"Wybacz im Panie, bo nie wiedzą, co czynią"...

"Dałem im oczy, by odróżniali ciemność i światła"...

"Swołocz zgnije w prewecie" red. Rafał Ziemkiewicz.

    Nie wiem jak wyrazić codzienne zadziwianie mnie przez Boga Ojca, bo przed Mszą św. posłuchałem natchnienia, aby przystąpić do spowiedzi. Chodziło o to, aby osłabić kuszenia Szatana "wrogami" za których mam się modlić. Nie wiedziałem, że przez dwa dni będę miał tak poważne intencje...

   Prorok Baruch (Ba 4,5-12.27-29) przekazał słowa Boga Ojca do narodu wybranego, że zostali zaprzedani poganom z pobudzeniem Boga do gniewu. To okazało się intencją, a wówczas moja modlitwa płynie z głębi serca.

    Nie jest to „mowa ust” (jak u Tuska), ale „mowa serca” czyli łączność mojej duszy z Bogiem Ojcem. Dotychczas sądziłem, że z Królestwem Bożym łączę się telepatycznie, ale jest to język ludzki (myśli). Z Trójcą Przenajświętszą kontaktujemy się duchowo (dusza z duszami). W tej „mowie Nieba” mieści się „duchowość zdarzeń”, którą rejestrujemy rozumowo...

    Od Ołtarza św. Pan Jezus powie (Łk 10, 17-24): <<Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłysz, co słyszycie, a nie usłyszeli>> Popłakałem się i stanie się to ponownie podczas zapisu tego świadectwa, bo ja otrzymałem tę łaskę!

   Podczas późniejszego nabożeństwa do Matki Bożej odmawialiśmy różaniec...nawet prowadziłem jedną dziesiątkę, a łzy kręciły się w oczach. Ponownie przyjąłem Eucharystię, która jak poprzednia ułożyła się w kształcie kielicha kwiatu i zamieniła w "mannę z nieba".

   Pan dał natchnienie, aby kupić lampkę pod krzyż. Tam w podziękowaniu otrzymałem kwiat, który w czasie wichury spadł z pojemnika. Teraz stoi w wazonie przed figurką Matki Bożej, którą mam na półce.

   O 15.00 Zbawiciel powiedział do s. Faustyny, że uczestniczy w przygotowywaniu ludzkości na ponowne Jego przyjście (Paruzję). Pomyślałem, że ja też biorę w tym udział, bo w moim dzienniku piszę, że Apokalipsa już trwa, daję świadectwa wiary i często przestrzegam.

 Została nas marna garstka, która - przez mądrusiów - jest uznawana za chorych psychicznie. Gburowaci psychiatrzy w dobie internetu i wszechobecnej łączności nie potrafią skonfrontować objawów psychozy z doznaniami mistyków, którym zarzucają "życie w świecie nierealnym"...

   Wyśmiewają nas ludzi pozbawieni duchowości ze swoimi dogmatami (nie mamy duszy, człowiek pochodzi od zwierzęcia, nie ma życia wiecznego): racjonaliści, denni ateiści, uczeni w pisaniu oraz wszelkiej maści mądrusie często opętani intelektualnie. "Boże zmiłuj się nad tym światem, bo zginie 99 % ludzkości.

   Zdziwisz się, ale ogarnij Sercem Boga kulę ziemską; Chiny, Indie, kraje islamskie, Wschód zdemolowany przez bolszewizm i Zachód, gdzie króluje „róbta co chceta”, halloween, kult ciała i młodości, popisy, a nawet głupie wyczyny wariujących przed kamerami z rekordami Guinnessa, itd.!

    Dorzuć do tego antykrzyżowców także z mojej Izby Lekarskiej. Co im się stało w katolickie głowy, że od 10 lat tkwią w pewności, że moje 30 lat codziennej Mszy św. z kultem krzyża to choroba i nie potrafią wykrztusić słowa 'przepraszamy'!

   Jeszcze zwolennicy aborcji (właśnie redaktorek szczycił się czarnym marszem 40 tys. kobiet pragnących zabijania własnych dzieci), prostytutki wszelkiej maści, władcy Kimowie, rosyjska mafia w rządzie, skrytobójcy, zaprzedani poganom, przeklętnicy, reformatory naszego kościoła, pragnący tego życia, bogactwa i sławy oraz wiecznej młodości. Najgorszy w tym jest naród wybrany...trwający w odstępstwie!

   Tak jak postępowanie bluźnierców Tanaka ("Listy ateistów"), masoni, których reprezentuje prof. Jan Hartman, opętani intelektualnie (matka Joanna od demonów; prof. Skrzeczyszyn)... ogarnij cały świat kłaniających się bożkom. Na naszych oczach Państwo Islamskie stosuje "nawracanie przez zabijanie" z uczeniem tego od dziecka.

   Wcale nie lepsza jest opcja "spółkujących inaczej" psująca dzieci od 3 roku życia z uczeniem onanizmu nastolatków (zabójstwa duchowe). W tym czasie obnoszą się ze swoją "tęczową zarazą" udając dyskryminowanych...

   Piszę to, a we Wrocławiu idzie Marsz Grzeszności z wielkim napisem "Miłość przeciw nienawiści". Tę miłość głosi ojciec Robert w kacapsko-szwabskiej TVN24 z prezenterką Martą Kuligowską ("ha, ha, ha"), która powiedziała; "nie idźcie tą drogą"...chodziło o wypowiedź abp Marka Jędraszewskiego.

    Nie słyszałem słów oburzenia w tej stacji, gdy dawali bluźniercze obrazy z procesji z boską waginą oraz małpowaniem Mszy św.! Ciekawe, co powiedziałaby pani Marta o procesji z narządami Roberta Biedronia?

    Nikt wówczas nie protestował w obronie naszej wiary, nie zostali zatrzymani bluźniercy (Konstytucja), bo to jest "normalność". Nie widziano też nic złego w kazaniu o. Roberta w Częstochowie (miasto jak każde inne)...w czasie trwania pielgrzymek do Królowej Polski. 

   Natomiast nazwanie tych, którzy nie potrafią grzeszyć po ludzku "tęczową zarazą" woła o pomstę, a przynajmniej o napisanie donosu do papieża. Nie rozróżniają tacy szacunku dla osoby ludzkiej od siania "ohydy spustoszenia" w Oczach Boga podczas Parad Grzeszności. Nie wiem jaką drogą idzie pani Marta, ale chyba bezbożną, bo taką reprezentuje TVN.

   W kraju katolickim nigdy nie wspomną o największych świętach naszej wiary, bo nie chcą obrażać uczuć ateistów oraz wierzących w bogów wymyślonych. To, co piszę nie dotyczy samej pani Marty, która ona jest tylko reprezentantką wielkiej opcji ludzi światłych, a nie pachnących ciemnogrodem. Pani Marta dowie się o Prawdzie tuż po śmierci, ale będzie za późno...jej ciało odpadnie, zostawi wszystko, a Pan Jezus zapyta; z czym przychodzisz córeczko...ile dusz zgubiłaś?

   Dołącz do budzących gniew Boga sodomitów, pedofili, zoofilii oraz pracujących nad hybrydami (człowiek-zwierzę). Właśnie wypuszczono pedofila-gwałciciela, który natychmiast dokonał podobnego czynu. Ten człowiek jest opętany, potrzebuje egzorcyzmów i modlitw, a siedzi w więzieniu...

   Prowadzących życie zwierzęce może uratować tylko modlitwa, cierpienia zastępcze oraz wołanie do Matki Bożej...pośredniczki wszelkich łask. Proszę każdego, który to czyta niech dołączy się do mojego wołania, bo tylko Matka Boża może zmienić los takich oraz ich dusz cierpiących z tego powodu w Czyśćcu...

                                                                                                                    APeeL

 

Aktualnie przepisane...

16.09.2008(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PODDAJĄ SIĘ

„Bitwa o Polskę”...

   Dzisiaj, od Ołtarza św. mój umiłowany Apostoł św. Paweł mówił o doznawanej przez nas krzywdzie. Trafił w "dziesiątkę", ponieważ "banda dwojga" (Konstanty Radziwiłł oraz Andrzej Włodarczyk z NIL oraz OIL) z bezpieką izbową zawieszają mi pr. wykonywania zawodu lekarza...za obronę naszej wiary i krzyża.

   Przy tym sami udają katolików, a "hrabia" - w tym właśnie czasie - nauczał etyki i głosił swoje mądrości w telewizji Trwam. Zablokowali go po mojej interwencji. Nie głosuj na tego "senatora RP", bo będziesz miał grzech.

   Teraz na Mszy św. słucham, to co wiem (2 Kor 4.  7-15);

  • moja „moc” to Moc Pana życia i wieczności. To moc Tatusia, który prowadzi mnie za rękę…jak małego synka.

  • to pewność w cierpieniu (gdybym żył samotnie wszystko przyjąłbym w świadomości, że to Wola Boga), ale tutaj dochodzi udręka żony. Tak właśnie postępowali bolszewicy (gen. Kuklińskiemu zamordowali dwóch synów)...

  • niedostatek dla mnie to Pan, brak Jego bliskości…to Eucharystia bez której moje życie nie ma sensu, a pragnienie tego Cudu Ostatniego nic nie może zastąpić!

  • w prześladowaniach nie jestem sam, czuję to nawet dzisiaj (”obalili mnie, ale nie ginę”). Dalej trwa pouczenie; „uwierzyłem dlatego przemówiłem”, a ja tę wiedzę mam przekazywać ku Chwale Pana, pragnę „umierać” dla świata i żyć dla Chrystusa.

   Na ten czas siostra śpiewała z ludem; „Krzyżu Chrystusa bądźże pozdrowiony /../ z Ciebie moc płynie i męstwo w Tobie jest nasze zwycięstwo”...

   Natomiast Pan Jezus wskazał na moje powołanie; „świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata /../ byś ich ustrzegł od złego /../ Uświęć ich w prawdzie /../.”

   Eucharystia całkowicie powaliła moje ciało, słodycz zalała duszę i usta, a serce pokój. Nie mogłem wyjść z kościoła z powodu smutku rozstania z Tatą i Niebem. Stałem się całkowicie niezdolny do życia (”nie jestem z tego świata”), gdzie króluje fałsz, podłości, przemoc nad bezbronnymi (diabelska nienawiść do ludzkości). W takim momencie wiem, że celibat jest słuszny, ponieważ w jednym błysku widzisz hierarchię miłości; do Boga, własnego dziecka, itd.

   Ja nie mam ciała, a jedynie pragnienie Boga Ojca dla którego mam wszystko poświęcić aż do męczeńskiej śmierci (tak jest w tych chwilach, ponieważ powrót do ciała powoduje strach). Ta moc jest od Boga...dlatego "patrzył" Pan Jezus z Całunu!

   Z pragnienia bycia z Panem łzy zalewały oczy (to się powtórzy przy pisaniu)...zostałem na następnej Mszy św.

    Na odczyt intencji wskazała "duchowość zdarzeń";

  • w garażu znalazłem książkę „Bitwa o Polskę”, a w sercu pojawiły się obrazy z Westerplatte…
  • czytałem pisma Matki Teresy i jej dzieło, bo w Indiach prześladują chrześcijan
  • oglądałem bój o Monte Cassino, gdzie tysiąc dział strzelało do Niemców!

    Jak wielką łaską jest modlitwa, która koi duszę...szczególnie podczas wołania za wrogów, a tego nie można przekazać naszym językiem. W końcu zawołałem; „Dziękuję Ci, Mateczko Najświętsza za przytulenie złapanego w sieci (o s a c z o n e g o)...

                                                                                                                                APeeL

 

15.09.2008(p) ZA TYCH, W KTÓRYCH JEST NASZA NADZIEJA

MB Bolesnej

   Postanowiłem spotkać się z Konstantym Radziwiłłem, prezesem NIL-u, ale to była nieświadomość, bo Izby Lekarskie mają strukturę ustaloną w PRL-u ("mierny, bierny, ale wierny"). W nocy skończyłem pisanie prośby w sprawie zawieszonego prawa wykonywania zawodu, a przecież on to sprawił...zaocznym rozpoznaniem psychozy, która ma - objawy podobne do mistyki - czyli "życie w świecie nierealnym", bo Tam Nic Nie Ma!

  Skontaktowałem się z neurologami, aby wykonać badanie EEG. Żaden kolega psychiatra nie chciał mnie przyjąć (rozkaz w mafii), a komisja lekarska nie skierowała mnie do odpowiedniej placówki z wyznaczoną wizytą (obowiązek wg zarządzenia ministra zdrowia).

    Padłem na kolana i wołam do Taty, Matki Jezusa oraz Ducha Świętego o natchnienie. Prosiłem, bo pragnę rozwiązać ten problem…dla żony. Popłakałem się, ponieważ tyle lat ją dręczyłem i wiele wycierpiała z mojego powodu. Nie możemy spokojnie spędzić starości, a w bolszewizmie takie właśnie szkodzenie jest kanonem (dręczenie wskazanej ofiary). To zarazem jest jasna próba od Pana...

