Siedziałem do 2.00, a później nie mogłem spać...wyłączyłem budzik zdając się na obudzenie, które będzie zaproszeniem na Mszę św. poranną o 7.00. Może dziwić taka formuła dziennika, ale musisz zrozumieć, że od otwarcia oczu masz być prowadzony przez Boga Ojca. Nigdzie o tym nie przeczytasz...spróbuj iść tą drogą, a sam ujrzysz to prowadzenie.

   Bóg pragnie nam pomagać i czeka na nasze zawołanie, na prośbę z drgnięciem w sercu, bo to świadczy o naszym zawierzeniu. Naprawdę garstka prosi i wierzy w działanie Boga.

   Zostałem przebudzony na czas i to - snem o wielkiej ulewie - z potrzebą przywiezienia żony z kościoła. Wyrobiłem się co do minuty, nawet nabożeństwo rozpoczęło się z opóźnieniem.

    Wszedłem na chór i stałem na wprost wizerunku Ducha Świętego, który trzy razy zatrzymywał wzrok ("patrzył"), a ja dziękowałem Bogu Ojcu z poczuciem, że jestem wśród głoszących Jego Chwałę! Takie kontakty napływają w błyskach, z miłosnym uciskiem w sercu wyciskającym łzy z oczu.

   Wprost chciało się krzyczeć: "Chwała Bogu! Chwała Bogu Ojcu!" Napłynął obraz islamistów modlących się obowiązkowo (sześć razy dziennie). Jaki ziemski ojciec chciałby tak sztywnej chwały?

    Św. Paweł wspomniał o różnych darach, które otrzymujemy (1 Kor 12, 4-11): ja mam łaskę odczytywania Woli Boga Ojca, ale większość postępuje wg woli własnej (często zaprzedaje się poganom). Zrozum moją "niewolę" z powodu oddania tego daru Bogu Ojcu.

    Na ten czas psalmista wołał ode mnie (w Ps 96): śpiewajcie Panu, głoście Jego chwałę, a w serce wpadło zawołanie: "rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich narodów", co okazało się intencją modlitewną tego dnia.

    Tak się składa, że dzisiaj Pan Jezus - na weselu w Kanie - dokonał pierwszego cudu (zamienił wodę w wyborne wino), a ja pomyślałem o Cudzie Ostatnim (Eucharystii). Komunia św. ułożyła się w formę kielicha kwiatu, nie chciało się wstać z kolan, a wzrok zatrzymywał wieniec na głowa Anioła Pokoju.

    Tak jak rano zostanę zbudzony na czas meczu amatorów na "Orliku", który trwa tyle ile moja modlitwa i to w ruchu dla starego ciała. W czasie wołania do Boga Ojca chwilami musiałem zamykać oczy - z powodu współcierpienia z Panem Jezusem - przekazywanego Bogu Ojcu w intencji tego dnia.

   Tego nie można przekazać, bo byłem ze Zbawicielem w Getsemani, w Ciemnicy, podczas biczowania i poniżania, a później na Drodze Krzyżowej i umieraniu na Górze Czaszki (Golgocie).

    Ludzie nie widzą bezmiaru cudów Boga w ich codziennym życiu i za nic nie dziękują! Bardzo trudno jest być prorokiem we własnej ojczyźnie, a już na pewno w małej mieścinie pełnej niewiernych, a nawet wrogów jedynie prawdziwej wiary katolickiej.

    Na te słowa prof. Jan Hartman dostał szału, bo to pycha, a sam mało nie pęknie - z powodu pochwał jego bredni duchowych - płynących spod pióra, a właściwie od Szatana. Mam nadzieję, że drgnie któregoś dnia, nawróci się, a wszyscy powiedzą, że zgłupiał na starość.

    Życzę każdemu, aby tak zgłupiał i trafił do Ojczyzny Prawdziwej, a nie do śmierdzącego kurnika z demonami. Czyściec to miejsce Bożego Miłosierdzia, ale też okropne, ponieważ dowiadujemy się, że czeka na nas Królestwo Boże, Dom Boga Ojca z cudami, których nawet nie można sobie wyobrazić.

                                                                                                       APeeL

Aktualnie przepisane...

01.07.1994(pt)   ZA ŻYJĄCYCH TYLKO DLA PANA JEZUSA

    Po północy ruszyliśmy karetką, a serce zalał smutek, bo to już 1-wszy piątek m-ca. Zacząłem moją modlitwę z wołaniem: "za tych, którzy żyją tylko dla Pana Jezusa". Nie bierz tego dosłownie, bo jest to pragnienie duchowe...trudne do zrozumienia bez łaski wiary. Rano obudził mnie śpiew ptaszka, a po chwilce jechaliśmy z porodem...w kojącym szumie samochodu.

    Dzisiaj jest przykry dzień, ponieważ obraduje czerwony Sejm RP, a ja nadal jestem wrogiem ludu. Przepłynęły osoby pragnące "dobra" czyli aborcji na życzenie, In vitro, eutanazji, oddzielenia Kościoła od Państwa (unieważnienie konkordatu). To reformatorzy spod znaku Trupiej Czaszki. Przy nich dzielnie stoją farbowani chrześcijanie z PSL-u z prezesem Waldemarem Pawlakiem. 

    W przychodni będzie ponowny nawał ludzi, ale dzisiaj mam radość z niesienia pomocy. Chwilami napływało poczucie wielkiej łaski jaką jest pomaganie innym. Ja naprawdę to czuję, ale zarazem chciałbym nieść pomoc poszukującym drogi duchowej.

    Jakże Pan to pokazuje: męczysz się zniechęcony, a później cieszysz należnym wypoczynkiem. Łaską jest nawet zmęczenie, bo zrozumiałem udręczenie Pana Jezusa, który uzdrawiał, a ja tylko pomagam, ratuję zwolnieniami, radami i pocieszaniem strapionych.

