Na Mszy św. porannej o 6.30 wróciły obrazy serialu dokumentalnego "Wcielenie zła" odcinek 5 (2015 Niemcy), który oglądałem o 00:55 na National Geogr. W tym odcinku było pokazane dojście do władzy japońskiego polityka Hideki Tojo (Hitlera Japonii)...nawet został generałem, aby przejąć armię.

    My tyranów kojarzymy z przywódcami narodów lub bloków militarnych, a tacy siedzą wszędzie:

1. «człowiek okrutny, bezwzględny, narzucający innym swoją wolę»

2. «władca okrutny, stosujący gwałt i przemoc»

   Wystarczy obejrzeć programy o typie interwencji: sprzedał na licytacji dom, ale go nie opuszcza...inny zadłużył się, zmienił płeć, pesel, dowód i komornik nic mu nie może zrobić. To są członkowie "państwa w państwie", pozostałość po czerwonej okupacji. Tacy promowani są przez kilka pokoleń, a pragnący zerwać z przeszłością ("zdrajcy") są mordowani.

    Opętani przez władzę zajmują różne stanowiska. Jako ofiara sowieckiej psychuszki chciałbym wiedzieć, kto bada ludzi na różnych odpowiedzialnych stanowiskach? Przecież sprzątaczka musi mieć zaświadczenie o swojej przydatności, a nawet książeczkę dla sanepidu jeżeli trafi np. do pionu z żywnością, itd.

   Wielki Instytut Psychiatrii i Neurologii w W-wie, placówka wiodąca. Nie ma tam psychiatry katolika, ale w tej strukturze (mafii) nie wolno podważać rozpoznania (udają, że nie wiedzą, co oznacza sowiecka psychuszka).

   To bardzo groźna formacja, bo pani, która pijana wjechała Mercedesem do przejścia podziemnego w W-wie była niepoczytalna. Nie wiem od ilu promili obowiązuje to rozpoznanie? Tak można uwolnić bandytę, a zarazem wtrącić do zamkniętego zakładu niewinnego... 

  Ponieważ koledzy są ateistami leczą różne formy zaburzeń demonicznych (kiedyś elektrowstrząsami, a obecnie tabletkami). To nieuctwo jest lekceważone przez samorząd lekarski. Zresztą po co nam ten pseudodemokratyczny "stwór". Właśnie były wybory, które przedłużono w nieskończoność, ponieważ nie było chętnych do głosowania.

   Napłynęła też sprawa pegasusa. Bardzo dobrze, bo jak mamy walczyć z mafią, ze szkodzącymi nam lisami i dworakami w UE. Nie było lustracji po której wielu powinno zamiatać w więzieniach, a tu autorytety moralne, "trzech prezydentów zabrało głos" w sprawie (prezio Boleksław, Olek i Bronek).

    To pisze się długo, a przepływało podczas czytania Słowa Bożego. Zdziwiłem się, bo właśnie padną stwierdzenia (1 J 2,18-21): "Dzieci, jest już ostatnia godzina (...) Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów (...)".

    Wyjaśnię o co chodzi? Antychryst oznacza osobę przeciwną Chrystusowi. Pan Jezus przybył jako Syn Boży w naszym ciele. Tak też - w postaci człowieka - przyjdzie na ziemię Szatan (II List do Tesaloniczan 2,4). Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem (...) nawet zasiądzie w świątyni Bożej" (...).

   Będzie czynił znaki i cuda (Objawienie Jana 13,13-14)...dla mnie znakiem będzie zapowiadane skasowanie Eucharystii (obym tego nie doczekał)! Język Bestii możesz zauważyć w wypowiedziach ojca Roberta Biedronia, w pięknych wizjach prezydentury pana Trzaskowskiego, zarazem Jana Hartmana budowniczego raju na ziemi, ale bez Boga (jak św. Jehowy).

   Z mojego doświadczenia: wiedzącego, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej muszę stwierdzić, że bez Światła Bożego nie odróżnisz pięknych wizji prowadzących na manowce od Słowa Bożego.

   Przecież przyjemnie słucha się spełnienia naszych marzeń o pokoju, równości, braterstwie, tolerancji, itd.! Z dodaniem, że celebracje duchowe i liturgia z obiecankami przyszłego życia trzeba włożyć między bajki (czyni to już prof. Jan Hartman), a świątynie zamknąć.

   W boju ostatnim Szatan przybędzie nie jako człowiek straszny (do o. Pio wszedł w postaci jego spowiednika), ale większość go nie rozpozna. To będzie prawdziwy "zbawiciel" spełniający ludzkie zachcianki (śluby par jednopłciowych, zmianę płci, "róbta, co chceta")...z budową raju na ziemi...bez Boga! 

   Przeszkodzi w tym Paruzja Pana Jezusa: jeden zostanie wzięty, a drugi zostawiony. Antychryst zostanie zniszczony, a Szatan strącony do Czeluści...

