Wczoraj wieczorem czytałem scenę fałszu bezpieki świątynnej, której wielcy przybyli „mercedesami” czyli na pięknych koniach budzących zachwyt gapiów, a zarazem wywoływały sarkanie na poszukujących Pana Jezusa, aby Go zgładzić.

   Pod pozorem zatroskania o stan zdrowia Łazarza przybyli uwięzić Zbawiciela. Nie wierzyli, że Go nie ma i prawie na siłę chcieli wejść do śmierdzącego pomieszczenia umierającego na zgorzel nóg z gorączką (sepsą).

   Lekarz Nikodemes rozkładał ręce i zalecił wezwanie ich Przyjaciela, Galilejczyka o którym powiedział, że z niego wychodzi tajemniczy fluid. Maria Magdalena na to powiedziała ostro; <<On jest Bogiem, Nikodemesie. Może więc wszystko. Siła, jaką nazywasz fluidem, to Jego Boska wola>>.

   Przypomniał się czas startu w konkursie na kierownika przychodni. Przed złożeniem gotowej dokumentacji zapytałem Pana Jezusa czy mam to uczynić? Z otwartej na „chybił-trafił” książki padła odpowiedź (pod palcem); „szukaj Moich Spraw, a nie swoich!” Kolega lekarz z władzy ludowej zainteresowany moim startem...określenie, że „z nieba nie kazali” określił fluidami (coś, co napływa, ale ze świata przyrodzonego).

    Maria Magdalena strofując niedowiarka dodała, że cudów dokonuje nie jakiś bóg, ale Bóg prawdziwy! Nic się nie zmieniło, bo antyklerykałowie mówią od Szatana, że uzdrawia „sama wiara w cud”. Ponadto każdy wierzy w co chce, wszystkie wiary są prawdziwe, itd. W tym czasie psychiatrzy mądrusie zamiast badać wg obowiązującego schematu ględzą o ekumenizmie wskazując na Jana Pawła II.

   To była forma szacunku dla wszystkich ludzi, a zarazem przyzwolenie na tkwienie w błędnym wyborze, bo jest tylko Jeden Bóg, który się Objawił i podał Swoje Imię; "Ja Jestem". Po co nam ekumenizm? Przecież Pan Jezus przyszedł nas podzielić…

   Teraz na Mszy św. porannej św. Paweł przestrzegał (Dz 20 i Rz 8), że po jego śmierci wejdą między starszych Kościoła drapieżne wilki oraz ludzie głoszący przewrotne nauki. Zaznaczył, że „Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał?” Nic nas nie może odłączyć od Miłości Boga, który jest w Panu Jezusie. Natomiast Pan Jezus w Ew (J 10, 11-16) wskazał, że jest Dobrym Pasterze.

    W tym czasie trzy razy „patrzył” wizerunek Ducha Świętego z obrazu Trójcy Św. To zapowiedź pomocy w mojej pracy. Eucharystia ułożyła się w zawiniątko i zamieniła „w mannę z nieba”. Postanowiłem wrócić na nabożeństwo majowe oraz zostać na następnej Mszy Św. Jednak po odczycie decyzji; mam przybyć na błogosławieństwo Monstrancją, bo w kościele będzie więcej niż 30 osób z pozostaniem na Mszy Św. wieczornej (na zewnątrz). Tak też się stało...

   W drodze do kościoła przypomniało się poranne zawołanie kapłana o ludziach szlachetnych. W ich intencji odmówię moją modlitwę z poświęceniem nabożeństwa porannego. Zostałem pobłogosławiony z poczuciem, że ten dzień jest także za mnie.

   Przypomniał się poranny przejazd i powrót z kościoła podczas którego pozwaliłem trzem samochodom wyjechać tyłem z parkingu przy sklepach. W tym czasie pędzący samochód trąbił na mnie, bo go nie zauważyłem. 

  Napłynęło pragnienie rozdania tego, co mi zbywa, a ponadto chciałbym przytulić każdego nawróconego, bo odwróconych nie budzi nawet obecna zaraza. Wskazuję im na kłopoty duszy po śmierci, ale to nic do nich nie przemawia.

    Podczas modlitwy przepływali wolontariusze, misjonarze, darczyńcy, dziennikarze wojenni (zabity Milewicz), zmniejszający lub nie pobierający czynszu za wynajmowane lokale w czasie przestoju podczas pandemii, pożyczający pieniądze bez procentów, wspierający biednych, współczujący, dobrzy z serca, pacyfiści, mediatorzy, oddający narządy i krew, lekarze-kapłani, brat Magdy Gessler Piotr Ikonowicz pomagający potrzebującym.

    Mszę Św. wieczorną przekazałem Matce Bożej, bo całe masy proszą o coś, ale nie czynią tego…

                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane...

19.10.2006(c) ZA BUDUJĄCYCH KRÓLESTWO NIEBIESKIE

      Wczoraj - po 11 godzinach nieustannych przyjęć chorych - padłem o 20.30. Teraz lubię noc i ciszę. Z natchnienia czytam; "Poemat Boga – Człowieka"...tam, gdzie skończyłem. Jezioro Galilejskie. Jezus jest w dwóch łodziach ze Swoimi uczniami. Płynie pouczanie;

    „/../ Wy jesteście solą ziemi /../. To dzięki wam chcę posolić świat, aby dać mu niebiański smak /../. Co sprawia,że tracicie niebiański smak? /../ To co ludzkie jest jak słodka woda /../ Wy jesteście i macie być światłem świata. Wybrałem was, Ja, Światłość Boża, aby nadal oświecać świat, gdy wrócę do Ojca. /../ Wielkie jest wasze przeznaczenie, ale też wielka i budząca lęk wasza misja. Pamiętajcie, że ten, komu wiele dano, musi więcej dawać /../.

   Pouczyłem was Ja, Słowo Boże i otrzymacie od Boga dar bycia „uczniami”, a to znaczy kontynuatorami dzieła Syna Bożego. /../ Jeśli nie ma w was zapału apostolskiego, trzeba odejść. Świat dla tego, kto go kocha ofiarowuje /../ Ja ofiarowuję tylko jedną rzecz: ś w i ę t o ś ć. /../ Jednak być świętym, tu na ziemi, to heroiczny wysiłek ./../ Chcecie pozostać Żydami? Nie zmuszam was do zmiany /../."

   Żona uczestniczy w sprzątaniu kościoła - przed przybyciem Matki Zbawiciela. Jako „podziękowanie" zauważyła, że robotnik mocujący rynny wywiercił dziury aż do naszej kuchni! Kurz, odpryski, zniszczenie odmalowanej ściany, ale dla mnie to nic, bo okaże się, że jest to w ramach dzisiejszej intencji; coś z robotami, budową, tworzeniem...

   Przy kościele zwrócił uwagę nowy chodnik, a w kościele wzrok zatrzymuje tablica dziękczynna kapłanowi za wybudowanie naszego kościoła. W Ew. wg św. Łukasza Pan Jezus gromi faryzeuszów; „Biada wam, ponieważ budujecie grobowce /../ Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli /../".

    Natomiast misjonarz mówił o powołaniu do służby Bogu, o przeszkodach Szatana w naszym dążeniu do świętości. Ja to znam. Im wyżej wejdziesz, tym boleśniejszy jest upadek. To jak zdobywanie szczytu górskiego...ilu ginie tuż pod szczytem. Ci, którzy nie dążą do świętości wybierają świat: władzę, złoto i seks. Szatan daje ulgę, ale do czasu. Niech tylko drgną w kierunku Boga - zostaną uderzeni z całą mocą ciemności.

    Wiem też o tym, że normalny człowiek nie rozumie mistyka, kapłana z powołania, zakonu klauzurowego. Nie mogłem nadziwić się słynnemu gitarzyście, który porzucił wszystko i wstąpił do takiego zakonu. Przecież mógłby grać Panu, ale wielu gra Bogu...nawet niewierzących, a on pokazał, że dla Boga rzuca świat!

   Teraz wspomnienie postępowania – zgodnie z Wolą Boga Ojca. To już mój ogródek. W odczycie „bądź Wola Twoja” przeszkadza Szatan, a o przeciwniku Boga nie mówi się w Kościele katolickim. Większość kapłanów nie ma doświadczenia działania Bestii, ale ten misjonarz-egzorcysta wie! My wiemy!

    Znają to dążący do świętości! Eucharystia pękła na pół, a przez to Pan Jezus mówi; „My” (czeka mnie cierpienie z Jego pomocą). W takich dniach mam różne kłopoty (”krzyżyki”) związane z intencją.

