Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Niedziela Dobrego Pasterza

    Przed Mszą Św. o 10.15 popłakałem się z powodu obdarowania jakie zdarza się garstce podobnych na świecie; chodzi o łaskę wiary oraz fakt, że Pan jest moim Pasterzem i nie brak mi niczego. Po czasie mój autentyczny płacz - z przepraszaniem za różne grzechy - zamienił się w słodycz z poczuciem obecności Boga Ojca. 

   Trwało to także podczas przejazdu do kościoła. Takie doznania nie występują w naszym ciele fizycznym, dlatego trudno jest je przekazać. Zapisuję to świadectwo dla kogoś, kto potrzebuje potwierdzenia swoich doznań. Przecież Apostołowie czynili to samo...

    Właśnie rybak Piotr mówi (Dz 2); „Niech cały dom Izraela wie”, że ukrzyżowano Syna Boga naszego, obiecanego Mesjasza (Zbawiciela). „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, weźmiecie w darze Ducha Świętego”. Dalej zalecał przetrwanie w cierpieniach, a wzorem dla nas jest Zbawiciel (1P2). Można powiedzieć, że to jest wszystko w naszej wierze...

   Psalmista w Ps 23(22) śpiewał o tym, co przeżyłem rano; „Pan mym pasterzem, nie brak im niczego”. Jakie natchnienie miał stwierdzając, że;

                   „Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną po wszystkie dni życia

                    i zamieszkam w w Domu Pana po najdłuższe czasy”.

    W Ew (J10, 1-10) padną Słowa Pana Jezusa o owczarni w nawiązaniu do wiernych Kościoła Świętego...przestrzegając przed obcymi, fałszywymi prorokami, a właściwie przestępcami. To widzimy na reformatorach naszej wiary (brak Eucharystii)...nawet nie wspominam o mylących nazwach (Kościół Scjentologiczny).

    Kapłan mówił o ojczyźnie matce wg Jana Pawła II i jej czcicielach, a ja dodam, że jest to namiastka Ojczyzny Prawdziwej.  Eucharystii ułożyła się ochronnie, a serce i duszę zalała ekstaza trwająca kilka godzin...

   Tak jest, że interesuję się teologią polityki, a wówczas łatwiej widzisz działanie Smoka ognistego ze zdrajcami i donosicielami zakochanymi w Unii Europejskiej, gdzie nie znają mamienia bolszewickiego. To nowi patrioci, którzy nie mogę wyzbyć się donoszenia...na swoją ojczyznę i nie czują, że jest to haniebne!

   Nie możemy się z tego wyplątać, bo propagatorzy raju na ziemi mają dobrą agenturą wpływu (Kłamców). Miejsce Boga Objawionego zajmują tam opętani przywódcy...bożki! Ten system, w postaci czystej trwa nadal w Korei Północnej, z kultem Kimów i zniewoleniem całego narodu (wszyscy mają donosić), bo; „kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam”.

     U nas jest to odmiana władzy „eleganckiej”, ale wciąż ludowej ze „szczekaczkami pogańskimi” (TVN) i różnymi rodzajami „szczujni” („Gazeta wyborcza"), które szkodzą rodakom szafując demokracją („róbta, co chceta”), Konstytucją z podkreślaniem świętości prawa, a dalej trwa 45 zasad zniewolenie narodu okupowanego…

   Michnik i Mikołajewski napisali do Watykanu w obronie ks. Lemańskiego, który za nieposłuszeństwo wobec biskupa został suspendowany przez abp. Henryka Hosera. Po krytyce uznali, że „katolicką szczujnią” jest „Polonia Chrystiana”. Ja broniąc wiary i krzyża oraz protestując na blogu „Listy ateistów” 3.0 Tanaki...też jestem w tej grupie, ale jest to typowe bolszewickie odwracanie kota ogonem. 

   Każdy normalny Polak, który miał sprawę zna sądy...niezależne od sprawiedliwości (dla samych swoich). To możesz zauważyć też u „Stokrotki” przesłuchującej polityków w „Kropce nad i”.  W tym czasie peerelowskie dziadki nie chcą opuścić Sądu Najwyższego i mają usta pewne frazesów, a dinozaury z PO strasznie przechodzą odsunięcie od rządzenia.

   Ten dzień zakończy błogi sen, ponowny mój płacz z powodu obdarowania przez Boga Ojca z moim dziękczynieniem i wielogodzinną pracą nad następnymi świadectwami wiary…

                                                                                                                                       APeeL


 

Aktualnie przepisane…

17.09.1992(c) ZA TYCH, O KTÓRYCH ZAPOMNIANO

   Z radością rozpoczynam dzień, płyną modlitwy poranne, które przerywa wielka tęsknota za Bogiem Ojcem. Padłem na kolana i zawołałem; „Dobry Ojcze, który wszystko dajesz Swoim dzieciom i pragniesz naszego szczęścia...wszystko nam przebaczasz i cierpliwie czekasz na nasz powrót! Dobry Ojcze...Ojcze mój”...

   Napływa, aby do pracy „nie brać maszyny do pisania”, a to oznacza, że będzie nawał chorych i spraw. Przeżegnałem się wodą święconą od s. Faustynki, a do serca przytuliłem obraz Pana Jezusa Miłosiernego i Matkę z Jezuskiem. 

    Po drodze zabrałem zdenerwowaną i niewierzącą koleżankę. Powiedziałem jej, że kiedyś podwiozę ją do Kościoła, który nie jest budynkiem i hierarchią, ale stanowią go wierni Bogu Ojcu!

    Błyskawicznie płynie praca, a w wolnej chwilce mówiłem do personelu o Panu Jezusie, Drodze Krzyżowej, przyjmowaniu cierpień i poniżeniu. Płynęły sytuacyjne porady duchowe...

Ksiądz zwolnił panią z Mszy św. ale on nie ma takiego prawa...to przekazałem 75-letniej zdrowej staruszce. Dzisiaj, gdy to przepisuję sam mam 77 lat i to było słuszne.

Przeciwnik Boga wie, że nie ma śmierci, pani mąż jest ciężko chory (rak języka), a od tej chwilki pani odpowiada za jego duszę...zły będzie wpuszczał zwątpienia i odwracał od Kościoła, bo wie, że dalej jesteśmy!

Wszystko jest dobre od Ojca..nawet pani bezrobocie, proszę wołać do Matki!

   Wówczas byłem niewolnikiem komunistów; oprócz pracy w przychodni (bez określenia za kogo odpowiadam) dodano mi zastępstwo w oddziale wewnętrznym, gdzie wstąpiłem przed dyżurem w pogotowiu ratunkowym (od 15.00). Zobacz, co pokazał mi Pan Jezus;

-  od kilku godzin chory czekał na przyjęcie (tak jakby o nim zapomniano)

-  natomiast przyjęta z nowotworem nie była zbadana 

​-  z izolatki o pomoc wołał chory

​-  natomiast ciężko chora z dusznością powiedziała do mnie; „zapomniał pan o mnie, panie doktorze”!

    Kolega prowadzący, „ordynator” bez uprawnień, a oddział bez dyżurnych. Taki był czas ważniaków z „państwa w państwie”. Umiera pacjent, a prokurator pyta; dlaczego zgodził się pan na taką pracę. Serce zalał smutek w którym zawołałem; „Jezu mój, Ty o nikim nie zapomniałeś! Jezu mój, przecież cała Twoja Męka to Jeden Niemy Krzyk za innych”!

   Usiadłem w ciszy, nie ma mnie dla świata, ciało kiwało się jak u Żyda przed Ścianą Płaczu...w takt wołania; „dla Jego Bolesnej Męki miej miłosierdzie nad wszystkimi o których zapomniano”. To nawet akt rozpaczy, po­nieważ ta, która stwierdziła, że zapomniałem o niej...naprawdę wymaga przeniesienia (ciężka niedokrwistość z leczeniem na niewydolność krążenia).

   Miałem popracować w oddziale, ale uciekłem na łóżko dyżuranta pogotowia i ciężko zasnąłem...po chwilce zerwano do „trupa”! Młody człowiek, blado-żółty, policzki zapadnięte (taka uroda, ale wyglądał jak trup).