    Ze względu na tak poważną intencję wróciłem na piękne nabożeństwo o 15.00 żegnające ten rok: z koronką do Miłosierdzia Bożego, Mszą św. z Eucharystią oraz - pięknymi zawołaniami i podziękowaniami Bogu Ojcu przed Najświętszym Sakramentem - z późniejszym błogosławieństwem Monstrancją...

                                                                                                                APeeL

 

 

 01.06.1990(pt) ZA PRAGNĄCYCH GRZESZNEJ WOLNOŚCI...

   Nawróciłem się niedawno, ale coraz bardziej widzę, że moje ciało jest tylko nośnikiem duszy...w końcu zmarnieje i odpadnie. Ciało ciągnie "ziemia" (przyjemności), a dusza pragnie powrotu do Boga.

   To konflikt, który jest trudno pokonać, bo grzech powstaje w myślach, a przeciętny człowiek nie ma świadomości, że jest zalewany (telepatycznie) pokusami od demonów.

    Pan Bóg dał nam wiele dobrych rzeczy na tym zesłanie oraz Prawo Boże i rozum. Nie podobało nam się Królestwo Niebieskie (Raj) to trafiliśmy na zesłanie...dla poprawy (grzech pierworodny). To jest pokazane na naszych dzieciach, którym pachnie wolność (synowie marnotrawni).

    Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis widziałem szczeniaka zadowolonego z życia, ale z obrożą na szyi...mimo długiej smyczy nie może biec tam, gdzie chce. To nasza sytuacja, bo chcemy wolności typu „róbta, co chceta”, a ogranicza ją wiele skomplikowanych praw i prosty Dekalog, który na pierwszym miejscu stawia miłość do Boga Ojca i bliźniego.

    Przeciwnik Boga zamiast takiej miłości podsuwa seks, a nawet jego rozpasanie, bo „żyje się raz”. To prawda, ale trzeba dodać, że ten 'raz' oznacza życie w i e c z n i e, bo śmierć ciała jest początkiem życia duszy, która nie ginie nawet w piekle, a każdy żartuje z diabła z rogami!

    Dzisiejszej nocy (w śnie) zgrzeszyłem nieświadomie i stąd ta refleksja. Ile prób jest na świecie...para żyje w konkubinacie, z czasem umierają prawni małżonkowie, nic nie stoi na przeszkodzie w otrzymaniu ślubu kościelnego, a oni dalej trwają w grzesznym związku.

    Najgorsze jest to, że taki stan wyklucza przystąpienie do Eucharystii, a nawet otrzymanie kościelnego pogrzebu. Często są to ludzie dobrzy, których po śmierci czekają wielkie kłopoty, bo większość lekceważy życie po śmierci!

   W wielkim zdziwieniem przeczytałem, że mam odczucia podobne do małej Tereski, która nie potrafiła modlić się z książeczki, a w chwilach najgorszych niepowodzeń i udręk odmawiała bardzo wolno: „Ojcze nasz”.

    To jest bardzo proste, bo nikt nie rozmawia z ojcem ziemskim „z książeczki”! Jak pojmiesz, że Bóg jest naszym Prawdziwym Ojcem to będziesz też mówił z serca i prosił o wszystko!

    W drodze do pracy spotkam panią, która marnuje swoje życie na udawaniu, że dzwoni, gdy mnie widzi ("telefonistka"). Nawet zapytała co czytam? Odpowiedziałem jej, że sny Lenina, bo oboje wiemy o co chodzi. Taki mój los, bo zostałem wyznaczony do „pilnowania”...

     Zaczynam pracę, a w przewiniętym kalendarzu jest nowa Matka Boska, a w sercu wielka radość. Zastanawia mnie problem: jak można pisać pamiętnik po wielu latach lub w końcu życia? Jak można zapamiętać niebywale delikatne drgnięcia duchowe, które zapomina się po chwili!

    Dzisiaj wypełniam rolę dr Dobra Rada...

- Niektórych ludzi nienawidzimy, a w zamiarze Boga oni mają ćwiczyć nasze zatwardziałe serce. Jezus bardziej kocha ich od nas, bo Bóg Ojciec czeka na ich spokornienie i nawrócenie...!

- Czy pani wie, że dwudziestolatek na wózku chętnie zamieniłby się na pani zdrowie i jeszcze dopłacił!

- Zdrowie do śmierci w pani wypadku to pewna zguba...przy pani "charakterze” łatwo oceniałaby pani chorych jako słabszych, gorszych, bo chodzą po lekarzach!

- Psycholog, wszycie esperalu, walka z samym sobą...nadal będzie pan alkoholikiem. Proszę zwrócić się do Pana Jezusa o odjęcie nałogu! Proszę to zrobić..niech pan spróbuje!

- Z powodu prawie śmiertelnej choroby męża całkiem inaczej rozmawiamy...ta choroba to wielki dar dla męża, bo wrócił do Boga, a mógł umrzeć nagle w zdrowiu!

    Na ten moment ciężko chora (obustronne zwyrodnienie stawów biodrowych) mówi, że kościół to dla niej wszystko...pójdę trzymając się ścian, ale najgorszy jest kłopot z klękaniem!

