Jest mi bardzo przykro, ponieważ - z "raju na ziemi", gdzie mieszkam - na nabożeństwo do Najświętszej Krwi Pana Jezusa przybyło kilka osób ("resztka Pana"). Zobacz niewdzięczników, którzy lekceważą życie wieczne.

   Przyjechałem wcześniej z wnuczkiem do spowiedzi, a sam na placu kościelnym odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Podczas rozważań modlitewnych w serce wpadły słowa o tych, którzy umarli dla życia wiecznego. Już wiedziałem, że jest to intencja modlitewna.

   W sercu brzmiały słowa dzisiejszego wystąpienia Grzegorza Schetyny, któremu zawzięcie klaskano, bo mówił o raju na ziemi...po dojściu do władzy Peło. Przebił Bolesława Bieruta, ale najgłupsze było to, że za brak wody w rzekach winił PiS. Po jego wodolejstwie nastąpią powodzie jak za Tuska.

   W tym momencie, gdy wołałem do Krwi Pana Jezusa przepływała ludzkość odwrócona od wiary prawdziwej, okropni bluźniercy, naród wybrany, a nawet żydokomuna oraz zaprzedaniu Szatanowi, ludobójcy wszelkiej maści, chorzy na władzę (gnidy i mendy polityczne)...także nad światem, na posiadanie i używanie tego życia...z seksem jako bożkiem, a do tego "spółkujący inaczej".

   "Uratować nas może tylko kataklizm, bo taki świat zgniły bezbożnością i zmurszały nienawiścią zginąć musi! Pogruchoce Was Pan Bóg jako ten garniec! Oto jest demokracyja Wasza! O, nie daj Boże, ale wtedy reszta ocalonych przeprosi Boga i siebie nawzajem. I przypomną sobie ocaleni, że jednego mamy Ojca w niebie, a Matką jest nam Ziemia miła, my zaś braćmi jesteśmy"...ks. bp Zawitkowski.

   Nawet pojawiała się osoba Ryszarda Kalisza, który jest autorytetem moralnym bezbożników oraz wszyscy dobrzy ludzie, obojętni duchowo...tych znam z pracy lekarza, a teraz z otaczających bloków. Tacy nie splamią się wejściem do ziemskiego Domu Pana, ale są tutaj wnoszeni w postaci ludzkich trupów (kult ciała).

   Dorzuć do takich anty krzyżowców (psychiatrów), kolegów z samorządu lekarskiego z którymi miałem nieprzyjemność zapoznać się oraz braci z innych religii, szczególnie z islamu...dla których jestem śmiertelnym wrogiem.

   Po błogosławieństwie Ciałem Pana Jezusa na Mszy Św. Bóg Ojciec wskazał Izraelowi, aby udał się do Egiptu (Rz 46)...teraz, gdy to przepisuję dreszcz przepływa przez ciało, a w oczach kręcą się łzy (u mnie to znak Prawdy).

    Natomiast psalmista wołał (Ps 37/36); "Zbawienie prawach pochodzi od Pana", a Pan Jezu wysłał mnie "między wilki", gdzie mam mieć się na baczności. Z powodu diabelskiej nienawiści "brat wyda brata na śmierć". Tak stało się ze mną, nawet prof. Andrzej Kokoszka i prof. Marek Jarema uznali, że jestem chory psychicznie...zdrowi są tylko denni ateiści na których czele stoją psychiatrzy.

   Ze zdenerwowania nawet nie wspomniałem o przyczynie mojego badania: obronie krzyża, który powalił ich kolega z nowej rasy panów. Nad tą korporacją nikt nie ma kontroli, nie wolno zmienić raz ustalonego rozpoznania.

   Po Eucharystii niebiańska słodycz i pokój zalały duszę i serce razem z ustami...nawet nie mogłem normalnie jechać samochodem, wolno mówiłem do wnuczka wyrwany z ciała. Miałem tylko jedno pragnienie; dawać świadectwo wiary, wszystko zapisać, ale nawet do tego byłem niezdolny. "Jak wielki cud Bóg uczynił", zacząłem wołać w mojej modlitwie za w/w wymienionych.

    Napłynęła więziona za prawdę w Pakistanie Asi Bibi, która wskazała na jedynego Zbawiciela, którym jest Pan Jezus! Potwierdzam to i nic nie da zabicie mojej osoby, bo to nie zmieni Prawdy. Nie trafią "nawracający przez zabijanie" do Królestwa Bożego...wpadną w czeluści piekielne!

   Nie ma żadnej innej wiary oprócz Boga, który się objawił, a Jego Imię brzmi; "Ja Jestem". Mówię to jako wiedzący! W jakiej wierze jest Cud Ostatni (Eucharystia)? Pan Jezus nie jest prorokiem mniejszym od Mahometa, jest Synem Boga Żywego ("jak Bóg może mieć syna, gdy nie ma żony"), który wszystko stworzył.

    Piszę to po zjednaniu z Bogiem w Eucharystii...wówczas Pan Jezus łączy się z moją duszą! Nic nie da zabicie wszystkich Jego wyznawców, bo Pan powróci i rozliczy każdego. To tej Prawdy nie zmieni!

    W tym stanie wołam także za Ciebie bracie, za czytających, ale niewierzących. Tam, gdzie Pan Jezus nie jest znany...tam bracia i siostry także dostąpią zbawienia po przebyciu Czyśćca. Jest to wynik otchłani Miłosierdzia Bożego...

                                                                                                                             APeeL

 

 

 

        Aktualnie opracowane...

09.07.1991(w) ZA PRZEBYWAJĄCYCH W ŚRODKU UDRĘK LUDZKICH

   W kojącym śnie do przodu;

1. krążyłem z kolegami i bratem z pragnieniem napicia się "coś tam, coś tam" (wg pijanej posłanki) - w ciągu dnia chciałem kupić alkohol, ale nie wyszło

2. w sklepie, gdzie się znalazłem była kupa bałaganu i nie było tego, co chciałem - tak się stanie w ciągu dnia

3. w samochodzie kobieta położyła swoją rękę na mojej, ale czułem od niej stare wino - z ręką było odwrotnie, bo żona odsunęła moją...

