Tutaj w znaczeniu: złudne nadzieje, pozory czegoś, fatamorgana.

       Szatan działa szczególnie rano w naszej słabości, właśnie nie mogę odmówić krótkiej modlitwy "Anioł Pański". Musiałem sięgnąć po wodę święconą oraz zawołać do Boga Ojca: "Ojcze! Ojcze! Nie chcą Ciebie, jakże cierpisz z tego powodu."

     Serce zalał wielki smutek, a zarazem pokój, bo wzrok zatrzymał się na "Traktacie"...o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny z jego zawołaniami:

- "Różo męki i chwały

- Najpiękniejszy kwiecie nieba."

    To najsłynniejsze dzieło św.Ludwika Marii Grignion de Monfort, które zostało odkryte wiele lat po jego śmierci, zgodnie zresztą z zapowiedzią samego autora. Przewidział, że Szatan uczyni wszystko, by ukryć je przed światem.

     Wyjechałem wcześniej do pracy, bo dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, ponieważ jestem sam. Żal mi pilnowanie mojej osoby przez "sługi za szlugi", a w ten sposób traci się wolną wolę. Po drodze podjechałem pod "mój" krzyż podlać kwiaty, a tam ktoś je przekopał! Uratował mnie strajk personelu, ponieważ z tego powodu nie przybyli chorzy.

     Biednej podarowałem kawę, a ona mnie pocałowała! Przybyła matka dzieciątka z hemofilią, która jest w jego szkole na każdej przerwie. Poprosiłem, aby to cierpienie uświęciła...ofiarowując Matce Najświętszej w intencji pokoju w b. Jugosławii.

     "Proszę też przekazać synka pod ochronę Matki Prawdziwej, bo sama pani nie poradzi, wykończy się lękami i fizycznie". W ludziach jest mała wiara...w proszeniu o pomoc, raczej polegają na sobie.

      Z drugiej strony nie wolno modlić się "głupio". Nawet żona zrozumiała błąd, ponieważ wybrała powołanie dla syna! To skończyło się przerwaniem studiów i jego niepotrzebnym wysiłkiem. Natomiast moja ziemska matka chciała, abym został stolarzem po ojcu!

     Około południa była chwilka ciszy, serce zalewała tęsknota za Matką Jezusa...naszą, moją i twoją. Zawołałem tylko: "Twoje Serce ogarnia cały świat. Ty pragniesz szczęścia każdego. Przy moich narodzinach dotknęłaś mojej głowy i będziesz ze mną na końcu tej drogi".

     Popłakałem się, a w tym czasie śpiewał Donovan: "Jezu! Jezu mój!" Ta piosenka potwierdziła życie mirażami: "dziewczyny gadają o swoim życiu towarzyskim. Są zrobione ze szminki, plastiku i farby (..), odrobiny czerni na ich oczach. Całe życie pytałaś, kiedy twój tatuś z tobą pogada (..) Wiesz, że ona lubi światła nocą w neonowych reklamach Broadway'u (..)."

      W tym czasie narastała tęsknota za Ojcem Prawdziwym...tak około 12:30 wyłoniła się intencja tego dnia. Takie przeżycia bardzo wyczerpują ciało i musiałem się chwilę zdrzemnąć na leżance lekarskiej. Zerwał mnie kierownik z prośbą o zastępstwo...aż zawołałem do Matki Bożej: "Pod Twą obronę"...

     Na ten moment ze szpargałów wygrzebałem list pacjentki, gdzie było słowo m i r a ż e, jako potwierdzenie moich modlitw! Napłynęła pewność, że Bóg Ojciec może wszystko, na nic nasze wysiłki chroniące rodzinę, majątek i duszę! Nie pokonasz sam przywódcy demonów, który według słów pacjentki "jest napęczniały nienawiścią do człowieka i ciężko pracuje przeciw Bogu". Oszust i Kłamca jest niezmordowany!

     Pan sprawił, że na początku dyżuru w pogotowiu na kolanach odmawiałem "św. Poniżenie Pana Jezusa", a po czasie karetką trafiłem do pacjenta z obrazem Serca Zbawiciela w koronie cierniowej "przywiezionego w czasie wojny z Niemiec"...taki właśnie był stan mojego serca!

     O 18:30 wzrok padł na książeczkę, a ja od razu wiedziałem, że mam odmówić "Litanię do Matki Bożej", ponieważ właśnie trwało nabożeństwo w naszym kościele. Zważ, że jestem prowadzony delikatnie, bez demonicznej nachalności!

      Szatan chciał przerwać ten trans duchowy zalewając mnie pragnieniem gry w pokera! Świat nie chce i nie zna mocy w słabości, a tak to sprawił Wszechmocny Bóg Ojciec. Jego miłość i miłosierdzie sprawia pragnienie zbawiania ludzi, a to zarazem jest wielka łaska...

     Z włączonego radia popłynęły słowa ataku na kościół za "jego pychę i wielką niesprawiedliwość". Zważ, że kościół, który wskazuje na grzeszność jest pełen pychy!

       Jakby dla kontrastu z ponownie włączonego radia popłynie relacja kapłana o Mszy świętej w obozie koncentracyjnym, gdzie ludzie płakali podczas Eucharystii z pilnującym esesmanem!

     Smutek zalał serce i w takim stanie miałem wyjazd karetką, a właśnie w koronce pokoju wypadła modlitwa za rodzinę. Po powrocie chciałem coś przeczytać, ale naprawdę poza Panem Jezusem nic mnie już nie interesuje.

    "Gazeta lekarska", mecz, karty i jedzenie...to wszystko jest nic!. Natomiast z książeczki pod palcem padły do mnie słowa: "niechże z Nim przebywanie będzie radością mą!" (to z pieśni "Jezusa ukrytego"). Natomiast w "Słowie" przeczytam: "Kto trwa we mnie, a ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze mnie nic nie możecie uczynić".

     Tak właśnie Pan szkoli, a to zapowiedział wczoraj! To trwanie, tęsknota i pragnienie modlitw: "Och Jezu mój! Tylko Ty znasz nasze potrzeby! Ja to czuję i każdy czas poza modlitwą - jest straconym!"

     Wróciłem do Koronki Pokoju za rodzinę, gdzie wołałem za każdą osobę swoimi słowami. Podziękowałem Bogu Ojcu za ten dzień, także postu ścisłego...teraz bardzo smakowały mi dwa jabłka!

                                                                                                                                            APeeL