Jutro żona ma prowadzić drogę krzyżową, a ja mam nieść krzyż, ale pięknie jest, gdy idzie trzech ministrantów (krzyż z lampionami po bokach). Zawołałem do Anioła Bożego, a Pan sprawił, że przed dzisiejszą Mszą św. skontaktowałem się z ministrantami (mają wolne, bo nauczyciele strajkują).

    Na nabożeństwie wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego, któremu podziękowałem za pomoc oraz odbita w szybie figura Matki Bożej Niepokalanej. Siostra w tym czasie śpiewała: „Jezu Chryste, Panie miły /../ Wzniosłeś, wzniosłeś na krzyż ręce swoje, gładząc, gładząc nieprawości moje." Łzy zalały oczy i sądziłem, że jest to intencja modlitewna tego dnia.

    Jednak wstrząsająca dzisiaj była Ew (J 8,51-59) w której słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa potraktowano jako dowód na Jego opętanie. Ja zapoznałem się z rozumowaniem Żydów nie mających światła wiary w mojej Izbie Lekarskiej, a właściwie wśród kolegów psychiatrów.

    Jedni i drudzy biorą słowa duchowe po ludzku. Pan wskazał, że wiara daje życie wieczne, Abraham umarł, a Pan Jezus stwierdził, że go zna...”Zanim Abraham stał się, Ja jestem”. U mnie doczepiono się do odczytywania Woli Boga Ojca czyli „mowy Nieba”.

   Jak trzeba być ograniczonym, aby wiarę traktować jako chorobę lub opętanie. Tutaj jest dodatkowe ograniczenie wiedzy kolegów, którzy nie uznają duchowości człowieka i działania demonów (zniewolenie lub opętanie).

    Ks. Andrzej Przybylski odwiedził znajomego w szpitalu psychiatrycznym...ubrany „na cywila”. <<Na korytarzu stanął przede mną jakiś chory mężczyzna i nagle zaczął krzyczeć w moją stronę: „Idź sobie stąd, klecho jeden! Pilnuj Boga gdzie indziej, a nam daj spokój!”>>.

   Jest zrozumiałe, że zaburzenia psychiczne i działanie demona mogą się mieszać, bo Szatan wykorzystuje wszystkie możliwości do atakowania. Chory psychicznie nie będzie atakował tylko Boga, wiary, Matki Bożej, wiernych i kapłanów.

    Eucharystia sprawiła całkowitą przemianę, nie mogłem wyjść z kościoła, chciałbym słuchać modlitw i śpiewu, dawać świadectwo wiary, być w tym świętym miejscu na ziemi! Na spacerze modlitewnym odmówiłem całą moją modlitwę, a chwilami chciało się płakać...   

                                                                                                                            APeeL

 

    Oto moje pismo z 05.04.2019 do Pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy w OIL w W-wie Puławska 18, która mogłaby stwierdzić po kilku wizytach czy jestem chory lub zdrowy, ale kręciła jeszcze przed spotkaniem...

       Szanowna Pani Doktór, jako katolik wolę, gdy ktoś mówi: „tak” lub „nie”, a jako lekarz zawsze stawałem po stronie chorego. /../ W sobotniej Ew (J7, 40-53) bezpieka świątynna zleciła zabicie Zbawiciela, ale w tłumie powstał rozłam, bo:

<< Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek>>. Ponadto Nikodem zapytał:

<< Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co on czyni?

    W moim wypadku naiwnie myślałem, że to tylko pomyłka: mistyka potraktowana jako psychoza. /../ Mistyka i psychoza maja podobne objawy, bo „charakterystyczną cecha jest zaburzenie postrzegania rzeczywistości." Zaburzenia te prowadzą do tego, że chory zaczyna żyć w innym, "wyimaginowanym świecie”.

    Dla ateistów nadprzyrodzoność (świat duchowy)...to <<wyobraźnia, fantazja>>, dla kolegów psychiatrów ekstaza po Eucharystii to „brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”. Były konsultant w dziedzinie psychiatrii prof. Marek Jarema „nie ma natchnień tylko myśli”, a kto ma natchnienia ten jest chory. To indoktrynacja...