   Jadę do przychodni, przepływa bezrobocie oraz obozy pracy dla rodaków we Włoszech (nawet są zabijani)...trafiłem też na roboty drogowe. Na dodatek pierwszy pacjent to murarz, a w przychodni trwa remont dachu i różnych pomieszczeń.

   Na czym polegał otrzymany „krzyżyk; rozbolał mnie usunięty ząb, nie mogłem połykać śliny z powodu zapalenia gardła (wczoraj zaraziłem się od chorych) i dodatkowo miałem migrenę. Trudno jest mówić i badać. Nie mogłem też spożyć śniadania i obiadu, a wczoraj pościłem jak w każdą środę i piątek. Ten dzień mojego życia jest w intencji pokoju na świecie.

    Teraz kleję dziurę po robotniku i maluję, a w piwnicy wzrok zatrzymało pisemko „Oremus”, która otworzyło się na słowach: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” Piszę to, a w TVP 1 pokazują krzyża na Giewoncie, którego okolica wymaga remontu. Ten dzień życia za budujących Królestwo Boże…

                                                                                                                  APeeL

 

20.08.1993(pt) ZA OPUSZCZONYCH BRACI MOSTARU...

   Przyjechała córka i muszę „gnieść się” z żoną...zdrętwiała mi ręka, a dodatkowo męczył mnie sen w którym dla żartów oblewałem nieznajomych wodą (z węża), a dla udowodnienia, że to żart polałem siebie samego, ale troszkę!

    Żona zerwała się na Mszę św. a tu niespodzianka; nie ma światła! Moja myśl automatycznie uciekła do b. Jugosławii. Po jej wyjściu padłem na kolana, łzy zalały oczy, bo całym sercem i duszą znalazłem się wśród braci muzułmanów w Mostarze! Popłynie różaniec Pana Jezusa, a moje serce znajdzie się w Sercu Pana Jezusa.

   „Jezu mój! Jezu! Ty oddałeś własne życie, aby dać nam zbawienie...zlituj się Jezu, miej miłosierdzie nad braćmi muzułmanami. Jak oni te­raz żyją - nikt im nie pomaga, otoczeni wrogami i zbrodniarzami. „Ojcze nasz”...

    Wróciła wczorajsza rozmowa z żo­ną, że Pan Jezus otworzył Królestwo Boże dla wszystkich...także dla tych, którzy nie znają Boga Jahwe. Przypomniało się też wczorajsze otwarcie „Koranu” na opowiadaniu o Mojżeszu...oraz braku światła, który skierował mnie na udręki braci w Mostarze!

   Jak wielkie ukojenie daje odmawianie mojej modlitwy z pasującym na tę chwilkę „św. Osamotnieniem” Pana Jezusa w Getsemani i koronka do Ukrytych Cierpień w Ciemnicy (UCC) w tej intencji. 

   W drodze na Mszę św. łzy zalewały oczy, ponieważ ujrzałem nasze obdarowanie; mamy pokój w ojczyźnie, dach nad głową, łóżka, codzienny chleb, a nawet właśnie włączone światło!

   Pod kościołem z głośnika padną słowa; „oczekujemy obiecanej nagrody” i przyjścia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Ból zalał serce i duszę, a oczy miałem pełne łez...w tym stanie padłem na kolana i miałem tylko jedno pragnienie otrzymać Eucharystię.

   Zabierz mi - w tej chwilce - Kościół Pana Jezusa! Pan pokazuje mi cierpienia ludu na wschodzie, gdzie brak jest świątyń i kapłanów z objazdowymi nabożeństwami. Błagałem Matkę, Pana Jezusa i Boga Ojca o litość i miłosierdzie nad braćmi muzułmanami w Mostarze. W ich intencji ofiaruję ten dzień.

    Popłynie czytanie (Syr 4,11); „Mądrość wywyższa swych synów i ma pieczę o tych, którzy jej szukają. Kto ją miłuje, miłuje życie, a kto dla niej rano wstaje, będzie napełniony weselem”. Napływa myśl, że to jest skierowane do mnie...przecież wstałem rano dla Pana!

   Siostra śpiewała o św. Rochu, który naśladował Apostołów. Popłynie też Ps 146; „Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego”. Jakże te słowa pasują do stanu mojego smutnego serca, ponieważ Pan Bóg „uciśnionym wymierza sprawiedliwość, chlebem karmi głodnych, wypuszcza na wolność uwięzionych, dźwiga poniżonych i strzeże przybyszów”. Dodatkowo Pan Jezus w modlitwie do Boga Ojca wskazał na nasza jedność.

    Pozostałem w ciszy kościoła...urzeczony wezwaniem na dzisiejszą Mszę św. Teraz, pasuje „Anioł Pański” i cz. radosna różańca. Najważniejsze jest odczytywanie Woli Boga Ojca...nie czynisz dobrze w nieposłuszeństwie, bo nie znasz całych ciągów zdarzeń. Przykład; wysyłam syna po ważną rzecz, a on po­maga sąsiadom...czy pomoc sąsiedzka jest zła? Jednak nie wypełnił mojej prośby! To jest tzw. „dobro”.

  W intencji zniszczonej b. Jugosławii poświęciłem Matce Jezusa prace remontowe w tych dwóch dniach. Książeczka „Droga Krzyżowa” otworzyła się na ocieraniu Twarzy Jezusa przez Weronikę. W podziękowaniu zapaliłem lampkę Zbawicielowi.

   Później na spacerze - w intencji tego dnia - skończę moją modlitwę. Jakże pasuje tutaj  zawołanie Pana Jezusa na krzyżu; „Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił”. Dzień zakończy czytanie art. w „Polityce” - relacji z przebiegu konwoju sumienia z Polski do Jugosławii.

    Dobrze zniosłem dzisiejszy post w tej intencji (pięć makówek, kilka ziarnek słonecznika, wyssany sok z pomidora i gruszki). Na kolanach zawołałem do Boga Ojca;

„Ojcze Nieskończenie Dobry

Ojcze Pełen Miłości i Miłosierdzia 

Ojcze Nieskończonej Łagodności

Ojcze Prawy i Sprawiedliwy”...powtarzałem trzy razy;„bądź uwielbiony”.

   Dziwne, bo przed zaśnięciem pojawił się w błyskach; złoty tron promieniujący z Aniołami, duży krzyż i Matka Boża. Następnego dnia ujrzę to w telewizji (relacja z katedry w Bardzie Śląskim)…

                                                                                                                           APeeL

 

23.10.1988(n) Początek wojny o duszę...

   Jest to jedyna wojna do której nawołuje Dobry Nauczyciel; wojna w naszych myślach - przeciw bluźnierstwu i oszczerstwu, itp. On wnosi spokojne światło poznania w twoje serce. On jest twoim pokojem - usuń tylko złe myśli, a pojawi się chęć poznawania prawdy, a z nią chęć dokonywania czynów wynikających z wszechogarniającej miłości.

    Nic na świecie nie przeszkodzi ci w postępie duchowym (oczyszczaniu duszy) i to zależy od twojej wolnej woli. Przeszkody i to znaczne nadejdą ze świata złych duchów. W tym najwyższym dobru pomaga modlitwa – z potrzeby szczerego serca. Szatan zaleje takich „dobrem” bazując na ich słabościach; telefon, wizyta u lekarza, myśl o wykonaniu jakiejś beznadziejnej pracy, pokusa erotyczna, czasami wulgarna. Resztę niech każdy doda sobie...

    Na początku twojej drogi otrzymałeś talenty i słabości - teraz w chwili wstępowania na twoją prawdziwą drogę zaczynają ci ciążyć. Przypomina to szukanie drogi w górach, w nocy, podczas deszczu, itd....to już tu blisko, o widzi pan to tam!

   Pan kieruje ludźmi złymi, a nawet posługuje się takimi, aby pokazać ich przemianę...tak było ze mną oraz z Szawłem! My nie znamy ostatecznego zamiaru Boga. Przeciwnością cnoty jest pokusa, która jest próbą. Cnota/pokusa wygrana (zwycięstwo) lub upadek...nigdy nie rezygnuj, bo Pan Jezus pokazał to na Drodze Krzyżowej.

   Ocalenie samego siebie wymaga ustawicznie umierania (pokuta różnego typu oraz wyrzeczenia z ofiarowaniem cierpień). Później patrząc z perspektywy widzimy różnicę naszego życia!

    Pomyśl gdzie jesteś w bólu pomiędzy ciałem i duszą, co w Tobie przeważa, a jeżeli już drgnąłeś ku Bogu to szukaj punktu w którym twoja miłość zaczyna być Miłością Bożą, wszechogarniająca. Ona płynie od Boga poprzez nas do wszystkich ludzi.

