Ciężko jest niewolnikowi z samego rana, a mam szczęście do pracy z wynagrodzeniem jak u wszystkich. Jeden z pacjentów zapytał dlaczego się spieszę? W sensie, że przychodzę wcześniej do pracy, a nie mogłem wyjść o 14:00!

      Wracałem rozgoryczony, bo wróciła bogaczka (dwie wille, sklep i wzięty zakład rodzinny) z prośbą o podbicie dwóch książek dla celów sanepidu (normalnie płatne) i przedłużenie zwolnienia z pracy (nie płaci wówczas ZUS-u).

     Ja wyszedłem spocony i to z trudem, bo w gabinecie był masakryczny upał (dwa okna)! To wszystko wytrzymałem dzięki Panu Jezusowi. Wołałem tylko: „Tato! Tatusiu!” Znowu dyżur w pogotowiu, a serce zalane poczuciem krzywdy, szczególnie tych, którzy nie są docenienie...

- oto ofiary rozpadających się zakładów

- ukradziono pieniądze z funduszu emerytalnego

- trafię na film z udziałem chłopca żądającego zapłaty

- chory ukąszony przez osę, a nie ma dokumentu ubezpieczenia

- wróciła porzucona przez męża, której dzieci tęsknią za nim... 

     Jakże to wszystko jest w moim sercu, ponieważ sam należę do takich. Kiedyś w proteście zwolniłem się, ale to nic nie dało, musiałem wrócić do pracy. Pali się kontrolka samochodu, który upomina się na dolania benzyny. Pragnę wygrać w To-To, a na ten czas Pan Jezus mówi z "Prawdziwego życia w Bogu", że dla dążących do świętości...nagroda jest odwożona!

     Dzisiaj jest ciężki dzień dla mojego organizmu, ponieważ idzie wyż z wiatrem, to zarazem pomaga w pracy, ponieważ w tym czasie występują zawały serca oraz udary, napady różnych kolek (wątrobowej i nerkowej), zaburzenia rytmu serca, migreny, a nawet nagle zgony. Na wyjeździe odmówiłem moją modlitwę, a sen był niemożliwy z powodu zlewnych potów...                   

                                                                                                                    ApeeL