W środku nocy płyniemy karetka, a ja w milczeniu odmawiam moje modlitwy. Właśnie z radia płynie piosenka: „Alleluja”, a po chwilce...”Śpiewajcie Panu". Sam pragnę głośno chwalić Pana: „Ojcze mój! Ojcze! Jakże chciałbym wołać i śpiewać Tobie.” Sprawia to tęskna rozłąka..zrozumie to zakochany i oddalony od wybranki serca.

   Udało się trafić na Mszę św. o 7.30 przed pracą w przychodni. W serce wpadły słowa czytań (Iz 58, 1-9): „Krzycz na całe gardło, nie przestawaj. podnoś głos twój jak tubę. Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i grzechy”.

   Pana Jezusa pytają podchwytliwie o post i wskazują na faryzeuszy, którzy to czynią z gorliwością. Tutaj nadmienię, że w środy i piątki poszczę o chlebie i wodzie (kawa jako dopalacz)...w intencji pokoju na świecie.

   Bestia w takich dniach kusi jedzeniem, a później psuje radość z jedzenia! Tak jest ze wszystkim: narzeczonych odciąga od ślubu, a gejom wpuszcza jego pragnienie...za wszelką cenę.

    Po Eucharystii popłakałem się jak dziecko, ponieważ siostra śpiewała o pragnieniu całowania ręki Pana Jezusa...jednej i drugiej. Zrozumie to ten, który całuje ręce swojego ziemskiego dobroczyńcy lub wybawcy. Ten, który czyni to z prawdziwą miłością, nie dla fasonu.

   Napłynęło poczucie obecności Pana Jezusa...”Pan jest Dobry! Pan Jest Dobry!" Pomagałem wszystkim, pocieszałem i wyjaśniałem...wskazując na posiadanie duszy:

  •  Proszę patrzeć na znaki...na pewno prosiła pani o pomoc, szukała i skierowano panią do mnie: trzeba żyć tą chwilką, mieć ufność, korzystać z mocy Jezusa!
  •  Czy wie pani jak pogodny był chłopiec od dziecka chory na hemofilie? Pogodzony i przyjmujący to cierpienie mimo wielkiego udręczenia.

   Płynie muzyka z klubu samotnych serc, a ja chciałbym do nich zawołać: Pan Jezus jest, nigdy nie jesteście samotni! Padają słowa, że "będziemy razem...znowu będę Twój!” 

   Serce zalało pragnienie odmawiania modlitwy: za czerwonych kierowników, fałszywych kapłanów oraz towarzyszących mi patriotówW wielkim współcierpieniu z Panem Jezusem będę wołał w intencji tego dnia...

   Popłakałem się podczas przyjęcia przez Pana Jezusa skazania na śmierć oraz obnażenia w obecności Matki Najświętszej. To trwało prawie godzinę. Modlitwę skończę w domu...na kolanach, a w tym czasie usłyszę świńską piosenkę - śpiewaną przez młodzież - na nutę "maryjną". Jakże cierpią w Niebie!

  Po powrocie do domu trafiłem na żonę wołającą do Boga z twarzą w dłoniach, a z serca wyrwało się krzyk: "Och, Panie mój! Panie mój! O cóż mogę prosić, gdy mam wszystko...trzeba tylko dziękować"! Pragnę tylko własnego pokoju...tak potrzebnego w mojej łasce. Poprosiłem także o ochronę zapisków.

   W telewizji trafię na żarty i muzykę żydowską. Przykro mi, ponieważ to była ojczyzna Pana Jezusa, gdzie nadal Go odrzucają!

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

Nie ma Boga oprócz Jahwe!

    Na Mszy o 7.30 było kilka osób, a w pieśni popłynie prośba do Pana Jezusa o pomaganie nam w różnych sprawach. Na ten czas Mojżesz (Pwt 30,15-20) wskazał, że mamy wolny wybór: życie lub śmierć, przekleństwo lub błogosławieństwo, chodzenie swoimi drogami lub drogami Pana, zbawienie lub potępienie...z ostrzeżeniem, że zginiesz przy kłanianiu się obcym bogom!