   To „działacz społeczny”, który nakopcił się na naradzie, nic nie jadł, bo „naprawiał ten świat”. Teraz ma ciśnienie 85/50 mm Hg...ożywiłem go w 10 minut (dożylną 40% glukozą z witamina C oraz kardiamidem z kofeiną i śr. sterydowym domięśniowo). 

   Wychodząc uśmiechał się i potwierdził: „zapamiętam pana radę, aby zajmować się tylko i wy­łącznie sprawami na które mam wpływ”. Podałem mu przykład kucharza z filmu, który wszystkim odpowiadał, że jest tylko kucharzem!

    Teraz pędzimy z dzieciątkiem, które wypiło rozpuszczalnik. W szpitalu trafiłem na puszkę; „Ofiara postna”, gdzie wrzuciłem banknot, a zły natychmiast zalecił potrzebę oszczędności. To sprytna sztuczka, bo chodzi o to, abym dał i żałował! Na to konto zatrzymał nas pod cukiernią, gdzie kupiłem niesmaczne lody i ciastka dla personelu, które wyrzuciliśmy...

    Dalej trwał nawał, a podczas odmawiania cz. chwalebnej różańca poczułem oddalenie z ujrzeniem wszystkiego z Królestwa Bożego. Dzisiaj, gdy to przepisuję (03.05.2020) jest to normalne. To jakby pionowa cz. krzyża Pana Jezusa, bo pozioma dotyczy naszej woli z „normalnym” widzeniem tego świata.

    W drodze powrotnej trafiłem do ludzkiej nory z profesorką - emerytką leżąca w barłogu i upapraną kałem z krwią. Niesamowity smród, a chora przytomna i pięknie mówią­ca. Zleciłem transport inną karetką, bo mamy następne zlecenie.

    Dwie „opiekunki” mówiły, że prosiła o przybycie kapłana, ale „nie będziemy wzywać księdza na rozmowy”. "Teraz odpowiadacie za zbawienie jej duszy"...rzuciłem z karetki. Smutek zalał serce; „Panie Jezu spraw, aby była zbawiona”! Podniosłem wzrok, a właśnie przejeżdżaliśmy obok krzyża z figurą! 

   Później okaże się, że zespół transportowy dwie godziny czekał na sprowadzenie kapłana. Czy sprawiło to moje wołanie do Pana Jezusa? Ponadto krążyli po szpitalach w W-wie, ale wszędzie odmawiano jej przyjęcia!

   W tym bólu zacząłem moją modlitwę od „św. Osamotnienie Syna Bożego”; za samotnych, opuszczonych, odrzuconych i zapomnianych. Teraz jestem w drugiej nędznej chatce z dwójką staruszków i starym jak oni obrazem Pana Jezusa z Gorejącym Sercem. Dziadka zabieramy, a babci wręczyłem wcześniej otrzymane kakao z cukrem.

   Teraz napływa, abym posłuchał zabranej z domu kasety, gdzie trafiłem na piosenkę ze słowami dziecka zabitego podczas aborcji; „dlaczego nie chciałeś mych dłoni i nóżek biegnących po łące”? Jakby na znak trafiłem do poturbowanego w rodzinie w czasie ‘umierania” z Panem Jezusem podczas odmawiania „św. Ran i św. Krwi”..

   Każde moje zawołanie było inne (modlitwa na witrynie); za zabijających dzieci w myśli oraz słowem, odrzuceniem, opuszczeniem, zaniedbaniem, oddaniem, sprzedaniem, znęcaniem się i bestialskim biciem oraz zabiciem. Dziwne, bo właśnie przybył pacjent z rozbitą głową w rodzinie...uciekł do swoich starych rodziców! 

   Natomiast u skierowanego z oddziału potwierdzono zawał serca. Sprawdziły się moje słowa; „muszę pana zbadać, ponieważ mógłby pan umrzeć bez lekarza” (ten oddział nie ma dyżurnych), a prowadzący nie jest specjalistą w chorób wewnętrznych.

    Na koniec tego dnia popłynie relacja telewizyjna z procesu zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, gdzie  odmieniony Grzegorz Piotrowski ujawnił, że w MSW każdy kapłan miał te­czkę aż do śmierci!

                                                                                                                          APeeL


 

20.09.1992(n) ZA NIEDZIELNYCH POGAN

   Bardzo często w pogotowiu brałem dwa dyżury z rzędu. Właśnie  pomyłkowo zerwano mnie o 4.00 do ambulatorium...bardzo dużo ludzkich cierpień wynika z picia alkoholu. Sam mogłem z tego powodu stracić życie.

   Po powrocie do pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana i zawołałem; „Ojcze nasz" z dalszymi słowami..."Ojcze Dobry, Ojcze, który wszystko dajesz, och, Ojcze!" Z wielkiej tęsknoty klęczałem w ciszy i w tym stanie padałem do łóżka. 

   W śnie nalazłem się w b. Jugosławii...w podziemiach jakiegoś budynku, w środku frontu, gdzie kilku żołnierzy w mundurach było przestraszonych. Wyraźnie słyszałem syk przelatujących pocisków z odgłosami wybuchów obok. Miałem świadomość, że taki wybuch nad budynkiem oznaczał nasz koniec! Ukucnąłem w kącie w tej beznadziejności...

    Omyłkowa zmiana kolejki nocnej sprawiła, że teraz jadę z porodem, a nie z umierającym dzieciątkiem, które trafiło na wyszykowanego do domu kolegę, który chwalił dobry dyżur! 

  Teraz mam pragnienie spokojnego wysłuchania Mszy św. radiowej, ale właśnie w czasie Podniesienia demon przysłał miejscowego pijaczka z kolegą, który wczoraj rozbił sobie głowę i eleganckiego pana „na kontrolę" stanu zdrowia, bo źle czuje się od kilku dni.

  Tak zostało przerwane moje pragnienie i tęskna miłość za Bogiem Ojcem, którą mogła ukoić Eucharystia duchowa. Jak wielkie to cierpienie, ale ważniejszy jest obowiązek! Nie zdziwiłem się, że elegancki pan obraził się...nie wykonał ekg i poszedł do domu.

    Udało się wszystko przetrwać w ciszy i na kolanach podczas św. Podniesienia, ale niesmak z powodu złego załatwienia pacjenta trwał. Poprosiłem w jego intencji Matkę Bożą, aby przestał się bać.

   Jakże pięknie kapłan mówił o Bogu - Ojcu...o potrzebie Jego poszukiwania, czynienia wielkich wysiłków w tym kierunku, a to trwa latami. Ja wiem o tym i mogę innym przekazać moje doświadczenia. Trzeba zacząć od dawania...post i obowiązkowe modlitwy, a w tym czasie prosić o łaskę i cierpliwie czekać!

   Właśnie nadeszła pomoc o którą prosiłem...przed przejęciem oddziału. Zaglądam do dokumentacji, wykonuję kontrolne ekg, a tam jest zawał serca! Młody człowiek śpiewa, że jeszcze nie wie, co stanie się wieczorem, a ja proszę Matkę Bożą o pociesznie i w smutku wołam; „Matko moja, bądź dzisiaj ze mną, proszę!" 

     Dzisiaj jest piękny dzień, a w moim sercu trwa smutek z powodu osamotnienia, nawału ciężko chorych z brakiem uczestnictwa w Mszy św.! Zaczynam moją modlitwę od "Osamotnienia Pana Jezusa w Getsemani" z koronką UCC (do Ukrytych Cierpień Ciemnicy) za niedzielnych pogan...za tych, którzy nie chcą dzisiaj być w kościele, a nawet odwodzą od tego innych.

    Dziwne, bo przepisuję to 03.05.2020 r. w czasie pandemii korona wirusa, a ks. Piotr Natanek mówi o proboszczu, który zabronił wiernym uczestnictwa w Mszy św. na placu kościelnym. We Włoszech niektóre świątynie kardynałowi zamykali, a wokół zalecano Eucharystię duchową. Nawet wrogie Bogu stacje telewizyjne transmitowały Msze św. jako widowiska.