   Tu już zaczyna się bój o świętość, a każda dobra myśl, słowo i uczynek rodzi sprzeciw Księcia Ciemności. To przypomina zdobywanie góry rożnymi ścieżkami, gdzie większość jest już przetartych.

    Nie wiem skąd wówczas to przepisałem, ale dzisiaj są to moje rady...

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

   Wstałem o świcie i próbowałem dokonać wyczynu w zapisach...jak 05.05.2020, ale to było pokusa, bo Szatan małpuje Boga. Wówczas pracowałem bez wytchnienia od 2.30 do Mszy Św. o 7.15. Teraz od 4.00 z przerwą na krótki sen i próbą edycji dwóch zapisów...w pośpiechu przed Misterium jakim jest spotkanie z Panem Jezusem (zeszło później 2 godziny).

    W tym małym zdarzeniu jest pokazana różnica naszego działania w prowadzeniu przez Boga oraz w kuszeniu przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji. Przenieś to na zakup samochodu, budowę domu, organizację wyborów prezydenckich, pakt międzynarodowy lub lot do Smoleńska.

   Jest to piramida na której szczycie mamy „zreformowaną” wiarę katolicką (Luter i Kalwin z podobnymi) oraz wiary wymyślone często o ładnych nazwach; Kościół Scjentologiczny, New Age i św. Jehowy, itd. Ja dodaję do nich „kościółek” Amber Gold, który teraz niszczeje i ktoś „kupi” go za bezcen, a jest położony w atrakcyjnym miejscu Gdańska.

   W wielkiej słabości pojechałem na spotkanie z Panem Jezusem, a z powodu uczucia zimna w sercu pojawili się biedni i głodni oraz bezdomni na całym świcie. Dodatkowo uderzył w nich chiński pomór, a „Gazecie wyborczej” wzrok przykuje tytuł o zapaści w onkologii. Później zrozumiałem, że moja słabość była symbolem naszych przywar.

   Apostoł Paweł (Dz13, 13-25) mówił o wyprowadzeniu Izraela z niewoli egipskiej z bezmiarem łask i cudów i przybyciem Zbawiciela. Natomiast w Ew. J13, 16-20 Pan Jezus umył nogi Apostołom z zaznaczeniem, że; „Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”.

   To były wstrząsające słowa, bo takim się czuję, a większość nie chce otworzyć serca na naszą wiarę. Eucharystia sprawiła pokój, ale słabość trwała przez cały dzień. Zapytasz; jak odczytałem tę intencję? W potrzebie snu zerwał mnie telefon. Popłakałem się jak małe dziecko z wołaniem do Boga Ojca...

   W tym czasie ujrzałem nasze przywary; ta lubi gadać, a ta dzwonić, Doda w pandemii ćwiczy pośladki, pani Gessler robi rewolucje kuchenne i gra gwiazdę (67 l.), Krzysztof Jackowski wierzy, że jest jasnowidzem, bogaczka na kwarantannie urządziła wesele dla psa, celebryci chwalą się swoimi mieszkaniami, itd.

    Wyszedłem odmówić moją modlitwę, a podczas wołania przepływały różne osoby i zdarzenia...

1. sprawa wyborów prezydenckich, ale wśród kandydatów nie ma żadnego z charyzmą. Obecny prezydent jeździ jak Gierek i głosi obiecanki, a reszta jest chora na władzę. Szczególnie zaślepieni są Pełni Obłudy (PO).

2. prezes Jarosław Kaczyński zawsze psuje wszystko na szczycie sukcesu (przejął nawet funkcję PKW)...jest ekspertem od zawiłości prawnych, ale nie wie, że nadal trwa 45 zasad zniewolenia narodu (prawo jest tak ułożone, aby kombinować na wszystkie sposoby)

3. w telewizji był wywiad z onkologiem...przez jakiś czas leczono nowotwory dożylnym podawaniem wit. C, bo tak zalecał podwójny laureat nagrody Nobla (pokojowej i z dziedziny chemii!)...

4. kolega psychiatra nudził na YouTube o infekcji Covid – 16 (Teorie spiskowe o epidemii)...cała formacja zna się też na wierze w Boga. Dałem tam komentarz...

5. o. Rydzyk rozpędził się w planach od Kłamcy, bo wdarł się do mass-mediów z Prawdą... tracił czas i środki na geotermię, plan budowy parku wodnego, uczelnię dla dziennikarzy, wybudował wielką świątynia dla „pielgrzymów” z noclegami (zestarzeli się i poumierali)...resztę zniweczy pandemia. W jego wypadku wystarczyło skoncentrowanie się na TV Trwam i radiu Maryja. Teraz musi żebrać na datki od rencistek i emerytek.

6. Prezio Boleksław, który zatrzymał się w czasie i uwierzył w swoją wielkość, ale trzeba przyznać, że ruskich od nas wyprowadził…

                                                                                                                               APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

13.08.1993(pt) ZA WSKRZESZONYCH Z MARTWYCH...

    Dzisiaj trwa pustka duchowa, ale jak nigdy ten dzień zacząłem od padnięcia na kolana z odmawianiem mojej modlitwy. Zdziwiony stwierdziłem, że jej początek popłynie w uniesieniu duchowym („św. Osamotnienie” oraz koronka do „Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy”). Dodatkowo z pokoju żony popłyną słowa katechezy o Prawdziwym Bogu i Prawdziwym Człowieku...zrodzonym, a nie stworzonym!

    Ze względu na śmiertelny upał pojechałem na działkę, gdzie zapaliłem lampkę przed obrazem Pana Jezusa, a Pokój Boży zalał serce. Wyraźnie miałem pokazaną nędzę technik  poszukujących pokoju (joga). Dzisiaj pościmy w intencji pokoju w Jugosławii (tylko jedna kawa).

   Po powrocie do domu, w ciszy serca „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a na ten czas Vassula wypowiedziała moje słowa; „Panie, dałeś mi tak wiele. Kocham Cię, Święty Świętych. Dałeś mi tyle dobrych rzeczy, że nie mogę ich zliczyć. Na ich szczycie wskrzesiłeś mnie z martwych”...

   Ludzie z łaską wiary mają takie same doznania, które nie zmieniły się od czasu powstania chrześcijaństwa. Wie o tym ten, który ma podobne przeżycia; radości i przykrości z powodu wiary oraz bólu odrzucania nawrócenia i zbawienia! Każdy taki widzi trzymanie ich w ciemności z wnoszeniem trupów do kościoła.

   Jako lekarz widzę często miałem do czynienia z gasnącymi, którzy nie budzili się duchowo. Na tym tle dominują „towarzysze” wierni do końca obłąkańczej ideologii, która gubi ich dusze z powodu zaprzedania poganom.

   Pojechałem po wypłatę (mam urlop) i przy okazji rozmawiałem z przełożoną pielęgniarek należącą do zatwardziałej nomenklatury. Wskazałem jej na zbrodniczość systemu, zniewalanie „wyznawców” (zabieranie wolnej woli), podstawienie bożków (dzisiaj; Kimowie w Korei Północnej) oraz wpajanie „patriotyzmu” czyli służeniu „samym swoim” („państwu w państwie”). Co w niej zostanie? Dlaczego mówiłem to do niej? W Niebie wiedzą o jej zaćmieniu i niewierności!

   W tym czasie świat żyje swoim rytmem; właśnie zapadł się hotel, relacjonują wizytę Jan Paweł II na kontynencie amerykańskim, trwa wojna w b. Jugosławii z reportażem o nieudanej akcji pomocy humanitarnej. Żona cichutko sprząta, a ja podarowałem jej słowa; „Matko cichej pracy”...

   Teraz czytam „Czas na zmiany”, gdzie Wałęsa jawi się jako prezio Boleksław. Trzeba mu przyznać, że wyprowadził od nas okupacyjną Armię Radziecką (od 9 kwietnia 1991 - do 28 października 1992). W tamtym dniu popłakałem się jak dziecko.

   Natomiast w „Nie z tej ziemi” opisują ludzi mających różne łaski; Stefan Osowiecki oraz inż. Włodzimierz Sanżarewski (chiromata i jasnowidz). Jeden z czytelników zarzuca im satanizm, była tam wzmianka o zakładnikach diabła.

   Na ten czas Biblia otworzyła się na; „Objawieniu św. Jana” ze słowami do mnie; „Znam sprawy twoje. Oto otworzyłem przed tobą drzwi, których nikt nie może zamknąć, bo choć niewielką masz siłę, zachowałeś słowo moje i nie zaparłeś się Imie­nia Mego”.