   Słuchałem tych słów, a serce zalewał ból z powodu zguby większości. Napłynął obraz aktora Franciszka Pieczki oraz Andrzeja Rosiewicza z koroną cierniową na głowie i niesioną belką krzyża! Także postać Jerzego Urbana z iskrą miłości, łączącej nasze serca, którą trudno wytłumaczyć...przecież to mój brat. Chodzi o Miłość Boga Ojca do nas wszystkich...

   Przypomniały się słowa Pana Jezusa z „Prawdziwego Życia w Bogu”...”Mam zamiar doprowadzić do przebóstwienia was wszystkich, jednego po drugim /../ wskrzeszając waszych u m a r ł y c h Moim oddechem, przemieniając ich w odbicie Mojego obrazu."

    Dopełnieniem tych przeżyć były słowa z Ps 1 „Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców. Grzesznicy są jak plewa /../”.

    Dodatkowo Pan Jezus w Ew (Łk 9, 22-25) powie: „cóż za korzyść ma człowiek jeżeli cały świat zyskana, a poniesie szkodę na duszy?” Siostra śpiewała: „Jeżeli chcesz Mnie naśladować to weź swój krzyż na każdy dzień i chodź zbawiać świat”.

   Ja wiem, że mam trzymać się krzyża Pana Jezusa z którego szydzą...łzy leciały na ziemię, a serce było zalane wielkim bólem. Zrozumie to mający podobną łaskę.

    Wołałem do Pana, że: „tutaj mnie nie ma...to oni, w ich intencji. Proszę Jezu, przecież za nich też oddałeś Swoje Życie, niech nie zginą, sam byłem podobny...nawet podobało mi się takie życie, bo nie wiedziałem nic o Tobie i życiu wiecznym!”

   Teraz mówię do nowożeńców o czystości i wielkości sakramentu małżeństwa. Krzywdzonej przez męża o przyjmowaniu cierpień, pocieszam bezrobotnych, pomagam biednym, tłumaczę, że jest tylko Jeden Ojciec!

   Nagle moje serce zalał wielki pokój...nie wyrazisz tego naszym językiem! Tak chciałbym paść na kolana, ale jeszcze jest babuszka, która rozumie to, co mówię i stwierdza, że modli się za mnie. „Aniołowie zaniosą pana do nieba!"

    Tak właśnie śpiewa się przy modlitwie za zmarłego. Nie wiem czy może być coś piękniejszego: „Jezu mój, to od Matki, która trzyma mnie za rękę”.

    Jeszcze wizyta u ledwie widzącej...przecież tak jest z idącymi za występnymi i szydzącymi z Pana Jezusa. Później padłem na kolana i przez godzinę wołałem w ich intencji tych braci...

    Udało się napisać i wysłać list do Jerzego Urbana w którym prosiłem, aby nie zlekceważył mojej prośby, która płynie od Boga Ojca! Przypomniało się zorganizowanie przez niego balu w Wielkim Tygodniu! W nawiązaniu do tego Pan Jezus mówi: módl się za takich, abym mógł przywrócić im wzrok...przebudzić ich z wiecznego snu!

   Trwa wieczór na dyżurze w pogotowiu, niebo w gwiazdach, a ja pragnę dalekiego wyjazdu, aby się modlić...i właśnie jedziemy do szpitala. W drodze chora przekazała wydarzenie, gdy - podczas śmierci męża w odległym szpitalu - w jej pokoju rozległ się trzask, a na ścianie pojawiła się jakby płonąca wstążeczka!

   Po powrocie na kolach skończyłem wołanie do Boga, a na ten moment Matka Pana Jezusa powiedziała z „Prawdziwego Życia w Bogu”, abyśmy walczyli z Szatanem po Jej stronie...modlitwami, które są najmocniejszą bronią i doprowadzają demona do ucieczki. „Wzywamy was na całym świecie do nawrócenia, ponieważ czas nagli”...

