłaniu na ziemię, w czasie, gdy byliśmy jeszcze "dzikimi"...wiedzieliśmy, że Bóg Jest, a właściwie bogowie. Jednym słowem: nie chcieliście Ojca Prawdziwego to służcie bożkom!

    Po naszym zmądrzeniu (wzroście cywilizacji) Deus Abba zlitował się: przysłał proroków, a później własnego Syna, Pana Jezusa, który odkupił nas i otworzył Niebo! Teraz trwają Objawienia Matki Bożej z Orędziami, ale Bóg ludzkości już nie jest potrzebny! Po niebie latają odrzutowce, badamy wszystko, a wysłannicy Szatana wciąż budują raj na ziemi.

    W tym świadkowie Jehowy (nazwa specjalnie myląca) głoszą, że Pan Jezus był tylko człowiekiem, oni są wybrańcami Boga, którzy będą żyli w raju na ziemi. Natomiast uczeni radzieccy negują istnienie nadprzyrodzoności, posiadanie przez nas duszy...zdychamy jak karaluchy.

   Nie obchodzą ich świadectwa: NDE ("doświadczenia bliskie śmierci"), bilokacja u o. Pio z zostawianiem po sobie zapachu fiołków. Nic nie dają dowody na fakt, że nasze myślenie (w tym telepatia) nie ma charakteru promieniowania elektromagnetycznego (przechodzi przez klatkę Faradaya)...mózg jest tylko przekaźnikiem procesów psychicznych płynących z naszej duszy. To wszystko nie trafia do tkwiących w niewierze...

   Teraz mamy tylko ostrzeżenia, które Szatan wykorzystuje do straszenia końcem świata. Stąd prepersi ("gotowi na wszystko") mają pełne "zakamary" konserw i różne tajemne miejsca do przetrwania. Nic w tym czasie nie czynią dla swoich dusz.

   Na ten moment listonosz przyniósł zamówiony tom "Prawdziwego życia w Bogu", który otworzył się na informacji, że Bóg Ojciec daje poznać się za pośrednictwem Matki Bożej, aniołów i świętych, a także ś w i a d k ó w do których zaliczam siebie. Właśnie sprzątaczka w pogotowiu wspomniała o moim wystąpieniu w radiu...przed dwoma tygodniami.

    Dziwny dzień, ponieważ w odstępach załatwiam trzech chłopców pogryzionych przez psa! Teraz, podczas transportu porodu wzrok zatrzymało czerwone niebo. Pan przestrzega, że wówczas słońce stanie się czarne ("O! Ty, Przedwieczny, który lat tysiące zapalasz i gasisz słońce")!

   W tym czasie z serca rozległo się wołanie: "Ojcze! Ojcze mój! ojcze!"  Nagle wszystko stało się bliskie i piękne. Później w pokoju lekarskim odmówiłem litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, a wyraźnie uśmiechały się św. Oczy Zbawiciela z Całunu. Z ponownym porodem trafię na świecący krzyżyk w miejscu wypadku.

    Z wyjazdu wróciliśmy po północy. Zapaliłem lampkę przed Panem Jezusem z Sercem i z przysłanego przekazu do Vassuli Ryden przeczytałem obietnicę, że każdy dom, gdzie czci się Serce Pana będzie chroniony. Wtulony w poduszkę patrzyłem na mojego Pana i tak było mi dobrze. Szkoda, że muszę iść po dyżurze i ciężko pracować w przychodni od 8:00.

      "Dziękuję Ojcze za ten dzień"...

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

 

Świętej Bożej Rodzicielki Maryi...

   Wczoraj Szatan sugerował, abym zrezygnował z drugiego nabożeństwa o 15.00..."nie będzie żony, zapiszę głosem zaległe świadectwa" (w pierwszej osobie). Wiedział, że pożegnanie starego roku będzie wstrząsające: koronka do Miłosierdzia Bożego, Msza św. z ponowną Eucharystią oraz błagania i przepraszanie Boga Ojca przed Najświętszym Sakramentem z błogosławieństwem Monstrancją.

   Nie udało się to zalecił, abym dzisiaj opuścił poranną Mszę św.! Wiedział, że zapomniałem o 1-wszej sobocie, a po dzisiejszej Mszy św. będzie litania do Matki Bożej z ponownym błogosławieństwem Monstrancją.

    Musisz zrozumieć, że jest to upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji...w czynieniu zła. Zapytasz; jakie zło podsuwał, przecież "dbał" o przepisywania dziennika oraz o mój wypoczynek? Gdyby podsunął mi zło ujawniłby się.

