Przemienienie Pańskie

    W oknie baru zauważyłem koszulkę ze słowami Lecha Wałęsy; "o take Polskę walczyłem"...to było w zapisie z 1991 r. ale wciąż jest aktualne. Komuniści wiedzieli, że ich idea nie ma sensu, ale udali, że oddają władzę...zakładając "Solidarność".

    Dzisiaj, prezenterka Marta Kuligowska z kacapsko-szwabskiej TVN24 ("ha, ha, ha") powiedziała; "nie idźcie tą drogą"...chodziło o wypowiedź abp Marka Jędraszewskiego. Nie słyszałem słów oburzenia w tej stacji, gdy dawali bluźniercze obrazy z procesji z boską waginą oraz małpowanie Mszy Św.! Ciekawe, co powiedziałaby pani Marta o procesji z narządami Roberta Biedronia?

    Nikt wówczas nie protestował w obronie naszej wiary, nie zostali zatrzymani bluźniercy (Konstytucja), bo to jest "normalność". Nie widziano też nic złego w kazaniu o. Roberta w Częstochowie (miasto jak każde inne). To wszystko dzieje się w czasie trwania pielgrzymek do Królowej Polski.

    Natomiast nazwanie tych, którzy nie potrafią grzeszyć po ludzku "tęczową zarazą" woła o pomstę, a przynajmniej o napisanie donosu do papieża. Nie rozróżniają tacy szacunku dla osoby ludzkiej od siania "ohydy spustoszenia" w Oczach Boga podczas Parad Grzeszności.

    Nie wiem jaką drogą idzie pani Marta, ale chyba bezbożną, bo taką reprezentuje TVN. W kraju katolickim nigdy nie wspomną o największych świętach naszej wiary, bo nie chcą obrażać uczuć ateistów oraz wierzących w bogów wymyślonych.

    To, co piszę nie dotyczy samej pani Marty, która jest tylko reprezentantką wielkiej opcji ludzi światłych, a nie pachnących ciemnogrodem. Pani Marta dowie się o Prawdzie tuż po śmierci, ale będzie za późno...jej ciało odpadnie, zostawi wszystko, a Pan Jezus zapyta; z czym przychodzisz córeczko...ile dusz zgubiłaś?

    Arcybiskup miałby grzech, tak jak ja gdybyśmy nie wskazywali błędnej drogi zwabionych przez Szatana...szczególnie prowokatorów atakujących własnego Boga Stwórcę. Katolicy nie działają na zasadzie odwetu lub pokazania siły ludzkiej: jak jesteś Bogiem to "zejdź z krzyża".

    Ateiści i agnostycy nie widzą mocy Boga (Pan Jezus ożywił śmierdzącego już Łazarza) i nie rozumieją, że gdyby Jezus zszedł z krzyża dotychczas byłoby zamknięte Królestwo Boże.

   W tym czasie szerzy się idiotyzmy o powstaniu nas z wielkiego wybuchu i ewolucji, która jest prawdziwa, ale w przejście od człowieka cielesnego do duchowego. Na dodatek "Fakty i mity" (Bezbożnik) tumanią rodaków zastąpieniem Pana Boga przez kosmitów. Ciekawe co tam zażywają?

    Natomiast ludzie normalni gromadzą dobra na czas spokojnej starości...nie wiedzą, że jeszcze tej nocy mogą stracić ciało i stwierdzą, że jesteśmy, bo śmierć to życie prawdziwe (wieczne).

    Piszę to, a Pan Jezus mówi do Apostołów o Niebie (ks. "Oczami Jezusa" str. 465, wydawnictwo Esprit). Nie ma Nieba? Przecież jego namiastka pokazana jest na ziemi...tak samo jak Piekła i Czyśćca (więzienia). Masz oczy i rozum, a nie widzisz tego? Dziwne...

    Zerwałem się o 6.45 wiedząc, że zostałem obudzony na Mszę Św. o 7.15. Zobacz jak ważne jest przyjęcie zaproszenia na spotkanie z Panem Jezusem. Okaże się, że w tym czasie będzie aktualizował się (2 godziny) system Windows 10. Trafiłem na wyjście naszej pielgrzymki, a to okaże się nieprzypadkowe, bo pozwoli w odczycie dzisiejszej intencji.

   Dzisiaj prorok Daniel ujrzy Boga Ojca, a rybak Piotr wypowie intencje modlitewną tego dnia; "Nie za wymyślonymi mitami postępowaliśmy /../". W Ew. (Łk 9, 28b-36) Pan Jezus Przemieni się pokazując Swoją Boskość.

    Eucharystia całkowicie mnie odnowiła, a na Mszy Św. wieczornej ułoży się ochronnie. Rano w drodze do kościoła odmówię modlitwę w tej intencji...

                                                                                                                                           APeeL

 

                   Właśnie przepisane...