    Teraz moje życie w „świecie nierealnym” próbuje się wytłumaczyć chorobą mózgu (alkoholizmem, a obecnie psychozą u starego). Przecież łaskę wiary mam od 1986-1988 roku i przez tyle lat szkodziłem chorym...szczególnie w środy i piątki, bo wówczas przyjmowałem chorych od 7.00-18.00, a nawet 19.00! W te dni pościliśmy z żoną w intencji pokoju w b. Jugosławii (woda + kawa jako doping).

   Bóg-Stworzyciel jest wytworem mojej wyobraźni i z tego powodu od 30 lat uczestniczę w Mszach świętych z Cudem Ostatnim (Eucharystią). Wg ludzi zdrowych psychicznie wszystko powstało w wyniku wielkiego wybuchu i z ewolucji.

    Wielki wybuch dopiero będzie (proszę wejść: Apokalipsa już trwa…), a małpy mają inny kod genetyczny od naszego, który sięga Adama i Ewy. Ponadto zabrakło jednego ogniwa: małpo-luda lub ludo-małpy. Czy nie jest to psychoza („życie w nierealnym świecie”) z wykluczeniem posiadania cząstki Boga w nas samych (czyli duszy). Dowie się Pani Doktór o wszystkim tuż po śmierci...

       Pani Doktór! Korporacja korporacją, a tu próba stanięcia po stronie broniącego krzyż Pana Jezusa, którego też ubrano w czerwony płaszcz...                 

                                                                                                     Ofiara psychuszki...     

 

    Dla zainteresowanych różnicą mistyki (łaski wiary) oraz psychozy (choroby psychicznej) przekaże poniższą informację.

Psychoza:

 <<Chory odbiera rzeczywistość jako zniekształconą, dlatego trudno mu się odnaleźć w świecie. Prowadzi to do niestabilności emocjonalnej, izolacji.

    Chory ma problemy z utrzymywaniem i nawiązywaniem bliskich kontaktów. Często pojawiają się u niego napady lęku, zwykle bez przyczyny. Jest apatyczny - ma problemy z mobilizowaniem się do działania, z podejmowaniem decyzji. Jeśli proces chorobowy postępuje, pojawiają się:

  • halucynacje - u chorego mogą się pojawić omamy słuchowe, wzrokowe, czuciowe, zapachowe;

  • urojenia o różnej treści - wszystkie bodźce przyjmują nowe znaczenie i układają się w nowe, aluzyjne związki. NA przykład chory może być przekonany, że jest śledzony, podglądany (urojenia prześladowcze), ktoś czyta w jego myślach (urojenia odsłonięcia);

  • dezorganizacja myśli - wypowiedzi chorego są krótkie i zdawkowe, często dziwne, nieadekwatne do sytuacji;

  • dezorganizacja zachowania - chory może podejmować niezrozumiałe zachowania, może być pobudzony lub odwrotnie - spowolniony ruchowo;

  • chłód emocjonalny - trudności w przeżywaniu i wyrażaniu uczuć. Nie mam żadnego z tych objawów.

 

   Na ten moment zalecam jeszcze wejść: Cezary Wójcik "Niedoceniona gwiazda polskiej nauki"

prof. dr. n. med. Andrzej Brodziak". 

    Z tym kolegą - tak jak ja internistą - przed laty dyskutowałem...napisał książkę jako ateista: „Jesteś nieśmiertelny”, ale pomylił się w czasie, bo era „wiecznie żywych” Lenina i Stalina minęła. Krótko mówiąc Pan Profesor jest zdrowy, a ja mam psychozę (żyję w świecie nierealnym)...

    Pasuje tutaj jedna z potyczek na na forach:  

    <<„Człowiek chory psychicznie" - osoba, która nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi, regularnie przyjmująca silne środki farmakologicznie, które omamiają i otępiają. Człowiek taki nie jest zdolny do samodzielnego myślenia. Bardzo podatny na manipulację i sugestie. Nie należy ich winić za to, że głosują na PiS >>.

     Masz rację, bo zdrowi są tylko głosujący na  l i p ę  (wg Donalda mniejszego do synalka). Zdrowi są też koledzy psychiatrzy. Zbadam Cię na odległość:

- czy czujesz się chory psychicznie? (chory)

- czy czujesz się zdrowy psychicznie? (bardzo chory)...