                                                                                                                                      APeeL

 

 

 

 

 

Przemienienie Pańskie

    Na dyżurze w pogotowiu minęła północ, z radia płynęła piękna muzyka, a serce zalewała radość z natchnieniem, że: „w nocy nic nie będzie i wstanę o 6.00!” Nie chciało się wierzyć, bo pogoda była „zawałowo - wylewowa”, a tak dzieje się 2-3 dni przed nadejściem wyżu z wiatrem.

    W takimi czasie sam czuję się beznadziejnie, a to zarazem sprawia, że jestem czujny, nie przepuszczę chorych w ewidentnym zagrożeniu. 

   Faktycznie tak się stało jak zapowiadał Anioł, bo noc była spokojna i obudziłem się o 6.00! W tym czasie w radiowej czwórce zapraszano do śpiewu przez telefon...

   W domu napłynęła pewność, że dzisiaj mam być w Sanktuarium MB Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie. Wpisz w szukaj: za pragnących spowiedzi i przeczytaj zapis mojego powrotu do Boga (18.07.1988 i 15.08.1988)…

   Żona przestrzegała przed wyjazdem, bo była zawierucha, ale przypomniał się obrazek Pana Jezusa z Gorejącym Sercem, który uśmiechał się do mnie (mam taki w samochodzie), a teraz wzrok zatrzymał wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego.

    Na ten czas Edyta Geppert śpiewała: „nie opuszczaj mnie”, łzy zalały oczy...”Matko nie opuszczaj mnie”, a po chwilce popłynęły słowa do mnie: o przydrożnym Chrystusie stojącym „na rozstajach dróg”, a ty pytałeś „w którą stronę iść”...szczęśliwej drogi już czas”. Łzy zalały oczy, bo wiem, że dzisiaj mam być w miejscu, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga.

   Na miejscu okazało się, że ktoś podpalił dom rekolekcyjny: spłonęło wszystko oprócz murów! Tam były osobiste rzeczy kapłanów, a dodatkowo ktoś zbiera na odbudowę, ale nie dostarcza pieniędzy do parafii. Popłakałem się, a serce rozrywał smutek, ponieważ ujrzałem działanie demona.

   Dzisiaj jest dzień „Przemienienia Pańskiego”...przypomniały się słowa kapłana o Panu Jezusie, który żył jak normalny człowiek, był bardzo przemęczony i prześladowany, a cały sens dzisiejszego święta oznaczają nasze wołania: „Panie przemień mnie!”

    W czasie zbierania na tacę wahałem się czy dać drobne czy posiadane 5 dolarów? Anioł Stróż podsunął: „żałujesz?...żałujesz?” Zobacz nasza nędzę. Pomyślałem o kuszonych w tym czasie kapłanach. W takich uświęconych miejscach Szatan atakuje ze szczególną perfidią.

   Jakże pięknie przebiega tam Msza św.! Kapłan bierze Ewangelię, unosi do góry, a drugi z odległości żegna go krzyżem. Każde słowo kapłana wywoływało ból, trwała powaga z chwilami ciszy po czytaniu i kazaniu. Później był śpiew („Gorzkie żale”) przed wystawioną Monstrancją.

   W smutku popłynie moja modlitwa. Po powrocie do domu córce dałem lampkę, aby zapaliła pod krzyżem Pana Jezusa koło akademika, ale wykręciła się, że zabierze za tydzień”. Żona była smutna, bo syn ma maturę za pasem, a w tym czasie nagrywa i komentuje listę przebojów!

   W ręku znalazł się artykuł: „Ksiądz od głupich dzieci” o Janie Twardowskim, który pracował z dziećmi specjalnej troski. Z powodu płaczu nie mogliśmy czytać z żoną: o „Jurku z buzią otwartą, Pawełku z wodą w głowie, Janku z rączkami sztywnymi i o Zosi „coś wcześnie zmarła”...”bez was świece gasną i nie ma żyć dla kogo”.

