Aforyzm; „Tam, gdzie rządzą moje żądze, tam, niestety, ja nie rządzę”...Sztaudynger.

    Wielka jest nasza marność. Pozostała nas resztka, a wystarczy mała żądza, a człowiek przewraca się...mimo prośby Pana Jezusa o wytrwanie w czystości. W tej łasce modlitwy mają wielką wartość, a przecież trwa już czas Apokalipsy...

   Wojna światowa już jest blisko nas, bo Turcja napadła na Syrię, a Kurdowie pragnący posiadania ojczyzny są terrorystami.

   W tym czasie wrogowie mojej robią sobie żarty z wyborów i celowo - poprzez manipulacje medialne - wprowadzają tam prowokatorów typu Klaudii Jachiry (kandydatka Koalicji Obywatelskiej), która bluźni jak Janusz Palikot; "w imię ojca i syna i brata-bliźniaka". Już zostali ukarani głupią pomyłką ich wyborców, którzy skreślali złe logo ich partii...zamiast pustą kratkę.

   Upadłem mimo "patrzenia" figury Zbawiciela w koronie cierniowej. Zaraza zapytasz; jak to patrzyła? W moim języku jest oznacza to zatrzymanie wzroku (błysk). Ponieważ rozumiem "mowę Nieba", wiem, że zgrzeszyłem brakiem wyrzeczenia. Dodatkowo na ten moment Pan Jezus powiedział przez Vassulę: „nie pozwól, aby niepokoiło cię twoje serce /../ Nie ulegaj pokusie /../ módl się nieustannie /../”.

   Seksualność jest darem Boga. Służy umacnianiu małżeńskiej miłości i przekazywaniu życia. Może jednak człowieka zdominować, dlatego trzeba nasze żądze opanować, bo inaczej wpadamy w wadę nieczystości (w myśli słowie i uczynku).

   Do kościoła miałem iść pieszo, ale Anioł wskazał, abym trafił tam wcześniej (podjechał)...tak trafiłem na wolnego spowiednika, który zna moje wyższe poczucie grzechu, bo byłem  niegodny otrzymania błogosławieństwa Monstrancją. Żałowałem za słabość, a później w pokucie wołałem "Pod Twoją Obronę". 

   Z czytanego listu św. Pawła (Rz 1, 16-25) w serce wpadły słowa o wydanych "na łup nieczystości"To była intencja tego dnia, a dodatkowo Pan Jezus w Ew (Łk 11, 37-41) wskazał faryzeuszom, że dbają o pozory (czystość zewnętrzną stronę kielicha) zamiast przemiany swoich serc "pełnych zdzierstwa i niegodziwości". Eucharystia przewijała się i wirtualnie pękła. Na boisku, podczas meczu odmówiłem moją modlitwę.

   Tutaj trzeba zaznaczyć, że grzech nieczystości bywa najczęściej kojarzony z seksem, choć Pan Jezus wskazał, że człowieka czyni nieczystym wszystko, co pochodzi z jego serca i wiąże się ze złym postępowaniem (por. np. Mt 15, 19n).

   Szatan sprawił "róbta, co chceta"...można robić właściwie wszystko. Owa wolność dotyczy przede wszystkim ludzkiej seksualności. Podczas zapisywania tych przeżyć do TV Trwam dzwonił telewidz wskazując na wielki grzech jakim jest współżycie narzeczonych przed Sakramentem małżeństwa.

   Burmistrz Amsterdamu zaś zaakceptował udział nastoletnich gejów w paradzie „miłości”. Natomiast niemieckie media donoszą, że pewne rodzeństwo żąda w tym kraju legalizacji kazirodztwa (z tego związku mają czwórkę dzieci).

   Jako przykład może posłużyć fakt, że do holenderskiego parlamentu może niebawem wejść stronnictwo, które jest za legalizacją pedofilii i zoofilii.

   Apostoł Narodów w Pierwszym Liście do Koryntian pisze takie słowa: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (6, 19). Kieruje to przesłanie do chrześcijan, którzy wiedli swoje życie w pogańskim otoczeniu, oddającym się wszelkiego rodzaju praktykom nieczystym związanym z płcią.

   Na koniec tego dnia duchowego zostałem zaskoczony;

1. broszurką "Pornografia i przemoc" w mass-mediach

2. przeglądając "Fakt TV" trafiłem na art. "Sexting dotyczy też twojego dziecka" (wysyłanie zdjęć i filmików o charakterze erotycznym przez dzieci nie mające świadomości konsekwencji takich czynów)

3. podczas opracowywania zapisów z 1997 r. w ręku znalazł się "Super express", gdzie cala strona tytułowa miała tytuł "Szatańska pajęczyna" z informacja do krakowskiej grupie satanistycznej próbującej zmusić studentkę do rytualnego stosunku seksualnego

4. tam też był wywiad z obnażoną bezwstydnie gwiazda porno Helen Duval z tytułem; "Czasami trzeszczy łóżko"...

                                                                                                                        APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

17.09.1997(ś) ZA PROWADZĄCYCH SŁODKIE ŻYCIE

   W śnie byłem na wycieczce autobusowej, gdzie rozmawiałem z babcią bojąca się śmierci i pozdrowiłem kapłana; "Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus". Zdziwiłem się, bo wyjdzie do odprawiania Mszy św. o g. 7.00.

    Płyną piękne słowa o Bogu Ojcu, a łzy zaleją oczy podczas wołania; „Tato, Tato”. Po św. Hostii słodycz zalała duszę i nie chciało się wyjść, ale trzeba biec do pracy...mimo, że kolega wrócił będę ciężko harował (8.00 - 15.15).

    Nie znałem intencji modlitewnej tego dnia, ale;

  • rano pokazano Balcerowicza w pałacu
  • ktoś podarował mi miód
  • żona upiekła sernik na imieniny syna, do jego pracy
  • nazbierałem poziomek dla żony
  • na działce w słońcu spożyłem 3 słodkie gruszki...
  • wcześniej wzrok zatrzymała piękna willa oraz bar „O’key”
  • plakat z zadowolonymi członkami Unii Wolności
  • oraz świat knajp i kasyn, a w ręku znalazły się karty.

   Do tego popłynie piosenka; "Jak przeżyć wszystko jeszcze raz? Jak otworzyć świat"? Jakże pasują tutaj słowa mojego wołania sprzed trzech dni (14.09.1997), gdy na dyżurze w pogotowiu napływała Obecność Boga Ojca. W tym momencie chodzi o ukazanie "słodkiego życia" na ziemi w stosunku do Słodyczy Niebiańskich.

   W tym stanie zacząłem wołać do rozgwieżdżonego nieba; Tato! Ojcze! Tatusiu! Tato"...tej tęsknej miłości nie wypowiesz żadnym językiem. Może to zrozumieć tylko matka ludzka, która straciła dziecko i dzieciątko w ramionach taty ziemskiego!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.10.2019) w "Miłujcie się" (5/2018) jest art. "Żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk (Flp 1.21) jest świadectwo wiary, muzułmańskiego duchownego (malwany) dr Mario Josepha, który zdziwił się, gdy podobnie do mnie nazwał Boga "Tatą". Jak wielką przeżył radość, bo; "Stworzyciel świata jest naszym Tatą!"

   Napłynęła bliskość Boga Ojca, zgasiłem światło, padłem na kolana i z płaczem wołem; "Tato! Tato! Tatusiu!...Och Ojcze mój!" To był jeden jęk serce odłączonego od Serca Boga Ojca...trwało to chwilkę, ponieważ więcej nie wytrzyma ludzkie serce, a szczególnie moje chore. Nawet teraz, gdy to piszę płaczę.

    "Bóg Ojciec mój Tata Jedyny i Ostateczny uczynił wszystko jak obiecał." Na ten czas w "Vox Domini" trafiłem na Słowa Pana Jezusa; "O, jakaż Słodycz Twojej miłości, jakiż w Twym Sercu zbytek czułości"...

                                                                                                                              APeeL


 

20.09.1997(s) ZA ZAMKNIĘTYCH NA TWOJE PRZYJŚCIE, OJCZE...

   Zapraszam budującego dom do Kościoła Pana, bo w „Niebie jest mieszkanie dla każdego”. Patrzy właśnie tablica; „umierasz, a będziesz żył”. Św. Paweł na ten moment pisze o Zbawicielu, który „zamieszkuje Światłość Niedostępną”.

   Przepływa świat znających Tajemnice Królestwa; Matka Boża zewnętrznie jako zwykła niewiasta, św. Józef, św. Jan Chrzciciel i św. Paweł. Z drugiej strony odrzucający Niebo. Przypomina się wczorajsze pytanie; czy modlę się za SLD? Takich jak ja ciągnie do wrogów Boga. Jakże pragnę dać na Mszę św. za Jerzego Urbana.

   „O! Panie szukam Cię i wciąż mi Ciebie brak”. Łzy zalały oczy, bo proszę Boga, aby był ze mną. Św. Hostia pękła samoistnie na pół. Serce zalała radość i miłość, pragnienie pocieszania oraz dawania świadectwa wiary. W przychodni był typowy nawał; pełno angin, przestraszeni, koklusz, uczulenia, bóle głowy, nadciśnienie.

   W modlitwie wołałem za tych, którzy nie słyszą Boga, którzy nie odpowiadają na Jego wołanie. Przepływa świat, odwróceni...”ziarna nie dające plonu” i wraca Jerzy Urban jako symbol tych ludzi. W ręku książeczka z żartami klozetowymi ze zdjęciem jego głowy w sedesie. SLD głoszące zabijanie.  Żona mówi o wyczynach złych dzieci, a syn w żartach utrudnia wejście do domu...

   W ręku mam zaschniętą żmije, która znalazłem w samochodzie, a z kasety płyną słowa o Szatanie. „Patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej, a z telewizji płyną obrazy Żydów i Palestyńczyków. To odwróceni od Jezusa mieszkańcy Ziemi Świętej, Ojczyzny Zbawiciela.

   Płynie obraz złodzieja, który włamuje się do obcego domu. Takim złodziejem-zabójcą jest Szatan, który włamuje się do dusz. Płynie modlitwa, krążę w bólu po mieście.

    Wołam za dzieciątka nienarodzone, ponieważ SLD jest za zabijaniem, a już na pewno z gwałtu. Czy ty nie powstałeś z gwałtu? Sprawa jest przebadana. 1/3 dzieci powstaje w małżeństwach z gwałtów!

   Nie wiem dlaczego kupiłem pismo „Nie”, ale są bracia, którzy usta mają pełne demokracji, ale dzielą się tylko we własnym gronie. Na tym tle „Pani” opisująca tylko pięknych, bogatych i szczęśliwych. Jak ich sądzić po śmierci? Jakże płaczą nad nimi w Niebie! Napłynęła moc szatana, jego odrywanie dzieci od Boga i proponowanie „lepszego” życia z używaniem świata!

   W dodatku „Gaz. wyborczej” art. „Gołąbek niepokoju” o zażywających ekstazę (niektórzy umierają). Tam też jest opisywany dobrobyt Belgów. Jakże pomaga im Szatan. Niby przypadkowo włączyłem kasetę; „oto wielki smok ognisty", w ręku wycięte zdjęcie zaskrońca. Pan działa przez wszystko, a ja nie mam możliwości zapisania chwilki po chwilce, bo wówczas ujrzałbyś prowadzenie.

   Właśnie Matka Boża Pokoju i Jej strona; różaniec, msze, modlitwy, posty duchowe. Pan ma czas. Jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Nasza tragedia polega na braku poczuciu przepływającego czasu. Otworzyłem drzwi pokoju, a moje oczy zatrzymała Twarz Pana Jezusa z Całunu, którą ucałowałem...

                                                                                                                                 APeeL

 

21.09.1997(n) ZA NIEWINNE OFIARY

   Wolny dzień, a budzisz się z wielkim ciężarem...ciałem fizycznym! Dodatkowo serce nijakie i tak zaczyna się „wypoczynek”. Nic nas tutaj nie zadowoli. Uwagę zwracają ofiary wypadku helikoptera (Bośnia), zamach terrorystyczny (Kair) oraz ofiary powodzi. Płynie „Raport o zabijaniu”...o mordach NKWD.

    Ucałowałem Twarz Zbawiciela z Całunu, łzy zalały oczy, a sercem znalazłem się przy niewinnych. Przepisuje 15.01.2010, a w tym momencie padają słowa oskarżonego Piskorskiego, że jest niewinny (przekręt z transakcjami)...to samo mówił Palikot (pił małpkę na ulicy).

