Dzisiaj o 6.30 pojechałem na Mszę Św. w intencji zmarłych rodziców żony, którzy przygarnęli mnie po studiach i naszym ślubie. Siedziałem w wielkiej pustce i niezbyt docierały czytania.

   Uwagę zwróciło zaproszenie apostołów - przez „bojącą się Boga”, która sprzedawała purpurę (szaty i materiał z której były szyte) - do zamieszkania u niej.  Pan „otworzył jej serce” podczas słuchania nauki Pawła (Dz16, 11-15)Natomiast Zbawiciel wskazał, że Duch Święty będzie świadczył o Nim.

   Po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii doznałem wstrząsu, gdy czterech kapłanów, mocnymi głosami śpiewało pieśń; „Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny”. Nagła ekstaza sprawiła zesłabnięcie ciała fizycznego, nie mogłem wstać z kolan i opuścić tego uświęconego miejsca na ziemi. Po czasie podjechaliśmy pod mój krzyż zapalić lampkę.

   Od razu wiedziałem, że mam być na nabożeństwie majowym z ponowną Mszą Św. w intencji tego dnia, ale nie wiedziałem jakiej. Zdziwiłem się, ponieważ na stronie (one line) było 11-13 tysięcy odwiedzających.

   Przed koronką do Miłosierdzia Bożego kapłan wypowiedział słowa o  z a g u b i o n e j  ludzkości, a ja natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia. Człowiek normalny świat dostrzega jako różne zbiorowiska ludzi, ale nie ma łaski ogarnięcia wszystkich duchowo.

   W drodze do kościoła modlitwę zacząłem od koronki do Miłosierdzia Bożego, gdzie jest zawołanie do Boga Ojca; „o miłosierdzie dla nas i świata całego”. Natomiast podczas mojej modlitwy ból zalewał serce, a chwilkami chciało się płakać. W tym czasie Pan pokazał mi garstkę wiernych, nawet nie wspominam o modlących się i współcierpiących z Panem Jezusem.

   Podczas nabożeństwa majowego, w litanii do Matki Bożej wołałem: „módl się za zagubioną ludzkością”. Natomiast na Mszy Św. popłakałem się podczas Eucharystii, gdy siostra z ludem śpiewała; „Pan Jezus już się zbliża / O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”…

   Tych doznań nie można przekazać naszym językiem. Podczas powrotu do domu „umierałem” kończąc moją modlitwę z omijaniem znajomych, ponieważ rozprasza wzajemne pozdrawianie się. Żona była na nabożeństwie pod pomnikiem Jana Pawła II, gdzie otrzymała broszurkę, którą podarowała mi do wykorzystania w zapisie tej intencji (wiedziała o niej).

    Teraz o 3.00 w nocy przekazuję Ci, że Jan Paweł II czyli Karol Józef Wojtyła (dla znajomych mały Lolek) ur. się 18 maja 1920 r. Natomiast 13 maja 1981 r. (w rocznicę objawień Matki Bożej Fatimskiej) został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę. Podczas pobytu w szpitalu poprosił o materiały dotyczące trzeciej tajemnicy fatimskiej.

   Tam było wezwanie do poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji z obietnicą jej uratowania. 25 marca 1984 roku papież błagał na placu św. Piotra:

   „Matko ludzi i narodów (…) ogarnij miłością (…) nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy (…) pomóż nam przezwyciężyć grozę zła (…)”. Wówczas padło zawołanie o wybawienie nas; od wojny atomowej z nieobliczalnym zniszczeniem.

   Siostra Łucja potwierdziła, że akt poświęcenia świata dokonany przez Jana Pawła II został przyjęty i dzięki temu nie rozpętała się wojna atomowa, która miała wybuchnąć w 1985 roku.

   Natomiast 17 sierpnia 2002 roku w krakowskich Łagiewnikach zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Teraz posłuchałem natchnienia, aby dołączyć tutaj ten dzień z mojego dziennika...nawet sam byłem ciekaw, co wówczas się działo.

                                                                                                                        APeeL

 

 

17.08.2002(s) ZA DOZNAJĄCYCH DOBROCI BOGA

   Tuż po przebudzeniu - w sekundowych błyskach - napłynęła bliskość Boga Ojca. Spieszę się na pierwszą Mszę świętą, ponieważ dzisiaj mam dyżur w pogotowiu ratunkowym. Z telewizji napłyną potworności tego świata: straszne obrazy z Korei Północnej z Kim Ir Senem, Kuba z Castro, katastrofalna powódź w Chinach (zagrożonych 1-3 miliony ludzi) oraz spustoszenie okolic Pragi.

   Teraz, gdy to opracowuję (20.07.2011) trwają podobne nawałnice w mojej ojczyźnie. Serce zalało dziękczynienie, a łzy zakręciły się w oczach. Nie wypowiesz tej radości i wdzięczności duszy, bo widzę moje obdarowanie: pokój w ojczyźnie, posiadanie pracy i rodziny.

   Tuż przed wejściem do kościoła wzrok zatrzymały słowa Jana Pawła II, że ludzkość szuka, ale tylko miłość może dać pełnię szczęścia. W drzwiach kościoła przywitała mnie pieśń: „cześć Maryi, cześć i chwała”. To prawda, bo Matka Boża swoim „tak” otworzyła nam Niebo.

    Pan Jezus powołał Piotra, który zostawił wszystko i poszedł za Nim, a uwagę przykuła stacja drogi krzyżowej z Matkę Świętą trwającą przy konającym Zbawicielu. Padłem na kolana przed Panem Jezusem błogosławiącym, a właśnie „patrzył” wizerunek Ducha Świętego.

   W sercu pojawili się idący za Panem, zostawiający wszystko i trwający przy Jezusie. Zjednany ze Zbawicielem w św. Hostii trafiłem do pogotowia. W takim momencie miałem jedyne pragnienie: być sam na Sam z Jezusem, a spotkała mnie przykrość, ponieważ dyżurujący drugą dobę zajął mój pokój, gdzie mam wszystko potrzebne do egzystencji (nawet własną pościel).

   To wielka niedelikatność, bo - już na początku naszej wspólnej mordęgi - powstał niepotrzebny zgrzyt, utrata równowagi, a w razie nagłego wyjazdu byłem nieprzygotowany. Chodzi o to, że lekarze z "R-ki" mają swój pokój (mogłem zastać zamknięty). Podczas oczekiwania załatwiłem jego pacjenta, który przebił  rękę kosą, bo kolega reperował samochód.

   Dzisiaj jest transmisja radiowa z aktu poświęcenia Bazyliki w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Płynie „Abba! Ojcze!”, a w ręku mam wizerunek Jana Pawła II na tle Pana Jezusa Miłosiernego. Trwał pokój, nawet nie dzwoniły telefony, ale radość nie trwała zbyt długo.

   Właśnie kolega (już z pokoju w "R-ce") zlecił mi transport nieprzytomnego od 10 lat (po udarze) z błędnym skierowaniem na oddział wewnętrzny. Niepotrzebnie krążyliśmy, a dyspozytorka z krzykiem przekazała nam jazdę „na kogutach” do zawału serca czyli migreny! Żona takie napady leczy sama. Od „zawału serca” pędziliśmy do kolki nerkowej, która właśnie ustąpiła, a chory smacznie zasnął.

    Chwila przerwy na obiad, ale zerwano do napadu szału. Na miejscu było czterech policjantów, ale pan Krzysio poszedł z nami jak baranek. Przy mnie, przed żoną schował w skarpetkę forsę za sprzedanego cielaka, a za milczenie dał mi 10 zł.

   Doniosłem na niego, bo żona jechała za nami. Podczas powrotu zasnąłem na noszach, a w pogotowiu trafiłem na babcię po leki, która może handlować czasem oraz miałem pobranie krwi u kierowcy-rolnika .

    Ponownie daleki wyjazd do chorej psychicznie, która się zabarykadowała i głośno przeklinała. Po wyrwaniu drzwi i szarpaninie spokojnie jechała z nami do szpitala (choroba udokumentowana).

   Dzisiaj miałem ukazane możliwości Szatana, który może atakować precyzyjnie na tysiące tysięcy sposobów. Tracisz pokój po Komunii św. i jesteś dręczony w chwilach w których pragniesz spokoju (przejęcie dyżuru, transmisja nabożeństwa, obiad).

   Z drugiej strony pięć razy mijałem figury Matki Bożej, a to był znak, że wiedzą o mnie w Królestwie Bożym, co potwierdziła spokojna noc, a nawet wcześniejsze przybycie zmienniczki...

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

   Zaczynam ten zapis, a wróciły obrazy żołnierzy z KRLD maszerujących jak automaty na głównym placu w Pjongjangu. To był 3-godzinny blog w National Geogr. („Dynastia Kimów”, „Reżim za zamkniętymi drzwiami” i „Kim Dzong Un: Portret tyrana”).

