"Z biesiad zostały nam tyko pochówki." Jerzy Satanowski

    W nocy oglądałem walkę bokserską w której rodak został zdemolowany (13 ciężkich ciosów) przez syna czarnego króla z Afryki...po walce obejmował swoją ofiarę, a wcześniej pokazywał mu język.

    Dziwne, bo przyśnił się kolega z pracy, były komunista, który brał udział w napadzie na mnie. Ten dzień będzie także za niego, bo leżał jako trup.

    Na Mszy Św. porannej byłem śpiący, a dzisiaj Mojżesz przekazał ludowi słowa Pana, które przyrzekli spełniać. Zbudowano Ołtarz, który pokropiono krwią Przymierza, a w Ew (Mt 13, 24-30) Pan Jezus wskazał na zasianie przez nieprzyjaciela chwastów między pszenicę. Przespałem błogosławieństwo Monstrancją...

    Tak będzie przez cały dzień...pragniesz chwilki snu, a nie możesz zasnąć. Ktoś "nadawał" do mnie (jestem telepatą)j; ma przyjechać córka, mam też mocnych w rodzinie zaskoczonych sprzedażą mojego udziału w spadku (spodziewali się dochodzenia w sądzie).

    Cały dzień przepływali ludzie ("chwasty");

1.  wciąż propaguje się i jątrzy w TVN24 o "spółkujących inaczej", homoterrorystach, którzy w sposób zbrodniczy szargają świętości naszej wiary (procesja eucharystyczna). Nie ma na nich żadnej siły, bo chroni ich Książę tego świata. 

    Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że czekają ich pogromy. Wejdź na YouTube: Onaniści, kazirodcy i homosie. Nie pokonasz w dyskusji opętanego intelektualnie o. Roberta Biedronia prawiącego kazanie w Częstochowie (miejsce jak każde inne). Jak Bóg ma sądzić takie cuchnące grzechem dusze?

2. właśnie reklamują Owsiakowy POL'ANDROCKFESTIWAL

3.  debilny program "Big Brather" oraz pożeranie obleśnych hot dogów popijanych odrdzewiaczem o nazwie coca-cola, a także bezsensowne loty na księżyc, gdy Apokalipsa już trwa...

4. inwazja fałszywych imigrantów islamskich, którzy nie splamią się pracą dla pogan. Ponieważ Państwo Islamskie ma podobna strukturę do bolszewickiego powinno stosować się do nich zasadę Lenina: jak nie pracują niech nie jedzą.

5. wrogowie mojej ojczyzny dla których świętością jest bezbożna UE (Związek Republik Europejskich)...zamiast Europa Christi. W "Gazecie warszawskiej" jest opisany scenariusz zlikwidowania - przez lisów i dworaków - kraju nad Wisłą danego nam przez Boga Ojca (deindustrializacja, laicyzacja, emigracja młodych i islamizacja). 

6. W ręku mam stare gazety, gdzie;

- poeta Jan Wołek pyta jako bluźnierca; gdzie jest mój Bóg prawdziwy, gdy tyle zła i stwierdza "oto macie swych bogów, plączą wasze sprawy"...

- Koreańczycy pielgrzymują do pomnika wodza Kim Ir Sena, a dzisiaj nadal traktuje się Kim Jong Una jako bożka, który kojarzy się z kultem złotego cielca przez naród wybrany

- księża pedofile oraz porzucający sutannę ("ksiądz" Jonasz z "FiM" czyli Roman Kotliński).

    Wszystkich zaskoczył osobisty kapłan prezia Boleksława; ksiądz prałat Henryk Jankowski, który okazał się pedofilem i spadł z pomnika. Szkoda, bo 11 czerwca 2001 roku pisał do "Trybuny", że - "nie umarł w towarzyszach duch komunistycznego zniewolenia" - oburzony atakiem "czerwonych i różowych" na Kościół.

   Zarazem, słusznie wskazywał na prowokację NKWD w pogromie kieleckim i na to, że Żydzi w obozach byli bardziej okrutni od Niemców, a teraz wysuwają roszczenia za "mienie żydowskie".

- Jan Hus i Marcin Luter ("reformatorzy") z negującymi Objawienia Maryjne Matki Bożej Pokoju w Medjugorie, gdy przez całe lata stosowałem post ścisły w intencji pokoju (środy i piątki) w b. Jugosławii i na świecie...

7. dodaj tutaj opętanych intelektualnie typu matki Joanny od demonów (prof. Senyszyn) oraz zrobionego po pijaku Jerzego Urbana, który w "NIE" dał rysunek diabła święcącego ogonem pomnik Jana Pawła II (2002 r.)...

8. Dzisiaj, gdy to edytuję (29 lipca 2019 r.) córka nie chce być uzdrowiona od nałogu (pragnie trwać w grzeszności)...mimo, że ma dowód mojego uwolnienia przez Boga Ojca z alkoholizmu!

    Zapis zakończę rozmową z 20 lipca 1993 r. z byłym członkiem ZOMO;

  • Ilu zabił pan Polaków...spytałem obrońcę socjalizmu?

  • Nie wiem czy trafiłem...nieraz strzelało się do "bandytów" całe noce!

  • Zabił ich pan wielu...w myśli i pragnieniu, nie wiem czy zwykły kapłan może dać panu rozgrzeszenie. Niech pan pogodzi się z Bogiem (65 lat), ponieważ Miłosierdzie Boże zmazuje wszystko...trzeba się tylko ukorzyć zgłosić!

   Resztę dodaj sobie, bo ten spis nie uda się skończyć (znęcający się nad zwierzętami, okrutnicy w rodzinach, demolujący siedziby niewinnych ludzi, wywołujących wojny, itd.).

    Codziennie umieramy, a niektórzy cuchną jak Łazarz. Łaska spływa na nas podczas Eucharystii (codziennej Mszy Św.) dającej życie naszej duszy. Często Konsekracja jest dokonywana przez grzesznych kapłanów, ale oni nie kalają tego, co czynią jako namaszczeni słudzy Boga...

    Wróciłem na wieczorną Mszę Świętą... 

                                                                                                                                      APeeL

 

 

    Aktualnie przepisane...

22.07.1992(ś) Pobłogosławiona z nałożeniem rąk...

    W śnie miałem różne koszmary, ale zapamiętałem przekaz od złego...oto pokazał dłoń z palcami zgiętymi w bok, co tworzy obraz swastyki, ale po zmianie pozycji pojawił się znak zwycięstwa !

    Przebudziłem się, ale nie miałem już wczorajszej radości, moje serce było inne. Niepotrzebnie wieczorem gadałem po jednym piwie. Z trudem idzie modlitwa, a zły atakuje z furią;

- wpuszcza niepokoje, rozterki, złości, obrazy prześladowców...

- nawet ujawnił, że system miał się rozpaść...na górze wiedzieli i dlatego stworzyli "Solidarność", aby nie wypaść, że sami rezygnują! Świetne się przygotowali na pełne przejęcie władzy...

   Sprawa tego kuszenia wyjaśniła się, bo demon chciał mnie odciągnąć od zabrania córki na Mszę Św. oazową...w dniu jej urodzin. W ten sposób zrobiło się późno. Na kolanach odmówiłem moje modlitwy "obowiązkowe". Z książeczki do nabożeństwa popłynie zdanie, że "w upał serca chłodzę", a dzisiaj jest ukrop! Upał serca chłodzi rozważanie Męki Pana mojego!

