W myślach „rozmawiam” (szkolę duchowo);
- kazał pan wołać do Nieba, do Boga, robię to i nic!
- tak, ale ja zapytam…ile lat Bóg wołał do Pana?
Pragnę być poważny, ale stykam się z różnymi pacjentami…od smutnych i przestraszonych do pogodnych i żartujących aż szyderców. Ten niewidomy jest w tej grupie i pracujemy na jednej fali (zawsze przychodzi w nawale chorych);
- szedłem do pana i modliłem się, aby pan był
- trzeba to czynić przed wyjściem, bo tak to z modlitwy robimy sobie żarty!
- moja kobita nic nie pamięta, kiedyś w złości chciałem ją zrzucić z balkonu
- moja odwrotnie wciąż przypomina wybryki...
Wczoraj zmarnowałem całe popołudnie. Bardzo źle się czułem, zbyt dużo zjadłem, senność, ciężkość, niemożliwa modlitwa...ponadto idzie zmiana pogody dająca bóle i zawroty głowy.
Zły wiedział że dzisiaj będę sam w przychodni (kierowniczka lubi niespodzianki)…dlatego nastawiłem budzik na późniejszą Mszę Św. Dobrze, że nade mną czuwa Anioł.
Z włączonego radia Plus popłynęły słowa „mojego” kapłana; „Pan do którego przychodzimy i przed którym stajemy jest Bogiem pełnym mocy dla którego wszystko jest możliwe. Każde Jego Słowo ma moc odmienić nasze życie. Bóg może i chce działać w naszym życiu…w życiu każdego człowieka. Pozwólcie działać Bogu w waszym życiu”.
Nagle poczułem moc z pragnieniem pomagania i bycia na wcześniejszej Mszy Św. Trzeba służyć i pomagać jeden drugiemu. Moi koledzy strajkują, upadnie szpital. Widzę wielką łaskę postu...aż kręcą się łzy w oczach.
Dzisiaj Msza Św. jest odprawiana przez „popa”, a dla innych Bin Ladena (broda). Na kolanach zawołałem zadziwiony: „Panie jak ja żyłem? Skąd czerpałem moc? jak to było?” Teraz: „ledwie oczy przetrzeć zdołam wnet do mego Pana wołam…do Pana na Niebie i szukam Go koło siebie”.
Tak właśnie było dzisiaj. Ludzie nie szukają mocy Bożej od rana. Na nabożeństwie jest zawsze tylko kilka osób. „Pan Jezus już się zbliża…Bóg Sam odwiedza mnie…O Jezu wspomóż łaską, bym godnie przyjął Cię”. To był bardzo ciężki dzień pracy (7.00 - 16.00).
Zyta Gilowska jest w szpitalu - bardzo ciężka praca w rządzie. Z TV płynie program o społeczeństwie pszczół. Ukazana jest ich organizacja i praca z podziałem na role: są tam zwiadowcy, strażnicy, pielęgnujące królową i cała masa pracowników. Nie wolno załatwiać się w ulu. Coś pięknego...
Przypomina się spotkanie pacjentki, która przynosi miód. W moim gabinecie spotykam ludzi różnych zawodów, w tym bardzo pracowitych. Dzisiaj ostatnim pacjentem był garbarz...po 40 latach pracy w zawodzie.
APeeL