Na Mszy św. porannej drugi raz zostałem zadziwiony obrazem figury Anioła Stróża z szopki w Betlejem, który odbił się na szkle wielkiej tablicy i "patrzył" na mnie. Zważ jakie możliwości zadziwienia ma Bóg Ojciec. Ja nigdy się nie nudzę...jak dzieciątko z tatą ziemskim!

   Dodatkowo wzrok zatrzymał obraz s. Faustyny i jej krzyżyk (to zapowiedź jakiegoś cierpienia). Wiedz, że jest to moja obecna św. Opiekunka (od zapisów dziennika). Jeszcze nie wiedziałem jaka będzie intencja tego dnia i co mam napisać.

    Psalmista wołał (Ps 56): 

"Zmiłuj się nade mną, Boże, bo prześladuje mnie człowiek, uciska mnie w nieustannej walce. 

Wrogowie moi wciąż mnie prześladują, liczni są ci, którzy ze mną walczą.

W Bogu pokładam nadzieję, nie będę się lękał, cóż może uczynić mi człowiek?"

    Tak się stało, że w listopadzie 2021 roku kupiłem miesięcznik "Cuda i objawienia", gdzie było świadectwo wiary dotyczące św. Michała Archanioła. Pod artykułem proszono, aby napisać o kontaktach ze swoim Aniołem Stróżem.

   W innym miejscu dano dwie strony dotyczące Aniołów, ale znowu dominowali Archaniołowie: Michał, Rafał i Gabriel. Tam też przekazano dwie ogólne modlitwy do Anioła Stróża oraz osobiste; św. Franciszka Salezego oraz św. Alfonsa Liguori.

   Trzeba przyznać, że rzadko wołam do tego osobistego ochroniarza, a jeżeli już to wolę prosić swoimi słowami, ponieważ mamy różne problemy. Z mojego doświadczenia Anioł Stróż "mówi" do nas: "nie!" Chodzi o to, aby nie realizować naszych pomysłów. Sprawdź wiele razy, że "coś mi mówiło, że nie", a przekonasz się, że to "coś" było od Anioła Stróża!

   Myślę, że wszystkie małe sprawy są w jego gestii. Dowodem na jego działanie jest ten zapis, który zaczął sie od wskazania w/w miesięcznika (i wcześniejszy jego zakup).

   Napłynęła też pomoc s. Faustyny, bo posłuchałem natchnienia, aby w wyszukiwarce wpisać: "Prawdziwe Życie w Bogu" Anioł Stróż. Zdziwiłem się otwarciem strony https://www.duchprawdy.com/aniol.htm z tytułem: "Anioł Stróż - rola Aniołów wśród ludzi".

   Przy okazji dowiedziałem się, że mistyczne przekazy Vassuli Ryden mają; Nihil obstat (łac. nic nie przeszkadza) oraz Imprimatur (łac. niech będzie odbite)...

    Przytoczę zapisane tam słowa Anioła Stróża do Vassuli Ryden, ale ja zawsze biorę to do siebie. Jest jasne, że nie mówiłby tak do niewierzącego, antyklerykała lub bluźniercy zaprzedanego poganom. To tak jak przekaz od dobrego ojca, a tu od Dobrego Boga Ojca...ułożyłem jego słowa...

    "Jestem twoim aniołem stróżem. Jestem przy tobie i zachowam cię od zła. Zawsze będę cię strzegł. Doprowadzę cię bliżej Boga i uczynię z ciebie lepszą osobę. Połączę cię bardziej z Bogiem.

   Poprowadzę cię, abyś zbliżył/a się do Jezusa. Chcę cię oderwać od wszystkiego, aby związać cię z Bogiem. Nauczę cię Bożego Prawa. Teraz przemawiam w imieniu Boga.

   Modlitwą zwyciężę każdego złego ducha, który będzie usiłował zbliżyć się do ciebie. Jezus przebacza grzechy i oczyszcza. Przychodzę do ciebie z pokojem w Jego Imię.

   Ja modlę się za ciebie, abyś wzięła Jezusa za rękę. Nauczę cię rozpoznawać, kto jest z tobą. Przyoblekę cię w białą szatę i uczynię cię czystym/ą w Obecności Jezusa. Będę się modlił o twoją doskonałość. Będę przy tobie zawsze. Ja cię obronię"...


                                                                                                                      APeeL

 

 

 

    Ludzie błędnie myślą, że Bóg Ojciec interweniuje tylko w wielkich sprawach...najczęściej chodzi o zdrowie, a szczególnie życie. Przekażę zauważoną wczoraj pomoc, która zarazem dała poczucie mocy...

- uczestniczę w codziennej Mszy św. porannej, ale smacznie spałem, bo miałem być na adoracji Najświętszego Sakramentu z późniejszą Mszą św. wieczorną

- w tym czasie natchnienie sprawiło opracowanie dwóch długich intencji z 1994 r.

- tuż przed Mszą św. spełniono moje pragnienie poznania intencji modlitewnej przed Panem Jezusem Eucharystycznym...zajrzałem do Słowa, gdzie będzie wskazanie Boga na Dawida, nowego króla Izraela

- później miałem pokazaną moją pomyłkę i sklepu Kaspersky (przysłano stary kod aktywacyjny na inny komputer), wszystko wyprostowałem, a dzisiaj dokonam opłaty

- zarazem (23.00) napłynęło pragnienie opracowania i edytowania trzech zapisów, co uczyniłem do 3.00 i jak nigdy sprawdziłem czy wszystkie dotarły...jednego nie było, ponieważ pomyłkowo zamiast daty 1994 dałem 1944!