   Nastała cisza, a ja przypomniałem sobie, że w modlitwach porannych przekazałem Bogu Ojcu ten dzień z otrzymanymi próbami i cierpieniami. To wyjaśniło jego przebieg od poranka…

                                                                                                                                        APeeL

 

 

 

    Każdy wchodzący na drogę zbawienia musi ujrzeć i odróżnić: dobro od Dobra, a nawet „dobro” od dobra, ponieważ upadły Archanioł ma nadprzyrodzoną inteligencję i bardzo często (szczególnie w kościele) podsuwa nam takie „dobro”. Trzeba to przenieść także na sprawiedliwość, wolność, prawdę i miłość.

    W ramach dzisiejsze intencji, którą odczytałem po różnych znakach („duchowość zdarzeń”) zrozumiesz różnicę pomiędzy wolnością naszą („róbta, co chceta”), a Wolnością dzieci Bożych. Pan Bóg dał nam niewiele, a to zarazem wszystko, bo wolną wolę oraz nieokreślony czas tego zesłania z miłości (dołączenia naszej duszy do ciała).

   Błagam każdego, który to czyta o powrót do Boga Ojca. Ktoś zapyta: jak mam wrócić, gdy jestem buddystą lub ateistą od dziecka, szydzącym z wiary? Nie patrz na inne „prawdziwe” wyznania, gdzie wierni są mili, a ich spotkania pełne radości.

   Ta radość to „radość” fałszywa w głosie Jurka Owsiaka lub radość przy dzieleniu łupów po napadzie oraz ludzka, którą zna każdy. Nad tym wszystkim jest radość prawdziwa, duchowa, której nie można przekazać naszym językiem.

    Dzisiaj jest wielka wichura i ziąb, a my jedziemy na zakupy. Pod kościołem poprosiłem św. Józefa z Dzieciątkiem oraz św. Michała Archanioła o ochronę. Zdziwiłem się, bo trafiłem na opóźnioną Mszę św. i przystąpiłem do Eucharystii, a przy ławce znalazłem obrazek Pana Jezusa Miłosiernego („masz przebaczone wczorajsze zachowanie”), bo w złości - uciekłem po drodze krzyżowej...z ponownej Mszy św.

   Teraz na moim nabożeństwie i ponownie otrzymałem Ciało Pana Jezusa. Jakże Bóg Ojciec zadziwia mnie każdego dnia. Pozostałem sam w świątyni i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a słodycz i pokój zalały serce. Sam byłem ciekaw jaka będzie dzisiaj intencja. Zobacz „duchowość zdarzeń”:

1. w domu zacząłem śpiewać „niech żyje wolność, wolność i swoboda”…

2. na ostatniej str. „Sup. expressu” było zdjęcie dzieci tańczących w Afryce, które czują się wolne

3. w „Gazecie warszawskiej” była informacja lekarza posła, że Naczelna Izba Lekarska „zamyka usta” przeciwnikom szczepień (milion podpisów)...tłumienie wolności wypowiedzi

4. w zabranym z kościoła zniszczonym dwumiesięczniku „Miłujcie się!” (nr. 5-2008) były art.;

Wyrwana z przedsionka piekła” („Arbeit macht frei!”)

Wytrzeźwiałem” o uwolnieniu przez Boga z alkoholizmu (tak stało się też ze mną, bo mam odjęty nałóg)

Nie pozostawajcie obojętni!”...to relacja z książki, którą napisał mistrz świata w kung-fu ("Poskromienie tygrysa” Tony Anthony)...z mistrza stał się gangsterem i trafił do więzienia. Tam doznał nawrócenia dzięki „fanatykowi religijnemu” Michaelowi Wrightowi, który napisał do niego list i później odwiedzał go regularnie (prawdopodobnie modlił się za niego).

   Któregoś dnia Tony doznał olśnienia, padł na kolana i modlił się..tak też było ze mną na dyżurze w połowie pogańskiego życia (1988). Tony napisał, że w więzieniu doznał uwolnienia duchowego, bo był niewolnikiem grzechów!

5.  Ks. Stanisław Małkowski pisze w art.„Wielkopostne zwycięstwo wolności” („Gazeta warszawska” 8-14 marca 2019), która jest wynikiem naszego posłuszeństwa Woli Boga Ojca („bądź wola Twoja”). Szatan kusi nas, „aby postawić siebie na miejscu Boga i samodzielnie decydować, co jest dobre a co złe. Bóg próbuje, diabeł kusi”.