    Popłakałem się na Mszy św. ponieważ Pan Jezus wołał z głośnym płaczem do Boga Ojca, który mógł Go wybawić od śmierci! Znał przebieg swojej Bolesnej Męki, a zarazem wiedział, że Jego ofiara otworzy Królestwo Boże (możemy wracać).

   W tym czasie serce rozrywały słowa psalmu; „Wybaw mnie, Panie w miłosierdziu swoim /../ Pośpiesz, aby mnie ocalić /../ wydobądź z sieci zastawionej na mnie /../ pokładam ufność w Tobie /../ w Twoim ręku są moje losy /../ wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców /../”. Z płaczem sam wołałem o taką pomoc do Matki naszej; „Ucieczko grzesznych módl się za nami."

    Z pobocza błagalnie machała zmarznięta babcia…zabrałem i podwiozłem do jej domu (kilometr od trasy). Zważ na przykładową "duchowość" tego zdarzenia. Po trafieniu do prezesa ze łzami w oczach mówiłem o błędach kolegów i łamaniu prawa. Wręczyłem mu moje pismo... 

   Pan "hrabia" powołał później "komisję niezależną"...złożoną z trzech funkcjonariuszy samorządu lekarskiego (doszedłem tego później, a tylko przewodniczący może reprezentować Izbę Lekarską). Zdobyłem też kontakt do krajowego duszpasterza służby zdrowia ks. Józefa Jachimczaka...prosiłem o spotkanie, ale odmówił!

- Proszę księdza…dzisiaj jest św. Matki Bożej Bolesnej! Nieładnie, bardzo nieładnie.

   Z dużej ilości tygodników w ręku znalazły się „Misyjne drogi” z art. „Nadzieja zawieść nie może”, a z książki zdanie o Bogu, który jest naszą nadzieją. Pojechałem do proboszcza z „osobistymi objawieniami”, ale był nieobecny…może pomogą inni kapłani?

   Ja nie mam możliwości leczenia, a wchodzi znajoma i prosi o przepisanie skierowania do specjalisty. Cóż mam powiedzieć. Jak nigdy rozumiem jej sytuację...ja byłem dla niej jedyną nadzieją!

    Poszedłem na drugą Mszę św. i wołałem do Ducha Świętego za prezesa NIL-u…”Ojcze! dotknij tej sprawy…daj mu światło, niech coś się stanie. Matko! uproś nam zmiłowanie, przejednaj u Boga nasze grzechy."

   Z Ciałem Zbawiciela pojechałem do pracy i zabrałem moje rzeczy. Nie żal mi niczego, bo pragnę żyć dla Boga...przykrość, że uczyniono to 4 miesiące przed przejściem na emeryturę. To typowa bolszewicka podłość! 

                                                                                                                             APeeL

 

15.09.2007(s) ZA NIESFORNE DZIECI

Motto; „Oto Matka twoja, oto syn Twój!”

   Parafia zorganizowała wyjazd do Sanktuarium Maryjnego w Kałkowie-Godowie…na koronację obrazu MB Bolesnej. Chwile wahania, bo czekam na zezwolenie Pana, ale w śnie grzebałem w zapiskach dziennika...zostałem w domu, ale całkowicie zapomniałem o święcie Matki!

   Trwały rozproszenie, bo demon widział moją pomyłkę, a nie znosi tych, którzy mają kult maryjny! Proboszcz poprosił o receptę, trafiłem do fotografa, sklepu ze sprzętem RTV i tuszem oraz do eksperta od komputera i drukarki. W tym czasie byłem pewny, że intencja dotyczy Matki Zbawiciela i odpowiednika; matek ziemskich.

   Później trwała pustka duchowa oraz marnowania czasu (drugiego daru Boga po wolnej woli) i to w dniu wspomnienia Matki Bożej! Przyniosłem obraz Matki Bożej Pokoju z garażu, który namalował dla mnie pacjent! Przeprosiłem za to, że Jej wizerunek tam się znajdował i zawiozłem go do domu naszych sióstr zakonnych!

    Po dostrzeżeniu ataku demona ból zalał serce i wołałem; "Mamo, Ojcze. Tato…jestem taki zły, nędzny, robię tyle przykrości, nawet chwilki nie modliłem się w takim dniu!" W wyobraźni mówiłem do ludzi poprzez „Super Stację” o naszym zesłaniu i o tym, że nigdy nie będzie równości, sprawiedliwości, ponieważ dzieci ziemskie dzieli Szatan. Dlatego są kłótnie, złośliwe dyskusje i pełne zajadłości telefony do studia. Nie uda się zasypać rowów i podać sobie rąk bez Boga, bo większość czci władzę, kobiety i złoto... 

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (06.10.2019) jest to pokazane w kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu RP. Moim jedynym pragnieniem jest mówienie o duszy i Bogu. Cóż jest ważniejszego? Nie zrozumiesz tego bez łaski wiary.

   Płynie program „Pod obserwacją" o nowoczesnych technikach inwigilacji; badanie tęczówki, prześwietlanie obiektów i ludzi, możesz mieć wszczepionego czipa, wydzielasz ciepło, zapach pozostawiając za sobą smugę - jak samolot na niebie! Tak trafiamy na czarną listę (persona non grata).

   Jakże Tata wszystko pokazuje. Zważ, że Bóg odbiera nasze myśli ("nie ma nic zakrytego"). Nie uda się oszukać i przejść przez granicę Ziemia / Niebo...jak z Meksyku do USA.

   Właśnie na klatce schodowej grasują podrostki, nawet zadzwonili do moich drzwi. Nie mieszkają tutaj, nabrudzili, a moja myśl uciekła do chłopca dręczonego przez starsze osoby z bloku. To pomogło w zmianie źle odczytanej intencji tego dnia...do obecnej: za niesforne dzieci!

                                                                                                     APeeL

 

14.09.2007(p) ZA DZIECI POZBAWIONE OPIEKI

   Pan Jezus prosił, aby godzinę przed północą z czwartku na piątek poświęcić na czuwanie. Dzisiaj patrzyłem na piękny obraz od zmarłej pacjentki: Jezus błogosławiący matki i dzieci.

   W telewizji pokazano rodzinę wielodzietną bez dachu nad głową i osieroconego chłopczyka, który zamieszkał z ojcem na działce (dziadek w napadzie szału zabił jego mamę i braciszka), operowane u nas dziecko z Iraku (półsierotę)  oraz płaczących rodziców chłopczyka zabitego przez huśtawkę.

   Na zielonej granicy z Ukrainą odnaleziono matkę z Czeczenii. Zimno, ciemno, wysokie góry, a ona sama (przemytnicy biorą pieniądze i tak załatwiają). Wyobraź sobie to przez jedną chwilkę: „umrzemy, zginiemy, dzieci moje kochane, zostawili nas tutaj na śmierć…dlaczego to wszystko spotkało właśnie nas…zbrodniarze ruscy niszczący naród, nawet niewiniątka zabijają…to męka gorsza niż…och! Boże gdzie jesteś?”

- Mamo! Mamo! wolniej, zimno, spadł mi but, pić, nie chcę iść dalej…ja się boję mamo…och wiatr, zimno, mamo...mamoo!

- Już dobrze, nakryję was liśćmi i znajdę pomoc…na rączki wezmę waszego małego braciszka.

   Z płaczem i bólem rozrywającym serce padłem na kolana, chwyciłem twarz w dłonie i wołałem do Matki Bolesnej, której wizerunek dała mi żona przed wyjściem na pielgrzymkę; „Matko wszystkich dzieci…och Mamo, Mamo jak wielkie jest Twoje cierpienie! Dobra i Święta Pani. Matko Boleściwa, Smutna Królowo. Matko porzuconych, osieroconych, oddalonych, pozbawionych chleba i wody, tych którym jest zimno…”.

   Właśnie „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a tak się złożyło, że czytałem o Matce, która spotkała Syna w Betanii. Z Jezusem przybyli Apostołowie i osierocony chłopczyk Jabes, który zawołał z płaczem; Mamusiu! Matka Pana Jezusa wzięła go na ręce i przytuliła. Zgasiłem telewizor i zadumałem się…

   W tym mroku "ukazała się" Matka Boża Niepokalana przepięknie podświetlona zachodzącym słońcem przebijającym się przez chmury…u stóp Matki Pan Jezus padający pod krzyżem. Prawie chciało się krzyczeć z zadziwienia…jak Pan to układa, że lampka oświetliła figurkę Matki i Syna, a ja spostrzegłem to w lusterku, które stało pod odpowiednim kątem? Powietrze przeszyło wołanie; Synu! Mamo!" 

    Z tego bólu nie mogłem usnąć, a Zły - wykorzystując moją nieświadomość, że dzisiaj jest Podwyższenie Krzyża Św. - zalecał późniejszą Mszę Św.! Teraz kapłan pięknie mówi o Krzyżu Zbawiciela…”śmierć pokonała śmierć”.

   Popłakałem się, ból ścisnął serce (nawet teraz, gdy piszę mam łzy w oczach), a z telewizji Trwam płyną straszliwe obrazy zamordowanego Jezusa na Krzyżu! Podziękowałem za to cierpienie. Teraz na oddalonej ławce „patrzy" narysowany (rylcem) krzyżyk z literami I H S. Nigdy nie zauważyłbym tego. Zważ na te drobne znaki, którymi Niebo zalewa mnie codziennie!

   Płakałem przy Psalmie 78/77…jak to ułożył psalmista? Przecież to słowa zapowiadające Mękę Zbawiciela; wyjawię tajemnicę, nawróceni garnęli się do Boga, przypominali sobie, że Bóg jest ich opoką i Zbawicielem…lecz oszukiwali, kłamali, a serca mieli niewierne.

    Komunia św. rozrywała serce, bo właśnie płynęła pieśń o krzyżu…szkoda, że nie wiedziałem o tym święcie! Pasowało kupienie róż pod „mój” krzyż przy trasie E7. Siostra na ten czas zaśpiewała o Dobrym Bogu, który postawił krzyż na rozstajach dróg…dla błąkających się we mgle lub w nocy.

   W przychodni trafiłem na straszny dzień z kłótniami pacjentów od 7.0-16.00. W radiu, które mam w gabinecie był program o rozwodach. Wyobraź sobie cierpienie matki, którą porzucił mąż i została bez niczego. Nikt nie chce takiej pomagać. Bogacze nie drgną, instytucja każą pisać podania, a dzisiaj trzeba kupić chleb! Właśnie przybyła taka, a napłynęło natchnienie; "daj"...zaskoczyły ją wręczone pieniądze.

    Przepływały dzieci, sieroty, półsieroty, samotne matki, bieda i opuszczenie. Pan pomógł dostarczyć informację o należnych dopłatach w rodzinach wielodzietnych. Napływa ból Matki Najświętszej...pomnożony miliardy razy. Przecież my nic nie widzimy poza własnymi potomkami i bliskimi...„Oto Matka twoja. Oto syn Twój.” 

   W takich dniach Szatan psuje nawet upracowanie, bo po czasie wezwano mnie na wizytę do umierającej staruszki...skierowałem ich do pogotowia.

                                                                                                                                           APeeL
 

12.09.2007(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MAJĄ CZASU DLA BOGA

Motto; Bogusława
   Pielgrzymka autokarowa z parafii. Zapytałem kapłana czy mogę mówić przez mikrofon;

    <<Chciałbym opowiedzieć państwu o naszym Ojcu. Jaki On jest i jak wygląda? Ktoś zapyta przecież Boga nikt nie widział, a kościele Ewangelickim zabroniono malowania Jego wizerunków. Pomyślmy…czy to jest słuszne?

   Nasz kościół ma łaskę ochrony przez Trójcę Przenajświętszą i piękny obraz Boga-Ojca, chociaż mnie nie podoba się ozdobnik w postaci dwóch grubych aniołków. Czy mamy zdjąć ten obraz? Ja rozdarłbym szaty jak Rejtan; nie pozwalam! Przecież są dni w których trzeba na Niego popatrzeć. Wyobraź sobie nasz kościół bez tego obrazu.

   Widzicie Mnie...zapytał Pan Jezusa? Pytacie o Boga, a jesteście stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Jak to? Czy to nie bluźnierstwo? My? Będziecie jak Aniołowie i jeszcze więcej…jesteście Jego dziećmi.

    Wróćmy do Taty, Ojca Niebieskiego, Ojca Prawdziwego. Trzeba zaznaczyć, że w Królestwie Bożym nie ma starości, a takim malują naszego Deus Abba! Pan Jezus słusznie wskazał na Siebie!>>

   Przede mną są dwa ciężkie dni. Wchodząc do przychodni spotkałem znajomego organistę, włączyłem dyktafon i razem śpiewaliśmy pieśń o potępionej Magdalenie; „podaruj, podaruj mi Panie słowa, które darowałeś Magdalenie /../ tylko jedno, tylko Twoje przebaczenie”.

   Miałem też wezwanie - jako świadek - do sądu, gdzie powiedziałem:

    <<Proszę Wysokiego Sądu! Chciałem zapytać czy mogę powiedzieć kilka słów, nie do protokołu? Jako lekarz, który dowiedział się, że mamy Dobrego Ojca, jesteśmy tuż po śmierci, a na tym zesłaniu mamy służyć jeden drugiemu. Niektóre zawody mają łaskę pomagania innym, a takimi są zawód lekarza i sędziego.

