Tuż po wstaniu padłem na kolana i poprosiłem Boga, aby był ze mną...Ducha Św. aby pomógł w zapisach i Pana Jezusa, bo pragnę z Nim współcierpieć w ramach odczytywanych intencji modlitewnych.

    Te dwa dni (24-25.10) będą dobre, bo opracuję i przepiszę 13 dni dziennika z sierpnia 1997 r. Dzisiaj było ich pięć i co do minuty trafiłem na pogrzeb sąsiada z którym często żartowaliśmy (z trudem chodził po udarze).

    Szkoda, że całkowicie odwrócił się od Boga, a ja nie wiedziałem o tym, bo - zawiózłbym go do kościoła po prośbach o powrót - do naszego wspólnego Ojca Prawdziwego.

    Zapamiętaj i przekaż to innym, że Bóg nigdy nie opuszcza tych, którzy zapominają o nim, bo jest w każdym z nas (dusza). Dlatego nic nas tutaj nie zadowoli, bo dusza pragnienie powrotu do Boga Ojca. Wszystko tutaj to pozory, a zrozumiesz to w chwili smutku i opuszczenia...

    Nie możesz żyć dla żony (jest taki w mojej rodzinie), a nawet dla dzieci, które po dojrzeniu...jak Adam i Ewa zaczynają się buntować (Bóg pokazuje nam Swoje cierpienie). Nawet nie wspominam o życiu dla piesków i kotków, sportu, a wreszcie kart i wódki (kłania się "czerwony gwiazdor" Wiśniewski)...sam wiele lat tak żyłem i mogło się to skończyć śmiercią!

   W czytaniach padły słowa Pana Jezusa o Eucharystii dającej życie wiecznej duszy. Po Mszy św. od Pana Jezusa dostałem różyczkę, która została na posadce. To był dobry czas, bo znajomy zmienił mi figurkę Zbawiciela na krzyżyku z Ziemi Świętej, który znalazłem w nawie bocznej naszego kościoła...pomodlę się za niego w ramach intencji; za złote rączki.

   Podczas opracowywania zapisów z 1997 r. trafiłem na karteczkę ze słowami Pana Jezusa do Vasiliki ("Prawdziwe Życie w Bogu" t. VI zapis z dnia 30.05.93), a to zarazem do mnie; "Ja i ty jesteśmy zjednoczeni. Ten, kto jest ze Mną zjednoczony /../ idzie drogą Kalwarii...staje się częścią tej Ofiary." Mam iść za Panem do Doliny Śmierci, aby szukać martwych duchowo...wyciągać ich z grobów i przyprowadzać do Domu Boga.

    To zarazem naprowadziło mnie na intencję modlitewną tego dnia. Tuż przed nabożeństwem różańcowym z przyjęciem Eucharystii i błogosławieństwem Monstrancją zaatakował mnie Szatan...

   Opiszę przebieg takiego ataku, bo zawsze jest tak samo; kręciłem się w pewnym pobudzeniu ("nie wiem, co mam robić"), napłynął "humor" w którym żartowałem z żony, że "będę się z nią gimnastykował, a nawet tańczył artystycznie, itd.).

    Po jej wyjściu trafiłem na blog Jana Hartmana (Polityka.pl), gdzie 23.10.19 napisał; "Jak pokonać Dudę? Mam pomysł". Straciłem czas na pisanie komentarza, którego nie edytowałem; Jan Hartman na prezydenta wszystkich...

   Nie mogłem pokonać ataku demona jeszcze po Eucharystii, która jednym brzegiem przylgnęła do języka ("ugryź się w język"). W domu napadło mnie pragnienie picia mleka oraz śmiertelna senność z bólem głowy, a przez 1.5 godziny nie mogłem zasnąć nawet na sekundę. Bardzo chciałem wyjść, odczytać intencję z odmówieniem mojej modlitwy. Dobrze, że się przełamałem...

   Podczas wołania do Boga serce rozrywał ból, bo dużo ludzi z mojego otoczenia całkowicie zapomniało o Bogu Ojcu...tak jest w całej mojej rodzinie, otoczeniu, obdarowanym mieście, a dalej w ojczyźnie z opętanymi seksem, władzą i złotem.

   Nikogo nie obchodzi życiu po śmierci, rozliczenia, itd. Nic nie dają rozmowy z takimi, bo są martwi duchowo i zachowują się jak głupie dzieci...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

Aktualnie przepisane (skróty)...

18.08.1997(p) ZA TYCH, KTÓRYM TRUDNO POZBYĆ SIĘ POSIADANIA

    Zerwałem się ze snu z sercem napełnionym strachem, słabością i wyrzutami sumienia. Wychodzę do Domu Pana, a w myślach niechęć do śledzących...już na nogach jest „bardzo stary człowiek”.

    W kościele proszę Pana Jezusa, aby był ze mną...chodzi o odmianę mojego życia, bo bardzo ciężko pracuję, a „obdarowywanie” sprawia tracenie czystości. Pan Jezus w Ew. Mt 19. 16-22 zaleca ubóstwo, rozdanie majątku.

    /../  W prasie w oko wpada list o bogaczach: Sekule i Kołodce. Nie udał się odpoczynek na działce, bo trwa plaga komarów. Wieczorem napłynęło wielkie pragnienie wołań za tych, którym trudno porzucić posiadanie.

   Wzrok zatrzymywały piękne niezamieszkałe domy...jako lokata kapitału. Obok każdego samochód. W radiu Maryja popłynie pieśń o potrzebie oddania wszystkiego, a w „Rycerzu Niepokalanej” trafiam na art. o dr Judymie.

    Przypomni się czas, gdy przez rok nic nie brałem od chorych, ale na wywieszce pisano, aby nie przynosić (wymieniono różne dary, w tym jajka i kiełbasy. Dzień zacząłem od lęku, a teraz mam wielką radość Boża w sercu. Dziękuję Bogu za ten czas... 

                                                                                                                   APeeL

 

17.08,1997(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ODPOWIADAJĄ NA BOŻE WEZWANIE

    Zerwałem się ze snu. Napłynął obraz Rumuna śpiącego z dzieckiem, a w myśli „nie mają gdzie głowy położyć". Pan Jezus także nie miał domu i często spał byle gdzie.

    Teraz, gdy to opracowuję skurcz chwycił serce, bo wprost nie chce się wierzyć jak Syn Boga naszego został uniżony. Właśnie tysiące tysięcy ludzi w Japonii straciło dach nad głową (trzęsienie ziemi, tsunami i katastrofa nuklearna).

    Na tym tle widzę swoje obdarowania, a także sytuację mojej rodziny: siostrę porzucił mą, a druga żyje w związku nieformalnym. Przepływają porzucający małżeństwo i porzuceni. Ile jest tego cierpienia. Z Zakopanego płynie festiwal, gdzie góral żartuje, że Panu Bogu udały się dwa zwierzęta: konie (zawody wozaków) i baby! Tańczą ludzie z różnych krajów, a moje serce zalała miłość Serca Boga, miłość do wszystkich ludów świata.

   Bóg nie patrzy wg naszych kryteriów: brzydki to go nie lubimy, a ładny budzi sympatię. Tak właśnie Żydzi podchodzili do Pana Jezusa i dalej trwają w tym. Teraz popłakałem się, ponieważ w art. w dodatku do „Gazety wyborczej” przeczytałem zdanie, że; ”Pan Jezus czekał na mnie”. Przepływa moje życie: dzieciństwo i pogaństwo. „Panie Jezu wybacz!”. /../ 

     Przypomniał się poranek, gdy matka wołała na swoje dziecko. Jakże to wszystko pokazane. Bóg tak właśnie woła do nas i cierpliwie czeka na nasz powrót. Wyszedłem na modlitwę,  księżyc, a  pogoda jak na pustyni. W dzień był skwar, a w nocy będzie 5 stopni.

   Wołałem do Boga w mojej modlitwie w intencji dnia z prośbą o ułożenie mojej pracy i życia, abym nie skończył źle i nagle. Teraz, gdy to opracowuję mogę powiedzieć, że wszystko się sprawdziło: zostałem uwolniony od pracy, przeżyłem swój czas, codziennie uczestniczę w dwóch nabożeństwach i w radości służę Bogu.