   Nagle wszystko odmieniło się, płyną modlitwy radosne. Przypomniało się dzisiejsze Słowo, aby modlić się nieustannie. Na dodatek z kasety Jan Paweł II powiedział do mnie mocnym głosem, że Chrystus jest ze mną! Radość Boża wprost rozpierała serce. Wróciła też pieśń z Mszy św. radiowej; „Cóż Ci Jezu damy za Twych łask strumienie?”

   Pan Jezus i tylko On wie, co oznacza moje umieranie podczas modlitw i wołań za innych. Z moich zapisków wynika, że niedziela (nie-działam)...nie oznacza tego samego w Królestwie Bożym, ponieważ tam jest ciągła żałość i płacz nad tymi, którzy nie chcą strumieni łask Jezusa!

   Podczas koronki do Miłosierdzia Bożego było słychać nurkujące loty samolotu, który uatrakcyjniły obchody rocznicy klubu sportowe­go. Ile rzeczy odrywa nas od Boga; „Panie Jezu przyjmij do Swojego Miłosiernego Serca wszystkich niedzielnych pogan, którzy szukają atrakcji poza Tobą i Niebem! Oni nie wiedzą, że Ty, Jezu wprowadzasz do Nieba".

    Czy ja jestem Szymonem pomagającym nieś krzyż Zbawiciela?...zapytałem siebie podczas modlitwy. W dyskusji telewizyjnej o naszej wierze padną głupie argumenty, że „chrześcijan jest większość” i przez katolików rozbijana jest jedność. Rozbijają jedność „reformatorzy”, a miarą jest Eucharystia, która została tylko u nas. Jak się okaże to będzie moja łaska (mistyka eucharystyczna).

   Dodatkowo zacząłem dyskusję z zaćmionym duchowo kolegą, który jest „katolikiem”. Powiedziałem mu, że „niewierzącemu podam rękę", ale większość jest takich jak pan - to ludzie bardzo groźni, ponieważ podszywają się pod katolików, a nie są z mojego Kościoła, który ustanowił Pan Jezus! 

    Niewierzący wskazują na fanatyzm...tak, ja przyznaję się, że jestem fanatykiem Pana Jezusa! Nigdy nie będę dążył do żadnej zgody z odmiennie myślącymi, ponieważ Pan Jezus przy­był nas podzielić. Pan jako brat odrzuca dar; Ciało Pana Jezusa! Dokąd pan dojdzie bez modlitw i ofiarowywania każdego dnia życia?

     W ciemności padłem na kolana i przez 45 minut wołałem w intencji tego dnia...

                                                                                                                                        APeeL


 

29.09.1992(w) ZA UCZESTNICZĄCYCH W WALCE DUCHOWEJ

   Żona zarzuciła mi brak delikatności w zalotach. Nic nie odpowiedziałem, a łzy zalały oczy i zawołałem jako odrzucony; „Matko Najświętsza. Mateczko Najczystsza i Niepokalana...św. Józefie - Ty wytrzymałeś w czystości przez całe swoje życie. Proszę o przyjęcie tego cierpienia"...

   Skuliłem się odmawiając „Anioł Pański”, a Szatan...wrócił żonę do łóżka! Ja przekazałem cierpienie (uświęciłem), a on kieruje ją do mnie! Teraz wołam; „Matko pomóż” i tak się stało! Pojechałem przed żoną do kościoła na Msze św. o 6.30. Szatan nadal nie dawał za wygraną...podsuwał niechęć, a serce zalewał złością i nienawiścią, a ja na to; „Aniele Boży! Stróżu mój!"

    Dzisiaj już wiem, że w takich momentach trzeba odmawiać; modlitwę-egzorcyzm;

   <<Święty Michale Archaniele, broń nas w walce. Przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha, bądź naszą obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy.

   A Ty, wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Maryjo, Królowo Świętych Aniołów, módl się za nami!>>

    W czytaniach będzie objawienie św. Jana o boju między siłami ciemności i Światłością. Jak nigdy „widzę” to wszystko...jedność szatańską na ziemi i Narodziny Pana Jezusa, który poprzez Swoją Bolesną Mękę otworzył Niebo. To zwycięstwo odbyło się poprzez uniżenie, pohańbienie (krzyż). 

    Ten bój w świecie duchowym jest całkowicie niezrozumiały dla ludzi normalnych, a toczy się w naszych myślach, słowach i uczynkach, a wreszcie sercach i duszach. W/w moment z życia małżeństwa katolickiego jest tego dowodem...

    Zaproponowałem wspólną Mszę św. ale żona ona - na złość - zrezygnowała z pójścia do kościoła. Nie potępiam jej i nic nie mówię, bo ten bój jest jeszcze nie dla niej. Po latach wszystko zobaczy...

    Pogańskie mass-media oraz wrogowie życia dzieci nienarodzonych propagują dwa projekty ustaw, które różnią się tylko w kwestii; "umożliwienia zabicia dziecka ze względów społecznych czyli biedy”. To oznacza morderstwo milionów, a w tym czasie czerwoni uwłaszczają się!

   Szatan uparł się i teraz przeszkadza w modlitwie. Wprost czuję jego obecność, której towarzyszy zła energia, ucisk w nadbrzuszu...tak jak czuję obecność złej oso­by za drzwiami! Eucharystia była w intencji wszystkich, którzy w myślach, słowach i uczynkach stają po stronie wrogów Boga, a serce zalał Pokój Boży. 

   Takie doznania nie można relacjonować w otoczeniu, bo wychodzi się na szurniętego, a z drugiej strony działanie łaski sprawia, że pragniesz głosić chwałę Boga Jedynego! Właśnie mówię do jednej z pielęgniarek, że szatańską jedność rozbiło przyjście na świat Jezuska...zły wiedział, że to oznacza jego koniec i kazał wymordować niemowlęta.

    Później liczył na upadek Pana Jezusa w każdym momencie Bolesnej Męki, a to nie otworzyłoby wąskiej furtki do Królestwa Bożego.  Pan Jezus wiedział o tym, ale miał ciało...podczas biczowania wielu umierało!

   Ten bój trwa dalej, ale szatan został osądzony, śmierć została pokonana. Niebo jest otworzone, a tam czeka nas życie wieczne. Teraz bój dotyczy duszy każdego człowieka. Pan Jezus przeszedł największe poniżenie i dał nam wzór postępowania na każdą chwilkę naszego życia. Do Jego Męki trzeba uciekać, cierpienia przekazywać i odczytywać Wolę Boga Ojca, a w tym przeszkadza Kłamca!

- Panie dlaczego mówię to do niej, a nie do dobrych pielęgniarek?

- To osoba i n w a z y j n a...tak napłynęło i taka jest prawda. Tacy mogą zgubić wielu, a ostrzeżeni mają szansę na zastanowienie się!

   Płyną też rady duchowe dla innych;

  • Malutka staruszka ma rozpadającego się raka piersi i nie wyraża zgody na szpital. Zalecam jej zwrócenie się do Matki Prawdziwej, bo Ona wskaże co robić!

  • Pan prowadzi z żoną życie katolickie...och, na pewno zły kręci się przy was, a pan nie wie o tym…

  • Pacjent mówi; "albo opieram się na ufności Matce Bożej albo na badaniach? 

  • Odpowiedziałem mu, że badania są ważne, ale Matka da ostrzeżenie! Cóż da panu regularne badanie poziomu cholesterolu?

  • Pani matka wpadła w fazę „leczenia się"...to jest od złego, którego ona nie zna, a ten kręci się przy odmawiających różaniec. Takie osoby zaczynają leczyć gasnące ciało! Proszę jej przekazać, aby nie modliła się o zdrowie, bo jest zdrowa...odpowiednio do wieku.

    Opisuję przykłady boju z siłami straszącymi chorych, zdrowych staruszków, cierpiących...tacy stanowią pożywkę dla demonów. Ludzie ci nie wiedzą co robić i szukają pomocy u lekarzy, wróżek, kupują cudowne preparaty dających życie i zdrowie. To wszystko jest ważne, ale tylko dodane! Zły wie o tym...

