Przedwczoraj Eucharystia pękła samoistnie, a to była zapowiedź cierpienia przez dwa dni. Tak przestrzegam wszystkich, aby nie dali się oszukać Szatanowi, który szczególną złośliwość wykazuje w święta naszej Matki Prawdziwej.

   Piszę to, ponieważ nagle ujrzałem całkowicie zmarnowany dzień oraz zwątpienie w to, co czynię. Zwątpienie to straszna broń Szatana, który daje podszepty w pierwszej osobie; „rzucam to wszystko, sprzedaję komputer, zamykam się w domu i omijam ludzi, wycofuję się z życia duchowego"...

   Krótko mówiąc: "samobójstwo" sługi broniącego Boga. Takie próby daje nam Stwórca i czeka, co uczynimy. Poseł Marek Jurek wystąpił przeciw aborcji, upadł pod tym krzyżem i go porzucił! Północ, łzy w oczach, w takim stanie poszedłem spać.

    Rano, przed wyjściem na mszę wzrok zatrzymały listy św. Pawła, które  mojego „otworzyły się" na jego cierpieniach poniesionych dla Ewangelii;

    „(...) niech nikt nie sadzi, że jestem szaleńcem (...) doświadczyłem trudu (...) byłem więziony (...) karany chłostą. Wiele razy groziła mi śmierć (...) trzykrotnie przeżyłem rozbicie okrętu (...) W trudzie i znoju. Często pozbawiony byłem snu, doświadczałem głodu i pragnienia (...)".

    W sekundowym błysku ujrzałem, że mój stan jest wynikiem kuszenia przez Przeciwnika Boga. Piszę to dużymi literami, bo jest lekceważona jego przebiegłość i podłość.

    Serce skierowało się ku Matce. Nawet zauważyłem małą lilię, którą żona postawiła przed Jej figurką. Wiem, że Święta Boża Rodzicielka naprawi wszystko, pocieszy, bo wie, że mój wysiłek służy Bogu. Przepłynęły napisane pisma - broniące Boga, Jezusa, krzyża i naszej wiary - wysłane do mass-mediów. Dlaczego nikt nie broni Prawdy?

   Po nabożeństwie poprosiłem o natchnienie Ducha Św. i cały dzień zszedł dla Pana, a wieczorem napisałem świadectwo wiary do tyg. „Niedziela" w sprawie krzyża oraz do „Dziennika" w sprawie Madonny obrażającej naszą wiarę.

    Owoc może nadejść po długim czasie. Niezbadane są drogi Pana. Nawet w tym momencie mam starą kartkę z tytułem: „Ewangelizować- ale jak?"

    W Chinach ks. Jin Feng Zhi, proboszcz parafii Long Tun zorganizował grupy katechistów wędrownych. Kiedyś został zaproszony przez wieśniaka, który chciał poznać zasady naszej wiary. Obfite deszcze zniszczyły drogę do wioski. Nie oczekiwano księdza, ale przybył ubłocony, podpierający się kijem. Wkrótce cała rodzina przyjęła chrzest.

    Psychiatra określi to patologicznym mesjanizmem, a przecież bycie ewangelizatorem świeckim (christifideles laici) to nasz obowiązek, bo zaniechanie jest grzechem.

   Na ten moment św. Paweł stwierdzi; „(...) niech nikt nie sądzi, że jestem szaleńcem. (...) Wy przecież chętnie znosicie szaleńców, choć jesteście tak rozsądni (...)".

    Natomiast Matka Boża Królowa Pokoju powie, że nasza wolność jest słabością (25.02.07) oraz zaleci, abyśmy w naszym życiu Boga postawili na pierwszym miejscu (25.08.07) i naśladowali życie świętych. Można powiedzieć, że to program życia; oddajesz swoja wolę, idziesz z Bogiem („bądź Wola Twoja"), a to prowadzi do świętości.

     Wizja lokalna z mordercą kapłana na której rozpacza biedna matka. Innego zabito wystawiając ciężki sedes na trasie jego przejazdu, a ks. Stanisław Małkowski był na liście proskrypcyjnej, ale zabito ks. Niedzielaka („pijany upadł z fotela").

     Kończę, a z TV Trwam poseł apeluje, abyśmy stawali w obronie wiary, byli odważni, ponieważ grozi nam to, co stało się w Hiszpanii.

                                                                                                                                          APEL