Jakże różne są przebiegi życia duchowego, bo nowy tydzień, długo zeszło z zapisem wczorajszego świadectwa wiary, ale trafiłem na Mszę św. o 6.30. Teraz codziennie jest zajmowana moja ławka...nawet tutaj nie mam spokoju.
Wszyscy chodzą ze smartfonami, a tu zdziwienie, że ma go taki człowiek jak ja. Wszystko, co nagrasz i sfotografujesz idzie przez „centralkę”, gdzie psują nagrane głosem przeżycia duchowe. Ci, którzy mi szkodzą zatrzymali się w rozwoju duchowym, nie wierzą w istnienie świata nadprzyrodzonego! Ustalili, że ja zagrażam bezpieczeństwu naszej ojczyzny.
Od Ołtarza św. przez usta proroka Ozeasza (Oz 2,16.17b-18.21-22) - popłynie Słowo Boga Ojca - o narodzie wybranym, braciach starszych w wierze...jako niewiernej oblubienicy znowu poślubionej na wieki, wyrwanej z bożkowi Baalowi.
Psalmista zawoła ode mnie (Ps 145,2-9): „Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy”.
Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mt 9,18-26) spełnił prośbę zwierzchnika synagogi, poszedł za nim i ożywił jego córkę...odsuwając fletnistów i tłum zgiełkowy mówiąc: „Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi (…) i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała”. Eucharystia przewijała się w ustach do przodu i ułożyła w laurkę.
Później będę miał pragnienie uzyskania słów wczorajszego fragmentu „Dzienniczka” s. Faustyny, ale nie udało się dotrzeć do siostry czytającej w radiu Maryja. Cały dzień to była strata czasu...nawet nie mogłem się przespać.
Tuż przed północą posłuchałem natchnienia, aby rozgłosić smartfon, ponieważ myślałem o jego awarii. Zobacz prowadzenie przez Pana, bo na ekranie pojawił się zespół z Anną Szałapak śpiewającą pieśń: „Grajmy Panu na harfie, grajmy Panu na cytrze”, gdzie jako pierwszy był mój komentarza ze słowami po których popłakałem się…
To tyle z tego dnia i aż tyle...
APeeL
Aktualnie przepisano...
04.03.1995(s) ZA INTERESOWNYCH DO KOŃCA...
W śnie krążyłem po targu, gdzie spotkałem matkę z dziećmi sprzedającą piękne gruszki jakich jeszcze nie widziałem. Zarazem była tam matka złośnica, która krzyczała na dzieci. Powiedziałem jej, że trzeba panować nad sobą, bo bój toczy się nad nami!
W tym czasie napłynęła Informacja, że w życiu mamy wiele prób, tak jak w szkole i ich wartość sumuje się! Po przebudzeniu o 6:15 wielka radość zalała serce z pragnieniem dalszego postu w intencji pokoju na świecie (czynimy to z żoną od lat w środy i w piątki). Nie opiszę ci stanu mojej duszy, ponieważ nie jest to radość naszego ciała, ale serca i duszy! To była pewność, że to napływa od Pana Jezusa! To jego dar!
Syn zerwał się i włączył magnetofon ze słowami piosenki: „Tak mi źle...tak mi źle”, ale to było skierowane do żony, która właśnie była smutna! Jakże chciałbym wołać na cały świat: nawróćcie się! Przyjmijcie, że przed wami jest życie! Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu, a z otwartej księgi padło Jego błogosławieństwo!
W sercu trwała radość, nawet niebezpieczna dla ciała! Synowi zrobiłem śniadanie i wyszedłem z krzykiem: „Ojcze! Tato! Tatusiu”!! Wprost widziałem postać Boga Ojca, ze sklepienia naszego kościoła. Brzydko, padał deszcz, a moje serce rozrywało pocieszenie przez Boga Ojca. Z radia samochodowego popłynie głośna i wesoła muzyka.
