Wczoraj przechowywałem z alkoholem, a żona wypowiadała mi, że nie jestem jej mężem, a nawet groziła, że ucieknie! Przykro mi, bo jutro mam ciężki dzień przed środą, gdzie pościmy w intencji pokoju na ziemi, a pracuję od rana do wieczora i to po dzisiejszym dyżurze w pogotowiu!
Teraz, gdy idę do pracy serce zalewa Smutek z powodu upadku, a na dodatek podasz deszcz. W tym wszystkim popłynie początek mojej modlitwy przebłagalnej czyli "Święte Osamotnienie Pana Jezusa "za tych, którzy sami sobie szkodzą"!
W śnie, nad ranem mignęła figurka Pana Jezusa...niosącego krzyż, pięknie lśniący blaskiem srebra, ale tam moja postać! Tak Pan pokazał, że dzisiaj niesie mój krzyż, a nawet mnie! To prawda, ponieważ jestem bardzo słaby i niewyspany.
Jakby na ten czas pada deszcz, chce się płakać i w tym smutku popłynie moja modlitwa przebłagalna! W przychodni jakoś poszło (dziwne, bo już byłem wolny o 13.00), a od 15.00 trafił się daleki wyjazd, a lubię takie. Będę kontynuował moją modlitwę przebłagalną z koronką do Miłosierdzia Bożego, pomoże także drzemka. W oczekiwaniu na przyjęcie pacjenta spałem pod szpitalem przez godzinę! Wtedy była zasada, że nie puszczano karetki aż do załatwienia pacjenta. Zobacz pomoc Pana Jezusa.
Jeszcze sen w pokoju lekarskim i wizyta w domu sióstr Matki Bożej Niepokalanej z piękną figurą Pana Jezusa z Sercem. Pokazano kaplicę z postacią Matki, a ja wiedziałem, że jest to wielka łaska. Pan dzisiaj niesie mój krzyż! Zapisuję to w nocy i płaczę! Zrozumie to taki jak ja. Rozłąka ze Stwórcą to wielki ból, a w chwilach, gdy masz kaca nie możesz w pełni czuć Serca Najświętszego Pana Jezusa. Taka jest konstrukcja świata widzialnego i niewidzialnego.
Skończyłem moją modlitwę ("św. Agonia Pana Jezusa z 7-ma słowami na krzyżu") i wcześniej poszedłem spać... zerwano przed północą. Jakże Pan chronił mnie dzisiaj, spokojnie spożyłem kolację przed jutrzejszym całodobowym postem w intencji pokoju na świecie.
Ostatni wyjazd był tuż przed zakończeniem dyżuru. Zrozumiałem moją nędzę, bo Zbawiciel zostawił mi wybór, wybrałem zło, ale on nie opuścił mnie w słabości. Żona groziła ucieczką i robiła ze mnie "dobrego", a tak jest z tymi, którzy oceniają nas zewnętrznie! Stwórca nie opuszcza swojego dziecka - jest przy nim w jego słabości.
W ciągu dnia przepływały zdarzenia związane z tymi, którzy sami sobie szkodzą...
- złapany przez policję pijany kierowca
- wpakowany do aresztu lub - trafiający do izby wytrzeźwień
- ostatni to 50-latek, który porzucił żonę, mieszka z drugą i ma sześciomiesięczne dziecko. Zapisuje to w ciszy nocnej, a śpiewają mi Trubadurzy (zespół muzyczny): "Znamy się tylko z widzenia (...) uśmiechamy się czasem do siebie (...) Wszystkie nasze dzienne sprawy (...) oprócz siebie nic nie mamy (...)!" Popłakałem się, wrócił Pan Jezus, a ja wołałem: "Dziękuję Panie Jezu za Twoją pomoc i niesienie mojego krzyża!"...
APeeL