   Na początku Mszy św. przez kwadrans trwały szatańskie udręki. Nawet w kościele pojawiło się krzyczące i tupiące dziecko. Prawie chciałem do niego wybiec i wyrzucić go z matką z kościoła. Wytrwałem i otworzyłem oczy, a Pan Jezus z Sercem prawie mówił do mnie; "już dosyć...pokój!" Tak się stało, bo matka wyprowadziła dziecko.

   Teraz poprosiłem Pana Jezusa, aby przyjął, że na moim miejscu jest córka! To ona podejdzie do Eucharystii...ona jest tutaj! Łzy zalewały oczy z powodu tak różnych przeżyć duchowych, które pojawiają się niespodziewanie. 

   Prawie nie słuchałem czytań, tylko wołałem w jej intencji...ona jest ważna dzisiaj!  Kapłan przekazał nam błogosławieństwo z nałożeniem rąk! W tej sekundce stały się jasne udręki spowodowane przez demona. Po błogosławieństwie łzy zalały oczy. To już normalny płacz z ocieraniem twarzy. Nie wypowiesz tej radości. Na pamiątkę otrzymałem obrazek...noszę go jak relikwię.

    W drodze powrotnej Pan skierował mnie do pacjentki, która jest ciężko chora, a właśnie siedziała na ławeczce. W jej nędznej izdebce jest piękny porcelanowy Pan Jezusa upadający pod krzyżem. Powiedziałem jej, że jej czas jest drogi, musi pani uczestniczyć w życiu kościoła, a to oznacza Mszę Św. z Eucharystią. Nic pani nie tłumaczy, bo można dojechać, a nawet sam panią podwiozę."

   Z domu uciekłem na działkę, bo żonę dręczą dzieci, a ona przerzuca to na mnie. Tam znalazłem się sam na Sam z Panem Jezusem. Próbowałem odmówić moją modlitwę w intencji córki, ale nie szła...zawołałem tylko: "Boże czemu ją opuścił?" Pragnę, aby była zbawiona i mogła w końcu życia powiedzieć; "Wykonało się". Udało się odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz do 5-u Św. Ran Pana Jezusa.

    W "Polskim ZOO" pojawiła się osoba prymasa, a później słowa piosenki, że; "sierpy i młoty zamieniono na krzyże!"..."Jezu mój wybacz!...wybacz!"

   Przed snem wyszedłem z łóżka i przed Jezusem Miłosiernym odmówiłem modlitwy wieczorne.

                                                                                                                           APeeL

      

 

28.07.1997(p) ZA BEZSILNYCH WOBEC CIERPIENIA

    W śnie zmieniałem pracę, bo mam straszny nawał pacjentów i mało czasu na modlitwy, ale nie wychodziło. Tak jest naprawdę. Czy lepiej byłoby mi w pogotowiu? Nie znajdziesz ukojenia na ziemi...

   Teraz odmawiam „Anioł Pański”...wzrok przykuł obrazek Pana Jezusa padającego pod krzyżem, a w otworzonej szufladzie trafiam na Twarz Pana Jezusa na tle krzyża. To ewidentna zapowiedź czekającego mnie cierpienia.

    W „Rycerzu Niepokalanej” piszą o represjach. Już w 1949 r. zrabowano maszyny drukarskie. W telewizji płacze mężczyzna, ofiara powodzi. Popłakałem się z tym bratem. Słubice bronią się przed zalaniem, a we Francji spłonęło 35 tys. hektarów pól. Bezsilność gaszących strażaków. Żona całkowicie zesłabła z powodu biegunki.

   W bólu odmawiałem moją modlitwę, a trafiłem na kierowcę samochodu ciężarowego, który spał na kierownicy...dalej kierowca z sanitariuszem i noszami oraz babcia wspierająca się laską.

    W sercu służby niosące pomoc w klęskach i awariach. Właśnie w domu nie zapala się gaz, a sam nie poradzę. W sercu hospicja z umierającymi i bezsilnymi rodzinami oraz ja sam...osaczony i osamotniony „wróg ludu”.

   W kościele wzrok zatrzymały dwie stacje drogi krzyżowej: Pan Jezus przybijany do krzyża i Podniesiony na krzyżu. Napływa scena z „Potopu”...Bohun wyrafinowanie męczony. W dzisiejszym czytaniu Mojżesz wraca z tablicami kamiennymi, a trafia na lud czczący złotego cielca. Jeszcze bezsilny rząd RP. 

   Po Komunii św. nie mogłem wyjść z kościoła, ale zaczyna się następne nabożeństwo...za wiernego do końca władzy ludowej. Na Mszy za niego była jedna osoba. Wracałem, a zaczepił mnie skacowany oraz grzebiący w śmietniku. 

    Wzrok padł na podkopane drzewa (pobór gliny) i grzyby trujące z obrazami śmiertelnych zatruć. Wracają obrazy ofiar powodzi, rabunkowy napad na kasjerkę oraz zalew Bałtyku glonami.

    Przepływają narkomani „na głodzie”. Napadła mnie straszliwa bezsilność ciała i duszy, a właśnie nęka mnie mucha...wyobraź sobie, że leżysz sparaliżowany. Zza ściany płyną słowa piosenki „świat nie wierzy łzą”... 

    Tylko rozmowa z Bogiem może ukoić w tym momencie. Wyczyściłem płotek przy krzyżu, wymieniłem kwiaty i wróciła moc do modlitwy. Jak wielka to łaska...

   20.00 Film „Trzęsienie ziemi” oraz obrazy umierających na AIDS. Mowa o Bogu i umieraniu. Stwórca nie karze tą chorobą, ale grzeszni ludzie sami się zarażają. Dzień kończy się niespodziewanym zalewem słodyczą Bożą...jakby podziękowaniem za przyjęte cierpienie. 

                                                                                                               APeeL

 

 

 

 

   Tuż po przebudzeniu serce zalał pokój i radość z powodu łagodnego światła i słonecznika zaglądającego przez okno do mojej izdebki. Zarazem poczułem obecność Boga Ojca, który jest przy nas, a nawet w nas (Jego cząstką jest nasza dusza). W tym stanie posłuchałem natchnienia i opisałem wczorajszy dzień; za służących z miłością, ale to było prowadzenie, bo sam nic nie mogę uczynić.

   Przed wyjściem po leki zapragnąłem wołania za wypoczywających, co potwierdziło zdanie z dzisiejszej liturgii (Wj 20, 1-17); "W sześć dni bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, siódmego zaś dnia odpoczął."

   Intencję odczytałem już na początku mojej modlitwy, która płynęła  w wielkim uniesieniu duchowym. W tym czasie spotkałem panią, która wybierała się nad morze z sinicami, a właśnie stamtąd wrócił sąsiad z dziećmi. Natomiast Rulewski przeżywa dramat, bo nie stać go na wczasy w Chinach! My widzimy tylko dobre strony wszelkiej maści wczasów, ale ukojenia doznajemy po powrocie do domu...

    Błąd większości polega na szukaniu wypoczynku tylko dla ciała, bo nikt nawet nie pomyśli o swojej duszy. Jak możesz wypocząć bez Boga Ojca? Jak możesz jechać gdzieś bez zapytania z prośbą o pokierowanie? To jest pokazane na malutkich dzieciach, które lecą jak głupie przed siebie, bo mama i tata nie patrzy. Tak właśnie utopił się 3-latek odnaleziony po 20 minutach.