   Na ten moment Pan Jezus mówi do Vassuli Ryden, że przywdziałby wór płócienny, aby wynagrodzić smutek Boga i zatrwożenie Aniołów, bo drżą kolumny Nieba. To prawda, bo świat idzie na całkowita zagładę...wprost za Szatanem!

   Z radia płynie kazanie ks. Zawitkowskiego. który widzi tak jak ja i mówi o pięknie plakatów wyborczych, śmierci księżnej Diany...i Matki Teresy z Kalkuty oraz o Westerplatte. Moje serce uciekło do zesłańców na Syberii.

   W bólu wyszedłem i wołam do Boga w intencji ojczyzny, bo dość już ofiar i dość fałszu. Bolszewicy zawsze mówią odwrotnie; „my nie dzielimy”, a swoich oznaczyli, uwłaszczyli, obdarowali stanowiskami i pracą.

   Płyną obrazy ofiar w Korei oraz migawki wojny Niemcy/Francja, gdzie oficer daje rozkaz swojemu żołnierzowi; idź i osłaniaj moja osobę (pole minowe)! Wyszedłem do lokalu wyborczego, a serce zalewają zamordowani w obozach i zesłańcy oraz likwidowane dzieciątka poczęte.

   Na Mszy  św. podziękowałem za obdarowanie. Kościół, śpiew chóru z fletnia Pana.  Popłakałem się po Komunii Świętej. Dziwne, bo po wypoczynku napłynęły dziwne objawy; smutek, zwątpienie, zniechęcenie, bezsens naszego bytu z utrata pokoju. 

   Nagle przypominają się słowa ostrzeżenia przez Pana Jezusa; „Niech nie niepokoi cię twoje serce”. Obudziłem się, bo to było kuszenie. Napłynęła bliskość Matki Bożej i poczucie, że dzisiejszy dzień także za mnie, bo Msza św. była „za parafian”.

   Właśnie spadł z nasypu nasz autobus (w Austrii); wielu zabitych i rannych. Jakaś matka poszukuje córki, która pojechała do koleżanki i ślad po niej zaginął. Z żoną rozmawialiśmy o inwalidach: ten porażony po upadku (pijany), sąsiad z uszkodzonym mózgiem po wypadku. W ręku mam galerie zdjęć osób zaginionych; od 9 lat do 83.

Zabito dwóch synów pułkownika Ryszarda Kuklińskiego...dopiero 02.09.97 uznano, ze jest niewinny (do tego dnia był skazany na śmierć). Natomiast w filmie; dzieci z rozbitego małżeństwa przygarnął obcy dziadek. Ile na świecie jest takich niewinnych ofiar...

                                                                                                                        APeeL

 

22.09.1997(p) ZA POKONANYCH

    W sercu trwa niepokój. Tak już zostanie do końca życia, taki los. Nie wiem w jako sposób zagrażam mojej ojczyźnie? Pocałowałem Twarz Pana Jezusa i poprosiłem, aby był dzisiaj ze mną. Zmiana pogody, a to sprawia nawał w przychodni.

    W środku pracy Pan pojawi się w moim sercu przy bluesie, którego bardzo lubię. Łzy zaleją oczy. Wyjeżdżam z przychodni, a na dróżce leży wielka złamana gałąź. Natychmiast szukam znaku do intencji; za załamanych, złamanych, przegranych (wybory).

   W telewizji pokażą dokument „Niebezpieczne związki”...pokonanie przez Hitlera i Stalina Polski. Żona opowiada o dziewczynie wyrzuconej przez chłopaka...po wyremontowaniu mu mieszkania. Piszę, a toczy się bój z Putinem o gaz; chcą nas uzależnić, odsunąć Guzowatego, pokonać, a nawet upokorzyć.

   To bardzo ważna intencja, ponieważ dotyczy wielu ludzi. Zobacz;

- właśnie pokazują pokonana w meczu tenisowym

- start na studia, konkurencja w narzeczeństwie, wybory

   Wielu przejmuje się i traktuje pokonanie jako nieszczęście, które może odwrócić ich od Boga. Właśnie ogłaszają wyniki wyborów; klęska PSL-u, przegrała Unia Pracy z Bugajem, a już chłodzono szampana.

   Na Mszy św. wieczornej  ofiarowałem Bogu mój dzień, a później podczas klapingu trafiam na RTL i obraz wojny w Wietnamie. Strącony lotnik amerykański trafia na Wietnamczyka do którego strzela pierwszy. Zabijanie, zabijanie...naloty dywanowe. Ile wycierpiał ten biedny naród. Kobiety i dzieci, dzieci...patrzy płacząca Twarz Zbawiciela. Pokonany przez Swoich, którzy nadal drwią z Prawdy.

   Przed snem oglądam „Magazyn Gazety”. Biedak wygrał w „To-to” 12 mld. st. złotych, a ja dzisiaj w ramach intencji...przegrałem.

                                                                                                                         APeeL

 

27.09.1997(s) ZA NĘDZĘ NASZEGO BYTU

   W środku ciemnej nocy przebudził mnie niespokojny syn...byłem małym dzieckiem. Na spotkanie z Panem Jezusem o 5.45 zerwał budzik, a Szatan natychmiast zalecił: „pospanie z późniejszą Mszą Św.” Zasnąłem, ale po 10 minutach obudził mnie zegarek żony. Zobacz pomoc Anioła Stróża nawet w drobnych sprawach. 

   Wychodzę w ciemność, gdzie witają mnie kruki, nie „idzie” Anioł Pański, samochodem wpadam w wykopaną wyrwę w jezdni, a w kościele denerwuje śpiew babek „Ave, Ave, Ave Maryja” z dodatkowo atakującym mnie komarem.

   Kapłan w zawołaniu poprosił o modlitwę w intencji nędzy naszych ciał i dusz! Taki właśnie jestem! Do takich właśnie przybył Pan Jezus, aby nas ocalić (zbawić). Myśli uciekły do samego przejazdu z towarzyszącymi mi wiernymi zbrodniczej władzy ludowej. Ile jest jej oddanych i poświęcających się od świtu do nocy.

   Ich wiarą jest komunizm, który miał ogarnąć ludzki ród...przypomniało się telewizyjne spotkanie z wyznawcami Lenina. Pan redaktor przeprosił za to, że; "czerwoni nic nie obiecali i słowa dotrzymali".

    To małpowanie Kościoła Świętego z Królestwem Bożym już tutaj, które jest ponadnarodowe, bo jest w nas. Psalmista zawołał, że „Pan nas obroni tak jak pasterz owce”. To dla mnie jest zrozumiałe, bo jestem zesłany do Obozu Ziemia. Z radia popłynie audycja o Polakach z Kazachstanu: nie ma dla nich pracy, zalecają wyjeżdżanie do Polski.

    Napłynęła bolesna Męka Zbawiciela...wprost ujrzałem Pana Jezusa po ubiczowaniu, króla z trzciną w ręku i koroną cierniowa na Św. Głowie. Większość ginęła podczas samego biczowania.

    Po Eucharystii padłem na kolana i stała się cisza, odpłynęły wszystkie kuszenia...w tym strach przed dyżurem z którego cieszyłem się wczoraj. Moją duszę zalał pokój, napłynęła bliskość Boga Ojca oraz Królestwa Niebieskiego. Serce zaczęło śpiewać: Chwała niech będzie zawsze i wszędzie Twemu Sercu, o mój Jezu!”

   Na ten czas w TVP2 popłyną obrazy porażonego niewidomego na wózku z pielgrzymką takich. Młoda dziewczyna na wózku myślała o samobójstwie, ale pomógł jej Pan Jezus. Popłakaliśmy się z żoną. „Jezu! Och Jezu! Jezu!”

   Na początku dyżuru pojawiła się „duchowość zdarzeń”:

  • Orędzie MB Pokoju (25.04.1995), a Objawienia pojawiły się podczas okrutnej wojny w b. Jugosławii...ma być też peregrynacji MB Fatimskiej
  • w „Super ex.” dano art. o Ryszardzie Kuklińskim, który potrzebował szczególnej ochrony
  • dyżuruję z pielęgniarką, której mąż jest porażony…
  • na desce spał pijany (ochrona kręgosłupa)
  • wydałem zaświadczenie do opieki społecznej, badałem dzieciątka z matką oraz pogryzionego przez własnego psa.

    Personel dodatkowo gra na akordeonie i proponuje „wzmocnienie”. Zobacz, co oznacza ochrona Pana Jezusa o którą poprosiłem. Właśnie płynie „św. Agonia” z koronką do Pięciu Św. Ran Pana Jezusa! Pułapka Szatana ominięta.

   Donoszą o 16-latku, który zamordował rodzinę, dzieci rozbrajające niewypał, który wybuchł, ustalono, że lekarz nie musi już zabijać (aborcja). Trafiłem do biednej rodziny w walącej się chacie.

   Wieczorem podczas powrotu ze szpitala, napłynęła bliskość Ojca Najświętszego. Jakim językiem opisać to odczucie. Wołałem za dzieciątka adoptowane, proszą Ojca za dokonujących aborcji . Na ten moment „Prawdziwe Życie w Bogu” otwiera się (t VI) na słowach, że moje nawrócenie przyszło od Pana Jezusa

    Na koniec tego dnia pasuje cz. chwalebna różańca pod rozświetlonym niebem i błyskami nad dyskoteką skąd płynęła muzyka. Na kolanach podziękował za ten dyżur...nawet zmiennik przybył wcześniej!

                                                                                                                   APeeL

                                                                                                                                  

25.12.1999(pt) ZA POTRZEBUJĄCYCH SZCZEGÓLNEJ OCHRONY

    Idę na Mszę św. z pokusą kupienia „małpki”. Wołam do Matki naszej, a łza kręci się w oczach, bo przepływają obrazy potrzebujących specjalnej ochrony (bogacze, osobistości i rządzący). Później w telewizji pokażą szyby kuloodporne, a w ręku znajdzie się modlitwa do św. Michała Archanioła.

   Pan Jezus pokazuje wszystko. Przypomniało się Schroniska Dla Nieletnich z kratami i specjalną ochroną, gdzie trafiłem karetką...osadzenie mówili o gorszym miejscu czyli ciupie. Zetknąłem się też ze spawaczami mającymi ochronę głowy i oczu.

   Ja stanowię ochronę dla chorych...właśnie usunąłem kolkę nerkową! W myślach banki, sejfy, „patrzy” tablica ze zdjęciami dzieci. Kierowca pobierał gaz, a tam jest strefa ochronna.

   Przy mnie ojciec czuwał krok w krok nad dzieciątkiem, które uczyło się stawiać pierwsze kroki. Kapłan mówił o przelatujących ptakach (do takich nie wolno strzelać), a później Pan Jezus podejdzie do mnie, bo kapłan będzie rozdawał Eucharystię wzdłuż szpaleru ludzi.

    W ręku znajdzie się artykuł o dających nam ochronę. Przepływały banki i alarmy oraz firmy ochroniarskie. Wizerunek Pana Jezusa spadł w samochodzie i znalazł się w moim ręku, a ja dodatkowo zawołałem do Pana Jezusa o ochronę. Zapisuję to wszystko dla Ciebie „na żywo”, abyś ujrzał, co oznacza życie w łączności z Bogiem Ojcem.

    Wróciła wizja Marii Valtorty o zimnej Grocie Narodzenia Zbawiciela, gdzie św. Józef pilnował ogniska. Teraz późnym wieczorem widzę ochronę Pana, Dobrego Pasterza.

   Podczas mojej modlitwy personel palił ognisko, przypomniało się zwarcie we wtyczce od grzejnika...pomyślałem o straży, a w ręku znalazł się cierń z akacji i kasztan w skorupie (ochronie). W telewizji Marek Kotański mówił o problemach z bezdomnymi i narkomanami. Jakby na próbę jest minus 12 stopni, a ja nie mam czapki i rękawiczek.

   Wieczór przebiegał z sercem zalanym smutkiem bycia na wygnaniu i poczuciu zagubienia dziecka...dziecka Bożego. Pod krzyżem przed kościołem poprawiłem wazon wołając: "Panie Jezu! Jakże chciałbym postawić Ci najpiękniejsze kwiaty świata!”

    W piśmie „Pani domu” było świadectwo wiary: „Matka Boża ostrzegła mnie przed powodzią” (Oława), a z radia Maryja popłynie prośba kapłana o dawanie przez nas świadectwa wiary, przyjmowania cierpienia i niesienia krzyża Pana Jezusa z radością.

