Na Mszy św. porannej nie docierały czytania, zapamiętałem tylko groźbę Pana Jezusa (Ewangelia Mt 11. 22-24) w stosunku do miast w których dokonało się wiele cudów. Nie rozumiemy obdarowania aż do jego utraty. Eucharystia przez chwilkę układała się pionowo wzdłuż jamy ustnej, co oznacza bliskość samego Boga Ojca, ale niepełną.

     Tak się stało, że pomyślałem o szerzących świadectwo wiary, co doprowadziło mnie do odczytu ww. intencji. Ten dzień był parny z upałem. Dobrze, że nasze mieszkanie zasłaniają wielkie drzewa. Zdziwiłem się, ponieważ czekała na zapis intencja z 13.03.1995 „za pozorantów”, która pasowała do obecnej, dlatego dałem ją poniżej...

     Zarazem przypomniała się - „walka” na słowa z roku 2013 z kapłanem Jackiem Jaśkowskim - prowadzącym blog https://gaudiumetspes-blog.pl/ Przedstawię wynik trzech rund (listów), które warto przeczytać, bo do zwarcia stanął mistyk świecki z kapłanem cudotwórcą sprawiającym, że do chleba wchodzi duchowe Ciało Pana Jezusa. Może to kogoś zaciekawi.,,

1. W dniu 28.01.2013 napisałem uwagi o zapisach kapłana.....

      Proszę przeczytać dane o mnie na www.wola-boga-ojca.pl Nasze spotkanie nie jest przypadkowe, ponieważ na każdy dzień życia mam podawane intencje modlitewne. Nie znam do końca dzisiejszej, ponieważ odczyt - poprzez mnóstwo znaków Pana - trwa różnie...w jednym błysku lub przez 2-3 dni.

     Jak nigdy byłem na dwóch nabożeństwach, a wówczas drugie jest ofiarowane Matce Bożej!: poranne w intencji, którą odczytam i za dusze takich. Prawdopodobnie ten dzień będzie także za szanownego Księdza…

    Oto moje uwagi dotyczące bloga: proszę pisać o swoim życiu, rozterkach kapłana, przeżyciach duchowych i różnych zdarzeniach. Chodzi o atrakcyjność przekazu, ponieważ blog ma charakter „parafialny”…

> Dziękuję za tę opinię, ale prosiłbym o rozwinięcie wymienionych uwag, bo nie bardzo je zrozumiałem: na czym ma polegać pisanie "normalne". O jakie czytania chodzi, których nikt nie przeczyta - zważywszy, że zamieszczam je właśnie na prośbę czytelników.
> Jaki jest sens dawać całe czytania z danego dnia, gdy jest od tego specjalna strona internetowa?
> Natomiast ja ze swej strony zaznaczam, że dość ostrożnie odnoszę się do wszelkich tak zwanych objawień z Nieba - dopóki nie zostaną oficjalnie potwierdzone przez Kościół. Serdecznie pana pozdrawiam! Ks. Jacek

2. Faktycznie Pan Bóg zaprowadził mnie na blog Księdza, ponieważ intencja (do edycji) brzmi: za ewangelizujących z radością. Proszę samemu ocenić czy szanowny Ksiądz ewangelizuje z radością, a będzie Ksiądz znał Prawdę. Ja po 5 minutach rozmowy wiem z kim mam do czynienia (wierzący czy "ładnie" mówiący, dobry sługa Pana, ale bez Światła, itd.). Po przeczytaniu tekstu, który pisze człowiek wierzący...też wiem o tym. W wątpliwościach wołam do Ducha Świętego...
> Jednak nie odniósł się Pan do mojego stwierdzenia o akceptacji ze strony Kościoła...
    Ja nie piszę jako święty, ale jako przyszyły święty (proszę wybaczyć humor), ale prawda jest taka, że każdy z nas powinien dążyć do świętości. Ja nie potrzebuję żadnej akceptacji Kościoła świętego, aby ewangelizować (dawać świadectwo wiary). 
Proszę wejść na www.gazeta.pl Forum Religia na mój wątek (apel1943): "Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim" (apel1943) i poczytać jak zachowują się specjalnie opłacani „pałkarze”, jak ubliżali z zadaniem przegonienia mnie.  Nie udało się, a w ten sposób moje świadectwa wiary przeczytają zagubieni.                                                                                                                    Ja odesłałem Szanownego Księdza na moją stronę, bo tam była informacja o mnie, aby nie tracić czasu w przedstawianiu się...tylko tyle. Proszę zobaczyć. Dwoje sług Pana Jezusa młóci słomę, a co dopiero w dyskusjach z racjonalistami.