   Przeciętny człowiek Mefistofelesa kojarzy z okropnościami, zbrodniami, ludobójstwem, itd. To prawda, ale na każdego ma coś innego. Jeżeli jesteś letnim katolikiem postanów, że pójdziesz na Mszę św. z przystąpieniem do Sakramentu Pojednania. Zapisz wszystko, co napłynie do twojej głowy z diagnozą dlaczego postanowienie "spaliło na panewce".

    Przełamałem straszliwą słabość ciała i z trudem wstałem na Mszę św. o 7.00. Tak zaczynam się Nowy Rok, aż chce się płakać z powodu Dobroci Boga Ojca..."Jezu kochany". Zaczynaj wszystko z Bogiem, a dzisiaj świat będzie się "bawił" (pandemia), straszył psy (racami) i zanieczyszczał atmosferę (szkodliwe gazy)...

    Podziękowałem za możliwość dojazdu do kościoła, a po drodze - przy śpiewie "A wszystko te czarne oczy" przez Krzysztofa Krawczyka - popłakałem się z krzykiem, bo najpiękniejsze są św. Oczy Pana Jezusa z Całunu, które niekiedy uśmiechają się do mnie...przeszywając moją duszę.

    W Słowie płynącym od Ołtarza św. padną słowa, które sprawią późniejszy odczyt intencji modlitewnej tego dnia. Bóg Ojciec przekazał Mojżeszowi piękne błogosławieństwo dla narodu wybranego (Lb 6,22-27):

"Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską".

    Ja często mówię w podziękowaniu: "Niech was Bóg błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni nad wami Swoje Oblicze i obdarzy was Pokojem"...

   Eucharystia sprawiła słodycz w sercu (duszy), a także w ustach, która będzie trwała jeszcze po powrocie do domu. To jest efekt Słów Pana Jezusa: "pokój Mój wam daję".

    Padłem na kolana podczas litanii do Matki Bożej z błogosławieństwem Monstrancją, a w tym czasie wzrok zatrzymała korona z kwiatów na głowie Anioła Pokoju z Medziugorie (wielka figura). Dodatkowo na posadzce odbił się obraz MB Częstochowskiej oraz Stół Ofiarny, wszystko w kwiatach i w aurze migających lampek.

    Wyjaśnię tylko, że Pokój Boży jest darem Ducha Świętego. Nie można przekazać tego doznania duchowego naszym językiem. Pokój, który znamy jest tylko marną namiastką (brak wojny, nękania, nagłe zdarzenia, itd.).

   Wyłączyłem telefon stacjonarny, bo może obudzić trupa, cały dzień byłem drętwy, chwilami napływał niepokój (ktoś "nadawał" do mnie), a dodatkowo do żony zadzwoniła siostra...mogła umrzeć w tych dniach z powodu ropniaka pęcherzyka żółciowego.

   Niewiele brakowało do jego pęknięcia, ponieważ nie mogła dostać się na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy), gdzie trwał nawał podobnie chorych. Groziła jej śmierć (przy pęknięciu)...nie zdawała sobie sprawy (zrezygnowała z czekania). Żona dzwoniła przez godzinę do rodziny.

    Szatan wykorzystywał tę sytuację i zalewał mnie niechęcią do pisania tych przeżyć. To jest jego straszna broń. Moc Boża i Pokój Boży wróciły późnym wieczorem. Zapamiętaj z tego świadectwa, że Pokój Boży to łaska Ducha Świętego...otrzymujemy go po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii). Raz to przeżyjesz i będziesz wiedział...

                                                                                                             APeeL

29.06.2010(w) ZA PRAGNĄCYCH PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI

Św. Apostoła Piotra i Pawła

     W śnie byłem na nabożeństwie, a teraz, gdy idę do kościoła moje serce zalewa miłość Boża do dusz i tego świata. Wciąż wraca kazanie z niedzieli, bo tam kapłan poruszył sprawę: wolnej woliznalezienia drogi powołania oraz uzyskanie wolności. 

    To był wykład teologiczny, którego nie pojmie przeciętny człowiek, bo nauka Kościoła katolickiego jest bardzo trudna, ponieważ Pisma wychodzą spod piór natchnionych Duchem Świętym. Wszystko trzeba „przełożyć” na język katolików „niedzielnych”, bo Bóg stworzył wszystko bardzo prosto i za to właśnie dziękował Ojcu Zbawiciel. Nie ujrzą tego mądrzy świata. 