 

03.08.1992 (p) UCZYŃ SERCE MOJE WEDŁUG SERCA TWEGO

    Noc była koszmarna, ponieważ było gorąco, a z pobliskiego klubu nocnego płynęła głośna muzyka. Mam pragnienie, aby pracę rozpocząć od Mszy św. Usiadłem, a w myślach pojawiła się postać Pana Jezusa, którą przekazał wizjoner Władysław Biernacki; wysoki, prawie 2 metrowy, włosy poskręcane w loki.

    Płyną moje modlitwy poranne oraz zestaw "pokojowy"; "Anioł Pański", cz. radosna różańca, różaniec Pana Jezusa z prośbą o pokój w Jugosławii. Z natchnienia otworzyłem; "Bóg przemawia do duszy", gdzie były słowa; Szatan boi się pozdrowienia anielskiego, bo ono zapoczątkowało dzieło zbawienia...

     Zbyt długie jest czytanie (Jer 28,1-17)...trzeba to "przełożyć na język" dzisiejszy. Prawie nie słyszałem Psalmu 119.

  • Czy pragniesz Mnie naprawdę?..napływa do duszy.

  • Pragnę Panie Jezu, aby "odeszła z mojego serca nienawiść do prześladowców"...w tej intencji św. Hostia.

    Jakże nie chce się wyjść z Domu Pana...tak tutaj dobrze. Jakże chciałbym teraz rozmawiać o naszej wierze i Bogu Ojcu. W pewnym momencie z radości zawołałem;

"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus...

Niech będzie uwielbiony Ojciec...

Bądź pozdrowiona Matko Dziewico"...

    Dobrze, że posłuchałem natchnienia, aby zacząć pracę od Mszy Św. bo teraz mam moc i pozbyłem się nienawiści. W tym momencie nie mam żadnej zadry w sercu, gdy spotykam "przypadkowych" znajomych. Muszę się tego wyzbyć, Pan mi pomoże...muszę być dla nich szczególnie miły.

    Uporządkowałem gabinet, założyłem najpiękniejszy fartuch i pomyślałem; "jak wielkim darem Boga jest bycie lekarzem!" Napłynęło odczucie, że w pracy mam być pogodnym, spokojnym, radosnym, otwartym. Nie wolno mi nikogo odesłać, trzeba cieszyć się z przybycia każdego chorego.

    Pierwszy raz napłynęło, że; "nie wolno mi rzucać pereł przed świnie". Koniec z dyskusjami w pracy; z kłócącymi się, odwróconymi, wrogami wiary i udającymi wierzących. To nie ta droga...ja mam pokazywać na Ojca w czynieniu dobra, a nie w słowach!

    Dalej jest parno, wszyscy umęczeni i spoceni. Nie było wówczas klimatyzacji. Każdemu starałem się pomóc wg moich możliwości.

  • Bardzo pragnęłam być w Częstochowie...przyśnił się Pan Jezus i powiedział, że wszystko przebacza, ale nie wolno mi myśleć o samobójstwie (zawsze chodziło mi po głowie). Pozostawił mi swoje obuwie ("mogę iść"), a ja je całowałam!

  • Tak, to sen prawdziwy, ponieważ śmierci nie ma i samobójstwo jest pokusą szatańską ("wreszcie uzyskasz spokój")...Bestia wie, że jesteśmy po śmierci!

    Wracałem do domu obdarowany; czekoladą, jajkami prosto od kur oraz datkiem na dwa piwa. To sprawa bardzo delikatna, bo nie można biednym odmówić...pomyślą, że gardzę ich darami. Ja sam lubię być wdzięczny.

    Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego o odmianę mojego serca; "Panie Jezu spraw, aby moje serce zbliżało się do Twojego Serca, odmień je Boże Ojcze Przedwieczny, miej miłosierdzie; dla Jego Bolesnej Męki spraw, aby moje serce stawało się podobnym do Serca Pana Jezusa, abym był cichy, miłosierny i pokorny".

Na działce serce zalał wielki pokój, a tego nie można opisać i przekazać, bo jest to doznanie duchowe (Pokój Boży), a w tym czasie napłyną słowa z pieśni; "uczyń serce moje wg Serca Twego".

    Przejeżdżaliśmy koło "mojego" krzyża Pana Jezusa, który dzisiaj wygląda bardzo pięknie, bo wyrosły przy nim słoneczniki, które wystawiają główki zza płotka...aż chciałoby się to sfotografować!

           Podziękowałem Bogu Ojcu za wszystko...

                                                                                                                                        APeel

 

02.08.1992(n) ZA OFIARY OSTRACYZMU

     Walka polityczna wciąż trwa walka, a w jej zaostrzeniach "towarzysze" wykazują niezwykłą czujność. Trzeba przyznać, że bez nachalności...chociaż są wszędzie. Bardzo to przeżywam, ponieważ wiem, że Bóg Ojciec kocha każdego tak samo, a ich bardziej ode mnie! Nawet wiem, że trzeba dziękować za prześladowców!