    W żaden sposób nie mogę przekazać poczucia bliskości Boga Ojca i odpoczynku podczas odmawiania mojej modlitwy. Nie potrzebuję nigdzie jechać, nic zwiedzać i podziwiać, bo tutaj wszystko jest przejściowe. W tej radości rozmawiałem ze spotykanymi, a starsze małżeństwo (mające czas i samochód) zaprosiłem na codzienną Mszę Św.

    Dopiero później zauważyłem, że cały dzień opracowywałem zapisy z pobytu na wczasach w Zakopanem (16-21 lipca 1991). Przytoczę tylko fragment wycięty z 18.07.1991, gdy mówiłem do żony;

   <<Matka Boża kocha nas wszystkich i co powiedziałaby dzisiaj tobie? "Córeczko moja dałam ci możliwość odpoczynku, modlitwy, czasu dla Mnie i już się nudzisz? Czy chrześcijanin może się nudzić? Jeżeli się nudzisz, to znaczy, że się nie modlisz!"

    Zobacz metody Szatana; najpierw kusi wypoczynkiem, a później uderza w słabego, rozprasza, niszczy pokój w sercu i jedność małżeńską! Ilu tutaj modli się? Ilu w tych wszystkich domach? Ilu z nich żyje wiarą?

    Jeżeli my zwietrzejemy - kto będzie głosił Ewangelię oprócz kapłanów? Da Bóg, że otrzymasz Światło w tej sprawie i ujrzysz wszystko. Pan Jezus nie przydziela orderów za głoszenie Prawdy Bożej>>. Podszedłem do żony, ucałowałem jej rękę i tak trwaliśmy...

   Na nabożeństwie wieczornym przed Monstrancją dalej trwało uniesienie duchowe, a na Mszy Św. (wspomnienie Joachima i Anny) wołałem za moich dziadków. Eucharystia przewijała się i ułożyła w zawiniątko, a później w "mannę z nieba".

   Nie wypoczniesz bez Boga, ale nie znasz tego i szukasz ochłody tylko dla ciała. Nigdy nie będziesz miał siły w ciele fizycznym (psyche i soma) bez mocy duchowej, którą otrzymujemy w Eucharystii.

    Ja nie piszę tego od innych, ale z doświadczenia tego dnia. Nawet będąc niewierzącym z wiekiem zauważysz, że gaśnie zainteresowanie światem, a propozycję jakiegoś wyjazdu przyjmiesz ze zdziwieniem. Ja pragnę wczasów wiecznych w Ojczyźnie Prawdziwej, a wiem, że Królestwo Boże jest...

                                                                                                                           APeeL

 

    Właśnie opracowane...

20.07.1993(w) Za smutnych z powodu kłopotów...

    Strach przed ciążą, bo człowiek jest już po przebiegu, żona nie śpi, smutna. Na ten czas otworzyłem "Prawdziwe życie w Bogu", gdzie były słowa; "zaczęły się już pierwsze bóle porodowe". Źle się czuję, w sercu pustka, modlitwy prawie niemożliwe. W przychodni dwóch pacjentów, ale napływa dziwny zestaw "chorych";

  • facio z dwoma kłami (jak u złego ducha)...zdrowy, młody i przestraszony
  •  uczennica miała podejrzenie białaczki
  • angina ze szczęko-ściskiem
  • przepalona nauczycielka z nerwicą...

     W południe napłynął modlitewny zalew serca i to w oczekiwaniu na zupę w zakładowej stołówce. To wielkie cierpienie typu; konfliktu ciała z duszą. Udało się skończyć wcześniej i wracałem z radością do żony, a ona była podenerwowana. Zobacz jak zaskakuje nas stworzenie; "Panie Jezu! Jezu mój...tylko u Ciebie zawsze znajduję pocieszenie".

    Kupiłem lampkę pod "mój" krzyż i pojechałem na działkę, ale modlitwy były niemożliwe, ponieważ nie znałem intencji. Z koronką do Miłosierdzia Bożego trafiłem na dyżur w pogotowiu, ale już dano wyjazd do córki ciężko chorego, który chwilami wątpi. Często jest tak, że słabi duchowo szukają winnego ich sytuacji i winią za to Boga...

    Tłumaczę to córce chorego, bo cierpienie stanowi okazję do kuszenia przez złego z próbą odwrócenia od Ojca Prawdziwego, bo "jeżeli tak cierpię to chyba nie ma Dobrego Boga!" To cały ciąg; kłopoty dają przygnębienie i zwątpienie z podsuwanym rozwiązaniem w postaci samobójstwa.

   Nagle obudziło się wielkie pragnienie modlitwy; za smutnych z powodu kłopotów, a sam jestem bardzo smutny. Z włączonego telewizora płyną żale poszkodowanych;

  • starszemu zabierają działkę, a to jedyna rzecz, która trzyma go przy życiu
  • innej nie chcą oddać młyna, który ma wmurowany akt własności
  • przypomina się relacja kucharki, która "łatwo płacze, bo tyle smutków wokół"
  • i biedak, któremu urodziło się dziecko
  • oraz nasz strach przed dzieciątkiem w późnym wieku...

   Każdy dzień mojego życia to stykanie się ze smutnymi z powodu kłopotów. Drugi raz płynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a w czasie wyjazdu zacząłem moją modlitwę. Prawie omdlewałem podczas wołania do Boga ofiarowując "św. Osamotnienie" Pana Jezusa", a właśnie trafiłem do wyjątkowo nędznej chatki ze starsza panią z apopleksją (wylewem krwi do mózgu).

   Wszyscy byliśmy smutni, bo kłopot sprawia śmierć w szpitalu. Mój smutek można porównać do rozpaczy po śmierci rocznej córeczki. Jakże musiał cierpieć i cierpi dalej Pan Jezus, który bierze na Swoje Ramiona i w Swoje Św. Serce wszystkie nasze smutki.

   Początkowo dziwiłem się dlaczego mój wzrok zatrzymuje krzyżyk nad łóżkiem w pokoju lekarskim. Ponadto z zabranej kasety "patrzył" - jakby na pocieszenie - wizerunek Matki z Dzieciątkiem. To niesienie krzyża za Panem Jezusem - tak można inaczej pojąć Jego cierpienia?

   Po pewnym czasie wróciłem do modlitwy i smutek Pana Jezusa zaczął zamieniać się w radość ("słodki krzyż"). którą nie zamieniłbym na żadną radość ziemską! Teraz wiem, że jest to wielka łaska, a przypomniała się moja prośba do Ojca Prawdziwego, aby towarzyszył mi w tym tygodniu.

   "Jakże dobry jest nasz Bóg...im większy smutek tym większa radość!" To wszystko jest niepojęte, tym bardziej, że "Narodzenie Pana Jezusa" skojarzyło się z obrazem telewizyjnym dzieciątka po porodzie!

    Podczas modlitwy na ławce podeszła do mnie znajoma i relacjonowała swoje smutki; córka ma podejrzenie guza nadnerczy i strasznie tyje, mąż złamał nogę, a ona cierpi na dyskopatię z bólami.

    Teraz pędzimy do pokąsanej przez szerszenia; jakże niepewny jest los człowieka. Wszystkie modlitwy odmówione, ale w sercu czuję potrzebę ponownego wołania za wszystkich uwikłanych w kłopoty i smutki. Jakże szukają oni ukojenia, a większość nie wie, że może sprawić to tylko Niebo!