  Dziadek, którego zdiagnozowałem mógłby trafić na egzamin, ponieważ przebył niedokrwienie mózgu, ma zwyrodnienie kręgosłupa i stopę cukrzycową, którą można uznać za objaw neuropatii obwodowej, a to różne jednostki chorobowe. Przybywali różni chorzy: oto uczulenie po lekach oraz niedoczynność tarczycy - po przebytym wylewie do tego narządu - podczas porodu.

    Chwilami słodycz Boża zalewała serce, a tego stanu nie można opisać, bo nasze dobre poczucie po alkoholu to wielka namiastka. Ta słodycz zawsze oznacza wspomożenie przed nawałem pracy! 

    Już na działce o 15:00 napłynęło wielkie poczucia Obecności Pana Jezusa: "On tu jest, tuż przy mnie!" Musisz zrozumieć, że jest tylko Jeden Bóg Ojciec "Ja Jestem", nie ma innych bogów.

   W wielkim upale szedłem do pobliskiego krzyża, aby podlać kwiaty, a w tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego kojąca serce i duszę. Na jej szczycie pojawił się obraz świętego zabijanego podczas modlitwy na kolanach. Nie bronił się, a mój stan był bliski chęci oddania życia dla Boga.

   Z wielką jasnością widzę prawdziwe życie - rzeczywistość niewidzialną! Ja wiem, że sprawia to łaska wiary i Światłość Pana. Natomiast nasz świat to życie śmiertelników, a jeszcze dalej pogan.

    W nędznej budce działkowej wzrok zatrzymała gazeta: "Za i przeciw" z art. o o. Kolbe! Z powodu poczucia bliskości nieba i świętych serce zalał wielki smutek rozstania z pragnieniem wołania do Boga. Powtarzałem tylko: "Jezu! Jezu mój!!"

   Jakże widzę śmiertelny bój w którym - po drugiej stronie wiernych Panu Jezusowi - są przeciwnicy wiary i Boga, a także oszołomieni, zwiedzeni, a nawet opętani przez Mefistofelesa.

    Na ten moment jest mowa o "Szatańskich wersetach" i "Ostatnim kuszeniu Chrystusa", a Pan skierował mnie ku książce "Rozważania o wierze", gdzie  była zakładka z napisem "Moc Boża" i słowami: "Tak ważne jest, żebyś uwierzył, że Jezus pragnie przyjść do twojego serca"...

    Popłakałem się z pragnienia spotkania z Panem Jezusem. W tym czasie koiło odmawianie Drogi Krzyżowej, gdzie był Szymon-pomocnik i Weronika-ocierająca zmasakrowaną Twarz Zbawiciela.

    Z wielkiego zmęczenia byłem nieobecny na Mszy świętej, nawet zasypiałem co chwilkę, a wyszło trzech kapłanów i jako znak przybył mój niewidomy pacjent.

  Wieczorem płynął film o łowieniu ryb, a ja teraz jestem rybakiem ludzi. Jakby na tę chwilkę wzrok zatrzymała Ks. Psalmów, gdzie trafiłem na słowa prośby do Boga Ojca, abym mógł przekazywać to, co spływa na mnie...

                                                                                                             APeeL

 

 

 

   W TVN płakali z powodu rezygnacji doradców ministra od żółtej zarazy...wyniku wybuchu bomby biologicznej. Towarzysze chińscy nie mieszczą się w swoim kraju, nie pomogła też zasada jednego dziecka...

   Wcześniej zwalili wszystko na nietoperze, które faktycznie są  symbolem strachu i śmierci, a zarazem ucieleśnieniem sił zła oraz ciemności. Jaka jest wina tego cudownego zwierzęcia, które "widzi uszami" (fale ultradźwiękowe).

   Natomiast ludzkość nie widzi plagi egipskiej (Apokalipsa już trwa), ale Pan Bóg nie chce naszego nieszczęścia tylko przebudzenia...przecież tak było z prowadzeniem narodu wybranego. Piszę to, a pokazują chmurę szarańczy o wielkości 60x40 km!

   Prof. Jan Hartman zarzuca, że teraz katolicy są wybrańcami. Tak, ale do cierpienia, bo naszym zadaniem jest zbawienie siebie i najgorszych grzeszników! "Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią!"

    Napłynęła osoba W. W. Putina, który wybudował Nord Stream 2, ale - zamiast zarabiać i zbierać gratulacje z witaniem go w krajach byłego ZSRR - straszy wszystkich sąsiadów jak babcia, której kura przeszła na podwórko sąsiadki ("Sprawa dla reportera"). Ja zawsze pytam: od kogo to, bo wszystko poznajemy po owocach!

   Rodzi się też pytanie do posłanek: Barbary Nowackiej, Joanny Scheuring-Wielgus i Kataryny Lubnauer...czym się kierować w naszych decyzjach? POlakom nie podoba się Daniel Obajtek zmawiający się z Arabią Saudyjską, bo sprowadzi islamistów, a w tym czasie pełni miłosierdzia chcą wpuszczać "turystów" Łukaszenki. Od kogo to?

   Oni też wierzą, że są wybrańcami (sami siebie wybrali) i jako Państwo Islamskie będą panowali nad światem. Mówią o Szatanie, który pokłóci ich jak Koreę i Niemców...

    Natomiast córka stała się socjalistką...pomieszali jej w głowie na Paradach Grzeszności i Ulicznic, a przyjeżdża na "święta"! Poczytaj o socjalizmie, a resztka włosów stanie ci na głowie.

    W prowadzeniu przez Boga miałem też być takim, ale chodziło o pomoc (oszukanie "władzy ludowej"), bo dyrektorka LO dała mi dobrą politycznie opinię...na AM w Gdańsku. Nie była potrzebna, bo dostałem stopień celujący za temat: "Fitogeneza i jej znaczenie dla życia", ale nie zdałem rosyjskiego (na poprawce stwierdzono, że znam ten język, bo uczyła nas Rosjanka).