    Napływa, aby czytać „Vox Domini”, gdzie trafiłem na opis życia pielęgniarki Rozalii Celakówny. Tam padły słowa do mnie; "Moje dziecko oddaj Mi się cały. Świat nie da ci szczęścia. Stworzenia nie zaspokoi twojego serca. Twoje serce może zaspokoić tylko Bóg. Składaj Mi wszystko w ofierze”.

   To najprostszy program mojego życia: oddać się całkowicie Stwórcy, żyć tylko dla Niego i Jemu ofiarować wszystkie cierpienia, a szczególnie niezasłużone.

   Naprawdę tak się stało i to wiem. Bardzo trudno znoszę ludzkie myślenie i rzadko kogoś akceptuję, bo mówiących z serca o Bogu jest garstka. Naprawdę w Bogu mam szczęście i ukojenie. Oddałem się Panu całkowicie.

    Tak doznałem prawdziwego szczęścia już tutaj na ziemi. Ponadto mam świadomość istnienia po śmierci. Wiem, że Bóg mnie poprowadzi, bo pragnę wykonywać Jego Wolę. Właśnie pokazują ofiary wypoczynku. Dziękuję za ten dzień...

                                                                                                                         APeeL

 

16.08.1997(s) ZA DAJĄCYCH OPIEKĘ

św. Rocha

    Napłynął obraz sąsiadki-pielęgniarki, która opiekowała się niepełnosprawnym mężem po urazie głowy (wypadek). W tym momencie znam już intencję modlitewną dnia, a przypomniało się, że dzisiaj jest św. Rocha, patrona naszej parafii!

   Przesuwają się błogosławieni i święci, którzy pomagają nam w różnych sprawach oraz instytucje: PZU, ZUS oraz opieka społeczna. Jakie natchnienie otrzymała żona, że kupi mi później książkę „Święci na każdy dzień”? Z przodu autobusu zauważyłem matkę z dzieckiem, a za oknem wóz „Security”. Na przystanku pomagałem wyjść dziadkowi o kulach, a podobnemu wejść do pojazdu.

      Jakże potrzebna jest opieka nad światem, który chce zniszczyć Szatan. Dlatego ważna jest funkcja ONZ oraz Objawienia Matki Bożej. Łzy zalały oczy, a na ten moment będę rozmawiał z ochroniarzem. Płynie moja modlitwa, a z wystawy sklepowej „patrzy” kotwica, koło ratunkowe oraz łańcuchy cumujące! W oddali wieża kościelna z krzyżem.

    Trafiliśmy do kościoła św. Jacka. Komunia św. w intencji dnia, ale okaże się, że także za żonę, która wymodliła moje nawrócenie oraz zerwanie z piciem alkoholu. Psalmista w Ps 16 wołał ode mnie; "Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie. /../ Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje." Za mną siedziała zakonnica z niepełnosprawną dziewczynką. Nie mogłem wyjść z kościoła. Popłynie koronka w intencji żony i tego dnia. /../

    W radiu Maryja trafiłem na dyskusję o władzy okupacyjnej. Nic nie zrobili dla powodzian, a teraz działają chaotycznie. Na koniec czytam „Dzienniki” Stefana Kisielewskiego, gdzie opisuje agenturę („opieka”). Pomylił się pisząc, że co drugi Polak jest agentem. Jest ich więcej (bolszewicy) w zależności od „zagrożenia” ze strony prawych Polaków...

                                                                                                                               APeeL

 

12.08.1997(w) ZA ŁAMIĄCYCH PRZEPISY

    Po przebudzeniu o 4.00 czytam tyg. „AVE”, gdzie jest zalecenie, że katolik nie może współdziałać z komunistami (być w ich partii). Kolega należy do PSL (koalicja z SLD) i na pewno uważa, że to nic takiego. Hasło tej fałszywej partii to „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Wracają czasy szkolne, gdy musiałem uczyć się rosyjskiego, a teraz SLD skasowało naukę religii w przedszkolach.

   W pracy był nawal, ale wielu zrezygnowało z czekania i udało się skończyć o 14.00. Płynie modlitwa, a później koronka, bo znam już intencje, która wynikła z przebiegu dnia:

  •  nauczycielce wydałem zaświadczenie do pracy, a nie mam takiego uprawnienia
  •  budowlańca poratowałem zwolnieniem lekarskim, ponieważ brak pracy
  •  pomyliłem się w napisanym zwolnieniu lekarskim
  •  pędziłem fiacikiem bez dokumentów
  •  brałem „dary” od chorych...także biednych!

    Ból zalał serce, bo wielka jest moja nędza i nie szła modlitwa, bo znalazłem się wśród biednych, samotnych, uwięzionych, oddalonych od domów i rodzin oraz ofiar strasznych wypadków, wybuchu w bloku na Ukrainie, robotników w Chinach, Indiach, Egipcie. /../

    .

                                                                                                                             APeeL

 

 

11.08.1997(p) ZA ZATROSKANE SERCA MATEK

    W śnie rozmawiałem po angielsku z nieznajomą kapłanką. Ludzie wokół śmieli się. Dziwne, bo dzisiaj, gdy to opracowuję podano wiadomość o odchodzeniu kapłanów z Kościoła Ewangelickiego, ponieważ zaczęto tam wyświęcać kobiety oraz gejów!

   Napłynęła bliskość Pana Jezusa oraz Matki Najświętszej. Wzrok zatrzymała figurka ze Zbawicielem upadającym pod krzyżem. Moje serce zalało zatroskanie o innych, chorych i moją rodzinę. To jest nieprzekazywalne. To łaska współcierpienia z Bogiem, z Jego Najświętszym Sercem zatroskanym o wszystkich na ziemi.

    Zrozum ogrom tego cierpienia Boga naszego. Przypomina się moje upomnienie przeklinającego, bo zadaniem każdego z nas jest świętość. z telewzji płynęły obrazy strasznych zniszczeń popowodziowych.

    Nie wiedziałem, że dzisiaj będzie tak wielki nawał chorych. Serce zalewała wzmacniająca słodycz Boża, a to zapowiedź ciężkości. Dzisiaj, gdy jestem na emeryturze nie mam tej łaski, bo na co dzień zbyteczna. Z radia popłynie piosenka M. Fogga o sercu matki: „jedynie serce matki o wszystkim dobrze wie”. Łzy zalały oczy przy pacjentce. Jeszcze nie wiedziałem, że to początek intencji modlitewnej dnia.

    Jakby na ten moment przyszła starsza pani, której właśnie zmarła córka z powodu przerzutów nowotworu (35 lat). /../

      Święta Hostia całkowicie przemieniła duszę, która powtarzała tylko Imię Jezus z ofiarowaniem tego dnia za serca zatroskanych matek. Pragnę odmówić c. radosną różańca, ale nie pasuje, ponieważ żona zmartwiła się telefonem od córki...musi pojechać do szpitala (wywiad).

    Właśnie spotkałem matkę z córeczką, którą strasznie pokąsały komary. Jak Pan Bóg to wszystko układa. Ile trosk mają serca matek. Wołałem za dzieciątka adaptowane. Wyobraź sobie cierpienie kobiety pragnącej macierzyństwa.

                                                                                                                                APeeL

 

10.08.1997(n) ZA WPROWADZONYCH W BŁĄD

    Nagle napłynęło pragnienie bycia na Mszy św. ale w pobliżu nie ma kościoła. W takim momencie rozumiesz łaskę posiadania świątyni. Wyobraź sobie, że mieszkasz w Warszawie na Starówce, gdzie jest wiele kościołów...

   Łzy zalały oczy z powodu otrzymanych łask na tym zesłaniu (poprawczaku). W tej radości odmawiam dziesiątki różańca: „Narodzenie Pana Jezusa i Ofiarowanie Pana Jezusa”, a w tym czasie w telewizji pokazują obrazy z Jerozolimy. Jan Paweł II mówił o Eucharystii, która przemienia nas i otwiera Niebo! 

   /../ Tak jest z powracającymi świętymi, którzy otrzymują wieniec chwały! Właśnie s. Faustyna pyta: czy zostanie świętą? Nigdy nie spodziewałem się, że to pragnienie zrodzi się także w mojej duszy.