4. pragnę dyskutować z ludźmi o wierze, ale nie wychodziło, a w oddali znajomy ksiądz poruszał sprawy hierarchii - na żywo rozmawiałem ze św. Jehowy, ale nie było warunków...

5. żona sadziła kwiatki koło kościoła - faktycznie ułożyła kwiatki pod krzyżem!

   Po latach przyśni się wypadek na przejściu dla pieszych, pod kościołem...syn znajomego na motocyklu zabija moją pacjentkę idącą na Mszę Św. Następnego dnia stanie się to w realu, a ja przekażę ten sen w sądzie jako świadek.

   Jest książka "Eksterioryzacja", gdzie były doświadczenia odrywania się od ciała z wędrowaniem we wskazane miejsca. Interesowano się tym dla celów szpiegowskich...

   W takim śnie możesz ujrzeć wcześniej mordercę, a nawet zajrzeć w tajne plany naszych "partnerów" ze Wschodu. Refleksja; jaka jest odpowiedzialność kierowcyza w/w wypadek?

   Piękny dzień, przeżegnałem się: "Matko przyjmij to odsunięcie przez żonę w intencji pokoju w moim domu!" Teraz pomyślałem o Panu Jezusie, że tylko On odpowiada na każde moje wezwanie i zawsze potrafi ukoić, nigdy nie jest natrętny i nigdy nie zawodzi!

   W tym momencie napłynęła moc Boża i po dotknięciu czoła żony zawołałem; "w Imię Jezusa Chrystusa niech pokój będzie w twoim sercu i w twojej duszy!"

   Idę do pracy i w czasie odmawiania modlitwy...w przychodni trafiłem w środek udręk ludzkich, a jest niezwykły upał. Zły wykorzystał to i na pewien czas odebrał mi pokój w sercu...teraz żałuję, że źle się zachowałem; "przepraszam Matko!"

  •  Schorowanej kobiecinie wyjaśniam sens jej cierpień i sztuczki złego, który podsuwa jej różne dobre myśli w stylu; "gdybyś była zdrowa poszłabyś do Częstochowy!"  Kobieta przytakuje, potwierdza wszystko i wychodzi z lekką duszą. W papiery wrzuciłem jej 10 dolarów!
  • Nie zawołała pani do Matki...chodzenie do kościoła nie wystarcza, bo Zły pragnie zniszczyć waszą rodzinę, wy go nie widzicie i nie macie na niego siły...może go pokonać tylko nasza Matka i Pan Jezus!

  • Odrzuca pani; różaniec, Eucharystię, modlitwy za zmarłych...działanie Ducha Św. i nie chce znać Matki Prawdziwej! Dokąd pani dotrze? Mówię to św. Jehowy.

   Na potwierdzenie moich słów wyciągam różaniec; to moja codzienna ochrona, a pani mówi o "klepaniu zdrowasiek"! Ja dzielę się z panią moim darem Boga...wiara jest łaską! Wy wybraliście się sami...ja będę potępiony z różańcem?

    Dzień kończy nawałnica burzowa! Pan wprost mówi; "chcecie wojny, to zobaczcie Moją Moc!" Właśnie z radia płynie relacja pisarza Kąkolewskiego, który mówił o czasie wojny...w jego dom uderzyła bomba; wszystkie okna się pootwierały, drzwi wejściowe szarpało, a on był w śmiertelnym zagrożeniu!

                                                                                                                                          APeeL

 

 

08.07.1993(c) ZA POŻYTECZNYCH DLA ŚWIATA

   Nowy dzień, po północy zrywają do porodu, płyną modlitwy, a Maryla Rodowicz śpiewa mi, że; "ty to masz szczęście". Tak jest naprawdę, bo moim szczęściem est Bóg Ojciec.

    Po powrocie do pokoju lekarskiego padłem na kolana z wołaniem; "Ojcze!...dziękuję za wszystko...ja mam wielkie szczęście, bo Ty ze mną". Chciałem wejść do łóżka, ale Anioł wskazał, że nie ma sensu. Tak, bo zaczął się nawał: wówczas policja przyprowadzała kierowców na badanie i zamieszanie trwało do 3.00. W tym czasie mówiłem do chorego - naszego byłego pracownika o Niebie!

- A gdzie jest to Niebo?..pyta zaczepnie.

- Szatan podsunie panu nieskończoność pytań! Proszę przyjąć, że ma pan duszę, prawdziwe ciało, które porusza się z szybkością światła...dokąd możemy dolecieć po 2-3 minutach? Cóż można pojąć naszym rozumem?

    Rano napłynęło pragnienie bycia na Mszy św. ale zaspałem i nie wyczułem atak Bestii. Przedstawię jego przebieg;

  • niemożliwe jest odmówienie nawet modlitwy "Anioł Pański", pustka i rozdrażnienie zalewają serce...z powodu nagłego parcia oddałem mocz do zlewu! Nawet napłynęło, że przecież jestem widzialny, a wzrok zatrzymał Pan Jezus z małego krzyżyka na ścianie!

  • dyspozytorka specjalnie (złośliwość) zbyt cicho budziła, a ja nie wiedziałem, że mam wyjazd i spokojnie goliłem się, a zły wpuszczał myśl byciu na Mszy św.!

  • kierowca pomylił nazwiska i adres, krążyliśmy bez celu po "jego wsi"!

  • po powrocie...nawet nie mogłem wypić kawy, bo bez przerwy były wyjazdy i trwały kłótnie pod gabinetem...

    Teraz już w gabinecie przychodni (jeden budynek) trwał nawał chorych, prawie padałem aż zdenerwowany krzyczałem. Co pewien czas "patrzył" Gliniany Pan Jezus, którzy trzyma się za Głowę ("nie gadaj")!

    W tym czasie trafiły się dwie ciekawe relacje;

- zmarły ojciec z wąsami ukazywał się małemu chłopczykowi ok. 1.5 roku. Dziecko często krzyczało, że widzi "pana z wąsami", a niekiedy wyraźnie było zabawiane!

