Motto: duchowa misja specjalna...

    Rano miałem natchnienie, aby być na Mszy świętej wieczornej. Dzisiaj będziesz miał dowód na to, co oznacza Wola Boga Ojca. Ja też nie wiedziałem dlaczego mam to uczynić, ponieważ w środy i piątki - dalej pościmy z żoną w formie złagodzonej ze względu na wiek - w intencji pokoju na świecie, a w soboty wspólnie spożywamy śniadanie.

   Padłem  w sen od 10:00 do 18:00...jak u niemowlaka (bez koszmarów, kurczy mięśni i wiercenia się ze stękaniem), aż żona sprawdzała czy żyję! Ja proszę o śmierć dobrą (z Sakramentem Pojednania) i godną (nie w karetce lub na korytarzu szpitalnym) i wielokrotnie zapewniałem ją o tym, że nie umrę  nagle.

   Nie przypuszczałem, że to będzie tzw. "duchowość zdarzenia" pomocna w odczycie intencji modlitewnej. Jakiej? Później przypomni się, że Pan dał do ręki art. o 40-letniej Terri Schiavo, która po ataku serca przez 15 lat przebywała w stanie wegetatywnym.

                                        Eutanazja

   Po wyroku Sądu Najwyższego w USA została zamordowana 31 marca 2005 r. (eutanazja). Jej rodzice też tak uważali, a ja popłakałem się. W sercu pojawili się krzywdzący dzieci i młodzież (pedofile, szerzący pornografie, itd. aż do ich mordowania!

   Zerwany tuż przed Mszą świętą trafiłem na wyjątkowe Misterium, gdzie siostra Faustyna długo "patrzyła" na mnie. Nigdy tak nie było, a jest to obecna moja święta opiekunka. Wiedziała, co się stanie...jak poważna będzie ta intencja. Jutro odmówię całą moją modlitwę...podczas kłótni i przekleństw między drużynami piłkarzy, a nawet w samych drużynach.

    Padły słowa o tych, którzy nie są już z tego świata. Tak jest właśnie ze mną, bo moje obecne życie jest tylko błyskiem - w stosunku do wieczności - zesłania polegającego na wcieleniu duszy do ciała fizycznego. To jest opisane na Adamie i Ewie, którzy po grzechu stwierdzili że mają ciała.

   Nigdy nie chciałbyś być w ciele fizycznym po dowiedzeniu się, że masz ciało duchowo, doskonałe i wiecznie. Jego wygląd zależy od twojej świętości, a to jest zadanie dla każdego z nas: "święci bądźcie jak Ja Jestem Święty"...tak radzi nam Zbawiciel! Podczas swojego życia nie wymówił zbędnego słowa i nigdy nie skłamał.

    Zrozum jedno, że Bóg Ojciec jest z nami, przy każdym z nas, a nawet w nas jako jego cząstka czyli dusza ludzka. Uwierz mi z "tu i teraz", bo jest to relacja pisana w ekstazie. Raz zaznałbyś tego stanu i już nigdy więcej nie byłbyś przeciwnikiem życia wiecznego, Królestwa Bożego. Na nic tu rozum, im większy tym większa zguba. Prędzej pojmie wszystko człowiek prosty.

   Przekazuję to, ponieważ nie wolno mi zmarnować otrzymanej łaski od Boga Ojca! Podziękujesz mi, gdy spotkamy się w Prawdziwej Ojczyźnie. Bez Światła Bożego, nie ujrzysz swojego obdarowania, które dzisiaj jest pokazane na Ukraińcach (wielu straciło wszystko)! Nawet popłynie pieśni: "Cóż ci Jezu damy za Twych łask strumienie".

   Zrozum, że wszystko jest łaską...od chleba naszego codziennego poprzez posiadanie wody, dachu nad głową, pokoju ziemskiego, a u nas na dodatek mamy Kościół Święty, gdzie otrzymujemy darmowy chleb dla życia duszy   (Eucharystię).

    Jak dzisiaj dziękowałem za sen, kawę, 18 letni samochód, moją sprawność mimo wieku, a szczególnie za posiadanie Domu Boga z kapłanami. Bez nich byłby to tylko budynek na świętym miejscu. Ty nie zauważysz tego wszystkiego, bo zawsze to miałeś!

     Wszystko to przekazują na mojej stronie internetowej, a nie ma takiej na świecie. Piszę to do ciebie, tuż po Mszy świętej czyli spotkaniu mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa. "Jaki Cud Bóg uczynił, że Swe Ciało w chleb przemienił!" Nie bierz tego dosłownie, jak ci którzy idą i gryzą "ten chleb" dla duszy, a nie dla ciała. Co dla ciała oznacza opłatek?

  W Słowie płynącym od Ołtarza św. będzie mowa (Dz 16,1-10) o początku ewangelizacji...czyli klerykalnej ideologii chwały, posłannictwa i niepokalania (wg prof. Jana Hartmana). A to jest pewność w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię!

                                             Mural Jezus Słowo

    Na ten czas płynęły wstrząsające słowa psalmisty (Ps 100,1-5) głoszące chwałę Boga Ojca.

Jakże chciałbym kiedyś spotkać się z nim!

Niech cała ziemia chwali swego Pana

Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, służcie Panu z weselem!

Stawajcie przed obliczem Pana z okrzykami radości.

Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, On sam nas stworzył.

Jesteśmy Jego własnością, Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, z hymnami w Jego przedsionki.

Albowiem Pan jest dobry, Jego łaska trwa na wieki, a Jego wierność przez pokolenia.