    Płynie ponowna "św. Agonia", ale teraz za żyjących. Wprost omdlewałem wołając do Boga Ojca Prawdziwego o pocieszenie żony. Wróciłem tuż przed północą i zajadałem się wiśniami z własnej działki, a miałem wielki smak na coś słodkiego !

    "Ojcze dziękuję za ten dzień! Tak mało ludzi wie o Tobie i uznaje, że Jesteś!"

                                                                                                                                         APeeL

 

19.07.1992(n) Nie ma nic ważniejszego od Boga...

    Jeżeli będziesz na początku nawrócenia to zapamiętaj, że Szatan w swojej perfidii namawia, a nawet pili do bycia w kościele...w czasie całkowicie nieodpowiednim. Jego obecności zawsze towarzyszy niepokój i rozdrażnienie w sensie; "nie wiem, co mam robić". Przepisuję to (27 lipca 2019 r.) i jego techniki nie zmieniają się, a w kuszeniach ma nieskończoność możliwości.

    Wówczas zerwał mnie dwa razy do "czuwania" z biegnięciem na Mszę Św. o g. 7.00, a byłem niewyspany i skacowany! Ponadto zalecał dawanie świadectwa wiary, bo wie, że tacy są traktowani jako szurnięci. Wszyscy wokół mówią o niczym, a tu gość na pierwszym miejscu stawia jakiegoś Boga Ojca! Dużo młodsze siostry określają to zdaniem; "znowu o tym samym".

    Wiedział oszust co robi, bo chciał uderzyć w rodzinę, miłość małżeńską, wysłuchanie radiowej transmisji mszy z odmówieniem moich modlitw, a także napojeniem mlekiem płaczącego kotka. Podziwialiśmy go jako cud stworzenia przez Boga.

   W Ewangelii była mowa o Marii, która wybrała dobrą cząstkę czyli słuchanie Pana Jezusa i Marcie starającej się o wiele, a potrzeba mało, albo nic. Kapłan wskazał, że Bóg jest blisko nas, a ja cieszyłem się, że mam Ojca Prawdziwego.

    Okaże się, że mieliśmy pojechać z żoną do kościoła w niedalekiej miejscowości. Tam patrzyła na mnie Matka Pana oraz obraz św. Michała Archanioła, a z oddali Jezus Miłosierny z napisem; "Boska Dobroci uderz serce moje". Pojękiwałem tylko; "Jezu, Jezu, Jezu", a łzy zalewały oczy.

   Figura Matki wyraźnie uśmiechała się...specjalnie to sprawdziłem podczas pieśni "Matka, która wszystko rozumie". Kapłan mówił o potrzebie życia w łączności z Bogiem Ojcem, bo wszystko inne jest nieważne. Wystarczy zawołanie z serca, a nawet świadome przeżegnanie się; "w Imię Ojca i Syna i Ducha Św." Mam wołać za duszę zmarłego kuzyna, którego klepsydrę znalazłem wczoraj w garażu.

    Poprosiłem Matkę i Pana Jezusa o miłosierdzie dla niego oraz wspomożenie kolegi szkolnego, który zmarł niedawno. Podczas podchodzenia do Eucharystii z mocą śpiewano; "Święty Boże, Święty Mocny, Święty, a Nieśmiertelny", a łzy zalewały oczy.

   Zarazem było mi smutno, ponieważ tylko garstka przystąpiła do Stołu Pańskiego. Z drugiej strony widziałem św. Ołtarz i wielki Krzyż z Jezusem zawieszony u kopuły kościoła. Tego nie wyrazisz, bo to trzeba sfilmować.

     Na spacerze żona usiadła na kamieniu polnym, a w naszym kościele jest taka figura Pana Jezusa w koronie cierniowej. Dzień kończy się źle, bo córka z wczasów przywiozła zatrucie pokarmowe (chyba bakterie brudnych rąk) i teraz jestem jak balon, burczy w brzuchu i odbija się niesmaczny zapach. Takie głupstwo, a może człowieka wyłączyć z normalnego życia.

  

                                                                                                                            APeeL

 

 

Św. Apostoła Jakuba

Św. Krzysztofa

   Zapytasz; jak odczytałem tę intencję z natychmiastowym odmówieniem mojej godzinnej modlitwy? Zdziwisz się, ale w kościele miałem intensywnie natchnienie, aby pojechać po lody do Tesco, gdzie byłem 3-4 lata temu.

   To było typowe natchnienie ("mowa nieba"), którego nie uznają koledzy psychiatrzy-ateiści. Z tego powodu jestem chory psychicznie. Jeżeli nie ma natchnień, to nie ma Boga Ojca i Szatana. Były konsultant krajowy od spraw psychiatrii prof. Marek Jarema "tylko myśli". Zwalili go następnego dnia po przesłuchaniu mnie z powodu "choroby na wiarę". Wmawiał mi, że inwigilacja to "urojenie prześladowcze". Gdzie tych kolegów szkolono i kto dał im prawo do "leczenia".

    Takie metody stosuje się w Federacji Rosyjskiej. Krytykujesz prawie świętą władzę (w moim wypadku samorząd lekarski) pod przewodnictwem "bandy dwojga" (Radziwiłł-Włodarczyk) i...trafiasz do zakładu bez klamek, bo naprawdę trzeba być chorym psychicznie, aby krytykować władzę, która chce tylko dobrze.

   Piszę to jako niemiłe wspomnienie, bo mógłbym jeszcze służyć ludziom (jako internista-reumatolog). Zmorą dla chorych jest reumatyzm pozastawowy; boli serce, bark, biodro lub głowa w okolicy potylicznej. Medycyny nie można opanować, bo jesteśmy cudem stworzenia. Ten cud polega też na naszej odnawialności, składniki są wymieniane (w samochodzie takie układy trzeba wyrzucić).

   Chory z w/w dolegliwościami będzie chodził po lekarzach, a wystarczy znaleźć palcem miejsce bólu, ograniczyć ruch, ponieważ przyczepy ścięgnisto - okostnowe zużywają się...u sportowców często dochodzi do ich wyrwania z kości, a u starszych pań powstają ostrogi w piętach.

   Wróćmy do natchnienia. W tym odejściu od tematu głównego też jest objaw choroby ("mowa wielowątkowa"). Nie wiem jak mówią psychiatrzy, bo podczas ostatniego "badania" (170 zł) pani doktór nic nie mówiła, ale cały czas przepisywała na komputerze brednie swoich kolegów, a ja czułem się jak u prokuratora.

   Jeszcze raz...wróćmy do natchnienia w kościele. Pojechałem do Tesco, gdzie była promocja na lody Grycana w wielkich opakowaniach (pół ceny), a żona bardzo lubi bakaliowe. To było moje miłosne podziękowanie za umycie przez nią szyb w samochodzie przed jego poświęceniem. Rano kupiła mi za to "Gazetę warszawską" i mleko.

    Ogarnij cały świat służących z miłością. Nawet w dzisiejszej Ew (Mt 20, 20-28) Pan Jezus wskazał kłócącym się Apostołów o ich wielkość;

<<Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą.

A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym.

Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu>>.

    Dreszcz  p r a w d y  przepłynął przez moje ciało, popłakałem się, bo Syn Boga Żywego oddał Swoje Życie także za mnie. Przypomniały się słowa psalmisty (Ps 126.125); "Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości".

    Nie wciskaj mi żadnej wiary tak jak znajoma, która od 20 lat tkwi w omamieniu przez demona, bo podobał jej się ksiądz z kościoła polsko-katolickiego (taki jest w Chinach) mający żonę i dzieci.