- pacjentka z inną widziała krzyż na niebie w trzech kołach...natomiast nie mieli tej łaski obecni mężczyźni.

   Około 14.00 wprost uciekłem z gabinetu...przed ludźmi, a w samochodzie moje serce zostało zalane pragnieniem modlitw, a na działce, w budce po włamaniu zrozumiałem, że bardzo ważne jest wołanie za naszych krzywdzicieli.

    Teraz padają słowa Honorata Koźmińskiego; "Kto służy Bogu i gotów jest pełnić Jego wolę, ten bardzo pożyteczny na świecie."

   Tak mało ludzi modli się i dostrzega cierpienia innych...nie wierzą w moc modlitwy, a zły to podtrzymuje. Ze strachem wziąłem do ręki "Wódkę swojską", ale pokazywali okropności wojny w Jugosławii i zniszczenia Sarajewa. Po trzech kieliszkach..czwarty wlałem do butelki. Nie mogę pić wobec takich nieszczęść. W ciszy kuchni moje serce przenikał najwyższy dar Nieba - Pokój!

   Właśnie była relacja ze szczytu G-7 (siedmiu najbogatszych krajów świata)...szampan, miłe rozmowy, wspólne zdjęcia. Cóż przeszkadza, aby w "Obozie Ziemia" skasować granice? Cóż przeszkadza, abyśmy siedzieli przy jednym stole?

   Teraz czytam zapiski innych, ktoś skorzysta z moich! Większość ludzi na ziemi jest "prosta" duchowo czynię to dla nich, aby nie błądzili...

                                                                                                                     APeeL

 

 

 

   Po wczorajszym cierpieniu na dzisiejszym nabożeństwie do Najświętszej Krwi Chrystusa nie miałem cierpień duchowych, a w Mszy Św. uczestniczyłem na zewnątrz kościoła, w promieniach zachodzącego słońca.

    Pan Jezus mówił w Ew (Mt 19, 27-29) o tych którzy porzucą wszystko dla głoszenia Królestwa Bożego...każdy z nas "stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy".

   W pewnym momencie jedna z kobiet (może było jej duszno) otworzyła drzwi kościoła. To było wyraźne zaproszenie dla mnie, bo mogłem podejść i klęczeć podczas konsekracji. Wskazuję na tzw. "duchowość zdarzeń". Normalny człowiek nie zauważy takiego znaku. Pan wprost otworzył mi Bramę do Raju.

    Nie bierz moich słów "po ludzku", bo tym rajem na ziemi jest spotkanie z Bogiem Ojcem, Bogiem Panem Jezusem oraz Bogiem Duchem Świętym. Tutaj otrzymujemy Cud Ostatni (Eucharystię)...

    Zarazem nie ma innej drogi w dostaniu się do Królestwa Bożego. Nie daj się omamić. Jeżeli trafiłeś tutaj pierwszy raz to wiedz, że nie jest to przypadkowe. Nic nie szukaj, nie marnuj czasu, bo jutro twoje serce może się zatrzymać, a przez 40 lat napatrzyłem się na takie przypadki.

    Nawet ostatnio - jakby na znak z Nieba - zaprosiłem brygadę wykonującą marmurowe schody do naszego kościoła...na codzienną Mszę Św.! Chodziło o to, że już o 6.30 pracowali zawzięcie przeszkadzając w spotkaniu z Panem Jezusem. Nie uwierzysz, ale ich zdrowy szef umarł nagle (ok. 50 lat).  

    Wracając do chwili obecnej trzeba przyznać, że miałem moc do zapisywania świadectw wiary. To tysiące godzin notowania przeżyć oraz pisania na maszynie, co teraz procentuje, bo po konwertowaniu  pliki mam w komputerze. Samo poprawianie i opracowywania jest wielkim wysiłkiem. Ktoś, kto czyta zapis zauważy błędy stylistyczne i ortograficzne, ale nie pomyśli o moim pragnieniu przekazania Prawdy o naszej wierze.

    Eucharystia ułożyła się w "łódź Piotrową"...jak powiedział o. Rydzyk do dzwoniącego z Łodzi, a później zamieniła jakby w płatki kwiatu skierowane ku górze. Wielki pokój, słodycz i radość zalały serce.

   Ponieważ intencję miałem odczytaną - po powrocie do domu w radości popłynie cała moja modlitwa...także za mnie, bo od rana do wieczora żyję pracą na Poletku Pana Boga (Msze Św. z Eucharystią, modlitwy z ofiarowywaniem cierpień oraz dawanie świadectwa wiary na cały świat)...

                                                                                                                                APeeL

 

 

13.05.2002(p) ZA TYCH, KTÓRZY ZAUFALI MATCE BOŻEJ

    Zbyt późno zgłoszono wizytę do "babci wędrowniczki", ale Matka pomaga jej i mnie, bo właśnie jadę karetką w tamtym kierunku, a u chorej jest wielki obraz Pana Jezusa z Gorejącym Sercem.

   Podczas modlitwy na horyzoncie wyłonił się kościół. Tyle lat żyłem i nie widziałem takich małych radości! Świat szuka mocnych wrażeń, wstrząsających i niezapomnianych...a tutaj zadziwienie cudem stworzenia wszystkiego przez Boga Ojca.

    Jak przekazać moją radość z prowadzenia przez Matkę Pana Jezusa. Nie chcę, aby kierowca włączał radio, a ten zaczął śpiewać; "Abba Ojcze"!...oraz pieśń dziękczynną; "Dziękuję Ci Panie"!

   Nie mogę już żyć bez modlitwy...nie interesuje mnie prasa, bo wolny czas - drugi dar Boga, którego nie możemy marnować - poświęcam na wołanie w odczytywanych intencjach. 

   Teraz jest wyjazd trasą z figurami Matki Bożej, a po powrocie trafię na moment Eucharystii w transmitowanej Mszy Św. z radia Maryja, gdzie kapłan będzie śpiewał: "zaufaj Sercu Maryi, zaufaj Jej wielkiej Miłości!"

    Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego z serca wyrwie się wołanie; "Panie Jezu! Ty dokładnie znałeś przebieg Bolesnej Męki i wiedziałeś, że ona nie będzie miała końca i to, że za Tobą zawsze będzie szła tylko garstka!"

