I Niedziela Wielkiego Postu

      Przebudził mnie straszliwy pisk zranionego psa, który później jakby padł! To było „delikatne” zaproszenie na Mszę świętą, którą planowałem opuścić (dyżur w pogotowiu od 8.00). Po zerwaniu się i nie znalazłem się pod kościołem...trafiając na słowa kapłana o potrzebie prowadzenia życia świętego. Popłakałem się podczas czytania Słowa Bożego…

1. Ponieważ z księgi Pwt 26, 4-10 Bóg Ojciec przekazał słowa o wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu „mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów”.

2. Psalmista zawołał (Ps 91,1-2.10-15): Pan rozkazała swoim aniołom, aby mnie strzegli na wszystkich drogach. „Będą cię nosili na rękach”! Przepisuję to 09.07.2026 roku i potwierdzam to, bo mogłem marnie zginąć! Mateczka Najświętsza nie opuściła mnie w słabościach.

3. Na ten czas padną słowa św. Pawła (Rz 10,8-13): „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie”. Ja nie muszę tego wyznawać, bo Pan Jezus wie, że to właśnie jest w moim sercu i duszy, a także na moich ustach!

4. Natomiast w Ewangelii (Łk 4,1-13) będzie kuszenie Pana Jezusa… - aby w głodzie zamienił kamienie na chleb, ale otrzymał odpowiedź, że „nie samym chlebem żyje człowiek”. - wyprowadził Go na  górę pokazał, pokazał królestwa świata , które odda za ukłon, ale, ale Zbawiciel odpowiedziała, że „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” - wreszcie zaproponował rzucenie się w dół ze świątyni, bo Aniołowie „na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Lecz Jezus odpowiedział, że „nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. '

      Eucharystię przekazałem na św. ręce Matki Zbawiciela. Wróciły wczorajsze słowa z otwartej „Agendy liturgicznej”, gdzie wzrok zatrzymało zdanie: "będę cię nosił na rękach", ale tak stało się ze mną, a łzy płynęły na posadzkę kościoła. Nawet teraz, gdy to zapisuję łzy szczęścia zalewają oczy! Jak oddzielić moje obecne życie od życia prawdziwego - każda jego chwilka to zmieszanie odczuć, spraw i różnych pragnień. Przecież rano mogłem poleżeć! Zrozum zarazem mój ból i rozterki ludzi, którzy dopiero „na starość będą mieli czas dla Boga!" Podczas przekazu sobie znaku pokoju"...ku mojemu zadziwieniu "spojrzała" na mnie Matka Wspomożycielka Wiernych!

      Od 8:00 zacząłem dyżur w pogotowiu zerwaniem, a ja wiem, że to łaska dla mnie i to się potwierdzi, bo trafiłem na stłuczenie kolana, a przy okazji u pacjenta był wielki obraz z Jezusem Dobrym Pasterzem „patrzącym” we wszystkich kierunkach! Wracamy, a z radia karetki płynęły słowa piosenki, abym zawsze uśmiechał się, ponieważ wówczas świat będzie uśmiechał się do mnie”.             Natychmiast wiedziałem, że jest to zapowiedź dobrego dnia. Zły będzie próbował przeszkadzać, ale dzisiaj stracił swoją moc, ponieważ nie poszedłem za jego radą, aby opuścić Mszę św.! Wiem, że było to prowadzenie Matki Bożej, a teraz potwierdzają to słowa innej piosenki: „Ja jestem twoją Lady, sumieniem nocy, Wschodzącym Słońcem co dnia”! Ile jest pięknych określeń, które otrzymała Mateczka Najświętsza!

     Jeszcze Krawczyk: "To co dał nam świat niespodzianie zabrał los"...moje myśli uciekły do rocznej córeczki Marty, naszego rocznego szczęścia. Serce zalał straszliwy ból! W mojej duszy ujrzałem nieskończone miłosierdzie Boga Ojca u którego Matka Najświętsza wyjednała zmiłowanie dla mojej nędznej osoby! Nawet chwyciłem twarz w dłonie z powtarzaniem „Matko!” i dziękczynieniem, że moje nawrócenie sprawiły wołania do Boga Ojca. Poprosiłem zarazem, aby Matka Jezusa objęła moich bliskich żyjących i wspomogła dusze zmarłych! Napłynęły postacie dziadków, których nie znałem, ojca ziemskiego.

     Zarazem poczułem bliskość nieba ujrzałem swoją nędzę, a zarazem moją odpowiedzialność istnienia tutaj z jakąś misją. Zamiana kolei przyjęć w ambulatorium sprawiła, że mam tak potrzebny daleki wyjazd, potrzebny do odmówienia moich modlitw (cały różaniec z Koronka Pokoju). Dodatkowo radość zalewała serce, ponieważ jechaliśmy trasą z figurami Maki Bożej, jedna wyglądała z okna prywatnego mieszkania!  Dobrze że zabrałem książkę Urszuli Ledóchowskiej "W drodze z Maryją" – to wprost to! Idź za mną!

     W nędznej chatce umiera stary człowiek. Nikt mu nie powiedział, że należy się dodatek opiekuńczy. Podałem zastrzyk i informację, aby zgłosiła się do mnie rodzina. rodzina. Padłem w ciężki sen, a później zapaliłem lampkę, przepływały osoby bliskich: zmarłe babcie i dziadkowie, rodzice chrzestni.

    Dzisiaj miałem pokazywane różne rodziny…

- dwójkę staruszków w dobrych warunkach

- biedę z umieraniem męża

- młodych, ale skłóconych…

- znowu rodzina staruszków

- ciężko chora ze schodzącymi się sąsiadkami

- jeszcze rodzina młodych w jednym pokoju z dwójką dzieci.

      Jakże modlitwa pomaga w utrzymaniu milczenia. Teraz czytam w „Prawdziwym życiu w Bogu” o pragnieniu, a właściwie żebraniu o naszą miłość! Jakże szuka dusz wynagradzających. Jakby na ten czas z Vassulą trafiłem do Czeluści Piekielnych, a właśnie „zakopaliśmy się” przy cmentarzu (zgubiliśmy drogę). Przypomniały się słowa Pana Jezusa, który prosi, aby wszystko robić z nim („My”). Pchaliśmy karetkę z moja prośbą...udało się!

     Na tej trasie będzie MB Niepokalana ze złotymi dłońmi, której żałują na oświetlenie korony. Z domu zabrałem kasetę (jedną z dziesięciu), zły podsuwał inną, z której płynie pieśń: "Grajmy Panu”….z Jego Światłem we włosach każdy życie zaczyna”! A Pan Jezus prosił, abym kolce z Jego Korony zamienił na płatki kwiatów! Odmówiłem zaległe modlitwy i obudziłem się - pełen zadziwienia i radości - dopiero o 5:30!

      Jak ci opisać stan mojej duszy i serca, które były blisko nieba! Nie wierzysz w niebo, a przecież każdy tego pragnie, ale na ziemi!

                                                                                                                                                                                 APeeL