   Po poprawce podziękowałem za wszystko i zdziwiony prowadzeniem...z mocą, po godzinie snu znalazłem się na Mszy św. o 6.30. Od Ołtarza św. padną Słowa o Dawidzie pokonującym Goliata (1Sm)...

   "Dawid odrzekł Filistynowi: Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś.

   Dziś właśnie odda cię Pan w moją rękę, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu powietrznemu i dzikim zwierzętom: niech się przekona cały świat, że Bóg jest w Izraelu.

   Niech wiedzą wszyscy zebrani, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc odda was w nasze ręce. I oto moc Boża, gdy Pan jest z nami".

   Psalmista zawołał ode mnie (Ps 144): "Błogosławiony Pan, Opoka moja. On mocą i warownią moją, osłoną moją i moim wybawcą".

    Natomiast w Ewangelii (Mk 3,1-6) Pan Jezus w synagodze uzdrowi człowieka z porażoną ręką mówiąc: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. Przypomniała się porażona na wózku w Lourdes, która nie modliła się o swoje uzdrowienia, ale za pchającego jej wózek!

    Eucharystia ułożyła się w zawiniątko dla żniwiarza...tutaj na Poletku Pana Boga. Zapisałem to świadectwo i dalej pełen mocy załatwiłem ubezpieczenie samochodu. Zobacz trzy fakty: wyznaczenie przez Boga, prowadzenie, obdarzenie mocą i Swoją Opatrznością.

    W tym czasie W. W. Putin z otoczeniem chorym na władzę imperialną jest krok od wkroczenia do Ukrainy (napaść). Pan Bóg ma go już dość, bo sama wojna gazowa zabija tysiące ludzi. Ten dar Boga dla ludzkości jest reglamentowany przez demonicznego kacyka. W swoich sąsiadach Szatan wskazał mu wrogów, których trzeba unicestwić. Tak jest, gdy marny człowiek robi z siebie "króla" wierzącego w moc własną.

   Każdy zna takich ze swojego otoczenia: mocnych i pewnych swego, którzy nie widzą marności naszego ciała: za chwilę umierających na chińską zarazę...

    Ty, który ty o czytasz...jeżeli żyjesz tak, jakby Boga nie było: gdzie trafisz? Padnij na kolana w tej chwilce i podziękuj za wszystkie otrzymane łaski. Uwierz, że jesteśmy tuż po śmierci...zawołaj do Boga Ojca, porzuć to życie z prośbą o prowadzenie.

    Dzisiejsza intencja nie wymagała modlitwy tylko mojego dziękczynienia...

                                                                                                                APeeL

Aktualnie przepisane...

04.07.1994(p) ZA NIEWINNE OFIARY PRZEMOCY

    W drodze do kościoła zauważyłem, że miasto "otwiera się": łaziki są już na stanowiskach, a w barze "Centrum" jest pełen "chorych" po niedzieli. W ławce kościelnej serce i duszę zalało poczucie dobroci Boga Ojca z bezmiarem łask dla mnie.

   Łzy same cisnęły się do oczu, bo mam dziękować za wszystko. Wprost nie chciało mi się wierzyć, gdy siostra zaśpiewała o Dobroci Boga i Jego Wszechobecności. W jednej sekundce wyczułem Opatrzność Boga Ojca z moim zawołaniem do św. Michała Archanioła o ochronę rodziny, mienia i czuwanie nad nami.

   Później trafię na Orędzie św. Michała Archanioła ("Prawdziwe życie w Bogu" t. 6, str. 115 z 29 września 93 roku): "Bóg jest Królem ziemi i Nieba. (...) On jest waszym zbawieniem, siłą i pokojem. (...) Mówię wam to: bądźcie czujni, ponieważ nikt nie zna dnia, kiedy wasz Mistrz przyjdzie do was. (...) Ci, którzy pozostaną, będą do Niego należeć. (...) Pozostań w Panu, a On da ci siłę. Będę nad tobą czuwał".

   Teraz popłakałem się podczas słów kapłana o Miłości Boga Ojca. Napłynęła "duchowość zdarzeń" wyłaniająca intencję: poranna informacja o przestępczości zorganizowanej, masakra ludności Rwandy, wybuch metra w Azerbejdżanie, zamachy w Irlandii, zamordowanie piłkarza w Kolumbii, który strzelił bramkę samobójczą w mistrzostwach świata.

   Po Eucharystii padłem na kolana przed Panem Jezusem z Sercem, a mojego uniesienia duchowego (ekstazy) nie można opisać. To dopiero pierwszy dzień urlopu, a już tyle przeżyć. Wracałem wolno odmawiając "Ojcze nasz" z zaczęciem mojej modlitwy (witryna) sprawiającej poczucie współcierpienia z Panem Jezusem.

   Jakby na znak spotkałem oficera politycznego z jednostki wojskowej, gdzie pracowałem. Pozdrowiliśmy się, a ja ujrzałem, że sam jestem ofiarą niewinnej przemocy (zrobiono ze mnie szpiega). Wiem, że tak będzie do końca życia, bo jest to zbawcze współcierpienie ze Zbawicielem...

    Podczas odmawiania mojej Drogi Krzyżowej powtarzałem niektóre stacje dziesięciokrotnie. Pan sprawił że w ręku znalazły się różne artykuły dotyczące cierpienia niewinnych ofiar przemocy...