   Kapłan nie rozdzielił wolnego wyboru od wolności oraz wolności w pojęciu naszym od Wolności Prawdziwej.

    Przekażę kilka słów o wolności. Wolność Prawdziwa (Boża) jest całkowitym poddaniem się Woli Boga Ojca. Wówczas zaznajemy wolności dziecka Bożego i radości duchowych! Trzeba stać się niewolnikiem Boga, a to oznacza codzienne prowadzenie przez Ojca Prawdziwego („bądź Wola Twoja”).

    Przypomina to dziecko prowadzone przez dobrego ojca ziemskiego. Czasami mówimy, że "wyrwał się z ręki ojca". Ja idę tą drogą i proszę, aby Bóg Ojciec nie puszczał mojej ręki. Wierz mi, że jest to fascynujące, a po czasie nie sprawia trudności...mój dziennik jest tego dowodem.

   Herod zauważył, że ścięcie Jakuba spodobało się Żydom. Uwięził Piotra i chciał oddać go w ręce prześladowców, a lud modlił się za niego. „[...] Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał miedzy dwoma żołnierzami [...] zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi [...]” Opadły kajdany, minęli straże, a żelazna brama sama się otwarła. Dz 12, 1-11. To przykład uwolnienia więźnia, a więzienie kojarzy się z brakiem wolności.

   Pan Jezus mówi do św. Piotra; <<Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale, gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz>>

  Tu między innymi tajemnica naszej wolności ziemskiej oraz Wolności Prawdziwej czyli oddaniu się Bogu. Tej wolności nie niszczy uwięzienie, a nawet śmierć, bo nie boimy się. To wolność Boża, prawdziwe wyzwolenie ze wszystkich pęt, a jednym z nich jest strach przed śmiercią i ona sama.

   Tego nie zrozumiesz z opisu, bo to musisz sam przeżyć. Wracają słowa świętej z „Dzienniczka”; „Jezu! [...] Miłość Boża czyni duszę swobodną [...] Jest jej królową [...]”. 

    Pan Jezus wyjaśnia, co oznacza Królestwo Boże, a ja zaznaję tego po Komunii św.! Wówczas łzy zalewają oczy, wzdycham i nie mogę wyjść z kościoła. W tym stanie wołam; „Ojcze ! Tylko Twoja ochrona daje na tym zesłaniu prawdziwą wolność z możliwością powrotu do Ciebie". 

    Na ulicy orkiestra grała smutną melodię, a moje serce uciekło do Boga i wołało; „Jakże pragnę Prawdziwej Wolności...wolności z Tobą”! Tylko garstka potrafi zrezygnować z kochania tego świata i jego różnych „wyzwoleń”...ta garstka wybiera „niewolę” Bożą, a przez to Prawdziwą Wolność.  

                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

14.06.1994(w) ZA SWOICH, KTÓRZY RANIĄ...

    Na dyżurze w pogotowiu tuż po północy zawołałem: "Panie Jezu bądź dzisiaj ze mną!". W sercu pojawiła się żona i kapłani małej wiary, którzy poddawani są wielkiej próbie utrzymania czystości.

     Tuż przed wyjazdem płynęła piosenka z powtarzanym trzy razy pytaniem: "Kto dał ci do ręki ostrą broń"? Dalej wymieniano przykłady obłędu u ludzi (szaleństwo, obłąkanie, opętanie, a popularnie bzik).

    Właśnie przejeżdżaliśmy obok oświetlonego wodociągu. Okupanci pozwalali tylko na jedno ujęcie. Tak jest u pragnących władzy nad światem. Woda, w tym momencie kojarzy się z czystości duszy.

    Wróciła grzeszność dusz kapłańskich, jakże ranione jest Serce Pana Jezusa, gdy Jego słudzy kalają się, a szatan ma nieskończony repertuar pokus. Tak poznałem intencję tego dnia i zacząłem moją modlitwę, która zostanie potwierdzona po trafieniu do starszej pacjentki pobitej przez synową! Ze stresu prawdopodobnie doznała zawału serca. Podczas przejazdu do szpitala rzewnie płakała!

    Napłynął obraz spotkania Jana Pawła II z abp. Vincentem Nsenglyumva zamordowanym później przez ruandyjskich strażników razem z dwoma biskupami i 10 duchownymi. Trzy dni wcześniej z jednym z kościołów Kigali zginęły 63 osoby oraz 9 księży. Przepisuję to 01.01.2022, a patrząc na zdjęcie z tego spotkania ból zalał moje serce, a łzy zalały oczy. Uczynili im to "swoi", czarni bracia.

