Z wielkim trudem wstałem na poranne spotkanie z Panem Jezusem, a demon schematycznie "zalecał" Mszę św. wieczorną. Przeciętny człowiek nie wie, że jest to bój: ciała fizycznego, które ciągnie ten świat z duszą pragnącą spotkania ze Zbawicielem

   Na Mszy św. byłem pusty, ale to było dodatkowym znakiem później odczytanej intencji modlitewnej, ponieważ negujący Synostwo Boże Pana Jezusa to niewierni, którzy odrzucają zbawienie.

    Na ten czas padły słowa o posłudze Pawła w Koryncie (Dz 19,1-8), gdzie zapytał jakichś uczniów...

- Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?

- Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty.

- Jaki więc chrzest przyjęliście?

- Chrzest Janowy.

    Jan udzielał chrztu nawrócenia, aby uwierzyli "w Tego, który za nim idzie, to jest w Jezusa". Paweł po włożeniu na nich rąk przekazał im Ducha Świętego. 

Psalmista wołał (Ps 68,2-7), że "Bóg wstaje i rozpraszają się Jego wrogowie, pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą".

    Natomiast w Ewangelia (J 16,29-33) Pan Jezus powiedział do uczniów, którzy uwierzyli, że wyszedł od Boga. "Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego".

   Wszystko odmieniła Komunia św. a po odczycie intencji modlitewnej - w wielkim bólu krążyłem po "Orliku" - odmawiając moją modlitwę. Przypomniało się odkrycie Prawdy przez Hindusa islamistę, że Pan Jezus jest Synem Bożym, ale jego przełożony zapytał: "Jak Bóg może mieć syna, gdy nie ma żony"?...

   Tuż przed zapisem tego świadectwa wszedłem na blog prof. Jana Hartmana (www.polityka.pl), gdzie dał wpis: "Czy Andrzej Duda wydoroślał?". Napisałem komentarz (dr. Bylejaki)...

  <<Bardzo dobry tytuł...ja używam w takich wypadkach określenia: "dojrzał do spadania". Jako lekarz dzielę ludzi na;

typ  A (mocny czyli "zły" - Wałęsa, Jarosław Kaczyński, Czarnek, Hartman, Senyszyn) 

typ B (słaby,czyli "dobry" Andrzej Duda, b. prezydent śp. Lech Kaczyński, Komorowski, Pawlak, Tusk).

    Jest to bardzo ważne, ponieważ ludzie dobrzy nie nadają się na stanowiska i muszą mieć mocne żony. Często mocne teściowe wybierają swoim mamisynkom "dobre" żony, a pasują do nich "wiedźmy". Te grupy dopadają inne choroby A (udary, nadciśnienie z zawałami serca, itd.), a B (choroba wrzodowa, różne zaburzenia czynnościowe np. nerwica lękowa).

    Zaczynam czytać zapis i wiem, że Pan Prof. będzie znęcał się nad swoją niewinną ofiarą, która nawet nie powinna startować w wyborach. Wiek w tym podziale nic nie zmienia. Pan profesor nie stanie się barankiem...

   Stąd zbyteczny jest wysiłek Pana Profesora w obrażaniu reprezentanta naszego narodu: "niepoważny (...) jego błaznowanie i żenujące popisy (...) brak manier (...) żenująca figura (...) jest kamerdynerem (...) odgrywa kowboja (...) infantylny i niezbyt mądry mężczyzna"...itd.

    W rozpędzie zarzuca Pan Profesor dobremu człowiekowi "brudne powiązania z rosyjską agenturą", a przecież jeszcze niedawno hołubiono przyjaźń polsko - radziecką.

    Rozpędził się Pan Profesor i wylewa z siebie nienawiść do demokratycznie wybranej władzy. Stąd przypisywanie prezydentowi (niewiele może) winy za utrudnienie dla białoruskich "turystów" (imigrantów), agenturalność pionu sprawiedliwości, wymyśloną mafijność TVP Info (nawet Andrzeja Szejnę zapraszają, a przebija Pana Profesora), napad na nas przez UE, a w końcu przyjmowania Ukraińców, itd.