    Dla odmiany trafiłem do zdrowego i "wesołego staruszka" (94 lata) z pięknym obrazem Pana Jezusa na krzyżu błogosławiącego dom i rodzinę! Na kuchni leżała książeczka, która otworzyła się na słowach do mnie; "Pan Jezus jest moim Panem"...

   W tym czasie córka chorego wciągała mnie w żarty i prosiła o zbadanie...

- Mogę pani zmierzyć ciśnienie, ale prywatnie...

- Och, to się umówimy!

- Sanitariusz jeszcze sprawdzi...na nogach!

  Wsiadłem do karetki, a Niemen właśnie śpiewał; "Dziwny jest ten świat." Po drodze trafiłem na figurę jeszcze jednej Matki. Dalej odmawiałem moją modlitwę, a podczas "Biczowania" zawołałem; "nie skarżyłeś się Jezu...tylko cichy jęk i westchnienia towarzyszyły uderzeniom".

   W św. Poniżeniu łzy w oczach wywołały słowa: "Ty, Jezu święty ze świętych pokazałeś jak należy znosić poniżenie." Czy Pan Jezus tłumaczył się...czy udowadniał Swoją Niewinność?

   Ten dzień kończy się kolacją w barze przy trasie, a tutaj jest inny świat; zapachy, muzyka, dziewczyny, video, prasa i piękny wystój. Nagle ujrzałem zrzucenia nas do tego świata (poród)...podobnie jest ze śmiercią, a nagła jest niedobra tak jak "poród uliczny"!  

    W nocy miałem wyjazd karetką do dwóch odległych porodów, a wówczas pasuje odmawianie cz. radosnej różańca. W tym czasie serce zalewała radość z poczuciem, że moje obecne życie jest bardzo ciekawe. Nadal mijaliśmy figury Matki Bożej...

   To tak krótki czas, a ja miałem już tyle przeżyć! W sercu pojawiła się Tajemnica Niepokalanego poczęcia NMP mylona z poczęciem Pana Jezusa. Obecnie Matka Zbawiciela Objawia się, ma moc, niesie pokój, zwycięża Szatana i pomaga nam w różnych sprawach.

    "Dziękuję Ojcze!", a na ten moment z mojego bałaganu wypadła karteczka ze słowami; "ofiarowując Mi twoją wolę ofiarowujesz ją twojemu Ojcu, który cię stworzył." Taka jest p r a w d a...

                                                                                                                     APeeL

 

 

 

  

                                                                                                             

 

 

Gnidy polityczne (Ziemkiewicz)

Mendy polityczne (Czarzasty)...

    Toczy się wojna z własnym narodem. Opętana Grupa Trzymająca Władzę nie może pogodzić się, że naród wybrał inny rząd niż reprezentantów nowej rasy panów (wiem, co to oznacza, bo sam z tego powodu chorowałem "na kierownika").

   Wówczas byłem naiwny, bo nie wiedziałem, że od góry do dołu wszyscy musieli być "mianowani", a przez to zniewoleni (zabrany dar Boga Ojca, wolna wola) i to do końca życia. W próbie uwolnienia się zabija się takich z powodu "zdrady".

   Obecnym przykładem jest wystawienie Rafała Trzaskowskiego na prezydenta W-wy oraz podobnego młodzika Łukasza Jankowskiego na prezesa OIL w W-wie, który stał się specjalistą od spotkań z dzieci w pomieszczeniach samorządu oraz nieudanych pikników integracyjnych z zawodami zaufania społecznego. Bardzo nadaje się do takiej działalności. Jeszcze trochę, a będzie mentorem w imieniu lekarzy, a za dobre sprawowanie zostanie zrobiony prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej, a tę strukturę powinno się rozwiązać.

    W ostatniej "Gazecie warszawskiej" Mirosław Kokoszkiewicz w art. "Nowa rasa panów" wskazał na rasę, która jest "oczyszczona z wszelkiego katolickiego i patriotycznego brudu". Szkoda, że autor nie ujrzał wszystkiego od Boga Ojca, bo wówczas otrzymałby wyjaśnienie na temat; klasizmu głoszonego przez Jasia Hartmana, hitlerowskiej czystości rasy, a obecnie islamskiego mieszania ras (stąd zezwolenie na gwałty poganek).

    Wróćmy do wojny z własnym narodem. To nie jest jawny terroryzm z rozrywaniem się opętanych, ale jest to wojna typu; uderzania w wiarę, homo terroryzm, pozbawienie ludzi leków (zamieszanie i zgony), atakowanie w TVN z krzykiem o telewizji publicznej, że jest rządowa, tworzenie filmów, które mają zmieść władzę, itd.

    Kiepscy kochają pokazywanie się w telewizji, a ich nieudolnym przywódcą jest Grzegorz Schetyna, którego od razu rozgryzł Stefan Niesiołowski. Redaktor Ziemkiewicz ocenił chama Bartosza Arłukowicza gnidą polityczna, a ja zdziwiłem się, bo niedawno napisałem na niego skargę do Naczelnej Izby Lekarskiej, która dotyczyła jego zachowania 09.05.2019 w „Kropce nad i” (TVN)... 

   <<Bartosz Arłukowicz jest stałym bywalcem mediów wrogich mojej ojczyźnie i wierze katolickiej. To człowiek żądny sławy, trochę próżny i bardzo zaangażowany „w misję zmieniania rzeczywistości”...przy tym lubi „gwiazdorzyć”, a w dyskusjach mówi niestworzone androny.

   Kolega jest chory na władzę, a przy tym agresywny na granicy opętania. Wpada w szał podczas "dyskusji"...tak właśnie było we dzisiejszej „Kropce nad i”, gdzie /../ rozmawiał z sekretarzem stanu Michałem Wójcikiem z Ministerstwa Sprawiedliwości /../ o obrażeniu uczuć religijnych katolików.