    Teraz, gdy to opracowuję płynie relacja z wiecu w obronie miejsc pracy (Szczecin). Dziwne, bo Bóg mówi na ten moment („Prawdziwe Życie w Bogu” z dnia 03.01.1996); „[...] jestem znany ze stawania w obronie prostych, a Najświętsze Serce wzruszają serca czyste. [...] Przyjdź więc do Mnie jak dziecko [...]”.

   Teraz w smutku patrzymy na siebie z Panem Jezusem z Całunu. To wzrok zakochanego i taki może mnie zrozumieć. Dla normalnych to głupstwa, bo trzeba żyć, codziennie tyle spraw i nie ma czasu na głupoty. Wiem, że Pan da ochronę. Podziękowałem za ten dzień po wołaniu za dzieciątka adaptowane...

                                                                                                                       APeeL

 

30.09.1997(w) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SWOJE CIERPIENIA BOGU OJCU

     Wczoraj poprosiłem Boga Ojca w sprawie moich wkładów w Banku Spółdzielczym, który upada. W nocy śnił się niedźwiedź, a to zapowiedź kłopotów. Nie wiem czy brać wolny dzień, bo trzeba jechać do banku w innej miejscowości. Nastawiłem budzik na 6.30 ale z nieba obudzili o 6.00. To oznaczało, że mam brać wolny dzień.

    Przy banku wzrok zatrzymała stare drzewo, spróchniałe w środku. Przy okazji zabrałem syna, a to była ochrona, bo wiozę pieniądze do innego banku. Po przekazaniu ich do innego banku łzy zalały oczy, a ja widziałem w tym pomoc Boga Ojca. Teraz wzrok zatrzymało spróchniałe drzewo z plombą cementową...sam zobacz.

    Wszystko trwało godzinę. Trafiłem do szpitala i przychodni w Grójcu z brzydkim budynkiem administracji, a w przychodni kolejki z udręczeniem ludzi. Z płaczem wołałem: „Tato! Tatusiu! Dziękuję za Twoją pomoc i ochronę”.

   Podczas powrotu odmawiałem cz. radosną różańca...za dzieciątka, a z włączonej kasety płynęła „Fletnia Pana”. Po drodze trafiłem na wypadek (zderzenie z samochodem ciężarowym z przyczepą napełnioną cementem)...ofiary nieostrożności, bo pada i jest ślisko. Zabrałem pijaka bez grosza, który zaspał do pracy i bardzo dziękował. Z pobocza "patrzyły" figury Matki Bożej, mojej „Pocieszycielki” dającej pokój i radość, w domu w skrzynce na listy był m-k „Niepokalana”.

   Pragnąłem modlitwy, ale nie znałem intencji modlitewnej. Nagle nadeszła pomoc, bo z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom III) Matka Boża powiedziała do mnie: „Powierzcie Mnie swoje problemy i swoje cierpienia, a On was pobłogosławi.

   To prawda, bo obecną sprawę poświeciłem Tacie, a On to wszystko ułożył. Przecież możesz „złapać koło”. Dodatkowo trafiłem do matki ziemskiej, której brakowało leku.

   Na Mszy Św. „patrzył” wizerunek Ducha Świętego, a stałem przy stacji „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”. Przypomniał się krzyż przydrożny z wyjętym gwoździem...to efekt moich modlitw uwielbienia i miłości Ojca Prawdziwego oraz podziękowania za uzyskaną pomoc.

   Podziękowałem także za mieszkanie córki, a w ręku miałem stary klucz do drzwi. Ilu woła i prosi Boga i powierza swoje sprawy, a później zapomina o podziękowaniu, a nawet o Bogu Ojcu...odrzuca Go!

   Czas na Eucharystię, a słodycz zalała serce i duszę...z pragnieniem modlitwy. Ja żyję tylko dla Boga i spraw innych, a moim domem jest Niebo z pragnieniem świętości. Nagle jest potwierdzenie intencji modlitewnej: „kto się w opiekę odda Panu swemu /../ ma obrońcę Boga.”

    Płynie program telewizyjny: „Teraz Wy – w blasku czy w cieniu?”...o dzieciach ważniaków! W ręku „Dzienniki” S. Kisielewskiego, który widział głupotę bolszewików. Wspomniał o ich ponownym dojścia do władzy, a ja ujrzałem - w Świetle Ducha Świętego - łaski spływające na mnie od Boga Ojca...po nawróceniu!

    Normalny człowiek nie ujrzy tego, bo wszystko przypisze sobie i swojej zaradności. Na kolanach podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień…

                                                                                                                                    APeeL

 

   Wybory i już po wszystkim. Mam niewielką satysfakcję, bo dwóch kolegów lekarzy poniosło klęskę wizerunkową;

1. Konstanty Radziwiłł b. prezes NIL, a zarazem wiceprezes OIL (!) w Warszawie z 25 funkcjami w obu izbach lekarskich...został pokonany w rankingu wyborczym do Senatu RP. Nie lubię Michała Kamińskiego, bo całkiem zgłupiał na tle nienawiści do PiS-u, a zapoznałem go w rodzinnej mieścinie, gdzie przybył z kandydatem na prezydenta Lechem Kaczyńskim.

   Na pewno będzie dziękował Olkowi Kwaśniewskiemu, bo nie wie, że od dłuższego czasu apelowałem na mojej stronie, aby katolicy nie głosowali na kolegę...

   Kolega Konstanty Radziwiłł jako fałszywy katolik stanął po stronie psychiatry demolującego miejsce poświęcone, a mój protest potraktował zaocznie jako chorobę psychiczną, Sprawił, że w sposób menelski zawieszono mi pr. wyk. zawodu lekarza (wiszę tak już 10 lat), mogła mi umrzeć żona, rozpadł się zespół lekarski, a nawet małżeństwo kierowniczki, którą zmuszono do ostatecznego pożegnania się ze mną.

   Pan prezes zajął miejsce bożka...jak Kimowie w Korei Północnej; nauczał o etyce w naszej "prezesówce", a nawet był kaznodzieją w TV Trwam razem z z-cą Maciejem Hamankiewiczem. W końcu - za dobre szkodzenie - władza "ludowa" wcisnęła go do Senatu RP, a jest to miejsce dla sprawiedliwych. Teraz mamy podobne przypadki; "śmiszne" małżeństwo i panią Jachirę...zachowującą się jak pijana spod budki z piwem!

2. Stanisław Karczewski, który bardzo nadawał się na stanowisko marszałka Senatu, ale ramię w ramię stanął po stronie psychiatry antykrzyżowca, a też udawał katolika. Na spotkaniu (reprezentował nasz rejon) otrzymał ode mnie płytę z nagraną krzywdą oraz zdjęciami krzyża powalonego przez psychiatrę i mojego, który postawiłem ze słowami; to próba na pana wiarygodność!

    PiS stracił większość w Senacie RP...jednym głosem i przez niego musi się kłaniać innym! Przyznaję się bez bicia, że to moja wina, a wlaściwie znak od Boga, bo koledzy byli pewni swego...

     Zeszło trochę czasu na połączenie się z firmą, która zawiaduje skrzynkami telekomunikacyjnymi w mieście. Samochody uszkodziły jedną z nich, a nie obchodzi to nowobogackich mających tam swoje biznesy.

   Taka jest dbałość o dobre ogólne, a telekomunikacja do wielka łaski Boga. Zwykły człowiek nie zauważy tej "duchowości zdarzenia"...przecież rozmawiając przez telefony nie widzimy siebie. Dla ludzi dzikich byłaby to magia i czary.

   W "Play" trafiłem na oszukaną przez rodaka (nie zgubiła dowodu osobistego) za którego musi płacić rachunki za internet (nie ma) oraz za rozmowy telefoniczne. Po drodze wstąpiłem do "złotej rączki", aby dokonał zamiany figurki Pana Jezusa na moim krzyżyku z Ziemi Świętej.

   Później spotkałem porzuconą przez niego żonę (zobacz znak jaki otrzymał od Boga; będzie krzyżował Zbawiciela), a wcześniej miał już inny (nagłą chorobę). Okazało się, że ona wiele widzi, daje się prowadzić Bogu oraz dziękuje za różne dary, modli się też za byłego męża...

    A jaki ja dzisiaj otrzymałem znak z Nieba? Tuż przed Mszą św. wieczorną złapał mnie ból głowy i śmiertelna senność...byłem na granicy opuszczenia nabożeństwa z wcześniejszym błogosławieństwem Monstrancją!

    Po sekundowym śnie zerwałem się i chciałem pędzić samochodem, a na głowę spadł mi obrazek św. Krzysztofa, co oznaczało; "spokojnie, zdążysz"...

   Tak się stało, bo jadąc normalnie trafiłem na koniec podawania Eucharystii i zostałem pobłogosławiony. Na Mszy św. nie docierały czytania, a św. Hostia zwinęła się, co oznaczało pracę w nocy po smacznym śnie do 21.00...

                                                                                                                                     APeeL

 

Aktualnie przepisane...

18.09.1997(w) ZA ZATROSKANYCH W SERCU

   Budzik się „pomylił”, ale tak miało być, bo trafię na właściwą mszę. W telewizji  trwają manipulacje; zalecają głosować na Unię Pracy, która później połączy się z SLD, a to wywołuje w moim sercu zatroskanie o ojczyznę. Teraz Michnik zaleca mordowanie nienarodzonych. Uzasadnienia to przykładem zgwałconej przez chorego żołnierza. On się jąka...może zaczniemy od takich!

   W tym momencie wzrok pada na Matkę Teresę z Kalkuty. Później w ręku znajdzie się art. „Matka Teresa Indyjska”, gdzie zdanie „[...] Być niechcianym to najgorsza choroba [...]”.

   Piękne czytania Mdr. 4, 7-15 o czcigodnej starości z życiem nieskalanym. Podczas konsekracji łzy zalały oczy, a serce rozrywa ból. Siostra śpiewa; ”umiłował nas do końca”. Właśnie dzisiaj Pan Jezus w świątyni zostawił Św. Rodziców dla Boga, a ja martwię się o syna, bo spóźnił się na autobus pospieszny, a ma imieniny (wziął słodycze).

   Dzisiaj wziąłem wolny dzień, ale załatwiłem chorych. Nie lubi mnie Szatan, bo męczy mnie urzędniczka (miała wiele spraw). Laborantka wychodzi i pokazuje Jezusa Miłosiernego, którego jej podarowałem. Przed laty namalowała go moja pacjentka.

   W ręku mam wizerunek Św. Michała Archanioła. Jedziemy teraz brzydkim autobusem, a nad kierowcą jest wizerunek Jezusa Miłosiernego + s. Faustyna + Różaniec! Płynie moja modlitwa.

   Nie opiszę Ci stanu mojego serca, bo dla przeżyć duchowych nie ma wyrazów w naszym języku. Otwieram oczy, a wzrok pada na piękny przydrożny krzyż (miejsce wypadku). Teraz jesteśmy w Instytucie Onkologii w Warszawie. To miejsce wielkiego smutku i zatroskania ludzkich serc.

   Jakże chciałbym dać chorym Świętego Michała Archanioła. Płynie koronka za ludzkość. Badanie żony wypadło dobrze; zdrowa. Krążymy po sklepach, a wzrok zatrzymuje ogłoszenie o zaginięciu dorosłego mężczyzny! Wyobraź sobie zatroskanie jego bliskich.

   Moje serce jest zalane miłością Bożą i współczuciem do tych ludzi. Teraz wracamy pięknym autobusem w którym płynie muzyka peruwiańska. Ta muzyka pasuje do przeżyć dzisiejszego dnia. To bliskie mojemu sercu i wywołuje łzy. Trafiamy na wypadek; potracono chłopca. Trafił się lekarz, czekają na pogotowie. Wołam za jego rodzinę oraz dzieci adaptowane.

   Dziękuję za szczęśliwy powrót. Serce zalewa ból Pana Jezusa spowodowany jego miłością do ludzkości. Nie zrozumiesz tego. Dlatego śpiew Peruwiańczyków i narzucanie się ludzi starych, inwalidów. Nawet trafiły się dwie kobiety karłowate i para Wietnamczyków (ona w ciąży). To ludzkość.

    Pan Jezus kocha nas wszystkich, a my tylko swoich. Ja współcierpię dzisiaj przez 3 godziny z Panem...to Jego krzyż. Jakże piękny to dzień; słodycz Boża, cierpienie, sprawy ziemskie i modlitwy.

