Tuż po wejściu do łóżka zerwała się nawałnica (pioruny wywołujące strach), a dodatkowo przeszkadzają komary. W śnie jechałem ze zmarłym bratem, a w tym czasie atakował nas wielki pies! Planowałem Mszę świętą o 6:30, ale przeważyła miłość do żony.

     Jak wielkich udręk doznają ci, którzy poszli za Panem Jezusem! Znowu mam sen, ale przeszkodził syn, ponieważ źle mu we własnym łóżku! Dodatkowo zerwał budzik, a w tym czasie płynęły obrazy...

- inwalidów, którzy mają tak wiele przeszkód

- rolników, którzy z płaczem sprzedają swoje produkty, chyba dalej są traktowani jako kułacy!

- trwające próby dotarcia do zatopionego okrętu podwodnego "Kursk"...

   Jadę do pracy z pragnieniem przyjęcia Eucharystii z wołaniem do Boga Ojca: "Tato! Och Tato! Przepraszam, bo pragnę żyć tylko dla Ciebie"! Zdążyłem podejść do Komunii świętej i wrócić do przychodni z utrudnieniem, ponieważ laweta blokowała drogę!

     W ambulatorium pogotowia czekała babcia przywieziona wozem konnym, ale nie mogłem jej załatwić, ponieważ miałem już dwa pilne wyjazdy karetką.

      Trafiłem na młodego człowieka, który doznał perforacji wyrostka robaczkowego! Tak poznałem intencję tego dnia. Teraz jestem u wojskowego z ciężka dyskopatią (przy „centralnej” jest to groźne, ponieważ trwa ucisk na rdzeń kręgowy)!

     Znowu daleki wyjazd, ale jeszcze nie wiedziałem że z tym chorym zejdzie do 14:30. Wówczas był głupi pomysł trzymania karetki aż do decyzji lekarza izby przyjęć. W szpitalu nie chcieli go przyjąć, ponieważ był członkiem innej kasy! W tym czasie trwały kłótnie i bałagan...odesłano nas do Warszawy, ale trafiliśmy na objazd, a dodatkowo nie chcieli go na Wołowskiej (pion policji)...musieliśmy jechać na Szaserów.

    Pan sprawił, że ugasiłem pragnienie chłodzoną wodą i to źródlaną ("Eden") w izbie przyjęć...łapczywie wypiłem 5 szklanek! Mam szczęście do pracy, bo...

- chirurg wyjął dziadkowi cewnik i trzeba go założyć

- przypomniał się kolega lekarz, który ma ten sam problem, nawet leży na urologii

- trafiliśmy do babci :w polu” i do drugiej, obok

- teraz zwyrodnienie kolana i to u mojego pacjenta

- jeszcze babuszka z parkinsonizmem pragnąca uzdrowienia, a ja nie mam takiej łaski!

     Nagle zarobiłem badając dwóch kierowców na amatorskie prawo jazdy! Pocałowałem Twarz Zbawiciela z dziękczynieniem za wszystko, a pokój i radość zalały serce. Kupiłem i zawiozłem lody żonie oraz pieniądze...w wypadku pokusy, bo przez lata marnowałem na alkohol oraz grę w pokera!

     Chirurg szył ranę, a mnie trafiła się zakrztuszona, która okropnie kaszlała i nie mogła złapać oddechu...z okropnym krzykiem pielęgniarki. Udało się to opanować i po zastrzyku choa wróciła do siebie.

       Straszliwie atakowały komary, to wprost plaga nie do pokonania, ponieważ pogotowie jest w lesie. Nie mogłem zasnąć, ponieważ kolega w pokoju za ścianą przez godzinę wybijał je do ostatniego!Po chwilce zerwano na wyjazd do dziadka z migotaniem przedsionków!

      Na ścianie jego mieszkania był obraz Pana Jezusa w koronie cierniowej! Musiałem z nim jechać do szpitala. To sprawiło, że zakończyłem moją modlitwę - dodając w intencji tego dnia – ponowną koronkę do Miłosierdzia Bożego! Tak wybiła północ, ale udręki będą trwały jeszcze następnego dnia.                                                                                                                                           ApeeL