                                                                                                                        APeeL

 

14.08.1993(s) ZA OBDAROWANYCH, KTÓRZY NIE WIDZĄ MĄDROŚCI BOGA OJCA

   Od rana przepływały obrazy obdarowanych przez Boga Ojca, którzy zbierają własną chwałę i głoszą swoje mądrości. Pomyślałem, że nawet Sai Baba jest stworzony przez naszego wspólnego Deus Abba...chociaż jest wyznawcą innej wiary!

   Jeżeli Bóg Ojciec stworzył wszystko, to Obóz Ziemia (miejsce naszego zesłania) daje nam „wolność” wybierania pomiędzy fałszem i Prawdą. Możesz zostać buddystą, a na koń­cu nie ma Boga Ojca! Napłynęła też osoba prof. Andrzeja Brodziaka pochodzącego z gwiazd!

   Przepłyną słowa Pana Jezusa, które właśnie przeczytałem u Vassuli; “Uwielbiajcie moją Matkę tak jak Ja, który Jestem Słowem i ponad wszystko Ją uwielbiam; czy nie powinienem przeto pragnąć, byście wy, którzy jesteście tylko popiołem i prochem, uznali Ją za Królową Nieba i Ją czcili? Dzisiaj sprawia Mi ból, gdy widzę jak Moje Stworzenie tak małe przypisuje Jej znaczenie. Duża część Moich uczniów kompletnie się odizolowała w imię Lutra."

    Wcześniej trafiłem na Mszę Św. poranną, padłem na kolana i w ciszy wołałem do Boga Ojca w intencji wszystkich obdarowywanych, którzy nie widzą Mądrości stworzenia wszystkiego.

   „Ojcze! Daj im światło, proszę przez Najświętsze Serca Pana Jezusa i Maryi, Matki Jego...niech ujrzą to, co im pokazujesz, bo mają oczy, a nie widza. Ojcze nie odmów mi tego”…

    Na początku nabożeństwa wzrok zatrzymała Stacja z Panem Jezusem na krzyżu oraz Matką i Apostołem Janem. Ból zalał serce, bo znalazłem się na jego miejscu. Natomiast w Słowie padnie zalecenie znienawidzenia tego życia z uzyskaniem prawdziwego. Pan Jezus nazwie mnie Swoim Przyjacielem, ponieważ oznajmił mi w s z y s t k o, co usłyszał od Ojca!

   To Pan Jezus mnie wybrał, On Sam! Dodatkowo zapowiedział triumf wybranych. Wróciło nocne czytanie „Objawienia wg św. Apostoła Jana”. Dziwne, bo w ręku znajdzie się wcześniejszy zapis tego na maszynie.

   Podczas Eucharystii ponownie wołałem do Boga Ojca...przez Serce Pana Jezusa z wielkiej figury. Z nieba wprost mówią; „wiemy, wiemy!!” Jakże chciałbym tutaj zostać, bo radość i moc zalewały serce...z pewnością, że to, co czynię jest słuszne. Podjechałem pod kapliczkę przydrożną i postawiłem Matce lilie, które kupiła żona.

   W telewizji pokazano zwiedzanie katedry we Wrocławiu. Jakże chciałbym wędrować i codziennie być na Mszy św. w innym kościele. Mam wielkie pragnienie zbawiania ludzi, radzenia, pomagania...

   Dziwne, ale żona także wspomniała dzisiaj o obdarowanych, którzy nie widzą tego. Wróciłem na działkę, gdzie jest intymność...zapaliłem lampkę przed Panem Jezusem Miłosiernym i zawołałem;

  • Panie mój...jaki jest ostateczny sens mojego wygnania?

  • Oczekujesz na  p o w r ó t  do Ojca! Każdy dzień musisz przeżyć w łączności z Nim i w miłości do Niego. Cała reszta jest dodana. Przecież pokazał to św. Franciszek, o. Kolbe, a nawet mnisi przepisujący księgi! Nie liczył i nie liczy się czas w rozumieniu ziemskim!

    W wielkiej ciszy usiadłem naprzeciwko nędznej budki...przepłynęły atrakcje całego świata, które są niczym wobec bycia sam na Sam z Panem Jezusem! Gdy to odkryjesz będziesz wiedział.

   Padłem na kolana odmawiając „św. Agonię"..."Jezu mój! Jezu! Tylko z Tobą dobrze”. Na ten czas Zbawiciel powiedział przez Vassulę; „Oprzyj się całkiem o Mnie. Jestem twoim Pokojem. Pójdź, nie ulegaj pokusie, ucz się ode Mnie, pamiętaj o Moich Drogach. 

    /../ Niech każde słowo wypowiedziane twymi ustami dochodzi do Nieba wznosząc się jak kadzidło. Bądź w stałej łączności ze Mną, wznoś ducha ku Mnie, myśl tylko o Mnie. Wszystko co masz dobrego pochodzi ode Mnie. Ja cię przywróciłem do życia.

   /../ Rozmawiaj ze Mną. Daję ci wszystko, dzieląc z tobą Moje Dzieła, więc ty rób to samo ze Mną, twoim Świętym Towarzyszem, twoim Oblubieńcem. Chcę dzielić z tobą codzienne prace! Kiedy otwierasz usta, aby wypowiedzieć słowa, spraw, żeby to były święte słowa, spraw, żeby wypowiadały tylko modlitwy”.

    Teraz, gdy szykuję się do snu wzrok zatrzymało zdanie; "Bóg ojca twego niechaj cię wspomoże, Wszechmogący niech ci błogosławi. Niech darzy cię błogosławieństwem”.

         „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                              ApeeL

 

 

 

    Po przebudzeniu o 3.30 w natchnieniu odczytałem, że mam wstać do pisania, bo później będę zadowolony. Myślę, że ta porada napłynęła od mojego Anioła Stróża. Tak też się stanie, bo do Mszy Św. o 7.15 opracowałem i edytowałem intencję wczorajszą oraz cztery zaległe!

   Wielka radość i słodycz zalały serce, a zarazem podkreślę, że wszystko stało się „co do minuty”. Tak zawsze jest, gdy prowadzi mnie strona Boża, a to poznajemy też po owocach.

    Wskazuję na tzw. „mowę nieba”...za te słowa - tak właśnie napisane - zabrano mi pr. wyk. zawodu lekarza, bo "słyszę głosy"...w kraju katolickim wciąż mamy psychiatrię radziecką. Były konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii pan prof. Marek Jarema neguje istnienie natchnień. Zatem, kto mu „mówi”, że Tam Nic Nie Ma, a wiara to choroba psychiczna?

   Dzisiaj było wspomnienie Apostołów Filipa i Jakuba. Kapłan powiedział o powołanych do służby w Kościele i robotnikach posłanych przez Pana na swoje żniwo. Zdziwiłem się, bo tak określam moją pracę na Poletku Pana Boga, a wówczas Eucharystię w formie zawiniątka...porównuję do posiłku - tutaj duchowego - dla żniwiarza.

   W Słowie była mowa o Apostołach żyjących we wspólnocie, wybranych i rozesłanych, aby chrzcić Duchem Świętym i w Imię Jezusa czynić cuda...budzące nawet bojaźń. W Ew J14, 6-14 Pan Jezus wskazał, że jest „drogą i prawdą, i życiem”. Tak faktycznie jest, bo nie możesz trafić do Boga Ojca sam lub inną drogą. Dla mnie Prawdą jest Eucharystią, która właśnie sprawiła pokój i słodycz w duszy.

   Na dodatek Zbawiciel przekazał Apostołom jak wygląda Bóg Ojciec. Nam jest łatwiej, bo Bóg Sam objawił Swoje Oblicze. Musisz zdobyć broszurkę E. E. Ravasio; „Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci”…

    W Królestwie Bożym nie ma starości, chorób ciała z różnymi brakami, nie ma też strachu przed śmiercią. Nie wierzysz w to, ale wciąż marzysz o tym i narzekasz na ten świat...szczególnie podczas chińskiej zarazy.

   Każdy dzień w służbie Jezusowi daje radość duchową. Wielka to rzecz; praca dla zbawiania innych. Na tym tle można zrozumieć pustelników, bo Bóg Jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusza)! Jaki sens ma gonienie po świecie z szukaniem ciekawostek? Napłynął obraz św. Rodziny, która nigdy nie nudziła się w poczucie nieskończoności doznań duchowych!

