Święto świętych Młodzianków

      Szkoda, że nie poszedłem na Mszę świętą poranną, bo dzisiaj pracuję do 15:00 z późniejszym dyżurem w pogotowie, a jutro w ciągu do 18:00! Serce zalało poczucie rozłąki z wołaniem: "Tato! Tato! Tatusiu!" Zrozum, że mnie nic nie brakuje!

    Nawet dzisiaj żona jest zadowolona, ale nie wie, że synek zrobi jej niespodziankę (sprowadzi narzeczoną 31 grudnia)! To jego naiwność, nie nadaje się do małżeństwa jako maminsynek!

     Jednak po śniadaniu trafiłem na Mszę świętą, zdążyłem na czas Ewangelii (Mt 2,13-18) w której św. Józefowi Anioł Pański rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.

     Po Eucharystii łzy zalewały oczy, a właśnie płynęła kolęda: "Jezus Malusieńki”. W wyobraźni znalazłem się w Grocie Narodzenia, a to był wyraz Mądrości Boga Ojca, gdyż naród wybrany czekał na mocarza.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (14 sierpnia 25 roku) dalej czekają na wymyślonego przez siebie Zbawcę...taka jest nasza mądrość! A podczas przyjęć chorych przesuwali się pacjenci mający różne sprawy kłopoty...

- pierwsza „chora” nie spała cała noc, ponieważ wczoraj zapomniała odhaczyć się w Urzędzie Pracy, wtedy traci się ubezpieczenie i ciągłość...poratowałem ją  zwolnieniem, ponieważ miała migrenę 

- dziadek wstydzący się zakażeniem owsikami

- musiałem poprawić adres na wydanym zaświadczeniu do prowadzenia pojazdów silnikowych

- chory, ale nie zgłosił się na sprawę sądową

- jeszcze zaświadczenia do opieki społecznej o zapomogę

- wypełnienie dokumentacji na rentę społeczną u ciężko chorego alkoholika po utracie palców…

- wizyta chorej, ale musi się przepisać

- pacjent z zimna nogą - po konsultacji specjalistycznej – może wrócić do domu.

    To tylko część spraw, a na głowie zdenerwowana żona, ponieważ syn zaprosił narzeczoną do naszego mieszkania. Natomiast z telewizji popłynie informacja o pęknięciu dzwonu Zygmunta w Krakowie. Jakże różne mamy kłopoty.

    Pan pocieszył, ponieważ zapłacono za ryczałt samochodowy oraz za badania kierowców, a pielęgniarka przywiozła nową pieczątkę...do tych badań.

    Już o 15:00 w pogotowiu trafił się wyjazd to zatrzymania moczu...później zmęczony padłem na państwowe łóżko, ale zerwano do porodu. Nawet dobrze, bo podczas transportu skończyłem moją modlitwę. Ile jest zamieszania z przybyciem dzieciątka do rodziny.

    W środku nocy przybyło dziecko z bólem ucha, a o 3:00 pojedziemy do babuszki z ciężkim zespołem bólowo korzeniowym. Wyjątkowo podałem jej morfinę i zaleciłem zakończenie leczenia w rejonie. Jutro czeka mnie ciężki dzień...                                                 

                                                                                                      APeeL