   Dlatego dziwi przypadek chorej…skrzywdzonej przez ZUS i moich kolegów, którzy mają służyć, a podzielili chorą wg swoich specjalizacji. Masz 10 chorób, żadna nie kwalifikuje się do renty, a jesteś całkowicie niedolny do pracy! Ja nie chciałbym być tak załatwionym i nie życzę tego nikomu. Taka krzywda zagraża małżeństwu i sprawia pozbawienie nadziei oraz chęci do życia! >>

   Na Mszy Św. popłyną słowa o Bogu-Ojcu, który nas umarłych przywrócił do życia (wraz z Jezusem). Płynie Psalm o Dobrym Tacie, którego mam błogosławić każdego dnia i mówić o Jego Królestwie…jak święci. Tak się dzieje, ale nikt nie chce słuchać.

- Ma pani na imię Bogusława. Czy błogosławi pani Boga?

- Tak…w niedzielę chodzę do kościoła, ale teraz spieszę się.

   Jezus powołuje Swoich Uczniów, a ja po Eucharystii zawołałem; "Tato, Tato jak dobrze u Ciebie…daj czas dla Ciebie...tylko dla Ciebie." Niewypowiedziana słodycz zalała serce i duszę z pragnieniem zostania tutaj...na wieki wieków. Biją dzwony, ból rozłąki…ludzie znają to z życia, gdy umrze ktoś z najbliższych, a szczególnie dziecko!

   Dzisiaj nie miałem nawet chwilki dla Boga, ponieważ niewolnicza praca trwała 10 godzin!

                                                                                                                                APeeL

 

   Nie uczestniczę w nabożeństwach różańcowych, ponieważ moja ścieżka jest współcierpieniem z Panem Jezusem w dziele zbawiania. Ktoś powie, że się wywyższam, ale wiedz, że jest to droga przez mękę z trwaniem jak owca między wilkami. Mam wielki kult do Matki Pana Jezusa i możesz o tym poczytać w dzienniku. 

   Na dzisiejszej Mszy Św. byłem drętwy, ponieważ pobiłem rekord w opracowywaniu i edytowaniu zaległych zapisów dziennika duchowego od 01.10.2019 (40 dni). Nigdy nie przypuszczałem, że otrzymam tak wielką pomoc, bo sam z siebie nic nie mogę...

   Chodzi o to, że przeżyłem swój czas, a jest jeszcze wiele pracy (zapisów), które muszę opracować i edytować, aby spokojnie umrzeć...ze słowami Jana Pawła II "pozwólcie mi odejść do Ojca". Jest to wynik moich próśb o pomoc do Ducha Świętego. Sprawiło to moc do pracy na Poletku Pana Boga z prowadzeniem...nawet "technicznie."

   Tutaj przypomnę 7 DARÓW DUCHA ŚWIĘTEGO 1. Dar Mądrości 2. Dar Rozumu 3. Dar Rady 4. Dar Męstwa 5. Dar Umiejętności 6. Dar Pobożności 7. Dar Bojaźni Bożej...

   Naprawdę tak jest, a sprawia to pomoc Boga Ojca, bo przed zapisami wołam do Ducha Świętego. Ja wiem o tym od początku nawrócenia, ponieważ nie miałbym mocy (przez tyle lat) do prowadzenia dziennika, a wiedz, że w pracy  byłem niewolnikiem (przychodnia, oddział wew. i pogotowie)!. Nawet nie śnił mi się Internet i rozgłaszanie moich świadectw na cały świat.

   Zobacz, że to samo pisałem 21.01.1994, gdy w śnie mignęła figura Pana Jezusa z Sercem, a rano z „Prawdziwego Życia w Bogu" padną słowa do mnie:

   „Wzrastaj w Moim Duchu, jakże inaczej mógłbyś dawać świadectwo /../ Ja jestem twoim Mistrzem i Nauczycielem, który nigdy cię nie opuszcza, chociaż często ci się tak zdaje. Pamiętaj, że beze Mnie - jesteś niezdolny do uczynienia nawet najmniejszego ruchu.

   Ja jestem Tym, który prowadzi cię i poucza /../ Jestem blisko ciebie, ale ty nie możesz Mnie zobaczyć twoimi fizycznymi oczami. Jestem blisko ciebie i nauczyłem cię Mnie rozpoznawać, Moje dziecko, jak nauczyłem t e g o również  i n n y c h. /../."

   Na Mszy Św. z późniejszym nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa miałem pragnienie, wrócić do domu i przespać się. Eucharystia ułożyła się jakby w kielich kwiatu. Ja wiem, że to było podziękowanie Pana Jezusa za mój wysiłek.

   Po wypoczynku pracowałem przez 6 godzin i jeszcze późnym wieczorem, a intencję odczytałem w środku nocy (2.30)  i błyskawicznie dokonałem tego zapisu. Jest to zarazem dowód pomocy Ducha Świętego, bo wczoraj nie miałem pojęcia jak wszystko zacząć i o czym pisać...

                                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane...

05.10.2009(p) ZA OFIARY ZABOBONÓW

wspomnienie s. Faustyny Kowalskiej

   Ile możliwości modlitw przynosi każdy dzień naszego życia. Ludzie pragną bezpieczeństwa, wiedzy o „jutrze”, szczęścia, ochrony. Właśnie trwa karuzela „czarów”...

   TVN Style, gdzie jest goszczona Maryla Rodowicz z wstążeczką na przegubie nadgarstka, swój żywot opiera na kabale, a obok facet jest zapatrzony w piramidkę; oboje budzą zadziwienie redaktorek. Jeszcze psycholog, która chodzi do wróżki i posługuje się wahadełkiem...sam to opanowałem i czynilem, ale jako pomoc w diagnostyce i stosowaniu odpowiednich leków,  a nie dla "czarów".

   Prorok Jonasz chciał zakopać otrzymane talenty (a każdy to 33 kg złota) i wsiadł na okręt, aby uciec od posłannictwa (Jon 1, 1-2,11); „Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr i powstała wielka burza, okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się wiec żeglarze i każdy wołał do swojego bóstwa, a Jonasz położył się i twardo zasnął.

   Przystąpił do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: Wstań, wołaj do Boga twego, może nie zginiemy, bo wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem. Wyrzucili go do morza, a wielka ryba po trzech dniach dostarczyła go na brzeg."  Powiesz, że to bajka. Tak jak szefowa Stowarzyszenia Polskich Racjonalistów, że cud w Sokółce to możliwość zabójstwa jakiejś osoby, bo mamy XXI wiek.

  Teraz w „Rozmowach niedokończonych” hipnotyzer, który powala ludzi, zmusza do wykonywania różnych czynności u pozbawionych świadomości. W „Miłujmy się” piszą o szkodliwości bioenergoterapii, a stare pismo „Nie z tej ziemi” otworzyło się na psychozabawie.

   „Wróżebny krąg tarota, numerologia" oraz nieśmiertelność w postaci reinkarnacji. Sam się na to nabrałem tuż po przebudzeniu przez Pana Jezusa. Pan Bóg jest wówczas delikatny i patrzy jak niemowlak zaczyna stawiać pierwsze kroki, a tu miks chrześcijaństwa z reinkarnacją! Nawet pacjentka stwierdziła, że jest to niezgodna z naszą wiarą!

   Prawie chce się płakać, bo Święty, Święty, Święty Pan zastępów czeka na nasze zawołanie. Najmilsze Bogu naszemu są proste słowa…jak do Ojca Prawdziwego. Psalmista w tym czasie wołał (Jon 2,3.45.8); „W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział /../ Gdy gasło we mnie życie, wspomniałem na Pana, a modlitwa moja dotarła."

   Bracia i siostry nic nie wiedza o demonach. Nic nie wiedzą o ochronie; Aniele Stróży, Św. Michale Archaniele i Panu Jezusie; „Nie bój się, Ja jestem z tobą”.

   Właśnie Pan Jezus mówi w Ew (Łk 10, 25-37) o miłości Boga Jedynego. Po Komunii św. słodycz zalała serce i duszę. Dr. Polo daje świadectwo wiary i mówi, że życie dla ciała...to życie dla śmierci, a ja wiem o tym...

   Otwórz tygodniki i miesięczniki, włącz telewizor, a zobaczysz ile wysiłku wkłada się w ubiór, kosmetykę, gabinety odnowy. Teraz, gdy to przepisuję (05.10.2019) trwa atak na naszą wiarę, która wskazuje "spółkującym inaczej" jako ciężki grzech, bo oni zaczynają oswajać z seksem już 3-latków, a starszych uczą onanizmu…

                                                                                                                                   APeeL

 

05.10.2005(ś) ZA SAMOTNYCH WŚRÓD SWOICH

    Nie mogę połączyć się duchowo z żoną. Wyszedłem do pracy, a w sercu ból, bo bardzo łatwo jest zranić słowem. Kobiety czynią to często, a mężczyzna ma większe poczucie godności. Kobieta nie rozumie tego. Większa jest wrażliwość mężczyzny na obrażenie słowem...nie sprawi tego uderzenie.

   Siostra zabrała matkę do siebie. Teraz ma bliżej do córki, ale tej „dalszej”, bo przez wiele lat była zawsze z inną. To nie ten dom i środowisko...”samotność wśród swoich”...brak kotków, które po buszowaniu w nocy wchodziły do jej łóżka. Muszę zorganizować jej odbieranie radia Maryja, przywieźć obraz i krzyż,

    Dzisiaj rozumiem, że nie przesadza się starych drzew...człowiek przyzwyczaja się nawet do starego żyrandola, małego telewizorka na półce i boku wersalki na której opiera się głowa. Bardzo lubię też mojego starego Citroena, który wozi mnie na spotkanie z Panem Jezusem, bo moja doba jest zbyt krótka. 

   Rozumieją to rodzice pozbawieni majątku, będący na garnuszku u dzieci. Ogarnij świat uciekających z domów, gdzie jest pijaństwo i nie są akceptowane przez bliskich.

   Jeszcze osamotnienie biednych, którzy wstydzą się opieki społecznej. Piszę to 27.05.2012, a w pr. „Państwo w państwie” pokazują los dwójki staruszków, których oszukano na „umowie dożywocia” (oddali gospodarstwo za opiekę do końca życia).

   Jest to przeniesienie własności za opiekę do końca życia (często uszczegółowienie). Zniszczono życie dwojga ludzi. To przyjęcie jakby domownika...dalej wdowy, wdowcy, a nawet kapłani.

   Na Mszy św. padły słowa o Bogu i miłości, a w moim sercu znaleźli się biedni, cierpiący, umierający, smutni, chorzy na depresję i pełni nieszczęścia. Dalej pensjonariusze w hospicjach. Pod obrazem Trójcy Przenajświętszej wołałem za te osoby do Matki Zbawiciela.

   Sam jestem w takiej sytuacji, bo wybory, a tu figurant, nasilenie gnębienia. Wołałem także za lotnika, który zostawił smugę na niebie, gdy szedłem na Mszę św.! Łzy zalała oczy. „Tato! Tatusiu! Tylko Ty możesz pocieszyć”.

   Kapłan mówił o potrzebie ofiarowywania swoich codziennych cierpień. Oto zawsze proszę moich chorych. Sam to uczyniłem z Mszą św. 1-piątkową z litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa. W czytaniach mówią o przebiciu boku Zbawiciela, a w moim sercu obrazy z ostatnich wizyt.

   Trafiłem do unieruchomionego dziadka (90 lat), którego żona zmarła po skierowaniu do szpitala. Nad nimi był wielki obraz Pana Jezusa z Najśw. Sercem. W sekundowych błyskach moje serce przeszywały...”strzały bólu”, a łzy płynęły na ziemię. To wielka łaska współcierpienia ze Zbawicielem. Koi wówczas Eucharystia, a jakby na znak żona podała mi w końcu dnia rybę...

                                                                                                                          APeeL

 

05.10.2002(s) ZA MARNUJĄCYCH ŻYCIE

    Idę do Domu Pana...natknąłem się na zbitą butelkę po wódce ze stojącym obok kieliszkiem. To dzień Matki Zbawiciela (pierwsza sobota)...”Ave Ave”. Łzy zalały oczy, bo jest tylko mała grupka wiernych Matce naszej.

   Nawet teraz, gdy to przepisuję łzy płyną po twarzy, bo całość mojego obdarowania to Jej wstawiennictwo do Boga, to przez Nią przyjęte wołania za mnie. Teraz mam dług, bo jestem uczestnikiem Szczęścia Wiecznego.

   Płynie litania Loretańska, a „patrzy” Stacja; Pan Jezus zdejmowany z krzyża w objęciach naszej wspólnej Matki. W myślach szukam znaków; radio Maryja, „Rycerz Niepokalanej, Pomocnicy Mariańscy.

    Po odczycie intencji wszystko stało się jasne;

- „przypadkowo” oglądałem program o zespole przedwczesnego starzenia się (progeria, z. Wegnera)

- poszukuje się genu starzenia się, a właściwie „genu życia”, bo tego pragnie ludzkość

- w ręku artykuł o odporności i AIDS...

