Na dzisiejszej Mszy św. prorok Kohelet przemówił jako człowiek normalny wymieniając wszystkie sprawy pod niebem w stylu „jest czas sadzenia i czas wyrywania” (Koh 3, 1-11). Jednak na końcu tego nudnego wywodu potwierdził, że Bóg Ojciec „uczynił wszystko w swoim czasie”, dał nawet „wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku do końca.”

     Ja ujrzałem jego wielkie cierpienie, bo nie miał moich możliwości, bo nasz Bóg wszystko objawił, od początku do końca. Można powiedzieć, że znam drogę do  z b a w i e n i a, bo za jego czasów Królestwo Boże było zamknięte. Pan Jezus nawet Apostołom musiał wszystko wyjaśniać, a szczególnie istnienie naszej prawdziwej ojczyzny!

   Psalmista zapytał: „Panie. Czym jest człowiek, że troszczysz się o niego, czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?” Dzisiaj jest to jasne, ponieważ jesteśmy dziećmi Boga Ojca...z duszami pragnącymi powrotu do Niego! Tej tęsknoty nie pojmie człowiek bez mojej łaski. Jednak wystarczy jeden promyk Światłości Niewidzialnej, a krzyknie: Och! Jezu to tak jest!?” Ludzie jednak nie proszą o to, ponieważ pragną zdrowia ciała, szczęścia i wszelkiej pomyślności.

    Dalej będzie informacja o Synu Bożym, który w Ewangelii (Łk 9 18-22) zapytał uczniów za kogo Go uważają. Tylko Piotr odpowiedział, że: «Za Mesjasza Bożego».

     A co jest dzisiaj? Garstkę obchodzi Kościół Święty, wszelkiej maści autorytety niemoralne uważają, że to jest instytucja! Wielu potwierdza, że są chrześcijanami, ale nie uznają Sakramentu Pojednania, natychmiast wymieniają grzeszność kapłanów! Zarazem nie mają pojęcia o śmiertelnym boju z Szatanem, który uporczywie podsuwa „zło” naszej wiary z chwaleniem innych fajnych struktur...od jogi poprzez buddyzm, św. Jehowy, a na szczycie są wyznawcy Allaha, gdzie Pana Jezusa traktuje się jako proroka (czyli człowieka) i to mniejszego od Mahometa.

     Nie ma u nich wolnej woli, jedynego daru Boga Ojca, którego nie może nam odebrać aż do śmierci! Dlaczego, ci bracia widzą w nas wrogów i to pierwszych na listach śmierci? Dlatego, że Prawda jest tylko w wierze katolickiej! Przecież nie ubliżam im, a Bóg Ojciec zaleca: „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”.

     Zrozum na tym tle moje cierpienie, ponieważ nie mówimy o Szatanie, przeciwniku Boga Ojca i wszystkich dusz ludzkich. On zna prawdę, bo był w Królestwie Bożym skąd został wypędzony, a ponieważ pragnął władzy otrzymał tytuł Księcia Ciemności! Zwabieni przez niego, szczycący się wszelkimi dobrami z negowaniem życia wiecznego spotka podziękowanie od niego...za wytrwałość w walce przeciwko Stwórcy Wszechrzeczy.

      To jest bardzo proste, bo jest to upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji...w czynieniu zła. Dam przykład jego „pomocy” po wczorajszym czuwaniu przed Monstrancją. Znajomy zatrzymał się z zapytaniem czy idę na ich mecz, gdzie modlę się w ruchu. Potwierdziłem zaskoczony i pojechaliśmy, a ja zapomniałem, że przybyłem tutaj moim samochodem i nie wziąłem ciemnych okularów (po operacji zaćmy), a tam są oślepiające lampy! To było celne uderzenie, bo rozpraszało podczas wołania: „za chłopców hybrydowców”, jego wysłanników...w tym rodaków! Na szczytach są to „wielcy tego świata”.

    Powiesz, że jest to dziecinada, ale przenieś to na naszą bezbożna władzę, która pasuje połowie społeczeństwa! Dalej mamy b. Wowę pragnącego odbudować „Wielką Rosję”...fiknie gość jutro, ale inwazję będzie kontynuowała jego opcja, bo oddanie władzy oznacza dla nich śmierć z rąk przeciwników. Jak mam oddzielić władzę ziemską od wiary katolickiej? Bracie wzywam Cię do ratowania swojej duszy: podziękujesz mi, gdy spotkamy się w Krainie Wiecznego Szczęścia.