   Dalej nie dało się czytać, ale czekałem na napad na wiarę katolicką. Nie zawiodłem się, bo padł zarzut, że prezydent wychował się "w ultrakatolickim środowisku pośród absurdalnych mitów i przesądów na temat świętości Kościoła, chwały katolickiej Polski, wielkich zagrożeń ze strony niewiernych i libertynów (...)".

   Najgorsze jest to, że Pan Prezydent "w te wszystkie bzdury wierzy, tak jak katolik udaje, że wierzy, że wstanie z grobu i będzie żył w raju"...>>

    Ból zalał moje serce, bo profesor Jan Hartman, człowiek nieprzeciętny wcześniej stwierdzał, że nasza wiara jest wynikiem straszenia Piekłem. Natomiast koledzy psychiatrzy mistykę traktują jako psychozę.

    Ja zawołam do Ciebie: nie patrz na nic, padnij na kolana z błaganiem: "Boże Ojcze! Przepraszam za wszystko, chcę wrócić do Ciebie. Poprowadź!" Tyle i aż tyle. Tak też było ze mną, bo po latach neopogaństwa padłem na kolna i przeżegnałem się...

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

    Do 4.00 pisałem wczorajsze świadectwo wiary, a po dwóch godzinach snu obudziłem się podczas wcześniejszego wyjścia żony do kościoła. Zajrzałem na moją stronę internetową i zostałem zaskoczony bezbłędnym zapisem z 2.5 tys. czytających na linii.

    Nagle w śmiertelnej słabości zrodziła się moc...od razu wiedziałem, że mam być na Mszy św. razem z żoną. Serce zalała wdzięczność Bogu za zaproszenie na Ucztę...

   Nie znają ludzie tego Chleba Życia, a nasz Kościół nie chwali się tą mocą z Nieba potęgowaną działaniem Ducha Świętego. Brak jest świadectw wiary o naszej przemianie po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa.

    W słabości szedłem po "schodach do nieba" (na chór), gdzie można usiąść na ławce przy organach i głośniku z którego popłynie Słowo Boże...

Przekaz św. Łukasza (Dz 1,1-11) o momencie Wniebowstąpienia Pana Jezusa: "Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.

    I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba".

    Tam były także słowa do nas: "gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (...)". Ja jestem tego dowodem, ponieważ sam z siebie nic uczynić nie mogę.

Psalmista wołał (Ps 47,2-3.6-9):

"Wszystkie narody klaskajcie w dłonie, radosnym głosem wykrzykujcie Bogu (...).

Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków (...)

Śpiewajcie psalmy Bogu, śpiewajcie, śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie."

    To jeden wielki pean na cześć Deus Abba, a tym czasie tylko garstka ludzkości uznaje Jego Istnienie, większość jest obojętna, a szydercy i wrogowie Stworzyciela żyją w diabelskiej chwale!

Św. Paweł, mistyk mistyków, mój profesor przekazał to, co wiem (Ef 1,17-23): Bóg dał nam "ducha mądrości" (światłe oczy serca), a przez to poznanie Jego Samego. Bez tej łaski nie ujrzysz niczego, bo nasz rozum jest nieprzydatny.

Pan Jezus posłał nas w świat (Mt 28,19.20): "Idźcie i nauczajcie". Przekazał nam Swoje Błogosławieństwo (Łk 24,46-53) z zapewnieniem powrotu (Paruzji). Jego Obecność jest "tu i teraz", ale bez łaski wiary nie zauważysz działania Boga w naszej codzienności.

   Musisz otworzyć oczy duszy, ale tu znowu kłania się łaska. Poproś, a otrzymasz. Jak to uczynić? Zawołaj do własnego ojca ziemskiego: "Tato! Pragnę poznać Ciebie, daj mi Światło, oderwij mnie od tego świata, pokaż to, co widzą Twoi wybrańcy".