   /../ On nie zdaje sobie sprawy, co oznacza wiara w Boga Objawionego. Kolega jako denny ateista cytował nawet Biblię udowadniając, że wejście policji do agentki, która rozwieszała wizerunki Matki Bożej w miejscach niegodnych...było przestępcze. /../

    Proszę go poskromić /../ nie powinien występować w telewizji, bo jest niezrównoważony psychicznie. /../ Sekretarz stanu Michał Wójcik jest nieświadomy tego, że nie wolno dyskutować o wierze z opętanymi intelektualnie...

   Za moją wiarę i obronę krzyża przez podobnie zachowującego się psychiatrę lekarza Leszka Trojanowskiego mam zawieszone prawo wykonywania zawodu lekarza. Moja wiara, 30 lat uczestnictwa w Mszach św. z modlitwami to choroba psychiczna.

   Ostrzegałem kolegów z OIL, którzy sprawili moją śmierć cywilno-zawodową i dalej mataczą przy błogosławieństwie Naczelnej Rady Lekarskiej, gdzie obecnie jej członkiem jest kolega Ładysław Nekanda Trepka (podpisał, że jestem chory, a nigdy się ze mną nie widział). Zasłużył się, bo „pilnował” wyborów. Pragnie umrzeć na stanowisku...>>

     Na nabożeństwie do Najświętszej Krwi Pana Jezusa serce zalała wdzięczność za wielką łaskę jaką otrzymałem od Boga Ojca, a wyrażał to powtarzany śpiew; "Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie" Panu Jezusowi. Moje uwielbieni Boga oddał psalmista (Ps 33/32); "Sławcie Pana na cytrze, grajcie Panu na harfie o dziesięciu strunach. Śpiewajcie Mu pieśń nową, pełnym głosem śpiewajcie Mu wdzięcznie."

    Dzisiaj Pan Jezus rozsyłał (Mt 10, 1-7) swoich uczniów w tym Judasza, który Go zdradził. Tak miesza się tamten i ten czas, bo u nas nadal mamy całe masy wiernych okupantowi, który w krótkim czasie chciał zniewolić cały naród.

    Oni nie czują się zdrajcami ojczyzny danej od Boga, teraz znaleźli sobie Związek Republik Europejskich, a obecny Judasz Tomasz Lis zaleca dołączenie RP do RFN! Zobacz, co oznacza bezbożność.

    Eucharystia przewijała się w ustach do przodu...tak jak lubię i zamieniła w mannę z nieba. Słodycz i pokój zalały duszę, serce i usta...tak znalazłem się w Królestwie Bożym na ziemi. Po powrocie do domu - umierając z Panem Jezusem na "Orliku" - odmówiłem moją modlitwę. W tym czasie przepływał naród wybrany, agentura z pozbawionymi honoru sędziami, którzy ćwiczyli się w niezawisłości od sprawiedliwości.

   Chore serce chciało mi pęknąć, a teraz, gdy to zapisuję łzy płyną z oczu...przypomniał się Pan Jezus modlący się godzinami w nocy. Padłem wyczerpany współcierpieniem z Panem Jezusem...niezdolny do niczego, bo pierwszy raz w życiu przeżyłem tak wielki wysiłek duchowy, ale wyjaśniała to intencja! 

                                                                                                                         APeeL

 

10.07.1989(p) Bóg jest wśród nas...

    Tuż po przebudzeniu napłynęło natchnienie: "wolny dzień"...posłuchałem się i dzięki temu słuchałem przemówienia George H. W. Bush w Sejmie RP (był wówczas w Polsce w dniach 9-11 lipca 1989 r.), gdzie padły jego słowa, że tu na tej sali Bóg jest z nami, wśród nas. 11 lipca 1989 r. odwiedził Gdańsk, gdzie spotkał się m. in. z przywódcą "Solidarności" Lechem Wałęsą.

   Uciekłem do kuchni (przed żoną) z powodu napływających łez. To wielki dar doczekać takiej chwili, gdy w naszym parlamencie za Wojciecha Jaruzelskiego padnie zakazane słowo B Ó G !

                                                                                                                                   APeeL

 

 

 

 

 

Nie ma Boga oprócz Jahwe

    Jak mam wypowiedzieć moją miłość do Deus Abba (Boga Ojca), a bliżej naszego Taty. Człowiek normalny zarzuci mi zdziecinnienie. Taki nic nie wie o Mądrości Boga...każdy, kto ma dzieciątko wie jak wielką radość daje jego zawołanie.

     "Jeżeli nie staniecie się jak dzieci"...ja jestem dowodem, że takim się stałem, a to oznacza, że od rana do nocy pragnę wykonywać Wolę Boga Ojca. Każdy rodzic wie, co to oznacza.

   Musisz zrozumieć, że celem naszego życia jest powrót wyzwolonej z ciała duszy (po śmierci) do Królestwa Bożego. Na nic tutaj nasza mądrość, ale mając rozum mamy badać cud stworzenia wszystkiego, a przez to odnaleźć Stwórcę. Czyni to program; "Niezwykłe stworzenia, które przeczą teorii ewolucji" (TV Trwam).

   Dzisiaj na nabożeństwo do Najświętszej Krwi Pana Jezusa - z późniejszą Mszą Św. - zabrałem wnuczka, który "łapie to o czym piszę". Doznaliśmy łaski pobłogosławienia przez Pana Jezusa (Monstrancją), a w Słowie to samo otrzymał (Rdz 32,23-33) Jakub (Izrael)...

   Psalmista w tym czasie wołał w Ps17[16]; "W sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze", ale dla mnie najważniejsza była Ewangelia (Mt 9,32-38). Pan Jezus dokonał egzorcyzmu i uwolnił od złego ducha niemowę, który zaczął normalnie rozmawiać.

   Zarazem trafiliśmy na Sakrament Chrztu Świętego i odmówiliśmy przyrzeczenie. Jakże Bóg Ojciec zaskakuje każdego dnia. Eucharystia sprawiła ekstazę, której towarzyszył śpiew "Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym".

   Po powrocie do domu  włączonej TV Trwam zostałem pobłogosławiony krzyżem z kaplicy w Częstochowie. To była Boża zapłata za bardzo ciężki dzień pracy na niwie Pańskiej (10 godzin przepisywania i edytowania świadectw wiary z odległych lat).

