Dzisiaj podziękowałem Bogu Ojcu za przejęcie (odpowiednia opłata) grobu po babci i jej siostrze. Ponieważ władza ludowa nadal nie lubi mnie...porozrzucano tam dziesięć zbitych zniczy. Tutaj nie chodzi o szkody, ale znak, że wiemy o tobie.

     Zawsze zarzucano mi pisanie anonimów:

- do lokalnego komitetu PZPR-u

- na policjanta - afera narkotykowa, który popełnił samobójstwo

- a ostatnio...miałem wysyłać takie do lekarki, która stwierdziła, że jestem zdrowy psychicznie! 

    Cóż dziwić się ruskim na Ukrainie, gdy tak samo zachowują się rodacy z władzy, a szczególną przykrość sprawiają funkcjonariusze z samorządu lekarskiego, którzy musieli  wykonywać gnębiące figuranta nakazy.

    Figurant ma różne znaczenia, ale w moim wypadku i podobnych (np. Jana Pawła II) oznacza zarejestrowanie jako przedmiotu spraw operacyjnych...

    W moim wypadku jest to wpadka, a nie ma nic gorszego dla służb niż tracenie czasu z ujawnianiem struktur. Nasz człowiek w Moskwie ma zasadę: "śledzić, prowokować i likwidować". Zważ, że napada się na sługę Boga Żywego.

   Szkoda mi rodaków, bo wybrali na cel nie tego, co trzeba. Od czasu nawrócenia (33 lata) uczestniczę w codziennej Mszy Św. a to jest bardzo podejrzane...tak jak zapisywanie na maszynie swoich doznań duchowych, które teraz możesz czytać.

    Nie wiedziano co ze mną zrobić to Izba Lekarska przebadała mnie (zaocznie) przy pomocy kolegów psychiatrów (wóczas okupowali posadki działaczy). Stałem się nikim, nawet chciałem, aby zabrano mi pr. wyk. zaw. lekarza z uzasadnieniem, ale dalej jestem zawieszony (od 2007 r.)...

    Na Mszy Św. wieczornej od Ołtarza Św. popłynie zalecenie bronienia naszej wiary, ponieważ na fali jest bezbożność. Natomiast w Apokalipsie padną słowa (Ap 15,1-4) o czasach ostatecznych, boju z Bestią i gniewie Boga Ojca.

    To bój nasz ostatni, ale w świecie nadprzyrodzonym...rakiety i atom tam nieprzydatne. Trzeba paść na twarze przed Bogiem Wszechwładnym. W tym czasie psalmista wołał ode mnie (Ps 98, 1. 2-3ab. 7-8. 9):

"Niech szumi morze i wszystko, co w nim żyje, krąg ziemi i jego mieszkańcy.

Rzeki niech klaszczą w dłonie, góry niech razem wołają z radości"...

    Na ten czas Pan Jezus powiedział (Ewangelia: Łk 21,12-19): "Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. (..) A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich".

     Zjednanie z Panem Jezusem w Eucharystii sprawiło pokój...

                                                                                                                  APeeL

 

 

    Wrócił komentarz (poniżej), który dałem na blogu prof. Jana Hartmana w związku z jego napadem na naszą wiarę 22 listopada 2022 "Co dalej z Wojtyłą?" Wejdź: www.polityka.pl Loose blues

Motto; "kto ogląda się wstecz i przykłada rękę do pióra nie nadaje się do Królestwa Bożego"...

   Nie może Pan Profesor wytrzymać bez napadania na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. Naprawdę trzeba skontaktować się z dobrym egzorcystą. Przecież Pan jest oczytany i wie od czego są tacy kapłani.

    Pan profesor jest kuszony arystokratycznie, bo wciąż atakuje Boga Objawionego i Kościół Święty. Zaślepiony nie widzi nic poza grobem. Teraz walczy Pan mieczem w postaci czarciego pióra.

    Proszę uwierzyć, że jestem mistykiem świeckim, wiedzącym, że Bóg Istnieje i to w Trzech Osobach. Powtórzę: wiedzącym...jak R. Dawkins lub Caban, że Boga nie ma. To wystarczy, aby napadali na wiarę katolicką, a wyżej na własnego Ojca Stworzyciela.

    Nic nie da dyskusja, bo podszeptów i argumentów upadłego Archanioła nie pokona się. Nawet nie wolno mi dyskutować z jego wysłannikami, bo zadepczą człowieka duchowego swoimi mądrościami podpieranymi cytatami (np. Lema, szkoda, że nie Jerzego Urbana, nieświętej pamięci).

    Przeszedłem napad psychiatrów ("kołtunerię duchową")...zaraz będzie zarzut, że ubliżam, a oni sprawili moją śmierć cywilno - zawodową.