    Zerwij z obecnym życiem, które jest tylko dodatkiem do naszego celu, którym jest zbawienie duszy z jej powrotem do Królestwa Bożego. Czy chcesz po śmierci usłyszeć: "Nie znamy takiego". Przecież wszystko jest pokazana: kto puka?...jakiś nieznany, nie otwieraj!

   W kazaniu wspomniano o nadchodzącym i zapowiadanym prześladowaniu naszej wiary, a jej upadek będzie oznaczał koniec tego świata. Kto tego chce? Właśnie masz pokazane na działaniu Przeciwnika Boga na Ukrainie. Będzie też mowa o naszej Prawdziwej Ojczyźnie bez wspomnienia o duszy i Eucharystii!

    Dzisiaj Komunię św. podawał kapłan-staruszek, który później padł na kolana z pochyloną głową i twarzą w dłoniach, a ja w tym czasie popłakałem się. Tak miałem pokazaną naszą słabość, a zarazem moc Bożą. W tym czasie wzrok przykuł wielki fresk "Golgota" z umierającym Zbawicielem wśród masy zadowolonych Żydów...

    Uniesienie duchowe - po zjednaniu z Panem Jezusem - trwało jeszcze godzinę i wróciło podczas zapisywania tego świadectwa. Jakby na dodatkowe pocieszenie ktoś zostawił dla mnie pięknie oprawiony obraz Matki Bożej...

                                                                                                             APeeL

 

 

 

    Przebudzono na czas Mszy św. o 7.15. Ruszając samochodem z płaczem dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko, a szczególnie za Jego Opatrzność. Przykro mi, ponieważ jest lekceważona nawet w obecnym zagrożeniu zagładą...także naszej ojczyzny. 

    Szatan omotał pragnących władzy nad światem..."panów życia i śmierci" tych, którzy nie są z nimi. Zrobili kółeczko i znowu wracają do idei "związku bratniego, który ogarnie ludzki ród". Realizują to poprzesz mordowanie, grabienie, gwałcenie z równaniem wszystkiego z ziemią.

   Nie poradzisz takim siłami ludzkimi, ponieważ są prowadzeni przez Przeciwnika Boga, upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji w czynieniu zła. Nic nie dadzą pertraktacje, bo tacy kłamią do końca patrząc w oczy.

   Na co liczą, bo naszej duszy nic nie zadowoli...poza powrotem do Stwórcy w Ojczyźnie Prawdziwej. Na nic tam władza, złoto i ludzkie przyjemności. Zarazem nie słychać wołania do Boga w naszych sprawach, a szczególnie błagań o ocalenie naszej ojczyzny.

   Bardzo przykre są także działania rodaków chorych na władzę, a przez to świadomie szkodzących nam i to w czasie wiszącej w powietrzu III Wojny Światowej. W takim czasie w Gdańsku będzie Parada Grzeszności! Sam zobacz jak prosimy się o karę!

    Dziwnie zachowują się też partie o pretensjonalnych nazwach;

1. KORWiN czyli Konfederacja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja Janusza Korwina-Mikke...jawnie popierające działania byłych okupantów.

2.  Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna I Krzysztofa Bosaka...nie dojdziesz kim są naprawdę. 

3. Opozycja fatalna z Donaldem Kłamcą, Hołownia Obywatelska oraz duet czerwono-kolorowych...

    Zarazem niepotrzebny był hołd kijowski prezia Andrzeja Dudy...uwierzył w siebie, a nie widać go w Świątyni Opatrzności Bożej. Jego poprzednik w niedzielę jeździł przez Warszawę na Mszę św. mimo, że w Belwederze jest kaplica.

    Na początku Mszy św. siostra zaśpiewała pieśń o wiernych i żyjących dla Boga Ojca, która dotyczyła Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jakże na ten czas pasowały słowa Psalmu (Ps 47,2-3.8-10)...

   "Pan Bóg jest królem całej naszej ziemi Wszystkie narody klaskajcie w dłonie, radosnym głosem wykrzykujcie Bogu (...) hymn zaśpiewajcie!"

    Pan Jezus w Ewangelii: J 16,23b-28 powiedział: "O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. (...) Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna".