    Dla Boga największą wartość ma dobrowolna śmierć męczeńska. Nie oznacza tego sama śmierć, gdy chrześcijanin kochający życie zostaje zabity w czasie napadu. Płynie psalm „wszyscy zobaczcie jak nasz Pan jest dobry”.

    W drzwiach kościoła wzrok zatrzymały korniki. Maleństwa, które mogą zniszczyć drzewo dębowe. Trafiam na śpiew „Jezu ufam Tobie”. Ból zalał serce z którego wyrwała się prośba, aby Pan Jezu przybył do mnie w godzinie śmierci.

   Czas Komunii św. a wielu wychodzi. Dla nich spotkanie z Panem Jezusem już się skończyło. Łzy zalały oczy. „Liczę na Ciebie, Ojcze. Liczę na miłość Twą [...] na Twą ojcowską dłoń [...] liczę na każdy dzień [...] będziemy zawsze razem, będziemy zawsze blisko”. Popłakałem się, padłem na kolana, a proboszcz już czytał ogłoszenia parafialne. Nędza nasza jest porażająca.

   Dzisiaj gdy to opracowuję on już wie, co oznaczała Komunia św. i nic nie pomoże paląca się dzień i noc lampka przed jego tablicą oraz zawsze świeże kwiaty (kult parafian). Wie też, że kult należy się tylko Panu naszemu. Na pewno wstydzi się tej tablicy i wiecznej lampki, ale cóż może zrobić. Piszę to dla innych proboszczów, którzy stawiają sobie pomniku już za życia.

    Tak właśnie jest w mojej Izbie Lekarskiej w W-wie przy Puławskiej 18. Wchodzisz, a wita cię wielki napis na sklepieniu ("łuku tryumfalnym"), że ten budynek (także z moich składek) zakupił prezes lekarz Andrzej Włodarczyk. To wielkie pieniądze, a to zawsze budzi pokusy.

   Dzisiaj czytano list w którym zawiadomiono, że czerwony Sejm RP skasował naukę religii w przedszkolach. Trwa śmiertelny bój o dusze ludzkie. Wielka jest moc fundamentalizmu ateistycznego (laickiego)...demokracji stojącej na lewej nodze. Nie wiedziałem, że to będzie trwało i kwitło.

    Rozmawiałem z sąsiadem, katolikiem omamionym przez Szatana, który twierdzi, że „każda wiara jest prawdziwa”. Właśnie płynie relacja z Taize, ale prowadzący sam mówi, że z ekumenizmu zostały tylko zapisy. Kapłan katolicki rozmawia z popem.

    Mamy tego samego Boga Objawionego, Jedynego Prawdziwego Ojca, który dał nam Cud Ostatni...Eucharystię, Ciało Syna Swego. Innego cudu już nie będzie. Można wracać do otwartego Nieba, ale ilu pragnie tego? Ten cud wielu wyśmiewa, a katolicy lekceważą ten dar! Nie będziesz miał w sobie życia i nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego bez spożywania św. Chleba. /../

      Nagle ujrzałem wielkie oszustwo: okupację hitlerowską zamieniono na bolszewicką, a to był „patriotyzm”, który teraz jest demokracją. Ilu nabrano, a ilu jeszcze jest sercem w tamtych podłych czasach, bo mieli chleb jak Żydzi w Egipcie. Ilu czci nadal bożka Baala? Ilu wprowadza w błąd „życie rozrywkowe lub telewizyjne", a nawet budowa domu, który staje się bożkiem... 

   W telewizji opanowanej przez okupantów trwa propaganda sukcesu. Nagle ustąpiła powódź: nie ma już strasznych obrazów, ofiar i poszkodowanych na całe życie, a sprawiła to cudowna różdżka nowej rady nadzorczej (czerwonych demokratów). Dlaczego Pan pokazuje mi ten bój o prawdę, a także o Prawdę?

   Tylko nie mów mi, że jest to dziennik duchowy, że trzeba się modlić, ale w „komórce”, bo wiara to sprawa prywatne i nie wolno jej mieszać z polityką. To dlaczego „Polityka” zajmuje się zaleceniami dotyczącymi seksu w małżeństwach katolików? Co ich obchodzi alkowa katolików?

   Dlaczego nie mówi się o tym, że w UE zamknięto 80 cukrowni (u nas dwadzieścia), a wskutek nieurodzaju „gdzieś tam” brak cukru w hurtowniach, a w sklepach zdrożał prawie dwukrotnie? Tak jest, gdy zdejmuje się krzyże i ukrywa wszystko przy pomocy „afery Dubieneckiego”.

   Pan Bóg widzi te wyczyny pogan i krzywdę biednych. Każdy otrzyma zapłatę w odpowiednim czasie. „Gazeta wyborcza” pisze o świętości zwłok...Bieruta! Jego grób nadal zajmuje centralne miejsce na Powązkach. Redaktorzy nie wracają do Boga i zajmują się zgnilizną!

                                                                                                             APeeL

 

 

 

Matki Bożej Pocieszenia

    Dzisiaj, przed odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego s. Faustyna mówiła o swojej miłości do Kościoła Bożego. Z zadziwienia kręciłem głową, bo to wszystko wiem, a także znam ból Pana Jezusa spowodowany przez większość odwróconą od Boga i szukającą życia...czyli śmierci.

   Teraz, gdy to zapisuję w "Jedziemy" (Info) Jan Pietrzak mówi o duszy i manipulacjach na ludziach. Zdziwiłem się, bo takich słów nie usłyszysz w naszej wierze. Jest zakaz mówienie o duszy, co z nami po śmierci (natychmiast jesteśmy) i o Szatanie. To są jego zalecenia...jak żyłeś w czasach bezpieki to wiesz o co chodzi.

   Większość ludzi nie wie, że ma duszę, która jest kropelką Boga, która - jak opiłki magnezu - mają wrócić do Boga. Ciało jako "świątynia ducha" odpada i na nic się nie przydaje (oprócz Lenina w mauzoleum...dla opętanej propagandy).

    Przed wejściem do kościoła - na zakończenie nabożeństwa różańcowego - przez głośnik słuchałem litanii do Matki Bożej, a moje serce zalała miłości do Domu Pana. Tego nie można przekazać. Jest to miejsce, gdzie otrzymuję Cud Ostatni (Eucharystię)...Chleb Życia dla mojej duszy.

   W błysku przypłynęło duchowe Królestwo Boże, ponadnarodowe, gdzie wszędzie panuje niezmiennie jedno Prawo. Nie można przegłosować, że o. Biedroń i jego partner stanowią małżeństwo. Nic się nie zmieniło w mojej Ojczyźnie Niebieskiej od czasu proroków i nic się nie zmieni do czasu powrotu Pana Jezusa. Nie uda się światu (Szatanowi) przy pomocy "pięknoduchów" unowocześnić Prawdy.

    Na ten moment mam czytanie z dnia 6 sierpnia 1997 r. (Dn 7, 9-10.13-14) w którym prorok Daniel ujrzał wieczne panowanie Syna Człowieczego, "które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie". Ja dodam, że codziennie daję świadectwo o tej Prawdzie. Ostrzegam, bo Apokalipsa już trwa, a Pan przyjdzie nagle "w godzinie, której się nie domyślacie" (Łk 12, 39-48).

   Jeżeli nie przyjmiesz z miłością Boga Ojca "Ja Jestem" i tak musisz czynić to, na co ci zezwoli. Nie bierz tego dosłownie, bo to bardzo trudny duchowo temat; balansowanie na linie, bo jesteś na zesłaniu, biegasz jak mój synek, który czuł się wolnym, a nie mógł robić tego, co chciał!

   Bóg Ojciec pozwolił nam "iść na swoje", z miłosiernej miłości dał nam wszystko; proszę zagospodarujcie ziemię, "czyńcie ją sobie poddaną", a tu głupie dzidzie zalecają nie jedzenie mięsa i straszą gazami. Bezbożnicy są rzuceni na pastwę demonów...

    Naprawdę nie jest trudno zostać świętym...trzeba "zapisać się na kurs" (czyli zawołać do Boga Ojca). Później krok po kroku iść do Autostrady Słońca, która prowadzi do pierwszego stopnia niebieskiej drabiny!