   "Kościół katolicki jest pełen nieprawości i patologii". Co ma Bóg Ojciec do agentury bolszewickiej wciśniętej przez Szatana do hierarchii. Nic nie wie Pan o cudzie naszej wiary oraz życiu wiecznym. Ostrzegam, bo jeszcze tej nocy może być Pan powołany, a tych, których Pan zgubił nie da się nawrócić.

   Przyprowadzi Pan pielgrzymkę do Piekła, którym rzekomo straszą kapłani. Jest odwrotnie, bo nie wolno wypowiedzieć tego słowa, a także mówić o posiadaniu duszy i co jest z nami tuż po śmierci.

    "Proces degradacji wizerunku Kościoła postępuje w tempie piorunującym" z czego Pan się cieszy, bo Kościół Święty nie zostanie pokonany, Królestwo Boże jest w nas (wierzących). Nic Pan o tym nie wie, a przedstawia siebie jako guru.

    "Bóg nie zsyła gromu z jasnego nieba, odważnych jest coraz więcej" to typowa głupota, bo Pan myśli jak większość, że Bóg Pana nienawidzi. Kocha Pana bardziej ode mnie. Tak jak Pan kogoś takiego z rodziny. Nie pojmie Pan tego bez Światła Bożego z piórem od Kłamcy.

   Pedofilia...od tego są prokuratorzy, wie pan o takim kapłanie proszę zgłosić na policję, a nie uderzać w Kościół Święty. Prokurator ukradł 50 zł i jest to wina Ziobry? Przecież Pan jest inteligentnym arystokratą, a przez to bardzo groźnym...zarazem nie zdaje sobie pan sprawy z odpowiedzialności. Zakopią i koniec?

    To dlaczego prześladuje Pan Jezusa (jak św. Paweł)? Po co? Co wg Pana sprawia to "dobro", które jest niczym przy działaniu Państwa Islamskiego. Przyjdą niedługo i będzie musiał się Pan zapisać: wybrać ich wiarę lub pogaństwo.

    "Kościół sam wpadł dziś w pułapkę, którą zastawił na polskie państwo"...to wprost pijackie brednie (mniej karane), bo Pan Profesor pisze to na trzeźwo...prosto z serca czyli od Szatana. Nie ma Szatana? Jeżeli nie ma to nie ma też Boga. A ja wiem jak działa Belzebub (Władca much)...taki miesza Panu Profesorowi w głowie (szczególnie z rana, w Pana słabości).

    "Zapewne wkrótce zacznie do Polaków docierać to, że Kościół to nie tylko związek religijny, lecz również obce państwo, które jako jedyne zostało wymienione w polskiej konstytucji, i to w kontekście nakazu zawarcia z nim konkordatu, czyli umowy międzypaństwowej ustanawiającej przywileje Kościoła". To szczyt głupoty Pana Profesora.

    Jaką osobę z wiernych to obchodzi. Idziemy codziennie do Świątyni Boga Objawionego...jak do piekarni dla ciała, po Boży Chleb. Nic nie wie Pan o tym. Wojtyła był i go nie ma, dlaczego szkaluje Pan Boży Dom?

    Prosi się Pan o śmierć (słowa Urbana o Popiełuszce), ale o prawdziwą czyli swojej duszy. Nie ma Pan duszy...jak szczur lub małpa? Dziwne, bo jest Pan mądry, ale tak sprawił Stwórca, że zakrył wszystko przed mądrymi tego świata („bielmo na rozumie"). Co chce Pan Profesor od mojej wiary i Kościoła Bożego, a nie wymyślonego?

   Dalsze brednie. Miesza Pan Wolność Bożą z wolnością ("róbta. co chceta), która panoszy się na Zgniłym Zachodzi (Mumii Europejskiej). Prawie modli się Pan - do jeszcze niedawnego - sojuszu kacapów ze szwabami. Pan wrócił do Egiptu i pragnie religii jaką jest ateizm...wiara w bożków (władzy, złotego cielca, wolności słowa, której przykładem jest: "Nie, "Gazeta wyborcza" i byłe "Fakty i mity"). To przejaw rozpoczynającej się demencji: życie wspomnieniami i upór w poglądach.

   "Wojtyła był takim samym wrogiem wolności" (jak Wyszyński czy Popiełuszko). Nawet politycznie jest Pan słaby, bo popiera wciąż spasioną lewą nogę. Jeden z pacjentów, podobny do Pana po przeżyciu NDE spotkał się ze św. Piotrem: "ty na lewo, ty na prawo, a ty jeszcze nie". Przebudzony głosił wszystkim Prawdę. Narażam się, ale dla Pana dobra ostrzegam. Do ostatniego uderzenia serca może Pan stać się Dobrym Łotrem...