   Testem dla wiary jest Eucharystia...nie ma jej w żadnym wyznaniu, a także w oderwanych od nas wszelkiej maści chrześcijanach po reformacjach pragnących Kościoła; otwartego, pełnego ekumenizmu z uznaniem prawdy wszystkich wiar. Islamiści tylko czekają, aby nas nawracać "przez zabijanie" z demolką Świątyń Boga Objawionego.

    Na tym tle możesz ujrzeć służenie z miłością. W ręku mam wycinek z "Gazety wyborczej" (6-7 lipca 2002), gdzie jest wywiad z autorem książki "nazwałem was przyjaciółmi" o. Timothym Radcliffe'em OP, który wskazuje na Eucharystię, ale w sensie dzielenia się Ciałem Pana Jezusa. 

   Krytykuje też konflikt ciała i duszy; "Od zawsze Zachód upatrywał zbawienia w odrzuceniu ciała materialnego, co jest błędem." Pisze też o pięknie liturgii, a zarazem skłania się ku kapłaństwie kobiet (równouprawnienie).

   Ja widzę dualizm; ciało-dusza i błąd w porównywaniu Ciała Pana Jezusa z naszym. My zmartwychwstanie ciał bierzemy dosłownie...nie daj Boże, abym miał wrócić do tej "klatki", która zarazem jest cudem stworzenia.

   Nie podkreśla się naszego natychmiastowego powrotu do Królestwa Bożego..."ciało na nic się nie przyda". Pan Jezus, Syn Boga i Matka Boża (brak grzechu pierworodnego) wstąpili do Królestwa Niebieskiego z ciałami.

   My natychmiast jesteśmy po odrzuceniu ciała fizycznego ("śmierci"). Nie wiem dlaczego jest to ukrywane? Nie wiem też, co oznacza "zmartwychwstanie w czasach ostatecznych"?

    To wielka tragedia dla odrzucających Miłość Boga Ojca, który czeka na nas z otwartymi ramionami (Jego cząstką jest nasza dusza). W tym czasie głosi się, że leżymy i rozkładamy się w grobie. To dlaczego w Objawieniach przy Matce Bożej pokazywali się "umarli"?

                                                                                                                                     APeeL

 

 

 

 

 

   Powiem Ci, że opracowując stare zapisy często uśmiecham się, bo mam pokazany czas w którym królowała czerwona władza. Wówczas (1994 r.) w kabarecie Olgi Lipińskiej - z manią prześladowania Kościoła Pana Jezusa - śpiewano o "władzy czarnej". Z drugiej strony kapłan z Sanktuarium zalecił wiernym przyniesienie darów do Ołtarza...z okazji imienin proboszcza!

   Natomiast radio publiczne (od domu publicznego) emitowało "Zsyp", gdzie żartowano z opętanego, który krzyczał; „a ja gore, a ja gore”...siła nieczysta podobna do dziadka z krótszą nóżką! Przeszkadza w piciu wódki, a premier Kaczyński straszy go radiem Maryja! Towarzyszyła temu wesoła piosenka; "od wieczora do rana uważaj na Szatana."

   To lekceważenie upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji...stąd wiara w szczęście na ziemi, które zapanuje, gdy opanuje się świat (teraz będzie to Państwo Islamskie). Nie wolno ich krytykować, bo zabiją!

   Nawet u nas tak jest, bo zostałem zabity po ujawnienie świństw w Izbie Lekarskiej (śmierć cywilno-zawodowa) ;

-  wielofunkcyjności, nepotyzmu, popieraniu strajków lekarzy za rządów PiS-u

- faryzeizmu z uczestnictwem w Mszach Świętych i całowaniem sztandaru z napisem; "Przede wszystkim szkodzić" (tym, co nie z nami)

- a zarazem obroną psychiatry antykrzyżowca z tolerowaniem mafii w jego korporacji oraz nieuctwa tych kolegów, którzy łaskę wiary traktują jako psychozę...

    Wg psychiatrów żyję w świecie urojonym, bo Tam Nic Nie Ma. W jakim świecie żyją ateiści - w tym koledzy psychiatrzy - wierzący w powstanie z wielkiego wybuchu i ewolucji poprzez małpy (zabrakło jednak łącznika; małpoluda)?

    Na ten czas ks. bp Zawitkowski mówił w kazaniu o cudach Boga Ojca; <<dałeś nam wodę ze skały, mannę z nieba na co dzień, przepiórki na święta, ziemię, dom i wolność dałeś nam na zawsze, a oni zbudowali tęczę LGBT na placu Zbawiciela. Profani! >>

    Na Mszy Św. wieczornej Pan Jezus wskazał na siewcę (Mt 13, 1-9), którego ziarna padają "na drogę /../ grunt skalisty /../ między ciernie /../", a wreszcie na ziemię żyzną z różnymi plonami.

   Napłynęło natchnienie, aby przedstawić moją opinię o art. J. Krzemińskiego o Vassuli Ryden w "Rycerzu Niepokalanej" nr 3/94. Ja jestem oszustem, bo otrzymałem łaskę wiary, a nie byłem świętym od urodzenia...

                                                                                                                                APeeL

 

   Poniżej są pisma; o. Jerzego Domańskiego i moje (nie musisz czytać, bo to rozważania typu mistycznego w 5-7 lat po nawróceniu)...                                                                                                                         

    Ave Maryja! Niepokalanów, 13 V 94 r.

                                                              Szanowny Panie

    Bardzo przepraszam za to, że publikując artykuł J. Krzesińskiego o Vassuli Ryden w „Rycerz u Niepokalanej" nr 3/94 zasmuciłem tych, którzy przez czytanie jej książki „Życie prawdziwe w Bogu" wiele skorzystali pod względem duchowym.

    Miałem jednak na uwadze i tych, którzy biorąc tę książkę do ręki dziwią się, jak to Pan Jezus dyktuje to wszystko Vassuli, a nieraz własnoręcznie coś pisze po angielsku, i oni (jeżeli to jest prawda) mają w to wierzyć. Przecież nawet Ewangelie nie były pisane pod dyktando Boże, a tylko Duch Święty czuwał nad ich treścią.

   Jeszcze bardziej dziwią w książce pewne zwroty z pogranicza erotyzmu. Kiedy J. Krzesiński przytoczył niektóre w pierwszej wersji artykułu, napisałem mu, że nie mogę ich publikować, by nie zgorszyć czytelników. Proszę nie zasłaniać się „Pieśnią nad pieśniami" dziś, gdy wielu oglądało bluźnierczy film „Ostatnie kuszenie Chrystusa". Vassula przedstawiła się w Sacramento, że jest „oblubienicą Chrystusa" nie tylko w znaczeniu duchowym (por. tygodnik katolicki „The Wanderer" 28 I 1993).