    Ja w tym czasie z całego serca błagałem: "Ojcze! Wysłuchaj chociaż mnie jednego i ocal naszą ojczyznę! Postaw Boże na naszych granicach Swoich Aniołów!" Jestem pewien, że to wołanie zatrzyma barbarzyńców (napewno czyni tak wielu). Poprosiłem też proboszcza o modlitwy w tej intencji.

    Dlaczego nie powołano do końca Pana Jezusa na Króla Polski? Mam ponownie apelować do rządzących, aby odwiedzili Świątynię Opatrzności Bożej z kompanią honorową naszego wojska, bo pokładanie ufności tylko w mocy ludzkiej jest błędem.

   Przed Eucharystią wzrok zatrzymał świecący krzyż nad wodą święconą, a zarazem obraz Pana Jezusa Miłosiernego i witraż z Matką Bożą Fatimską. To, co jest zapowiedziane nie musi się stać, ale trzeba naszych modlitw, ofiarowywania cierpień, uczestnictwa w Mszach św. zamawianych przez władzę. Jak można rządzić krajem bez świętych zawołań do Boga Ojca? 

   Eucharystia przewijała się i ułożyła w laurkę, a jest to podziękowanie za wczorajsze wysiłek w dawaniu świadectw wiary. Po wyjściu z kościoła - dalej wołałem do Boga Ojca - o ocalenie naszego narodu, który tak wiele wycierpiał. Jutro odmówię w tej intencji moją modlitwę...

                                                                                                                   APeeL

 

 

 

 

   Po pracy nocnej zaspałem na poranne nabożeństwo, a to okazało się zaproszeniem na Mszę św. wieczorną...z dziećmi po Pierwszej Komunii świętej. Już od pierwszych chwil spotkania z Panem Jezusem przepraszałem za moje skrzywdzenie kogokolwiek. To zrozumiesz będąc ofiarą...pokazują takich dzień i noc.

   Na górze opozycja fatalna donosi do zgniłków zachodnich na bezprawie, które wynika z demonicznej struktury pionu sprawiedliwości. Jest to następstwo okupacji przez system demoniczny, który zostawił swoje piętno.

   Barbarzyńcy wschodni byli precyzyjni w szkodzeniu (żonglerka paragrafami), aby "ten, co nie z nami" nigdy nie wygrał. Stąd na dole są krzywdzeni na różne sposoby...od lekarza do grabarza. Dochodzący swego był uznawany za chorego psychicznie (pomawia i wyłudza). Dlatego ta opcja powinna być bezpowrotnie usunięta. 

    W moim wołaniu do Boga Ojca z płaczem przepraszałem za krzywdzenie innych w myślach, słowach (w tym głupimi żartami), wszelkimi czynami...od przyjmowania nienależnych darów do jawnego oszukiwania.

   Chyba nie ma człowieka, który nie zgrzeszyłby w ten sposób i każdy zna możliwości takich działań. Czynimy to nawet w stosunku do najbliższych (podziały spadków, czego zaznałem).

   Większość spraw jest przebrzmiała, a ofiary nie żyją. Wprost błagałem o wspomożenie ich dusz, a Bóg Ojciec wie o kogo chodzi. Dzisiaj, gdy wszedłem na drogę prowadzącą do świętości to wszystko budzi obrzydzenie, sprawia nieutulony żal w duszy i wywołuje łzy.

   Nie zrozumie tego niewierny z zagłuszonym sumieniem (Tomasz Grodzki), który dodatkowo włóczy takich po sądach...dalej zbierając nienależne granty (za szkodzenie naszej ojczyźnie).

   To "drobny cwaniaczek", chyba nie zlustrowany, zdradza się robieniem z siebie ofiary...jak Rosjanie. Przypomina się Urban - Bender. Wcześniej wprosił się do prezydenta RP i wyspowiadał u prezesa NIL-u, który go pobłogosławił.

   Wskazuję na różnicę między nami: trwanie w uporze oraz ukorzenie z żalem za grzech z pragnieniem jego naprawy.