 

 

 

     W zeszłym tygodniu zaprosiłem naszego Tatę (Deus Abba) do mojej izdebki. Cały czas widziałem pomoc w moich codziennych sprawach. Najważniejsze było "życie z godziny na godzinę" oraz natchnienie, aby sprawdzić czy grób po babci jest "wolny".

     Na Mszy Św. o 6.30 będzie kontynuowane czytanie Apokalipsy (Ap 14,14-20), ale ja nie mam wpływu na losy świata, a dawanie świadectwa wiary przyniosło owoc: koledzy psychiatrzy stwierdzili, że cierpię na psychozę (podobna do mistyki)...czyli żyję w świecie nierealnym.

     Co powiedzieliby o Apostole Janie, który mówił wprost: "Ja, Jan, ujrzałem: oto biały obłok, a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego (..)". W serce wpadły słowa (Ap 2, 10c): "Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia".

    Pan Jezus w Ewangelii (Łk 21,5-11) zapowiedział zniszczenie Świątyni w Jerozolimie i wskazał na znaki, które zapowiedzą koniec tego świata. Czuję, że to właśnie nas czeka, ale prowadzę życie duchowe do którego dodane jest ciało, jako opakowanie duszy.

larwa i motylMotyl i larwa   

 

                                                       Cykl zycia motyli

 

   Zapytałem proboszcza o przepisy dotyczące zapłaty za grób, ale błędnie wskazał na uzyskanie zezwolenia od wszystkich "spadkobierców". Jeżeli masz taką sprawę to przekażę Ci problem w kilku punktach...

1. Nie kupujesz "grobu" czyli miejsca na ziemi, ale tymczasowe leżenie na cmentarzu. Po śmierci rodzina wnosi opłatę za dwadzieścia lat, a po tym czasie nasze zwłoki to proch...można w to miejsce chować następnego. Do dalszej opłaty uprawniona jest rodzina zmarłego, parafia może przypomnieć o opłacie, ale nie robią tego, bo gdzie szukać dłużników.

2. Jeżeli jesteś z rodziny "prochów" możesz wnieś taką opłatę jako miejsce dla siebie i małżonki za 20 lat do przodu (nie żądają uzupełnienia zaległości). To tyle i aż tyle. Pilnuj tej zapłaty, bo wielkie są koszty nowych grobów komunalnych (wymurowanych).

3. Istnieje problem nagrobku, który ktoś wykonał, ale ja nie chce nowego (niepotrzebne koszty), bo wystarczy przymocowana tabliczki z nazwiskiem.

    Dziwne, bo wczoraj wieczorem oglądałem film o bardzo starej parze żyjącej w jurcie na lodowcu, a to nie będzie przypadkowe, bo dzisiaj żona wypowiedziała słowa wiersza Józefa Ignacego Kraszewskiego...

    "Był so­bie dziad i baba, bar­dzo sta­rzy obo­je, ona kasz­lą­ca, sła­ba, on skur­czo­ny we dwo­je". 

     Dalej było, że "przywykli do sie­bie". Tyl­ko "smut­no im było, że umie­rać mu­sie­li". 

   Modlili się, aby byli zabrani razem. Zarazem kłócili się, kto umrze pierwszy (oboje tego pragnęli). Jednak po zapukaniu śmierci do drzwi nikomu się nie spieszyło. Baba schowała się za piecem, a dziad pod ławą. Śmieć stała...aż "kominem wleźć musiała".

  Przypomniała się relacja dennego ateisty, który przeżył śmierć kliniczną. Trafił do Przedsionka Nieba, gdzie św. Piotr kierował ruchem: "ty na lewo, ty na prawo", a do niego powiedział "ty, jeszcze nie!" Teraz tylko tym żyje i wszystkim to rozgłasza.

    Przed północą zdziwiłem się artykułami w m-ku "Puls" Izby Lekarskiej w W-wie, która przed miesiącem zorganizowała konferencję na temat śmierci (we współpracy z Instytutem Dobrej Śmierci).

    Nie wiedziałem, bo zabrałbym głos jako lekarz katolicki, ale u nas nie ma takiego statusu. Tym problemem zajmują się psychiatrzy, denni ateiści, którzy wiarę katolicką traktują jako "czary mary".

- Pani doktór do kogo skieruje pani matkę, której nagle umrze dziecko, bo ja kieruję takie do Matki Bożej!

- To pan kieruje pacjentów do Matki Bożej?