     Popłakałem się, bo to płynęło prosto z mojego serca

   Pan Jezus (Ewangelia: J 15,18-21Kol 3,1) przekazał, że: "Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. (...) Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. (...) Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał".

    Ostatni podszedłem do Eucharystii, padłem na kolana z pożegnaniem się. Ciało Pana Jezusa złożyło się w naleśnik i było bardzo słodkie (odczucie duchowe, ale także w smaku), a to oznaczało coś dobrego. 

    W uniesieniu duchowym (ekstazie) chwyciłem twarz w dłonie, pogłębił się oddech ze wzdychaniem, stałem się nieobecny dla świata. W tym stanie wzrok zatrzymała figura Matki Bożej, a sercem znalazłem się przy braciach muzułmanach w meczecie, którzy nie uznają żadnych wizerunków, figur, a nawet witraży. Zabierz mi to wszystko i kapłanów: co wówczas zostanie? Pojawił się Pokój Boży, a nie ma on nic wspólnego z naszym, który często jest brakiem wojny! W tym czasie popłynie pieśń: "Święty Boże, Święty Boże, Święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami".

   Po wyjściu z kościoła w wielkim uniesieniu dałem (potrzeba serca) świadectwo wiary proboszczowi, prosiłem jeszcze raz, aby mówił o duszy, szatanie i co jest z nami po śmierci. Wskazałem, że obydwoje mamy dodane po 15 lat życia. On ma bardzo dobry charakter, nigdy się nie uniesie, nie ucieka przed parafianami, ale długi czas nie wierzył w moją łaskę wiary.

    Człowiek przemieniony z fizycznego na duchowy całkowicie inaczej zachowuje się podczas normalnych czynności. Nie spieszy się samochodem, ustępuje miejsca, pomaga w zapaleniu świateł drogowych, bo czuje od Boga (miłość wszechogarniająca), że wszyscy jesteśmy braćmi.  Pochwaliłem sąsiada reperującego sprzęt elektroniczny, to naprawdę uczynny i dobry człowiek, zaprosiłem też znajomych na moją stronę.

    Z miłością podlałem kwiaty pod krzyżem, a także usychające na klombie przed garażem i nalałem wody dla gołębi. Po powrocie do domu napłynęła wyżej wymieniona intencja. Sprawdziłem, okazało się, że nie miałem takiej...

    Dalej trwała ekstaza i chciałbym to wszystko wykrzyczeć na cały świat. Jeżeli trafiłeś tutaj i czytasz to świadectwo, nie traktuj tego jako przypadek, bo Bóg Ojciec, wie o twoich rozterkach duchowych, a czas płynie nieubłaganie.

   Coraz trudniej jest później wrócić do wiary, bo Belzebub nienawidzi twojej duszy, a ja wiem, że wszystko jest prawdziwe w kościele katolickim, a także to, że istnieje Królestwo Boże z którego został definitywnie wypędzony. Chciał dokonać przewrotu...jak teraz w Moskwie.

    Duch Święty wskazał na włączenie radia oraz wejście na blog prof. Jana Hartmana (następna "duchowość zdarzeń");

1. RDC, gdzie była rozmowa na temat książki dla mężczyzn "Żelazny Jan" z "zaleceniami" po których szczęka wypada pod stół. Barbarzyńcy i dzicy, samcza energia, "mężczyźni bez życia", brak energii do jakiegokolwiek działania, chroniący życie, ale nie dający życia.

   Tam było też zalecenie porozumienia w rodzinie bez przemocy. Gość potwierdził, że jego rodzice rzadko ze sobą rozmawiali, a on teraz ma z tego powodu problemy. Wspomniał też o staruszkach żeniących się z młodymi dziewczynami, a ja dodam do takich pragnących wiecznej młodości (jak Magda Gessler)...

2.Radiowa Dwójki, gdzie w audycji "Misja specjalna" dr. Paweł: jak wyprowadzać ludzi zdrowych z zapaści...ze ścieżki do drogi ubitej. To też była "duchowość zdarzenia" i to podwójna, ponieważ podał mi ostatecznie intencję (myślałem o śpiączce). W moich radach jest to droga z wybojami prowadząca do Autostrady Słońca (Królestwa Bożego).

   Psychologia pozytywna ma wyprowadzić ludzi zdrowych z zapaści, w tym w parach z wytyczeniem ścieżki do drogi ubitej. Jasna triada (humanitaryzm, wiara w ludzkość i podmiotowe traktowanie człowieka) jest przeciwstawna dla ciemnej strony ludzkiej. Z wiekopomnym odkryciem, że ludzie mający jasną triadę i ciemną...różnią się (przecież jest to znane z Pisma Świętego - Kain i Abel).

   Dalej trwał monolog o cyberpsychologii, "sztucznej inteligencji", pozytywnym systemie hybrydowym, humanoidalnym robocie, który może otrzymać status człowieka. Komputer mógłby uzyskać status człowieka! Zobacz szurniętych w zapaści duchowej z pukającym do drzwi Szatanem, który odciąga ludzi od Boga Ojca wszelkimi sposobami. Ten specjalista mówił z jego natchnienia (opętanie intelektualne)...tak jak Jan Hartman pisze pod jego dyktando.

    Musiałbyś sam posłuchać tych bredni po trzykrotnym tłumaczeniu z polskiego na nasze! Zadzwoniłem do nich, ale tylko nagrywają...

3. Blog ateisty i masona prof. Jana Hartmana Zapiski Nieodpowiedzialne (www.polityka.pl) z wpisem z 20 maja 2022 Jaka szkoła po Czarnku. Dałem tam komentarz (dr. Bylejaki)..

                                                      Panie Profesorze!