- Panie Jezu, bardzo proszę...powiedź mi, co mam czynić, przecież ci ludzi to Twoje umiłowane dzieci, bo kochasz nas wszystkich, a ich więcej!

- Mają rozum i wolną wolę!...módl się za nich, aby otrzymywali natchnienia od Ducha Św.!

    Nigdy sam nie wpadłbym na to, bo myślenie ludzkie...nawet z pewnym światłem idzie ku chęci zwracania uwagi, pouczania, wykazywania błędu i tłumaczenia!

    Jeżeli Duch Św. otworzy "oko rozumu"...nagle ujrzy taki potworność tego, co czyni, bo wkracza w intymność innego człowieka, udaje przyjaciela, a wszystko to za miskę strawy!

    Ujrzy wówczas swoje zniewolenie; przecież o każdej porze dnia i nocy jest w dyspozycji innych ludzi (nie Boga!)...musisz chodzić, gdzie "pan każe", a powinien chodzić Drogami Pana! Dziękuję Jezu za to wyjaśnienie!

   Przed Mszą Św. Szatan drażnił mnie ostracyzmem (wykluczeniem społecznym), a pracuję bardzo ciężko i resztę czasu poświęcam dziełu zbawienia. Zresztą Pan Jezus też doświadczył tego aż do męczeńskiej śmierci! Jest to wynik Mądrości Boga Ojca, który od Swoich wyznawców wymaga świadectwa wierności, przyznawania się, uczestnictwa w nabożeństwach, itd.

    Dobrowolna wierność i posłuszeństwo Bogu jest pokazane w służbach. Dzisiaj, gdy to przepisuję (07.08.2019) tow. Putin mówił, że w ich służbach obowiązuje wierność do końca, podobnie jest w Państwie Islamskim.

    Mam konflikt wewnętrzny, bo przyjęcie cierpienia daje wielkie owoce, ale ciało buntuje się...nie chce spotykać "towarzyszy" od towarzyszenia. Chodzi też o to, że gubią swoją wiernością człowiekowi dusze.

    Przypomniał się film (z maja tego roku) prod. austriackiej: „Requiem dla Dominika” ofiary ostracyzmu w Rumunii, podobnego do mnie. To była fałszywka, bo wskazano na niego jako mordercę 100 osób. Został zamordowany przy pomocy służby zdrowia!

    Kapłan wspomniał w modlitwie o tych, którzy nie przyjmują Eucharystii ("zamykają sobie drogę do Nieba"). Przyjąłem Ciało Pana Jezusa w intencji "dusz powstańców warszawskich", bo tam mogli być pragnący Komunii św. przed śmiercią.

    Ponadto płynie za nich koronka do Miłosierdzia Bożego; "Panie Jezu wspomóż ich dusze, przecież wielu nie wiedziało nic o Tobie, niektórzy mieli łaskę śmierci po Mszy Św. Wielu wierzyło, że wolność ojczyzny (namiastki nieba na ziemi) jest najważniejsza."

    Po radiowej Mszy św. z uporem reklamują wspólnotę ekumeniczną w Taize z b. Rogerem. Cóż mogą nam ofiarować "lepsze" Kościoły w których nie ma Eucharystii. To kościoły oderwane od Prawdy i powinny do niej wrócić...ekumenizm jest błędny. Zapamiętaj. Nie szukaj daleko, bo prawda jest tam, gdzie dzwonią.

    Przepływa świat z wojną bratobójczą w Mołdawii...ich dowódcy umówili się, że nie będą do siebie strzelać! Łzy zalały oczy, bo wszyscy jesteśmy dziećmi Boga Ojca!

   "Spraw Panie, aby Twoja Miłość napłynęła do serc wszystkich posiadających władzę! Twoja Miłość może to uczynić! Twoje Światło może to ujawnić.

    Ty, Ukochany Ojcze pragniesz pokoju i dobra dla wszystkich dzieci. Większość o Tobie nic nie wie, ale Ty Ojcze nie lubisz się narzucać, zabierać ludziom ich wolę i ich rozum.

    Ojcze! Jakże pragniesz naszego wołania...dajesz nam wszystko nawet bez proszenia. Ojcze, gdy dasz Światło wszystko staje się proste. Spraw Ojcze, abyśmy nie zginęli!"

    Jakże pasują tutaj słowa wizjonera Władysława Biernackiego; "Bóg daje siłę, ale nie w zbrojeniu się, ale w Słowie". Ja mam dar łez, a ten wskazuje na Prawdę. W sercu pojawił się Pokój Boży.

    Popłynie moja modlitwa, a właśnie w b. Jugosławii ostrzelano autobus z dziećmi. Podczas wołania do Pana Jezusa prawie zesłabłem, a dodatkowo przepływał cały świat; "Proszę Cię Panie Jezu, błagam - przez Niepokalane Serce Matki - bądź miłosierny i daj Swoje Światło rządzącym." Proszę o Jugosławię, Kurdów, Ormian,a także tych w Sudanie.