„Boże! Boże! Proszę o pomoc w decyzji czy mam jechać na kurs przydatny w pracy w hospicjum. Panie! Mnie już niewiele zostało. Czy mam zmieniać wszystko?” Pomyślałem, że często takie uniesienie daje moc przed różnymi udrękami demonicznymi! Zostałem uśpiony, ponieważ w przychodni nie było pacjenta (mogłem pojechać na Mszę św.)! To pułapka, ale już pojawił się dziwny zestaw pacjentów:
- proszący o dalsze zwolnienie lekarskie, a wybrał już trzy miesiące od psychiatry
-bogata prosi o zaświadczenie dla syna na kierowcę...dodatkowo z innego rejonu
- matka córki narkomanki żąda skierowania do Warszawy.
Zrywają na wyjazd i już niepotrzebnie pędzimy pogotowiem do umierającego dziadka, bo mam poczucie, że nie żyje. Tak też będzie, ale zgon w miejscu publicznym, bo załatwiał jakieś sprawy w urzędzie. Nawet przybyliśmy razem z kapłanem! Spóźniona pomoc dla ciała i duszy!
Po dogadaniu się z synem przewieźliśmy trupa do domu, a po obdarowaniu miałem natchnienie, aby te pieniądze dać wnuczce dziadka z wielką skoliozą. Nie uczyniłem tego! Nadal nie mogłem wyjść z przychodni, nawet czekała sprzątaczka by podarować jej kawę. Też żałowałem głupiej kawy. Przecież ojciec niebieski może dać mi wszystko...wszystko czyli życie wieczne. Za nędzne srebrniki nakupiłem gazet, lodów, leków i ciastek.
Zobacz nędzę człowieka, który wie że ma Ojca Prawdziwego. Dodatkowo na ten czas napłynęła jego bliskość, dodatkowo jego twarz mignie na wodzie mineralnej "BonAqua" oraz w reklamie telewizyjnej. Przecież otrzymałem informację w śnie o próbach z nagrodami! Napłynęła osoba św. Franciszka, który sprzedał wszystko i rozdał w biednym. Z drugiej strony mamy świat, który jest nienasycony w dobrach, samochodach, pałacach i willach oraz w mieszkaniach prominentów!
Dziwne, ale z telewizora popłynie obraz umierającego starca, który obejmuje syna, to wprost powtórka faktów z wyjazdu pogotowiem i prosi, aby pilnował sklepu, który okradają sprzedawcy! Wiem, że jest to była ww. intencja tego dnia.Zrobiła się pogoda i żoną trafiliśmy na działkę, gdzie przed Panem Jezusem odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego, gdzie ujrzałem sekundowe drgnięcie kącika ust Pana, który wprost ukazywał mi moją nędzę, a właściwie serca ludzi, którzy tacy są do końca!
Żałowałem też lampki Matce Bożej, a wcześniej prosiłem, aby była ze mną w tym tygodniu „Jezu mój!”. W ręku znalazł się tygodnik „NIE” z artykułem "Nasze szejki". Moje serce zrozumiało znalazło ludziach interesownych. Nawet spotkałem pielęgniarkę staruszkę „”latającą po domach, a wzrok zatrzymało ogłoszenie o otworzeniu „interesu”. Wzrok zatrzymał sklep ze sprzedawca w wieku ok. 70 lat.
W kościele napadła mnie senność i pustka, jakże pragnąłem zasnąć. Udało się...dwa razy, ale miałem zrezygnować z Eucharystii, bo „On za ciebie oddał swoje życie”!
Popłynie część bolesną różańca, rozjaśniło się niebo, ale w moim sercu nie było już bólu. Płynie film w którym sponsor żąda, aby główną rolę grała głupia kochanka (interesowność). O 21:30 będzie Słowo na niedzielę…
Jakże zadziwiony słuchałem świadectwa wiary nawróconego, który wymuszał łapówki w hotelu dla zagranicznych gości, ale zrezygnował z tego!. Mówił też o próbach! O 22:00 podziękowałem Jezusowi za ten dzień. Dzisiaj nie podzieliłem się ze słabszymi, ale jak poganin obdarowałem rodzinę oraz córkę.
Czy wiesz jaka pomoc napłynęła, to niby drobnostka, ale ubezpieczenie mojego samochodu minęła 28 stycznia. Tuż przed snem w ręku znajdzie się książeczkę w „Drodze z Maryją”.
APeeL