   "Pan Profesor pisząc na każdy temat musi poruszyć problem wiary katolickiej czyli oddzieleniu Państwa od ludzkiej duchowości (Islam jest Państwem religijnym).

Tutaj była sprawa uposażeń nauczycieli, ale doszło do:

- "ideologicznej kontroli wszechwładnych kuratorów"

- posuniętej "do granic śmieszności klerykalizacja szkół (...) szkoła będzie służyła praniu mózgów młodzieży i wychowywaniu ich na katolickich nacjonalistów"

- to odwrotność dla tych, "którzy jakimś cudem nie będą jeszcze zaczadzeni nacjonalistyczną pychą i jej klerykalno-militarystyczną ideologią chwały, posłannictwa i niepokalania (...)...

   Następnie popłynęły rady jak przeprowadzić "czystkę" przeciwko propagowaniu katolicyzmu, aby "odsunąć od władzy nad szkołami kolaborantów (...) wysługujących się jej i nadużywających stanowisk w celu krzewienia ideologii partyjno-kościelnej".

   Sprawiają to "haniebne układy z Watykanem (...) uniemożliwiają uwolnienie szkół od propagandy katolickiej (...) od hańby poddaństwa (...) ideologii katolickiej (...) z jej brutalnym dzieleniem ludzi na lepszych i uprzywilejowanych chrześcijan oraz błądzącą moralnie, skazaną na kary pośmiertne pozostałą większość".

   Profesor proponuje pomoc z apelem: "Tymczasem droga szkoło, trzymaj się i nie daj hunwejbinom i ministrantom"! Hunwejbin to «chiński czerwonogwardzista, uczestnik rewolucji kulturalnej w Chinach»

                                          Panie Profesorze! Litości!

   Niech Pan da radę jak skasować podział ludzkości...proszę przedstawić swoją wizję tego świata. Jak sprawić, abyśmy się wzajemnie miłowali, bo Szatana do klatki Pan nie złapie. Kto Pana straszy karą pośmiertna? Przecież każdy z nas ma wolną wolę.

     Przyjdą bracia islamscy to zobaczy Pan Profesor jak wielka to i jedyna ł a s k a"...

     Pomyślałęm ilu mamy takich wokół: "będziecie jako Bogowie". Nawet Samego Pana Jezusa kusił i to nie tak jak ciebie, bo chciał go wypróbować:  zamień kamienie w chleb, skocz z tej góry, a Aniołowie poniosą Ciebie  i wreszcie oddaj mi pokłon, a dam ci królestwo tego świata. 

    Widzisz to na jego wyznawcach...stąd słowa Złego Łotra: "czy Ty nie jesteś Mesjaszem - wybaw więc Siebie i nas". Dobry Łotr oponował: "ale On niczego złego nie uczynił!"

    Ilu mamy pragnących takiej właśnie władzy...trwających w śpiączce, a po ostatecznym odczycie intencji w zapaści duchowej. Ogarnij tylko cząstkę tych panów życia i śmierci: mafie w rządach, dyskryminacje wszelkiej maści, zabójcy dosłownie lub sprawiający śmierć cywilno-zawodową...jak w moim wypadku przez faryzeuszy i to w białych fartuchach. Zwolennicy aborcji oraz "spółkujący inaczej", porno mani, ofiary ciężkich nałogów (narkomania, lekomania, alkoholizm i nikotynizm).

    Masz tylko dwa dary od Boga:  wolną wolę i czas. Już w tej chwilce wybierz Boga Ojca i jedynie prawdziwą wiarę katolicką.  Uwierz mi, ponieważ napisałem to dla Ciebie zjednany z Duchowym Ciałem Pana Jezusa...

                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

    W nocy  (4.00 - 7.00) opracowałem i edytowałem wczorajsze świadectwo wiary, a przez to na Mszy św. o 7.15 byłem drętwy i nic nie docierało...marzyłem tylko o drzemce. A jak się okaże dzisiaj była Egzekutywa, gdzie jednomyślnie wybrano ludzi przodujących wśród braci (Dz 15,22-31), ponieważ wśród wiernych pojawili się "nauczyciele"...siejąc zamęt w duszach. 

   Natomiast Pan Jezus nazwał nas Swoimi przyjaciółmi (Ewangelia: J 15,12-17), "bo sługa nie wie, co czyni pan jego", a wszystko nam ujawnił. Eucharystia sprawiła ożywienie, podlałem kwiaty pod krzyżem i z powodu upału pozostałem w domu.

   Ludzie nie rozumieją i nie dziękują Bogu Ojcu za posiadanie dachu nad głową, czapki i świeżego chleba. Wiedzą to na Ukrainie...jako ofiary napaści barbarzyńców i sadystów prowadzonych przez Bestię.

   To jeszcze nic, bo za nimi przyjdą do nas wyznawcy Allaha, reprezentujący "nawracanie przez zabijanie". Od kogo to? Jaki najgorszy ojciec ziemski karze tak czynić ze swoimi dziećmi. 

   Przypomniał się skandalista Kuba Wojewódzki, który żartował z Jezusa; "zamienił wodę w wino, och nie, wino w wodę…przejdzie do drugiej tury programu „Mam talent”. Dalej mówił o Dodzie, a imię Jezusa wymawiał w formie wykrzyknika! 

   Natomiast chcąca obalić chrześcijaństwo (iluminatka) prof. Joanna Senyszyn w „Super Stacji” wskazała na kłócących się wyznawców naszej wiary. Podkreśliła gwałtowny ich spadek, a równocześnie twierdzi, że mamy państwo wyznaniowe. "Politycy pozwalają hierarchom na rozpasanie, na taką pazerność /../ która, jest obraźliwa nawet dla Kościoła /../ przeliczanie każdej posługi na pieniądze!" 