    Przejrzałem tylko artykuły, ponieważ wiem, że dominują tam górnolotne rozważania pedagożek i psycholożek. Mój głos na konferencji byłby odosobniony, bo musiałbym mówić o duszy, Szatanie oraz naszym istnieniu tuż po śmierci.

    Nad tym jednak czuwa samorząd lekarski oraz koledzy psychiatrzy jako wzór zdrowia psychicznego u ateistów. Moje poglądy są niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i niegodne światłego lekarza...

                                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

 

 

    O 3.00 padłem na kolana z podziękowaniem Bogu Ojcu za przybycie po moim zaproszeniu. Zarazem przekazałem, aby Deus Abba odwiedzał mnie kiedy zechce. Musisz zrozumieć, że Bóg Ojciec jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusze), ale chodzi o nasze serce...Jego Dzieci.

   Zrozumiesz problem, jeżeli masz dzieci, który wyposażyłeś, a które nigdy cię nie zaprosiły, bo przecież możesz zawsze przyjechać. Ponieważ wczoraj było wspomnienie Chrystusa Króla Wszechświata skasowałem zdjęcie Lenina (przykład bajania w mrokach) i piękny obraz Zbawiciela nad światem.

    Na Mszy Św. o 6.30 było kilka osób, a dzisiaj jest wspomnienie Ofiarowania NMP przeznaczonej przez Boga Ojca na Matkę Swego Syna. Zaczynam zapis tego świadectwa i nagle zrozumiałem okropną pustkę w sercu, która trwała cały dzień.

    To było działania Belzebuba (Βεελζεβούλ) – popularnie: władcy much, który nienawidzi Matki Bożej, a także Jej wyznawców. On zna Prawdę i wie, że został pokonany przez Niewiastę, która poczęła Zbawiciela.

    Szkoda, że na Mszy Św. nie wspomniano (dzisiaj był to obowiązek) i nie rzucono poniższych obrazów na posiadany ekran...

 

                                              Ofiarowanie NMP

                                                      Ofiarowanie NMP

 

                                    Wstępowanie NMP do Świątyni Jerozolimskiej

                                 Wchodzenie NMP po schodach  do Świątyni Jerozolimskiej

 

    Dalej była czytana Apokalipsa (Ap 14,1-3,4b-5), ale Putina i wszystkich wielkich tego świata nie przestraszysz, bo to będzie nie wiadomo kiedy. Chociaż dzisiaj padną słowa Pana Jezusa (Mt 24, 42a. 44): "Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie".

    W tym czasie prof. Jan Hartman zarzuca, że ja chodzę do kościoła ze strachu przed Piekłem, a to oznacza, że jestem nienormalny, bo Tam Nic Nie Ma. Natomiast św. Jehowy uznali, że w wizji 144 tys. stojących z Jezusem to właśnie oni...sami siebie wybrali.

    Dziwne, bo przy tym Pana Jezusa traktują jako człowieka, podobnie jak islamiści...jako proroka mniejszego od Mahometa. Tak jest, gdy jako prawdę przyjmujesz mądrości duchowe...wciskane przez władcę much!

     Eucharystia, tak jak wczoraj ułożyła się w laurkę, a pokój i słodycz zalały duszę.

                                                                                                                     APeeL

   Aktualnie przepisano...

04.07.2006(w) ZA ŁĄCZĄCYCH SIĘ Z BOGIEM OJCEM...

    Tuż po przebudzeniu demon schematycznie - przy mojej niechęci do wstania - zalecał Mszę Św. wieczorną. Przekazuję to dla szukających ścieżki w buszu duchowym prowadzącej do Autostrady Słońca czyli drogi do Królestwa Bożego. Wszedłeś na tę stronę nieprzypadkowo. Nie ma takiej na świecie. Nie zarzucaj mi ważniactwa, bo jest to krzyż Zbawiciela, zarazem sprawiający słodycz...

   Planowałem być u spowiedzi, nawet śnił się obcy kapłan, ale przede mną znalazła się bezgrzeszna sąsiadka, a z takimi schodzi najdłużej. Ludzie nie wiedzą, że wszystkie nasze powszechne uchybienia znosi zjednanie z Panem Jezusem w Eucharystii. Szkoda, że kapłani  nie mówią  o tym Cudzie Ostatnim!

    Udało się podejść, a po spowiedzi kapłan zaskoczył mnie pytaniem: czy żałuję za grzechy z całego życia? Zdziwienie wynikało z tego, że nie spowiadałem się z całego życia, ale z tych tygodni.

    W słowie płynącym od Ołtarza Świętego (Am 3,1-8; 4,11-12) padnie przypomnienie wyprowadzenia przez Boga narodu wybranego z Egiptu: "staliście się jak głownia wyciągnięta z ognia; aleście do Mnie nie powrócili - wyrocznia Pana".