    Dzisiaj wielkie umęczenie i kilku pacjentów współczuje mi, ale odpowiadam, że kiedyś pokażą mi ile dobra mogłem uczynić w białym fartuchu! Takiemu jak ja nie wolno strajkować…

    Zaczynam dyżur w pogotowiu i nie mogę odmówić nawet koronki do Miłosierdzia Bożego, bo już o 15.00 trafia się pacjent z uciętą ręką! Później ranny, stan po przepiciu...uraz nerki i udar. Tę serię zakończy daleki wyjazd do nieprzytomnego z powodu alkoholu 12-latka! Do ręki wpadł obrazek; „Jezu przyjmij w Swoim Miłosiernym Sercu zapracowanych i nie mających czasu dla Ojca". 

   Jeszcze daleki wyjazd do babuszki i podejrzenie zawału u dziadka, którego zabieramy, a ja wołam też za niego. Z audycji radiowej płynie informacja o prosektorium, gdzie ożyła kobieta po porodzie. Przepłynęły obrazy pijanej ob­sługi kostnic z bezczeszczeniem zwłok.

   Podczas mojej modlitwy przekazuję Bogu wszystkie zdarzenia i ludzi z tego czasu (zapracowanych, ciężko chorych, umierających, za ożywioną w prosektorium i za obsługujących takie zakłady). Daję to jako przykład moich modlitw w tamtym czasie.

   Obecnie, gdy to przepisuję (03.05,2020) mam zawsze jedną intencję z ofiarowaniem dnia życia, Mszy Św. z Eucharystią oraz odmówieniem mojej modlitwy. 

   Wcześniej miałem ostrzeżenia i intensywnie unikałem szczerych rozmów z kolegą ateistą, ale dzisiaj jest dzień walki duchowej, a on na wszystko odpowiada naukowo, co wywołuje uśmiech politowania.

     Ten kolega jest oczytany i dodatkowo zna Biblię...

- Dualizm jest w nas - ciało i dusza, a mózg to łącznik (komputer)...

- On mówi o jakimś dodatkowym ciele, któremu możemy zatkać dziury dla złych myśli!

- Nigdzie pan nie dojdzie przez wykluczenie Szatana...przecież codziennie rano podsuwa panu świetne rozważania, książki, cytaty po to, aby nie padł pan na kolana do modlitwy! To jest jego „dobro”, a pan nie obroni się zaty­kaniem dostępu dla złych myśli! To upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji. Nad nim moc ma Matka Prawdziwa. Trzeba odczytywać Wolę Boga Ojca, bo wówczas otwieramy sobie drogę do świętości...

   Wszedłem do gabinetu i w otworzonej książce; „Szatan istnieje naprawdę” trafiłem na tytuł; „Dwulicowość”. Padłem na kolana i kontynuowałem moją modlitwę; za bluźnierców, prześmiewców, dwulicowców i leniuchów duchowych. Na koniec tego w telewizji będzie dyskusja o agenturze, a takim był Judasz. Natomiast kapłan określił Apostołów „jako zbieraninę”...właśnie należę do takich!

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

 

Dzień Flagi Rzeczypospolitej

   Popłakałem się z dziękczynieniem, bo od 4.00 do wyjścia na Mszę Św. o 8.00 edytowałem cztery zapisy. Wiedz, że jest to ciężki, a zarazem słodki znój na Poletku Pana Boga...Objawionego i w Trójcy Świętej Jedynego.

    W kościele było 30 "przepisowych" wiernych i dlatego stałem na słoneczku oparty o wielki krzyż Pana Jezusa. W tym czasie przez głośnik płynęły słowa Apokalipsy (Ap 11) o ukazaniu się Niewiasty obleczonej w słońce z księżycem pod Jej stopami i wieńcem z dwunastu gwiazd. Pojawił się też Smok ognisty z siedmioma głowami i diademami mający dziesięć rogów, który ogonem zmiatał połowę gwiazd.

   Niewierzący wskaże na bajki, ale lubi oglądać filmy z potworami zagrażającymi ludzkości (Godzilla). Nawet nie pomyśli, że w tym czasie grozi nam zagłada nuklearna, którą może zatrzymać tylko Bóg Wszechmogący. Napłynęli ludzie lekceważący Szatana, który mami nas jak chce. Zdrowej babci wpuści modlitwę o swoje zdrowie, a co podpowiada Tobie („zdawało mi się, że”...”coś mi mówił, że”...nie coś tylko ktoś)?

    Myślałem, że problem zaplątania się polityków zakończy ocena kandydatów na prezydenta, bo nie ma tam ani jednego z charyzmą...nawet Andrzej Duda należy do typu zachowania „B” (tacy mają żony o typie "A").

   Ogarnij wszystkich głupio zaplątanych polityków (tylko moich kolegów);

- od dr Ewuś (pediatra) poprzez Kosiniaka Kamysza (typ "B", laryngologa z mocną żoną) do hrabiego Konstantego Radziwiłła kompromitującego się na każdym stanowisku, a przy tym szefa wielkiej przychodni lekarskiej (nic mu nie brakuje)

- poprzez marszałka Tomasza Grodzkiego („w gabinecie prywatnym można przyjąć za wizytę może dwa tysiące”)

- do miłego Stanisława Karczewskiego, który jako chirurg „skonsultował” zaocznie moją krzywdę w podległej sobie komisji Komisji Praw Człowieka, Sprawiedliwości i Petycji. Tak stanął po stronie opętanego psychiatry, antykrzyżowca, a moja wiara dalej jest chorobą psychiczną.

   Przelał tym czarę goryczy i dzięki moim prośbom na stronie, aby katolicy nie głosowali na hrabiego Kostka (udającego „katolika”)...Kostek przegrał z Michałem Kamińskim, Stanisław spadł z foteliku marszałka, a to pogrążyło PiS. Prawica, Msze Św. a wg Wojciecha Cejrowskiego Jarosław Kaczyński „ma krew na rękach” z powodu prawa do zabijania dzieci nienarodzonych...

    Dołóż do tego leśnych dziadków z SLD i dinozaurów z PO. Ilu takich lubi kamery (Schetyna, Tusk, Kierwiński...resortowe dziecko PO, synek generała z KOK)...aż żal na nich patrzeć. Pomyśl jeszcze o rozmowach Donalda mniejszego z tow. Putinem (nie ma nagrania, bo prowadzili je na molo wśród szumu fal) oraz „piąstkowanie” Donka po udanym zamachu w Smoleńsku. Teraz wydaje odezwy do narodu. Nie wie biedaczyna, że jego „5 minut” bezpowrotnie minęło.

    W tej intencji poszedłem na drugą Mszę Św. wieczorną. W drodze płynęła moja modlitwa, a chwilami „krzyczałem” do Boga Ojca ze łzami w oczach (trwało to całą godzinę). Musiałbyś na chwilkę otrzymać moje serce, a wówczas w olśnieniu wszystko stałoby się jasne.

    Wieczorem przeskakując programy telewizyjne zatrzymałem się na dramacie wojennym „Zielona strefa” w TV PULS. Ja nie oglądam żadnych filmów, ale tutaj pokazano zaplątanych polityków w wojnę w Iraku...prezydenta wprowadzono w błąd (nie było tam broni jądrowej).

   W 2003 roku był początek niepotrzebnej ofensywy militarnej, usunięto Saddama Husajna, zniszczono nieodwracalnie ich kraj ze stolicą w Bagdadzie, zginęło także wielu Amerykanów. Podobną mieli towarzysze radzieccy w Afganistanie. Dzisiaj jest to wybuch bomby biologicznej w Chinach...ukrywany od listopada 2019 r.

   Tak jest, gdy rządzący nami nie proszą Boga o poprowadzenie, bo nic nie można przewidzieć. Tak też jest ze startującymi w obecnych wyborach...wg woli własnej z pretensjami do wszystkich, bo im nie idzie. Chorobna „na władzę” u wielu wywołuje dziecinadę (przykładem jest mec. Roman Giertych)...                                                                                                                                 APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

23.08.1993(p) ZA NIEWIERZĄCYCH I DUSZE TAKICH

    Posłuchałem porannego zaproszenia na Mszę Św. a w drodze odmówiłem narzucony zestaw modlitw. Zdziwiony słuchałem litanii do św. Rocha i nagle zrozumiałem, że ten pielgrzym z XIV wieku opiekował się dotkniętymi dżumą (sam się nie zaraził).