1. "Homo Zomo" w "Gazecie Polskiej"...wyznanie "pałkownika" zdemolowanego moralnie i ideologicznie

2. "Niechciana prawda" o ratowaniu Żydów przez Polaków (Adam K. Musiał z Gliwic spisał relacje ocalonych)

3. "Rakowiecka - okrutny symbol", gdzie w latach PRL-u zamordowano 258 naszych patriotów

4. "Człowiek Niepokonany" oślepiony w pracy przez wybuch miny

5. "Rotmistrz Witold Pilecki" ze zdjęciami w Oświęcimiu

6. "Palacz zwłok" osiłek zamordował, poćwiartował i spalił zwłoki dwóch studentek, a popiół nabierał do baniaka i rozsypywał.

    Napłynęła też osoba Leopolda Okulickiego (1898-1946) ostatniego dowódcy Armii Krajowej porwanego przez Sowietów i zamordowanego (jeden z szesnastu przywódców podziemia).

   Na szczycie wszystkich niewinnie zamordowanych jest Pan Jezus. Najwięcej bólu sprawia mi: rozciąganie i przybijanie Zbawiciela do krzyża z jego podniesieniem! Na ten moment wzrok zatrzymało zdjęcie kapliczki z krzyżem w górach!

   Podczas przygotowywania frontu robót (malowanie) zauważyłem, że "kto przykłada rękę do pługa nie nadaje się do Królestwa Bożego". Zarazem wycieranie spoconej twarzy ręcznikiem przypomniało Weronikę z Drogi Krzyżowej.

    Lech Wałęsa ma na biurku ustawę zezwalającą na zabijanie nienarodzonych, a w tym czasie "partyzanci" zdobyli Kigali w Rwandzie. Ile ucisku doznawali ludzie w różnych czasach, ile było wśród nich niewinnych ofiar przemocy.

    W ręku znalazło się pismo córki z opisem bestialskich morderstw niewinnych ofiar przemocy. Chodziło o potwierdzenie odczytu intencji, a Szatan w tym czasie "zalecał" czytanie "Prawdziwego życia w Bogu".

   Zrozum, że działa tak jak jego wyznawcy "na tym łez padole", a każdy z takich zna się na dezinformacji, udawaniu pijanego, modlącego się jak święty lub rozwodnika przy nieskończoności technik operacyjnych.

    Cichutko płynie muzyka poważna, a za oknem trwają krzyki i przekleństwa (dyskoteka). Wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu, a ja wiem, że żyję już tutaj w Królestwie Bożym, które jest w nas. Zarazem jestem tajnym wysłannikiem Pana Jezusa, ponieważ świat nadprzyrodzony dla większości jest niewidzialny...

                                                                                            APeeL

 

 

 

 

   Wczoraj nie dano mojego komentarza na blogu Jana Hartmana (www.polityka.pl), gdzie mieszał z błotem wiarę katolicką (jest na mojej stronie). Pisałem normalnie, nie ubliżałem, ale mając łaskę wiary wskazywałem - pewnemu siebie ateiście, przewodnikowi Parad Grzeszności - na indolencję i ignorancję, a właściwie debilizm duchowy.

   Skok bolszewików na mass-media i okupacyjne "pranie mózgów" zrobiło swoje. Dajesz komentarz broniący wiarę, a on wpada do kosza. Właśnie przepisuję dwa świadectwa wiary z 1994 pasujące do tej sytuacji:

1. 02.07.1994(s) ZA UPORCZYWIE WREDNYCH

2. 03.07.1994(n) ZA ŻYJĄCYCH W CIEMNOŚCI...

    Zdziwiony czytałem wciąż aktualne przeżycia z tamtego czasu:

<<W sercu pojawiło się dotknięcie Boga z poczuciem Jego bliskości. Napłynęło polecenie w sensie, abym był "królem mojej duszy". Jakże pasowało ówczesne wołanie psalmisty (Ps 30): "Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu".

   Wyraźnie zaczynam odczuwać, że Pan wskazał na mnie, abym dokumentował moje nadprzyrodzone doznania (mistyczne). Ja naprawdę pragnę tego, a właśnie wzrok zatrzymał tytuł: "Misja świeckich"...

   Wiedziałem, że Pan wyśle mnie tam, gdzie trzeba. Moja tutejsza obecność nie jest przypadkowa. Wiem też, że nie odniosę sukcesu duchowego, bo trudno być prorokiem wśród znajomych.

   Wróciło postawienie krzyża powalonego przez czas...tuż po moim nawróceniu (1986-1988). Wówczas Bóg Ojciec objawił mi Swoje Imię, a teraz Pan Jezus mówi, że po każdej takiej modlitwie kilka dusz otrzymuje zbawienie.

   Popłakałem się spocony i zakurzony na działce, a podczas obcierania łez napłynęło natchnienie, że: "niesienie Mojego Krzyża daje Radość Bożą".

   Wówczas pomyślałem o przebiegającej obok, nowej trasie szybkiego ruchu (E7) z barami, a zarazem brakiem parkingu z kapliczką i krzyżem, gdzie katolicy mogliby odetchnąć i nabrać mocy. Jedziesz, wiesz, że jest takie miejsce, zatrzymujesz się, dziękujesz lub prosisz o coś.>>

   Natomiast dzisiaj (18.01.2022) pojadę na godzinne adorowanie Monstrancji z późniejszą Mszą św. o 17.00. Przed wyjściem napłynęło polecenie ściągnięcia czytań ("Pustynia w Mieście. Czytania"). Polecenie okazało się słuszne, bo zarazem potwierdziło moje słowa w powyższych świadectwach sprzed lat.

Chodziło o to, że zawiódł Saul - namaszczony na króle Izraela. Pan wskazał teraz na Dawida, a Samuel wziął "róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida". Tak została podana dzisiejsza intencja modlitewna (1 Sm,16, 1-13).