    Po pracy w "eterze" napłynęła osoba brata, karty i alkohol! Tak się też stało...piliśmy alkohol i graliśmy całą noc w pokera, a w czasie gry trzy razy „spojrzał” obrazek św. Teresy trzymającej krzyż!

    Pan Jezus dał mi ten zapis do opracowania i edytowania 02.09.2016 (pierwszy piątek m-ca) z natchnieniem, aby być na drugiej Mszy św. w kaplicy Miłosierdzia Bożego...w intencji duszy brata, bo zmarł nagle i zbyt wcześnie.

    Poprosiłem Pana Jezusa, aby przelał na niego to nabożeństwo z Eucharystią oraz koronką do Miłosierdzia Bożego przed Najświętszym Sakramentem z późniejszym błogosławieństwem.

                                                                                                             APeeL

 

 

    W ręku mam "Polonia Christiana", a w tym czasie z TVP Historia płynie film historyczny oparty na tle misji Jana Nowaka-Jeziorańskiego ("Kurier"). Ile ofiar poniósł nasz kraj, a dzisiaj obłowieni zakochali się w zgniłym duchowo Zachodzie. Przykładem jest Radosław Sikorski, któremu nic nie brakuje, a kłania się szkodzącej nam Niemce, bo pragnie powrotu do władzy.

   Utożsamia taki ojczyznę z obecnym rządem, bo jako minister wszystko konsultował z Siergiejem Ławrowem. Na pewno z Donaldem Tuskiem (kłamanie nawet jak śpi) mielibyśmy uznanie u tych partnerów.

  Ten jest promowany przez pakt Ribbentrop-Mołotow...tylko on zaprowadziłby pokój i dobrobyt, a nawet zatrzymałby obecną pandemie "żółtej zarazy". To katolik na pokaz, który jest za Paradami Grzeszności...nawet osobiście dawałby śluby "spółkującym inaczej". Jednym słowem dla każdego coś miłego.

   Lubi być otaczany klakierami w tym różowego Owsiaka ("oj będzie się działo") i stukniętej lesbijki Marty Lempart ("wyp...lać"). Na pewno skasowałby "rozdawnictwo" czyli 500+. Opętanie przez władzę jest nieuleczalne, chorowałem to wiem.

    Cały dwumiesięcznik (lipiec-sierpień 2021) był poświęcony wolności, ale nie znalazłem tam artykułu o Wolności Prawdziwej: d u c h o w ej (duszy). Jest to dar Ducha Świętego, a tego doznania nie można przekazać, bo nasza wolność jest tylko namiastką...tak jak Miłość, Sprawiedliwość, Radość i Pokój.

   Raz zaznałbyś tego stanu po Eucharystii i nie szukałbyś wyjaśnienia rozumowo. Rozum mamy po to, aby ujrzeć cud stworzenia wszystkiego, a przez to Jego Sprawcę.

   W dzisiejszy Słowie (1 J 2,12-17) jest zalecenie Apostoła: "Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata".

   Jakże przykre na tym tle jest rozważanie prof. Jana Hartmana, który kończy ten rok atakowaniem naszej wiary. Pospieszył się i już 28 grudnia 2021 dał wpis: "Jak być człowiekiem wierzącym?" (Polityka 1/2.2022 (3345) z dnia 28.12.2021; Felietony; s. 119 Ten artykuł jest dostępny tylko dla naszych cyfrowych prenumeratorów: 

  "Święta, święta i po świętach. Prawie wszyscy, wierzący i niewierzący, jakoś je obchodziliśmy. Bo to nawet nie jest kwestia wiary w takie czy inne bóstwo. Z najdawniejszymi przodkami łączy nas wrażliwość na wielkie cykle przyrody, a przez to również na przesilenie zimowe, które zapowiada „zwycięstwo słońca” i „zmartwychwstanie” roślinności.

   I nie ma się czego wstydzić, jakkolwiek każde świętowanie musi mieć swoją oprawę, a z nią mamy czasami kłopot. Bo też częścią oprawy świąt zawsze jest jakaś czarowna opowieść o bóstwach, herosach i cudach, czyli mit, a tych nie umiemy już słuchać".

   Szatan podsunął mi ten urywek felietonu...tuż przed wyjściem na Mszę św.! Jest to wynik duchowej ciemności profesora...gorszej od ślepoty fizycznej. Ślepiec wie, że jest ślepy, a ślepiec na duchu nie zdaje sobie sprawy ze swego stanu.

   Wielka złość zalała serce, ale - po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii - została zamieniona na wszechogarniającą Miłość Bożą w której objąłem także brata Jana. Przecież takim samym był Szaweł, a także ja do czasu nawrócenia (1986-1988).

    Przykre jest traktowanie wiary objawionej jako "wiary w jakieś bóstwa". Nie ma żadnej wiary, prawdziwej poza katolicką. Profesor ponadto uczestniczy w akcji zamiany Bożego Narodzenia na jakieś „zwycięstwo słońca” i „zmartwychwstanie” roślinności...