   Ludzie nie szukają życia wiecznego i Królestwa Niebieskiego, ale marnują czas na przedłużenie pobytu w ciele.

- na mieście znowu trafiłem ponownie na butelkę po wódce i znalazłem cukrowego baranka.."słodycz z Nieba"

- „To-To” nadzieja. a mamy „zaufać "Panu już dziś”...

   W ręku mam gazety z art.; „Zdruzgotani życiem”, o narkomanach, AIDS, szukaniu szczepionek, wybrał Zachód, ale porzucił żonę, szaleńcza jazda młodych (kaskaderzy), Piotrowski zabójca ks. Jerzego Popiełuszki.

   Ogarnij wszystkie możliwości marnowania życia poprzez jego „szukanie", igrania z losem lub prowadzenie życia gorszego od zwierząt, które współżyją tylko dla rozmnażania, a u nas jest to bożek. Nawet Magda Gessler serwuje potrawy po których wszystko staje

   Idę na Mszę św. wieczorną, bo jutro mam dyżur i ponownie wchodzę na butelkę po wódce. W ręku znajdzie się art. „100 lat dla Michała”, a w „Sup. ex.” będzie o męskich prostytutkach, pokażą też „śpiewające i rozbierające się”. Jeszcze reportaż „Gołąbek niepokoju” o życiu nocnym wielkich miast z („Русская рулетка"); gra z naładowanym pistoletem (bębenek).

                                                                                                               APeeL

 

05.10.2001(pt) WDZIĘCZNY ZA BOŻĄ OPIEKĘ

   5.45 ...”Anioł Pański” z poczuciem bliskości Mateczki Zbawiciela. Łzy zalały oczy, bo; „Słowo stało się Ciałem”. Tego nie można przekazać, bo to jak błysk zwykłego światła!

   To też pokazano w telewizji, bo pomyłkowo rakieta ukraińska zestrzeliła pasażerski samolot sowiecki...67 ofiar. „Jezu! Jezu! och Jezu”. W ręku mam zdjęcie relikwiarza korony cierniowej.

   Msza św. o 6.30, bardzo lubiłem tę porę, a teraz wolę wieczorem, bo mogę wyspać się rano i nie mam już tęsknoty za Panem Jezusem. Płynie pieśń „dla nas Mu włócznia boleść zadana”.

   Nagle ujrzałem łaskę wczorajszej spowiedzi, bo dzisiaj jest wiele kobiet, a nie ma spowiednika! Pan Jezus wskazuje na znaki i cuda, które czynił, ale ziomkowie byli pozbawieni wiary. Dzisiaj jest to samo, bo są gardzący Zbawicielem i kulawe babuszki wierne Bogu.

   Eucharystia z pieśnią: „Twemu Sercu część składamy i chwała niech będzie zawsze i wszędzie”. Wszytko kończy litania do Najśw. Serca Pana Jezusa z błogosławieństwem Monstrancja.

   7.14 -18.30 tyle godzin trwała praca. To był bardzo ciężki dzień, z umęczenie prawie padałem. Dlatego w ręku znalazła się modlitwa do MB Licheńskiej i dziękczynienie za Jej opiekę! Sama Matka Boże też przybyła do mnie, bo jedna z pacjentek podarował mi wizerunek MB Ostrobramskiej! Przepływa dzień: pomoc USA dla Afgańczyków, umęczenie opiekunów najbliższych, PCK. opiek społeczna i ONZ.

   Jeszcze rano dziękowałem Matce Pana Jezusa za pomoc i opiekę. Syn właśnie prosił o samochód i wrócił szczęśliwie. Dlatego ponownie "patrzyło" zdjęcie św. Relikwiarza, gdzie przechowywane są doczesne szczątki (relikwie)...

                                                                                                                                       APeeL

05.10.1999(w) ZA CZEKAJĄCYCH NA NALEŻNOŚĆ

   Leje, a człowiek cały spocony z poczuciem wygnania. Góra piżamy jest wprost wyjęta z wody. Chciałem przestawić budzik, ale mam wstać wcześniej. Z radia płynie piosenka: „Sing may song”. Popłakałem się i zacząłem wołać do Boga Ojca jak małe dzieciątko; "Tato! Tato! Tatusiu!"

   Nawet teraz, gdy to przepisuje (30 stycznia 2014 roku) wstrząs przepływa przez ciało. „Anioł Pański”, a właśnie Paul Anka śpiewa „You're my destiny”..."Ty jesteś moim Szczęściem!" Ponownie popłakałem się i wołałem jak poprzednio, bo Bóg faktycznie jest moim Szczęściem!

   Wcześniej poszedłem do przychodni, wszystko rozłożyłem, ale ze względu na ulewę nie było żadnego pacjenta. Zrozumiałem dlaczego miałem wcześniej wstać, ponieważ Anioł podpowiedział „Msza św. o 7.30”. Tak! Tak!!

,,,Zdążyłem i pełen zadziwienia słuchałem Ew (Łk 10), gdzie Pana Jezusa gościła Maria i Marta. Posługa...posługujący. Napłynęła postać żony, która „wszystko trzyma w swoim ręku”.

    Eucharystia pękła na pół „My”. Popłakałem się w ciszy, która właśnie nastała, a której zawsze pragnę, bo żyję w potwornym stresie. Dzisiaj nie ma nawału pacjentów, jakoś poszło. Trafiliśmy do notariusza, bo sprzedałem garaż. „Super express” donosi o strajkach pielęgniarek, a jest bezrobocie.

    Po koronce do Miłosierdzia Bożego padłem w błogi sen do 18.00. Jak wielka jest dobroć Pana i Jego prowadzenie. Oto wojna w Czeczenii, gdzie pragną wolności, pracujący, którzy powinni otrzymać należną zapłatę, a w końca ja czekający na pomoc w ciężkiej pracy i emeryci na odpowiednie świadczenia, a nie łaskę, bo rozkradziono ZUS.

   Napływa sprawa radia Maryja, które walczy o swoje prawa do nadawania audycji. Tak czekałem na należne mieszkanie, a ilu czeka na pracę, którą blokują emeryci. Ze starej gazety „patrzy” informacja o dzieciach czekających na ciepły posiłek. Wieczór zszedł na skręcaniu tapczanika synowi. Przeprosiłem Boga i podziękowałem za ten dzień...

                                                                                                                                   APeeL

05.10.1997(n) ZA PRZYNOSZĄCYCH ROZCZAROWANIE

   Radość z  zakończenia dyżuru w pogotowiu, a w drodze do domu płynie "Anioł Pański" i część radosna różańca. To tak jak powrót do Domu Boga Prawdziwego, do naszej wiecznej ojczyzny i Ojca Najświętszego, ale większość pragnie być tutaj, na tym zesłaniu.

   Jeszcze nie wiedziałem, że Pan pokaże mi to uczucie w ramach dzisiejszego dnia: koledzy lekarze jeden z PSL-u, a drugi z SLD są rozczarowani wyborami. Źle się czuję po rozmowie z nimi, aż mam ból w sercu.

   W domu trafiłem na umęczoną żonę, ponieważ zostawili jej psa, który szczekał przez całą noc, ponieważ pojechali na wesele. Ponadto mam niespodziankę, ponieważ ktoś zostawił samochód pod moim oknem, bo trafił do szpitala.

   Teraz biegnę na na Mszę świętą odmawiając w wielkim bólu część bolesną różańca w dzisiejszej intencji. Zatrzymałem się przy drzwiach, a na tacę mam tylko 2 zł. Zobacz naszą marność. Przez całe nabożeństwo wchodzili spóźnialscy. Natomiast podczas Eucharystii większość wychodziła.

    Popłakałem się i wołałem do Pana Jezusa, aby przyjął moje serce do swojego Najświętszego Serca. "Przepraszam, przepraszam za moje życie, moje działania które rozczarowywały! Proszę o przebaczenie". Kapłan mówił, to co wiem o Europejczykach, przemocy, moralności telewizyjnej z hasłem "róbta, co chceta" i o rozbitych małżeństwach.

   Podczas powrotu z kościoła popłynie droga krzyżowa, a łzy będą zalewały oczy. W telewizji pokażą spotkanie Jana Pawła II z różnymi rodzinami w Brazylii: oto matka sześciorga sześciolatków której proponowano aborcję, rodzina dziewięciorga własnych dzieci z 11-ma adoptowanymi. Kończę część radosną plus wołanie do Dzieciątka Jezus oraz koronkę w intencji tego dnia, bo właśnie wypada pierwszy dzień nowenny do Miłosierdzia Bożego.

   Padłem w ciężki sen, nagle wrócił ból z powodu bliskości Boga Ojca. Popłakałem się podczas patrzenia Zbawiciela, Który powiedział do mnie z trzeciego tomu "Prawdziwego Życia w Bogu", że tak wiele namaszczonych sług uległo urokowi szatana. To potwierdziło intencję tego dnia, bo najwięcej rozczarowania sprawiają Stwórcy jego Sługi i tacy jak ja ja...wiedzący!

   Jakże cierpi Pan Jezus, bo większość chrześcijan odrzuca Komunię św. (kościoły "zreformowane")! Naprawdę nie wiedzą jak wielka to łaska Boga. Ból zalał serce, a właśnie płyną obrazy Jana Pawła II w Brazylii i Pan Jezus Zmartwychwstały na górze.

   Popłakałem się na końcu dnia czytając "Dziennik" Stefana Kisielewskiego...jego rozczarowanie ustrojem szczęśliwości, a ja zarazem widzę, że on rozczarował Ojca Najświętszego, bo powinien dziękować na kolanach za otrzymany talent!

                                                                                                                     APeeL

 

05.10.1992(p) NAJŚWIĘTSZA GŁOWA PANA JEZUSA

   Tuż przed obudzeniem młody człowiek śpiewa mi powtarzając kilka razy, że "Zbawienie może się zdarzyć!" Kto i od kogo to płynie? Zaczynam "Anioł Pański" oraz cz. radosną różańca do "Narodzenia Pana Jezusa", a różańcu Pana Jezusa przy każdym "Ojcze nasz" płynie Koronka Pokoju.

   Wierz mi, że jest droga to do Królestwa Bożego! Przed chwilką z mojego bałaganu wypadła karteczka od pani przysyłającej "Echo" Medziugorie, a wzrok zatrzymały słowa; "Szczęść Boże na każdy dzień!Ja wiem, że jest to życzenie od Boga Ojca...

   Serce zalał pokój; nie ma lęku, wszystko i wszyscy są dobrzy, nie ma rozdrażnienia i pośpiechu. Jeszcze przed chwilką widziałem kolegę, który jest "otwarty". Tu wyjaśnienie, bo on jest z władzy, a ja jestem zamknięty (skrywam wszystko, co piszę, zamykam się w pokoju lekarskim)!

  Nawet ostentacyjnie ma otwarte drzwi, bo nie ma nic do ukrycia, poza tym, że jest opłacanym szpiclem. Teraz właśnie jego mogę objąć jak brata, a w książce od Jehowych padną słowa o Jezusie i faryzeuszach!

   W pośpiechu opuszczam dyżur, bo mam wyjazd, a w tym momencie starsza pani wręcza mi "Litanię do Najś. Głowy Pana Jezusa" (przekaz mistyczce Teresie Helenie Higginson). Czy to jest przypadek? Nie ma przypadków, gdy prosisz Ojca o prowadzenie i błogosławieństwo! Teraz ten wizerunek mam teraz jako skrót na pulpicie komputera.

   Z Orędzia MB Pokoju popłyną słowa (z 25 VIII 92 r.); "otwórzcie się na Mnie całkowicie, żebym mogła prowadzić was ku tej cudownej miłości Boga Stworzyciela, który objawia się wam każdego dnia." Moje serce przenikają dwa słowa "Bóg Stworzyciel", które powtarzam wielokrotnie.

   Pan pomaga, właśnie przywiozłem zreperowaną pralkę, a na poczekalni u dentystki, gdzie będzie cichutko popłynie koronka Pokoju! Z twarzą w dłoniach odmówię "dziesiątki" Zdrowaś Maryjo. Przede mną jest starsza pani i wyczuwam, że poproszą mnie przed nią!

   Wykorzystuję sytuację i mówię jej o "próbach" wspominając matkę w Oświęcimiu rzucającą chleb swoim dzieciom, który wyłapywali głodni mężczyźni oraz dobrowolna śmierć o. Kolbe.

   W gabinecie wskazuje na aborcję podsuwaną przez Szatana jako "dobro". Nigdy nie będzie równości i jedności, ponieważ on na to nie pozwoli!

   W czasie przejazdu cały czas mówiłem do córki o Mądrości Ojca, Jego Dobroci, naszej wolnej woli, która gubi większość i o niewoli po oddaniu jej Bogu Ojcu. Po załatwieniu jej spraw (studia) znalazłem się przed kościołem św. Jacka, gdzie był plakat informujący, że dr Francis Barboza SVD (Hindus) tańczy biblijną historię zbawienia.