    Napływały też błędy lekarskie, które wynikają z różnych przyczyn i każdy lekarz wie o swojej nędzy, bo stoimy wobec cudu stworzenia człowieka i nieskończonych możliwościach uszkodzeń psyche i soma, nie wspominając o duszy.

    Cały czas proszę o wyrównanie krzywdy finansowej, którą uczyniłem pacjentce, ale nie pamiętam kto to był: spotkaliśmy się tylko na przejściu, a ja zaskoczony nie zwróciłem się do niej. Wiem, że Tata pomoże, bo mam szczere pragnienie, a o co prosisz to otrzymasz. W bólu pocieszył mnie - błysk łączności - z wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego.

   Dwa razy zapoznałem się z podobną krzywdą (na cmentarzu skradziono mi taką samą sumę pieniędzy oraz zostałem oszukany podczas zakupu samochodu).

   Jakby na znak dzisiaj bezpieka świątynna chciała skrzywdzić Pawła fałszywym oskarżeniem (Pan Dz 18,9-18), ale Pan przemówił do niego w nocnym widzeniu: "Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście".

    Po Eucharystii w intencji tych ofiar klęczałem skulony z zamkniętymi oczami i bólem w sercu. Po czasie stwierdziłem, że kościół został zalany światłem słonecznym w czasie ponurego dnia i po nagłym deszczu. Moje serce zostało całkowicie odmienione.

    Wielkie ukojenie sprawiły dzieci po Pierwszej Komunii świętej, nie chciało się wyjść z Domu Pana, bo "jeśli nie staniecie się jak dzieci"...

    Zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana Jezusa w intencji tego dnia. Pełen zadziwienia wołałem: "Boże Ojcze jak to wszystko pięknie układasz, jak prowadzisz i oczyszczasz po wyrzutach sumienia". Wiadomo, że każdy grzeszy, ale tylko garstka cierpi z tego powodu...

     Następnego dnia odmówię w tej intencji moją modlitwę...

                                                                                                               APeeL

 

 

 

Dzień Matki

   Dzisiaj siedziałem od 2.00 do 6.00 i już drugi dzień wszystko skończyłem przed wyjściem na Mszę św. o 6.30. Jest to zawsze potwierdzenie uzyskanej pomocy, a ja sam wiem o tym i z zadziwieniem dziękuję.

   To zarazem jest dowód dla poszukujących pomocy Bożej, która dotyczy każdej naszej sprawy, ale trzeba zdać się na prowadzenie...jak dzieciątko przez tatusia ziemskiego.

    Już na początku spotkania z Panem Jezusem poprosiłem Boga Ojca o pomoc dla duszy matki ziemskiej oraz babci, która mieszkała obok nas i właśnie się przyśniła. W natchnieniu ujrzałem całe drzewo genealogiczne ich poprzedniczek przebywających w Czyśćcu. 

    Czekają na nasze wsparcie...w tęsknocie za Panem Jezusem, nasilającej się z czasem zbliżania się do Domu Prawdziwego. Wołają za nas, przypominają się w różny sposób, ale my jesteśmy zajęci sprawami przyziemnymi i nie interesuje nas życie wieczne, także całej rodziny i ludzkości. W kościele nie informuje się o takiej potrzebie tych dusz, które już nic nie mogą uczynić dla siebie. 

   "Boże Wieczny, Boże Żywy jak wszystko pięknie urządziłeś"...z radościami i smutkami, cierpieniami tutaj, a także po śmierci. Nagle dowiadujesz się, że umarłeś, a jesteś i trafiasz do Czyśćca. Nie chciało ci się wstawać, marnowałeś czas, lekceważyłeś prawdy wiary katolickiej...teraz już wiesz, że jest Ojczyzna Prawdziwa do której prowadzi wąska furta, dodatkowo dla ciebie zamknięta! Dusza arcybiskupa przebywała tam 500 lat...

    Nie zmarnuj moich świadectw i nie czekaj na powrót do Boga i wiary katolickiej. Pragnę spotkać się z Tobą, a pomyśl o cierpieniu czekającego na nas Boga Ojca. To przepłynęło w moim sercu, a na ten czas Pan Jezus powiedział, że idzie do Ojca (Ewangelia: J 1 6,16-20): "Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie".