   Masz wolną wolę; możesz trzymać się chałupki z przeciekającym dachem lub wrócić do Pałacu! "Przestań grzebać w ziemskich śmieciach", bo Szatan będzie pokazywał ci nieskończone możliwości jego wolności czyli "róbta, co chceta".

    Eucharystia ułożyła się w laurkę jako podziękowanie za trud na Poletku Pana Boga...

                                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

08.08.1997(pt) ZA RADUJĄCYCH SIĘ Z POWROTU DO DOMU BOGA

    Dzisiaj mam ostatni dzień urlopu. W słońcu idę na spotkanie z Panem Jezusem, a trafiłem na odchodzącą - ze śpiewem i akompaniamentem gitar - pielgrzymkę, która prowadził ukwiecony krzyż Pana Jezusa.

   Łzy zalały oczy podczas pieśni chwalącej Pana z młodzieżą tańczącą w jej rytmie. Podczas Mszy św. trwał niepokój, a po Komunii św. nie mogłem wyjść z terenu świątyni. Usiadłem skulony na ławce, a później - omijając ludzi - wracałem powłócząc nogami.

   W Ew, Pan Jezus mówił (Mt 16, 24-28); cóż z tego, że zyskamy cały świat, a stracimy na duszy. Przepływają święci, pustelnicy, przewodnicy prowadzący pielgrzymki.

    Dzisiaj jest 25-rocznica beatyfikacji o. M. M. Kolbe. Radość Boża zalała serce. W przychodni przygotowałem gabinet. Wyjaśnił się sen, bo trafiłem na bałagan, a w rejestracji latała mysz, której bała się rejestratorka. Spotkałem też kolegę ze snu.

   Napłynęła radość ludzka...radość z powrotu do pracy. To dziwi, bo dzisiaj jest piątek. Ta radość trwała dalej na spacerze z żoną. Słońce, las, kwiaty i śpiew ptaków, a bardzo smakuje zboże z kłosów...w czasie postu. Przypomina się scena z Ewangelii, gdy uczniowie robili to samo. To wyjaśni intencja modlitewna dnia, a napłyną obrazy rozradowanych pielgrzymów...”naszą radością jest Pan”.

   Teraz już wyraźnie widzę moje obecne powołanie: to modlitwa za innych, bo na świecie jest tak wiele potrzeb. Właśnie przepływają różne nieszczęścia. Wołam też za dzieciątka nienarodzone. W ręku „Echo” z objawień MB Pokoju:

„[...] módlcie się, aby pozwolić działać Bogu,

aby z Nim się zjednoczyć, bo tylko takie życie ma sens.

Bez Niego nie ma ani przyszłości,

ani  r a d o ś c i, a przede wszystkim zbawienia wiecznego [...]”.

    To wielka prawda, która wynika z mojego dziennika, a nawet z przebiegu tego dnia. Na ten czas z telewizji popłyną obrazy zamętu na tym świecie, a zarazem pokazano radość powracających do domów w uratowanych Słubicach...tak też jest z nami, gdy wracamy do Domu Boga Ojca!

                                                                                                                            APeeL

 

07.08.1997(c) ZA TYCH, KTÓRZY PRZEPRASZAJĄ ZA SWOJĄ NĘDZĘ

    W śnie pracowałem przy wielu chorych z zawałami serca. W ciemności padłem na kolana i przepraszam Boga Ojca za moją nędzę. Przypominał się  głupi żart, który kiedyś opowiadałem...o pozytywnych skutkach - kopnięcia przez konia - Pana Boga w głowę. Teraz skuliłem się ze wstydu i popłakałem. Stanie się to jeszcze dwa razy: podczas zapisywania i opracowywania tej intencji.

   Przepraszam Najświętszego Tatę za czas, gdy byłem „wielki, mocny, mądry, pewny swego i z a b a w o w y”. To można wybaczyć, ale to, co robiłem mając już łaskę wiary! Wstałem wcześniej z trwającym poczuciem nędzy i gubienia innych przez moje grzechy. Z bólem serca wołałem do Boga z zesłania, z tego ziemskiego padołu.

    Mam prośbę, abyś nie tracił czasu i nie badał prawdy wiary katolickiej. Nie idź tą drogą jak A. Szczypiorski, który zadaje głupie pytania: „jak może istnieć Bóg, gdy ten świat jest tak podły? gdzie Jego miłosierdzie?”.

   Przesuwają się moje wyczyny: niedawny kurs, który utopiłem w wódce. Napływa poczucie niebezpieczeństwa na tym wygnaniu. Przepływają obrazy ludzkiej nędzy: matka pijąca alkohol z synem, bezradność chorych w szpitalach, ofiary wypadku samolotu, poszkodowani w powodziach, mieszkańcy Mariensztatu, który wybudowano na piaskach lub we Wrocławiu na terenach zalewowych. Z drugiej strony megalomania, loty w kosmos i super samochody.

    Na Mszy św. płynęły słowa o buncie Izraelitów, którym na pustyni zabrakło wody (Lb 20, 1-13). Lud nadal nie wierzy Bogu, woli służenie panom ziemskim i martwienie się o byt codzienny. Nie ważne jest zbawienie, powrót do Boga i ojczyzny niebieskiej, a przecież psalmista wołał (Ps 95);„Słysząc głos Boga. serc nie zatwardzajcie”. Nic się nie zmieniło.

    Poprosiłem Boga o ochronę mojej ojczyzny, Popłakałem się, ponieważ uratowano dziewczynkę z wypadku samolotu. Znowu wracają obrazy mojej nędzy: zaniedbań pacjentów, lekceważenia, zbycia, a nawet odmówienia pomocy. W radiu Maryja popłynie modlitwa za uzależnionych, którzy są ofiarami „fabryk śmierci” wg Jana Pawła II.

   W prasie opisują: rozkradanie darów dla powodzian (przez ochotników), nieudolność rządu, przejęcie telewizji przez czerwonych, lekarzy zabijających dzieciątka nienarodzone oraz zakamuflowane ogłaszanie się prostytutek.

    Do miasta przybyła pielgrzymka, co ogłasza bicie dzwonów kościelnych, a moje serce zalało pragnienie bycia na ponownej Mszy św. z przyjęciem Ciała Zbawiciela. Idę w słońcu, płynie „św. Poniżenie” Pana Jezusa, a ból rozrywa serce. Właśnie „patrzy” taka rzeźba Zbawiciela z bramy cmentarnej.

    Pielgrzymi rozeszli się, a ja zostałem w mroku kościoła, gdzie wzrok zatrzymał obraz raju z cieniem kraty! Jakże Pan Bóg mówi do nas. Przecież żadnej nędznej duszy nie wpuszczą do wiecznej szczęśliwości. Wracam odmieniony, bo to nabożeństwo było także za mnie.

   Prasa donosi, że producenci papierosów dodają do nich amon, który nasila nałóg nikotynizmu...to tak jak ci, którzy naświetlali ludzi rtg dla ich obserwacji. Właśnie sklonowano owce i krowy. Blisko już do „stworzenia” człowieka.

   Okradziono magazyn szpitala, szabrownicy na terenach powodziowych, agencje towarzyskie, hierarchia prawosławna występuje przeciwko Kościołowi katolickiemu, trwa czerwona demokracja, W „Dzienniku” Kisielewskiego jest pokazane jarzmo tej okupacji.

   Podczas mojej modlitwy towarzyszyły mi gołębie, a ten dzień zacząłem i kończę na kolanach...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

   Nie spodziewałem się, że będę modlił się około 3.0 godzin...współcierpiąc z Panem Jezusem (za dwa dni). Pojechałem na zakończenie nabożeństwa różańcowego z Eucharystią i otrzymaniem błogosławieństwa Monstrancją.

   W kolejce po Ciało Pana Jezusa serce chciało pęknąć przy pieśni; Ja wiem w Kogo ja wierzę /../ w kim mam nadzieję /../ To Ten, przed Którym światło pali się w dzień i w nocPozostałem na Mszy św. a Pan w Ew (Łk 21, 36) powiedział, że mamy czekać na Jego ponowne przyjście z przepasanymi biodrami i z zapalonymi pochodniami.