    Szatan małpuje Boga i podsuwa różne królestwa ziemskie w miejsce Królestwa Bożego! Wszystko jest pokazane na świecie zwierząt: od szakali i lisów do gołąbków i wiernych psów, a nawet na kukułce podrzucającej swoje jajko. Donald Tusk przywiózł nam takie, ale trochę nieświeże...nie widzi, że w oczach dziadzieje. Od kogo to? 

   Na Mszy św. o 6.30 zdziwiłem się czytaniem (1 Sm 9,1-4.17-19;10,1a) w którym Saul przewyższał o głowę cały lud i "nie było od niego piękniejszego (...) wśród synów izraelskich". Kiedy Widzący Samuel spostrzegł go, a odezwał się do niego Pan: "Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem. (...) Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał na jego głowę, ucałował go i rzekł: Czyż nie namaścił cię Pan na wodza swego ludu, Izraela"?

   W tym czasie psalmista wołał (Ps 21,2-7) o namaszczonym królu, który cieszy się błogosławieństwem Boga, Pana naszego...z Jego potęgi i pomocy z nałożeniem szczerozłotej korony na głowę.

   Dziwne, ponieważ w czytaniu przepisywanego świadectwa (30.06.1994) będą słowa (Am 7,10-17) Amosa...wziętego przez Pana od trzody, który zapowiedział, że król izraelski Jeroboam umrze od miecza, a "Izrael będzie uprowadzony ze swojej ziemi". Natomiast przestrzegającemu go Amazjaszowi przepowiedział od Boga, że: "Żona twoja w mieście będzie nierządnicą. Synowie zaś i córki twoje od miecza poginą. Ziemię twoją sznurem podzielą. Ty umrzesz na ziemi nieczystej, a Izrael zostanie ze swej ziemi uprowadzony".

   Gdzie dojdziesz bez Boga? W jakiej sytuacji znaleźli się "bracia starsi w wierze"...wówczas wybrani przez Boga, którego wypędzili i otoczeni wrogami - z kopułę antyrakietową - zdali się na własną ochronę (w każdym domu jest schron).

   Pan Jezus w Ew. (Mk 2,13-17) powołał siedzącego w komorze celnej Lewiego z uzasadnieniem: "Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników". Tego nie rozumieją ludzie normalni...

   Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa, bo namaszczonych przez Boga władców jest garstka. Królują wybrani przez ludzi, ładnie mówiący, a świadczą o nich owoce ich działań...

                                                                                                                        APeeL

Aktualnie przepisane...

30.06.1994(c) ZA BEZBOŻNE POKOLENIE

Pierwszych Męczenników

   O 5.40 żona czytała o Objawieniu MB Pokoju w Medziugorie, a w sercu pojawił się obraz sieci łapiącej wróble, które wabią karmą. Tak też jest z działaniem Szatana. Właśnie "patrzy" porcelanowa figurka Pana Jezusa padającego pod krzyżem ("zaproszenie do czystości"), bo dzisiaj jest ostatni dzień nabożeństw do Jego Najświętszego Serca.

    Na ten czas Pan Jezus mówi do mnie ("Prawdziwe życie w Bogu" t. VI, str. 42): "Otwórzcie wasze serca (...) Pozwólcie Mi wniknąć do waszych serc (...) Moje dzieci, jakże trudno jest wejść do Mojego Królestwa". Padną też słowa o zarzucanej sieci.

   Tak jest z mass-mediami...właśnie płynie informacja o piractwie radia "Maryja". Zważ na śmiertelny bój z idącymi za pokusami Szatana. Tak było wszystkim dobrze, podczas okupacji bolszewickiej, gdzie wszyscy mówili "jednym głosem". Trudno to teraz pokonać.

    W drodze do kościoła pochyliłem się nad "leżakiem" w slangu pogotowia, a ten przeklął mnie z zapytaniem: a cóż cię to obchodzę? Niezbyt docierały czytania, ale Pan Jezus (Mt 9,1-8) uzdrowił dzisiaj paralityka: "Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał i poszedł do domu". To była  "duchowość zdarzenia" prowadząca do odczytu dzisiejsze intencji. Inaczej nie wiem za koga mam się modlić i ofiarować dany dzień.

   W przychodni spotkała mnie niespodzianka: straszliwy nawał chorych. Napłynęło rozdrażnienie, brak kojącej muzyki przy kłótniach pacjentów, duchota z pragnieniem i niepokojem w sercu. To dzień szatański, a niektórzy dodatkowo wykorzystują moje oddanie: oto pan, który przybył po piąty miesiąc zwolnienia. Dałem mu, mówiąc o grzechu i obiecałem, że już nie otrzyma następnego.

   W szczycie nawału u chirurga upadła pacjentka...być może ma zespół tętnicy podstawnej, który objawia się takimi upadkami. Zawołałem tylko "Panie! Zmiłuj się nade mną". Zarazem wyjaśniła się napływająca falami słodycz z nieba. Po czasie będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego...wzmocnienie zapowiadające ciężki czas!

    Na końcu przyjęć przybyła biedna, która płakała i zostawiła pieniądze. Wybiegłem, aby oddać jej wszystkie i dołożyć otrzymany prowiant, ale już jej nie było.

   Podczas wywiadu Lech Wałęsa mówił o ataku sił lewicowych, mniejszości terroryzującej większość i o czasie w którym przyjdzie się określić: "wierzący i niewierzący". Tak, to najważniejszy moment naszego życia - przyjmujesz Pana Jezusa czy zostajesz porażoną duchowe, martwą duszą!