   Łzy zalały oczy, bo Belzebub (władca demonów, antychryst) zniewolił cały naród. W czasie, gdy ludzie jedli trawę i padali jak muchy dla przywódców sprowadzano smakołyki z różnych miejsc na świecie. Komuniści to jego tajna agentura...stąd ich postępowanie; „patrz w oczy i kłam”, „zabić i zabrać”, „kto nie z nami ten przeciwko nam” (co panu przeszkadza zapisać się do Partii?).

    Kto nie widział czynionego przez nich „dobra” był mordowany, a w Federacji Rosyjskiej z tego powodu nadal trafia się do psychuszki. Nie ujrzysz tego bez Światłości Wiekuistej, bo tylko garstka patrzy na świat z niebotycznych odległości...od Boga Ojca, naszego Stworzyciela.

   Ponadto nigdzie nie usłyszysz o Przeciwniku Boga, Buntowniku, Księciu Kłamstwa. Piszę to, a w TfuVałeN pokazują wiec Roberta Trzaskowskiego kandydata na prezydenta, który mówił jak Bolesław Bierut, że; Polska ma być prawie rajem na ziemi dla wszystkich i to bez Boga, bezpieczna i zdrowa. „Poradzi sobie ze wszystkim (nawet z ociepleniem klimatu), a kłody rzucane pod nogi tylko go wzmocnią”. Na zarzut nie zrealizowania swoich obietnic odpowiedział, że były zaplanowane na dłuższy czas. Zarazem jego celem jest pokonanie urzędującego Andrzeja Dudy.

   Redaktor prowadzący na tym żenującym spotkaniu zadawał pytania od różnych dziennikarzy, a on odpowiadał jak chory marzyciel, że będzie walczył z pedofilią w Kościele Św. Zapomniał, że podpisał kartę LGTB i przemawiał na Paradzie Grzeszności w której profanowano Mszę Św. (małpowanie liturgii z „procesją”). 

   To człowiek całkowicie zmanierowany i zepsuty przez władzę, typ zachowania „B” (figurant)...bardzo podobał się koledze pediatrze Bartoszowi Arłukowiczowi, który wskazał, że wreszcie rządzącym przechodzą ciarki po plecach. Poświęcę za niego nabożeństwo z Eucharystią, aby Bóg otworzył mu oczy i pokazał, co wyprawia. Zachęcam innych do tego, a zobaczycie, co się stanie!

   Wróćmy do Mszy Św. gdzie (Dz 8, 5-8) apostołowie nakładali ręce, wierni otrzymywali Ducha Świętego, wielu sparaliżowanych i chromych było uzdrawianych, a z opętanych wychodziły demony.

    Mój profesor św. Paweł (1P4, 13-16) zalecał dążenie do świętości, a  Pan Jezus wskazał w Ew (J14, 15-21), że Bóg przekaże nam Ducha Prawdy, a ten, który Go umiłuje, będzie umiłowany przez Ojca.

   Tak jest naprawdę i moja osoba jest tego przykładem. W moim stanie błyskawicznie odróżniasz Prawdę od fałszu, Dobro od zła, a szczególnie dobro od „dobra”, Sprawiedliwość od jej pozorów, Wolność Bożą od naszej, Pokój od spokoju oraz Miłość od nienawiści...

   Bardzo łatwo ujrzysz też synów Bożych na tle czerwonych bestii. Nie spodziewałem się tak poważnej intencji i późnym wieczorem wyszedłem, aby odmówić moją modlitwę podczas której przechodziłem obok cmentarza żydowskiego. Ten naród tak obdarowany wybrał drogę ciemności, ma teraz odebraną łaskę i idzie na zagładę duchową.

   Przepłynęły też obrazy; walczących o władzę, wywołujących wojny, żyjących w aureoli mocarzy, świadomych kłamców, złodziei, cudzołożników, bogaczy z fanaberiami, „gwiazd” wszelkiej maści, tyranów domowych, dzieciobójców, terrorystów wszelkiej maści w tym islamskich, mafie od małomiasteczkowych do rządowych, pewnych swego ateistów, wrogów wiary i Boga, bluźnierców, mieniących się grzesznością i różnymi zboczeniami (tym, którym dynda tęcza i zwolenników parad grzeszności), a także głupców duchowych wszelkiej maści.

   Przypomni się łowienie rybek na „błyskotkę”...tak czyni Belzebub z ludźmi goniącymi za wiatrem. Nie mogłem się ukoić podczas godzinnego wołania do Boga z dziesięciokrotnym powtarzaniem stacji drogi krzyżowej oraz Słów umierającego Pana Jezusa. Zrozumiałem Jego całonocne wołania do Boga Ojca…

                                                                                                                       APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

26.09.1993(n) ZA WSPOMAGAJĄCYCH INNYCH

   W śnie modliłem się za rodzinę, a rano napłynął obraz PCK oraz pomagający innym. W tym czasie żona poprosiła, abym oddał biednym otrzymane masło, ser i bułki, co uczyniłem.

   Natomiast demon szeptał, abym „dzisiaj odpoczął, bo policzono mi wczorajsze pragnienie bycia na Mszy św.!” Sam zobacz „dobro” i owoc; mam opuścić spotkanie z Panem Jezusem!

    W czytaniach dobiegły słowa (Ez 18, 25-28)...o sprawiedliwym, który umiera w grzechach i traci swoje życie oraz bezbożniku, który odstępuje od swoich czynów ocalając duszę („na pewno żyć będzie, a nie umrze”).

   Natomiast św. Paweł (Flp 2, 1-11) zalecił; „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje sprawy, ale też i drugich”. Piękne było kazanie o odczytywaniu Woli Ojca, a Jego nakazy są trudne i często winimy Boga za zło, które nas spotyka!

    Popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii. Teraz, na dyżurze w pogotowiu mam łaskę dalekiego wyjazdu podczas którego zacząłem odmówić moją modlitwę w intencji tego dnia. W pewnym momencie po otwarciu oczu wzrok padł na przydrożny krzyż.

   Z radia karetki popłynie informacja o matce Teresie organizującej dom dla inwalidów w Pekinie. Pod szpitalem smutek zalewał serce, bo z piosenki padną słowa, że; „za darmo świeci słońce i śpiewają ptaki”.

   Teraz jedziemy z inną chorą, płynie dalsze wołanie do Boga Ojca. W chwilce snu pojawiły się elementy Nieba z poczuciem, że „Pan Jezus przeszedł przez życie czyniąc dobrze”. Nagle ujrzałem, że szpital jest miejscem czynienia dobra, a wzrok zatrzymały podarowane przez ludzi karetki. Na ten czas włączyłem radiową trójkę, gdzie padną słowa rozważania o darze z siebie; „chcę być dla ciebie - dla twojego szczęścia”.

   Przez 1.5 godziny na dyżurze w pogotowiu...pracowałem na oddziale wewnętrznym, gdzie zastępuję ordynatora (jeden budynek). Tam przekazałem pielęgniarkom moje doświadczenia duchowe, a Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „wyniesiony Moją ręką, czerp z Moich zasobów i napełniaj twoje ser­ce, nasycając je, by móc nasycić inne serca."

   Ten dzień zakończy smutny śpiew Adamo...zgasiłem światło, padłem na kolana i z płaczem odmówiłem drogę krzyżową i św. Agonię Pana Jezusa za tych, którzy wspomagają innych…

    „Dziękuję Ojcze za ten dzień”…

                                                                                                                       APeeL

 

27.09.1993(p) ZA LEKARZY CIAŁA I DUSZY

   Na wczorajszym dyżurze tuż przed północą zerwano do umierającego sanitariusza, który po mojej wizycie nie wrócił do Boga, a teraz traci przytomność. Podczas odmawiania mojej modlitwy (jest na witrynie strony) trafiłem też do umierającej z powodu duszności astmatycznej (powinna mieć własny aparat tlenowy), która błagała; „dobijcie mnie, dobijcie mnie!”.

    Miałem wielki kłopot w dożylnym podaniu leków (zniszczone żyły)...wszystko podałem domięśniowo, została napojona, otrzymała tlen i pędziliśmy do szpitala. Nagle zmieniły się obrazy...asfalt został pokryty żółtymi liśćmi, bo trwała wichura i ulewa.

   Po dowiezienie chorej kontynuowałem modlitwę, którą skończyłem o 5.00 podczas drugiego wyjazdu. Jakby na pocieszenie na wysokości mojej głowy trzy razy-  podczas deszczu na szybie karetki - siadał piękny motyl! Wiem, że jest to znak z Nieba, a zarazem odpowiedź dla żony, która powtórzyła zarzut jednego z pacjentów;

- Przychodzę do pani męża lekarza, a on gada o Bogu!

- To prawda, ale u nas nie ma statusu lekarza katolickiego...

    Zarazem zapytam; jak można leczyć tylko ciało i do tego przez psychiatrów. Często sami wymagają interwencji Bożej! Moje rady mogą dziwić bezbożników, a właściwie wrogów Boga. Poza tym wówczas byłem niewolnikiem...przychodził do mnie kto chciał, bo starałem się pomagać. Komisje lekarskie ZUS-u dziwiły dokładne opisy schorzeń (na maszynie). Nawet pytano czy jestem z rodziny chorych?