    W tym czasie 99.99% ludzkości ma sprawy ważniejsze od zbawienia, czyli naszego powrotu do Ojczyzny Prawdziwej, gdzie nie ma Tusków, Kierwińskich, Budków z całym lisim ogonem dworaków, sflaczałych balonów...opętanych przez władzę.

    Garstkę interesuje własna dusza, motyl wylatujący z brzydkiej larwy. Nawet w kościele nie mówią o tym ze wskazaniem, co jest z nami po śmierci. Na temat Przeciwnika Boga nie wolno mruknąć, bo jest tylko zło (grzech) i dobro...chodzi o zachowanie tajnego działania Mefistofelesa (ma wtyki w hierarchii kościlnej). 

   To działanie zostało ujawnione ("zdradzone") przez jego agenturę, antyfaszystów "naprawiających" cudownie stworzony świat. Bolszewizm jest żywym wcieleniem się i ujawnieniem na ziemi ducha Antychrysta.

  Piszę to, a przede mną leży zdjęcie mumii Lenina z tytułem "Wódz wiecznie żywy"...podtrzymywanie jego "życia" kosztuje rocznie powyżej 200 tysięcy dolarów. Dla Włodka ("władaj") stworzono w 1924 roku mauzoleum, gdzie jego wyznawcy pielgrzymowali...przypuszczam, że obowiązkowo. Dodatkowo ma kilkadziesiąt tysięcy rzeźb i pomników, a samych nazw ulic aż 9 tysięcy.

 

                         Lenin

 

   Zarazem tacy traktują nasze Sanktuaria jako wyraz wiary w nic (niechlubnym przykładem są koledzy psychiatrzy, obowiązkowo bezbożni), a wykształconych katolików traktuje się jako chorych psychicznie.

     Zdrowi są tylko denni ateiści, których przykładem jest w/w posłanka Senyszyn (matka Joanna od demonów), która miała ostrzeżenie (NDE z poczuciem bycia martwą), ale to nic nie dało...

 

                                                   NDE

 

    Jak się nie nawróci to spodka się w Włodkiem oraz z największym tyranem i ludobójcą Stalinem, którego uczczono u nas imieniem PKiN w W-wie.

    Pan Bóg pokazuje wszystko, bo na ziemi mamy elementy Królestwa Bożego oraz Czyśćca (okresowe uwięzienia, porwanych dla okupu, uzyskania narządów do przeszczepów lub do posługi w burdelach, itd.).

    Piekła nie trzeba opisywać, bo każdy zna takie stany, a telewizja pokazuje jego obrazy w filmikach, nawet dla dzieci. Dusza przebywa tam w smrodzie i krzyku skazanych na wieczne potępienie z okropnym wyglądem demonów...

 

                                          Demon

 

   Matka Boża w Fatimie uświadomiła nam, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest ateizm, trwanie w grzechu i brak nawrócenia. Krótko po ostatnim Objawieniu władzę w Rosji przejęli ateiści.

   Prosiła, aby modlić się o ich nawrócenie z poświęceniem Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Wskazała zagrożenie: "bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni (...) zginą też różne narody".

   To wszystko dzieje się na naszych oczach...

                                                                                                                 APeeL  

 

 

 

                                                                                                                                  

   Tuż przed dokonaniem tego zapisu (20.05.2022 o g. 4.00)...w ciemności myślałem o Deus Abba, Omnipotens Pater. Poprosiłem Ducha Świętego o pomoc i w tym czasie z pliku bałaganu "wyjąłem" przekaz do Żywego Płomienia nr 741 z 26 lutego 2017 r.!

   Doznając wstrząsu duchowego...dreszcz falami przepływał przez moje ciało fizyczne z kręceniem się łez w oczach, a u mnie jest to znak Prawdy. Zmieszam nasze przeżycia...

     Na Mszy św. porannej o 6.30 padną Słowa...

Apostoła Piotra (Dz 15,7-21): "Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli". Wskazał, że Bóg nie robi różnicy w zabawianiu "oczyszczając przez wiarę serca" pogan. Tak stało się ze mną...

Psalmista (Ps 96,1-3.10) wołał ode mnie, abyśmy śpiewali Panu na całej ziemi, rozgłaszali Jego cuda oraz chwałę wśród narodów, bo "Pan jest Królem" dającym największy dar...nasze zbawienie.

Pan Jezus prosił (Ewangelia: J 15,9-11): "Wytrwajcie w miłości mojej! (...) Tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości".

    Na ten moment Bóg Ojciec mówił w w/w przekazie, to co wiem, że "zna nas w każdym calu ciała i duszy" i cieszy się z oddania wolnej woli do "Bożej dyspozycji" (moja łaska). Dalej były słowa o falach ataków demonów na ludzkość, a szczególnie na dzieci światłości. Prawie każdego dnia daję o tym świadectwo.

   Tata mówi o przykrości, gdy nie prosimy o Jego Opatrzność zlecając "ochronę" drugiej stronie. Zarazem podkreśla, że prosimy o swoje sprawy życiowe, a nie prosimy z głębi serca o nawrócenie innych. To nie może być anemiczne zawołanie na Mszy św. "módlmy się" z podaniem litanii intencji.

   Dzisiaj Eucharystia przewijała się do przodu z ułożeniem w węzełek dla pracującego na Poletku Pana Boga. Po pewnym czasie pojawiło się poczucie obecności Boga Ojca, a jest to największa łaska na ziemi. Serce ścisnął ból, bo nawet tego zabrakło Panu Jezusowi na krzyżu. Dlatego wołał: "Boże, mój Boże! Czemuś mnie opuścił" . 