3. >Powtórzę jeszcze raz, że teksty biblijne zamieszczam na prośbę Czytelników, a właściwie na wiele ich próśb...
> Nie będę dalej radził, bo Szanowny Ksiądz będzie dyskutował i stracimy pokój i czas (grzech).
> Natomiast co do osobistych przeżyć, to proszę wybaczyć: ani ja nie oczekuję tego od nikogo, ani nikt nie może tego oczekiwać ode mnie. Każdy sam, według swego sumienia, będzie mówił i pisał o swoich osobistych doświadczeniach duchowych - w takim stopniu, w jakim chce to uczynić.
> To jest zrozumiałe. Jeżeli Szanowny Ksiądz nie ma powołania do "normalnego" pisania o swoim życiu na tle codziennego uczestnictwa w Cudzie Ostatnim (Eucharystii) to trudno.                                                                                                                       
> A jednak nie odniósł się Pan do mojego stwierdzenia o akceptacji ze strony Kościoła. Powtórzę jeszcze raz, że teksty biblijne zamieszczam na prośbę Czytelników, a właściwie na wiele ich próśb. Natomiast, co do osobistych przeżyć, to proszę wybaczyć: ani ja nie oczekuję tego od nikogo, ani nikt nie może tego oczekiwać ode mnie. Każdy sam, według swego sumienia, będzie mówił i pisał o swoich osobistych doświadczeniach duchowych - w takim stopniu, w jakim chce to uczynić.

    Naprawdę, jest to bardzo osobista sprawa, a wydaje mi się, że rozważania w takiej formie, w jakiej są obecnie, trafiają do przekonania ponad dwustu osób, codziennie wchodzących na bloga. Bo inaczej nie wchodziliby, a ja wówczas zrezygnowałbym z prowadzenia tego forum... 

     Jest oczywiste, że nadajemy na różnych falach, bo ja jednak liczę się z głosem Kościoła, a Szanowny Pan - niekoniecznie. I skoro już o tym mowa, to nic nie sprawia takiej frajdy szatanowi, jak człowiek wierzący, który wyznaje jakąś prywatną wizję Kościoła... Serdeczne pozdrowienia!  Ks. Jacek...

                                                                                                                                                                          

 

Aktualnie przepisano…

13.03.1995(p) ZA POZORANTÓW…

    To był początek mojego nawrócenia, w wówczas nie wiedziałem, że będzie Internet. Pomyślałem, że moje świadectwa powinienem przekazać Kościołowi. Nawet napisałem list do Episkopatu do prymasa ks. kard. Józefa Glempa.

     Przedstawiłem moje nawrócenie, wyrwanie ze śmierci przez Pana Jezusa. Prosiłem, aby Mateczka Najświętsza pomogła w znalezieniu odpowiedniego spowiednika. Tak się stało, bo w Jej święto 15 sierpnia (Wniebowzięcia NMP) w Sanktuarium MB Pocieszenia Strapionych znalazłem się sam na sam z odpowiednim spowiednikiem (nabożeństwo było na zewnątrz). Nawet kapłan był zdziwiony i zapytał: jak go znalazłem. Odpowiedziałem, że z modlitwą!

       Piszę to, a łzy płyną z oczu. Wiele cierpiałem po otrzymaniu łaski wiary, ponieważ nie mogłem w pełni uczestniczyć w Mszy św.! Tak doszedłem do codziennego odczytywania intencji modlitewnych, a wówczas dzień przebiega dwutorowo: życie zewnętrzne oraz życie duchowego...z odpowiednimi cierpieniami. Proszę o poważne potraktowanie mojego świadectwa wiary, ponieważ niosę mały krzyż Pana Jezusa. On pomaga mi w moich sprawach i z jego polecenia przekazuję moje doznania. 

     Moje doświadczenia duchowe przekazałem na festiwalu pisma "Nie z tej ziemi” w Krakowie (w 1993 roku). Dziwiłem się, że przyjęli temat: Jak odczytać Wolę Boga Ojca „Ja Jestem”? Jednak „zepsuły” się dwa rzutniki (ryciny są na obecnej witrynie). Doświadczenia zapisuję dla poszukujących. 

    Wróćmy do tego dnia, gdy podczas infekcji wirusowej pomyślałem o tych, którzy planują modlić w chorobach i na starość. Przypomniały się wczorajsze słowa z Mszy św. o tym, że świadectwa wiary są własnością Kościoła Pana Jezusa...mogą służyć poszukującym, przecież to samo było ze mną oraz s. Faustynką, oraz z Vassulą Ryden!

    Nie wiem dlaczego wzrok zatrzymała książka Andrzeja Hausbrandta "Podnieść kurtynę”, która otworzyła się na zdaniach o "sztucznej " i "prawdziwej” grze aktorów. Moje serce połączyło się z sercem prymasa ks. kard. Józefa Glempa, a łzy zlały oczy, bo zrozumiałem udręczenia Głowy Kościoła Pana Jezusa w naszej ojczyźnie.