    Na dyżurze w pogotowiu od 15:00 dalej trwało rozdrażnienie, a nawet złość w sercu. Wreszcie zacznę koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji tego dnia. Przepłynie całe bezbożne pokolenie (od rodziny poprzez otoczenie, ojczyznę do całego świata).

   Bardzo często jest tak, że zgłaszając się na dyżur trafiamy na pilny i daleki wyjazd. Zważ, że wszystko jest łaską i za wszystko trzeba dziękować...tak właśnie jest obecnie, gdy to przepisuję. Ludzie myślą, że obdarowanie to wyzdrowienie lub uniknięcie śmierci, a jest to świeży chleb codzienny, bo większość na świecie pragnie jego!

   Trwał pokój, odmówiłem moją modlitwę, a po odpoczynku z kasety popłynęła melodia: "wyśpiewaj moją miłość", łzy zalały oczy, a z serca wyrwało się wołanie:

"Dobry jest Pan mój, Bóg wszelkiego stworzenia,

 rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

 Dobry jest nawet, gdy każe, bo czyniąc to - Sam wówczas płacze!

 Cieszy się jak dziecko, gdy może nagradzać!"

   "Ojcze mój! Nie chcę być tutaj dłużej ani sekundy, ponieważ wyznaczony czas - to Twój czas. Ojcze mój! Ojcze! Ojca! Wybacz każdą chwilkę mojego życia w której obraziłem Ciebie! Wybacz!"

   Przeszkadzali interesujący się tym, co czynię, a wyjaśnia to posiedzenie Sejmu RP...napłynie, że "ci ludzie przychodzą od kłamcy". Jest mi przykro, bo często są to moim pacjenci. Dlaczego są "lepsi", wybrani, przecież mamy sobie służyć i ojczyźnie, a nie jakimś pół-kacykom z nadania czerwonych.

   Przecież ja nie jestem posłem, ciężko pracuję, jestem na dyżurze, pragnę odpoczynku ciała i modlitwy. Dlaczego męczy się zniewolonych z robieniem wrażenia, że oni są przydatni, aby samemu pochwalić się działaniami operacyjnymi. Trwa mentalność okupacyjna. Taki jak ja powinien być posłem, a nie figurantem.

    Przepisuję to 15.01.2022 i nadal stanowię zagrożenie dla mojej ojczyzny i tak już będzie do końca życia, bo inwigilację można nazwać ochroną. Nie chce taki to go nastraszymy niby napadem, ukradniemy coś, będziemy nękać w nocy lub wybijemy szybę.

   W Sejmie RP domagają się zabijanie nienarodzonych, czekałem na tę informację, ale właśnie wzywają do pijaka, który upadł i zranił się w głowę. Skierowałem go do szpitala, lekarz z poradni krzyczał na mnie poddenerwowany, a urazy głowy u pijanych są trudne do zdiagnozowania.

   Przypomniałem sobie, że zawsze - przed pójściem na urlop - miałem straszliwe przypadki, oraz okropne dyżury. Szatan  jest doskonały w szkodzeniu, atakuje szczególnie w momentach naszej słabości, tuż po przebudzeniu. Na tę chwilkę Pan Jezus mówi (przez Vassulę): "skosztuj goryczy moich łez". Taka jest prawda, bo wokół trwa pustynia duchowa!

   W pokoju lekarskim jest inwazja mrówek, a dodatkowo usiadł na mnie prusak! Pan wskazał na gołąbka, który jest znakiem pokoju. Wyszedłbym modlić się, płynie różaniec Pana Jezusa z wołaniem za rodzinę. Podziękowałem za żonę, nie mogąc się nadziwić, że taką otrzymałem.

   Podczas odmawiania litanii do Serca Pana Jezusa przepływały obrazy martwych dusz: to wielka pustynia duchowa...wielu miłych braci to wrogowie Pana Jezusa, wiary, światła i wolności. Tak jest naprawdę! 

   Zginęły mrówki zwabione napojem wiśniowym, a w sercu łapane w siatki ptaki. Tak też jest z niewiernymi, którzy nie wiedzą o istnieniu Szatana i na widok takich jak ja pukają się palcem w czoło!

    Właśnie płynie program o szatańskich głupotach z czasów bożka Stalina! Teraz jest to śmieszne, ale wówczas ginęli bracia Polacy. Pan to wszystko widział i wie o tym.

     "Dziękuję Pani Jezu za ten dzień"...                        APeeL

 

 

 

 

 

 

  Zobacz jak zostanie podana dzisiejsza intencja. Na blogu Daniela Passenta (www.polityka.pl), gdzie wszedłem pierwszy raz dowiedziałem się, że właśnie opuszcza czytelników.

   Żartując prosiłem, aby został na chwilkę, bo mam bardzo ważną wiadomość dotyczącą całej ludzkości, a on ma dobre serce i nie odwróci się. Komentarza nie dali, a ja pomyślałem o intencji modlitewnej: "za ludzkość całą i wszystkich grzeszników", ale miałem już taką.

    Także pierwszy raz wszedłem na blog Agnieszki Zagner zajmującej się problemami Bliskiego Wschodu z wpisem "Symboliczny wyrok na reżim Asada"...

                                                   Pani Agnieszko!

"Popłakałem się po wejściu na blog. Jestem lekarzem, który ma łaskę odczytywania Woli Boga Ojca (Modlitwa Pańska). Na Pani blogu trafiłem na słowa o "piekle na ziemi". Przez całe lata z żoną pościliśmy w intencji pokoju w b. Jugosławii. Proszę zauważyć jaki owoc daje nasze zatroskanie o ludzkość".

   Właśnie Aleksandr Łukaszenka mami swoich "turystów" za dychę (10 tys. dolarów) i w kazaniu wskazuje, że za naszą granicą czeka ich obiecany raj w UE.