    Ostateczną odpowiedź dał Sam Pan Jezus, który powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „Daj poznać twoim braciom i twoim bliźnim Moje Cudne zbawienie! Tę Dobrą Nowinę, głoś Moje Dzieła! Niech wszyscy poznają Moje Dzieła i Mój Cud. Przyszedłem do ciebie i napełniłem twoją lampę, dałem ci Moje Światło. Nie kryj światła pod korcem /../ oddaj mi cześć wynosząc Moje światło na dach twego do­mu”.

   To prawda i tak czułem w sercu. To było zarazem potwierdzenie odczytanej intencji modlitewnej. Nawet pojawił się obraz zawieszania małego krzyżyka nad drzwiami w bloku...jako ewidentnego znaku, że; „tutaj mieszka sługa Pana Jezusa”.

   Nie obchodzi mnie brak uznania objawień osobistych Vassuli Ryden, ponieważ Bóg Ojciec mówi do nas przed wszystko. Dzisiaj, gdy to przepisuję (18.05.2020) nie uznano jeszcze Objawień Matki Bożej Pokoju.

   W przychodni był nawał chorych, a na koniec zgłosił się po zaświadczenie brat zakonny, któremu mówiłem z mocą o Panu Jezusie i odczytywaniu Woli Ojca „Ja Jestem”. Podczas pożegnania mocno ścisnąłem jego dłoń ze słowami; „trzymaj się bracie”, a łzy zalały oczy.

   W intencji tego dnia popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W domu trwała rozterka, bo serce zalewało pragnienie modlitwy, a to świadczy o prawdziwości celibatu, bo nie da się połączyć służeniu Bogu i rodzinie.

   Nawet uciekłem do ciemnej kuchni, gdzie wołałem; „Matko! Przepraszam, bo dzisiaj miałem podziękować za opiekę nad chorymi w czasie mojego zastępstwa w oddziale wewnętrznym”.

    W filmie japońskim pojawił się lekarz, który porzucił swoją pracę i udał się do świątyni buddyjskiej...to wprost mój kolega duchowy, który szuka drogi, ale bez Ducha Świętego.

   Wróciło wczorajsze poranne kuszenie, abym wziął wolny dzień;

  • wielu ludzi miałoby kłopoty, nie uzyskałbym spokoju w domu, ponieważ musiałbym pojechać do oddawanego po zastępstwie oddziału

  • nie spotkałbym zakonnika, którego podtrzymałem na duchu

  • nie przyniósłbym pomocy wielu potrzebującym, a to zaważyło na odczycie intencji tego dnia...

    Dodatkowo Biblia pobłogosławiona przez następcę Pana Jezusa otworzyła się na słowach, że Bóg „ustanowił jednych apostołami” a innych „doktorami”, abyśmy „nie byli chwiejącymi się dziećmi”...

     „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                      APeeL

 

28.09.1993(w) ZA IDĄCYCH W ŚLADY PANA JEZUSA

    Normalny człowiek nie zrozumie pragnienia życia w czystości, które trwa w moim sercu od miesiąca. Nie będziesz miał wówczas przyjemności w poczuciu grzeszności, nie uznawanej przez kapłanów. Dla wielu seks to sens ich bytu wciskany przez demoniczne mass media...

   Czy w moich zapiskach jest smutek? Jeżeli jest, to odpowiada on smutkowi Pana Jezusa, który widzi zgubę większości! Zgłaszam wolny dzień, pragnę chwilki snu, a córka otrzymała od demona pokusę sprzątania; zwinęła pościel i zaczęła wyć odkurzaczem. 

    W krótkim śnie znalazłem się nad klasztorem oo. Bernardynów w Radomiu...wyraźnie widziałem cały kompleks, kopuły i stado krążących gołębi! Po przebudzeniu napłynęło pragnienie adoracji Najświętszego Sakramentu, bo tam jest wieczna adoracja.

    Pomyślałem, że przy okazji wykonam złoty krzyżyk z sygnetu, a Pan Jezus właśnie mówi do mnie („Prawdziwe Życie w Bogu”), że; „chcę udoskonalić twoją duszę, aby lśniła jak złoto”.Uśmiechnąłem się z zadziwienia!

    Pojechałem samochodem (35 kam). Nie obchodzi mnie świat, a właśnie pochylona staruszka pcha wózek na działki pracownicze. Sam zobacz...ona na działki, a ja do Pana Jezusa!

    Zestaw klasztorny jak ze snu, a łzy zala­ły oczy, gdy podczas wejścia Pan Jezus zawołał do mnie z dużego plakatu; „pójdź za Mną, a uczynię cie rybakiem ludzi”. Padłem na kolana wołając; „dziękuje Panie Jezu, dziękuję za Twe łaski...tylko z Tobą mogę wypocząć".

   Cichutko tykał wielki zegar, płonęły świece, ludzie modlili się przed Monstrancją, a ja zacząłem swoją modlitwę w intencji tego dnia. To trwało prawie godzinę...aż zasnąłem na sekundkę przy Słowie Jezusa; „Wykonało się” (w moim odczuciu; przyjąłem to zaproszenie).

   Właśnie w tym momencie przewodnik wprowadził do świątyni grupę dziewcząt. Później przez chwilkę rozmawialiśmy, a ja poprosiłem go, aby sprawdził czy jest Niebo!

  • Z jakiego pan jest zgromadzenia?

  • Z żadnego, sługa Pana Jezusa...lekarz.

   Pan sprawił, że zamieniłem sygnet na krzyżyk podobny do tego, który ma Jan Paweł II + szkaplerz. Zdziwiony stwierdziłem, że wydano sumę, którą wcześniej wrzuciłem do skarbony na biednych! Wówczas opierałem się, ale zapytano; „jeżeli ty nie dasz, to kto?”

   Wracałem o 15.00 z odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego z zakończeniem mojej modlitwy.  Zarazem napłynęło pragnienie przystąpienia do Eucharystii, co uda się w naszym kościele. Ponownie ból rozrywał serce, bo dzisiaj jest wspomnienie św. Wacława, sługi Pana Jezusa...zamordowanego przed kościołem.

    W czytaniach będą słowa o tych, którzy w przyszłości będą szukali Pana Zastępów. Ja w tym czasie wołałem do Pana Jezusa w inte­ncji Jego sług żyjących i nieżyjących z ofiarowaniem Eucharystii w ich intencji, a wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej; „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”...tak właśnie uczyniłem dzisiaj!

   „Panie mój to wszystko Twoja łaska! Jakże jestem obdarowany!”...nie chciało się wyjść z Domu Pana, a w sercu mówiłem do niewierzących porównując wiarę do światła elektrycznego. Kto w przeszłości uwierzyłby w rozświetlone mieszkania, bloki i miasta!

   Po powrocie do domu w TVP2 trafię na relację o Honoracie Koźmińskim ze ślubowaniem przyszłych zakonnic; „Ja świadoma udzielonej mi łaski i powołania...ślubuję czystość, ubóstwo i posłuszeń­stwo”.

     „Dziękuję Ojcze za ten piękny dzień”...

                                                                                                                           APeeL

 

 

 

    Po przebudzeniu napłynęło zwątpienie związane z przepisywaniem i prowadzeniem dziennika duchowego. Jest to straszna broń Szatana. Z tego powodu s. Faustyna zniszczyła część swojego, a takich przeżyć nie da się powtórzyć...nawet zapisać po pewnym czasie.

    Teraz nauczony doświadczeniem staram się robić to tuż po powrocie z kościoła. Najlepiej byłoby nagrać kontakty duchowe...szczególnie po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii. Nie mogę jednak tak dokumentować moich uniesień, bo nadal jestem „wrogiem ludu” wg odsuniętych od władzy, którzy nadal rządzą...także w mass-mediach („Gazeta wybiórcza”, TeWałeN i cała reszta).

   Nie widzą, że w swojej precyzji doszli do doskonałości...w czynieniu zła, co określamy opętaniem intelektualnym, a nawet paranoją. Ten wzorcowy system ich marzeń trwa dotychczas w Korei Północnej i właśnie dzisiaj będzie ujawniony w National Geogr. (od 21.00 - 24.00 ).

   Moje pragnienie rozumie siostra Faustyna, która musiała ukrywać się w zakonie. Mistycy są traktowani jak nawiedzeni, „stuknięci”, a przez kolegów psychiatrów kwalifikują się do leczenia...kiedyś wstrząsami elektrycznymi.

   Dziwiło i nadal dziwi szefostwo Izby Lekarskiej, że Pan Bóg może powołać każdego...prostytutkę (Marię Magdalenę), gangstera motocyklowego (C. A. Amesa ks. „Oczami Jezusa”), a także lekarza („pierwszego i ostatniego kontaktu”).