                                                                                                                                  APeeL

 

13.09.1997(s) ZA ZGARNIĘTYCH PRZEZ SZATANA

   Budzą z nieba, a właśnie byłem przy zastawionym stole z kanapkami. Wcześniej jestem w pracy, ale serce zalewa niepokój, który przeszkadza w spokojnym zrobieniu kawy. W nocy załatwiłem chorego z okiem, a teraz jest dodatkowo dwóch. To pewny znak duchowy, ale co będzie oznaczał?

   Może dotyczy zaślepionych, bo w radiu Maryja mówiono o masonach, wojujących ateistach oraz bolszewikach (otwartych wrogach kościoła). Właśnie rozmawiam z takim, któremu mówię, że będę się za niego modlił, aby Pan dał mu małe światełko (65lat).

   Wyrobiłem się do 13.30. Wracam w radości. Kupiłem podarunki do domu i kwiaty Panu Jezusowi. Dzisiaj jestem szczególnie pilnowany. Zawsze mam opiekuna przy krzyżu (właśnie podjechał i zawrócił zachodni samochód). Nie wiem jak zagrażam mojej ojczyźnie. Może dlatego, że dzisiaj będzie pr. wyborczy „AWS”? To bardzo przykre, ale nic nie mogę zrobić.

   15.00 Ew. św. Łukasza otworzyła się na słowach o „skrępowanej więzami szatana”. Natomiast "Super express" na pierwszej stronie dał obraz i tytuł "Szatańska pajęczyna" o grupie satanistycznej zmuszającej do rytualnych stosunków seksualnych.

    W kiosku uwagę zwróciło „NIE”, które leży na oczach i wciąż pod ręką. Przypomina się zdjęcie Bolesława Bieruta ze żmiją, które mialem na tylnej szybie samochodu. Teraz to miejsce zajmuje Pan Jezus z Najświętszym Sercem. Wraca nocna audycja o wroga KrK...

   Właśnie jest czas zbioru winogron i palenia chwastów!. Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a  przepływa cały świat. Smutek zalał serce, bo napływają zgarnięci przez szatana. To smutek Najśw. Serca Pana Jezusa.„Jezu! Boże! To także Twój ból! Dzieci oderwane, porwane przez szatana, które idą na spalenie jak chwasty”.

     Ten ból wróci podczas Mszy św. wieczornej. Komunia św. pęknie na pół „My”. Podczas modlitwy spotkałem dwa kotki, które zabrałem do domu i po napojeniu mlekiem wypuściłem. Cały wieczór płynie modlitwa.

   W telewizji pokażą bolszewickie przesłuchania ze zrywaniem paznokci, a z gazety „patrzą” rozebrane panienki (ofiary buntownika). Teraz wzrok pada na księgę „Historia Kościoła” ze Szwajcarią, gdzie króluje bogactwo i odszczepieńcy. Tak było i będzie. 

   Szatan zaleca „dobro”, abym rano opuścił Mszę św. bo mam dyżur w pogotowiu, a będzie to wielkie święto: Podwyższenie Krzyża Świętego! 

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

   W nocy nie mogłem sobie poradzić z edycją zapisu, ale teraz nic nie robię na siłę. Rano doszedłem przyczyny i dokładnie w trzy godziny wykonałem wielka pracę. To, co czynię z pomocą Boga odbywa się "co do minuty", bo postanowiłem być na Mszy św. o g. 11.00 w pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego.

   Po wyjściu do garażu kręciłem z zadziwienia głową i dziękowałem za pomoc, nawet zdążyłem zagłosować. Stałem przed kaplicą dziękując Bogu Ojcu za wszystko i tym momencie wiedziałem, że taka będzie intencja modlitewna tego dnia. Po chwilce zdziwię się jej potwierdzeniem, a będzie to;

1. Uzdrowienie trędowatego wodza syryjskiego Naamana (2 Krl 5, 14-17), który wg męża Bożego zanurzył się siedem razy w Jordanie, a ciało jego stało się jak ciało małego chłopca. Wrócił z całym orszakiem i powiedział, że; "Na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem" i chciał przekazać dar, ale nie został przyjęty.

    Sam kiedyś myślałem o łase uzdrawiania, ale po modlitwach napłynęło, że mam już taki, a jest to dar uzdrawiania duchowego. To prawda, bo zdrowie ma trzy poziomy; duchowe, psychiczne (bardzo powiązane z sobą) oraz fizyczne.

2. W Ew (Łk 17, 11-19) Pan Jezus uzdrowił dziesięciu trędowatych, którzy błagali Go z daleka. Wyobraź takich chorych  w tamtym czasie (gnijące ciało), którzy z daleka ostrzegali, aby nie zbliżać się do nich i krzyczeli, aby uciekać, bo są nieczyści. To byli wykluczeni ze społeczeństwa "grzesznicy". Nakaz był słuszny ze względów epidemiologicznych. Widziałem kiedyś pacjenta z nowotworem szczęki, któremu nowotwór zniszczył część twarzy. Można wyobrazić sobie tych biedaków...

   Po uzdrowieniu tylko jeden wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz do stóp Pana Jezusa i dziękował Mu, a był to Samarytanin (innej wiary, obcy).

3. Przypomniało się też uzdrowieniu sługi setnika, który był bliski śmierci (Łk 7, 1-10), gdzie setnik powiedział do Pana Jezusa; nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój /../ lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony".

    Stałem zadziwiony z wdzięcznym sercem za wszystko, bo ludzie nie dziękują za wodę, dach nad głową, sprawność odpowiednią do wieku, chleb codzienny, elektryczność, pojazdy, a szczególnie za kapłanów i Dom Boga, gdzie rozdaje się Chleb Życia czyli Eucharystie (Cud Ostatni).

   Wszystko zrozumiesz, gdy stracisz łaskę np. brak łez i śliny (zespół suchości), niemożność chodzenie (ataksja z różnej przyczyny), zatarcie się biodra, zaćmę, porażenie z powodu udaru w tym łagodnego (niedokrwiennego).

     Dla mnie największym nieszczęściem byłaby utrata Kościoła Bożego, a właśnie mam w ręku "Misyjne drogi" (marzec-kwiecień 2007) ze zdjęciem ruin kościoła w Aleppo. Ogarnij wszystkie niebezpieczeństwa...w tym aktualną wojnę Turcja / Syria oraz inwazję islamistów na wyspy w Grecji (dawny raj na ziemi). Takim rajem jest moje miasteczko, ale ludzie tego nie widzą.

    Dzisiaj są wybory, które pokazały twarz bezbożników pragnących państwa świeckiego z Paradami Grzeszności i życiem dla życia, złodziejstwem, aby mieć "spokojną starość". To niewdzięcznicy pierwszej kategorii, bo uważają, że wszystko zależy od działania ludzkiego...w tym mafii w rządach.

    Tacy nie potrafią iść prostą drogą czyli Prawdy, ale tkwią w zaślepieniu i nic ich nie raduje. Ten stan wyraża pani Janda. Przypomniał się rok 1992 tuż po nawróceniu, gdy trafiłem w W-wie do kościoła o.o. Bernardynów. Tam przed Monstrancją (wieczna adoracja) wołałem z dziękczynieniem; "Dobry Ojcze!...to Twoja Wola sprawiła, że jestem tutaj! Panie Jezu! Matko moja...proszę podziękujcie ode mnie Bogu Ojcu za prowadzenie i wszystkie dary."Takie jest teraz moje serce...

    Po Eucharystii, która była dziękczynna zostałem przemieniony z ciała i duszy w duszę z ciałem. Wśród grających w piłkę nożną zakończyłem moją modlitwę; za tych, którzy nie boją się Boga...

                                                                                                                              APeeL

 

Aktualnie przepisane...

18.09.2002(ś) ZA PRACUJĄCYCH Z POŚWIĘCENIEM

    Nie planowałem Mszy św. porannej, ale obudzono z Nieba o 5.45...zerwałem się, bo to ewidentny znak. Żona wieczorem nakrzyczała na mnie, ale teraz położyła czystą koszulę...złość jej minęła.  Podczas pożegnania z mojego serca wyrwało się wołanie do Matki Pana Jezusa i zacząłem odmawiać „Anioł Pański”.

   6.30 Dom Pana. Podziękowałem św. Krzysztofowi za ochronę, bo bez winy mogłem mieć wypadek. Po Komunii św. napłynęło pragnienie powrotu do Pana Jezusa: „tu i teraz”. Serce chce pęknąć z tęsknoty.

     Dobrze, że przyjąłem poranne zaproszenie na Mszę św. bo wieczorem padnę udręczony i nie byłbym w kościele. Zważ jak ważne jest słuchanie delikatnych natchnień duchowych. Wykonanie ich oznacza posłuszeństwo czyli „bądź wola Twoja”.

   Ciężkiego dnia w pracy nic nie zapowiadało, ale dzisiaj nie będzie kolegi, a to sprawi przyjęcia chorych od 7.00 - 16.30! Zgłosił się syn babci dla której przeznaczyłem moje radio. Przez kilka dni coś judziło, że ma wbudowany zegar, ale oddałem z serca...niech babcia słucha transmisji Mszy św. To bardzo biedni ludzie. W szafie miałem płaszcz, który ktoś zostawił przez laty - to dla pana na dokładkę!

   To był naprawdę dzień pracy z poświęceniem z wizytą gratis po godzinach u pacjenta zapisanego do innego lekarza. Dzisiaj miałem wyraźną pomoc Boga. Nikomu nie odmówiłem, wypełniałem dokumenty na rentę, nie odsyłałem, a dwa razy była potrzebna karetka i stała właśnie na placu.

   Z krzykiem wpadła też pani przejęta zagrożeniem życia znajomej. Stwierdziłem napad migotania przedsionków i wezwałem karetkę „R”. Sąsiad po 3 tygodniach zgodził się na hospitalizację...wszedłem do niego i zleciłem transport o 21.00.

    W dziękczynieniu trafiłem na nabożeństwo wieczorne, gdzie była młodzież oraz wystawienie Monstrancji z Litanią do Najśw. Serca Pana Jezusa. Dziwne, bo wcześniej miałem obrazek chorej przedstawiający kielich i św. Hostię.

    Przed snem padłem na kolana i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, bo dzisiejszy dzień był wielką łaską...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

16.09.2002(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH DOTKNIĘCIA PRZEZ BOGA

    Tuż po obudzeniu napłynęło wielkie pragnienie przyjęcia św. Hostii. Idę do kościoła i wołam do Boga, aby dotknął moja ginącą córkę. Wokół zapędzony świat, a wzrok zatrzymał przechodzący obok kościoła, który przeżegnał się.

    Płyną czytania ze wskazaniem na obrażanie Boga pijaństwem i obżarstwem. Święty Paweł wskazał na łaskę Sakramentu Pojednania. Proszę o córkę, a myślach kolega-lekarz z kościoła zielonoświątkowego (nie ma tam Sakramentu Pojednania) oraz ginący w oczach Michael Jackson.

   Dzisiaj, gdy to opracowuję 16.10.2019) Elton John w swojej autobiografii napisał kilka zdań o tym koledze po fachu, Michaelowi Jacksonowi i stwierdził, że był chory psychicznie. Wówczas Super express (6-12 września) pisał, że "Nałóg go zabija".

    Po okresie sławy i luksusów z wykonywaniem operacji plastycznych wpadł w narkomanie i alkoholizm, stał się strzępem człowieka z rozpadającą się twarzą.

   Dzisiaj Pan Jezus uzdrowił na odległość sługę (Łk 7, 1-10), a to odbywa się dalej, bo Bóg Ojciec w Trójcy Jedyny czyni tak dalej, a także Matka Pana Jezusa i święci. Popłakałem się po przyjęciu św. Hostii, a po Mszy św. serce zalał straszliwy ból i tęsknota, które sprawiły odczyt intencji modlitewnej. 

   Żona czekała z obiadem, a ja bez śniadania nadal miałem jedno pragnienie: wołanie do Boga za tych biedaków, a właściwie błaganie Najświętszego Tatę za wszystkich potrzebujących Jego dotknięcia.

    Płyną obrazy przygotowań do wojny z Irakiem oraz film dokumentalny o napaści ZSRR na nasza ojczyznę z gehenną przesiedlanych. Dalej trwa fałsz bolszewików mówiących o pierestrojce, a w tym czasie Feliks Dzierżyński ma wrócić na swój postument.

    W Groznym sowieci wysadzili autobus z dziećmi wskazując na terrorystów czeczeńskich. To stara metoda prowokacji. Trwa proces winnych zabijania w Gdańsku w 1970 r. a „artystka” umieściła narządy męskie na krzyżu. Jeszcze umęczony naród Ukraiński i nasz ojczyzna.