   Wykorzystuje przy tym różne ideologie obiecując raj na ziemi i dobrobyt dla ciała kosztem ducha. Diabeł obdarowuje sprzedawczyków: małych (stanowiska, zmiana partnerów, posiadanie i „sława”) oraz dużych (afery reprywatyzacyjna, Amber Gold i władza nad światem).

   Nasze wskazywanie na zło to nietolerancja dla „spółkujących inaczej”, którzy mają wielu partnerów i głupieją na tle ślubów. Normalnie zaręczonych odciąga od ślubu, a opętanych kusi „ślubami”, które będzie dawał prezio Rafałek. Taki człowiek rządzi stolicą naszej umiłowanej ojczyzny...

6. W aktualnie odmawianej Nowennie do św. Józefa w dniu modlitw za mężczyzn padają słowa: o fałszywym pojęciu wolności indywidualnej!

   W centrum handlowym w Jankach trafiliśmy do namiastki Królestwa Bożego: ciepło, świeże powietrze z zapachami, wszystko rozświetlone, piękne, mili ludzie, lody, ciastka i dobre jedzenie...”tylko żyć i nie umierać”. W tym czasie ludzie nie wierzą w Niebo, Piekło i Czyściec…

   Później odmówię moją godzinną modlitwę w tej intencji...umierając z Panem Jezusem.

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

 

 

    Płynie Pasja Gibsona, a szczególny dreszcz w sercu wywołuje rytm bębna. Młodzież przygotowała piękne Misterium Męki Pańskiej, ale to powinno być w Wielki Piątek. Płoną ogniska, krzyki, krzyżowanie, dym, światła…i trzy krzyże, ale wszystko w strugach zimnego deszczu! W mojej modlitwie "św. Agonia Pana Jezusa" wypadnie właśnie teraz!

   Z National Geographic popłyną obrazy Apokalipsy wg św. Jana. Padną słowa o Antychryście i Armagedonie – ostatecznym boju o dusze, ale to ma dopiero nadejść. Nastąpi chaos, każdy bez znamienia nie przeżyje.

   To przecież jest pokazane już dzisiaj: przynależność do międzynarodowej mafii, z odpowiednio oznakowanymi, dobrymi dla siebie: „kto nie z nami ten przeciw nam” (chrześcijanie są śmiertelnymi wrogami).

    Ci bracia nie wiedzą, że Bóg Ojciec zna nawet ich myśli. Przecież w modlitwach nie krzyczę na cały głos, ale „wołam” w myślach”...pozostała nas „resztka Pana", która codziennie woła w koronce do Miłosierdzia Bożego.

    Na półce w kościele - pod obrazem Jezusa Miłosiernego - leżały kartki z treścią przedstawienia, gdzie wzrok zatrzymało słowo „Judasz”…z zaleceniem rozgłaszania że: „ciało Jezusa wykradli Jego uczniowie”. Ta ohyda trwa obecnie.

   Naród wybrany odrzucił Syna Boga. Męka Zbawiciela poszła na marne. Zamachowcy (terroryści) samobójcy…islamscy idą bezpośrednio do „nieba” z dziewicami (w Królestwie Bożym nie ma seksu). Zjednoczenie antyklerykałowie (potworna moc).

   Wzór; upadek katolicyzmu w czerwonej Hiszpanii. Właśnie pojechał do nich po instruktaż - sekretarz generalny SLD Grzesio (gregorios – gorliwy) Napieralski - jak walczyć z hierarchią kościelną!
Kaci na całym świecie…trwają w zakłamaniu, nigdy nie przyznają się...pobierając niezasłużone emerytury. Nie chcą Pana Życia, dla nich męka Zbawiciela nic nie oznacza.

  Gwiazda Piotr Tymochowicz odkupicielską mękę Syna Bożego określił „sadystyczno-masochistycznym obłędem”. Sam zobacz...

                                                                                                                              APeeL