    Wczoraj pod zakamuflowanym tytułem; "Redaktorzy dwójki przedstawiają" (21.30) płynęła straszliwa relacja o Sybirakach. Starszy mężczyzna mówił płacząc o umierającym rodzeństwie wołającym o chleb! Po powrocie nie mógł się nadziwić, że u nas nikt nie kradnie chleba. Ot, chleb leży na stole. Tam był głód, ziąb i trupy. Te trzy odczucia nigdy go nie opuszczą...

    Usiadłem pod starym rozłożystym dębem, wzlatują kuropatwy, śpiewają świerszcze, a w oddali osiedla ludzkie. Prawie chce się to wszystko błogosławić! Łaska wiary oznacza obowiązki i cierpienia w których ujrzałem przyczynę zła (Szatana z jego technikami).

    Dano mi Światło dotyczące boju duchowy w świecie nadprzyrodzonym! W tej walce moją bronią jest modlitwa, ofiarowywanie cierpień oraz codzienne uczestnictwo w Mszach Św. Jeszcze raz padłem na kolana i podziękowałem Bogu Ojcu za wszystko.

                                                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

 

 

 

motto; "lepiej być martwym niż czerwonym"...

    Tuż po wstaniu chciałem zajrzeć na moją stronę, ale Anioł przypomniał, abym padł na kolana, co uczyniłem.  Poprosiłem Boga Ojca, aby był ze mną w tym tygodniu, pomagał mi w zapisach dziennika oraz rozwiązał problem spadku, bo nie chcę konfliktu z najbliższą rodziną.

    Przypomniała się wczorajsza Ew (Łk 12,13-21) w której ktoś z tłumu poprosił Pana Jezusa, aby powiedział jego bratu, żeby podzielił się z nim spadkiem. Zaśmiałem się prawie głośno, bo to moja spawa. Odpowiedź była oczywista: <<Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?>>

    Tak trafiłem na dodatkową Mszę Św. o 6.30 w ramach wczorajszej wdzięczności za ocalenie. Zdziwiłem się szemraniem Izraelitów wyprowadzonych w cudowny sposób z Egiptu (Lb 11, 4b-15), bo w niewoli jedli ryby, ogórki, cebulę i czosnek, a na pustyni została im tylko "manna z nieba". Nawet Mojżesz zaczął marudzić, bo spadł na niego cały ciężar ludu...poprosił nawet o zabicie, aby "nie patrzył na swoje nieszczęście".

    Psalmista śpiewał proroctwo w Ps 81[82], że "Mój lud nie posłuchał Mego Głosu /../ Zostawiłem ich /../ niech postępują według swych zamysłów." Natomiast w Ew (Mt14, 13-21) Pan Jezus na pustkowiu rozmnożył chleb i ryby dla 5 tysięcy mężczyzn...samych ułomków zebrano 12 koszy.

   Eucharystia przewijała się do przodu i dwa razy lekko załamała (czeka mnie jakieś zamieszanie). Faktycznie będą drobne przeszkody; rozerwie się zaparzacz do kawy oraz szczotka do czyszczenia sedesu, a żona wskaże na urwanie automatu do zamykania drzwi w wiatrołapie (trzy zerwane połączenia).

    W drodze na Mszę Św. wieczorną odczytałem ostateczną intencję za dzień wczorajszy oraz w bólu popłynie obecna, a w odczycie pomogła osoba prof. Joanny Senyszyn, która miała znak od Boga; doświadczyła "życia po życiu" i drgnęła na krótki czas (nie obrażała naszej wiary), ale po trzech miesiącach "doszła do siebie".

    Ponowna Eucharystia ułożyła się w ustach pionowo i to trwało, a ja chciałbym, aby ten Cud Ostatni nie uległ rozpuszczeniu. Nie wiedziałem co to oznacza, bo zdarzyło się dotychczas 2-3 razy.

    Teraz będę już wiedział, bo po wyjściu z kościoła spotkałem matkę z córeczkę po niedawnej Pierwszej Komunii Św. która chciała zobaczyć z bliska kapłana udzielającego jej ten Sakrament.

    W rozmowie potwierdziła odczytaną intencję przekazując informację o kapłanie, który zrzucił sutannę, kupił sobie motocykl, wyjechał za granicę i zaznał wolności, ale czuje, że coś jest nie tak...

    Powiedziałem jej, że nasza wolność to "zniewolenie" przez Boga...po dobrowolnym oddaniu swojej woli. To Wolność Prawdziwa, wolność dzieci Bożych. Szatan małpuje Boga i w państwach bezbożnych wola jest zabierana...tak było w bolszewizmie i jest w Państwie Islamskim.

   W krótkim czasie zamienili katolicką Etiopię w państwo wyznaniowe (jest tam tylko 1% katolików)...tak odwdzięczyli się za miłosierne ich przygarnięcie.