    Ten festiwal zbrodni będzie trwał cały dzień. Nawet na próbę otwierałem gazety, gdzie popadnie:

  • „Solidarność” pisze o holokauście Polaków w czasie II Wojny Światowej oraz o „czarnej dyktaturze” w Zimbabwe.
  • „Sup. express” K. Krawczyk rozwiódł się 3-ci raz i art. „Został zabity czy umarł”?
  • „Niedziela” pisze o rządach SLD; „Drużyna wyrachowanych gracji”
  • „Ave” o „Zbrodni nierozliczonej”
  • „Gaz. wyborcza” o bardzo długiej wojnie w Afganistanie.

   To stało się w kilka minut, bo przepływał cały świat. Nie mogłem dojść do siebie, a nawet jeść kolacji. Pragnę tylko jednego: odmówić moją modlitwę, ale nie było warunków. Żona właśnie ogląda reportaż „Spotkanie z córką” o ojcu, który nie chce znać swojej córki, którą ma z żoną alkoholiczką, która wyrzuca swoje dziecko z domu.

   Bóg dał mi odczuć stan zbolałego Serca Pana Jezusa. To cierpienie powodują Jego dzieci zamykające sobie drogę powrotu do Nieba (Domu Boga). „Ojcze nasz! Ilu wymaga Twojego dotknięcia. Zginą bez Ciebie marnie”.

                                                                                                                          APeeL

 

15.09.2002(n) ZA WOŁAJĄCYCH O MIŁOSIERDZIE BOŻE

MB Bolesnej

    Przyjechała córka i muszę spać w innym łóżku. Przyśnił się zmarły brat, a dzisiaj, gdy to opracowuję było podobnie (20.04.2011). Nie planowałem Mszy św. porannej, ale teraz wiem, że mam być o 7.00. Z radia Maryja popłyną słowa o sumieniu, bo pomiędzy dobrem, a złem jest płynna granica. Zwykły człowiek nie potrafi odróżnić dobra od dobra prawdziwego...to jest największy problem.

   W ręku mam książeczkę o św. Józefie, żywicielu św. Rodziny i Zbawiciela. To przykład dla ojców ziemskich: cichy, czysty, pokorny do końca. „Patrzy” drewniana figura św. Rodziny oraz Pan Jezus w koronie cierniowej i znowu św. Józef z dwóch figur.

    Znalazłem się na chórze; zimno, nieprzyjemnie, a dzisiaj Msza św. polowa strażaków. Serce zalewa poczucie łask, bo mam Dom Pana, wiarę w Boga Objawionego i czeka mnie zbawienie z otwartym Niebem.

    W bólu proszę o ochronę rodziny, aby Pan dotknął  córkę i syna! Łzy zalały oczy przy pieśni „O! Panie to Ty na mnie spojrzałeś”. Przepływa fałsz tego świata i otoczenia. Wymyślam intencję, ale okazuje się, że mam właśnie wołać za nich:

  • za „wiernych”, ale władzy ludowej wśród których jest kościelny, który nigdy nie splami się komżą, a od dwóch dni nie ma wody święconej
  • zabójcy...popłyną później obrazy lekarzy ginących w Afryce, gdzie przybyli z pomocą
  • wojny w wielu krajach, w tym Czeczenia, gdzie patrioci są terrorystami
  • w ręku mam pismo „Ave”, gdzie opisują fakt zbrodni na wdowie, która nie chciała oddać zboża pozostawionego na przeżycie rodziny i obecne dbanie o rolników, którzy nie mają gdzie sprzedać płodów rolnych
  • napływa obraz lekarki ostentacyjnie handlującej zwolnieniami (dla bogatych)
  • żebrzący z fałszywymi prośbami
  • napływa naród żydowski z ich religijnością typu faryzejskiego.

    W Ew. będzie mowa o potrzebie miłosierdzia, przebaczenia. Po Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła. a podczas odwożenia córki mówiłem jej o mocy Boga, który może uzdrowić ją z nałogu, ale po latach okaże się, że ona tego nie chce!

    Podczas porządkowania garażu wypadło stare „Słowo”, gdzie będzie mowa o dobroci Boga Ojca z obrazkiem Pana Jezusa Miłosiernego.

   Po wyjściu na modlitwę wzrok zatrzymają wysiadujący w oknach, „przechodzący”. Mam wołać także za nich. W „Naszym dzienniku” jest art. "Męczennik czasów komunizmu" o aresztowaniu biskupa Czesława Kaczmarka ("Dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie")...jeszcze ofiary spalonego domu, gdzie zginęła całka rodzina, rolnicy oraz bezrobotni pozbawieni środków do życia,

    W ręku znajdzie się wiersz Mariana Hermaszewskiego o ostatecznej miłości Boga Ojca...

                                                                                                                                 APeeL

 

13.09.2002(pt) ZA PRZYNOSZĄCYCH ULGĘ W CIERPIENIU...

   Niepokoi stan zagrożenia wojną światową. Teraz, gdy wychodzę drażnią śledzący, a szczególnie pan kościelny, który nigdy nie nalewa wody święconej! Na tym świecie wszystko jest nijakie, niepewne i króluje obłuda. Właśnie kaszle kapłan, a czytań nie słychać, bo zapomniano włączyć mikrofon. Nawet napłynęła zdrada św. Piotra.

    Serce zalała złość, ale z oddali „patrzył” wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego. Płyną czytania, wspomnienie Matki Zbawiciela. Komunia św. pęka na pół „My”. Nie wiem dlaczego, ale to się wyjaśni się później (cierpienie).

    W kilka sekund wszystko się odmieniło. Z dna nędzy tego świata trafiłem do Nieba! Wzdycham tylko: „Jezu! och Jezu”! Św. Hostia fizycznie jeszcze w ustach, a słodycz i radość Boża zalewają duszę. Napłynęła moc i poczucie wolności dziecka Bożego. Na ziemi wszystko nas zniewala: od jedzenia poprzez nałogi do głupich rozrywek.

    W tym stanie jasno widzę, że za wszystko trzeba dziękować. W naszej codzienności nadchodzą różne doświadczenia, ale wszystko trzeba znosić, być, służyć innym. 

    Na pewno nie uwierzysz, że pracowałem od 7.00 – 19.00, a każdy pacjent był bardzo trudny i nie można było pospieszyć. Przełożeni już dawno wypoczywają i nie mają zielonego pojęcia o mojej udręce.

    Nawet przez chwilkę nie straciłem radości w niesieniu pomocy, pocieszaniu w różnych cierpieniach. Dawałem każdemu, co się należy. To dzień całkowitego postu na ręce Matki Bożej w intencji pokoju na świecie. Po śmierci dowiem się o owocach tego wyrzeczenia, które po latach nie stanowi żadnego problemu.

    Nie mógłbym już jeść w tym dniu (jak wegetarianin mięsa). Dodatkowo syn zabrał samochód, a żona czekała pełna napięcia, bo tuż...tuż poród wnuczka. Nie mogłem odczytać intencji, a tak jest zawsze, gdy dotyczy także mojej osoby... APeeL

 

12.09.2002(c) ZA KUSZONYCH PRACĄ

    Dzisiaj mam wolny dzień za nadgodziny. Zły natychmiast wpuszcza „stratę, zarobek, co będę robił", bo żona planuje pranie. Pracoholizm to groźna choroba i jest podtrzymywana przez Szatana. Można z tego powodu umrzeć...

   Podobnie cierpi żona, ale w zajęciach domowych. Nie usiedzi nawet chwilki! To typowe „dobro” szatańskie, które w pracy wywołuje rozdrażnienie i złość, a w czasie należnego wypoczynku podsuwa pracę! To jest upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji...przy tym ukrywa się; jego nie ma!

    Wczoraj napływało ostrzeżenie, że „wolne, ale mam uważać, ponieważ będzie pokusa pracy dla pieniędzy”! W tym momencie ciekawe spostrzeżenie: masz pieniądze - zły namawia do zakupów (rozrzutności, podsuwa przyjemność ich wydawania i pokazywania się). Jeżeli nie masz to utrudnia ich zdobycie lub może kusić, aby pracować dla pieniędzy i porzucić sprawy duchowe! Zawsze tak, aby zgubić duszę.

   Wszystko ujrzę podczas przyjmowania Komunii św. gdy serce zaleje bliskość Boga i Pana Jezusa. Z włączonej telewizji popłynie piosenka „Kocham cię życie”, łzy zaleją oczy, a serce zawoła „Panie Jezu ja kocham Ciebie ponad życie”.

   Wracają obrazy zagrożenia świata. Wczorajsza rocznica ataku na WTC. Ilu pokłada ufność w ludziach i szuka bezpieczeństwa poza Bogiem. Ochroniarze, gromadzenie dóbr. Płynie pieśń „Matko Najświętsza módl się za nami”.

    Na ziemi koło garażu znalazłem wizerunek Jana Pawła II. Napłynęła radość z powodu pokoju i wolnego dnia oraz wdzięczność za wszystko, co otrzymuję od Boga Ojca. Przepływał biedny i udręczony świat.

    Dom Pana, Msza Św. z Ew. która pokazuje cel naszego życia. Popłakałem się po pęknięciu św. Hostii („My”). Moje odczucia są nieprzekazywalne, bo ciało fizyczne znalazło się w stanie nieważkości, a dusza w uniesieniu.

   Pokusa pracy i zarobku jest przyczyną nieszczęść rodzin wyjeżdżających za chlebem (zostawiają dzieci). Często takie małżeństwa rozpadają się. Podwiozłem pacjentkę na zastrzyk, a w przychodni dopadli mnie pacjenci.

   Z radością połatałem dziury na klatce schodowej, którą pomalowałem (zeszło szereg godzin) z przekazaniem tego dnia z Mszą św. i modlitwami Najświętszemu Bogu naszemu. Przypominają się słowa; „Jeśli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznawany przez Boga" (1 Kor 8, 1b-7.10-13).                                                                                                                         APeeL

 

10.09.2002(w) ZA POTRZEBUJĄCYCH SZCZEGÓLNEJ OPIEKI

    W brzydkim śnie krążyłem po kościołach; oto piękny, ale ze skłóconymi wiernymi. Planowałem, że wezmę dzień wolny w pracy (za nadgodziny), ale wielu miałoby kłopoty. Dodatkowo trafiło się trzech kierowców (zarobek). To także zadowolenie dla żony, bo mamy duże wydatki.

     Nie planowałem Mszy św. porannej, ale wiem, że jestem zaproszony na spotkanie z Panem Jezusem, bo dzisiaj mam dyżur w pogotowiu. Z odruchowo włączonego radia „Maryja” płynie tęskna pieśń, a ja poproszę Matkę Bożą o ochronę mojej rodziny i mnie samego. W pracy lekarza jest wiele pułapek, niebezpieczeństw, a nasza nędza sprawia różne wpadki. Zawsze boję się po straszącym śnie.

    W czytaniach (list 1 Kor 6, 1-11) mowa o skłóconych, oskarżających się wzajemnie, którzy nie szukają sprawiedliwości u świętych, a nie niegodnych. "Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? /../ Wy zaś, gdy macie sprawy doczesne do rozstrzygnięcia, sędziami waszymi czynicie ludzi za nic uważanych w Kościele. /../ A tym czasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi. /../ Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? /../ Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego?"

    Teraz, gdy to przepisuję (15.10.2019), tuż po wyborach w których wybrano m. in. przestępców, którzy w ten sposób uciekli w immunitet senatora! Bóg wymienia wszystkich, którzy nie posiądą królestwa Bożego...w tym będą to; "mężczyźni współżyjący ze sobą".

   Przed wyjściem do pracy oglądałem spór mieszkańców o nazwę swojej ulicy. Serce zalewał lęk o pracę, bo trwa walka polityczna. Na ten moment Pan Jezus powołuje Apostołów, a Komunia św. pękła na pół „My”. Zbawiciel wie o mnie i moich sprawach. Wprost mówi: dziel się Moimi sprawami, bo ja przejąłem twoje. To prawda, ale my wciąż zapominamy o tym!

    Teraz na dyżurze w pogotowiu Jan Paweł II mówi o służeniu cierpiącym. Wyczuwam pragnienia ludzi w szczególnej potrzebie, a stykam się z takimi codziennie. Nie mogłem odczytać intencji, ale już;

- jedziemy z czwartym porodem, a ja zasypiam umęczony na noszach (w drodze powrotnej)

- pędzimy z 18-latkiem, który ma krwotok z pękniętego wrzodu XII-cy (te krwawią)

- i wymiana cewnika u porażonej babci.