    To jest nieprzekazywalne, można porównać do "odebrania ciała". W takim stanie nawet modlitwa jest niemożliwe, ból jesteśmy jak dzieciątko w ramionach ojca ziemskiego. Różne są formy takiej czystej miłości, ale Boża jest wszechogarniająca. Nagle kochasz wszystkich z poczuciem jedności i to całej ludzkości, niezależnie od rasy i kraju. Takie dzieci Boże nie mogą nikomu uczynić żadnej krzywdy.

    Wróćmy do przekazu. "W sprawach materialno-bytowych zawsze zawierzcie wszystko Bożej Opatrzności". Przypomina się mój apel do rządzących, aby codziennie byli na Mszy św. w Świątyni Opatrzności Bożej i tam szukali ocalenia naszego narodu.

    Zdziwiłem się, że realizowałem nieświadomie zamiar Boga Ojca, bo "Niebawem zbliży się czas działania Bożej Sprawiedliwości". Stąd błaganie Boga Ojca: "Wzywam was, jako Naród do modlitwy i wzmożonej ofiary. Masoneria i iluminaci wyznaczyli cel, jesteście nim Wy, czyli maja na celu zniszczenie Polski"...

    Naszej ojczyzny strzeże czterech Wielkich Cherubinów, ale ta ochrona zależy od nas samych, a ja nie widzę żadnego poruszenia duchowego.

    Po powrocie do domu chciałbym trwać - w świętej ciszy potrzebnej do tego intymnego zjednania - z Bogiem Ojcem...dającego poczucie Szczęścia Wiecznego. Nagle zacząłem wołać z powtarzaniem: "Boże mój, och Boże" zwracając się do nieobecnych:

   Tylko nie mów mi, że nie ma Boga, możesz tylko stwierdzić, że nie masz łaski, ale nigdy nie mów, że nie ma Boga, bo był jest i będzie ("Jam Jest Który Jest, Bóg Ojciec, Pierwsza Osoba Trójcy Świętej").

    Co zostaje po wrogach własnego ojca ziemskiego, a co po wrogach Boga, Stwórcy naszej duszy. Tacy ludzie nie wiedzą że są kierowani przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji, kłamcy i niszczycielowi.

    To śmiertelny bój, który jest pokazany na wojnie między ludźmi, a dzisiaj odkryte całkowicie podczas napaści barbarzyńców ze wschodu na najbliższego sąsiada z groźbą podpalenia świata.

   "Boże Ojcze! Który Byłeś, Jesteś i Będziesz. Niech się święci Twoje Imię, a Twoja Święta Wola będzie wypełniana przez każdego, od małego do dużego oraz młodego do czekającego na śmierć. Niech przyjdzie Twoje Królestwo...

 

                                                   Bóg Ojciec

 

    Wieczorem przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę współcierpiąc z Panem Jezusem. Teraz dodam tylko, to co nasz czeka: wszystko zostanie wywrócone, fortuny bogaczy będą im zabrane, rozpocznie się rzeż na ziemi, zbrodniarze wojenni okażą swoje oblicze. Wtargną do nas Muzułmanie, a w tym czasie Antychryst ogłosi się "Mesjaszem" i zmusi do przyjmowania znamienia bestii.

    "Kładę przed wami wybór, śmierć i przekleństwo, czy życie i błogosławieństwo? Wasz jest wybór". Proszę Cię dokonaj tego wyboru już w tej chwilce...

                                                                                                                         APeeL

 

 

 

 

      W modlitwie poprosiłem o ochronę komputera i strony...w odpowiedzi powtarzało się słowo: "kody". Przy okazji ich zmieniania dowiedziałem się o potrzebie modernizacji systemu Joomla (migracja do 4.0). To dość skomplikowana operacja...rano napiszę o pomoc do prowadzącego firmę. Wszystko edytowałem po dwóch godzinach snu i znalazłem się na Mszę św. o 7.15!

    Mam odwrócenie dnia i nocy (praca na Poletku Pana Boga w nocy ze snem w ciągu dnia), co prowadzi do tzw. zespołu długu czasowego.

    To miało wielkie znaczenie podczas pracy w pogotowiu ratunkowym z równoczesnym niewolnictwem w przychodni oraz dodatkowymi zastępstwami "ordynatora" oddziału wewnętrznego.

    Nie mogłem odmówić kierownikowi Działu Terenowego ZOZ-u, ale w przypadku pomyłki (zespół przewlekłego przemęczenia)...mogłem trafić do więzienia.

    Dzisiaj, gdy to zapisuję widzę działanie Opatrzności Bożej w moim życiu. Od Ołtarza św. padną słowa o problemie (Dz 15, 1-6): czy bez obrzezania (zwyczaju Mojżeszowego) można zostać zbawionym? Takie było i trwa dalej myślenie przewodników w judaizmie.

    Natomiast Pan Jezus wskazał, aby trwać w Nim, bo inaczej nasz owoc będzie lichy (J 15,4.5b)...potwierdzam to, bo sam z siebie nic nie mogę jak latorośl (jeżeli "nie trwa w winnym krzewie"). Dalej była mowa o ćwiczeniu nas przez Boga Ojca (Ewangelia: J 15,1-8). Pan Jezus wprost prosi, abyśmy wytrwali w wierze dodając: "poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni". Na tę chwilkę te słowa wpadły w moje serce.