     Pasują tutaj słowa Pana Jezusa do Vassuli Ryden:

"W czasie tej Wigilii Mojego Narodzenia wyśmiewa się i kpi sobie z Miłości, którą daję. Ludzkość święci te dni bez Mojego Świętego Imienia. Moje Święte Imię zostało odrzucono i uważa się dzień Mojego Narodzenia za wielkie wakacje, pełne rozrywek. Adoruje się bożków. Szatan wszedł do serc Moich dzieci, ponieważ znalazł je osłabione".*

    W dzisiejszej Ewangelii (Łk 2,36-40) podeszła w latach prorokini Anna, która "nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy".

   Natomiast psalmista wołał ode mnie (Ps 96,7-10): "Niebo i ziemia niechaj się radują (...) Zajaśniał nam dzień święty, pójdźcie narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię"...

                                                                                                                  APeeL

* "Prawdziwe Życie w Bogu" Vassula Ryden Tom IV Wigilia Bożego Narodzenia 24.12.91

 

 

 

 

     Wczoraj spałem cały dzień, a teraz zerwałem się po trzech godzinach snu...na Mszę św. o 7.15. Wahałem się w drętwocie, ale - obudzenie na czas - jest dla mnie zawsze zaproszeniem na spotkanie z Panem Jezusem.

   W tej słabości z mocą atakował mnie Szatan: sprawa inwigilacji systemem pegazus, czerwona mafia, rządy POlaków z płaczem, że ujawniono ich świństwa. Nie pamiętają już, że sami się obnażyli po pijaku w knajpie Sowa & Przyjaciele.

    Teraz Donald Tusk wychodzi i mówi androny o ich prawości. Ocenia wszystko Leszek Miller od walizeczki z dolarami z Moskwy. Wszyscy biegną na spowiedź do czerwonej księżniczki ("Stokrotki"). Właśnie jest u niej Grzesio Schetyna od "tłustych much i szarańczy" pisowskiej. Powinien podziękować Andrzejowi Dudzie obrońcy wolności mass-mediów ("ukryta prawda całą dobę").

    Z mojego doświadczenia mogę przekazać, co uczyniono w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie przy ul. Puławskiej 18. Nagrano badanie mnie przez Pełnomocnika ds. zdrowia lekarzy, specjalistkę z psychiatrii dr Jolantę Krystyna Charewicz, która stwierdziła, że jestem zdrowy psychicznie.

   Treści z naszej rozmowy wysyłano do jej pracy. Nabrała się na to i zadzwoniła do mnie z zapytaniem dlaczego piszę anonimy? Tak czyniła władza reprezentująca zawód zaufania społecznego. Obrzydliwość aż chce się wymiotować przez okno.

   Nadal nie wolno im wypowiedzieć słowa: przepraszamy i zwrócić pwzl...niewolnikowi po 40 latach pracy! Siedzą tam dalej ci, co mi szkodzili na przełomie 2007/2008 r. a można być tylko dwie kadencje. To przykład czerwonej zarazy, która jest także w samorządzie sprawiedliwości.

     Refleksja duchowa z systemu pegazus: jesteśmy na takim wiecznym podsłuchu i podglądzie - wraz z odczytywaniem naszych myśli - przez Boga Ojca. Nie ma nic zakrytego, co nie jest odkryte.

    Od Ołtarza św. popłyną słowa (1 J 2,3-11): "Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała". Chodzi o to, że "Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności (...)".

   W Ewangelia: Łk 2,22-35 starcowi Symeonowi Duch Święty objawił w Świątyni, że przyniesiono Dzieciątko ("Światło na oświecenie pogan"). Do Maryi rzekł: "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu".

    Eucharystia przewijała się w ustach wielokrotnie, chwyciłem twarz w dłonie i tak trwałem w ekstazie. Po czasie stwierdziłem, że jestem sam w pustym kościele...

    Wracając na ziemię muszę stwierdzić, że napadli na nas wrogowie zewnętrzni (zmowa) oraz wewnętrzni. Nie wygramy bez Opatrzności Bożej, a do rządzących nie trafiają moje apele. Prezio Andrzej Duda ma talent do przemawiania, ale to typ zachowania "B" (słaby, dobry człowiek)...tak jak Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski.

   Na koniec urzędowania pokazał swoją "moc" wetując ustawę medialną ("ażeby cię Lis pochwalił"), bo wystarczy nam kłopotów! Przecież wszystkie powstają w centrum dziennikarzy sprzedawczyków, gdzie od rana do wieczora szczują na demokratycznie wybraną władzę, a sami mają biuro na lotnisku i są spoza UE! Nie była to ustawa przeciwko TVN, ale regulująca rynek medialny.

    Tutaj delikatność, aby nie obrazić opozycji, nomenklatury i klawiatury, a zobacz jak pieje Jan Hartman o proroku Adamie Michniku ("palantom władzy nie oddamy") w swoim wpisie 19 grudnia 2021na blogu (www.polityka.pl) Kaczyński nas pałuje, a my się uśmiechamy...

