Rano poszedłem pieszo na Mszę świętą...dodatkowo za wczorajszy dzień, ponieważ spóźniłem się, a cały korytarz był wypełniony chorymi ludźmi. Odrobiłem straszny czas, ponieważ pracowałem szybko, sprawni i z sercem. Pomagałem, nie chciałem zapłaty, zarazem żal mi było "czuwajów".
Dalej padało, informowano powodziach, zniknął śnieg i jest brzydko! Napłynęła osoba Jana Pawła II całującego ziemię ojczystą oraz małpujący ten gest przyboczny Kwaśniewskiego z głupią radością! Wrócił też obraz dyrygenta poznańskich „Słowików”, pedofila, który w więzieniu doznał porażenia i został przewieziony do szpitala. Także chory na nowotwór, zaparty, nie wrócił na leczenie mimo śmiertelnego zagrożenia chorobą nowotworową.
Pracowałem z werwą, bez żadnych darów - nawet ostatni bogacz nie powiedział nawet dziękuję. Zrozum teraz Pana Jezusa, który otworzył niebo poprzez swoją poniżającą mękę! Cóż otrzymał? Nawet dzisiaj szydzą z niego...”artysta” na krzyżu umieszczał nagie kobiety! To prowokacja! Z gabinetu zabrałem wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego, a teraz prosiłem o przebaczenie Zbawicielem w Eucharystii.
Wołałem za psalmistą (Ps 32,1-2.5-7): „Daruj mi, Panie, winę mego grzechu. Szczęśliwy człowiek,
któremu odpuszczona została nieprawość,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.
Grzech wyznałem Tobie
i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu”,
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody,
fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką,
wyrwiesz mnie z ucisku,
otoczysz mnie radością
z mego ocalenia.
APeeL