- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 38
Od wczorajszego wieczora stwierdziłem, że na stronie internetowej pojawił się komunikat o błędzie, nie mogłem dawać zapisów. Ja wiem, że będą na mnie napadać, a zarazem mam ufność w Opatrzności Bożej! Nawet nie zdziwiłem się krzywdą, która zarazem jest próbą zawierzenia Bogu Ojcu (podobnie było z prorokiem we wczorajszych zawołaniach).
Schodził czas na szukaniu pomocy w naprawie, a miałem nadzieję, że jest to sprawa prosta, a jak się okaże strona została zhakowana. Pojawia się wówczas wielka liczba 404 z ostrzeżeniem o błędzie użytkownika. To zarazem potwierdziło odczyt wczorajszej intencji modlitewnej: za pragnących mojego upadku.
Czy możesz sobie wyobrazić jak będzie w Raju? Tam na pewno nie napada jeden na drugiego i nikt nie szczyci się z czynionego zła! Nie uda się zbudowanie tego na naszym zesłaniu, ponieważ szefem „Obozu Ziemia” jest Szatan, który nienawidzi nas i chce śmierci wiecznej naszych dusz! On wie, ze jest Królestwo Boże i chce przeszkodzić nam w powrocie!
Na Mszy św. porannej padną słowa czytań…
1. Pan ostrzegał Izraelitów „przez wszystkich swoich proroków i wszystkich "widzących", mówiąc (2 Krl 17,5-8.13-15a.18): Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie poleceń moich i postanowień moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom (…)”. Dzisiaj widzimy ich samowolę! W Izraelu nie ma Boga, a cały naród jest otoczony wrogami.
2. Psalmista wołał (Ps 60,3-5.12-14) „Daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi, bo ludzkie wsparcie jest zawodne. Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy, a On podepcze naszych nieprzyjaciół”.
Eucharystia ułożyła się w łódź (ratunek), co pokazują obrazy Pana Jezusa idącego do łodzi Apostołów i płynącego z nimi podczas burzy.
Wołałem o pomoc do św. Józefa, którą otrzymałem, a zaspałbym na nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa o 17:30! Zbudziło mnie pragnienie, a zarazem zauważyłem, że jest to czas szykowania się (17.00). Zadziwiony, popłakałem się z wołaniem: „Ojcze! Jak odpłacę się za bezmiar otrzymywanych łask!
Zarazem wiedziałem, że jest to cierpienie dla Pana Jezusa, a nawet za Pana Jezusa, co potwierdziło wielokrotne zatrzymywanie wzroku na Stacji Drogi Krzyżowej: „Pan Jezus zdejmowany z Krzyża”. Pan przez to mówił: „zdejmujesz Mnie z krzyża” czyli przynosisz Mi ulgę w cierpieniu wołając za swoich krzywdzicieli i ofiarowując krzywdę na Moje ręce! To nazywamy uświęceniem cierpienia.
Później odmówię moją modlitwę przebłagalna (1.5 godziny towarzysząc w ruchu piłkarzom). Chwilami serce rozrywał ból, a łzy cisnęły się do oczu. Wprost czułem obecność Boga Ojca, gdy towarzyszyłem Zbawicielowi od Getsemani do Golgoty. Lubię „wołać” w sercu, a nawet mówić półszeptem na wolnej przestrzeni, pod otwartym niebem. Nie przypuszczałem, że ta próba cierpienia wywoła tak wielkie uniesienie duchowe i radość, że mogę wrócić do rozgłaszania na świat moich dowodów na Prawdę jaka jest w kościele katolickim
Zdziwisz się, ale te kłopoty sprawiły wielką radość i słodycz duchową z dziękczynieniem Bogu Ojcu! Przekazuję to poszukującym z zaleceniem, aby w potrzebie kierować się wpierw do Boga Ojca....
APeeL
Aktualnie przepisano...
02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
Przepisuje tę intencję (21.06.2026 r.) tuż po powrocie z nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa z późniejszą Mszą św.! Tak łączą się te odległe dni. Wówczas miałem ukazane co, oznacza Serce Pana Jezusa. Nie ma w nim chęci odwetu za doznane krzywdy, w takim sercu nie ma odwetu, nienawiści, pustki i niechęci wszystkiego na tym łez padole. Zważ na wszystkie dzielące podziały na świecie: rasy, języki, kraje, partie, kościoły, zwyczaje i mody...to nie ma końca.
Na szczycie Serca Pana Jezusa jest wszechogarniająca Miłość Boża. Musisz zaznać tego, bo jest to nieprzekazywalne. Jakby na znak pomogłem Ukraińcowi z kolką nerkową. W oczekiwaniu na Mszę św. poranną zatrzymałem się przed wizerunkiem św. Jana Chrzciciela, który za swojego życia nic nie miał! Łzy zalało oczy podczas zapisywania tego świadectwa wiary.