   Dzięki temu wołałem przez godzinę: za wskazanych przez Boga i za dusze takich. Po wszystkim zostaliśmy pobłogosławieni Monstrancją.

   Na Mszy św. psalmista wołał od Boga (Ps 89/88): "Ja sam wybrałem Dawida na króla (...) wyniosłem wybrańca z ludu (...) namaściłem go moim świętym olejem (...) On będzie wołał do Mnie: "Ty jesteś moim Ojcem, moim Bogiem, Opoką mojego zbawienia".

   Eucharystia ułożyła się laurkę jako podziękowanie za pracę w nocy i obronę naszej wiary oraz obecną modlitwę. Wszystko zaczęło się od obrazu Monstrancji w koronie cierniowej (podczas drzemki), a teraz po zjednaniu z Panem Jezusem wzrok przykuł wieniec z kwiatów na głowie Anioła Pokoju z Medjugorie.

   Zesłabłem z powodu braku snu i modlitwy w uniesieniu duchowym (cierpienie), ukoił sen, a potem otrzymałem pomoc w wyprostowaniu ochrony komputerów. Większość ludzi normalnych nie ujrzałaby tego, a przez to nie dziękowałaby Bogu Ojcu za sprawienie im radości...

                                                                                                            APeeL

Aktualnie przepisane...

02.07.1994(s) ZA UPORCZYWIE WREDNYCH

   Mam szczęście do kłopotów, ponieważ synek grzebał się, podwiozłem go do autobusu, który właśnie odjechał. Wypchnąłem go z samochodu, a żonie powiedziałem, że zdążył, bo wciąż gra niemowlaka.

    Natomiast w pracy przywitała mnie niespodzianka - nie było dyżurnego pediatry, a dodatkowo zmarła babcia (musiałem jechać i stwierdzić zgon)...jeszcze powtórki leków, matki przestraszono dziećmi, które muszą chorować, aby mieć odporność.

   Dobrze, że miałem staż pediatryczny na noworodkach. Maluszek fika nóżkami, ale ma gorączkę 37.5 stopnia Celsjusza. Inni lekarze boją się takich, a z drugiej strony trzeba zachować ostrożność, uspokoić i odpowiednio poinformować matkę.

    W pośpiechu opuściłem "stanowisko tortur" trafiając na "czuwajów". Wielu jest pełnych nienawiści do mnie (oto chodzi "władzy") z przekleństwami na ustach, a nic im złego nie uczyniłem...przecież sami wybrali służenie RP Ludowej.

   Wrócił obraz takiego umierającego, zapartego do końca, któremu podsuwałem książki i wołałem do Boga o otwarcie jego serca. Zewnętrznie umierał jako odwrócony od Boga, a także do mnie. Może zawołał w ostatnim momencie o przebaczenie? Tego nie wiem.

   Moje serce też stało się takie, a modlitwa w takim stanie jest niemożliwa. Pan Jezus prosił przez Vassule, aby wołać: "Emmanuelu! Przyjdź, mój Umiłowany, aby ożywić moją duszę".

   Od 15.00 po koronce do Miłosierdzia Bożego zacząłem wołać w intencji tego dnia. Przepływali: politrucy, ubecy, ci, którzy całe życie kogoś udają, a wiedzą, ze służą zbrodniczemu systemowi. W ich intencji i całej reszty na świecie - w drodze pod krzyż z kwiatami, które kupiła żona - popłynie moja modlitwa (trwa zawsze ok. 1.0 - 1.5 godz.).

   Jakby na znak natknąłem się na wielkie, całkowicie suche drzewo. To prawda, bo tak wyglądają dusze "władców tego świata". Tyle razy tędy przechodziłem, a właśnie dzisiaj go zauważyłem.

   W stanie tęsknej miłości do Boga wyszedłem do kościoła, a ten stan koiła moja modlitwa. Kłamca kusił do jej wcześniejszego odmówienia, bo zna przebieg naszego dnia, szczególnie według woli Boga Ojca. Wcześniejsze odmówienie tej modlitwy byłoby "ustne" i pozbawiłoby mnie obecnych przeżyć.

   Zadaniem szatana jest mieszanie szyków, nalewania młodego wina do starego bukłaka. Tę modlitwę będę odmawiał aż do śmierci! Dzisiaj, gdy to przepisuje (18 styczeń 2022) stwierdzam, że te słowa były prorocze.

   Jeszcze przed chwilką w sercu płynęła pieśń: "wszystko oddać dla Niego, Jego Miłością żyć"...nawet pytałem, kto mi to śpiewa?

   Jakże różne mamy powołania na tym zesłaniu, bo ja służą Bogu, a nie obłędnej idei. W ten sposób stałem się wrogiem zbrodniczego systemu! Jakby na ten moment przechodziłem obok domu kolegi lekarza, wiernego władzy ludowej, który udawał, że "pracuje w ogródku". Ile jest takich uporczywie wrednych, coś udających.

   W kościele wzrok zatrzymała figura Pana Jezusa w koronie cierniowej, a to prośba o przyjęcie tego cierpienia i jego ofiarowanie (uświęcenie). Musiałbyś zrobić film i pokazywać to wszystko błyskach. Jakże pasuje moja modlitwa, bo właśnie wypada Droga Krzyżowa i św. Agonia Pana Jezusa.

   Na czas tych przeżyć w ławce za mną usiadł bierny, ale wierny. Stękał przy tym i męczył się wyznaczonym zadaniem. Uciekłem do przodu, aby nie przekazywać mu znaku pokoju! Wcale nie z nienawiści, ale dla jego obudzenia. W tym czasie błagałem Boga Ojca intencji uporczywie wrednych, a przepływały osoby nawet z najbliższy z rodziny.