    Jeszcze strzelający do swoich w Kazachstanie, a tak jest, gdy kacyk boi się utraty władzy i życia. Ojczyzna to "sami swoi"...podobnie było u nas (Wojciech Jaruzelski). Zguba na wieki, bo własnej duszy. Ciekawe, gdzie trafiają tacy po drugiej stronie? Jeżeli w ostatnim momencie krzyknie taki: "Boże przebacz" to trafi do Poprawczaka (Czyśćca), gdzie będzie słyszał, co dzieje się "za ścianą".

   Wyśmiewa się świętych, a tu zaczyna powstawać panteon takich (Paweł Adamowicz). Na następnego proponuję Jurka Owsiaka, który "Bogu się nie kłania", ale zbiera pod kościołami z haraczem od firm po "prośbach" czerwonego zaplecza: "czy możecie jakoś wspomóc WOŚP?" Przecież "Biedronka" nie sprzeciwi się za "dawaną ochronę".

   Prawdziwymi świętymi i to już za życia jest klan Kimoli w KRLD z rakietami skierowanymi w USA i głodnym narodem. Nie ma tam pandemii, bo wszyscy umierają "normalnie". Nikt się nie buntuje, bo nie dostanie kawałka chleba i tak skończy. 

    Najgorsi są POlacy (tłuste koty i szarańcza): mają wszystko oprócz oficjalnej władzy. Trzeba im pogratulować sprawności w szkodzeniu (szkoła kacapska)...wg Tadeusza Buraczewskiego: "żółwik" z Putinem" - pieczętuje winę.

    Po tej nocnej refleksji zdziwiłem się Słowem na Mszy św. o 6.30, ponieważ starszyzna izraelska udała się do Samuela, który się zestarzał z prośbą o ustanowienie im króla, aby nimi "rządził, tak jak to jest u innych narodów" (1 Sm 8,4-7.10-22a).

   Pan powiedział do niego: "Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą (...) Wysłuchaj ich żądania i ustanów im króla!" Zdziwiłem się, bo Pan mówił wprost o naszym partnerze ze Wschodu...

- sprawi taki, że młodzi będą "biegali przed jego rydwanem" i będą szykować się do wojny

- uczyni ich robotnikami ("pracą dla siebie")

- córki będą służyły "do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki"

- zabierze najlepsze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, wszystko obłoży podatkami, a "samych swoich" obdaruje...

   Na koniec będzie ostrzeżenie: "Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha". Nie dziwi moja powtarzana rada dla rządzących, aby naszą ojczyznę zawierzyli Opatrzności Bożej (po co wybudowano taką świątynię?).

    O 15.00 z czytanego w radiu Maryja "Dzienniczka" padną słowa Pana Jezusa do s. Faustyny, aby rozpowszechniła wołanie do Boga za cały świat (koronkę). Przez sekundkę pomyśl o cierpieniu Serca Pana Jezusa, gdy widzi to wszystkie jednocześnie.

   Od 16.00 przez godzinę odmawiałem - w intencji tego dnia - moją modlitwę przed Monstrancją...

                                                                                                                 APeeL

Aktualnie przepisane...

28.06.1994(w) ZA CZUWAJĄCYCH DLA DOBRA INNYCH

    Na dyżurze w pogotowiu - w środku nocy - przejeżdżaliśmy obok jednostki wojskowej, gdzie przez wiele lat pracowałem, a właściwie wiernie służyłem. Lubiłem żołnierzy, ponieważ sam nie miałem służby zasadniczej (poreumatyczna wada serca).

   Pod szpitalem, gdzie czekaliśmy na przyjęcie pacjenta zacząłem moją modlitwę, a w tym czasie przepływały obrazy: przypomniał się samochód policyjny, który spotkaliśmy, wielki wóz załadowany truskawkami oraz inny z mlekiem.

  W sercu pojawiły się służby telekomunikacyjne z pocztami, p. pożarowe, gazowe, elektryczne, drogowe, my jako czuwający nad zdrowiem, apteki, a nawet bary nocne. Właśnie napływał zapach chleba pieczonego w pobliskiej piekarni.

    Jak wielu ludzi czuwa dla dobra innych. Zważ jak ważne jest zauważenie "duchowości zdarzeń", bo ono prowadzą do odczytu intencji modlitewnej z ofiarowaniem danego dnia.

   Po chwilce snu o 2.00 pędziliśmy do chorego chłopca, a kolega wyjechał z porodem. Pan pokazuje mi stacje benzynowe, oświetlone ulice. z cudem stworzenia...ptaszkami budzących ludzi o świcie. Zarazem "czuwających" łazików, prostytutki oraz złodziei i bandy zbirów.

   Dobrze, że zerwałem się wcześniej do pracy w przychodni (jeden budynek), a nie wiedziałem, że będzie tak wielki napór chorych...często lekarze umierają z przepracowania. Dodatkowo ok.10.00 od Szatana napływało straszenie (trzy razy): "dziś cię wykończę". Bestia wie, że ujrzałem budowę świata nadprzyrodzonego i zbyteczne jest czajenie się. Kiedyś lekceważyłem go...tak jak większość.

   To nie są żarty, bo może mi nasłać różnych chorych, nawet dostarczyć do gabinetu obcego, umierającego, a dzisiaj jest straszliwy upał, duchota, słabość i zlewne poty całego ciała. Jakbym to przewidział, bo bezprawnie wzywają mnie z pogotowia na daleki wyjazd, a chory ma swoją lekarkę, której to przekazaliśmy. Po chwilce podobna sytuacja z wezwaniem do zawału, bo nie ma lekarza.

   Z drugiej strony zmęczeni pacjencji: chorzy, skrzywdzeni w ZUS-ie, zapracowani, przestraszeni, nagle uszkodzeni. Babcia złamała szyjkę kości ramieniowej, a dwie starsze panie mają wielkie poziomy cukru we krwi, inny ma duszność na którą powinien umrzeć już dawno.