   Łzy zalały oczy, ponieważ przez serce przeleciała strzała miłości...odczułem cierpienia wszystkich ludzi w różnych krajach i różnych ras, którzy stali się wyznawcami Pana Jezusa. Pojawił się obraz wszystkich ludzi pod Sztandarem Pana Jezusa i Jego Znakiem czyli Krzyżem! To oznacza Pokój na świecie!

   W ciszy kościoła popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego; "za ludzi różnych ras, którzy poszli za Jezusem." To rodzi cierpienia; oto kapłan przyjmujący święcenia w naszym kościele, chrześcijanie w Indiach, gdzie traktowani są jako ludzi niższej kategorii.

   Płynie koronka i nie mogę nadziwić się nadziwić imionom polityka Rokity, Jan Maria. Wołam za misjonarzy, których los jest bardzo ciężki (osamotnienie, daleko od rodzin, często pobyt we wrogim otoczeniu, różne cierpienia, poniżenia). Popłynie cała moja modlitwa...

    Po drodze dotarłem na nabożeństwo różańcowe w obcym kościele, gdzie był półmrok, figura Matki z oświetloną koroną na głowie w grocie z Lourdes (w ścianie). Teraz przypomniało się spoglądanie na wystawę, gdzie były twarze Pana Jezusa, a teraz otwieram modlitwę do Najś. Głowa Jezusa siedliska Bożej Mądrości (mistyczka Teresa Helena Higginson; 1844-1905).

   W ulotce, którą otrzymałem od pacjentki są obietnice Pana Jezusa...łzy kręcą się w oczach i odmawiam "Litanię do Najś. Głowy Jezusa" za córkę, tak jakby odmawiała ją ona;

   "Najśw. Głowo Jezusa, Świątynio Mądrości Bożej, odbicie Nieskończonego Majestatu Bożego cierniem uwieńczona, Światłości każdego człowieka, na ten świat przy chodzącego, która znasz tajemnice naszych serc." Największe zdziwienie budzi - zawołanie dotyczące olejku od Magdaleny, a właśnie dzisiaj pomylono imię córki (zamiast Magda - pisano Magdalena).

   Nie czekałem na nabożeństwo, ponieważ wiem, że żona będzie podenerwowana. Wstąpiłem po drodze do kościoła, gdzie wróciłem do Boga, ale to Sanktuarium było zamknięte!

    O 20.00 zalecono "modlitwy wieczorne", bo chciałem napić się wódki...wlałem z powrotem kieliszek do butelki! Przecież prosiłem Boga Ojca o prowadzenie i błogosławieństwo w dniu dzisiejszym!

                                                                                                                                  APeeL

 

 

05.10.1991(s) Modlitwa gotowa...

    5.40 - daleki wyjazd, zimno...w oczekiwaniu na kierowcę w myślach pytam; od czego zacząć dzień? Po kilku sekundach zdecydowanie napływa, że mam odmówić różaniec Pana Jezusa.

   Tak, bo tam wypada "Zmartwychwstanie"! Jakże piękne przesuwały się krajobrazy; oto wstające słońce za mgłą, teraz za drzewami, raz z prawej oraz z lewej. Babuszka (73 lata) lubiąca pracę trafiła na chytrego kierowcę, który jechał na skróty...tlukł nas po dołach i zakrętach! Przy okazji były inne krajobrazy...

   9.00 w domu - bój w sercu; wypoczynek na działce czy układanie do końca mojej modlitwy? Przeważała pokusa, bo "nie możesz pisać modlitwy zdenerwowany", trzeba to czynić w piątki! Zobacz "chytrość" Bestii! 

    Nie wiedzialem, ale udało się wszystko opracować, a serce zalała moc i radość. W takiej chwilce mogę przenosić góry. Wczoraj złościłem się i dzisiaj nie chciało się pracować w przychodni, ale Matka Boża pomogła...także w zapisie modlitwy, która towarzyszy mi dotychczas (jest na witrynie). Z całego serca podziękowałem...

   Dopiero teraz idzie praca na działce i to przy gnoju z którego wyrosną piękne kwiaty...w tym pod "mój" krzyż! Zły przeszkadzał, bo nienawidzi mnie i mówił szyderczo; "spieszy się z modlitwą, aby w domu pić alkohol!" Nadeszło wyjaśnienie, bo Szatan nie lubi, gdy pije się alkohol i chwali Pana Boga (Tomasz Mann). To prawda, bo wówczas przeważnie ludzie w różny sposób bluźnią. W domu zaatakował nas syn, bo zapytałem go o niespodziewane wyjście na imieniny!

   Teraz czytam zaleconą książkę "Imię róży" Umberto Eco. Po kilku stronach wiem wszystko. Przypuszczam, że to książka w której jest zawarta dysputa o wierze. Do wiary nie dochodzi się przez dyskusję, ale przez zawołania modlitewne.

   Faktycznie - całe strony opisują słabości zakonników, wyśmiewają wiarę, podane są przykłady (opisy) seksualnych zboczeń, kompletne głupoty. To książka typu satanistycznego jak "Malowany ptak" Jerzego Kosińskiego. Demon podsuwa wrogość do naszej wiary w różnej formie...

                                                                                                                                         APeeL

05.10.1989(c) Porównuj siebie...do Jezusa

   W nocy rozmyślam o cierpieniu. Każdemu z nas wydaje się, że jego jest największe! W porównaniu do Pana Jezusa ujrzysz prawdę, bo oprócz bestialskiej śmierci Jego umieranie trwa dalej z powodu naszych grzechu, a dla wielu Jego Męka poszła na marne.

   Porównaj swoją biedę do Pana Jezusa, swoje opanowanie i dobroć do Pana Jezusa. Czyń tak ze wszystkim, a zobaczy prawdę o swojej nędzy.

   Zaczyna się normalny dzień pracy. Przygotowuję kawę i moja myśl pobiegał do wymyślonej sytuacji. Zostałem sam, szukam partnerki, ale przecież wybrałem już Pana Jezusa!

   Zły natychmiast przysłał myśl; "coś ty, przecież Jezusa nie ma, a każde zwątpienie jest od Przeciwnika Boga!" Znajdź się na miejscu człowieka, który uważa te myśli jako swoje!

   Na wizycie trafiłem do pacjenta bez nóg. Opowiadał, że nogi czuje...nawet ich świąd i ból, a po obudzeniu wie, że je ma! W śnie biega...czasami pomyli się i wstaje na te nogi!

   Przekazał jeszcze dwa sny "do przodu". Podczas pobytu w domu dziecka jechał samochodem ciężarowym po jabłka do Częstochowy! Samochód potrącił i zabił człowieka. Po latach tak się stało. Obecnie miał stłuczkę, a wcześniej śnił mu się biały "Fiat" i zderzenie z nim. Sen ponownie spełnił się i rozbił motorowy wózek inwalidzki.

  • Czy kierujący był człowiekiem ze snu?

  •  Tak, ten sam!

   Ja też mam sny do przodu, a to świadczy o naszym losie, ale determinizm jest błędny, bo Bóg Ojciec może wszystko zmienić. W ostrzeżeniu sennym jesteśmy ostrzegani, ale większość nie prosi o Opatrzność Bożą, bo wierzy w swoje możliwości. Tak się wmawia, że siłą woli możemy wszystko...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

   Naród wybrany otrzymał od Boga księgę Prawa Mojżeszowego i dzisiaj - zgromadzony na placu przed Bramą Wodną - domagał się usłyszeć, co do nich powiedział nasz Bóg Ojciec (Ne 8).

   Pisarz Ezdrasz czytał - od rana do południa - księgę Prawa Mojżeszowego. Później błogosławił Pana, wielkiego Boga, a cały lud, podniósłszy ręce, odpowiedział: <<Amen!Amen!>> Piszę to, a wstrząsający dreszcz przepływa przez moje ciało...u mnie jest to znak prawdy!

   Potem wszyscy padli na kolana, twarzą do ziemi, co zna każdy z modlitw braci muzułmanów. Po pouczeniu cały lud płakał, a ja teraz z nim (04.10.2019 g. 5.55). Pocieszono ich wieścią, że jest to Święty Dzień Pana, który mają obchodzić z radością (Ne 8).

   Później Pan Jezus rozesłał (Łk 10, 1-12) "jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów" w celu rozgłaszania, że: "Przybliżyło się do was królestwo Boże /../ bliskie jest królestwo Boże."

   To było przed śmiercią Zbawiciela, bo dzisiaj Królestwo Boże jest już otwarte (możemy wracać), a na ziemi jest w nas. Dla 99.99% to jakaś bajka do potęgi, a dla wrogów naszej wiary ogłupiająca prostaczków. Dlatego Pan Jezus dodał; "Oto posyłam was jak owce między wilki." To prawda, bo Zbawiciela prześladowali i nas też prześladują.

   Ja jestem tego dowodem, bo koledzy lekarze, samorządowcy, Polacy mieniący się katolikami z Izby Lekarskiej...okazali się antykrzyżowcami i 10 lat trwają w bezkarności za napad na obrońcę naszej wary. Nie wiedzą, że "kto wami gardzi, Mną gardzi"...

   Dla wierzących, a myślę o chrześcijanach - także wyrwanych przez "reformatorów" z jedynie prawdziwej wiary katolickiej - słowa o istnieniu Królestwa Bożego nic nie znaczą, a szczególnie niezrozumiałe jest to, że ono jest już w nas!

    Nie potrafię edytować rycin, ale musisz ujrzeć naszą budowę: ciało fizyczne - z wcieloną po poczęciu - duszą pragnącą powrotu do Raju. Postaram się przedstawić problem wiary w istnienie Królestwa Bożego na braciach bliźniakach; takich samych w ciałach, ale różniących się świętością (promieniowaniem) tej cząstki Boga w nas samych...

Pierwszy bliźniak należy do ludzi normalnych (obojętnych duchowo), jest agnostykiem lub niewierzącym (ateistą), a wyżej wiedzącym, że Boga nie ma (Richard Dawkins) lub groźnym bluźniercą typu Jerzego Urbana i opętanymi intelektualnie. Nie ma sensu opisywanie tego oceanu, bo Szatan jako upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji ma "dla dla każdego coś miłego".

    Byt tych ludzi jest materialistyczny i opiera się na trzech dogmatach;

1. człowiek nie ma duszy

2. człowiek pochodzi od zwierzęcia

3. istnieje tylko życie doczesne...

Drugi bliźniak jest odwrotnością duchową poprzedniego i wierzy, że;

1. mamy nieśmiertelną duszę

2. stworzył nas Bóg Ojciec...rodzice przekazali nam ciało w które została wcielona nieśmiertelna dusza

3. po śmierci rozpoczyna się życie wieczne...

    Ludzie muszą wszystko zobaczyć i dotknąć, słowa dotyczące naszej duchowości też biorą też po ludzku, czego przykładem jest "jedzenie Eucharystii"...czyli widzialnego opłatka lub okruszyny chleba. Nie wiedzą, że przyjmują Duchowe Ciało Pana Jezusa, które łączy się z naszą duszą.

   Ostatecznie przekażę, że poczucie Królestwa Bożego w nas musisz sam przeżyć, bo tego nie można opisać...jak ekstazy po Eucharystii, która wg koleżanek specjalistek z psychiatrii (ateistek) jest; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Za takie brednie powinny mieć odebrane prawa wykonywania zawodu lekarza, bo jest to szkodliwe nieuctwo...z wchodzeniem w walonkach na teren święty!

   Jeżeli jeden raz zaznasz poczucia Królestwa Bożego w nas to zrozumiesz, że jest to ojczyzna duchowa, ponadnarodowa. Mimo różnych ras i języków wiemy to samo; bez głupich posiedzeń i dyskusji. To jest namiastka Królestwa Niebieskiego do którego wracamy po śmierci z tego zesłania, po odrzuceniu ciała fizycznego...

                                                                                                                      APeeL

 

 

Właśnie przepisane...

04.10.1999(p)   ZA POZBAWIONYCH ŚRODKÓW DO ŻYCIA

Świętego Franciszka

   Męczą sny "do przodu." Właśnie przywiozłem pacjenta do szpitala i trafiliśmy na obchód. To sprawdzi się, bo skieruję pacjenta do szpitala, gdzie jego syn ma znajomego ordynatora. Teraz znalazłem się w budce na działce z małym okienkiem, a w telewizji pokażą wagony kupione dla bezrobotnych (slamsy w RP).

    Po przebudzeniu w sercu znalazł się grzeszny brat Jerzy Urban, proszący się o śmierć prawdziwą (duszy)Siostra Faustyna miała łaskę widzenia duchów nieczystych przy takich umierających grzesznikach. To jest zrozumiałe. Przecież Bóg pokazuje to na szakalach i różnych padlinożercach.

    W ciemności nocy zalał mnie strach i poczucie w y g n a n i a. Z tego powodu zacząłem wołać jak sierota lub przebudzone dzieciątko; ”Tato! Tato! Tatusiu!”. Po przebudzeniu popłynie „Anioł Pański”, a po pocałowaniu Świętej Głowy Pana Jezusa mam jechać do kościoła.