    W wielkim bólu skończyłem drogę krzyżową i "św. Agonię" Pana Jezusa w tej intencji. Naprawdę lepiej jest być martwym niż oderwanym od Boga, bo śmierć to życie...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

     Aktualnie przepisane...

03.08.1991(s) ZA MAMIONYCH SZATAŃSKIMI DOBRAMI

    Podczas próby modlitwy porannej Szatan zalał mnie "dobrymi" myślami;

- dawałem radę żonie, aby zmieniła pracę

- napłynął obraz przymierających głodem

- palący na całego z rakiem płuca

- a nawet zalecenie wskazujące, że modlitwa jest dobra w zaćmieniu duchowym!

     To stało się w ciągu jednej dziesiątki "Zdrowaś Maryjo". Rada jest taka, aby w tym czasie rozważać sceny z życia Pana Jezusa! Teraz malutki Jezus wyciąga do mnie rączki ze żłóbka, a po chwilce jest trzymany przez starca Symeona i błogosławiący mnie!

    Szatan nie lubi przeżywania naszej prawdziwej radości w łączności z Bogiem Ojcem. Zalewa nas zniechęceniem, rozproszeniami i podsuwa różne pomysły. Właśnie mam zwróć uwagę sanitariuszowi, aby nie pił i nie handlował wódką w sierpniu!

    Już na początku dyżuru w pogotowiu;

1. wysłano mnie do słabego pacjenta w wieku 78 lat! Zapytałem go; ile trzeba mieć siły do trzymania różańca?

2. w dalekiej i nędznej chatce 88-letnia babcia z bólami głowy miała pokusę samobójstwa! Potwierdziła, że namawia ją do tego Szatan, bo modli się na różańcu.

   Po zastrzyku poczuła się dobrze, przez chwilkę trzymałem jej głowę; "bądź uzdrowiona w Imię Jezusa!" Zreperowałem jej różaniec i poprosiłem, aby cząstkę zmówiła za mnie...

3. natomiast chromemu zwróciłem uwagę, aby nie czytał świńskiego pisma "NIE" tylko Ewangelię.

4. trafił się też młody człowiek przejęty masażami!

    Wskazałem mu, że moc otrzymujemy z Nieba (Eucharystia), która płynie przez duszę do ciała, a nie odwrotnie! To Szatan kieruje pana uwagę na ciało, aby zapomniał pan o duszy!

   Św. Paweł męczy się z pojęciem zła, a od Matki Bożej płynie; "Jezus zwyciężył Szatana"! Zło to Szatan, a moje ciało jest placem boju - samo w sobie - nie jest ani złe, ani dobre.

    Po rezygnacji z dwukrotnego obdarowania szydził, że "nie będzie lodzików dla rodzinki!" Specjalnie pojechałem i kupiłem podwójną porcję za własne pieniądze! Teraz babcia w próbie podaje mi przez córkę pieniądze, a ta schowała je do kieszeni. Zaśmiałem się, bo miałem kłopot z głowy.

    Personel siedzi na słoneczku, cały czas gadają, śmieją się, przeklinają, a mnie jest smutno, że nikt nie pamięta o Panu Jezusie. Pragnę modlitwy, ale przepływa udręka ludzka; pijany ze zwichniętym stawem łokciowym, chłopczyk z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego, ale do zabrania potrzebna jest matka, która uciekła gdzieś od pijanego ojca!

   Wreszcie wołam za moich prześladowców..."Panie Jezu nie policz im tego, wspomóż ich duchowo, daj im pocieszenie i radość." Ich szefem jest lekceważony Przeciwnik Boga...

    "Św. Agonię" Pana Jezusa kończyłem w ciemnym korytarzu poradni przeciwgruźliczej...jakże tam brakowało krzyżyka na ścianie!

                                                                                                                           APeeL

 

 

 

 

 

   Miałem problem z wyborem Mszy Św. bo przespałem poranną. Tuż po wstaniu napłynął błysk kontaktu z Janem Pawłem II...tego nie można przekazać. Może wyrazić to iskra elektryczna...tutaj typu duchowego przy pewności, że było to od osoby istniejącej, która wie o mnie.

    Bardzo często wspominam naszego papieża w dzienniku. Z serca zawołałem, aby podziękował Deus Abba za moje ocalenie. Wcześniej obiecałem, że ofiaruję w tej intencji dodatkową Mszę Św. co jutro rano.

    Na ten czas w zapiskach trafiłem na rozważanie o naszej wdzięczności. Jak mamy odpłacić się za otrzymywane od Boga łaski, bo wszystko nasze jest Boże. To mają być modlitwy, przyjmowanie cierpień zastępczych oraz ofiarowywanie  Mszy Św. 