    Właśnie do niego popłyną wołania o zdrowie dla mieszkańców jednej z wiosek. Ja dołączyłem prośbę o uzdrowienie córki, aby święty zwrócił się w tej sprawie do Matki Bożej. Przecie jest to pokazane na ziemi, bo z małą sprawą zgłaszamy się do urzędnika niższego szczebla. 

    Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (2 maja 2020 r.) trwa pandemia, a nabożeństwa majowe mają być w tej intencji. Muszę podpowiedzieć, aby proszono o wstawiennictwo św. Rocha. Ciekawe od czego ja będę specjalistą...myślę, że od pomagania w odczytach Woli Boga Ojca. 

   Po otwarciu oczu ujrzałem Szymona pomagającego nieść krzyż Pana Jezusa, a właśnie płynęła pieśń; „Śpiewajmy Panu, co Swój lud miłuje". Jakże chciałbym zostać tutaj, ale rozpoczyna się następne nabożeństwo.

   Po czasie napłynęła bliskość Matki Bożej, która pomaga mi w załatwianiu różnych spraw. Udały się drobne zakupy, a samochód będzie zreperowany za dwie godziny (niezbędny w pracy lekarza). Zarazem odczułem jej dobro jako Matki Prawdziwej, a łzy zakręciły się w oczach.

    Pokój zalał serce i ujrzałem, że ten dar mamy w rodzinach i ojczyźnie. Wokół bracia ziemscy pracują
w warsztatach, przy swoich domach, w magazynach i sklepach. Jakże pasuje odmówienie koronki Pokoju.

   Napłynęło natchnienie do malowania i sprzątania, a duszę zalała niebiańska słodycz...żadnym językiem nie można tego przekazać! Praca trwała od 11.00 - 20.00, ale w tym czasie miałem Pan pokazał mi, że praca wg Jego natchnienia to dokładność, wielki spokój i radość z wykonywania tego, co mamy wykonać. Cóż oznacza bowiem pośpiech, gdy przed nami jest wieczność!

   Moje serce zalał smutek z odmawianiem cz. bolesnej różańca „za odwróconą od Boga córkę”. W takim stanie Kłamca ma dostęp do takich osób z wpadaniem w różne nałogi. Ona sama nawet nie chce tego ujrzeć, omamiona takim stylem igra z życiem, a dla Przeciwnika Boga to sukces. Tacy kończą samobójstwem, a w odwróceniu od Boga należą do niego.

   W koronce do Miłosierdzia Bożego dodatkowo wołałem za nią i prosiłem o zmiłowanie się Pana Jezusa. Taka łaska oznacza zakończenie męczarni uzależnionego. Tak będzie też ze mną, bo modlitwy pacjentek sprawią odjęcie hazardu i pijaństwa.

    Ja mam urlop...jak inni, wykonuje prace jak inni, ale w moim obecnym życiu, a jak się okaże-  tak będzie do śmierci - najważniejsze jest nasze zbawienie i tych z którymi się spotykamy. Moje modlitwy dotyczą wskazywanych w intencjach, które odczytuje wg „duchowości zdarzeń”. (Menu. Moja duchowość)...naprawdę nie ma ważnych spraw na świecie. Dlaczego inni nie poświęcają na to nawet chwilki?

    Radość zalała serce z wykonanych prac i modlitw z ostatecznym dziękczynieniem Matce Bożej; za Jej modlitwy, opiekę, prowadzenie i wstawiennictwo ze współpracą w drobnych sprawach. Pojechałem na działkę do budki z wylęgarni, gdzie zapaliłem lampkę Panu Jezusowi i padłem na kolana z odmawianiem mojej modlitwy. 

    Ten dzień zakończy film o Michale Archaniele, pojawiła się statua Piety w Watykanie, a właśnie w "Prawdziwym Życiu w Bogu" przeczytam Słowa Jezusa, że; "Obraz Mojego martwego Ciała spoczywającego w ramionach Mojej Matki jest symbolicznym sposobem pokazania /../”.

   Z serca zawołałem; „Panie, dziękuję Ci, że udzieliłeś mi łaski spotkania z Tobą”, a Zbawiciel wprost do mnie powiedział; „Wielu chciałoby widzieć, słyszeć i odczuwać to co ja!" To wielka prawda, którą potwierdzam zbliżając się do śmierci (02.05.2020).

    Na kolanach podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień...w którym otworzyło się Niebo na moje wołania dotyczące córki.

                                                                                                                                    APeeL

 

26.09.1992(s) ZA SKRYTYCH I NIEBEZPIECZNYCH WROGÓW

    Wczoraj, w czasie postu w intencji pokoju w b. Jugosławii wypiłem tylko kawę i zjadłem 3 garstki śliwek, które ukradłem sąsiadowi...z gałęzi zwisających nad moją działką. Te śliwki smakowały mi jak nic na świecie! 

    O trzeciej w nocy zerwał mnie sen o żmii (właśnie córka ostentacyjnie oddała wszystkie święte książki); padłem na kolana z zawołałem: „Ojcze! Dziękuję Ci za wczorajszy post, modlitwy i utrzymanie czystości”. 

   W sercu poczuciem „buntowników przeciwko Ojcu Prawdziwemu” (jest to pokazane na naszych dzieciach). Zarazem wiem, że córka może być zbawiona dzięki naszym modlitwom (żony i mnie), bo niewierzący też dostępują tej łaski, ale po przejściu przez Czyściec! Dziwne, że prawosławie neguje tę Prawdę!

    Tak było na początku tego świata, później Pan Bóg Objawił się, a przysłany Syn odkupił nas...tak jak w porwaniach przez bandytów, a tutaj przez Szatana. Zarazem rozgłoszono dzieło Miłosierdzia Bożego! Ja pragnę powrotu do Ojczyzny Niebieskiej ze wszystkimi zesłańcami, ale jest to niemożliwe, bo Przeciwnik krąży jak lew ryczący.

   Podczas modlitwy porannej demon sprytnie podsunął mi „skrytych i niebezpiecznych wrogów”. Chodziło o grzech posądzania innych z wywołaniem niechęci do nich, a nawet nienawiści podczas modlitwy!

   To jeden krok od wołania o ukaranie takich („oko za oko, ząb za ząb”) z uzasadnieniem skrzywdzenia mnie (włamanie...z pobraniem moich odcisków) oraz rozgłoszenia tego poprzez dziennik „Nowy Świat” (będzie wydawany do marca 1993).

   Po wykonaniu pracy w oddziale wewnętrznym napłynęło poczucie dotyczące wdzięczności za wszystkie dary otrzymywane z Królestwa Bożego! Serce zalał pokój Boży i skończyłem moją modlitwę za żyjących tym światem.

    Nie można przekazać poczucia „nieba w duszy”, bo koiły mnie nawet odgłosy rozmów, praca zegarka, światło i kapanie wody z kranu. Nie ma słów na opisanie kontaktu z Jezusem i Matką...oddalasz się od świata, a w nadbrzuszu i w okolicy serca masz ciepły i słodki ucisk.

    Na działce w koronce do Miłosierdzia Bożego zawołałem; „za skrytych i niebezpiecznych wrogów”. Poprosiłem Pana Jezusa, aby przyjął ich do Swojego Serca...”daj im Panie Twoje Światło, przytul, oddal od nich złość”.

    Teraz na dyżurze w pogotowiu trafiłem na imieniny pracownika...całe szczęście, że mam zamykany pokój, ale Zły próbuje wyrwać mnie „na szklaneczką”. Kocham tych ludzi, ale nie chcę prowadzić życia wg zasad pogańskich! Mam dyżur, czuwam, jestem lekarzem.

   Zmęczony spojrzałem na Pana Jezusa z prośbą o wyrwanie mnie z pokusy, co sprawi przybycie chorego dzieciątka, któremu pomogłem. Teraz pozdrawia mnie Matka Boża...z radiowego koncertu życzeń; „zabrałaś serce moje”...tak, Matka Boża zabrała mi serce i ono należy do Niej! Popłynie jeszcze "Czarna Madonna” oraz „Ave Maryja”. 