    Zapamiętaj! Na pytanie o zdrowie psychiczne trzeba zawsze odpowiadać: nie wiem, bo nie jestem psychiatrą! 

                                                                    Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych

                                                                   życzę wszystkim czytającym zdrowia duchowego... 

 

 

 

 

 

 

Wielki Piątek

    Płyną modlitwy poranne. Kupiłem i zawiozłem kwiaty pod krzyż Pana Jezusa. Zapaliłem lampkę i przeżegnałem się..."jakże pięknie"! Resztę kwiatów podarowałem  żonie, a ona oddała je Matce Bożej (pod figurkę).

   Niespodziewany zrobił się nawał chorych, rozproszenia, złość, kłótnie ludzi. Dobrze, że przezornie wyświeciłem gabinet lekarski, bo zły nie lubi Słowa, miłości Pana Jezusa, zanoszenia Panu kwiatów i Jego uwielbienia.

    Około 10.00 serce zalała wielka tęsknota za Zbawicielem: Jezu mój! Jezu!”. To sekundowe błyski miłości wywołujące łzy w oczach i ból w słabym sercu (wada)Ja mam pragnienie modlitwy, a wciąż wpadają ludzie.

   Stałem się całkowicie niezdolnym do pracy. Tęsknota za Bogiem sprawiła oddalenie od świata...mnie tu nie ma! To ujrzysz na zakochanym („odurzonym miłością”). Płynie początek mojej modlitwy „za tych, którzy poświęcają swoje życie za innych”, a z serca wyrwał się krzyk: „Jezu! Ty miłowałeś mnie więcej niż Siebie Samego”.

   Po obiedzie druga fala nawału chorych. Całe udręczenie przekazałem na ręce Matki w intencji pokoju w Jugosławii, bo „Ty Matko dbasz o wszystkich”. Jeszcze bóle kręgosłupa, serca u babuszki, której mówię, że „uderzyło już miliard razy”.

   Personel już „świętuje”, a ja chciałbym ciszy, modlitwy, spokojnej muzyki. Jeszcze spóźnieni i „bojący się nocy” oraz pragnących „lewych” zwolnień. Ludzie mają różne kłopoty: zwolniony z pracy, zabrano zasiłek oraz prawo jazdy u kierowcy.

    Takie przeżycia powalają ciało fizyczne, które staje się senne. To wielkie cierpienie, bo pragnę odosobnienia i pokoju, a nigdzie nie ma na to miejsca. Trafiłem do rodzinnego kościoła, gdzie o 15.00 odbędzie się Misterium Męki Pańskiej!

    Jednak Pan sprawił przeszkody, bo miałem być we własnym kościele, a ja przypuszczałem, że to było od demona. Nagły błysk, że to „próba”! Wszystko poznasz po owocach.

    Podpieram ścianę, senność, drażnią popisy śpiewacze, nuda i złość, bo trudno takiego jak ja zadowolić. Nawet nie podoba mi się kolejka do całowania krzyża, a nie można mieć ze sobą własnego, bo chodzi o zjednanie. „Panie Jezu! ja jeszcze uklęknę przed ucałowaniem Ciebie”. 

    Ja mam podejść do Pana, a mówią, że ze względu na czas można to uczynić w domu...”chciałeś to masz!!”. Po Eucharystii padłem na kolana z wołaniem: ”dziękuję, dziękuję...Panie! Ty widzisz, krzyża się nie wstydzęPanie Jezu dzisiejszy post i tę Eucharystię przekazuję na Twoje Ręce". 

    Pozostałem chwilkę na adoracji Monstrancji, a pokój zalał serce przy siedzącej żonie. Nabrałem mocy, ciepła i pokoju. W ustach przyjemny smak, a w sercu błogostan. Nikt na ziemi nie może dać mi tego. Nie interesują mnie wszystkie atrakcje tego świata, które są tylko dodane. Czego ludzie szukają w świecie?  Pokój i Radość Boża oraz Szczęście Prawdziwe zalały duszę z niechęcią do opuszczenia kościoła i Pana Jezusa!

    Dzień kończy film  „Nie będziesz miał Bogów innych przede Mną” Krzysztofa Kieślowskiego...