    Pan skierował slowa  do s. Faustyny: „nie patrz na ludzi”. Ja wiem o tym, że wokół są nędznicy tacy jak ja i nic nie obchodzi mnie ich opinia o mnie.

   Przypomniał się św. Franciszek, który lekkomyślnie spędził młodość, a później odpowiedział na tajemnicze wezwanie przez Pana i założył habit...mimo sprzeciwu rodziny i wydziedziczenia! Poszedł służyć biednym. Pan Jezus zaleca pozbyć się wszystkiego i czynić Wolę Boga Ojca

   Sam Zbawiciel to pokazał poprzez Swoją pokorę, wyzbycie się wszystkiego. Tak postępuje garstka!  Podczas Eucharystii ponownie wołałem do ABBA (TATY), a serce zalewało poczucie bezpieczeństwa. 

    Wcześniej zacząłem przyjęcia chorych, a już jest u mnie 80-latek, którego niesłusznie pozbawiono 30 zł, bo u nich nie ma lekarza, a my ich zastępujemy! Prawie chce się płakać z powodu bezduszności tych, którzy budowali komunizm, a teraz mienią się Europejczykami.

   Płacze dziewczyna, której nie chciano zarejestrować, bo nie miała pieniędzy, a miała błahe zakażenie naczyń limfatycznych po zakłuciu. Napisałem jej receptę na jakąś osobę, bo wrogowie rodaków oszaleli. Tak samo było z obcą kucharką.

   Przesuwał się świat biednych, pozbawionych środków do bytu, ogołoconych. Oto rejestratorka, której wypowiedziano pracę po 12 latach zatrudnienia i palacz z naszej przychodni, biedni, bezrobotni. Ciężko uszkodzony otrzymał należna rentę, ale połowę zabierają na alimenty. 

    On mówi do mnie „panie Andrzeju”, a moje serce zalewa Słodycz Boża. Zaprosiłem go do kościoła, bo gaśnie w oczach. Ostatniemu pacjentowi dałem zaświadczenie do opieki społecznej w UMiG oraz do parafii, gdzie zbierano na biednych.

   Dary Caritasu dla Kosowa trafiły na śmietnik, trwa agresja sowiecka w Czeczenii. Podczas odmawiania mojej modlitwy zauważyłem, że dyspozytorka została porzucona z dziećmi przez męża.

    Dzisiaj mam dyżur i muszę dać żonie „rozłąkowe”...dobrze, że zapłacili za badanie kierowców. Pan jest Dobry! Drobne dary i parę groszy oddaję obsłudze, bo przynieśli wyprane fartuchy.

    Synowi nie zapłacili za zwolnienie lekarskie z ZUS-u, bo kiedyś spóźnił się ze składką! To traktują jako „zerwanie umowy” - w styczniu 1999 r. pozbawił się ubezpieczenia. Dzisiaj Pan pokazuje mi to wszystko, a sam nie mam grosza w kieszeni.

    Po odmówieniu koronki padłem w błogi sen, ale zerwał mnie krzyk dyspozytorki, bo ktoś zranił się w rękę piłą tarczową. Młody człowiek utraci zdolność do pracy (okaże się, że szef go nie ubezpieczył, a dodatkowo umarł!).

    Zapisuję te przeżycia, a z radia płynie informacja o b. Albercie (Adamie Chmielowskim) i św. Franciszku oraz innych, którzy poświęcili swoje życie dla biednych.  Mówiono też o ochronkach dla dzieci, a w ręku mam słowa z Ew (Łk 10, 25-37) o miłosiernym Samarytaninie.

   Kolega śpi, a ja pojechałem za niego na daleki wyjazd, aby odmówić moją modlitwę. Trafiłem do młodych po ślubie z zatruciem pokarmowym, ale chodziło o to, że w szpitalu trafiłem na scenę, która widziałem w dzisiejszym śnie: przedsionek, personel, lekarz dyżurny.

   Poprosiłem, aby Pan Jezus przyjął ten dobrowolny wysiłek i pocieszył żonę oraz sprawił ochronę mojej rodziny. O północy podziękowałem za wszystko.

                                                                                                                                 APeeL

 

04.10.1992(n) ZA CHORYCH DUCHOWO

 

   Po przebudzeniu bałem się o przeoczenia czasu na Mszę św. a zły intensywnie kusił, abym dzisiaj nie nie był w kościele (mam dużur). Trochę głupio, bo napłynął obraz Pana Jezusa Frasobliwego (w koronie cierniowej)...nie można mieszać radości duchowych z ziemskimi! Nie wolno tego robić.

   Przed pójściem spać "Droga do Chrystusa" otworzyła się "na modlitwie" serca dzieci Bożych; "Wznośmy duszę do Boga, aby mógł w nas tchnąć dech niebieskiej atmosfery /../."

   Teraz serce raduje początek Mszy Św. gdzie pada określenie Matki Różańcowej jako "Lilija"...łzy zakręciły się w oczach. Ponownie wołałem w intencji córki; "Boże Ojcze Przedwieczny daj jej wiarę maleńką jak ziarno gorczycy...daj przez Syna Swego, Pana Jezusa!" W tej intencji będzie Eucharystia.

    Z radia pobliskiej parafii płynie kazanie o chorobach ewangelicznych, ale w nowoczesnym ujęciu: 

paraliż wolnej woli, która jest największym niebezpieczeństwem wolności!

trąd serca, ślepota umysłu z połamaniem życiorysu i drogi życiowej...

   W ten sposób wyłoniła się dzisiejsza intencja.  W pogotowiu czekam na daleki wyjazd, aby odmówić moje modlitwy...prosiłem o małomówność i to spełnia się, bo nie rozmawiam! Płynie piękna muzyka country, a ja mam się radować, bo "moje prośby zostały wysłuchane w Niebie"!

   Łzy zalały oczy z powodu dobroci Boga Ojca zawołałem z głębi serca;

   <<Ojcze Dobry, którego nikt nie zna, a Który Jesteś! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Jedyny i Ostateczny Pan razem z Ojcem Prawdziwym i Duchem Św.! Niech będzie pochwalona każda chwilka mojego życia, które otrzymałem od Ojca! Niech będzie pochwalone wszystko, co stworzył Ojciec! Dziękuję nawet za to, że wygonił mnie z Raju. Dziękuję Ci Ojcze, przecież to dla mojego dobra. Dziękuję!>>

   Z radiowej jedynki popłynie reportaż o młodym człowieku, który postanowił zostać alkoholikiem, wpadł w nałóg, ale zawsze był pogodny. Matce ziemskiej, która próbowała ratować go wszystkimi sposobami robił wiele kłopotów. Sprzedawał rzeczy, a na końcu życia żebrał nachalnie na osiedlu. Zmarł w czasie snu; relanium + alkohol. Matka płacze i nie wie skąd takie cierpienie spadło na nią, a koledzy śmieją się z radości, że żyją...wielu ma ulgę, bo zostali od niego uwolnieni! 

    Teraz w ciszy i półmroku płynie poetycki koncert życzeń: "Czego chcesz Panie za Twe hojne dary?" Dalej trwa spokój (nie ma żadnych spraw, cisza), ale jest to coś innego niż pokój w sercu (wówczas nie napływają złe myśli i niepokoje pacjentów, które odbieram telepatycznie). Na szczycie tych doznań jest Pokój Boży w sercu! To stan duchowy, który jest trudno opisać i przekazać (tak jak stan miłości). To schody do nieba - pierwszy schodek to spokój!

   Cieszyłem się z małomówności, a teraz na dalekim wyjeździe o 20.00 wdałem się w dyskusję "o chodzących do kościoła", którzy uspokajają własne sumienie, lepiej, gdyby nie chodzili do Domu Pana!

                                                                                                                             APeeL

 

 

 

04.10.1991(pt)  Smutna jest dusza moja... 

   Wstałem o 5.50 i odmówiłem całą cz. bolesną różańca, a po wyjściu żony do sprawdziłem, gdzie schowała alkohol...w ten sposób znalazłem w barku wiersz-list, który napisałem do niej 27 IV 1989 r...

"W ciszy podamy Mu ręce...

On je dotknie, połączy i napełni miłością.

On co połączy...to świętość ze świętością zlana.

On jest we mnie i w tobie.

On Był, Jest i Będzie!"...

    Nawet zaskoczyły mnie te słowa, chociaż pisane przeze mnie. Łza zakręciła się w oku; "Jezu. Jezu...to już wówczas tak czułem?"  Poprosiłem Matkę Bożą o radę, czy mam brać w pracy wolny dzień. Mam zostać i przepisać tworzoną modlitwę...

    Podczas zawołań przy "Biczowaniu" (u mnie "św. Rany i św. Krew") odczułem, że jestem jednym z biczujących na zmianę! "Uderzam Cię, Jezu kilka razy, z własnej chęci! Nie wołałeś mój Jezu i nie krzyczałeś, tylko cichy jęk i westchnienia towarzyszyły uderzeniom!

    Łzy zalały oczy! Pisałem 6 godzin i z trudem zdążyłem na dyżur. Napłynęło, że "Pan Jezus odda mi ten czas z nawiązką"! Ta wymodlona modlitwa towarzyszy mi pawie każdego dnia (witryna strony), a teraz już wiem, że największą wartość ma rozważanie Bolesnej Męki Zbawiciela, współcierpienie i ofiarowanie tego w intencji każdego dnia.

    Ułożenie tej modlitwy sprawiło smutek, bo zagłębiłem się w zabijanie Zbawiciela. Teraz nic już nie ukoi mojego cierpienia duchowego! Nie wystarczy modlitwa, bo pragnę Eucharystii. Tylko zjednanie z Ciałem Duchowym Pana łagodzi ból rozłąki i miłosną tęsknotę! Nic nie obchodzi mnie cały świat. Podczas przejazdu karetką słuchałem relacji z Sejmu RP, gdzie minutą ciszy uczczono ofiary akcji MSW.

   Na ten czas trafiłem na relację Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata ks. Władysława Głowackiego, który tak relacjonował swoją działalność w Getcie; "Jeszcze dzisiaj mam obraz żydowskiego chłopca, który stał oparty o mur i anielskim śpiewem żebrał na kawałek chleba"!

    Łzy wywołała serdeczność Żydów dla tego księdza, który był w Jerozolimie, Betlejem...w restauracjach nie brano od nich pieniędzy, a na drogach przejazdu stały samochody z napojami! Czy tak nie powinno być zawsze?

   Jakże Stwórca nas szkoli...obok relacja o Stowarzyszeniu umarłych młodzieńców z kwartalnymi losowaniami samobójców! Narkotyki, seks, pożegnalna kolacja i samobójstwo, tego na którego padł los! To ewidentny satanizm !

   Jakże chciałbym mówić do ludzi o Matce Bożej, ale w karetce jest dwóch ateistów...pocieszam pielęgniarkę i zalecam życie w łączności z Matką! Jak bardzo cierpią w Niebie, bo nikt o nic nie prosi, nie żyje wiarą w każdej chwilce...jak dzieciątko z matką!

   Z powodu zimna wcześniej wszedłem pod kołdrę i poprosiłem Matkę, aby przyjęła ten dzień za zmarłego teścia, który był dobrym człowiekiem, a miał ciężkie życie. Zawołałem także; "Matko, proszę...spraw, abym znalazł się w Medziugoriu!"

   Odczułem jakiś jęk zawodu na tę dziwną prośbę niezgodną z Wolą Stwórcy, ale ja miałem na myśli przeniesienie "duchowe"...i to dodałem. Wyraźnie odczułem, że mój Anioł stwierdził; "och...to tak!...to dobrze!"

                                                                                                                                  APeeL

 

 

Aniołów Stróżów

    W nocy i w dzień (7 godz.) opracowywałem zapisy dziennika, a wieczorem trafiłem na zakończenie nabożeństwa różańcowego, przyjąłem Eucharystię (przekazaną na Ręce Matki Bożej) oraz otrzymałem błogosławieństwo Monstrancją. Pozostałem na Mszy św. i zdziwiony usłyszałem, że dzisiaj jest wspomnienie Aniołów Stróżów.

    Nie potrafię edytować rycin, ale już na początku nawrócenia w błyskach ujrzałem strukturę Królestwa Niebieskiego i ziemskiego. Wszystko jest pokazane, ale dzisiaj skupię się na naszej ochronie, którą pokazują różnej maści ochroniarze osobiści, firmy typu Solid Security dające poczucie bezpieczeństwa oraz formacje obronne od policji do wojska z rakietami jądrowymi! 

   W Królestwie Bożym też jest hierarchia, a na jej szczycie stoi Michał Archanioł, a wyżej Bóg Ojciec. Jaką mocą dysponuje? Nawet trudno sobie to wyobrazić. Nic nie znaczą rakiety nuklearne Kima, którym klaszcze jak głupi. Nawet można powiedzieć, że "nie ten, co zabija ciało, ale Ten, który może wtrącić duszę do Piekła!" 

   Musisz zrozumieć, że jesteśmy na zesłaniu (dusze dołączone do ciała)...właśnie na kolanach i ze łzami w oczach zawołałem; "niech się męczę na tym zesłaniu dla Ciebie Boże Ojcze". Chodzi o to, że wiem o istnieniu Królestwa Bożego, naszej Prawdziwej Ojczyzny do której pragnę wrócić, a zarazem mam do wykonania jeszcze wiele pracy (opracowywanie dziennika duchowego).