     Na dalekim wyjeździe pacjentka powiedziała; „pan doktór taki umęczony”, a mój wzrok zatrzymał obraz Św. Rodziny...

- Czy wiecie jak umęczony był Pan Jezus, gdy każdy chciał uzdrowienia oraz uzyskania mocy od Syna Bożego...jakże umęczony był pomaganiem!

    Wróciłem do pokoju lekarskiego, gdzie padłem na kolana; „dziękuję, dziękuję Matko! Panie Jezu dziękuję, dziękuję”, a moje serce zalał pokój Boży.

    Teraz czas „wolny”; radio, „Polskie ZOO” z przeglądaniem zaległej prasy. Pełen zadziwienia czytam artykuł; „Czas na herbatę”...wywiad z szefem MSW Andrzejem Milczanowskim. Jakże prowadzi Matka, przecież dzisiaj mam intencję; „za skrytych i niebezpiecznych wrogów”.

   Dotychczas miałem wielką niechęć do tego butnego człowieka, który wprost wygonił swojego poprzednika Antoniego Macierewicza, a teraz wspomina o tym. Napłynęła nitka sympatii, gdy dowiedziałem się, że od 1968 r interesuje się filozofią hinduską i buddyzmem...zna Tybetańską Księgę Umarłych, a w stanie wojennym był internowany i 3 lata spędził w więzieniu (w poczuciu duchowo)...

- Czy to znaczy, że nie czuł się Pan zamknięty, bo tylko ciało było uwięzione?

- „/../ były takie okresy w więzieniu, kiedy czułem się szczęśliwy. Miałem poczucie lekkości /../ Pewnego wieczoru samotnie przeżyłem najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu /../ Jak Boga kocham!”

    W ciemności padłem na kolana i dodatkowo zawołałem w intencji; „skrytych i niebezpiecznych wrogów”, aby zrozumieli, że jesteśmy wielką ludzką rodziną. „Jezu, zmartwychwstawaj w ich sercach, odmień je, daj nawrócenie...uczyń to, przecież tak rzadko proszę! Ty, Jezu wiesz jak to uczynić”.

    Na ten moment w TVP 2 trafię na scenę z kończącego się filmu; Watykan, a w jego tle piękna Matka z Dzieciątkiem z otwartymi ramionami...

    Udało się wszystko zapisać na maszynie (miałem taką w pokoju lekarza dyżurnego) i sam dziwię się skąd miałem moc do tego grafomaństwa! Dzięki temu możesz to czytać...

                                                                                                                                  APeeL

 

 

 

    W środku nocy opracowałem wczorajszą intencję, która dotyczyła mojej wdzięczności za otrzymaną od Boga Ojca łaskę (mistyka eucharystyczna). Nie będę opisywał tej łaski, która jest nieznana nawet przez kapłanów. Nawet mój proboszcz, który wykładał teologię w Seminarium Duchownym nie do końca wierzy w skarb, który spadł na mnie...prosto z Nieba. Moją obecną patronką jest św. s. Faustyna, oraz prof. teologii św. Paweł.

    Łzy zalały oczy i płynęły po twarzy, bo przypomniał się czas, gdy; żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem. Koledzy, komuniści pierwsi łapali flagi biało-czerwone (wiedzieli, że wszystko jest dokumentowane).

   Już nie wstydzę się tego grzesznego okresu („magdalenowego”), bo nawrócona prostytutka pozostała z Panem Jezusem do końca...obok zbolałej Matki Bożej i Apostoła Jana. Tacy mają największą moc w szerzeniu świadectwa wiary.

   Tuż przed wyjazdem na Mszę Św. o 6.30 demon poróżnił nas z żoną. Chodziło o zepsucie, które widzimy u siebie. „Gdy Pan Bóg wspomni grzechy któż się ostoi?” W Królestwie Bożym coś przebaczone jest zacierane na wieczność...ostaje tylko w naszym sumieniu. To jest przeciwność tego, co czynią agenci wpływu, a zapoznałem się z tym podczas napadu na mnie przez własną Izbę Lekarską.

    Zdziwiłem się dzisiejszym czytaniem (Dz9, 1-20) o nawróceniu Szawła dyszącego żądzą zabijania uczniów Pańskich, który dla przejrzenia został oślepiony...”olśniła go nagle jasność z nieba”. Pan przywrócił mu wzrok przez ucznia Ananiasza, który opierał się, bo słyszał o okropnościach czynionych przez niego.

    Według naszej mądrości do głoszenia Dobrej Nowiny powinni być powoływani tylko święci. Dlatego wielu patrzy na mnie i nie chce ujrzeć owoców mojego nawrócenia; obrony wiary i krzyża, codziennych Mszy Św. z Eucharystią od 30 lat, modlitw w odczytywanych intencjach oraz tysięcy godzin spęczonych na rejestracji doznań duchowych, co nie jest łatwe.

    Jest zrozumiałe, że człowiek powinien być doskonały, ale przytoczę zdania nauki Pana Jezusa do tłumu zebranego u stoku góry.* Ja dam tylko skrót tej nauki. Bóg Ojciec pragnie naszej doskonałości w myślach i uczuciach, słowach i czynach. To wg mnie oznacza świętość do której mamy dążyć, bo wszyscy źle wykorzystujemy otrzymaną łaskę wolnej woli i różne dary...w tym udzieloną wolnością.

    Można powiedzieć czynimy to jak głupiec lub przestępca. Nikt nie myśli o późniejszej odpowiedzi przed pytającym Sędzią; „Jak używałeś i nadużywałeś tego, co ci dałem?” Tam już nie można oszukać lub iść z Bogiem na kompromis.

   Pan wskazuje zarazem, że można się ocalić...zbawieniu może pomóc także to, co pochodziło od Zepsucia (bogactwa, pragnienia władzy i cielesnych godów). Na końcu, w dyskusji Pan Jezus wskazał, że wszystkie grzechy i zniewagi wynagrodzi „Bóg, który stał się Człowiekiem”.

    Popłakałem się po Eucharystii podczas pieśni; „Jezu dobry i cichy, Serca pokornego, daj mi serce nowe, podobne do Twego”. W tym czasie Ciało Pana ułożyło się ochronnie. Podjechałem pod krzyż i zapaliłem lampkę. Z powodu nawałnicy z piorunami podwiozłem żoną na nabożeństwo majowe i przed Monstrancją prosiłem Matkę Jezusa o modlitwę za ofiary zepsucia...

   Tak się stanie, że na blogu „Listy ateistów. 3.0” pod wpisem Tanaki z 18.04.2020; „Czy sumienie jest potrzebne?” dałem komentarz…

                                                                  Panie Jacku!

    Jako lekarz uznany przez podobnych do Pana psychiatrów…głupoli duchowych jestem chory psychicznie. Moja łaska (mistyka eucharystyczna) to psychoza…czyli życie w świecie nierealnym. Ekstaza po Komun ii Św. to „brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”…

   Piszę to, aby ukazać działanie Przeciwnika Boga. To on podsuwa Panu, że nie mamy duszy…zdychamy i koniec (zwierzątka „odchodzą”, a nawet umierają). Muszę stwierdzić, że Pana stan wyraźnie się pogorszył.

   Nie potrafi Pan napisać coś mądrego bez atakowania jedynie prawdziwej wiary katolickiej. W Kościele katolickim widzi Pan tylko instytucję – jak mateczka Joanna od demonów (prof. Skrzeczyszyn), gdzie liczy się tylko taca i kasa.

   Pisze Pan o ludziach religijnych, że są głupolami. Zarazem potwierdzam, że zasięg głupoli katolickich jest globalny, bo wyznawcy wiary Objawionej tworzą już tutaj ponadnarodowe Królestwo Boże, „które jest w nas”. Nie pojmie Pan tego swoim rozumem, a Pana profesor tow. Szatan zna tę Prawdę.

    Brednią jest to, że „Polak dalej jest niewolnikiem /../ musi temu zaprzeczać, udawać wolnego, trwać w wiecznym zakłamaniu”. W tym czasie nie widzi Pan swojego całkowicie zniewolenia, a wskazuje na takich jak ja…wolnych, Wolnością Bożę.