     Nawet przypomniały się jego słowa  o  g i ę t k i c h, którzy grają grzecznych, szczególnie polityków! Jakże Pan Jezus cierpi, gdy widzi nas na tym wygnaniu! Z serca wyrwało się zawołanie: „Panie Jezu! Dziękuję Ci za Twój Kościół na świecie i jego cząstkę w Polsce. Dziękuję za Jana Pawła II oraz prymasa, kapłanów i za to, że dają mi Ciebie w w. Hostii, która jest chlebem żywym dającym życie wieczne. Proszę daj moc kardynałowi Józefowi Glempowi, on jest taki jakim go stworzyłeś: nigdy nie udaje innego w swojej ludzkiej słabości, ale całym sercem i duszą należy do Ciebie - wiem to, Jezu mój! Jego moc jest w słabości, a zarazem w Tobie Jezu!"

      Nie pojmie tego człowiek, który nie szuka Ciebie lub ten, którego Ty nie odmienisz, a nawet wskrzesisz”! Zważ jak można planować dzień wcześniej, w tej chwilce popłakałem się! Na ten czas z telewizora Anna Dymna powie w dyskusji, że „całe życie polega na graniu", chodziło o poważne aktorki, które grają różnych ludzi, a to sprawia, że w życiu z wielką łatwością wyłapują fałsz, pozory, dwulicowość i nieszczerość!

      Natomiast staruszkowie od rana ćwiczą ciała na specjalnych urządzeniach treningowych! Inni pływają jak morsy, a psychiatra męczył się w wyjaśnianiu celu naszego życia. Coś radzi, ale sam wymaga porady! Natomiast córka rysownika Zbigniewa Lengrena, Katarzyna Lengren przekazywała refleksje o zabawnych relacjach damsko-męskich („Keks albo seks”).

     Na ten czas przyszedł list z Pol. Tow. Reumatologicznego, gdzie skreślono mnie z listy, ponieważ udaję, że jestem członkiem tego towarzystwa (nie płacę składek).

      Po wyjściu na Mszę św. o 17.00 moje serce zalała wszechogarniająca miłość Boża. W takim stanie rozumiesz dlaczego Pan Jezus oddał za nas życie...dlaczego wciąż tak bardzo cierpi, błaga o naszą miłość z poszukiwaniem dusz wynagradzających. Po drodze spotykałem różnych pozorantów, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa ludowego. Moja miłość obejmuje także ich.

     Wieje zimny wiatr, a w moim sercu jest wiosna z odmawianiem mojej modlitwy przebłagalnej. W Domu Pana było ciepło, cicho i bezpiecznie. Przepłynęły obrazy pozorantów,t a także dusze takich...w ich intencji będzie dzisiejszy dzień życia, modlitwy i św. Hostia.

    Z powodu ekstazy nie mogłem otworzyć oczu z których łzy płynęły po twarzy. Żadnym językiem nie można opisać tych przeżyć, a w tym czasie dobiegały czytania…

1. Z księgi proroka Daniela popłynęły słowa (Dn 9,4b-10): „O Panie mój, Boże wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całego narodu kraju.

     U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas - mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na twarzach u nas, u naszych królów, u naszych przywódców i u naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie.

    Pan, Bóg nasz, zaś jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków”. Przekazują całość, ponieważ są to słowa proroka mające wieczną aktualność…

2. Psalmista prosił Boga Ojca (Ps 79,8-9.11.13): Nie pamiętaj nam win przodków naszych, niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie,*bo bardzo jesteśmy słabi.”

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 6,36-38) powiedział: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Bardzo trudno jest to zrealizować, bo to warunek wejścia na drogę prowadzącą do świętości!

     Św. Hostia sprawiła niesamowity smak w ustach, nie chciało się wracać do domu, ale zgaszono światło. Po wyjściu natknąłem się na zimny wiatr, groźne chmury z ciemnością...tak wygląda w y g a n i e, gdzie dom jest namiastką nieba na ziemi. Popłakałem się przy obrazach z Czeczenii, gdzie Sowieci pozorują wprowadzanie pokoju.

     Przesunęły się obrazy morderstw politycznych...z szukaniem winnych wśród malarzy pokojowych, a wybuchy w W-wie odwracają uwagę od głównego gangu: PZPR-u i Bezpieki.

     Na koniec tego dnia Pan wskazał na książkę Jerzego Andrzejewskiego: "Z dnia na dzień", która otworzyła się na str. 222 (t. 2): ”Różnego rodzaju mogą być ludzkie maski (…) obłudy, zakłamania, a też przeróżnych cnót łatwe do zdemaskowania (…)”.

     Na dodatek w moim ręku znalazła się publikacja teologiczno-duchowa: „Szatan - największy wróg człowieka” autorstwa Bonifaciusa Günthera, gdzie był wizerunku Pana Jezusa z Całunu z modlitwą i koronką, którą dodatkowo odmówiłem: "za pozorantów i dusze takich". Nie mogłem się ukoić z powodu tej łaski…

                                                                                                                                                                       APeeL