   W rozmowie z wnuczkiem poruszyłem sprawę darów Boga Ojca: wolnej woli i czasu, bo właśnie przepisywałem dziennik z 1992 roku, gdzie w programie telewizyjnym młodzież dyskutowała (kłóciła się) na ten temat i nie mogli odnaleźć wyjaśnienia. Już wówczas było to dla mnie proste...

    Oto wyjaśnienie: od Boga Ojca otrzymujemy wolną wolę, która jest zabierana w krajach totalitarnych i w islamie. Mając wolną wolę możesz oddać ją wg Modlitwy Pańskiej: "bądź Wola Twoja", a to oznacza posłuszeństwo, które prowadzi do świętości czyli prawdziwej wolności Dzieci Bożych!

   Natomiast wolność, a właściwie "wolność" czyli "róbta, co chceta" prowadzi do zniewolenie, pójścia za ciałem z szukaniem sławy (np. bicia rekordów), posiadania i używania życia oraz władzy...także nad światem. Przecież Szatan ofiarował to Panu Jezusowi za ukłon...

    Tacy ludzie nie znoszę ograniczeń, są przywiązani do pieska, zabaw (festiwale), zwiedzania świata, wpadania w różne nałogi aż do groźnych dla życia...bożkiem staje się seks. Czynią to, co chcą, co wydaje im się dobre. Po zniewoleniu muszę wypełniać to, co każe mi fałszywy pan, który posiada dobra ziemskie! Na tym polega szatańskie zniewolenie człowieka...

                                                                                                                                   APeeL

 

          Aktualnie opracowałem zapisy...

08.07.2001(n) ZA RANIONYCH SŁOWEM

    Na dyżurze w pogotowiu zrywają na daleki wyjazd do pacjentki z nawrotem kolki nerkowej, a nowy kierowca złorzeczy i przeklina. Na poprzednim wyjeździe nie zabrałem jej, a czułem, że to się stanie.

   Przykro mi, nie odzywam, a ból zalewa serce, bo przepływa cały świat ranionych słowem. Po drodze odmawiałem moją modlitwę. Teraz w szpitalu, z pomieszczenia, gdzie dyżurują kobiety dobiega głośna rozmowa z przekleństwami.

   Po powrocie i chwilce snu proszą do skopanej przez męża, która jest w ambulatorium. Nie skarży się, ale na pewno wyzywał ją od najgorszych, a to bardziej boli serce niż kopanie ciała!

   Jeszcze jedna kolka nerkowa, ale po zastrzykach pojechali swoim samochodem ze skierowaniem na odział urologiczny.

   Podczas zwalniania dyżuru wzrok zatrzymały tytuły z pisma „NIE” (koledzy to kupują): „Synodzenie w bambus”, „Kaczor wącha gnój pod krzakiem” (piją do Krzaklewskiego). Słowo może zabić, wywołać wojnę lub zamieszki. To jest bardzo częste (obecnie tak dzieje się w Wielkiej Brytanii). Moje zmęczenie nie przeszło po śnie i na Mszy Św. trwała senność, a pięknie śpiewał nasz chór.

   Teraz syn czepia się żony, bo przy obiedzie ma zawsze jakieś "ale" (powinien dziękować i być już na swoim), a ja pytam czy „robi się na Żydka”, bo zapuszcza brodę i wąsy. Ile mocy mają przezwiska: „kacap, gliniarz”.

   Podają o zamieszkach na tle etnicznym. Ile nienawiści wywołuje inna rasa lub kolor skóry. W ręku mam stary „Nasz dziennik”, gdzie jest ocena komunowizji i działalności Olgi Lipińskiej...

                                                                                                                                APeeL

 

09.07.1992(c) Pan Jezus jest moją radością...

    Po przebudzeniu odczułem radość po poście w intencji pokoju na świecie. Syn, który w naszym domu ma wszystko przeżywa czas buntu, pragnie "wolności" i niezależności. Wrócił o 23.00 z pracy (zarobił 4 dolary), więcej zjadł i zniszczył sobie ubranie (nieprzygotowany, poszedł jak do biura).

    Cieszę się, bo Pan pokazał mu wartość pieniędzy, a na moje, które chciałem mu podarować wzruszył tylko ramionami ("zważniał"). Podobnie było z nami, bo zbuntowaliśmy się przeciw Bogu Ojcu, nie podobał nam się Raj, a większość dalej nie wierzy, że istnieje Królestwo Boże. 

   W drodze na Mszę Św. płynęły moje modlitwy i z wielką jasnością ujrzałem różnicę natchnień demonicznych (ponaglanie w stylu..."idziesz czy nie?")...wówczas kręcisz się podenerwowany, nie wiesz, co masz czynić, a serce zalewa rozdrażnienie od zaproszeń ze strony Boga Ojca...pełnych miłości i pokoju, bez pośpiechu zabierającego nam wolną wolę. 

   W takich momentach trzeba wołać do Matki Bożej "Pod Twoją obronę" lub swoimi słowami: "Matko proszę o pomoc, ochroń mnie od złej przygody, wyjaśnij, poprowadź". Przecież dzieci zgłaszają się do matek ziemskich z różnymi drobnostkami.

    Powstaje problem czy Szatan może namawiać do pójścia na Mszę Św.? Tak było właśnie wczoraj, bo zostałem zerwany z łóżka, spieszyłem się mogłem zrobić wypadek, a okazało się, że nabożeństwa z młodzieżą nie było.

    Teraz podczas modlitwy wieczornej łzy zalewały oczy podczas oglądania koncertu czarnych muzyków. Napłynęło poczucie, że jesteśmy wielką ludzką rodziną...z cierpieniami mieszkańców Afryki!

     Żonie z modlitw wypadła mała Tereska. To znak, abym otworzył "Dzieje duszy" ze słowami do mnie, że mam kochać ludzi Miłością Pana Jezusa...nie wystarcza program minim kochania bliźniego jak siebie samego, bo z tym różnie bywa!