    Po Eucharystii padłem na kolana pod obrazem Trójcy Świętej, a wielki smutek zalał serce. Nigdy to się nie zdarza, bo zawsze jest odwrotnie...zostaję zalewany pokojem i chęcią śpiewu: "raduje się dusza ma".

   Zawołałem tylko: "Boże mój! Jezu! Synu Boga! Duchu Święty!" Poprosiłem, aby ten smutek odebrać duszy matki, babci i wszystkich poprzedniczek w hierarchii...aż do Boga. "Spraw to Panie mój, Miłosierny Tato. Ty wiesz jak uświęcić to cierpienie".

  Podczas mojej 1.5 godzinnej modlitwy ból zalewał serce, a w oczach kręciły się łzy. Błagałem Pana Jezusa, Matką Bożą oraz Boga Ojca o wsparcie poprzedniczek matki i babci...najdłużej przebywających w Przedsionku Królestwa Bożego.

    Wróciły słowa Pana Jezusa z dzisiejsze Ewangelii: "Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość"...

                                                                                                            APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

15.02.1992(s) W INTENCJI POKOJU W MOJEJ RODZINIE...

   Na dyżurze w pogotowiu nie mogłem spać z powodu koszmarów, a dodatkowo pod oknem trwały psie gody (parter). Na kolanach udało się odmówić modlitwy poranne. W przychodni spotkała mnie niespodzianka (brak pediatry)...musiałem przyjmować dodatkowo dzieci.

     Trwała wielka udręka...nawet chwilki przerwy. Nigdy nie przebie­ga tak dyżur w wolną sobotę. Przybyła matka z chorym niemowlakiem ("zęby mleczne"), inne jest urodzone 13 maja, a jego matka nic nie wie o Objawieniach w Fatimie, blisko Lizbony w Portugalii (pierwsze 13 maja 1917 r.).

    Wyjaśniłem jej to zdarzenie oraz fakt, że poród był w 10-tą rocznicę zamachu na Jana Pawła II (13 maja 1981). Zaleciłem zapoznanie się z tymi zdarzeniami, modllenie się za dzieciątko z prośbą o prowadzenie jego życia przez Matkę Bożą.

    Przed Mszą św. wieczorną popłyną moje modlitwy (wówczas miałem specjalny zestaw), a od Ołtarza świętego padną Słowa...

1. Król Jeroban zmusił naród wybrany do czczenia złotych cielców, aby odciągnąć go od rodu Dawida (1 Krl 12,26-32;13,33-34). Skąd my to znamy, bo jeszcze teraz trwa kult czerwonych zbrodniarzy, prawie wyniesionych na ołtarze, aby odwrócić nas od wiary i Boga Objawionego! Zapomnieliśmy o wyprowadzeniu z Egiptu i kłaniamy się ludzkim bożkom!

2. Psalmista wołał ode mnie (Ps 106,6-7.19-22): "Przebacz, o Panie, swojemu ludowi"...grzeszyliśmy, popełniliśmy nieprawość, żyliśmy występnie, nie pojęliśmy Twych cudów.

3. Pan Jezus na pustkowiu (Ewangelia: Mk 8,1-10) rozmnożył chleb i ryby...

    Miałem pomoc, bo w natchnieniu odczytałem intencję Eucharystii...faktycznie wiele lęków jest w mojej rodzinie. Miasto 10 tys. a do zjednania duchowego z Panem Jezusem podeszło 15 osób.

    W ekstazie musiałem głęboko oddychać z powtarzanym zawołaniem: "O mój Jezu!", a później "niech będzie błogosławiony Jezus Chrystus, Maryja, Matka moja, niech będzie błogosławiony Bóg mój, Jedyny i Wszechmogący...wszyscy Święci i cały Kościół Boży!"