   Jak ciasny trzeba mieć umysł, aby w otoczeniu psychiatrów z IPiN-u trwać w traktowaniu mistyki jako psychozy, a u dochodzącego Prawdy sugerować urojenie prześladowcze (demoniczne odwracanie Prawdy). 

   Wg tej władzy wierzącym jest „chodzący” do kościoła, który jest miejscem różnych celebracji, udzielania sakramentów, ale musi być oddzielony od Państwa. To propagują zarazem szczekaczki pogańskie w których nie wolno wymienić słowa; zbawienie, dusza i mruknąć o śmierci oraz Matce Bożej, bo można obrazić kogoś z wiary wymyślonej, a nie objawionej.

    Właśnie jest promowany film braci Sekielskich - o kapłanie pedofilu i jego wyczynach - z atakiem na Kościół Święty i uderzeniem w Serce Boga. Bracia nie wiedzą, że gubią niezliczone dusze. Nikt nie ogląda ich prokuratorskiego dochodzenia, ale każdy zabiera głos w dyskusji o wierze katolickiej.

    Wszyscy traktują Kościół jako hierarchię i budynki oraz Watykan. Niech zrobią podobny reportaż o kalifach (w Islamie) lub ofiarach marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który na swoje stanowisko został wyniesiony i jest chroniony.

    Po wyjściu na Mszę Św. o 8.00 zagadałem sąsiadkę o śmierci wskazując, że wówczas odpada nasze ciało wyzwalając wieczną duszę sprawiając radość wszystkim z ułomnościami (niewidomy, brak nogi), bo stwierdzą, że są zdrowi.

    Zarazem ludzie nic nie robią dla życia po życiu. Tylko garstka uczestniczy w życiu Kościoła Świętego, gdzie jest Cud Ostatni...Eucharystia, chleb dla duszy odpowiednik naszego chleba codziennego. Może coś w niej drgnie, bo czas płynie...

   Na ten moment popłyną słowa z Apokalipsy (Ap12, 10-12a), gdzie Apostoł Jan usłyszy donośny głos o nastaniu władzy Boga Ojca i Pana Jezusa. Natomiast św. Paweł (1 Kor1, 10-13, 17-18) upominał wyznawców, co jest aktualne, abyśmy byli zgodni bez rozłamów.

   Szatan wie, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze i z jego działania powstały ładne „kościoły” (zreformowane przez Lutra i Kalwina, itd.), a wielu sprzedaje się i „etatowo” głosi głupoty duchowe (np. św. Jehowy). Szatanowi chodziło o Cud Ostatni (Eucharystię), który jest tylko w naszej wierze, a u nich zastępują go celebracje znane z 1 Maja i pokazywane w Korei Północnej.

    Pan Jezus w Ew. (J12, 20-26) wskazał, że jest jedno z Bogiem Ojcem i prosił za tych, którzy wierzą w Niego, aby „stanowili jedno”. Później będę miał wskazane słowa Zbawiciela („Prawdziwe Życie w Bogu”); „wszyscy podzieleni nie żyją wg Mego Boskiego Wzoru, nie słuchają Mego Prawa /../ Jak możecie się zjednoczyć, jeśli wśród was brak jest miłości”?

   Popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii, gdy siostra śpiewała; „Ja wiem w Kogo ja wierzę”, a później „Święty Boże”. Podczas całego nabożeństwa do Matki Bożej (śpiewanej litanii) siedziałem skulony z Ciałem Pana Jezusa, które ułożyło się ochronnie na podniebieniu.

   Wieczorem wyszedłem i przez godzinę odmawiałem moją modlitwę w intencji tego dnia. Tak jak rano do sąsiadki mówiłem do młodego człowieka, który w moim odczuciu nic nie wiedział o życiu nadprzyrodzonym.

   Trzy godziny trwała relacja o reżimie Kimów pokazująca „jedność” królestwa ziemskiego Szatana (trwanie bezbożnego komunizmu), gdzie w miejscu Deus Abba mamy przywódców-bożków...jak w Rosji Sowieckiej.

                                                                                                                                        APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

25.09.1993(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ DARÓW OJCA

    Po krótkim śnie w pogotowiu zrywają na wyjazd podczas którego płyniemy karetką do wioski o nazwie...Wola Boska! W radości serca zacząłem odmawiać różaniec Pana Jezusa w którym wypada; „Zmartwychwstanie i zwycięstwo nad szatanem”. Ponadto bardzo lubię schodzenie się zawołań do Matki Bożej z przejeżdżaniem obok przydrożnych kapliczek.

    Na miejscu trafiłem do pokoiku młodej dziewczyny, dość pogodnej z dwójką niemowląt (ich tata siedzi w więzieniu). Bieda wchodzi do tej chatki...nawet przez brakującą szybę w oknie! Nie wiem, co oznaczało to spotkanie, ale po powrocie do bazy posłuchałem natchnienia, aby włączyć radio, gdzie w angielskiej piosence zwróciło słowo; w o l n o ś ć.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (16.05.2020) trafiłem na blog Jana Hartmana, gdzie 08.05.2020 napisał link; „Polacy nie lubią wolności”.

    <<Dla Polaków „wolność” to przede wszystkim byt państwowy niezależny od ościennych mocarstw. Wolna Polska to Polska rządzona przez Polaków ./../ wolna Polska to taka, w której rządzi Polak katolik, a nie „Ruski”. Rodzi się więc pytanie: czy my w ogóle na wolność zasługujemy, skoro pozwalamy tak sobą pomiatać?>>

    Profesor jest wrogiem naszego narodu (mason. Żyd), a ponadto jako bezbożnik nic nie wie o Wolności Bożej, która nie ma nic wspólnego z wolnością w jego rozumieniu.

  W tamtym czasie Jelcyn walczył w Moskwie z towarzyszami swojej partii, a Wałęsa wyleci z prezydentury dzięki kopniakowi lewej nogi, którą podpierał z Matką w klapie! Przez chwilkę rozmawiałem z kolegami bojącymi się lustracji (jak w NRD), gdzie wszyscy byli zaprzedani (agentura), a u nas było to samo...i dalej trwa, gdy to przepisuję (16.05.2020).

    Moje serce wówczas śpiewało; „niech zawsze będzie słońce”, ale nie wiedziałem, że na dyżurze w przychodni czeka na mnie mina od Szatana. Okazało się, że nie ma pediatry, a oprócz nawału dzieci, kłótni, urazu oka zbytego w pogotowiu, a nawet załamana...wpadnie „umierająca” z napadem migreny.

   W środku tego nawału, telefonów i pretensji zatrzymałem się na śr. pokoju lekarskiego, złożyłem dłonie i zawołałem; „Panie Jezu pomóż” i stałem tak w ciszy przez chwilkę. Po 10 minutach zaczął napływać pokój, wszystko układało się, wróciła chęć do pomagania z  zakończeniem męki o 12.00!

    Popłynie „Anioł Pański”, a z radości rozpierającej serce zawiozę kwiaty pod krzyż Pana Jezusa. Później Pan powie ("Praw. Życie w Bogu"); „niewielu uwielbia Mnie tak jak ty /../ Weź moja Rękę! Jeśli cię prześladują, prześladują Mnie. Jeśli wyśmiewają się z ciebie, wyśmiewają się ze Mnie; Miłość cierpi."

    To prawda, bo większość uśmiecha się, gdy mówisz o Panu Jezusie...śmieją się z Tego, który przynosi pokój, radość i wolność, a fakt otworzenia Nieba to bajki! Napicie się wódki to „przyjecie komunii!”

    Bóg Ojciec ma dla nas bezmiar darów na których szczycie jest Eucharystia, ale większość woli chleb powszedni. Wyłoniła się intencja; „za odrzucających Dary Boga Ojca”!

    W domu padłem na kolana odmawiając moją modlitwę oraz zawołaniem; „Ojcze! Przepraszam za wszystkich odrzucających Twoje Dary...w tym Wolność Prawdziwą, Sprawiedliwość, Miłość i Dobro oraz Słowa Prawdy”.

            Podziękowałem za ten dzień…

                                                                                                                          APeeL

 

 

 

Motto; „Dość mętliku od kilku pacholików” T. Buraczewski

    Na Mszy Św. o 7.15 z Dziejów Apostolskich (Dz 15, 22-31) popłynie informacja o apostołach i starszych Kościoła w Jerozolimie, którzy jednomyślnie wybrali mężów, aby ich wysłać do Antiochii. Przy okazji zalecili, aby poganie wstrzymali się od składania ofiar bożkom.

    Tak się składa, że PO odwołała mateczkę MK-B wystawiając nowych kandydatów;

- Rafała Trzaskowskiego o typie zachowania „B”, a to oznacza słabość psychiczną z brakiem samodzielności (figurant).

- Radosława Sikorskiego o typie zachowania „A”...nadaje się na każde stanowisko, ale „radek – jadek” to typ inwazyjny, POlak, który nie grzeszy mądrością i ubliża przeciwnikom politycznym

- Tomasza Grodzkiego zaprzedanego poganom, atakującego swoje ofiary, a obrzydzenie budzi jego karalne łapownictwo za które powinien trafić, ale na „pryczę we Wronkach”...

