Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

     W smartfonie pojawiła się informacja o potrzebie jego aktualizacji. Bałem się czynić to samemu („aktualizuj teraz”), nigdy tego nie robiłem, bo w komputerze wykonuje to Microsoft bez żadnych informacji i zapytań!

      Wybrałem godzinę 2:00 w nocy, a rano zdziwiłem się słowem: s u k c e s! Dokonali tego sami. Od razu wiedziałem, że będzie to intencja modlitewna tego dnia! Sukces to pomyślny wynik działań z osiągnięciem zamierzonego celu. Oznacza także zdobycie sławy, majątku lub wysokiej pozycji.

    Zarazem ujrzałem cały świat majaków od Szatana: brat Wowa chce odbudować ZSRR, nawet stwierdził kiedyś, że przebije Stalina. Na głupoty wskazuje Księga Guinnessa zawierająca udokumentowane rekordy.  Na tym tle zważ, że celem naszego życia jest osiągniecie  ś w i ę t o ś c i  naszej duszy, bo inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Bożego. Intencję potwierdził przebieg tego dnia, który zaczął się od opracowania wczorajszego świadectwa wiary: za uczestniczących w ocaleniu świata, co trwało około trzech godzin.

     Postanowiłem, że wieczorem  podczas czuwania przed Monstrancją – w tej intencji odmówię moją modlitwę przebłagalną i to się stało! Natomiast późniejszą Mszę św. z Eucharystią przekazałem w intencji syna Mateusza z okazji imienin ze wspomnieniem Apostoła Mateusza.

     Dwa zdania o tym Apostole, który był celnikiem w Kafarnaum (poborcą podatków dla Rzymian)...jest pewne, że robił lewe interesy, bo pecunia non olet. Prawdopodobnie po powołaniu Pan Jezus zmienił jego imię z Lewi na Mateusza („Dar od Boga”). To Apostoł, który zarazem jest autorem pierwszej Ewangelii. Nawet dzisiaj będzie opisane jego powołanie (Mt 9,9-13): „Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim.”

    Zważ na prawdziwy sukces życiowy, a podobnie było z Szawłem (św. Pawłem) moim prof. mistyki, a także ze mną i całymi rzeszami podobnych wzywanych i powoływanych na całym świecie. Mogę potwierdzić jako medyk, że zdrowi nie potrzebują lekarza tylko ci, którzy źle się mają.

     Stąd jest zdziwienie ludzkie, że tacy właśnie zostają powoływani do współcierpienie z Panem Jezusem w dziele zbawiania. Nie dają za to orderów, stanowisk z otwarciem mass-mediów i zapychaniem zakamarków (schowków).

     Dzień zakończył się opracowaniem i edytowaniem jeszcze sześciu zaległych świadectw wiary z 1998 roku, co trwało do 1:00 w nocy, a czeka na nas (z żoną) wyjazd do szpitala w celi kontroli wzroku po operacji zaćmy.

                                                                                                                            APeeL