   Dalej przesuwały się przeziębienia, dyski, bóle, wrzody żołądka, przepukliny, migreny oraz zawroty głowy u starszych, zapalenie pęcherza i kamice. Chwilkami wołałem: "Jezu pomóż!"

   Na Mszy św. byłem nieobecny, klęczałem z tyłu w czasie litanii...teraz wiem jak czuje się niewierzący: wchodzi i taki wychodzi! Wróciły informacje z intencji:

- oto wielki dźwig pomaga w usunięciu katastrofy kolejowej

- napad na ochronę konwoju z pieniędzmi

- brygada antyterrorystyczna

- ochrona państwa

- ochrona obiektów, itd.

   Popłynie też film, gdzie jedni śpią, a inni ich pilnują (jak u harcerzy na obozach). Dalej trwała duchota, nie można było ukoić pragnienia...koszmar. Szatan wiedział, co mówił rano! Niewiele trzeba, aby wylądować w szpitalu z zawałem.

    Dodatkowo musiałem spać z żoną, ponieważ przyjechała córka. Nawet nie przeżegnałem się na końcu tego dnia...

                                                                                                     APeeL

 

 

 

   Przełamałem drogie każdemu ciałko, aby trafić na spotkanie z Panem Jezusem o 6.30. Ja wciąż o tym samym, ale słuchając się natchnień (od przebudzenia) dzień przebiega wg Woli Boga Ojca.

   Od Ołtarza św. popłynie relacja z wojny Filistynów z Izraelitami, którzy doznali sromotnej porażki...zapomnieli bowiem o sprowadzeniu Arki Przymierza Bożego.

    Przypomniała się powtarzana prośba do rządzących, aby zawierzyli wszystko Bożej Opatrzności z odwiedzaniem Świątyni Opatrzności Bożej (po co wybudowanej?). Na pewno byłaby omijana przez totalną opozycję!

   "Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli głos w radosnym uniesieniu, że aż ziemia drżała. (...) Kiedy Filistyni usłyszeli głos okrzyków" i dowiedzieli się, "że Arka Pańska przybyła do obozu" przelękli się. "Wołali: Biada nam!"

   Wiedzieli bowiem o plagach zesłanych na Egipt. Jednak Izraelici ponieśli jeszcze większą klęska, a Arka Boża została zabrana. Czy to był moment jej zaginięcia?

   Przypuszczam, że Izraelici przestali być chronieni za swoje złe postępowanie. Właśnie opracowuję świadectwo wiary z 27 czerwca 1994, gdzie jest dowód na moje przypuszczenie (Am 2,6-10.13-16):

"sprzedają za srebro sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów (...)

depcą głowy biednych i ubogich kierują na bezdroża;

ojciec i syn chodzą do tej samej dziewczyny (...)

wylegują się przy każdym ołtarzu i wino wymuszone grzywną piją w domu swego Boga".

   Psalmista wołał wówczas ze smutkiem (Ps 50,16-23):

"Czemu wymieniasz moje przykazania i na ustach masz moje przymierze? (...)

Ty widząc złodzieja, razem z nim biegniesz i trzymasz z cudzołożnikami.

W złym celu otwierasz usta, a język twój knuje podstępy.

Zrozumcie wy, co zapominacie o Bogu, abym was nie porwał i nikt was nie ocali".

   "Natomiast dzisiaj psalmista wołał z błaganiem (Ps 44): "Odrzuciłeś nas, Boże, i okryłeś wstydem, nie wyruszasz już z naszymi wojskami. Nie odrzucaj nas na zawsze!"

    Po Eucharystii napłynęła ekstaza z pragnieniem pobytu w Domu Pana. Tego stanu nie można przekazać. Wówczas odchodzą wszystkie rozmyślania, pojawia się Pokój Boży, wyciszenie, różnie nasiona słodycz...także w ustach. To odbywa się błyskawicznie, nie wymaga żadnych pozycji i medytacji (joga, buddyzm). Z człowieka cielesnego stajemy się duchowym.

   Zajrzałem na  https://hartman.blog.polityka.pl/ z wczorajszym wpisem, gdzie dałem komentarz...

@ Andrzej Falicz

    "Zadziwiająco słusznie wskazał Pan na nasze lekceważenie zdrowia, co czyniłem nawet jako lekarz (hazard i pijaństwo, jazda „pod wpływem”, a o reszcie wstyd mówić).

   Faktycznie na społeczeństwo spadają wyczyny wymienionych, którym podsuwa się smakołyki, słodkie i wyskokowe napoje oraz ogłupianie przez mass-media…

   Ludzie nie dbają o zdrowie fizyczne, a zdrowie ma trzy poziomy: duchowe, psychiczne i fizyczne. Pan przykłada wagę – jak większość – do zdrowia ciała, które stetryczeje wcześniej lub później.

   Komentarza wymaga stwierdzenie, że jako katolik jestem: paskudną hołotą, zbydlęciałym polskim motłochem całującym na Mszach św. księdza w rękę…z pytaniem do Profesora jakby nas nazwał? Trzeba zauważyć, że jest to debilizm duchowy, bo nie ma Pan pojęcia o Mszy św.!

   Ja nie mam kultu kapłana…nawet nie obchodzi mnie jego grzeszność, ponieważ nie kala tego, co czyni. Jego ręce sprawiają Cud Ostatni (zamianę chleba w Duchowe Ciało Pana Jezusa)".

    Wieczorem, podczas meczu oldbojów - w intencji tego dnia - odmówię całą moją modlitwę ...

                                                                                                                APeeL

                                                                                                                            

Aktualnie przepisane...

27.06.1994(p) ZA UPOKARZAJĄCYCH INNYCH...