   Poprzez telewizję Trwam trafiłem do Jerozolimy z jej uliczkami i normalnym życiem. Popłakałem się, ponieważ tam chciałbym umrzeć po zjednaniu z Panem Jezusem. W tym czasie płynął fragment pieśni; "Już stoją nasze stopy w twych bramach miasto Święte. Jeruzalem, Jeruzalem nowo zbudowane /../."

   Nagle zrozumiałem, że dla mnie to nowe Jeruzalem, otoczone murami to Królestwo Niebieskie, gdzie przybędą podobni do mnie, pragnący Boga Żywego...Stwórcy naszej duszy, która pragnie tego powrotu. Tutaj koi ją chleb życia czyli Eucharystia (Cud Ostatni).

    Dzisiaj Pan w czytaniu (Wj 23.20-23) dał nam towarzysza naszego życia; <<Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa>>.

    Psalmista dodał od Pana, że Aniołom kazał, aby mnie strzegli, a Bóg mój, któremu ufam jest moją ucieczką i twierdzą.

   Ponowna Eucharystia zwinęła się i zamieniła w "mannę z nieba", a to oznacza wytchnienie. W intencji myślałem o mających ochronę, ale w TV Trwam w rozmowach niedokończonych był Jarosław Kaczyński, którego chciałbym poprosić o Msze św. za ojczyznę w Świątyni Opatrzności Bożej. Wszedłem też na jej stronę skąd popłynęła pieśń; "Pan nas obroni, tak jak pasterz owce", a właśnie dzisiaj oglądałem bacę, który mówił o pilnowaniu swojego stada...

                                                                                                                                   APeeL

Aktualnie przepisana...

02.10.2002(ś) ZA ODDANYCH W OPIEKĘ PANA

Aniołów Stróżów

    Wstaję, a myśl uciekła do celu naszego życia, Matki Bożej i naszej ochronie, ponieważ mogłem mieć wypadek...bez mojej winy. Wychodzę i wołam; „Najlepszy i Najdroższy, Najmiłosierniejszy Ojcze”...łzy zalały oczy. To było moje podziękowanie za bezmiar łask.

   Na Mszy św. popłyną czytania o Królestwie Niebieskim i Aniołach Stróżach...”Kto się w opiekę odda Panu swemu”. Dzisiaj, gdy to przepisuję nie wyobrażam sobie żadnego działania bez wcześniej prośby do Boga Ojca, bo oddałem swoją wolną wolę. Później trzeba zauważyć prowadzenie i opiekę. 

    „Oto Ja posyłam Anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym /../ bo Imię Moje jest w nim.” (Wj 23, 20-23). Ps 91(90) „Aniołom kazał, aby strzegli ciebie."

   Nie ujrzysz Opieki Boga Ojca bez Jego łaski i Jego Światła. Większość mówi; „co ma być to będzie, tak właśnie miało być lub miałem szczęście". To budzi wiarę w siebie i sprawia wielką rozpacz w krachu!

    Przypomniała się radiowa dyskusja o niewolnikach nałogów; radiosłuchacze mówili o grzesznicy, która jest wolna, bo może robić, co chce. Kuba Wojewódzki też jest wolny...niby niechcący zwalił Biblię ze stoliczka i ją przydepnął. Jeżeli ja to widziałem, to Bóg na pewno. Jak się rozliczy z tej demonicznej wolności?

    Z drugiej strony wskazano na alkoholika, który wyzwolił się z picia i teraz jest w niewoli, ponieważ nie może napić się nawet szampana! Szatan to upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji i podsuwanego przez niego "dobra" nie ujrzysz bez łaski wiary. 

    W obecnym czasie zostanę całkowicie uwolniony od pragnienia picia wódki i gry w pokera. Sprawiły to moje wołania, modlitwy żony i zamawiane za mnie - przez starsze pacjentki - Msze św.

    W tym czasie miałem konflikt wiara w Boga (łaska) i przyjemności ziemskie (drinkerstwo i hazard) pochodzące od przeciwnika Boga, "króla" tego świata.Mam przeczytać "Dzienniczek" s. Faustyny, gdzie trafiłem na słowa; "Jezu, proszę Cię przez niepojętą moc miłosierdzia Twego" w intencji wszystkich konających grzeszników."

   Sam Pan Jezus odpowiedział, że to zbyt wiele, ale nie odmówił. Teraz ja proszę; "Panie Jezu proszę Cię w intencji takich grzeszników, daj im Swoje Zbawienie, może tym, którym Ty chcesz".

   Wraca wczorajszy film. Kobieta 20 lat przebywała w śpiączce, a mąż cały czas był wierny i opiekuńczy „Zawsze będę cię kochał”.  Z telewizji popłynie obraz 95-latka karmionego przez córkę. Opieka osoby, społeczna i Opieka Boga...to w sercu. Ja widzę tę opiekę i czuję wielka wdzięczność.

     Głowiłem się nad rozpoznaniem choroby u pacjentki, a z pliku prasy medycznej „wyciągnął się” artykuł o jej chorobie! Wymaga leczenia w Instytucie Reumatologii. Właśnie dzisiaj przysłano podziękowanie (Pomocnicy Mariańscy) z obrazkiem św. Józefa z Dzieciątkiem. 

    Obudziłem się w środku nocy i dziękowałem dodatkowo Bogu Ojcu za otrzymywaną pomoc i opiekę jako Jego Dziecko. Skorzystaj świadomie z tej pomocy i opieki. Zauważ i podziękuj, a Najść. Serce naszego wspólnego Boga Ojca zajaśnieje...

                                                                                                                           APeeL


 

02.09.1997(w) ZA OBDARZONYCH ŁASKAMI BOGA

    Kończę dyżur w pogotowiu i w oczekiwaniu na zmiennika słucham radia Maryja, gdzie padają słowa do kapłanów, aby żyli w łączności z Panem Jezusem, a dzisiaj będzie Msza św. w intencji proboszcza.

   Piękna oprawa tak jak przed rokiem, kilku kapłanów, chór i orkiestra. To w ramach intencji, bo kapłan to człowiek obdarzony największymi łaskami, a część z nich spada - przy tej okazji - na mnie. Łzy zalewały oczy z wdzięczności, a śpiew chóru chwalący Boga rozrywał serce. 

   Św. Hostia rozpłynęła się w ustach, a duszę zalało Ciało Zbawiciela. Żadnym językiem nie wyrazisz tego. Nie ujrzysz łask Boga bez Światła Ducha Świętego.

    Tutaj pasuje reszta zapisu z 28.07.1993, bo wówczas w czasie transmisji Mszy św. z Torunia (radio Maryja powstało w 1991 r.) kapłan mówił o najwyższym skarbie jakim jest dar wiary. To skarb, a właściwie perła, którą znalazłem. Tę łaskę pokazuje na ziemi odnalezienie ojca, a tutaj Ojca Prawdziwego i Królestwa Niebieskiego. 

    Naprawdę niczego już nie pragnę, tak jak Apostołowie, którzy zostawili wszystko, aby mówić o Panu Jezusie i Matce Bożej. Teraz znaczenie ma tylko zbawianie innych, ponieważ wokół jest morze niewiary lub obojętności duchowej o rożnych odcieniach. Na ich szczycie są wrogowie...w tym świadomi!

    Dzisiaj, gdy przepisuję ten dzień (02.10.2019) dodam, że największym skarbem na tym zesłaniu jest Eucharystia, Cud Ostatni i większego już nie będzie, bo Apokalipsa już trwa. Właśnie dawałem świadectwo wiary związane z moim chryzmatem (mistyka eucharystyczna); mecenasowi, który ma mi pomóc oraz s. organistce. 

   Ludzie widza opłatek, który gryzą jak chleb ("bierzcie i jedzcie"), a to jest tylko znak widzialny Ciała Duchowego Pana Jezusa, które łączy się z moją duszą sprawiając, że z człowieka cielesnego staję się duchowym! W takim stanie mam tylko jedno pragnienie; wrócić do Królestwa Bożego czyli "umrzeć" (pozostawić ciało)... 

                                                                                                                         APeeL

 

02.10.1993(s) ZA ZALANYCH MIŁOŚCIĄ BOŻĄ

    Nad ranem w pogotowiu zerwano do chorych, a z włączonego radia Maryja popłyną słowo modlitwy za wynoszących się...tych, którym brak  współczucia (empatii). Przypominała się chora, która bała się poprosić w potrzebie lekarza z jej bloku.

    Czekam na zmiennika o 7.30, bo o tej godzinie zaczyna się ostatnia Msza św. poranna. Pan sprawił, że przybył już o 7.10! Napłynęła bliskość Matki Bożej oraz Jej życie ziemskie, które jest w odmawianym różańcu.

    Nie wiem dlaczego, ale proszę o wspomożenie ojca ziemskiego...później okazało się że śnił się żonie i w przebiegu dnia musiałem jechać na jego grób. Wstawiłem się też za dobrą babcią...wprost nie chciało się wyjść z kościoła.

   Pozostałem na następnej Mszy św. z czterema osobami! Teraz chciałbym głośno wołać do ludzi, ale mogłem mówić tylko do córeczki rejestratorki, która nudziła się. Innym mówiłem o duszy, Szatanie i jego pułapkach, istnieniu Nieba, braku śmierci i gdzie trzeba zwracać się w każdej sprawie!

    Serca zalewała Miłość Pana Jezusa...wprost chciałbym całować wszystkich ludzi, a jest u mnie właśnie policjant! To moi najlepsi bracia, gdyby nawet byli najgorszymi wrogami - to bracia! Tak jak brat spotkany w Afryce z którym chwytamy się za dłonie i całujemy! 

    Teraz wyobraź sobie, że takiego brata spotykasz na Tamtym Świecie! To też jest pokazane wśród obcych uratowanych z zagłady...wszyscy radują się razem jak dzieci! Nie wypowiem tego uczucia żadnym językiem świata, bo jest to wszechogarniająca Miłość Boga Ojca. Ja właśnie mam pokazaną tę łaskę! Po powrocie do domu ucałowałem dłonie żony.

    W tej łasce popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a przypomni się obraz Matki Bożej pod krzyżem trzymającej zwłoki Pana Jezusa. Tam też był Michał Archanioł przypominający moc Bożą!

   Na wykonanym grobie ojca ziemskiego napisałem list do Deus Abba; "Ojcze mój proszę Cię w intencji duszy mojego ziemskiego ojca! Proszę, bo przykre jest to, gdy ktoś dowiaduje się o Tobie dopiero po śmierci! Przecież tak też było ze mną. 

    Ojcze mój, Dobry Panie! Mój ojciec ziemski też był dobry, zawsze dawał mi wszystko, nie odmawiał, gdy prosiłem. Ty też tak postępujesz. Proszę Cię, Ojcze, abyś wsparł go w Tamtym Życiu...wspomóż także bliskich z rodziny i wszystkich znajomych. Ja bardzo rzadko proszę w moich sprawach. Proszę Ojcze, bądź Miłosierny, bo piękne są nasze późniejsze spotkania! 

  Ojcze mój! Ojcze Jedyny, Prawdziwy, Najlepszy w Swojej Nieskończonej Miłości i Swojej Nieogarnionej Łaskawości, Pragnący naszego wołania...dający z prawdziwą radością każdemu, to o co prosi!"

   W tym czasie wzrok zatrzymała piękna płaskorzeźba Zbawiciela padającego pod krzyżem i figura Pana Jezusa z Sercem. Tam spotkałem zakonnicę, która zapytała mnie czy jestem św. Jehowy? Kto mówi o naszej wierze i nie jest kapłanem to św. Jehowy! 

   Podczas powrotu do domu wszyscy na cmentarzu stali się bliskimi...płynie koronka do Miłosierdzia Bożego za ich dusze przebywające w Czyśćcu! Napłynęła Weronika ocierająca Twarz Pana Jezusa...tak też jest z naszymi modlitwami płynącymi z serca, a nie z ust.

   Teraz Pan Jezus pocieszył mnie mówiąc przez Vassulę; "kiedy nadejdzie twoja godzina, Ja, twój żniwiarz zerwę cię i przesadzę do Mego Ogrodu Słodyczy /../."

    Tak piękny duchowo dzień, a Szatan zaprowadził mnie do brata z zastawionym stołem i skusił do jednego kieliszeczka...wstyd nawet pisać, co było dalej! Pan w końcu zlitował się i odjął mi nałóg, bo wiedział, że Szatan chce mnie zabić. Z tych powodów wokół mnie padło 10 lekarzy, a w blokach przeważają wdowy...jak w Fed. Rosyjskiej.

                                                                                                             APeeL

 

 

01.10.1993(pt) ZA NIEGODNIE PRZYJMUJĄCYCH EUCHARYSTIĘ

   Tuż po przebudzeniu wzrok padł na Pana Jezusa w koronie cierniowej, a puste serce zalał smutek spowodowany piciem alkoholu i niemożnością przystąpienia do Komunii św. bo wieczorem będę na dyżurze. Napływa pocieszenie, że uda się wyskoczyć do pobliskiego kościoła!