    "Telewizja publiczna upaja się filmem, na którym pijany Adam Michnik obściskuje Wojciecha Jaruzelskiego, wyznając mu miłość i nazywając prawdziwym patriotą". Stwierdza, że uczynił to aparat "propagandy z Jackiem Kurskim na czele"...ośmielili się "zaatakować Adama Michnika, który przesiedział dobrych kilka lat w komunistycznych więzieniach, był wielokrotnie bity i poniżany, a nawet usiłowano go zabić".

    "Można nie lubić Adama Michnika i się z nim nie zgadzać. (...) Ujadające kundle propagandy (...) Nie wiedzą, kim jest Michnik, nie zastanawiają się, ile sami mu zawdzięczają, jak wielką wykazał się odwagą. (...) nie można zrozumieć uścisku Michnika z Jaruzelskim ani jego bratania się z Kiszczakiem albo Urbanem. (...) Adam Michnik wierzył i nadal wierzy, że lepiej się razem napić i pogadać, niż do siebie strzelać. Jego koncepcja zwyciężyła. (...) 

     Adam Michnik był politykiem, który dokonał wielkich rzeczy (...) Zarówno on sam, jak i Wałęsa i Jaruzelski „przeszli samych siebie”, powściągnęli własne urazy i przezwyciężyli swoje własne ograniczenia, by poprowadzić kraj ku demokracji. (...)

    Nic dziwnego, że 20 lat temu (...) wyściskał swego dawnego nieprzyjaciela i partnera najtrudniejszych w życiu negocjacji. (...) po swojemu, to znaczy „miłując nieprzyjacioły swoje” (...) Żadne ujadające kundelki nie są w stanie tego mu odebrać. (...) Michnikowi do krocza nie dorastacie (...)"...

   Zobacz jak diabeł tańczył w mojej głowie i co wyprawia w głowie brata Jasia. Zakończę ten dzień stwierdzeniem, że "stara miłość nie rdzewieje", a u Adama, Wojciecha i Jana jest wieczna...

                                                                                                             APeeL

 

 

 

    Jeżeli pragniesz iść za Bogiem Ojcem (jak dzieciątko za ojcem ziemskim) musisz zacząć wsłuchiwać się w napływające natchnienia: od Boga, a także od Szatana. Każda strona ma nieskończone możliwości "mówienia" do nas. Zacznij się ćwiczyć...

    Przykładem jest wczorajszy dzień, bo jeszcze o 22.00 nie wiedziałem o czym pisać, ale posłuchałem natchnienia, aby zajrzeć na blog Jana Hartmana, gdzie doznałem wstrząsu duchowego z powodu bezkarności człowieka wykształconego dyskryminującego katolików! Przy tym profesor jest obrońcą wszystkich dewiantów, a za jakiś czas będzie chwalił napadanie na Domy Boga Objawionego!

    Nie planowałem Mszy św. pogrzebowej (zmarła była pracownica z mojej przychodni), ale przed 13.00 skończyłem przepisywanie dziennika i z natchnienia znalazłem się w Domu Boga. To było wyraźnie prowadzenie, bo później padnę w sen od 16.00 - 22.30!

   Przed Mszą św. otworzyłem zostawiony w kościele "Nasz dziennik", gdzie był artykuł o peregrynacji obrazu MB Łaskawej, Strażniczki Polski wzdłuż granicy z Białorusią. Przez serce przepłynął skurcz, ponieważ trwa zorganizowany atak na naszą ojczyznę.  

   Widzę, że rozpęd sił ciemności został przyhamowany. Przewiduję, że coś stanie się z Putinem, bo Rosjanie mają już dość jego wojenek z tworzeniem nowego ZSRR. To typowe opętanie przez pragnienie władzy nad światem. Widzieliśmy to u Kim Jong Una, który marnieje ze swoimi pociskami (nieprzydatne na wirusa). Nawet łaskawie wyraża zgodę na rozmowy z Amerykanami, a odtrącił rękę wyciągniętą przez Trampa.

   Od Ołtarza św. popłyną słowa, że nic nie może nas odłączyć od Boga. Napłynął tytuł z "Gazety warszawskiej": "Jeśli my z Bogiem, któż przeciw nam". Natomiast w czytaniu św. Paweł poruszy nurtujący wiernych temat zmartwychwstania (1 Kor 15,35-37.42-49):

   "Stał się pierwszy człowiek Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. (...) Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba (...) ciało zmysłowe zostanie przemienione na ciało duchowe".

    Powiem krótko: u w i e r z, że ciało fizyczne zawiera ciało duchowe (duszę), która zostaje uwolniona w momencie naszej śmierci (łupina i orzech)!

    Psalmista zawołał (Ps 56,10-14): "W światłości wiecznej będę widział Boga. (...) W Bogu pokładam nadzieję, nie będę się lękał, cóż może uczynić mi człowiek?" Pan Jezus uzupełnił wszystko przypowieścią o siewcy (Ewangelia: Łk 8,4-15) i różnym plonie duchowym.