                                                                                                                  APeeL

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      Mnie jest bardzo ciężko jako lekarzowi-katolikowi, który pragnie przyjmować tych, którzy mnie szukają...takim przykładem jest nerwica i ludzie przestraszeni różnymi sprawami. Pokój otrzymujemy w Eucharystii, a ludzie pragną substancji chemicznych. Rano było tylko dwóch pacjentów, a później zrobił się nawał z wieloma nasłanym przez demona...

   Teraz zaczynam dyżur w pogotowiu...od koronki do Miłosierdzia Bożego i od razu trafiłem do rozmodlonej babci otoczonej obrazami...z dusznością. Przed wejściem zauważyłem zabitego gołąbka, którego jej siostra zaczęła skubać (bieda).

   W tym czasie pojawili się towarzysze od „towarzyszenia”...w moim stanie jest to straszliwa udręka, ponieważ pragnę intymności. Tak już zostanie, bo bezbożnicy nie mogą pojąć mojej łaski wiary, która jest traktowana jako kamuflaż.

    Nie mieści im się w głowie, że lekarz codziennie uczestniczy w Mszy św. Zawsze wchodzą do gabinetu jako pierwsi. To też pewna forma fałszu z witaniem się i zaskakiwaniem, a ja nie chciałbym ich widzieć. „Panie Jezu! Ty też tak cierpiałeś wśród swoich”.

    Teraz wiem, że to mam wyznaczone od Boga. W ten sposób stałem się „obcy”, a jest to wynik oddania się w mojej posłudze lekarza jednostki wojskowej.  Nie wiem jak czują się koledzy, którzy biegają za mną...oszukani przez władzę wciąż okupacyjną.

    Właśnie biją dzwony kościelne, napłynął obraz mojego ukwieconego krzyża, a łzy zalały oczy. Zacząłem modlitwę w intencji tego dnia, a w sercu pojawił się o. Kolbe. Natomiast w art. „Ostatnia Wieczerza” były słowa o Górze Oliwnej, gdzie „pianie kogutów oznajmia nadejście dnia /../ w którym umarł Chrystus”. 

     Późnym wieczorem przybyła kobieta, która podczas mycia okien spadła doznając zmiażdżenia łokcia. Wcześniejsza zmiana kolejki wyjazdowej sprawiła, że mogę dodatkowo modlić się. 

   Po powrocie z wyjazdu, w środku nocy czytałem wstrząsające słowa Pana Jezusa z „Prawdziwego Życia w Bogu”: „Pokutujcie. /../ Uwielbiajcie Mnie. Nie szukajcie własnych korzyści, ale Moich. /../ Błogosławcie swoich prześladowców /../ Uważajcie Mnie za swego Zbawiciela /../". 

   Przypomniało się ostatnie wezwanie do chorej mieszkającej naprzeciwko kościoła, gdzie trwała właśnie adoracja Najświętszego Sakramentu! Jakże Pan Bóg mnie obdarza przeżyciami duchowymi, smutkami i radościami nie z tej ziemi! Jak wielki mam dar, że to wszystko przeżywam już ”tu i teraz”...„Jezu mój”.

    Zgasiłem światło, przeżegnałem się wodą święconą, zrobiłem krzyżyk na czole, a nad ranem wyjechaliśmy do porodu i znak krzyża - wg zalecenia Pana Jezusa - uczyniłem trzema palcami (znak Trójcy Świętej). 

    Z serca wyrwało się ponowne wołanie: Panie Jezu! Panie mój! Proszę Cię w intencji cierpiących za innych. Proszę, abyś wyjednał dla nich łaskę u Boga Ojca”. W tym czasie moje oczy spotkały się z Oczami Pana Jezusa z Całunu...

     Kończę ten zapis, a śpiewa mi śpiewający aktor Andre Hubner-Ochodlo. Serce rozrywa ból, gdy śpiewa żydowska piosenkę. Wiedz, że naród wybrany to moi prawdziwi bracia. Ja żyję wśród Polaków, ale sercem jestem z Panem Jezusem przy nich. 

    „Dziękuję Ci, Panie Jezu za łaskę wiary, za łaskę w współcierpienia z Tobą”...

                                                                                                                                     APeeL 

 

 

 

 

    Tuż po przebudzeniu zawołałem „Panie Jezu dziękuję Ci za pokój o który prosiłem i otrzymałem od Ciebie w tym tygodniu”. 