   W tym czasie nasłuchałem się rozzłoszczonej dyspozytorki i przekleństw kierowcy karetki. Tacy ludzie nie powinni pracować w służbie zdrowia.

    Dzisiaj, gdy to opracowuję Pan dał do ręki ulotkę o hospicjum, a w telewizji pokazano ośrodek dla uszkodzonych bocianów, które nie odlatują. Przypomniał się plakat o domach opieki i hospicjach dla małych dzieci. Tak poznałem intencję, a jakby na znak noc była spokojna.

   Pan jest dobry, daje nam opiekę i ochronę! Trafi się jeszcze wyjazd, ale już o 6.50. To najgorsze, co może być, bo jesteś gotowy do pracy w przychodni, a tu taka "niespodzianka"...

                                                                                                                                   APeeL

 

09.09.2002(p) ZA ŚWIADOMYCH DOBROCI BOGA

    Wychodzę do pracy, a łzy zalewają oczy. To wyraz wdzięczności za wszystkie dobra i łaski Boga. W podziękowaniu wołam tylko „Panie dobry jak chleb”. Nie pojmie tego normalny człowiek, który nie pragnie łączności ze Stwórcą i żyje jakby Boga nie było.

    Dzisiaj nie ma nawału chorych i można pracować w spokoju, dokładnie prowadzić dokumentację, którą lubię pisać na maszynie (także dla innych lekarzy).

    W drodze na nabożeństwo wieczorne napłynęła bliskość Boga Ojca. Proszę o opiekę najlepszego Tatę dobrych i złych, a serce woła; „Boże! Kocham Cie Ojcze, Jezu. Cóż oznacza ten świat?”

   Pasuje tutaj Psalm 139: „Przenikasz i znasz mnie Panie /../ znasz wszystkie moje drogi /../ poznaj moje serce /../ prowadź mnie droga odwieczną."

    A także Ps 40(39); "Niech się radują i weselą w Tobie, wszyscy, którzy Ciebie szukają,

                                    a ci, którzy pragną Twojej pomocy, niech zawsze mówią <<Pan jest wielki>>.

     Eucharystia sprawiała, że po Mszy św. napłynęło pragnienie przebywania w świątyni. Z tęsknoty za Panem Jezusem podjechałem pod mój krzyż i podlałem kwiaty.

    Żona jest podenerwowana oczekiwaniem na poród wnuczka. Ile ludzie mają niepotrzebnych lęków. Jakże mała jest ufność w i e r z ą c y c h w Boga...

                                                                                                                                         APeeL

 

15.09.2005(c) ZA PRZESZYTYCH BÓLEM

     Tuż po wstaniu zły podsuwa; „praca, wcześniejsze pójście do przychodni”, a ze strony Bożej pytają: „co wybierasz? Dom Pana i Eucharystię czy prace bez zjednania z Panem Jezusem?”. Szatan podsuwa „dobro” w chwili naszej największej słabości. Moment po przebudzeniu, faza „jawa/sen” jest tego przykładem.

    W kościele dowiedziałem się, że dzisiaj jest święto Matki Bożej, a łzy zalały oczy podczas Ps 31: „Wydobądź z sieci zastawionej na mnie, bo Ty jesteś moją ucieczką”. Po przyjęciu św. Hostii popłakałem się. „Witaj Jezu, Synu Maryi” i wyświeciłem gabinet...

    8.00 -14.30. Normalny napad rozszalałego Szatana. Złość na mnie także pacjentów, bo przybyło wielu mocnych i wywoływało kłótnie...na szczycie wkroczyła bez kolejki była dyspozytorka pogotowia, bo jedzie do sanatorium! Trafiło się aż 5 babć z laskami i "tylko" dwie wizyty domowe.

    Z zabranej kasety płynie pieśń o Matce Bożej: „jest Jedna, Jedyna, która kocha wszystkie dzieci, Maryja, cudne Imię Bożej Matki. Maryję, gdy wezwiesz osuszy twoje łzy”.

    15.00 Dyżur...zobacz przypadki:

- trafiłem na staruszkę z osteoporozą w fazie złamania, nie można osunąć zespolenia ze skróconego uda. Zleciłem transport karetką następnego dnia. Personel karetki żartował, że „babcia wzywa pogotowie, bo ma dużo forsy”.

  •  sepsa u 65 latka? z krzykiem rodziny i przejazdem do szpitala
  •  przestraszony po ciągu alkoholowym, zawiozłem go na odtrucie
  •  napad bólów brzucha o charakterze skrętu jelit
  •  ciężki napad kolki nerkowej
  •  zawał serca...

    Podczas powrotu ze szpitala skierowano nas do babci z ciężkim zapaleniem pęcherzyka żółciowego. To chatka z tamtego wieku, mieszkanie całe w pajęczynach z obrazami Matki Bożej, a jeden z nich bardzo piękny! Ostatnio zmarło jej 7 bliskich osób...

    O 2.00 w nocy wezwano mnie do mojej pacjentki z ciężką migrenę (idzie zmiana pogody). Koniec udręki, chcę wychodzić do przychodni, a tu zatrzymanie moczu. Smutek zalał serce, bo sanitariusz podczas zakładania cewnika był niegrzeczny i nie podał mi zbiornika do moczu. Przez to zraniłem dziadka w okolicy cewki moczowej. Jakże cierpią chorzy i ich rodziny.

   Przed pójściem do przychodni pojechałem na Mszę św. Popłakałem się i wołałem za Janem Pawłem II: „Matko! Mateczko! Mamusiu!”... Idę z pochyloną głową i nie ma dla mnie świata: „Tobie Matko oddaję wszystkie owoce mojego życia i moje posługi. Cały Twój Totus Tuus! Maryjo”. Ta bliskość Matki i ból wróci jeszcze po 2 godzinach...

                                                                                                           APeeL

 

12.09.2001(ś) ZA TYCH, KTÓRZY ODPOWIADAJĄ ZA ŚWIAT

Imienia Maryi

   Trwa akcja ratownicza zniszczonych wieżowców WTC w Nowym Jorku. Budzik nie zadzwonił, bo bateria straciła moc, ale zerwałem się sam, a duszę zalało wielkie pragnienie przyjęcia Ciała Zbawiciela.

    Zbyt późno jest na Mszę św. ale pojechałem ze łzami w oczach i z tęsknym wołaniem „Tato! Tato! Tatusiu! Ty widzisz to wszystko, brat zabija brata i to w Twoje Imię...zabijają się dzieci”. Nagle odczułem nikłość wszystkiego...to ułuda!

    Wczoraj czytałem relację z obozu zagłady (hitlerowskiego), a dzisiaj trwa ludobójstwo w postaci dzieciobójstwa. Ból chciał rozerwać serce, bo widzisz bój szatana i jego nienawiść do Matki Najświętszej. Napłynęło poczucie odpowiedzialności za świat, a serce zalewa powaga, której nie mają ludzie spaczeni przez władzę. Poprosiłem Boga o przyjęcie tego dnia i Eucharystii.

    Trafiłem na dzień wytchnienia w przychodni z krótkim sztucznym tłokiem około 11.00. Nawet wysprzątałem gabinet. Podjechałem pod krzyż i zadziwiły pięknie kwitnące kwiaty. 

   Trafiłem na Msze św. i list św. Pawła (Ap 3, 1-11): „szukajcie tego, co w górze (...) zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne w waszych członkach (...) odrzućcie to wszystko: gniew , zapalczywość (...) Nie okłamujcie się nawzajem (...) nie ma Greka ani Żyda (...)”. Tak, to do dzisiejszej intencji.

    Eucharystia pękła na pół „My”. Ja dzisiaj poszczę w intencji pokoju na świecie i wypiłem tylko szklankę gorzkiej kawy! Dalej trwa relacji z ataku na wieżowce WTC w N. Jorku, narady wielkich świata, płacz poszkodowanych. Jakże kruchy jest pokój na ziemi.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję płoną lasy Amazonii, trwa awaria oczyszczalni ścieków w W-wie, topnieją lodowce (ocieplenie klimatu), trwają puste dyskusje i udawane zatroskanie ekologów o korniki (w Niemczech padły przez nie lasy)...zbliża się Apokalipsa, ale z powodu galopującej bezbożności.

                                                                                                                                  APeeL

 

15.09.1997(p) ZA ZBOLAŁYCH W SERCACH

MB Bolesnej

   Śniła się awaria hydrauliki. Właśnie zgłosiła się pacjentka załamana zalaniem remontowanego mieszkania i sąsiada mieszkającego poniżej. Dziwne, bo w moim gabinecie mam przerwę w dostawie wody, a pacjentka przyniosła mi poświęconą wodę z Lourdes.

    Trwał straszliwy nawał pacjentów z wieloma obcymi. Z pacjentem umówiłem się na wizytę, ale zapomniał mnie wezwać i dopiero dzisiaj przypomniał sobie, że jest chory!

   Z umęczenia chciało się płakać, bo nie lubię odmawiać, a jest to nawet niebezpieczne. „Panie Jezu! zmiłuj się nade mną!”. Przesuwają się pacjenci, których serca rozrywa cierpienie:

- przybyła staruszka, której nagle zmarła córka-opiekunka (udar)

- wdowa z dwójka dzieci, której mąż się powiesił

- biedna, której padł koń i dwie krowy!

- młoda mająca matkę przykutą do łóżka!

    To jedno wielkie cierpienie, a przepływają ofiary powodzi, spaleni, inwalidzi wojenni, biedni, samotni i porzuceni.

    Dzisiaj jest wspomnienie MB Bolesnej. Moje serce zalało poczucie bólu tych ludzi. Wielu pacjentów proszę o przekazywanie swoich cierpień Matce Bożej (uświęcanie cierpień), ale nie wiem czy to czynią, bo u większości jest mała wiara w Boga. Wracam do domu ze łzami w oczach odmawiając moją modlitwę.

    Na Mszy św. wieczornej stałem pod stacja drogi krzyżowej: Pan Jezus na krzyżu, Matka i Jan. To ja tam jestem. Ten dzień i tę Mszę św. z przyjęciem Ciała Zbawiciela ofiarowałem w intencji dnia.

    Łzy zalewały oczy, bo przesuwał się świat cierpień; rodzin zmarłych, opuszczonych, bezdzietnych, biednych. W telewizji poinformują o zaginięciu dwóch samolotów, jeszcze wypadki z ofiarami. W „Zawsze po 21.00” zmarł pacjent odesłany ze szpitala (rzekomo pijany). Złość i bezsilność zalewały serce, a piszę to przed wizerunkiem MB Pokoju... 

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

   Jakże ważne jest odczytywanie natchnień Bożych i to tuż po wstaniu. Dzisiaj jest Msza święta o 8:00 z późniejszym nabożeństwem różańcowym i błogosławieństwem Monstrancją. 

  Tuż po przebudzeniu Zły kusił, aby być na Mszy świętej wcześniejszej, bo "będę miał więcej czasu" do opracowywaniu dziennika duchowego. To jest typowe demoniczne "dobro" z kręceniem się bez celu ("nie wiem, co mam robić")! Zauważ to na sobie, a wszystko poznasz po późniejszych owocach. Posłuchałem Anioła Stróża, który wskazał, że wszystko będzie dobrze i faktycznie otrzymam pomoc.

    Na początku spotkania z Panem Jezusem prorok Joel wskazuje na Sąd ostateczny Myślę, że to nikogo nie interesuje, a ja nawet nie pomyślę o tym, bo żyję tylko danym dniem z dążeniem do świętości. Ten stan jest wydumany przez malarzy, a jest to odczytywanie i wykonywanie Woli Boga Ojca (posłuszeństwo, które Bóg błogosławi). Pasuje tutaj obrazek dziecka, które tata głaszcze po głowie za dobre zachowanie.

   Posłuchaj jednak Słów Boga naszego (Jl4, 12-21); "Niech ockną się i przybędą narody /../ zasiądę i będę sądził /../ zapuśćcie sierp, bo dojrzało żniwo /../. Słońce i księżyc się zaćmią , a gwiazdy światłość swą utracą. A Pan zagrzmi /../ niebiosa i ziemia zadrżą."

   Tam padną też słowa, że "Egipt będzie wydany na spustoszenie", a właśnie oglądam film "Mojżesz" z plagami egipskimi. Dalej jest opis, co stanie się z tymi, którzy czynią nieprawości i przelewają krew niewinną. Można powiedzieć, że wszystko jest aktualne.