   Około południa serce zalało obiecane zadowolenie i wielka chęć do opracowywania dalszych zapisów, ale demon podsunął mi rok 2006 i zmarnowałem dwie godziny. Nawet zapytałem Anioła Stróż dlaczego tak się stało?

- Chodzi o brak czujności, którą daje radość z wykonania pracy duchowej, dla Boga i wiary. A także o to, abyś zapisał to ostrzeżenie dla podobnych...

   Miałem kiedyś podobną sytuację, gdy w nocy opracowałem siedem zaległych zapisów i spałem od 3.00, rano pomyślałem, że nie mam żadnych kłopotów, a właśnie urwał się ząb...w protezie. Poprosiłem o pomoc św. Józefa i po godzinie miałem zreperowaną.

     Nasza radość ma bezmiar odmian; od dzielących się łupem poprzez zadowolonych z wykonywania różnych prac oraz z powodu chwały własnej, posiadania i różnych przyjemności, bo żyje się tylko raz, ale  w i e c z n i e!

     Wymienię tylko przykłady radości Bożej;

1. Dzieło Miłosierdzia Bożego przekazane przez s. Faustynę z namalowaniem obrazu przez Eugeniusza Kazimierowskiego, który poświęcił spowiednik jej zakonu ks. Michał Sopoćko (zmarł 15 II 1975 roku).

   On sam miał wielkie zadanie prowadzenia przyszłej świętej. Nie sugerował się, badał wszystko ostrożnie, szukał potwierdzenia u teologów (św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyn oraz w Piśmie św. i liturgii). To dzieło zawładnęło jego myślą i sercem...

2. Ośrodek "Betania" w Mstowie koło Częstochowy, gdzie leczy się uzależnionych...z mocą uzyskiwaną na Mszach Św.! Potwierdzam takie działanie, bo sam mam odjęty nałóg!

3. Ogarnij wszystkich świętych i męczenników, a bliżej b. Alberta, matkę Teresę z Kalkuty, ks. Jerzego Popiełuszkę, św. Franciszka i Rocha oraz Jana Pawła II z zamkniętą Księgą na jego trumnie („Wykonało się”).

4.  Podczas odmawiania mojej modlitwy znalazłem się pod krzyżem Pana Jezusa, który do końca wypełnił Wolę Ojca (Misję), odkupił nas i otworzył Niebo. Od początku „nie było dla Niego miejsca”, prześladowany, śledzony, odrzucany, wyszydzany i na koniec zdradzony z zimną krwią...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

12.08.1993(c) ZA ROZUMOWO SZUKAJĄCYCH SENSU NASZEGO ISTNIENIA

    Zbudziłem się z radością w sercu, którą zwiastowały gołębie...po 33 godzinach postu (sama woda) w intencji pokoju w b. Jugosławii. W tym czasie dobiegły słowa piosenki; „Ciebie Jezu chciałbym spotkać”.

    Łzy zalały oczy, musiałem wejść do wolnego pokoju i tam spokojnie wypłakać się. Chodzi o to, że Pan wrócił po dwóch dniach przez które "byłem godnym pożałowania”. Zapytasz; jak to wrócił? Musisz raz zaznać Obecności Boga, a wówczas nie będziesz pytał.

   Teraz płyną słowa katechezy o Panu Jezusie, Bogu-Człowieku...zrodzonym, a nie stworzonym, który przybył, aby nas odkupić! Tak było z ppor. Pileckim posłanym przez AK do obozu śmierci w Oświęcimiu. Później zamordowali go nasi „patrioci”...strzałem w tył głowy.

   Mimo tak długiego postu pragnąłem Eucharystii, a nie śniadania. Teraz na działce próbowałem modlić się „ustnie”, ale to nikomu nie jest potrzebne. W budce znalazłem ulotkę św. Jehowy, gdzie wskazano na marność ludzkiego rozumu, przecież jeszcze niedawno wierzono, że ziemia jest płaska!

   Wielkie ośrodki badają zjawisko śmierci, a dr. Raymond Moody przedstawia doświadczenia z „życia po życiu”...jako filozof! W tym czasie wszyscy mądrzy odrzucają Pana Jezusa.

   W ręku znalazł się też art. prof. Andrzeja Brodziaka z pisma „Nie z tej ziemi”, gdzie rozważa sens naszego życia. Pan profesor (internista jak ja) podkreślił zdanie, że: pochodzimy z gwiazd i usiłujemy tam wrócić.

    Przypomniał sił festiwal pisma „Nie z tej ziemi”, gdzie mówiłem o duszy oraz list do niego, a także telefon do radia Maryja, gdzie kobieta mówiła o naszym ciele - opakowaniu dla duszy. 

   „Spojrzał” Pan Jezus z obrazu w koronie cierniowej (czeka mnie cierpienie). Łzy zalały oczy, padłem na kolana odmawiając moją modlitwę w intencji tego dnia oraz koronkę do Miłosierdzia Bożego. Takie uniesienia duchowe wyczerpują ciało. W sekundowym śnie ujrzałem kapłana Melchizedeka, który dziękował Bogu Ojcu za Mojżesza z przekazaniem blogosławieństwa. Jak wielkim darem jest kapłaństwo!

   Nagle stało się jasne, że moim obecnym zadaniem jest życie modlitewne oraz współcierpienie z Panem Jezusem w dziele zbawiania. Nie interesuje mnie już ten świat z wydarzeniami, które serwują mass media. Jakże śmieszne wydają się chwile w których uczyłem się medycyny...nawet podczas jazdy karetką na sygnałach! Te­raz chciałbym pracować wśród umierających i dzielić się miłością Pana Jezusa!

   Czas szybko płynie...już ogniście płonie niebo, młodzi bawią się, ruszają samochodami z piskiem opon, a ciężki dźwig mimo nadchodzącej szarówki stawia płyty garażowe.

   Jest mi przykro, bo jestem pilnowany, a tak chciałbym podejść do tych rodaków i mówić im o Panu Jezusie! Tak zarazem Bóg bada naszą miłość do prześladowców. Przecież jedna z tych pań wybudowała kapliczkę Matki Bożej koło mojego bloku, która teraz daje wielkie pocieszenie mojemu sercu! Natomiast w telewizji Andrzej Szczypiorski - jako autorytet moralny - uczy dobra.

   W tym czasie Pan Jezus powiedział do mnie ("Prawdziwe Życie w Bogu”); „Uświęciłem cię, duszo. Ja ciebie wybrałem. Zrozum, że Mo­je Oczy widzą twoją duszę. Moje Serce odczuwa twoją duszę, kocha twoją duszę, a nie twoje ciało”.

    Ponownie przeżycia duchowe sprawiły słabość ciała i w krótkim śnie napłynął obraz Monstrancji oraz wspólne śniadanie - na stołach rozstawionych wokół kościoła - po Pierwszej Komunii Św.!

   Jakby na znak zostałem dwa razy pobłogosławiony przez Pana Jezusa Zmartwychwstałego z obrazków; na wystawie sklepowej i teraz opartego o radio. Jakże piękny jest czas  mojego oczekiwania na życie wieczne.

     „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

   Wczoraj  miałem intencję; za pragnących Przybytków Pańskich, którą opracowałem i edytowałem tuż przed tym nabożeństwem (trwało to od 4.00 – 6.05). W prowadzeniu przez Ducha Świętego wszystko odbywa się „co do minuty”. 

   W tym czasie 99% mieszkańców przewraca się na posłaniach, miasto jest puste...idzie tylko biedaczyna w spodenkach z gołymi nogami i opadającą stopą z powodu alkoholizmu (porażenie nerwu). Bardzo żal mi tych braci, którzy znaleźli się w szczególnych kłopotach, bo w czasie zarazy są dodatkowo traktowanii jak „trędowaci”.

   Natomiast na górze politycznej trwa napad dzikich na demokratycznie wybraną władzę. Nawet groźna dla życia pandemia nie budzi „totalsów”.

    Pan Bóg dał mi pocieszenie, bo w kościele czekało na Mszę Św. ok. piętnastu osób osób...w tym większość uczestnicząca w codziennych spotkaniach z Panem Jezusem. Moje serce i duszę zalała słodycz i pokój, wprost chciało się krzyczeć za psalmistą; „Panie! Jak miła jest Świątynia Twoja"...udekorowana kwiatami i rozświetlona z figurą Pana Jezusa Zmartwychwstałego oraz Dobrego Pasterza.

    Jednak od poświęconych witraży, świec i złotych żyrandoli ważniejsza jest atmosfera czekającego nas Misterium, gdzie Pan Jezus wciąż poświęca się dla naszego zbawienia. Jego krew płynie strumieniami do Kielicha Pańskiego, a Jego Ciało karmi nasze dusze. Dla niewierzącego są to nudne celebracje...