   Zanim ogłosiłem artykuł o Vassuli Ryden, miałem informacje, że według Kurii Metropolitalnej Katowickiej książka „Prawdziwe życie w Bogu" „nie zawiera nauki Kościoła Katolickiego i nie posiada kościelnego imprimatur" oraz że biskup pomocniczy Poznania wezwał księży archidiecezji, żeby nie udostępniali Vassuli pomieszczeń kościelnych i żeby przestrzegali wiernych przed uczestnictwem w spotkaniach z nią (por. RN nr 3/94 s. 152) /../ 

    Przypomniał to „Rycerz" w artykule o Vassuli. Miałem też w ręku sprawozdania z wystąpień Vassuli Ryden w Sacramento i Paryżu. O pierwszym była wzmianka w RN 3/94 s. 133. W Paryżu, według dziennika „La Croix" (11 IX 1993), zacytowała rzekome słowa Chrystusowe: „Żyjemy w pełni Apokalipsy... Wkrótce wybije godzina wybierania i wytępiania tych wszystkich, którzy nie są Moi - tych, co noszą na czole imię bestii czy liczbę 666". Podobnie straszą nas od dawna Świadkowie Jehowy.

   W wywiadzie, jakiego udzieliła tygodnikowi „Familie Chrćtienne" (26 VIII 1993), Vassula powiedziała m.in.: „W Fatimie nie brano na serio orędzia (Maryi) przez 13 lat, a kiedy zaczęto się budzić, było już za późno: wybuchła II wojna światowa". Tą wypowiedzią uderza w biskupa Leirii, który zatwierdził objawienia fatimskie w 1930 r., i czyni go niejako odpowiedzialnym za wojnę. Zapomina przy tym, że wielu w Portugalii, zwłaszcza ci, co widzieli w 1917 r. „cud słońca", nie mówiąc o dzieciach mających objawienia, prowadziło życie według wskazań Matki Bożej (i to miało uratować ich kraj przed wojną).

    W tymże wywiadzie Vassula mówi: "Dziś Jezus wysyła swą Matkę wszędzie: są objawienia w całym świecie", ale orędzi Matki Bożej nie propaguje się, „a kiedy nadejdą zapowiadane wydarzenia, będzie za późno". Znów godzi to głównie w biskupów, którzy tylko w paru wypadkach aprobowali ostatnio objawienia maryjne, a w innych nie znaleźli wystarczających dowodów autentyczności. /../

   O. 0'Carroll pisze też w powyższej ulotce, że kto krytykuje Vassulę, „nie uszanował Papieża, który przyjął ją i otrzymał jej pisma w 5 językach". Miało to być 6 XI 1993 r. W „L'Osservatore Romano" nie znajduję o tym wzmianki. Podano tylko, że w dniu owym w Auli Błogosławieństw Papież przewodniczył modlitwie różańcowej. Vassula mogła być obecna na tym nabożeństwie.

   Rozpowszechnia się zdjęcie Vassuli wyciągającej rękę w stronę Ojca Świętego. (Podobną fotografią cieszą się setki tysięcy uczestników audiencji papieskich). Nie przesądza to o pozytywnym ustosunkowaniu się Papieża do objawień Vassuli.

   Co sądzi Jan Paweł II o charyzmatach, widać to najlepiej z jego katechezy z 9 III 1994 r. /../  „Żaden charyzmat nie zwalnia z (obowiązku) odniesienia się do Pasterzy Kościoła i posłuszeństwa wobec nich".

    Dopóki kompetentne władze kościelne nie zatwierdzą oficjalnie objawień Vassuli Ryden, „Rycerz Niepokalanej" nie może ich podawać, owszem, mając poważne wątpliwości co do ich autentyczności i widząc niebezpieczeństwa, jakie mogą one spowodować (niebezpieczeństwa te są widoczne w niektórych protestach przeciw artykułowi o Vassuli w RN 3/94) czuł się w obowiązku opublikować artykuł ostrzegawczy.

Ostatnio kard. Henryk Schwery, biskup Sionu w Szwajcarii, wydał - jak informuje prasa („The Pilgrim" nr 3/94 i „The Wanderer" 21 IV 1994) - oświadczenie, w którym stwierdza, że „Vassula Ryden nie jest katoliczką, a jej inicjatywy nie należą do oficjalnego ekumenicznego procesu dialogu...Vassula Ryden zawdzięcza część swego sukcesu temu, że ma rzekomo prywatne objawienia wprost od naszego Pana Jezusa Chrystusa. /../ Prywatne objawienia należy uważać za nieważne (niebyłe), dopóki Kościół nie uzna oficjalnie, że nie są one przeciwne wierze. /../

   Kończę swą odpowiedź wyrażeniem przekonania, że jeżeli objawienia, o których mowa, są prawdziwe, Pan Jezus znajdzie sposób, by o nich przekonać następców Apostołów, którym powierzył pieczę nad Kościołem.

                                                                                                                o. Jerzy Domański

 

     Oto moje refleksje na powyższe wyjaśnienia...

27.05.1994 "Rycerz Niepokalanej" o. Jerzy Domański...

    Po przeczytaniu pisma do wszystkich zasmuconych art. J. Krzesińskiego o Vassuli Ryden ("Prawdziwe życie w Bogu") trafiłem na Słowa Pana Jezusa (17 III 1994); "traktują Moich posłańców jak oszustów".

    Po dzisiejszej Eucharystii przepłynęły obrazy całych narodów pozbawionych Boga (kolorowa mapka z książeczki ateistycznej). W czasie dyżuru w pogotowiu atakowała oglądających telewizja ludowa ze słowami filmu czy sztuki, że nie mógł nas stworzyć Bóg, ponieważ jesteśmy doskonali jak On!

   Czerwony Sejm debatuje nad zabijaniem dzieci nienarodzonych, a zarazem redaktorek rozmawia z profesorem leczącym niepłodność ("nowoczesne metody"), którym sprzeciwiają się niepostępowi katolicy! Dodatkowo dano zmanipulowaną wypowiedź kard. Józefa Glempa...dla odwrócenia uwagi słabych duchowo.

    Dlaczego to opisuję? Szatan jest silny, nawet mówi o tym Matka Boża, a większość wierzących lekceważy go. Powstaje pytanie; jakie dobro czynicie zajmując się słabym narzędziem? Szatan wie o tym i uderza z mocą!

    Ja znam jego techniki i na moją osobę musi działać delikatnie i perfidnie...zawsze podsuwa "dobro", abym nie uczynił Prawdziwego Dobra! Tak właśnie jest z wywołaniem tej dyskusji, która dzieli, wywołujecie zwątpienie i słabych odsuwa od Boga. Wszystko poznajemy po owocach!

    Na ten moment czytam słowa Matki Bożej (Orędzie z Korei Południowej, Naju z 23 stycznia 1993 r.) z książeczki "Maryjo, dlaczego płaczesz" ze słowami; "Despotyzm Szatana - mobilizujący nawet Moich kapłanów - pragnie śledzić, osaczać, blokować i zniszczyć Moje orędzia /../ ludzie nie chcą podążać za Słowem Pana i Moimi orędziami miłości. Moje serce płonie z tego powodu w stopniu nie do zniesienia i dlatego przychodzę wylewać krwawe łzy...również w zranionym i podzielonym Kościele istnieją prześladowania"...

    W dniu 26 stycznia 1993 Pan Jezus przestrzega; "Kto ocali świat teraz, gdy Szatan i jego wspólnicy rozszerzają wszędzie na świecie tyle błędów i zbrodni? Jan Paweł II jest umiłowanym synem Mojego Ojca. /../ Demon przygotowuje przeciw niemu wściekłe i gwałtowne ataki, aby mu się sprzeciwiono. Rozsiewa zręcznie swe oszustwa między ludźmi."