    Wyraźnie od Szatana wskazuje Pan, że: ja, katolik=kościół=maryja i Jezusek=Polska=wszelkie cnoty, zalety i lepszość ponad wszystko. Może Pan mi ubliżać, ale protestuję przeciwko szyderstwu i bluźnierstwu: „maryja i Jezusek”, bo dyskryminacja religijna jest u nas karalna.

   To nie jest już głupolstwo duchowe, ale opętanie intelektualne, a świadczy o tym dalszy ciąg wymiotów Szatana…
    „Natomiast Jezusek, oooo.., to co innego: bohater światowy! celebryta i lekkoatleta, elegant, blond włoski, depilowana klata i manikiurowane paluszki! I fruwa w niebiesiech! A Maryja, wiadomo – nasza mamusia! I też fruwa, oraz posiada liczne uzdrowiska po całym świecie!”

   Sam pcha się Pan na śmierć i to wieczną, bo duszy. Nie będzie mógł Pan powiedzieć, że nie wiedziałem, bo pokażą Panu moje ostrzeżenie…

                                                                                                                        APeeL

* „Poemat Boga-Człowieka” ks. 4 cz. 2 (71) Maria Valtorta

 

Aktualnie przepisane...

18.08.1993(ś) ZA SŁUGI BLISKIE SERCU PANA JEZUSA

   Przyśnił się źle wyglądający syn...faktycznie pojawił się obrzęknięty (alergia) z opryszczka wargową. W tym czasie (7.00) zrywa telefon przestraszonej pani, której mąż miał całą noc...czkawkę!

    Pustka w sercu, nie ma Pana Jezusa, jestem jak „umarły”. Zaczynam cz. radosną różańca, a w telewizji płynie reportaż ze Szwajcarii...właśnie pokazują kościół i obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem! Ciekawi mnie dzisiejszy dzień, ponieważ żyję daną chwilką...wypada post w intencji pokoju w b. Jugosławii (stosujemy z żoną w środy i piątki), a trzęsę się z zimna.

   Padłem w 3-godzinny sen, a podczas budzenia się serce wołało; „Jezu! och Jezu!” Cóż można zaplanować. Mignął Jan Paweł II, który wspomniał zboczonych kapłanów. To szczególny ból Serca Pana Jezusa, gdy Jego sługa tak czyni.

   W różańcu Pana Jezusa właśnie wypada wołanie „za kapłanów i w szczególny sposób służących Jezusowi”. Zły przeszkadzał w modlitwie; wpuszczał pokusy seksualne w myślach…jego podłość jest nieskończona, bo w  miłości małżeńskiej podsuwa wizerunek Matki Bożej i tak będzie całymi latami.

   Smutno, bo trwa oblężenie Mostaru (bracia Muzułmanie). Cały dzień spędziłem na modlitwach...coraz bardziej dochodzę do przekonania, że to moje obecne zadanie. Nawet nie mogę się uczyć, bo zmieniła się hierarchia wartości.

    Na działkę zabrałem pismo, gdzie trafię na zdjęcie kapłana pchającego wózek z inwalidą. Córka przyjechała z zakupioną ikoną św. Pawła, a ten Apostoł jest najbliższy mojemu sercu i tak już pozostanie. Koniec dnia, a  napływa obraz kapłana spowiadającego żołnierzy (na stojąco) z podaniem Komunii świętej przed...bitwą pod Monte Cassino. W każdej kieszeni mieli swoje nazwiska…

                                                                                                                            APeeL

 

19.08.1993(c) Przedrzeźnianie przez Szatana...

    Wstałem o g. 5.00 i odmawiałem modlitwy. Córka była w łazience, a Zły wpuszcza, że „Matka Boża też się załatwiała”. Odpowiadam demonowi; cóż jest złego w biciu serca, pracy mózgu i jelit. Ludzie nie brzydzą się grzechów, ale praca jelit ich zniesmacza.

   Poprosiłem Boga o zdrowie dla rodziny, a dla mnie o sprawność mózgu, abym mógł służyć nawracaniu. Teraz, gdy to przepisuję (30.04.2020) widzę, że ta prośba została wysłuchana, bo mimo 77 lat, „pamięć mam dobrą, ale krótką” (drinki, zatrucie oparami rtęci z uszkodzonego aparatu do mierzenia ciśnienia, a nawet epi petit mal).

   Zły nie daje spokoju...”a kto pierze majtki proboszczowi?” To śmieszne, ale odrywa od modlitwy, i ściąga na ziemię. Teraz napływa o. Pio „żegnający” grzeszników niszczących plantacje. Czuję, że Matka Boża wymodliła dla mnie łaskę nawrócenia i pragnienie modlitwy.

    Na Mszy Św. było kilka starszych osób. „Jak dobrze u Ciebie Panie”...cisza, jakieś ciepło i dobra energia. „Patrzy” Matka Boża i Pan Jezus. Płynie pieśń o łaskawości Boga dla naszych próśb. Tak jest zawsze, gdy posłucham zaproszenia przybycia do kościoła.

    Zawołałem za córkę, a dobiega do mnie jedno zdanie z czytań z Ks. Sędziów; „Ach, córko moja”. Wielki ból mi sprawiasz! Ty wiesz, co mnie martwi /../”. W tym czasie psalmista zawołał (Ps 40); „Szczęśliwy, który nadzieję pokłada w Panu”. Za za nim zawołałem; "Cóż dla Ciebie, Panie dotknąć córkę i sprawić jej uzdrowienie".

    Napływa pragnienie pozostania w ciszy, serce zalał pokój z zawołaniem; „Jezu mój! Dlaczego ludzie odrzucają Ciebie? Dlaczego nie chcą Twoich Darów"?...

                                                                                                                      APeeL


07.11.2002(c) ZA ZAPRACOWANYCH

   W śnie pracowałem w przychodni, na korytarzu był bałagan i płacz dzieci. Zaczynam przyjęcia, a właśnie zepsuła się lampa i nie można obejrzeć gardła pierwszej chorej. Wysiadł także czajnik elektryczny i nie mogę zrobić kawy. Za drzwiami szum, kłótnie i płacz dzieci...ze snu. Bałagan, chorzy wpadają, a ostatnim jest kapłan, który o 17.00 poda mi Ciało Zbawiciela.

Płyną też rady duchowe dla skołowanych;

- nigdzie nie dojdziecie w małżeństwie bez opieki Matki Bożej, bo żaden człowiek nie rozwiąże waszych problemów…

- na kolanach zbiera pan kartofle?...przecież grzeszy pan pracą, proszę oderwać się od ziemi i zacząć życie duchowe

- chwalona, nagła śmierć w pana wieku to nic dziwnego, a czas pana jest diamentowy...na nawrócenie.

- niech pani zawoła do Matki Bożej o pracę (noce w piekarni, a złapała dyskopatię)...trzeba być z dziećmi i mężem.

    W tym nawale badam staruszkę, którą chciałbym przytulić i pocieszyć, ponieważ większość ludzi w tym wieku jest przestraszona śmiercią. Zły wciska ludziom, że najlepiej jest być młodym, zdrowy, pięknym i bogatym. W tym momencie przypomina się rozmowa z podobnie wierzącą; "niech pani ujrzy głupotę ludzi, pragną być młodsi i w ten sposób mieć dłuższe wygnanie z Nieba!"

                                                                                                                           APeeL

 


 

   Nie spodziewałem się, że to będzie dzień związany z moją łaską, którą jest mistyka eucharystyczna. Wejdź na witrynę; Menu. Moja duchowość. Mistyka. Poprosiłem Ducha Świętego o pomoc w zapisie tej intencji, bo trudno jest wyrazić doznania duchowe po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii.

   Od razu wzrok zatrzymał obrazek Zesłania Ducha Świętego, łzy zalały oczy (u mnie jest to znak Prawdy), a w ręku znalazł się artykuł „Osoba mistyczna” oraz m-ka „Różaniec” z czerwca 2017 roku z podtytułem; „Eucharystia. Cud nad cudami”...wg mnie Cud Ostatni.