    Psalmista zawoła (Ps 5,5-8): "Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości", a w Ewangelii (Mt 8,23-27) Pan Jezus uciszył burzę na jeziorze.

   Kapłan powiedział...

- Jezu, który ukazałeś nam Ojca!

- Zmiłuj się nad nami!

   Po Eucharystii nie mogłem wyjść ze świątyni. Wzrok zatrzymał wielki wizerunek Trójcy Przenajświętszej, a łzy zalały oczy z krzykiem: "Tato! Och! Tato, Tato". Dodatkowo padły słowa o naszym zjednaniu z Bogiem!

   W ręku znajdzie się "Dzienniczek" s. Faustyny oraz słowa Vassuli Ryden, a także przysłany album o Ojcu Pio i wielki tom o Janie Pawle II. Taka jest Mądrość Ojca, że Jego Światło może paść na pastuszka, łajdaka, siostrę zakonną (Faustyna), zakonników (o. Pio i o. M. M. Kolbe). Te fakty nie zmieniają się i nie podlegają dyskusji oraz kłótniom o prawdę (co sugerują niewierzący). Każdy z wezwanych wie to samo.

     Jak się okaże pojawiła się "duchowość" zdarzeń:

- wkuwanie przewodów elektrycznych w kościele

- w domu męczyłem się w rozciąganiu sznura do bielizny ("łączenie").

    Pacjent zapytał czy przyjmuję w domu, babcia prosiła o wizytę, a ja mam urlop...jeszcze zszywanie wizerunków, klejenie i ksero.

    To znak łączenia, a dodatkowo kupiłem kłódkę do krat i znalazłem obcęgi, którymi łączyłem przewody gumowe do wody. Przybył też ojciec dzieciątka, które urodziło się w karetce, a na zaświadczeniu nie dałem pieczątki. Wróciła spowiedź, która łączy nas z Bogiem Ojcem....

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

Jezusa Chrystusa Króla Wszchświata

 

                Chrystus Królem Wszechświata   
                                       Golgota     
  W tym czasie w Ewangelii Łk 23, 35-43 była relacja z umierania Pana Jezusa na Golgocie. Tamte szyderstwa trwają dalej, bo ludzie nie rozumieją, że Pan Jezus mógł zejść z krzyża... ale wówczas Królestwo Boże byłoby dalej zamknięte!
    W nocy trafiłem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl Loose blues) gdzie dał wpis "Tusk i cała reszta". Profesor jest zaniepokojony brakiem Frontu Jedności Narodu (jednej listy wyborczej: od Hołowni Obywatelskiej poprzez rolników z Marszałkowskiej, czerwonych i kolorowych do pełnych obłudy czyli PO.      
     "Czas leci, zewsząd słychać głosy wzywające do zjednoczenia opozycji, a tu nic". W tym czasie reżim Kaczyńskiego szykuje się do trzeciej kadencji. Pan profesor wzywa do boju, bo "trzeba Polskę wyrwać z łap mafii"...
"Tusk jest jak ojciec – mamy go, jakiego mamy, i drugiego nie będzie". To obecnie polityk wagi ciężkiej, formatu światowego.

    "Ględy Kaczyńskiego brzmią żałośnie i żenująco, gdy porównać je z wystąpieniami byłego i (miejmy nadzieję) przyszłego premiera"."Widzimy dziś Tuska w roli twardziela, który nie boi się grozić politycznym gangsterom pogruchotaniem kości (...)"...

    Dałem tam komentarz, którym był poniższy list do „Faktu”. Po wizycie Donalda Tuska w redakcji (17.02.2008) prosili o pisanie listów do premiera. Wówczas dałem jego ocenę…w sensie przydatności do rządzenia naszą ojczyzną.

1. CECHY CHARAKTERU  Pan jest dobrym człowiekiem, ale słabym psychicznie z brakiem stanowczości (typ zachowania „B”), a tu trzeba twardości i charyzmy ( typ zachowania A czyli „władca”). Nie wystarczy kochać. Trzeba jeszcze rządzić. 

Wniosek; premier pozorny (malowany)!

2.  PAN „RZĄDZI” Trwa ostateczne grabienie majątku narodowego RP z postępującym zubożeniem części społeczeństwa oraz walka z Kościołem katolickim. Mocne otoczenie dzielnie działa poza Pana plecami. Nic nie pomogą sondaże, przecież już raz Pana zgubiły! Nie widzi Pan krzywdy, którą wyrządza się mojej ojczyźnie? 

Wniosek; Pan jest premierem, którym manipulują!