   Ja to wszystko widzę i czuję sercem przepojonym miłością do Matki, Pana Jezusa i Ojca Prawdziwego "Ja Jestem"...ja cywil! Kto nie potrafi swego serca i duszy wznieść ku Niebu, ten nigdy nie zrozumie niewypowiedzianych tajemnic zjednoczenia z Bogiem -Ojcem, naszym Stwórcą! Nigdy! Nie wolno badać dzieła Ojca Prawdziwego...rozumem i pytaniami podsuwanymi przez Szatana!

Wróćmy do pisma;

  • Jak to Pan Jezus dyktuje to wszystko?...

       Dlaczego ogranicza się Boga Ojca Wszechmocnego! Od kogo piszę moje refleksje? Dlaczego w piśmie nie ma słowa; Szatan?

  • Przecież nawet Ewangelie nie były pisane pod dyktando Boże!

        Nieprawda, bo sprawił to Bóg Duch Święty.

  • Zwroty z pogranicza erotyzmu...

       Po dzisiejszej Eucharystii demon zalał mnie scenami erotycznymi, a wczoraj przeszkodził w byciu razem z żoną!

  • Żyjemy w czasach Apokalipsy, itd.

        Ja na miejscu Szatana uspokajałbym wszystkich i wskazywał na Św. Jehowy, którzy przed nim ostrzegają, ale nie widzą, że zostali całkowicie omamieni; Jezus jest zwykłym człowiekiem, nie ma Boga Ducha Świętego, ja nie mam duszy, nie potrzebny jest Kościół Święty, Matka Boża z modlitwami za dusze czyśćcowe...zmartwychwstaniemy jako wybrańcy i będziemy żyli w raju na ziemi!

  • Znów godzi to w biskupów...

       Bracie mój! Wolisz badać Orędzie od Matki niż narazić się biskupowi...

  • Nikt nie ma prawa krytykować publicznie Vassuli

        Ona, tak jak ja rozumie naszą nędzę i wszędzie to podkreśla! Pani prof. Kuratowska też filmowała się z Janem Pawłem II...przed krucjatą przeciw dzieciątkom nienarodzonym.

  • Poważne wątpliwości i "niebezpieczeństwa".

       Weź Bracie jedną z modlitw, padnij na kolana i zawołaj do Ducha Świętego! Cóż obchodzi mnie sama osoba przez która Bóg mówi do nas...tak ja w tej chwilce do Ciebie Bracie! 

 

                                                                                                APeeL

 

 

    Pan pomaga w prowadzeniu dziennika, bo wie, że pragnę być na bieżąco. Na początku drogi duchowej...tak też było z "obowiązkowymi" modlitwami (moja wola), bo po ich odmówieniu "miałem wolne" na spędzanie wieczorów "kawalerskich"...

     Sam zobacz moje zadziwienie:

1.   posłuchałem natchnienia, aby rozpocząć to świadectwo,  bo cały dzień spędziłem na przepisywaniu dziennika, a Mszę Św. wieczorną wysłuchałem na ławeczce przed kościołem...

2. w "Agendzie liturgicznej" przypomni się wspomnienie św. Brygidy Patronki Europy i słowa Jana Pawła II, że Unia Europejska powinna być wspólnotą chrześcijańską. Krytykowano to jako mesjanistyczne mrzonki...

​3. tam też było wspomnienie proroka Ezechiela, którego Bóg powołał poza Ziemią Świętą (VI w.. przed Chr.) z jego słowami, że; "bez wspólnoty z Bogiem nie jest możliwe żadne życie"...

​4. przepłynęły bezbożne układy interesów gospodarczo-militarnychChiny, Fed. Rosyjska i Pakistan oraz Turcja skłaniająca się ku bezbożnikom Putina oraz USA, Arabia Saudyjska, Indie, UE

​​5. podzieleni islamiści (szyici i sunnici) oraz chrześcijanie (jedynie prawdziwa jest wiara katolicka) 

​6. z włączonej TVP 1 popłynie scena swingowanego zabójstwa (próba wiarygodności) w filmie Elf - Turcja 2014, przypomni się Ali Agca, a właśnie autokar z Polakami spadł u nich ze skarpy

​7. padają słowa młodego człowieka, że na całe życie nie będzie przysięgał, a inny tłumaczy porzucanej żonie, że dzisiaj mają sprawę rozwodowa, napływa moja sprawa z kolegami w samorządzie oraz spadkowa...

   Wrócił czas Eucharystii z późniejszym śpiewem przez wiernych „Wszystkie nasze dzienne sprawy", gdzie jest zawołanie, że  nawet nasz sen powinien chwalić Boga Ojca, bo w Nim niedołężność człowiecza na ratunek czeka. "Boże w Trójcy niepojęty, Święty, na wiek wieków Święty"...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        APeeL

 

    Aktualnie opracowane...

 

21.07.2001(s) ZA ŻYJĄCYCH W DWÓCH RZECZYWISTOŚCIACH

    Idziemy na Mszę św. a po wczorajszej burzy i wyładowaniach jest bardzo przyjemnie. Moje serce zalewała radość i wdzięczność Bogu za urlop, czystość po spowiedzi i możliwość uczestnictwa w podwójnym nabożeństwie. Wyraźnie wypocząłem...

    Napłynął niepokój o pracę, która stała się atrakcyjna finansowo (dano pieniądze na lecznictwo otwarte). Wiele placówek upada, redukują zatrudnionych. Przeżyłem już taką próbę. Podstępnie pozbawiony pracy podpalił się w gabinecie burmistrza...

   Ja żyję w ojczyźnie w której rządzą agenci ustawieni po dziadku i ojcu, a przywódcy lewicy mówią, żeby ludzi nie dzielić. Jakże przykre jest to, gdy sąd skazuje matkę za zaległości w czynszu, a zwalnia się aferzystów i defraudantów z PZU (miliony dolarów). 

   Płynie czas, ale modlitwy niemożliwe, ponieważ trwały kłopoty z odczytem intencji...związanej z moją wdzięcznością. Później wyjaśnią się zdarzenia: bogacz skazany (kaucja), biedak wykupienie długów, poręczenie...dalej nasze odkupienie przez Pana Jezusa. Na terenach wschodnich jest wybuch wiary, ale brak kościołów.

   Zobacz, co oznacza posiadanie świątyni, a my nie jesteśmy wdzięczni. Przecież to miejsce przez które odbywa się nasz powrót do życia wiecznego! Tylko tędy prowadzi droga do Nieba. Po 430 latach niewoli w Egipcie Pan wyprowadza 600 tys. Izraelitów. 

    Komunia św. pękła na pół („My”), a z krzyża na chorągwi spadł na mnie kwiatek. Później siedzieliśmy w ciszy...tak jak lubię. Teraz słucham muzyki Romów. To braci bliscy mojemu sercu, bo reprezentują wolność, brak przywiązania do miejsca zamieszkania (tabory). A stąd już blisko do wolności dzieci Bożych...

     „Panie Jezu! zmiłuj się nad tym światem, gdzie rządzi forsa, chęć władzy, sławy i wywyższania się oraz całe zło Szatana"...

                                                                                                                                   APeeL

 

 

21.07.1997(p) ZA TYCH, KTÓRYCH PROŚBY TRUDNO SPEŁNIĆ

   Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (24.07.2019) znajoma poprosiła mnie o modlitwę za umierającą mamę, a ja wskazałem na Ostatnie Namaszczenie, przekazanie przez nią całego cierpienia Matce Bożej z prośbą o prowadzenie oraz przyjęcie łaski takiej śmierci (dobrej i godnej), która jest początkiem nowego życia. My podchodzi do śmierci jako naszego końca ("zakopania") - to duży grzech u katolików.