    Na ten czas "spojrzał" Pan Jezus z Całunu i powiedział do mnie; "Posługuję się Moimi narzędziami takimi, jakie są z wszystkimi ich niedoskonałościami i słabościami /../!" To wielka prawda, przecież Pan Jezus wybrał mnie..takiego, jakim jestem, a każdy ma jakieś słabości.

    Dzisiaj jest wspomnienie małej Tereski, która była posłuszna w wykonywaniu drobnych czynności, a do mojej sytuacji pasują słowa Psalmu; "Wspomóż nas, Boże nasz...odpuść grzechy." Przypomina się Komunia św. gdy przystąpiłem "jako nieczysty." Postanowiłem ten dzień mojego życia poświęcić takim właśnie.

   W pustce duchowej zaczynam pracę w przychodni. Przy śpiewie Adamo łzy zalewały oczy, a serce uciekło do Pana Jezusa. Dzisiaj, gdy to przepisuję (01.10.2019) też płaczę przy jego śpiewie Tombe la neige, a serce uciekło do Zbawiciela. Tyle czasu, a moja miłość ostatnia jest coraz większa. Wówczas zrobiłem przykrość, a dzisiaj moje pragnienie Eucharystii wynika z łagodzenie miłosnej rozłąki...

    Nawał ludzi przeszkadza w tym intymnym kontakcie...wprost chciałbym wołać o przeproszenie, ale wiem, że Pan wróci i wszystko będzie dobrze. Ze szpargałów w ręku znalazł się wycinek czytań mszalnych, a uwagę zwróciła skulona do ziemi postać i słowa; "Panie, ratuj" (Mt 14.30).

   Udało się chwilkę zdrzemnąć na leżance lekarskiej. Wróciła radość i chęć modlitw, a właśnie wypada; "Zmartwychwstanie!" Wiem, że uda się przystąpić do Komunii Św.! Pan pomoże, bo o to proszę.

    O 15.00 na dalekim wyjeździe płyną moje modlitwy. Trafiłem do małżeństwa staruszków w chatce w której strach przebywać w czasie wiatru! Bardzo lubię ludzi starych i biednych, bezradnych, bo jest w nich świętość! Babuszka dobrze trafiła, bo znam się na ostrym zespole bólowo-korzeniowym.

    Odmawiam przyjęcia zapłaty, zastrzyk, recepty, a przed odejściem otworzyłem dla chorej jej starą książeczkę do nabożeństwa; "Chrystus cierpiał za nas, abyśmy uzyskali zbawienie." Poprosiłem, aby dołączyła swoje cierpienia do Męki Pana w jakieś intencji. Wracamy, źle się czuję i ciekaw jestem czy uda się "wyskoczyć " do kościoła po 17.20.

    Udało się, ale trafiłem na kościół pełen ludzi, przywitał mnie śpiew; "Kyrie. Kyrie", a ja wołam w podzięce; "Jezu mój! Jezu! Jak wielka to łaska! Jakże Ty obdarzasz każdego dnia mojego życia." Przepiękne zawołania modlitewne młodzieży, gitary, śpiew ludu.

   Teraz rozpoczyna się bój duchowy, bo zły straszy; wypadkiem z umieraniem, prokuratorem oraz zwolnieniem z pracy w trybie natychmiastowym! Napływa - ze strachu - chęć opuszczenia kościoła, ale z nieba napływa; "spokojnie!" Wiem, że złamałem przepis i tak mogło się zdarzyć, ale Pan pokazuje - przeze mnie - Swoją Władzę!

   Przed samą Eucharystia zawołałem w uniżeniu; "nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę g o d n y...och,Jezu mój! Jezu! Nie obchodzi mnie cały świat, ja pragnę tylko Ciebie!tylko Ciebie...Jezu przyjmij tę św. Hostię w intencji tych, którzy przystępują do Komunii św. w sposób niegodny!" Popłakałem się dzisiaj (01.10.2019), a właśnie śpiewał mi Denis Russos!

    Pierwszy pobiegłem do Komunii św. i z Panem Jezusem wróciłem do pogotowia, gdzie przez 3 godziny była święta cisza. Jak dobry jest Pan! Dzisiaj płynęły modlitwy w sprawie trzeźwości i teraz wiem dlaczego wczoraj rzuciłem się na wódkę! Rzuciłem się! Nie piję w tym miesiącu...za karę.

    W ciemności pokoju lekarskiego padłem na kolana, skuliłem się do ziemi jak osoba na znalezionym obrazku i odmawiałem moją modlitwę! Coraz bardziej widzę prowadzenie przez Boga "w małym". Poprosiłem o odmówienie "św. Agonii" w nocy. Tak się stanie, bo zostanę obudzony przez wstającego kolegę (jeden pokój) i o 1.00 popłynie modlitwa; "za dusze, które w sposób niegodny przyjmowały Ciało Pana Jezusa."

           "Dziękuję Ojcze, dziękuję"...

                                                                                                                                       APeeL

 

 

    Przed koronką do Miłosierdzia Bożego - z "Dzienniczka" św. siostry Faustyny - popłynie opis Pana Jezusa po ubiczowaniu. Mam taki wizerunek i znam to, ale powtórzę, że z Pana zerwano tunikę otwierając bolesne rany, narzucono na Świętego Świętych czerwony, brudny płacz, a posadzonego na belce ukoronowano plując i bijąc go z szyderczym kłanianiem się..."królowi" z trzciną w ręku.

    Na moim wizerunku Pan dodatkowo ma związane ręce, a na oczach przepaskę. Musisz zdobyć ten obraz, bo daje błogosławieństwo domom czcicieli. W mojej modlitwie ten czas nazywam "św. Poniżeniem" i kojarzę z koronką do Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy (UCC).

   Przed Mszą Św. wieczorną trafiłem na błogosławieństwo Monstrancją po nabożeństwie różańcowym. Zmęczony pracą na Poletku Pana Boga nie miałem wielkich przeżyć duchowych, ale w serce wpadły słowa Pana Zastępów poprzez proroka Zachariasza (Za 8, 20-23), że w przyszłości ludy będą szukać Go, aby zjednać sobie przychylność. W tym czasie siedziałem przed wielkim obrazem Trójcy Przenajświętszej.

   Natomiast w Ew (Łk9, 51-56) Pan Jezus udał się z uczniami do pewnego miasteczka, gdzie Go nie przyjęto. Przecież tak jest dzisiaj, wokół mnie i moim miasteczku, ojczyźnie i na świecie. Eucharystia ułożyła się w łódź i zamieniła w "manna z nieba", co oznacza wytchnienie, bo - przed zmianą pogody - złapał mnie ból i zawrót głowy z sennością.

    Miałem tylko jedno pragnienie; odczytać dzisiejszą intencję modlitewna i omówić moją modlitwę. Po chwilce snu trafiłem na boisko z seniorami "haratającymi gałę", gdzie z wielu wariantów wyszło wołanie za odwróconych od Pana Jezusa. W odczycie pomogło zawołanie jednego z grających; "odwracamy się"!

   Współcierpienie z Panem Jezusem trwało prawie 1.5 godz. z dziesięciokrotnym powtarzaniem niektórych stacji Bolesnej Męki Zbawiciela...dodałem koronkę UCC oraz do 5-u św. Ran Pana. Błagałem Boga Ojca o miłosierdzie dla odwróconych od Pana Jezusa i za dusze takich...

                                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane

01.10.2008(ś) ZA ZAMKNIĘTYCH NA ŚWIATŁO BOŻE

   Jakże Pan zadziwia mnie każdego dnia. Zrozum, że ja wiem o tym i nadal nie mogę pojąć tej nieskończoności zdarzeń, a przecież nie wszystkie rejestruję. Długo pisałem i drukowałem materiały dla lekarza psychiatry (Katolicka Lecznica św. Pawła w W-wie), który na naszym spotkaniu okaże się niewierzącym!

   W szarówce podszedłem do garażu, gdzie nieopatrznie włączyłem pilota, który przez metalowe drzwi częściowo otworzył drzwi samochodu (podkreślę tzw. "duchowość zdarzeń").

    ”Szczęść Boże„ mówi sąsiadka, a to jest mi potrzebne, ponieważ czeka mnie daleki i utrudniony wyjazd (ze strachem żony). Przy kościele zostawiłem światła i niedomknięte drzwi. Później - podczas jazdy - nie umiałem włączyć świateł długich (nowy samochód).

   W ramach - później odczytanej intencji - na Mszy Św. stałem całkowicie pusty, a wzrok przykuł  niewidomy prowadzony do spowiedzi. Napłynęła zaślepiona duchowo korporacja kolegów psychiatrów...

    Pan Jezus mówił o Królestwie Niebieskim…aby tam trafić mamy stać się jak dzieci (chodzi o naszą ufność z oddaniem wolnej woli). Dzisiaj dzieci są zdeprawowane i robią wiele ohydnych przestępstw. Po Eucharystii „patrzył” Pan Jezus Miłosierny, figurka Matki Bożej z Fatimy oraz wiz. Ducha Świętego.

    W ręku znalazła się "Gazeta lekarska" z art.; „Światło w naszych żyłach”…do takiego "wynalazku" doszedł kolega psychiatra! Ruszyłem rozproszony brakiem świateł długich (przy kontroli), straciłem tylko nerwy i czas...za wizytę zapłaciłem, ale z "normalnym" specjalistą "od głowy" nie chciałem rozmawiać.

   Pasują tutaj słowa Boga do Joba (w czytaniu za dwa dni); Grzesznikom światło odjęte i strzaskane ramie wyniosłe /../ Widziałeś drzwi do ciemności? /../ Powiedz, czy znasz to wszystko? Gdzie jest droga do spoczynku światła? A gdzie mieszkają mroki, abyś /../ rozpoznał drogę do domu?”

    Teraz Pan Jezus idzie do Świątyni Jerozolimskiej i nie reaguje na prośbę niewidomego, aby go uzdrowił…ku zadziwieniu Uczniów. Ten człowiek dotknięty jest większą ślepotą duszy niż oczu...". 

    Żydzi i faryzeusze do dzisiaj maja łuski na oczach, a cała Europa i świat boi się i walczy - na różne - sposoby z chrześcijanami. Nawet nie uwierzono…w Cud Słońca w Fatimie, a;

1. był zapowiadany (czas i miejsce)

2. w promieniu dwudziestu mil widziano potężne silne promienie (kolorowe fajerwerki), które przenikały przedmioty

3. nastąpiło zbliżenie do ziemi z wytworzeniem olbrzymiej kuli ognia, która powróciła do nieba, w kierunku słońca

4. szczyt wzgórza zalała ulewa, która została osuszona w kilka minut.

    Portugalska klika nie uznająca istnienie Boga wybrała marksizm jako swoja „ewangelię” (człowiek jest doskonałym zwierzęciem i ważne jest dobro ogółu), bo "związek nasz bratni miał ogarnąć ludzki ród"!

   Popłakałem się, ponieważ z telewizji popłynie piosenka z obrazami ks. Jerzego Popiełuszki oraz Jan Pawła II na jego grobie;

„Chodźcie z nami do Jezusa

chodźcie do Światła, które nie gaśnie

chodźcie z nami padając na twarze

i sławcie Jego Imię”.

     Jak pięknie ten dzień ułożył Pan, którego serce bije równo z moim…

                                                                                                                           APeeL

 

01.10.2005(s) ZA WYRWANYCH Z CIEMNOŚCI

    Od dzisiaj jest obowiązek prowadzenia pojazdów na włączonych światłach krótkich (regularnie łamię jeżdżenie w pasach). Napisałem karteczkę: „światła całą dobę”, ale po latach wyrobiłem sobie skrót: HPS (hamulec, pasy, światła). Zaspałem, bo w budziku wyczerpała się bateria, ale miałem szczęście, bo kapłan spóźnił się na Mszę św.!

    Łzy zalały oczy przy słowach Pana Jezusa, że moje imię jest zapisane w Niebie, a to co ja widzę nie doczekali mędrcy i prorocy! Tak jest naprawdę. Łzy popłynęły po twarzy z powodu łaski otrzymania Światła i „otworzenia mi oczu” przez Boga Ojca...

   W „Fiaciku” naprawiono światło, bo źle włożyłem żarówkę. Po odczycie intencji wszystko stało się jasne: wyrwany ze snu, wyczerpanie baterii, nakaz jeżdżenia na światłach i ich zreperowanie.

   Dodatkowo wyrwałem elektryka z baru. Po chwilce podjechałem do pijanego i podwiozłem go do domu. Spotkam też podobnego, który głośno śpiewał. Ból zalał serce, bo zostałem cudownie uwolniony z tego nałogu.

    W telewizji popłyną obrazy Mszy św. za Marka Kotańskiego, twórcy „Monaru”, który nawrócił się i rozwalono jego dzieło! Rodzina wezwała mnie do niewidomej matki ziemskiej, a źle widząca przyniosła dar (kaczkę), ale była pijana. „Boże mój... jak to wszystko ułożone."

                                                                                                                     APeeL