Motto: „Nie spoczniemy nim dojdziemy”…
Nic nie planuj, nawet tego, co masz uczynić jutro. Wiadomo że mamy pewne sprawy, które trzeba załatwić, przecież nie można planować odpoczynku, gdy czekają na nas obowiązki, a szczególnie służba bliźnim.
W porannej rozterce czekałem na decyzję, co do Mszy św. porannej. Ktoś powie: stary chłop z dylematami, któregoś dnia pęknie mu głowa. Mylisz się i to bardzo, bo w tym czasie Szatan podsuwał mi wieczorne spotkanie z Panem Jezusem. To było słuszne, bo pragnąłem pozostania w domu, położenia się, ponieważ łapał mnie ból związany z rwą kulszową w okolicy podudzia lewego! Dodatkowo napłynęło „dobro” czyli przepisywanie zaległych świadectw wiary, a wiedz, że nic nie mogę uczynić...bez natchnień od Ducha Świętego.
Dziękowałem Bogu Ojcu z pragnieniem, aby był czczony i chwalony...nawet przez moją obecną niesprawność. Posłuchałem natchnienia, aby od siostry zabrać wózek inwalidzki, który przed laty załatwiłem dla niesprawnej matki ziemskiej...po czasie zrozumiałem, że miałem trafić do niej i partnera, aby mówić o naszej wierze. Ciągnie mnie do niewiernych...
Na Mszy świętej nie mogłem stać, cały czas klęczałem wołając z dziękczynieniem za wszystkie łaski Bóg Ojcu, a szczególnie za ostatnie świadectwa wiary (11-12.02.2026 z zaległa z 22.10.1997). Od Ołtarza św. popłynie…
1. Wołanie psalmisty od Stwórcy (Ps 81,10-15): „Jam jest Pan, Bóg twój (…) cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał (…)”…
2. W Dziejach apostolskich (Dz 16,14b) padną słowa: „Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego”.
3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mk 7,31-37) uzdrowił głuchoniemego...wystarczył jedno słowo: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!”
Wrogowie naszej wiary powiedzą, że to bajki dla dzieci. Jakie cuda czynił Mahomet „większy prorok od Syna Bożego”? Zważ, że to wiara, która bardziej przemawia, bo jest przymusowa i pomaga w zabijaniu, szczególnie chrześcijan.
Eucharystia ułożyła się w postać laurki. Jak wielki cud Bóg uczynił i to we wszystkim, a ostatnim jest Duchowe Ciało Pana Jezusa, które znosi ww. wymienioną tęsknotę i odgania Szatana.
Podczas wizyty u siostry wskazałem im na posiadanie duszy, która zostanie wyzwolona w chwili śmierci ciała fizycznego, dałem dowody na jej istnienie, a zarazem na ich odpowiedzialność po mojej informacji, ponieważ nie będą mogli powiedzieć, że "nie wiedzieliśmy”! Wskazałem na fakt, że idąc na Mszę św. wieczorną nie przybyłbym do nich i nie usłyszeliby tego, co mówię...
Później Seweryn Krajewski będzie śpiewał: „niepocieszony mija czas...nie spoczniemy nim dojdziemy”. W jednym błysku moje serce zalała tęskna miłość do Bogiem Ojcem. Popłakałem się, a u mnie jest to znak Prawdy. Dlatego Pan Jezus tuż przed śmiercią zawołał: „Boże! Mój Boże! Czemuś Mnie opuścił?”
To nie było opuszczenie w naszym pojęciu, ale brak poczucia świętej obecności! Nie można tego przekazać...namiastką tego cierpienia jest nasza tęsknota za kimś bliskim, a tu Stwórcą naszej duszy...dodam, że „cząstką” Prawdziwego Ojca, bo ciało otrzymujemy od rodziców!
Bracie! Nie zmarnuj mojego świadectwa! Nie patrz na nic i nie czekaj. Biegnij do Domu Pana, nawróć się i oczyść w Sakramencie Pojednania. Nie pozwól, aby Męczeńska Śmierć Zbawiciela poszła dla ciebie na marne…

Cały dzień przespałem, a w czasie Mszy św. wieczornej byłem niezdolny do niczego, a po dobie podczas przygotowanie tego świadectwa...ponownie łzy zalały oczy!
APeeL