Na początku nabożeństwa poprosiłem o jego ochronę i prowadzenie, aby moje serce odrzuciło chciwość. Nagle, w tym momencie moje serce zalała tęsknota za Panem Jezusem, za Jego Sercem. Nie wyjaśnię tego cierpienia duchowego spowodowanego tęsknią rozłąką ze za Synem Bożym. Kapłan w tym czasie powiedział że Pan Jezus właśnie dla mnie przyjął krzyż i za mnie oddał swoje życie! W czytaniach popłyną słowa…
1. Mojżesza do ludu (Pwt 30,15-20): „Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy (...), a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił (…)”. Te słowa są aktualne dotychczas…
2. Psalmista zawołał (Ps 1,1-4.6): „Błogosławiony, kto zaufał Panu (…) który nie idzie za radą występnych (…) lecz w prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą”.
3. Pan Jezus błagał (Mt 4,17): „Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie”, a w Ewangelii (Łk 9,22-25) zalecił : „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (...) Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie”? Jakże sam pragnę oddać Panu Jezusowi swoje serce.
Podczas Eucharystii w błyskach przepłyną różne obrazy...szczególnie matki kapłana, która oddała jemu serce, a teraz on oddał swoje Panu Jezusowi.
W pracy był nawał, a tu próba z nieba! Prosiłem o twardość w wydawaniu zwolnień, a tu obca i biedna i pełne lęku rolniczka z wielodzietnej rodziny zmartwiona synem w wojsku. Wszystko potrzebne do jego zwolnienia opisałem i wydałem zwolnienie. Poprosiłem, aby przekazała swoje lęki na ręce Matki Bożej.
Dziwne, bo cały czas z radia płynęły piękne melodie miłosne: "Serce to najpiękniejsze słowo świata, serce w życiu najcudowniejszy skarb". Jakby na ten czas przybyła umęczona wdowa, której zaleciłem, aby uświęciła swoje cierpienie. To wymaga Sakramentu Pojednania z przekazaniem wszystkiego na ręce Matki Pana Jezusa. Z prośbą o prowadzenie.
Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęło poczucie obecności Serca Pana Jezusa. Ja dzisiaj pracuję dla Niego bezinteresownie. Dalej trwał nawał, a dodatkowo mam dyżur w pogotowiu od 15:00. Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” (str. 297) popłynęły słowa Pana Jezusa, który powiedział do mnie: „Zaczerpnij z Mojego Serca (...) czerp z Mojego Serca, a zrozumiesz mój mały’.
W pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Po godzinie snu napłynęła radość z pracy i pokoju w sercu.
Później, podczas mojej modlitwy przebłagalnej zgasiłem światło, a lampa zewnętrzna oświetlała twarz Jezusa Miłosiernego i z Całunu. Jakże piękny był ten dzień w prowadzeniu przez Pana Jezusa! Z drugiej strony Szatan zalewał mnie obrazami zaprzedanych poganom, walką polityczną z tymi, którzy swoje serca oddali rządzącym, zdrajcom naszego narodu.
Przesunęli się też moi prześladowcy, a to duża próba, ponieważ miałem niechęć do tych dzieci Bożych, które Pan kocha bardziej ode mnie! Nagle przywieziono dziadka z obrzękiem płuc, ratujemy umierającego, a w tym czasie „patrzy” na mnie Matka Boża z Sercem w koronie ("zatrzymany wzrok z obrazka). Pędziliśmy karetką, a ja prosiłem o pomoc w dowiezieniu umierającego do szpitala.
W ręku znajdzie się "Echo Medjugorie", gdzie będzie orędzie Matki Bożej z dnia 25 listopada 1994 roku ze słowami: "Jestem waszą Matką i pragnę, aby wasze serca były podobne do Mojego Serca. Przybliżcie się do Mojego Niepokalanego Serca, a odkryjecie Boga".
Jakby na zakończenie tego dnia padną słowa z „Prawdziwego życia w Bogu”: „Ja, wasz Bóg (...) przychodzę do was ofiarować wam Moje Serce! Weźcie Je, Ono całe do was należy (...) Słuchajcie tego Serca (…) które was kocha i szuka, by dać wam życie”. Czytanie zakończyłem na słowach Pana: "Andrzeju, nie pracuj już więcej". Podziękowałem jeszcze raz i wtuliłem się w poduszkę.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 37
Nie jest lekko, gdy pójdzie się za Panem Jezusem, a dodam, że nie możesz uczynić tego sam z siebie, ponieważ musisz być wezwany i wybrany. Z jednej strony spotkasz się z prześladowaniem przez ludzi, a co najgorsze przez Szatana. Ludzkość lekceważy tego upadłego Archanioła (Kłamcy i Niszczyciela) o nadprzyrodzonej inteligencji...w czynieniu zła!
Jako apostoł Syna Bożego nigdy nie staniesz się s a l o n o w c e m, bo ze wszystkich zakamarków będą wyglądać wrogowie Pana Jezusa. Waldemar Łysiak napisał o tym książkę „Salon” (3 tomy) z podtytułami: ”Alfabet Szulerów” i „Rzeczpospolita Kłamców”.