NMP Nieustającej Pomocy

   Mieszkam w bloku, gdzie obok figury Matki Bożej jest sala weselna (wielka udręka dla najbliżej mieszkających) z krzykami i przekleństwami o świcie. To jest dręczenie jednych przez drugich: silniejszych czyli budowniczych Polski Ludowej i ludzi normalnych.

   Przepłynęły obrazy poniżania ludzi, a zarazem badania kobiety per rectum przez chirurga z późniejszym zaleceniem: proszę się ubrać. Przecież można wręczyć gazę lub papier toaletowy.

    Na Mszy św. porannej było kilka osób, a wyszło trzech kapłanów, aż krzyknąłem w duszy powtarzając: "Jezu mój!" Gościnnie odprawiał też ksiądz profesor, który mówił wolno, tak jak pragnie moje serce! Pojedyncze słowa pieśni i czytań wywoływały skurcze w sercu, a dusza wprost mdlała.

   Zawołałem tylko: "Panie Jezu przecież nie mogę być dobry dla innych bez Ciebie!" Nie bierz tego dosłownie, ponieważ w Mądrości Bożej są dobrzy ludzie, ale przeciętnie dominuje obojętność lub "dobro", które nie wynika z miłości Boga Ojca.

   Na ten moment popłynie pieśń i padną słowa: "Pójdźmy do Pana!"..."Dobry Boże"..."Jego Światłość". Każda Msza św. jest taka sama, a zawsze inna, bo to łaska Boża! Ujrzysz wszystko z moją wiarą. Od Ołtarza św. popłynie Słowo o bezeceństwach narodu wybranego (Am 2,6-10.13-16).

   Po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła, a później zacząłem pracę z wielką miłością i naprawdę pomagałem z serca, pocieszałem i pouczałem...

- Ja wiem, że pani uczestniczy w życiu Kościoła, a takich Szatan atakuje z większą mocą, wpuszcza zwątpienie, straszy śmiercią, a wracamy do wieczności.

- Starsze panie krępują się, ale ja to rozumiem. Przecież wstydliwe jest mówienie o świądzie pochwy, a  grzybica dla mnie to normalna typowa dolegliwość!

- Pomagam biednej, którą porzucił lekarz rejonowy...z wdzięczności podarowała mi jagody dla syna.

   Nie biorę dodatków, a w tym czasie "spojrzał" kalendarz z dzisiejszym świętym (NMP Nieustającej Pomocy).

- Zgłosił się pacjent, któremu przed dwoma laty pomogłem i namalował mi Matkę Bożą Pokoju z Medjugorie. Serce zalała radość, a żona później powie; "myślisz, że otaczając się obrazami staniesz się święty?" Pan Jezus zna to cierpienie, ponieważ też doznał tego od swoich.

   Nic się nie odezwałem, bo wiedziałem, że to poniżenie mam ofiarować Matce Bożej za tych, którzy upokarzają innych. Żona popłakała się po wyjaśnieniu, bo pochodzi z parafii pod tym wezwaniem i ma wielki kult tej Matki. Nawet Jej obrazek powiesiła w  kuchni.

    Na dalekim wyjeździe pogotowiem przesuwały się figury Matki Bożej i tak trafiłem do wioski "Boże"...do chorej z figurą Matki Bożej Niepokalanej, obrazem Pana Jezusa z Najświętszym Sercem oraz wielkim obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy! Ze zadziwienia krzyknąłem w duszy: "Och! Jezu mój!" 

   Starsza pani cieszyła się z naszego spotkania, posiadała leki i nie wymagała mojej interwencji. Ja wiem, że to był znak od  Matki! Podczas modlitwy napłynęły słowa: "Oto mój Syn umiłowany".

   To słowa do Pana Jezusa, ale nie dziw się, ponieważ w tym momencie uczestniczyłem w Bolesnej Męce, współcierpiałem ze Zbawicielem i z całego serca pragnąłem miłosierdzia dla tych którzy upokarzają innych. Napłynął obraz uwięzionych w czasach stalinowskich, dręczonych zimnymi i gorącymi kąpielami oraz przebieg Bolesnej Męki Pana Jezusa.

   Ból Pana Jezusa objął moje serce i duszę! Popłynie "św. Agonia" z koronką do pięciu Ran...aż zesłabłem na ławce przy pogotowiu i skulony z bólem głowy zasnąłem na chwilkę, a to zawsze stawia mnie na nogi.

   Jakże kocha nas Matka Prawdziwa! Ile radości daje Koronka Pokoju. Przypomniał  się telefon jakiegoś warszawiaka, który skarżył się w telewizji na suszenie rzeczy na balkonach, a to jest znak pokoju. Właśnie z telewizora popłynie obraz odznaczających się prezydentów Polski i RFN-u! 

   Wezwano do chłopca, którego ukąsił kleszcz. W tym czasie wzrok zatrzymał obrazek Matki Bożej i Pana Jezusa z Sercami na szafce w ambulatorium. Pięknie świeciła Głowa Pana na tle krzyża! 

  Nie spodziewałem się tak pięknego dnia, przyniosłem Panu Jezusowi gałązki z kwiatami jaśminu, a Zbawiciel powiedział ("Prawdziwe życie w Bogu" tom VI str. 36): "Pokój niech będzie z tobą. Nie bój się, ponieważ Ja jestem przed tobą"...

                                                                                                       APeeL

 

 

 

"Moje owce słuchają mego głosu (..)". J 10,27

    Tuż po przebudzeniu wołałem do Boga Ojca: "Tato! Tatusiu!" Zarazem płynęły słowa, aby wszystko Go chwaliło jako Stwórcę. Dla kogoś normalnego jest to dziwne, ale zrozumiesz mnie mając małego synka.