   Oczekiwałem na "Polskie ZOO" po wypitym kieliszku z telewizora "patrzyła" figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej. To wielka prośba: "nie czyń tego". Cały czas mam pokazywaną moją marność, którą znam.

   Napłynął obraz obozu hitlerowskiego, a ja widzę obóz ziemię (nasze zesłanie). Stąd wyzwala nas śmierć, tam też tak było. Droga do życia jest pokazana, jest to Kościół święty, ale Szatan podsuwa namiastki; innych bogów, wszelkiej maści dobro, w tym używki.

   Na końcu tego dnia włączyłem kasetę z której popłynęła pieśń ze słowami: "Co zawinił, że był bity pejczami, obrzucany błotem i wyśmiany. Jego święte zraniono skronie, drogę swą znaczył krwi kroplami".

   W ręku znalazło się "Za i przeciw" (komunistyczne udawanie świętej gazety). Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień, ale tęsknota nie ustąpiła. W ciszy, przy nastrojowej lampce, kwiatach w pięknym wazonie przez okna dobiegała muzyka z pijackimi krzykami młodych. To dwa światy, bo w tym czasie "patrzył" Pan Jezus z Całunu.

Popłakałem się z całego serca. Jakże piękny był to dzień...

                                                                                      APeeL

03.07.1994(n) ZA ŻYJĄCYCH W CIEMNOŚCI...

Święto św. Tomasza, Apostoła

    Tuż po przebudzenie demon zalewał mnie wyjazdem do sąsiednich kościołów, ale nie wymienił Sanktuarium MB Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie. Wzrok przykuła biała lilia oraz słowa: "Bądź pozdrowiona Maryjo, Pan z Tobą".

   W drodze wzrok zatrzymały wyschnięte korzenie drzew. Przypomniałem sobie czas, gdy byłem "umarły", tak jak te korzenie. Natomiast przed Sanktuarium wzrok przykuła smuga po odrzutowcu z ziemi do Nieba. Tak, bo tutaj zaczęło się moje nawrócenie i powrót do Królestwa Bożego!

    Lud odmawiał koronkę do Miłosierdzia Bożego, a ja znalazłem się przy konfesjonale. Zły nie lubi tego...właśnie zasłabł młody chłopiec i musiałem interweniować.

   Kapłan wspomniał o potrzebie uciekania się do cichości i pokory Pana Jezusa, jego uniżeniu oraz miłości do Matki. Popłakałem się i usiadłem pod obrazem Zbawiciela, który wręczał jakiemuś świętemu dwie biała lilie.

    W dzisiejszej Ewangelii (J 20, 24-29) będzie mowa o niewiernym Tomaszu: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę". Powiedział mu Jezus: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".

   Sam zobacz bezmiar codziennych znaków. Niewierzący musi dotknąć rany w boku Pana Jezusa, a bliżej ujrzeć jakiś cud. Mnie to jest niepotrzebne, bo takim Cudem jest Eucharystia.

    Przepływała wczorajsza słabość i obecna moc po spowiedzi z "patrzeniem" Matki z Dzieciątkiem oświetlonej słońcem. Podczas Eucharystii wróciły słowa kapłana o komunistach i okropnym zachowaniu posłów, którzy przywrócili zabijanie nienarodzonych.

   Po procesji z Monstrancją będzie zbiórka na Rwandę, a to dla mnie próba przed urlopem...także czystości. Bez wahania oddałem wszystkie pieniądze bogatego pacjenta. Podczas wychodzenie ponownie wzrok zatrzymał obraz z białą lilią, a serce zalała radość i pokój.

   Na spacerze przyłączył do nas zabłąkany piesek i bardzo cieszył się, że jest z nami. W tym czasie śpiewały skowronki i dojrzewało zboże. Wielki ból sprawiła moja modlitwa odmawiana (chwilami) po dziesięć razy.

   Później Pan powie z "Prawdziwego życia w Boga" (tom VI): "Skosztuj goryczy Moich łez. Pozwól mi umiłowany odpocząć w twoim sercu (...) pociesz Mnie, pociesz Mnie (...) stoję jak żebrak przed każdymi drzwiami (...) tak niewielu Mnie słucha". Ja wiem o tym, że tylko garstka idzie za Panem!

    W ręku znalazło się pismo "Nie z tej ziemi" (lipiec 1994) o żyjących w ciemności i zamazujących prawdę: wróżby, joga, dusza i kosmos, reinkarnacja. Do tego będzie film o naszym pochodzeniu od małpy!

    W piśmie będą artykuły poruszające...

- magiczne rytuały ("nowoczesne pogaństwo")

- magię księżyca

- krąg mandali, tarota i astrologię

- "Dusza w kosmosie", bo "sami wymyśliliśmy raj"

- młody człowiek ma przekazy w czasie relaksacji od człowieka ukrywającego się pod jakimś pseudonimem (szatan robi sobie żarty).

    Tyle lat kupowałem to pismo z "żyjącymi w ciemności". Padłem na kolana z podziękowaniem Panu Jezusowi...

                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

 

Dzień Judaizmu

   Na blogu prof. Jana Hartmana cisza, a tak lubi pisać o wierze katolickiej. Przypomniałem o tym pod jego wpisem 12.01.2022 (jako dr. Bylejaki). https://hartman.blog.polityka.pl/2022/01/12/skad-sie-biora-nieszczepy-z-kosciola/.

                                                        Panie Profesorze!