     Dziwne, bo w ręku znalazł się wycinek z Ew (Łk 6, 20-26) z błogosławieństwami Pana Jezusa...w tym także dla mnie, bo "Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy waz zelżą i z powodu Syna Człowieczego poddadzą w pogardę /../".

   Kapłan wskazał na błogosławieństwo Matki Bożej, która słuchała Słowa i wypełniła Wolę Boga Ojca; "Oto ja służebnica Pańska". Ja w tym momencie odczułem, że jest to intencja modlitewna dnia, a błogosławieństwo Boże jest pokazane na chwaleniu - przez ojca ziemskiego - posłusznego dziecka.

    Popłynie też zawołanie; "Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie." Natomiast w Ew (Łk11, 27-28) kobieta z tłumu zawołała do Pana Jezusa, że: <<Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś>>.

    Podczas całego nabożeństwa różańcowego miałem zamknięte oczy, a w odmawianej litanii do Matki Bożej wołałem za dzieciątka nienarodzona. Podszedłem do ponownej Eucharystii, która ułożyła się "w łódź" (ratunek)...dla nich.

   Refleksja z tego dnia dotyczy słów; "kładę przed tobą błogosławieństwo lub przekleństwo".

                                                                                                                                APeeL

 

Właśnie przepisane...

13.10.1993(ś) ZA ZAĆMIONYCH PRZEZ WŁADZĘ

    Tak się składa, że opracowuję ten zapis (15.10.2019)...tuż po wyborach do Sejmu i Senatu RP. Nic się nie zmieniło, bo wróciła lewica skumana z ojcem Robertem Biedroniem ("spółkującym inaczej"). Wówczas z błyskawiczną jasnością ujrzałem problem wolności; ja jestem zniewolony przez Boga ("bądź Wola Twoja") z odebraniem wolności ziemskiej (inwigilacja)...

    W ten sposób jestem całkowicie i ostatecznie Prawdziwie Wolnym. Odwrotnie jest z moimi prześladowcami, bo są skojarzeni z władzą w poczuciu bycia wolnymi, ale muszą w każdym czasie wykonywać polecenie jakiegoś szefa, a to oznacza niewolę ziemską i utratę Wolności Bożej!

   Jedną z takich pań zapytałem; gdzie trafi, gdy zabiorą jej ciało?...jeżeli byłaby reinkarnacja zostanie telefonistką, bo teraz zawsze udaje na mój widok, że gdzieś dzwoni. Innemu pragnę powiedzieć, że wrócimy do donoszenia naszym czyli  l e w u s o m  (po wyborach 19 września 1993 r. będą rządzić w latach 1993-1997). To słowo dobrze oddaje ich stan...

    Pan pokazuje przez to płynność królestw ziemskich, bo w Królestwie Bożym nic się nie zmienia! Na ten czas Pan Jezus z Całunu mówi; "Będę blisko ciebie cały czas, nie czuj się opuszczony. Pouczę cię jak być silnym i ty zwyciężysz wszystkich prześladowców." 

   Zły odciągał od Mszy św. a dzisiaj jest wspomnienie bł. Honorata Koźmińskiego (założyciel zakonu Służek NMP, którego beatyfikował Jan Paweł II 16 X 1988 r.). Na początku czytań padają słowa; "w jakiej bowiem sprawie sądzisz drugiego, w tej sam na siebie wydajesz wyrok, bo ty czynisz to samo, co osądzasz." To prawda, bo Sam Bóg jest sędzią ludzkich czynów.

   Na dodatek słowa wywołujące łzy w oczach (Ps 62); "Jedynie w Bogu szukaj pokoju, duszo moja /../ Każdemu oddasz według jego czynów."

   Teraz Pan Jezus gromi obłudę faryzeuszów...błyskawicznie przepływają obrazy dające odczyt intencji z przekazaniem Eucharystii i modlitw dnia dzisiejszego

  • nocne myśli o zniewoleniu ludzi służących władzy i w samej władzy

  • powrót do władzy lewicy 

  • każda władza degeneruje, także kościelna...itd.

   Serce zalała miłość Pana Jezusa i wprost nie mogłem wyjść z kościoła. W pokoju zacząłem pracę wywołując niezadowolenie zaproszeniem do gabinetu  83-letniej staruszki. Taki jest lud, ale na pocieszenie śpiewała Edith Piaf, a moje serce zalała słodycz, której nie da się opisać żadnym językiem, bo to trzeba przeżyć.

   Później z telewizora popłynie obraz jakiegoś kościółka ze schodami w których są kamienie z Drogi Krzyżowej w Jerozolimie po których stąpał Pan Jezus! Po tych schodach wierni wchodzą na kolanach. Czy to jest znak dla posiadających władzę?

   W ciemności padłem na kolana i odmówiłem całą cz. bolesną za tych, których zaćmiła władza. W sercu przepływały obrazy wynaturzeń od zbrodniarzy stalinowskich, którzy nie starają się ukorzyć, mają nawet swoich obrońców i sędziów, którzy wszystko czynią, aby nie spotkała ich krzywda !

   Piękny wieczór, gwiazdy...w tym czasie spaceruję przy pogotowiu odmawiając dalsze cz. różańca, a w momencie Ukoronowania NMP i po słowie "Amen" z nieba spadł meteoryt, który przeleciał przez cały nieboskłon. Jakże piękny jest każdy dzień z Panem Jezusem!

    Teraz czytam przekaz do Vassuli Ryden ze słowami do mnie, że zostałem skierowany na taki właśnie odcinek jego Pola (ugory), gdzie króluje; bezbożność, wrogość do kapłanów i Kościoła Jezusa oraz obojętność duchowa z życiem dla życia.

   To wielka prawda, bo mamy raj na ziemi z brakiem wdzięczności. Bóg pragnienie niewiele, bo naszej miłości oraz oddania woli własnej!

    Dziękuję Ojcze za ten piękny dzień...

                                                                                                                              APeeL

 

 

    Bóg Ojciec zadziwia mnie każdego dnia, bo w środku nocy zerwałem się, aby dokonać edycji 7 zapisów. Wszystko skończyłem, co do minuty i zdążyłem na ostatnią Mszę świętą poranną (o 7.30). W drodze do garażu kręciłem głową z zadziwienia i dziękowałem za posiadanie samochodu. Zawsze tak jest, gdy czynię to po prośbie modlitewnej. Sprawdź, a będziesz wiedział o co chodzi.

    Na początku Mszy świętej demon atakował schematycznie; zajęty spadek przez rodzinkę, struktura bolszewicka naszego państwa, krzywda zawodowa z psychuszką oraz towarzysze od "towarzyszenia mi". Przychodzi taki codziennie do kościoła, a jestem jedynym mężczyzną, który od 30 lat uczestniczy w codziennych Mszach Św. A tu "wierni" wg grafiku...

   W tym czasie prorok Joel (Jl1,13-15;2, 1-2) wołał rozrywając duszę; "Przepaszcie się i płaczcie, kapłani; podnieście lament, słudzy ołtarza, wejdźcie i nocujcie w worach /../ uświęćcie się przez post, zwołajcie uroczyste zgromadzenie, zbierzcie starców, wszystkich mieszkańców kraju do domu Pana, Boga waszego", bo nadchodzi dzień Pański, zniszczenie przyjdzie od Niszczyciela.

    To wprost moje wołania na ten czas, bo nadchodzi dzień ciemności i trzeba wołać z Góry Świętej. Apokalipsa już trwa, a ja nie widzę żadnego poruszenia. Ważne jest to, co mówią nędznicy; promowany przez pogańskie szczekaczki o. Robert Biedroń, nędznicy od Donka i Bronka oraz POstokomuniści i cała masa tych o których słuch zaginie...

    Od kuszenia oderwały mnie słowa pieśni oraz słowa kapłana, aby zamienił chleb i wino w Ciało Pana Jezusa oraz Krew Pańską. Podczas Konsekracji moja dusza doznała wstrząsu, a w oczach zakręciły się łzy! Przypomniał się ks. dyrektor z pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego, który żartował z tego momentu, że "jeden pije, a reszta patrzy".

    Eucharystia jest podstawą naszej wiary...to Cud Ostatni i żadnego większego już nie będzie. To zarazem jest moja wielka łaska (mistyka eucharystyczna)! Ciało Pana Jezusa ułożyło się w laurkę jako podziękowanie, bo ciężko pracowałem na Poletku Pana Boga.

    Pozostałem po Mszy świętej, aby odmówić modlitwę, ale przeszkadzał kościelny z córeczką...darli się gorzej jak w oborze oraz kurzyli w kościele (zamiatając), a powinno się wszystko wytrzeć na mokro.

    Wstydzi się taki komży, nie uklęknie przy ołtarzu, a dodatkowo korzysta (nepotyzm) jego rodzinka. Kiedyś widziałem jak zwinął około 2000 zbieranych na poszkodowanych przez tsunami (w sekundzie zrobił z pieniędzy kulkę w garści). 

    Ci, którzy od urodzenia mieli wolną ojczyznę nie rozumieją tej łaski Boga Ojca. Spójrz na naród kurdyjski lub pogranicze Pakistanu i Indii, gdzie ludność jest nękana konfliktem dwóch mocarstw atomowych oraz podziałem wyznaniowym (hindusi i muzułmanie). Za kilka dni do Kurdów dołączy Syria, a to oznacza otwartą wojnę z Turciją.

     Świat idzie ku zgładzie, bo Książę tego świata dzieli i zalewa nienawiścią serca dzieci Boga. Czym się wszyscy różnimy? Nawet w mojej rodzinie pazerność sprawiała zagarnięcie spadku po rodzicach. Tak jest, gdy katolik znajdzie się wśród żyjących tym światem i skumaniem się z władzą "wciąż ludową".

    Jeszcze niedawno byli panami mojej ojczyzny, błyszczeli na różnych uroczystościach jako patrioci. Dlatego nie mogą pogodzić się z nadchodzącą klęską...ostatecznie nie będą mogli już kraść w biały dzień.

    Jest mi przykro, że nie ma stałych Mszy św. za ojczyznę w Świątyni Opatrzności Bożej. Wróciłem na nabożeństwo różańcowe. Kapłan zaapelował, aby nie głosować na Polskę tęczową, ale na katolicką! W tej intencji przekazałem wszystkie zawołania oraz ponowną Eucharystię. Przypomniano o lampce pod krzyżem Pana Jezusa...

                                                                                                                          APeeL

Aktualnie przepisane...

13.10.1989(pt) Niech biją dzwony i serca...

    W czasie snu stałem się głuchy i nie mogłem zrozumieć, co mówią do mnie. To dobra sytuacja dla uzależnionych od informacji, które zarazem rozpraszają, a ja mam być głuchy na świat...szukać ciszy i ukojenia.

    Jeszcze ciemno, ale już płynie "Ojcze nasz" z przeszkodami demona, bo w myślach zawołanie "Któryś jest w Niebie" zamienia się na "którrrrrryś jest w Nieeeeebie." Złe duchy nie znają snu i nigdy nie żartują...tylko szydzą, drażnią i rozpraszają.

    Myśl pobiegła do małego dziecka i próby (żona jest zdenerwowana brakiem miesiączki)! Nigdy nie zabiłbym dziecka - ono jest zawsze darem Boga. Nie wolno tego robić. Moje serce otworzyło się, napłynęła miłość i jasno ujrzałem przyjęcie takiej próby, a mam już 46 lat.

   W drodze do pracy z płyty słuchałem śpiewu kościelnego ze słowami; "niech biją dzwony i serca" z poczuciem napływającej siły i radości.

   Podczas obiadu (mamy stołówkę przy oddziale wewnętrznym) napłynęła obecność Pana Jezusa z napadem tęsknej miłości. Zamknąłem oczy i chciałbym, aby to trwało wiecznie, a w tym czasie kucharka zalecała zabranie talerza...

    Teraz mam czytanie duchowe; Bóg Ojciec, Pan Jezus i Duch Święty, życie nadprzyrodzone (mistyczne zjednoczenie), dusza jest częścią Boga, modlitwy, kontemplacja, życie ascetyczne (wyrzeczenia).

    Łaska nigdy nie zawiedzie tego, który szuka Boga przyjmując Jego Istnienie. Cel naszego życia jest nadprzyrodzony - Jest nim Bóg! Bądź ostrożny na ciemności niewiedzy, słabości duchowe człowieka, "atrakcje", głosy, sny, widzenia i objawienia. Nasza dusza jest częścią Boga i poprzez Pana Jezusa dochodzi do doskonałej z Nim jedności...