   Wróćmy do tamtego dnia, gdy zacząłem modlitwę „Anioł Pański”, a Matka Boża Pokoju uśmiechała się do mnie z obrazka...aż wstałem i sprawdziłem. W radiu „Maryja” popłynie katecheza o modleniu się. Jakże chciałbym przekazać moje doświadczenia, ale nie mogłem się dodzwonić.

   Poprosiłem Matkę Bożą o prowadzenie, zobaczymy jak ułoży się dzień...”Pod Twoją obronę”! Przesuwa się świat: wywiad z żoną Krzysztofa Pendereckiego i rozkradanie darów dla powodzian...smutek zalał serce, nawet „spojrzał” Pan Jezus w koronie cierniowej.

   Popłynie moja ulubiona muzyka hiszpańska, a miłość do Pana Jezusa zaleje serce...”Jezu mój! Oddałeś za nas Swoje życie i otworzyłeś Niebo”. Wymyślam intencję, ale nasze drogi nie są drogami Pana. 

    Inwalidzie na wózku zawiozłem gazety, a ten poprosił o recepty, a jestem na urlopie. Przy garażu chłopak zagaduje o korek...do licznika elektrycznego. Przypomina się katecheza o modlitwach w których ludzie proszą Boga w różnych sprawach. Nie otrzymują pomocy i odwracają się od Boga...

   Znam już intencję, a ból zalewa serce, ponieważ Bóg nie może dać zdrowia wszystkim proszącym! Wielu takich jest zdrowych i proszą...nawet na zaś! Właśnie ludzie koczują na różnych lotniskach. Nie można im pomoc, bo mgła i lód na pasach startowych. To samo z rzekami skutymi lodem do 40 cm. Grożą powodzie, ale ewentualna akcja i tak trwa około tygodnia. Odmówiono pomocy bratankowi żony...awarii ogrzewania nie usuną w ramach gwarancji, ponieważ nie mają małego dziecka (warunek).

    Dzisiaj Bóg Ojciec obiecuje ocalić Izraelitów poprzez wyprowadzenie ich z Egiptu z późniejszym ich buntem.  Natomiast faryzeusze żądali znaku od Pana Jezusa...

   W tym czasie psalmista wołał;

"Pan jest moją mocą i źródłem męstwa,

Jemu zawdzięczam moje ocalenie.

On Bogiem moim, uwielbiać Go będę,

On Bogiem ojca mego, będę go wywyższał."

   Eucharystia załamała się na pół, a ja powtarzałem „och Jezu! Ojcze!”! Później popłakałem się i nie mogłem wyjść z kościoła. W domu skończyłem moją modlitwę...także za dzieciątka adaptowane. W końcu padłem w 12 godzinny sen...

                                                                                                                                    APeeL

 

19.07.1997(s) ZA NIEWINNE OFIARY

    Podczas szykowania się na Mszę św. - pierwszy raz ujrzałem łaskę - posiadania własnego mieszkania i poczucie bezpieczeństwa. W drodze do kościoła napłynęła bliskość Matki Bożej, której podziękowałem za wszystko.

    Właśnie popłynie pieśń „Ona jest Przeczysta”, a łzy zaleją oczy. To sekundy, bo nasze słabe serce nie wytrzyma wielkich przeżyć duchowych, a w tym wypadku zalewu Miłością Bożą.

   W czytaniach będzie mowa o podstępnych próbach zabicia Zbawiciela, a Żydzi są utalentowani w przewrotności, co poznaliśmy w Bezpiece. Podczas Konsekracji ból rozrywał serce.

   Popłakałem się, ponieważ napłynął obraz wiecznej warty honorowej z prezentacją, trzaskiem salutujących na rozkaz. Taka warta powinna trwać przed Tabernakulum. Święta Hostia złamała się na pół, a ja zostałem powalony na kolana i rozerwany w sercu, bo wróciła wczorajsza pieśń: „Cud Boskiej Miłości...Niewysłowione Szczęście”.

   Teraz oglądam obrazy straszliwego pożaru puszczy i ofiar z 1995 r. podczas którego ludzie stracili wszystko. „Patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej, a to zawsze oznacza czekające mnie cierpienie. Płyną obrazy ofiar powodzi z listą zaginionych...dalej ludzie są zalewani, a nawet zatapiani.

   W takich momentach widzisz łaskę posiadania mieszkania, łóżka, chleba i wody. Opracowuję ten zapis, a z telewizji płyną obrazy bezdomnych (minus 15 stopni) z odmrożeniami. Łzy zalały oczy, bo pokazują niepełnosprawnych w Sanktuarium MB Ludźmierskiej, gdzie dziewczynka - uszkodzona fizycznie - ofiarowuje swoje życie Matce.

   Wychodzę, a na przejeżdżającej cysternie napis "Oświęcim". Przypomina się piłkarz niewinnie skazany na Syberię. Pokażą też straszny wypadek czterech samochodów. Płynie modlitwa, a w sercu Pan Jezus zabity w sposób bestialski. Trafiłem do fryzjera, gdzie była płaskorzeźba Pana Jezusa w koronie cierniowej

     Przepływają obrazy: IRA, wybuchy (w tym bomby w teczce w Łodzi), ofiary wojny w b. Jugosławii, zderzenie dwóch pociągów oraz aktualnej powodzi. Na forum "Życia" prof. Janusz Czapiński mówi o niezaradnych ofiarach, a matka HGW w wywiadzie wskazuje jak "Pomóc ludziom, obronić pieniądz". Już wówczas dbała o Polaków, ale zapomniała o nich w aferze reprywatyzacyjne.

    Czas na odmawianie koronki do Miłosierdzia Bożego, a żona podaje mi obrazek Matki Bożej z Jezuskiem, który ma maleńkie świecące serce! „Patrzy” też wizerunek Pana Jezusa z Najświętszym Sercem.

    Napływają obrazy obozów śmierci, komory gazowe i niewinne ofiary (dzieci). Cały świat to jeden wielki Oświęcim. Zapytasz o Boga, który wszystko nam dał...w tym wolną wolę, abyśmy nie słuchali Szatana, Księcia ciemności...

   To upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji. Przepływają jego niewinne ofiary: magii, telewizji, zbrodni różnego typu, ogłupiającej władzy, posiadania, komfortu, wszelkiej przyjemności życia i seksu.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (24.07.2019) pokazują ofiary afery Amber Gold. Ludzi stracili wszystkie oszczędności, które miały być przechowywane w złocie!

    Podczas odmawiania mojej modlitwy napłynęła bliskość Królestwa Bożego, a na moich oczach TIR pędził na samochód osobowy, który uciekł na cmentarz! Czy to sprawiły moje wołania? Czy to moc modlitwy, bo do nieszczęścia brakowało milimetrów.

    Przed snem wołałem za dzieciątka adaptowane duchowo, a w moim ręku znalazły się dwa różne obrazki św. Rodziny. Tak, ponieważ zabijanie nienarodzonych mieści się w tej intencji. Jakże różne są drogi Boga Ojca od naszych.

   W telewizji wspominają ofiary buntu robotników. Jeszcze „Dzienniki” Kisielewskiego ofiary systemu i moja sprawa. Wszystko kończy czytanie o wydarzeniach w Gdańsku 1970 roku. Padem na kolana i podziękowałem Bogu za ten dzień.

                                                                                                                                 APeeL