   Jestem zdziwiony, a nawet zaskoczony, bo dzisiaj w wierze katolickiej obchodzimy Dzień Judaizmu. Z judaizmu biblijnego wywodzi się chrześcijaństwo...łzy zalały oczy, bo mamy tego samego Boga Ojca Osobowego ("Ja Jestem"), a ja znam Jego Obecność! Ponownie łzy zalały oczy!

   Deus Abba, Omnipotens Pater zawarł z ludem Izraela wieczyste przymierze, ale pragnie posłuszeństwa (jak ojciec ziemski) czyli "bądź Wola Twoja" (Modlitwa Pańska), a to daje Opatrzność. Dzisiaj każdy Izraelczyk ma schron...

    Zgodnie z zapowiedzią Jezusa Świątynia Jerozolimska zostanie zniszczona:

»Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony» Sprawili to Rzymianie w 70 roku n.e. Judaizm biblijny stanowi religię narodową Żydów z wyznawcami na całym świecie.

    W tym czasie pisze Pan o przodkach (jednym tchem): "Jeśli ktoś od dziecka wysłuchuje, że Maryja była dziewicą zapłodnioną przez Boga, skutkiem czego urodziła Jezusa, który był tym samym Bogiem i który umarł na krzyżu, aby przebłagać Boga za nieprawości popełniane przez ludzi, to w jaki sposób taka osoba może traktować poważnie kwestie prawdy i fałszu?"

    Dziwne, bo: "Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa", a u Pana leży pośrodku!

    W środku nocy przepływały obrazy oderwanych od jedynie prawdziwej wiary katolickiej (miarą jest Eucharystia). Trzeba odróżnić opłatek (część widzialną i dotykalną) od Duchowego Ciało Pana Jezusa (Cudu Ostatniego). Wszystko wyjaśniają słowa z pieśni: "w postaci przyszedł chleba".

   Nie ogarniesz Mądrości Bożej tak pięknie ukazanej, bo ciało fizyczne nie może żyć bez chleba naszego codziennego, a dusza bez Chleba Życia. U większości jest ona negowana, nie odczuwana, nikt nie dba o to prawdziwe ciała, które przemienione ma wrócić do Stwórcy.

   Pokładanie ufności w ciele fizycznym jest bezsensowne...na nic zabiegi upiększające, bo marnuje się cenny czas (drugi dar Boga Ojca oprócz wolnej woli).

   Dalej pojawiły się masy ludzkie objęte tą intencją: "wierzących inaczej", faryzeuszy przyklejonych do katolików, celebrujących Mszę św. bez liturgii, masoneria, sakralizacja "świętych świeckich" (Paweł Abramowicz z Jurkiem Owsiakiem jako przyszły kandydatem), aparatczycy w czerwonych okularach, anty-krzyżowcy, fałszywi "nauczyciele", ekumeniści wszelkiej maści chętni do utworzenia "kościoła otwartego", "katolicy niedzielni", nabrani na Neokatechumenat, świeccy żyjący z wiary ("Cuda i Objawienia"), itd.

    Na szczycie są zagubieni kapłani, "wychodzący z kadzidłem bez szukania Ducha Ojca i przemawiania bez duchowości" (przekaz Pana Jezusa do Vassuli Ryden).

    Na Mszy św. o 6.30 zdziwiłem się Słowem (1 Sm 15,16-23), bo Samuel, który namaścił Saula na króla, a ten wykazał mu, że z b o c z y ł  z drogi wytyczonej przez Boga, a to sprawiło, że zostaje odrzucony.

    Potwierdził ten dzień psalmista, gdzie wołał od Boga" (Ps 50): "Czemu wymieniasz moje przykazania i na ustach masz moje przymierze?" Pan Jezus wskazał (Ew. Mk 2,18-22), że "Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania", nadchodzi Nowy Czas.

   Po Eucharystii, która zamieniła się w mannę z nieba padłem na kolana i chciałbym tak trwać do końca życia. Wróciłem na godzinne czuwanie przed Monstrancją (16.00-17.00), aby odmówić modlitwę w intencji "podanej" po drzemce.

    Profesor chyba czyta komentarze, bo dał wpis: Szczęśliwego Dnia Judaizmu katolicy!

https://hartman.blog.polityka.pl/2022/01/17/szczesliwego-dnia-judaizmu-katolicy/#respond

     Oto mój komentarz do jego obrażania naszej wiary (dr. Bylejaki, nie wiem czy dadzą)...

    Jako w i e d z ą c y, że mamy wspólnego Boga Ojca zdziwiłem się opóźnieniem w złożeniu życzeń "młodszym braciom" w wierze. Dodatkowo zaskoczyło mnie - pisania przez Pana Profesora "wszem i wobec" - prawdy o sobie, że hipokryzja jest złem.

    Po chwilce stwierdziłem, że ta "szczerość" dotyczy Zbawiciela, Syna Boga Żywego, w Trójcy Jedynego..."robotnika budowlanego", który otworzył "wąską furtę" do Królestwa Bożego. Pisząc to "szydzę z wiary Żydów", z Pana nie, bo ateiści mają pełno bożków.

    Mój ojciec był stolarzem budowlanym, a mnie Pan zarzuci, że jestem lekarzem emerytem, byłym hazardzistą i pijakiem. Tacy bowiem nie mogą być wezwani, a nawet powołani.

    Na codziennej Mszy św. płyną zapowiedzi o tym, co się zdarzy i to, co się stało. Można wszystko wrzucić w - obiektywny co do wiary i mądrości - komputer, który odpowie: Jezus jest Zbawicielem.

    "Kto raz popada w "szaleństwo religijnego bezrozumu", nie może się już zatrzymać". Tak też traktują nas koledzy psychiatrzy (ateiści), którzy wiarę określają; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Przypominam, że wiara nie ma nic wspólnego z naszym rozumem. Wyraźnie gubi Pana Profesora własna mądrość..."głupstwo u Boga".