   To pisze się długo, a wszystko trwało minuty z falami doznań płynących z Królestwa Bożego. Na tym tle nie docierały czytania o pierwszych komunach chrześcijański, a miły kleryk bez słuchu - strasznie fałszował podczas śpiewu Ps 87 (86) - wzywającego do wysławiania Pana przez wszystkie narody. 

   Ja widzę tylko „resztkę Pana”, która nie da rady nawałnicy bezbożnictwa z udawaniem zadowolenia z życia w „Obozie Ziemia”. Obecna zaraza ukazała nędze „wielkich” tego świata, „słynnych”, różnego typu „władców”...od prezydentów mocarstw do sołtysów.

   Natomiast „gwiazdom” została pokazana ich nędza, a kochającym wielkość ich miejsce...za piecem.  Na tym tle jaśnieją wyznawcy wiary katolickiej, bo jaka jest większa wielkość od bycie Dzieckiem Bożym!

   Natomiast w Ew (J10, 22-30) Żydzi podczas Poświecenia Świątyni otoczyli Jezusa w portyku Salomona z pytaniem: <<Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności. Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!>>

   Pan Jezus przekazywał to wielokrotnie, a świadczyły o tym czyny dokonywanie w Imię Boga Ojca. Po odjęciu im łaski wiary trwają w zaćmieniu otoczeni wrogami. To moi bracia starsi w wierze, ale nie ma między nami żadnej łączności. Prędzej otworzy się serce okrutnego wroga wiary, którego Bóg kocha bardziej ode mnie.

   Ja doznałem wyróżnienia, a to oznacza odpowiedzialność, bo mam trafić z moimi świadectwami do zabłąkanych, poszukujących Boga z otwartym serce, a także to tych, którzy jeszcze Go nie znają.

   Eucharystia zwinęła się na krótki czas w laurkę, a słodycz i pokój zalały duszę, musiałem klęczeć z twarzą w dłoniach i tak chciałbym trwać. W sercu dziękowałem za bezbłędny zapis, bycie na tej Mszy Św. z Eucharystię i czułem dobry dzień (w sensie zapisów dziennika oraz spokojnym odmówieniu mojej modlitwy).

   Proszę Cię nie marnuj czasu na poszukiwania jakiegoś boga...często wg swoich wyobrażeń i wiary lepszej, bardziej „cywilizowanej”, bo mamy już XXI wiek. Mnie to śmieszy, bo jak wyrazić ten czas wobec czekającej na nas wieczności. Jest tylko Jeden Bóg Ojciec, w Trójcy Jedyny, Który się Objawił!

   Wieczorem przez godzinę krążyłem odmawiając moją modlitwę, gdzie miałem ukazanego Dobrego Łotra, który uwierzył w „Tego, Który Zbawia” (Jezusa). Dziesięciokrotnie powtarzałem stacje „mojej” Drogi Krzyżowej;

- Pan Jezus rozciągany i przybijany do krzyża

- Pan Jezus podniesiony na krzyżu

- „Ojcze, wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”…

                                                                                                                                 APeeL

 

 Aktualnie przepisane...

28.10.2006(s) ZA PEŁNYCH FURII

  Bardzo lubię ciąg dyżurowy: od piątku (15.00) do niedzielnego poranka. Tym razem trafiłem na gody suki przy której szalała sfora psów...wzajemnie gryzły się, szczekały i piszczały. To było coś strasznego...nawet wybiegłem do nich o 4.00, ale to nic nie dało.

    Jeszcze nie wiedziałem, że jest to początek intencje modlitewnej tego dnia. Nic jej nie zapowiadało, bo nawet rano udało się wyskoczyć do kościoła, aby otrzymać Ciało Zbawiciela, które samoistnie pękło zapowiadając cierpienie. Wszystko potwierdził dalszy przebieg dyżuru...

 1.  Na wyjeździe karetką znalazłem się u babuszki w strasznych warunkach, którą zabraliśmy do szpitala. Kierowca miał zamiar kupić kaczkę, a na jej podwórku było pełno tych ptaków. Rodzina  chorej biegała po  posesji  próbując złapać ptaka...istny cyrk. 

   Ruszamy ze złapaną kaczką, a z obory wybiegła większa, ale zarządziłem odjazd, bo nas zawracano, a kierowca chciał się zatrzymać. Wyobraź sobie, że ktoś to nagrywa! Przy tym nie chciałem śmierci kaczki…

 2. Teraz badam pijącego od roku, który śpi w oborze, a obok jest willa z jego żoną (po rodzicach). Trzy godziny trwało prostowanie życia „chorego”, zrozpaczonych rodziców i żony z ratowaniem rodziny.

3.  Badająca chorego koleżanka z psychiatrii darła się na mnie i na chorego...w obecności siostry alkoholika, która pracuje w tym szpitalu.

4.  Na następnym wyjeździe zażartowałem do matki dryblasa: jeżeli dalej będzie rósł, to nie znajdzie sobie panny. Zrobiło mi się głupio, bo łatwiej jest ośmieszyć niż pocieszyć!

5. Podczas transportu z lekarzem wędrujemy z chorą bliską śmierci skierowaną z oddziału wewnętrznego do chirurgicznego, a z tego do zakaźnego z odesłaniem do wewnętrznego!  Naprawdę można zgłupieć... 

6.  Policja przyprowadziła pijanego kierowcę, którego zapytałem:  kiedy pił i ile? Odpowiedział, że nie pije tylko "łyka"! Po ich wyjściu...sam wypiłem łyczek wody z butelki.

7. Na ten moment dwa razy trafiłem do chorej babci z zawrotami głowy, która była umierająca, a teraz żartuje. Wzywali do niej uczestnicy wesela, które jest  udane, gdy przyjedzie policja i pogotowie.

8. W nocy czytałem "Poemat Boga-Człowieka" (str. 43 k. II c. II),  gdzie Alfeusz miał napad furii z powodu tego, że dwóch jego synów (Juda i Jakub) poszło „za Jezusem, któremu pomieszało się w głowie”…

9. Przypomniały się dwie babcie z psychozami starczymi, które krzyczały na mnie z ubliżaniem podczas wizyt domowych... 

10. Koniec pracy, a dyspozytorka daje mi trzy wyjazdy, pili i drze się na mnie!

  Przepłynął świat szaleńców: Czeczenia, Rosja, Afganistan, kraje islamskie z atakami na ambasady USA! W tym czasie za oknami szalała wichura, a w gazecie wzrok zatrzymał tytuł: "wściekły uczeń pogryzł nauczyciela"!

    Po dyżurze było mi przykro z powodu trudności pokonania własnego ciała. W tym momencie wzrok zatrzymały smutne oczy Pana Jezusa z Całunu. Pod wizerunkiem był napis: Nigdy cię nie opuszczę! Popłakałem się z autentycznym żalem i ujrzeniem swojego postępowania i ...

                                                                                                                         APeeL

 

23.09.1992(ś) ZA MOJE RODZEŃSTWO

   Tuż po obudzeniu napłynął obraz brata dźwigającego ciężkie butle gazowe, a mógł zostać stolarzem, bo został warsztat po ojcu. Nagle zrozumiałem jego dobroć, a zarazem Pan ukazał mi jego pogaństwo...z żoną nie uczestniczył w życiu naszej wiary, a tuż upadkiem rozwiązaniem PZPR-u zapisał się do tej partii.

   Takie pogaństwo ma charakter chrześcijański; służy ceremonii różnych uroczystości...wówczas Kościół Boży jest potrzebny. Pan pokazał mi też zło, które mu uczyniłem...w czasie podobnego stanu (do 1986 r.). Padłem na kolana z wołaniem o wybaczenie; „Jezu! Jakże cierpiałeś i cierpisz z takich powodów”.

   Z mocą zacząłem pracę, a w tym czasie płynęły sytuacyjne porady duchowe. Dla mnie jest jasne dlaczego Matka Boża w Objawieniach wciąż powtarza; "módlcie się, pość­cie i przyjmujcie cierpienia”. Ludzie widzą zło u innych i próbują naprawiać ich, co można zauważyć u psychologów-ateistów...

   Tylko garstka prosi Matkę Jezusa, bo ludzie nie wierzą w Jej pomoc. Jakże pasuje do tego zdanie z modlitw; „Spraw Matko, aby miłość napływała do wszystkich z którymi się spotkam w dniu dzisiejszym. Proszę Cię o pomoc”.