Napłynął obraz Judasza całującego Zbawiciela. Dlatego Rafał Betlejewski zbiera pochwały i jest gwiazdą, bo wyśmiewa wiarę objawioną. Ja wg niego "latam" do kościoła, bo jestem straszony Piekłem.Nie pojmie tego wszystkiego człowiek normalny, który moją łaskę traktuje jako dziwadło. W tym czasie zajmuje się „dobrem”, a nawet pragnie szczęścia ludzkości, pomijając wiarę w istnienie Deus Abba, Stwórcy Wszechrzeczy. Jest to wynik mądrości nadprzyrodzonej w której nasza wiara jest zakryta przez „mądrusiami”. Chodzi o to, aby ujrzeli to ci, którzy stali się prostaczkami (moja osoba).
Tutaj nie dają orderów, a my ich nie chcemy...nie znosimy też stanowisk, bo do takich płyną rozkazy cichociemnych, a trzeba słuchać Boga Ojca, a nie ludzi. To jest pokazane na strukturach mafijnych, a w tej materii mamy całe kraje zniewolone łączące się z podobnie bezbożnymi w różne pakty. Wzorem jest wieczna przyjaźń KRLD z Chinami i Federacją Rosyjska. Taki zarazem jest los ludzi normalnych.
My też jesteśmy złączeni, ale niewidzialnymi nićmi płynącymi od Ducha Świętego jako Kościół katolicki. Wszyscy wiemy to samo i to w różnych zakątkach kuli ziemskiej, bez kursów. My kochamy Boga oraz ludzkość (miłość wszechogarniająca) oraz ojczyznę, która jest namiastką Ojczyzny Prawdziwej w Królestwie Bożym. Wielkim darem Boga Ojca jest Świątynia Boża, gdzie otrzymujemy Eucharystię czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa, Chleb Życia dla naszych dusz.
Ignoranci duchowi nie wiedzą, że jest pragną tego chleba nasze dusze, o których oni zapominają, a nawet negują ich istnienie. Możesz to zrozumieć na codziennym spożywaniu chleba, który jest cudem stworzenia, bo nigdy się nie znudzi. Przenieś to na naszą duszę, która pragnie powrotu do jej Stwórcy, Ojca Prawdziwego. Na czas głodu tej miłosnej rozłąki Pan dał nam Komunię św.! W niej jest ciało duchowe Pana Jezusa!
Nigdzie o tym nie usłyszysz, a mnie to powiedzieli z Królestwa Bożego po zapytaniu: czym jest Eucharystia? „Powiedzieli” ustami kapłana po dwóch dniach w rodzinnym kościele, gdzie byłem ochrzczony! Dzisiaj rano zostałem zaskoczony uszkodzeniem strony internetowej, myślałem o małej awarii, bo nie otwierało się normalnie okienko do zapisów i edycji świadectw wiary.
Wieczorem trafiłem na nabożeństwo do Serca Pana Jezusa z późniejszą Msza św. podczas której w serce wpadły słowa…
1. Proroka Jeremiasza (Jr 20, 10-13): „Słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku (…) Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. (…) Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego (…)”. Tobie powierzyłem swą sprawę.
2. Natomiast Pan Jezus dodał (Ewangelia: Mt 10.26-33): „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”...
Wyszedłem, aby odmówić modlitwę przebłagalną, a na jej zakończenie trafiłem pod figurę Matki Bożej Niepokalanej, która „przyszła” pod nasz blok...to oznacza, że została wybudowana właśnie tutaj!
Tam wypadnie „św. Agonia Pana Jezusa” z wołaniem: „Matko Miłosierdzia módl się nad pragnącymi mojego upadku”. W tym czasie „patrzył” wizerunek MB Częstochowskiej, dzień chylił się ku zachodowi, trwały łagodne powiewy wiatru, gruchały gołębie i śpiewały ptaki.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 44
Po wstaniu wołałem do Boga Ojca, jak małe dziecko: "Tato! Tatusiu"! Wszystko się składało, bo w krótkim czasie przed Mszą św. poranną: przygotowałem zapis wczorajszej intencji modlitewnej, wykąpałem się z umyciem głowy oraz rutynowym wypiciem kawy, pobraniem leków oraz uzupełnieniem uzębienia. Wyszedłem dokładnie na czas i miałem 5 minut na przejazd do kościoła, a przede mną drogę otwierały zielone światła.
Taki przebieg tego czasu od razu wskazał na ww. intencję! Większość uważa, że Bóg Ojciec pomaga nam tylko w naszych nieszczęściach, zagrożeniu życia i chorobach lub innych ciężkich sytuacjach z naszej codzienności!
To duży błąd, który jest pokazany na dobrym ojcu ziemskim, zatroskanym o swoje dzieci. Wcześniej wie, co każdemu jest potrzebne i ma przyjemność w opiekowaniu się z oczekiwaniem na nasze prośby. Nawet poprawi czapkę na głowie dziecka. Zarazem jest to próba dziecięcego zawierzenia!