3. CEL ŻYCIA; PREZYDENTURA   Pan oderwał się od ziemi i dąży do tego urzędu kosztem narodu. Nie nadaje się Pan także na prezydenta RP. Ja przechodziłem tą straszną chorobę!

Wniosek; chory na władzę.

4.  PO czyli PLATFORMA OBIETNIC Pomijam  fakt; „och! dopiero pierwszy raz w życiu jestem premierem”, ale Pan powinien wypełnić część obietnic i być sercem przy cierpiących rodakach. Ja wiem, że nie uda się załatwić wieloletnich zaległości, ale trzeba zniwelować przepaść finansową (3 ml Polaków  żyje na marginesie). 

Wniosek; niesłowność (fatalna wada u mężczyzny).

5.  MĘTNOŚĆ W MOWIE   Św. Hieronim „Listy”; "(...) trudniej jest uzasadnić własne przekonanie niż potępić cudze (...) Abym ci mógł wierzyć, a raczej rozumieć, co mówisz- często bowiem rozwlekłej mowie brak przejrzystości, a gdy ktoś jej nie rozumie, to oczywiście nie gani (...) chociaż nie umieją mówić, nie mogą milczeć.

   Ps. 56, 5. (...) Wyjaśnię ci (...) nie układnymi i miłymi ludziom słowami (...) lecz językiem prostym, aby (...) tłumaczenie nie wymagało innego tłumacza, co się bardzo często zdarza zbyt wymownym, że trudniej jest zrozumieć ich wyjaśnienia niż to, co usiłują wyjaśnić (...)".

    Na jakich kursach i gdzie ćwiczono was w tej mętnej mowie. W tym stylu Pan Premier zaczął i tak już zostanie.

 Wniosek; oratio est ori ratio - mowa to sprawa ust!

6.  WIARA KATOLICKA JAKO PARAWAN   "Pan ci rzekł, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego nakazów, praw i rozporządzeń i słuchał Jego głosu". Pan premier rani Boga Ojca, a także kochających ojczyznę, która jest Jego wielkim darem. Nie wystarczy zawołać; ”Tak mi dopomóż Bóg”! Nie wystarczy także wyjechać w świetle kamer do Częstochowy, bo: "tak mi dopomóż Bóg” oznacza; „bądź Wola Twoja”… Wniosek; Pan premier rządzi bez błogosławieństwa Boga...

   Sprawdziła się intencja z dnia 29.11.2007(c); za tych, którzy nie nadają się do tego, co czynią. https://www.wola-boga-ojca.pl/1112-29-11-2007-c-za-tych-ktorzy-nie-nadaja-sie-do-tego-co-czynia

     W tej intencji poświęciłem w/w Mszę Św. poranną z Eucharystią, która ułożyła się w laurkę (jako podziękowanie za wczorajszy wysiłek). Ten dzień zakończył się pobytem na koncercie Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego, gdzie w serce wpadła pieśń:

    "Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana (..) Tyle razy gnębił cię kat. 

     Ale zawsze czynił to obcy,  

      A dziś brata zabija brat!"...

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

 

      W tym tygodniu zaprosiłem Boga Ojca do mojej izdebki. Zapytasz jak to jest, gdy czuje się taką obecność? A jak czujesz obecność swoich dzieci, żony i najbliższych? Obecność swojego tatusia zna każde małe dziecko, ale też nie umiałby tego przekazać.

    Tak też jest z obecnością Boga Ojca, a to zarazem sprawia Jego dodatkową ochronę...także przed traceniem czasu na dobre pomysły podsuwane przez Belzebuba.

    Z drugiej strony ujrzałem moje obdarowanie z dziękczynieniem: pomoc w odczytach intencji i ich zapisach, drobnostki świadczące o bezmiarze łask, itd.!

    Na Mszy Św. o 6.30 wzrok przykuł obraz Trójcy Świętej, wizerunek Ducha Świętego oraz Pan Jezus zdjęty z krzyża ("przynosisz Mi ulgę"). W tym czasie demon rozpraszał mnie rozmyślaniami o niczym. To naprawdę jest wielka zmora, próbowałem wsłuchiwać się w płynące Słowo, ale szło to z trudem.

   Natomiast obrazy wizji z Apokalipsy (Ap 11,4-12) nie interesują mnie, ponieważ żyje wiarą. Kara spadnie na ludzkość, a jej technika nie robi na mnie wrażenia, ponieważ wiem, że jesteśmy tuż po śmierci. 

    Ostrzeżeń Boga Ojca nie biorą poważnie ludobójcy, równają wszystko z ziemią i nie interesują się naszym istnieniem po śmierci. Nawet nie chodzi o wiarę, bo dowodów na nasze dalsze istnienie nie trzeba szukać daleko.