  Na ten moment Jarosław Kaczyński powiedział; „Nie daj Panie Boże, aby Trzaskowski lub Sikorski został prezydentem RP”. Natomiast na Mszy Św. porannej kapłan zawołał „za piastujących funkcje i urzędy publiczne, aby przez uczciwe wypełnianie obowiązków pomnożyli dobro wspólne”.

   Natomiast Pan Jezus powie (z „Prawdziwego Życia w Bogu”); „Gonią za poniżającymi namiętnościami, zrezygnowali bowiem z Boskiej Prawdy i ubiegają się tylko o rzeczy materialne”. Eucharystię ofiarowałem w intencji tego dnia...

   Przypomnę, że całe zamieszanie jest wynikiem mojego działania, bo przed wyborami do Senatu RP - na mojej stronie internetowej - prosiłem wszystkich katolików z okręgu hrabiego Konstantego Radziwiłła, aby nie głosowali na tego fałszywego antykrzyżowca. Tak przeszedł misiek Kamiński, a Grodzki zamiast leżeć na dolarach stał się marszałkiem...natomiast Stanisław Karczewski wrócił do roboty (pozostając senatorem).

    Ponieważ reprezentuje mój rejon wyborczy przypomnę, że przed wyborami do ręki otrzymał płytę (ze zdjęciami krzyża powalonego przez opętanego psychiatrę oraz postawionego przeze mnie po upadku przy byłej trasie E7) ze słowami; „to jest próba na pana wiarygodność”.

   Na ten czas w kupionej „Gazecie warszawskiej” wzrok zatrzymał tytuł; „Zamach na państwo polskie”. To stwierdzenie jest prawdziwe…nawet pasuje ironezja T. Buraczewskiego; „Okradli cię z zasiłku na pogrzeb, a sami w Brukseli na bal”…

    W intencji tego dnia dodatkowo poszedłem na nabożeństwo majowe, odmawiając w drodze moją modlitwę, a w litanii do Matki Bożej wołałem „zmiłuj się nad walczącymi o władzę”. Popłakałem się podczas refrenu pieśni; „Była cicha i piękna jak wiosna”;

„Matka, która wszystko rozumie, Sercem ogarnia każdego z nas.
Matka, zobaczyć dobro w nas umie, Ona jest z nami w każdy czas”.

    Pieśń płynęła na głosy, a dreszcz prawdy przepływał przez ciało. Podczas powrotu skończyłem moją modlitwę, a krążąc po cmentarzu parafialnym dodałem do niej koronkę do Miłosierdzia Bożego...

                                                                                                                          APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

23.09.1993(c) ZA ŻYJĄCYCH DLA PANA JEZUSA

Na dyżurze w pogotowiu o 1.30 zerwano mnie do trzęsącego się pijaczka! W myślach pojawiła się nienawiść do kolegi - lekarza, który zarzucił mi, że nie kocham naszej ojczyzny. Nie byłem członkiem PZPR-u i "patriotą" z donoszeniem na innych.

    Przezornie, na kolanach przeżegnałem się wodą święconą. Nadal nie wiem czy jako lekarz mam w pełni iść za Panem Jezusem. Na ten moment Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; Błogosławieni ci, którzy odrzucają swoje zajęcia i idą za Mną”.

   Dodatkowo napływa, aby; „Nie męczyło mnie leczenie dusz”. Ja wiem jak wielka to radość! Dalej Matka zaleca, abym „uwielbiał Pana Jezusa i wynagradzał za tych, którzy napełniają Go goryczą".

    Zrywa budzik i wiem, że mam być na Mszy Św. w przerwie między dyżurem, a pracą w przychodni. Dodatkowo napłynęła jasność, że mam iść za Panem Jezusem, ponieważ nie ma nic ważniejszego od zbawiania dusz!

    Bardzo męczy nasilenie inwigilacji...wprost żal mi tych ludzi, ale nie mogę nic zrobić. Widzę, że w zgrai czynią to z radością udając wierzących, a wielu przychodzi do Domu Pana...codziennie! Dodatkowo Zły kusił, że; „tylu na jednego”.

   Wprost chciałbym krzyczeć do tych ludzi, bo gubią swoje dusze. W czytaniach popłyną pytania (Ag 1,1-8); „Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami /../ ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka /../ Siejecie wiele, lecz plon macie lichy /../”.

    Błyskawicznie przepłynęły obrazy; budujących domy, biegających w służbach, a także pacjenta z mieszkiem na szyi! To jasne, że nie uzyskujemy przez to zbawienia duszy i życia wiecznego. Dodatkowo padło zawołanie modlitewne; za żyjących dla Chrystusa, które okaże się intencją...

    Błyskawicznie płynęła praca, pocieszałem, mówiłem o nadziei w śmierci, która daje życie uwolnionej duszy. W chwilce przerwy w pracy Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę; „pójdź, odpocznij we Mnie, pozwól, że Ja odpocznę w tobie, złączeni w miłości /../”. Naprawdę byłem tym wszystkim zadziwiony... 

    Dalej trwał nawał w którym pocieszałem, wyjaśniałem i kierowałem chorych ku Lekarzowi Prawdziwemu, a Pan dodał; „Chodź, jestem zadowolony, że wbrew trudnościom, wśród których cię postawiłem starasz się Mnie zrozumieć /../ Ja wiem, Kwiaty Moje, ilu cierpi z was, gdy widzi niektórych z nich błądzących w tej ciemności i zanurzających się w coraz głębszy sen /../”.

   Płyną moje modlitwy...dzisiaj także za mnie, a ból zalewa serce. W osamotnieniu, na działce zawołałem do Boga Ojca, "aby miał Miło­sierdzie dla tych, którzy żyją dla Jego Syna”. Napłynął obraz "Rycerza Niepokalanej” z różnymi świętymi i błogosławionymi. Ja wiem, jak wielu jest takich, którzy upadli w tej służba, ponieważ poznałem moc Szatana!

    Nawet teraz zaburzy mój pokój, bo w czasie kolacji zaatakuje mnie żona zdenerwowana mocnym podlaniem wszystkich kwiatów...przez córkę, która nigdy tego nie robiła. W ten sposób niszczeją, a żona w ich pielęgnację wkłada serce. Szatan ma nieskończony repertuar niszczenia pokoju i zgody w rodzinach, które może nawet rozbić wywołując złość i nienawiść najbliższych.

    Wcześniej, w smutku poszliśmy spać, a dzień był tak piękny!

                                                                                                                             APeeL

 

 

24.09.1993(pt) ZA PRZESZKADZAJĄCYCH W ZBAWIANIU

    W śnie „do przodu” znalazłem się w pogotowiu, wyraźnie widziałem wstającego sanitariusza, a w tym czasie córka-lekomanka biegała do ubikacji. Docent chorobę potwierdził, ale nigdzie jej nie skierował.

   „Ojcze! Panie Jezu!…jak bardzo cierpicie, gdy widzicie to wszystko w rodzinach, wśród polityków knujących bezeceństwa, gdy szatan omamia największych tego świata, podszywa się pod czynione dobro i gubi!”

    Przepływa obraz wspólnot chrześcijańskich czynionych wszystko z miłości i komuny szatańskie, gdzie trwa zbrodnia i obłuda z zamienianiem cerkwi na magazyny albo ich podpalaniem. Wczoraj pokazywano Białorusinów, którzy żalili się na czas „płonących cerkwi”.

   Przepraszam także za to, że córka nie wraca do Boga, a właśnie wydała dużo pieniędzy na książkę o „Zen”!  To zarazem jest nasza wina, bo w czasie opóźnionego Chrztu Św. biegała po kościele!

    Wiem, że dzisiaj muszę iść na Mszę św. wynagradzającą za zło czynione przez innych...wracają obrazy zaćmionych, którzy biegają za mną...także do kościoła! 

    Na tę chwilkę „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a „Prawdziwe Życie w Bogu” otworzyło się na słowach; „Nie wszystkie dusze dostępują łaski, która została a Mojej Woli udzielona tobie”. Z serca wyrwał się okrzyk zadziwienia; „Jezu! Jezu!” - ze świadomością tej łaski - w której mam mówić z mocą do ludzi.

   Ból zaczął zalewać serce, bo w komisji wyborczej blisko mojego domu naliczono aż pięciu głosujących na ugrupowanie popierane przez Kościół. Większość żyje tylko tym światem; od katolików niedzielnych poprzez prowokatorów do zaprzedanych kardynałów i prezia Boleksława z MB Częstochowską w klapie (jako broszka)...podpierającego lewą, grubą nogę! Przez niego rozproszona prawica zlekceważyła czerwonego Goliata! Podobnie jest dzisiaj, gdy to przepisuję (15.05.2020), bo trwa męka wyborcza po utracie Senatu RP.