   Po Eucharystii położyłem głowę na ławce kościelnej i popłakałem się. Już wiedziałem, że ten dzień będzie w intencji mających niespodziewane problemy. Jakby na tę chwilkę siostra zaśpiewała pieśń: "Pomnij Mario, Matko miła"...z pocieszeniem dla mnie, bo "nikt od Ciebie w cierpień nocy nie odchodził bez pomocy.

  Taką właśnie miałem noc: wysiłek duchowy, kłopot ze zmianą kodów wejścia, niespodziewane zalecenie dla systemu Joomla.

    W domu trafiłem na telefon żony do hydraulików, bo w piwnicy jest nieszczelność rury wodociągowej...wymiany wymaga zardzewiały kran (spora operacja). Ogarnij teraz pożyczkobiorców, frankowiczów, a nawet lokujących lokaty w "lipie" (Amber Gold).

   Dodam jeszcze spadkobiorców włóczących się po sądach (niedawno to przeżyłem). Zadzwoniłem w mojej sprawie do Delegatury OIL w Radomiu, gdzie zmienił się przewodniczący, który jest zarazem wiceprezesem OIL w W-wie.

   Później wzrok zatrzymała korona cierniowa na figurce Pana Jezusa, co było zapowiedzią jakiegoś cierpienia. Po ludzku pomyślałem o mojej obecnej sytuacji, ale drogi Pana nie są naszymi...

    Właśnie opracowywałem zapisy dziennika (20-21.11.1990)...zdziwiony stwierdziłem, że dzień 22.11.1990 ("Serce w sercach"...) jest już edytowany, ale pozostał poniższy tekst....

Monolog do pacjentki...

   "Dziwne wydaje się prowadzenie życia świętego już tutaj, ale ostatni będą pierwszymi. Życiorys przyszłego świętego badają specjalne komisje...najlepiej, gdyby takim się urodził. Są tacy, ale Pan Bóg zabiera ich w dzieciństwie.

   Pozostali doznają olśnienia w różnych sytuacjach, często po burzliwym życiu. Prawdziwi święci są wśród nas i tylko Bóg o nich wie. W środku potwornych łagrów radzieckich...skazaniec modlił się nocami za oprawców, a takich zabijano. Tak rodzi się Prawdziwy Święty nigdy nie rozpoznany przez świat".

Zapis z 22.11.1990

Mój późniejszy krzyk...

    „Jezu mój, Jezu...w tym momencie dałeś mi zrozumienie Twojej Miłości do ludzi". Teraz już wiem, że moim jedynym wzorem jest Zbawiciel, Jego mam głosić, tylko o Nim mówić. Jego dawać za przykład i Jego Wizerunek nosić w klapie, mieć na drzwiach gabinetu lekarskiego i w sercu!

    Piszę to, a łzy prawdy zalewają oczy...uciekłem do ciemnego pokoju. „Panie Jezu serdecznie proszę, spraw Dobry Jezu, aby ludzie zrozumieli, co oznacza Twoja Miłość. Każdy ma być bratem dla drugiego.

    Jezu mój, Ty cierpisz nadal, chociaż Jesteś niewidzialny. Twoje dary nie dają przyjemności światowych. Twoje dary to cierpienia razem z Tobą. Jak mam to wykrzyczeć do ludzi!

   Ćwicz mnie Jezu w Twojej Miłości i spraw, abym mówił do ludzi w Twoim Imieniu...spraw Jezu, abym był Twoim narzędziem! Panie Jezu przyjmij modlitwę przebłagalną za wszystkich pacjentów i ich rodziny z dnia dzisiejszego”.

   Popłakałem się podczas obecnego czytania - zdziwiony moją łaską wiary tuż po nawróceniu. W stanie wstrząsu duchowego wyszedłem na spacer modlitewny wołając przez godzinę do Boga Ojca...w dzisiejszej intencji.

                                                                                                              APeeL

 

  Rzadko modlę się za siebie, bo przeważnie dziękuję za bezmiar spadających na mnie łask. Można powiedzieć, że zahaczyłem się. Wczoraj byłem ledwie żywy, a dzisiaj wstałem z wielkim trudem...okazało się, że miałem być na Mszy św. o 7.15.

   Dobra lub zła decyzja pociąga za sobą cały ciąg zdarzeń. Przenieś to na najważniejszą dotyczącą twojego życia. Pomyśl o niej i całej hierarchii w którą wkładasz serce (np. wykształcenie i urządzenie życia swoich dzieci, budowa domu, itd.).

    To jest dobro, ale wielu rodziców nie widzi poza swoimi pociechami nic innego. Tak tworzy się mamisynków, a przy tym zapomina o swojej duszy, o naszym wiecznym ciele na które czekają w Królestwie Bożym.

    W prawie pustym kościele kobieta usiadła na "moim miejscu", a dzięki temu znalazłem się przed obrazem Trójcy Świętej z "patrzącym" (przykuwanie wzroku) Duchem Świętym. W tym czasie padły słowa (Dz 14, 19-29) o ukamienowaniu Pawła wywleczonego za miasto.

   Po otoczeniu przez uczniów "podniósł się", a następnego dnia razem z Piotrem zachęcali "do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego". Później przekazali jak "Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary".

    Natomiast Pan Jezus w Ewangelii J 14, 27-31a) - przed odejściem z tego świata - przekazał nam pokój..."nie tak jak daje świat". To prawda, bo ten pokój otrzymany w Eucharystii nie można opisać naszym językiem...trzeba to przeżyć samemu. Pomijając te dary jedno jest pewne, kto uwierzy w Syna Bożego ten będzie zbawiony, a to oznacza powrót do naszej Prawdziwej Ojczyzny.