  Większość ludzi to sieroty ziemskie nie wiedzące, że mają Ojca "Ja Jestem", który czeka na nas...z otwartymi ramionami! Pan Jezus otworzył Królestwo Boże, ale garstka chce tam wrócić, bo "żyje się tylko raz".

    Trzeba dążyć do tego, aby stale pamiętać o Bogu Ojcu. To bardzo trudne, ale jest jedyna droga do świętości; celu naszego życia, który mamy osiągnąć po przeskoczeniu "płotka" z napisem ś m i e r ć! 

   Tak się złożyło, że cały czas uczestniczył poczet sztandarowy, a kapłan ich pobłogosławił. Nigdzie nie dojdziesz bez błogosławieństwa Boga Ojca. Teraz, gdy to piszę wrócił ból rozłąki ze Zbawicielem, a łzy ponownie zalały oczy, bo; "On moim szczęściem w życiu, On światłem w zgonu dzień. Zwycięża mroki grzechu, rozprasza śmierci cień." Pan Jezus przyjdzie po mnie w momencie śmierci...

    Zdziwisz się, ale Matka Boża z Kansas płacząca krwawymi łzami (mam taki wizerunek) uśmiechała się do mnie. To było podziękowanie za edycję siedmiu zaległych świadectw oraz dzisiejsze modlitwy, a ich owoce ujrzę po Prawdziwej Stronie Życia.

   Kapłan podał mi intencję modlitewną wskazując na umocnienie, które daje nam błogosławieństwo Boże. Po wyjściu na rozświetlone boisko "Orlika", gdzie grano w piłkę nożną popłynie moja modlitwa, a o 21.00 otrzymam ponowne błogosławieństwo z kaplicy MB Częstochowskiej.

                                                                                                                                  APeeL

 

Aktualnie przepisane...

18.10.1993(p) ZA PLAMIĄCYCH BIAŁY FARTUCH

Św. Łukasza Ewangelisty

    W śnie odczułem ból przebijania Św. Boku Pana Jezusa. Po przebudzeniu popłynie "Anioł Pański", różaniec Pana Jezusa i cz. radosna różańca.

    Teraz czekam na wyrwanie się na Mszę św. a właśnie demon przysłał "tatusia", który prosi o zwolnienie lekarskie dla syna, który...jest za granicą! Kto wówczas wyjeżdżał za granicę? On dalej będzie za granicą, a ja mogę znaleźć się za płotkiem z napisem: więzienie. W lekkiej złości odpowiadam, że przybył od diabła i chce wpakować mnie do kryminału!

    Teraz zadziwiony słucham, że dzisiaj jest wspomnienia św. Łukasza Ewangelisty, który był lekarzem i natychmiast wiedziałem, że ten dzień i Eucharystia będzie dziękczynieniem za łaskę bycia lekarzem, za białych fartuch i służenie chorym!

    Przepłynęły obrazy plamienia tego fartucha na różne sposoby. Przeprosiłem Pana Jezusa o wybaczenie moich nieprawości. Nie wiedziałem czy wypada prosić o łaskę uzdrawiania, bo wówczas jako Apostoł mógłbym spokojnie głosić Słowo Boże.

    Później będę miał to wyjaśnione, że otrzymałem łaskę uzdrawiania, ale duchowego, bo zdrowie ma trzy poziomy; duchowe, psychiczne i fizyczne.

   Po św. Hostii pogłębił się i przyspieszył oddech, któremu towarzyszyło bolesne wzdychanie; "Och, Jezu mój! Jezu! Nie chcą Ciebie...nadal przebijają Ci Bok! Jezu! Nie licz im tego, bo nie wiedzą co czynią". Nic już nie pragnę tylko Domu Pana, pozostania tutaj...

    Podczas przyjęć chorych jednej pani zaleciłem, aby modliła się za męża pijaka, a innej, aby przebaczyła mężowi, który ją opuścił i wyjechał na zachód. Co da mówienie o duszy i moich doświadczeniach, a przy okazji prostowanie spraw innych?

   U nas brak jest określenia; lekarz katolicki. Idziesz do takiego jako katolik i nie dziwisz się, że wskazuje ci i kieruje o pomoc do Pana Jezusa! Sam skorzystaj z Jego pomocy, a zobaczysz.

   Nagle miałem pokazane, że powołani do niesienia pomocy...odmawiają tego. W jednej chwilce możesz mieć złamane życie: anestezjolog stwierdziła zgon u żyjącej staruszki, dyżurna lekarka odesłała dziecko z sepsą do innego szpitala, ale własnym samochodem (zmarło), śmiertelnie rannego chłopca przywiezionego helikopterem odesłano bez oglądania!

   Przez wszystkie lata zetknę się z morzem pułapek, które czekają na każdego lekarza. Na koniec przyjęć moje pragnienie modlitwy spełni się, ponieważ kolega nie chciał jechać do zmarłego dziadka (stwierdzić zgon i wystawić kartę). Później, podczas koronki do Miłosierdzia Bożego podjechałem pod "mój" krzyż z wołaniem za plamiących biały fartuch...także za siebie!

    Modlitwa będzie trwała ok. 1.5 godziny. Wołałem także za żyjących i zmarłych, którzy uczestniczyli w moim szkoleniu na AM w Gdańsku, na stażu, podczas robienia specjalizacji...w tym w Instytucie Reumatologii w W-wie.

   Przepłynęły obrazy i osoby tych nauczycieli oraz dusze takich, ból zalewał serce, a świat dla mnie przestał istnieć. Wstyd się przyznać, ale po odmówieniu wszystkich modlitw...natychmiast pociągnąłem alkohol z butelki z poczuciem, że Pan jest dobry. Tak, bo Bóg dał nam wszystko, ale nie można mieszać uniesień duchowych z zaspakajaniem pragnień ciałka, które ciągnie ziemia!

    Na ten czas spojrzał Pan Jezus w koronie cierniowej, a w telewizji popłynie musztra paradna elitarnej jednostki wojskowej z oklaskami! Przecież ja jestem powołany do takiej jednostki w Królestwie Bożym...do boju z Szatanem! Czy należą mi się oklaski w Niebie? "Och! Jezu mój! Przecież tacy mają służyć i ginąć dla Twojej Chwały ginący!"

   Teraz z telewizyjnej dwójki płyną obrazy walki z mafią, gdzie policja tworzy jednostkę udających mafiozów! Czyż nie jest tak w boju duchowym; dobro i zło, ale także dobro i "dobro"...jak wiele jest podobieństw i jak niewielkie różnice, które rozpoznasz dopiero po owocach...

                                                                                                                               APeeL

 

17.10.1993(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZBAWICIELOWI ZAKŁADAJĄ CZERWONY PŁASZCZ

    Tuż po północy płynie muzyka weselna, a właśnie trwa ulewa. Boli głowa, napiłem się trochę piwa, a żona zerwana ze snu szuka chomika córki i ma pretensję do mnie! Dodatkowo napadł mnie demon zalecając "dobro"...wyjątkowo jutro mogę nie iść do kościoła, ponieważ mam dyżur i wysłucham mszy radiowej (później okaże się to niemożliwe), a na złość żonie mam spożyć obiad w pracy!

    W porannej rozterce napłynął obraz Pana Jezusa ubranego w czerwony płaszcz! Tak jest też obecnie, bo przez wielu Zbawiciel jest traktowany jako chory umysłowo...także jego apostołowie! W monologu tłumaczę, że ja też nie jestem normalny, bo nie żyję już wolą własną!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (23.10.2018) wszystko sprawdziło się, bo koledzy psychiatrzy moją "chorobę na wiarę" uznali jako psychozę (jak radzieccy specjaliści od schizofrenii bezobjawowej). W tym czasie opętanych leczą...tabletkami i to profesorowie. Nie chcą przyznać się do nieuctwa i wpadki...

    Teraz od Ołtarza św. płynie Słowo (Iz 45,1.4-6); "Ja jestem Pan i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga" oraz (1 Tes 1,1-5b); "wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym"...

    Napłynęła wielka łączność z Bogiem Ojcem...nic nie obchodzą mnie ludzie, a właśnie w czytaniu (Mt 22, 15-21) padną słowa; "Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką." Pan Jezus odpowiedział; "Czemu Mnie kusicie,obłudnicy?"