   Szatan zna Prawdę, a to upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji. Kusił Zbawiciela, kusi mnie, a na Pana Profesora wysłał łepka; "wiem szefie, do tego profesora, już lecę", bo zagapił się Pan, że była okazja napaść na katolików od rana, a nie przed północą.

   Nie ma świętych...niech Pan zawoła do swojego imiennika Johohanana ("Bóg jest łaskawy"). Proszę patrzeć na znaki, bo sam się pojawi. Nie będzie trzeba szukać obrazka z Żydem bijącym św. Mikołaja. Cóż zresztą wielkiego, gdy Żyd bije Polaka, a nawet Żyda i odwrotnie.

    Jako ateista broni Pan Profesor świętości wiary, ale tam są słowa o mnie ("nie wierzycie...to pójdę do pogan") i o Panu Profesorze ("ostatni będą pierwszymi"). Dalej powtarza Pan od Mefistofelesa, że zbawieni będą tylko wybrani chrześcijanie, co jest "zbrodniczą selekcję mentalną"! Jeszcze stara śpiewka o naszych niesłychanych i niewybaczalnych zbrodniach. To następna brednia, bo Miłosierdzie Boże przerasta rozum Pana Profesora.

   Na końcu dał się Pan Profesor zatańczyć Kłamcy obrażając się na określenie "bracie"...proszę dodać jeszcze, że jest to antysemityzm! "Kościół katolicki nienawidzi Żydów"...nie zauważyłem tego. Ten dzień mojego życia poświęciłem...także za Pana Profesora (w tym było godzinne wołanie do naszego Boga Ojca).

    Dziwi zakończenie kazanie w którym jako ateista zaleca Pan uczenie się hebrajskiego, potem Tory. Wiary nie można się nauczyć, bo jest to łaska. Nawet rodzi się pytanie: na kogo wciąż czekają Uczeni w czytaniu?

   Wniosek. Widzę, że obaj mamy "brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć" (psychoza). Podpowiem, aby podczas badania zawsze odpowiadać: "nie wiem, bo nie jestem psychiatrą!"

                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

    Siedziałem do 2.00, a później nie mogłem spać...wyłączyłem budzik zdając się na obudzenie, które będzie zaproszeniem na Mszę św. poranną o 7.00. Może dziwić taka formuła dziennika, ale musisz zrozumieć, że od otwarcia oczu masz być prowadzony przez Boga Ojca. Nigdzie o tym nie przeczytasz...spróbuj iść tą drogą, a sam ujrzysz to prowadzenie.

   Bóg pragnie nam pomagać i czeka na nasze zawołanie, na prośbę z drgnięciem w sercu, bo to świadczy o naszym zawierzeniu. Naprawdę garstka prosi i wierzy w działanie Boga.

   Zostałem przebudzony na czas i to - snem o wielkiej ulewie - z potrzebą przywiezienia żony z kościoła. Wyrobiłem się co do minuty, nawet nabożeństwo rozpoczęło się z opóźnieniem.

    Wszedłem na chór i stałem na wprost wizerunku Ducha Świętego, który trzy razy zatrzymywał wzrok ("patrzył"), a ja dziękowałem Bogu Ojcu z poczuciem, że jestem wśród głoszących Jego Chwałę! Takie kontakty napływają w błyskach, z miłosnym uciskiem w sercu wyciskającym łzy z oczu.

   Wprost chciało się krzyczeć: "Chwała Bogu! Chwała Bogu Ojcu!" Napłynął obraz islamistów modlących się obowiązkowo (sześć razy dziennie). Jaki ziemski ojciec chciałby tak sztywnej chwały?

    Św. Paweł wspomniał o różnych darach, które otrzymujemy (1 Kor 12, 4-11): ja mam łaskę odczytywania Woli Boga Ojca, ale większość postępuje wg woli własnej (często zaprzedaje się poganom). Zrozum moją "niewolę" z powodu oddania tego daru Bogu Ojcu.

    Na ten czas psalmista wołał ode mnie (w Ps 96): śpiewajcie Panu, głoście Jego chwałę, a w serce wpadło zawołanie: "rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich narodów", co okazało się intencją modlitewną tego dnia.

    Tak się składa, że dzisiaj Pan Jezus - na weselu w Kanie - dokonał pierwszego cudu (zamienił wodę w wyborne wino), a ja pomyślałem o Cudzie Ostatnim (Eucharystii). Komunia św. ułożyła się w formę kielicha kwiatu, nie chciało się wstać z kolan, a wzrok zatrzymywał wieniec na głowa Anioła Pokoju.

    Tak jak rano zostanę zbudzony na czas meczu amatorów na "Orliku", który trwa tyle ile moja modlitwa i to w ruchu dla starego ciała. W czasie wołania do Boga Ojca chwilami musiałem zamykać oczy - z powodu współcierpienia z Panem Jezusem - przekazywanego Bogu Ojcu w intencji tego dnia.

   Tego nie można przekazać, bo byłem ze Zbawicielem w Getsemani, w Ciemnicy, podczas biczowania i poniżania, a później na Drodze Krzyżowej i umieraniu na Górze Czaszki (Golgocie).

    Ludzie nie widzą bezmiaru cudów Boga w ich codziennym życiu i za nic nie dziękują! Bardzo trudno jest być prorokiem we własnej ojczyźnie, a już na pewno w małej mieścinie pełnej niewiernych, a nawet wrogów jedynie prawdziwej wiary katolickiej.