   „Ojcze mój! Najlepszy i Jedyny...to Twoja łaska i dobroć sprawiły, że teraz w pracy mogę modlić się w ciszy (w pogotowiu mam oddzielny pokój w którym mogę się zamknąć). Dziękuję za Twego Syna, Pana Jezusa...za Matkę, Maryję, za Aniołów i Świętych. Dziękuję też za kapłanów i kościół. Dziękuję Ojcze mój, który Jesteś w Niebie!”...

   Zaczynam moją modlitwę, a przy słowach „Chwała Ojcu i Synowi i Duchów Św.” zostałem uniesiony, pogłębił się oddech oraz napłynęło wielkie pragnienie przyjęcia Eucharystii. Napłynął obraz wczorajszej okruszynki Eucharystii, którą chciałbym otrzymać dzisiaj...to prawdziwy chleb dla mojej duszy.

    Łzy zalały oczy i nic więcej nie da się powiedzieć, bo jest to tak, jak w pierwszej miłości: siedzisz obok ukochanej i cały świat cię nie obchodzi. Dodatkowo Pan obdarzył mnie świętą ciszą, a za oknem pogotowia śpiewały ptaszki...

   Z łaski Boga oglądam „Jeden dzień życia Pana Jezusa” w którym pokazano wjazd Zbawiciela do Jerozolimy, Ostatnią Wieczerzę i łamanie Chleba z którego leciały kruszynki, a z moich oczu popłynęły łzy! Pokazano też przebieg Męki Pańskiej. Nie wypowiesz moich cierpień: „Jezu!...Jezu!...Jezu!".

   Zadziwiony siedziałem w ciszy. Bóg wprost mówił, aby być z Nim, pamiętać o Nim. Przecież to wszystko jest Jego i może każdemu dać, co zechce lub to, o co zostanie poproszony!

   Po tych chwilkach zaczął się młyn ziemski. Teraz Matka Boża ponownie zawiodła mnie do ojca w szpitalu (miałem wyjazd), a serce zalała radość, ponieważ pojednał się z Bogiem.

    „Ojcze! Dziękuję Ojcze!...dlaczego mnie opuściłeś, dlaczego jestem tutaj?” Jeszcze raz za wszystko podziękowałem, a podczas bicia dzwonów kościelnych przypomniała się rocznica śmierci córeczki Marty.

    Na wyjeździe do odległego porodu popłyną zaległe modlitwy. Sanitariusz ma czyste sumienie, ponieważ teraz żyje miłością...po rzuceniu sakramentalnej żony: "tamto małżeństwo rozpadło się, ponieważ nie wołał pan do Matki o pomoc!"

     Wczoraj śniła się dr Zofia Kuratowska (senator). Zły przedstawił ją jako normalną kobietę, dobrą gospodynię i żonę, która świetnie gotuje. Zobacz sztuczkę: „ona nie jest taka zła”. Uczynił to z premedytacją, ponieważ - jako lekarka na takim stanowisku - jest niezwykle groźna: opowiada się za zabijaniem dzieci nienarodzonych! 

   Teraz mam artykuł o mistrzu Gieorgiju Kruszewie, który ma dar uzdrawiania. To był czas mojego zainteresowania tym darem (lekarz i do tego uzdrowiciel). Nie wiem z jakiej strony pacjentka miała natchnienie, aby przekazać mi ten artykuł?

    „Matko! Nie będę o nic prosił, za wszystko dziękuję. Każdy ma inne powołanie u Stwórcy...ja miałem posprzątać przy Krzyżu Pana Jezusa i zapalić tam lampkę!” Później - po zapytaniach - uzyskam odpowiedź: przecież uzdrawiasz dusze ludzkie!

    Tak, bo my zdrowie kojarzymy z ciałem (psyche i soma), które na nic się nie przyda. Mało uzdrawia dusze (modlitwami, cierpieniami zastępczymi), bo od „charyzmatyzmu” (zielonoświątkowcy) jest niedaleko do szamanizmu z którego korzystają politycy.

   Wracając do pragnienia Eucharystii napłynął obraz Konsekracji w obozach śmierci, gdzie kapłan miał kawałeczek chleba i podawał okruszynki...popłakałem się po 25 latach!

