„Weź kasetę z szuflady”...posłuchałem i teraz płyną słowa pieśni; „Panie!  u m o c n i j  wiarę naszą (…)”.  Ból ścisnął serce i podczas przejazdu do kościoła śpiewałem: „Panie umocnij wiarę naszą”.

    Dzisiaj Bóg pokazał Mojżeszowi ziemię obiecaną, a o nim powiedział, że: "Nie powstał więcej w Izraelu prorok podobny do Mojżesza, który by poznał Pana twarzą w twarz, ani równy we wszystkich znakach i cudach (…) równy mocą ręki i całą wielką grozą (…)"...Pwt 34,1-12

    Łzy zalały oczy, bo to wzór świętości, której pragnę. Nie zrozumie tego pozbawiony łaski („nie pociągnięty przez Boga”). Teraz Pan Jezus (Mt18,15-20) daje zalecenie postępowania, gdy brat zgrzeszy przeciw nam;

    „(…) idź i upomnij go w cztery oczy (…) weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie (…) świadków opierała się cała sprawa (…) donieś do Kościoła. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik(…)”.

      Dalej o proszeniu Boga Ojca; „(…) gdzie są dwaj albo trzej zebrani w Imię Moje, tam jestem pośród nich(…)”. Mnie jest przykro, ponieważ trudno znaleźć jednego lub dwóch zebranych w Imię Zbawiciela! „Panie spraw, abym spotkał podobnych i poszedł do innych…umocnić ich wiarę”. 

    Św. Hostia odmieniła duszę, która zapragnęła połączenia z Bogiem, bycia tutaj z Panem Jezusem, trwania na adoracji. Falami napływała słodycz i pokój. Serce zalał ból, ale nie w zrozumieniu medycznym (wieńcowy czy z rozpaczy).

    To ból typu miłosnego rozstania, współcierpienia, współczucia. W tym zadziwieniu duchowym trudno wyjść z Domu Boga. Koi sama obecność Pana Jezusa. W takich chwilach modlitwą jest zbolałe serce i łzy.

  Żegna figura przebitego Jezusa i Matka Zbawiciela, Królowa Świata, Niepokalana. Pan zalał mnie znakami dotyczącymi umocnienie;

- National Geographic („Wielkie konstrukcje”); na górze postawiono metalowa wieżę, którą umacniają stalowe liny długości 800 metrów!

- wracają wczorajsze interwencje za słabymi (niesłusznie zwalniana ze stanowiska oraz wyrzucana z domku)

- Świtoń, porażony motocyklista, który chciał eutanazji…pod jego okno zajechali motocykliści, otrzymał wózek i wsparcie duchowe

- zadzwonili z banku z propozycja ubezpieczenia na wypadek śmierci, chorób, zadłużenia  

- włączyłem ładowanie akumulatora w laptopie

- spinka, guzik, gumka, sen i kawa…to wszystko symbole umocnienia

- „patrzył” wizerunek Ducha Świętego

- w R. „Maryja” czytają książkę „Długi marsz”, gdzie uciekinierzy z obozu dobijają do celu, otrzymują pełna opiekę…słabi, podparci kijami.  

     W oddali słychać dzwony kościelne, a moje serce zalało pragnienie przyjęcia Ciała Pana Jezusa. Wymknąłem się z domu i na rowerze zdążyłem na Konsekrację. Dopiero po Św. Hostii zauważyłem, że to dodatkowe umocnienie mojej osoby, ponieważ  dzisiaj pierwszy raz w życiu miałem słabość...z chęcią odejścia z tego świata.

   Ja nigdy nie mam takich pragnień. Ja chcę umrzeć, ale z powodu bólu rozłąki z Panem Jezusem, a nie z niechęci ludzkiej do życia. To pragnienie powrotu do Pana Jezusa i zjednania ze Zbawicielem. Zrozumie to obdarzony moją łaską. Siostra Faustyna wielokrotnie pytała Pana Jezusa, kiedy ja zabierze? Ludzie, albo kochają to życie, albo nie godzą się z dalszym życiem (samobójstwa, eutanazja).

   Po ponownym przyjęciu Świętej Hostii wróciła moc dawania świadectwa, które daje  umocnienie innym. W nocy czytałem („Miłujcie się” 3/2009) orędzie Pana Jezusa, które przekazał  rumuńskiej siostrze zakonnej  adorującej Go w Eucharystii (czas komunistycznych prześladowań). Tam Słowa Pana;

„Bóg jest wypełnieniem życia człowieka (…) pierwszą i nieskończoną Wartością (…). Bóg jest Dobrocią (…) Miłością (…) Wszystkim”.

  Ja wiem, że Pan Bóg to Rzeczywistość, Majestat ze Świętym Imieniem. Jak ja żyłem bez Ojca Prawdziwego. Jak żyją ci, którym jest niepotrzebny? Gdzie szukają umocnienia?

    Na koniec dnia Pan dał dodatkowe wytchnienie; spacer nad rzeką wśród cierpliwych wędkarzy, dostojnie pływających łabędzi oraz ludzi w piwiarni i lodziarni...                     APEL