    Ja w tym czasie widzę obłudników wokół, służących dwóm panom. Teraz nic mnie nie obchodzą, bo liczy się tylko Pan Jezus i Jego poniżenie, wyśmianie z założeniem "królowi" korony cierniowej, założenie czerwonego płaszcza z wręczeniem do ręki berła czyli trzciny.

    W wielkim smutku zawołałem; "Panie! ja jestem nikim, prochem, najmniejszym z tych ludzi, a oni nic mnie dzisiaj nie obchodzą...zarazem wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą."

    Napłynęło wielkie pragnienie przyjęcia Eucharystii, którą oddałem Panu Jezusowi; za Jego Poniżenie...także dzisiaj, tu i teraz! Zarazem napłynęła wielka chęć oddania własnego życia. Pojawił się obraz o. Kolbego idącego do bunkra głodowe go! Wprost jestem przy nim; "och, jaka to łaska!"

   W tej chwilce mógłbym wyjść na środek kościoła i zostać zamordowany. Nawet pragnę ścięcia lub rozstrzelania; nie pojmie tego normalny człowiek. Podczas przyjmowania Komunii św. popłynie pieśń dziękczynna; "dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy", a ja popłakałem się.

   Przed przyjęciem Ciała Zbawiciela padłem na kolana (kolega później określi to aktorstwem). Pan podziękuje w pogotowiu przez Vassulę; "Kochaj mnie Piotrze" (takie mam drugie imię).

   Trafiłem na dobry dyżur, nawet ukoił sen w którym ktoś uśmiechał się do mnie. Natomiast na dalekim wyjeździe mogłem odmówić moje modlitwy z poczuciem, że wszystko jest tutaj tymczasowe i przemijające. Jaki sens miałoby moje życie bez Nieba?

    Podczas koronki do Miłosierdzia Bożego wołałem za zakładających Zbawicielowi czerwony płaszcz. Pan powiedział na ten czas; "Pozostań z twoim Bogiem, który także cierpi." Jakże to wszystko jest mi bliskie.

   Pan Jezus prosi, aby przylgnąć do Niego, wzywać Go, a zawsze przybędzie...zarazem przestrzega, że "będą śmiać się ze mnie." To prawda, przecież dał mi Swoja koronę cierniową, abym odczuł kpiny (personel wymyśla przezwiska; "święty").

    Na ten czas z kabaretu Olgi Lipińskiej padają słowa; "niepokalana głupota...Polak niepokalanie poczęty, kruchta, kropidło, ambona, gdy ci mówią o wartościach."

    Na szczycie mojego uniesienia duchowego popłynie piękna piosenka o Panu Jezusie, który przybył na ziemię, aby przynieść pokój...nauczał, kreślił na ziemi palcem, wszędzie był, ale nie chodził po polskich drogach.

     Chce się płakać, ponieważ powstał przebój światowy, ale zarazem pada zwątpienie, że nie trafił do nas, tutaj Go nie było i nie ma! Przecież z tej ziemi jest Jego następca ziemski Jan Paweł II... 

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

   Wyszedłem "na miasto" z pewnością, że mam odmówić moją modlitwę; za niechętnych sobie, ale płynęła z ust i była przerywana rozmowami ze zniewoloną przez nikotynizm i służenie władzy ludowej z bezbożnością, panem, który porzucił żonę i dzieci oraz ofiarą wciąż trwającego bezprawia.

    Jeżeli zapoznałeś się z tymi, którzy z rozpędu wypełniają zasady szkodzenia naszej ojczyźnie to łatwo stwierdzisz, że był to system szatański. Dzisiaj trwa w innej formie; promocja "spółkujących inaczej" z Paradami Grzeszności, wygłupami ekologów, którzy walczą z wydzielaniem gazów przez zwierzęta i ludzi z zaleceniem nie jedzenia mięsa (demoniczne "dobro").

   Teraz szkodnicy mają radość ze swojego człowieka na stanowisku prezesa NIK oraz wplątanie prezesa Jarosława Kaczyńskiego w budowę drapaczy chmur (wykorzystano jego miłość do brata bliźniaka). Wszędzie tam kręci się mec. Roman Giertych, a czasami dodają eksperta Ryszarda Kalisza, który mówi do telewidzów ładnym językiem; przewinienie lub czyn zabroniony to delikt (tak go przezywam).

   Każdy z nas ma jakąś słabość, niektórzy nawet nie potrafią grzeszyć po ludzku ("spółkowanie inaczej") i Szatan przy ich pomocy zniewala nas, wielu jest opętanych intelektualnie, całe narody od dziecka wpadają w jego zastawione sieci.

   Wejdź; "Listy ateistów" Tanaki oraz na ostatni wpis profesora Jana Hartmana na jego blogu (Polityka.pl); Seksualny terror PiS i Kościoła z moim komentarzem, który czeka od kilku dni na moderację...

    <<W walce o prawość "zapisał się" Pan Profesor prawie na śmierć. Trochę szkoda Pana talentu na zajmowanie się seks edukacją. Wciąż miele Pan plewy, a demonowi chodzi o to, aby Pan miał zajęcie, bo Apokalipsa już trwa.

   Z jednej strony pragnie Pan jakiegoś dobra, a zarazem uderza w moje serce i w Serca Pana Jezusa, że moja wiara wynika z "chłopskiego lęku" przed być może istniejącym Bogiem (gdyby jednak „coś tam było, po drugiej stronie”).

   Wskazuje Pan Profesor na ohydne grzechy (w tym namaszczonych kapłanów) oraz na dobro brygad z opcji o. Roberta Biedronia, a z drugiej zabija swoją duszę i dusze czytających. Proszę jednak uważać, bo czas ucieka, a wieczność czeka>>...

   Wnuczek jeszcze niedawno był normalny, a teraz nie rozstaje się ze smartfonem. Zabranie tego świństwa małemu dziecku może spowodować jego szał z waleniem głową o ścianę.

   Na Mszy św. byłem całkowicie drętwy...przebudziła mnie Ew (Łk 12, 13-21) w której odsunięty od spadku (jakby ja) prosił Pana Jezusa o pomoc, bo brat nie chce się z nim podzielić. Pan odpowiedział, że nie jest sędzią i rozjemcą w takich sprawach. Eucharystia sprawiła chwilowe przebudzenie...

  Po powrocie do domu w telewizji Trwam trafiłem na Rozmowy niedokończone, gdzie o współczesnych zagrożeniach duchowych mówił egzorcysta ks. prał. Marian Rajcher...

   Wpisz w wyszukiwarce (można pobrać); 

Część Pierwsza w telewizji Trwam https://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-wspolczesne-zagrozenia-duchowe-cz-i/

Część druga w radiu Maryja 21 października 2019 21:30/w AudioMultimediaRozmowy niedokończone ks. prał. Marian Rajcher - egzorcysta / Radio Maryja

   Wiem dużo o działaniu Szatana i jego zastępów z wyznawcami ziemskimi, ale zdziwiłem się, że leki homeopatyczne (nigdy nie stosowałem) są wytwarzane wg receptury przekazanej przez biorącego udział w seansach spirytystycznych, a tusze do tatuaży też się "błogosławi" przez podobnych. 

   Zobacz taką wytatuowaną i nienaturalnie zachowującą się "gwiazdę" Agnieszkę Chylińską oraz Kubę Wątłego z "Super Stacji".

   Są też nawiedzone domy (podczas egzorcyzmów okazuje się, że tam wykonywano aborcje). Noworodki przeklinane przez położne lub przekazywane Szatanowi mogę "przenosić" to przekleństwo na matki (im nie grozi, bo są nieświadome), każde przeklinanie otwiera furtkę Szatanowi. Dzisiaj Bestia działa przez mass-media.

   Później dyskusja trwała w radiu Maryja, ale po połączeniu rozmowa była kończona. Nie wiem czy tak postępują z większością czy zdarzyło się to tylko mnie, bo chciałem poruszyć;

1. techniki kuszenia Szatana, które odbywa się także w kościele, może nawet namawiać do Mszy św. i czynienia różnego "dobra", aby w moim wypadku nie ujawnić się.

2. bezbożność kolegów psychiatrów, którzy opętanych leczą tabletkami, a naszą wiarę traktują jako chorobę (mistyka = psychoza), ekstaza po Eucharystii to dla nich; "brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć".