                                                                                                                                   APeeL

 

12.10.1989(c) Samorząd lekarski...

    Dzisiaj jest wybór kandydatów do samorządu lekarskiego...teraz, gdy to przepisuję (13.10.2019) nie ma takiego problemu, bo jest pełna demokracja i "zawodowi" kandydaci zgłaszają sami siebie. Dodam, że później następuje wybór "samych swoich"...prawie zawodowców. Samorząd lekarski to niezła fucha dla agentury, która schowała się za kolegami przebranymi w białe fartuchy.

   Mam szczęście, bo dzisiaj jest mniej pacjentów. Zagubiona matka wychowująca dziecko z dziecięcym porażeniem mózgowym uważa, że spotkała ją kara. Tłumaczę jej, że została wybrana do takiego cierpienia i w końcu życia ujrzy to (walka o zdrowie dziecka). Nie wolno poddawać się zwątpieniu w cel tego życia. Napisałem jej leki i zalecenie "w chwilach słabości czytać Biblię!"

    W pięknej sali trwa początek zebrania wyborczego. Niby wszyscy się znają, ale ja czuję się obco. Włożyłem twarz w dłonie i poprosiłem; "Panie pomóż i powiedz mi jakie jest tutaj moje zadanie?" Tkwiłem tak 10 minut, a po otworzeniu dłoni i powiek moje zadanie było jasne; nie mogę sam startować, mam też nie zgłaszać nikogo, a kolegę ginekologa zapytać; czy przerywa ciąże.

   Nawet złapał mnie częstoskurcz serca (150/min). Przeczekałem napad i po podaniu kandydatów zapytałem ginekologa - ordynatora;

  • Czy przerywa Pan ciąże w domu, rozumie pan o co chodzi...proszę odpowiedzieć krótko.

  • Przerywam, jestem przeciwnikiem przerywania i nie zgadzam się na ustawę o całkowitym zakazie przerywania!

  • Nie zadowala mnie odpowiedz, proszę krótko - tak lub nie!

  • Tak, ale tyle jest dzieci, bieda, ciężkie warunki...

    Nic nie mogłem powiedzieć z powodu tej diabelskiej retoryki....całkowicie zaniemówiłem!

   Wstąpiłem do domu...siostra kupiła telewizor kolorowy, druga nowe meble, ale z chrztem noworodka czeka do wiosny! Natomiast trzecia myśli o budowie, a rodzice mówili o dolarach (ojciec ok. 80 lat)!

    Nie pasuję już do tego świata...

                                                                                                                                APeeL

 

11.10.1989(ś) ZA WIERNYCH DO ŚMIERCI ZA PARĘ SANDAŁÓW...

   Pracuję rozdrażniony, ale nie wiem dlaczego. Zgłasza się młody człowiek - zrobiłem dla niego wielki wyjątek i dałem mu kilka dni zwolnienia.

  • Słucham...o co jeszcze chodzi - pytam w złości.

  • Chciałem jeszcze 7 dni!

  • Nie lubię jak diabeł ciągnie mnie za rękę! Pomogłem panu jak człowiek - człowiekowi...i co?

    Miała ciężkie życie, wychowywała sama dzieci (wcześnie zmarł mąż), a niedawno spaliła się. Teraz drżącą ręką - za wydane zaświadczenie - wciska mi kopertę. Anioł wprost krzyczał; "Nie", "Nie", "Nie!" Nie lubię szarpaniny...razem z dokumentami wrzuciłem kopertę do koszyka, ale zauważyła i musieliśmy "walczyć" z sobą.

    W rozmowie z żoną dochodzę do wniosku; wielu ludzi ziemskich jest wiernych do śmierci za otrzymane sandały...nie chcą być wierni Jezusowi za życie wieczne! Sandały i życie wieczne...pomyśl przez chwilkę! Jest tylko i wyłącznie jedno wytłumaczenie...sandały są widzialne!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (13.10.2019) podniecona TVN24 czeka na wynik wyborów do Sejmu i Senatu RP. Nie mogą się pogodzić z nadchodzącą klęską. Pan Jezus Król naszej ojczyzny ujawnił trochę niegodziwości POstkomuny, a oni byli dla nich pogańską szczekaczką...

   Nie podoba się obecna władza, która nie pozwala bezkarnie kraść i wystąpi przeciwko obnoszących się z grzesznością ("spółkujący inaczej"). Trwa "bój nasz ostatni"...

                                                                                                                   APeeL

 

10.10.1989(w) Moi wybawiciele...

     Ten dzień miał tytuł; pole minowe, a dzisiaj, gdy to przepisuję (13.10.2019) pokazują niewybuchy z okresu II Wojny Światowej...właśnie zginęło dwóch naszych saperów, a kilku było rannych.

    Wróćmy do tamtego dnia, gdy rano napłynęła refleksja, że nikt nie znosi utrapień i każdy chce je ominąć. Nie chcemy ich także dla dobra naszych dzieci, bo lepiej wiemy od Boga, co jest dla nich dobre! Zważ, że cierpienia służą naszemu dobru i zbliżają do Boga...

    Badam pacjenta, a "widzę" jego matkę, która zmarła kilka miesięcy temu. Cała rodzina była przeciwna informowaniu jej o chorobie. Teraz syn opowiada o ostatniej godzinie jej śmierci. Wszyscy zauważyli, że przy pełnej świadomości ma kontakt z tamtym światem...była jakby częściowo nieobecna, zapatrzona w górę i mówiła; "jak tam jest pięknie!...jak tam pięknie!" Później rozmawiała jeszcze z rodziną i zmarła...

    Wraca problem; czy nie powinno się wcześniej przygotować chorą do tej chwilki ostatniej? Zarazem 90-95% ludzi pragnie śmierci szybkiej, "aby się nie męczyć!" Ja naprawdę nie wiem na czym polega
"męczenie się podczas śmierci". Uważam, że jest to najpiękniejsza chwila całego życia...po wcześniejszym pragnieniu śmierci dobrej (Sakrament namaszczenia chorych) oraz godnej (w rodzinie). Kto tak pragnie? Przygotowanie oznacza; podział majątku, odpowiedni ubiór, itd.

    Argument, że nie można choremu zabrać nadziei jest głupi. Przecież czeka go życie wieczne w Królestwie Bożym! Syn zmarłej dodaje, że dostał od matki ostrzeżenie przed wypadkiem.

   Ciężko, ciężko...dużo ludzi, a Szatan dodatkowo pcha w moją głowę krzywdzicieli, a właśnie dzięki temu cierpieniu odnalazłem Boga i wiarę. Można powiedzieć, że są to moi wybawcy. Wróć do mojego rozmyślania o naszych utrapieniach, których nikt nie chce. Nie uda się przeniknąć Tajemnic Bożych!

   W olśnieniu ujrzałem rozwidlenie drogi, bo ja mam przebaczać 77 x...to znaczy stale! Nagle spadły ze mnie ziemskie kajdany! Nie kończy się dzień, jeszcze dyżur w pogotowiu, a już czeka na mnie wyjazd! Trafiłem do kobieta klęczącej z bólu przed tapczanikiem...to symboliczny obraz cierpienia!

   Z jej dokumentacji - na moje pocieszenie - wypada ulotka z Niepokalanowa, gdzie mamy jechać. Po podaniu zastrzyku - w oczekiwaniu na jego efekt - czytam o NMP Niepokalanej i Jej Darach.

    Tam padły słowa o jasności naszej duszy zależnej od zbliżenia się lub oddalenia do Boga. Z pogody i smutku nie wywnioskujesz o stanie wewnętrznym duszy. Najważniejsze są; 1. cnoty 2. dobroć Boża 3. umartwienia z niszczeniem woli własnej 4. rozpoznanie i wykonywanie Woli Boga...

                                                                                                                                APeeL

 

 09.10.1989(p) Jesteśmy warci więcej niż dwa białe konie...

    W deszczu - o "głodzie i w chłodzie" pod blokiem stoją dwa białe konie. Zawiadomiłem policję. W moim sercu zbudziła się refleksja dotycząca - na ich przykładzie - wolności...także naszej. Można to przedstawić na dwóch rycinach, ale nie potrafię edytować obrazów.

    Faktycznie konie można podzielić na "wolne"...do których należy ten świat (nie są związane z konkretną zagrodą i mogą przebyć wielka drogę). Pozostałe pilnują domu i zawsze do niego trafią...nawet ze śpiącym lub pijanym woźnicą (częsty widok w dzieciństwie).

   Tak też jest z naszą "wolnością" czyli zniewoleniem przez Księcia tego świata oraz "niewolą" czyli pójściem za Wolą Boga Ojca.

    W poszukiwaniu siły czytam;

Ps 8

Panie i Władco! Jakże wspaniałe jest Twe Imię!

Ty księżyc i gwiazdy ustanowiłeś...

Czymże jestem, że o mnie pamiętasz...synem człowieczym na Swój "obraz"

Cały Twój świat dałeś w moje ręce...nade mną są ptaki niebieskie, a pod stopami - ryby, rośliny i zwierzęta.

Ps 9

Chcę Cię chwalić Panie, ale serce mam małe i marny mój głos!

Chcę o Tobie śpiewać ze łzami w oczach! Ty Panie;

  • - nie zostawiasz szukających
  • - nie opuszczasz błądzących
  • - wciąż czuwasz przy śpiących
  • - krzyk ubogiego odbierasz
  • - ból strapionego czujesz
  • - udręczonego podtrzymujesz
  • - upadającego podnosisz
  • - umierającego witasz
  • - nie zapomnisz żadnego...

    Ta moc była potrzebna, bo w pracy jestem niewolnikiem. Po ośmiu godzinach nawałnicy - jakby na próbę z pokazaniem mojego "cierpienia" - przybyła do mnie 66-letnia kobieta, zgarbiona i podparta kijem, utrapiona śmiercią córki i niedostatkami. Ona jest rozgoryczona poczuciem zamordowania z zemsty córki, a dodatkowo przez zmowę nie może otrzymać renty (stwierdzają psychopatię).

   Moje serce zalał wielki żal z poczuciem naszego zesłania tutaj. Wówczas naiwnie widziałem instytucje niosące pomoc, ale dzisiaj, gdy to edytuję (13.10.2019) mogę powiedzieć, że mówiła prawdę. To pokazano po zabiciu syna Olewnika, a od 2007 r. trwa też zmowa w mojej krzywdzie...

   Postanowiłem jej pomóc, a podczas powrotu do domu zacząłem słuchać nagranej Mszy św. radiowej. Łzy zalały oczy, a serce wołało; "Panie zmiłuj się nad nami! Panie zmiłuj się nad nami!...wszystkimi, tutaj na ziemi." Napłynęła bliskość Boga, a serce zalała miłość miłosierna oraz wielki pokój...

                                                                                                                                APeeL

 

08.10.1989(n) Przyjdź do Jezusa...

    W pogotowiu mam maraton dyżurowy...dwa dni nie było mnie w domu. Tuż po przebudzeniu serce zaczęło wołać z powtarzaniem; "Jezu, Jezu, Jezu" oraz "Jezus Chrystus, Jezus Chrystus", a później na zmianę; "Jezus" - wdech, a "Chrystus" - wydech, bo samo Imię Zbawiciela nas uświęca!

   Bracia wokół szukają różnych dróg duchowości, a naszej duszy nic nie może zadowolić. Tak wpadają w błędne techniki wschodu (oparte na hinduizmie). Nie jest potrzebne kończenie żadnej Akademii Życia, bo naszym prawdziwym życiem tu i w wieczności jest Pan Jezus!

   Przyjdź do Niego już w tej chwilce. Może jesteś zdenerwowany lub osłabiony; zrób wdech z zawołaniem; "och! Jezu! Jezu!" oraz na wydechu "Chryste!" Myśl pobiegła do milczenia...z natchnieniem, abym czynił to w dzień święty (niedzielę), a wiedz, że jestem gadatliwy.

   To ustąpi w starości, ale teraz muszę toczyć bój, aby się nie odezwać i nie wtrącić swoje "trzy grosze". Tak, to jest dobre natchnienie; niedziela = nie działam = jestem z Bogiem, a to wymaga skupienia się (milczenia). Nawet nie chodzi o słowa, ale o ciszę w sercu.

    W tym czasie serce koiła muzyka Oliviera Messiaena, która zgina kolana...wprost płynęło misterium z poczuciem Obecności Boga Ojca! 

                                                                                                  APeeL