Dzisiaj, na dyżurze w pogotowiu byłem chory, ale zdziwiłem się, że nie budzono mnie od 22:00 do 5:30, a byłem pierwszy na kolejce do ambulatorium i na wyjazd! Taka noc zdarza się raz, jak w piosence, a tak było potrzebne mi wytchnienie. Dodatkowo posłuchałem, aby dzisiaj wziąć wolny dzień.

    Na ten czas z otworzonego "Prawdziwego życia w Bogu" napłynęły słowa Pana Jezusa: "Pójdź...pomogę ci”! Błyskawicznie załatwiłem wolny dzień i w wielkiej radości pojechałem do Domu Pana na Mszę świętą poranną. Moje serce było pełne niechęci do czerwonych i do ich sług! Nagle stało się zrozumiałe, że dzisiejsza Eucharystia będzie za moich oskarżycieli – to konkretni ludzie, gdzieś na górze, nawet niewinni, ale oni odpowiadają za całość tej struktury. Przecież tak też  było z księdzem Jerzym Popiełuszką! Nagle w czasie czytań zrozumiałem moją wielką odpowiedzialność "jako sprawiedliwego".

     W Słowie Bożym…

1. Prorok Ezechiel (Ez 18,21-28) przekaże od Boga Ojca to, co wiem: grzesznik nawrócony będzie żył, a „gdyby sprawiedliwy (…) popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył”? Pan dodał jeszcze (Ez 33,11): Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

2. Psalmista wołał (Ps 130,1-8): „Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi”? Tak jest naprawdę, a wielu szczyci się świętością...

3. Natomiast w Ewangelii (Mt 5,20-26) Pan Jezus wskazał na małe poczucie naszych grzechów! „Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi”. Zalecił przebaczenie i jednanie się zamiast trafiania do sądów.

      Ja wiem, w moim wypadku chodzi o pełne przebaczenie, przyjmowanie cierpię z ich uświęcaniem. Później będę miał pokazane zaniedbywanie dobra wynikającego z łaski cierpień zesłanych przez Boga Ojca. Nie zrozumie tego człowiek bez łaski wiary. Jest mi przykro, ale nic nie mogę uczynić z powodu śledzenia każdego mojego kroku!

     Po świętej Hostii pozostałem w ciszy kościelnej. Nie wiedziałem dlaczego wciąż "spoglądał" Pan Jezus „porcelanowy”, a to była prośba, że szczególnie dzisiaj mam mieć serce pełne miłości i miłosierdzia dla objętych ww. intencją!

     Po odpoczynku pojechałem na działkę, a wówczas stykam się z moim krzyżem, gdzie ktoś złośliwie rzucił pojemnik po oleju i rozwalił kamienie. To chyba przedstawiciel tych, którzy nie wierzą w moją łaskę wiary...tylko udaję takiego i to po kursach. Znam takich manekinów, zawsze „rozmodlonych”, trzymających się za serce i pełnych uniżenia w kościele. Tak się ujawniają…

   Czas szybko płynie i  nad ludzkością pojawiło się niebo z gwiazdami, co wg niewierzących jest „przyrodą”, która powstała sama z siebie! W domy padłem zmęczony i w tym stanie zrozumiałem dar posiadania domu, łóżka, ciepła i bezpieczeństwa!

                                                                                                                                                                          APeeL