    Intencję odczytałem przed filmem „Mistyczka” na który trafiłem o 18.00. Wszyscy mistycy na świecie przeżywają to samo…

                                                                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisano...

07.11.1998(s) ZA SKRUSZONYCH GRZESZNIKÓW...

Pierwsza sobota m-ca...

      Podczas kąpieli i nagości napłynął obraz obnażenia Pana Jezusa na Golgocie! To najwyższe poniżenie świętości. Popłakałem się, a ta łaska jest darem świadczącym o prawdzie zdarzenia. Zarazem przypomniała się wczorajsza relacja telewizyjna o 70-letniej prostytutce chwalącej się swoim postępowaniem.

    Podczas przejazdu do Domu Pana z kasety popłynie zdrada umiłowanego ucznia Piotra, tuż po pojmaniu Pana Jezusa z trzykrotnym zaparciem się i to przed zapianiem koguta. Wrócił czas mojego grzesznego życia...

     W kościele wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego, ale Słowo Boże nie docierało. Wyobraź sobie niewierzącego, który pomyśli o „farsie”...przedstawieniu! Także wyznawcy innych religii nie rozumieją tego Misterium. Nie mają pojęcia, że jest to czas konsekracji - w którym duchowe ciało Pana Jezusa - wchodzi do okruszyny chleba! To Cud Ostatni i większego już nie będzie!

     Na ten moment Pan Jezus w Ewangelii (Łk 16,9-11) powiedział do rządzących wówczas faryzeuszach, chciwych na grosz, którzy: „pozyskują sobie przyjaciół niegodziwą mamoną (…) To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. (...) Żaden sługa nie może dwom panom służyć”.

     Długo wzrok zatrzymywał wizerunek "Jezu ufam Tobie", a do serca trafiły słowa przed Eucharystią: "Oto jest Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Kto Go godnie w sercu złoży, tego wieczne szczęście czeka”. Ja w tym czasie ze łzami w oczach powtarzałem imię Pana Jezusa, które oznacza: „Ten, Który Zbawia”. Popłynie też litania do Najświętszej Marii Panny, a po chwilce w telewizji trafię na śpiew i figurkę Matki Jezusa!

    Poprosiłem Matkę Zbawiciela o pomoc na dyżurze w pogotowiu i już mam daleki wyjazd, a to okazja do odmawiania mojej modlitwy przebłagalnej. Po drodze wzrok zatrzymała figura Matki Boskiej przy kościele, wróciła nędza tego życia, a zarazem obecna sytuacja w której jestem dzieciątkiem chowającym się za matką przed zagniewanym ojcem ziemskim.

    Teraz płynie moja pomoc z serca:

- dokonałem blokady przyczepu ścięgna (ostroga w pięcie)

- matce dzieciątka na wyjeździe dałem posiadany antybiotyk

- wypełniłem bezpłatnie zaświadczenie bezrobotnej na kurs prawa jazdy

- babuszce obiecałem odwiezienie do domu, a Matka sprawiła, że właśnie tam jechali po pacjenta skierowanego do szpitala, a podarowane jabłka i jajka oddałem sanitariuszowi.

      Po chwilce znalazłem się u umierającej (40 lat) z powodu nowotworu płuca. Zostawiłem jej antybiotyk na zapalenie gardła. Tam był piękny obraz św. Rodziny. Chorą poprosiłem o ofiarowanie swojego cierpienia MB Pocieszenia Strapionych w Lewiczynie, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga Ojca. Dodałem słowa pocieszenia, że jesteśmy tuż po śmierci ciała fizycznego, a to jest początek naszego życia wiecznego. Z następnego wyjazdu zabrałem do szpitala chorą także z zapaleniem płuc.

     Teraz jest czas odpoczynku, ponieważ wyjechałem dobrowolnie za kolegę, a to całkowicie zmieniło przebieg dyżuru...on teraz pracuje, a ja wypoczywam. Nawet trafił na wypadek z potrąconym dzieckiem. Ja w tym czasie trafiłem do bogatych, którzy mnie obdarowali. Pogotowie jest w środku lasów, personel zapalił ognisko. Trafiła się też alkoholiczka z raną głowy oraz zraniony w rękę. 

      W radiu „Maryja” trafiłem na słowa niewiast: „Dziękujemy Ci Matko za wszystkie łaski”! Popłakałem się jak dziecko podczas śpiewu chóru wojskowego o „Bogurodzicy”. Na ten czas z „Poematu Boga-Człowieka” Pan Jezus przekazał informację o cierpieniu Jego Matki: „która od chwili, gdy Mnie poczęła, drżała na myśl, że będę skazańcem (…) oddałby tysiąc razy Swoje Serce, abym nie stał się dorosłym mężczyzną i nie doszedł do chwili Ofiary. (…) Nie było dłuższego konania, zakończonego większą boleścią niż agonia Mojej Matki”.