   Kapłan - egzorcysta wskazał na wielki błąd unikania rozmów o Szatanie i jego sztuczkach, co kultywuje mój proboszcz i moc wody święconej o którą walczyłem 10 lat. Do końca nie jestem przekonany czy kościelny nie wlewa zwykłej.

    Następnego dnia kręciłem się bez celu, bo miałem wyjść i wołać w tej intencji. To Szatan odciągał mnie od modlitwy, która trwała z płaczem  i współcierpieniem z Panem Jezusem przez 1.5 godziny.

   Zakończę to moją pewnością trwania Apokalipsy, a dowodem na to jest niebywała inwazja sił ciemności, która trwa na moich oczach. Wyrok Boga Ojca jest nieodwołalny. Nawróć swoje serce już w tej chwilce, bo wszystko jest prawdziwie w Kościele katolickim...

                                                                                                                         APeeL

 

 

 

 

 

 

 

    Po 2 godzinach snu o 6.00 stwierdziłem, że nie dam rady wstać na Mszę św. o 7.00, której pragnąłem. Żona właśnie wyszła na "Godzinki", a Pan sprawił, że po 10 minutach głębokiego snu zerwałem się rześki i znalazłem się na chórze naszego kościoła, a nie byłem tam od 10 lat. W odczuciu duchowym ujrzałem świat od góry czyli "od Boga"...

   Dzisiaj naród wybrany znalazł się w niebezpieczeństwie, ponieważ przybyli Amalekici, aby walczyć z Izraelitami w Refidim (Wj 17, 8-13). Mojżesz wszedł na szczyt góry i aż do zachodu słońca trzymał ręce wzniesione do Boga. Tak Jozue pokonał "Amaleka i jego lud ostrzem miecza."

    Moje serce znalazło się przy rządzących, którzy wszystkie decyzje powinni podejmować w zgodzie z naszym Królem, którym jest Pan Jezus. Po co Go powołano? Dlaczego nie ma wiecznej adoracji i nabożeństw za ojczyznę w Świątyni Opatrzności Bożej? Po co ją wybudowano? Jak można rządzić naszą ojczyzną bez Opatrzności Bożej!

   Prezes Jarosław Kaczyński czci śmierć ofiar Smoleńska i podtrzymuje kult brata, ale zauważę, że wizyta do Imperium Zła nie była wymodlona. Ja nie jestem politykiem, ale bez zawołania do Boga nigdzie nie ruszyłbym się, a na pewno nie zabrałbym "kwiatu Polaków" do jednego samolotu! 

   Spełniły się moje prośby kierowane do katolików, aby nie głosowali (grzech) na lekarza Konstantego Radziwiłła. Nie wiedziałem, że to uderzy także w kol. Stanisława Karczewskiego jego promotora i sprawi zamieszanie w Senacie RP.

   Obaj stanęli po stronie opętanego lekarza psychiatry, który zdemolował miejsce święte (ściął krzyż) i walczył z nowym, postawionym już poza jego działką. On jest zdrowy, a ja jako obrońca jestem "chory na wiarę".

    Na ten moment psalmista wołał w Ps 121[120]; "Naszą pomocą jest Zbawiciel świata." Nic nie różnimy się mimo wieków w naszych sercach, bo ja też wiem, że nasz Tata chroni nas i nasze dusze od zła wszelkiego, czuwa nad naszym "wyjściem i powrotem, teraz i po wszystkie czasy", nie potknie się nasza noga i nie porazi nas słońce.

    Piszę te słowa, a św. Paweł, mój Profesor - w drugim liście do Tymoteusza (2 Tm 3, 14 – 4, 2) - upewnia mnie w tym, co czynię; "nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj" i podnoś na duchu.

   Dzisiaj Pan Jezus w Ew. (Łk 18, 1-8) wskazał swoim uczniom, że  zawsze powinni się modlić i nie ustawać. Z mojego doświadczenia przekażę, że chodzi o poczucie Obecności Boga Ojca, który widzi nas i przenika nasze serca.

    Każdy z nas jest inny, ale garstka żyje nieustanną modlitwą i dawaniem świadectwa wiary. Uczniowie poszli za Zbawicielem i rada Pana dotyczyła ich jako przykładu. Ty zacznij od teraz; podziękuj za wczorajszy dzień i proś o prowadzenie; "dzisiaj, jutro, zawsze".

   Wołaj w swoich potrzebach, ale nie jak głupie dziecko, bo Szatan może odwrócić od wiary; "taki jesteś dobry, modlisz się i co? Sąsiadowi wiedzie się lepiej, całą rodzinkę ma zdrową, jeżdżą na wczasy, a nie chodzi do kościoła, itd."

   Ja moją modlitwę wyprosiłem...jest to rozważanie Bolesnej Męki Zbawiciela, która koi moje serce podczas wołań wg odczytanych intencji oraz uśmierza ból Zbawiciela, daje Mu odpoczynek w moim sercu. Eucharystia ułożyła się w postaci laurki...to podziękowanie Pana Jezusa za moją "pracę nocną". Podjechaliśmy z żoną pod krzyż, aby sprawdzić kwiaty, bo w nocy był nagły przymrozek.

    W sercu sądziłem, że dzisiejsza intencja będzie dotyczyła modlących się (nieustannie, z serca, itd.), ale właściwa została podana nieoczekiwanie. Wyszedłem towarzyszyć zaciekle grającym w piłkę nożną na Orliku. Po zapytaniu o wynik stwierdziłem, że "czerwoni się panoszą" (kolor kamizelek).

   Przez 1.5 godziny trwało moje modlitewne uniesienie podczas tego boju, a taki czeka nas w nowym Parlamencie. Jest mi przykro z powodu tej niespodziewanej inwazji, ale jest to wynik braku wołań do Boga Ojca oraz Króla RP, Pana Jezusa. Zapomniano o Nim z wzajemnością, bo Pan nie będzie się prosił...wystarczy, że oddał za nas Swoje Życie.

   Nie będę pisał na temat czerwonych braci, ale przekażę, co miałem pokazane;

1. relację w TV Trwam dotyczącą bestialskiego zamordowania bł. ks. Jerzego Popiełuszki z pokazaniem jego zmaltretowanych zwłok (zerwane paznokcie, ucięty palec, całe ciało uszkodzone)...po przesłuchiwaniu przez oprawców.

   Ukarano "łepków", a zleceniodawca, sztywniak Wojciech Jaruzelski został pochowany na Powązkach jako patriota. Na pewno powiedział do Czesława Kiszczaka; "ucisz go"!

2. 45 zasad zniewolenia – (Odpis dokumentu pochodzącego z kancelarii Bolesława Bieruta) – Instrukcja NK/003/47 /Ściśle tajne / AA/OC113 / Moskwa, 3.IV.1947 r.

    Wpisz w wyszukiwarce i poczytaj w Internecie...

3. https://viviflaminis-deogracias.pl.tl/2018.htm Przekaz 774

   Tam Matka Boża wskazuje, że Apokalipsa już trwa (co wiem); "Nic już nie zdoła zatrzymać biegu wydarzeń"...krótko mówić wyrok został wydany nieodwołalnie.

4. dodatek do "Newsweeka" z 12.09.2001 r. "Ameryka w ogniu" (atak na WTC i Pentagon) jako przykład obrazu tego, co nadejdzie...

                                                                                                                      APeeL

    

Pasujące tutaj przypomnienie...

 07.09.2005(ś) ZA PRAGNĄCYCH ODRODZENIA MOJEJ OJCZYZNY

    Spóźniłem się na Mszę św. a w oczach pojawiły się łzy. W tamtym czasie władza ludowa czuła niepewność i prawie szalała z pilnowaniem takich jak ja („wrogów ludu”).

   Przed wyjazdem do garażu wlazł za mną b. oficer polityczny z jednostki, gdzie pracowałem, aby „się przywitać”. Normalnie lubiłem go, a tacy zawsze mówią ofiarom po imieniu. Zbyłem go stwierdzeniem:

- Przepraszam pana, ale nadal jestem inwigilowany!