    Nie wiedzą tacy, że tuż po śmierci wpadną do Czeluści. W tym czasie małpują religijność...jak się okazuje Wowa ma swojego osobistego spowiednika z KGB. Zobacz, co wyprawia Szatan ze swoimi sługami.

    W moje serce wpadły słowa psalmisty (Ps 144): "Błogosławiony Pan, Opoka moja", który zaprawia moje ręce do bitew i sprawia zwycięstwo.

    W ramach intencji odczytanej już na początku tej Mszy Św. padną słowa (2Tm 1. 10b): "Nasz zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię".

  To samo będzie w Ewangelii (Łk 20,27-40), gdy saduceusze niewierzący w zmartwychwstanie podsuwali Jezusowi prowokacyjne pytanie (wdowa ma kilku mężów).

   Od siebie dodam, że Pan Jezus zmartwychwstał z ciałem. My zostawiamy zwłoki i przenosimy się do świata nadprzyrodzonego w postaci duszy (odmienionego ciała). Nie jest to "wstanie martwych", bo ciała zostają, a w naszej wierze nic nie mówi sie na ten temat.

    Wyśmiewają to racjonaliści i ludzie normalni czyli wszelkiej maści ateiści. Wszyscy zostaną zaskoczeni tym, że jesteśmy tuż po śmierci. Piszę z przesadą, aby oddać stan ducha narodu. Z tego bierze się błąd ateistów: nie ma wiary, bo jest mało wierzących!

    Faustynka pisze: "żyję z godziny na godzinę (...) nikt nie tknie się nawet włosa mojego...bez Woli Jego". To święte słowa, które potwierdzam...

    Dziwi mnie wierchuszka naszej władzy, że nie szuka Opatrzności Bożej. Pomaga się Ukrainie rozgłaszając jaki dostarczyliśmy sprzęt, a taka sama sytuacja zagraża nam. Nie poradzimy sobie, ale nie widać poruszenia w Świątyni Opatrzności Bożej.

    Zawsze dziwię się pewnym siebie, żyjących wg woli własnej. Owoce ich działania widzisz wokół, a szczególnie u mających władzę nad światem, pewnych ludzkiej mocy i głupiej chwały... zniszczą wszystko, a sami wpadną do Czeluści.

    Późno, czytam słowa o moim posłannictwie, którym jest współuczestnictwo w odkupieniu ludzi. Coraz częściej napływa pragnienie śmierci dla Pana Jezusa...dla Jego Chwały. Zarazem zauważyłem, że od dłuższego czasu noszę przy sobie poniższe zdjęcie bł. męczenników zamordowanych w Paricoto (Peru) przez bojowników ze Świetlistego Szlaku...

 

                               Bł. męczennicy

    Napłynęły obrazy otoczonego kościoła z rozstrzeliwaniem wychodzących. Znam ludzi i wiem, że większość uciekłaby z krzykiem. Prawdopodobnie zostałoby kilka osób: np. głuchych staruszek!

    Mam nieść krzyżyk Jezusa - wiem, że ta rola jest nieodwracalna...mam być maleńkim "światełkiem dla innych", które zaprowadzi ich do Matki i Jezusa.

                                                                                                           APeeL

 

     Aktualnie przepisane (wybrane fragmenty)...szukaj Chronologicznie (w okienku: ile? wybierz 200, 500, 1000). Po przeczytaniu zapisu chcąc wrócić kliknij zdecydowanie strzałkę powrotu u góry ekranu po lewej.

10.02.1991(n) Najważniejsza jest modlitwa...

    Żona wyszła do kościoła, a ja w myślach uciekłem do Matki Bożej Najczystszego Serca. Pomodliłem się na kolanach, a łzy zalały oczy. Poprosiłem o siłę w przystąpieniu do Eucharystii. 

    Wyszedłem na Mszę św. o 12.15 modląc się: "za wszystkich z którymi się zetknąłem". Poprosiłem o pomoc w czasie Wielkiego Postu: w modlitwie, milczeniu, skromnym jedzeniu. Serce zalała wielka radość! W kościele było pusto, do Jezusa Miłosiernego powiedziałem: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ".

    Przed Najświętszym Sakramentem śpiewali wierni, a ja skuliłem się i przekazywałem prośby do Matki Bożej i Jezusa. Chór i mocny głos kapłana rozpoczął Mszy Św.! Z uniesionym sercem i łzmi w oczach  zrozumiałem jak wielkim darem Boga jest Kościół Święty! "Jakże chciałbym Ci służyć mój Jezu"!