     Kończy się ten dzień obrazami straszliwych grzeszników, w tym moje życie, 70-letnia prostytutka (w „Życiu W-wy” będzie cała strona ogłoszeń tych pań), okropności w małżeństwach, wyczyny „spółkujących inaczej” oraz pedofilów! Przepłynie cały świat zbrodni, „zabijania dla zabijania”, ateizm, który jest „oddaleniem od Boga” z przywiązaniem do życia, niosącym ze sobą strach...im większe jest to oddalenie tym silniejsze są jego następstwa”!

     Rano miałem wyjazd do odległej wioski z figurą MB Niepokalanej. Jakże pasowała cz. radosna różańca. To zarazem sprawiło ochronę, ponieważ personel pił wódkę otrzymaną w nocy na weselu. W podzięce pocałowałem twarz Matki Zbawiciela…

                                                                                                                                                       APeeL

 

08.11.1998(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRAGNĄ TWOICH DARÓW, OJCZE…

     Po powrocie do domu z dyżuru w pogotowiu trafię na słowa Pana Jezusa o Mądrości Bożej, która łamie pychę człowieka i jego "mądrość" ("Poemat Boga – Człowieka"). Na ten moment z Mszy św. radiowej ksiądz Zawitkowski będzie mówił o ateizmie i światopoglądzie naukowym, znaczy bezbożnym! Wróciły też wczorajsze słowa Pana Jezusa o oddalenie od Boga, które daje pragnienie tego życia!

- W telewizji androlog będzie mówił o dowodach na teorię ewolucji.

- W tygodniku "Wprost” będą słowa o naszym rozumie.

- Trafi się też tygodnik „NIE” Jerzego Urbana z jego czcicielami mądrzącymi się aż do śmierci.

- W ręku znajdzie się "Gazeta wyborcza, gdzie będzie protest w sprawie kanonizacji Edyty Stein!

- Jakby na znak syn poprosił o lek na ból zęba mądrości!

      Napłynął obraz narodu wybranego (Izraela)! To właśnie oni odrzucają dar Boga Ojca...zbawienie z powrotem duszy do Raju! Na ten czas z telewizji popłyną pieśni cygańskie i argentyńskie o pragnieniu wolności! Łzy zalały oczy, bo w sercu mam takie pragnienie...w tym powrotu do Królestwa Niebieskiego! Padło nawet słowo tęsknota!

     Nie opiszę ci tego wszystkiego i mojego stanu duchowego. To tak jak z temperamentem, jak go opisać? Zdziwiłem się, że sybiracy nie chcieli powrotu do naszej ojczyzny, nie mając nawet takiego pragnienia. To wyraźne omamienie propagandą, że u nas jest źle!

     Padłem w ciężki sen, a żona zerwała mnie na Mszę świętą o 12 00. Podczas przejścia do kościoła rozmawialiśmy o wolności, której pragną Cyganie. Jakże pięknie to Bóg uczynił! Zacząłem odmawiać część radosną różańca aż do odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

    W kościele śpiewał chór, a ja odczułem bliskość Nieba. W tym czasie „patrzył” Pan Jezus Miłosierny i wizerunek Ducha Świętego. W  Ewangelii (Łk 20,27-38) będą słowa o duszach, które są dziećmi Bożymi. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”.

    W Ołtarzu św. wzrok zatrzymał krzyży, a do Eucharystii podeszłą garstka.  Popłakałem się po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa! Z powodu bólu duchowego pozostałem w pustym kościele z poczuciem szczęścia duchowego! W tęsknocie wracałem do domu odmawiając moją modlitwę przebłagalną. Omijałem ludzi, którzy nie chcą Prawdziwej Wolności, Prawdy, Miłości i Sprawiedliwości. Jednym słowem nie chcą wiecznego szczęścia!

       Dzisiaj Pan dał mi łaskę poczucia cierpienia spowodowanej oczekiwaniem na powrót Swoich dzieci! Poznałem to z powodu syna, który "świętuje" zakończenie sezonu piłkarskiego (nie był na Mszy św.). Popłynie moja modlitwa przebłagalna, a na zakończenie tego dnia w "Poemacie Boga - Człowieka" będzie opis zdrady Sanhedrynu w łączności z Judaszem!  

                                                                                                                                                                   APeeL