To wszystko jest bardzo proste, w światłości niewidzialnej. Jako lekarz muszę stwierdzić, że ludzi proszą tylko o zdrowie, nawet zdrowi. Mogę powiedzieć, że Boga boli od tego głowa. Zawołaj do Boga Ojca i proś o prowadzenie w naszej codzienności! Nigdzie nie otrzymasz takiej rady, bo święci piszą dla świętych, a ludzie zatroskani o swoje sprawy szukają pomocy u innych, którzy mają dość swoich kłopotów!
Każdy zna złe decyzje innych, a nawet swoje. Jest to wynik działania według woli własnej, a przecież nie znamy nawet tego, co będzie za godzinę. Facet postawił przy Lewiatanie budkę z lodami, a u nas mamy lodziarnię z kolejkami po świeże lody. W krótkim czasie zamienił lody na sprzedaż ekskluzywnych lampek nagrobnych (50 - 100 zł)...zamknął interes zostawiając telefon dla będących w nagłej potrzebie.
Za „jego przewodem” inny otworzył kwiatomat...niedługo go wyłączy, bo prąd jest drogi, a kwiaty więdną! Za grosze kupisz takie w Biedronce, a nawet w dniu matki nie poszły! U nich jest też groszowe pieczywo, a jakiś piekarz obok otworzył ładną budkę z pieczywem. Nikt tam nie skręcał...zamknął po trzech dniach. Pomyśl o kosztach tego zamachu z uzyskaniem zezwolenia włącznie. Przenieś to na działania „wielkich” tego świata...prowadzonych przez wysłanników Szatana, który pragnienie naszej zagłady, co możesz ujrzeć w trwającej już Apokalipsie.
Wolna sobota, a na Mszy świętej o 7.15 - z późniejszym nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa – było około 30 osób! A to tak obdarowane miasto, raj na ziemi.
Zadziwiony zostałem dzisiejsze Ewangelii (Mt 6,24-34) ze słowami Zbawiciela...
„Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (…) Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? (...) Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro (...) Dosyć ma dzień swojej biedy”.
Podczas konsekracji trwało wielkie uniesienie duchowe, musiałem zamknąć oczy i wzdychać! Nasze ciało jest zbyt słabe na takie przeżycia i co kawałek zasypiałem na kilka sekund. Tak właśnie potrafię wracać do rzeczywistości! Święta Hostia ułożyła się w postać laurki i zamieniła w węzełek dla pracującego na poletku Pana Boga!
Przekazuję te doświadczenia, bo nie wolno mi światła schować pod korcem, zatrzymać przekazów dla siebie tak jak nasz kapłan, który mówi wstrząsające kazania, a nie rejestruje ich...także dla innych kapłanów! Tacy już jesteśmy, nie pomnażamy naszych łask.
Dodam jeszcze, że na szczycie wszystkich darów Boga Ojca jest Msza św. z Duchowym Ciałem Pana Jezusa w Eucharystii! To Cud Ostatni i żadnego większego już nie będzie. Cóż więcej może dać nam tutaj Stwórca Wszechrzeczy?
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 36
Na Mszy świętej porannej, jak nigdy trwał wielki smutek! Przypomniały się słowa Pana Jezusa do Boga Ojca, kończące wczorajsze świadectwo wiary…
- Ojcze, droga po której stąpam, jest trudna. Tyle na niej smutku (…)…
- Jezusie, Synu Mój, tylko przez smutek osiągniesz radość, żądania zostaną spełnione, a grzech pokonany (…).
Ten smutek to także smutek Pana Jezusa w Getsemani. Zbawiciel przez cały czas nie miał chwilki wytchnienia. Ten smutek nie jest ludzki, ale duchowy...zesłańca do „tej łez krainy”, gdzie panoszy się k s i ą ż ę tego świata.
1. Ja nie mam takich przeżyć i zdziwiłem się, ze w czytaniach Słowa Bożego będzie relacja (2 Krl 11,1-4.9-18.20) o „wytępienia całego potomstwa królewskiego” przez Atalię po śmierci swojego syna. Uratowano tylko Joasza, którego ukryto w sypialni z mamką. Za czasów Pana Jezusa była to „rzeź niewiniątek”. Pomyślałem o zaginionych bez wieści, a tak stało się z naszym synem! Później trafiłem na program: “Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie“.
2. Psalmista zawołał od Boga Ojca (Ps 132,11-14.17-18): Wzbudzę tam moc dla Dawida, przygotuję światło dla mego pomazańca. Odzieję wstydem jego nieprzyjaciół, a nad nim zajaśnieje jego korona”.
3. Natomiast Pan Jezus wskazał w Ewangelii (Mt 6,19-23): „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi (…) Gromadźcie sobie skarby w niebie (…) Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (…)”.
Śmiertelny smutek dotyczy niewinnych ofiar różnych wojen...na rozkazy, szczególnie chorych na władzę! Nawet opłakują takich matki w KRLD, którzy giną na Ukrainie! Tam też wybrał się biedny i wielodzietny Hindus. Zwabiło go ogłoszenie Federacji Rosyjskiej, że nie będzie na pierwszej linii frontu. Ślad o nim zaginął, a dzieci pytają teraz matkę: „gdzie jest tata”?