   Na Mszy Św. w czytaniach (Ag 1,1-8) Bóg nakazuje odbudowę świątyni leżącej w gruzach, ale dzisiaj jest to metafora w sensie duchowym, bo na moich oczach wiara upada. W tym czasie psalmista wołał ode mnie; „Śpiewajcie Panu, bo swój lud miłuje”. Popłakałem się z powodu bólu serca i duszy z pragnieniem...śmierci dla Pana Jezusa!

   W Ewangelii Pan Jezus zapowiedział Swoją Mękę i Zmartwychwstanie trzeciego dnia. To też było w Mądrości Boga Ojca, ponieważ wcześniejsze powstanie z martwych wywołałoby niepotrzebne wątpliwości.

    Ze łzami szedłem do Eucharystii wynagradzającej Bogu Ojcu i Panu Jezusowi...za wszystkich rozproszonych, nie pragnących zbawienia, przeszkadzających, palących świątynie i udających wiernych...to jest grzeszność nieskończona!

   Teraz spotkanej koleżance-lekarce w ciąży zalecam przyjęcie cierpienia z przekazaniem go Matce...wskazuję jej drogę do Królestwa Bożego, ale ona nie słuchała i zaczęła mówić o jakimś zbędnym leku! Jak wielkie możliwości ma Szatan...jak bardzo lubi wszystkich o mocnych głowach!

   Podobnie mówiłem do przedstawiciela firmy farmaceutycznej od którego płynęła „dobra energia”, a w jego duszę wpadało każdego moje słowo. Nie było nikogo na korytarzu, a nagle zrobił się tłum pod drzwiami...jak wielkie są przeszkody, gdy chcesz nawrócić chociaż jedną duszę.

   Jeszcze nawał z pacjentami w oddziale, gdzie zrobiłem pomyłkę diagnostyczną i po konsultacji odwiozłem ją do biednego domu, gdzie „uśmiechał” się do mnie Pan Jezus z Sercem w koronie cierniowej oraz Matka z Sercem przebitym mieczem. Wprost mówili do mnie; „wiemy, wiemy o twoim cierpieniu i współcierpieniu”.

    Po powrocie w pokoju lekarskim padłem na kolana, świecił księżyc, ale demon jest niezmordowany. Właśnie pijany wlazł pod samochód i ubliżał nam, a nawet mówił, że; „wariata nawet samochód nie mo­że zabić”! Wyszedłem i dałem mu na trzy dobre piwa…poszedł zadowolony.

    Wpadali też pacjenci; rodzice z dzieciątkiem oparzonym herbatą, urwane palce, przebita stopa i udo oraz „chora”, która nie chciała się leczyć.

    Przypomniała się wcześniejsza pomyłka, bo zamiast dezodorantu w ręku znalazła się buteleczka z wodą święconą, którą przeżegnałem się na kolanach. To była moja ochrona, bo nawet zmieniła się kolejka wyjazdowa...w której kolega krążył z chorymi przez kilka godzin!

   Ta zamiana zarazem sprawiła, że na szczycie uniesienia modlitewnego - podczas przejazdu karetką - w oddali ujrzałem maleńki krzyżyk na sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych, gdzie po latach pogaństwa wróciłem do Boga...

         „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                            APeeL

 

 

Motto; synagoga szatana

Św. Macieja Apostoła

    Po złej nocy wahałem się czy jechać na Mszę Św. poranną. Każdy normalny człowiek powie; też ma chłop problemy. Problem jest w tym, że nie jestem normalny, tylko wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim.

    Przekażę ten dzień w trzech krokach...

1. Gdybym nie był na Mszy Św. o 7.15 całkowicie zmieniłby się przebieg duchowy tej doby...

    Podczas Słowa zwróciło uwagę wylosowanie - po modlitwie do Boga - Macieja na Apostoła po zdrajcy Judaszu, bo w Księdze Psalmów jest napisane; „A urząd jego nich inny obejmie”.

    Natomiast w drugim czytaniu Pan Jezus ukazywał się Apostołom i zalecał chrzczenie Duchem Świętym. Wszyscy ochrzczeni zakładali wspólnoty chrześcijańskie, które Szatan małpował po Rewolucji Październikowej ("zabić i zabrać").

    W Ew (J15, 9-17) Zbawiciel powiedział, że; „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”. Znamienne są tutaj słowa dzisiejszego psalmu (Ps 113.112), że Pan Bóg; „Podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt /../”.

    To dotyczy świata duchowego, ale dzieje się też po modlitwie...w naszej rzeczywistości. Prezydent Andrzej Duda jeździ jak Gierek (nawet rapuje), ale do Świątyni Opatrzności Bożej nie trafił. Podobnie prezes Jarosław Kaczyński z całą formacją też nie zawierzył swoich spraw, a zarazem narodu Opatrzności Bożej. Przez to dał asumpt Tomaszowi Lisowi do zapytania na okładce swojego szmatławca; co zrobił z Polską?

   Wróćmy do wybrania, które jest prawdą, bo nie możesz sam; „pójść za Panem Jezusem”. Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu oraz węzełek z posiłkiem dla robotnika na Poletku Pana Boga. Inaczej nie będziesz miał mocy i w mojej porannej rozterce zostaniesz w łóżeczku.

   Dzisiaj jest też wspomnienie św. Bonifacego (305-307), męczennika z własnej woli (jak o. Kolbe), który prosił wcześniej o modlitwę, aby wziąć udział w walce przeciw Szatanowi...mieć tę łaskę, bo „Tutaj męczą męczą was kaci, a tam aniołowie będą wam służyli”.

    To prawda, bo aniołowie zazdroszczą nam jednego; męczeństwa dla wiary i Boga. Apostoł Maciej miał także ponieść śmierć męczeńską w Jerozolimie. Ogarnij cały świat takich ofiar, teraz mordowanych przez wyznawców Allaha...niby mamy tego samego Boga Ojca, co głosi sam papież. Wszyscy mamy Jednego Ojca, którego Imię brzmi Jahwe, w Trójcy Jedynego, a ja znam różnicę kontaktu z każdą z tych Św. Osób.

   Widzisz, co się napisało po przeżegnaniu się i pocałowaniu wizerunku z Duchem Świętym? Niech jakiś wyznawca swojego boga napisze takie świadectwo.

2. Na tej Mszy Św. wezmę ze stoliczka dwumiesięcznik „Polonia Christiana”, 73/2020, gdzie będzie art.: „Eucharystia dla każdego”. Doznałem wstrząsu duchowego, bo w opublikowanej papieskiej adhortacji apostolskiej (łac. adhortatio – upomnienie, napomnienie, zachęta) wierchuszka jedynie prawdziwej wiary katolickiej otwiera się na interkomunię.

    Porzucasz następcę św. Piotra, odwracasz się od Kościoła Bożego, a możesz przystępować do Stołu Pańskiego z Cudem Ostatnim. To jest ostateczne uderzenie Szatana w Samo Serce Boga. Apokalipsa już trwa, a nawet się wypełnia.

    Pod przewodnictwem obecnego papieża z nasłaną agenturą pojawia się katolicyzm otwarty;

  • Kościół Boży ma przystosować się do postępu cywilizacyjnego (czytaj; życia grzesznego); Eucharystia dla żyjących a konkubinacie oraz otwarcie na homo małżeństwa jednopłciowe, bo w Królestwie Bożym nie ma płciowości.
  • Ekumenizm czyli otwarcie się na zdrajców (wszystkie „kościoły”), a taki możne założyć sobie każdy „apostoł”. Dobrze wyraża to objęcie się papieża Franciszka ze szwedzką biskupą Antje Jackelen podczas nabożeństwa ekumenicznego w Land 31 października 2016 r.
  • Uważanie papieża za wyrocznię, a on sam nie ma prawa nic zmieniać w naszych doktrynach. Co się stało bratu Franciszkowi?
  • Walka z celibatem, promowanie kapłaństwa kobiet, a nawet kapłaństwa w małżeństwach jednopłciowych.
  • Przyjmowanie modnych przekonań sprzecznych z katolicyzmem (ekologizm, LGTB, itd.)

    Czeka nas stworzenie heretyckiego Kościoła Ekumenicznego bez Prawd wiary, spowiedzi, ale z demoniczną „ucztą eucharystyczną”. Ciekawe czy będzie dostępna dla tych, którzy dokonali apostazji? Zrobisz w sercu szparkę Szatanowi, a on otworzy wierzeje na oścież...

3. Po nabożeństwie majowym pozostałem na ponownej Mszy Św. w tej jakże poważnej intencji.

    Wierchuszka wiary katolickiej, jedynie prawdziwej kuma się z Judaszami...będą mogli przyjmować Cud Ostatni. Zdradzasz Zbawiciela, ale chcesz usiąść do Uczty…

    Przestrzegam Cię, bo Apokalipsa już trwa, a nawet wypełnia się. Wróć do jedynie prawdziwej wiary, bo nadchodzi czas skasowania Cudu Ostatniego. Msza św. wówczas będzie tylko celebracją...tak jest obecnie we wszystkich kościołach "zreformowanych"...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

20.09.1993(p) ZA POKONANYCH...