   Ja w tym czasie wołałem z płaczem: "Boże mój! Jak wytrzymałeś ze mną tyle lat, nawet chroniłeś mnie w upadkach, gdy szatan chciał mnie zabić. Wybacz mi wszystkie moje grzechy. Dziękuję, dziękuję za wszystko"...chciałbym tak powtarzać do końca świata.

    Eucharystia sprawiła ekstazę, a ja dalej dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko. Teraz, gdy zapisuję to świadectwo wzrok zatrzymał wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego...

    Kończę, ale mam zajrzeć do artykułu z "Gazety warszawskiej", gdzie są słowa o dobrze urządzonych, którzy nie potrzebują Boga. Nawet papież Franciszek wita wiernych radosnym "Dzień dobry". Mamy wytrwać w wierze, być przy maleńkim Jezusie, a wielokrotnie na Mszy św. "patrzyła" rozświetlona stajenka.

    Uwierz mi, nie idź za światem, cały czas przygotowuj się do drogi ostatniej...drogi prowadzącej do życia wiecznego. Nie pokładaj ufności w niczym i w nikim oprócz Boga Ojca...

                                                                                                       APeeL

 

 

 

 

   Z moją łaską wiary widzę śmiertelny bój pomiędzy królestwem ciemności i Światłości. Właśnie szurnięci znoszą Boże Narodzenie, które ma być Świętem Choinki. Niedługo urwą się z tego drzewka, bo przybędzie Pan i jeden zostanie wzięty, a drugi zostawiony!

    Z natchnienia Bożego po Mszy św. wieczornej wszedłem na na blog Jana Hartmana (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne), gdzie 24 grudnia 2021 profesor wydalił z siebie wpis: Święta złych ludzi – refleksje nad życzeniami Andrzeja Dudy z małżonką.

    To był tylko pretekst do celowego ataku na moją wiarę w Wigilię Bożego Narodzenia. Jednak nie przebije Romana Kotlińskiego (byłego kapłana), który na taki czas w "Faktach i mitach" dał artykuł: "Narodzenie Bachora".

   Pan Profesor jest opętany intelektualnie, a to oznacza, że posiada inteligencję upadłego Archanioła...w czynieniu zła. Nie wie, że profesjonalnie tumani (manipuluje opinią publiczną) pod jego dyktando. To groźny stan, trudny do zdiagnozowania i nie poddający się egzorcyzmom. Diagnozę stawiam jako lekarz, mistyk świecki (nadprzyrodzona łączność z Bogiem)...godny przeciwnik (dlatego przegoniono mnie z jego blogu).

   Warto wspomnieć, że profesor należy do tych, którzy pragną zbudować raj na ziemi, ale bez Boga. Naprawia cały świat, a w tym czasie napada na Mesjasza, Odkupiciela i wszystkie świętości jedynie prawdziwej wiary katolickiej.

   Można powiedzieć, że naśladuje św. Leona I Wielkiego: „Lud należy nauczać, a nie iść za nim”. Nie jest wykluczone, że za "Świętem Choinki" będzie jakaś formacja świętych świeckich...

   Pan Profesor nie widzi, że każdy z nas otrzymał ojczyznę. Nikt nie przeszkadza mu, aby wrócił do swojej. To fan UE, ale przecież nikt nie będzie oddawał życia w boju za taką "ojczyznę".

    Wspomina o tradycji zostawiania "wolnego miejsca przy stole", chwali pilnujących naszego pokoju "jak Maryja nad Dzieciątka snem". Po chwilce wpada w swój trans:

    "A zdychający w lesie (...) tak podobni do Świętej Rodziny (...) Nie dla nich miejsce przy chrześcijańskim stoleNie dla nich miłosierdzie. Nie dla nich niebo. Bo przecież oni nie uwierzyli w Pana. (...) Pan Bóg nie obdarzył ich łaską wiary, więc czemuż my mielibyśmy się nad nimi litować?"

    Dalej wskazuje, że "Andrzej Duda jest nieodrodnym synem swej religijnej wspólnoty. Ona taka jest – pełna miłości dla tych, których kocha Bóg, lecz okrutna dla tych, których Bóg nie upodobał sobie. Uniwersalizm chrześcijański nie mówi o miłości i zbawieniu dla wszystkich, lecz wyłącznie dla nawróconych!"

                                                      Bracie Jasiu!

    Przestań się ośmieszać, bo wszedłeś w walonkach na teren święty i głosisz bolszewickie herezje. To debilizm duchowy. Tak właśnie jest w waszym "państwie w państwie", którego jesteś Goebbelsem, a nawet małym Mehmetem Ali Agcą, bo zabijasz słowem!

   Jest całkowicie odwrotnie: nasz wspólny Bóg Ojciec kocha ciebie najbardziej, bo ja jako wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim współcierpię ze Zbawicielem. Przestań przyczyniać się do okrutnego końca tego świata, bo Apokalipsa już trwa, a Boża Ręka karząca jest powstrzymywana przez podobnych do mnie, wołających o miłosierdzie.