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

 

 

    Przestraszony snem zawołałem do Matki: „Pod Twoją obronę” oraz do św. Michała Archanioła o ochronę mienia i rodziny. Padłem na kolana i zacząłem moją modlitwę, a wrócił wczorajszy film o eksterminacji narodu wybranego.

    Napłynęło natchnienie, aby dzisiejszy dzień j całą mękę Pana Jezusa przekazać Bogu Ojcu...w intencji ofiar eksterminacji. Ogarnij cały świat, a zobaczysz Kurdów, a dzisiaj, gdy to przepisuję (16.04.2019) narody objęte waśniami oraz ofiary Państw Szatańskich (Ukraina, Czeczenia, chrześcijanie w islamie), mieszkańców pogranicza Indie - Pakistan, Libię oraz Amerykę Łacińską.

   Znajdź się na miejscu Boga Ojca, naszego Stwórcy, który dodatkowo zna zamysły „panów” tego świata. W smutku zacząłem pracę, a z RDC (ja nazywam je: „radio dla siebie”) płynęła wesoła muzyka, a w dyskusji raziła dyskutujących MB Częstochowska w klapie...nigdy order Lenina! Dziwne, bo teraz, gdy to przepisuję (początek kwietnia 2019) w TV Info jeden z polityków poruszył podobną sprawę.

   Zważ, że jest symboliczny dzień męki Pana Jezusa...popłakałem się podczas emisji muzyki greckiej. Wróciły obrazy eksterminacji narodu żydowskiego, a ja krzyczałem w duszy: „Jezu! Jezu! Jezu!”

   W jednej sekundce odczułem wielką bliskość braci starszych w wierze i zrozumiałem jak wielkie były cierpienia Pana Jezusa podczas niszczenia rodaków. W tym smutku przekazałem cierpienia z mojego życia Bogu Ojcu. W tej intencji przyjąłem Eucharystię: m. in. za Żydów zamordowanych w obozach śmierci. Nikt nie pojmie wielkości tych cierpień! 

    Wprost wołałem: „Ojcze mój, proszę Cię, proszę...przyjmij ofiarę całego św. życia Pana Jezusa oraz moją za dusze tak pomordowanych”. Dodałem koronkę do Miłosierdzia Bożego.

   Na koniec w gabinecie padłem na kolana i dokończyłem moją modlitwę. W ciszy napłynęło polecenie otworzenia Biblii, gdzie trafiłem na słowa: „więzień dla Pana Jezusa.” Tak, ja dzisiaj jestem więźniem wzajemnej miłości z Panem Jezusem.

   Na Mszy św. wieczornej wszedłem na chór, gdzie była cisza i w nagłej jasności ujrzałem ofiarowanie się Pana Jezusa, który na krzyżu otworzył dla ludzkości Królestwo Boże, ale nie przyjęto tego i nadal naród wybrany czeka na przyjście Zbawiciela...chyba z bronią super wodorową. Wszystkie winy mogą być odpuszczone w Miłosierdziu Boga Ojca, ale trzeba się ukorzyć. Inaczej takich czeka sprawiedliwość okrutna, bo sprawiedliwa!

    Podczas drogi krzyżowej przy każdej stacji przekazywałem cierpienie Pana Jezusa za dusze ofiar eksterminacji: „Ojcze...proszę Cię, daj im łaskę przebaczenia”. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że bardzo mało ludzi prosi o to. My znamy tylko niechęć do tego narodu...dalej wpuszczaną przez Szatana!

   Nawet wczoraj wpuścił mi żart w czasie poszukiwania narzędzi do pracy przy krzyżu: „latasz jak Żyd po pustym sklepie!" W tym momencie ten naród jest mi najbliższy...to moi bracia!

   Eucharystia w tej intencji...złamała się podczas przyjęcia z oddzieleniem maleńkiej okruszyny w ustach. Nie wiem, co to oznacza, bo przy większych złamaniach jest zapowiedzią różnych cierpień. W intencji tych dusz przekazałem wczorajsze prace pod „moim” krzyżem oraz  zapaliłem 3 lampki...

    Dzień zakończy się czytaniem Biblii i wzmianką o Fatimie. Natomiast w "Nie z tej ziemi" nie lubią Matki Bożej...Jej zdjęcie „złamano” przy składaniu pisma.

                                                                                                                            APeeL