„Trzeba najpierw zwracać się do Boga Ojca, który wprost mówi: „robisz krok przyjdź do Mnie”. Tak właśnie uczyniłem następnego ranka o 4.30 i do Mszy św. o 7.30 miałem gotowe świadectwo, które czytasz. Wymieniłem tylko kilka cierpień, a jest ich ocean.
Mój smutek tego dnia był zarazem wynikiem zaburzenia rytmu serca, które potrzebuje impulsów elektrycznych do prawidłowej pracy. Jako lekarz nie wiedziałem jaka jest przyczyna. Chodziło o to, czym mam dobry węzeł zatokowo-przedsionkowy (rozrusznik serca), który jest w ścianie prawego przedsionka.
Poprosiłem Boga Ojca, aby dotknął mojego serca, a natchnie sprawiło, aby dokładnie przeczytać objawy uboczne pobieranego leku. Okazuje się, że u jednego na dziecięciu chorych pojawia się wolna czynność serca (bradykardia). Pomyślałem o stopniowym wycofywaniem się z jego pobierania, bo chyba go nie toleruję.
Ogarnij całe zło i to oczami Boga Ojca, a zrozumiesz cierpienie Jego Serca i niewyobrażalny smutek z powodu zguby większości dusz. Nie ma tu czasu i miejsce na nasze wesołości. Nadchodzi niechybna zagłada, a wszyscy bawią się jak dzieci na rynku.
Popatrz na wszystkie programy telewizyjne, to prawie codzienny festiwal. Nigdy nie spotkasz tam zaproszonego katolika. W głowach decydentów nie ma duchowości. Nawet nie pomyśli taki o duszy i co jest z nami po śmierci...żyje dla życia i tak umiera! Zdziwiony później, że nie ma ciała fizycznego.
Każdego z nas Szatan mami: z jednej strony chwałą własną (wielkością), przyjemnościami, a u innych budzi zwątpienie, straszy czym się da, wyolbrzymia problemy, abyśmy nie ujrzeli obdarowania przez Boga Ojca. Zrozum teraz kogoś bezradnego, czekającego na operację nowotworu, który ma śmierć w oczach. Nawet odwróci takiego od Boga Ojca z powodu spotkanego go nieszczęścia ze śmiertelnym smutkiem. Ile mamy pięknych instytucji proponujących pomoc, a to fasady! W potrzebie, nikt ci nie pomoże: licz tylko na Boga Ojca!
Eucharystia nie zmieniła mojego smutku, a na wieczornym nabożeństwie do Najświętszego Serca Pana Jezusa znalazłem się pod obrazem Trójcy Świętej podświetlonej przez kolory witraża. Wołałem do Boga Ojca o zmiłowanie dla objętych i za dusze takich.
Pan dał do ręki karteczkę ze słowami jakiegoś Krzysztofa (nie mogłem odczytać nazwiska). „Boże Ojcze! Może usłyszysz mój szept. Ja jeszcze chcę żyć, bo tyle przede mną!”
Tak samo było ze świętym Pawłem. Wiedział, że lepiej jest odejść, ale każdy z nas ma jakąś misję. Podobnie jest ze mną, nie chcę być na tym zesłaniu, ale mam jeszcze do opracowania ogrom świadectw wiary…
APeeL
Oto skrót aktualnie przepisanego świadectwa
25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...
Wróciły obrazy z wczorajszego dnia jako „duchowość zdarzeń” pomocne w odczycie ww. intencji modlitewnej…
– zgon trzech młodych ludzi
– spalona trzynastolatka za którą była wczorajsza Msza święta
– spotkałem też znajomą, której miał ciężki wypadek.
– trafiłem na pogrzeb z orkiestrą młodej osoby, która zginęła w wypadku...
Podczas przejazdu na Mszę świętą dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko, a w tym także za współcierpienie z Panem Jezusem w zbawianiu oraz w cierpieniu Stwórcy z powodu całej ludzkości, która zdąża do swojej zagłady.
Kapłan stwierdził, że Msza święta to dziękczynienie! Ja widzę, że jest to spotkanie mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa. Tego Misterium nie pojmie normalny człowiek! Popłyną czytania…
1. Prorok Syrach mówił o tym, co wiem, a to było tak dawno (Syr 17,1-15): „Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci. Odliczył ludziom dni i wyznaczył czas odpowiedni, oraz dał im władzę nad tym wszystkim, co jest na niej. Przyodział ich w moc podobną do swojej i uczynił ich na swój obraz. Uczynił ich groźnymi dla wszystkiego stworzenia, aby panowali nad zwierzętami i ptactwem. Dał im wolną wolę (…) Napełnił ich wiedzą i rozumem, o złu i dobru ich pouczył. (…) Przymierze wieczne zawarł z nimi i objawił im swoje prawa. (…) I dał każdemu przykazania co do jego bliźniego”.