    Zerwałem się na Mszę św. o 6.30, a w natchnieniu napłynęło: "n i e"! Nie wiedziałem czy to było ze strony Bożej, bo wieczorem będzie specjalne nabożeństwo w miejscu dawnej "kolędy". Po czasie okaże się, że chciał mnie zatrzymać Kłamca, bo już rano poznałem intencję tego dnia, która była wynikiem czytania (1 Sm 3,1-10,19-20):

    "Młody Samuel, usługiwał Panu pod okiem Helego", który zesłabł i Samuel spał "w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza". Pan wołał do niego trzy razy, a on biegł do Helego. Ten "spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha". Tak też się stało...

    Powstaje problem: czy Bóg mówi do nas dzisiaj? Ja wiem to, ale lepiej, gdy przeczytasz długi wywód ks. Michała Kaszowskiego. https://www.teologia.pl/m_k/zag01i.htm#1ks. Jest też przekaz do s. Eugenii E. Ravasio "Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci".

    Wieczorem pojechałem na czuwanie przed Monstrancją, gdzie odmówiłem modlitwę w intencji tego dnia oraz zostałem na Mszy św. za tych, których miał odwiedzić kapłan. Zostaliśmy poświęceni, a Eucharystię...przyjąłem jakby za siebie.

  Na początku zapisu posłuchałem natchnienia, aby zajrzeć na https://hartman.blog.polityka.pl/ z aktualnym wpisem: "Skąd się biorą nieszczepy? Z Kościoła!" Dałem tam komentarz jako dr. Bylejaki... 

                                             Panie Profesorze!

   Bardzo lubię Pana twarde poglądy za którymi stoi "dobro" nas wszystkich. Ponieważ za całym złem na świecie stoją wierzący pozwolę sobie na danie świadectwa o przebytym szczepieniu przeciwko "chińskiej zarazie" (wybuchu bomby biologicznej).

   Nie mogłem zaszczepić się, ponieważ mam wadę serca i kiedyś po takim przymusowym zabiegu doznałem zaburzeń rytmu serca. Na początku pandemii poprosiłem Boga o naturalne zachorowanie.

   Faktycznie trwało szereg dni: dreszcze, bóle kończyn dolnych, ogólne złe poczucie. Wokół wielu tak choruje i nigdzie się nie zgłaszają. To "zaszczepienie" uratowało mnie przy następnej fali pandemii (tamta miała moc 3/10, a ta 7-8/10)...naprawdę można umrzeć w krótkim czasie (1-3 dni).

   To były śmiertelne dreszcze i poty, bóle ciała, dominowała słabość, z trudem chodziłem, a towarzyszył mi kompletny brak apetytu oraz bezsenność. Te ostatnie przypadłości sprawiły, że schudłem prawie 10 kg (od dawna to planowałem), a bezsenność przydała się w opracowywaniu starych zapisów dziennika duchowego. Bałem się tylko "mgły mózgowej", bo to wykluczyłoby sens mojego dalszego istnienia.

   Zarazem wiedziałem, że jest to działanie Opatrzności Bożej, bo naturalna odporność jest lepsza niż po szczepieniu (jest to udowodnione). Jako lekarz nie jestem przeciwnikiem szczepień...wiara nie ma nic do tego.

    Bardzo dziękuję za reklamę "Gazety warszawskiej", ale jestem przestraszony stanem zdrowia Pan Profesora. Człowiek zapatrzy się na zarazę (karę Bożą, bo Apokalipsa już trwa), a umrze ze złości na udar mózgu, zawał serca, "skręt kiszek" lub nie obudzi się rano. 40 lat jeździłem pogotowiem...to trochę się napatrzyłem.

    Koniecznie musimy się spotkać. Mieszkam blisko, kupimy sobie maseczki w "Biedronce" (24 godziny chronią przed pandemią) i pogadamy przy sąsiednich stolikach. Nie zgadzam się jako wiedzący, że Bóg jest - w przeciwieństwie do Richarda Dawkinsa, że Boga nie ma ("Bóg urojony") - z opinią nie pasującą do tego wpisu:

    "Jeśli ktoś od dziecka wysłuchuje, że Maryja była dziewicą zapłodnioną przez Boga, skutkiem czego urodziła Jezusa, który też był tym samym Bogiem i który umarł na krzyżu, aby przebłagać Boga za nieprawości popełniane przez ludzi, to w jaki sposób taka osoba może traktować poważnie kwestie prawdy i fałszu? W jaki sposób ma szanować naukę, skoro w szkole wiedza naukowa funkcjonuje równorzędnie z baśnią?"

    Proszę bardzo, aby Pan Profesor nie wchodził na pole z napisem: Prawda! Sam to chciałem wyjaśnić, bo w radiu Maryja powtarzają: "Dziewica teraz i zawsze". Duch Święty wskazał mi na przekaz do Marii Valtorty ("Poemat Boga -Człowieka" Ks. Pierwsza 47 Narodziny Pana Jezusa str. 170).

    Poczęcie Zbawiciela i Jego przybycie na ten świat było cudowne! Pan Profesor neguje istnienie cudów, a nasze oko, narząd równowagi, myślenie, ręka i serce jako narząd oraz centrum miłości, itd. Nic nie wiemy o działaniu słońca. Naprawdę nie widzi Pan Profesor cudu stworzenia? Powstaliśmy na dnie oceanu z jednej komórki? To dopiero są bajki!

    W łasce wiary nauka nie ma nic do powiedzenia. Nawet koledzy lekarze traktują mistykę jako psychozę (katolicy całujący na Mszach św. sztandar "Primum non nocere"). Natomiast koledzy psychiatrzy (ateiści) negują istnienie natchnień, a przeżycia duchowe to dla nich: "braku krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć".

   Zarazem pani, która po pijaku wjechała Mercedesem do przejścia podziemnego w W-wie..."była niepoczytalna". Kto tu jest niepoczytalny?

                                                                                                                       APeeL