   Na ten czas z koncertu radiowego płynie „Santa Maryja”, a oczy zalały łzy. „Dziękuję Ci Matko Najdroższa, Najmilsza, Najcichsza, Najskromniejsza, która zawsze Bogu mówisz Tak!” Brak jest świadectw wiary, a mass-media są w rękach odwróconych od Dekalogu i Prawdy.

    Teraz wołam za rodzinę, prawie omdlewam, a moje serce przenikało serce brata i trzech sióstr; „Jezu mój! Matko daj im łaskę nawrócenia i zbawienia!"

   Bardzo chorą z reumatoidalnym zapaleniem stawów proszę, aby przekazała swoje cie­rpienia - od początku choroby - w intencji pokoju w b. Jugosławii. Nauczyłem ją formułę uświęcenia cierpienia. Jednak każdy może zawołać po swojemu.

   Młodej pani zalecam katolicką metodę rzucenia palenia, a właśnie wypada wspomnienie Aniołów Stróżów! Czy uczyni to, bo mówiła, że jest wierząca. Nawet wspomniała o przybyciu zmarłego teścia ...dzień przed zamówioną Mszą Św. a był ateistą do końca!

    To jest zarazem czas przykry dla mnie, ponieważ wszędzie jest pełno towarzyszy („naloty”), a ja nie wiem z jakiego powodu. Rządy się zmieniają, a to co było jest! Ja nadal muszę nieść mój krzyż, który jest dla mnie ciężki tylko i wyłącznie z jednego powodu - oznacza on stratę czasu ludzi, którzy nie służą Bogu Ojcu tylko jakiemuś kacykowi. Nawet proch po nim nie zostanie...

   System się zawalił, a oni sercami trwają przy nim. Nie denerwuję się, ale naprawdę szkoda mi tych braci. Wiem, że nie mogę złościć się na nich i pokazywać swojego ja...mógłbym porozmawiać z miłością i zapytać; komu teraz służycie?

   Podczas pokoju w sercu i wielkiej radości niepotrzebnie dałem się wciągnąć w dyskusję religijną z prostymi ludźmi odwróconymi od Boga! Tego nie wolno czynić. bo w rozdrażnieniu nie mogłem odmówić koronki do Miłosierdzia Bożego „za rodzeństwo”.

   Wyraźnie ujrzałem atak Szatana; zakupy, skrócenie spodni, fryzjer, gazety i słodycze dla dzieci. W takim stanie chodzi o rozproszenie, odciągnięcie od modlitwy, ale kupiłem też gerbery na krzyż, który pięknie wyglądają. Modlitwa popłynie dopiero na działce, która dla mnie jest wielką łaską.

    Teraz rozmawiam z córką lekomanką i proszę, aby zwróciła się z prośbą do Nieba. Nawet podkreśliłem, że większość neguje taką możliwość. Dałem jej przykłady z własnego życia, ale nie byłem świadomy, że ona nie chce żadnej pomocy, co potwierdzi po latach.

   W domu, w ciemności skończę moją modlitwę w intencji tego dnia, a dzisiaj, gdy to opracowuję (6 maja 2020) muszę stwierdzić, że to wołanie było słuszne, bo trzy siostry żyją w konkubinacie i tak jakby Boga nie było.…

                                                                                                                                 APeeL

 

 

22.09.1992(w) ZA MOICH NAUCZYCIELI

    Żona zerwała się do kościoła, a mnie jest smutno z powodu wyrzutów sumienia z przepływem czarnych myśli. Przysnąłem na chwilkę i na tle pięknej muzyki usłyszałem głos mówiący, że; "Pan Jezus przebaczył ci!”

    Postanowiłem ten dzień ofiarować w intencji moich nauczycieli. Właśnie w nawale chorych w przychodni pojawi się nauczycielka. To pomogło w odczycie intencji modlitewnej. Trzeba wsłuchiwać się w natchnienia (przeszkadza w tym Szatan), bo z Nieba mówią przez wszystko. Jest to tzw. „duchowość zdarzeń”!

    Już 15.00, a właśnie zaczynam dyżur w pogotowiu (jeden budynek z przychodnią i oddziałem wewnętrznym), a tu jeszcze pięciu pacjentów! Pragnąłem modlitwy i uciekłem na salę, gdzie przebywał 22-letni chłopiec z zespołem Little. Tam zacząłem wołać w intencji moich nauczycieli; ze szkół, uczelni, a także od nauki jazdy i gry na akordeonie.

   Szatan podsunął mi wołanie tylko za dobrych. To jego trick, a właśnie napłynęła osoba nauczyciela podszczypującego koleżanki. W tym czasie głośno krzyczał chory na izolatce. Ten stary człowiek ma założony cewnik i nie wiadomo dlaczego ma ból! Nie pomagają normalne leki; "Matko pomóż!" - podaj narkotyk! "Och, tak nigdy nie wpadłbym na to". Wykonałem mieszankę lityczną i podziałała.

   O 16.30 wszystko było wykonane, poszedłem na dyżur w pogotowiu, a napływa; "podziękuj!" My prosimy o pomoc, ale zapominamy podziękować. Och, tak przecież Bóg sprawił, że wszystko poszło sprawnie. Mam pogodę ducha i radość z pra­cy...nawet dziwią się chorzy. Sam czuję, że Bóg Ojciec jest ze mną! Padłem na kolana z zawołaniem:

   „Boże Ojcze! Panie mojego serca i mojej duszy. Dziękuję Ci, Ojcze za całość Twojej Opieki nade mną, rodziną, Kościołem Świętym i ojczyzną! Dziękuję Ci za opiekę nad chorymi...nawet za to, co jest złe od Ciebie, ponieważ to służy zbawieniu duszy. Dobry Panie przyjmij moje wołanie w intencji wszystkich moich nauczycieli. Bądź Ojcze dla nich łaskawy!”

    Dalej podczas odmawiania cz. chwalebnej różańca łzy zalewały oczy, ponieważ ujrzałem dobro tych ludzi oraz moje bezeceństwa, które im czyniłem. Zarazem napłynęła postać Pana Jezusa, Dobrego Nauczyciela.

   Takie przeżycia i modlitwy bardzo wyczerpują. Po kojącym śnie popłyną dalsze części różańca z prośbami do Pana Jezusa i Boga Ojca o ich zbawienie oraz dusz takich przebywających w Czyśćcu.„Matko wspomóż tych nauczycieli, ja im wszystko przebaczam”!

   Nagle zrywają do biednej chatki, gdzie chłopiec usiadł gołymi pośladkami na rozgrzanej maszynce elektrycznej. Tam wszystko biedne i stare, a króluje wielki obraz Pana Jezusa w Koronie Cierniowej. Jakże chciałbym pomóc takim ludziom!

    Właśnie w różańcu Pana Jezusa wypada cząstka; Pan Jezus oddaje wszystko biednym! „Panie Jezu spraw, aby byli zbawieni...to dzieciątko i ta matka! Spraw też Panie Jezu, aby zesłabli wrogowie Jana Pawła II”.

   Dzień kończy się, zgasiłem światło i popłynie cz. bolesna różańca z moim zawołaniem; „Och, Jezu mój. Ty, jako Najlepszy Nauczyciel pokazałeś wszystko; jak znosić cierpienia, poniżenie i jak nieść krzyż!” Jakże pasowała tutaj koronka do pięciu św. Ran Pana Jezusa.

   Przed wyjazdem do wezwania bard śpiewał o Matce; „kupiłbym Jej futrzaną czapę i powiózłbym Ją malowa­nymi saniami”, a właśnie trafiłem do dzieciątka z wielką MB Częstochowską. „Patrzyliśmy sobie w oczy”, a podczas wychodzenia zamiast powiedzieć, że dzieciątku nic nie będzie, ponieważ czuwa nad nim Matka Prawdziwa...przyjąłem obdarowanie, które wywołało niesmak!

  „Matko! Przepraszam, przecież oni byli przestrasze­ni. Nie mieli drobnych i dali więcej, a ja powinienem zostawić im Twoje Słowo! Nie wolno napychać portfela i odmawiać obowiązkowych modlitw! Matko! Ja wspomogę jakiś biedaków, a tę rodzinę i to dziecko przekazuję Tobie, Matko Boża Pocieszenia z prośbą o jego uzdrowienie”...

                                                                                                                            APeeL

 

30.09.1992(ś) ZA TYCH, CO SĄ NA WÓZKACH INWALIDZKICH

    Minęła północ. Śpiewał bard Tadeusz Krok, a w moje serce wpadły słowa; „dwie iskierki”. W tym momencie napłynęły zaniepokojenie serca; żony i córki. Padłem na kolana z odmówieniem różańca Jezusa i prośbą, aby „Bóg Ojciec, Pan Jezus i Matka objęli je opieką”...z dodatkowym zawołaniem o uzdrowienie córki.