    Na ten czas z otwartej książeczki padną słowa o "podnoszących rękę na rodziców". Jakże Pan Jezu pokazuje mi to cierpienie, które widzi stale na całym świecie! Jest mi przykro, ponieważ jako szpieg jestem obserwowany przez swoich, a dzisiaj jest dzień nalotów. To koledzy lekarze: ten filuje, a ten nagle wpada (może zaskoczy mnie na szkodzeniu władzy wciąż ludowej)!

   Właśnie widziałem karykaturę faceta podglądającego przez dziurkę od klucza. Ci ludzie nie wiedzą jak wydobyć się z pułapki agenturalnej. Ja im to wybaczam, ale oni wolą pogaństwo.

    Dzisiaj było mało pacjentów w przychodni, zmarnowałem czas na wysłanie pięciu takich samych kuponów "To-To". Nikt tak nie czyni, a to "żarty" Belzebuba ("zachłanność")...fajny byłby Bóg Ojciec, gdyby Swoim dawał wielkie wygrane. Ja chciałbym te pieniądze przeznaczyć dla chwały Pana, ale to jest demoniczne uzasadnienie hazardu!

    Podczas dalszej modlitwy na działce, a szczególnie koronki do Miłosierdzia Bożego zrozumiałem na czym polega przebaczająca Miłość Pana Jezusa. Jeżeli nie wybaczysz swojemu, który rani...jak wybaczysz obcemu i do tego okrutnemu mordercy?

    Na ten moment mam jakieś stare sprawozdanie z synodu, gdzie Jan Paweł II świadczy o stałej obecności przy nas Pana Jezusa, a ja wiem o tym. To cud, bo Bóg Ojciec jest przy każdym z nas, a nawet w nasz (dusze). Nawet nie ma co wymieniać wszystkich dobrodziejstw i nieskończonego miłosierdzia.

    W drodze na Mszę św. wieczorną popłynie "św. Agonia" Pana Jezusa spotkam pijaka, który wciąż rani swoją matkę, a przed chwilka żona opowiadała o ojcu katującym synka. Dzisiaj to wszystko znamy z programów interwencyjnych. Wzrok zatrzyma Pan Jezus w koronie cierniowej...nałożonej z polecenia bezpieki świątynnej (przez swoich). "Ojcze wybacz im, ponieważ nie wiedza, co czynią".

   Garstka wiernych, bo emerytki wolą stać przy straganach, a niektóre filują w oknach do śmierci, wierne, ale władzy wciąż okupacyjnej.

    Dzisiaj zmarła pacjentka, którą trułem lekami p. bólowymi, bo nie wyrażała zgody na wstawienie stawów biodrowych. Od niej przed śmiercią otrzymałem kalendarz z Panem Jezusem z otwartymi ramionami.

    Nie docierały czytania, ale uwagę zwróciły słowa Pana Jezusa (Mt 5,43-48): "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (...) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?"

   Podczas Eucharystii napłynął naród wybrany dalej odwrócony od Syna Bożego. Umęczony przysnąłem na chwilkę, a przyśnił się maleńki kielich ze św. Hostią...jakby dla mnie!

    Na koniec tego dnia oglądałem film w którym Bogusław Linda udawał Pana Jezusa (korona cierniowa), a Franciszek Pieczka zgrywał uzdrowiciela i proroka!

    Podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień i przeprosiłem Pana Jezusa za moje grzechy i zachowania, które Go ranią...                                                       

                                                                                                              APeeL

 

15.06.1994(ś) ZA LEKCEWAŻĄCYCH SWOJE ŻYCIE

    Tuż po przebudzeniu "Opowiadania" Edwarda Stachury otwierają się na słowach: "Wyspałem się, co to jest za wielkie szczęście. Dziesięć godzin prawie spałem bez żadnego przebudzenia i nic mi się nie śniło złowrogiego!"

Ja znam tę łaskę, a on nie wie komu ma za to dziękować? Dalej pyta przewrotnie: jeżeli jest Bóg na niebie i widzi to wszystko, czy może spać spokojnie? A w końcu stwierdza, że: "nie wiem, czy on w ogóle jest, taki Bóg na niebie?"

