Nie planowałem Mszy św, porannej, ale po przebudzeniu napłynął wyraźny obraz Matki Bożej Płaczącej ze łzami na policzkach. W bólu moje oczy też zalały łzy, ponieważ ujrzałem świat odwrócony od Stwórcy!

     Przeprosiłem za upicie się na kursie w Szczyrku (w czerwcu), a to była wielka łaska (kurs zapłacony przez przychodnię, cały czas modliłem się i miałem zamiar być tam na Mszy niedzielnej)! Szatan zaprowadził mnie do barku w piwnicy hotelu! Mogłem tam zginąć. Teraz popłakałem się z głębi bólu serca, a duszę zalał niewyobrażalny smutek...uwięzionego w ciele!

    Zrób taki filmik lub rysunek w którym ciało ciągnie ziemia, a duszę niebo! Aby to zrozumieć trzeba mieć łaskę pragnienia powrotu do Królestwa Bożego z ujrzeniem nieskończonych przeszkód!

Dzisiaj, gdy to przepisuje (21 czerwca 2025 roku) trwa wojna Izraela z Iranem z właśnie ewakuowanymi Polakami z tych terenów! Ile przeszkód przeszli mimo zorganizowanej pomocy! Piszę to, a właśnie z telewizji RTL7 kobieta mówi: "widzę człowieka zakutego w łańcuchy"!

     To jedno zdanie wyjaśnia wszystko, bo tak jest z naszą duszą wcieloną...w cud stworzenia jakim jest nasze ciało fizyczne, podobne do całego świata zwierzęcego. Można powiedzieć, że nasze dusze są zakute w ciała fizyczne!

     Wcześniej znalazłem się pod Domem Pana na ziemi, a radość duchowa zalała moje serce - nie można tego przekazać. Dodatkowo napłynęła bliskość Matki Najświętszej, którą prosiłem o ochronę mojej rodziny.

    Św. Paweł przestrzeże nas (Tes 3,6-10.16-18) abyśmy stronili „od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi”.

    Psalmista zawoła (Ps 128,1-2.4-5): „Błogosławiony każdy, kto się boi Pana, kto chodzi Jego drogami”. Natomiast Pan Jezus mówił prosto w oczy faryzeuszy i uczonych w Piśmie, że są obłudnikami...podobnymi do grobów pobielanych…

    Podczas powrotu zza autobusu z całą siłą ruszył na mnie inny, a w gabinecie lekarskim trzaśnie w kloszu dwusetka! To jest tak zwana duchowość zdarzeń przydatna później do odczytu wyżej wymienionej intencji modlitewnej! Tak było też z zasłoniętym kierowcą. 

    Praca trwała w przerwach od 7:00 do 15:00, dużo chorych, kłótnie, a ostatnia prawie umierała...przekazałem ją do pogotowia, które jest u nas na parterze. Przybyły też zdrowie babuszki pragnące zdrowia, bo jest najważniejsze.

    W tym czasie z radia płynęły tęskne melodie, a to zawsze budzi tęsknotę za Bogiem Ojcem z wyciskaniem łez. Tak trzeba grać Trójcy Świętej! Jakże cierpienia (wszelkiego rodzaju) zbliżają nas do Boga Ojca. Możesz ujrzeć to na małym szkrabie, który po upadku biegnie z płaczem do tatusia ziemskiego! W wielkim bólu miłosnej rozłąki wracałem od domu wołając: "Tato! Tato!"

     Krążyłem po mieście w bólu, a po chwilce snu wróciłem na ponowną Mszę świętą, ponieważ jutro mam dyżur w pogotowiu. Po drugiej Eucharystii straciłem ciało, szedłem noga za nogą i nie mogłem dojść do siebie. To wynik przewagi duszy nad wyczerpanym ciałem. Na ten czas z "Prawdziwego życia w Bogu" popłyną do mnie słowa: 'twoje udręki wprowadzą światło do Mojego Kościoła". Padłem po odmówieniu modlitwy w intencji tego dnia...                                  APeeL