     Zdziwiłem się też faktem z zapisu (02.08.1991 za pobożnych mężczyzn), gdyż; <<Żona zawiesiła mi na szyi piękny krzyżyk "papieski", a przez to Pan Jezus dał mi Swój Znak! Czy jestem tego godny? >>

    Po czasie odczytałem, że mam być na Mszy Św. o 12.30 w kaplicy pod wezwaniem Jana Pawła II, a już gotowy - podczas meczu oldboy'ów - odmówiłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Przypomniał się  bezmiar wdzięczności, która nasz papież ofiarował Matce Bożej za ocalenie po zamachu (13.05.1981 w Rzymie). Dziwne, bo trafiłem na zdjęcie przestrzelonej głowy prezydenta Johna F. Kennedy'ego przez Oswalda 22 listopada 1963 (dopiero teraz ujawnione).

    Nie będę opisywał swoich perypetii, bo moja wdzięczność dotyczy łaski wiary i wyrwania duszy ze śmierci do życia (ocalenie)...odjęcie nałogu alkoholowego z hazardem.

    Zdziwiłem się, ponieważ podczas odmawiania modlitwy w kaplicy natknąłem się na figurę papieża z krzyżem, jego obraz, metaloplastykę, a po Mszy Św. - pozostałem w pustej kaplicy - przed jego dużym wizerunkiem z relikwiami. Jeszcze raz prosiłem o przekazanie Bogu Ojcu podziękowania.

    Z księgi Koheleta popłynęły słowa o naszej marności, że wszystkie dni są cierpieniem, a zajęcia utrapieniem. Nawet w nocy nie zaznajemy spokoju. Znam to, bo dużą część życia spędziłem na dyżurach lekarskich (oddziały i pogotowie). W tym czasie psalmista zawołał (Ps 90/89), że tysiąc lat w Oczach Boga jest jak wczorajszy dzień lub straż nocna. Ja dodam, że nasz czas nie ma żadnego porównania do wieczności.

    Najważniejszy był list mojego profesora teologii św. Pawła Apostoła (Kol 3), że "powstaliśmy z martwych" i mamy dążyć do tego, co duchowe, a nie do tego, co lubi ciało (trzeba zadać śmierć temu, co przyziemne), bo nowy człowiek ma wciąż się odnawiać (wg mnie dążyć do świętości). To bardzo ładnie wyglądałoby na rycinach, a jest pokazane na skorupie orzecha (ciało), które musi zgnić, aby środek (dusza) dał owoc.

    Pan Jezus w Ew (Łk 12, 13-21) przestrzegał przed marnością dóbr doczesnych z planowaniem spokojnej starości. Zobaczysz jak ona wygląda, gdy zaczniesz głuchnąć, mieć zaćmę, wysiądzie ci staw biodrowy i zaczniesz zapominać, to co było wczoraj.

    Szatan będzie chronił cię, abyś czasami nie drgnął ku Bogu, a starego nawrócić to Murzyna umyć (wg sędziwego kapłana). Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu.

    W nocy napłynęła pełnia zadziwienia, bo w zapiskach z 2001 roku trafiłem na zdjęcie i otrzymałem błogosławieństwo Monstrancją przez Jana Pawła II z Kongresu Eucharystycznego w Rzymie (18-25 czerwca 2000 r.). Dodatkowo rano w ręku znajdą się stare kasety z jego homiliami. Tylko nie mów mi, że to wszystko było przypadkowe.

    Następnego dnia - będę na dodatkowej Mszy Św. - jako wyraz mojej wdzięczności za wszystkie łaski otrzymane od Boga Ojca... 

                                                                                                                                     APeeL

 

     Właśnie przepisane...

02.08.1991(pt) ZA POBOŻNYCH MĘŻCZYZN

    W radiu karetki bije północ, a ja jestem w Wieczerniku i przy każdym uderzeniu gongu wymieniam imiona 12-tu Apostołów! Wróciłem do bazy i pod kołdrą odmawiałem początek cz. bolesnej różańca (w piwnicznej izbie mieliśmy wspólny "pokój lekarski").

    W śnie napłynęło retoryczne pytanie; jak mogę się odwdzięczyć za dary Boga Ojca? Nie mam takiej możliwości, bo wszystko co mamy jest Jego, a już tutaj wiem, że jest Niebo!

    Zaczynam pracę z różańcem za pacjentów i dziwnie się układa;

- a niewierzącą Pan Jezus przyjmuje spokojnie wyrok śmierci

- za chorą na raka piersi wkładają na Jego ramiona krzyż

- a za pacjenta bez karty z obcego rejonu Szymon pomaga dźwigać krzyż

- spotkanie z Matką przyjmuję babcię, która zdenerwowana odmawiała różaniec!

    Z mojego serca do różnych ludzi płyną nauki;

- niebo daje z Miłości, a ziemia coś za coś!

- modlitwa z łaski trzy razy dziennie, a dar pani zdrowia (78 lat)?

- Proszę nie niepokoić zmarłego syna, trzeba zwracać się do Matki i Jezusa...pani schorzenia dają szansę uświęcenia, nie wolno wpadać w rozpacz!