    W nocy był spokój, a tuż przed przebudzeniem widziałem krzyż pod którym klęczał Pan Jezus. Ten obraz po przebudzeniu dał mi wielką słodycz w sercu.  Nie wiem, co oznacza ten sen, ale był to słodki Krzyż Zbawiciela...

    Popłynie „Anioł Pański" oraz spotkanie Pana Jezusa z Matkę na Drodze Krzyżowej...ponownie zawołam za córkę i żonę. Odmówię też modlitwy poranne i cz. chwalebną różańca. Zarazem podziękowałem  Bogu Ojcu za pomoc w oddziale wewnętrznym.

    Dzisiaj wszystko płynie sprawnie, ale trudno jest skończyć pracę. Ostatniej pacjentce, która umiera z powodu czerniaka podarowałem moje modlitwy i prosiłem o przekazanie całego cierpienia na ręce Matki Bożej (uświęcenia).

   Wówczas narzuciłem sobie odczytywanie intencji modlitewnej w czasie odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego. Właśnie jej szukam; „za biednych czy za niewierzących?” Nie szła modlitwa za biednych!

   Przypomniała się wizyta u biedaka na wózku inwalidzkim. Jestem zły, ponieważ nie podarowałem mu posiadanego miodu i kawy. To było potwierdzenie tej intencji, a dodatkowo na ulicy ujrzałem młodą dziewczynę na wózku inwalidzkim. W tej intencji popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego.

   Podczas przejazdu do domu serce przenikał ból osamotnienia ludzi na wózkach inwalidzkich. "Jezu bądź z nimi, bo są łatwym łupem Szatana. Ojcze mój!” Natomiast w drodze na działkę poczułem cierpienia tych chorych braci. „Jezu mój, przecież oni są łu­pem dla Twojego Przeciwnika, który zalewa ich zwątpieniem...nie mogą zaznać nawet zwykłych radości”. W tym czasie sprawni za nic nie dziękują!

   Zły jak zwykle podsunął zakupy (dobro dla swoich), a okaże się, że kupię te same produkty, co żona! Przy tym nakrzyczano na mnie. "Och, Ojcze mój jak Tobie jest przykro, gdy wszystko dajesz, a ludzie nie chcą Twoich darów, a nawet je odrzucają z narzekaniem!” 

    Dzisiaj zostałem obdarowany, ale „jedynie Bóg mój, a także Pan Jezus wiedzą jak bardzo chciałbym dawać innych”. Jakże pasuje tutaj Bolesna Męka Pana Jezusa, która jest w mojej modlitwie. Na jej czas z włączonego telewizora popłynie obraz dwóch młodych żużlowców na wózkach inwalidzkich...

                                                                                                                             APeeL 

 

 

 

    W posłuszeństwie rodzicom oraz przełożonym, a szczególnie w różnych służbach czekamy na ich decyzję...nie patrząc na nasze zdanie, zachcianki i niechęci. To samo jest w relacji z Bogiem Ojcem z tą różnicą, że decyzja należy do nas, bo nie wolno odebrać nam wolnej woli. To główna nasza łaska oprócz czasu o nieznanej długości.

    Ten wstęp wynika z mojej nagłej decyzji bycia na Mszę Św. o 7.15...mimo pragnienia przytulania się do poduszki. Ktoś powie, że żyję tylko wiarą, a tu takie przeszkody. Moja dusza pragnie Boga Ojca, Jego Przybytków z Ołtarzem, gdzie odbywa się Cud Ostatni czyli przemiana chleba w Ciało Pana Jezusa, ale w tym przeszkadza Przeciwnik Boga Ojca oraz „kula u duszy” czyli nasze ciało, tak umiłowane przez celebrytów wszelkiej maści.

   Jest to wynik naszego nieposłuszeństwa (kary), bo chcieliśmy wolności prawdziwej. Tata sprawił, że „poczuliśmy się nadzy” i tak poszliśmy na swoje (spadliśmy na ziemię). Ciała fizyczne są zarazem cudem stworzenia, ale mają swoje wymagania; dlatego trzeba orać, dyżurować przez cały czas, pracować na trzy zmiany, piec chleb i kręcić kiełbasy z kłopotami nowoczesnych „Czajek”.

   Dzisiaj jest wspomnienie św. Floriana, oficera rzymskiego, którego utopiono za wiarę w rzece Enns (dzisiejsza Austria). W tym czasie Apostoł Piotr trafił do nieobrzezanych, a dodatkowo jadł u nimi pokarmy nieczyste czym wzburzył swoich rodaków.

    Wyjaśnił im (Dz 11, 1-18), że w zachwyceniu modlitewnym otrzymał przekaz; można spożywać wszystko i iść do pogan, co uczynił. Czy wiesz jak wielkie jest moje pragnienie trafiania do takich. Kiedyś nawet chciałem spotkać się z więźniami, aby dać świadectwo wiary.

   Zaskoczyły mnie słowa psalmisty w Ps 42(41); „Boga żywego pragnie moja dusza” z prośbą o doprowadzenie na Górę Świętą i do Ołtarza Bożego w Przybytku Pańskim. Tak zrozumiałem te prorocze słowa, które już wówczas zapowiadały nasz czas

   Natomiast Pan Jezus mówił, że jest Dobrym Pasterzem. Jego wielka figura jest w Ołtarzu naszego kościoła. Eucharystia powaliła ciało, a dusza chciała ulecieć do Boga...pozostałem sam w kościele i chciałbym zasnąć tutaj na wieki...

    W tym czasie napłynęła błędna formacja neokatechumenatu, gdzie tańczą po przyjęciu Ciała Pana Jezusa. Radość Boża nie ma nic wspólnego z radością ciała...tak jak nasza wolność z Wolnością Dzieci Bożych, a dalej sprawiedliwość, miłość, dobro i prawda.

   Dobrze, że przyjąłem poranne zaproszenie na Mszę Św. bo wieczorem byłem bardzo słaby (brak snu i wyczerpanie opracowywaniem dziennika). Po czasie wyszedłem, aby odczytać intencję i odmówić moją modlitwę, a z serca wyrwało się wołanie;

    „Ja tęsknię za Tatusiem, Bogiem Osobowym, za Jego Przybytkami z Eucharystią...Cudem Ostatnim dającym zachwyt duchowy z namiastkę szczęścia wiecznego oraz nadzieją na powrót do Domu Prawdziwego”.

   Nie zrozumie tego pragnienia człowiek bez łaski wiary, kręcący się tylko wokół codziennych potrzeb, który nie szuka Boga. Nic nie da rozmawianie z takim i zapraszanie go. Patrzy zdziwiony, bo znał mnie...jako „syna stolarza”. „Panie! Zmiłuj się nad tymi, którzy szukają Ciebie, a nie mają Świątyń, a nawet trafiają na wrogów i morderców”.

    Na tę chwilkę pasuje wpis z mojego blogu skasowanego przez Onet.pl z tytułem; „Garstka wiernych i masy”…          

  <<Jadę rowerem do Domu Pana, a wielu stoi, kupuje, rozmawia, zajmuje się niczym…nie obchodzi ich zbawienie. Mam  odczucie, że właśnie ja za nich odpowiadam, bo to zadanie dla pomocnika Dobrego Pasterza.

    To jest głupstwo dla mądrych tego świata i uczonych w pisaniu...typu redaktora Parmy z „Faktów i mitów”. Siostra śpiewała „Panie umocnij wiarę naszą”, a właśnie do kościoła weszła sąsiadka, która pocałowała zakrytą figurę Pana Jezusa na krzyżu, a później ukłoniła się w wielkim uniżeniu. Łzy zakręciły się w oczach...>>.

   Z moją łaską zrozumiesz, że celem naszego życia jest zbawienie. Właśnie przechodzę obok budynku Św. Jehowy, którzy ładnie mówią, ale od Szatana głoszą, że nie mamy duszy, a Pan Jezus nie jest Synem Bożym i nie ma Ducha Świętego.

    Podczas śpiewu ptaków i zachodzącego słońca odmówiłem moją modlitwę. Proszę Cię wróć do Pana Jezusa, który czeka na Ciebie w Okruszynie Chleba! On naprawdę pragnie naszego powrotu i dalej przebacza takim jak Łotr oraz obiecuje Raj dla skruszonych i tych, którzy uwierzą! Tak będzie czekał z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym aż do końca tego świata…

                                                                                                                              APeeL