2. Psalmista wołał (Ps 103,13-18a): „Bóg jest łaskawy dla swoich czcicieli (…) Dni człowieka są jak trawa (…)”...
3. Przytoczono słowa dziękczynienia Zbawiciela Bogu Ojca za objawienie Tajemnic Królestwa prostaczkom, a w Ewangelii (Mk 10) dodał: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. Chodzi tutaj o naszą ufność Bogu Ojcu, a nie badanie wiary objawionej i to przez „mądrusiów”!
Dzisiaj zacząłem przyjmować ludzi, których było początkowo mało…
- Tłumaczyłem zdrowej pani, która martwi się o swoje zdrowie, a jest zdrowa! Boga boli już głowę od pani wołania, bo żyjemy nie dla zdrowia, ale dla Boga Ojca do którego mamy wrócić! Większość nie wie po co żyje...tak też było ze mną!
- Innej przekazałem, że od czasu nawrócenia wiem, że jest wszechobecny Bóg Ojciec, a cudem ostatnim jest Eucharystia! Nie wolno mi tego skrywać, bo otrzymałem to darmo!
Kapłan na Mszy św. prosił, aby Pan Jezus przygarnął nieszczęśliwych, a to pomogło w odczycie ww. intencji modlitewnej! Może wielu w tym czasie zawoła do Pana Jezusa, który na nich czeka i może ich przygarnąć! Podczas późniejszego odmawiania mojej modlitwy przesuną się „ginący w cierpieniach”: o. Kolbe w Oświęcimiu (dobrowolne oddania swojego życia), zamordowani w meczecie podczas modlitwy, wojna Irak/Iran, Czeczenia, a nawet koledzy lekarze, którzy zginęli (relanium, alkohol)...ogarnij cały świat.
Zrobił się nawał, nawet nie mogłem odmówić modlitwy „Anioł Pański”, ale z kasety popłynęły słowa piosenki Krawczyka "tylko Ty przy mnie trwasz (…) W trudnych dniach! Tylko Ty, sercem Swym zawsze chcesz bronić mnie". W tym czasie wzrok zatrzymała Twarz Pana Jezusa - gliniana płaskorzeźba wykonana przez pacjentkę z Instytutu Reumatologicznego zdeformowanymi dłońmi - nad drzwiami mojego gabinetu.
Ból zalał serce z pytaniem: dlaczego ludzie nie chcą wrócić do Królestwa Bożego?! To ból rozłąki z Panem Jezusem. Dodatkowo "patrzył” Pan Jezus z książki "Mistrz”. Podczas przejazdu samochodem łzy zalewały oczy. W tym bólu słuchałem świadectwa wiary liderów zespołu rockowego: jednemu zginęła żona, sam był na samym dnie.
Wróciły nieszczęścia tego świata: zgony i nagłe zdarzenia oraz wypadki, nie wspominając o wojnach. Zarazem napłynął obraz Raju, miejsca wiecznej szczęśliwości i pełni bezpieczeństwa. Ja wiem jak trudno jest ludziom bez wiary, gdy spotyka ich "zawaleniem się wszystkiego". W tym czasie wołałem z płaczem: „Jezu! Jezu! Panie mojego życia i wieczności”.
Ile cierpień niesie ten świat: oto młoda kobieta z wielką pokrzywką całego ciała, na wyjeździe karetką trafiłem do babuszki przestraszonej zakażeniem i ubocznym działaniem wielu leków. Zetknąłem się z sąsiadką, której syn zginął potrącony przez samochód, był wówczas pijany. Innej też zginął syn, a dodatkowo nie udała się operacja kolana (zesztywniało).
O 19.00 w pokoju lekarskim zapaliłem lampkę przed modlitwą: „za ginących w cierpieniach”. Z kasety popłyną słowa kapłana o „trudnych czasach” i „ginących jak w bitwie”:: wypadki, pożary, narkotyki, lekomania, popisy dla pieniędzy...napłynął też obraz potrąconego, którego trzeba karmić…
W nocy zerwano do dalekiego porodu. Prószył śnieg, popłynie moja modlitwa z zawołaniem: „Ojcze mojego wygnania”. Po powrocie do bazy w ambulatorium trafiłem na młodego człowieka, który nie żył! Nagle i niespodziewanie dla rodziny, w sytuacji niejasnej, pił alkohol. Ja też tak mogłem skończyć. Jak wielkie to cierpienie dla wszystkich...
- Przyszła dziewczyna w szpilkach ze skręconą stopą. Wcześniej dziwiłem się głupocie kobiet, które ścigały się na ulicy w takim obuwiu!
- Przybył też pacjent z choroba Buergera (zakrzepowo-zarostowe zapalenie naczyń). To przewlekły stan zapalny tętnic i żył, który dotyka głównie palców dłoni i stóp (głównie dotyczy palaczy tytoniu). Poprosiłem go, aby uświęcił swoje cierpienie i prosił o prowadzenie każdego dnia życia.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 39
Motto: „Od zera do milionera”…
Szatan, przeciwnik naszej Wiecznej Trójcy (Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego) nienawidzi nas i pragnie śmierci, ponieważ wie, że jesteśmy dziećmi na wygnaniu z szansą na powrót do Ojczyzny Prawdziwej.