   W środy i piątki pościmy z żoną w intencji pokoju na świecie. Nic nie jadłem (tylko kawa) mimo 8 godzin ciężkiej pracy w przychodni. Miałem spotkać się ze startującym w wyborach kandydatem na posła, ale zbyt późno zadzwonił.

   Na spotkaniu po czasie powiedziałem mu o mojej wierze i miłości naszego zniewolonego narodu i potrzebie odrodzenia naszej ojczyzny. Prawie chciało mi się płakać, bo proszę Boga o zmianę władzy...w tej intencji ofiarowałem dzisiejszą Mszę św. za Lecha Kaczyńskiego.

    Szkoda, że kampania nie jest prowadzona z Bogiem (Msze św. i modlitwy), bo nie wolno nic czynić wg woli własnej. To sprawiało poprzedni falstart. W ręku znalazła się stara kaseta z nagranym  kazaniem: „Podarujcie Polsce swoją modlitwę i swoje cierpienia /../ mamy inwestować...w jej ducha, w jej posłannictwo!

   Dla mistyka świeckiego jest to jasne, że ojczyzna ziemska jest namiastką Ojczyzny Niebieskiej. Mamy być braćmi, a tu towarzysze i „kto nie z nami ten przeciw nam”...ja jestem bezpartyjny czyli wróg. To jawne zawładnięcie daru Boga, który trzeba odzyskać.

   Nie uda się to bez modlitwy, bo system jest szatański. Ta metoda wydała już owoc w stanie wojennym, a każdy pamięta zawołanie Jana Pawła II „Niech zstąpi Duch Twój”...

   Jest też święty powołany 5 lat temu przez Jana Pawła II...Tomasz Morus, patron rządzących i polityków. Słusznie wskazywał, że oddzielenie się od Boga sprawia niebezpieczeństwo realizacji bonum privatum (znaną prywatę) kosztem bonum publicum (dobro publiczne). Wówczas pojawia się małość polityków ze szczytów władzy, którzy gotowi są kłamać i oszukiwać.

   Bardzo pragnąłem spotkać Lecha Kaczyńskiego, a Bóg spełnił to 16.09.2005, bo był w mojej miejscowości rodzinnej. Wówczas powiedziałem do "Miśka" (Kamińskiego), że jest pewniakiem (ta intencja jest edytowana: ZA KOCHAJĄCYCH MOJĄ OJCZYZNĘ).

   Wybory przebiegły tak jak przewidywałem...mój kandydat minimalnie przegrał z Donaldem Tuskiem (w pierwszej turze), aby wygrać ostatecznie 23 października 2005 roku...

    Po wielkich kłopotach z uzyskaniem kontaktu napisałem list.

                                  Pan Lech Kaczyński przyszły prezydent RP

    Zwracam się z prośbą o przyspieszenie tempa kampanii wyborczej, bo  przebijanie się w obiecankach jest już zgrane. Jako Pana zwolennik długo czekałem na powtórzenie wyborów...po Pana falstarcie, który był wynikiem braku modlitw, Mszy św. z odczytem woli Boga Ojca. Nie wolno nic czynić z woli własnej.

  Moja prośba jest spowodowana bladą reklamą „Prawa i Sprawiedliwości". W nocy napłynął telewizyjny spot wyborczy, który powinien być krótki (koszty reklamy) i powtarzany. Przekazuję ten pomysł.

    W pierwszej fazie pokazujemy szarość i naszą codzienność: chmury, ponurość, wiatr, a nawet wichurę...z nagłym błyskiem i hukiem pioruna, który uderza w czerwoną pajęczynę z obrzydliwym pająkiem (można powtórzyć 2-3 razy z porwaniem sieci okupanta).

   W błyskach pokazujemy oligarchów („czerwone książęta”) z chronionymi pałacami oraz biednych poddanych, kolejki do lekarzy i w urzędzie bezrobocia...bezkarność (afera Rywina) oraz „niezawisłe sądy” z wyrokiem na tego, który ukradł kurę!

   Także lud szukający pomocy u Boga oraz MB Częstochowskiej. To kończy obraz 103-latka z „Cudu nad Wisłą”...w Belwederze nie dali mu krzesła. W tym momencie rozlega się mocny głos z napisem „Prawo i Sprawiedliwość”. 

      W drugiej części następuje przejaśnienie z przepływającymi obrazami z lotu ptaka...zza chmury pojawia się słońce z zieloną trawą, polami uprawnymi i lasami, miasta i wioski, kościółki oraz gołębie na dachu. W tym czasie płynie głos: "Polsko! Ojczyzno moja!” i pojawia się tęcza...

                                                                                                                        APeeL

  

AKtualnie przepisane... 

13.09.2001(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH NATYCHMIASTOWEGO WSPARCIA

    Wczoraj byłem na dwóch nabożeństwach, a teraz zły kusił Mszą św. poranną (!), bo wiedział, że w przychodni będzie nawał pacjentów (od 7.00 - 14.20). W tym wypadnie dużo spraw administracyjnych (schodzi wówczas dużo czasu), zwolnień, powtórek leków.

   W biegu trafiłem na dyżur do pogotowia, gdzie już  trwał „młyn” i zacząłem od zatrutego alkoholem, którego zawiozłem do szpitala, a później było to samo z udarami mózgu i ciężką migreną.

   Pomyślałem o powodzianach, ofiarach zamachów w USA oraz o naszych biednych; jak ci ludzie żyją? Jakby na znak sam nie mam grosza, bo wszystko oddałem żonie. W czasie transportów chorych odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz moją modlitwę.

    „R-ka” wyjechała do zakrztuszonego dziecka, a ja trafiłem do odległej wioski, gdzie pacjentka miała napad nerwicy oraz do ciężkiego napadu kolki nerkowej u pacjentki od 2 lat nie zdiagnozowanej...przecież kamień może zatrzymać czynność nerki! Poczekałem aż ból „puści”...

    Mam szczęście do pracy (taka "gwiazdka"), ale to cierpienie ofiarowałem Panu Jezusowi. Przy okazji żałowałem za świńskie życie (tak mówimy, ale świnie żyją zgodnie ze swoim "powołaniem").

   Bardzo lubię moją pracę, ale dzisiaj nie miałem nawet chwilki wytchnienia. Piłem wrząca kawę w karetce i mogła się wylać, bo kierowca zahamował. „Panie Jezu! zmiłuj się nad tym światem!”. Do rana była cisza (płacili za błogi sen); ”Pan jest dobry"...podziękowałem Najświętszemu Tacie i przeprosiłem "za me złości."

   Przepłynęły wydarzenia z całego dnia...odczułem obecność s. Faustyny, a dodatkowo - na tym wygnaniu - pocieszył mnie ptaszek za oknem. Serce zalało dobro i pokój, napłynęła bliskość żony z poczuciem wdzięczności za jej codzienne poświęcenie.

   W moim sercu znalazła się umiłowana ojczyzna ziemska namiastka Królestwa Bożego, które jest ponad narodami, a nawet w nas! Tam, między krajami nie ma granic. O tym wie garstka, ale przekazuję to dla mających moją łaskę (potwierdzenie ich wiary) oraz głowiących się jak to jest? Nie potrafię edytować rycin, ale możesz sobie to wyobrazić!

   Krajem powinna rządzić Rada Starszych, ale to jest nierealne, bo wówczas staruszki biłyby się o wybór...każdy pokazywałby ordery i pchał się do telewizji, gdzie mogłoby dochodzić do ekscesów, a nawet bójek z ofiarami śmiertelnymi!

   Powinno się takich kandydatów badać psychiatrycznie, ale nikt nie bada psychiatrów i koło się zamyka. Niestety wybory do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (23 września 2001 r.) - wg nowej ordynacji wyborczej - zakończyły się zwycięstwem koalicji SLD-UP.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (21.10.2019)  jesteśmy po podobnym boju (13.10.2019) po którym została afera Mariana Banasia, który obłowiony walczył z przestępcami (wyłudzenia Vat-u) i w końcu został szefem NIK-u. 

   Zapytasz jak to możliwe? Odpowiem, a jest to bardzo proste. Wysłaliśmy go, aby z nami nie walczył człowiek obcy. Teraz nie może zrezygnować z szefa NIK-u. Nie widzi pan tego, a "rządzi"! 

                                                                                                                                  APeeL