   Padłem na kolana przepraszając Boga Ojca za tych braci: Pieczkę, Lindę, Stachurę...napłynęła osoba Gombrowicza i Miłosza oraz moich współpracowników. W drodze do pracy zacząłem moją modlitwę, w tym czasie przepływali żyjący dla życia, tylko tym światem.

   Moje serce zalał ból Serca Pana Jezusa. Jakże koi rozważanie cierpień Zbawiciela: Jego osamotniania, ukrytych cierpień w ciemnicy (u mnie to koronka UCC). W czasie wołania omijałem ludzi, bo często biegną "tylko z jednym zapytaniem".

    Napłynęły osoby moich prześladowców, którzy "są mi dani", ja odpowiadam za ich zbawienie, a dla mnie jest to zarazem wielka próba miłości. Moja nienawiść zgubi ich! Nie pojmiesz tego bez łaski wiary i Światła Bożego!

    Na tym tle zrozum cierpienie Pana Jezusa, któremu Bóg Ojciec powierzył zbawienie całego świata. Z serca wyrwał się krzyk: "Jezu! Jezu! Jezu!"

    Podczas pracy pomagałem pacjentom, otrzymywali to, co im się należało. W pewnym momencie serce zalało działanie Ducha Świętego: słodycz i ciepło w nadbrzuszu (splot słoneczny) promieniujące do serca i sprawiające poczucie, że każdy pacjent jest dla mnie bratem i siostrą, a bezzębna staruszka jest bardzo piękna! Tego nie można przekazać naszym językiem, to sprawia wszechogarniająca Miłość Boża.

    W tym stanie krzywda tych ludzi jest szczególnie przykra dla mnie...oto pacjentka, której choroby potwierdza trzech specjalistów, ale dla ZUS- jest zdrowa i zdolna do pracy (nie może otrzymać należnej renty, bo 20% jest lewych dla "samych swoich"). Jak później sądzić zatrudnionych w Sądzie Pracy?

    W środku przyjęć pojechałem do zmarłej babuszki, która miała kontakt z duszami czyśćcowymi (jak Maria Simma: "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi"). Teraz leży w chłodzie wiejskiej chaty. Wyraźnie ma łaskę dobrej i godnej śmierci, nawet moje przybycie z otrzymaniem karty zgonu ("przepustki do nieba") jest pomocą (nieraz są wielkie kłopoty).

    Inna relacjonuje podobne kontakty z tym, że zmarły syn po którym rozpaczała przekazał jej, że będzie musiała wychowywać jego dzieci (tak się stanie, ponieważ umrze także jego żona).

    Daj płynęła moja modlitwa i nie mogłem się ukoić, a jakby na znak w drodze z pracy spotkałem kapłana! Ja myślę, że on nie wie jak wielkim jest posłańcem! Przypomniała się książka otrzymana od innego "Rozważania o wierze", którą otworzę na słowach: w próbach, w ciemności muszę iść za Panem Jezusem! W pełnym zawierzeniu będzie wzrastał głód Pana Jezusa i nasili się działanie łaski Ducha Świętego!

   Korea Północna szykuje się do wojny, babcia odbierała porody i zabijała noworodki, zamordowano właściciel kantoru. Wraca moje zapraszanie pacjentów do wiary i Kościoła świętego dającego zbawienie i życie wieczne, ale efekt marny.

   Na działce zły przeszkadzał w modlitwie, a w ręku znalazł się art. o eutanazji: "Umrzeć na własną prośbę" ("Łagodne zamieranie, aktywne zabijanie"). W pośpiechu szliśmy z żoną na Mszę św. mijając starsze osoby siedzące na ławkach, a w Domu Pana było kilka osób! "Nie chcą Cię, Panie Jezu, nie chcą!"

    Z powodu bólu podczas modlitwy w intencji tego dnia przysypiałem, ale popłakałem się podczas Eucharystii. Ten dzień kończy się filmem o skazanym na śmierć! To prawda, bo codziennie jestem zadziwiany przez Boga Ojca. Zarazem wiedzą o mnie, że mam wielkie pragnienie dawania świadectwa wiary, co spełniło się obecnie (przez internet).

     Później z włączonej kasety popłynie pieśń: "Co zawinił?" Padłem na kolana i odmówiłem "św. Agonię". Wróciła tęsknota za Panem Jezusem z krzykiem: "Ciebie Jezu pragnę spotkać na mojej drodze, aby nasycić moją duszę".

          "Dziękuję Ojcze za ten dzień"...

                                                                                                 APeeL