Serce zalała straszliwa pustka duchowa z pretensją do "Rzeczpospolitej”, bo wczoraj nie dali nawet wzmianki o agresji Sowieckiej na Polskę. Tak pragnę zmienić siebie...nawet zawołałem: „Tato…mało mam czasu, a tak pragnę zmiany samego siebie...żebym chociaż sam podobał się sobie...nawet nie był takim jak Ty chcesz”.

   To ból poznania swoich wad i niemożność ich skasowania. Chciałbym naprawić cały świat, wykrzyczeć o Bogu, ale świat myśli o sobie. W nocy przeczytałem zdanie; „Panie spraw, abym przejrzał”, a w kościele zgasło światło. Nagle napłynęła bliskość Pana.

    Nie potrafię tego wytłumaczyć, bo pustka przechodzi w pełnię. Nie wiem jakie to tchnienie…czy to sprawia Osoba czy Duch? Nie docierają czytania, ale powtarzam za śpiewającymi „chwalić Pana chcę”. Jeszcze po wyjściu z kościoła tak wołałem i chciałbym to czynić do końca życia. 

    Dziwne, bo teraz, gdy edytuję ten dzień (09.05.2018) z radia Maryja płynie - z czytanego "Dzienniczka" - podobne pragnienie s. Faustynki...mojej obecnej Opiekunki duchowej. Wówczas moją radością podzieliłem się ze starszą niewiastą, która odpowiedziała, że jest całkowicie głucha i nic nie rozumie!

   Na wyjeździe karetką "nie szła" modlitwa, ale  trafiliśmy do babci, która miała dwie wywrotki. Cała kuchnia sąsiadek i rodziny, a nad chorą wisiał piękny obraz Matki Boga naszego...

- Och! jakże jest pani podobna do Matki Bożej ( faktycznie tak było )…śmieliśmy się.

- To obraz po mojej babci..

- Czy podobna była do pani?…w sensie także do Matki Bożej.

     Boję się dzisiejszego dyżuru, ponieważ jutro czeka mnie praca w przychodni i dalszy dyżur i ponowna praca w przychodni (maraton 56 g.)...można paść! Tak właśnie zakończyła dyżur koleżanka - anestezjolog, która dyżurowała przez tydzień!

    To nie moja wina, układający nie ma frajów, sam też nie dyżuruje i układa grafik jak mu pasuje! Ratują dwie godziny kojącego snu o 21.00. Może intencja dotyczy tych, którzy pokonują samych siebie? Z włączonego radia płyną piosenki „na życzenie” z radami jak się zmienić! Jakże zadziwia i radzi Pan każdego dnia. Zobacz;

1.  Niemen śpiewa: „czasem ci wstyd przyznać się, a jednak często jest tak, że człowiek zabija słowem." To prawda, że słowa zabić - to wiedzą nawet dzieci wyzywające i grożące innym (z tego powodu wiele dzieci nie chce chodzić do szkoły). Ja mam taką potworną wadę i wolno wychodzę z niej...

2. „przyszedł czas, najwyższy czas nienawiść zniszczyć w sobie”. Jeżeli chcesz należeć do Mnie, mówi Pan musisz kochać swoich wrogów i prześladowców. To jest bardzo trudne, ale jest to droga do ś w i e t o ś c i !!
3.  „uśmiechnij się /../ na dzień szczęśliwy nie czekaj /../ bo kresu nadejdzie czas”. 
To wielka prawda, bo mało w nas pogody, życzliwości, powitania ze szczerym uśmiechem, dobrego słowa, pocieszenia, itd. Ja raczej głupio żartuję. Humor sytuacyjny, ale można trafić nie w czas. Taka jest pogoda mojego ducha. I odwrotnie, bo po Eucharystii nie ma mnie dla świata, uciekam przed ludźmi...

4. „moja droga ja cię kocham." Zbyt mało miłości okazujemy współmałżonkom.

5. przypomina się poranek…prosiłem Pana kilka razy o czas! Przecież trzeba cieszyć się tym, co się posiada…dom, kościół, ojczyznę. Brak tylko czasu.

     Dzisiaj pierwszy raz napłynęło uczucie odwrotne do pracoholizmu. Prosiłem Pan o czas, ale dla Niego, a uzyskam go poprzez zaprzestanie dyżurów w pogotowiu. Ja jestem chory (wada serca) i mam blisko do przejścia na emeryturę...po co mi ten zarobek?

    Na dalekim wyjeździe pogotowiem popłynie modlitwa w intencji tego dnia...

                                                                                                                            APeeL