 Królestwo Boże

 

   W tym czasie Szatan podsunął mi "pisanie" pisma w sprawie mojej krzywdy (do Izby Lekarskiej). Nie mogłem uwierzyć jak sprawnie było dyktowane, językiem pełnym nienawiści, a przy tym bezbłędne stylistycznie. Tak piszą opętani intelektualnie...pod jego dyktando.

    Wczoraj spotkałem młodego mężczyznę w myjni samochodowej, który skończył KUL, ale stał się ateistą, a w końcu antyklerykałem. Tak jakby się chwalił. Nigdy nie spotykam chwalącego się łaską wiary, bo wtedy pada zarzut pychy. Błyskawicznie wyliczyłem mu błędy, słuchał mojego świadectwa wiary z moim zaznaczeniem, że nasze spotkanie nie było nieprzypadkowe.

    Wielka jest lekkomyślność ludzka...podsuwana przez Belzebuba, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji. Nie ma życia po śmierci? Zakopują? Zamordowane dzieci na Ukrainie i zleceniodawcy barbarzyństwa będą „leżeć obok siebie" (w sensie tylko gnicia)? Nawet w tym jest różnica ponieważ barbarzyńcy są chowani w Alejach Zasłużonych, a ofiary zakopuje się w mogiłach zbiorowych!

    Proszę Cię w ramach tej intencji, abyś wrócił do prawdziwej wiary katolickiej. Nie biegnij od razu z żoną do kościoła. Poproś Pana Jezusa, a także Ducha Świętego o pomoc, kontroluj przy tym "swoje" myśli, bo są to całe fale (bałwany) sprytnych zapytań, szydzenia z wiary, wskazywania na wykształcenie i to, co powiedzą ludzie czyli "trawa".

   Biega taki, gimnastykuje się, jako dziadek uprawia kulturystykę, a babcie nie wychodzą z salonów mody i rożnych gabinetów "urody". Nie chce mi się rysować, bo jest już 3.00, ale wyobraź sobie, że ciało robi łuk: "z prochu do prochu", a dusza wcielona podczas poczęcia wylatuje ze zgnilizny jak motyl z brzydkiej larwy.

   Podziękujesz mi, gdy spotkamy się w Ojczyźnie Prawdziwej. Ciekawi mnie wygląd św. Piotra. Wyobrażam sobie, że to był mężczyzna podobny w budowie do Ławrowa. Ja fizycznie nie jestem do niego podobny, ale to mój ojciec duchowy (mistyk mistyków).

   Podlałem kwiaty pod krzyżem i zapaliłem lampkę. Odespałem dwie poprzednie noce, odmówiłem modlitwę za wczorajszy dzień i zawaliłem następną noc...dla Ciebie.

   Jeszcze raz proszę. Uwierz mi, bo wiodłem życie ala Wiśniewski lub Augustyn przed nawróceniem. Mówię Ci, że nasza wiara (katolicka) jest jedynie prawdziwa (Eucharystia)...

                                                                                                                APeeL

 

Aktualnie przepisane (zwiastuny, szukaj chronologicznie)...

17.11.1990(s) ZA TKWIĄCYCH NA ROZWIDLENIU DRÓG...

    Tuż po wstaniu zacząłem wołać: "Panie Jezu przyprowadzam Ci dusze czyśćcowe, szczególnie bliskie Tobie, wiem, że tego pragniesz". Natarczywie zaczęły pojawiać się przeszkody, które okazały się skuteczne (rozmyślania z monologiem wewnętrznym).

   Teraz czytam o ostatniej godzinie Bolesnej Męki Pana Jezusa. W nagłej jasności poznałem jak Pan Jezus brzydził się grzechami...przyjął wszystko za nas - pogardę, wstyd, biczowanie, oplwanie, przebranie za obłąkanego. (...)

    Rozważania Męki Jezusa nie można prowadzić z punktu widzenia ludzkiego - trzeba Mękę widzieć z Nieba, od strony Ojca Prawdziwego...

  Demony otrzymały pozwolenie na kuszenie Judasza, rozwydrzenie tłumu, który jeszcze niedawno był pełen uwielbienia, a także na okrucieństwo oprawców. Nikt inny tego nie mógł przetrzymać...nawet wówczas było to widać u Apostołów, bo nie mieli mocy od Ducha świętego...stąd zaparcie się Apostoła Piotra. Co czuł Jezus uderzony w twarz? Co czuje niewinny człowiek uderzony w twarz. Taki właśnie policzek otrzymał Jezus u Arcykapłana Kajfasza.

   Z wielką mocą tłumaczę koleżance - lekarce, że nie wystarczy uroda, bogactwo i radość z życia, bo każdy musi odnaleźć ostateczny sens swojej egzystencji. Nie wolno tworzyć sobie bałwanów (...) Proszę odwrócić pojęcie życia i śmierci - jasno zobaczy pani wygnanie. Pani mówi, że nie trzeba myśleć o śmierci. To błąd, ponieważ myślimy wówczas o życiu prawdziwym. Proszę szukać celu, a ja pomogę pani stwierdzeniem: pamiętaj skąd spadłaś!

   Pracuję jako lekarz, dobrze wykonuję swoje obowiązki, ale moim celem życia nie jest leczenie ludzi. Ja z nimi cierpię na tym wygnaniu, gdzie wszystko jest zatrute, niepewne i niebezpieczne.  

    Pada, pada, wszystko jest brzydkie i smutne...na dalekim wyjeździe karetką czytam o Jezusie i modlę się za zespół karetki, a przy rozwidleniu dróg trafiamy na piękną figurę Pana Jezusa. Patrz na znak, bo większość jest na rozstajach dróg.

