Przyśnił się zmarły ojciec i brat, ale inni...myślę, że byli w postaci duchowej. W dalszej części snu trafiłem na wielu chorych leżących z wnoszeniem następnych, a na końcu ledwie żywego prosto z "uroczystości".
Obudziłem się o 6:00 z sercem pełnym lęku i niepewności. Zacząłem nawet wołać do Boga Ojca: "Tato! Tato!". Podjechałem pod przychodnię, ale była jeszcze zamknięta... posłuchałem natchnienia, aby wstąpić do kościoła! Udało się, a serce wołało z płaczem: "Jezu! Jezu! Dlaczego tak obdarowujesz?".
Nagle rozumiałem jak wielkie łaski spływają na moją osobę; praca, dom, żona, chleb nasz powszedni z łaską wiary i kościołem w pobliżu! A to miejsce przez które można trafić do Ojczyzny Prawdziwej. Jeszcze Bóg Ojciec, Stwórca wszystkiego. Jednak ludzi nie zauważają tych darów.
Po zjednoczeniu z Panem Jezusem, pracuję z miłością do pacjentów, mimo nawału i bałaganu: wchodzą, a nawet wpadają, a na koniec przybył pacjent z uroczystości rodzinnej (ze snu). Kupiłem Panu Jezusowi piękny wazon pod krzyż z kwiatami, wszystko podlałem, a radość zalała serce!
Z rozpędu zacząć sprzątać w piwnicznej suszarni, a podczas podłączenia odkurzacza zostałem porażony prądem. Złość, ale miałem to zrobić. Jak się później okaże był to początek odczytu wyżej wymienionej intencji modlitewnej. Szybko płynie czas...już czeka na mnie Pan Jezus w kościele parafialnym.
Zmęczenie, a jutro mam dyżur w pogotowie. Właśnie odczytałem intencję, krzycząc zadziwiony, bo będę mógł odmówić modlitwę: jako porażony prądem mogłem zginąć. Jest oczywiste, że zawsze otrzymuję namiastkę danego cierpienia, bo zabity nie mógłbym się modlić! A tu...
- walki z bykami
- bandycki napad
- wyścig w zaprzęgów z upadkiem konia
- samolot nie mógł normalnie wystartować
- pożar wieżowca z ratowaniem ludzi z użyciem helikoptera
- płonąca żywcem po oblaniu się alkoholem oraz poparzenie wrzątkiem.
W tym czasie falami napływała miłość do Zbawiciela! W tym czasie z telewizora napłynął obraz Pana Jezusa z Całunu, a taki mam na półce! Popłakałem się w oczekiwaniem na syna, który pojechał na mecz do Łodzi. W tym czasie przepływał świat z wypadkami, wybuchami oraz plagami! Cały czas trwało poczucie obecność przy mnie Pana Jezusa. APeeL