    Jeżeli żyjesz takimi "świętymi chwilkami" to nie zaznasz już ziemskiego spokoju! Właśnie napada chęć picia piwa i kieliszeczka, ale spojrzałem na "porcelanowego Pana Jezusa" (biały = czystość) i ku Niemu skierowałem moją radość. "Panie Jezu jakże żyłbym bez Ciebie...bez Twego prowadzenia?" Nie mogę sobie tego wyobrazić, ale tak żyje większość...nic nie wiedzą o życiu duchowym.

   Teraz wypiłem resztę alkoholu wprost z butelki z posiłkiem i zawołałem z serca: "Panie, ja jestem jeszcze bardzo słaby!", a Szatan złośliwie określił to podał; "Ostatnia wieczerza?" 

    Tak chciałem usprawiedliwić się przed Panem...

  •  Ty słaby? To kto będzie mocny? 
  • Tak, przecież ja jestem obdarowany i Pan odkrywa mi Swoje Tajemnice.
  • Nie wolno ci pić więcej! Nie próbuj też oglądać zapowiadanego filmu z nagościami!
  • Taak Panie...

    Na ten moment "Dzienniczek" s. Faustyny otworzył się na słowach o duszach pysznych, którym Pan Jezus nie udziela łask, a nawet je odbiera! W rozmowie siostry z Panem Jezusem padną słowa o "chwilce obecnej", a ja do tego też doszedłem. Nie martw się o nic, żyj chwilką obecną i proś Boga o prowadzenie, a zobaczysz...

                                                                                                                  APeeL

 

 

08.07.1992(ś) ZA ZWERBOWANYCH PRZEZ PANA JEZUSA

    Nad ranem Zły zaatakował mnie obrazem satanistycznej twarzy...od podobnej do Zbawiciela, która w błyskach stawała się demoniczna. Po przebudzeniu pojawiło się pobudzenie seksualne...przeżegnałem się wodą od siostry Faustynki.

    W tym czasie kilka razy napływało; "weź swój krzyż na każdy dzień". W drodze na targ wstąpiłem do kościoła, odebrałem pocieszenie; "jesteś Mi najmilszy tutaj". Panu Jezusowi kupiłem wielki wazon na kwiaty pod krzyż, a łzy zalały oczy.

   Tak chciałbym otworzyć serce syna, porozmawiać z nim, a po zaproszeniu do jego pokoju zapytałem;

  • Synu! Czy Pan ciebie nie wzywa? Przecież trwają wielkie żniwa, a robotników mało!

  • A ty?

  • Ja, cóż...ja już jestem zwerbowany!

   W tym momencie wzrok zatrzymała księga; "Dzieje Polski w malarstwie i poezji", gdzie z "Pieśni Konfederatów barskich" (dramacie Juliusza Słowackiego "Ksiądz Marek") padły słowa do mnie, że; jestem na żołdzie u Chrystusa, przez Niego zwerbowany! To potwierdziło wypowiedzianą intencję modlitewną tego dnia...

    Na działce, w osamotnieniu odczułem obecność MB Nieustającej Pomocy, a w samo południe z radia popłynie moment konsekracji z uderzeniem gongu. To święty czas ze śpiewem pieśni maryjnej. W ciszy działki padłem na kolana i zacząłem odmawiać moją modlitwę w intencji ludobójstwa na oczach świata. Tak zaczął się urlop z błogosławieństwem Boga w Trójcy Jedynego. Zarazem jest to cierpienie, bo mam poczucie odpowiedzialności za świat, a wokół jest morze niewiary.

   Teraz odczuwam Jego nieskończoną dobroć Boga Ojca, przebaczenie mi i miłosierdzie. Błagałem o zmiłowanie się nad duszami zamęczonych, aby reszcie tych braci i sióstr dał poczucie ufności, że nie są opuszczeni.

   Napłynęło wielkie pragnienie zbawiania innych. W żaden możliwy sposób nie wytłumaczysz tego stanu, brakuje słów. W przybliżeniu można go porównać do "nieobecności" z powodu utraty kogoś bliskiego. Serce jest wówczas napełnione żalem i smutkiem, że normalny świat nic nie oznacza. Ja jestem tam z nimi, a nawet wyżej...skąd wszystko widzimy!

  W kościele uniosłem głowę, a wzrok zatrzymały dwie stacje Drogi Krzyżowej...rozciąganie i przybijanie Zbawiciela do krzyża oraz podniesienie krzyża! Jakże to wszystko wywołuje zdziwienie! Nagle napłynęła m o c. Lud stoi, a ja z radością klęczę, ponieważ Sam Bóg przyszedł do mnie!

   To zjednanie sprawiło ustąpienie cierpienia, po czasie wróciłem do normalnego życia, a jeszcze przed godziną płakałem na ulicy z powodu słów, które sam ułożyłem w modlitwie; "Prawdziwa Wolności Aniołów! Nie ma już Ciebie, Jezu!"

   Łzy leciały, a serce ściskał ból, ponieważ przypomniała się scena i Słowa Jezusa w których mówił, że uczniowie będą pościć i smucić się, gdy Jego nie będzie już na ziemi. W tym momencie serce moje rozrywał żal i tęsknota za Jezusem, którego nigdy nie ujrzę z czasu tamtego ziemskiego życia...

    "Dzięki! O Panie Jezu! Dzięki Matko...jak wyglądałby dzisiejszy dzień bez tych modlitw, a jak moje życie."...tak, wypocząłem przylgnięty dzisiaj do krzyża Pana Jezusa. Taki jest sens "mocy w słabości!"

   Na koniec tej intencji do domu zadzwonił kapłan powiedział; "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!"

                                                                                                                                  APeeL

 

08.07.1991(p) Dzień wołania za pokój...

   Dzisiaj mam wolny dzień, ale nie dla modlitw. Szatan przeszkadza, bo dalej pracuję nad modlitwą, która będzie towarzyszyła mi do ostatniego uderzenia serca (mogę to potwierdzić dzisiaj, gdy to przepisuję; 10.07.2019). To dające ukojenie rozważania Męki Pana Jezusa przekazywanej Bogu Ojcu za tych, których obejmuje każda intencja.

