Po przebudzeniu w nocy przepłynęła dzisiejsza duchowość zdarzeń. Rano przed mszą śpiewałem: „Mój Mistrzu (...) chodź ze Mną zbawiać świat (...)”, a ze starej kasety popłynęło: „W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Na Mszy św. w serce wpadła pieśń: „Kiedy ranne wstają zorze /../ bądź pochwalon Boże wielki”, a moją uwagę przykuły piękne słowa o Ojcu Najświętszym, które wymawiane są rytualnie.
W momencie uniesienia pateny i kielicha poczułem delikatną obecność Boga. Łzy zalały oczy. To nieprzekazywalne. Dzisiaj spotkała mnie wielka łaska, bo w jednym błysku Światłości wyjaśniła się moc naszego przebaczania.
W niedzielę Miłosierdzia Bożego (19.04.2009) byłem na nabożeństwie w oś. „Emaus” i tam natchniony przez Pana Jezusa ofiarowałem 18 miesięcy udręk w intencji kolegi, lekarza-psychiatry, który powalił krzyż (straciłem prawo wykonywania zawodu, ponieważ moją wiarę potraktowano jako chorobę).
Bóg pokazał mi, że przebaczanie uwalnia nas od grzechu i sprawia, że rośniemy duchowo. Rezygnując z walki o swoje, odrzucamy złość i przestajemy grzeszyć. Bóg nagradza to słodyczą Krzyża Zbawiciela. Ta właśnie słodycz napłynęła pod krzyżem, którym się opiekuję. To nieprzekazywalne i nie pojmie tego człowiek bez łaski Bożej.
W ręku książeczka, która „wyjęła się” z pliku w kawiarence internetowej: „Klucz do tajemnic umysłu”. Leszek Żądło pisze w niej o metodzie regresing. Ateistyczne brednie (reinkarnacja + wiara w Boga), ale trafiłem na słowa o Bogu: „(...) Pełnego wyzwolenia i szczęścia możesz dostąpić, gdy otworzysz się z wdzięcznością na przyjmowanie łaski bożej, na którą nie trzeba zasługiwać (...)”.
Każdego dziwi fakt, że Bóg daje łaskę wybrania tym, którzy w naszej ocenie na to nie zasługują! Nie zasługujesz, bo żyłeś grzesznie.
W tym momencie przyszły zamówione książki:
1. „Rekolekcje z egzorcystą”, gdzie po otwarciu trafiam na słowa: „Spowiadam się, czyli wyznaję grzechy, Bogu Wszechmogącemu i Wam Bracia i Siostry”. Każdego dnia mamy prosić o wybaczenie.
2. „Przesłuchanie o. Pio”.
Świętego zakonnika na początku jego drogi do świętości badają inkwizytorzy.
W ręku też świadectwo lekarki G. Polo „Trafiona przez piorun” („życie po życiu”), które ma rozpowszechniać.
Godz. 1.00. Napływa, abym wrócił do czytań.
Dz 8. 26-40 „Anioł Pański powiedział do Filipa: „Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy (...)”. Na wozie jechał Etiopczyk, ekonom królowej. Filip wsiadł na jego wóz i zapytał, czy rozumie, co czyta?
„(...) Jakżeż mam rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni? (...) Prowadzą Go jak owcę na rzeź. (...) W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. (...) Jego życie zabiorą z ziemi”.
Teraz ja zapytam: czy prorok był prowadzony? Może mówił od siebie lub do siebie? A skąd moje przeżycia o których piszę, gdy lud smacznie śpi?
Dalsze moje zadziwienie to Ew. J 6, 44-51): „(...) Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie pociągnie go Ojciec, który Mnie posłał „(...) Napisane jest u proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do mnie (...)”.
Nie wiedziałem, dlaczego w ręku znalazł się zapis z dnia 18.03.2009 św. Józefa Oblubieńca NMP? To jasne, przecież ojciec ziemski Pana Jezusa wyraźnie miał powiedziane, aby nie porzucał Maryi, ponieważ to, co się poczęło, jest z Ducha Świętego.
Wiem, że od Opiekuna Jezusa mam uczyć się cichości, pokory i czynić wszystko z miłością, a On ma mi w tym pomagać.
W „Agendzie” czytam słowa napisane małym druczkiem: „(...) Bóg dał nam w Nim przykład pokornego posłuszeństwa, wiary i ofiarnej służby. (...) Nasz dom i serce musi być o t w a r t e dla Jezusa (…). Bóg często zaskakuje nas Swoimi darami i daje więcej niż się spodziewamy (...)”.
To wiem, bo Pan Jezus jest każdego dnia w moim sercu i zalewa największym darem czyli miłością, a ja z wdzięczności mam przyjmować różne cierpienia, które otrzymuję za Jego przyzwoleniem.
Drogą do prowadzeniu przez Boga Ojca jest: „bądź Wola Twoja”. To trudne, ale dzisiaj daję przykład tego prowadzenia. Znowu kaseta, gdzie św. Augustyn woła to, co wiem, że Bóg stworzył mnie, abym wrócił do Niego, bo tu nie znajdę ukojenia. „(...) Jak wielki jesteś Panie. Jak godzien by Cię sławić. Wspaniała Twoja Moc. Mądrości Twej nikt nie zmierzy. Pragnie Cię sławić człowiek (...)”.
Minęła doba, znowu noc. Jak nastąpił odczyt dzisiejszej intencji? Wyjeżdżamy z żoną do szpitala, w którym leży wnuczek po zabiegu. Modlitwę do św. Krzysztofa kończy prośba: „Boże prowadź”. Droga. Prowadzenie. Zobacz, jak Bóg wszystko ukazuje... APEL