- Proszę zostawić ziemię (parapsychologia) natychmiast trzeba zwrócić się do Jezusa, Mistrza, który na wszystko odpowie...nie trzeba żadnych książek!

- Zły panią przysłał na koniec dnia (15.15), abym się zdenerwował utraciwszy czystość, a pragnę iść na Mszę Św. wieczorną!

    Umęczony dyżurem w pogotowiu i ciężka pracą w przychodni wracałem do domu odmawiając dalej cz. bolesną różańca. Żona zawiesiła mi na szyi piękny krzyżyk "papieski", a przez to Pan Jezus dał mi Swój Znak! Czy jestem tego godny? 

     Ze zmęczenia podczas całego nabożeństwa nie mogłem opanować senności...kapłan mówił ciekawe słowa o pobożności mężczyzny czyli o mnie! Ludzie takich uważają za nawiedzonych, że "coś z nimi nie tak".

    Normalny jesteś, gdy pijesz wódkę, grasz w karty, gadasz o dziewczynach, zabijasz się o pieniądze lub budujesz okazały dom! Natomiast pracując dla Królestwa Bożego jesteś dziwny i budzisz podejrzenia.

    W tym czasie nie miałem poczucia obecności Zbawiciela, a to było dodatkowe cierpienie. To są straszne chwile, bo wówczas masz poczucie porzucenia przez Boga, a jest to pokazane na dzieciach zostawianych przez rodziców!

    "Panie Jezu ja wiem, że Jesteś ze mną...to tylko próba! Może ja mam Ciebie pocieszyć?" Pomyślałem, że to opuszczenie jest wynikiem przekazania mojej wiary zaćmionej córce w walce o jej duszę...

                                                                                                                        APeeL

 

 

    

 

 

   Prosiłem Ducha Świętego o pomoc w zapisach, bo miałem zaległości. Nie wierzysz w taką pomoc, a czytasz moje wczorajsze doznania. Na porannym spotkaniu z Panem Jezusem byłem senny i słaby, ale  uwagę zwróciło zabicie Jana Chrzciciela na życzenie tańczącej córki Herodiady (Mt 14, 1-12).

    To naprowadziło mnie na intencję modlitewną z "duchowością zdarzeń"... 

1. Teraz, gdy ją edytuję (04.08.2019 g. 8.45) Franky Zapata leci flybordem nad Kanałem La Manche! U nas loty (109) polubił Marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński (od 12 listopada 2015 roku)...zgubiła go duma za którą czaił się Szatan. 

   Myślałem, że nikt już nie przebije Janusz Palikota, który w zeznaniu podatkowym zapomniał podać posiadanie samolotu. Nie pójdę na wybory; niech rządzi Nitras, Kierwiński, Schetyna, Neumann, Arłukowicz...niech wróci Donald mniejszy.

   Jakie powinno być działanie? Natychmiastowe usuniecie gościa z PiS-u z konfiskatą majątku. Później można go wspomóc z kieszeni kolegów. Czy ktoś stanął w mojej obronie, a przecież całe państwo jest pełne O-Broniarzy...

2. Babcia Joanna od demonów (prof. Senyszyn), która demonicznie skrzeczy, gdy atakuje Prawdę, komunistka i nihilistka, wierna władzy ludowej, całe szczęście, że nie rozbiera się na paradach równości. Wg mnie jest opętana intelektualnie i takiej nie przegadasz. Teraz popisuje się w "Faktach i mitach", które powinny mieć nazwę; Bluźnierca.

3. W telewizji trafiłem na reanimację trupa, starego samochodu, śmierdzącego w środku odchodami kotów (trzeba postawić naczynie z octem). Zobacz kult bożka...

4. Oto tylko tytuły wiadomości;

  • Biedroń wystartuje w wyborach na prezydenta

  • Huczne imieniny żony Komorowskiego. Na miejsce wezwano kapłana...

  • Prawdziwa historia Kuchcińskiego - od hipisa do marszałka Sejmu RP

  • Prezio Kwaśniewski trzyma kciuki za Biedronia...chciałoby się powiedzieć "za kciuki"

  • Boris Johnson zamieszkał na Downing Street z dziewczyną!

  • Tłumy golasów na plaży...w Warszawie

  • Obrończyni szynszyli wzięła 30 tys. "chwilówki", kupiła hodowlę, którą nie poiła i nie żywiła 

  • Artur Kuligowski w "Bezbożniku" (Fim") szydzi z urlopu z Panem Bogiem, a sam taki miałem i opisałem. Wobec zakazów wskazuje wakacje pod gruszą w Częstochowie. Nie widzi, że jest wyznawcą ateizmu głupkowatego i pasuje do niego moje określenie; "raz sierpem raz młotem duchową ciemnotę"...