   Dlatego na wieczornej Mszy św. wzrok zatrzymał obraz św. s. Faustyny, ks. Jerzego Popiełuszki oraz św. Jana Chrzciciela!

    Zobacz dalej, co głosi "trzeźwy" (większa odpowiedzialność) teolog Jan, a dzisiaj jest wspomnienie Jana Apostoła, umiłowanego przez Pana Jezusa.

    "Niebo dla wszystkich ludzi, bez względu na rasę, narodowość i wyznanie, wymyślili dopiero komuniści. Dlatego chrześcijanie ich tak nienawidzą. (...) Opowieść bożonarodzeniowa należy do tej ostatniej kategorii (legendy), a jej wyjątkowość polega na radykalizmie. Tu bowiem prorok staje się wybawcą, wybawca Zbawcą, a na końcu Zbawca – wcieleniem Boga jedynego. W głowie się kręci!"

    Ten bluźnierca rozpędził się i kto go powstrzyma? Ja straciłem za obronę wiary i krzyża prawo wykonywania zawodu lekarza...tuż przed przejściem na emeryturę, a ten udowadnia, że wierzę w bajki. Sam powstał na dnie oceanu z jednej komórki, a jeszcze niedawno pochodził od małpy.

    "Każda taka legenda mówi o wielkiej niesprawiedliwości dotykającej osoby okryte chwałą i łaską bóstw. Ktoś poniżył naszego pana, lecz przyjdzie dzień, kiedy stanie w chwale i pomści swych wrogów. Będzie to dzień triumfu, w którym wierni Panu zostaną wywyższeni, a wrogowie i zdrajcy zapłacą straszną cenę. Podobnie wierzyli chrześcijanie. Kto będzie wierny Panu, tego wprowadzi On do Królestwa, a niewiernym i niedowiarkom biada! Sprawiedliwość jest okrutna i nie zna litości".

    Pan Jasio ma wolną wolę i może posłuchać takiego jak ja, świadka Prawdy, "Bożego Szaleńca". Cóż jest dziwnego, że "jeden zostanie wzięty, a drugi zostawiony". Plujesz na Stwórcę swojej duszy i chcesz wrócić do Domu Bożego? Kto ci to załatwi? Fani z blogu, których gubisz duchowo?

    Aż nie można cytować jego opętańczych wywodów, bo inteligencji Szatana w czynieniu złą nie pokonam. Nie mogę też na mojej stronie szerzyć debilizmu duchowego. To wstyd i hańba, a zarazem przestępstwo uderzenia w serca wiernych w takim właśnie dniu.

    "Dziwna to była rodzina – małżeństwo bez seksu, lecz z dzieckiem". Dalej podważa poczęcie Dzieciątka Jezus z Ducha Świętego...ma zbyt małą głowę. "Bo w wyobraźni mitologicznej nic nie musi trzymać się kupy – oprócz emocji".

    Chciałby wszystko udowodnić, włożyć palec w św. Bok Pana Jezusa. A tu mądrość Jasia to głupstwo dla Boga. Znajdź opis wizji Marii Valtorty ("Poemat Boga-Człowieka" Księga Pierwsza 47, str. 170 "Narodziny Jezusa, naszego Pana"). Nie było ludzkiego porodu. 

  Ten koń, który pisze kończy swoje opętańcze wywody: "To jest właśnie istota chrześcijaństwa, owa Dobra Nowina: wierni Pańscy pójdą do nieba, lecz tylko oni! Kto się nie nawróci, utraci zbawienie". Ja nie byłem w Partii, a chciałbym mieć stanowisko, willę i samochód? Nawet złotówki nie otrzymałem z powszechnego uwłaszczenia!

    "W niebie nie ma miejsca dla niewiernych, którzy zaparli się Pana. Sąd ostateczny (...) Nie ma litości. (...) Tu nie ma „zmiłuj”. Zmiłowanie, dobroć, radość są dla wybranych, dla swoich. Radość Bożego Narodzenia (...) co by to było, gdyby chrześcijanin odryglował drzwi i ujrzał na progu czarnobrodego Żyda Józefa z płonącymi oczami, jego żonę w chuście, z dzieckiem u piersi".

    "Niech nam opłatek ze wzruszenia w gardle uwięźnie (...) Niech w tę świętą noc zapomniani będą zdychający w lesie (...) Wesołych świąt, wesołki boże!"

    Wróćmy do Mszy św. na której Apostoł Jan powie (1 J 1,1-4): "To wam oznajmiamy (...) cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce (...)".

     Nie wystarczy takiemu świadectwo Apostoła, a także moje, bo dalej jesteśmy powoływani...

                                                                                                             APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

13.06.1994(p)  ZA OSZOŁOMIONYCH...

    W łasce wiary widzisz wszystko globalnie. Zagrożenie duszy pojedynczej, a także całej ludzkości! Szatan jest przegrany, ale przed ostatecznym bojem gubi większość. Tuż po wstaniu zalewał mnie agenturą, polityką, manipulacjami w wyborach, jątrzeniem w mass-mediach, które należą do wrogów mojej ojczyzny.