    W momentach, gdy kapłan unosił dłonie...ból duchowy ściskał serce. "Dlaczego tak mało podchodzi do Komunii Św.?" Skuliłem się przepraszając Pana Jezusa za nich. Po zakończeniu spotkania ze Zbawicielem w kilka minut świątynia była pusta, a jeszcze pięknie śpiewał chór z muzyką organową.

    Przed Mszą Świętą planowałem wstąpienie na piwo, ale w zjednaniu z Panem Jezusem nie potrzebujemy nic ze świata. W czasie mam tylko jedno pragnienie...biec do ludzi i mówić o Jezusie lub przebywać w samotności. [ ]   

    Przeczytałem cały kwartalnik o Medziugorie, ale doszedłem do wniosku, że najważniejsza jest modlitwa! Nie czytaj, ale módl się!

    To zalecenie przypomniałem sobie w środku nocy po sięgnięciu po "Dzienniczek" s. Faustyny. Pan dał odruchowo książeczkę "Módlcie się sercem", która otworzyła się na słowach: "Pan prowadzi mnie w Nowe Życie" oraz wołanie, jakby ode mnie!

    "Pragnę oddać Ci chwałę, mój Boże, gdyż przez Twego Syna zwyciężyłeś śmierć. Otwórz moje serce, oświeć umysł, bym mógł Cię wielbić. Niech moje życie ofiarowane będzie na Twoją chwałę i na cześć Twego Syna"...

                                                                                                                     APeeL

 

11.02.1991(p) Pragnienie adorowania Pana Jezusa...

     Podczas snu napływały koszmary, które dzisiaj, gdy to przepisuję (19.11.2022)...oglądamy na Ukrainie napadniętej przez barbarzyńców pragnących podpalić ten świat!

   W środku nocy zdziwiłem się, że książeczka "Módlcie się sercem" otworzyła się na stronie: "Rozmyślanie w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu". W jednej sekundzie przypomniałem sobie, że Jezus jest dzisiaj Sam w naszym kościele i Sam w wielu kościołach. To wyjaśniło wzięcie wolnego dnia, aby być z Panem przed Najświętszym Sakramentem!

    Napłynęła chęć posiedzenia w ciszy przed Najświętszym Sakramentem, a w sercu popłynęła pieśń: "Jezusa ukrytego mam w Sakramencie czcić"...  [...]   

    Podczas adoracji zalała mnie potworna pustka w sercu i senność...z natchnieniem wyjścia na piwo! Innych przeżyć oczekiwałem, ale Szatan atakuje nas w takich właśnie momentach i to w kościele!

    [...]    Na dyżurze w pogotowiu niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z kolegą lekarzem, wrogiem naszej wiary (ciemnogrodu)...

- Kościół to las, ptaszki, słoneczko, kapliczka przy której się modlę, drażnią mnie śpiewy i jęzory wywalane podczas Komunii Św.!

- Kościół to Św. Hostia...lepiej nie chodź do kościoła, gdy nie przyjmujesz Komunii Św.! Nie modlisz się i za nic nie dziękujesz...twoje serce staje się nieczułe. W Imieniu Jezusa proszę cię, abyś nie szerzył takich poglądów. To typowy satanizm, bo pod pozorem dobra odciągasz ludzi od Jezusa!

    Usiadłem w ciszy i odmówiłem za niego moją modlitwę. Wszedł na jej zakończenie, a ja właśnie trzymałem twarz w dłoniach...powiedział, abym nie martwił się! To dość typowa reakcja, bo człowiek w modlitewnej ekstazie wygląda na martwiącego się. Kolega nie zaprzestał ataku...prowokując: dobry pigmej, a zły chrześcijanin...

- Lepiej, abyś był dobrym pigmejem! Jezus otworzył ci niebo, a ty tego nie przyjmujesz! Nie pojmiesz spraw Bożych rozumem - diabeł omotał cię, nawet tego nie zauważyłeś!

   Zamieć, a mamy daleki wyjazd karetką. Mogę wreszcie pomodlić się za personel, rodzinę, kolegę, pacjentów i naszych kapłanów. Jakże bliscy są mi kapłani...jakże chciałbym z nimi rozmawiać i do nich pisać listy pełne otuchy, rady.

    Teraz w szpitalu, zaczepiam obcych ludzi i rozmowę kieruję na sprawy duchowe. "Przepraszam Cię Jezu, że dzisiaj tak bardzo pragnę mówić o Tobie". Podczas powrotu dalej trwałem w modlitwie. Nawet do serce napłynęła jakaś piękna litania do NM Panny: "Jutrzenko, Zorzo, Tęczo, Światełko w ciemności...Pocieszycielko i nasza Przewodniczko"...

                                                                                                                APeeL