    Radość zalała serce, a możliwości Boga są nieskończone. Właśnie w prasie religijnej trafiłem trafiłem na list: "Modlitwa spełniona podczas śmierci"...

                                     Modlitwa w czasie śmierci... 

                                                                                                                         APeeL

 

18.11.1990(n) ZA NAGLE ZALANYCH ŚWIATŁOŚCIĄ...

Zbliża się północ. Pędzimy z nagłym porodem, a ja wołam do Boga za kapłanów, a w bramie szpitala "łapiemy koło"! Nadeszła refleksja - jakże porody podobne są do śmierci.

   Szkoda, że nikt nie opisuje przebiegu porodu. Ładne byłoby zdjęcie wymęczonego Jana Kowalskiego tuż po trafieniu na ten świat. Może nagły poród sprawia powolną śmierć. Ilu ludzi nie może się narodzić, a ilu chce, a nie może umrzeć.

   Ogarnij kombinacje: poród uliczny, w windzie lub piwnicy. Jakby na czas tej refleksji - w środku nocy - zerwano do następnego porodu! Tuż po przebudzeniu, w mojej słabości z całą mocą napadł na mnie Zły.

    Po powrocie do domu trafiłem na ciszę...zegar tykał miarowo, żona coś czytała, natchnienie sprawiło, że wyszedłem na Mszę o 10.15. Przez całą drogę powtarzałem "Zdrowaś Mario" czyniąc wielkie odkrycie dla błądzących! Ta modlitwa wycisza i nie dopuszcza ataków złego!

    Nie byłem pewny czy mogę przyjąć św. Hostię, ale pomogły mi słowa Jezusa do s. Faustyny, że bardziej jest obrażamy jeżeli nie idziemy do Stołu Pańskiego! (...)

   W mojej rozterce...kapłan, który odprawiał Mszę św. podszedł do mnie z kielichem. Podziękowałem Panu Jezusowi. Teraz trwam w sobie, wszystko dopływa do serca, a po otworzeniu oczu zostałem zaskoczony zalany jasnością, a to dzień pochmurny z opadami. (...) Uciekałem przed ludźmi i rodziną...w kuchni, bo nie mam własnego kąta otworzyłem książeczkę, gdzie trafiłem na słowa: "Niech świeci lampka twojej duszy!".

   Zbliża się czas spotkania z posłem, ale od Pana Jezusa napłynęło zapytanie: "czy chcesz być ze Mną?" Zostałem, zapisałem wszystko i to były najpiękniejsze chwile mojego życia! (...)

                                                                                                             APeeL

 

 

19.11.1990(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ SŁUŻYĆ POTRZEBUJĄCYM

     Pracuję szybko i proszę Jezusa, aby pomógł mi, bo w poniedziałek nigdy nie zdarza się przerwa. Wszystko szło sprawnie idzie sprawnie i u lekarki stomatolog cierpliwie czekałem na swoją kolejkę, a z czytanego "Dzienniczka" Anieli Salawy ujrzałem moje obdarowanie przez Boga.

   Ojciec Prawdziwy ustanowił mnie Swoim synem, zostałem ochrzczony, byłem u Pierwszej Komunii św. a dodatkowo otrzymałem Matkę Prawdziwą, Jezusa, dar wiary, rozróżniania dobra i zła, jasnego zauważenia zła w sobie...jeszcze kościół z kapłanami, chrześcijańska ojczyzna, biały fartuch z możliwość czynienia wielkiego dobra, 

    W tym momencie odczułem, że Duch Święty napłynął do mojego serca: "Jezu spraw, abym czynił, to co Ty pragniesz!" (...) Czekałem na swoją kolejkę, a właśnie nadarzyła się okazja do nauczania! Głośno i zdecydowanie mówiłe o prawdzie naszej wiary, Eucharystii, błędach braci odłączonych, fałszywej nauce św. Jehowy. W tym momencie wzywają do gabinetu! 

- Dziękuję bardzo pani doktór, bo czyni pani wiele dobra, które jest źle opłacane...tym większa będzie późniejsza nagroda! Sam zdziwiłem się tym zdaniem, przecież taka jest prawda. Dobra zapłata - jaką chcesz jeszcze nagrodę? (...)   

    Teraz, na dyżurze w pogotowiu pędzimy do pożaru. Straż pożarna i policja była już na miejscu. Gliniana chatka spłonęła z obłożnie chorą babcią (została tylko jej głowa), a dziadka wyciągnięto poparzonego na twarzy. Babcia nie wychodziła z łóżka, a dziadek w znacznym stopniu niedołężny opiekował się nią jak mógł. Teraz stękał, chyba nie wiedział, że żona jest spalona, bo zaczadział. Prawdopodobnie zaprószył ogień i nie umiał jej pomóc.

    Smutno w szpitalu, bo na korytarzu leży chora...blada jak papier i krzyczy z bólu. Nie mogę jej pomóc, bo podlega mi. Dziadek był bardzo brudny, ale przy braku bieżącej wody i w jego zniedołężnieniu trudno jest umyć nogi, a nawet założyć buty.

   Pielęgniarki pokrzykują, personel nie chce go...wolą kogoś pachnącego z liczną obstawą rodziny! Taka jest konstrukcja normalnych ludzi. Jednak on budzi wielkie współczucie i szacunek.

    Moje serce jest z nim...wstawiam się i proszę. Próbuję rozmawiać z personelem, ale są "głusi duchowo". Ze łzami w oczach odjechałem ze szpitala, a w tym momencie przypomniał się Pan Jezus umywający nogi Apostołom. Sam chętnie umyłbym nogi temu dziadkowi! "Jezu!"..."och Jezu mój!" 

                                                                                                                 APeeL