On wie, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze, a jego bronią jest: w ł a d z a, p o s i a d a n i e oraz p r z y j e m n o ś c i! Wie też, że mamy wcielone dusze, które pragną powrotu do Stwórcy. Dlatego podsuwa wiarę w bożków.
Przykładem takiego jest klan Kimoli w KRLD. Schodząc na dół w Sejmie RP krzyczeli kiedyś...jak na boisku piłkarskim: „Donald!, Donald!, Donald Trump”. To przykład chorego na władzę, ale u nas mamy też takiego, bo to imię pochodzenia celtyckiego oznacza „silny tego świata” lub „władca świata”.
Jednak nic nie da „wymowność” i kręcenie przed Sądem Bożym. To wszystko będą mieli pokazane już niedługo, bo czas płynie! R. Dawkins wiedzący, że Boga nie ma („Bóg urojony”) wyśmiewa świętych, a przecież jest to cel naszego życia. Inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Bożego.
Temat władzy jest rozpatrywany w wielu aspektach, ale bez światłości niewidzialnej nie ujrzy się tego. Jako lekarz nie nazwałbym chorobą obsesję czyli owładnięcia przez władzę. Żaden uzależniony nie przyzna się do tego, podobnie jak alkoholik cierpiący na przymus picia, nawet nie wspominam o narkomanach. Wiem o tym z czasu, gdy pragnąłem być kierownikiem przychodni oraz alkoholikiem i hazardzistą.
Na szczycie tej piramidy mamy bolszewizm w którym „związek nasz bratni miał ogarnąć ludzki ród”. Bolszewicy są stuknięci na tle „wrogów ludu”, chyba mają jakiś określony plan łapania takich, w tym czasie promują się, aby uzyskać dostęp do wiary katolickiej. Wielu jest wysyłanych do kościołów, tak siwieją i pochylają się grzesząc udawaniem wiary w Pana Jezusa z przyjmowaniem Eucharystii.
U nas mają wtyki w hierarchii, jak przyjdzie czas poróżnią tych pasterzy i wybiorą głoszących ekumenizm i błogosławiących „spółkujących inaczej”, a może i masonerię. W Chinach też udają, bo jest tam kościół katolicki, ale państwowy. Do tego dochodzi represyjna psychiatria (psychuszki). Nasi też to podłapali.
Dzisiaj mamy więcej takich systemów, w tym Państwo Islamskie, które stosuje „nawracanie przez zabijanie”! Od kogo to? Aby utrzymać się przy władzy zniewala się poddanych donoszeniem wszystkich na wszystkich. Podpiszesz cyrograf i nie będziesz już mógł służyć, a właściwie działać wg Woli Boga Ojca.
Właśnie na Mszy św. o 6.30 Pan Jezus przekazał nam modlitwę „Ojcze nasz” (Ewangelia: Mt 6,7-15)...
"Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje!
Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (…)
I przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego”!
Eucharystia ułożyła się samoistnie...pionowo wzdłuż jamy ustnej, a to oznacza „My” z Bogiem Ojcem. Natomiast na nabożeństwie wieczornym do Serca Pana Jezusa wołałem we wczorajszej intencji „za agentów wpływu”, aby Pan zmiłował się nad nimi i ich duszami! Później przez godzinę trwała moja modlitwa przebłagalna...zjednanego z Najświętszym Sercem Zbawiciela! Przedstawia to wizerunek dziadka poniżej...

Wyjaśniła to późniejsza rozmowa Pana Jezusa z Bogiem Ojcem („Oczami Jezusa” C. A. Amesa str. 234)…
- Ojcze, proszę, daj mi siłę, abym mógł wypełnić Twoją wolę.
- Synu, wkrótce będziesz miał czas na odpoczynek. Dziś jednak zanieś Naszą miłość do Naszych dzieci.
- Ojcze, droga po której stąpam, jest trudna. Tyle na niej smutku (…)…
- Jezusie, Synu Mój, tylko przez smutek osiągniesz radość, żądania zostaną spełnione, a grzech pokonany (…).
Na koniec Zbawiciel przekazał: „Potem zstąpił na Mnie Duch Święty, który dodał Mi otuchy. Klęczałem, ponownie zjednoczony w Wiecznej Trójcy, która zawsze była, jest i będzie”!
Sam padłem umęczony…
APeeL
Aktualnie przepisano...
01.03.1995(ś) ZA WYBIERJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI
Środa Popielcowa...
Na dyżurze w pogotowiu, spożyłem spóźniony posiłek, ponieważ w środy i piątki mamy z żoną ścisły post w intencji pokoju na świecie! W telewizji popłynie dyskusja o służbie wojskowej oraz o Stwórcy, a ja zastanawiałem się jak można pogodzić...rozkazy z wykonywaniem Woli Boga Ojca! Jeden z dyskutujących zalecił, aby rządzący zwracali się do Boga Ojca! To wprost moja rada, bo całkiem inaczej wyglądałby ten świat!