    No cóż, przecież jeszcze niedawno symbolem;

prawdy był Adam Michnik (Szechter) dzisiaj degenerat moralny ze szczującego szmatławca

patriotyzmu - Wojciech Jaruzelski pochowany w Alei Zasłużonych obok ofiar komunistycznego reżimu

wierzących - św. Jehowy i wierni Kościoła Polskokatolickiego (taki jest w Chinach)

wolności - wyznawcy wiary w bożki komunistyczne, które przetrwały w wielu sercach do dzisiaj, a wszystko podsuwał Jerzy Urban (Urbach), który dalej obraża Polaków i powinien mieć zabrane nasze obywatelstwo.

    Może ktoś jeszcze pamięta orędzie do narodu Janusza Palikota z tłumaczeniem (pasek)...na ruski. Wycofał się biedak z polityki, a tak go nam brakuje...

                                                                                                                          APeeL

 

 

 

MB Anielskiej

   Z płaczem zacząłem odmawiać modlitwę za wracających do pogaństwa, a tak jest zawsze, gdy odczytam intencję (muszę modlić się z serca). Jakby na ten moment dzwony kościelne zaczęły wybijać pieśń; "Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże Wielki!" Chciałoby się dodać; "Święty, Święty, Święty!"

    Krzyczę to do Ciebie, z "tu i teraz", z miejsca wyświęconego i wymodlonego, którym jest otoczenie Domu Boga naszego. Porzuć cudzych bogów, bo nie ma żadnego innego oprócz Deus Abba (Boga Ojca)...Objawionego, a nie wymyślonego, którego Imię brzmi; "Ja Jestem"...

   Nic nie szukaj, nie marnuj czasu, bo jedynie nasza wiara jest prawdziwa. Mamy Boga, Ducha Świętego, ale mało ludzi prosi o wyjaśnienie różnych wątpliwości...zapytaj, ale nie próbuj i nie szydź. Po przeczytaniu tego nie będziesz mógł powiedzieć; "Panie! nie wiedziałem!" Po drugiej stronie ucałujesz mnie, chwycisz w ramiona bez słów, a obaj będziemy wiedzieli o co chodzi.

   Dzisiaj Bóg - przez Mojżesza - przekazuje narodowi kult religijny (cały zestaw postępowania), a moje serce uciekło do czasów współczesnych...czasu świętego na powrót do Królestwa Bożego. Z Ewangelii w serce wpadło negowanie Zbawiciela jako syna cieśli!

   Tak też jest z nami, bo ten jest zbyt prosty (Aniela Salawa), ten  przestępcą; C.A. Ames ("Oczami Jezusa") i Tony Anthony ("Pogromienie tygrysa"), a ja lekarzem. Trudno być prorokiem we własnym kraju.  To sprawia niedowiarstwo, lekceważenie zawołanych i wybranych przez Boga.

   Tak było i będzie; "Jezu mój zlituj się nad moimi braćmi, którzy chcą cudów i specjalnych znaków,  a wymagają potrząśnięcia! Tak jak było było ze mną!" Zrozum, że przeżycie tych "dni" (życia) nie jest nawet chwilką w stosunku do wieczności. Szukasz wszędzie sensu życia, ale zapominasz o swojej duszy -  cząstce Boga Ojca w nas samych.

   Czas Eucharystii...siostra zaczęła śpiewać pieśń; "Jezu dobry i cichy serca pokornego, uczyń serce moje wg Serca Twego". Szedłem w długiej kolejce ze łzami w oczach, a wszyscy wierni wydali się jedną wielką rodziną. Wprost widziałem ich dusze, a nie zmarniałe przez czas ciała...

    "Jezu mój! Umiłowany Panie pęknie mi serce". Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu. Padłem na kolana, a przez witraż oślepiła mnie światłość słoneczna; "Boże nasz! Króluj nam!" Nie da się tego przekazać i opisać, stąd biorą się opasłe tomy mistyków...nie przebrną przez nie normalnie wierzący i  mający podobne przeżycia, bo nie starczy im życia.

    Wcześniej podczas zawołań kapłana w serce wpadły słowa o potrzebie modlitwy za grzechy nasze i całej ludzkości, a to pomogło w odczycie dzisiejszej intencji. Na początku mojego wołania przez serce przepłynął promień miłości Bożej; ujrzałem rodziców z dziećmi oraz całą rodzinę ludzką. Moją dusze zalała wszechogarniająca Miłość Boża.

   Ogarnij swoją rodzinę, dzieci dobre i złe, a szczególnie złe i przenieś się do Serca Boga zatroskanego o ludzkość całą. Zrozumiesz wówczas ogrom cierpienia Stwórcy. Zrozumiesz Pana Jezusa, który oddał za nas Swoje Życie. Musisz otrzymać odprysk tej miłości, a wszystko będzie jasne. Podczas odmawiania mojej modlitwy prawie umierałem z Panem Jezusem, bo naprawdę jesteśmy jedną rodziną, a zobacz, co Szatan z nami wyprawia...

                                                                                                                      APeeL