   Przeżegnałem mieszkanie poświęconym różańcem, który podarował mi "święty" dziadek, bo niewiasty kuszone przez Przeciwnika Boga lubią się kłócić. Już wówczas widziałem jego podłe napady, bo wiedział, ze moje świadectwa wiary popłyną na cały świat. Ja wziąłem ten dzień dla Zbawiciela, a Szatan psuje każdą chwilkę, nawet na spacerze poróżnił nas z żoną!

   Trwa śmiertelny upał...aż "mózg staje" i nic nie idzie, nawet boję się, że nie będę mógł ofiarować tego dnia Panu Jezusowi (puste ręce). Do serca wpadły słowa; "On wziął za ciebie krzyż", a łzy zalały oczy. Gdzie znajdę samotność i ciszę? Tyle lat mieszkam tutaj, a nie wiedziałem, że blisko domu są ławki z pali drewnianych i cisza! Jakże Pan Jezus może ukoić w tęsknocie do Niego!

    Jakże piękne są modlitwy Matki Bożej Pokoju na górze Podbrdo z koronką o pokój w sercu, rodzinie, mieście, państwie i na świecie!

    "Jezu mój! Otwórz moje serce na Twój pokój! /../ Zostań ze mną, Ty Panie jedyne źródło mojego prawdziwego pokoju." Teraz zrozumiałem Słowa Jezusa; "Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję...To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli."

    Popłakałem się podczas przepisywania tych słów, wprost widzę i jestem przy Panu Jezusie, a właśnie śpiewa Enrico Macias (Zingarella)...

    W tamtym czasie - i trwa to dotychczas w ograniczonej formie - pościliśmy z żoną w środy i piątki w intencji pokoju na świecie. Obecnie trwa okrutna wojna wojna domowa w b. Jugosławii oraz jawne ludobójstwo chrześcijan w Sudanie. To demoniczne działanie braci islamistów w stosunku do wyznawców Boga Objawionego.

   Pojechaliśmy na nabożeństwo do MB Nieustającej Pomocy, ja w tym czasie wołałem za żyjących i zmarłych chrześcijan w Sudanie. Może drgnie chociaż jedno sumienie jakiegoś wysokiego dostojnika islamskiego. Otumanienie przez Szatana trudno pokonać, ale może to sprawić nasza modlitwa z interwencją Boga Ojca.

    Podczas mojej modlitwy w smutku serca i ze łzami w oczach zawołałem; "Miłość do mnie, Jezu zaprowadziła Cię na śmierć"...wprost widziałem i czułem rozciąganie i przybijanie Pana Jezusa do krzyża.

   Podczas modlitw do Matki Bożej z Eucharystią wołałem w intencji chrześcijan w Sudanie, których wyganiają na pustynię, nie trzeba zabijać, bo sami giną. Dodatkowo wołałem o pokój w mojej rodzinie; "Ty, niosący pokój, bądź najważniejszym członkiem mojej rodziny!"...z nagłym krzykiem duszy; "umiłowałeś mnie aż do poniżającej śmierci!".

    Nagle zrozumiałem, że wszystkie cuda, które czynił Jezus były potrzebne do wykazania Mocy Bożej, a krzyż i św. Agonia Zbawiciela to dowód Miłości Jezusa do nas! Nawet dla mnie jednego Pan uczyniłby to samo!

    "Dzięki Panie Jezu...dzięki Matko! Jak wyglądałby dzisiejszy dzień bez tych modlitw, a jak moje życie." Tak, wypocząłem dzisiaj przylgnięty do krzyża Pana! Taki jest sens "mocy w słabości!"

                                                                                                                            APeeL

 

 

   W drodze na nabożeństwo do Najświętszej Krwi Pana Jezusa z wystawieniem Monstrancji odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a dzisiaj wsłuchiwałem się w zawołania. Wielka łaską jest błogosławieństwo Ciałem Pana Jezusa.

    Dzisiaj Jakub, nie wiem kto to jest (Rdz 28, 10-22a) w śnie z głową na kamieniu ujrzał drabinę sięgająca nieba ze schodzącymi po niej aniołami Bożymi, a później Pan Bóg, który stał nad nim przedstawił się i ofiarował mu tę ziemię, która będzie błogosławiona przez niego i jego potomków. << /../ nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję>>.

   To przepisałem, ponieważ w czasie czytania oddaliłem się w myślach. Tak już jest w kościele, bo Przeciwnik Boga ma tam...dostęp do naszych głów i serc.

    Natomiast z Ps 91[90] "Tobie, mój Boże, ufam całym sercem." uwagę przykuło słowo 'ufam'. Opisuję to jako początek odczytu intencji. Z Ew (Mt9, 18-26) dotarły słowa ufności w uzdrowienie krwawiącej z dróg rodnych, która chciała tylko dotknąć szat Pana Jezusa, ale najważniejszy był zwierzchnik synagogi, który poprosił Zbawiciela do córki, która właśnie skonała. Ja w tym czasie doszedłem do odczytu intencji...

   Eucharystia ułożyła się w kulkę, którą trzymałem w ustach jak skarb. Po chwilce straciłem ciało i w ekstazie (uniesieniu duchowym) nie chciało się opuścić Domu Boga. Ponieważ świątynia jest zamykana usiadłem na ławce placu kościelnego czekając na powrót do ciała.

   Od razu zacząłem odmawiać moją modlitwę, a całość skończyłem w bólu i łzach krążąc po "Orliku" z grającymi w piłkę nożną. Nie byłem nawet zdolny do zapisania tych przeżyć. Teraz nie czynię nic na siłę,  ale w prowadzeniu przez Boga czekam na pomoc.

    Tak się też stanie, bo po przebudzeniu o 1.00 w nocy napłynie: "wstań", co uczyniłem...wróciły też słowa pieśni z wczorajszego zapisu (06.06.1992); "budź się i chwal Boga!" Przepisywałem i opracowywałem stare zapisy przez 7.5 godzin!

      Dopiero po skończeniu pracy o 12.00 uprzytomniłem sobie, że to było w ramach intencji...mimo 3 godzin snu nie potrzebowałem kawy.

                                                                                                                        APeeL