    Z powodu wieczornego picia alkoholu nie mogę iść na poranną Mszę św. a dzisiaj w Sanktuarium w Studziannie odprawia się nabożeństwo w intencji nawrócenia córki. Nie zrozumiałem wieczornych ostrzeżeń, a Szatan mocno trzyma złapanych w jego sieci! Zamiast zrobić wyrzeczenie pofolgowałem sobie.

   Z włączonego radia popłyną słowa; „nie bójcie się czerwonego diabła”, a moje serce zalewał smutek oraz złe przeczucie. Na tę chwilkę z „Dialogu” padną słowa, że; „Diabeł nigdy nie śpi. Niech to będzie nauką dla niedbałych, przesypiających czas, z którego mogliby tak bardzo korzystać. Ale czujność jego nie może szkodzić duszom doskonałym /../."

T  Tak było podczas obecnego upadku...uciekałem w wołaniach do Pana Jezusa, ale nie mogłem uczestniczyć w Mszy św. W smutku zacząłem pracę z pragnieniem przetrwania, a zły kusi alkoholem... nawet wpadła butelka!

   Około południa smutny śpiew Niemena sprawił ucieczkę serca do intencji modlitewnej; „coś z poniże­niem, zdeptaniem, rzuceniem na kolana”. Nagle napłynął obraz z wczorajszego filmu, gdzie pokazano walkę dwóch rycerzy; pokonany został zabity, a drugi był pełen chwały. Wróciła też całkowita klęska wyborcza prawicy.

    Na czas koronki Miłosierdzia Bożego „wyzdrowiałem”, a Pan zapewnił mnie, że „sprawię całkowity spokój”. Tak się stanie, bo sen i kawa postawią mnie na nogi, popłynie też moja modlitwa. Dodatkowo, na działce ukoi słońce, śpiew ptaków i delikatne muśnięcia wiatru.

   Popłynie moja modlitwa ze współcierpieniem ze Zbawicielem podczas św. Agonii, a każde Słowo umierającego Zbawiciela wywoływało wstrząs w duszy. Przykro mi, bo mamy już wolną ojczyznę, ale ja jestem dalej nękany i to w dwójnasób, bo teraz zagrażam rządzącej lewicy.

    Dzisiejsze czytania dotyczą mojego wybrania...to co głoszę i czuję, bo Myśli i Mądrość Boga nie są naszymi myślami i naszą mądrością...nasze drogi nie są Drogami Ojca (Iz55, 6-9) oraz słowa św. Pawła, który ma rozterkę, ponieważ wie, że śmierć to powrót do Pana Jezusa, ale potrzeba naszego pozostania i służenia jest konieczne (praca w Winnicy Pańskiej). Dalej padną słowa o najemnikach...ja nie chcę żadnej zapłaty, ponieważ służba Bogu to mój ostateczny cel życia!

    Łzy zalewały oczy podczas śpiewu dzieci; „Przyjdź mój Panie, przyjdź mój Boże i nie spóźniaj się”. Ponownie, jak wczoraj zacząłem dziękować za wolną ojczyznę i płakać nad tymi, którzy nie mogą wrócić. W tym czasie prezydent w wielkich ceremoniach ściąga prochy takich.

    „Jezu. Jezu...zmiłuj się nad nimi”. Wielu jest w wielkiej biedzie, środki rozkradną organizujący powroty! Padłem na kolana i długo nie otwierałem oczu. W tym czasie kościół został zalany słońcem i wszystko wydało się piękne; ludzie, dziewczyny, kościół, Matka Boża, figura Pana Jezusa z Sercem.

   W ławce matka dała dziecku kawałek rogala i nałożyła opaskę na włosy. Odbieram, że ja „mam też taką, a chleb dał mi Pan Jezus". Dodatkowo uwagę zwrócił św. Antoni z Dzieciątkiem, a właśnie płynie pieśń, że jestem "dzieckiem Bożym” i „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”. Żegna mnie Matka z Dzieciątkiem Jezus!

    Radość Boża była tak wielka, że uciekałem przed ludźmi. To wielka zmora, bo chorzy widząc mnie biegną w swoich sprawach. Tak chciałbym wszystkich połączyć i zaprowadzić do Pana Jezusa i Matki Prawdziwej. Ja wiem, że Oni Są i bardzo cierpią, gdy widzą zagubione dzieci.

    W bólu popłynie moja modlitwa „za Polaków, którzy nie mogą wrócić do wolnej ojczy­zny”. To sprawiło wielkie ukojenie duszy, a zawołania wprost przebijały Niebo! To wielka Tajemnica Boga Ojca, bo otrzymujesz cierpienie, a zarazem środek na jego złagodzenie.

    Żadnym językiem nie wyjaśnię tego, musisz przeżyć to sam...poprosić, aby Pan Jezus pokazał Ci co oznacza dobrowolne niesienie Jego Krzyża. Większość ludzi uważa, że „krzyże” to spadające na nas cierpienia i nieszczęścia! One staną się Krzyżami Pana Jezusa, gdy zostaną przyjęte w sercu i przekazane w jakiejś intencji (uświęcone). Tak właśnie wypadło w modlitwie; „Szymon pomaga nieś krzyż Pana Jezusa”.

   Chwilami chwytałem twarz w dłonie, ku­liłem się...wiem jak czują się pokonani w wyniku manipulacji mającej za cel wyeliminowanie prawdziwych Polaków z uczestnictwa we władzach!

   Na dyżurze w pogotowiu wszystko się odmieniło, a sprawiło to poranne wołanie do Pana Jezusa i kilkakrotne ucałowanie Jego krzyżyka. Na ten czas trafiłem do babuszki otoczonej obrazami z zapaloną lampką przed Matką Jezusa. Po powrocie padłem na kolana, łzy płynęły po twarzy, a Pan powiedział; „nie zapominaj nigdy, Kto cię prowadzi”...

                                                                                                                          APeeL

 

21.09.1993(w) ZA NIEWIDOMYCH DUCHOWO 

    W śnie dyskutowałem o Mądrości Bożej. Teraz przepływają obrazy kapłanów...oto wczorajszy wieczór, w „Gazecie wyborczej” zabranej w WC był pamiętnik opisujący zajmowanie Ukrainy. Jeden z kapłanów zgłosił się na ochotnika...na to zesłanie, ponieważ wiedział, że będzie potrzebny w obozach. Pojawiła się też osoba o. Rydzyka z radia Maryja z natchnieniem, że jest kapłan „powierzchowny”.

    Na ten czas Pan Jezus przez Vassulę mówi do mnie; „Przyjdź bracie! Ja cię wzywam”! Podczas czytania Ew. wg Mateusza Szatan zaczął atakować obrazami krzywdy jakiej doznało PC...prawica, „która niesie krzyż, ponieważ głosi prawdę ziemską”.

   W tamtym czasie pragnąłem, aby syn został kapłanem. Zawołałem do Matki Bożej, że „oddaję go...spraw Matko, aby odczytał swoją drogę życia wg Woli Boga Ojca”. W tej intencji ofiarowałem Eucharystię.

   Złe dalej męczy „krzywdę jaka stała się braciom Kaczyńskim" (prowokacja po wyborach). Przeszedłem bliżej figury Pana Jezusa z Sercem i poprosiłem, aby Pan Jezus zanurzył moje serce w Swoim! Pojawiło się odczucie Wielkości Boga Ojca i naszej marności. Napłyną też obraz Matki Bożej, która w Tej Wielkości pojawia się na niebie (Objawienia).

   Dodatkowo serce zalał pokój i radość Boża...jak wielką łaską Boga jest Eucharystia. Wróci­łem do pracy z pokojem zalewającym falami duszę. Nawet rano powiedziałem do dyspozytorki, że pokój sprawił Pan Jezus! Ludzie zwykli nie zauważają darów Bożych.

1.   Wypisuję zaświadczenie dla proboszcza o samobójcy (powieszenie się). Możliwe, że cierpiał na depresję, zawsze był smutny, obstawiony lekami, skołowany chorobą i prawdopodobnie przez złego! Wówczas nie rozpoznawano i źle leczono tę przypadłość.

    W tym czasie powiedziałem do jego żony, że; „wrogowie wiary umierający normalnie są prowadzeni przez dwóch księży, a mąż pani nie ma tej łaski". W tym widziała działanie Bestii; na maszynie myliły mi się litery, trudno było się skupić, a w tym czasie  4-5 razy dzwonił telefon w głupich sprawach!

   Napisałem, że pacjent cierpiał na depresję i z powodu tej choroby popełnił samobójstwo, nie był to jakiś akt świadomej desperacji...należy mu się katolicki pochówek z Mszą Św.