   Oto idą do Prymasa, pytają, kręcą i robią z reportażem, co chcą: wycinają, dają obok świństw i po swojemu komentują. Przy tym znają niechęć ludzi do "czarnych"...wiedzą też, że Józef Glemp nie jest postacią "telewizyjną". To sztuczka, bo chodziło o aborcję "na żądanie"! Tak będzie do końca mojego życia z pragnieniem skasowania naszej religii.

    Dzisiaj większość ginie "duchowo" z powodu okienka telewizyjnego...nie potrzebują już Boga, bo "telewizja pokazała"! Jeżeli chcemy zbudować nową Rzeczpospolitą to musimy zrobić wyprawę krzyżową i opanować telewizję.

   Szatan podsuwał Mszę św. o 6.30, a miałem być o 7.30! Jaka w tym różnica? Wielka, ponieważ w tym czasie obejrzę rozmowę z panią Barbarą Labudą. To sztandarowa zwolenniczką zabijania nienarodzonych, a przy tym jest jaroszem...czyli "nie zabija" zwierząt. Zważ, że ten fakt okaże się potrzebny przy odczytaniu intencji modlitewnej tego dnia. 

   Dzisiaj "towarzysze" są w pełnej gotowości bojowej. Jakże oszołomiono cały naród, nie zrobiono lustracji i swoich szantażuje ich teczkami. Nawet proboszcz chwalił patriotów, a ja chciałbym podejść do niego i poprosić, aby nie służył dwóm panom! Bardzo żal mi tych ludzi. Fakt faktem rządzi agentura i dobrze..."dobrze im tak".

    Psalmista wołał ode mnie (Ps 5,2-3.5-7): "Wysłuchaj, Panie, głośnych jęków moich (...) Nienawidzisz wszystkich, którzy zło czynią. Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie. Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym".

    Natomiast Pan Jezus powiedział (Ewangelia (Mt 5, 38-42): "Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie".

    A ja ma właśnie sprawę spadkową i odmówiłem pożyczenia pieniędzy biednym. Pan sprawił, że trafiłem na wizytę do tej rodziny, a chora babcia powiedziała, że nie ma na leki!

    Napłynęła osoba śpiewaczki Marii Fołtyn, która rozmawia ze zmarłymi, ale nie zwraca się do Matki, Jezusa i do Boga Ojca! Porzuciłem męża dla śpiewania, a przecież jesteśmy tutaj chwilkę i świętością jest Sakrament Małżeństwa. Wróciła pani Lambada i większość parlamentarna oraz oszukiwani patrioci dla których czuwanie jest celem życia, a tacy jak ja są nadal "wrogami ludu".

    Przypomniały się słowa z czytania o pokłonie proroków królowi, bowiem otrzymali ducha kłamstwa w ustach i czeka ich zguba. Oszołomienie ludzi, zniewolenie, tyrania namiętności (słowo z "Myśli" S. Weil): trwa śmiertelny bój pomiędzy siłami ciemności i Światłości!

    W przychodni trafiłem na wielki nawał chorych, a poranną niechęć do pracy od złego zastąpiła napływająca falami radość z niesienia pomocy. Nawet żartowałem do pacjentów, aby nie grzeszyli na zwolnieniach lekarskich!

   Nagle...w sekundowych błyskach pojawił się obraz wkraczających do Królestwa Bożego! Wszyscy pytają: kto to, co uczynił, za co jest zbawiony i święty? Napłynął też obraz, że jestem na Ołtarzu św! Nie zrozum tego źle, bo nie chodzi o mnie, ale o świętość, pragnienie zostania świętym.

  Zrozumie to mistrz, który pragnie być najlepszym lub mafiozo pragnący pokonać innych, a także opętany władzą nad światem, który szykuje się do wojny! Ja pragnę wrócić do Boga Ojca, gdzie spotkam wszystkich świętych!

    Natomiast na tym łez padole przesuwali się ludzie umęczeni oraz wielu przestraszonych. Oto młoda matka, jej dzieciątko czeka zabieg operacyjny na sercu: ma przetrwały przewód tętnicy z życia płodowego, który łączy tętnice płucną z aortą Botala (PDA). Wszystko narysowałem i pocieszyłem, że będzie dobrze.

   Przybyła też matka kapłana, a w tym czasie wpadało dziesięciu pacjentów! Natomiast niewiasta z dużymi piersiami sprawiła, że znalazłem się przy Matce Bożej karmiącej Dzieciątko! Jak pięknie jest wszystko stworzone przez Boga! Serce doznało ucisk, a w oczach pojawiły się łzy.

   Na zakończenie trafiłem na wizytę do siostry służki NMP Niepokalanej. Pan sprawił wytchnienie od 16:00 do 18:00 ze śpiewem ptaszków podczas snu. Po przebudzeniu napłynęło natchnienie, abym wszystko zapisał. Tak też się stało i dlatego to czytasz...

                                                                                                APeeL