    Wychodziłem ostatni prosząc kapłanów, aby w pojemnikach zawsze była woda święcona, w takim dniu trzeba mówić o Matce. Zarazem zawołałem do nieba: "niech będą błogosławieni wszyscy kapłani"...powtarzając to w wielkiej radości.

    Zjednanie z Panem Jezusem sprawiło, że stałem się innym człowiekiem. Przy kwiaciarni "polecono" zakup kwiatów dla żony. Zalecono także, abym nie włączał telewizora i dokończył układanie modlitw.

    Żona rozmawiała z sąsiadką, a ja w ciszy i na kolanach skończyłem moje modlitwy. Jakże piękny jest dzień pobłogosławiony przez Boga Ojca...przypomniałem sobie, że rano prosiłem o to błogosławieństwo! Przykro mi, że nadal jestem "strzeżony"...szkoda mi tych ludzi.

   Nagle w pokusie upadłem (alkohol i chuć), a wielki smutek zalał serce. Matka puści naszą rękę, a człowiek staje się ślepcem bez laski.

    Zdziwiłem się, ponieważ po podniesieniu maszyny do pisania trafiłem na rycinę "Kuszenie Chrystusa" (Lucasz van Leyden)!

                                               Kuszenie Jezusa   

   Z serca wyrwał się krzyk: "Pan Jezus także był kuszony...jakże Ojciec Miłosierny jest Dobry! Wie o tej próbie i o moim upadku! Zarazem widzi moje ukorzenie i ból, mój stosunek do własnej słabości i głupoty!"

   Jest mi szczególnie smutno, ponieważ prosiłem Ojca o błogosławieństwo...wszystko było tak dobre, ale trafił się zabójca duszy - alkohol i zapomnienie! Wczoraj wygrałem, a dzisiaj upadłem! W tym smutku poszedłem spać...

                                                                                                                  APeeL

 

 

06.03.1992(pt) Trzeba być dobrym jak chleb...

     Zerwałem się z radością o 5.10! Popłynęły modlitwy poranne, podjechałem i zapaliłem lampkę na "moim" krzyżem. Napłynęło natchnienie: "nie wystarczy modlić się i chwalić Mnie...trzeba być dobrym jak chleb!"

   Zły zalał mnie zniechęceniem, a nigdy nie męczy się i atakuje od czasu "otworzenia" przez nas oczu...czyli w naszej słabości. Po chwilce podsunął mi "fałszywych ludzi". Ja odbiłem to zawołaniem: "Panie Jezu obejmij dzisiaj Swoim Światłem i Miłością wszystkich, których podsunie mi Przeciwnik!"

   Spryt na spryt! Ten wpuścił mi obraz kuszącej dziewczyny...ze snu! Po czasie zauważyłem czas tej potyczki: dzisiaj jest 1-wszy piątek m-ca. Właśnie kapłan nie ma ministranta, bo kościelny nie rwie się do posługi liturgicznej...woli zbierać na tacę. "Jezu mój! Jezu! Taki jest nasz kult!"

   Mój ulubiony prorok Izajasz przekazał Słowa Boga do mnie (Iz 58,1-9): "Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa (...) Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwości nie opuszcza Prawa swego Boga".

   Dalej Pan wskazał na uczynki miłosierdzia oraz na fałszywe umartwianie się: pracowanie w post i udawanie pokuty (spanie na worze z popiołem), a trzeba "wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków".

    Padną też słowa (Am 5,14): "Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami". Natomiast Pana Jezusa podchwytliwie zapytano (Mt 9) dlaczego Jego uczniowie nie poszczą? Wskazał, że będą to czynić po Jego odejściu.

    Podczas Podniesienia demon atakował mnie spowiedzią (odciągał od Eucharystii)! Ja jestem na początku drogi, a Pierwsze Piątki dla zwykłych wiernych to czas spowiedzi. Napłynie, że małe grzechy znosi przyjęcie Komunii św.!

   Postanowiłem, że dzisiaj uklęknę przed Komunią św. a właśnie będą podawali przy balustradzie. Padłem na kolana z Panem Jezusem, a przy mnie uklękła głucha babcia, "niedzielna śpiewaczka", która zawsze myliła słowa pieśni, a dzisiaj słuchałem zdziwiony, że zna wszystkie formuły...pięknie, pięknie! Jak Pan to wszystko pokazuje.