   Przez cały dzień przebijała się sprawa Mądrości Boga Ojca. My operujemy rygorami; samobójstwo -nie należy się normalny pogrzeb! W tym czasie promujemy wnoszenie trupów (zakaz wg praw naszej wiary) i mówimy brednie, że „cierpieli z Panem Jezusem”.

   Wskazałem jej, bo często przystępujemy do Eucharystii, aby nigdy nie chwaliła śmierci nagłej, bo „kamie­nie wołać będą”, a od tego momentu odpowiada także za innych! Rozumieliśmy, że mąż trafi do Czyśćca i będzie wymagał jej pomocy modlitewnej. Wie też, że jest to miejsce wielkich cierpień...

2.  Młodej i ponętnej pracującej w barze alkoholowym zalecam zwrócenie się w modlitwie i odczytanie Woli Ojca...z prośbą o prowadzenie.

3.  Podpuszczony przez demona wdałem się w dyskusję z dwójką czerwonych lekarzy zadowoleni z tego życia! To ślepcy duchowi! Na moje stwierdzenie, że kocham moją ojczyznę i bardzo cierpię odpowiedziano ze zwątpieniem; "czy ja wiem...pan kocha ojczyznę?" Chodzi o to, że jak mogę kochać ojczyznę, gdy jestem szpiegiem? Moją wiarę zbyli stwierdzeniem, że; „pan się naczytał” czyli sfiksował, bo mądrzy są tylko bezbożnicy!

   To patrioci, moi prześladowcy, dzielnie służący imperium sowieckiemu, którzy będą mieli piękne pogrzeby katolickie. Serce zalał smutek z powodu upadku takich i podobnych, żyjących tym światem. Teraz w smutku płynie „Ojcze nasz”, a cała uwagę zatrzymują słowa; „i nie wwódź nas na pokuszenie”.

4. Z oddziału wypisałem chorego, któremu wskazałem na nonsensowność cofania się ku młodości, bo życie jest dopiero przed nami.

    Nawał ludzi, bo pracuję na dwa fronty; zastępstwo w oddziale i normalna praca w przychodni (jeden poziom w budynku), ale pokój zalewa serce...aż wołam; „Jezu mój, świat nie zna tego daru. Wiem Jezu mój, że Ty mnie prowadzisz...wiem to Jezu po trzykroć dziękuję!"

5. Teraz wyjaśniam zaćmionej towarzyszce na czym polegało działanie szatana, który stworzył bolszewizm, gdzie wszystko jest podobne do komun chrześcijańskich z jedną różnicą; bez Boga z zamienianiem świątyń w magazyny!

6.  Nawał, nawał, a czekają jeszcze chorzy w oddziale, gdzie właśnie przywieziono niewidomą! Ta staruszka podaje mi obrazek, który otrzymała od jakiegoś pana...chyba księdza! Przyprowadził ją pod pa­chę do szpitala. Wyjaśniłem jej, że jest to koronka  do Miłosierdzia Bożego, której nie znała. Dodałem, że przybyła tutaj z nieba, bo potwierdziła już odczytaną intencję.

    Przypomniały się Słowa Pana Jezusa; „pamiętaj Kto cię prowadzi”. Ja też byłem takim niewidomym, a nadal jeszcze widzę mało, bo wszystko będzie odkrywane z dnia na dzień! Dzisiaj, gdy to przepisuje (14.05.2020) całkowicie to potwierdzam.

7. Pan zaprowadził mnie do rodziny ateistycznej, którą odwiedza niewidomy chodzący codziennie na nabożeństwa! Ja wiem, że jest to z n a k ! Przecież mam pokazywanych dobrych i pracowitych ludzi, ale niewidomych duchowo. 

   Teraz z filmu płynie brzydka scena seksualna. Pan wprost mówi do mnie; „zobacz kim byłeś!”. Łzy zalały oczy i zawołałem; „Wiem...wiem Panie Jezu! Ty sprawiłeś, że jestem Twój! Jezu! Jezu!” Nawet wstydziłem się spojrzeć na drewnianą figurkę Pana Jezusa w koronie! Na drewnianą figurkę, a cóż dopiero Panu Jezusowi w Oczy! Ja zostałem Sługą Pana Jezusa...tak jak w filmie, gdzie nikt staje się wiceprezydentem.

   W prowadzeniu napływa, abym sztywne modlitwy zamienił na modlitwę serca. Tak jest teraz od wielu lat, a samą modlitwę wymodliłem (na witrynie). Dodatkowo podarowany „Słownik filozofii” otwiera się na słowach; „nędza człowieka bez Boga /../ człowiek zawieszony między dwiema nieskończonościami /../ otchłanią wielkości i małości /../".

   Można to zrozumieć, gdy ujrzy się Matkę Pana Jezusa jako normalną kobietę i obecnie pokazującą się w Objawieniach na Niebie!

8.  Na koniec  rozmawiamy z synem o Mądrości Bożej. Nie możemy pojąć dlaczego każdy ma tę sa­mą zapłatę („śmierć”), a moja myśl uciekła do umierającego sanitariusza. Prosiłem Ojca, abyśmy razem poszli do niego i wiem, że największą radość sprawi jego opóźniony powrót! „Ostatni będą pierwszymi”.

- Czy chciałbyś otrzymać sławę ziemską...pyta syn.

- Sławę ziemską?...dwie minuty w telewizji, gdzie mówiłbym o Ojcu, Panu Jezusie i Matce Najświętszej.

     „Dziękuje Ojcze za ten dzień”…

                                                                                                                          APeeL

 

22.09.1993(ś) ZA POWRACAJĄCYCH DO BOGA JAKO OSTATNI

    W drodze do pracy płynie różaniec Pana Jezusa w którym chwilami chciałbym głośno wołać; „Jezu mój! Jezu! Ty, całkowicie zaufałeś Bogu Ojcu i wypełniłeś Jego Wolę”. Czuję, że dzisiaj będę rozmawiał z umierającym sanitariuszem. To śmie­rtelny bój o jedną duszę ludzką...z bólem mojego serca. W tym czasie walą się światy („przewrotki w Sowietach”)!

    Chwilami mówię z mocą;

  • do wierzącej, której spalił się dom i powątpiewa „czy ma Ojca w Niebie”? Pocieszam ją, wyjaśniam i podtrzymuję…
  • z mocą rozmawiam z umierającym, nawet łzy zakręciły się w oczach, gdy zobaczyłem jak wielkim jest Łazarzem
  • wróciła słaba pacjentka z rozpoznaniem zaawansowanej choroby nowotworowej, która w zrezygnowaniu mówi o „pójściu na złomowisko”. Wyjaśniam jej, że moja nadzieja jest w śmierci, która da mi Prawdziwe Życie. 
  • umierający z oddziału, w ostatnim momencie prosi o kapłana!

    Chwilkami moje serce zalewał pokój, a ja wiem, że jest to wzmacniająca słodycz od Ducha Świętego. Nie­bo pociesza mnie przed cierpieniami. Teraz nawet boję się tego! Nabrałem mocy, do­brze znoszę post, a właśnie zostałem obdarowany wielkim świńskim schabem...

   Teraz mam daleki wyjazd pogotowiem i spokojnie mogę modlić się w intencji tego dnia, a jako mocarz płaczę! W tym stanie trafiłem do chaty biedaka, aby go stąd wyrwać. Do jego żony powiedziałem, że modliła się o to, co potwierdziła!

    Jakby na znak przed karetką usiadł gołąbek, a ja już wiem, że ten dzień będzie przebiegał zgodnie z ochroną Pana Jezusa. To oznacza pokój, modlitwy i czasochłonne zapisanie tych przeżyć. Nie wiedziałem, że będziesz mógł to czytać. Miałem moc od Boga...w tłuczeniu na maszynie (lekarze dyżurni mieli oddzielne pokoje).

   Znowu mam daleki wyjazd, a to czas łaski przeznaczony na modlitwy. Raduje każda mijana figura Matki Bożej oraz kościoły. To wszystko trwało od 15.00 – 19.00. Największy ból pojawił się w szpitalu, gdzie popłynie "św. Agonia Pana Jezusa" z błaganiem „za dusze, które powracają do Boga Ojca jako ostatnie”.

    To współcierpienie z Panem Jezusem. W momencie św. Śmierci Pana Jezusa wołam do Ojca od siebie, aby „Ojciec przyjął moją dusze i ducha mego” po wypełnieniu Jego Woli na ziemi.

    Pomagałem czynnie przy zdiagnozowaniu dziadka, bo ciężki uraz okazał się zwichnię­ciem biodra. Tam otrzymałem dwa jabłka, które w poście wyssałem z wielką radością. Do 21.00 to wszystko zapisałem i mogłem iść na oddział, aby zrobić wypis chorej. W tym czasie z teczki wypadło piękne zdjęcie Matki Bożej Różańcowej...popłynie cz. radosna tej modlitwy.

   Ten dzień skończę na kolanach odmawiając cz. chwalebną różańca, której będą towarzyszyły krzyki rodzącej dwojaczki w ambulatorium.

         „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...   

                                                                                                           APeeL