Jednak światem czyli Królestwem Księcia Ciemności rządzą poganie, także moją ojczyzną, co możesz ujrzeć w Sejmie RP! Po zerwaniu się w duszy popłynie śpiew: "O! Śmierci! Gdzie jesteś o śmierci" - chodziło o pokonanie śmierci przez Pana Jezusa! Szykuję się do pracy, w przychodni, a córka zmarłej prosi o stwierdzenie zgonu.
Znałem tę modląca się babuszkę, właśnie opuściła swoją nędzną chatkę otoczoną błotem i brudem oraz ten świat. W tym domu wszystko było stare tak jak ona! Dziwne, ponieważ podczas powrotu karetką wzrok zatrzymał byczek wieziony na rzeź oraz stary koń, a później w telewizji pokażą zabijanie kury. Tak jest ze zwierzętami, ponieważ dla nich śmierć to unicestwienie.
Teraz, po powrocie do bazy, miałem wielkie pragnienie zdążyć na nabożeństwo (Popielec)...tak trafiłem na czasu uniesienia przez kapłana kielicha z Eucharystią. "Jezu mój! Jak wielka to łaska”. Po chwilce zaczęła się moja Msza święta, a właśnie spotkałem niewidomego. Pobiegłem pierwszy, aby przyjąć posypanie głowy popiołem...
Dzisiaj były wstrząsające czytania, które rozrywały serce…
1. Prorok Joel wołał od Boga Ojca (Jl 2,12-18): „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. (…) Nawróćcie się do Pana Boga waszego”! Wejdź i przeczytaj to wezwanie od Boga Ojca, bo było, jest i będzie aktualne wiecznie.
2. Psalmista błagał (Ps 51,3-6.12-14.17): „Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni. Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
3. Św. Paweł wskazał (2 Kor 5,20-6,3): „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. (...) napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej.
4. Pan Jezus przestrzegał przed fałszywą religijnością, na pokaz (Ewangelia Mt 6,1-6.16-18). To dzisiaj jest nieaktualne, bo na topie jest bezbożność, a nawet wrogość do wiary objawionej, szczególnie katolickiej...
Przepływały obrazy dotyczące tego śmiertelnego świata, a ja wiem, że dotyczy to jakiejś intencji: ziemi, wiary w nasze zakopanie, a to jest królestwa pogan...Kraina Śmierci! Większość wybiera ten "Padół Łez"!
"Jezu miłosierny. Przyjmij moją marność i uniżenie z powodu uczynionego zła”. W ww. intencji przyjąłem Eucharystię i zacząłem pracę w przychodni z typowym nawałem oraz kłótniami ludu wykorzystującego moją posługę.
Około 14:00 do serca napłynął wielki lęk, niepewność i smutek. Pan ukazał mi możliwość utraty pracy, wprost nie mogę być "taki dobry" z przyjmowaniem darów wynikających z handlu! W tym bólu, smutku i lęku popłynęła moja modlitwa przebłagalna z koronką do Miłosierdzia Bożego. W samotności, chodziłem po lesie, gdzie napływało poczucie obecności Pana Jezusa.
Każdą stację Drogi Krzyżowej powtarzałem 10 razy. Jak przekazać ci ból zalewający moje serce i duszę? Cały czas towarzyszył mi strach, a ja nie jestem taki. Wprost wiedziałem, że jest to poczucie ludzi niewierzących w różnych typach zagrożenia, a szczególnie przed śmiercią. Pan dał mi ich serca, a to pokazało, że mimo posiadania tego, co jest na tym świecie ich dusze są puste, pełne smutku i lęku. Często ci ludzie udają równych, luźnych i "radosnych", ale to są pozory.
Podjechałem pod mój krzyż, zapaliłem lampkę, a radość sprawiły pięknie stojące kwiaty. Po powrocie do domu trafiłem na pokój i miłość. Podziękowałem za wszystko Panu Jezusowi i przeprosiłem.
APeeL
- 17.06.2026(ś) ZA AGENTÓW WPŁYWU…
- 16.06.2026(w) ZA OFIARY ZWIEDZIONYCH PRZEZ BŁĘDNE MNIEMANIA...
- 15.06.2026(p) ZA NĘKANYCH WYRZUTAMI SUMIENIA…
- 14.06.2026(n) ZA DUSZE ŻYDÓW GINĄCYCH W OBOZOWYCH ŁAŹNIACH…
- 13.06.2026(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIDZĄ NADPRZYRODZONEJ POMOCY...
- 12.06.2026(s) SKRWAWIONE SERCE ZDEPTANE W TŁUMIE...
- 11.06.2026(c) ZA KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY W NASZEJ DIECEZJI…
- 10.06.2026(ś) ZA CHWIEJĄCYCH SIĘ NA OBIE STRONY…
- 09.06.2026(w) ZA ZADUFANYCH W SOBIE...
- 08.06.2026(p) ZA TYCH, KTÓRZY UWAŻAJĄ SIEBIE ZA MĄDRYCH...