    Na te słowa prof. Jan Hartman dostał szału, bo to pycha, a sam mało nie pęknie - z powodu pochwał jego bredni duchowych - płynących spod pióra, a właściwie od Szatana. Mam nadzieję, że drgnie któregoś dnia, nawróci się, a wszyscy powiedzą, że zgłupiał na starość.

    Życzę każdemu, aby tak zgłupiał i trafił do Ojczyzny Prawdziwej, a nie do śmierdzącego kurnika z demonami. Czyściec to miejsce Bożego Miłosierdzia, ale też okropne, ponieważ dowiadujemy się, że czeka na nas Królestwo Boże, Dom Boga Ojca z cudami, których nawet nie można sobie wyobrazić.

                                                                                                       APeeL

Aktualnie przepisane...

01.07.1994(pt)   ZA ŻYJĄCYCH TYLKO DLA PANA JEZUSA

    Po północy ruszyliśmy karetką, a serce zalał smutek, bo to już 1-wszy piątek m-ca. Zacząłem moją modlitwę z wołaniem: "za tych, którzy żyją tylko dla Pana Jezusa". Nie bierz tego dosłownie, bo jest to pragnienie duchowe...trudne do zrozumienia bez łaski wiary. Rano obudził mnie śpiew ptaszka, a po chwilce jechaliśmy z porodem...w kojącym szumie samochodu.

    Dzisiaj jest przykry dzień, ponieważ obraduje czerwony Sejm RP, a ja nadal jestem wrogiem ludu. Przepłynęły osoby pragnące "dobra" czyli aborcji na życzenie, In vitro, eutanazji, oddzielenia Kościoła od Państwa (unieważnienie konkordatu). To reformatorzy spod znaku Trupiej Czaszki. Przy nich dzielnie stoją farbowani chrześcijanie z PSL-u z prezesem Waldemarem Pawlakiem. 

    W przychodni będzie ponowny nawał ludzi, ale dzisiaj mam radość z niesienia pomocy. Chwilami napływało poczucie wielkiej łaski jaką jest pomaganie innym. Ja naprawdę to czuję, ale zarazem chciałbym nieść pomoc poszukującym drogi duchowej.

    Jakże Pan to pokazuje: męczysz się zniechęcony, a później cieszysz należnym wypoczynkiem. Łaską jest nawet zmęczenie, bo zrozumiałem udręczenie Pana Jezusa, który uzdrawiał, a ja tylko pomagam, ratuję zwolnieniami, radami i pocieszaniem strapionych.

  Dziadek, którego zdiagnozowałem mógłby trafić na egzamin, ponieważ przebył niedokrwienie mózgu, ma zwyrodnienie kręgosłupa i stopę cukrzycową, którą można uznać za objaw neuropatii obwodowej, a to różne jednostki chorobowe. Przybywali różni chorzy: oto uczulenie po lekach oraz niedoczynność tarczycy - po przebytym wylewie do tego narządu - podczas porodu.

    Chwilami słodycz Boża zalewała serce, a tego stanu nie można opisać, bo nasze dobre poczucie po alkoholu to wielka namiastka. Ta słodycz zawsze oznacza wspomożenie przed nawałem pracy! 

    Już na działce o 15:00 napłynęło wielkie poczucia Obecności Pana Jezusa: "On tu jest, tuż przy mnie!" Musisz zrozumieć, że jest tylko Jeden Bóg Ojciec "Ja Jestem", nie ma innych bogów.

   W wielkim upale szedłem do pobliskiego krzyża, aby podlać kwiaty, a w tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego kojąca serce i duszę. Na jej szczycie pojawił się obraz świętego zabijanego podczas modlitwy na kolanach. Nie bronił się, a mój stan był bliski chęci oddania życia dla Boga.

   Z wielką jasnością widzę prawdziwe życie - rzeczywistość niewidzialną! Ja wiem, że sprawia to łaska wiary i Światłość Pana. Natomiast nasz świat to życie śmiertelników, a jeszcze dalej pogan.

    W nędznej budce działkowej wzrok zatrzymała gazeta: "Za i przeciw" z art. o o. Kolbe! Z powodu poczucia bliskości nieba i świętych serce zalał wielki smutek rozstania z pragnieniem wołania do Boga. Powtarzałem tylko: "Jezu! Jezu mój!!"

   Jakże widzę śmiertelny bój w którym - po drugiej stronie wiernych Panu Jezusowi - są przeciwnicy wiary i Boga, a także oszołomieni, zwiedzeni, a nawet opętani przez Mefistofelesa.

    Na ten moment jest mowa o "Szatańskich wersetach" i "Ostatnim kuszeniu Chrystusa", a Pan skierował mnie ku książce "Rozważania o wierze", gdzie  była zakładka z napisem "Moc Boża" i słowami: "Tak ważne jest, żebyś uwierzył, że Jezus pragnie przyjść do twojego serca"...

    Popłakałem się z pragnienia spotkania z Panem Jezusem. W tym czasie koiło odmawianie Drogi Krzyżowej, gdzie był Szymon-pomocnik i Weronika-ocierająca zmasakrowaną Twarz Zbawiciela.

    Z wielkiego zmęczenia byłem nieobecny na Mszy świętej, nawet zasypiałem co chwilkę, a wyszło trzech kapłanów i jako znak przybył mój niewidomy pacjent.

  Wieczorem płynął film o łowieniu ryb, a ja teraz jestem rybakiem ludzi. Jakby na tę chwilkę wzrok zatrzymała Ks. Psalmów, gdzie trafiłem na słowa prośby do Boga Ojca, abym mógł przekazywać to, co spływa na mnie...

                                                                                                             APeeL