Jadę do kościoła, a ks. Zawitkowski mówi o zawodach i zawodnikach, bo zwycięża jeden. Widzę lud Boży; od wrogów poprzez letnich katolików do świętych. Tak jak w każdej dziedzinie.
Dziwne, bo zamknięta jest szeroka brama i muszę wejść przez wąską furtę. Zważ na znak, bo szeroka brama prowadzi do zguby, a furta do zbawienia. Ta droga jest dłuższa z utrudnieniami. Później okaże się, że ta wąska furta dotyczy tych, którzy przebaczają, wykazują miłosierdzie.
„Patrzy” wiz. Ducha Świętego, a siostra śpiewa o ogrodzie Oliwnym, gdzie Jezus prawie kona przed Bolesną Męką. Przez serce przeleciał dreszcz, bo grupa kobiet z żoną śpiewa „Godzinki”.
Jakieś odczucie, że Bóg zawsze nam przebacza, a właśnie do konfesjonału idzie kapłan. Bóg przebacza, ale tylko Jego sługa może dać odpuszczenie grzechów lub może zatrzymać tą łaskę. Przebaczenie to wielka próba, szczególnie, gdy dotknie nas niesprawiedliwość, cierpienie niezasłużone.
To wielka łaska niezrozumiała dla „bogów” tego świata (omerta z wyrokiem śmierci na zdrajców). Taki sam wyrok spotka ich samych później, a czas płynie: z belką w oku i zatwardziałym sercem żaden nie wejdziesz do Królestwa Bożego. Siostra właśnie śpiewa: „Przeprowadź nas Jezu przez śmierci próg, gdzie nas czeka Miłosierny Bóg”.
Nie uśmiechaj się, bo wszystkiego dowiesz się po śmierci i będziesz czekał na modlitwy „moherowych beretów”, a te panie najczęściej wołają o swoje zdrowie. Będzie wówczas pragnął, aby ktoś wrócił na ziemię i powiedział jak tam jest. Przecież jest już Kościół Pana naszego.
Nic nie da nawet wielka reklama o Królestwie Niebieskim, a nie dadzą takiej w „Nie”, „Gazecie Wyborczej”, „Fakcie”, „Faktach i mitach”. Tam właśnie powinien trafić krzyk Pana!
Słychać śpiew ptaszków. Po trudnym odczycie intencji napływają dwa zdarzenia; list Episkopatu Polski do Episkopatu w Niemczech; „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” oraz JP II w celi Ali Agacy, który całuje jego rękę.
Dla kontrastu Kargul i Pawlak: ”sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Ile wielkiego zła może powstać z powodu braku przebaczenia, a większość spraw jest błaha („miedza”). Nierzadko może dojść do mordu.
Takim symbolem przebaczenia jest podanie ręki, mediacja. Jak Pan Bóg to wszystko ukazuje. W naszym kościele to Sakrament Pojednania z Bogiem, ale nie możesz pojednać się z Bogiem przed pojednaniem się z braćmi. Jaki sens ma pójście do Domu Pana z nienawiścią do drugiego człowieka. Trzeba pojednać się „jeszcze w drodze”.
To bardzo trudne, a przecież dotyczy ludzi bliskich, rodaków, sąsiadów lub członków rodziny. Cóż dopiero obcokrajowiec. To wielka próba Boga. Trudno pokonać siebie, gdy dosięga nas niesprawiedliwość. Z zadrą w sercu nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego.
Bóg przebacza nam przez kapłanów. Wielu z nich to tylko szata, ale moc Bożego przebaczenia ta sama. Sam akt może być „byle jaki”, ale tutaj liczy się serce padającego na kolana. Kapłan może być śpiący, chory, zły…tak jak lekarz. Załatwi w złości, ale pomoże.
Jakże to wszystko proste i zadziwiająco zgodne z moim odczuciem. Kapłan jako człowiek w konfesjonale nic mnie nie obchodzi. To sługa w służbie Boga. On daje przebaczenie, zleca pokutę, a jego ręce nawet „brudne” podają mi Ciało Zbawiciela, bo skalany nie kala Eucharystii.
Napływa babcia z demencją sądzona za dwie kostki masła. To typowy brak przebaczenia i szum medialny, a w tym czasie rozkrada się ojczyznę.
Dopiero następnego dnia ukoi modlitwa, łzy zaleją oczy, a zbolałe serce otrzyma wytchnienie. Modlitwa jest łaską Boga naszego. To tajemnicza rozmowa ze Stwórcą. Dlaczego Pan dał taką formę odpocznienia duszy?
Ciało fizyczne ma swoje potrzeby (sen, leżenie), masaże, zabiegi, ciepłą kąpiel. Dusza potrzebuje Boga, a łączy się z Nim poprzez Kościół katolicki, który ma nieskończone możliwości.
Duch Święty każdego poprowadzi inaczej. Przecież starowinka trzymająca różaniec w drążącej ręce nie przyjmie mojej formy łączności z Panem Jezusem… APEL