   Jeżeli trafiłeś tutaj „przypadkowo” to wiedz, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej. Wróć jeszcze dzisiaj do naszego Boga Ojca Deus, w Trójcy Jedynego, bo nie ma żadnego innego. Inne są doznania podczas kontaktu z naszym TATĄ (poczucie Jego obecności), inne z Panem Jezusem (różne cierpienia oraz Eucharystia), a całkowicie odmienne z Duchem Świętym.

   Na Mszy Św. o 7.15 zdziwiłem się Słowami Pana Jezusa (J6, 44-51), które będą uzupełnione następnego ranka (J6, 52-59). Ponieważ język mistyczny jest trudny i brany dosłownie wyjaśnię ten przekaz...

1. Komunia Święta jest to Ciało Duchowe Zbawiciela, które łączy się z naszą duszą sprawiając jej moc, bo „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Jego Krwi, nie będziecie mieli życia w sobie”.

   Chodzi o moc duchową, która daje także moc psycho-fizyczną. Jeżeli ktoś neguje posiadanie duszy (jak ateiści i św. Jehowy”) to przekreśla podstawę naszej wiary. W jutrzejszym kazaniu kapłan nie wymieni słowa  d u s z a!

2. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Kto go je, nie umrze. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim /../”.

    Pan Jezus wówczas mówił o Swoim Ciele Duchowym, ale Żydzie nie mogli tego pojąć i nadal nie pojmują; <<Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?>> Natomiast głupcy duchowi szydzą z „ludożerstwa” z „wywalaniem języków”, itd. 

   Eucharystia jest odpowiednikiem „naszego chleba codziennego” dla ciała fizycznego. Pan dodał, że; „Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli”. Manna była pewną formą chleba dla głodnych ciał.

    Także katolicy nieprawidłowo odbierają Słowa Pana Jezusa;

- „bierzcie i jedzcie”...po przyjęciu św. Hostii gryzą opłatek jak chleb, a ja chciałbym trzymać Ciało Pana Jezusa i tak umrzeć.

- „to jest Ciało moje” odruchowo kojarzy z naszym ciałem fizycznym...

3. Ciało ciałem, ale „picie Krwi Chrystusa”? Kiedyś uchwycono na zdjęciu...za kapłanem, wizerunek Pana Jezusa na krzyżu z którego św. Ran płynęła św. Krew wprost do kielicha z winem.

 Rzadko Eucharystia podawana jest w dwóch postaciach. Podczas konsekracji (przeistoczenia/transsubstancjacji) każdy namaszczony kapłan jest cudotwórcą, ale musi wypowiedzieć nakazaną formułę (ze słowami Pana Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy).

4. „Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”, a także „ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Całkowicie potwierdzam te słowa Zbawiciela, ponieważ w tych, którzy nie uczestniczą w życiu naszej wiary nie ma życia (letnie lub martwe dusze) i czekają ich wielkie kłopoty po śmierci.

   Nie wiem, co oznacza wskrzeszenie w dniu ostatecznym, ponieważ te słowa płynęły do Żydów, a wówczas Królestwo Boże było zamknięte (dusze zmarłych przebywały w Szeolu...miejscu błagania, jakby w Hadesie).

5. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec”...do Chrystusa może przybyć tylko człowiek zawołany przez Boga. Nie możesz postanowić, że będziesz „chodził do kościoła” lub wg zaleceń niewierzących kapłanów oglądał w telewizji Mszę Świętą. To jest łaska, która jest dawana pragnącym wiary lub tym u których ją wymodlono (u mnie sprawiły to pacjentki).

    Dzisiaj Ciało Pana Jezusa „pływało w ustach”...jak flaga na wietrze i sprawiło ekstazę z pragnieniem modlitwy. Skończyłem wołanie; za kamieniowanych za wiarę, nie mogłem wyjść z kościoła, chciałbym tutaj „umrzeć”. Natomiast następnego ranka ułoży się ochronnie (jak parasol na podniebieniu).

    Po czasie wyszedłem, aby odczytać intencję tego dnia i odmówić moją modlitwę. Trwało to 1.5 godziny z wstąpieniem do pustego kościoła na czas koronki do Miłosierdzia Bożego. W ramach wdzięczności Bogu za Cud Ostatni wróciłem na Mszę Św. wieczorną...

                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

   Mimo kilku godzin snu zerwałem się na Mszę Św. poranną. Dzisiaj św. Jan powiedział (1J1,5-2,2), że; „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności”. Jeżeli chodzimy z Nim to mamy z innymi współuczestnictwo...ja dodam, że w zbawianiu. Jeżeli stwierdzamy, że nie mamy grzechu to oszukujemy sami siebie.

   Na ten czas śpiewaliśmy mój ulubiony Ps103(102), gdzie jest zwrotka;

             „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.

               Nie zapamiętuje się w sporze, nie płonie gniewem na wieki”.

   Natomiast Pan Jezus podziękuje Bogu Ojcu (Mt 11, 25-30), że Tajemnice Królestwa objawił prostaczkom. Nie bierz tego dosłownie, ale mądrusie i salonowcy nie mogą ujrzy Mądrości Bożej. Tacy traktują naszą wiarę jako bajki dla ciemnogrodzian przestraszonych Piekłem, a jest to argumentacja wprost od Szatana, który zna Prawdę.

   Eucharystia przewijała się w ustach, a dopiero po połknięciu napłynęła słodycz i pokój z pragnieniem modlitwy w samotności, a pozostała mi „św. Agonia” Zbawiciela za tych, którzy są kamieniowani za wiarę. Piszę to dla Ciebie i płaczę, bo jest to prawdziwy Cud Ostatni...

    Nasz codzienny byt krąży pomiędzy życiem cielesnym (materialnym i bytowym), a życiem duchowym (angelizmem). To jest bój, który trwa przez całe życie...mówię Ci to zbliżając się do podróży ostatniej. Ciało, które jest mieszkaniem dla duszy ciągnie ten świat z wszelkimi pokusami. W tym czasie dusza pragnie powrotu do Królestwa Bożego (Raju), gdzie jest wąska furtka z napisem; „Tylko dla świętych”.

   Wyobraź sobie drabinę od ziemi do nieba (św. Benedykta) z ukazaniem walki cielesności z angelizmem. Pomyśl gdzie jesteś w boju pomiędzy ciałem i duszą, co w Tobie przeważa? Jeżeli drgnąłeś ku Bogu to Jego Miłość - popłynie poprzez ciebie - do wszystkich ludzi (zacznie być wszechogarniającą).

    Szatan znał mój zapis z 26.04.2020 z bojem o czystość („Do trzech razy sztuka”) i ponownie napadł na mnie, ale poprosiłem o pomoc św. Józefa z Dzieciątkiem i białą lilią. Za zwycięstwo w tym „boju ostatnim” zostałem pobłogosławiony przez Boga.

   Zdziwisz się moją megalomanią, ale ja sam zostałem zaskoczony, bo nagle wyszedłem z pokoju żony i w moim telewizorze zmieniłem program. Tak trafiłem na kapłana z krzyżem przygotowanego do przekazania nam błogosławieństwa w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Nawet zdążyłem paść na kolana i przeżegnać się trzy razy...

   Jednak ostateczne moje zdziwienie zakończy ten dzień ziemskiego wygnania, bo o 1.00 w nocy miałem natchnienie przeczytać coś duchowego. Z wielkiego rzędu tomów wyjąłem „Poemat Boga-Człowieka” Marii Valtorty (ks. czwarta, cz. druga), który otworzył się na rozmowie Pana Jezusa z byłą grzesznicą Marią Magdaleną o czystości (67, str. 238).

  Pan wskazał na czystą wodę ze słowami; „Łatwiej jest górze przenieść się na inne miejsce niż stworzeniu wytrwać w czystości./../ Tylko dzieci mają dusze anielskie /../ dlatego tak je kocham”. Mam taki obraz, który podarowała mi pacjentka przed śmiercią; Pan Jezus w aureoli błogosławi matki z dziećmi.

    Dalej padną słowa o Matce Bożej oraz pragnieniu zapełnienia Raju takimi duszami…

                                                                                                                       APeeL