   Wzrok zatrzymał obraz Matki Bożej, napłynęła pewność, że syn zda maturę. Nawet uśmiechaliśmy się wzajemnie. Jakże piękna jest litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa...kapłan czytał zawołania, a ja wyobrażam sobie Jego Serce "Bramę Niebios", itd.!"Panie Jezu spraw, aby moje serce stało się Twoim", a w odpowiedzi "ujrzałem" serce w koronie cierniowej!

    W pracy spodziewałem się nawału, ale był spokój, a około 9.45 nastała cisza z pragnieniem odmówienia koronki do Ran Pana Jezusa - czy o tej porze było biczowanie? Uśpiony ciszą zacząłem "rozprawy" duchowe i pouczenia. Czy nie lepiej, abym modlił się za tych ludzi?

- Dzisiaj, w 1-wszy piątek m-ca...szuka pan pieprzu amerykańskiego na wszelkie boleści!

- Zły jest w pani domu...on dzieli panią z mężem i córką. Co pani powie później Bogu Ojcu, bo jest pani już bliska odwołania z tego padołu (67 lat). To wszystko, co pani mówi można określić: "odezwał się czarny jęzor!"

    Przeciwnik ponownie podsunął obraz dziewczyny ze snu oraz połączone pieski (właśnie szczekały pod przychodnią)! Po czasie nasłał odpowiedni "zestaw" pacjentów z ich nawałem, który skończy się o 15.00...

    Teraz na dyżurze w pogotowiu...odruchowo włączyłem telewizor, gdzie trafiłem na obraz Matki Bożej Bolesnej. Zrobiło mi się smutno z powodu mojego gadania i "nawracania". To zarazem jest ciężki bój z szatanem, bo zaćmienie ludzi jest wielkie! Padłem na kolana z dziękowaniem Bogu Ojcu za szkolenie - i ćwiczące w walce duchowej - ataki demona. Na ten czas biły dzwony kościelne zwołujące wiernych na Drogę Krzyżową.

    O 19.00 odruchowo nagrałem audycję katolicką na temat dobra i zła. Później płynęły piękne modlitwy z "Boskiego Serca Jezusa"...tam prosiłem w intencji spracowanej żony. Przejąłem na siebie jej grzechy. 

   Tuż po północy zerwano na wyjazd do rodziny w której zginął tragicznie ojciec. Wszyscy byli na nogach i z przejęciem opowiadali o wcześniej otrzymywanych znakach: wieńce w snach, spotkania z przodkami, itd. Podałem hydroksyzynę i pocieszyłem wszystkich, że "on jest". Przy tym zawołałem: "Matko! Bądź dzisiaj z nimi". Popłynie "Anioł Pański" i "Pod Twoją obronę"...

    Po powrocie do bazy słuchałem nagranej audycji z ks. bp Józefem Życińskim i sam so­bie nie wierzyłem, bo była to dyskusja na temat dobra i zła. Tak chciałbym w tym momencie krzyknąć, bo biskup nawet nie wspomniał o Szatanie z jego sztuczkami szczególnie w stosunku do czcicieli Matki Bożej! To wprost filozofia (napiszę później do niego). W tym czasie napłynęła wielka radość z kontaktu z Matką!

    Teraz słowa dla mnie od św. Pawła: "Życiem jest Chrystus, a śmierć jest mi zyskiem (...) pragnę rozstać się z tym życiem, aby być z Chrystusem (...) i pozostać w ciele, bo to potrzebniejsze (...) w duchu służymy Bogu i chlubimy się w Jezusie Chrystusie, a w ciele ufności nie pokładamy (...) dla którego wszystko porzuciłem i uznałem za gnój (...)".

  Jak dobry jest Pan, że dał mi takie warunki, bo mogę nieskrępowanie klęczeć i modlić się (oddzielny pokój lekarza dyżurnego)...  

                                                                                                             APeeL